• Iga Świątek powiedziała “nie” Dawidowi Celtowi. Ten wprost komentuje decyzję Polki

    Iga Świątek powiedziała “nie” Dawidowi Celtowi. Ten wprost komentuje decyzję Polki

    Iga Świątek przechodzi ostatnio trudny okres w swojej karierze. Nieudany występ w turnieju Miami Open oraz decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem Wim Fissette sprawiły, że wokół Polki zrobiło się wyjątkowo głośno. Kibice liczyli, że mimo tych zawirowań zobaczą ją w akcji podczas spotkania z Ukrainą w ramach Billie Jean King Cup w Gliwicach, jednak tak się nie stanie.

    Tenisistka ogłosiła swoją decyzję 28 marca za pośrednictwem mediów społecznościowych. Przyznała, że nie był to dla niej łatwy wybór, zwłaszcza mając świadomość oczekiwań polskich kibiców. Podkreśliła jednak, że ostatnie tygodnie były dla niej bardzo wymagające — zarówno pod względem sportowym, jak i przez zmiany zachodzące w jej otoczeniu. Zaznaczyła, że potrzebuje chwili wytchnienia, by uporządkować pewne sprawy i skupić się na spokojnej, jakościowej pracy.

    Do decyzji Świątek odniósł się kapitan reprezentacji Polski, Dawid Celt. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet nie ukrywał rozczarowania, choć jednocześnie zaznaczył, że rozumie sytuację zawodniczki. Przyznał, że od dłuższego czasu prowadził z nią rozmowy i starał się przekonać ją do występu w Gliwicach.

    Jak podkreślił, zrobił wszystko, by odwlec tę decyzję i dać Świątek czas na spokojne przemyślenie sytuacji. Ostatecznie jednak tenisistka pozostała przy swoim stanowisku. Celt zaznaczył również, że choć brak jej w składzie to duża strata dla drużyny, to obecnie najważniejsze dla niej powinno być znalezienie nowego trenera.

    Kapitan reprezentacji zwrócił uwagę, że funkcjonowanie bez głównego szkoleniowca może być dla niektórych zawodników możliwe przez pewien czas, jednak jego zdaniem Świątek potrzebuje stabilizacji i wsparcia w tym zakresie. W obecnym momencie to właśnie odbudowa zaplecza szkoleniowego wydaje się dla niej kluczowym wyzwaniem.

  • Media: Przyszłość Lewandowskiego wyjaśniona, Barcelona podjęła decyzję. To go czeka

    Media: Przyszłość Lewandowskiego wyjaśniona, Barcelona podjęła decyzję. To go czeka

    Do wygaśnięcia kontraktu Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną pozostały zaledwie trzy miesiące, a sytuacja wokół przyszłości napastnika zaczyna nabierać tempa. Choć do tej pory klub nie przedstawił mu oficjalnej propozycji przedłużenia umowy, zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Wśród potencjalnych kierunków wymienia się m.in. Juventus, Milan, a także zespoły z MLS i Arabii Saudyjskiej. Mimo to priorytetem Polaka pozostaje dalsza gra w barwach katalońskiego klubu. Najnowsze doniesienia medialne wskazują jednak, że w tej sprawie nastąpił przełom.

    Sezon 2025/2026 układa się dla Barcelony bardzo dobrze. Drużyna prowadzona przez Hansiego Flicka przewodzi tabeli LaLiga i bez większych trudności awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W składzie „Dumy Katalonii” wciąż istotną rolę odgrywa Lewandowski, który mimo upływu lat regularnie pojawia się na boisku.

    38-letni napastnik rozegrał w bieżących rozgrywkach 38 spotkań, zdobywając 16 bramek i notując trzy asysty. Swoją postawą stara się przekonać władze klubu, że zasługuje na nowy kontrakt. Obecna umowa wygasa wraz z końcem sezonu, co tylko podsyca spekulacje dotyczące jego przyszłości.

    Polski reprezentant nie może narzekać na brak ofert. Poza włoskimi gigantami, zainteresowanie wykazują również kluby spoza Europy. Mimo to sam zawodnik skłania się ku pozostaniu w Barcelonie, co wydaje się realne, zwłaszcza w kontekście niedawnych wypowiedzi prezydenta klubu, Joana Laporty.

    Według informacji katalońskiego „Sportu” Barcelona wkrótce ma przedstawić Lewandowskiemu propozycję przedłużenia kontraktu o kolejny rok. Nowa umowa miałaby jednak wiązać się ze znaczną redukcją wynagrodzenia – nawet o około 50 procent. Jednocześnie klub planuje wprowadzić system bonusów uzależnionych od liczby rozegranych meczów oraz zdobytych bramek, co mogłoby częściowo zrekompensować obniżkę.

    Ostateczna decyzja będzie należeć do samego piłkarza, który musi rozważyć, czy zaakceptować nowe warunki, czy też zdecydować się na zmianę otoczenia.

    Tymczasem przed Barceloną kolejne ligowe wyzwanie. 4 kwietnia zmierzy się ona z Atletico Madryt w ramach 30. kolejki LaLiga. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:00.

  • Dobre wieści dla Świątek. Tak wygląda ranking WTA po finale Miami Open

    Dobre wieści dla Świątek. Tak wygląda ranking WTA po finale Miami Open

    Aryna Sabalenka triumfuje w Miami i umacnia swoją pozycję liderki rankingu WTA. To dobra wiadomość dla Igi Świątek, która odpadła już w drugiej rundzie tego turnieju. Przed finałem Coco Gauff wyprzedziła ją na trzecim miejscu, a teraz miała szansę jeszcze powiększyć przewagę. Oto jak wygląda aktualny ranking WTA po Miami Open.

    Iga Świątek sensacyjnie odpadła z Miami Open już w meczu otwarcia. Była liderka światowego rankingu przegrała w starciu z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6. “To pierwsza porażka Igi Świątek w meczu otwierającym dany turniej – poza WTA Finals – od sierpnia 2021 roku, kiedy również odpadła w drugiej rundzie, bo w pierwszej miała tzw. ‘wolny los’” – pisał wówczas Dominik Senkowski na łamach Sport.pl.

    Iga Świątek poza podium rankingu WTA

    Ta porażka, przy awansie Coco Gauff do finału, miała wpływ na ranking WTA. Amerykanka przesunęła się na trzecie miejsce, spychając Świątek na czwórkę. To nie wszystko – po sobotnim finale Gauff mogła jeszcze powiększyć swoją przewagę.

    W finale Gauff zmierzyła się z Aryną Sabalenką, liderką rankingu WTA. Spotkanie zapowiadało się emocjonująco, biorąc pod uwagę, że obie tenisistki spotkały się na korcie już 12 razy i miały wyrównany bilans – po sześć zwycięstw każda.

    Jednak mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęła Białorusinka, która wygrała pierwszą partię 6:2 w zaledwie 38 minut. Druga odsłona była bardziej wyrównana, a Amerykanka starała się doprowadzić do remisu. Udało jej się to, wygrywając 6:4. W trzeciej partii jednak to Sabalenka okazała się lepsza, wygrywając 6:4 i zdobywając tytuł.

    Gauff mogła odskoczyć Świątek w rankingu WTA live

    Dzięki temu zwycięstwu Aryna Sabalenka umocniła swoją pozycję na pierwszym miejscu w rankingu WTA live, mając 11025 punktów, co daje jej przewagę 2567 punktów nad drugą Jeleną Rybakiną (8108 pkt). Coco Gauff, mimo porażki w finale, utrzymała trzecie miejsce z dorobkiem 7278 punktów, mając tylko 15 punktów przewagi nad Igą Świątek, która z dorobkiem 7263 punktów spadła na czwarte miejsce.

    To dobry prognostyk przed nadchodzącą zmianą nawierzchni na korty ziemne, na których Iga Świątek dotychczas dominowała, choć ostatni sezon tego nie potwierdził.

    Top 5 rankingu WTA live:

    1. Aryna Sabalenka – 11025 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8108 pkt

    3. Coco Gauff – 7278 pkt

    4. Iga Świątek – 7263 pkt

    5. Jessica Pegula – 6243 pkt

    Za czołową piątką plasują się:
    6. Amanda Anisimova – 6180 pkt
    7. Elina Svitolina – 3965 pkt
    8. Jasmine Paolini – 3907 pkt
    9. Victoria Mboko – 3531 pkt
    10. Mirra Andriejewa – 3121 pkt

    Reprezentantki Polski:

    Magdalena Fręch – 38. miejsce, 1348 pkt

    Magda Linette – 57. miejsce, 1059 pkt

  • Nerwy w finale, Aryna Sabalenka to zrobiła! Wyrównała wielki wyczyn Świątek

    Nerwy w finale, Aryna Sabalenka to zrobiła! Wyrównała wielki wyczyn Świątek

    Tylko jeden mecz dzielił liderkę rankingu od tego, by wyrównać osiągnięcie Igi Świątek z 2022 r. Od tego czasu nie powtórzyła go ani jedna tenisistka, a w całej historii kobiecego tenisa udało się to tylko nielicznym. Chodziło o sięgnięcie po Sunshine Double, czyli tytuły w Indian Wells i Miami w jednym sezonie. Tak doskonałej szansy Sabalenka nie miała nigdy wcześniej.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Na Florydzie nie musiała bowiem mierzyć się z Igą Świątek, a po sukcesie w meczu z Jeleną Rybakiną należało uznawać ją za murowaną faworytkę do sukcesu. W końcu pokazała już w przeszłości, że w Miami radzi sobie fantastycznie, wygrywając turniej rok temu po finale z Jessicą Pegulą.

    A teraz jej rywalką została Coco Gauff, zawodniczka, która co prawda dysponuje ogromnym talentem, ale często walczy na korcie w dużej mierze z własnymi błędami, zwłaszcza tymi przy serwisie. Od jakości tego aspektu gry zależało to, jak będzie w stanie poradzić sobie przeciwko pierwszej rakiecie świata. A przecież Gauff pokonała Sabalenkę w pamiętnym finale Rolanda Garrosa w poprzednim sezonie.

    Zaczęło się od mocnego ciosu: przełamania na korzyść turniejowej faworytki. Gauff znów popełniała błąd za błędem, grając dużo ofensywniej przy podaniu rywalki, niż przy swoim serwisie. Sabalenka mogła prowadzić nawet 4:1 z dwoma przełamaniami, ale Amerykanka uratowała się po długim gemie. I choć widać było nerwy u obrończyni tytułu, to przecież radzi sobie z presją najlepiej w całym cyklu WTA.

    Ale te nerwy szybko odeszły na dalszy plan, zwłaszcza po kluczowym gemie przy stanie 4:2, gdy Sabalenka jeszcze raz przełamała Gauff i po chwili bardzo pewnie zapewniła sobie prowadzenie 6:2 po pierwszym secie finału. Wynik ten był w pełni sprawiedliwy, bo choć Amerykanka stawiała na pełną ofensywę, rywalka szybko kontrowała jej zapędy i była przy tym niemal bezbłędna.

    W drugim secie tenisistka rozstawiona z numerem 4. od samego początku starała się grać dużo uważniej, ograniczając swoje błędy do minimum. I dzięki temu była w stanie dotrzymać kroku wielkiej faworytce, zmuszając ją do dużo większego wysiłku, niż zapowiadała to pierwsza partia.

    Zadanie było niezwykle trudne, ale to Coco Gauff nie miała nic do stracenia. I po świetnym gemie na returnie to ona wywalczyła pierwsze w tym spotkaniu przełamanie, doprowadzając do stanu 6:2, 4:6. A trzeci set na Miami Stadium zapowiadał się niezwykle interesująco!

    Co ciekawe, Sabalenka w tym sezonie praktycznie nie traci setów: przegrywała je wyłącznie przeciwko Jelenie Rybakinie. Z kolei Gauff w Miami nie przegrała ani jednej partii tylko w jednym meczu. I to pokazywało, że Amerykanka może być bardziej przygotowana do wyniszczającej batalii w meczu o tytuł w Miami.

    Widownia na Florydzie stała murem za swoją rodaczką i spodziewała się, że w tym momencie Coco Gauff ruszy do ofensywy i wykorzysta słabszy moment faworytki. Ale nic takiego nie miało miejsca, bo to Aryna Sabalenka wywalczyła przełamanie jako pierwsza w trzecim secie i postawiła znaczący krok w walce o Sunshine Double.

    I choć w trzecim secie kłóciła się z kibicami, którzy krzyczeli pomiędzy punktami, a nawet w trakcie wymian, liderka rankingu utrzymała nerwy na wodzy! Wygrała cały mecz 6:2, 4:6, 6:3 i zdobyła Sunshine Double, co udało się wcześniej tylko czterem tenisistkom w erze open. Wyczyn Igi Świątek z 2022 r. został wyrównany, a poza tą dwójką w Indian Wells i w Miami w jednym sezonie wygrywały jeszcze tylko Steffi Graf (dwukrotnie), Kim Clijsters i Wiktoria Azarenka.

    Aryna Sabalenka — Coco Gauff 6:2, 4:6, 6:3

  • Gauff stanęła na drodze Sabalenki do Sunshine Double. Trzysetowy finał w Miami

    Gauff stanęła na drodze Sabalenki do Sunshine Double. Trzysetowy finał w Miami

    22 zwycięstwa w 23 meczach, 21 spotkań wygranych bez straty seta – tak wyglądał do dziś tegoroczny bilans Aryny Sabalenki. Tę jedyną porażkę Białorusinka zanotowała w finale Australian Open. A tego jednego seta w wygranym spotkaniu przegrała w finale Indian Wells.

    Oba te mecze, które nie kończyły się wygranymi liderki rankingu WTA 2:0, łączyła osoba rywalki – Jeleny Rybakina. To Kazaszka pozbawiła Sabalenkę najważniejszego tytułu w tym roku, w Melbourne. Ale czy mogłaby już teraz jej zagrozić. Półfinał w Miami pokazał, że raczej nie. Sabalenka wygrała 6:4, 6:3. I to wtedy stało się ostatecznie jasne, że niespełna 28-letnia zawodniczka z Mińska może jako piąta w historii wygrać w jednym sezonie tytuły w Indian Wells i Miami. A tą poprzednią była cztery lata temu Iga Świątek, gdy po raz pierwszy zostawała światową “1”.

    Dziś na drodze Sabalenki do tego historycznego wydarzenia stanęła Coco Gauff. Dla niej to był pierwszy finał w tym roku, w Indian Wells zakończyła rywalizację już na trzeciej rundzie, kreczując w starciu z Alexandrą Ealą przy stanie 2:6, 0:2. Stan jej zdrowia nie dawał pewności, że na Florydzie wszystko już będzie pewności. A tu w czterech pierwszych spotkaniach awans zapewniła sobie dopiero po trzecich setach. Dopiero w półfinale, przeciwko Karolinie Muchovej, wynik był rzeczywiście okazały – 6:1, 6:1. Choć nie oddawał tego, co działo się na korcie.

    W ich potyczkach było do tej pory 6:6. Sabalenka miała pewnie jednak w pamięci to, że dwa wielkoszlemowe finały – w Nowym Jorku i Paryżu – kończyła jednak jako przegrana.

    WTA Miami. Aryna Sabalenka kontra Coco Gauff. Stawką tytuł

    Sabalenka momentami sprawdzała Amerykankę, takie można było odnieść wrażenie. Jak ta zareaguje. W drugim gemie, przy stanie 40-30, posłała drugi serwis z prędkością 122 km/godz. A Gauff nie potrafiła returnem przejąć inicjatywy, za kilka sekund było już 0:2 w gemach.
    Zbliżenie tenisistki w różowym stroju podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z dobrze widoczną koncentracją na twarzy i piłką unoszącą się tuż przed jej oczami.

    Aryna Sabalenka w meczu z Coco GauffCRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICHPAP/EPA

    Wydawało się, że Białorusinka dość spokojnie będzie kontrolowała tego seta. Tyle że do gry włączyli się z jednej strony kibice, wyraźnie wspierający Amerykankę, ale z drugiej – i sama liderka rankingu. Najpierw pokpiła sprawę w piątym gemie, gdy miała stan 40-15 ze swojej perspektywy, dwa break pointy. I po lekkim drugim serwisie Coco przejęła inicjatywę. Mogła skończyć gema, odskoczyć na 4:1. A tymczasem zagrała niepotrzebnym w tej sytuacji slajsowanym skrótem w siatkę. Ostatecznie przegrała tego gema, Gauff dostała drugie życie. Przynajmniej na chwilę.

    Amerykanka biegała momentami jak szalona, broniła piłki daleko za końcową linią, przebijała je na drugą stronę. Tyle że tam stała już liderka rankingu. Sabalenka grała chwilami trochę nerwowo, ale jednak jej siła brała górę. Po 38 minutach było ostatecznie 6:2, Aryna była w połowie drogi do wielkiego osiągnięcia.

    Gauff w w tym turnieju przechodziła momentami samą siebie. Grała bardzo nierówno, ale skutecznie. Cztery razy wygrywała po trzecich setach, dwukrotnie – z Elisabettę Cocciaretto i Alycią Parks, przegrywała te pierwsze. A później odrabiała straty.

    Teraz też wygrała pierwszego gema, przy własnym serwisie. Ważnego, bo nie odebrał jej nadziei. A nawet dał trochę wiatru, bo przecież za moment pojawił się pierwszy break point w całym spotkaniu. Zepsuła go w dość bolesny sposób, akurat nie była zepchnięta do defensywy.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym i czapce z daszkiem idzie po korcie, trzymając zaciśniętą pięść, z wyrazem skupienia na twarzy, tło rozmazane z widoczną publicznością.

    Coco GauffCRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICHPAP/EPA

    Problemy dla Amerykanki pojawiły się w piątym gemie. Miała 40-0, grała dość pewnie. A tu przegrała dwa punkty, a później popełniła czwarty w spotkaniu podwójny błąd. I wtedy na jej dość spokojnej twarzy pojawiły się emocje, zaczęła uderzać w rakietę. A moment pojawiła się szansa na przełamanie dla Aryny. Gdyby tu Białorusinka zdołała wywalczyć breaka, pewnie już by było po meczu. To jednak Gauff ostatecznie objęła prowadzenie 3:2, kamery uchwyciły stojącą i wiwatującą mamę Coco.

    Amerykanka wyglądała coraz pewniej, wrócił serwis, w jej boksie pięść zaciskał Gavin McMillan, którego “podkradła” zeszłego lata Białorusince. W 10. gemie pojawiła się piłka setowa dla Amerykanki, Sabalenka byłą coraz bardziej spięta. I ta pierwsza szansa już dała wyrównanie stanu meczu, set zakończył się wynikiem 6:4.

    Na Hard Rock Stadium zapanowała euforia, Gauff była też na fali wznoszącej. Wygrała dwie pierwsze akcje na starcie trzeciej partii i… stanęła. Przegrała tego gema, a przecież to ona tu serwowała. Coś, co Sabalence nie udało się w drugiej partii, stało się faktem właśnie teraz.

    Białorusinka miała więc kopię sytuacji z pierwszego seta. I już nie wypuściła tej okazji. Wygrała finał 6:2, 4:6, 6:3.

    A teraz może ze spokojem czekać na to, co za trzy tygodnie wydarzy się w Stuttgarcie. Tam też ma coś do udowodnienia – po… czterech przegranych finałach.

    Dokładny zapis relacji “na żywo” z finału WTA 1000 Miami Open między Aryną Sabalenką i Coco Gauff można znaleźć tutaj.
    Zawodniczka tenisa ziemnego w czerwonym topie i białej spódnicy z rakietą w lewej dłoni wykonuje gest wzruszenia ramionami, stojąc na korcie podczas meczu.

    Coco GauffCHARLY TRIBALLEAU AFP
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP

    Coco Gauff: Na trybunach słychać było doping polskich kibiców

  • Iga Świątek rezygnuje! Sensacyjna decyzja Polki

    Iga Świątek rezygnuje! Sensacyjna decyzja Polki

    Decyzja zapadła i nie pozostawia już żadnych wątpliwości – Iga Świątek nie wystąpi w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, który odbędzie się w Gliwicach. Informację tę najlepsza polska tenisistka przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych, publikując obszerny i szczery wpis, w którym wyjaśniła powody swojej decyzji.

    Dla wielu kibiców była to wiadomość trudna do przyjęcia, ponieważ występy Świątek przed własną publicznością od zawsze miały szczególny wymiar – zarówno dla niej samej, jak i dla fanów. Zawodniczka nie ukrywała, że rezygnacja z gry w Polsce nie była łatwą decyzją. Podkreśliła, że reprezentowanie kraju na rodzimych kortach zawsze stanowiło dla niej ogromną wartość emocjonalną, a możliwość rywalizacji przy wsparciu polskich kibiców była czymś wyjątkowym.

    W swoim oświadczeniu Świątek szerzej odniosła się do obecnej sytuacji, wskazując na trudny okres, jaki przechodzi – nie tylko pod względem sportowym, ale również w kontekście zmian zachodzących w jej otoczeniu. Ostatnie tygodnie były dla niej wymagające, pełne wyzwań i momentów, które skłoniły ją do refleksji. Jak zaznaczyła, czuje potrzebę zatrzymania się na chwilę, uporządkowania pewnych spraw oraz skupienia się na spokojnej i jakościowej pracy treningowej, która pozwoli jej wrócić na najwyższy poziom.

    Nieobecność liderki rankingu sprzed kilku miesięcy oznacza, że odpowiedzialność za wynik reprezentacji Polski spocznie na pozostałych zawodniczkach. W składzie biało-czerwonych na mecz z Ukrainą znalazły się Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa oraz Linda Klimovicova. Świątek wyraziła pełne zaufanie do koleżanek z drużyny, szczególnie wskazując na Linette jako liderkę zespołu, która jej zdaniem doskonale odnajdzie się w tej roli i poprowadzi reprezentację.

    Polki staną przed wymagającym zadaniem, ponieważ ich rywalkami będą reprezentantki Ukrainy, wśród których nie zabraknie uznanych nazwisk światowego tenisa. W składzie przeciwniczek znalazły się m.in. Elina Switolina, Marta Kostjuk, Ołeksandra Olijnykowa, a także siostry Nadija Kiczenok i Ljudmiła Kiczenok, które specjalizują się w grze podwójnej.

    Spotkanie Polska – Ukraina zaplanowano na 10 i 11 kwietnia, a jego stawką będzie awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Ten odbędzie się we wrześniu w chińskim Shenzhen, gdzie najlepsze drużyny świata powalczą o końcowy triumf w tych prestiżowych rozgrywkach.

    Historia ostatnich występów reprezentacji Polski w tych rozgrywkach pokazuje, że zespół potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. W ciągu pięciu poprzednich edycji Polki trzykrotnie występowały w elicie, a dwa lata temu dotarły aż do półfinału, gdzie musiały uznać wyższość reprezentacji Włoch.

    Nieobecność Świątek z pewnością wpłynie na układ sił w nadchodzącym starciu, jednak jednocześnie otwiera przestrzeń dla innych zawodniczek, by wziąć na siebie większą odpowiedzialność i udowodnić swoją wartość na arenie międzynarodowej. Sama Świątek zapewniła, że będzie wspierać drużynę z całego serca i kibicować jej w walce o awans, podkreślając jednocześnie, jak wiele znaczy dla niej wsparcie fanów w tym wymagającym momencie kariery.

  • Niestety. Jest potwierdzenie ws. Igi Świątek

    Niestety. Jest potwierdzenie ws. Igi Świątek

    Potwierdziły się ostatnie doniesienia dotyczące absencji Igi Świątek w meczu Polski z Ukrainą w Pucharze Billie Jean King. W sobotę nasza tenisistka oficjalnie potwierdziła, że nie wystąpi w tym spotkaniu.

    Początek tegorocznego sezonu nie ułożył się po myśli Igi Świątek. Do tej pory nie udało jej się osiągnąć półfinału w żadnym turnieju. Z kolei w imprezie rangi WTA 1000 w Miami niespodziewanie odpadła na dzień dobry po porażce z Magdą Linette.

    To przyczyniło się do tego, że nasza tenisistka zakończyła współpracę z Wimem Fissette’em. Teraz ma przebywać w Akademii Rafaela Nadała i trenować pod okiem szkoleniowca, którego najprawdopodobniej zatrudni na stałe.

    ZOBACZ WIDEO: Iga Świątek dostawała sprzeczne komunikaty? Ostra dyskusja

    Wobec tego można było się spodziewać, iż Polka ostatecznie nie wystąpi w kadrze narodowej przy okazji meczu z Ukrainą w Pucharze Billie Jean King. Ostatnio “Fakt” przekazał, że jest to pewne, a w sobotę potwierdziła to sama Świątek.

    “Dzisiaj chcę się podzielić kolejną decyzją. Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie” – zaczęła we wpisie.

    “Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie” – kontynuowała.

    “Mamy świetny zespół – jestem pewna, że Magda Linette jako jego liderka wspaniale poprowadzi dziewczyny. Trzymam mocno kciuki za cały skład: Linda Klimovicova, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska, kapitan Dawid Celt oraz cały zespół. Będę wam kibicować z całego serca. Dziękuję również za wasze wsparcie – ono naprawdę wiele dla mnie znaczy” – zakończyła.

  • Kontuzja światowej “1” w Miami. Koniec marzeń o tytule w WTA 1000

    Kontuzja światowej “1” w Miami. Koniec marzeń o tytule w WTA 1000

    W czwartym w tym roku turnieju rangi 1000, Miami Open na Florydzie, do rozstrzygnięcia pozostały już tylko dwie wątpliwości. Finalistka zmagań singlowych wyłoniono w czwartek, w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu rozstrzygnęły się półfinały w deblu. Istniała sporo szansa, że o tytuły zagrają dwie liderki światowych rankingów, bo przecież swoje zadanie wykonała już Aryna Sabalenka. Została jeszcze Elise Mertens, przewodząca liście deblowej. Ona tu raz wygrała, w 2019 roku, wspólnie z… Sabalenką. Tymczasem spotkanie Belgijki zakończyło się już po 10 minutach.
    article cover

    Elise Mertens i Aryna Sabalenka wspólnie wygrały WTA 1000 w 2019 roku, w deblu. Dziś są liderkami rankingów. W finale wystąpi tylko BiałorusinkaIMAGO/Marleen FouchierNewspix.pl

    Turniej WTA 1000 w Miami kończy pierwszą część sezonu – tę na twardych kortach. Dla polskich kibiców rywalizacja na Florydzie, w kobiecej części drabinki, zakończyła się zaskakująco wcześnie. Wraz z odpadnięciem w trzeciej rundzie Magdy Linette, która przegrała na tym etapie z Alexandrą Ealą. A wcześniej pokonała Igę Świątek.

    Najwyżej notowana polska tenisistka straciła szansę na powrót na drugą pozycję w rankingu WTA. Mało tego, kolejne sukcesy Coco Gauff sprawiły, że Polka a w najbliższym notowaniu znajdzie się na czwartym miejscu. Liderką zaś pozostanie Aryna Sabalenka, która pewnie dotarła do finału. I jeśli w nim pokona w sobotę Gauff, jako czwarta w historii wygra Sunshine Double. Czyli w jednym roku wygra zarówno imprezę w Indian Wells, a następnie w Miami.

    WTA 1000 Miami. Krótkie starcie o finał gry podwójnej. Kontuzja światowej “1” już po 10 minutach

    Podobnie wyglądała sytuacja w grze podwójnej – tu liderka rankingu też awansowała do półfinału. Mowa o Elise Mertens – Belgijce, która przecież świetnie radzi sobie też w singlu, jest w okolicach 20. pozycji na świecie. Ona też już wie, jak smakuje sukces na Florydzie – i ma to bardzo bliski związek z… Sabalenką.

    W 2019 roku obie tworzyły bowiem parę deblową, były tu już wtedy jednym z najlepszych duetów świata. Najpierw wspólnie wygrały Indian Wells, pokonały w finale Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą 6:3, 6:2. Teraz ta ostatnia walczyła w drugim półfinale.

    A później dorzuciły jeszcze sukces w Miami, ogrywając 7:6 (5), 6:2 parę Samantha Stosur/Shuai Zhang. Chinka teraz jest partnerką deblową Belgijki, w styczniu wspólnie wygrały Australian Open.
    Zbliżenie na tenisistkę w sportowej czapeczce i pomarańczowej koszulce, trzymającą rakietę tenisową oraz zakrywającą usta dłońmi z czerwonym lakierem do paznokci; na twarzy widoczny wyraz silnych emocji.

    Elise MertensANP Newspix.pl

    Później Mertens nie udało się już triumfować w tym turnieju, choć raz jeszcze zagrała w finale. A Sabalenka dopięła swego w zeszłym roku, pokonała w boju o tytuł Jessicę Pegulę. I teraz może do dawnego Sunshine Double w deblu dołożyć ten singlowy,

    Mertens zaś miała najpierw do wygrania półfinał – wspólnie z Zhang grały z rozstawionymi tu z “1” Włoszkami – Sarą Errani i Jasmine Paolini. To świetny duet, choć wciąż pojawiają się wątpliwości, czy już nie nastąpił koniec ich wielkości. Rok temu wygrały cztery duże turnieje (Doha, Rzym, French Open, Pekin), w tym zaś ani razu nie grały w finale. Do tego Paolini ma też gorszy okres w singlu.

    Tymczasem ich spotkanie potrwało, nie licząc przerwy medycznej, niecałe 11 minut. Włoszki wygrały dwa pierwsze gemy, później – przy serwisie Errani – zostały przełamane do zera. Zawodniczki zeszły na ławkę, Belgijka poinformowała, że nie jest w stanie kontynuować gry. A to nie są jej pierwsze problemy z plecami, miała już kłopot w Dosze, wtedy zrezygnowała z gry podwójnej. Po Dubaju i Indian Wells wydawało się, że sytuację zdrowotną udało się wyprostować. Tymczasem kłopoty wróciły.

    Sytuacja dla Mertens jest o tyle poważna, że w poniedziałek powinna zacząć zmagania w WTA 500 w Charleston (tylko w singlu), później miała zagrać w drużynie Wima Fissette’a w BJK Cup, a od 13 kwietnia – w WTA 500 w Stuttgarcie. Niewykluczone są więc zmiany w tym planie.

    W finale Errani i Paolini zmierzą się z parą Siniakova/Taylor Townsend – Czeszka i Amerykanka ograły Gabrielę Dabrowski i Luisę Stefani 4:6, 6:4, 10-3.
    Elise Mertens rywalizuje w singlu i deblu podczas WTA 1000 w Miami

    Elise Mertens rywalizowała w singlu i deblu podczas WTA 1000 w MiamiPATRICK HAMILTON / BELGA MAG / Belga via AFPAFP

    Anglia – Urugwaj. Skrót meczu.

  • Iga Świątek rezygnuje! Sensacyjna decyzja Polki

    Iga Świątek rezygnuje! Sensacyjna decyzja Polki

    To już pewne! Iga Świątek nie wystąpi w Billie Jean King Cup w Gliwicach. – Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie – m.in. napisała Świątek w mediach społecznościowych.
    Iga Swiątek jest gwiazdą reprezentacji Polski na Billy Jean King Cup
    Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

    Iga Świątek o tym, że nie zagra w Billie Jean King Cup w Gliwicach poinformowała w długim wpisie w mediach społecznościowych. W polskim zespole w meczu z Ukraina zagrają zatem Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Świątek nie zagra w Billie Jean King Cup

    – Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie – napisała Świątek na Instagramie.

    Świątek wyjaśniła również, dlaczego nie wystąpi w Gliwicach.

    – Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie. Mamy świetny zespół – jestem pewna, że Magda Linette jako liderka wspaniale poprowadzi dziewczyny. Trzymam mocno kciuki za cały skład oraz cały zespół. Będę Wam kibicować z całego serca. Dziękuję również za Wasze wsparcie – ono naprawdę wiele dla mnie znaczy – dodała Świątek.

    Stawką pojedynku na Górnym Śląsku będzie awans do finału Billie Jean King Cup. Ten odbędzie się we wrześniu w chińskim Shenzhen.

    Mecz Polska – Ukraina zaplanowano w dniach 10-11 kwietnia tego roku.

    Zobacz także: Sytuacja Hurkacza jest bardzo trudna. Czy z nowym trenerem będzie lepiej?

    W zespole Ukrainy zagrają Elina Switolina, Marta Kostjuk, Ołeksandra Olijnykowa oraz Nadija i Ljudmiła Kiczenok.

    Polki w pięciu poprzednich edycjach tej imprezy grały w elicie trzykrotnie. Dwa lata temu w półfinale uległy Włoszkom.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Ostatnie tygodnie nie były udane dla Iga Świątek. Polka nie zdołała awansować do półfinału żadnego z turniejów singlowych, a w najbliższym notowaniu rankingu WTA spadnie na czwarte miejsce. W efekcie podjęła zdecydowaną decyzję – po blisko półtorarocznej współpracy zakończyła pracę z trenerem Wim Fissette. Z jej otoczenia płynęły sygnały, że nazwisko nowego szkoleniowca poznamy wkrótce, ale w międzyczasie pojawiła się jeszcze jedna ważna kwestia – występ w reprezentacji Polski podczas meczu z Ukrainą w Billie Jean King Cup. W tej sprawie tenisistka zabrała głos osobiście.

    Miniony sezon był dla zawodniczki z Raszyna pełen wzlotów i niedosytu. W Australian Open dotarła do półfinału, wyrównując swój najlepszy wynik, jednak mimo piłki meczowej nie awansowała do finału – zatrzymała ją Madison Keys. Kolejne turnieje na twardych kortach przynosiły solidne rezultaty, lecz kończyły się najczęściej na etapie ćwierć- lub półfinału.

    Największym zaskoczeniem był jednak sezon na mączce. Po raz pierwszy od lat Świątek nie zdobyła żadnego tytułu na swojej ulubionej nawierzchni. Problemy były widoczne zarówno w Madrycie, jak i w Rzymie, a jej imponującą serię zwycięstw w Paryżu przerwała Aryna Sabalenka. Paradoksalnie więcej powodów do radości przyniosła trawa – finał w Bad Homburg oraz znakomity występ na Wimbledonie pozwoliły realnie myśleć o powrocie na szczyt rankingu. Potwierdzeniem dobrej formy był również triumf w Cincinnati.

    Końcówka sezonu nie była już jednak tak udana, a początek obecnego roku przyniósł kolejne rozczarowania. Ćwierćfinały w Melbourne, Dosze i Indian Wells, a także dwie porażki w United Cup odbiły się szerokim echem. Punktem zwrotnym okazała się przegrana już w drugiej rundzie turnieju w Miami z Magda Linette – to właśnie po tym meczu zapadła decyzja o zakończeniu współpracy z Fissette’em.

    Kolejną niewiadomą był udział Świątek w rozgrywkach Billie Jean King Cup. Turniej kwalifikacyjny w Gliwicach miał być jedyną okazją, by zobaczyć liderkę polskiego tenisa w kraju w 2026 roku. Kapitan reprezentacji, Dawid Celt, powołał wcześniej Magdę Linette, Katarzynę Kawę, Maję Chwalińską i Lindę Klimovicovą, pozostawiając jedno miejsce dla Świątek.

    Ostatecznie jednak tenisistka zdecydowała się zrezygnować z występu. W oficjalnym komunikacie przyznała, że była to dla niej trudna decyzja, ale obecnie potrzebuje czasu na uporządkowanie spraw sportowych i osobistych oraz spokojną pracę z nowym szkoleniowcem. Podkreśliła również, że gra przed polską publicznością zawsze miała dla niej szczególne znaczenie.

    Wszystko wskazuje na to, że Świątek wróci do rywalizacji w połowie kwietnia podczas turnieju w Stuttgarcie. Tymczasem jej miejsce w kadrze najprawdopodobniej zajmie Martyna Kubka. Reprezentacja Ukrainy wystąpi w najmocniejszym składzie – z Elina Svitolina i Marta Kostyuk na czele. O awansie do turnieju finałowego zadecyduje drużyna, która jako pierwsza zdobędzie trzy punkty.