Kawa zrobiła sobie dłuższe tournée po Ameryce, a jego zwieńczeniem był jeden z lepszych turniejów w całej karierze zawodniczki z Krynicy Zdroju. Bo w Bogocie przeszła kwalifikacje, dwa mecze zajęły jej ponad siedem godzin, a później dotarła do finału. Teraz zaś wróciła do stolicy Kolumbii by bronić aż 181 punktów za ten zeszłoroczny występ. I swoją grę w WTA 250 Copa Colsanitas zaczęła w magiczny sposób. Oddając rywalce zaledwie jednego gema. article cover Katarzyna KawaPaweł Jaskółka/Press FocusNewspix.pl Rok temu turniej w Bogocie był dla Katarzyny Kawy przełomowy. Wcześniej poleciała do Melbourne, czekała na możliwość wejścia do kwalifikacji Australian Open, ale ostatecznie zabrakło kilku wycofań rywalek. Była rozgoryczona, koszt wyjazdu okazał się spory, a w deblu nie udało się przejść pierwszej rundy. W lutym doświadczona reprezentantka Polski ruszyła do Meksyku, na początku marca przeniosła się do Ameryki Południowej. I tam najpierw wystąpiła w dwóch turniejach ITF w Brazylii, później przeniosła się do Bogoty. W ostatniej chwili, po szalonej podróży z południa Brazylii i odpadnięciu w ćwierćfinale w Vacarii z Julią Rierą. A później doszła do finału, ogrywając turniejową “1” Marie Bouzkovą. W meczu o tytuł zabrakło już trochę sił, wypoczęta Camila Osorio okazała się za mocna. Teraz zaś, po roku, Katarzyna znów pojawiła się w Bogocie. Tak jak wtedy, “jedynką” jest Bouzkova. Tym razem Polka jednak poleciała wyłącznie na te zawody, bo ranking pozwalał jej już inaczej planować kalendarz. No i w Kolumbii miała pewność gry w głównej drabince. WTA 250 Copa Colsanitas Cup. Katarzyna Kawa zaczęła rywalizację. Mecz zakończony po 46 minutach W tym roku 33-latka, powołana przez Dawida Celta do reprezentacji Polski, w pierwszej rundzie wpadła na dobrą znajomą – Carole Monnet. Francuzka, tak jak Polka, w marcu wystąpiła w trzech turniejach rangi 125 w Antalyi. Ale z gorszymi rezultatami od Kawy. Zagrały jednak ze sobą w tym ostatnim, na etapie ćwierćfinału. I tam Kawa triumfowała po 82 minutach 6:4, 6:2. kobieta w białym stroju sportowym przygotowuje się do serwisu podczas meczu tenisowego, skupiona na unoszącej się w powietrzu piłce tenisowej Katarzyna KawaLuis AcostaAFP Po 17 dniach znów pojawiły się na korcie razem, ale… na drugim końcu świata. Właśnie w Bogocie, gdzie Polka broni aż 181 punktów za zeszłoroczny finał i wygrane kwalifikacje. Chyba jednak nikt nie spodziewał się, że czwarte zwycięstwo w ich bezpośrednich potyczkach będzie miało taki scenariusz. Kawa zaczęła bowiem mecz świetnie – grała odważnie, mocno, precyzyjnie. Przejmowała inicjatywę, nie dawała rywalce z Francji dojść do głosu. W pierwszych pięciu gemach Monnet zdobyła zaledwie cztery punkty. Nawet przy swoim podaniu była bezradna, zwłaszcza drugim. Polka głęboko wchodziła w kort, korzystała ze słabych zagrań rywalki. Dopiero wtedy Monnet wygrała gema, zakończyła go asem – jak się później okazało, honorowego. Za moment w swoim gemie serwisowym Kawa dokończyła dzieła – było 6:1 po zaledwie 21 minutach gry. Polka miała w dorobku 25 wygranych akcji, przy… ośmiu rywalki. Takie scenariusza, na mączce, znamy z występów Igi Świątek. A tu jej starsza koleżanka z kadry grała też efektownie. I już nie zostawiła rywalce żadnych złudzeń – wygrała 6:0, 6:1. Mecz trwał 46 minut i 51 sekund. W 1/8 finału rywalką 33-latki będzie 19-letnia Kolumbijka Valentina Mediorreal Arias lub… 38-letnia Niemka Tatjana Maria, rozstawiona tu z “4”. I o ile na trawie to zawodniczka świetna, to na mączce wcale nie musi być faworytką w spotkaniu z tak dysponowaną Polką. Zawodniczka tenisowa w białej czapce wykonuje serwis na kortach ziemnych, skupiona na piłce, z uniesioną rakietą i wyciągniętą ręką. Katarzyna KawaORHAN CICEK / ANADOLUAFP Kawa/Zieliński – Gauff/Harrison. Skrót meczu
-

Trudne tygodnie Igi Świątek, a teraz to. Do sieci trafiło nagranie
Iga Świątek przeżywa ostatnio trudne tygodnie. Polka przegrała w swoim pierwszym meczu na turnieju w Miami z Magdą Linette, a potem postanowiła zakończyć współpracę z Wimem Fissettem. W ostatnim czasie Polka odpoczywała, a teraz postanowiła pokazać nagranie z pierwszego treningu po powrocie. Już szykuje się do sezonu na kortach ziemnych.
Iga Świątek na korcie, w białej czapce i stroju sportowym, z rakietą tenisową podczas meczu.Iga Świątek Izhar KHAN / AFPAFP
Póki co wciąż nie wiadomo, czy Świątek rozpocznie nadchodzące turnieje z nowym trenerem u boku czy też nie zdąży jeszcze nikogo zakontraktować. Polka ma przed sobą trudne zadanie – pokazać, że jest w formie na nawierzchni, która do tej pory była jej największym sprzymierzeńcem w walce o tytuły.
Trudny moment dla Igi Świątek
Iga Świątek znalazła się w tym roku w bardzo trudnym dla niej momencie kariery. Tenisistka ostatnio seryjnie przegrywa z zawodniczkami z najlepszej dziesiątki rankingu WTA, co widoczne było m.in. podczas United Cup, a później dało o sobie mocno znać w kolejnych turniejach.
Aktualna czwarta tenisistka świata odpadła w zmaganiach w Miami już w swoim pierwszym meczu, w którym jej rywalką była Magda Linette. Po spotkaniu udzieliła obszernego wywiadu i opowiedziała o ogromnych trudnościach, z jakimi się zmaga, przede wszystkim z tym, że tenis stał się dla niej trudny, a powinien być bardzo prosty. Niedługo później podjęła decyzję o zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem.
Iga Świątek pokazała nowe nagranie z treningu
Polka miała chwilę na odpoczynek. Postanowiła też zrezygnować z gry dla reprezentacji w Billie Jean King Cup w Gliwicach. Póki co skupia się głównie na powrocie do jak najlepszej gry i dobrej formy. Teraz pokazała, jak wyglądają jej starania i gotowość do dalszej walki w tourze.
Na jej profilu na Instagramie pojawiło się króciutkie nagranie z treningu na kortach ziemnych. Tenisistka podpisała krótkim “work in progress”, pokazując tym samym, że stara się wrócić do dobrej dyspozycji i pokazać, że wciąż ma w sobie iskrę, o której wspominała we wcześniejszych wywiadach.
zawodniczka tenisowa podczas treningu na krytym korcie ziemnym, przygotowująca się do odbicia piłki; w tle zielona ściana i charakterystyczna nawierzchnia kortuIga Świątek pokazała nagranie z treningu na mączceInstagram/iga.swiatekESP/Instagram
Tenisistka w czarnej koszulce i białej czapce z rakietą w ręku uśmiecha się na korcie tenisowym. W tle widoczna polska flaga oraz napis Queen Iga.Iga ŚwiątekAFP
Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
Aluron CMC Warta Zawiercie – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Skrót meczu
-

A jednak to nie plotki, żona Wilfredo Leona oficjalnie ogłasza. Radość w domu
Wszelkie doniesienia o sportowym talencie najstarszej córki Wilfredo Leona i jego żony znajdują pełne potwierdzenie w rzeczywistości. Tym razem to sama Małgorzata Leon pochwaliła się w mediach społecznościowych sukcesem Natalii. Co ciekawe, dziewięciolatka osiągnęła go dokładnie tego samego dnia, w którym na parkiecie triumfował jej ojciec. Warto podkreślić, że dziewczynka rozwija się w zupełnie innej dyscyplinie sportu.
Tymczasem Bogdanka LUK Lublin wykonała ważny krok w kierunku walki o medale PlusLigi. W ćwierćfinale fazy play-off mistrzowie Polski pokonali u siebie PGE Skra Bełchatów 3:0. Choć wynik może sugerować jednostronne spotkanie, każdy z setów był niezwykle wyrównany i rozstrzygał się w końcówkach. Tytuł MVP trafił do Marcina Komendy, ale istotny wkład w zwycięstwo miał także Wilfredo Leon, który zdobył 13 punktów, notując 46-procentową skuteczność w ataku.
Sportowy triumf na boisku nie był jednak jedynym powodem do radości w rodzinie Leonów. Równie wielki sukces odniosła ich córka, o czym z dumą poinformowała jej mama.
„Wczoraj był świetny dzień dla moich domowych sportowców” – napisała Małgorzata Leon. „Natalia wzięła udział w swoim drugim turnieju w grupie zielonej (kategoria do lat 11) i wróciła z Łęcznej ze złotym medalem. A wieczorem także panowie z Bogdanki LUK Lublin wykonali swoje zadanie” – dodała, nawiązując zarówno do zwycięstwa córki w turnieju tenisowym, jak i wygranej męża.
Historia miłości siatkarza i jego żony sięga wielu lat wstecz. Para poznała się przez internet, a po dłuższej znajomości zdecydowała się spotkać osobiście. Doszło do tego w 2011 roku w Gdańsk. Z czasem ich relacja nabrała poważniejszego charakteru, a sportowiec oświadczył się ukochanej.
– Byłem bardzo zdenerwowany i zastanawiałem się, co zrobię, jeśli coś pójdzie nie tak. Rozmawialiśmy i nagle poczułem, że to właściwy moment. Kiedy powiedziała „tak”, poczułem się jak w raju – wspominał po latach w materiale Zenit Kazań.
Ślub wzięli w 2016 roku, a w maju tego roku będą obchodzić dziesiątą rocznicę małżeństwa, tzw. cynowe gody. Wspólnie wychowują troje dzieci: najstarszą Natalię, odnoszącą sukcesy w tenisie (rocznik 2017), młodszego o dwa lata syna Christiana oraz trzyletnią Selenę.
Małgorzata Leon niejednokrotnie opowiadała o wartościach, które są dla nich ważne w wychowaniu dzieci. Podkreślała, że wraz z mężem stawiają na wspólne zasady, ucząc potomstwo m.in. kultury osobistej i szacunku. Szczególną uwagę zwracają na to, by ich syn od najmłodszych lat przyswajał zasady bycia dżentelmenem. Jak przyznała w programie Dzień dobry TVN, ona częściej zajmuje się sprawami szkolnymi i edukacją dzieci, natomiast jej mąż przekazuje im swoje doświadczenia życiowe.
-

“Nieprawdziwe”. Reaguje na doniesienia ws. meczu Polska – Ukraina
Lech Sidor poinformował, że ludzie rzekomo masowo zwracają bilety na mecz Polska – Ukraina po tym, jak ze zmagań wycofała się Iga Świątek. PZT zdementował te wieści. “Zaskakuje nas brak wiary w postawę i zaangażowanie polskich kibiców” – napisano.
Już w dniach 10-11 kwietnia w Gliwicach odbędzie się mecz Polska – Ukraina w ramach reprezentacyjnego Pucharu Billie Jean King. Stawką jest awans do turnieju finałowego, który odbędzie się pod koniec roku.
Wiadomo już, że w Gliwicach nie wystąpi Iga Świątek, która ogłosiła swoją decyzję kilka dni temu w mediach społecznościowych. Była liderka rankingu WTA ma za sobą najsłabszy początek sezonu od lat i pod koniec marca rozstała się ze swoim dotychczasowym trenerem Wimem Fissettem.
ZOBACZ WIDEO: Iga Świątek dostawała sprzeczne komunikaty? Ostra dyskusja
Jeden z najbardziej legendarnych komentatorów tenisa w Polsce Lech Sidor w swoim programie Trzeci Serwis stwierdził, że zainteresowanie meczami spadło na tyle, że kibice zwracają bilety.
– Ludzie zwracają bilety gremialnie albo starają się gdzieś komuś je ‘opchnąć’ w drugim obiegu, albo po prostu wyrzucą je do śmietnika – przyznał Sidor.
Na odpowiedź ze strony Polskiego Związku Tenisowego nie trzeba było długo czekać. Stwierdzono, że zarzuty to Sidora to po prostu kłamstwo.
“Stwierdzenie, że ‘ludzie gremialnie zwracają bilety’ na mecz Polska – Ukraina w Billie Jean King Cup, jest nieprawdziwe. Z informacji przekazanych przez dystrybutora wynika, że w ciągu ostatniego tygodnia odnotowano jedną taką prośbę. Nie obserwujemy również wzmożonej aktywności w zakresie odsprzedaży biletów” – odpowiada Kamil Kołsut Dyrektor Działu Komunikacji, Marketingu i Promocji PZT.
“Zaskakuje nas brak wiary w postawę i zaangażowanie polskich kibiców. Ubiegłoroczny turniej Billie Jean King Cup Qualifiers w Radomiu pokazał jasno, że niezależnie od okoliczności oraz składu kadra może liczyć na silny doping i realne wsparcie fanów. Tego typu wypowiedzi są również nie fair wobec zawodniczek, które przyjeżdżają do Gliwic, aby reprezentować Polskę i zasługują na pełne wsparcie kibiców oraz szacunek dla swojej pracy i zaangażowania. Jako Polski Związek Tenisowy doceniamy wszelkie inicjatywy popularyzujące tenis, takie jak kanał ‘Trzeci Serwis’, jednak zachęcamy, aby opierać budowanie ich popularności na rzetelnych i zweryfikowanych informacjach” – tłumaczy.
-

Finalista US Open wskazuje na odbicie Świątek. “To znakomita wiadomość”
Iga Świątek mierzy się z być może największym kryzysem w swojej karierze, a rozwiązaniem ma okazać się współpraca z nowym trenerem, którego nazwisko… nie zostało jeszcze ogłoszone. Na nagłą zmianę nastrojów wskazuje jednak także coś innego.
Mateusz Puka, WP SportoweFakty: Wszystko wskazuje na to, że nowym trenerem Iga Świątek będzie Hiszpan Francisco Roig. Czy to oznacza, że zawodniczka powinna wycofać się z najbliższych turniejów i spokojnie pracować nad powrotem do formy?
Marcin Matkowski, finalista US Open w grze podwójnej: To byłby absurd. W tenisie nie da się zrobić dwumiesięcznej przerwy, wrócić i dalej wygrywać. Jeśli Iga ma jeszcze jakieś ambicje na ten sezon, a na pewno takie ma, to może sobie pozwolić raptem na 2-3 tygodniową przerwę od turniejów. Dłuższa przerwa wybije ją z uderzenia i już nie będzie w stanie wrócić do wysokiej formy.
Uważa pan, że Iga Świątek powinna w połowie kwietnia pojechać na turniej do Stuttgartu?
Jeżeli Iga zrezygnowałaby z turnieju w Stuttgarcie, to wyszłoby aż pięć tygodni przerwy od grania. Ja obawiałbym się takiej przerwy. O ile ewentualne opuszczenie Billie Jean King w Gliwicach wydaje się sensowne, to już dłuższa przerwa na pewno nie. Jestem przekonany, że Iga zagra w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie. Nie widzę innej opcji.
ZOBACZ WIDEO: Świątek stała się “krucha”. Dostało się Abramowicz
Czy w takim razie nowy trener zdoła cokolwiek zmienić?
Raczej nie, ale wcale nikt nie ma takich oczekiwań. Przede wszystkim Iga musi mieć w końcu trenera, który będzie jej pasował i z którym będzie się dogadywać. Nie potrzebuje wielkiej zmiany swojego sposobu gry, a po prostu uczucia świeżości. Przecież to samo bardzo dobrze działa w piłce nożnej. Przychodzi nowy trener i nagle wszyscy zapominają o kryzysie, a w drużynę wchodzi nowa energia.
Czy naprawdę uważa pan, że w grze Świątek w ostatnich tygodni nie ma zbyt dużo do poprawy?
Mam wrażenie, że Idze po prostu brakowało pewności siebie. Teraz potrzebna jest przede wszystkim zmiana dynamiki i chemii w drużynie. Wim Fissette w zeszłym roku pomógł jej wejść na wyższy poziom, ale w tym roku porażek było zbyt dużo i zmiana była konieczna. Tak to działa w tenisie.
Ile może potrwać powrót do najwyżej formy?
Nie trzeba wracać do niej, bo jestem przekonany, że Iga może wygrać w Stuttgarcie, a już z pewnością w Madrycie i Rzymie. Jestem jakoś dziwnie spokojny, że na Roland Garros pojedzie jako kandydatka do kolejnego zwycięstwa.
Skąd bierze pan aż taki optymizm?
Iga jest mistrzynią gry na mączce i to się nie zmieni. Do tej pory miała w tych warunkach dużą przewagę nad rywalkami i potrafiła zwyciężać nawet, gdy miała kłopoty. Ona obiektywnie jest na tej nawierzchni najprawdopodobniej najlepsza na świecie, więc to dobrze, że sezon na tej nawierzchni zaczyna się właśnie w tym momencie. Szybko skończy się gadanie o słabszej formie i kryzysie.
Część ekspertów uważa, że największym problemem Igi wcale nie był trener Fissette, a dziwny podział obowiązków w jej teamie i niejasny przekaz w trakcie jej meczów. Czy pan w komunikacji Iga-jej team nie widzi żadnego problemu?
Gdyby to była przyczyna słabszych meczów Igi, to ona błyskawicznie by to zmieniła. Do takich zmian wystarczy przecież jedna rozmowa. Nie wierzę, że team w trakcie meczów może robić coś, co nie jest wcześniej uzgodnione. Sam doświadczałem tego, że takie relacje są często przejaskrawiane przez media, które widzą tylko urywek rzeczywistości, bez najważniejszego kontekstu. A bez tego trudno o rzetelną ocenę. Skoro Iga zwolniła trenera, to w nim musiała upatrywać przyczynę porażek.
Nie martwią pana częste zmiany trenerów u Igi? Od igrzysk w Paryżu nie minęły jeszcze dwa lata, a za chwilę nasza tenisistka rozpocznie współpracę z trzecim trenerem.
Oczywiście, że w tenisie stabilizacja jest bardzo ważna, ale tylko wtedy, gdy są wyniki. Z Wimem Fissettem tych wyników nie było i dlatego trzeba było szukać innych rozwiązań. Nie przesadzajmy także, że te zmiany są bardzo częste, bo z Belgiem współpracowała rok i trzy miesiące. Zaufajmy jej, bo sześć tytułów wielkoszlemowych nie zdobywa się przez przypadek. Iga najlepiej wie, czego potrzebuje.
Rozmawiał Mateusz Puka, dziennikarz WP
-

Trener ujawnia prawdę o Świątek i Fissecie. “To się zaczęło wcześniej”
Tydzień temu Iga Świątek poinformowała o rezygnacji z pracy z Wimem Fissette’m. I choć nie ogłoszono jeszcze nazwiska jego następcy, coraz więcej mówi się o tym, co będzie musiał zrobić nowy szkoleniowiec 24-latki. Swoją sugestię zaprezentował Tomasz Iwański. Były trener Kamila Majchrzaka uważa, że ważne będzie porozumienie ze sztabem Świątek, a także drobne poprawki w grze byłej liderki rankingu.
TENIS AUSTRALIAN OPEN
Marcin Cholewiński / PAPNiecałe półtora roku – tyle trwała współpraca Igi Świątek z Wimem Fissette’m. Belgijski szkoleniowiec poprowadził byłą liderkę światowego rankingu do triumfu w zeszłorocznym Wimbledonie, ale obecny sezon nie toczy się po myśli 24-latki. Najlepsza polska tenisistka jeszcze ani razu nie awansowała choćby do półfinału rankingowego turnieju WTA.
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
Tomasz Iwański, trener tenisa, z niemal zegarmistrzowską precyzją przewidział długość pracy Fissette’a w teamie Świątek. Jeszcze w 2024 roku oceniał, że Belg nie będzie trenować 24-latki tak długo, jak jej poprzedni szkoleniowiec. Tomasz Wiktorowski trafił do sztabu Świątek w grudniu 2021 roku, a odszedł we wrześniu 2024 roku – kadencja obecnego trenera Naomi Osaki trwała więc niecałe trzy lata.
Takiego trenera potrzebuje Iga ŚwiątekTeraz Iwański zdradza jak doszedł do takiej oceny. – Cała historia pracy Wima pokazywała, że nie ma szczególnie długich etapów pracy z jedną zawodniczką. Jest trenerem potrafiącym dopasować się do różnego rodzaju okoliczności, a niekoniecznie narzucającym swoją wolę podopiecznej. Stąd była moja konkluzja – powiedział w wywiadzie dla PAP.
Zobacz też: Pilny komunikat Magdy Linette. Nagła rezygnacja tuż przed turniejem
Były trener Kamila Majchrzaka uważa, że 24-latka nie potrzebuje rewolucji w swoim teamie. – Idze niekoniecznie jest potrzebny szkoleniowiec z wielkim nazwiskiem. Biorąc pod uwagę, że ona nie zamierza dokonać innych zmian w sztabie, potrzebny jest człowiek, który będzie się umiał dogadać z ludźmi dookoła niej i będzie umiał uporządkować pewne rzeczy, bo w ostatnim czasie w jej grę wkradło się sporo bałaganu – analizuje.
Iwański podkreśla, że decyzja o rozstaniu z Fissettem została podjęta jeszcze przed szokującą porażką z Magdą Linette w Miami. – Nie wierzę, że Iga zaczęła poszukiwania trenera w dniu, w którym zwolniła Wima. To się zaczęło znacznie wcześniej. W cały proces na pewno włączeni są menedżerowie, ale również sami zawodnicy przez lata kariery wypracowują swoje kontakty – ocenia.
Iga Świątek szybko wróci do formy?Tomasz Iwański zauważa, że nawet najlepszy szkoleniowiec może nie podołać zadaniu, gdy nie znajdzie osi porozumienia z podopiecznym. – Zawodnik ma jakieś wyobrażenie osoby, której szuka. Czasem to wyobrażenie jest odpowiednie, a czasem nie. Zawsze podkreślam, że mogę być idealnym trenerem dla zawodnika X, a bardzo słabym dla zawodnika Y. Przyczyną mogą być choćby różnice światopoglądowe – wyjaśnił.
Jego zdaniem zarówno Świątek, jak i Hubert Hurkacz, który niedawno rozstał się z Nicolasem Massu, mogą błyskawicznie wrócić do świetnej gry. – W przypadku zawodników, którzy tenisowo i fizycznie prezentują wysoki poziom, a do takich należy zaliczyć Igę i Huberta, pozytywne efekty mogą przyjść bardzo szybko. Czasem niewiele trzeba, aby wszystko wskoczyło na właściwe tory – podkreśla Tomasz Iwański.
Iga Świątek zrezygnowała z udziału w Billie Jean King Cup w Gliwicach, a zagraniczne media sugerują, że nie pojawi się też w Stuttgarcie na pierwszym w sezonie turnieju na mączce. Pierwotne plany wskazywały, że to właśnie w Niemczech Polka pojawi się z nowym szkoleniowcem. Zmagania te rozpoczną się 13 kwietnia.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok -

Tak Iga Swiatek podsumowala Kamila Stocha. Kolejna lurka dla skoczka
Ostatni skok w karierze Kamila Stocha, a później takie słowa. Iga Świątek nie czekała
Kamil Stoch w niedzielę, 29 marca, oddał swoje dwa ostatnie skoki w zawodowej karierze. Legenda w pierwszej próbie podczas konkursu Pucharu Świata w Planicy poszybowała na 193 metry, w drugiej wylądowała trzy metry bliżej. Chwilę po zakończeniu rywalizacji na słynnym słoweńskim mamucie trzykrotny mistrz olimpijski został pożegnany z wielkimi honorami. Jedną z osób, która zdecydowała się wyrazić dla niego swój podziw w mediach, jest Iga Świątek. Tenisistka nie kryła, kim jest dla niej uznany skoczek.
Iga Świątek i Kamil Stoch (w kwadracie)Iga Świątek, pożegnanie Kamila Stocha(w kwadracie)ABACA/NEWSPIX.PL/FOT.EXPA/NEWSPIX.PLNewspix.pl
Ten moment musiał w końcu nadejść. Kamil Stoch w niedzielę po oddaniu dwóch skoków na mamucie ukłonił się widowni Pucharu Świata w Planicy i tym samym zakończył swoją 22-letnią, bogatą w sukcesy karierę profesjonalnego skoczka narciarskiego.
Popularnego “Rakietę z Zębu” natychmiast po zakończeniu rywalizacji zaczęło żegnać mnóstwo uznanych sportowców, a w rozmowie z serwisem “WP SportoweFakty” swoje uznanie wobec skoczka wyraziła “inna z polskich rakiet” – Iga Świątek.
Iga Świątek nie mogła dłużej milczeć. Oto kim jest dla niej Kamil Stoch
Najlepsza polska tenisistka w historii nie kryła się z tym, że sukcesy Kamila Stocha śledziła od najmłodszych lat, kiedy znajdował się już na szczycie, a ona sama zaczynała świadomie odbierać i rozumieć, czym jest rywalizacja sportowa.
Stoch dla Świątek to jednak ktoś znacznie więcej niż tylko osoba, którą oglądała w telewizji. Skoczek jest dla tenisistki przykładem wybitnego sportowca i profesjonalisty, u którego etyka pracy i determinacja zawsze stały na najwyższym poziomie.
– Jest symbolem tego, jak powinna wyglądać etyka pracy w sporcie i jakie wartości powinien reprezentować prawdziwy mistrz. Od początku imponował mi jego profesjonalizm, konsekwencja i niezwykła zdolność do utrzymywania najwyższego poziomu przez wiele lat. Na skoczni zawsze widziałam w nim ogromną energię, determinację i sportową odwagę – coś, co wyróżnia wielkich mistrzów – dodała.
Iga Świątek na koniec wskazuje również, że jej podziw wobec Stocha nie wynika jedynie z sukcesów, jakie odnosił w zawodowym sporcie. Trzecia rakieta świata ma do niego ogromny szacunek głównie ze względu na to, jakim jest człowiekiem.
– Dlatego właśnie Kamil Stoch jest dla mnie jednym z tych sportowców, których nie podziwia się wyłącznie za wyniki. Szanuję go za to, jakim jest zawodnikiem, ale jeszcze bardziej za to, jakim jest człowiekiem. W moim pokoleniu wielu z nas dorastało, patrząc na jego sukcesy – i myślę, że dla wielu młodych sportowców był i wciąż jest jednym z najlepszych przykładów tego, czym naprawdę jest mistrzostwo – zakończyła.
Po lewej stronie młoda kobieta w sportowej czapce i białym stroju z butelką wody, po prawej mężczyzna w zimowej kurtce i czapce z polskim godłem oraz logiem 4F, z uśmiechem wśród padającego śniegu.Iga Świątek, Kamil StochDavid Gray & Marcin GolbaAFP
Tenisistka w sportowym stroju obejmuje ręką twarz i opuszcza głowę, stojąc na korcie tenisowym, w tle tłum kibiców.Iga Świątek po finale US Open 2022Matthew StockmanAFP
Sportowiec ubrany w czerwoną kurtkę z logo sponsorów stoi na tle padającego śniegu, patrzy lekko w górę z uśmiechem na twarzy, wokół niego zimowy krajobraz.Kamil StochMarcin GolbaAFP
Iga Świątek: Czasami mam dosyć tego wszystkiego, co wiąże się z tenisem
-

5 godzin po meczu ze Świątek zapadł werdykt ws. Sakkari. Zwrot akcji w Dosze
Czwartkowy ćwierćfinał w Dosze nie potoczył się po myśli Igi Świątek i jej kibiców. Nasza reprezentantka niespodziewanie uległa Marii Sakkari, mimo pewnie wygranego pierwszego seta. Ostatecznie to Greczynka zameldowała w najlepszej “4” tegorocznej edycji imprezy rangi WTA 1000 w stolicy Kataru. Kilka godzin po tym meczu zapadło istotne rozstrzygnięcie ws. byłej trzeciej rakiety świata. Wiemy już, z kim i kiedy powalczy w kolejnej fazie. Na koniec doszło do zwrotu akcji.
Dwie tenisistki w trakcie rywalizacji, po lewej stronie zawodniczka w białej koszulce i fioletowej czapce pokazuje zaciskniętą pięść, po prawej stronie zawodniczka w pomarańczowym stroju z ręką na czole, wyrażająca emocje związane z meczem.Iga Świątek i Maria Sakkari walczyły ze sobą o półfinał WTA 1000 w DoszeNoushad Thekkayil / Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
Iga Świątek walczyła w tym sezonie o swój czwarty tytuł w Dosze. Nasza reprezentantka wygrywała turnieje w stolicy Kataru w sezonach 2022-2024. Pod nieobecność Aryny Sabalenki, Raszynianka została rozstawiona z “1”. Niestety, tegoroczna przygoda Polki z rywalizacją w tej wyjątkowej dla niej lokalizacji zakończyła się już na etapie ćwierćfinału, czyli o szczebel niżej niż 12 miesięcy temu.
Wszystko za sprawą dzisiejszego starcia z Marią Sakkari. 24-latka bardzo dobrze otworzyła spotkanie, pewnie triumfowała w premierowej odsłonie. Od drugiej partii sytuacja na korcie uległa jednak diametralnej zmianie. Coraz więcej do powiedzenia miała Greczynka. Teoretycznie Świątek wciąż mogła zakończyć potyczkę w dwóch setach, miała dwa break pointy na 5:4. Ostatecznie doszło jednak do decydującej rozgrywki. W niej Iga przegrywała już 2:5 15-30, potem wyrównała na 5:5. Kluczowe gemy wpadły jednak na konto rywalki. Na koniec Raszynianka popełniła bolesny błąd przy siatce, który sprawił, że to była trzecia rakieta świata zwyciężyła 2:6, 6:4, 7:5.
Potknięcia Polki nie wykorzystała Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu prowadziła już 4:2 w trzecim secie meczu z Victorią Mboko, ale później to Kanadyjka wygrała cztery gemy z rzędu i zameldowała się w półfinale. Taki rezultat oznaczał, że Świątek utrzyma pozycję wiceliderki po zmaganiach w Dosze. To nadal nie był jednak koniec dzisiejszych emocji w stolicy Kataru. Wciąż pozostawał do rozegrania jeszcze jeden ćwierćfinał. Dopiero ok. godz. 22:45 czasu lokalnego swój mecz rozpoczęły Karolina Muchova i Anna Kalinska. To właśnie ten pojedynek wyłaniał rywalkę dla Sakkari w batalii o decydujące starcie.
WTA Doha: Karolina Muchova kontra Anna Kalinska w ćwierćfinale
Początek spotkania obfitował w zacięte gemy, gdzie obie tenisistki miały swoje szanse na zdobycie “oczka”. To jednak Muchova powiększała swoje konto i w pewnym momencie miała nawet break pointa na 4:0. Ostatecznie Kalinska utrzymała jednak własne podanie. Następne minuty należały do Rosjanki. W trakcie szóstego rozdania Anna posiadała trzy szanse na remis. Mimo to nie doprowadziła do wyniku 3:3. Doszło do następnego przełamania, a później Karolina wyszła na 5:2. Chociaż 28. rakieta świata do końca próbowała walczyć o zniwelowanie straty, finalnie Czeszka utrzymała różnicę jednego breaka i zapisała na swoim koncie triumf 6:3 w premierowej odsłonie.
Pierwsze minuty drugiej części pojedynku układały się po myśli serwujących. Na break pointy trzeba było zaczekać do czwartego gema. Wtedy to Kalinska “dobrała się” do podania przeciwniczki za drugą okazją na przełamanie. Chwilę później Anna prowadziła już 4:1. Na koniec doszło do niesamowitego zwrotu akcji. Kluczowy okazało się siódme rozdanie. Wtedy to Rosjanka nie wykorzystała wyniku 30-0 przy swoim serwisie. Przegrała od tej pory aż dziewięć kolejnych akcji i sytuacja na korcie uległa diametralnej zmianie. Muchova poszła za ciosem, zgarniając w sumie pięć gemów z rzędu. Ostatecznie Karolina zamknęła mecz w dwóch setach, wygrywając 6:3, 6:4.
Niespełna pięć godzin po zwycięstwie Marii Sakkari okazało się, że to reprezentantka naszych południowych sąsiadów zagra z Greczynką w półfinale WTA 1000 w Dosze. Znamy już plan gier na piątkowe zmagania w stolicy Kataru. Nie przed 16:00 czasu polskiego o finał powalczą Jelena Ostapenko i Victoria Mboko. Po ich starciu zobaczymy drugą półfinałową potyczkę, z udziałem Sakkari oraz Muchovej. Za około dobę będzie już jasne, które zawodniczki zagrają o tytuł w pierwszym tysięczniku w sezonie 2026.
Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczuPolsat Sport
Maria SakkariMaria SakkariJULIEN DE ROSAAFP
Kobieta w białym stroju sportowym z pomarańczową opaską na głowie uderza dwuręcznym backhandem żółtą piłkę tenisową, skupiona na grze.Karolina MuchovaIZHAR KHANAFP
Tenisistka w jasnym stroju sportowym i białym daszku cieszy się po wygranym punkcie na korcie, unosząc zaciśniętą pięść w geście triumfu, w tle rozmyta publiczność.Anna KalinskaANTHONY WALLACEAFP
-

Iga Świątek nie odpuszcza. W sieci pokazała nagranie
Iga Świątek szuka nowego trenera
Iga Świątek po szokująco szybkiej porażce w Miami Open z Magdą Linette w drugiej rundzie turnieju zdecydowała się na drastyczną zmianę. Raszynianka ogłosiła, że zakończyła współpracę z Wimem Fissette, a ostatnio dodała, że musi zrezygnować z występu w Billie Jean King Cup. Tenisistka najprawdopodobniej wciąż szuka trenera, a swoim fanom pokazała, że mimo tego, że ma sporo na głowie, o treningach nie zapomina.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Oto kim dla Igi Świątek jest Kamil Stoch. Wyłożyła karty na stół
Iga Świątek nie odpuszcza. Pokazała nagranie z treningu
Na swoim instastories Iga Świątek pokazała nagranie, na którym widać fragment jej treningu na mączce. Polka najbardziej lubi grać właśnie na tej nawierzchni.
“Work in progress [Praca w toku — red.]” — napisała Iga Świątek w opisie do pokazanego filmiku.
Iga Świątek podczas treningu
Iga Świątek podczas treninguŹródło: instagram
Polacy rezygnują na potęgę. Wszystko przez decyzję Igi Świątek
Następnym turniejem, w którym kibice będą mogli zobaczyć Polkę, będzie najprawdopodobniej Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie, który będzie rozgrywany w dniach 13–19 kwietnia. Iga Świątek w Stuttgarcie triumfowała w latach 2022 oraz 2023.
-

Sabalenka w centrum uwagi. Hit za oceanem, ponad dwa lata
Polscy kibice coraz bardziej niepokoją się o Igę Świątek. Podczas gdy Polka szuka nowego trenera po serii kiepskich wyników, świetne rezultaty osiąga Aryna Sabalenka. Białorusinka w sobotni wieczór naszego czasu zdobyła pierwsze w karierze Sunshine Double, czyli wygrała turnieje w Indian Wells oraz Miami. Okazuje się, że liderka WTA może cieszyć się podwójnie po potyczce Jannika Sinnera. Wspomniany duet już zapisał się w historii tenisa, a to nie koniec.
Aryna Sabalenka w czarnej sportowej koszulce, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę; rozmyte tło.Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP
Aryna Sabalenka w obecnie trwającym sezonie zdecydowanie dominuje nad resztą stawki. W każdym turnieju, jakim grała, dochodziła do finału. Przegrała zaledwie jeden. Mała niespodzianka wydarzyła się przy okazji Australian Open, kiedy to główną nagrodę zgarnęła Jelena Rybakina. Odpowiedź Białorusinki na niepowodzenie była jednak imponująca. Liderka światowego rankingu nie znalazła pogromczyni w Indian Wells oraz Miami.
Nagroda? Pierwsze w karierze Sunshine Double, o czym wspominaliśmy na wstępie. Białorusinka dołączyła tym samym między innymi do Igi Świątek. “Straciłam kilka okazji w drugim secie, ale starałam się zachować pozytywne nastawienie. Jestem bardzo szczęśliwa, że w tym miesiącu wszystko się udało i dobrze funkcjonowało. (…)” – powiedziała po wygranym sobotnim starciu z Coco Gauff dla “tennis.com”. A eksperci byli pod wrażeniem jej dyspozycji.
Sabalenka i Sinner zdominowali Sunshine Double. Tylko dwa przegrane sety
O Arynie Sabalence głośno ponownie zrobiło się w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu, gdy trofeum w Miami wywalczył także Jannik Sinner. Powodem była niesamowita seria białorusko-włoskiego duetu. Gwiazdy światowego tenisa wygrały już szósty wielki turniej w tym samym momencie. Za początek pięknej serii uznaje się Australian Open 2024. Co było dalej? “Cincinnati 2024, US Open 2024, Wuhan & Szanghaj 2024, Indian Wells 2026, Miami 2026” – wyliczył profil “The Tennis Letter” w serwisie X.
“Dominacja na kortach twardych… wspólna” – podsumowano. Na wyobraźnię działa ich wspólny bilans setów podczas tegorocznego Sunshine Double. Przytoczył go jeden z użytkowników w komentarzach. “Dokonanie tego przy łącznym bilansie 48-2 jest po prostu przerażające” – napisał internauta o nazwie “MuhdBiu”. Nieco większa w tym zasługa Jannika Sinnera. Włoch w Stanach Zjednoczonych rozegrał perfekcyjne turnieje, w których nie oddał przeciwnikom ani jednej partii. Aż strach pomyśleć, co jeszcze w przyszłości osiągnie wspomniana dwójka.
Uśmiechnięta kobieta w sportowym stroju na tle czarnej ściany, o jasnych włosach związanych do góry.Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
Zawodniczka tenisowa w czerwonej sukience, z rakietą w lewej ręce, krzyczy z wyraźnym wyrazem silnych emocji po rozegraniu punktu na korcie.Aryna SabalenkaFatima ShbairEast News
Tenisistka ubrana w sportowy strój wykonuje gest pocałunku w stronę publiczności na korcie, w tle widoczni są rozmyci kibice.Aryna SabalenkaMatthew StockmanAFP
Jannik Sinner – Jiri Lehecka. Skrót meczu
