• Niepokojący komunikat tuż po meczu Igi Świątek. Jest naprawdę źle. “Stop”

    Niepokojący komunikat tuż po meczu Igi Świątek. Jest naprawdę źle. “Stop”

    Iga Świątek nie zdobędzie trzeciego tytułu w Indian Wells. Polka zakończyła turniej w Kalifornii na ćwierćfinale, ulegając Elinie Switolinie 2:6, 6:4, 4:6. Jak zauważa serwis OptaAce, po raz pierwszy w karierze Raszynianka przegrała pięć kolejnych spotkań z przeciwniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA. Szansy na przełamanie fatalnej passy poszuka już niebawem w Miami. Czy pod słońcem Florydy znów zacznie budzić respekt u najgroźniejszych rywalek?
    Sylwetka Igi Świątek w czapce i z rakietą na jasnozielonym tle kortu, otoczona cieniem.

    Iga ŚwiątekClive BrunskillAFP

    lga Świątek przystępowała do tej konfrontacji z korzystnym bilansem gier przeciwko ukraińskiej rywalce. Z pięciu poprzednich potyczek wygrała cztery. Jedyną porażkę zanotowała na kortach Wimbledonu AD 2023.

    Polka była zatem faworytką. Tyle że w pierwszym secie jej “mental” nie nadążał za tenisem, co skończyło się porażką 2:6. W drugiej odsłonie Raszynianka prowadziła już 4:1, ale raptem zrobiło się po cztery. Dwa ostatnie gemy należały jednak do wiceliderki światowego rankingu.

    Iga Świątek za burtą turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Nie powtórzy triumfu z lat 2022 i 2024

    – Jestem niesamowicie szczęśliwa – oznajmiła zaraz po meczu Ukrainka. – Wiedziałam czego się spodziewać na korcie i jak ciężko będzie dzisiaj zwyciężyć. Cieszę się, że zostałam mentalnie w trzecim secie. W poprzednich meczach z Igą nie radziłam sobie dobrze. Analizowałam jednak, co zrobiłam źle i teraz mój plan na to spotkanie zadziałał.

    Tymczasem Świątek kontynuuje fatalną passę. Jak informuje serwis OptaAce, po raz pierwszy w karierze Polka przegrała pięć kolejnych spotkań z przeciwniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA. Zanim uległa Switolinie musiała uznać wyższość Jeleny Rybakiny (dwukrotnie), a także Amandy Anisimovej i Coco Gauff.

    W półfinale Ukrainka zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Rybakina/Pegula. Początek tego spotkania w sobotę nie przed godziną 2:00.

    Najlepsza polska tenisistka może skupić się już na turnieju WTA 1000 w Miami, który odbędzie się w dniach 17-29 marca.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę tenisową i skoncentrowana podczas meczu na tle kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Młoda kobieta ubrana w jasną kurtkę oraz czarną czapkę z daszkiem siedzi przy mikrofonie na tle ciemnej ściany, wygląda na skupioną i poważną.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Zawodniczka tenisowa w pomarańczowym topie i białej spódnicy z rakietą w ręce wyraża silne emocje podczas meczu, w tle rozmyta postać w białym stroju.

    Elina SwitolinaWilliam WestAFP

    Carlos Alcaraz – Casper Ruud. Skrót meczu.

  • Niezwykła przemiana Igi Świątek w 24 godziny. Na niekorzyść

    Niezwykła przemiana Igi Świątek w 24 godziny. Na niekorzyść

    Serwis i nerwy zawiodły Igę Świątek. Elina Switolina lepsza w ćwierćfinale Indian Wells

    Ćwierćfinał turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells okazał się dla Iga Świątek bardzo bolesnym doświadczeniem. Wiceliderka światowego rankingu przegrała w trudnych, upalnych warunkach z Elina Switolina 2:6, 6:4, 4:6. Mecz rozgrywany w ponad 35-stopniowym upale trwał ponad dwie godziny i obfitował w zwroty akcji, ale ostatecznie to Ukrainka okazała się skuteczniejsza w kluczowych momentach.

    Był to już 27. ćwierćfinał turnieju tej rangi w karierze Polki, jednak tym razem nie udało się zrobić kolejnego kroku. Porażka może mieć także znaczenie dla jej pozycji w rankingu WTA, dlatego wynik szczególnie boli.

    Fatalny początek meczu

    Spotkanie zaczęło się dla Świątek w najgorszy możliwy sposób. Już na samym początku popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, a w pierwszych dwóch gemach przy własnym podaniu uzbierała ich aż cztery. Elina Switolina natychmiast wykorzystała problemy rywalki, przełamując ją w pierwszym gemie, a chwilę później ponownie. Kolejne przełamanie na 4:1 sprawiło, że Ukrainka przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    Tym bardziej mogło to zaskakiwać, że serwis był jedną z najmocniejszych broni Świątek w poprzednich rundach turnieju. W zwycięskich meczach z Maria Sakkari i Karolina Muchová Polka imponowała szczególnie drugim podaniem, osiągając skuteczność na poziomie około 70 procent. W pierwszym secie ćwierćfinału statystyka ta spadła jednak do zaledwie 13 procent. Problemy przy własnym podaniu okazały się główną przyczyną przegranej partii 2:6.

    Drugie sportowe życie Switoliny

    Sama porażka z Ukrainką nie jest jednak wielkim zaskoczeniem. Elina Switolina w wieku 31 lat przeżywa bowiem prawdziwy renesans kariery. Tenisistka, która w przeszłości wielokrotnie odpadała w ćwierćfinałach najważniejszych turniejów, dziś gra być może najlepszy tenis w swoim życiu.

    Jej powrót do zawodowego sportu po przerwie macierzyńskiej w 2022 roku jest imponujący. W ostatnich sezonach potrafiła ponownie rywalizować z najlepszymi, a w 2025 roku jej forma jest wyjątkowo stabilna. Ukrainka wygrała turniej w Auckland, a podczas Australian Open dotarła do półfinału, gdzie zatrzymała ją dopiero liderka rankingu Aryna Sabalenka. W drodze do tego wyniku rozgromiła między innymi Coco Gauff 6:1, 6:2.

    Później triumfowała także w Dubaju, pokonując w finale Jessica Pegula. W tym sezonie Ukrainka należy do najbardziej regularnych zawodniczek cyklu – ma już najwięcej zwycięstw w tourze i przekroczyła granicę miliona dolarów zarobionych na korcie. Co ciekawe, jest również jedyną matką w pierwszej dziesiątce rankingu WTA.

    Jej sportowy renesans można tłumaczyć kilkoma czynnikami. Z jednej strony to stabilizacja w życiu prywatnym – szczęśliwe macierzyństwo i udany związek. Z drugiej ogromna motywacja związana z działalnością społeczną. Tenisistka prowadzi fundację wspierającą obronę Ukrainy i od początku rosyjskiej agresji bardzo mocno angażuje się w pomoc swojemu krajowi.

    Walka Świątek o powrót do meczu

    Po przegranym pierwszym secie Świątek skorzystała z typowej dla siebie przerwy, podczas której udała się do szatni z notatnikiem. Początek drugiej partii znów jednak nie wyglądał najlepiej – Polka rozpoczęła ją od kolejnych podwójnych błędów serwisowych.

    Tym razem zdołała jednak opanować sytuację i utrzymać podanie. W kolejnych gemach zaczęła przejmować inicjatywę, a wreszcie sama przełamała rywalkę, zmuszając ją do długich, wyczerpujących wymian. W pewnym momencie prowadziła już 4:1.

    Switolina, słynąca z żelaznej defensywy, nie pozwoliła jednak uciec rywalce. Ukrainka doprowadziła do remisu 4:4, zmuszając Świątek do ogromnego wysiłku w każdej akcji. Polka zachowała jednak zimną krew w najważniejszym momencie i przełamała przeciwniczkę, wygrywając seta 6:4.

    Dramatyczna końcówka

    Decydująca partia była niezwykle wyrównana. Po około półtorej godziny gry Świątek po raz pierwszy głośno krzyknęła swoje charakterystyczne „jazda!”, co często jest sygnałem, że czuje coraz większą pewność na korcie.

    Obie tenisistki długo utrzymywały własne podania. Polka serwowała już wyraźnie lepiej niż na początku spotkania, choć nadal brakowało jej jakości znanej z poprzednich meczów w turnieju. W trakcie meczu aż cztery razy zmieniała rakietę, próbując znaleźć odpowiednie czucie uderzeń.

    Przy stanie 4:4 nastąpił jednak moment, który przesądził o losach spotkania. Switolina przełamała Świątek, wykorzystując chwilę dekoncentracji rywalki. Frustracja Polki była wyraźna – w kierunku swojego boksu padły mocne słowa, co rzadko zdarza się u zwykle opanowanej zawodniczki.

    Ukrainka nie zmarnowała już takiej okazji. Serwując po zwycięstwo, wygrała gema do zera i zamknęła mecz wynikiem 6:2, 4:6, 6:4.

    Co dalej w Indian Wells

    Dzięki temu zwycięstwu Elina Switolina awansowała do półfinału turnieju Indian Wells Open. Tam zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania pomiędzy Jessica Pegula a Elena Rybakina.

    Dla Iga Świątek to natomiast bolesna lekcja – szczególnie że w decydujących momentach zawiodły elementy, które w poprzednich rundach były jej największymi atutami: serwis i opanowanie nerwów.

  • Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Switolina

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Switolina

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Switolina

    Iga Świątek po trzysetowym meczu przegrała z Eliną Switoliną w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells. Po tej porażce wiadomo, że powiększy się strata Świątek do liderki światowego rankingu – Aryny Sabalenki.
    Iga Świątek
    screen

    Aryna Sabalenka w czwartkowy wieczór w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Indian Wells pokonała 7:6 (7:0), 6:4 Kanadyjkę Victorię Mboko (10. WTA). Dzięki temu Białorusinka zdobyła kolejne punkty w rankingu. Białorusinka ma obecnie 10415 punktów i powiększyła przewagę nad Igą Świątek do 3002 punktów.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

    Iga Świątek miała szansę zmniejszyć stratę po swoim spotkaniu z Ukrainką Eliną Switoliną (13. WTA). Musiała jednak wygrać. Początek meczu był fatalny, bo Polka przegrała 1. seta 2:6. Popełniła w nim aż 16 niewymuszonych błędów i pięć podwójnych. W drugim secie Świątek się odrodziła i wygrała 6:4. Decydująca partia była pasjonująca, ale Polka przegrała ją 4:6.

    To oznacza, że jej obecna strata do Sabalenki wynosi 3002 punkty.

    Cały czas Świątek po piętach depcze Jelena Rybakina. Kazaszka w tym momencie ma 7348 punktów, zaledwie 65 mniej od Świątek. Rybakina wciąż gra w Indian Wells. W ćwierćfinale imprezy zmierzy się w hitowym pojedynku z Jessicą Pegulą (USA, 5. WTA).

    Właśnie zwyciężczyni tego pojedynku będzie rywalką Switoliny w półfinale w Indian Wells. W drugiej parze półfinałowej Aryna Sabalenka zmierzy się z Czeszką Lindą Noskovą (14. WTA), która pokonała 6:2, 4:6, 6:2 Australijkę Talię Gibson (112. WTA).

    Zobacz także: Stalker Igi Świątek nie odpuszcza. “Nadal tworzy i działa”
    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Switolina:

    Aryna Sabalenka (Białoruś) – 10415 punktów
    Iga Świątek (Polska) – 7413
    Jelena Rybakina (Kazachstan) – 7348
    Coco Gauff (USA) – 6748
    Jessica Pegula (USA) – 6678
    Amanda Anisimova (USA) – 6180
    Jasmine Paolini (Włochy) – 4232
    Elina Switolina (Ukraina) – 3845
    Victoria Mboko (Kanada) – 3351
    Mirra Andriejewa (Rosja) – 3066

    37. Magdalena Fręch – 1348
    50. Magda Linette – 1209
    127. Maja Chwalińska – 621
    136. Katarzyna Kawa – 568
    144. Linda Klimovicova – 537

  • Fatalny komunikat tuż po meczu Igi Świątek. Jest naprawdę źle. “Stop”

    Fatalny komunikat tuż po meczu Igi Świątek. Jest naprawdę źle. “Stop”

    Iga Świątek nie zdobędzie trzeciego tytułu w Indian Wells. Polka zakończyła turniej w Kalifornii na ćwierćfinale, ulegając Elinie Switolinie 2:6, 6:4, 4:6. Jak zauważa serwis OptaAce, po raz pierwszy w karierze przegrała pięć kolejnych spotkań z przeciwniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA. Szansy na przełamanie fatalnej passy poszuka już niebawem w Miami.
    Iga Świątek w czapce i czarno-białym stroju uderza piłkę forehandem na korcie z zielonym tłem.

    Iga Świątek Matthew StockmanAFP

    lga Świątek przystępowała do tej konfrontacji z korzystnym bilansem gier przeciwko ukraińskiej rywalce. Z pięciu poprzednich potyczek wygrała cztery. Jedyną porażkę zanotowała na kortach Wimbledonu AD 2023.

    Polka była zatem faworytką. Tyle że pierwszy set jej “mental” nie nadążał za tenisem, co skończyło się porażką 2:6. W drugiej odsłonie Raszynianka prowadziła już 4:1, ale raptem zrobiło się po cztery. Dwa ostatnie gemy należały jednak do wiceliderki światowego rankingu.

    Iga Świątek za burtą turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Nie powtórzy triumfu z lat 2022 i 2024

    – Jestem niesamowicie szczęśliwa – oznajmiła zaraz po meczu Ukrainka. – Wiedziałam czego się spodziewać na korcie i jak ciężko będzie dzisiaj zwyciężyć. Cieszę się, że zostałam mentalnie w trzecim secie. W poprzednich meczach z Igą nie radziłam sobie dobrze. Analizowałam jednak, co zrobiłam źle, teraz mój plan na to spotkanie zadziałał.

    Tymczasem Świątek kontynuuje fatalną passę. Jak informuje serwis OptaAce, po raz pierwszy w karierze Polka przegrała pięć kolejnych spotkań z przeciwniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA. Zanim uległa Switolinie musiała uznać wyższość Jeleny Rybakiny (dwukrotnie), a także Amandy Anisimovej i Coco Gauff.

    W półfinale Ukrainka zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Rybakina/Pegula. Początek tego spotkania w sobotę nie przed godziną 2:00.

    Druga rakieta świata może skupić się już na turnieju WTA 1000 w Miami, który odbędzie się w dniach 17-29 marca.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę tenisową i skoncentrowana podczas meczu na tle kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Młoda kobieta ubrana w jasną kurtkę oraz czarną czapkę z daszkiem siedzi przy mikrofonie na tle ciemnej ściany, wygląda na skupioną i poważną.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Zawodniczka tenisowa w pomarańczowym topie i białej spódnicy z rakietą w ręce wyraża silne emocje podczas meczu, w tle rozmyta postać w białym stroju.

    Elina SwitolinaWilliam WestAFP

    Carlos Alcaraz – Casper Ruud. Skrót meczu. WIDEO

  • Świątek stoczyła trzysetową batalię ze Switoliną o półfinał. Thriller w Indian Wells

    Świątek stoczyła trzysetową batalię ze Switoliną o półfinał. Thriller w Indian Wells

    Nieco ponad dobę po spotkaniu z Karoliną Muchovą przyszedł czas na kolejny pojedynek z udziałem Igi Świątek. Nasza reprezentantka walczyła o piąty z rzędu półfinał w turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Przeciwniczką wiceliderki rankingu była rozstawiona z “9” Elina Switolina. Polka wyraźnie przegrała premierową odsłonę, ale potem zdołała doprowadzić do trzeciej partii. Ostatecznie to jednak Ukrainka cieszyła się z awansu, wygrywając 6:2, 4:6, 6:4. Oto co wydarzyło się na Stadium 2.
    Iga Świątek rywalizowała z Eliną Switoliną o awans do półfinału WTA 1000 w Indian Wells

    Iga Świątek rywalizowała z Eliną Switoliną o awans do półfinału WTA 1000 w Indian WellsMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek dotarła do ćwierćfinału WTA 1000 w Indian Wells po dwóch obiecujących spotkaniach. Już starcie przeciwko Marii Sakkari było światełkiem w tunelu, że dyspozycja Raszynianki zmierza w dobrą stronę. Jeszcze lepszy występ Polki zobaczyliśmy w meczu z Karoliną Muchovą. Tam od połowy pierwszego seta 24-latka dzieliła i rządziła na korcie. Ostatecznie pokonała Czeszkę aż 6:2, 6:0 i zameldowała się w najlepszej “8” kalifornijskich zmagań.

    W nocy ze środy na czwartek czasu polskiego nasza reprezentantka zmierzyła się z Eliną Switoliną. Można to było uznać za potencjalny przedsmak tego, co wydarzy się za kilka tygodni w Gliwicach, podczas meczu w BJK Cup. Potencjalny, bo póki co Świątek nie znajduje się w składzie na spotkanie z Ukrainą. Raszynianka ma jeszcze kilka tygodni na podjęcie decyzji ws. gry, może wskoczyć jako piąta zawodniczka do drużyny. Póki co czekała ją walka o pierwszy indywidualny półfinał w tym sezonie z bardzo solidną na początku tego sezonu 31-latką.

    WTA Indian Wells: Iga Świątek kontra Elina Switolina w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od podania Świątek. Nasza reprezentantka dość nerwowo zainaugurowała rywalizację. Popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, szybko zrobiło się 0-40. Pierwsze dwa break pointy udało się obronić i wydawało się, że z trzecim będzie podobnie. Iga posiadała otwartą pozycję na forhendzie, ale zanotowała niewielką pomyłkę, zagrywając do korytarza deblowego. Raszynianka próbowała natychmiast zniwelować stratę przełamania. Dobrze otworzyła rozdanie na returnie, od dwóch punktów. Potem jednak Switolina wróciła ze stanu 0-30 i po walce na przewagi potwierdziła różnicę breaka.

    Tuż przed zmianą stron sytuacja Ukrainki zrobiła się jeszcze bardziej komfortowa, bowiem Elina uzyskała kolejne przełamanie. Przy pierwszych dwóch szansach wiceliderka rankingu ratowała się bardzo dobrym serwisem – był as, potem kick na zewnątrz. Ale przy trzecim wkradł się podwójny błąd, już czwarty na przestrzeni dwóch gemów. Na tablicy wyników zrobiło się już 3:0 dla 9. rakiety świata. Po przerwie pojawiło się światełko w tunelu dla 24-latki. Udało się odrobić jednego breaka, potem złapać prowadzenie 30-0 przy własnym podaniu. Zabrakło jednak skutecznej kontynuacji. Po walce na przewagi Switolina odzyskała trzy “oczka” dystansu.

    W szóstym gemie znów obejrzeliśmy kilka niezłych returnów w wykonaniu Świątek, był nawet break point. Ostatecznie Elina wyszła jednak na 5:1 i mocno zbliżyła się do wygrania premierowej odsłony. Podczas kolejnego rozdania była o dwie piłki od celu, ale Iga zdołała wrócić ze stanu 15-30 i przedłużyła jeszcze swoje nadzieje na powrót. Nie na długo, bo po zmianie stron Ukrainka pewnie domknęła partię. Na koniec posłała dwa asy z rzędu i dzięki temu triumfowała w secie 6:2.

    Raszynianka udała się na kilka minut do szatni, by spróbować się zresetować. Wzięła ze sobą zeszyt, który był w akcji także podczas poprzednich spotkań. Wówczas sytuacja była jednak inna. Teraz Polka musiała odrabiać straty. Po powrocie do gry wciąż dało się zauważyć dużą nerwowość w poczynaniach Świątek. W pierwszych trzech akcjach partii popełniła aż dwa podwójne błędy serwisowe. Na szczęście później podanie pomagało Idze, returny Ukrainki nie wracały do gry. Ostatecznie nasza reprezentantka zdołała utrzymać serwis i objąć prowadzenie.

    Po zmianie stron też zobaczyliśmy 30-15 z perspektywy returnującej tenisistki. I tutaj również obyło się bez break pointów, Switolina wyrównała na 1:1. Podanie 24-latki wciąż nie funkcjonowało na takim poziomie, jak w trakcie starcia z Muchovą, ale zaczęła już dokładać “oczka”. To sprawiało, że presja przechodziła na serwis rywalki. W trakcie czwartego rozdania zobaczyliśmy piłki na 3:1 dla Polki. Udało się wykorzystać trzecią okazję po bardzo ładnym zagraniu z forhendu wzdłuż linii. Ten moment wyraźnie podbudował naszą reprezentantkę. Tuż przed zmianą stron Świątek nie straciła ani jednego punktu przy swoim serwisie i powiększyła przewagę do trzech gemów.

    Po powrocie do gry Iga miała rakiecie minięcie na 5:1. Zagrała jednak w siatkę i rozdanie odwróciło się na korzyść Ukrainki. Ta sytuacja posiadała istotny wpływ na to, co wydarzyło się podczas siódmego rozdania. Kilka stykowych akcji rozstrzygnęło się na korzyść Eliny i 31-latka odrobiła stratę przełamania. Potem wyrównała na 4:4 i gra o zwycięstwo w partii rozpoczęła się na nowo. W dziewiątym gemie znów zrobiło się niebezpiecznie dla Raszynianki. Obejrzeliśmy stan 30-30, ale kluczowe dwie akcje na szczęście powędrował na konto Polki. Presja przeszła na stronę Switoliny. Dziesiąte rozdanie rozpoczęła od podwójnego błędu serwisowego, potem świetnym returnem trafiła Świątek. Ostatecznie Iga przełamała przeciwniczkę do 15 i doprowadziła do trzeciej partii.

    Na starcie decydującej części pojedynku nasza reprezentantka utrzymała serwis, a potem obserwowaliśmy walkę na przewagi przy podaniu Eliny. Ostatecznie 24-latka nie uzyskała żadnego break pointa i zrobił się remis 1:1. W trzecim gemie Switolina zgarnęła pierwsze dwie akcje na returnie. Później Iga wyszła jednak ze stanu 0-30 i powróciła na prowadzenie. Ukrainka byłą wyraźnie poirytowana faktem, że mimo takiej przewagi w trakcie rozdania, nie potrafiła doprowadzić do choćby jednej okazji na przełamanie.

    Napięcie rosło z każdą minutą, panie zbliżały się do końcowego rozstrzygnięcia. W teoretycznie lepszej sytuacji znajdowała się Polka, która poprzez pierwszeństwo przy serwisie mogła wywierać presję na rywalce. Elina dzielnie dotrzymywała jednak kroku i w dziewiątym gemie sama poszukiwała swojej szansy na breaka. Po nieudanym forhendzie w wykonaniu Świątek doczekała się dwóch piłek z rzędu na 5:4. Pierwszą udało się Idze obronić, ale przy drugiej zawiódł bekhend. Po nieudanym zagraniu naszej reprezentantce wyraźnie udzieliła się frustracja, nawiązywała kontakt ze swoim boksem.

    Po zmianie stron Switolina serwowała po zwycięstwo. Niestety, Świątek nie zdołała już wrócić do gry. Elina nie straciła ani jednego punktu przy własnym podaniu i zapewniła sobie zwycięstwo 6:2, 4:6, 6:4. Po raz pierwszy od kilku lat nie zobaczymy Igi na etapie najlepszej “4” zmagań w Kalifornii. Z kolei Ukrainka powalczy o finał z Jeleną Rybakiną albo Jessicą Pegulą.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Elina Switolina jest dostępny TUTAJ. Główne zmagania w Indian Wells potrwają do 15 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.
    Tenisistka ubrana w sportowy strój w dynamicznym ruchu, wyciąga rakietę, by odbić nadlatującą piłkę tenisową na twardej, zielonej nawierzchni kortu.

    Iga Świątek podczas Indian Wells 2026Matthew StockmanAFP
    Zawodniczka tenisowa w pomarańczowym topie i białej spódnicy z rakietą w ręce wyraża silne emocje podczas meczu, w tle rozmyta postać w białym stroju.

    Elina SwitolinaWilliam WestAFP
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP

    Novak Djokovic – Kamil Majchrzak. Skrót meczu

  • Świątek odrzuciła zgubny nawyk. Wraca koszmar, którego bał się cały tour

    Świątek odrzuciła zgubny nawyk. Wraca koszmar, którego bał się cały tour

    Tenis Iga Świątek powiedziała “pas”. Błyskawiczny efekt. Tego ruchu bał się cały tour
    Komentarz
    Iga Świątek powiedziała “pas”. Błyskawiczny efekt. Tego ruchu bał się cały tour

    Iga Świątek rozbiła Karolinę Muchovą, grając w stylu, jakiego dawno nie widzieliśmy. Polka przełamała koszmarną passę z tego sezonu i wyciągnęła z arsenału broń, na którą fenomenalnie dysponowana w tym roku rywalka nie miała żadnej odpowiedzi. Za tym spektakularnym nokautem stoi jeden detal, który zupełnie zmienił układ sił na korcie.
    Do wczorajszego wieczoru statystyki Igi przeciwko tenisistkom z najlepszej trzydziestki rankingu WTA budziły uzasadniony niepokój. Wszystkie trzy takie mecze w 2026 r. przyniosły trzy bolesne porażki (z Rybakiną, Bencic i Gauff). Tymczasem w środę po drugiej stronie siatki stanęła Karolina Muchova, absolutna rewelacja sezonu z bilansem 14-2. Eksperci wieszczyli gigantyczne kłopoty, ale na kort w Indian Wells wyszła w końcu Iga Świątek, za którą tak bardzo tęskniliśmy. Zamiast siłowania się z piłką, dostaliśmy taktyczny powrót do korzeni, który całkowicie sparaliżował Czeszkę. Wystarczyła zmiana zaledwie jednego elementu!
    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Kluczem do tego imponującego zwycięstwa nie była wcale chęć uderzania piłki mocniej i bardziej płasko niż rywalka, co regularnie widywaliśmy w poprzednich tygodniach i miesiącach. Świątek zaprezentowała absolutny powrót do swoich najlepszych, mistrzowskich lat. Zrezygnowała z nadmiernego ryzyka na rzecz tego, co w przeszłości oprócz świetnego poruszania po korcie budowało jej dominację — potężnej rotacji forhendowej.
    Na poniższym nagraniu świetnie widać, jak Czeszka ratowała się przed wyrzucającymi forhendami Polki:
    Jej forhend znów funkcjonował jak z nut. Charakterystyczne “lasso”, płynność ruchu i ogromny topspin sprawiały, że piłki spadały zaledwie kilkanaście centymetrów przed linią końcową kortu, a po koźle odskakiwały niezwykle wysoko. Karolina Muchova dysponuje jedną z najlepszych i najbardziej uniwersalnych technik w całym cyklu WTA, ale wobec tak wyegzekwowanej taktyki była po prostu bezradna. Czeszka nie miała z czego wyprowadzać swoich ataków, bo piłka notorycznie uciekała jej z optymalnej strefy uderzenia. To nie był mecz, w którym Muchova zagrała słabo, Iga po prostu odebrała jej wszystkie atuty.
    Tak wyglądały uderzenia Świątek w meczu z Czeszką:
    Koniec koszmarnej serii
    Warto podkreślić, jak ważny z perspektywy psychologicznej był to sprawdzian. Przed tym spotkaniem bilans Świątek z tenisistkami z TOP 30 w 2026 r. to 0-3 (porażki z Jeleną Rybakiną w Australian Open oraz z Belindą Bencic i Coco Gauff w United Cup). Polka pilnie potrzebowała zwycięstwa nad rywalką ze ścisłej elity, aby przełamać tę niemoc.
    Tymczasem po drugiej stronie siatki stanęła zawodniczka, która w ostatnich tygodniach wręcz fruwała nad kortem. Muchova mogła pochwalić się w tym sezonie bilansem 14 zwycięstw i zaledwie dwóch porażek (i to z absolutnym topem — Sabalenką i Gauff). Mimo niekorzystnego dla Czeszki bilansu bezpośrednich starć (4:1 dla Świątek przed tym meczem), wielu ekspertów wieszczyło niezwykle wyrównany mecz.
    Wiceliderka rankingu w dwóch krótkich setach spakowała 6:2, 6:0 rozpędzoną rywalkę, wysyłając jasny sygnał reszcie stawki: wracam do gry.
    Oto klucz do raju
    Ten spektakularny występ to także dowód na to, jak strategicznie trafną decyzją było odpuszczenie turnieju w Dubaju. Przerwa zadziałała jak reset. Na kalifornijskich kortach oglądamy Igę świeżą, poruszającą się z niebywałą lekkością i — co najważniejsze — wyraźnie cieszącą się grą. W jej poczynaniach nie ma śladu po irytacji i siłowaniu się ze swoim tenisem, co tak często widzieliśmy w pierwszych tygodniach tego sezonu.
    Wolna nawierzchnia twarda w Indian Wells od zawsze sprzyjała stylowi naszej tenisistki. Oczywiście, od poprzedniego roku sympatia do konkretnego turnieju nie dawała żadnej gwarancji sukcesu, a sama obecność w Kalifornii nie wygrywa meczów. Jednak widok Igi Świątek grającej z takim luzem, uśmiechem i potężną rotacją to najlepszy możliwy prognostyk.
    Pokonanie jednej z najlepiej dysponowanych tenisistek pierwszego kwartału w tak bezdyskusyjnym stylu to coś więcej niż tylko awans do ćwierćfinału. Iga właśnie weszła w tryb, który fani tenisa doskonale pamiętają z jej najbardziej dominujących okresów. Znów zagrała tak widowiskowo i z takim luzem, że — niczym przy najlepszym, trzymającym w napięciu serialu — po prostu nie chce się czekać na kolejny odcinek. Na szczęście długie oczekiwanie nam nie grozi, bo ćwierćfinały w Indian Wells ruszają już jutro. Na drodze Igi do półfinału stanie teraz Katerina Siniakova lub Elina Switolina, a my wreszcie możemy z pełnym przekonaniem odliczać godziny do pierwszego serwisu.
    Czytaj także
    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Autor Maciej Trąbski

    To jest materiał Premium

    Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

    ✓ czytaj ✓ słuchaj ✓ skracaj
    Dołącz do premium

  • 6:6 Sabalenki i niebywałe zakończenie. 109 minut widowiska na Stadium 1 w Indian Wells

    6:6 Sabalenki i niebywałe zakończenie. 109 minut widowiska na Stadium 1 w Indian Wells

    6:6 Sabalenki i niebywałe zakończenie. 109 minut widowiska na Stadium 1 w Indian Wells

    Przyszedł czas na ćwierćfinały w ramach turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Już w pierwszym czwartkowym spotkaniu czekała nas rywalizacja z udziałem dwóch tenisistek z czołówki rankingu. Liderka kobiecego zestawienia, Aryna Sabalenka, mierzyła się z zawodniczką, która zamyka obecnie TOP 10 – Victorią Mboko. W premierowym secie doszło do tie-breaka, który zakończył się niebywałym wynikiem. Ostateczne rozstrzygnięcie na Stadium 1 poznaliśmy po 109 minutach walki.
    Aryna Sabalenka rywalizowała z Victorią Mboko o awans do półfinału WTA 1000 w Indian Wells

    Aryna Sabalenka rywalizowała z Victorią Mboko o awans do półfinału WTA 1000 w Indian WellsMARTIN KEEP / AFPAFP

    Tegoroczna edycja turnieju WTA 1000 w Indian Wells wkroczyła na ostatnią prostą. Do najlepszej “8” w singlu pań awansowało aż sześć zawodniczek z TOP 10 rankingu: Aryna Sabalenka, Iga Świątek, Jelena Rybakina, Jessica Pegula, Elina Switolina i Victoria Mboko. Te tenisistki utworzyły trzy pary, a w skład czwartej weszły: rozstawiona z “14” Linda Noskova oraz rewelacja zmagań w Kalifornii – Talia Gibson. Szykowała się pasjonująca walka o półfinał.

    Jako pierwsze do gry wkroczyły Sabalenka i Mboko. Tuż po godz. 19:00 czasu polskiego pojawiły się na Stadium 1, by rozegrać drugie bezpośrednie spotkanie. Ich premierowe starcie, podczas czwartej rundy Australian Open 2026, zakończyło się wygraną Aryny – 6:1, 7:6(1). Teraz reprezentantka Kanady chciała się zrewanżować liderce rankingu. Faworytką pozostawała jednak oczywiście turniejowa “1”, broniąca punktów za ubiegłoroczny finał.

    WTA Indian Wells: Aryna Sabalenka kontra Victoria Mboko w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sabalenki. Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando podających zawodniczek. Większe emocje nastał dopiero w trzecim gemie. Wówczas Mboko doczekała się trzech break pointów, ale przy żadnym nie była choćby blisko przełamania. Aryna dwukrotnie niwelowała zagrożenie asem, a przy ostatnim rozegrała akcję zakończoną skutecznym dropszotem. Po zmianie stron obserwowaliśmy grę na przewagi przy serwisie Victorii. Mimo to nie dopuściła Białorusinki do piłek na 3:1. Zacięta rywalizacja trwała także chwilę później. Ze stanu 40-15 dla Sabalenki zrobiło się 40-40, ale bez dalszych konsekwencji dla turniejowej “1”.

    W szóstym gemie liderka rankingu wyczuła swoją szansę. Po kapitalnym returnie wypracowała sobie dwa break pointy z rzędu. Mboko zaimponowała pod presją, rozgrywając dwie akcje na własnych warunkach. Potem Aryna posiadała jeszcze jedną szansę – wówczas trochę posędziowała na swoją niekorzyść. Ostatecznie Victoria wyrównała na 3:3. Victoria zdała egzamin także podczas ósmego rozdania. Od momentu piłki dla Białorusinki na 5:3, obejrzeliśmy dwa kapitalne serwisy reprezentantki Kanady.

    Następne minuty przebiegały po myśli podających, w związku z czym doszło do tie-breaka w premierowej odsłonie. A to zazwyczaj domena Sabalenki. Nie inaczej było także i tym razem – chociaż rozmiary wyniku tej rozgrywki szokują. Mboko pogubiła się już na początku, szybko uciekło jej kilka punktów. Turniejowa “1” robiła swoje – bardzo pewnie serwowała, a później złapała tak duży komfort, że posyłała nawet uderzenia kończące z returnu. Finalnie Victoria nie zdobyła choćby jednego punktu, w co aż trudno uwierzyć, patrząc na niezwykle wyrównany przebieg całego seta. Dzięki temu liderka rankingu triumfowała w nim 7:6(0).

    Sabalenka miała chrapkę na to, by pójść za ciosem. Już na początku drugiej części pojedynku polowała na przełamanie, prowadziła 30-15 na returnie. Potem Mboko oddaliła jednak zagrożenie, zgarniając trzy kolejne akcje. Przy następnym gemie serwisowym reprezentantki Kanady pojawiły się jeszcze większe trudności. Tym razem doszło już do break pointów – i to dwóch z rzędu. Mimo to Victoria oddaliła zagrożenie i ponownie znalazła się z przodu. W trakcie piątego rozdania w kluczowym momencie zadrżała już ręka 10. rakiecie świata. Przy piłce na przełamanie posłała bekhend poza linię końcową, przez co Aryna doczekała się w końcu breaka.

    19-latka od razu zamierzała odrobić stratę, prowadziła 30-15 na returnie. W końcówce gema poniosła ją jednak młodzieńcza fantazja. Finalnie Białorusinka podwyższyła przewagę i znajdowała się coraz bliżej wygranej. Chwilę później tenisistka z Mińska wróciła ze stanu 0-40 i doprowadziła do break pointa na 5:2. Ostatecznie Mboko dorzuciła jednak trzecie “oczko” na swoje konto i wciąż zachowywała kontakt z przeciwniczką. Po zmianie stron zobaczyliśmy pewne oznaki emocji u liderki rankingu. Po podwójnym błędzie serwisowym Victoria dostała piłkę na 4:4.

    Reprezentantka Kanady returnowała drugie podanie, ale posłała zagranie w korytarz deblowy. Potem miała jeszcze jedną szansę, jednak znów nie udało jej się wykorzystać. Sabalenka utrzymała serwis i była już o krok od najlepszej “4”. Emocji nie brakowało do samego końca. W dziesiątym gemie, gdy Aryna podawała po zwycięstwo, obejrzeliśmy wynik 30-30. Kluczowe dwa punkty trafiły na konto liderki rankingu. Po 109 minutach walki 27-latka zapewniła sobie zwycięstwo 7:6(0), 6:4. O finał powalczy z Lindą Noskovą albo Talią Gibson.
    Kobieta ubrana w czarną sportową koszulkę na ramiączkach, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę z wyrazem rozbawienia lub zaskoczenia na twarzy, tło rozmyte, skupienie na postaci.

    Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP
    Zawodniczka tenisowa ubrana w niebieską sukienkę sportową po udanym punkcie na korcie, dynamicznie zaciśnięta pięść i wyraźna emocja na twarzy, w tle rozmazana publiczność podczas turnieju.

    Victoria MbokoMinas Panagiotakis/Getty Images via AFPAFP
    Linda Noskova

    Linda NoskovaMAHMUD HAMSAFP

    Zeren SK – A. Carraro Prosecco Doc Conegliano. Skrót meczu.

  • Najpierw 65 minut, teraz 68. Kolejny ekspresowy mecz Polki. Stawką

    Najpierw 65 minut, teraz 68. Kolejny ekspresowy mecz Polki. Stawką

    W pierwszym turnieju WTA 125 w Antalyi Katarzyna Kawa zmierzyła się z zawodniczką, która później zdobyła tytuł. W drugim dotarła do półfinału, tam też uległa późniejszej mistrzyni. A teraz w trzecim… sama może mieć apetyt na taki sukces. Na razie potrzebowała niewiele ponad dwóch godzin, by zameldować się a najlepszej ósemce zawodów. O półfinał powalczy zaś z tenisistką, z którą nigdy dotąd nie przegrała. Znamy już to nazwisko.

    Katarzyna KawaFoto Olimpik/Nur Photo AFP

    Są w zawodowym tourze tenisiści i tenisistki, którzy z utęsknieniem czekają na sezon gry na mączce. Formalnie jest on bardzo krótki – zaczyna się pod koniec marca, kończy zaś w połowie czerwca. Tyle że taka sytuacja, w kobiecym tenisie, dotyczy głównego touru, imprez o randze od 250 w górę. Choć i tu zdarzają się wyjątki, głównie latem.

    Tyle że niemal przez cały rok zawodniczki spoza TOP 50 rankingu WTA mogą znaleźć w kalendarzu turnieje o randze ITF na tej nawierzchni, a jesienią i wczesną wiosną pojawiają się pierwsze challengery WTA 125.

    Podobnie jak Iga Świątek, na takiej nawierzchni najlepiej czują się też m.in. Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska. Obie wybrały się więc na cykl zawodów na Riwierze Tureckiej – organizowanej pod szyldem Megasaray Hotels Open. Starsza z zawodniczek BKT Advantage Bielsko-Biała na trzy tygodnie, młodsza – na dwa. Kawa pierwszą imprezę zakończyła już po pierwszym starciu. A teraz wyraźnie się rozkręciła. Dwa ostatnie mecze wygrała gładko, na korcie spędziła tylko 133 minuty.

    WTA 125 w Antalyi. Katarzyna Kawa z kolejnym awansem. Dwa sety w meczu z Hiszpanką

    To najkrótsze spotkania 33-latki z Kudowy Zdroju, odkąd przyleciała na południe Turcji. A grała z zawodniczkami, które są niedaleko niej w rankingu WTA. Greczynka Despina Papamichail plasuje się o kilkanaście miejsc wyżej, Hiszpanka Leyre Romero Gormaz – nieco wyżej. A z tą drugą Polce przyszło się zmierzyć dzisiaj. Hiszpanka w środę pokonała rozstawioną z “4” Pannę Udvardy, była uważana za nieznaczną faworytkę. Także dlatego, że najlepiej czuje się właśnie na mączce. Na “hardzie” całkiem niedawno ograła ją zaś Maja Chwalińska – w Klużu-Napoce.
    Katarzyna Kawa

    Katarzyna KawaLuis ACOSTA / AFPAFP

    Kawa zagrała bowiem dzisiaj bardzo dobrze. I równo – oba sety były niemal bliźniaczo do siebie podobne. Zacięte w pierwszej ich fazie. I jednostronne w drugiej. Hiszpanka bowiem prowadziła w pierwszej partii 3:2. A w drugiej – nawet 3:1, miała przewagę breaka. I już do końca nie była w stanie wygrać gema, w obu. Polce pomagał pierwszy serwis, a dziś dość rzadko korzystała z drugiego. I to też duża zaleta w teoretycznie równych starciach. Skończyło się na 6:3, 6:3 – po 65 minutach gry.

    O półfinał Polka zagra w piątek z Carole Monnet. Francuzka ten trzeci turniej w Antalyi zaczynała od kwalifikacji, ma już w nogach cztery wygrane spotkania. Dziś niespodziewanie ograła rozstawioną z “7” Czeszkę Dominikę Šálkovą. Co istotne, Kawa wie, jaki jest sposób gry 24-letniej Francuzki. Rywalizowały dotąd dwukrotnie, dwa razy lepsza była reprezentantka Polski. I to właśnie na kortach ziemnych, m.in. dwa lata temu w Antalyi.
    Tenisistka w białej koszulce i z widocznym logotypem Lotto energicznie okazuje emocje, zaciśnięta pięść sugeruje świętowanie zdobytego punktu podczas meczu, w tle widoczna rozmyta postać mężczyzny.

    Katarzyna KawaANDRZEJ IWANCZUK/REPORTERReporter
    Leyre Romero Gormaz

    Leyre Romero GormazIrina R Hipolito/DPPI via AFPAFP

    Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Demi Schuurs/David Pel. Skrót meczu.

  • Osaka przyznała to po meczu z Sabalenką. “Ona mnie oszukała”

    Osaka przyznała to po meczu z Sabalenką. “Ona mnie oszukała”

    Naomi Osaka uległa 2:6, 4:6 Arynie Sabalence w 1/8 finału WTA 1000 w Indian Wells. Po meczu rzuciła zaskakujące słowa, odnosząc się do zachowania rywalki. – Pomyślałam sobie: “O mój Boże, ona mnie oszukała” – mówiła Japonka. O co dokładnie chodzi?

    Naomi Osaka, Aryna Sabalenka
    Screen z https://www.youtube.com/watch?v=mPO7ye5WYrs

    Australian Open 2021 – to ostatni turniej wygrany przez Naomi Osakę w karierze. Japonka wciąż walczy o powrót do wysokiej formy pod okiem Tomasza Wiktorowskiego i pierwszy triumf od pięciu lat. Wielkie nadzieje wiązała z WTA 1000 Indian Wells. I faktycznie początek miała obiecujący. Najpierw w dwóch setach rozprawiła się z Victorią Jimenez Kasintsevą, a następnie w trzech partiach z Camilą Osorio. W 1/8 finału trafiła jednak na Arynę Sabalenkę i to był koniec jej przygody z kalifornijską imprezą – 2:6, 4:6. Po meczu rzuciła “mocne oskarżenia” pod adresem Białorusinki.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Naomi Osaka mówi wprost. Sabalenka ją “oszukała”

    Na pomeczowej konferencji prasowej Osaka przyznała, że poczuła się oszukana przez Sabalenkę. W jaki sposób? Chodzi o jęki, z jakich znana jest liderka rankingu WTA. W trakcie wymian wydaje charakterystyczny dźwięk. Podobnie było w meczu z Japonką. Kiedy jęki były głośniejsze, to Osaka spodziewała się, że rywalka posłała szybszą i mocniejszą piłkę, ale nie zawsze tak było, co wprawiało Japonkę w zakłopotanie.

    – Zdecydowanie czułam, jakbym grała przeciwko niej po raz pierwszy [a było to drugie spotkanie pań, pierwsze miało miejsce podczas US Open 2018, przyp. red.]. Oczywiście mogłam oglądać ją w TV czy gdzieś indziej, ale w rzeczywistości to zupełnie co innego – zaczęła, cytowana przez sportskeeda.com. – Czasami też czułam, jakbym była trochę zaskoczona. Spodziewałam się, że piłka będzie mocniejsza, ale tak nie było. Ona jęczy tak samo przy każdej piłce. Pomyślałam sobie: “O mój Boże, ona mnie oszukała” – śmiała się Osaka.
    Powrócił temat zachowania Sabalenki

    Mimo porażki Japonka była zadowolona z występu w Indian Wells. Zwróciła jednak uwagę na aspekt, o którym dyskutuje się od dawna, a więc o jękach Sabalenki. Niektórzy eksperci twierdzą, że te mogą dekoncentrować zawodniczki i wpływać negatywnie na ich grę. Chodzi nie tylko o dźwięki wydawane przez Białorusinkę w trakcie wymian, ale i po ich zakończeniu.

    Zobacz też: To dlatego Świątek rozbiła Muchową! Ważny komunikat dla Polki.

    Pytane o to były m.in. Qinwen Zheng i Coco Gauff, tuż po porażkach z liderką kobiecego tenisa. – Nie bardzo na mnie to wpływało – mówiła Chinka. – Grałam z nią wiele razy, więc nie mogę tu siedzieć i mówić, że jej okrzyki i jęki rozpraszają. Nie sądzę tak. Nie zwracam na to uwagi. Jest to część jej gry, robi to konsekwentnie, więc mi to nie przeszkadza – mówiła z kolei Amerykanka.

    Osaka pożegnała się z Indian Wells, ale dla Sabalenki turniej wciąż trwa. Zameldowała się w ćwierćfinale, a tam jej rywalką będzie rewelacja ostatnich miesięcy Victoria Mboko. Początek meczu w czwartek 12 marca o godzinie 19:00. Tego samego dnia, ale około 22:30 na korcie pojawi się Iga Świątek. Polka o półfinał powalczy z Eliną Switoliną. Świątek i Sabalenka mogą na siebie trafić dopiero w finale.

  • Nocny bój Świątek z Ostapenko. 1:6 na koniec, a później afera. Trener ujawnia prawdę

    Nocny bój Świątek z Ostapenko. 1:6 na koniec, a później afera. Trener ujawnia prawdę

    Były trener Coco Gauff Brad Gilbert w podcaście “The Big T” ujawnił, co wydarzyło się po meczu Jeleny Ostapenko z Igą Świątek na US Open w 2023 roku. Prawda może okazać się interesująca. Szkoleniowiec wprost powiedział, że “pociągnął za sznurki”, aby przenieść następne starcie Łotyszki z Coco Gauff na godzinę niekorzystną dla rywalki Amerykanki. – Widzisz, właśnie w takich momentach, trzeba od czasu do czasu pociągnąć za parę sznurków, żeby coś załatwić – odparł.
    Jelena Ostapenko / Iga Świątek

    Jelena Ostapenko to potencjalna rywalka Igi Świątek w ćwierćfinale WTA 500 w StuttgarcieNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Bertrand GUAY / AFPAFP

    W czwartej rundzie, czyli tuż przed ćwierćfinałami, US Open 2023 Iga Świątek mierzyła się z Jeleną Ostapenko.

    Czujni fani polskiej tenisistki domyślają się więc, że w ćwierćfinale ostatecznie zameldowała się Łotyszka. Polka bowiem do tej pory nie zdołała pokonać jej na korcie.

    Warto wspomnieć, że po porażce w 4. rundzie z Jeleną Ostapenko Iga Świątek straciła 1. miejsce rankingu WTA na rzecz Aryny Sabalenki.

    Dzień później Jelena Ostapenko miała grać ćwierćfinał przeciwko Coco Gauff. Jako że jej mecz z Igą Świątek zakończył się w nocy czasu lokalnego, poszła spać ok. 5:00 rano.

    Łotyszka miała więc nadzieję, że jej pojedynek z Amerykanką odbędzie się wieczorem, aby miała czas na regenerację. Tak się jednak nie stało. Spotkanie zostało rozegrane w godzinach popołudniowych.

    Po meczu Jelena Ostapenko nie kryła swojego rozczarowania.

    – Myślę, że naprawdę trudno jest zregenerować się po tych nocnych meczach, ponieważ po pokonaniu nr 1 na świecie poszłam spać o 5:00 rano i mimo że śpi się przez, nie wiem, może siedem, osiem godzin, to zupełnie nie można się zregenerować – mówiła Ostapenko.

    – Kiedy zapytałam dzień wcześniej, byłam prawie pewna, że zagram w sesji wieczornej, ponieważ tak mi powiedzieli – skarżyła się Łotyszka. Jej pojedynek z Gauff zaczął się o godzinie 12:00. Kiedy zobaczyła, że gra pierwszy mecz w harmonogramie, bardzo się zaskoczyła.

    Ostapenko miała pretensje po meczu z Gauff. Trener Amerykanki po latach przyznał, co się stało

    Od tamtych wydarzeń minęły ponad 2 lata. Gauff ostatecznie wygrała tamtą odsłonę US Open, a teraz jej ówczesny trener Brad Gilbert ujawnił, że miał wpływ na decyzję o przełożeniu meczu jej podopiecznej z Ostapenko.

    – Tak. Zamieniłem się z nocnej sesji, aby rozegrać to o 12:00 w dzień. Widzisz, właśnie w takich momentach, wiesz, trzeba, od czasu do czasu, pociągnąć za parę sznurków, żeby coś załatwić – przyznał Gilbert.

    Jak widać, Jelena Ostapenko miała podstawy ku temu, aby czuć się pokrzywdzona, a także zaskoczona harmonogramem, jaki zobaczyła pewnego wrześniowego poranka w Stanach Zjednoczonych. Został on bowiem w pewnym sensie zmanipulowany przez ówczesnego trenera jej ćwierćfinałowej rywalki.
    Coco Gauff po meczu w czwartej rundzie Australian Open z Jeleną Ostapenko, dwa lata temu

    Coco Gauff po meczu w czwartej rundzie Australian Open z Jeleną Ostapenko, dwa lata temuWilliam WestAFP
    Jelenie Ostapenko w meczu z Barborą Krejcikovą puściły nerwy

    Jelenie Ostapenko w meczu z Barborą Krejcikovą puściły nerwyGLYN KIRK / AFPAFP
    Jelena Ostapenko musi poczekać na swój mecz do niedzieli, Iga Świątek już go ma za sobą

    Jelena Ostapenko musi poczekać na swój mecz do niedzieli, Iga Świątek już go ma za sobąOSCAR DEL POZO / PATRICIA DE MELO MOREIRA / AFPAFP

    Carlos Alcaraz – Casper Ruud. Skrót meczu.