• Błyskawiczny powrót Fissette’a po rozstaniu ze Świątek. To już oficjalne

    Błyskawiczny powrót Fissette’a po rozstaniu ze Świątek. To już oficjalne

    Oficjalnie potwierdza się to, o czym już wcześniej spekulowano. Wim Fissette wraca do pracy. Stawił się przy belgijskiej drużynie szykującej się do turnieju kwalifikacyjnego Billie Jean King Cup. Na dowód zamieszczono w sieci nagranie. To oznacza, że Belg podjął zupełnie inną decyzję niż jego była podopieczna. Iga Świątek w najbliższych meczach reprezentacyjnych zawodów udziału nie weźmie. Wiadomo, dlaczego.
    article cover

    Wim Fissette jest kapitanem belgijskiej kadry w rozgrywkach Billie Jean King CupBENOIT DOPPAGNE AFP

    Iga Świątek poważnie podchodzi do sprawy swoich słabszych wyników na korcie i próbuje coś zmienić. Pod koniec marca ogłosiła, że podjęła decyzję o zakończeniu współpracy z trenerem Wimem Fissette’em, którego zatrudniła w październiku 2024 roku. W oficjalnym oświadczeniu przyznała, że zwłaszcza porażka w Miami (odpadła z turnieju już po pierwszym meczu) była dla niej trudnym doświadczeniem. Jednocześnie podziękowała Belgowi za miesiące wspólnych treningów.

    “To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy – w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń. Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam” – przekazała.

    Pozostała część mojego sztabu pozostaje bez zmian

    Tenisistka zdecydowała o czymś jeszcze. Nie weźmie udziału w zbliżającym się wielkimi krokami turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. “Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie. Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie” – wyjaśniła.

    Zgoła inny ruch wykonał za to zwolniony przez Igę Wim Fissette. Powiadamia o tym oficjalnie belgijska reprezentacja tenisowa.

    Wim Fissette już wraca do pracy. Jest ogłoszenie

    A jednak, Belg nie poszedł w ślady byłej podopiecznej i podjął zupełnie inną decyzję, jeśli chodzi o zaangażowanie w Billie Jean King Cup. Już wcześniej mówiło się, że ponownie – tym razem w meczu ze Stanami Zjednoczonymi – poprowadzi reprezentację swojego kraju jako kapitan. A teraz sprawy nabrały mocy urzędowej i doczekały się oficjalnego potwierdzenia.

    Tennis Belgium, czyli federacja tenisa funkcjonująca pod egidą Królewskiego Belgijskiego Związku Tenisowego, ogłasza początek zgrupowania kadry z Wimem Fissette’em w roli sternika. Opublikowano nagranie z pierwszego treningu. “Atmosfera jest już świetna, a energia na korcie wysoka” – zapewniono w opisie do nagrania, na którym widać m.in. belgijskiego szkoleniowca.

    Mecze kwalifikacyjne do tegorocznych rozgrywek Billie Jean King Cup odbędą się w terminie 10-11 kwietnia. Wśród ciekawych potyczek jest również ta z udziałem reprezentacji Polski, która zmierzy się z Ukrainą. Kapitanem “Biało-Czerwonych” jest Dawid Celt.
    Wim Fissette i Iga Świątek

    Wim Fissette i Iga ŚwiątekDAVID GRAY / AFPAFP
    Mężczyzna w różowej koszulce robiący minę z wysuniętą wargą, trzyma w jednej ręce rakietę tenisową, a w drugiej piłkę tenisową, tło rozmyte z jasnymi światłami.

    Wim FissetteStach Antkowiak/REPORTERReporter
    Tenisistka w czerwonym stroju pije wodę i rozmawia z trenerem w kurtce z napisem ‘Belgium’, w tle widoczne fragmenty sędziego siedzącego na krześle.

    Wim Fissette i Hanne VandewinkelVIRGINIE LEFOURAFP

    Tomasz Tomaszewski: Rola Roiga w sztabie Świątek będzie ograniczona. Są jeszcze Abramowicz i RyszczukPolsat Sport

  • Hamulce na korcie puściły. “Niewybaczalne”. Teraz jest jej wstyd

    Hamulce na korcie puściły. “Niewybaczalne”. Teraz jest jej wstyd

    Okres gry na kortach ziemnych czas zacząć. Mirra Andriejewa w ostatniej chwili zdecydowała się, by tę część sezonu zainaugurować w Austrii. Przed turniejem WTA 500 w Linz wróciła jednak także do tego, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych, a przede wszystkim w Indian Wells. – To niewybaczalne – powiedziała, komentując swoje własne zachowanie.

    Mirra Andriejewa w akcjiMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP

    Jeszcze w poprzednim sezonie Mirra Andriejewa była piątą rakietą świata, a swój najjaśniejszy moment zanotowała na starcie kampanii, gdy wygrała dwa kolejne tysięczniki – w Dubaju oraz w Indian Wells. W obu tych imprezach Rosjanka eliminowała z drabinki między innymi Igę Świątek.

    Teraz wciąż zaledwie 18-letnia, wschodząca gwiazda tenisa, przechodzi przez trudniejszy okres. Zapewne dlatego, by spróbować nieco się odbić i napędzić u progu rywalizacji na kortach ziemnych, Mirra Andriejewa rzutem na taśmę dołączyła do listy startowej turnieju WTA 500 w Linz, zostając tym samym najwyżej rozstawioną zawodniczką. Ta pozycja daje jej prawo startu od drugiej rundy, w której jej rywalką będzie reprezentantka Stanów Zjednoczonych – Sloane Stephens.

    Przed rywalizacją na austriackich kortach Rosjanka wróciła jednak jeszcze do tego, co wydarzyło się podczas ostatnich zmagań w Ameryce.

    Tenis. Mirra Andriejwa bije się w piersi. “To niewybaczalne”

    W prestiżowym amerykańskim turnieju rangi “1000” w Miami Mirra Andriejewa zatrzymała się na 1/8 finału. Drogę do najlepszej ósemki zagrodziła jej 19-letnia kanadyjska tenisistka Victoria Mboko. Po porażce najwięcej mówiło się jednak nie o samej grze Rosjanki, a o jej – delikatnie mówiąc – rozemocjonowanej postawie na korcie. Nastolatka bowiem kolejny raz nie potrafiła zapanować nad swoimi nerwami.

    U Rosjanki można było dostrzec spore emocje po nieudanych akcjach w tie-breaku. Gdy przegrała końcową wymianę, uderzyła piłką w siatkę, a następne krzyczała w kierunku swojego teamu i pokazywała ironiczne gesty. W boksie 18-latki na trybunach siedziała m.in. jej trenerka – Conchita Martinez

    Wcześniej hamulce nastolatki kompletnie puściły także w Indian Wells, gdzie przegrała już w swoim drugim starciu, mierząc się z Kateriną Siniakovą. Po ostatniej piłce wpadła w szał, ciskając rakietą o kort, a także w niewybrednych słowach zaczęła uderzać w kibiców, swój sztab, a nawet w swoją mamę.

    Teraz, gdy emocje już opadły, nadszedł czas refleksji, a Mirra Andriejewa bije się w piersi przez to, co zrobiła. Jak sama przyznała, jest jej wstyd, bo jej zachowanie było po prostu “niewybaczalne”.

    Moje słowa i zachowanie w Indian Wells były niewybaczalne. To nie powinno się wydarzyć. Wstydzę się tego

    – Jestem wdzięczna, że dostałam dziką kartę w tak krótkim czasie. Grałam w wielu turniejach juniorskich w Austrii. Podobają mi się tutejsze warunki. To dobry początek sezonu na kortach ziemnych. Wcześnie odpadłam z turnieju w Miami i w ostatniej chwili zdecydowałam się grać w tym tygodniu – dodała Mirra Andriejewa, odnosząc się do swojego startu w imprezie WTA 500 Linz.
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym z daszkiem Nike, stoi na korcie i patrzy na swoją rękę z wyrazem skupienia na twarzy.

    Mirra AndriejewaGreg BAKERAFP
    Młoda tenisistka w neonowym stroju sportowym z logiem Nike wyraża silne emocje, gestykulując dłonią podczas meczu.

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP

    Frances Tiafoe – Alexei Popyrin. Skrót meczu.

  • Awantura po tej akcji z Nawrockim w Pałacu. Sikorski nie wytrzymał

    Awantura po tej akcji z Nawrockim w Pałacu. Sikorski nie wytrzymał

    Do sieci trafiły materiały dokumentujące niecodzienną akcję w Pałacu Prezydenckim – trening Karola Nawrockiego z Mariuszem Pudzianowskim. I się zaczęło. Zdjęcia i nagrania wywołały w sieci duże poruszenie oraz szeroką dyskusję. Przed publicznym komentarzem nie mógł się powstrzymać Radosław Sikorski. Wbił szpilę prezydentowi.

    Prezydent Karol Nawrocki i minister Radosław SikorskiDamian BurzykowskiNewspix.pl

    Jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki często podkreślał rolę sportu w swoim życiu i nieraz publicznie pokazywał ujęcia z treningów – czy to biegowych, czy siłowych. Teraz także aktywność fizyczna jest jednym z filarów jego codzienności. Do sieci trafiły materiały, na których uwieczniono spotkanie prezydenta z Mariuszem Pudzianowskim.

    Kilka dni temu miałem okazję potrenować z Prezydentem Polski i muszę przyznać – ma charakter chłop!

    “Mimo że umowa była taka, żeby ‘nie cisnąć’ na maksa, to nie odpuścił i 150 kg na ławce pękło! Jak na kogoś, czyim konikiem jest boks, to naprawdę zacny wynik. Szacun! Miło było zamienić kilka zdań, nie tylko o sporcie. Mamy podobne spojrzenie na wiele spraw. Z takim przywódcą, który ma swoje zdanie i przed nikim się nie płaszczy, można stać w jednej linii. Właśnie kogoś tak zdecydowanego Polska potrzebowała” – dodawał.

    Zdjęcia i nagrania obiegły Polskę i wywołały potężne poruszenie w sieci. Sprawę komentują i internauci i osoby publicznie znane. Głos zabiera m.in. minister spraw zagranicznych i wicepremier w rządzie Donalda Tuska, Radosław Sikorski.

    Burza po tym ruchu prezydenta. Sikorski wkroczył do akcji

    “De gustibus non est disputandum” – taką łacińską sentencją oznaczającą, że “o gustach się nie dyskutuje” Sikorski opisuje trening Nawrockiego i Pudzianowskiego na siłowni. Wielu internautów w tym komentarzu doszukuje się szpili wbijanej w prezydenta.

    Zdania na temat aktywności głowy państwa są podzielone. Część internautów jest zachwycona ruchem Karola Nawrockiego i tym, że dba o tężyznę fizyczną. “Polska górą” – komentuje niegdyś siatkarski mistrz świata (2014), a dziś polityk, Marcin Możdżonek. “Piękna promocja sportu”, “Swój chłop”, “I to jest Prezydent – kiedy trzeba ubiera garnitur i mówi o poważnych, polskich sprawach, ale nie zapomina też, że jest ‘zwykłym’ człowiekiem takim jak jego współobywatele”. “I na takiego człowieka głosowałem. Silny prezydent to silny naród” – wtórują internauci.

    Inni wyrzucają prezydentowi, że powinien kłaść akcenty gdzie indziej. “Głowy ma używać, nie bicepsa”, “Wizerunkowa katastrofa”, “Prymitywny filmik niegodny urzędu prezydenta”, “Smutne. Z Pałacu Prezydenckiego zrobił siłownię”, “Prezydent nie będzie rozliczany z wyniku na ławeczce, a z decyzji, które podjął. I tu wszystkie weta jak i podpisane ustawy oraz z kim się spotkał i komu podał rękę będą kluczowe” – przekonują.

    Do komentarzy tej drugiej grupy odniósł się Łukasz Jurkowski, były zawodnik MMA. “Nie widzę w tym nic, by odpalało emocjami takimi jak w komentarzach pod postem Pana Prezydenta. No ludzie, idźcie na spacer… lub na siłownię. Sportowy tryb życia. I fajnie” – podsumował.
    Mężczyzna w garniturze i krawacie stoi na tle biało-czerwonych flag, patrzy lekko w bok z poważnym wyrazem twarzy.

    Karol NawrockiMateusz Kotowicz/REPORTEREast News
    Uśmiechnięty, muskularny mężczyzna w czarnej koszuli na tle ciemnego, jednolitego tła.

    Mariusz Pudzianowski ADAM JANKOWSKI/REPORTER, East News
    Uśmiechnięty mężczyzna w garniturze z biało-czerwonym szalikiem kibica z napisem Polska macha ręką, obok niego stoi inny mężczyzna, a w tle widoczna jest loża stadionowa.

    Prezydent RP Karol NawrockiLukasz Kalinowski/East NewsEast News

    Folarin Balogun i wykończenie 11/10. Czysta maestria! (Eleven Sports)Eleven Sports

  • Specjalne ultimatum? Świątek w centrum uwagi. Bezlitosny warunek

    Specjalne ultimatum? Świątek w centrum uwagi. Bezlitosny warunek

    Iga Świątek i Francisco Roig – ten nowy duet, wzmocniony jeszcze obecnością Rafaela Nadala, pracuje już nad tym, by była liderka światowego rankingu odzyskała dawny blask. Wciąż nie milkną jednak echa samej decyzji polskiej tenisistki, która zdecydowała się na zmianę szkoleniowca. Do sprawy odniósł się Greg Rusedski, który opowiadając o kulisach wyboru nowego trenera opowiedział o specjalnym warunku, stawianym jego zdaniem przez Igę Świątek. Brytyjczyk zabrał przy tym także głos na temat Wima Fissette’a i jego najbliższej przyszłości.
    Tenis. Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMal Taam/Associated Press/East NewsEast News

    Temat radykalnej decyzji Igi Świątek, która już w pierwszej części sezonu postanowiła zmienić szkoleniowca, cieszy się niegasnącym medialnym zainteresowaniem. Zadbał o to ostatnio sam Wim Fissette, który po raz pierwszy zabrał publicznie głos po zwolnieniu przez polską tenisistkę.

    – Przez długi okres była w zasadzie niepokonana. Wiedziałem, że oczekiwania będą ogromne, a każda porażka będzie bolesna. Zdawałem sobie sprawę z trudności wynikających z tego projektu. Nie dało się osiągnąć lepszego wyniku. Ale i tak byłem bardzo szczęśliwy, że podjąłem wyzwanie i zadowolony z tego, co osiągnęliśmy. Iga to niezwykła zawodniczka i sportsmenka – mówił Belg, komplementując swoją byłą podopieczną. I podgrzewając atmosferę dodał:

    Każde słowo, które mówiłem, było dla niej nowe. Z szacunku do Igi nie chcę w to jednak wchodzić głębiej

    Tenis. Tak trenera wybierała Iga Świątek? Padł warunek

    Do osoby Wima Fissette’a i tego, jak potraktowała go Iga Świątek, odniósł się teraz w swoim podcaście Greg Rusedski, będący niegdyś czwartą rakietą świata. Brytyjczyk już zapowiada jego rychły powrót do cyklu WTA.

    – Znam dobrze Wima Fissette’a, to świetny trener. Pracował z Jo Kontą czy Naomi Osaką. Dlatego dobrze wie, co robi. Miał świetne przebiegi ze swoimi podopiecznymi. Ale oczywiście od czasu wygrania Wimbledonu nie osiągali z Igą Świątek wyników, jakie chcieli mieć. Jestem pewny, że Wim niebawem wróci do touru, bo jest jednym z najlepszych w tym biznesie – stwierdził 52-latek, cytowany przez portal Tennis365.com.

    Przy okazji Greg Rusedski zabrał swoich słuchaczy za kulisy procesu decyzyjnego Igi Świątek – skutkującego zatrudnieniem Francisco Roiga – opowiadając, jak jego zdaniem przebiegała rekrutacja na nowego trenera byłej liderki rankingu. Jak powiedział, nasza reprezentantka stawiała konkretny warunek, który stanowił bezlitosne ultimatum. A brak jego spełnienia był równoznaczny z natychmiastowym skreśleniem z listy kandydatów.

    – Ponieważ Iga jest byłą światową jedynką, kiedy agent rusza do akcji i szuka kogoś, pyta: “Pracowałeś kiedyś z inną liderką rankingu? Wygrałeś Wielkiego Szlema?”. I właśnie pod tym względem Francisco Roig pasuje do opisu, ze względy na fakt, że pracował z Rafą Nadalem, kiedy wygrywał imprezy wielkoszlemowe. On jest w branży już od dawna. Właśnie takie wytyczne Iga Świątek przedstawia swojemu agentowi. Jeśli nie pracowałeś ze światową jedynką, nie trenowałeś kogoś ze szczytu rankingu lub zwycięzcy imprezy Wielkoszlemowej, nawet na ciebie nie spogląda w danym momencie – powiedział Brytyjczyk.
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News
    Mężczyzna w żółtej czapce z daszkiem i białej koszulce siedzi na trybunach, opierając brodę na dłoni w zamyśleniu. Tło stanowią jasne siedzenia stadionowe.

    Wim FissetteBENOIT DOPPAGNE AFP

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Potwierdzenie z WTA. Rośnie strata Świątek. Prawie 2000 pkt do podium zestawienia

    Potwierdzenie z WTA. Rośnie strata Świątek. Prawie 2000 pkt do podium zestawienia

    Iga Świątek nie bierze obecnie udziału w żadnym turnieju. Polka trenuje w Akademii Rafaela Nadala na Majorce, szykując się z nowym szkoleniowcem do występu w Stuttgarcie. Mimo to w nocy z niedzieli na poniedziałek pojawiła się istotna informacja z perspektywy naszej reprezentantki. Na stronie WTA opublikowano najnowszą aktualizację rankingów. W jednym z nich Raszynianka traci już blisko 2000 pkt do podium. Prezentujemy szczegóły.
    Iga Świątek znajduje się obecnie poza podium rankingów WTA oraz WTA Race

    Iga Świątek znajduje się obecnie poza podium rankingów WTA oraz WTA RaceWILLIAM WEST / AFPAFP

    Ostatnie tygodnie wygenerowały spore zawirowania wokół osoby Igi Świątek. Najpierw Polka niespodziewanie odpadła z turnieju WTA 1000 w Miami na etapie drugiej rundy, przegrywając po trzysetowej batalii z Magdą Linette. Kilka dni później nasza reprezentantka poinformowała, że Wim Fissette nie jest już jej trenerem. Potem Raszynianka potwierdziła, że nie wystąpi w Gliwicach, w meczu z Ukrainą w ramach BJK Cup.

    2 kwietnia mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu przekazała, że funkcję nowego szkoleniowca objął Francisco Roig. W następnych godzinach zaczęły docierać kolejne obrazki z Majorki, jak 24-latka trenuje w Akademii Rafaela Nadala, a sam Hiszpan aktywnie włącza się w pomoc Idze. Nasza reprezentantka pochwaliła się wczoraj, że spędza Święta na wyspie w towarzystwie taty Tomasza, siostry Agaty oraz trenera od przygotowania motorycznego – Macieja Ryszczuka.

    Nocna aktualizacja rankingów WTA oraz WTA Race

    Tymczasem minionej nocy nastąpiła aktualizacja rankingów na stronie WTA. Można powiedzieć, że w głównym zestawieniu zostało zachowane status quo. Aryna Sabalenka prowadzi z wyraźną przewagą nad Jeleną Rybakiną. Czwarta Iga Świątek posiada ledwie 15 pkt straty do zamykającej podium Coco Gauff. Piątą lokatę utrzymała Jessica Pegula, dzięki obronie 500 “oczek” za ubiegłoroczny tytuł na turnieju w Charleston. W niedzielnym finale pokonała Julię Starodubcewą 6:2, 6:2. Na 39. pozycji plasuje się Magdalena Fręch, a 55. jest Magda Linette.

    Ranking WTA (stan na 06.04.2026):

    1. Aryna Sabalenka – 11025 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8108 pkt (-2917)

    3. Coco Gauff – 7278 pkt (-3747)

    4. Iga Świątek – 7263 pkt (-3762)

    5. Jessica Pegula – 6243 pkt (-4782)

    39. Magdalena Fręch – 1348 pkt (-9677)

    55. Magda Linette – 1059 pkt (-9966)

    Inaczej prezentuje się sytuacja w rankingu WTA Race. Tam sytuacja Świątek wygląda jeszcze mniej optymistycznie, a to najbardziej miarodajne zestawienie w kontekście oceny formy zawodniczki w danym sezonie. Iga znajduje się na dopiero 12. lokacie, z dorobkiem 1020 pkt. Jej strata do będącej na trzecim miejscu Jessiki Peguli wynosi… aż 1885 “oczek”.

    Ranking WTA Race (stan na 06.04.2026):

    1. Aryna Sabalenka – 3800 pkt

    2. Jelena Rybakina – 3483 pkt (-317)

    3. Jessica Pegula – 2905 pkt (-895)

    4. Elina Switolina – 2255 pkt (-1545)

    5. Karolina Muchova – 1945 pkt (-1855)

    12. Iga Świątek – 1020 pkt (-2780)

    31. Magdalena Fręch – 583 pkt (-3217)

    34. Magda Linette – 558 pkt (-3242)

    Zobaczymy, jak Raszynianka spisze się podczas okresu gry na mączce. W latach 2020-2024 zgarniała po co najmniej jednym dużym tytule na kortach o nawierzchni ziemnej. Zdecydowanie najlepszy czas zanotowała dwa lata temu, kiedy to zwyciężyła w turniejach WTA 1000 w Madrycie i Rzymie oraz podczas wielkoszlemowego Roland Garros. Wkrótce przekonamy się czy zmiana trenera, a także treningi w Akademii Rafaela Nadala (z aktywnym udziałem Hiszpana), przyniosą powrót do lepszej dyspozycji naszej reprezentantki. Pierwszy sprawdzian już za niewiele ponad tydzień, w trakcie imprezy rangi “500” w Stuttgarcie. Początek niemieckich zmagań wyznaczono na 13 kwietnia.
    Kobieta w sportowym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem podczas meczu tenisowego, na tle rozmazanych trybun w słoneczny dzień.

    Iga ŚwiątekJASON WHITMANAFP
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP

    Cameron Norrie – Miomir Kecmanovic. Skrót meczu

  • Roszada w rankingu za plecami Świątek. Taka sytuacja w Wielką Sobotę

    Roszada w rankingu za plecami Świątek. Taka sytuacja w Wielką Sobotę

    Turniej w Charleston oficjalnie zaczął poważną grę na mączce – gwiazdami w Karolinie Południowej miały być piąta i szósta rakieta świata: Jessica Pegula i Amanda Anisimova. Ta druga, już po losowaniu, wycofała się jednak z gry. A mimo tego do dziś zajmowała piąte miejsce w rankingu WTA “na żywo”, tuż za plecami Igi Świątek. To efekt tego, że Pegula broniła punktów za zeszłoroczny sukces. Dziś jednak sytuacja między nimi musiała się ostatecznie wyjaśnić. I wyjaśniła.

    W Wielką Sobotę wyjaśniło się, która zawodniczką będzie w kwietniu światową czwórką: Jessica Pegula czy Amanda AnisimovaRICH STORRY/Getty Images via AFP &CHARLY TRIBALLEAUAFP

    Turniej WTA 500 w Charleston rozpoczął “poważne” zmagania na mączce, choć to akurat zmagania nietypowe. Na zielonych kortach, do tego w USA. Bo jednak najważniejsze zmagania na tej nawierzchni odbywają się w Europie: w Linzu, Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie, Strasuburgu. I wreszcie w Paryżu, w drugiej połowie maja. Tam zostanie rozdany drugi Wielki Szlem.

    W jakiej kolejności zawodniczki przystąpią do losowania drabinki WTA 1000 w Madrycie? To już będzie jasne za tydzień, po turnieju w Linzu. Niemniej w czołowej szóstce, a nawet ósemce – była tylko jedna niewiadoma. A dotyczyła tego, kto znajdzie się za plecami Igi Świątek. W ostatnim notowaniu była to Jessica Pegula – miała jednak tylko 63 punkty przewagi nad Amandą Anisimovą. Mistrzyni WTA 1000 z Dubaju broniła jednak w Charleston tytułu, tu zdobyła rok temu aż 500 punktów. A Amanda – “tylko” 185. I ta druga wycofała się z rywalizacji w Karolinie Południowej.

    Pegula mogła więc obronić swoją pozycję, ale warunek był jeden: awans do finału tego turnieju. Tymczasem od początku każdy mecz niemal przepychała.

    WTA Charleston. Jessica Pegula kontra Iva Jovic. Stawką finał turnieju 500

    W każdym z trzech pierwszych spotkań Pegula przegrywała pierwsze sety. A później odwracała losy spotkań, choć nie bez kłopotów. Decydowało jej doświadczenie i umiejętność rozgrywania takich właśnie końcówek. Julię Putincewą pokonała po ponad trzygodzinnym boju, Elisabettę Cocciaretto i Dianę Sznajder – po ponad dwugodzinnych.
    Młoda kobieta w sportowym stroju i białej czapce z daszkiem unosi ręce, wygląda na skoncentrowaną; na tle widoczne rozmyte logo turnieju tenisowego.

    Iva JovićUlises RuizAFP

    Dziś zmierzyła się z młodszą o 14 lat Ivą Jovic – wielką nadzieją amerykańskiego tenisa. Zawodniczką, która już jest 16. w rankingu, mimo młodego wieku. I wygląda na to, że potrafi mniej emocjonalnie podchodzić do gry od nieco starszej Mirry Andriejewej.

    Dziś Jovic prowadziła już 3:0, zanosiło się na to, że Pegula znów przegra seta otwarcia. A na dodatek mogła czuć się sfrustrowana po tym, jak nie wykorzystała siedmiu break pointów w jednym gemie. Zdołała jednak odrobić straty, później przełamała Jovic na 5:4. Młodsza z Amerykanek zaczęła ryzykować, w końcówce nie dało to jej jednak dobrych rezultatów. Przegrała tę partię 4:6.
    Kobieta w sportowym stroju tenisowym, skoncentrowana i lekko spocona, z białą czapką z daszkiem i spiętymi włosami, na tle rozmytego stadionu.

    Jessica Pegula rywalizowała o awans do ćwierćfinału WTA 1000 w Indian WellsClive BrunskillAFP

    Później Iva zaczęła jednak fantastycznie serwować, w sześciu swoich gemach w drugiej partii oddała Peguli tylko trzy punkty. Jessica też jednak dobrze wprowadzała piłkę do gry, pewnie wygrywała swoje gemy. Aż do tego dwunastego, który miał decydować o tie-breaku. Przegrała trzy akcje, zrobiło się 0-40. Dwa pierwsze break pointy obroniła, trzeciego – już nie. I przegrała 5:7.

    W trzecim secie Jovic prowadziła już 2:0, a później Pegula zrobiła znów to, co wcześniej w tym tygodniu. Wygrała cztery kolejne gemy – i już kontrolowała sytuację. Wygrała to spotkanie 6:4, 5:7, 6:3.

    A to zaś oznacza, że w najbliższym notowaniu listy WTA Pegula na pewno będzie piąta – dziś ma przewagę 73 punktów nad Anisimovą. Aby zachować ją na kolejne dwa tygodnie, musi jednak wygrać cały turniej w Charleston. Jej odpadnie bowiem zdobycz (108 pkt) za zeszłoroczny ćwierćfinał Porsche Open w Stuttgarcie – obie z Anisimovą nie zgłosiły się do tegorocznej rywalizacji.
    Zawodniczka wykonująca dynamiczny serwis podczas meczu tenisowego, skupiona twarz, napięta sylwetka i wyraźnie widoczna rakieta tenisowa, kontrastujące z niebieskim tłem kortu.

    Jessica PegulaKena BetancurAFP
    Zawodniczka tenisa w fioletowej sukience sportowej skupiona w trakcie meczu na korcie tenisowym, z rakietą w dłoniach i gotowością do odbioru piłki

    Amanda AnisimovaMinas PanagiotakisAFP

    Igrzyska 2040 w Polsce? “To marzenie, ale realne”.

  • Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Rywalizacja na kortach twardych zamknęła pierwszą część sezonu 2026 w kobiecym tenisie, a turnieje w Charleston i Bogocie zainaugurowały kolejną fazę zmagań – tym razem na nawierzchni ziemnej. Choć najważniejsze imprezy dopiero nadejdą w Europie, już teraz nie brakuje ciekawych historii. Jedną z nich napisała w USA Magdalena Fręch, która osiągnęła życiowy sukces – choć nie w tej konkurencji, w której się tego spodziewano.

    Gdyby nie występ pod koniec lutego w Meridzie, bilans Fręch na kortach twardych wyglądałby bardzo skromnie. Zawodniczka z Łodzi nie mogła złapać rytmu w Australii – w Brisbane, Hobart i Melbourne wygrywała po jednym meczu. W Hobart na drodze do lepszego wyniku stanęła kontuzja, która zmusiła ją do wycofania się z meczu przeciwko Emmie Raducanu.

    Na turniejach na Bliskim Wschodzie Polka odpadała w finałach kwalifikacji, choć kilkukrotnie dostawała się do głównych drabinek jako szczęśliwa przegrana. Tam udało jej się wygrać jedno spotkanie – z Ludmiłą Samsonową. Przełom przyszedł dopiero w Meksyku, gdzie w turnieju rangi WTA 500 w Meridzie Fręch dotarła aż do finału. Choć obsada nie była najmocniejsza, Polka wykorzystała swoją szansę, ulegając dopiero w decydującym meczu Cristinie Bucsie 1:6, 6:4, 4:6. Ten wynik pozwolił jej wrócić do czołowej czterdziestki rankingu WTA i dał nadzieję na rozstawienie w Australian Open.

    Niestety, kolejne turnieje – w Indian Wells i Miami – przyniosły rozczarowanie, bo Fręch odpadała już w pierwszych rundach. Również start na zielonej mączce w Charleston nie przyniósł przełomu w singlu – Polka przegrała swój pierwszy mecz z Anną Bondar. Mimo to wyjedzie z Karoliny Południowej z poczuciem dużego sukcesu.

    Stało się tak za sprawą rywalizacji deblowej, w której Fręch połączyła siły właśnie z Bondar – tą samą zawodniczką, która wcześniej ją pokonała w singlu. To było dość nieoczekiwane posunięcie, bo 28-latka rzadko gra w deblu, skupiając się głównie na singlu. W poprzednim sezonie zdecydowała się na taki krok tylko podczas US Open, gdzie w parze z Anną Blinkową wygrała jedno spotkanie. To wystarczyło jednak, by zaistnieć w rankingu deblowym WTA, w którym przed Charleston zajmowała dopiero 535. miejsce.

    Dzięki pozycji w rankingu singlowym Polka mogła jednak wystąpić w głównej drabince debla w Charleston – i w pełni to wykorzystała. Wspólnie z Węgierką wygrały już trzy mecze, eliminując uznane pary deblowe. Co ciekawe, w żadnym z tych spotkań nie były faworytkami, a w pierwszym pojedynku musiały nawet bronić piłki meczowej.

    W niedzielę o godzinie 17 czasu polskiego Fręch i Bondar staną przed szansą zdobycia tytułu. Dla Polki byłoby to pierwsze zwycięstwo w deblu w głównym cyklu WTA – dotąd triumfowała jedynie w turniejach ITF. Bondar ma na swoim koncie dwa tytuły, ale niższej rangi. Ich rywalkami w finale będą Caty McNally i Desirae Krawczyk.

    Niezależnie od wyniku finału, Magdalena Fręch już może mówić o ogromnym sukcesie. Dzięki zdobytym 325 punktom za awans do finału zanotowała skok o około 360 miejsc w rankingu deblowym WTA. W zestawieniu „na żywo” zajmuje obecnie 175. pozycję, co oznacza, że jest o krok od swojego najlepszego wyniku w karierze, osiągniętego w sierpniu 2022 roku.

    A to jeszcze nie koniec. Jeśli Polka i jej partnerka wygrają finał, Fręch może zyskać dodatkowe 175 punktów, co przełożyłoby się na kolejny awans – tym razem w okolice 128. miejsca w rankingu. Wyżej od niej plasowałyby się już tylko trzy Polki: Katarzyna Piter, Magda Linette oraz Weronika Falkowska.

  • Collins nie daje o sobie zapomnieć. Zwróciła się do Świątek. “Przerażające”

    Collins nie daje o sobie zapomnieć. Zwróciła się do Świątek. “Przerażające”

    W czwartek Iga Świątek ogłosiła, że jej nowym trenerem został doświadczony Francisco Roig. Informacja ta błyskawicznie obiegła światowe media oraz tenisowych ekspertów. W taką rolę ostatnio wciela się Danielle Collins, która regularnie zasiada w studiu Tennis Channel. Amerykańska tenisistka skomentowała treningi Polki z Roigem i Rafaelem Nadalem w Hiszpanii oraz… złożyła jej ciekawą propozycję.
    Iga Świątek w białym stroju z uniesioną ręką i Danielle Collins w granatowym na tle kortu tenisowego.

    Iga Świątek i Danielle CollinsMINAS PANAGIOTAKIS / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP / IMAGO/NEWSPIX.PLAFP

    Po nieudanym początku sezonu, na który złożyły się porażki m.in. z Marią Sakkari, Eliną Switoliną i Magdą Linette, Iga Świątek rozstała się z Wimem Fissette’m. Belg był jej trenerem przez niespełna 18 miesięcy. W ostatnich tygodniach czekaliśmy, jaki szkoleniowiec dołączy do sztabu Polki.

    Wybór padł na Francisco Roiga. To 58-letni Hiszpan, który przez kilkanaście lat pełnił ważną funkcję w sztabie Rafaela Nadala. Teraz Świątek przebywa na Majorce w akademii legendarnego tenisisty, gdzie pod okiem obu wymienionych panów przygotowuje się do kolejnych turniejów. Co ciekawe, sam Nadal czynnie bierze udział w sesjach, skupiając się na poprawie techniki uderzeń naszej zawodniczki. Relacje można śledzić w mediach społecznościowych.

    Tomasz Tomaszewski: Iga jest nieszczęśliwa, niezadowolona i sfrustrowana. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Świątek pokazała trening z Nadalem. Collins nie mogła milczeć. Apel do Polki

    Wątek współpracy czwartej rakiety świata z nowym szkoleniowcem został poruszony w jednym z ostatnich programów na Tennis Channel. Obecnie jako ekspertka pracuje tam Danielle Collins, która nadal nie doszła do pełnego zdrowia do kontuzji.

    Na początku prowadzący omówili cały kontekst współpracy Igi Świątek z Francisco Roigem i Rafaelem Nadalem, podkreślając że hiszpańska legenda jest idolem Polki. Wtedy Collins została zapytana, z którym ze swoich idoli chciałaby nawiązać współpracę w idealnym świecie.

    W odpowiedzi Amerykanka… zwróciła się do młodszej koleżanki z touru. – Nadal na pewno byłby wysoko. Kto wie, może Iga mnie zaprosi do Hiszpanii. Możemy zrobić taki mały blok treningowy razem, to byłoby naprawdę zabawne – powiedziała dosyć życzliwie, wybierając przy okazji Jimmy’ego Connorsa na swojego “wymarzonego trenera”.

    Przypomnijmy, na przestrzeni niemal dwóch lat relacje na linii Świątek – Collins były dosyć chłodne. Wszystko przez kaprysy 32-latki, która rozpoczęła i często zaostrzała konflikt.

    Tym razem wypowiadała się nt. naszej reprezentantki w bardzo ciepłych słowach. – Myślę, że kiedy miałaś sukces, który Iga już osiągnęła, zwłaszcza w młodym wieku, to jedyna osoba, z którą możesz pracować w tej chwili (o treningach z Nadalem w Hiszpanii – red.) To osoba, która była na najwyższym, zdecydowanie najwyższym poziomie, i ty też byłaś na tym poziomie. Więc to może być przerażające dla każdej zawodniczki z toru, jak będzie prezentowała się Iga Świątek z nowym trenerem – zapowiada Amerykanka.

    Na koniec Collins zaznaczyła, że sama obecność Świątek na słonecznej Majorce może wpłynąć na grę i samopoczucie Polki. – Czasami czujesz się lepiej po kilku tygodniach w Hiszpanii. Zwłaszcza, jeśli możesz pójść na plażę i zjeść margaritę – podsumowała.
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News
    Tenisistka w białym stroju i czapce odbija piłkę rakietą podczas meczu tenisowego, skupiona na precyzji uderzenia.

    Danielle CollinsDaisuke Urakami / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Igrzyska 2040 w Polsce? “To marzenie, ale realne”.

  • Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Rywalizacja na kortach twardych zakończyła pierwszą część sezonu 2026 w kobiecym tenisie, zmagania w Charleston i Bogocie otworzyły tę drugą. Na mączce, choć te najważniejsze turnieje odbędą się w Europie. W USA do rywalizacji przystąpiła Magdalena Fręch – i dość niespodziewanie odniosła życiowy sukces. Ale nie w tej rywalizacji, w której wszyscy się tego spodziewali. Oto efekt.

    Magdalena FręchPatrick HAMILTONAFP

    Gdyby nie jeden turniej, pod koniec lutego w Meridzie, dorobek Magdaleny Fręch na kortach twardych byłby bardzo kiepski. Łodziance nie szło w Australii – w Brisbane, Hobart i Melbourne wygrała tylko po jednym meczu, choć na Tasmanii w większym sukcesie przeszkodziła kontuzja. Musiała wycofać się ze starcia z Emmą Raducanu.

    Na Bliskim Wschodzie przegrywała w finałach kwalifikacji, ale dostawała się do głównych drabinek jako szczęśliwa przegrana. W nich wygrała jeden mecz, z Ludmiłą Samsonową. A później przyszedł znakomity występ w WTA 500 w Meridzie, choć akurat zmagania w Meksyku miały znów stosunkowo słabą obsadę. Łodzianka dotarła jednak do finału, przegrała go 1:6, 6:4, 4:6 z Cristiną Bucsą. To pozwoliło wrócić do TOP 40 rankingu WTA. I dało perspektywę walki o rozstawienie w Australian Open.

    W Indian Wells i Miami znów było jednak kiepsko (przegrane mecze w pierwszej rundzie), przełomu nie przyniosła rywalizacja na zielonej glinie w Charleston. Fręch przegrała pierwsze spotkanie z Anną Bondar. A jednak wyjeżdżając z Karoliny Południowej będzie mogła czuć się spełniona. Wszystko za sprawą wspólnych występów z Węgierką, która… wcześniej ją ograła.

    Magdalena Fręch z olbrzymim awansem w rankingu WTA po sukcesie w Charleston

    Fręch i Bondar przystąpiły bowiem do rywalizacji deblowej – i to była spora niespodzianka. 28-latka rzadko decyduje się na debla, swoją karierę ukierunkowała na grę pojedynczą. W zeszłym sezonie podobny krok wykonała tylko podczas US Open – wspólnie z Anną Blinkową wygrały jedno spotkanie. Pozwoliło ono jednak Polce zaistnieć w deblowym rankingu WTA – teraz była w nim na 535. pozycji. Dlaczego więc w tak wysoko notowanym turnieju jak Charleston Open mogła znaleźć się w głównej drabince? Bo może wykorzystać ten singlowy.
    Magdalena Fręch zanotowała kolejny awans w rankingu WTA

    Magdalena FręchUlises Ruiz / AFPAFP

    W tym turnieju Polka i Węgierka wygrały już trzy spotkania, choć w pierwszym z nich broniły piłki meczowej. Wyeliminowały w każdym ze spotkań świetne deblistki, w żadnym nie były faworytkami. W niedzielę o godz. 17 polskiego czasu Magdalena powalczy o swój pierwszy tytuł w grze podwójnej w głównym cyklu WTA, wcześniej wygrywała tylko zmagania w ITF. Bondar ma dwa tytuły w dorobku, ale rangi 250. To dla niej też szansa na życiowy sukces. Rywalkami będą: Catty McNally i Desirae Krawczyk.

    Bez względu jednak na wynik tego starcia Fręch stanie się bohaterką deblowego notowania WTA. Łodzianka, dzięki 325 punktom za miejsce w finale, już awansowała o 360 pozycji. I w klasyfikacji “na żywo” jest teraz 175. To zaledwie o jedną pozycję niżej od jej rekordowego notowania z sierpnia 2022 roku.
    dwie tenisistki w jasnych strojach sportowych obejmują się na korcie po zwycięskim meczu, w tle widoczna siatka oraz fragment rankingu WTA z nazwiskami, flagami państw, zdobytymi punktami i awansem w klasyfikacji

    Tak wygląda ranking WTA “na żywo” przed finałem w Charleston. Magdalena Fręch awansowała już o 360 pozycjiMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    A przecież finał dopiero przed polsko-węgierską parą. W niedzielę Fręch i Bondar mogą zyskać jeszcze 175 punktów. Reprezentantce Polski dałyby one awans o kolejnych blisko 50 miejsc. W poniedziałek znalazłaby się na 128. miejscu w deblowym rankingu WTA. Wyżej są tylko trzy Polki: Katarzyna Piter (będzie 61.), Magda Linette (będzie 119. lub 120.) oraz Weronika Falkowska (124-125).
    Zawodniczka tenisa ubrana w sportową odzież z opaską Reebok i czarnym podkoszulkiem, trzymająca rakietę podczas meczu na kortach tenisowych, wyraz twarzy sugeruje skupienie i zmęczenie.

    Magdalena FręchIzhar KHAN / AFPAFP

    Magdalena Fręch vs. Beatriz Haddad Maia. SKRÓT.

  • “Stan Wyjątkowy”. Nawrocki mebluje Trybunał. Morawiecki spiskuje. Tusk ma oko na Kosiniaka

    “Stan Wyjątkowy”. Nawrocki mebluje Trybunał. Morawiecki spiskuje. Tusk ma oko na Kosiniaka

    “Stan Wyjątkowy”. Nawrocki mebluje Trybunał. Morawiecki spiskuje. Tusk ma oko na Kosiniaka

    Posłuchaj najnowszego odcinka podcastu

    Gdybyśmy tydzień temu dowiedzieli się, że prezydent Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie od świeżo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to bylibyśmy wstrząśnięci i zmieszani jednocześnie. No bo przecież nie jest tajemnicą, że Pałac Prezydencki do spółki z Prawem i Sprawiedliwością od tygodni szukali pretekstu, żeby zablokować wejście do sądu konstytucyjnego nominatów obecnej większości sejmowej. Ba, pisowcy zdecydowali się na ruch tak kuriozalny, że aż moglibyśmy powiedzieć o nim “zabawny”, gdyby sprawa nie dotyczyła rzeczy śmiertelnie poważnej.
    Fikołki Nawrockiego

    Złożyli oni mianowicie skargę do TK na… własną ustawę sprzed dekady, która m.in. wskazywała, że to Regulamin Sejmu zawiera instrukcję wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.