• Tak Iga Świątek mówi o Darii Abramowicz. Już się jej postawiła

    Tak Iga Świątek mówi o Darii Abramowicz. Już się jej postawiła

    “Nazywam się Daria Abramowicz i jestem psychologiem sportowym. Od wielu lat pracuję w obszarze performance psychology ze sportowcami, trenerami, organizacjami sportowymi, sędziami oraz rodzicami zawodników w różnym wieku, zarówno w dyscyplinach indywidualnych, jak i zespołowych” — czytamy na oficjalnej stronie 38-latki.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Żaden opis nie oddaje jednak roli psycholożki w teamie Świątek — również dlatego, że, jak sama przyznaje, jest ona całkowicie unikalna.

    Abramowicz ze sportem związana jest od ponad 25 lat. Najpierw jako zawodniczka żeglarstwa regatowego, a później jako trenerka. Następnie skupiła się na psychologii, a wśród jej podopiecznych znalazły się m.in. najlepsza polska piłkarka Ewa Pajor oraz mistrzyni olimpijska we wspinaczce sportowej z Paryża Aleksandra Mirosław.
    Abramowicz współpracowała z polskimi gwiazdami. Na liście nie tylko Świątek

    Największą rozpoznawalność przyniosła jej jednak współpraca ze Świątek, trwająca od lutego 2019 r. W tym czasie stała się jedną z kluczowych postaci stojących za sukcesami naszej reprezentantki — od triumfów wielkoszlemowych i zwycięstw w turniejach WTA 1000 po brązowy medal igrzysk olimpijskich w Paryżu i pozycję liderki rankingu zajmowaną przez wiele tygodni.

    Daria Abramowicz

    Daria AbramowiczRobert Prange / Contributor / Getty Images

    Iga nigdy nie ukrywała, że ta znajomość znaczy dla niej bardzo dużo. — Mam szczęście, że spotkałam na swojej drodze Darię. Pomogła mi stworzyć mój team, doradzała w sprawie podziału obowiązków. Mogę się do niej zwrócić z każdym tematem, porozmawiać też o życiowych sprawach i problemach — mówiła swego czasu w rozmowie z Magdą Mołek.

    Na łamach portalu WP SportoweFakty jakiś czas temu zdradziła natomiast, że jej psycholog analizuje nie tylko zachowanie na korcie, ale pomaga jej też w życiu codziennym. “Nie da się oddzielić sportu i życia. Daria obserwuje, jak funkcjonuję, w jakie czasami wpadam schematy, analizuje, jak wpływają na mnie oczekiwania i komentarze innych osób. Nakierowuje mnie na wypracowanie działań, które się u mnie sprawdzą” — podkreślała 24-latka.

    Iga Świątek i Daria Abramowicz na korcie

    Iga Świątek i Daria Abramowicz na korcieNurPhoto / Contributor / Getty Images

    Sama Abramowicz w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” opowiadała za to o prawidłowościach profesjonalnych relacji. “Możemy spędzać razem 24 godz. na dobę, ale to nie oznacza, że stajemy się przyjaciółmi. Nie rozmawiamy o wszystkim, nie podejmujemy wspólnie pewnych aktywności. Zawodnik nigdy nie będzie kolegą psychologa” — zapewniała.
    Ta relacja przekroczyła granice. “Czy to normalne?”

    Problem jednak w tym, że relacja Świątek i Abramowicz, która rozpoczęła się, gdy tenisistka miała zaledwie 19 lat, zdaniem wielu już dawno przekroczyła pewne granice. Psycholog nie odstępuje swojej podopiecznej na krok i jest wszędzie tam, gdzie ona. W lipcu 2025 r. obie panie wspólnie spędziły wakacje w Iławie — rodzinnej miejscowości 38-latki. Kilka miesięcy temu, tuż przed startem sezonu, wspólnie odwiedziły natomiast Mauritius, gdzie wypoczywały w towarzystwie ojca tenisistki, Tomasza Świątka oraz jej menedżera, Julesa Merciera.

    — Czy zdarzyło wam się, żebyście pojechali ze swoim lekarzem na wakacje? Czy ktoś pojechał ze swoim terapeutą na wakacje? Wydaje mi się, że jest jedna sfera życia, która powinna być bardzo oddzielona od innej sfery życia. (…) Czy to jest normalne, że jeździsz ze swoim lekarzem na wakacje? — pytał niedawno w Kanale Sportowym Tomasz Smokowski.

    “Jest dziś nie tylko jej psychologiem, ale też mentorką, aniołem stróżem i przyjaciółką. Dziennikarze obecni na turniejach opowiadają, że Daria właściwie nie odstępuje swojej podopiecznej na krok i sprawia wrażenie, że sprawuje nad nią totalną kontrolę” — pisał natomiast kilka miesięcy temu na łamach “Polityki” dziennikarz Marcin Piątek.

    I trudno nie mieć wrażenia, że jest w tym wszystkich dużo prawdy. W czerwcu 2024 r. na Netflixie ukazał się nowy sezon serialu “Break Point” opowiadający o życiu i karierze najlepszych tenisistek i tenisistów. W jednym z epizodów dużo miejsca poświęcono Świątek. Realizatorzy materiału towarzyszyli Raszyniance podczas wygranego przez nią US Open.
    Wtedy Iga Świątek postawiła się Darii Abramowicz. Poszło o… włosy

    W filmie nie mogło zabraknąć Abramowicz, a widzowie serialu zwrócili uwagę na scenę, w której Polka jest u fryzjera. W pewnym momencie 24-latkę zapytano o to, jak mocno chce skrócić włosy. Wtedy do akcji wkroczyła towarzysząca jej psycholog. — Musimy się upewnić, że będzie mogła je związać, zrobić kucyk — powiedziała. Na te słowa z wyraźną irytacją zareagowała sama tenisistka. — Nie będę włosów podporządkowywać pod to. Wszystko inne będę — oświadczyła. Reakcja Abramowicz? Zaskoczenie i wymuszony uśmiech.

    Pod postem z nagraniem pokazującym wspomniany fragment pojawiło się wiele komentarzy. Część fanów uważa, że zawodniczka ma dziwną relację z psycholożką, innych zaś zadziwia kontrola Abramowicz nad Raszynianką. “Ta relacja jest dziwniejsza, niż myślałam. Dlaczego psycholog nadzoruje, jak strzyże się jej zawodniczka”?, “Ich relacja wydaje się bardzo współzależna, a świadomość, że dzieje się tak, odkąd Iga była nastolatką, daje mieszane uczucia. Powinny istnieć granice zawodowe. Jeśli kontroluje długość włosów, to strach myśleć, w jakich innych kwestiach też ma coś do powiedzenia” — brzmiały niektóre z nich.

    Sama Świątek stanęła natomiast w obronie swojej psycholożki.

    Zobacz także: To dlatego Daria Abramowicz krzyczała do Igi Świątek. “Mówiła każdemu”

    Dużo mówiło się także o tym, co działo się tuż po tym, gdy Polka wygrała ubiegłoroczny turniej w Rzymie i pojawiła się w podcaście WTA Insider. Obok niej zasiadła Abramowicz, która również brała aktywny udział w rozmowie. Po kolejnym wtrąceniu ze strony psycholog, Świątek zwróciła się do niej w żartobliwej formie: “o mój Boże, Daria, to mój podcast”.

    Dziennikarz Tomasz Wolfke na łamach Interii nazwał swego czasu Abramowicz “szarą eminencją”. “Nie przypominam sobie takiej drugiej sytuacji w sporcie, żeby psycholog był tak widoczny” — podkreślał.
    Krzyki Darii Abramowicz do Igi Świątek. “Tylko i wyłącznie eskaluje nerwy”

    W ostatnich miesiącach o relacji Świątek z jej psycholożką zaczęto rozpisywać się jeszcze szerzej. Wszystko dlatego, że wyniki uzyskiwane przez tenisistkę z Raszyna były dalekie od tych, do jakich przyzwyczaiła kibiców oraz samą siebie. Co prawda, pod wodzą Fissette’a Polka w efektownym stylu wygrała Wimbledon, ale zaskakująco często rozczarowywała swoją dyspozycją, a w wielu meczach wyglądało na kompletnie rozbitą psychicznie.

    Wielu kibiców i obserwatorów przyczyn takiego stanu upatrywało właśnie w Abramowicz. Dodatkowo sama psycholożka nie pomagała w zmianie tej narracji, bo podczas gorszych meczów Świątek była bardzo aktywna w boksie, ale jej wskazówki, często wykrzykiwane w stronę kortu, momentami w bardzo emocjonalny sposób, wykraczały poza sferę mentalną.

    — Abramowicz nie uspokaja sytuacji, a tylko i wyłącznie eskaluje nerwy — mówił Michał Dembek w Misji Sport. — To mnie dziwi, bo jest psychologiem sportowym i powinna mieć w małym palcu kontrolowanie swoich emocji. A mam wrażenie, że Daria w tym momencie przeżywa tak bardzo spotkania Igi, że nie jest w stanie utrzymać spokojnej atmosfery. Iga ewidentnie reaguje bardzo alergicznie na podpowiedzi — dodawał.

    Jakby tego było mało, 38-latka jest obecna niemal na każdym treningu sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. A według słów Tomasza Tomaszewskiego, komentatora tenisa w Polsacie Sport i syna legendarnego Bohdana Tomaszewskiego, za czasów Tomasza Wiktorowskiego, a być może także Fissette’a, wpływała nawet na taktykę Polki w kolejnych spotkaniach. “Z tego, co słyszałem, dochodziło do tego, że zaczęła sugerować Tomkowi, czy Iga ma grać na bekhend, forhend czy slajs” — ujawnił Tomaszewski w rozmowie ze Sport.pl.

    Daria Abramowicz na treningu Igi Świątek wraz z Wimem Fissette’em

    Daria Abramowicz na treningu Igi Świątek wraz z Wimem Fissette’emRobert Prange / Contributor / Getty Images

    O tym, że Abramowicz nie pełni w sztabie Świątek wyłącznie roli psycholożki, w podcaście “Break Point” wprost powiedział Marek Furjan. — To, co się dzieje teraz z Darią w internecie, to jest konsekwencja budowania pozycji Darii w teamie Igi. Ona jest inna. To nie jest typowa rola psychologa, z jaką ją kojarzymy w innych sportach czy u innych tenisistów. I to jest tego konsekwencja — podkreślał komentator Eurosportu.

    — Szczerze mówiąc, nie wiem, jak funkcjonowałaby Iga bez Darii. Nie wiem, czy to by dało odbicie, czy to by pogłębiło pewne rzeczy. Daria była w tym obozie, gdy były sukcesy i to funkcjonowało, bo były wyniki. Nie wiem, czy wyciągnięcie jednego puzzla z układanki, który jest już scaloną częścią tej układanki, czy to będzie rozwiązaniem tego problemu — dodawał.

    Ostrzej wypowiadał się pierwszy trener zawodniczki z Raszyna, Artur Szostaczko. W rozmowie z “Polska Press” stwierdził, że “Abramowicz jest nie do ruszenia ze sztabu do końca kariery Świątek”.

    “Nie może być tak, że osoba, która odpowiada za wyniki tenisistki, jest w drugim rzędzie, a w pierwszym jest pani Abramowicz, która chce zarządzać, zarządza wszystkim i ma na to przyzwolenie (…) Wykrzykiwanie pani psycholog do tenisistki i tak samo w drugą stronę to jest jakiś absurd (…) Jej pani psycholog powinna ją umieć wyciszyć, ale nie jest w stanie tego zrobić, bo sama dolewa oliwy do ognia” — ocenił.

    “Idze brakuje wiary w siebie, poza tym ona nie ma spokoju i to przekłada się na wyniki. Wykrzykiwanie pani psycholog do tenisistki i tak samo w drugą stronę to jest jakiś absurd (…) Gdy jest się na korcie poirytowanym własną grą, to pojawia się między zawodnikiem a sztabem swoisty mur (…) Jej pani psycholog powinna ją umieć wyciszyć, ale nie jest w stanie tego zrobić, bo sama dolewa oliwy do ognia” — podkreślił.
    Kim Clijsters nie wytrzymała. “Widziałam, co się działo”

    Głośnym echem odbiły się także słowa spoza polskiego środowiska. I to z ust nie byle kogo, bo samej Kim Clijsters. Była liderka światowego rankingu i podopieczna Fissette’a w podcaście “Love All” stanęła w obronie Belga. — Widziałam, co się działo na korcie. Myślę, że na obronę Wima mogę powiedzieć, że w takiej sytuacji, w jakiej mentalnie była Świątek, nie da się wiele przekazać z boksu — przyznała. A następnie zaatakowała Abramowicz.

    Wim Fissette i Kim Clijsters

    Wim Fissette i Kim ClijstersLarry Busacca / Staff / Getty Images

    — Widać było, że od kilku miesięcy jest [w Idze] spore napięcie i frustracja, co od razu odbiło się na relacji z trenerem (…) Ze strony Wima na pewno nie było łatwo pracować w zespole, w którym psycholog jest naprawdę blisko i obecny zawsze. Dobry trener w tych czasach również rozumie kwestie mentalne i wie, jak się zabrać do niektórych rzeczy — zaznaczyła.

    Sama Abramowicz, pytana natomiast jakiś czas temu przez Grzegorza Krychowiaka o swoją zawiłą pozycję, broniła się, twierdząc, że relacja pomiędzy psychologiem a zawodnikiem opiera się na tym, czego chce i czego oczekuje sam sportowiec.
    Daria Abramowicz się tłumaczy. “Mam różne współprace”

    — To wszystko determinuje, z jakich metod korzystamy. Czy są one bardziej zorientowane na strategię z zakresu psychologii klinicznej, czy pracujemy bardziej coachingowo, korzystając ze strategii narzędzi treningu mentalnego. Wszystko zależy od tego, jakie są te cele — wyjaśniała.

    — W największej mierze warto przyjrzeć się temu z perspektywy specyfiki danej dyscypliny sportu. Z tego powodu, że tenisiści podróżują ze sztabami przez 11 miesięcy (…) forma pracy czy trenera przygotowania motorycznego czy osoby odpowiadającej za przygotowanie mentalne, może być inna. Mam różne współprace: niektóre są wyłącznie zdalne, z niektórymi podróżuję czasami, jedną prowadzę, podróżując często — powiedziała Abramowicz.

    Potwierdzeniem jej słów mogą być wypowiedzi wspomnianych Mirosław i Pajor. Dwie wybitne sportsmenki w samych superlatywach opowiadały o współpracy z psycholożką.

    Aleksandra Mirosław

    Aleksandra MirosławJacek Prondzynski/Fotopyk / newspix.pl

    “To był intensywny czas — trudnych rozmów, analizy, otwarcia na własne emocje i popatrzenia z dystansu. Ogromną rolę odegrali wtedy Mateusz Mirosław [mąż Aleksandry — przyp. red] i Daria Abramowicz. Chcę im za to podziękować: za obecność, dostępność, szczerość. Dzięki nim spojrzałam na cały proces z innej strony. Zobaczyłam wyraźnie, co wymaga poprawy i dokąd naprawdę zmierzam. To nie był czas pocieszania czy przytakiwania. To był czas uczciwego spojrzenia w lustro i przyznania: coś tu nie gra” — pisała złota medalistka olimpijska po jednym z ubiegłorocznych startów w Pucharze Świata.

    Zobacz również: Nowe informacje w sprawie trenera Igi Świątek. Już czekają na przylot Polki

    “Dla mnie aspekt mentalny jest kluczowy. Od pięciu lat współpracuję z Darią Abramowicz, która bardzo pomogła mi zrozumieć, jak ważne jest przygotowanie się przed meczami, ale także jak zarządzać nimi po nich i jak zadbać o czas między spotkaniami. To wszystko pomogło mi rozwinąć się jako piłkarce i jako osobie. W tej chwili czuję się dobrze i to pozwala mi pomagać drużynie — opowiadała natomiast Pajor na łamach katalońskiego “Sportu”.

    Iga Świątek i Daria Abramowicz

    Iga Świątek i Daria AbramowiczTim Clayton / Contributor / Getty Images

    Z tych wypowiedzi wyłania się dość klarowny obraz: Abramowicz jest cenioną specjalistką, a tam, gdzie współpraca ma klasyczny i wyważony charakter, nie budzi większych kontrowersji. Wątpliwości pojawiają się dopiero wtedy, gdy jej rola wykracza poza standardowe ramy i zaczyna obejmować niemal każdy aspekt. Właśnie tak, jak w przypadku Igi Świątek.

    ***

    Teraz przed naszą tenisistką trudny czas i trudna decyzja, jaką jest wybór nowego trenera. W kuluarach mówi się, że jego ogłoszenie to kwestia najbliższych dni. Pewne jest jednak tylko to, że nowy szkoleniowiec wejdzie w środowisko, w którym nie wszystko jest oczywiste i będzie musiał poradzić sobie z układem, który dla wielu pozostaje nie tylko nietypowy, ale i trudny do jednoznacznego zdefiniowania.

  • Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Dla Igi Świątek ostatnie tygodnie były rozczarowujące: w żadnym indywidualnym turnieju nie zagrała w półfinale, w najbliższej aktualizacji rankingu WTA znajdzie się na czwartej pozycji. Podjęła decyzję radykalną: po niemal półtorarocznej wspólnej pracy rozstała się z trenerem Wimem Fissettem. Z obozu polskiej tenisistki płynęły sygnały, że nazwisko jej nowego szkoleniowca poznamy w najbliższych dniach. Pozostała jeszcze jedna sprawa, dotyczą polskich fanów. A dokładniej: obecności Igi w składzie reprezentacji podczas meczu z Ukrainą w BJK Cup. Iga sama wydała tu komunikat.
    Iga Świątek, jedna z najlepszych tenisistek swiata, podczas konferencji prasowej

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News

    Już ubiegły rok był dla zawodniczki z Raszyna mocno zwariowany. Świątek miała niedosyt po Australian Open, choć przecież wyrównała swoje najlepsze osiągnięcie w tym turnieju, doszła do półfinału. W nim jednak miała piłkę meczową na finał, to Maduson Keys ostatecznie zagrała o tytuł. Później były niezłe występy na kortach twardych, ale kończone w ćwierć- lub półfinałach. Czegoś w tych decydujących momentach brakowało.

    Zmagania na mączce zakończyły się rozczarowującym zerem po stronie tytułów – pierwszym od lat na tej nawierzchni. Ulubionej przecież dla Polki – to tu rywalki bały się czasami wychodzić na takie spotkania. Tymczasem to Iga cierpiała w meczach w Madrycie czy Rzymie, a jej serię zwycięstw w Paryżu zatrzymała w końcu Aryna Sabalenka. Radość, niespodziewanie, dały korty trawiaste, z finałem w Bad Homburg i perfekcyjnym Wimbledonem. To wtedy realne stało się, że pozycja Aryny Sabalenki na szczycie rankingu może być jednak zagrożona. Zwłaszcza, że Iga poszła za ciosem i dołożyła tytuł w Cincinnati.

    Jesień już jednak tak piękna dla Polki nie była. A początek tego roku – tym bardziej. Ćwierćfinały w Melbourne, Dosze i Indian Wells, do tego – pierwszy raz – dwie porażki w United Cup – to musiało boleć. A przegrana już w drugiej rundzie z Magdą Linette w Miami przelała czarę goryczy. I doprowadziła do ogłoszenia radykalnej decyzji przez Igę: o rozstaniu z Wimem Fissette.

    Iga Świątek wróci na kort w kwietniu. Pytanie brzmiało: w Gliwicach czy Stuttgarcie. Polka rozwiała wątpliwości

    Te wszystkie zawirowania wokół Igi Świątek sprawiły, że znów niepewna stała się gra naszej najlepszej tenisistki w rozgrywkach Billie Jean King Cup. A to prawdopodobnie jedyna okazja, by zobaczyć zawodniczkę z Raszyna w akcji na polskiej ziemi w całym 2026 roku. Druga może ewentualnie nadejść w listopadzie, jeśli Polska przegra w kwietniu z Ukrainą i nie awansuje do finałowego turnieju we wrześniu w Shenzhen. Baraż o utrzymanie w elicie znów zostanie rozegrany bowiem w listopadzie, choć rywal, a przede wszystkim miejsce, nie jest jeszcze znane.
    Tenisistka celebrująca zdobyty punkt na korcie, ubrana w biały top, czerwone spodenki i białą czapkę z daszkiem, w tle widoczna polska flaga oraz publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekSAEED KHAN/AFPEast News

    Skład Polek został ogłoszony dwa tygodnie temu – w regulaminowym terminie, na 28 dni przed starciem w Gliwicach. Dawid Celt powołał cztery zawodniczki: Magdę Linette, Katarzynę Kawę, Maję Chwalińską i Lindę Klimovicovą. Jedno miejsce został wolne: w domyśle dla Igi Świątek. Z obozu najlepszej polskiej tenisistki docierały bowiem sygnały, że decyzję podejmie dopiero po zakończeniu Sunshine Double. Jak w poprzednich latach, a jedynie w 2024 roku wybrała się do Szwajcarii. Rok temu, do gry ze Szwajcarią i Ukrainą w Radomiu, ostatecznie się nie zgłosiła.

    Teraz można się było spodziewać podobnej decyzji, gdyż dla Świątek ważniejsze są obecnie sprawy związane z zatrudnieniem nowego trenera, a później wspólne z nim zajęcia, prawdopodobnie w Hiszpanii. A później, pod jego okiem, zagrać już w Stuttgarcie. Turniej zacznie się 13 kwietnia, Iga, rozstawiona z “4”, swój pierwszy mecz powinna rozegrać 15 lub 16 kwietnia, w drugiej rundzie.

    – Taki jest plan. Iga chciałaby jak najszybciej pracować z nowym trenerem, najlepiej już na najbliższym turnieju. Czy tak się stanie, jeszcze trudno powiedzieć. Zobaczymy, jak potoczą się najbliższe dni – mówił w tym tygodniu Maciej Ryszczuk, trener przygotowania motorycznego w sztabie zawodniczki.

    Iga zaś swoją oficjalną decyzję podała właśnie dzisiaj – w dniach 10-11 kwietnia w PreZero Arena w Gliwicach jej zabraknie.

    Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie.

    – Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie – napisała Iga w swoich mediach społecznościowych.

    Skład reprezentacji Polski uzupełni prawdopodobnie Martyna Kubka. W ekipie Ukrainy zagrają najwyżej notowane zawodniczki: Elina Switolina i Marta Kostiuk, ich zmienniczką będzie Ołeksandra Olijnykowa. W deblu wystąpią zapewne siostry Kiczenok: Ludmyła i Nadija.

    Do finałowego turnieju awansuje ta reprezentacja, która zdobędzie trzy punkty.
    Młoda kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma dużą piłkę tenisową oraz marker, przygotowując się do złożenia autografu podczas wydarzenia tenisowego.

    Iga ŚwiątekAFP
    Dawid Celt i Iga Świątek

    Dawid Celt i Iga ŚwiątekAFP

    Iga Świątek poprowadzi Polskę w meczu kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, ze Szwajcarią.

  • Kontuzja światowej “1” w Miami. Koniec marzeń o tytule w WTA 1000

    W czwartym w tym sezonie turnieju rangi WTA 1000 – Miami Open na Florydzie – do rozstrzygnięcia pozostały już tylko dwie kwestie. W czwartek wyłoniono finalistki singla, natomiast w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego poznaliśmy rozstrzygnięcia w półfinałach debla. Niewiele brakowało, by o trofea powalczyły liderki światowych rankingów – swoje zadanie w grze pojedynczej wykonała już Aryna Sabalenka, a w deblu wciąż liczyła się Elise Mertens, aktualna „jedynka” zestawienia. Belgijka triumfowała tu już w 2019 roku, właśnie w duecie z Sabalenką. Tym razem jednak jej występ zakończył się błyskawicznie – już po kilkunastu minutach.

    Turniej w Miami zamyka pierwszą część sezonu na kortach twardych. Dla polskich kibiców rywalizacja w kobiecej drabince zakończyła się jednak wyjątkowo szybko. Magda Linette odpadła już w trzeciej rundzie po porażce z Alexandrą Ealą, choć wcześniej sprawiła sporą niespodziankę, eliminując Igę Świątek. Najlepsza polska tenisistka straciła tym samym szansę na powrót na drugie miejsce w rankingu WTA. Co więcej, dobre wyniki Coco Gauff sprawią, że Polka w kolejnym notowaniu spadnie na czwartą pozycję. Na czele pozostanie Sabalenka, która pewnie awansowała do finału. Jeśli w sobotę pokona Gauff, zostanie dopiero czwartą zawodniczką w historii, która w jednym sezonie wygra tzw. Sunshine Double, czyli turnieje w Indian Wells i Miami.

    Nie mniej emocjonująco zapowiadała się rywalizacja w deblu, gdzie również liderka rankingu dotarła do półfinału. Mowa o Elise Mertens, która od lat łączy sukcesy w grze podwójnej z solidnymi wynikami w singlu. Belgijka doskonale zna smak zwycięstwa w Miami – w 2019 roku sięgnęła tu po tytuł razem z Sabalenką. Wówczas najpierw triumfowały w Indian Wells, pokonując w finale Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą, a następnie zwyciężyły także na Florydzie, ogrywając duet Samantha Stosur/Shuai Zhang.

    Tym razem Mertens występowała u boku Shuai Zhang, z którą na początku roku wygrała Australian Open. W półfinale ich rywalkami były rozstawione z numerem jeden Włoszki – Sara Errani i Jasmine Paolini. Choć to bardzo utytułowany duet, w ostatnim czasie pojawiały się pytania o ich formę – w ubiegłym sezonie wygrały cztery duże turnieje, ale w tym roku nie dotarły jeszcze do żadnego finału.

    Sam półfinał okazał się jednak wyjątkowo krótki. Spotkanie trwało niespełna 11 minut (nie licząc przerwy medycznej). Włoszki szybko objęły prowadzenie 2:0, po czym zostały przełamane do zera przy własnym serwisie. Chwilę później zawodniczki zeszły na ławkę, a Mertens poinformowała, że nie jest w stanie kontynuować gry. Powodem były problemy zdrowotne – Belgijka ponownie odczuła dolegliwości pleców, z którymi zmagała się już wcześniej, m.in. w Dosze. Po turniejach w Dubaju i Indian Wells wydawało się, że sytuacja została opanowana, jednak uraz znów dał o sobie znać.

    Kontuzja może znacząco wpłynąć na najbliższe plany Mertens. Już w poniedziałek miała rozpocząć rywalizację w turnieju WTA 500 w Charleston (w singlu), następnie planowała występ w Billie Jean King Cup w zespole prowadzonym przez Wima Fissette’a, a od 13 kwietnia – udział w turnieju w Stuttgarcie. Teraz jednak jej kalendarz może ulec zmianie.

    W finale debla Errani i Paolini zmierzą się z parą Katerina Siniakova/Taylor Townsend, które w półfinale pokonały Gabrielę Dabrowski i Luisę Stefani 4:6, 6:4, 10-3.

  • Zaczął mówić o sztabie Świątek. “Totalny jarmark”

    Zaczął mówić o sztabie Świątek. “Totalny jarmark”

    Doświadczony trener tenisa Paweł Strauss ocenił, że współpraca Igi Świątek z Wimem Fissette’em zapowiadała się na dłuższy projekt, ale w ostatnich miesiącach wyraźnie przestała działać. – Team jej nie pomagał – podkreślił w rozmowie z PAP.

    W ostatni poniedziałek Iga Świątek ogłosiła rozstanie po 17 miesiącach z trenerem Wimem Fissettem. Największym sukcesem Polki pod wodzą Belga było niespodziewane zwycięstwo w Wimbledonie w zeszłym roku.

    Później było już jednak coraz gorzej, a gwoździem do trumny była porażka w pierwszym meczu Miami Open z Magdą Linette. – Gdy Świątek zaczynała z nim pracować, wydawał się najlepszym kandydatem na wieloletnią współpracę. Jednak coś tam “nie zagrało”, co było bardzo widoczne, zwłaszcza w ostatnich miesiącach – przyznał w rozmowie z PAP doświadczony trener tenisa Paweł Strauss, który “od wielu lat” zna Fissette’a.

    ZOBACZ WIDEO: Iga Świątek dostawała sprzeczne komunikaty? Ostra dyskusja

    Zdaniem Straussa zawodnicy wygrywają częściej, gdy grają swobodnie, bez nadmiernego napięcia i czerpią radość z gry. W jego ocenie w ostatnim czasie u Świątek trudno było to dostrzec. Podkreślił też, że w trudnych momentach “team jej nie pomagał”.

    – Tam nie było spokoju i luzu, jak chociażby w zespole Carlosa Alcazara. Ponadto, podczas meczów, zawodnikowi czy zawodniczce powinna podpowiadać jedna osoba. I powinien nią być główny trener. Natomiast w sztabie Świątek panuje totalny “jarmark”. Tam wszyscy krzyczą i nie wiadomo, kto jest najważniejszy – podkreślił.

    Świątek wciąż nie ujawniła, kto zastąpi Fissette’a. – Powinien być to jednak ktoś, kto zaprowadzi porządek w całym teamie – dodał doświadczony trener.

    Strauss od 40 lat pracuje głównie z zawodnikami ze Skandynawii. Jak podaje PAP, w przeszłości trenowali u niego m.in. Jonas Bjoerkman czy Casper Ruud. Ostatnio przez kilka lat współpracował też z Brytyjczykiem polskiego pochodzenia Janem Choińskim.

  • Tak Boniek ocenił to, co Nawrocki zrobił w szatni Polaków. “Dziwię się”

    Tak Boniek ocenił to, co Nawrocki zrobił w szatni Polaków. “Dziwię się”

    Reprezentacja Polski mimo trudów pokonała 2:1 Albanię i awansowała do finału baraży o awans na mundial. Po tym triumfie szatnię naszej kadry odwiedził prezydent Karol Nawrocki, który żywiołowo celebrował z piłkarzami, a wręcz ów celebrację nakręcał. Jego postawie dziwi się Zbigniew Boniek. W rozmowie z Romanem Kołtoniem były prezes PZPN wyjaśnił, dlaczego na aż taką radość było za wcześnie i mówi wprost, co Nawrocki powinien był powiedzieć.
    Prezydent RP Karol Nawrocki i Zbigniew Boniek
    Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl, screen

    Polacy przegrywali na PGE Narodowym z Albanią już 0:1. Niewiele brakowało, a straciliby też gola na 0:2. Na szczęście nasi rywale nie grzeszyli skutecznością, a gdy dali Polakom palec, ci wzięli całą rękę. Gole Roberta Lewandowskiego oraz Piotra Zielińskiego dały nam wygraną 2:1 i awans do finału baraży. Czeka nas tam jeszcze trudniejsze zadanie, bo Szwecja pokazała, że wraca do formy, pokonując Ukrainę 3:1. Poza tym będziemy grać na wyjeździe, a z tym rywalem na wyjeździe po raz ostatni wygraliśmy w 1930 roku.

    Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny
    Boniek apeluje o spokój po Albanii. Także do prezydenta

    Dlatego jak dotąd warto jeszcze tonować radość, bo wygrana w półfinale będzie mieć prawdziwe znaczenie dopiero, jeśli awansujemy na mundial. Z tego powodu Zbigniew Boniek, jak sam przyznał, nie do końca rozumiał zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego. Polityk wszedł po meczu do szatni Polaków i energicznie nakręcał celebrację. W rozmowie z Romanem Kołtoniem w programie “Prawda Futbolu” były prezes PZPN podkreślił, że sama gra Polaków, wcale wielu powodów do radości nie dała.

    – Trochę się dziwię prezydentowi. Ten mecz sam w sobie to jest dopiero początek czegoś. Bo jak my we wtorek nie wygramy i się nie zakwalifikujemy, to opinie na pewno będą negatywne. My też nie graliśmy dobrego meczu, Gdyby nie było Lewandowskiego, który w najważniejszym momencie podał rękę… Albania jest rozczarowana tą porażką. Ja ich nawet spotkałem na lotnisku, gdy lecieli do Rzymu. Oni byli załamani. Mieli dwie świetne okazje na podwyższenie wyniku – ocenił Boniek.
    Boniek mówi, jak powinien był zachować się Nawrocki

    Były gwiazdor polskiego futbolu powiedział też wprost, jakich słów lepiej było użyć Nawrockiemu. – Bardziej by mi pasowało, jakby wszedł i powiedział “panowie, piękna walka, dziękuję, że wygraliśmy ciężki mecz, robimy krok do przodu, za kilka dni macie następny mecz, także liczę na to, że wspólnie razem dobrze się spiszemy, trzymajcie się”. Natomiast taka demonstracja kto wygrał, mnie to nie przekonało. Natomiast on ma pełne prawo do tego, to jest jego sprawa – powiedział Zbigniew Boniek.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Abramowicz wezwana na dywanik ws. Świątek. To musiało się tak skończyć

    Abramowicz wezwana na dywanik ws. Świątek. To musiało się tak skończyć

    Pożegnanie z Wimem Fissette’em nie ostudziło nastrojów wokół Igi Świątek. Spora część kibiców i ekspertów domaga się wyciągnięcia konsekwencji wobec innych członków sztabu, w tym przede wszystkim Darii Abramowicz. Głos zabiera ekspert Lech Sidor. Z jego słów wynika, że sprawy muszą skończyć się w jeden sposób – komentarzem psycholog od lat odpowiedzialnej za przygotowanie mentalne najlepszej polskiej tenisistki.
    Iga Świątek, Daria Abramowicz

    Iga Świątek, Daria AbramowiczCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl

    Wim Fissette zapłacił głową za słabsze wyniki Igi Świątek. Czarę goryczy przelała niespodziewana porażka Polki w jej pierwszym meczu w Miami. Uległa wówczas Magdzie Linette 6:1, 5:7, 3:6, a czas pokazał, że porażka ta poniosła ze sobą znaczne konsekwencje. I nie chodzi tu tylko o roszady w sztabie Igi oraz jej błyskawiczny wyjazd z Florydy. Okazuje się, że – w obliczu dotarcia Coco Gauff do finału w Miami – Świątek spadnie w rankingu WTA na 4. miejsce. A rok zaczynała przecież jako wiceliderka notowania.

    Zdaniem części kibiców i ekspertów problem Igi leży przede wszystkim w obszarze mentalnym, czyli tym, za który od lat odpowiedzialna jest ciesząca się wielkim zaufaniem tenisistki Daria Abramowicz. Lech Sidor bez ogródek wzywa psycholog na dywanik i oczekuje, że odpowie ona na zasadnicze pytania.

    Abramowicz powinna wytłumaczyć się z tego, co dzieje się ze Świątek?

    W lutym głośno zrobiło się o rozmowie Artura Szostaczki i Lecha Sidora, którzy w “Trzecim Serwisie” dyskutowali o roli Darii Abramowicz w sztabie Igi Świątek. “Nie znam drugiego takiego przypadku, że zawodnik dzień i noc spędza z psychologiem. I na wspólne wakacje są wyjazdy i na mecze, dlatego wiesz… ale, zawszę mówię ale. Jeśli Idze to pasuje, to ja jej nie będę tego odradzał” – mówił pierwszy z panów. “Po Australian Open i Dosze nie widać, żeby cokolwiek pomagało ze strony Darii Abramowicz. Iga jest kłębkiem nerwów” – dopowiadał drugi.

    Tymczasem Sidor, jak można wnioskować, dalej obstaje przy swoim. Raz jeszcze wypowiada się w temacie współpracy na linii Świątek – Abramowicz. “Jak patrzę i oceniam pracę teamu i pracę pani psycholog, to nie mówię, że ona jest dobra czy zła, bo słyszę z różnych źródeł, że one się umówiły na taki, a nie inny rodzaj współpracy. No dobra, niech sobie współpracują, jak chcą, ale widzę, że to kompletnie nie działa, bo dziewczyna jest w rozsypce” – ocenia w “Trzecim Serwisie”.

    Przypomina ostatni pomeczowy wywiad Igi, w którym tenisistka przepraszała za swoją postawę i wyniki na korcie. “Wywiad, jakiego udzieliła Iga, gdzie dorzuciła jeszcze trochę na koniec od siebie, że ona przeprasza kibiców…. Przecież taka dziewczyna, która ma sześć Wielkich Szlemów, nie ma prawa przepraszać nikogo” – oznajmia. I nawiązuje do tego, jak obecnie wygląda 24-latka. Nie przypomina tej walczącej i zdeterminowanej dziewczyny, którą Sidor doskonale zna. Zdaje się krucha i zdezorientowana.

    Gdybym ja był psychologiem, to w życiu bym nie chciał takiej sytuacji

    I wzywa Abramowicz na dywanik. “Dzisiaj jak otwieram internet, wszystkie fora świata, milion pytań: Gdzie jest człowiek odpowiedzialny za jej stan psychiczny? Przecież to nie Wim Fissette, to nie Maciej Ryszczuk. Wszystkie nitki prowadzą do Darii Abramowicz. I właśnie dlatego chciałbym, żeby ona tutaj usiadła i można było zapytać ją, czy jest zadowolona, że jej podopieczna płacze i w ten sposób przegrywa mecze. No, chyba nie jest” – podsumowuje.
    Dwie kobiety siedzą na podłodze, rozmawiając ze sobą twarzą w twarz; jedna z nich trzyma torbę sportową, z której wystaje rakieta tenisowa, a obok nich leży tablet i aparat fotograficzny.

    Daria Abramowicz, Iga ŚwiątekArtur WidakAFP
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową, unosząc ramiona w geście niezrozumienia lub frustracji, w tle widoczna widownia na stadionie tenisowym.

    Iga ŚwiątekFoto OlimpikAFP

    Tomasz Tomaszewski: Iga jest nieszczęśliwa, niezadowolona i sfrustrowana.

  • Jednak to prawda. Były trener Świątek ujawnia ws. Abramowicz

    Jednak to prawda. Były trener Świątek ujawnia ws. Abramowicz

    Dariusz Ostafiński, Interia: Iga Świątek rozstała się z trenerem Wimem Fissette, ale wszyscy krzyczą, że powinna się pozbyć pani psycholog Darii Abramowicz. Jeden z cenionych ekspertów powiedział mi jednak, że to mogłoby przynieść opłakane skutki, że Iga mogłaby się całkiem rozsypać.

    Artur Szostaczko, były trener Igi Świątek: Sam jestem dyplomowanym trenerem, który grał w tenisa całe życie. Znam i mam kontakt z wieloma trenerami i ludźmi tenisa. Tam nikt nie pracował z psychologiem do tego stopnia, co Iga. Oczywiście psycholog może pomóc, ale trzeba znać umiar. Pamiętam, jak Miedwiediew zaprosił kiedyś swoją panią psycholog na mecz z Djokovicem. Widać tego potrzebował, ale to było raz.

    A u Świątek to nie jest raz, czy dwa, ale stale, więc może coś jest w tej teorii, że narobiłoby to strasznych szkód i mogło jeszcze bardziej zaszkodzić naszej zawodniczce?

    – Ja to widzę tak, że w relacji psycholog – zawodnik przeważnie jest jakieś uwikłanie i uzależnienie. I psycholog ma w tym układzie przewagę. Może być, że tak jest u Igi, że to jest pewien schemat. Być może ona innego nie zna. Mam prawo tak sądzić, patrząc na to, jak zostałem ostatnio potraktowany przez jej ojca. Pomogłem mu, kiedy tego potrzebowali, załatwiłem sponsora dla Igi, a on po kilku słowach krytyki nazwał mnie hejterem. I proszę pamiętać, że ja nigdzie nie biegam, żeby rozmawiać o Idze, tylko jestem zapraszany i proszony o moją opinię, jako ekspert.

    Igrzyska w Paryżu. Wtedy zaczęły się problemy Świątek. Trener wskazuje winnego

    To, co Tomasz Świątek nazwał hejtem dla wielu jest po prostu krytyką. W takich sytuacjach zwykle jest różnica zdań.

    – Dlatego podtrzymuję to, co powiedziałem na temat problemu Abramowicz w teamie Świątek. Dostrzegam też problem taty. I dodam, że nie chciałbym mieć zawodniczki, która wygrała sześć tytułów, długo była jedynką, nadal jest wybitną tenisistką, a teraz staje przed kamerami i przeprasza za przegraną z Linette. I jeszcze płacze. To jest przecież jakiś dramat. Czy ona ma 12 lat? Kogo ona i za co przeprasza?

    Może tatę, bo rozumiem, że nie bez powodu pan o nim wspomniał.

    – Jesteśmy tu i teraz, ale żeby poznać przyczynę problemów Świątek, cofamy się coraz dalej.

    Do letnich igrzysk w Paryżu dwa lata temu, gdzie tyle mówiło się o tym, że Iga nie spełniła marzeń taty o złotym medalu.

    – Tak jest. To było jego marzenie. Wtedy ta strona mentalna Igi się posypała i to się ciągnie. Rok temu, jakby nie Wimbledon, to przecież Iga niczego poważnego nie wygrała. I dlatego wywołałem Abramowicz, bo skoro to taki fachowiec, to dlaczego nie pomoże zawodniczce, która znalazła się, nie powiem głośno gdzie. I od razu powiem, że u Igi jest tylko ten jeden problem. Ona nie zapomniała, jak się gra w tenisa, jej wszystkie kłopoty leżą w głowie.

    Jest pan pewny? A co z ekspertami, którzy zauważyli, że Fissette miał ją zmienić, wzbogacić jej tenis, żeby stała się lepsza, a nic z tego nie wyszło.

    – To ja coś panu powiem. Tak Wiktorowski, jak i Fissette korygowali pewne rzeczy u Igi, ale jak tylko wychodzili, to Daria rzucała do Igi: “graj po swojemu” i ona to robiła. Ja pamiętam ten schemat.

    Skąd?

    – Jak jeszcze Iga i Agata były małe, to też zmienialiśmy ich technikę, a potem ojciec, który przypominam był wioślarzem, a nie tenisistą, wynajmował kort za 20 złotych gdzieś w Raszynie i tam robił po swojemu. A użyłem słowa schemat, bo Iga słucha i robi to, co mówią jej te dwie najbliższe jej osoby, czyli tata i pani psycholog.

    Trener Świątek mówi wprost: Abramowicz musi się podać do dymisji

    Czyli Abramowicz musi odejść.

    – Wszyscy to mówią. Powinna się podać do dymisji, ale tego nie zrobi. Jest nie do ruszenia.

    Ze szkodą dla Igi?

    – Z Igi zrobiła się mocna, silna kobieta. Wdała się w ojca. Prędkość i dynamikę miała od małego, wszystko robiła w biegu. W wieku 9 lat grała skutecznie z zawodniczkami starszymi o trzy lata.

    Rozumiem, że zmierzamy do tego, że zwolnienie Fissette było bez sensu.

    – Jest takie fajne powiedzenie: kowal zawinił, a cygana powiesili. Tak powiedziałem w Polsacie i teraz to powtórzę: Iga nie ma problemów z graniem. Natomiast jej mowa ciała pokazuje, że jest kłębkiem nerwów, a jej trener siedzi przy niej, jak na szpilkach.

    To jeśli ma pan rację, to ten nowy trener niczego nie zmieni.

    – Rozmawiam często w gronie ludzi, którzy spędzili na korcie całe życie, więc nie mogę głupot opowiadać. Zaraz by do mnie dzwonili z Niemiec i Hiszpanii, żeby w dosadnych słowach to skomentować. Ja mówię to, co widzę i czuję. I teraz powiem, że może to Abramowicz powinna zostać trenerem Igi. Skoro już krzyczy z trybun, co i jak ma grać, to możemy pójść krok dalej. Zwłaszcza że na ostatnich zawodach dawała inne wskazówki niż Fissette. I jakbym ja był tym zawodnikiem, gdzie trener jedno, a psycholog drugie, to nie wiedziałbym, kogo słuchać.

    A jeszcze swoje trzy grosze dorzucał trener przygotowania fizycznego. I potem te tłumaczenia, że niby Iga tak chciała, choć wcześniej mówiono, że tego nie lubi.

    – No, a jak człowiek zwróci uwagę na ten brak logiki, to odzywa się ojciec i mówi: nic nie wiecie, zamknijcie buzie. A swoją drogą dopuszczenie coachingu w trakcie meczu, to największa głupota. Teraz każdy siedzi na tych trybunach, ryczy i robi z zawodników idiotów. Uzależnia się ich od podpowiedzi. Iga ma naturalny talent i doświadczenie i nie potrzebuje tych podpowiedzi. Mam też nadzieję, że szybko wróci do grania na najwyższym poziomie.

    Szostaczko o teamie Świątek: “Robią jej wodę z mózgu”

    Jak z panem rozmawiam, to nie nabieram takiego przekonania.

    – Bo robią jej wodę z mózgu tymi podpowiedziami i ona czuje się coraz bardziej niepewnie. Odcina jej mental.

    Tak było choćby w meczu z Linette.

    – Spójrzmy na boks Magdy, gdzie siedzi uśmiechnięta Agnieszka Radwańska, która może raz coś podpowiedziała w trakcie meczu z Igą, a poza tym nie wydzierała się, nie siedziała z zaciśniętymi zębami. Życzę Idze, jak najlepiej, ale jej by się przydał trener śmieszek, żeby rozładować to napięcie.

    Skoro już pan to powiedział, to ja zapytam, czy Iga znajdzie kogoś poważnego do pracy, bo tu fachowcy też różnie mówią.

    – Przyjdzie ktoś z boksu Nadala. Skoro Nadal jest jej idolem, to ma to sens. Mógłby być jej mentorem, a jego były trener Francisco Roig, mógłby pracować na stałe z Igą.

    Jeśli jednak mówimy, że najważniejsza w teamie Świątek jest Abramowicz, to czy ktoś będzie chciał być tym drugim.

    – Każdy chce mieć w CV, że był trenerem kiedyś pierwszej, a dziś czwartej rakiety na świecie. Bo nawet jeśli Iga w końcu go zwolni, to będzie łakomym kąskiem.

    To nie brzmi, jak przepis na sukces.

    – To prawda.

    To, jak to wszystko pożenić, żeby granie w tenisa znów cieszyło Igę Świątek?

    – Lubię porównania. Jak pan mi powie: pomalujmy cały pokój, to ja powiem, że nie chcę być tak brutalny, że nie chcę zmieniać wszystkiego. Na początek zróbmy więc tak, że panie: Świątek i Abramowicz odpoczną od siebie przez jakiś czas. Jedna poleci na Bora Bora, druga na Malediwy, a potem się zobaczy.
    Artur Szostaczko – pierwszy trener Igi Świątek

    Artur Szostaczko – pierwszy trener Igi ŚwiątekINTERIA.PL
    Daria Abramowicz

    Daria AbramowiczAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Konferencja prasowa Jana Urbana po meczu Polska – Albani

  • Były trener Świątek zabrał głos ws. Abramowicz i ojca Igi. “To jest dramat”

    Były trener Świątek zabrał głos ws. Abramowicz i ojca Igi. “To jest dramat”

    Wokół Iga Świątek znów zrobiło się gorąco. Po zakończeniu współpracy z Wim Fissette coraz częściej pojawiają się głosy, że problem polskiej tenisistki leży gdzie indziej – przede wszystkim w sferze mentalnej. Były trener z czasów dzieciństwa zawodniczki, Artur Szostaczko, nie owija w bawełnę i wskazuje konkretny kierunek zmian.

    Narastające napięcie wokół zespołu

    Zdaniem Szostaczki wpływ na obecną sytuację Świątek może mieć zbyt silna rola psycholog w jej sztabie, Daria Abramowicz. Choć współpraca ze specjalistą od przygotowania mentalnego w sporcie nie jest niczym niezwykłym, były trener uważa, że w tym przypadku została przekroczona pewna granica.

    Podkreśla, że w środowisku tenisowym rzadko spotyka się aż tak intensywne i stałe zaangażowanie psychologa. Dla porównania przywołuje sytuację Daniil Miedwiediew, który jednorazowo korzystał z takiego wsparcia podczas meczu z Novak Djokovic. W przypadku Świątek ma to jednak charakter ciągły, co – według Szostaczki – może prowadzić do uzależnienia i zaburzenia proporcji w relacji zawodnik–sztab.

    Początek problemów: igrzyska w Paryżu

    Były trener cofa się myślami do Letnie Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024, które jego zdaniem były momentem przełomowym. To wtedy – jak twierdzi – doszło do zachwiania równowagi psychicznej tenisistki, częściowo pod wpływem oczekiwań jej ojca, Tomasz Świątek.

    Od tamtej pory, mimo ogromnego talentu i umiejętności, Świątek nie prezentuje już takiej stabilności jak wcześniej. Szostaczko zaznacza, że problem nie leży w technice czy przygotowaniu fizycznym – te elementy wciąż stoją na najwyższym poziomie. Kluczowe są emocje i sposób reagowania na presję.

    „To nie tenis, to głowa”

    Według eksperta symptomy kryzysu są widoczne gołym okiem. Zwraca uwagę na mowę ciała zawodniczki – napięcie, nerwowość, brak swobody. Jako przykład przywołuje jej reakcję po porażce z Magda Linette, kiedy publicznie przepraszała i nie kryła emocji.

    Dla Szostaczki to sygnał alarmowy:

    zawodniczka tej klasy nie powinna reagować w taki sposób,

    presja zewnętrzna i wewnętrzna wyraźnie ją przytłacza,

    problem ma charakter mentalny, a nie sportowy.

    Chaos komunikacyjny w sztabie

    Były trener wskazuje również na możliwy brak spójności w przekazie płynącym z boksu trenerskiego. Jego zdaniem w przeszłości dochodziło do sytuacji, w których trenerzy przekazywali jedno, a psycholog sugerowała coś zupełnie innego.

    W efekcie zawodniczka może czuć się zagubiona i niepewna – nie wiedząc, komu powinna zaufać w kluczowych momentach meczu. To z kolei może prowadzić do spadku pewności siebie i pogorszenia wyników.

    Radykalna diagnoza i jeszcze mocniejsze wnioski

    Szostaczko nie ma wątpliwości – jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby przynajmniej czasowe rozdzielenie Świątek i Abramowicz. Sugeruje przerwę we współpracy, która pozwoliłaby zawodniczce odzyskać niezależność mentalną i świeżość.

    Nie wyklucza też bardziej radykalnego scenariusza, czyli całkowitego rozstania. Podkreśla przy tym, że choć zmiana trenera już nastąpiła, to bez uporządkowania kwestii mentalnych niewiele ona zmieni.

    Co dalej z karierą Świątek?

    Mimo ostrej krytyki Szostaczko nie skreśla przyszłości polskiej tenisistki. Wręcz przeciwnie – uważa, że jej potencjał pozostaje ogromny. Kluczem ma być jednak powrót do prostoty, większa swoboda na korcie i ograniczenie nadmiaru bodźców płynących z zewnątrz.

    Wśród możliwych kierunków zmian pojawia się nawet inspiracja zespołem Rafael Nadal – idola Świątek. Szostaczko sugeruje, że współpraca z kimś z jego otoczenia, np. Francisco Roig, mogłaby przynieść pozytywne efekty.

    Podsumowanie

    W opinii byłego trenera problem Igi Świątek nie leży w jej umiejętnościach tenisowych, lecz w psychice i strukturze zespołu. Nadmiar wskazówek, sprzeczne komunikaty i zbyt duża zależność od otoczenia mogą powodować chaos i narastające napięcie.

    Rozwiązanie? Mniej ingerencji, więcej autonomii i powrót do naturalnego stylu gry. Czy taki scenariusz się ziści – pozostaje otwarte. Jedno jest pewne: sytuacja wokół liderki polskiego tenisa wciąż budzi ogromne emocje.

  • Lewandowski jest niesamowity! Ten rekord przejdzie do historii

    Robert Lewandowski od lat przesuwa granice możliwości w reprezentacji Polski. Kolejne osiągnięcie tylko potwierdza jego wyjątkową długowieczność na najwyższym poziomie w historii rodzimego futbolu.

    Bramki Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński zapewniły Polsce zwycięstwo 2:1 nad Albania national football team w półfinale baraży o awans na mistrzostwa świata. Dla kapitana kadry było to spotkanie szczególne – jego trafienie przyniosło mu kolejny zapis w historii.

    Napastnik może już pochwalić się rekordową liczbą występów w reprezentacji oraz statusem jej najskuteczniejszego strzelca – ma na koncie 164 mecze i 89 goli. W starciu z Albanią ustanowił jednak jeszcze jedno imponujące osiągnięcie.

    Robert Lewandowski zdobył bramkę w kolejnym roku kalendarzowym, co oznacza, że trafiał do siatki już w 19 różnych latach. Jego seria rozpoczęła się w 2008 roku, gdy w debiucie pokonał bramkarza San Marino national football team.

    Najbardziej bramkostrzelne sezony przypadły na lata 2015 i 2021 – odpowiednio za kadencji Adam Nawałka oraz Paulo Sousa – kiedy zdobywał po 11 goli rocznie. Najsłabszy pod tym względem był 2009 rok, gdy pod wodzą Franciszek Smuda zanotował tylko jedno trafienie w meczach towarzyskich.

    Jeszcze ciekawszy jest kontekst pokoleniowy. Gdy Robert Lewandowski zdobywał swoją pierwszą bramkę w reprezentacji, Oskar Pietuszewski miał zaledwie kilka miesięcy. Kilkanaście lat później obaj spotkali się na boisku jako reprezentanci Polski.

    Kapitan będzie miał kolejną okazję do powiększenia dorobku już 31 marca, kiedy Polska zmierzy się ze Sweden national football team w finale baraży. Pozostaje pytanie, jak długo jeszcze będzie kontynuował swoją niezwykłą serię i czy ktokolwiek w historii polskiej piłki zdoła kiedyś dorównać jego osiągnięciom.

  • Świątek zdradziła, czym zajmuje się poza kortem. “Nie każdy wie”

    Świątek zdradziła, czym zajmuje się poza kortem. “Nie każdy wie”

    Iga Świątek przechodzi obecnie bardziej wymagający etap w swojej karierze. Rozstanie z Wim Fissette oraz nierówna forma sprawiają, że na razie trudno mówić o walce o największe tytuły. Przed Polką stoi wyzwanie odbudowy sportowej dyspozycji, jednak – jak sama podkreśla – jej życie nie ogranicza się wyłącznie do tenisa. Coraz więcej uwagi poświęca działalności pozasportowej, w tym własnej fundacji i edukacji biznesowej, o czym szerzej opowiedziała w rozmowie z Forbes.

    Od kilku miesięcy Świątek konsekwentnie rozwija swoją fundację, której głównym celem jest wspieranie młodych sportowców – zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Pod koniec ubiegłego roku wyłoniono pierwszą grupę stypendystów. Tenisistka od dawna zaznacza, że myślenie o przyszłości po zakończeniu kariery jest dla niej bardzo ważne, bo nie każdy sportowiec potrafi odnaleźć się poza zawodowym sportem.

    Coraz wyraźniej widać, że Polka kieruje swoje zainteresowania w stronę biznesu. W wywiadzie przyznała, że jej codzienność to już nie tylko treningi, obowiązki sponsorskie i kontakt z mediami, ale także zarządzanie rozbudowanym zapleczem biznesowym, które powstało wokół jej sukcesów sportowych. Jak zaznaczyła, nie jest to łatwe środowisko, dlatego stara się rozwijać kompetencje w zakresie zarządzania i stopniowo przekazywać część obowiązków specjalistom.

    Świątek podkreśliła, że chce lepiej rozumieć mechanizmy rządzące biznesem, by podejmować świadome decyzje, ale jednocześnie nie zamierza brać wszystkiego na siebie. Regularnie konsultuje się z bardziej doświadczonymi osobami, zgłębia podstawy inwestowania oraz długoterminowego planowania. W tym kontekście fundacja odgrywa podwójną rolę – jest zarówno narzędziem pomocy innym, jak i elementem jej własnego rozwoju.

    Tenisistka zwróciła również uwagę na realne problemy, z jakimi mierzą się młodzi sportowcy i ich rodziny. Brak odpowiednich środków finansowych oraz wiedzy często utrudnia wybór właściwej ścieżki rozwoju. Rodzice, którzy nie mają doświadczenia sportowego ani kontaktów, muszą działać metodą prób i błędów, a dostęp do dobrych trenerów bywa ograniczony przez wysokie koszty.

    Właśnie dlatego – jak zaznaczyła Świątek – jej fundacja ma pomagać nie tylko w finansowaniu treningów, ale również w podejmowaniu lepszych decyzji dotyczących kariery sportowej. Program stypendialny ma zwiększać szanse młodych zawodników na rozwój poprzez dostęp do profesjonalnego szkolenia i odpowiedniego wsparcia mentorsko-organizacyjnego.