• Przyjaciółka Sabalenki bezradna, popis Amerykanki. 6:1 i finisz po 76 minutach

    Przyjaciółka Sabalenki bezradna, popis Amerykanki. 6:1 i finisz po 76 minutach

    W sobotę na kortach w Miami rozpoczęto rywalizację w trzeciej rundzie turnieju rangi WTA 1000. Ze względu na wcześniejsze opóźnienia spowodowane deszczem, organizatorzy wciąż kończyli jednak także spotkania drugiej rundy. Jednym z nich był mecz na korcie numer 2, gdzie zaprezentowała się rozstawiona z numerem 18 Iva Jovic. Młoda Amerykanka potrzebowała zaledwie 76 minut, by pewnie pokonać Paula Badosa – prywatnie bliską znajomą Aryna Sabalenka.

    18-letnia Jovic coraz śmielej zaznacza swoją obecność w światowym tenisie. Zajmuje już wysokie, 17. miejsce w rankingu i wyraźnie celuje w kolejne sukcesy. Turniej w Miami był dla niej kolejną szansą na zdobycie cennych punktów. Dzięki rozstawieniu rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, gdzie trafiła właśnie na Badosę.

    Hiszpanka, była wiceliderka światowego rankingu, wciąż próbuje wrócić do swojej najlepszej formy. Obecnie plasuje się pod koniec pierwszej setki zestawienia. W poprzednim tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA 125 w Austin, gdzie zatrzymała ją Bianca Andreescu. W Miami rozpoczęła od zwycięstwa nad Alaksandra Sasnowicz, ale starcie z Jovic okazało się już znacznie większym wyzwaniem.

    Pierwszy set rozpoczął się od serii przełamań. Jovic jako pierwsza utrzymała własne podanie dopiero w czwartym gemie, wychodząc z bardzo trudnej sytuacji 0:40 i broniąc aż czterech break pointów. Ten moment okazał się przełomowy. Amerykanka szybko przejęła inicjatywę, zdobyła kolejne gemy i zbudowała bezpieczną przewagę, którą utrzymała do końca partii, wygrywając 6:2.

    Drugi set od początku układał się pod dyktando Jovic. Szybkie przełamanie i pewna gra przy własnym serwisie pozwoliły jej kontrolować przebieg spotkania. W piątym gemie ponownie przełamała rywalkę, a Badosa nie była w stanie odpowiedzieć. Hiszpanka nie wygrała już ani jednego gema, a Jovic przypieczętowała zwycięstwo wynikiem 6:2, 6:1.

    W kolejnej rundzie Amerykanka zmierzy się z Talia Gibson, jedną z największych rewelacji tegorocznego Sunshine Double. Australijka zachwyciła już w Indian Wells, gdzie dotarła do ćwierćfinału, eliminując m.in. Jasmine Paolini, Clara Tauson oraz Jekaterina Aleksandrowa. W Miami również przebijała się przez kwalifikacje, a w drugiej rundzie sprawiła ogromną niespodziankę, pokonując Naomi Osaka.

    Zapowiada się więc niezwykle interesujące starcie o awans do najlepszej szesnastki turnieju.

  • Narzeczony Sabalenki pochwalił się całemu światu. Aryna musiała zareagować

    Narzeczony Sabalenki pochwalił się całemu światu. Aryna musiała zareagować

    Aryna Sabalenka i Georgios Frangulis ponownie znaleźli się w centrum zainteresowania fanów. Tym razem to wpis multimilionera w mediach społecznościowych wywołał spore poruszenie. Frangulis opublikował serię zdjęć z narzeczoną, na które tenisistka zareagowała w wyjątkowo emocjonalny sposób, dzieląc się publicznie romantycznym wyznaniem.

    Białorusinka od lat imponuje formą na korcie i regularnie powiększa swoją kolekcję trofeów. Ma już na koncie cztery tytuły wielkoszlemowe, była liderką rankingu deblowego WTA, a obecnie przewodzi zestawieniu singlistek. Równie dobrze układa się jej życie prywatne – w codzienności i karierze wspiera ją partner, Georgios Frangulis.

    Ich związek od początku budzi duże zainteresowanie kibiców. Para chętnie dzieli się wspólnymi chwilami w sieci, publikując zarówno zdjęcia z podróży, jak i bardziej prywatne кадry. Niedawno zakochani ogłosili także zaręczyny, co tylko zwiększyło zainteresowanie ich relacją.

    Tym razem to jednak Frangulis skradł uwagę internautów. Biznesmen opublikował wpis ze zdjęciami, na których nie zabrakło ujęć z Sabalenką, opatrując go krótkim podpisem: „Kilka tygodni miłości”. Post szybko zdobył popularność, a w komentarzach pojawiło się wiele ciepłych słów pod adresem pary.

    Największe emocje wzbudziła jednak reakcja samej tenisistki. Sabalenka nie kryła uczuć i napisała pod postem: „Kocham cię kochanie, miłości mojego życia”, czym jeszcze bardziej rozczuliła fanów.

    Tymczasem liderka światowego rankingu przebywa obecnie w Miami, gdzie broni tytułu w turnieju rangi Miami Open. Na inaugurację zmagań zmierzyła się z Ann Li. Amerykanka postawiła trudne warunki, jednak ostatecznie Sabalenka zwyciężyła 7:6(5), 6:4 i awansowała do kolejnej rundy.

    W następnym meczu jej rywalką będzie Catherine McNally, a Białorusinka kontynuuje walkę o kolejne trofeum w swojej imponującej karierze.

  • Niepokonany od stycznia, niepokonany w finale. Szymański mistrzem świata

    Sobota przyniosła polskim kibicom sporo powodów do radości – najpierw brązowy medal sztafety mieszanej 4×400 m, a wieczorem srebro Natalii Bukowieckiej na tym samym dystansie. Wszyscy jednak czekali na najcenniejszy krążek. Miał go zdobyć Jakub Szymański, który w tym sezonie halowym pozostawał niepokonany. Tymczasem w półfinale błysnął Amerykanin Trey Cunningham, uzyskując świetny czas 7,35 s i ustanawiając rekord życiowy. To on wydawał się głównym faworytem. Polak odpowiedział jednak tam, gdzie miało to największe znaczenie – w finale. Choć nie poprawił rekordu kraju, dogonił rywala już w połowie dystansu i sięgnął po historyczne złoto.

    Trzy tygodnie wcześniej, podczas mistrzostw Polski, Szymański przebiegł 60 m przez płotki w 7,40 s, mimo drobnego kontaktu z Damianem Czykierem. Wtedy zapowiedział, że jeśli złoży wszystko w jedną całość, poprawi rekord kraju – i słowa dotrzymał. Kilka dni później w Berlinie uzyskał 7,37 s, wyrównując wyniki Dylana Bearda i właśnie Cunninghama, którzy mieli być jego najgroźniejszymi rywalami w walce o złoto w Toruniu.

    Półfinały wywróciły jednak sytuację do góry nogami. Cunningham wygrał swoją serię w imponującym stylu, co musiało zrobić wrażenie. Szymański podkreślał jednak po finale, że decydujący bieg rządzi się własnymi prawami – i miał rację. Dodatkowo z rywalizacji odpadł Dylan Beard, który co prawda awansował do finału, ale nie pojawił się na starcie z powodu kontuzji.

    Przed finałem Szymański został zapytany przez Małgorzatę Hołub-Kowalik o przewidywany wynik. Zapisał na kartce czas 7,34 s. Był w stanie pobiec tak szybko, choć start nie należał do idealnych – miał najgorszy czas reakcji wśród finalistów (0,162 s). Straty szybko jednak odrobił. Stawka długo biegła niemal równo, ale już na dwa płotki przed metą Polak wysunął się na prowadzenie. Niewielkie, lecz wystarczające, by utrzymać je do końca. Do złota wystarczył wynik 7,40 s.

    Cunningham ostatecznie nie zdobył nawet srebra – wyprzedził go Hiszpan Enrique Llopis. Warto też dodać, że w tym sezonie zabrakło dominatora tej konkurencji, rekordzisty świata Granta Hollowaya, który nie wystartował w hali. Tym samym tytuł mistrzowski nie powędrował do Stanów Zjednoczonych.

    Jakub Szymański został trzecim Europejczykiem w historii, który sięgnął po złoto halowych mistrzostw świata na 60 m przez płotki.

    Finał – 60 m przez płotki:

    1. Jakub Szymański (Polska) – 7,40 s

    2. Enrique Llopis (Hiszpania) – 7,42 s

    3. Trey Cunningham (USA) – 7,43 s

    4. Demario Prince (Jamajka) – 7,43 s

    5. Wilhelm Belocian (Francja) – 7,45 s

    6. Shusei Nomoto (Japonia) – 7,49 s

    7. Franco Le Roux (RPA) – 7,51 s

    8. Lorenzo Simonelli (Włochy) – 7,52 s

  • 87 minut walki w meczu Naomi Osaki w Miami. Sensacja stała się faktem

    87 minut walki w meczu Naomi Osaki w Miami. Sensacja stała się faktem

    Naomi Osaka, podobnie jak Iga Świątek, rozpoczęła rywalizację w turnieju WTA 1000 w Miami od drugiej rundy dzięki rozstawieniu. Japonka, oznaczona numerem 16 i prowadzona przez Tomasza Wiktorowskiego, zmierzyła się z Talią Gibson, która do głównej drabinki przebijała się przez kwalifikacje. Już w pierwszym secie niżej notowana Australijka sprawiła niespodziankę, a drugą partię rozpoczęła od przełamania. Ostatecznie zwyciężczynię wyłoniono po 87 minutach rywalizacji.

    Osaka rozpoczęła sezon od występu w United Cup, a następnie pojawiła się w Australian Open, gdzie wygrała dwa spotkania. Do kolejnego meczu jednak nie przystąpiła, decydując się na wycofanie z turnieju ze względów zdrowotnych.
    „Podjęłam trudną decyzję o wycofaniu się, aby zadbać o organizm po ostatnim meczu. Bardzo zależało mi na dalszej grze, dlatego ta sytuacja jest dla mnie bolesna. Nie mogę jednak ryzykować pogorszenia stanu zdrowia, jeśli chcę wrócić do pełni sił” – przekazała w mediach społecznościowych.

    Na kort wróciła dopiero w marcu podczas turnieju w Indian Wells. Dotarła tam do czwartej rundy, w której przegrała z późniejszą triumfatorką całej imprezy, Aryną Sabalenką. Następnie, podobnie jak inne czołowe zawodniczki, przeniosła się na Florydę, by wziąć udział w kolejnym „tysięczniku” – Miami Open.

    W Miami Osaka, zajmująca obecnie 15. miejsce w rankingu WTA, rozpoczęła zmagania od drugiej rundy. Jej rywalką była notowana na 68. pozycji Talia Gibson, która wcześniej pewnie ograła Sarę Bejlek 6:1, 6:0.

    Początek meczu był wyrównany. Gibson już na starcie musiała bronić dwóch break pointów, ale wyszła z opresji obronną ręką. Gra długo toczyła się gem za gem, aż do stanu 5:5. Wówczas Australijka przełamała Osakę, a następnie – mimo kolejnych break pointów dla rywalki – utrzymała podanie i wykorzystała pierwszą piłkę setową, wygrywając inauguracyjną partię 7:5.

    Drugi set również rozpoczął się po myśli 21-letniej tenisistki. Gibson szybko przełamała Osakę i objęła prowadzenie 2:0. Japonka miała wyraźne problemy z odczytaniem serwisu przeciwniczki, przez co sensacyjny wynik stawał się coraz bardziej realny. Ostatecznie nie zdołała odwrócić losów spotkania – Australijka zwyciężyła 6:4, a cały mecz zakończyła w dwóch setach 7:5, 6:4.

    Po 87 minutach Gibson zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju w Miami, gdzie zmierzy się z Ivą Jović. Osaka natomiast, podobnie jak Iga Świątek, odpadła już po swoim pierwszym meczu na Florydzie.

  • 87 minut walki w meczu Naomi Osaki w Miami. Sensacja stała się faktem

    87 minut walki w meczu Naomi Osaki w Miami. Sensacja stała się faktem

    Naomi Osaka, podobnie jak Iga Świątek, turniej WTA 1000 w Miami z racji rozstawienia rozpoczęła od drugiej rundy. Rozstawiona z “16” podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zmierzyła się z Talią Gibson, która wcześniej musiała przedzierać się przez kwalifikacje. Niżej notowana tenisistka już w pierwszym secie sprawiła niespodziankę, drugą partię rozpoczęła z kolei od przełamania wielkoszlemowej mistrzyni. Finalnie triumfatorkę tego meczu poznaliśmy po 87 minutach walki.

    Naomi Osaka w drugiej rundzie turnieju w Miami trafiła na Talię GibsonIZHAR KHANAFP

    Naomi Osaka sezon rozpoczęła podczas United Cup, później oglądaliśmy ją w Australian Open, gdzie wygrała dwa mecze. Do trzeciego nie przystąpiła, postanowiła wycofać się z wielkoszlemowej imprezy w Melbourne.

    “Podjęłam trudną decyzję o wycofaniu się, aby zająć się czymś, czego wymaga mój organizm po moim ostatnim meczu. Byłam bardzo podekscytowana możliwością dalszej gry, a ten występ znaczył dla mnie najwięcej, więc konieczność zatrzymania się w tym miejscu łamie mi serce. Nie mogę jednak ryzykować pogorszenia stanu zdrowia, jeśli chcę wrócić na kort” – poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych.

    WTA Miami. Dwa sety walki w meczu Naomi Osaka – Talia Gibson

    Osaka, która obecnie zajmuje 15. miejsce w rankingu WTA, z racji rozstawienia turniej rozpoczęła od drugiej rundy. W tej trafiła na notowaną na 68. pozycji Talię Gibson, która wcześniej musiała przedzierać się przez kwalifikacje. Australijka turniej główny rozpoczęła od mocnego uderzenia, wręcz zdeklasowała Sarę Bejlek (6:1, 6:0).

    Gibson na początku meczu z utytułowaną rywalką musiała bronić dwóch break pointów, ale poradziła sobie pod presją. Dalej gra toczyła się gem za gem, aż do stanu 5:5. Wówczas Australijka przełamała Osakę, po chwili ponownie broniła break pointów i ponownie wyszła z opresji. Wykorzystała pierwszą piłkę setową, dość nieoczekiwanie wygrywając premierową partię (7:5).

    21-letnia Australijka świetnie weszła w drugiego seta, otworzyła go przełamaniem rywalki, po chwili prowadziła już 2:0. Osaka z kolei miała problem ze znalezieniem sposobu na serwis przeciwniczki, przez co sensacja wisiała w powietrzu. I finalnie stała się faktem, podopieczna Wiktorowskiego nie zdołała już odwrócić losów rywalizacji, Gibson wygrała seta 6:4, cały mecz 2:0 (7:5, 6:4) i po 87 minutach walki zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju w Miami, w tej zagra z Ivą Jović. A Osaka podzieliła los Igi Świątek, która również po pierwszym meczu pożegnała się z turniejem na Florydzie.
    Dwoje ludzi ubranych w sportowe koszulki stoi obok siebie na tle niebieskiego boiska tenisowego, kobieta po lewej stronie ma na koszulce nadrukowane piłki tenisowe, mężczyzna po prawej stronie nosi okulary przeciwsłoneczne i czarną koszulkę z kolorowym…

    Naomi Osaka i Tomasz WiktorowskiWojciech KubikEast News
    Trener udziela wskazówek tenisistce stojącej na korcie, oboje trzymają rakiety tenisowe. W tle widownia na trybunach, część miejsc jest pusta. Kobieta w sportowym stroju słucha uważnie, a mężczyzna pokazuje coś dłonią.

    Tomasz Wiktorowski i Naomi OsakaWojciech KubikEast News
    Tenisistka ubrana w fioletową koszulkę i opaskę na głowie zaciśniętą pięścią wyraża radość i determinację podczas meczu, na tle rozmazanego logotypu marki zegarków.

    Talia GibsonHarry How/Getty ImagesAFP

    Kamil Majchrzak – Learner Tien. Skrót meczu.

  • Niepokój ws. Świątek, padło nazwisko Abramowicz. “Pomaga czy szkodzi?”

    Niepokój ws. Świątek, padło nazwisko Abramowicz. “Pomaga czy szkodzi?”

    Po ostatniej porażce Igi Świątek w Miami na nowo rozpętała się głośna dyskusja na temat roli Darii Abramowicz w teamie polskiej zawodniczki. Swoje trzy grosze postanowiła wtrącić również Rennae Stubbs. Znana trenerka i była tenisistka w swoim podcaście głośno zaczęła zastanawiać się, czy psycholożka wciąż pomaga Raszyniance w realizacji kolejnych sportowych celów, czy raczej jej rady obecnie szkodzą byłej liderce światowego rankingu.
    Daria Abramowicz, Iga Świątek

    Daria Abramowicz i Iga Świątek Łukasz ŻurekAFP

    W ostatnich miesiącach coraz głośniej mówi się o roli Darii Abramowicz w sztabie Igi Świątek. Wielu dziennikarzy i ekspertów otwarcie zastanawia się, czy współpraca tenisistki i psycholożki nie wykracza poza relację czysto zawodową oraz czy metody wdrażane przez Abramowicz rzeczywiście pomagają byłej liderce światowego tenisa w realizacji kolejnych sportowych celów. Dyskusja rozgorzała na nowo po sensacyjnej porażce Polki w turnieju rangi WTA 1000 w Miami. Po raz pierwszy od 2021 roku Świątek przegrała mecz otwarcia, a do kolejnej rundy awansowała Magda Linette. Po tym spotkaniu pojawiły się głosy, że być może nadszedł moment na zmiany w teamie. Do tej debaty włączyła się także była tenisistka i ekspertka, Rennae Stubbs.

    Rennae Stubbs pełna obaw o Igę Świątek. Nagle wspomniała o Darii Abramowicz

    Rennae Stubbs w swoim podcaście zwróciła uwagę przede wszystkim na mowę ciała Świątek. Jej zdaniem okazywanie frustracji na korcie to sygnał, który rywalki potrafią błyskawicznie wykorzystać, co bardzo często kończy się źle. Podkreśliła, że podobne zachowania można było zaobserwować również u Coco Gauff.

    Najwięcej emocji wzbudził jednak wątek dotyczący roli Darii Abramowicz w teamie polskiej zawodniczki. Stubbs, razem z dziennikarką Caitlin Thompson, zasugerowały, że to właśnie psycholożka może być dziś jedną z najbardziej krytykowanych osób w otoczeniu Świątek, głównie dlatego, że od lat pozostaje jej najbliższą współpracowniczką. Ekspertki zaczęły się zastanawiać, czy ta relacja rzeczywiście wciąż działa na korzyść tenisistki, czy metody Abramowicz jednak nie pomagają już Świątek. Jako przykład Stubbs przytoczyła sytuację z meczu z Magdą Linette, kiedy Iga nie reagowała na słowa swojej psycholożki, gdy ta z boksu przekazywała jej rady.

    “Nie wiem, co dokładnie mówią, bo komunikują się po polsku, ale wyobrażam sobie, że jest to coś w stylu: “uspokój się” albo “weź się w garść”. Cokolwiek do niej krzyczy, Iga nie reaguje i ewidentnie nie jest to rozwiązywane wewnątrz zespołu w sposób, który byłby dla niej pomocny. Czy wskazówki Abramowicz podczas meczów faktycznie pomagają Świątek, czy wręcz jej szkodzą?” – zastanawiała się znana trenerka.
    Dwie kobiety siedzą na ławce sportowej, jedna trzyma rakietę tenisową i ubrane są w sportowe stroje, rozmawiają ze sobą w trakcie odpoczynku na otwartym korcie tenisowym.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Dwie kobiety na korcie tenisowym, jedna ubrana w białą koszulkę i okulary przeciwsłoneczne, druga w żółtej koszulce i czerwonej czapce, trzymający ręcznik i rakietę tenisową, rozmawiają ze sobą na tle niebieskiej ściany.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Zawodniczka siedzi na ławce w stroju sportowym, opierając ręce na głowie, obok niej klęka mężczyzna, sprawiający wrażenie doradcy lub trenera, a z boku stoi druga kobieta w stroju sportowym. Na ławce leży ręcznik, a w tle widoczna jest niebieska butelk…

    Iga Świątek z Wimem Fissettem i Darią AbramowiczWilliam WestAFP

    Kamil Majchrzak – Miomir Kecmanovic. Skrót meczu.

  • Porażka Świątek na oczach Radwańskiej, a to nie koniec. Polka grzmi. Nie mogła milczeć

    Porażka Świątek na oczach Radwańskiej, a to nie koniec. Polka grzmi. Nie mogła milczeć

    Iga Świątek w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami przegrała z Magdą Linette, a więc podopieczną Agnieszki Radwańskiej. “Isia” oglądała to wszystko z wysokości trybun, a później została zapytana o sytuację Świątek. Radwańska wystosowała apel do wszystkich, którzy teraz w Igę “uderzają”. – Dajmy jej spokój – powiedziała w rozmowie z Canal + Sport była mistrzyni WTA Finals.
    Agnieszka Radwańska i Iga Świątek

    Agnieszka Radwańska i Iga ŚwiątekAFP/Newspix.plAFP

    Iga Świątek do Miami ruszała z nadzieją na poprawę swojej sytuacji po trzech mocno przeciętnych występach. Polka w tym sezonie była niezwykle regularna, ale nie była to regularność, której sama by oczekiwała. Trzy ćwierćfinały z rzędu wstydu oczywiście nie przynoszą, ale są dalekie od jej własnych oczekiwań.

    Była liderka rankingu WTA w Miami swojej sytuacji nie poprawiła, stało się wręcz odwrotnie. W pierwszym meczu turnieju Iga rywalizowała z podopieczną Agnieszki Radwańskiej – Magdą Linette. Faworytką była oczywiście Iga i po pierwszym secie wszystko wskazywało na to, że z tej roli się wywiąże.

    Donośny apel Radwańskiej ws. Świątek. Znaczące słowa

    Dwa kolejne nie były jednak dla Igi udane, co skończyło się ostatecznie porażką po trzech partiach. Po meczu wylała się oczywiście fala krytyki zarówno na Igę, jak i jej sztab szkoleniowy na czele z Darią Abramowicz oraz Wimem Fissettem. Sama Świątek przeprosiła kibiców za prezentowany poziom.

    Głos ostatecznie zabrała także Agnieszka Radwańska. – Ja to doskonale rozumiem, wiem, widzę co się dzieje. Apeluję o to żeby dać jej trochę spokoju, nie hejtować za każdym razem, gdy przegra mecz. To nie jest koniec świata. To jest sport, zawsze będą gorsze momenty – zaapelowała na antenie Canal + Sport.

    – Pewnie, jest wiele rzeczy, które bym zmieniła i poradziła Idze, ale myślę, że telewizja nie jest platformą, żeby o tym mówić. Na pewno wiem, co tam się dzieje i to też nie jest kwestia, dnia tygodnia, to jest proces. Wiele rzeczy musi się zgadzać poza kortem, żeby na korcie było dobrze – podsumowała Radwańska.
    Tenisistka w białej czapce i koszulce siedzi na ławce, trzymając dłonie w geście zdziwienia lub frustracji, obok niej siedzi osoba w podobnym stroju pochylona nad smartfonem lub tabletem; w tle siatka kortu tenisowego.

    Iga Świątek odpadła z turnieju WTA 1000 w Miami po porażce z Magdą LinetteFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Dwie tenisistki w trakcie meczu, każda skoncentrowana na uderzeniu piłki rakietą, ubrane w sportowe stroje i czapki z daszkiem, dynamiczne ujęcia akcji na korcie.

    Iga Świątek i Magda Linette walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MiamiMark Avellino / ANADOLU / Anadolu via AFP / Martin KEEP / AFPAFP
    Iga Świątek po sensacyjnej porażce z Alexandrą Ealą w Miami

    Iga Świątek po sensacyjnej porażce z Alexandrą Ealą w MiamiFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    #VolleyWrocław – Sokół & Hagric Mogilno. Skrót meczu

  • Pozycja trenera Świątek zagrożona? “Zazwyczaj płaci głową”

    Pozycja trenera Świątek zagrożona? “Zazwyczaj płaci głową”

    Poważny kryzys Igi Świątek może doprowadzić do zmian w sztabie polskiej tenisistki. Dawid Celt w programie “Misja Sport” w Przeglądzie Sportowym Onet zasugerował, że ofiarą może być pierwszy trener Wim Fissette.

    Iga Świątek od września ubiegłego roku nie zagrała w żadnym finale turnieju WTA. Po trzech ćwierćfinałach z rzędu (Australian Open, turniej w Katarze, Indian Wells), teraz odpadła już w drugiej rundzie turnieju w Miami.

    Utytułowana tenisistka przegrała z Magdą Linette. Co ciekawe, Świątek wygrała pierwszego seta 6:1, a kolejne dwa przegrała ze swoją rodaczką 5:7, 3:6. Trzecia rakieta świata znowu nie potrafiła sobie poradzić w momencie, gdy rywalka zaczęła przejmować inicjatywę.

    ZOBACZ WIDEO: Takiej osoby potrzebuje Świątek? “To wcale nie jest zły pomysł”

    Kibice i eksperci szukają przyczyn głębokiego kryzysu byłej liderki światowego rankingu. Coraz częściej szuka się winy w sztabie zawodniczki, na którego czele stoi Wim Fissette. Czy Belg może spać spokojnie? Dawid Celt w programie “Misja Sport” w Przeglądzie Sportowym Onet nie wyklucza zmiany trenera.

    – Myślę, że może to być czas, w którym jakieś zmiany nastąpią. W takich sytuacjach zazwyczaj trener płaci głową za brak wyników, w tym przypadku. Nie sądzę, by jakieś inne zmiany miały miejsce. Może tak być, że coś się w tym kierunku wydarzy. Biorąc pod uwagę całokształt, brakuje wyniku, jakości i spokoju – przyznał kapitan kobiecej reprezentacji Polski w tenisie.

    Celt bierze pod uwagę dwa scenariusze, czyli podjęcie takiej decyzji przez Świątek lub samodzielną rezygnację Fissette’a. Jego zdaniem Belg “może mieć taką refleksję, żeby odpuścić i odejść”. A co z Darią Abramowicz, psycholog Igi, na którą też spada duża krytyka?

    – Szczerze mówiąc, nie wiem, jak funkcjonowałaby Iga bez Darii. Nie wiem, czy to by dało odbicie, czy to by pogłębiło pewne rzeczy. Daria była w tym obozie, gdy były sukcesy i to funkcjonowało, bo były wyniki. Nie wiem, czy wyciągnięcie jednego puzzla z układanki, który jest już scaloną częścią tej układanki, czy to będzie rozwiązaniem tego problemu – zastanawia się Celt.

    Iga Świątek w światowym rankingu WTA jeszcze trzyma się na trzecim miejscu. Jest jednak ryzyko, że niebawem po raz pierwszy od wielu lat wypadnie poza podium.

  • Koszmar Igi Świątek w Miami. Historyczna klęska Polki po niesamowitej serii

    Koszmar Igi Świątek w Miami. Historyczna klęska Polki po niesamowitej serii

    Iga Świątek przeżywa najtrudniejsze chwile w swojej karierze po sensacyjnej porażce z Magdą Linette w turnieju Miami Open. Polska liderka rankingu uległa rodaczce 6:1, 5:7, 3:6, co oznacza koniec jej historycznej passy 73 turniejów z rzędu z wygranym pierwszym meczem. To pierwsza taka wpadka 24-letniej zawodniczki od finałów WTA w 2021 roku, która wprawiła świat tenisa w osłupienie.

    Mecz w Miami miał dwa oblicza, a Świątek po pewnie wygranym pierwszym secie kompletnie straciła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Magda Linette, zajmująca 50. miejsce w rankingu WTA, po raz drugi z rzędu wyeliminowała w tym turnieju zawodniczkę z trzeciego miejsca na świecie. Rok temu jej ofiarą padła Coco Gauff, ale tegoroczny triumf nad czterokrotną mistrzynią French Open ma znacznie większy ciężar gatunkowy ze względu na dominację Świątek w początkowych fazach turniejów.

    Po meczu Iga Świątek nie ukrywała rozgoryczenia i przyznała, że zmaga się z ogromnym chaosem myśli, który paraliżuje jej grę. Tenisistka wyznała, że czuje się zagubiona i określiła obecną sytuację jako najgorszy koszmar, jaki może spotkać zawodniczkę z topu. Problemy z podejmowaniem decyzji na korcie oraz narastający stres sprawiają, że jej ciało staje się spięte, co uniemożliwia skuteczną rywalizację na najwyższym poziomie, do którego przyzwyczaiła kibiców przez ostatnie lata.

    Porażka w Miami to kontynuacja niepokojącej serii Polki, która od jesieni 2025 roku notuje słabsze wyniki, odpadając wcześniej w ćwierćfinałach w Dosze i Indian Wells. Teraz Świątek planuje powrót do gry w Stuttgarcie, gdzie triumfowała w 2022 i 2023 roku. Kolejnymi przystankami w jej kalendarzu mają być turnieje w Madrycie oraz Rzymie, które będą kluczowym etapem przygotowań do wielkoszlemowego French Open, gdzie zawodniczka powalczy o odzyskanie dawnej formy.

  • Zachowanie Igi Świątek zaskoczyło wszystkich. Tak zareagował sztab

    Zachowanie Igi Świątek zaskoczyło wszystkich. Tak zareagował sztab

    W trzeciej partii mecz z Magdą Linette zupełnie wymknął się spod kontroli Igi Świątek. Starsza z Polek rozgrywała kapitalne spotkanie, stroniąc od błędów po słabszym pierwszym secie. A faworytka zupełnie nie wiedziała, jak przeciwstawić się dobrej grze ze strony przeciwniczki. Po przegranym gemie tylko przykucnęła, na co natychmiast zareagował jej sztab.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Sztab zareagował na zachowanie Igi Świątek

    — Iga, przestań pokazywać, jak ci źle, graj dalej! — krzyknął szybko Maciej Ryszczuk. Wtórowała mu Daria Abramowicz, próbując dodać swojej podopiecznej otuchy wobec niespodziewanych kłopotów. W końcu tamten punkt realnie nie miał jeszcze tak wielkiego znaczenia, nie decydował o przełamaniu.

    Ale już kilka minut później Magda Linette dopięła swego. Odebrała młodszej koleżance serwis i utrzymała przewagę do samego końca, doprowadzając do gigantycznej sensacji w drugiej rundzie turnieju w Miami. Zwycięstwo Poznanianki to zdecydowanie największa sensacja początkowych dni turnieju na Florydzie.

    Zobacz także: Koszmar Igi Świątek w polskim hicie! Tego wyniku nie spodziewał się nikt

    W trakcie meczu mikrofony rejestrowały większość wskazówek, jakie sztab kierował do Świątek. Głos zabierał nie tylko Ryszczuk, który skupiał się na krótkich komunikatach. Częściej głos zabierał Wim Fissette oraz Daria Abramowicz, próbując uspokoić swoją tenisistkę i pomóc jej wrócić do dyspozycji z pierwszego seta.

    To jednak nie przyniosło pożądanego skutku. Ostatecznie trzecia rakieta świata pożegnała się z turniejem już na etapie drugiej rundy, co jest jej pierwszą porażką w pierwszym meczu turnieju od ponad czterech lat. Ostatnia tak szybka wpadka to odpadnięcie z turnieju w Cincinnati w 2021 r. przeciwko Ons Jabeur. Od tego czasu, nawet pomimo trudności w pojedynczych spotkaniach, Polka zawsze była w stanie wyjść z nich obronną ręką. Aż do dziś.