• Lewandowski przemówił po porażce. “Najgorsze uczucie”. Nagle dostał TO pytanie

    Lewandowski przemówił po porażce. “Najgorsze uczucie”. Nagle dostał TO pytanie

    Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 w decydującym meczu barażowym o awans na mundial. Choć Biało-Czerwoni przez dużą część spotkania prezentowali się lepiej i częściej dochodzili do sytuacji bramkowych, to jednak w najważniejszym aspekcie – skuteczności – okazali się gorsi od rywali. Po końcowym gwizdku głos zabrał kapitan kadry, Robert Lewandowski, którego słowa wyraźnie oddawały skalę rozczarowania.

    Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem to Szwedzi byli wskazywani jako faworyci. Drużyna prowadzona przez Graham Potter potwierdziła swoją formę w półfinale baraży, pokonując Ukrainę 3:1. Polacy natomiast musieli się sporo napracować, by ograć Albanię 2:1, odrabiając straty.

    Już pierwsza połowa spotkania ze Szwecją pokazała, że Polacy mają duży potencjał w ataku. Stwarzali sytuacje, ale tylko Nicola Zalewski zdołał zamienić jedną z nich na gola. Tymczasem gospodarze wykazali się niemal stuprocentową skutecznością – dwukrotnie zagrozili bramce Kamil Grabara i oba te momenty zakończyli trafieniami.

    Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Polska nadal dominowała, co przyniosło efekt w postaci wyrównującego gola autorstwa Karol Świderski. Mimo przewagi i licznych prób, to jednak Szwedzi zadali decydujący cios. W 88. minucie zwycięskiego gola zdobył Viktor Gyökeres, pozbawiając Polaków marzeń o mundialu.

    Po meczu Robert Lewandowski nie krył emocji. Przyznał, że trudno mu znaleźć odpowiednie słowa, by opisać to, co czuje drużyna. Podkreślił brutalność futbolu, w którym dobra gra nie zawsze idzie w parze z wynikiem. Zwrócił uwagę szczególnie na trzecią bramkę, która – jego zdaniem – przesądziła o losach spotkania. Kapitan zaznaczył też, że gdyby doszło do dogrywki, szanse Polski rosłyby z każdą minutą.

    Napastnik został również zapytany o swoją przyszłość w reprezentacji, zwłaszcza w kontekście zagadkowego wpisu w mediach społecznościowych z utworem „Time To Say Goodbye”. Odpowiedział jednak bardzo ostrożnie – przyznał, że potrzebuje czasu na przemyślenia i na razie nie jest gotowy na żadne deklaracje. Podkreślił, że skupia się teraz na obowiązkach klubowych i czekających go meczach.

    Dotychczas Robert Lewandowski rozegrał w reprezentacji Polski 165 spotkań, w których zdobył 89 bramek i zanotował 38 asyst.

  • Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Iga Świątek po raz pierwszy od rozstania z Wim Fissette zdecydowała się publicznie zabrać głos. W rozmowie ze Sport.pl nie ukrywa emocji i frustracji, jakie towarzyszyły jej w ostatnich tygodniach. — Dlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem? — pyta retorycznie, dając do zrozumienia, jak dużą presję odczuwa poza kortem.

    Początek sezonu miał dla Polki jasno określony cel — powrót na szczyt rankingu WTA. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te plany. Po trzech miesiącach rywalizacji nie udało jej się dotrzeć nawet do półfinału żadnego z turniejów. Kulminacją problemów była porażka już w pierwszym meczu w Miami, gdzie lepsza okazała się Magda Linette. To wydarzenie przyspieszyło decyzję o zakończeniu współpracy z dotychczasowym trenerem.

    Zmiana w sztabie była właściwie nieunikniona. Jeśli nie nastąpiłaby w tamtym momencie, doszłoby do niej w najbliższej przyszłości. Świątek coraz wyraźniej dawała odczuć narastającą frustrację — zarówno na korcie, jak i poza nim. Eksperci zaczęli zwracać uwagę na jej problemy mentalne, a sama zawodniczka przyznała, że w trakcie meczów za dużo analizuje i traci naturalność gry, która wcześniej była jej największym atutem.

    Dodatkowo presja otoczenia i liczne komentarze sprawiły, że nie była w stanie skupić się wyłącznie na sporcie. W efekcie, zamiast walczyć o powrót na pozycję liderki, stopniowo spadała w rankingu — najpierw na trzecie, a następnie na czwarte miejsce.

    Mimo trudnego okresu 24-latka nie zamierza się poddawać. W najbliższym czasie planuje ogłosić nazwisko nowego szkoleniowca. Wśród potencjalnych kandydatów najczęściej wymienia się Francisco Roig, który w przeszłości współpracował z Rafael Nadal.

    — Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana — podkreśla Świątek, zapowiadając powrót do swojej najlepszej wersji. W wywiadzie zapowiada także, że odniesie się do kulis rozstania z Fissette’em oraz do współpracy z psycholożką Daria Abramowicz, która od dawna budzi duże zainteresowanie i różne opinie w środowisku tenisowym.

    Powrót na kort nastąpi już w połowie kwietnia. Polka rozpocznie część sezonu na mączce od występu w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie spróbuje odbudować formę i odzyskać pewność siebie.

  • Lewandowski załamany. Poruszające obrazki po meczu, dramat kapitana i kadry

    Najczarniejszy scenariusz dla reprezentacji Polski niestety stał się faktem. Biało-czerwoni nie zagrają na tegorocznych mistrzostwach świata, a marzenia o udziale w mundialu prysły po końcowym gwizdku finału baraży ze Szwecją. Po zakończeniu spotkania piłkarze prowadzeni przez Jana Urbana nie kryli ogromnego rozczarowania. Szczególnie poruszające były ujęcia z Robertem Lewandowskim, które na długo zapadną w pamięć kibiców.

    Wtorkowy wieczór dostarczył ogromnych emocji. Starcie Szwecji z Polską w decydującym meczu o awans na mistrzostwa świata 2026 obfitowało w zwroty akcji i do samego końca dawało nadzieję na szczęśliwe zakończenie dla Polaków. Drużyna Jana Urbana dwukrotnie musiała odrabiać straty i za każdym razem potrafiła wrócić do gry. Niestety ostateczny cios zadali gospodarze.

    W 88. minucie meczu, rozgrywanego w Sztokholmie, doszło do ogromnego zamieszania w polu karnym Polaków. Kamil Grabara popisał się świetną interwencją, a piłka odbiła się jeszcze od słupka. Ostatecznie jednak dopadł do niej Viktor Gyökeres, który z bliskiej odległości potężnym strzałem umieścił ją pod poprzeczką.

    Jak się później okazało, było to trafienie przesądzające o losach spotkania i dające Szwedom upragniony awans na mundial. Dla Polaków oznaczało to bolesne rozczarowanie. Tym bardziej, że podopieczni Urbana zaprezentowali się z dobrej strony i przez długie fragmenty meczu mieli przewagę. W piłce nożnej liczą się jednak gole, a ta bywa bezlitosna.

    Po ostatnim gwizdku w polskim zespole dominowało przygnębienie. Trudno się temu dziwić – awans był na wyciągnięcie ręki, zabrakło jedynie postawienia przysłowiowej kropki nad „i”. Najbardziej wymowne sceny dotyczyły kapitana kadry. Robert Lewandowski został uchwycony przez kamery, gdy kucał na murawie, wyraźnie zdruzgotany, ze łzami w oczach.

    Dla napastnika to szczególnie bolesny moment. Wszystko wskazywało na to, że nadchodzący mundial mógł być jego ostatnim wielkim turniejem w karierze. Dziś trudno przewidzieć, jakie decyzje podejmie w najbliższej przyszłości, jednak wiele wskazuje na to, że może już nie otrzymać kolejnej szansy występu na mistrzostwach świata.

  • Skandal w Szwecji. Sędzia okradł Polaków z rzutu karnego

    Sędzia Slavko Vinčić znalazł się w centrum uwagi po dwóch bardzo kontrowersyjnych decyzjach podjętych na niekorzyść reprezentacji Polski. Arbiter dwukrotnie nie wskazał na rzut karny dla „Biało-Czerwonych”, mimo że w obu przypadkach doszło do wyraźnych kopnięć w polu karnym Szwedów.

    Były sędzia międzynarodowy i ekspert Rafał Rostkowski nie ma żadnych wątpliwości co do pierwszej z tych sytuacji. Jego zdaniem już w pierwszej minucie meczu Polska powinna otrzymać „jedenastkę”. Do zdarzenia doszło w momencie, gdy do strzału przygotowywał się Robert Lewandowski, który – według Rostkowskiego – został nieprzepisowo powstrzymany przez rywala.

    Ekspert podkreślił, że było to przewinienie nierozważne, a więc oprócz rzutu karnego należała się także żółta kartka dla szwedzkiego zawodnika. Tymczasem Vinčić odgwizdał faul, ale przyznał rzut wolny dla Szwecji, uznając – zdaniem Rostkowskiego błędnie – że wcześniej piłka odbiła się od ręki Matty Cash.

    Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 2:1, jednak po przerwie Polacy ruszyli do zdecydowanych ataków. Już na początku drugiej części meczu doszło do kolejnej spornej sytuacji – ponownie w polu karnym Szwedów kopnięty został polski zawodnik, lecz arbiter po raz drugi nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego.

    Te decyzje mogą stać się jednym z głównych tematów dyskusji po zakończeniu spotkania, ponieważ wzbudziły ogromne emocje zarówno wśród ekspertów, jak i kibiców.

    Mimo kontrowersji reprezentacja Polski zdołała doprowadzić do wyrównania. Bramkę na 2:2 zdobył Karol Świderski, a wcześniej do siatki trafił również Nicola Zalewski.

  • Nie do wiary, ile kosztuje ten nowy zegarek Sabalenki. Przeszła samą siebie

    Nie do wiary, ile kosztuje ten nowy zegarek Sabalenki. Przeszła samą siebie

    Najpierw zaręczynowy 12-karatowy pierścionek, a za chwilę następne drogie i luksusowe “cacko” Aryny Sabalenki. U Białorusinki dostrzeżono nowy zegarek, który wart jest prawdziwą fortunę. Do tej pory tenisistka prezentowała na nadgarstku różne modele, ale teraz przeszła nawet samą siebie. Na taki zakup pozwolić sobie mogą nieliczni.

    Aryna Sabalenka po zwycięstwie w Indian WellsMatthew StockmanAFP

    Aryna Sabalenka powtórzyła osiągnięcie Igi Świątek. Została piątą tenisistką w historii, która sięgnęła po historyczne Sunshine Double. Najpierw w finale Indian Wells pokonała Jelenę Rybakinę 3:6, 6:3, 7:6, a następnie odprawiła z kwitkiem Coco Gauff w Miami Open (6:2, 4:6, 6:3). To oznacza, że w tym roku wygrała trzy z czterech turniejów, w których brała udział. Triumfowała bowiem także w Brisbane. W Australian Open dotarła do finału, lecz uległa Rybakinie.

    Zwycięstwa przekładają się na sytuację rankingu WTA. Białorusinka lideruje z 11,025 punktami na koncie. Druga jest Jelena Rybakina (8,108 pkt), trzecia Coco Gauff (7,278 pkt), czwarta Iga Świątek (7,263 pkt), a piąta Jessica Pegula (6,243 pkt).

    Sabalence świetnie idzie na tylko na korcie. Układa się jej również w życiu prywatnym. Początkiem marca zaręczyła się z ukochanym, Georgiosem Frangulisem. Milioner oświadczył się 12-karatowym pierścionkiem, którego cenę szacuje się na przedział od 500 do 800 tys. dolarów (ok. 2-3 mln zł). Nie jest to jednak jedyne drogie cacko, z którym Aryna ostatnio prawie się nie rozstaje.

    Kosmicznie drogi zegarek Sabalenki. Cena może zwalić z nóg

    Już po meczu w turnieju Indian Wells, do którego Sabalenka przystąpiła krótko po zaręczynach, na nadgarstku tenisistki dostrzeżono nowy zegarek. Profil Celebrity Watch Spotter, który zresztą obserwuje Georgios Frangulis, opisał, że to model Audemars Piguet Royal Oak z 18-karatowego matowego różowego złota.

    “To zegarek wysadzany szafirami o szlifie bagietowym w tęczowych, wielobarwnych kolorach wokół ramki. Numer referencyjny: 15412OR” – czytamy. Cena? Około 460 tys. dolarów, czyli niespełna 2 mln złotych.

    Aryna Sabalenka w kolekcji ma sporo zegarków od Audemars Piguet, jest bowiem ambasadorką tej szwajcarskiej manufaktury. Do tej pory publicznie pokazywała się w modelach Royal Oak wartych, w przeliczeniu na złotówki, od 250 tys. do maksymalnie 1 mln, więc teraz przeszła nawet samą siebie.

    Można domniemywać, że to upominki w ramach współpracy. Białorusinka może liczyć na intratne kontrakty, które zapewniają spore wpływy. Oprócz tego sama podniosła też sporo z kortu. Według danych udostępnionych przez WTA w całej karierze, dzięki grze w tenisa, zarobiła ponad 49 mln dolarów. To ponad 200 mln zł. A to przecież nie jest jej ostatnie słowo.
    kobieta w sportowym stroju stoi obok dużego, błyszczącego trofeum i trzyma dekoracyjną wstążkę, wyraźnie uśmiechnięta i zadowolona, w tle rozmazana publiczność na trybunach

    Aryna SabalenkaMatthew StockmanAFP
    Uśmiechnięta kobieta trzymająca przezroczyste trofeum w dłoniach, w tle ogromna replika piłki tenisowej oraz fontanna.

    Aryna Sabalenka po zwycięstwie w Miami OpenMAURICIO PAIZAFP
    Sportowczyni uśmiechająca się podczas konferencji prasowej, siedzi przy stole z mikrofonem, napojem izotonicznym oraz dużym, przezroczystym trofeum na pierwszym planie.

    Aryna SabalenkaMAURICIO PAIZAFP
    tenisistka w różowym stroju sportowym stoi na korcie, trzyma rakietę w jednej ręce, drugą zakrywa twarz w geście rozczarowania lub frustracji; w tle siatka oraz logo WTA

    Aryna SabalenkaMatthew StockmanAFP

    Aryna Sabalenka po meczu z Laurą Siegemund: Publiczność dała mi tę energię.

  • Polska walczy o prestiżowy turniej WTA, Świątek będzie zachwycona. 16 mln dol. w puli nagród

    Polska walczy o prestiżowy turniej WTA, Świątek będzie zachwycona. 16 mln dol. w puli nagród

    Świątek powalczy o prestiżowy tytuł w Polsce? W grze 16 milionów dolarów

    WTA Finals to jeden z najważniejszych turniejów w całym tenisowym sezonie. Nie bez powodu nazywa się go “piątym Wielkim Szlemem”. Jak przekazał “Przegląd Sportowy Onet”, w grze o organizację zawodów jest Polska! Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości Iga Świątek zawita do ojczyzny, aby rozgrywać prestiżowe zawody.
    Iga Świątek w białej czapce i koszulce z polską flagą ściska pięść na korcie tenisowym.

    Iga Świątek AFP

    Jak podaje wspomniane źródło, obecnie w grze o przejęcie praw do organizacji WTA Finals pozostały amerykańskie Charlotte oraz Gdańsk. W tym roku turniej ostatni raz odbędzie się w Rijadzie, potem licencja Saudyjczyków wygasa. W najbliższym czasie ma dojść do rozmów z dyrektor generalną WTA Portią Archer.

    Wojciech Żaliński: Głęboko wierzę, że w Final Four Ligi Mistrzów zobaczymy trzy polskie zespołyPolsat Sport

    WTA Finals w Gdańsku?

    Ponoć odbyła się już wstępna wizytacja w ERGO Arenie w Gdańsku, gdzie od 2027 roku miałby zostać ugoszczone najlepsze tenisistki danego sezonu. Po sprawdzeniu obiekt otrzymał zielone światło.

    Nie należy zapominać o kwestiach finansowych. Obecnie sama pula nagród wynosi aż 16 mln dol., czyli prawie 60 mln zł. Organizacja WTA jednocześnie pragnie, aby wynagrodzenia dla tenisistek z roku na rok były jeszcze większe.

    Do niedawna w walce o organizację zawodów miała być Praga, jednak – według “Przeglądu Sportowego Onet” stolica Czech “wypadła z grona kandydatów”. Obecnie ma liczyć się tylko Gdańsk i wspomniane Charlotte, gdzie Amerykanie od dawna pragną zająć się dużym tenisowym wydarzeniem.

    Na korzyść Polski mogą jednak wpłynąć kwestie geograficzne, Gdańsk to jedno z rozpoznawalnych miast Europy. Co więcej, WTA Finals nie zawitało na Stary Kontynent od 2013 roku, kiedy turniej rozgrywany był w Stambule. Później turniej gościł kolejno w Singapurze, Shenzhen, Guadalajarze, Fort Worth, Cancun i Rijadzie (w 2024 i 2025 roku).

    Kto wie, być może przyszłoroczna edycja odbędzie się w naszym kraju. “W grę wchodzi licencja na co najmniej trzy lata (2027-2029). Decyzja ma zapaść pod koniec kwietnia” – czytamy. Najpóźniej ma zostać ogłoszona podczas Roland Garros. W ostatniej edycji triumfowała Jelena Rybakina, która ograła Arynę Sabalenkę 6:3, 7:6 (0).

    Niemcy – Ghana. Skrót meczu.

  • Wpis Igi Świątek niesie się po sieci. Tysiące reakcji

    Wpis Igi Świątek niesie się po sieci. Tysiące reakcji

    Iga Świątek od lat aktywnie działa w mediach społecznościowych. Ma swój profil na Instagramie, na którym zamieszcza sporo wpisów. Część z nich dotyczy meczów czy treningów, a część to nieco bardziej prywatne kadry. Instagramowe konto tenisistki cieszy się ogromną popularnością w sieci. Obserwuje je ponad 2,3 mln użytkowników.

    Nie uwierzysz, co Adam Małysz zrobił dla żony na święta. “Przygotował osobiście”

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Iga Świątek zachwyciła fanów. Wpis tenisistki niesie się po sieci

    Tym razem Iga Świątek zamieściła na Instagramie nietypowe wideo. Tenisistka opublikowała nagranie, na którym widać było, jak wraz z makijażystką Eweliną Krasoń przygotowuje się do swojej Wigilii.

    “Chcę wam po prostu życzyć wesołych świąt! Mam nadzieję, że spędzicie je dokładnie tak, jak chcecie” — napisała Iga Świątek. “Skoro dziś jadę do Chin, mam dla was małą niespodziankę. Jedyna i niepowtarzalna Ewelina Krasoń pomaga mi przygotować się do mojej wczesnej wigilii” — dodała tenisistka.

    Tak gwiazdy spędzają święta. Pokazały mnóstwo zdjęć

    Pod wpisem Igi Świątek pojawiło się mnóstwo komentarzy fanów. “O wow”, “Wyglądasz cudownie”, “Piękny makijaż”, “Ale pięknie” — pisali internauci. Złożyli też Polce świąteczne życzenia.

    Wpis tenisistki niesie się po sieci. Do momentu publikacji tego artykułu wpis Igi Świątek polubiło ponad 38 tys. użytkowników.

    Iga Świątek weźmie udział w pokazowym turnieju World Tennis Continental Cup, w którym Drużyna Europy zmierzy się z Drużyną Świata. Zawody odbędą się w chińskim Shenzen. Polka zmagania rozpocznie już 26 grudnia. W pierwszym starciu dojdzie do hitu, bo Iga Świątek zagra przeciwko Jelenie Rybakinie.

  • Tak Polacy zrobili Szwedom “potop”. “Eksperyment się udał. Wrażenie nadzwyczajne”

    Tak Polacy zrobili Szwedom “potop”. “Eksperyment się udał. Wrażenie nadzwyczajne”

    Na wyjazdowe zwycięstwo nad Szwecją reprezentacja Polski czeka już niemal całe stulecie. Ostatni raz biało-czerwoni triumfowali na szwedzkiej ziemi aż 96 lat temu – i to w niezwykle efektownym stylu. Teraz, przed kolejnym starciem w Sztokholmie, którego stawką jest awans na mistrzostwa świata, historia znów wraca do życia.

    Tamten mecz z 1930 roku był prawdziwą sensacją. Na trybunach zasiadło ponad 20 tysięcy kibiców, a Szwedzi wystąpili w najmocniejszym możliwym składzie. Tymczasem Polacy przyjechali z zespołem eksperymentalnym, w którym aż pięciu zawodników debiutowało w reprezentacji. Mimo to to właśnie oni zachwycili wszystkich – zarówno własnych kibiców, jak i rywali. Polska prasa pisała o wielkim triumfie, a szwedzki „Dagens Nyheter” nie miał wątpliwości: zwycięstwo Polaków było w pełni zasłużone.

    Szwecja była dopiero drugim rywalem w historii meczów międzypaństwowych Polaków – i pierwszym, którego udało się pokonać. Już w 1922 roku biało-czerwoni wygrali w Sztokholmie 2:1, jednak późniejsze lata nie były już tak udane. W sumie obie drużyny zmierzyły się 28 razy – Polacy przegrali aż 15 spotkań, wygrali dziewięć, a tylko trzy razy triumfowali na wyjeździe. Ostatni taki sukces miał miejsce właśnie w 1930 roku.

    Relacje z tamtego spotkania, publikowane m.in. w „Przeglądzie Sportowym”, nie pozostawiały złudzeń co do jego znaczenia. Podkreślano, że był to jeden z największych sukcesów polskiego sportu w tamtym roku – obok zwycięstw w tenisie, wioślarstwie czy występów na międzynarodowych imprezach. Co ciekawe, triumf był nie tylko efektowny, ale też niespodziewany.

    Polacy wystawili skład oparty w dużej mierze na debiutantach – w drużynie znaleźli się m.in. Fontowicz, Martyna, Mysiak, Smoczek i Szczepaniak. Obok nich zagrali bardziej doświadczeni zawodnicy, tacy jak Bułanow, Seichter, Chruściński, Pazurek, Ciszewski czy Sperling. Eksperyment, na który zdecydował się sztab, okazał się strzałem w dziesiątkę – zespół imponował determinacją, organizacją i wolą walki.

    Mecz od początku był wyrównany, ale to Polacy wykazali się większą skutecznością. Pierwszy gol padł w 39. minucie, gdy po składnej akcji Pazurek podał do Ciszewskiego, a ten pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. Jeszcze przed przerwą było już 2:0 – po znakomitej indywidualnej akcji Sperlinga i dośrodkowaniu Smoczek podwyższył prowadzenie.

    Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Szwedzi próbowali odrobić straty, ale Polacy kontrolowali przebieg meczu. Trzecia bramka była efektem kolejnej świetnej kombinacji – Seichter, Chruściński i Pazurek rozegrali akcję, po której Ciszewski ustalił wynik na 3:0.

    Po końcowym gwizdku nie brakowało entuzjazmu. Polscy zawodnicy świętowali wielki sukces, a gratulacje składali im zarówno działacze, jak i przedstawiciele władz. Szwedzi z kolei nie kryli uznania dla rywali – podkreślali ich przewagę taktyczną i techniczną, przyznając, że wynik był w pełni sprawiedliwy.

    Jak się później okazało, było to ostatnie wyjazdowe zwycięstwo Polski nad Szwecją. Od tamtej pory biało-czerwoni nie zdołali już powtórzyć tego osiągnięcia na szwedzkiej ziemi. Dziś, po 96 latach, historia znów stawia przed nimi szansę, by przełamać tę niezwykłą passę.

  • Iga Świątek rezygnuje. Legendarny trener czekał na jej decyzję. Teraz ogłasza

    Iga Świątek rezygnuje. Legendarny trener czekał na jej decyzję. Teraz ogłasza

    To była decyzja, której wielu się spodziewało. Iga Świątek ogłosiła, że nie wystąpi w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, który wkrótce odbędzie się w Gliwicach. Najlepsza polska tenisistka znalazła się w ważnym momencie swojej kariery i uznała, że potrzebuje czasu, by poukładać kluczowe sprawy. Na jej wybór zareagował legendarny trener Rick Macci, znany m.in. ze współpracy z siostrami Williams. Jego komentarz nie pozostawia wątpliwości.

    W sobotnie popołudnie Świątek przekazała kibicom w mediach społecznościowych, że nie pojawi się na korcie podczas nadchodzących kwalifikacji. Podkreśliła, że była to dla niej trudna decyzja, ponieważ gra przed polską publicznością zawsze miała dla niej szczególne znaczenie. Jednocześnie poprosiła fanów o zrozumienie i wsparcie w tym wymagającym okresie. Obecnie koncentruje się na wyborze nowego trenera, a do rywalizacji planuje wrócić już w najbliższych tygodniach.

    Rezygnacja z udziału w BJK Cup to kolejny element zmian, jakie zachodzą w karierze 24-latki. Zaledwie kilka dni wcześniej zakończyła współpracę z dotychczasowym szkoleniowcem, Wimem Fissette’em. Decyzja ta była efektem narastających problemów – zarówno sportowych, jak i mentalnych – które towarzyszyły jej od początku sezonu. Punktem zwrotnym okazała się porażka z Magdą Linette w drugiej rundzie turnieju w Miami.

    W tej sytuacji wielu obserwatorów przypuszczało, że Świątek może zrezygnować z występu w Gliwicach, gdzie reprezentacja Polski zmierzy się z Ukrainą. Kapitan kadry, Dawid Celt, próbował jeszcze przekonać liderkę zespołu do gry, jednak bez powodzenia.

    Decyzja Polki spotkała się jednak z uznaniem Ricka Macciego. Amerykański szkoleniowiec publicznie pochwalił jej krok, publikując wpis w mediach społecznościowych. Nazwał go „bardzo rozsądnym”, podkreślając, że Świątek to prawdziwa mistrzyni, która wróci na najwyższy poziom, gdy tylko będzie gotowa. Wyraził również przekonanie, że szczególnie dobrze zaprezentuje się na kortach ziemnych, które od lat są jej domeną.

    Jeszcze niedawno Świątek zajmowała drugie miejsce w światowym rankingu. Kończąc współpracę z Fissette’em, była trzecia, a w najnowszym zestawieniu spadła na czwarte miejsce, ustępując Coco Gauff.

    Powrót Polki do rywalizacji nastąpi już w pierwszej połowie kwietnia. Weźmie udział w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, który rozpoczyna się 13 kwietnia. Będzie to jednocześnie początek jej występów na nawierzchni ziemnej w tym sezonie – już z nowym trenerem w sztabie. Wszystko wskazuje na to, że funkcję tę obejmie Francisco Roig, były wieloletni współpracownik Rafaela Nadala.

  • Media: Kluczowa wiadomość dla Świątek. Jest decyzja WTA. “Zamknięcie kontrowersyjnego rozdziału”

    Media: Kluczowa wiadomość dla Świątek. Jest decyzja WTA. “Zamknięcie kontrowersyjnego rozdziału”

    W ostatnim czasie wokół Iga Świątek zrobiło się wyjątkowo głośno. Powodów jest kilka — z jednej strony mniej udane wyniki sportowe, z drugiej zakończenie współpracy z Wim Fissette. Świat tenisa z dużym zainteresowaniem obserwuje teraz, kto obejmie funkcję nowego trenera Polki. Tymczasem pojawiły się nieoczekiwane informacje od Ben Rothenberg, który przekazał wieści o istotnej decyzji władz WTA — mogącej mieć znaczenie również dla Świątek.

    Przez ostatnie lata Świątek była stałą uczestniczką WTA Finals, umacniając swoją pozycję w światowej czołówce. Jej obecność w turnieju kończącym sezon wydawała się niemal oczywista. Gdyby jednak kwalifikacje zamknięto w tym momencie, Polki zabrakłoby w gronie ośmiu najlepszych zawodniczek.

    Aktualnie zajmuje ona dopiero 11. miejsce w rankingu WTA Race. Wyprzedzają ją m.in. Belinda Bencic oraz Victoria Mboko. Do miejsca w czołowej ósemce brakuje jej niespełna 300 punktów. Na prowadzeniu pozostaje Aryna Sabalenka, która ma ponad 300 punktów przewagi nad Elena Rybakina.

    WTA Finals opuszcza Arabię Saudyjską

    Dla Świątek kluczowe jest nie tylko odzyskanie formy, ale też utrzymanie miejsca wśród najlepszych, by wystąpić w prestiżowym turnieju kończącym sezon. Tegoroczna edycja WTA Finals odbędzie się jeszcze w Riyadh i będzie to trzeci rok z rzędu, gdy zawody goszczą w Arabii Saudyjskiej.

    Jak jednak informuje Rothenberg, będzie to ostatnia edycja w tej lokalizacji. Według jego doniesień WTA planuje zakończyć współpracę z saudyjską federacją tenisową i poszukuje nowego gospodarza turnieju. Negocjacje w sprawie przedłużenia umowy nie przyniosły rezultatu.

    To oznacza, że od kolejnego sezonu finały mogą zostać przeniesione w inne miejsce — jednym z głównych kandydatów ma być miasto w Ameryce Północnej.

    Decyzja WTA jest o tyle interesująca, że ATP obrało zupełnie inny kierunek. Organizacja męskiego tenisa niedawno potwierdziła bowiem organizację turnieju rangi ATP 1000 w Arabii Saudyjskiej. Tym samym drogi obu federacji wyraźnie się rozchodzą.