• Wielka zapaść Igi Świątek. A teraz słyszymy o “czynniku strachu”

    Wielka zapaść Igi Świątek. A teraz słyszymy o “czynniku strachu”

    We entered the crucial phase of the season, and the questions about the disposition of the best Polish tennis player only multiply. Where did the old confidence go? Why do even the lower-ranked opponents go out on the court today without a shadow of pressure, believing in the final triumph? The esteemed British journalist breaks down the situation of the Polish woman into prime factors. He points to one disturbing detail that has been deciding for months the painful stumbles of the third-ranked WTA tennis player.

    Further string of article under video footage

    The journalist of The Athletic points out that the current problems are the result of a deeper change in the balance of power on the world courts.

    — Myślę, że zniknął ten czynnik strachu. Tenisistki wyczuwają okazję i widzą podatność na ciosy, której w latach jej największej dominacji po prostu nie było. Zresztą jej ostatni bilans z zawodniczkami z czołowej dziesiątki mówi sam za siebie — zdradza nam Eccleshare. — Nawet niżej notowane zawodniczki jak Magda Linette, czy zmagająca się z problemami Maria Sakkari, dawno poczuły, że mogą z nią wygrać. One widzą w tym swoją wielką szansę — dodaje.
    Painful decline

    It is worth recalling how difficult the Polish woman is at now. The contestant, who remained at the top of the listing for two years, fell to third place in the WTA rankings. And while for many tennis players it would be a dream come true, Christmas doesn’t play half-measures. Her overarching goal is well known to everyone — to regain the leader’s seat.

    The problem is that this season he is failing in clashes with the best. The statistics from 2026 in matches against rivals from the top ten are painful for the Polish woman, especially when we compare them with the achievements of her biggest opponents:

    1

    Aryna Sabalenka: 4 matches – 3 wins, 1 loss (75 per cent)
    2

    Jelena Rybakina: 6 matches – 5 wins, 1 loss (83.3 per cent)
    3

    Iga Świątek: 3 matches — 0 wins, 3 losses
    4

    Coco Gauff: 2 matches — 1 win, 1 loss (50 per cent)

    Kontrast jest jeszcze bardziej uderzający, gdy spojrzymy na historyczne bilanse Polki z zawodniczkami z najlepszej dziesiątki w poprzednich latach:

    2025 r.: 9 wygranych — 8 przegranych (53 proc.)
    2024 r.: 11 wygranych — 5 przegranych (69 proc.)
    2023 r.: 13 wygranych — 6 przegranych (68 proc.)
    2022 r.: 15 wygranych — 2 przegrane (88 proc.)
    2021 r.: 3 wygrane — 4 przegrane (43 proc.)
    2020 r.: 2 wygrane — 0 przegranych (100 proc.)

    Oprócz utraty psychologicznej przewagi narastającym problemem Świątek jest widoczny chaos decyzyjny na korcie. Zamiast realizować żelazny plan, sprawia wrażenie zawodniczki, która sama nie wie, po jaką broń w danym momencie sięgnąć.

    — Ten problem taktyczny trwa już od dłuższego czasu. Wydaje się, że Iga jest rozdarta między kilkoma opcjami. Widzieliśmy to wielokrotnie — momentami po prostu uderza piłkę ze zbyt dużą siłą, ryzykując i przestrzeliwując — analizuje.
    Ziemia obiecana czy pułapka?

    Fans hold their breath before the start of the European part of the season on the ground courts. In theory, returning to your favorite surface should help Polka regain the right rhythm. Our interlocutor, however, warns against jumping to conclusions.

    — Obiektywnie mączka to jej najlepsza nawierzchnia, która powinna przywoływać pozytywne wspomnienia. Zawsze jestem jednak ostrożny w przewidywaniu jej kolejnych kroków — przyznaje Eccleshare. — Kiedy w przeszłości przegrała półfinał Roland Garros z Sabalenką i dostała “bajgla” w ostatnim secie, zastanawiałem się, co z nią będzie dalej. A potem… pojechała i wygrała Wimbledon. Potrafi zaskakiwać, ale obecny, słabszy stan trwa już dość długo. Czuć, że ta jej niezwyciężoność po prostu zniknęła — podsumowuje ekspert “The Athletic”.

  • Oto aktualny ranking WTA. Spadek Igi Świątek stał się faktem

    Oto aktualny ranking WTA. Spadek Igi Świątek stał się faktem

    W poniedziałkowym notowaniu światowego rankingu tenisistek Iga Świątek spadła z drugiego na trzecie miejsce, wyprzedziła ją Kazaszka Jelena Rybakina. Nadal prowadzi Białorusinka Aryna Sabalenka, która dzięki zwycięstwu w turnieju w Indian Wells powiększyła przewagę.

    Iga Świątek spadła z drugiego na trzecie miejsce w rankingu WTA.

    Sabalenka w niedzielnym finale w najbardziej prestiżowym z turniejów rangi WTA 1000 pokonała w trzech setach Rybakinę. Tenisistki te spotkały się w trzecim decydującym pojedynku w dużej imprezie z rzędu, a Białorusinka zdołała przełamać passę porażek.

    ZOBACZ TAKŻE: Sabalenka królową Indian Wells! Udany rewanż za Australian Open

    Kazaszka, która imponuje formą od końcówki zeszłego sezonu, już dzięki awansowi do półfinału zdołała wyprzedzić Świątek i awansować na najwyższe w karierze drugie miejsce. Sabalenka wyprzedza ją o 3242 punktów.

    Polka w Indian Wells odpadła w ćwierćfinale. Do wyprzedzającej ją Rybakiny traci 370 punktów. Poprzednio poza najlepszą dwójką była w sierpniu ubiegłego roku.

    Za ich plecami doszło do roszad na ostatnich lokatach czołowej dziesiątki. Na ósme miejsce awansowała Ukrainka Elina Switolina, na dziewiąte Kanadyjka Victoria Mboko, a na 10. spadła Rosjanka Mirra Andriejewa, która nie zdołała obronić tytułu w Indian Wells.

    Spadki o jedną pozycję zanotowały Magdalena Fręch, która obecnie jest 37., a także Magda Linette – 50. miejsce.

    Światowa czołówka przeniosła się teraz do Miami, gdzie we wtorek rozpocznie się druga impreza rangi 1000 z rzędu, druga należąca do „Sunshine Double”.
    Czołówka rankingu tenisistek WTA Tour – stan na 16 marca 2026:

    1. (1) Aryna Sabalenka (Białoruś) 11025 pkt
    2. (3) Jelena Rybakina (Kazachstan) 7783
    3. (2) Iga Świątek (Polska) 7413
    4. (4) Coco Gauff (USA) 6748
    5. (5) Jessica Pegula (USA) 6678
    6. (6) Amanda Anisimova (USA) 6180
    7. (7) Jasmine Paolini (Włochy) 4232
    8. (9) Elina Switolina (Ukraina) 4020
    9. (10) Victoria Mboko (Kanada) 3351
    10. (8) Mirra Andriejewa (Rosja) 3066

    37. (36) Magdalena Fręch (Polska) 1348
    50. (49) Magda Linette (Polska) 1209
    128. (134) Maja Chwalińska (Polska) 621
    131. (146) Katarzyna Kawa (Polska) 602
    145. (143) Linda Klimovicova (Polska) 537

  • Sabalenka ledwo zeszła z kortu. Ogłosili rewanż. Padło nazwisko Świątek

    Sabalenka ledwo zeszła z kortu. Ogłosili rewanż. Padło nazwisko Świątek

    W niedzielny wieczór poznaliśmy triumfatorkę turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Została nią Aryna Sabalenka, która po zaciętym, trzysetowym boju ograła Jelenę Rybakinę. Tuż po finałowym spotkaniu w Kalifornii nadszedł komunikat, który odtrąbił rewanż. A jego główną bohaterką była nie tylko liderka światowego rankingu, ale i nasza trzecia rakieta świata – Iga Świątek, która z rywalizacją w Indian Wells pożegnała się na etapie ćwierćfinału.
    Aryna Sabalenka z trofeum po lewej i Iga Świątek w białym stroju z zaciśniętą pięścią po prawej.

    Aryna Sabalenka i Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / Noushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Polkę, która po zwycięstwie nad Karoliną Muchovą zdawała się być na fali wznoszącej, zatrzymała w boju o półfinał Elina Switolina (6:2, 4:6, 6:4). Ta porażka okazała się dla Igi Świątek brzemienna w skutkach, bo oznaczała spadek z drugiego miejsca w rankingu WTA. Nową wiceliderką została Jelena Rybakina. I to właśnie reprezentantka Kazachstanu była finałową rywalką Aryny Sabalenki.

    Po spotkaniu sama liderka światowego zestawienia nie była w stanie opowiedzieć, jak dokonała finałowego zwrotu akcji.

    – Nie mam pojęcia. Było niesamowicie ciepło. W tie-breaku już konałam, ale widziałam też, że i ona nie czuje się najlepiej. Dlatego starałam zmusić się do tego, by dojść do limitu. Jestem przeszczęśliwa z powodu tych trzech ostatnich punktów w meczu. Byłam w stanie zagrać naprawdę świetny tenis i zanotować zwycięstwo – tłumaczyła.

    WTA Indian Wells. Sabalenka triumfuje. Ogłosili rewanż na Świątek

    Tuż po niedzielnym zwycięstwie Aryny Sabalenki nadszedł komunikat, w którym statystycy Opta Ace ogłosili rewanż… na Idze Świątek. Doszukali się bowiem niezwykle ciekawej historii, analizując wyniki z ostatnich lat.

    – Aryna Sabalenka jest pierwszą zawodniczką, która wygrała turniej WTA 1000 po obronie punktu meczowego od czasu Igi Świątek w Madrycie w 2024 w starciu z… Aryną Sabalenką. Rewanż – napisał znany w sieci profil.

    Wspomniany finał w stolicy Hiszpanii sprzed dwóch lat był trwającą ponad trzy godziny tenisową batalią, pełną emocji, kapitalnych zagrań i zwrotów akcji. Nic dziwnego, że został potem okrzyknięty przez WTA najlepszym meczem w całym sezonie. Co jednak najważniejsze, to Iga Świątek sięgnęła wówczas po trofeum, pokonując Arynę Sabalenkę 7:5, 4:6, 7:6 (9-7).
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga Świątek Aaron FavilaEast News
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaDubreuil Corinne/ABACAEast News
    Po lewej stronie kobieta w stroju sportowym z wyrazem napięcia na twarzy, po prawej kobieta ubrana elegancko z poważnym wyrazem twarzy. Obie postacie są dobrze oświetlone i widoczne na wyraźnym tle.

    Aryna Sabalenka i Iga ŚwiątekFAYEZ NURELDINE/FOTO OLIMPIK/NURPHOTO AFP

    „Pragnę pokoju” – Sabalenka odpowiada na słowa Oliynyko

  • Narzeczony Sabalenki pochwalił się całemu światu. Aryna musiała zareagować

    Narzeczony Sabalenki pochwalił się całemu światu. Aryna musiała zareagować

    Aryna Sabalenka i Georgios Frangulis znów przyciągnęli uwagę fanów. Tym razem to wpis multimilionera wywołał poruszenie w sieci. Mężczyzna zamieścił w mediach społecznościowych serię zdjęć z narzeczoną, wobec których tenisistka nie mogła przejść obojętnie. Zdecydowała się na romantyczne wyznanie, które zobaczył cały świat.
    Georgios Frangulis i Aryna Sabalenka

    Georgios Frangulis i Aryna SabalenkaAl BelloAFP

    Aryna Sabalenka od lat zachwyca formą na korcie i regularnie sięga po kolejne sukcesy. Na swoim koncie ma już cztery tytuły wielkoszlemowe, niegdyś była liderką rankingu deblowego WTA, a dziś przewodzi rankingowi singlistek. W życiu prywatnym również układa jej się doskonale – zarówno w codzienności, jak i w sportowej karierze wspiera ją partner, Georgios Frangulis.

    Związek tenisistki i multimilionera od początku wzbudza spore zainteresowanie fanów. Para chętnie dzieli się wspólnymi chwilami w mediach społecznościowych, publikując zarówno zdjęcia z podróży, jak i bardziej prywatne kаdry. Jakiś czas temu zakochani podzielili się także radosną nowiną o zaręczynach, czym tylko podgrzali emocje wokół swojej relacji.

    Georgios Frangulis pokazał romantyczne kadry z Aryną Sabalenką. A potem takie wyznanie tenisistki

    Aryna przebywa obecnie w Miami, gdzie broni wywalczonego przed rokiem tytułu w turnieju rangi WTA 1000, a podczas tej imprezy pochodząca z Mińska gwiazda może liczyć na wsparcie ukochanego. Teraz jednak Sabalenka zeszła na dalszy plan a to właśnie Georgios zwrócił na siebie uwagę internautów. Przedsiębiorca dodał bowiem nowy wpis, do którego dołączył serię zdjęć – wśród nich nie zabrakło ujęć z ukochaną.

    “Kilka tygodni miłości” – napisał w opisie.

    Wpis szybko zyskał popularność, a internauci nie szczędzili parze ciepłych słów. Szczególną uwagę przykuł jednak komentarz samej Aryny Sabalenki. Tenisistka nie kryła uczuć i zdecydowała się na bardzo osobiste wyznanie skierowane do partnera. “Kocham cię kochanie, miłości mojego życia” – napisała.

    Tymczasem Aryna Sabalenka kontynuuje walkę o kolejne trofeum w karierze. Na “dzień dobry” liderka światowego rankingu kobiecego tenisa trafiła na Ann Li. Amerykanka potrafiła postawić się na korcie utytułowanej rywalce, jednak ostatecznie musiała uznać jej wyższość. Sabalenka wygrała 7:6(5), 6:4 i awansowała do kolejnej rundy, w której zmierzy się z Catherine McNally.
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce i z czerwoną torbą podpisuje piłki tenisowe oraz autografy dla fanów po meczu.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Dwoje ludzi siedzi na ławce przy korcie tenisowym, jedna osoba trzyma biały ręcznik, obok leży czerwona torba sportowa i rakieta tenisowa, w tle widoczne są inne osoby również odpoczywające lub przygotowujące się do gry.

    Georgios FrangulisWilliam WestAFP
    Aryna Sabalenka i jej partner Georgios Frangulis podczas Grand Prix F1 w Abu Zabi

    Aryna Sabalenka i jej partner Georgios Frangulis podczas Grand Prix F1 w Abu ZabiANDREJ ISAKOVIC / AFPAFP

    Stefanos Tsitsipas – Alex de Minaur. Skrót meczu.

  • Finalistka Wimbledonu ogłosiła, że zostanie mamą. A teraz takie wyznanie

    Finalistka Wimbledonu ogłosiła, że zostanie mamą. A teraz takie wyznanie

    Ons Jabeur w lipcu ubiegłego roku ogłosiła zawieszenie kariery, a wkrótce potem przekazała światu radosne wieści i poinformowała, że oczekuje narodzin swojego pierwszego potomka. Teraz tunezyjska tenisistka przerwała milczenie i zdradziła kulisy ciąży. Przy okazji zdecydowała się na ważną deklarację odnośnie swojej sportowej przyszłości.
    Ons Jabeur

    Ons JabeurWALEED ZEIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Ons Jabeur to jedna z najbardziej utalentowanych i charyzmatycznych zawodniczek współczesnego tenisa. Trzykrotna finalistka turniejów wielkoszlemowych (US Open 2022 oraz Wimbledonu 2022 i 2023) zapisała się w historii jako najwyżej notowana arabska i afrykańska tenisistka wszech czasów. Od początku profesjonalnej kariery, którą rozpoczęła w 2010 roku, wyróżniała się nie tylko wynikami, ale też niezwykłą kreatywnością na korcie.

    W ubiegłym roku Tunezyjka niespodziewanie zawiesiła karierę, co zaskoczyło fanów na całym świecie. Niedługo później ogłosiła, że wraz z mężem, Karimem Kamounem, spodziewają się dziecka. Dla sportsmenki, która przez lata żyła w rytmie kolejnych turniejów, była to ogromna zmiana i zupełnie nowy etap w życiu.

    Ons Jabeur nie zamierza rezygnować z tenisa. Ogłosiła nt. przyszłości

    Teraz Jabeur przerwała milczenie i opowiedziała więcej o swojej ciąży. Jak przyznała, wciąż zdarzają się momenty, gdy trudno jej uwierzyć w to, co się dzieje, choć coraz częściej odczuwa obecność dziecka. “Czasami trudno uwierzyć, że jestem w ciąży, ale on zaczął trochę kopać, więc na pewno jest w formie” – zażartowała w rozmowie z magazynem Vogue Arabia, na którego okładce się znalazła.

    W tym wyjątkowym czasie ogromnym wsparciem jest dla niej mąż, z którym od dawna marzyli o powiększeniu rodziny. Oboje z ekscytacją przygotowują się na narodziny dziecka, ucząc się zupełnie nowej codzienności. Jabeur podkreśliła, że najważniejsze jest dla niej wychowanie syna na dobrego i szczęśliwego człowieka, a nie wywieranie na nim presji związanej ze sportem.

    “Bycie dzieckiem jest fajne i chcę, żeby nasz syn też to miał. Chcę, żeby był kreatywny, żeby opowiadał dowcipy. Najważniejsze, żeby był dobrym człowiekiem i zmieniał świat” – przyznała.

    Tunezyjka nie unikała również tematu powrotu do zawodowego sportu i swojej przyszłości w tenisie. Choć nie chciała wyznaczać konkretnej daty powrotu, jasno zaznaczyła, że planuje wrócić na kort. “Chcę dać sobie czas i zobaczyć, jak zareaguje moje ciało. Nie chcę się spieszyć” – podkreśliła. Jednocześnie dodała, że chciałaby jeszcze przez kilka lat rywalizować na najwyższym poziomie.

    Jabeur wyznała, że inspiruje się historiami zawodniczek, które z powodzeniem wróciły do sportu po macierzyństwie, jak Serena Williams, Naomi Osaka czy Kim Clijsters. Dziś jednak podchodzi do życia z większym spokojem i dystansem. Jak sama przyznaje, tenis jest dla niej ważny, ale nie najważniejszy.
    Kobieta w sportowym stroju tenisowym z czerwoną torbą na ramieniu, unosi rękę i uśmiecha się do kamery, na tle niebieskiego kortu tenisowego. Na głowie ma białą opaskę.

    Ons Jabuer w kwietniu zostanie mamą Kena BetancurAFP
    Tenisistka wykonuje zamach rakietą do tenisa, skupiona na odbiciu piłki, ubrana w bordowy strój sportowy i fioletową opaskę na głowie, jasne tło kortu.

    Ons JabeurCarmen MandatoAFP
    Ons Jabeur

    Ons JabeurDIMITAR DILKOFF / AFPAFP

    Kamil Majchrzak – Learner Tien. Skrót meczu.

  • W Anglii głośno o tych słowach Świątek

    W Anglii głośno o tych słowach Świątek

    Brytyjski “The Sun” opublikował artykuł oparty na wypowiedziach Igi Świątek po porażce z Magdą Linette. Już w tytule popełniono jednak błąd.

    Iga Świątek przegrała w swoim meczu otwarcia w turnieju rangi WTA 1000 w Miami z Magdą Linette (1:6, 7:5, 6:3). Niedługo po spotkaniu rozmawiała z dziennikarzami i szczerze mówiła o poważnych problemach, w jakich znalazła się jej kariera.

    Część jej wypowiedzi przytoczył “The Sun”. Angielscy dziennikarze nie popisali się jednak researchem.

    ZOBACZ WIDEO: Przegrywał na kilka sekund przed końcem. To zmieniło jednak wszystko

    “Iga ma się poprawić. ‘W mojej głowie to jest skomplikowane’ – mistrzyni Wimbledonu (28 l.) przyznaje, że przeżywa ‘najgorszy koszmar, jaki może spotkać tenisistkę’ – czytamy już w tytule, w którym przytoczono część wypowiedzi Świątek.

    Szkopuł w tym, że “The Sun” podał błędny wiek Polki. Zawodniczka nie ma bowiem 28 lat, jak przekazał tabloid – 31 maja będzie obchodziła 25. urodziny. Anglicy pomylili się więc o ponad trzy lata.

    W dalszej części materiału zacytowano inne wypowiedzi Świątek po meczu z Linette. – To najgorszy koszmar, jaki może przytrafić się czołowemu tenisiście. Takie załamania w meczach na takim poziomie. Muszę to przeżyć i znaleźć rozwiązanie – mówiła, o czym przypomina “The Sun”.

    Gazeta zwróciła ponadto uwagę, że porażka z Linette przerwała kapitalną serię Świątek w jej meczach otwarcia turniejów – do tego starcia sześciokrotna mistrzyni wielkich szlemów wygrała 73 takie spotkania z rzędu.

  • Collins mówi o Świątek. Apel po meczu Igi

    Collins mówi o Świątek. Apel po meczu Igi

    Relacje Danielle Collins z Igą Świątek od dawna należały do najbardziej napiętych w kobiecym tenisie. Tym większe zaskoczenie wywołały najnowsze słowa Amerykanki.

    Danielle Collins odniosła się do obecnej sytuacji Igi Świątek, która aktualnie zajmuje 3. miejsce w rankingu WTA (za Aryną Sabalenką i Jeleną Rybakiną).

    Mimo że Polka zmaga się z brakiem stabilizacji (z turnieju WTA w Miami odpadła już po pierwszym występie, przegrywając w meczu drugiej rundy z Magdą Linette – WIĘCEJ TUTAJ), Amerykanka… zaapelowała o zachowanie spokoju.

    ZOBACZ WIDEO: Takiej osoby potrzebuje Świątek? “To wcale nie jest zły pomysł”

    – To wielokrotna mistrzyni wielkoszlemowa i była “jedynka”. Kiedy jest w swojej optymalnej dyspozycji, jest najlepsza na świecie. Przy jej sukcesach nie panikowałabym zbyt mocno – oceniła Collins na antenie Tennis Channel.

    32-letnia tenisistka (WTA 99.) spróbowała również znaleźć sportowe uzasadnienie dla ostatniej porażki Świątek z Linette. Zdaniem Collins, w głowie Polki mógł pojawić się stres wynikający z mniejszej liczby treningów przed zawodami, podczas gdy jej rywalka nie miała nic do stracenia. – Myślę, że to był po prostu niefortunny moment – podsumowała.

    Collins z pewnością nie jest ulubienicą polskich kibiców, a lista jej “grzechów” wobec Świątek jest długa.

    Reprezentantka USA wywołała ogromny skandal podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, kiedy to wprost oskarżyła Polkę o bycie “fałszywą”. Z kolei podczas finału United Cup ostentacyjnie odwróciła się od raszynianki podczas oficjalnego powitania drużyn, co odebrano jako brak klasy i sportowego szacunku.

    Obecnie Collins, która od sierpnia ubiegłego roku zmaga się z kontuzją i wciąż nie wiadomo, kiedy wróci do profesjonalnej rywalizacji, spełnia się w nowej roli jako ekspertka stacji Tennis Channel.

  • 3:6 Gauff. Koniec meczu po 110 minutach. Już o jedną Amerykankę mniej w turnieju

    3:6 Gauff. Koniec meczu po 110 minutach. Już o jedną Amerykankę mniej w turnieju

    O północy czasu polskiego rozpoczęła się kolejna sesja wieczorna w ramach imprezy rangi “1000” w Miami. Pierwszym meczem był pojedynek WTA. W akcji zobaczyliśmy Coco Gauff. Jej przeciwniczką okazała się 105. zawodniczka rankingu – Alycia Parks. Już przed startem było zatem jasne, że jedna Amerykanka musi się pożegnać z singlowymi zmaganiami tuż przed 1/8 finału. Mistrzyni Roland Garros 2025 niespodziewanie przegrała pierwszego seta 3:6. Końcowe rozstrzygnięcie nastało po 110 minutach.
    Coco Gauff rywalizowała z Alycią Parks o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Miami

    Coco Gauff rywalizowała z Alycią Parks o awans do czwartej rundy WTA 1000 w MiamiOSCAR J BARROSO / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP

    Po tym, jak Iga Świątek szybko pożegnała się z turniejem WTA 1000 w Miami, Coco Gauff znalazła się przed szansą, by awansować na trzecie miejsce w rankingu kosztem Polki. Do realizacji tego celu Amerykanka potrzebowała co najmniej finału podczas rozgrywek na terenie Florydy. Już pierwszy pojedynek okazał się solidnym testem dla 22-latki. Musiała bowiem odrabiać stratę seta w meczu z Elisabettą Cocciaretto, ale powiodła jej się ta sztuka. Ostatecznie pokonała Włoszkę 3:6, 6:4, 6:3.

    W nocy z soboty na niedzielę naszego czasu Gauff ponownie wkroczyła do akcji. Tym razem mistrzyni Roland Garros 2025 zmierzyła się ze swoją rodaczką – Alycią Parks. 25-latka, w której swego czasu pokładano duże nadzieje, plasuje się obecnie na 105. miejscu w rankingu. W drugiej rundzie tysięcznika w Miami nieoczekiwanie wyeliminowała Marię Sakkari, triumfując 6:3, 6:3. Potyczka z Coco miała odpowiedzieć na pytanie czy tenisistkę z drugiej setki stać na dwa zwycięstwa z rzędu z rozstawionymi rywalkami.

    WTA Miami: Coco Gauff kontra Alycia Parks w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się doskonale z perspektywy Gauff. Czwarta rakieta świata przełamała rodaczkę już na “dzień dobry”, w sumie zgarnęła dziewięć punktów z rzędu na starcie. Potem nastał nieoczekiwany zwrot akcji. Po czterech rozdaniach był już remis. Parks wykorzystała czwartego break pointa, potem sama obroniła piłkę na przełamanie i przy zmianie stron Alycia po raz pierwszy objęła prowadzenie. To nie był koniec świetnej passy 105. zawodniczki rankingu. Przedłużyła swoją serię do pięciu “oczek”, broniąc po drodze break pointa. Wywalczoną przewagę utrzymała do końca seta, wygrywając go 6:3.

    Druga część pojedynku przyniosła totalny zwrot akcji. Dużą rolę odegrał początek, kiedy to Parks nie wykorzystała trzech piłek na przełamanie. To wzmocniło Coco, a jednocześnie osłabiło jej rodaczkę. Gauff utrzymała podanie po wymagającej batalii. Gdy panie zmieniły strony, tenisistka z drugiej setki miała 30-15 przy swoim serwisie. Mimo to doszło do breaka. Alycia notorycznie traciła wysokie przewagi w gemach. W trakcie trzeciego rozdania znów posiadała 30-15, a w kolejnych dwóch aż 40-0. Każda taka rywalizacja, niezależnie czy na podaniu, czy na returnie, kończyła się po myśli mistrzyni RG 2025. Finalny wynik partii brzmiał 6:0 po tym, jak 22-latka wykorzystała drugiego setbola.

    Decydująca odsłona potyczki rozpoczęła się od dwóch wygranych akcji przez Parks na returnie. Później sytuacja znów odwróciła się na niekorzyść 25-latki. W drugim gemie została przełamana, a potem nie zdołała zgarnąć “oczka” na returnie, mimo aż trzech break pointów. Na tablicy wyników było już 3:0 dla Gauff. Dopiero wtedy Alycia zdołała przerwać serię dziewięciu przegranych gemów z rzędu. Na więcej Coco już nie pozwoliła. Ostatecznie to mistrzyni Roland Garros 2025 triumfowała 3:6, 6:0, 6:1 i zameldowała się w czwartej rundzie, gdzie zmierzy się z Soraną Cirsteą. Z kolei Parks pożegnała się już z singlowym turniejem i pozostał jej tylko występ w deblu, razem ze Sloane Stephens.
    Kobieta ubrana w żółty strój sportowy i opaskę na głowie, z opaską tenisową na nadgarstku, unosząca rękę do twarzy podczas zawodów sportowych, w tle rozmyte światła kortu.

    Coco GauffMartin KeepAFP
    Alycia Parks

    Alycia ParksLILLIAN SUWANRUMPHA AFP
    Tenisistka w fioletowej koszulce okazuje silne emocje po wygraniu punktu, ściska pięść i krzyczy z radości na korcie tenisowym. W tle widoczna rozmyta publiczność.

    Sorana CirsteaMartin KeepAFP

    Kamil Majchrzak – Learner Tien. Skrót meczu.

  • Linette wracała z 3:6, 1:3 w meczu z Ealą. Wszystko jasne ws. gry o 1/4 finału w Miami

    Linette wracała z 3:6, 1:3 w meczu z Ealą. Wszystko jasne ws. gry o 1/4 finału w Miami

    Niespełna dwie doby po tym, jak Magda Linette zadziwiła tenisowy świat, pokonując Igę Świątek, Poznanianka przystąpiła do rywalizacji o czwartą rundę WTA 1000 w Miami. Tam czekało ją starcie z kolejną rozstawioną zawodniczką. Tym razem mowa o turniejowej “31”, półfinalistce imprezy na Florydzie sprzed roku – Alexandrze Eali. Po 108 minutach stało się jasne, która z nich powalczy o awans do najlepszej “8” w obecnej edycji zmagań.
    Magda Linette rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Miami

    Magda Linette rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do czwartej rundy WTA 1000 w MiamiZUMA/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego Magda Linette odniosła jedno z najcenniejszych zwycięstw w swojej karierze. Wydarzyło się to podczas starcia z… Igą Świątek. Początek potyczki z udziałem dwóch naszych reprezentantek nie wskazywał na wygraną Poznanianki. Trzecia rakieta świata triumfowała w premierowej odsłonie 6:1, co wskazywało raczej na powtórkę rezultatu z 2023 roku i ich batalii w Pekinie. Od drugiej partii wszystko się zmieniło. 34-latka zaczęła pilnować swoich podań, to Raszynianka nie poradziła sobie w kluczowych momentach. Ostateczny wynik brzmiał 1:6, 7:5, 6:3 na korzyść Linette.

    Tamten mecz potwierdził, że Magda doskonale czuje się na Florydzie. Przed rokiem dotarła do ćwierćfinału WTA 1000 w Miami i teraz również zachowywała szansę na osiągnięcie co najmniej takiego rezultatu. W sobotę na jej drodze znalazła się zawodniczka, która 12 miesięcy temu zaszła jeszcze dalej w turnieju. Mowa o rozstawionej z “31” Alexandrze Eali, półfinalistce Miami Open 2025. Czekało nas zatem starcie z udziałem tenisistek, które jako ostatnie eliminowały Świątek ze zmagań w tej lokalizacji.

    Poznanianka posiadała jak dotąd bilans 2-1 w bezpośrednich potyczkach z reprezentantką Filipin, ale ich poprzedni mecz, rozegrany na początku tego sezonu w Auckland, zakończył się wygraną 20-latki. Linette dostała szansę na rewanż. Dla Magdy cel był jasny – od razu zaczepić się na grę i nie pozwolić rywalce na ucieczkę z wynikiem, tak jak to miało miejsce podczas batalii z Raszynianką.

    WTA Miami: Magda Linette kontra Alexandra Eala w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Eali. Już pierwszy gem dostarczył sporej dawki emocji. Po podwójnym błędzie serwisowym Alexandry pojawił się break point dla Linette. Reprezentantka Filipin zdołała jednak wyjść z opresji na własnych warunkach. Kolejne minuty przebiegały pod dyktando zawodniczek, które w danej chwili miały do dyspozycji własne podanie. Ciekawiej zrobiło się dopiero w szóstym gemie. Tam doszło do równowagi przy podaniu Magdy, ale na szczęście nasza tenisistka nie musiała bronić piłek na przełamanie.

    Stan 40-40 pojawił się także kilka minut później. Niestety, tym razem turniejowa “31” doczekała się już okazji na 5:3. Eala zepchnęła Linette do defensywy poprzez głęboki return i poszła za ciosem. Break dla 20-latki stał się faktem. Alexandra serwowała, by zamknąć premierową odsłonę. Nie miała najmniejszych problemów, by domknąć sprawę. Ostateczny rezultat partii brzmiał 6:3. Przewagę reprezentantki Filipin dało się zauważyć także po statystykach: 10 uderzeń kończących i tylko 7 niewymuszonych błędów. Po stronie Magdy wyglądało to znacznie gorzej: 7-15.

    Początek drugiej części pojedynku ułożył się źle z perspektywy Magdy. Rywalka kontynuowała serię wygranych gemów z rzędu. Na “dzień dobry” zdobyła przełamanie, potem podwyższyła prowadzenie do wyniku 2:0. Dopiero wtedy Poznanianka przerwała serię pięciu “oczek” dla przeciwniczki i… poprosiła o przerwę medyczną. To najlepiej obrazowało, że poprzednie trzysetówki mocno dały się we znaki 34-latce.

    Mimo trudnej sytuacji, Linette nie zamierzała się poddawać. Od stanu 1:3 ruszyła do odrabiania strat. Po sześciu rozdaniach mieliśmy już remis. Chwilę później zrobiło się gorąco przy serwisie Magdy. Było 15-40 z perspektywy 34-latki, ale od tego momentu Poznanianka wygrała cztery punkty z rzędu i po raz pierwszy w tym secie znalazła się na prowadzeniu. Podczas dziesiątego rozdania Eala świetnie poradziła sobie pod presją utrzymania się w grze o zwycięstwo w partii, potem miała 0-30 na returnie.

    Ostatecznie nie doszło już do żadnego przełamania i o losach drugiej odsłony decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka od początku układała się po myśli Alexandry. Szybko zrobiło się 6-1 dla turniejowej “31”, a co za tym idzie – wypracowała sobie aż pięć meczboli. Finalnie 20-latka zwyciężyła 6:3, 7:6(2) i zameldowała się w czwartej rundzie, gdzie zmierzy się z Karoliną Muchovą. Z kolei Linette powalczy jeszcze w deblu, w duecie z Ann Li.
    Tenisistka w jasnym stroju i białej czapce grająca podczas meczu, koncentrująca się na odbiciu piłki tenisowej rakietą, dynamiczny moment sportowy.

    Magda LinetteMartin KeepAFP
    Alexandra Eala

    Alexandra EalaAL BELLO / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Kobieta w białym stroju sportowym z pomarańczową opaską na głowie uderza dwuręcznym backhandem żółtą piłkę tenisową, skupiona na grze.

    Karolina MuchovaIZHAR KHANAFP

    Kamil Majchrzak – Learner Tien. Skrót meczu.

  • Linette wracała z 3:6, 1:3 w meczu z Ealą. Wszystko jasne ws. gry o 1/4 finału w Miami

    Linette wracała z 3:6, 1:3 w meczu z Ealą. Wszystko jasne ws. gry o 1/4 finału w Miami

    Niespełna 48 godzin po sensacyjnym zwycięstwie nad Igą Świątek, Magda Linette ponownie pojawiła się na korcie w Miami, walcząc o awans do czwartej rundy prestiżowego turnieju WTA 1000. Tym razem na jej drodze stanęła rozstawiona z numerem 31 Alexandra Eala – półfinalistka ubiegłorocznej edycji zmagań na Florydzie. Po 108 minutach intensywnej rywalizacji stało się jasne, która z tenisistek pozostaje w grze o ćwierćfinał.

    Jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej Linette sprawiła ogromną niespodziankę, eliminując Igę Świątek. Początek tamtego spotkania nie zapowiadał jednak takiego obrotu spraw – raszynianka pewnie wygrała pierwszego seta 6:1. Od drugiej partii obraz gry uległ jednak całkowitej zmianie. Doświadczona poznanianka zaczęła grać znacznie solidniej, szczególnie przy własnym podaniu, podczas gdy Świątek miała problemy w kluczowych momentach. Ostatecznie Linette odwróciła losy meczu, triumfując 1:6, 7:5, 6:3.

    To zwycięstwo tylko potwierdziło, że korty w Miami wyjątkowo jej odpowiadają. Przed rokiem dotarła tu do ćwierćfinału i również teraz miała realne szanse powtórzyć ten wynik. Jej kolejną rywalką była jednak zawodniczka, która w poprzedniej edycji osiągnęła jeszcze lepszy rezultat. Alexandra Eala, bo o niej mowa, rok temu dotarła aż do półfinału, a co ciekawe – obie tenisistki łączył fakt, że w ostatnich występach w Miami eliminowały Świątek.

    Bilans bezpośrednich spotkań przemawiał nieznacznie na korzyść Linette (2-1), jednak ich ostatni pojedynek w Auckland zakończył się zwycięstwem młodszej Filipinki. Polka liczyła więc na udany rewanż i od początku chciała narzucić swoje warunki gry.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Eali i już pierwszy gem przyniósł sporo emocji. Linette wypracowała break point po podwójnym błędzie rywalki, jednak ta zdołała wyjść z opresji. W kolejnych minutach obie tenisistki pilnowały swoich podań, a przełom nastąpił dopiero w ósmej partii. Wówczas Eala przejęła inicjatywę, zdobyła przełamanie i wyszła na prowadzenie 5:3. Chwilę później bez problemów zamknęła seta wynikiem 6:3, prezentując solidną i skuteczną grę – zakończyła partię z 10 uderzeniami wygrywającymi i tylko 7 niewymuszonymi błędami, podczas gdy Linette popełniła ich aż 15.

    Drugi set rozpoczął się niekorzystnie dla Polki. Eala kontynuowała dobrą passę, szybko obejmując prowadzenie 2:0, a następnie 3:1. W tym momencie Linette, wyraźnie odczuwająca trudy wcześniejszych spotkań, poprosiła o przerwę medyczną. Mimo problemów fizycznych nie złożyła jednak broni. Od stanu 1:3 rozpoczęła skuteczną pogoń i doprowadziła do wyrównania.

    W końcówce seta emocje sięgnęły zenitu. Linette obroniła dwa break pointy przy stanie 15-40 i po raz pierwszy w tej partii wyszła na prowadzenie. Eala odpowiedziała jednak pewną grą i doprowadziła do tie-breaka. W decydującej rozgrywce Filipinka od początku narzuciła swoje tempo, szybko obejmując prowadzenie 6-1 i wypracowując aż pięć piłek meczowych. Wykorzystała jedną z nich, wygrywając tie-break 7-2, a całe spotkanie 6:3, 7:6.

    Tym samym Alexandra Eala awansowała do czwartej rundy, gdzie zmierzy się z Karoliną Muchovą. Magda Linette żegna się natomiast z rywalizacją singlową, ale pozostaje jeszcze w grze deblowej, gdzie występuje w parze z Ann Li.