• Odliczanie do meczu z Rybakiną, a tu taka wiadomość dla Peguli. Amerykanka świętuje

    Odliczanie do meczu z Rybakiną, a tu taka wiadomość dla Peguli. Amerykanka świętuje

    Turniej WTA 1000 w Miami zbliża się powoli ku końcowi. Zmagania wkroczyły w decydującą fazę. W rozgrywkach singla kobiet odbyły się już pierwsze ćwierćfinały. Do najlepszej “8” awansowały też m.in. Jelena Rybakina oraz Jessica Pegula. Tak jak to miało miejsce podczas tysięcznika w Indian Wells, obie utworzyły zestawienie meczowe w tej fazie. Na godziny przed starciem z udziałem obu zawodniczek dotarł komunikat – radosny dla Amerykanki.
    Jelena Rybakina i Jessica Pegula trafiły na siebie w ćwierćfinale WTA 1000 w Miami

    Jelena Rybakina i Jessica Pegula trafiły na siebie w ćwierćfinale WTA 1000 w MiamiCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / Waleed Zein / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    W przypadku Jessiki Peguli można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że Amerykanka notuje obecnie najlepszy czas w swojej karierze pod względem regularności. Na przełomie sezonów 2025 i 2026 dotarła do siedmiu półfinałów z rzędu. Piękna passa tenisistki z USA została przerwana dopiero podczas WTA 1000 w Indian Wells. Na etapie najlepszej “8” pokonała ją wówczas Jelena Rybakina, czyli zawodniczka, która regularnie ogrywa 32-latkę od września ubiegłego roku. Zwycięska seria reprezentantki Kazachstanu rozpoczęła się od rozgrywek BJK Cup. Potem przyszły triumfy w potyczkach podczas WTA Finals, Australian Open oraz w trakcie wspomnianych zmagań w Kalifornii.

    Los tak chciał, że obie znów trafiły na siebie – drugi raz z rzędu w fazie ćwierćfinałowej. Panie potwierdziły wysoką dyspozycję. Nie straciły po drodze ani jednego seta i zameldowały się w czołowej “8” tysięcznika w Miami. Patrząc na to, jak wyglądały ich ostatnie bezpośrednie potyczki, aż trudno uwierzyć, że Pegula miała w pewnym momencie bilans H2H 3-1. Obecnie jest to 5-3 dla Rybakiny. Jessica swoje ostatnie zwycięstwo w tej rywalizacji odniosła podczas WTA Finals 2023. Amerykanka z pewnością chciałaby w końcu przełamać złą passę w starciach z Jeleną.

    WTA Miami: Jessica Pegula nie musiała rozgrywać meczu we wtorek

    Dzień przed pojedynkiem z reprezentantką Kazachstanu dotarły pozytywne informacje dla tenisistki z USA. Otóż okazało się, że we wtorek nie będzie musiała wychodzić na kort, by rozegrać pojedynek. Tak się składa, że 32-latka występuje na Florydzie nie tylko w singlu, ale także w deblu. Razem ze Storm Hunter pokonały w pierwszej rundzie duet Magda Linette/Ann Li 6:2, 6:2. Wczoraj potencjalnie powinny rywalizować o ćwierćfinał na korcie Butch Buchholz, w trzecim spotkaniu od godz. 16:00 czasu polskiego, ale pojawił się komunikat na stronie WTA, Mirra Andriejewa i Victoria Mboko oddały mecz walkowerem. Wszystko przez problemy zdrowotne Rosjanki, której dokuczała kontuzja dolnej części pleców.

    Tym samym Pegula mogła zaoszczędzić więcej sił na mecz z Rybakiną. Środa dla Jessiki zapowiada się jednak na bardzo intensywną. Rozpocznie ją starciem z Jeleną, o godz. 18:00 czasu polskiego na korcie centralnym. Potem, w trzecim spotkaniu na obiekcie Grandstand, razem z Australijką powalczą o półfinał debla. Przeciwniczkami będą rozstawione z “4” Elise Mertens oraz Shuai Zhang. Wracając do singla – pojedynek Aryny Sabalenki z Hailey Baptiste, który wyłoni przeciwniczkę dla zwyciężczyni amerykańsko-kazachskiej batalii, wystartuje nie przed północą naszego czasu. Szykuje się kolejny dzień pełen tenisowych emocji na Florydzie.
    Tenisistka w białym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu tenisowego, w tle widoczna rozmyta trybuna.

    Jessica PegulaAngela WeissAFP
    Tenisistka w białym stroju i białej czapce wykonuje zamach rakietą podczas meczu, w tle rozmazane trybuny i niebieski kort.

    Jelena RybakinaSarah StierAFP
    Storm Hunter

    Storm HunterWilliam WestAFP

    Quentin Halys – Kamil Majchrzak. Skrót meczu

  • Rozstrzygały się losy Świątek. 1:6 Gauff. Koniec meczu po 135 minutach

    Rozstrzygały się losy Świątek. 1:6 Gauff. Koniec meczu po 135 minutach

    Droga Coco Gauff do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Miami była prawdziwym testem charakteru. Amerykanka niemal w każdym meczu musiała rozgrywać trzysetowe batalie, jednak za każdym razem znajdowała sposób, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę w decydującej partii. Dzięki temu znalazła się o krok od wielkiego sukcesu – dwóch wygranych dzieliło ją od wyprzedzenia Iga Świątek w rankingu WTA. W nocy z wtorku na środę czasu polskiego zmierzyła się z Belinda Bencic, a o tym, która z nich zagra w półfinale, zdecydowało 135 minut zaciętej walki.

    Gauff od dawna znana jest z niezwykłej waleczności i odporności psychicznej. Jej występy w Miami tylko to potwierdzają. Już od pierwszej rundy rywalizowała w trzysetowych spotkaniach – najpierw odwróciła losy meczów z Elisabetta Cocciaretto i Alycia Parks, a następnie pokonała Sorana Cîrstea, mimo chwilowego kryzysu w drugim secie. W decydujących momentach zawsze prezentowała jednak najwyższy poziom, co pozwoliło jej zameldować się w ćwierćfinale i zbliżyć do podium światowego rankingu kosztem Świątek.

    W walce o najlepszą czwórkę turnieju przyszło jej zmierzyć się z Bencic, która wcześniej pewnie wyeliminowała Amanda Anisimova. Ich wcześniejsze pojedynki często dostarczały emocji, ale zazwyczaj kończyły się zwycięstwami Gauff. Tak było i tym razem, choć spotkanie w Miami okazało się niezwykle wyrównane.

    Mecz rozpoczął się od mocnego wejścia Amerykanki, która bez straty punktu utrzymała własne podanie. Już w drugim gemie przełamała rywalkę, choć Szwajcarka miała aż cztery okazje, by doprowadzić do remisu. Gauff szybko zbudowała przewagę, ale Bencic nie zamierzała się poddawać – obroniła kilka break pointów i zdołała odrobić stratę. Mimo to końcówka pierwszego seta należała do Amerykanki, która wygrała 6:3.

    Druga partia wyglądała zupełnie inaczej. Tym razem to Bencic przejęła inicjatywę i niemal całkowicie zdominowała wydarzenia na korcie. Choć Gauff próbowała nawiązać walkę, Szwajcarka była skuteczniejsza i pewnie wygrała seta 6:1, doprowadzając do wyrównania.

    Decydująca odsłona dostarczyła największych emocji. Bencic długo utrzymywała kontakt, a nawet wyszła na prowadzenie po efektownym przełamaniu, gdy odrobiła straty ze stanu 0:40. W trakcie seta poprosiła jednak o przerwę medyczną z powodu problemów żołądkowych. Po powrocie na kort walka była niezwykle wyrównana, ale w kluczowych momentach ponownie lepsza okazała się Gauff. Amerykanka odwróciła losy seta, wygrała trzy gemy z rzędu i przy stanie 5:3 serwowała po zwycięstwo. Choć przegrywała już 0:30, zdołała odwrócić sytuację i zakończyć mecz triumfem 6:3, 1:6, 6:3.

    Dzięki temu zwycięstwu Gauff awansowała do półfinału, gdzie zmierzy się z Karolína Muchová. Statystyki przemawiają zdecydowanie na korzyść Amerykanki – prowadzi ona w bezpośrednich pojedynkach aż 5-0. To czyni ją faworytką do awansu do finału, a także do wyprzedzenia Świątek w rankingu WTA.

    Pewną nadzieję dla Muchovej – i pośrednio dla Świątek – daje jednak fakt, że podczas ostatniego starcia obu zawodniczek, w tegorocznym Australian Open, Czeszka zdołała urwać Gauff seta. Teraz pytanie brzmi, czy pójdzie o krok dalej i odniesie pierwsze zwycięstwo w ich rywalizacji.

  • Dobitny głos ws. Abramowicz i Świątek. “Czy to jest normalne?”

    Dobitny głos ws. Abramowicz i Świątek. “Czy to jest normalne?”

    Decyzja Iga Świątek o wprowadzeniu zmian w swoim sztabie szkoleniowym ponownie wywołała szeroką debatę na temat jej najbliższego otoczenia. W programie „Kanał Sportowy” Tomasz Smokowski zwrócił uwagę nie tylko na sportowe wyzwania stojące przed liderką światowego tenisa, ale również na relację z Daria Abramowicz, sugerując, że może ona wykraczać poza standardowe ramy współpracy zawodowej.

    Rozstanie Świątek z Wim Fissette odbiło się szerokim echem w środowisku tenisowym. Choć zmiany trenerów na najwyższym poziomie nie należą do rzadkości, w tym przypadku pojawiło się wiele pytań dotyczących dalszego kierunku kariery Polki. Równocześnie powrócił temat roli, jaką w jej zespole odgrywa Abramowicz. Psycholożka od lat pozostaje jedną z najbliższych współpracowniczek tenisistki, jednak coraz częściej pojawiają się opinie, że zakres jej wpływu wykracza poza klasyczną relację zawodową. Dyskusja koncentruje się wokół tego, czy tak bliska więź – obejmująca zarówno sferę mentalną, jak i codzienne funkcjonowanie – sprzyja utrzymaniu równowagi niezbędnej w sporcie na najwyższym poziomie.

    Do tej kwestii odniósł się Smokowski, podkreślając, że Świątek jest „naszym skarbem narodowym” i przypominając jej imponujące osiągnięcia. Zauważył jednak, że w ostatnim czasie sytuacja sportowa tenisistki uległa zmianie – rywalki coraz lepiej radzą sobie z jej stylem gry, co przekłada się na większą liczbę błędów i widoczną frustrację na korcie.

    W tym kontekście dziennikarz poruszył temat relacji między Świątek a Abramowicz, sugerując, że może ona przekraczać granice układu pacjent–terapeuta. Zadał retoryczne pytania o to, czy naturalne jest spędzanie wakacji z lekarzem lub terapeutą, wskazując na potrzebę wyraźnego oddzielenia życia prywatnego od zawodowego. Jego zdaniem zbyt bliska relacja może prowadzić do utraty profesjonalnego charakteru i stać się „niezdrowa, wręcz nienaturalna”.

    Smokowski zasugerował również, że wpływ Abramowicz mógł mieć znaczenie przy wcześniejszym zakończeniu współpracy z Tomasz Wiktorowski, z którym Świątek odnosiła największe sukcesy i została liderką rankingu WTA. Jednocześnie zaznaczył, że życie prywatne tenisistki pozostaje wyłącznie jej sprawą i ma ona pełne prawo kształtować swoje relacje według własnych potrzeb – nawet jeśli Abramowicz pełni w jej życiu wiele ról jednocześnie.

    Na koniec dziennikarz podkreślił jednak, że tak złożona relacja może mieć wpływ na aspekty czysto sportowe, które wymagają jasnych granic, przejrzystości oraz odpowiednio zdefiniowanej struktury współpracy.

  • Zapytali Wiktorowskiego o powrót do teamu Świątek. Nie wahał się ani chwili

    Zapytali Wiktorowskiego o powrót do teamu Świątek. Nie wahał się ani chwili

    Po bolesnej porażce w turnieju Miami Open Iga Świątek zdecydowała się na poważne zmiany w swoim sztabie szkoleniowym. W poniedziałek była liderka światowego rankingu zaskoczyła zarówno kibiców, jak i ekspertów, ogłaszając w mediach społecznościowych zakończenie współpracy z Wim Fissette.

    Decyzja ta odbiła się szerokim echem w tenisowym środowisku i natychmiast uruchomiła falę spekulacji dotyczących nazwiska nowego trenera Polki. Jednym z najczęściej wymienianych kandydatów był Tomasz Wiktorowski, który w przeszłości odnosił ze Świątek duże sukcesy i współtworzył jej dominację w kobiecym tourze.

    Przypomnijmy, że to właśnie pod jego wodzą w latach 2021–2024 Świątek osiągnęła znakomite wyniki, zdobywając najważniejsze tytuły i umacniając swoją pozycję w światowej czołówce. Nic więc dziwnego, że powrót do tej współpracy rozpalił wyobraźnię kibiców.

    Sam zainteresowany szybko odniósł się jednak do pojawiających się doniesień. W rozmowie z mediami jasno zaznaczył, że obecnie nie bierze pod uwagę takiego scenariusza.

    – Pracuję w tej chwili z Naomi Osaka, więc nie jestem dostępny na rynku – podkreślił stanowczo, rozwiewając wszelkie wątpliwości.

    Tymczasem lista potencjalnych następców Fissette’a wciąż się wydłuża. Wśród kandydatów wymienia się takie nazwiska jak Carlos Moyá, Francisco Roig, Brad Gilbert czy Joan Bosch.

    Na ostateczną decyzję Świątek trzeba jednak jeszcze poczekać. Jedno jest pewne – wybór nowego szkoleniowca będzie kluczowy dla dalszego przebiegu jej sezonu i walki o powrót na szczyt światowego rankingu.

  • Sceny po meczu Sabalenki. Aż zaklęła, wszystko się nagrało

    Sceny po meczu Sabalenki. Aż zaklęła, wszystko się nagrało

    Aryna Sabalenka raczej nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Liderka światowego rankingu w błyskawicznym stylu pokonała Qinwen Zheng w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami, a tuż po zejściu z kortu czekała na nią niecodzienna niespodzianka. Nagranie z udziałem Białorusinki momentalnie podbiło media społecznościowe.

    Sabalenka od kilku lat należy do absolutnej elity kobiecego tenisa. Ma na koncie triumfy wielkoszlemowe i od dłuższego czasu utrzymuje się na szczycie rankingu WTA, systematycznie powiększając przewagę nad rywalkami. Obecnie 27-letnia zawodniczka z Mińska rywalizuje w prestiżowym turnieju w Miami, gdzie broni tytułu wywalczonego przed rokiem. Tegoroczna edycja rozgrywana na kortach Hard Rock Stadium ponownie przyciągnęła największe gwiazdy, a Sabalenka od początku prezentuje znakomitą formę.

    W drodze do 1/8 finału pokonała Ann Li oraz Catherine McNally, a następnie zmierzyła się z Qinwen Zheng. Spotkanie stało na wysokim poziomie, jednak to liderka rankingu przez większość czasu kontrolowała przebieg gry i ostatecznie zwyciężyła 6:3, 6:4. Po 85 minutach walki zameldowała się w ćwierćfinale.

    Największe zaskoczenie przyszło jednak chwilę później. Organizatorzy turnieju przygotowali dla niej nietypową „nagrodę” — luksusową przekąskę o nazwie „Golden Glizzy”. To ekskluzywny hot dog z mięsa Wagyu, podawany z dodatkiem kawioru, którego cena podczas tegorocznego Miami Open sięga aż 100 dolarów. Przysmak szybko stał się jedną z atrakcji imprezy, łącząc sportowe emocje z kulinarnym przepychem.

    Reakcja Sabalenki była natychmiastowa i bardzo spontaniczna. – O mój Boże, dziękuję bardzo! O mój Boże, przejdę do rzeczy – powiedziała z uśmiechem, po czym bez wahania zaczęła degustację. Chwilę później nie kryła zachwytu, podkreślając, że przekąska jest znakomita i idealnie sprawdza się jako forma regeneracji po meczu.

    Na odpoczynek nie będzie miała jednak wiele czasu. Już w środę Sabalenkę czeka kolejne wyzwanie — ćwierćfinałowe starcie z Hailey Baptiste w turnieju WTA 1000 w Miami.

  • Mówi wprost, czego potrzebuje Świątek. “Ludzie nie są ślepi”

    Mówi wprost, czego potrzebuje Świątek. “Ludzie nie są ślepi”

    Dariusz Ostafiński, Interia: Mówił pan kilka dni temu, że Iga Świątek powinna zwolnić trenera Wima Fissette i to się stało. Czyli dobrze zrobiła?

    Dawid Olejniczak, były zawodnik, ekspert Polsatu Sport: Nie wiem, czy dobrze. Chciałbym powiedzieć, że doceniam trenera Fissette, bo wygrał cztery turnieje wielkoszlemowe z różnymi zawodniczkami. Z drugiej strony, to były topowe tenisistki. Trzeba docenić, że z nimi wygrał, ale też powiedzieć, że to nic nadzwyczajnego.

    To znaczy?

    – Piotr Wozniacki fajnie to skomentował, mówiąc, że zdziwił się, kiedy Fissette został trenerem Igi. Dlatego, że ten trener nigdy nie pracował z jedną zawodniczką dłużej niż przez sezon. Z Igą nieco dłużej i to jest jego rekord. Wracając jednak do pytania, powiem, że na razie nie wiem, czy to zwolnienie jest antidotum na wszystkie problemy Igi. On został zwolniony, ale reszta sztabu zostaje. Za jakiś czas się okaże, czy to wystarczy, czy też trzeba sięgnąć głębiej.

    Dawid Olejniczak wprost: “Nie widziałem pieczęci Fissette w grze Świątek”

    Po zwolnieniu Fissette pojawiły się głosy, że Iga Świątek wzięła go, żeby zmienił jej grę. To się jednak nie stało. Iga przed przyjściem Fissette miała jeden schemat i tak zostało.

    – Bo Fissette nie jest trenerem, który buduje. Porównałbym go do trenerów w piłce, którzy biorą Real, Barcelonę czy Bayern i robią wyniki, bo wykorzystują ten potencjał, który tkwi w tych zespołach. Dlatego nie jestem fanem Fissette. Mam do niego szacunek, ale dla mnie od początku było jasne, że on nie zmieni gry Igi Światek.

    Choć po Wimbledonie pojawiły się głosy, że jednak to zrobił.

    – Nie widziałem pieczęci Fissette w grze Świątek ani wtedy, ani przy żadnej innej okazji. Iga gra wciąż ten sam tenis, co przed jego przyjściem. Jasne, że w trakcie Wimbledonu pojawiły się u Igi pewne zachowania, których wcześniej nie było, ale jest pytanie, ile w tym zasługi Fissette, a na ile była to własna twórczość Igi. Jak Świątek pracowała z Wiktorowskim, to było widać, że on czegoś ją nauczył. Tu mamy stracone półtora roku.

    A da się w ogóle zmienić grę Igi Świątek? Czy może trzeba szlifować ten jeden schemat?

    – Nie wiem, czy się da. To jest trudne pytanie, a odpowiedzieć na nie może tylko ktoś, kto jest blisko.

    Takiego trenera musi znaleźć teraz Iga Świątek

    Jakiego trenera powinna zatem szukać Świątek?

    – Musi poszukać kogoś, komu zaufa. Nie wiem, czy ktoś taki jest. Przydałby się jednak ktoś, kto jej powie: skocz z dziesiątego piętra, a ona to zrobi. To nie może być trener, który będzie miał niewiele do powiedzenia w sztabie, a taka była ostatnio rola Fissette. Tu znów odwołam się do wywiadu Wozniackiego, gdzie on zwrócił uwagę, że w ostatnich meczach Igi aż cztery osoby z jej boksu mówiły do niej w trakcie meczu.

    I nie wiadomo, której słuchać.

    – Bo musi być jedna. Zawodniczka potrzebuje jednego głosu. I to musi być głos trenera, bo on jest w tym wszystkim najważniejszy. W sztabie może być fizjoterapeuta, trener przygotowania, czy psycholog, ale przede wszystkim liczyć powinno się to, co mówi trener. On jest jak dyktator. Tak to działa u tych najlepszych na świecie.

    W przypadku Świątek pojawiają się jednak głosy, że trener, który to weźmie, będzie kolejnym frajerem, który zgodzi się na pozycję drugiej, czy trzeciej osoby w teamie.

    – To wszystko zależy od osoby, która przyjdzie. Jak to będzie trener z nazwiskiem, to pewnie powie, jak ta współpraca ma wyglądać. Ludzie nie są ślepi, widzą, co dzieje się u Świątek. Trener z topu postawi warunki, które zapobiegną takim obrazkom, jak te, które oglądaliśmy ostatnio. Fissette nie postawił tej granicy i znalazł się w cieniu. On czasem siedział na meczu i był tak pasywny, że ja nie widziałem, żeby on tym w ogóle żył. To nie to samo, co u Hurkacza. Ten nowy trener gra z nim, a przypomnę, że poprzedni wyglądał tak, jakby miał za chwilę usnąć.

    Jasny przekaz ws. powrotu trenera Wiktorowskiego

    Mówi pan, że trener powinien żyć, a ja słyszę, że Świątek nie lubi podpowiedzi.

    – To zależy kto i co podpowiada. Słyszałem Fissette i to, co on mówił, to były banialuki w stylu “gramy dalej”. To ja i pan moglibyśmy powiedzieć. Nie takie rady mam na myśli. Przywołałbym przykład trenera Alcaraza, gdzie te komunikaty słane do zawodnika są krótkie i szczegółowe. U Fissette tego brakowało. A jeśli mówi się, że Światek tego nie lubi, to, co robił Fissette przez te półtora roku? Nie potrafił jej przekonać? Nie wierzę, że zawodniczka jest niereformowalna.

    Po tym, co pan mówi, wyłania się trochę taki obraz straconego czasu u Świątek. Zresztą te ostatnie mecze naszej zawodniczki wyglądały tak, że plan gry sypał się, gdy pojawiły się problemy. Nie było planu B.

    – Trener nie miał wizji, a Sabalenka z Rybakiną uciekły Idze i teraz ona potrzebuje terapii wstrząsowej. Sama musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co się stało, że byłam dominatorką, a teraz jestem numerem trzy w rankingu, a realnie to może nawet numerem cztery lub pięć. Sam jestem ciekaw, co zrobi Iga, żeby to zmienić. Do roszady doszło w takim trudnym momencie sezonu. Za chwilę trzy szlemy w krótkim czasie. Trzeba rozważyć, czy lepiej wziąć strażaka, czy już kogoś na dłuższy czas.

    Chwalił pan Wiktorowskiego. Może on powinien wrócić?

    – Na razie jest z Osaką, ale ja byłbym za. Niby dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, ale jakby była taka możliwość, to pewnie bym się pod tym pomysłem podpisał.
    Mężczyzna w różowej koszulce robiący minę z wysuniętą wargą, trzyma w jednej ręce rakietę tenisową, a w drugiej piłkę tenisową, tło rozmyte z jasnymi światłami.

    Wim FissetteStach Antkowiak/REPORTERReporter
    Mężczyzna w sportowej koszulce trzymający rakietę tenisową i dwie piłki tenisowe, na tle pustych trybun kortu tenisowego.

    Tomasz WiktorowskiMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Paulina Czarnota-Bojarska podsumowuje ostatnie występy polskich zespołów. WIDEOPaulina Czarnota Bojarsk

  • Mówi wprost, czego potrzebuje Świątek. “Ludzie nie są ślepi”

    Mówi wprost, czego potrzebuje Świątek. “Ludzie nie są ślepi”

    Rozstanie Iga Świątek z trenerem Wim Fissette wywołało szeroką dyskusję w środowisku tenisowym. Jednym z głosów w tej sprawie był były zawodnik i ekspert Polsatu Sport, Dawid Olejniczak, który nie szczędził mocnych słów pod adresem belgijskiego szkoleniowca.

    W rozmowie z Dariuszem Ostafińskim przyznał, że choć Fissette ma na koncie sukcesy wielkoszlemowe, to jego praca z Polką nie przyniosła oczekiwanych efektów. Zwrócił uwagę, że Belg współpracował wcześniej z czołowymi zawodniczkami, co – jego zdaniem – w pewnym stopniu ułatwiało osiąganie wyników. Podkreślił również, że nigdy nie był przekonany do tej współpracy, szczególnie że trener rzadko prowadził jedną tenisistkę przez dłuższy czas.

    Olejniczak zaznaczył, że w grze Świątek nie było widać wpływu Fissette. Jego zdaniem styl Polki pozostał praktycznie niezmieniony, a okres ich współpracy można uznać za zmarnowany. Dla porównania przywołał wcześniejszą pracę z Tomasz Wiktorowski, gdzie – jak twierdzi – rozwój zawodniczki był wyraźnie dostrzegalny.

    Ekspert poddał też w wątpliwość, czy w ogóle możliwa jest znacząca zmiana stylu gry Świątek, sugerując, że odpowiedź na to pytanie znają jedynie osoby z jej najbliższego otoczenia. Jego zdaniem kluczowe będzie teraz znalezienie trenera, któremu zawodniczka w pełni zaufa i który przejmie realną kontrolę nad zespołem.

    Olejniczak podkreślił, że w sztabie powinna panować jasna hierarchia – jeden głos musi być decydujący. Krytycznie odniósł się do sytuacji, w której podczas meczów do Świątek jednocześnie odzywało się kilka osób z boksu, co mogło wprowadzać chaos. Według niego rola trenera powinna być dominująca, a jego wskazówki konkretne i precyzyjne.

    Nie zabrakło również uwag dotyczących komunikacji Fissette podczas spotkań. Zdaniem eksperta przekazy Belga były zbyt ogólne i niewiele wnosiły, co nie pomagało zawodniczce w trudnych momentach na korcie.

    Były tenisista uważa, że obecna sytuacja wymaga zdecydowanych działań. Wskazał, że Świątek potrzebuje swoistego „wstrząsu”, który pozwoli jej wrócić na najwyższy poziom i ponownie rywalizować z takimi zawodniczkami jak Aryna Sabalenka czy Elena Rybakina, które w ostatnim czasie wyprzedziły ją w sportowej rywalizacji.

    Na koniec odniósł się do ewentualnego powrotu Wiktorowskiego, który obecnie współpracuje z Naomi Osaka. Choć zaznaczył, że powroty nie zawsze są dobrym rozwiązaniem, to w tym przypadku widziałby sens w takim ruchu, jeśli tylko pojawiłaby się taka możliwość.

  • Konsternacja. Nowy kandydat dla Świątek. W styczniu rozpoczął nową pracę

    Konsternacja. Nowy kandydat dla Świątek. W styczniu rozpoczął nową pracę

    Kto zostanie nowym trenerem Igi Świątek? To główne pytanie towarzyszące teraz fanom tenisa w Polsce, ale i – po części – na świecie. Giełda nazwisk ruszyła już na całego, a teraz dołączyła do niej kolejna kandydatura. Kandydatura dość nieoczywista, podkreślmy, bo chodzi o szkoleniowca, który dopiero co rozpoczął w styczniu współpracę z nową podopieczną. Co jednak ważne, ma już na koncie wielkie sukcesy i dobrze wie, co oznacza trenerski triumf w imprezie Wielkiego Szlema.
    Iga Świątek z dużą torbą sportową, Maria Szarapowa i Michael Joyce; kobieta w uścisku w okrągłej wstawce.

    Na zdjęciu Iga Świątek oraz Maria Szarapowa i Michael Joyce – jej ówczesny sparingpartnerMauricio Paiz / NurPhoto / NurPhoto via AFP / live Brunskill/Getty ImagesAFP

    – Po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissettem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy. Pozostała część mojego sztaby pozostaje bez zmian – te cztery zdania opublikowane w poniedziałek przez Igę Świątek wystarczyły, by wywołać istne trzęsienie ziemi.

    Dywagacje dotyczące najbliższej przyszłości trzeciej obecnie rakiety świata trwają w najlepsze. W mediach raz po raz pojawiają się nowi kandydaci sugerowani jako możliwi następcy Belga, który stanie na czele sztabu 24-latki. Wśród bukmacherów najwyżej stoją akcje Dawida Celta, czyli kapitana reprezentacji Polski w rozgrywkach drużynowych Billie Jean King Cup. Poza tym padają także nazwiska Francisca Roiga, Carlosa Rodrigueza, czy Tomasza Wiktorowskiego.

    Teraz do wciąż powiększającej się listy dołączył kolejny szkoleniowiec, co na pierwszy rzut oka może wydawać się dość zaskakujące.

    Iga Świątek szuka nowego trenera. Media: Oto nowy możliwy kandydat

    Nowe rewelacje ogłosił na łamach portalu Sport.pl Łukasz Jachimiak. – Z dobrego źródła usłyszeliśmy, że nowym trenerem Świątek może zostać ktoś, kogo media nie wymieniają kontekście naszej tenisistki. Chodzi o Michaela Joyce’a – przekazał.

    A jest to o tyle zaskakujące, że Amerykanin dopiero co podjął nową pracę, wiążąc się w styczniu z brytyjską tenisistką Katie Boulter. Ba, poprowadził ją nawet do zwycięstwa w turnieju WTA 250 w Ostravie.

    64. niegdyś zawodnik rankingu ATP dobrze jednak zna już także smak trenerskich triumfów na najwyższym szczeblu, a to między innymi ze względu na pracę ze słynną Marią Szarapową. Pod jego pieczą Rosjanka sięgnęła po trzy wielkoszlemowe tytuły, a także cieszyła się z miana liderki światowego zestawienia.

    Do wielkoszlemowy skalp, tyle że w grze podwójnej, sięgnęła podczas współpracy z Michaelem Joycem także Timea Babos. Było to w 2020 roku, a jej partnerką była wówczas Kristina Mladenovic. – Węgierska tenisistka połączyła Joyce i Macieja Ryszczuka, specjalisty od przygotowania fizycznego w sztabie Świątek – zaznacza Łukasz Jachimiak, podkreślając, że obecny współpracownik Polki pomagał wówczas amerykańskiemu szkoleniowcowi.

    Podopiecznymi Michalea Joyce’a były także: Jessica Pegula, Wiktoria Azarenka, Johanna Konta i Eugenie Bochard. Niebawem powinniśmy się przekonać, czy do tego grona dołączy także Iga Świątek.
    kobieta w jasnej bluzie z kapturem i jasnoniebieskiej czapce z daszkiem siedzi przy stole konferencyjnym z mikrofonem, przed nią leży bukiet czerwono-białych róż, w tle widoczne są logotypy sponsorów turnieju tenisowego

    Iga Świątek rozstała się z treneremArtur WidakAFP
    Tenisistka ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem trzyma torbę z rakietami oraz dodatkową torbę, w tle znajduje się operator kamery filmujący wydarzenie sportowe.

    Iga Świątek. Australian Open 2026WILLIAM WEST / AFPAFP
    Tenisistka podczas konferencji prasowej, ubrana w sportową bluzę i czapkę z daszkiem, siedzi przy mikrofonie na tle niebieskiego baneru US Open.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Oto nowy trener Igi Świątek? Już rozstrzygnęli, Polacy znają go doskonale

    Oto nowy trener Igi Świątek? Już rozstrzygnęli, Polacy znają go doskonale

    Trenerskie „bezkrólewie” w zespole Iga Świątek może potrwać znacznie krócej, niż się wydaje. Bukmacherzy już przedstawili swoje prognozy i wskazali nazwisko szkoleniowca, który ich zdaniem ma największe szanse zastąpić Wim Fissette. Co ciekawe, chodzi o osobę doskonale znaną zarówno samej tenisistce, jak i polskim kibicom. Coraz częściej pojawiają się też sugestie, że Świątek może postawić na trenera z Polski — taki scenariusz dopuszcza również ceniony ekspert.

    Po słabym występie w turnieju w Miami i ogłoszeniu zakończenia współpracy z Fissettem, natychmiast ruszyła lawina spekulacji dotyczących nowego szkoleniowca liderki polskiego tenisa. Do sprawy odniósł się m.in. Karol Stopa, który podkreśla, że możliwych opcji jest wiele.

    – Wszystko zależy od tego, czy zespół zdecyduje się szukać kogoś w kraju, czy za granicą. Brak swobodnej komunikacji w języku polskim mógł być jednym z problemów we współpracy z Belgiem. Obawiam się jednak, że sama zmiana trenera nie rozwiąże wszystkich trudności. Od dawna powtarzam, że tych problemów jest więcej, choć nie zawsze się o nich mówi – stwierdził w rozmowie z „Faktem”.

    Czy powrót do polskiego trenera byłby najlepszym rozwiązaniem? Pewne wskazówki dają przewidywania bukmacherów. Na ich liście faworytów prowadzi Dawid Celt (kurs 4.00). To postać doskonale znana w środowisku – obecny kapitan reprezentacji Polski w rozgrywkach Billie Jean King Cup miał już okazję współpracować ze Świątek. W przeszłości był również sparingpartnerem Agnieszka Radwańska, z którą dziś tworzy rodzinę.

    W gronie poważnych kandydatów wymienia się także zagraniczne nazwiska. Wysoko oceniane są szanse Francisco Roig (kurs 8.00), znanego ze współpracy z Rafael Nadal, oraz Carlos Rodriguez (kurs 10.00), byłego trenera Justine Henin.

    Na temat Rodrigueza wypowiedział się Marek Furjan, który zwrócił uwagę nie tylko na jego doświadczenie sportowe, ale także kompetencje mentalne.

    – To szkoleniowiec z ogromnym dorobkiem, ale również ktoś, kto świetnie odnajduje się w pracy nad sferą mentalną. Ma dobre relacje z menedżerem Igi, co również może mieć znaczenie – zaznaczył na kanale „Break Point”.

    Dalsze miejsca w zestawieniu zajmują m.in. Tomasz Wiktorowski (kurs 15.00), którego powrót byłby sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że ich współpraca zakończyła się stosunkowo niedawno. Na liście pojawiają się też mniej prawdopodobne kandydatury, takie jak Agnieszka Radwańska, Piotr Sierzputowski czy Piotr Woźniacki. Ten ostatni stanowczo zdementował plotki, podkreślając, że zakończył już karierę trenerską i nie prowadzi żadnych rozmów w tej sprawie.

    Niezależnie od tego, kto ostatecznie obejmie stanowisko, jedno wydaje się pewne – przed Świątek stoi poważne wyzwanie. Kluczowe będzie odbudowanie pewności siebie, która wyraźnie ucierpiała po niespodziewanej porażce z Magda Linette.

    Zdaniem byłego trenera tenisistki, Michał Kaznowski, problem nie leży w technice, lecz w głowie.

    – Iga powinna się wyciszyć i lepiej skoncentrować. Musi odbudować pozytywne nawyki i nieco obniżyć presję, którą sama na siebie nakłada. To może przełożyć się na jej zachowanie i wyniki na korcie. Z zewnątrz jednak trudno o pełną diagnozę – podsumował.

  • Potwierdzenie ws. Świątek. Nie tylko nowy trener. Wystarczy 7 dni

    Potwierdzenie ws. Świątek. Nie tylko nowy trener. Wystarczy 7 dni

    Po bolesnej porażce z Magda Linette podczas turnieju w Miami, Iga Świątek nie kryła frustracji i rozczarowania swoją obecną formą. Jej pomeczowe wypowiedzi miały bardzo emocjonalny, wręcz dramatyczny wydźwięk. Niedługo później liderka polskiego tenisa zdecydowała się na zdecydowany krok – zakończyła współpracę z dotychczasowym trenerem, Wim Fissette. Jak się jednak okazuje, zdaniem ekspertów to dopiero początek zmian, które mogą pomóc jej wrócić na najwyższy poziom.

    Sezon 2026 miał być dla Świątek nowym otwarciem i szansą na powrót do dominacji, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Już na początku roku pojawiły się pierwsze sygnały ostrzegawcze – przegrana z Coco Gauff podczas United Cup czy trudny ćwierćfinał z Jelena Rybakina na Australian Open pokazały, że Polka nie jest w optymalnej dyspozycji.

    Kolejne tygodnie przyniosły następne rozczarowania – odpadnięcia w ćwierćfinałach w Dosze (po meczu z Maria Sakkari) oraz w Indian Wells (gdzie lepsza okazała się Elina Switolina). Punktem kulminacyjnym okazała się jednak przegrana w Miami z Linette, która tylko uwypukliła narastające problemy.

    Po tym spotkaniu Świątek otwarcie przyznała, że jej tenis stał się dla niej „zbyt skomplikowany”, choć powinien być prosty i intuicyjny. Zwróciła uwagę na trudności mentalne oraz brak równowagi w wielu aspektach funkcjonowania na korcie. Podkreśliła przy tym, że bierze pełną odpowiedzialność za swoją postawę i jest świadoma, że stać ją na znacznie więcej.

    Problemy sportowe szły w parze z widocznymi emocjami – zarówno na korcie, jak i w relacjach ze sztabem. Ostatecznie 24-latka zdecydowała się na radykalny ruch i zakończyła współpracę z Fissettem. Jak zaznaczyła, był to intensywny okres pełen doświadczeń, za które pozostaje wdzięczna, jednak uznała, że potrzebuje nowego kierunku.

    Zdaniem specjalisty od przygotowania mentalnego, Jakub B. Bączek, sama zmiana trenera może jednak nie wystarczyć. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że Świątek powinna rozważyć krótką przerwę od tenisa – najlepiej około tygodnia – i spędzić ten czas z dala od codziennego środowiska treningowego.

    Ekspert zaznacza, że w przypadku zawodniczki o tak analitycznym podejściu jak Świątek zbyt długa przerwa mogłaby przynieść odwrotny efekt. Nadmierne analizowanie i tzw. „overthinking” mogą bowiem pogłębiać stres i niepewność. Krótszy odpoczynek pozwoliłby natomiast zregenerować głowę, a następnie szybciej wrócić do pracy – już z nową energią, świeżą taktyką i odświeżonym podejściem do treningów.

    Bączek porównał tę sytuację do metod stosowanych przez psychologów pracujących z osobami po traumatycznych doświadczeniach – zamiast unikać źródła lęku przez długi czas, lepiej stosunkowo szybko do niego wrócić, by odbudować pewność siebie.

    W jego opinii tygodniowy „reset” mógłby być dla Świątek idealnym rozwiązaniem – pozwalającym złapać oddech, ale jednocześnie nie wypaść z rytmu. Kluczowe będzie jednak to, co nastąpi później – czyli umiejętne połączenie odbudowy mentalnej z konkretnymi zmianami w grze.