• Trener ujawnia prawdę o Świątek i Fissecie. “To się zaczęło wcześniej”

    Trener ujawnia prawdę o Świątek i Fissecie. “To się zaczęło wcześniej”

    Tydzień temu Iga Świątek poinformowała o rezygnacji z pracy z Wimem Fissette’m. I choć nie ogłoszono jeszcze nazwiska jego następcy, coraz więcej mówi się o tym, co będzie musiał zrobić nowy szkoleniowiec 24-latki. Swoją sugestię zaprezentował Tomasz Iwański. Były trener Kamila Majchrzaka uważa, że ważne będzie porozumienie ze sztabem Świątek, a także drobne poprawki w grze byłej liderki rankingu.
    TENIS AUSTRALIAN OPEN
    Marcin Cholewiński / PAP

    Niecałe półtora roku – tyle trwała współpraca Igi Świątek z Wimem Fissette’m. Belgijski szkoleniowiec poprowadził byłą liderkę światowego rankingu do triumfu w zeszłorocznym Wimbledonie, ale obecny sezon nie toczy się po myśli 24-latki. Najlepsza polska tenisistka jeszcze ani razu nie awansowała choćby do półfinału rankingowego turnieju WTA.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

    Tomasz Iwański, trener tenisa, z niemal zegarmistrzowską precyzją przewidział długość pracy Fissette’a w teamie Świątek. Jeszcze w 2024 roku oceniał, że Belg nie będzie trenować 24-latki tak długo, jak jej poprzedni szkoleniowiec. Tomasz Wiktorowski trafił do sztabu Świątek w grudniu 2021 roku, a odszedł we wrześniu 2024 roku – kadencja obecnego trenera Naomi Osaki trwała więc niecałe trzy lata.
    Takiego trenera potrzebuje Iga Świątek

    Teraz Iwański zdradza jak doszedł do takiej oceny. – Cała historia pracy Wima pokazywała, że nie ma szczególnie długich etapów pracy z jedną zawodniczką. Jest trenerem potrafiącym dopasować się do różnego rodzaju okoliczności, a niekoniecznie narzucającym swoją wolę podopiecznej. Stąd była moja konkluzja – powiedział w wywiadzie dla PAP.

    Zobacz też: Pilny komunikat Magdy Linette. Nagła rezygnacja tuż przed turniejem

    Były trener Kamila Majchrzaka uważa, że 24-latka nie potrzebuje rewolucji w swoim teamie. – Idze niekoniecznie jest potrzebny szkoleniowiec z wielkim nazwiskiem. Biorąc pod uwagę, że ona nie zamierza dokonać innych zmian w sztabie, potrzebny jest człowiek, który będzie się umiał dogadać z ludźmi dookoła niej i będzie umiał uporządkować pewne rzeczy, bo w ostatnim czasie w jej grę wkradło się sporo bałaganu – analizuje.

    Iwański podkreśla, że decyzja o rozstaniu z Fissettem została podjęta jeszcze przed szokującą porażką z Magdą Linette w Miami. – Nie wierzę, że Iga zaczęła poszukiwania trenera w dniu, w którym zwolniła Wima. To się zaczęło znacznie wcześniej. W cały proces na pewno włączeni są menedżerowie, ale również sami zawodnicy przez lata kariery wypracowują swoje kontakty – ocenia.
    Iga Świątek szybko wróci do formy?

    Tomasz Iwański zauważa, że nawet najlepszy szkoleniowiec może nie podołać zadaniu, gdy nie znajdzie osi porozumienia z podopiecznym. – Zawodnik ma jakieś wyobrażenie osoby, której szuka. Czasem to wyobrażenie jest odpowiednie, a czasem nie. Zawsze podkreślam, że mogę być idealnym trenerem dla zawodnika X, a bardzo słabym dla zawodnika Y. Przyczyną mogą być choćby różnice światopoglądowe – wyjaśnił.

    Jego zdaniem zarówno Świątek, jak i Hubert Hurkacz, który niedawno rozstał się z Nicolasem Massu, mogą błyskawicznie wrócić do świetnej gry. – W przypadku zawodników, którzy tenisowo i fizycznie prezentują wysoki poziom, a do takich należy zaliczyć Igę i Huberta, pozytywne efekty mogą przyjść bardzo szybko. Czasem niewiele trzeba, aby wszystko wskoczyło na właściwe tory – podkreśla Tomasz Iwański.

    Iga Świątek zrezygnowała z udziału w Billie Jean King Cup w Gliwicach, a zagraniczne media sugerują, że nie pojawi się też w Stuttgarcie na pierwszym w sezonie turnieju na mączce. Pierwotne plany wskazywały, że to właśnie w Niemczech Polka pojawi się z nowym szkoleniowcem. Zmagania te rozpoczną się 13 kwietnia.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Tak Iga Swiatek podsumowala Kamila Stocha. Kolejna lurka dla skoczka

    Tak Iga Swiatek podsumowala Kamila Stocha. Kolejna lurka dla skoczka

    Ostatni skok w karierze Kamila Stocha, a później takie słowa. Iga Świątek nie czekała

    Kamil Stoch w niedzielę, 29 marca, oddał swoje dwa ostatnie skoki w zawodowej karierze. Legenda w pierwszej próbie podczas konkursu Pucharu Świata w Planicy poszybowała na 193 metry, w drugiej wylądowała trzy metry bliżej. Chwilę po zakończeniu rywalizacji na słynnym słoweńskim mamucie trzykrotny mistrz olimpijski został pożegnany z wielkimi honorami. Jedną z osób, która zdecydowała się wyrazić dla niego swój podziw w mediach, jest Iga Świątek. Tenisistka nie kryła, kim jest dla niej uznany skoczek.
    Iga Świątek i Kamil Stoch (w kwadracie)

    Iga Świątek, pożegnanie Kamila Stocha(w kwadracie)ABACA/NEWSPIX.PL/FOT.EXPA/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Ten moment musiał w końcu nadejść. Kamil Stoch w niedzielę po oddaniu dwóch skoków na mamucie ukłonił się widowni Pucharu Świata w Planicy i tym samym zakończył swoją 22-letnią, bogatą w sukcesy karierę profesjonalnego skoczka narciarskiego.

    Popularnego “Rakietę z Zębu” natychmiast po zakończeniu rywalizacji zaczęło żegnać mnóstwo uznanych sportowców, a w rozmowie z serwisem “WP SportoweFakty” swoje uznanie wobec skoczka wyraziła “inna z polskich rakiet” – Iga Świątek.

    Iga Świątek nie mogła dłużej milczeć. Oto kim jest dla niej Kamil Stoch

    Najlepsza polska tenisistka w historii nie kryła się z tym, że sukcesy Kamila Stocha śledziła od najmłodszych lat, kiedy znajdował się już na szczycie, a ona sama zaczynała świadomie odbierać i rozumieć, czym jest rywalizacja sportowa.

    Stoch dla Świątek to jednak ktoś znacznie więcej niż tylko osoba, którą oglądała w telewizji. Skoczek jest dla tenisistki przykładem wybitnego sportowca i profesjonalisty, u którego etyka pracy i determinacja zawsze stały na najwyższym poziomie.

    – Jest symbolem tego, jak powinna wyglądać etyka pracy w sporcie i jakie wartości powinien reprezentować prawdziwy mistrz. Od początku imponował mi jego profesjonalizm, konsekwencja i niezwykła zdolność do utrzymywania najwyższego poziomu przez wiele lat. Na skoczni zawsze widziałam w nim ogromną energię, determinację i sportową odwagę – coś, co wyróżnia wielkich mistrzów – dodała.

    Iga Świątek na koniec wskazuje również, że jej podziw wobec Stocha nie wynika jedynie z sukcesów, jakie odnosił w zawodowym sporcie. Trzecia rakieta świata ma do niego ogromny szacunek głównie ze względu na to, jakim jest człowiekiem.

    – Dlatego właśnie Kamil Stoch jest dla mnie jednym z tych sportowców, których nie podziwia się wyłącznie za wyniki. Szanuję go za to, jakim jest zawodnikiem, ale jeszcze bardziej za to, jakim jest człowiekiem. W moim pokoleniu wielu z nas dorastało, patrząc na jego sukcesy – i myślę, że dla wielu młodych sportowców był i wciąż jest jednym z najlepszych przykładów tego, czym naprawdę jest mistrzostwo – zakończyła.
    Po lewej stronie młoda kobieta w sportowej czapce i białym stroju z butelką wody, po prawej mężczyzna w zimowej kurtce i czapce z polskim godłem oraz logiem 4F, z uśmiechem wśród padającego śniegu.

    Iga Świątek, Kamil StochDavid Gray & Marcin GolbaAFP
    Tenisistka w sportowym stroju obejmuje ręką twarz i opuszcza głowę, stojąc na korcie tenisowym, w tle tłum kibiców.

    Iga Świątek po finale US Open 2022Matthew StockmanAFP
    Sportowiec ubrany w czerwoną kurtkę z logo sponsorów stoi na tle padającego śniegu, patrzy lekko w górę z uśmiechem na twarzy, wokół niego zimowy krajobraz.

    Kamil StochMarcin GolbaAFP

    Iga Świątek: Czasami mam dosyć tego wszystkiego, co wiąże się z tenisem

  • 5 godzin po meczu ze Świątek zapadł werdykt ws. Sakkari. Zwrot akcji w Dosze

    5 godzin po meczu ze Świątek zapadł werdykt ws. Sakkari. Zwrot akcji w Dosze

    Czwartkowy ćwierćfinał w Dosze nie potoczył się po myśli Igi Świątek i jej kibiców. Nasza reprezentantka niespodziewanie uległa Marii Sakkari, mimo pewnie wygranego pierwszego seta. Ostatecznie to Greczynka zameldowała w najlepszej “4” tegorocznej edycji imprezy rangi WTA 1000 w stolicy Kataru. Kilka godzin po tym meczu zapadło istotne rozstrzygnięcie ws. byłej trzeciej rakiety świata. Wiemy już, z kim i kiedy powalczy w kolejnej fazie. Na koniec doszło do zwrotu akcji.
    Dwie tenisistki w trakcie rywalizacji, po lewej stronie zawodniczka w białej koszulce i fioletowej czapce pokazuje zaciskniętą pięść, po prawej stronie zawodniczka w pomarańczowym stroju z ręką na czole, wyrażająca emocje związane z meczem.

    Iga Świątek i Maria Sakkari walczyły ze sobą o półfinał WTA 1000 w DoszeNoushad Thekkayil / Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Iga Świątek walczyła w tym sezonie o swój czwarty tytuł w Dosze. Nasza reprezentantka wygrywała turnieje w stolicy Kataru w sezonach 2022-2024. Pod nieobecność Aryny Sabalenki, Raszynianka została rozstawiona z “1”. Niestety, tegoroczna przygoda Polki z rywalizacją w tej wyjątkowej dla niej lokalizacji zakończyła się już na etapie ćwierćfinału, czyli o szczebel niżej niż 12 miesięcy temu.

    Wszystko za sprawą dzisiejszego starcia z Marią Sakkari. 24-latka bardzo dobrze otworzyła spotkanie, pewnie triumfowała w premierowej odsłonie. Od drugiej partii sytuacja na korcie uległa jednak diametralnej zmianie. Coraz więcej do powiedzenia miała Greczynka. Teoretycznie Świątek wciąż mogła zakończyć potyczkę w dwóch setach, miała dwa break pointy na 5:4. Ostatecznie doszło jednak do decydującej rozgrywki. W niej Iga przegrywała już 2:5 15-30, potem wyrównała na 5:5. Kluczowe gemy wpadły jednak na konto rywalki. Na koniec Raszynianka popełniła bolesny błąd przy siatce, który sprawił, że to była trzecia rakieta świata zwyciężyła 2:6, 6:4, 7:5.

    Potknięcia Polki nie wykorzystała Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu prowadziła już 4:2 w trzecim secie meczu z Victorią Mboko, ale później to Kanadyjka wygrała cztery gemy z rzędu i zameldowała się w półfinale. Taki rezultat oznaczał, że Świątek utrzyma pozycję wiceliderki po zmaganiach w Dosze. To nadal nie był jednak koniec dzisiejszych emocji w stolicy Kataru. Wciąż pozostawał do rozegrania jeszcze jeden ćwierćfinał. Dopiero ok. godz. 22:45 czasu lokalnego swój mecz rozpoczęły Karolina Muchova i Anna Kalinska. To właśnie ten pojedynek wyłaniał rywalkę dla Sakkari w batalii o decydujące starcie.

    WTA Doha: Karolina Muchova kontra Anna Kalinska w ćwierćfinale

    Początek spotkania obfitował w zacięte gemy, gdzie obie tenisistki miały swoje szanse na zdobycie “oczka”. To jednak Muchova powiększała swoje konto i w pewnym momencie miała nawet break pointa na 4:0. Ostatecznie Kalinska utrzymała jednak własne podanie. Następne minuty należały do Rosjanki. W trakcie szóstego rozdania Anna posiadała trzy szanse na remis. Mimo to nie doprowadziła do wyniku 3:3. Doszło do następnego przełamania, a później Karolina wyszła na 5:2. Chociaż 28. rakieta świata do końca próbowała walczyć o zniwelowanie straty, finalnie Czeszka utrzymała różnicę jednego breaka i zapisała na swoim koncie triumf 6:3 w premierowej odsłonie.

    Pierwsze minuty drugiej części pojedynku układały się po myśli serwujących. Na break pointy trzeba było zaczekać do czwartego gema. Wtedy to Kalinska “dobrała się” do podania przeciwniczki za drugą okazją na przełamanie. Chwilę później Anna prowadziła już 4:1. Na koniec doszło do niesamowitego zwrotu akcji. Kluczowy okazało się siódme rozdanie. Wtedy to Rosjanka nie wykorzystała wyniku 30-0 przy swoim serwisie. Przegrała od tej pory aż dziewięć kolejnych akcji i sytuacja na korcie uległa diametralnej zmianie. Muchova poszła za ciosem, zgarniając w sumie pięć gemów z rzędu. Ostatecznie Karolina zamknęła mecz w dwóch setach, wygrywając 6:3, 6:4.

    Niespełna pięć godzin po zwycięstwie Marii Sakkari okazało się, że to reprezentantka naszych południowych sąsiadów zagra z Greczynką w półfinale WTA 1000 w Dosze. Znamy już plan gier na piątkowe zmagania w stolicy Kataru. Nie przed 16:00 czasu polskiego o finał powalczą Jelena Ostapenko i Victoria Mboko. Po ich starciu zobaczymy drugą półfinałową potyczkę, z udziałem Sakkari oraz Muchovej. Za około dobę będzie już jasne, które zawodniczki zagrają o tytuł w pierwszym tysięczniku w sezonie 2026.

    Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczuPolsat Sport
    Maria Sakkari

    Maria SakkariJULIEN DE ROSAAFP
    Kobieta w białym stroju sportowym z pomarańczową opaską na głowie uderza dwuręcznym backhandem żółtą piłkę tenisową, skupiona na grze.

    Karolina MuchovaIZHAR KHANAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym i białym daszku cieszy się po wygranym punkcie na korcie, unosząc zaciśniętą pięść w geście triumfu, w tle rozmyta publiczność.

    Anna KalinskaANTHONY WALLACEAFP

  • Iga Świątek nie odpuszcza. W sieci pokazała nagranie

    Iga Świątek nie odpuszcza. W sieci pokazała nagranie

    Iga Świątek szuka nowego trenera

    Iga Świątek po szokująco szybkiej porażce w Miami Open z Magdą Linette w drugiej rundzie turnieju zdecydowała się na drastyczną zmianę. Raszynianka ogłosiła, że zakończyła współpracę z Wimem Fissette, a ostatnio dodała, że musi zrezygnować z występu w Billie Jean King Cup. Tenisistka najprawdopodobniej wciąż szuka trenera, a swoim fanom pokazała, że mimo tego, że ma sporo na głowie, o treningach nie zapomina.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Oto kim dla Igi Świątek jest Kamil Stoch. Wyłożyła karty na stół

    Iga Świątek nie odpuszcza. Pokazała nagranie z treningu

    Na swoim instastories Iga Świątek pokazała nagranie, na którym widać fragment jej treningu na mączce. Polka najbardziej lubi grać właśnie na tej nawierzchni.

    “Work in progress [Praca w toku — red.]” — napisała Iga Świątek w opisie do pokazanego filmiku.

    Iga Świątek podczas treningu

    Iga Świątek podczas treninguŹródło: instagram

    Polacy rezygnują na potęgę. Wszystko przez decyzję Igi Świątek

    Następnym turniejem, w którym kibice będą mogli zobaczyć Polkę, będzie najprawdopodobniej Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie, który będzie rozgrywany w dniach 13–19 kwietnia. Iga Świątek w Stuttgarcie triumfowała w latach 2022 oraz 2023.

  • Sabalenka w centrum uwagi. Hit za oceanem, ponad dwa lata

    Sabalenka w centrum uwagi. Hit za oceanem, ponad dwa lata

    Polscy kibice coraz bardziej niepokoją się o Igę Świątek. Podczas gdy Polka szuka nowego trenera po serii kiepskich wyników, świetne rezultaty osiąga Aryna Sabalenka. Białorusinka w sobotni wieczór naszego czasu zdobyła pierwsze w karierze Sunshine Double, czyli wygrała turnieje w Indian Wells oraz Miami. Okazuje się, że liderka WTA może cieszyć się podwójnie po potyczce Jannika Sinnera. Wspomniany duet już zapisał się w historii tenisa, a to nie koniec.
    Aryna Sabalenka w czarnej sportowej koszulce, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę; rozmyte tło.

    Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP

    Aryna Sabalenka w obecnie trwającym sezonie zdecydowanie dominuje nad resztą stawki. W każdym turnieju, jakim grała, dochodziła do finału. Przegrała zaledwie jeden. Mała niespodzianka wydarzyła się przy okazji Australian Open, kiedy to główną nagrodę zgarnęła Jelena Rybakina. Odpowiedź Białorusinki na niepowodzenie była jednak imponująca. Liderka światowego rankingu nie znalazła pogromczyni w Indian Wells oraz Miami.

    Nagroda? Pierwsze w karierze Sunshine Double, o czym wspominaliśmy na wstępie. Białorusinka dołączyła tym samym między innymi do Igi Świątek. “Straciłam kilka okazji w drugim secie, ale starałam się zachować pozytywne nastawienie. Jestem bardzo szczęśliwa, że w tym miesiącu wszystko się udało i dobrze funkcjonowało. (…)” – powiedziała po wygranym sobotnim starciu z Coco Gauff dla “tennis.com”. A eksperci byli pod wrażeniem jej dyspozycji.

    Sabalenka i Sinner zdominowali Sunshine Double. Tylko dwa przegrane sety

    O Arynie Sabalence głośno ponownie zrobiło się w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu, gdy trofeum w Miami wywalczył także Jannik Sinner. Powodem była niesamowita seria białorusko-włoskiego duetu. Gwiazdy światowego tenisa wygrały już szósty wielki turniej w tym samym momencie. Za początek pięknej serii uznaje się Australian Open 2024. Co było dalej? “Cincinnati 2024, US Open 2024, Wuhan & Szanghaj 2024, Indian Wells 2026, Miami 2026” – wyliczył profil “The Tennis Letter” w serwisie X.

    “Dominacja na kortach twardych… wspólna” – podsumowano. Na wyobraźnię działa ich wspólny bilans setów podczas tegorocznego Sunshine Double. Przytoczył go jeden z użytkowników w komentarzach. “Dokonanie tego przy łącznym bilansie 48-2 jest po prostu przerażające” – napisał internauta o nazwie “MuhdBiu”. Nieco większa w tym zasługa Jannika Sinnera. Włoch w Stanach Zjednoczonych rozegrał perfekcyjne turnieje, w których nie oddał przeciwnikom ani jednej partii. Aż strach pomyśleć, co jeszcze w przyszłości osiągnie wspomniana dwójka.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowym stroju na tle czarnej ściany, o jasnych włosach związanych do góry.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Zawodniczka tenisowa w czerwonej sukience, z rakietą w lewej ręce, krzyczy z wyraźnym wyrazem silnych emocji po rozegraniu punktu na korcie.

    Aryna SabalenkaFatima ShbairEast News
    Tenisistka ubrana w sportowy strój wykonuje gest pocałunku w stronę publiczności na korcie, w tle widoczni są rozmyci kibice.

    Aryna SabalenkaMatthew StockmanAFP

    Jannik Sinner – Jiri Lehecka. Skrót meczu

  • Koszmar Świątek trwa. Dokument WTA nie pozostawia złudzeń, to znów się wydarzyło

    Koszmar Świątek trwa. Dokument WTA nie pozostawia złudzeń, to znów się wydarzyło

    Iga Świątek wciąż mierzy się ze sporym kryzysem w początkowej fazie tegorocznych zmagań. Polka tym razem w Miami odpadła już po pierwszym meczu. Zaledwie kilka dni później ogłosiła natomiast zakończenie współpracy z Wimem Fissette’em. Nie jest to koniec niepokojących wieści dla kibiców mistrzyni Wimbledonu. W poniedziałkowy poranek naszego czasu oficjalnym dokumentem podzieliła się WTA. Kobieca organizacja potwierdziła ważną zmianę w rankingu.
    Iga Świątek w białej koszulce z rakietą, patrzy w górę na tle niebieskiej tablicy z napisem

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News

    Już sześć przegranych spotkań ma na koncie Iga Świątek w obecnie trwającym sezonie. Tak kiepskiego początku Raszynianka nie miała od wielu lat, co widoczne jest w rankingu WTA. Naszej rodaczce już na dobre uciekła prowadząca Aryna Sabalenka. Mało tego, 24-latka musi oglądać się za siebie, ponieważ w pogoń zabrały się pozostałe znane tenisistki. Podczas Indian Wells swego dopięła Jelena Rybakina, która wskoczyła na pozycję wiceliderki zestawienia.

    W Miami natomiast powody do radości miała Coco Gauff. Amerykanka wykonała plan minimum i znalazła się w decydującej fazie zmagań. To w połączeniu z odpadnięciem Igi Świątek już w drugiej rundzie spowodowało kolejną roszadę w klasyfikacji zawodniczek. Od kilkudziesięciu godzin widoczna była ona jedynie w rankingu na żywo. 30 marca na oficjalnej stronie WTA pojawiła się jednak oficjalna aktualizacja. Włodarze przygotowali między innymi dokument PDF.

    Iga Świątek już oficjalnie na czwartym miejscu w rankingu WTA. Czas na Stuttgart

    Reprezentantka USA wyprzedza triumfatorkę zeszłorocznego Wimbledonu o zaledwie piętnaście punktów. Spadek Igi Świątek to jednak obecnie najmniejsze zmartwienie sportsmenki. Ta zabrała się za poszukiwanie szkoleniowca po zakończeniu współpracy z Wimem Fissette’em. Drogi Belga oraz Polki rozeszły się w zeszłym tygodniu. Czara goryczy przelała się w Miami, gdy w drugiej rundzie 24-latka niespodziewanie uznała wyższość Magdy Linette.

    Kolejny cios dla kibiców z kraju nad Wisły przyszedł całkiem niedawno. Raszynianka zrezygnowała z kwietniowego występu w eliminacjach do finałów Billie Jean King Cup w Gliwicach. “Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie” – napisała w mediach społecznościowych.

    Teraz trwa wielkie wyczekiwanie na zawody w Stuttgarcie. Dobry występ Igi Świątek pozwoliłby jej na powrót do czołowej trójki rankingu.

    Czołowa piątka rankingu WTA z notowania opublikowanego 30.03.2026:

    1. Aryna Sabalenka – 11 025 punktów

    2. Jelena Rybakina – 8 108

    3. Coco Gauff – 7 278

    4. Iga Świątek – 7 263

    5. Jessica Pegula – 6 243
    Sportowiec ubrany w czarną koszulkę i czapkę, stojący przy mikrofonie na tle niebieskiego ekranu, zakrywający twarz dłońmi wyrażając silne emocje.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Tenis. Iga Świątek – wiceliderka rankingu WTA

    Tenis. Iga ŚwiątekKENA BETANCUR / AFPAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    Alexander Zverev – Jannik Sinner. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Kamil Stoch wprost ws. religii, ogłosił to publicznie. Poruszenie w Polsce

    Kamil Stoch wprost ws. religii, ogłosił to publicznie. Poruszenie w Polsce

    Podczas pożegnalnego spotkania z kibicami w Planicy Kamil Stoch odniósł się do wartości, które są dla niego najważniejsze w życiu. Trzykrotny mistrz olimpijski nie unikał trudnych tematów i otwarcie opowiedział o swojej wierze w Boga. Jego słowa wywołały duże poruszenie – najpierw wśród obecnych na miejscu fanów, a później także w internecie.

    Jeszcze przed finałowym konkursem w Planicy kibice mogli spotkać się ze swoim idolem w Kranjskiej Gorze, gdzie zorganizowano tzw. Polski Dom. To właśnie tam Stoch odpowiadał na pytania zarówno fanów, jak i dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło życiowych priorytetów sportowca.

    – Przez całe życie zastanawiam się, co jest najważniejsze. Myślę, że na pierwszym miejscu zawsze jest Bóg. Niezależnie od tego, co się dzieje, On jest obecny – od nas zależy, czy Go przyjmiemy. Na drugim miejscu stawiam rodzinę i najbliższych. To relacje, o które trzeba dbać i zawsze znajdować dla nich czas – powiedział, czym wywołał entuzjastyczną reakcję publiczności.

    W dalszej części wypowiedzi podkreślił również znaczenie więzi z kibicami. Zaznaczył, że ogromnie ceni relację, którą wspólnie zbudowali przez lata, i docenia fakt, że fani potrafią pokonywać setki kilometrów, by go wspierać. Jak dodał, są to wartości bezcenne, których nie da się kupić.

    Szczere wyznanie Stocha odbiło się szerokim echem, zwłaszcza że padło na początku Wielkiego Tygodnia poprzedzającego Wielkanoc – najważniejsze święto w kalendarzu chrześcijańskim.

    W sieci szybko pojawiło się mnóstwo komentarzy. Kibice nie kryli uznania dla sportowca, podkreślając jego autentyczność, pokorę i jasno określony system wartości. Wielu z nich zwracało uwagę, że mimo ogromnych sukcesów pozostał osobą skromną i wierną swoim przekonaniom.

    Moment, w którym Stoch wypowiedział te słowa, został zarejestrowany przez dziennikarkę Interii Sport Natalia Kapustka. Nagranie szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych, wzbudzając kolejne reakcje.

    Nie jest to pierwszy raz, gdy skoczek tak otwarcie mówi o swojej wierze. Już wcześniej przyznawał, że swoje sukcesy zawdzięcza Bogu i często dedykuje Mu swoje występy. Wspominał również, że przed zawodami modli się nie tylko o własne bezpieczeństwo, ale także o zdrowie innych zawodników.

    O duchowości Stocha wypowiadał się w przeszłości także Edward Pleń, kapelan polskich olimpijczyków. Podkreślał on, że sportowiec mówi o wierze szczerze i zgodnie z tym, co nosi w sercu, a jego postawa jest naturalnym świadectwem życia opartego na wartościach religijnych.

  • Nieoczekiwany zwrot akcji: Zaplanowana akcja prezydenta Karola Nawrockiego

    Nieoczekiwany zwrot akcji: Zaplanowana akcja prezydenta Karola Nawrockiego

    Prezydent Karol Nawrocki pojawił się na meczu reprezentacji Polski, by z trybun kibicować “Biało-Czerwonym” w walce o awans na mundial. Po wszystkim, już po raz kolejny, wybrał się do szatni Roberta Lewandowskiego i spółki. Nagranie dokumentujące zachowanie trafiło do sieci. I się zaczęło. Ruszyła lawina komentarzy. Niektórzy postulują… objęcie prezydenta zakazem. Wybrzmiał też głos m.in. Marka Migalskiego.
    Karol Nawrocki i Cezary Kulesza, mecz Polska – Albania na Stadionie Narodowym w Warszawie

    Karol Nawrocki i Cezary Kulesza, mecz Polska – Albania na Stadionie Narodowym w WarszawiePIOTR KUCZA/FOTOPYKNewspix.pl

    Polska wygrała z Albanią w półfinale baraży o mundial 2026 (2:1), dzięki czemu we wtorek 31 marca zawalczy ze Szwecją o bilet na mistrzostwa świata. Zwycięstwo podopiecznych Jana Urbana prosto ze Stadionu Narodowego w Warszawie oklaskiwał m.in. Karol Nawrocki. Prezydent regularnie gości na piłkarskich meczach, zarówno Ekstraklasy, jak i kadry. Po spotkaniu, także swoim zwyczajem, pojawił się w szatni u Roberta Lewandowskiego i spółki. Zaintonował dobrze znaną kibicowską przyśpiewkę. Jego zachowanie zbiera wiele komentarzy.

    Prezydent Nawrocki wparował do szatni Polaków. I się zaczęło

    Po wrześniowym, wygranym 3:1 przez “Biało-Czerwonych”, meczu z Finlandią prezydent zagościł w szatni reprezentacji Polski, gdzie wygłosił krótkie przemówienie zakończone głośnym okrzykiem. “Kto wygrał mecz?!” – rozpoczął. “Polska!” – odpowiedzieli mu piłkarze i obecni na miejscu ludzie ze sztabu.

    Teraz historia się powtórzyła. Karol Nawrocki znów ryknął do zawodników z pytaniem o zwycięzcę pojedynku. A następnie, wspólnie z drużyną, dokończył doskonale znaną ze stadionów przyśpiewkę. Cały moment nagrano, a wideo udostępniono w sieci.

    I się zaczęło. Ruszyła lawina tysięcy komentarzy tworzących burzliwą dyskusję. Internauci są bowiem w ocenach podzieleni. Jednym imponuje zachowanie prezydenta. Nawiązują do faktu, że Karol Nawrocki przez 15 lat grał w Ex Siedlce Gdańsk i widać, że dobrze czuje się w piłkarskich klimatach.

    “Najlepsze w tym wszystkim jest to, że on jest w tym mega dobry. A mówię to jako były-harpagan-kapitan środkowy obrońca, do 4 ligi polskiej i 1 futsalu”, “Z takim gniazdowym nie byłoby pikniku na Narodowym”, “Charyzma i pewność siebie. Brawo”, “Dobrze jest. Brawo, panie prezydencie”, “Jest moc i charyzma”, “Wszedł jak do swoich i wykrzyczał tak, jak po każdym wygranym meczu” – opisują na platformie X.

    Drudzy apelują o oddzielenie sportu od polityki. Spekulują na temat domniemanego drugiego dna w zachowaniu prezydenta. “Polityk nie powiem grzać się w blasku sportowców”, “Ociepla swój wizerunek, otoczony błyskiem aparatów, aby odwrócić uwagę od istotnych spraw, które zawalił. Szkoda piłkarzy, którzy uczestniczą w tym cyrku”, “Wszędzie polityka, nie można spokojnie obejrzeć wydarzenia sportowego” – denerwują się.

    Są też głosy oburzenia podnoszące temat powtarzalności zachowania Nawrockiego. “Za pierwszym razem, jak Karol Nawrocki wszedł do szatni, to jeszcze było akceptowalne, ale teraz to się już robi słabe i żenujące. To jak taki wujek z wesela, który na siłę próbuję być zabawny, a reszta rodziny jest na tyle taktowana, że nie zwraca mu uwagi” “Robi sobie wygraną na zwycięstwie piłkarzy, już nie pierwszy raz”, “Tani chwyt marketingowy. Powtarzany staje się tandetny. (…) Zepsuł piłkarzom spontaniczną radość w szatni po wygranym meczu”, “Ale żenada. Politycy powinni mieć ustawowy zakaz wchodzenia do szatni. Zawsze chcą się podpiąć pod coś czego nie zrobili. Błazenada” – czytamy.

    Całą sytuację podsumował Marek Migalski, który dostrzegł dwugłos w ocenie ruchu prezydenta. “Prezydent drący się w piłkarskiej szatni upokarza mnie. Nie tak wyobrażam sobie zachowanie głowy państwa. Ale wiem, że miliony Polaków będą zachwycone tym obrazkiem. Takie czasy, taka populacja, taka polityka” – zaopiniował.

    Sami piłkarze o wizycie głowy państwa raczej nie wypowiadają się publicznie. Skupiają się na przygotowaniu do decydującego meczu ze Szwecją. W sobotę 28 marca odbędą trening na Stadionie Narodowym, a dzień później wylecą do Sztokholmu. Finał baraży rozpocznie się we wtorek 31 marca o godzinie 20.45.
    Grupa mężczyzn ubranych w garnitury i biało-czerwone szaliki z godłem Polski oraz napisami kibicowskimi śpiewa hymn lub doping na stadionie, stojąc za szklaną barierką.

    Karol Nawrocki, mecz Polska – Albania na Stadionie Narodowym w WarszawieJacek SzydlowskiAgencja FORUM
    mężczyzna w eleganckim płaszczu trzyma na ramionach biało-czerwony szalik z godłem Polski i napisem ‘Czerwoni’, stojąc wśród innych osób na tle stadionu

    Prezydent RP Karol Nawrocki na meczu Polska – AlbaniaPAP/Leszek SzymańskiPAP
    Grupa mężczyzn w eleganckich garniturach oraz stroju sportowym stoi na murawie stadionu, w centrum uwagi jest zawodnik w czerwonych spodenkach i sportowej kurtce otoczony przez rozmówców i kamerzystę, dominują żywe barwy czerwieni oraz atmosfera rozmów…

    Prezydent Karol Nawrocki gościł na meczu Polska – AlbaniaJAKUB PIASECKI / CYFRASPORTNewspix.pl

    Konferencja prasowa Jana Urbana po meczu Polska – Albani

  • Finał w Miami przerwany, później triumf turniejowej “2”. Sabalenka nie jest jedyna

    Finał w Miami przerwany, później triumf turniejowej “2”. Sabalenka nie jest jedyna

    Finał w Miami przerwany, później triumf turniejowej “2”. Sabalenka nie jest jedyna

    Aryna Sabalenka w sobotnim finale turnieju WTA 1000 w Miami pokonała Coco Gauff, czym przypieczętowała tzw. Sunshine Double, czyli tytuły wywalczone właśnie na Florydzie oraz w Indian Wells. Następnego dnia rozegrano z kolei decydujący mecz w turnieju singlowym mężczyzn, tutaj przed szansą na pójście w ślady Białorusinki stanął Jannik Sinner, czyli turniejowa “2”. Nie obyło się bez komplikacji, na początku drugiego seta spotkanie przerwano z powodu opadów deszczu.
    Jannik Sinner wykonuje uderzenie rakietą podczas meczu na jasno-niebieskim korcie w Miami

    Jannik Sinner w Miami przypieczętował Sunshine DoubleCarmen MandatoAFP

    Aryna Sabalenka w sobotę potwierdziła kapitalną formę i mimo problemów w drugim secie, zdołała ostatecznie pokonać Coco Gauff w finale turnieju WTA 1000 w Miami. Tym samym Białorusinka przypieczętowała Sunshine Duble, czyli triumf w dwóch następujących po sobie turniejach w Stanach Zjednoczonych – 15 marca zdobyła bowiem tytuł w Indian Wells, pokonując w decydującym starciu Jelenę Rybakinę.

    W niedzielę przed szansą pójścia w ślady tenisistki z Mińska i sięgnięcia po singlowy Sunshine Double stanął rozstawiony z “2” Jannik Sinner. Włoch bowiem w Indian Wells również był bezkonkurencyjny, a w Miami dotarł do finału.

    Kibice czekający na starcie wicelidera rankingu z pierwszą rakietą świata, czyli Carlosem Alcarazem, mogli czuć się zawiedzeni, ponieważ Hiszpan odpadł już na etapie trzeciej rundy. Sinner za to doskonale wywiązywał się z roli faworyta, bez straty seta dotarł do finału, pokonując po drodze m.in. Francesa Tiafoe i Alexandra Zvereva.

    ATP Miami. Przerwany finał z udziałem Jannika Sinnera

    Rywalem czterokrotnego mistrza wielkoszlemowego był Jiri Lehecka – 24-letni Czech, dla którego sam awans do finału był już ogromnym sukcesem, nigdy bowiem nie grał w finale turnieju rangi ATP Masters 1000.

    Mecz rozpoczął się przed godz. 23 czasu polskiego i szybko zaczął układać się po myśli Sinnera, Włoch bowiem przy drugiej okazji przełamał notowanego na 22. miejscu w rankingu rywala. Lehecka był bliski szybkiej odpowiedzi, w kolejnym gemie wypracował trzy break pointy, ale wicelider rankingu ostatecznie wyszedł z opresji. Przy stanie 5:3 zmarnował dwie piłki setowe, ale już przy własnym podaniu był bezbłędny, wygrał 6:4.

    Na początku drugiego seta stało się jasne, że na wyłonienie triumfatora turnieju jeszcze trochę poczekamy. Mecz przerwano bowiem z powodów opadów deszczu, ostatecznie po około 90 minutach spotkanie wznowiono. Lehecka ponownie znalazł się w opałach, już przy stanie 1:1 i 2:2 bronił break pointów, ale nie dał się przełamać. Skapitulował dopiero w dziewiątym gemie, wówczas Sinner znalazł się o krok od zwycięstwa. I szansę wykorzystał, ponownie przy własnym podaniu praktycznie nie dopuścił Czecha do głosu, pieczętując zwycięstwo w dwóch setach (6:4, 6:4).

    Tym samym Sinner, podobnie jak Sabalenka (a także duet Katerina Siniakova – Taylor Townsend), może poszczycić się w tym sezonie Sunshine Double. To zresztą pierwszy raz od 2017 roku i wyczynu Rogera Federera, kiedy tenisista wygrał singlowe zmagania w Indian Wells i Miami w tym samym sezonie.

    “To bardzo, bardzo wyjątkowy moment. Przyjazd tutaj i ponowne osiągnięcie tak dobrego wyniku po Indian Wells wiele dla mnie znaczy. Finały zawsze są bardzo różne i trudne do rozegrania. Nie było dziś łatwo, ale jestem bardzo szczęśliwy” – powiedział Włoch po zakończeniu finału.

    Czuję, że szczególnie w tym tygodniu serwowałem bardzo dobrze. Poza tym, kiedy jesteś trochę zmęczony fizycznie, kiedy masz kilka wolnych punktów, serwis bardzo ci pomaga. To na pewno. Czuję, że serwowałem lepiej niż w Indian Wells. Ale tak, ciężko pracowaliśmy, żeby znaleźć się w tym miejscu

    Na świetny serwis Sinnera zwrócił również uwagę Lehecka, który przypomniał sytuację z pierwszego seta, kiedy to miał szansę przełamać Włocha. “Czułem, że jeśli będzie grał więcej drugich serwisów, będę szansę na znalezienie rytmu i szansę, aby wywrzeć na niego presję tymi drugimi serwisami, ale myślę, że on czuł to samo i poprawił się. Od tego momentu było mi bardzo trudno wywierać na niego presję w jego gemach serwisowych” – przyznał.
    Jiri Lehecka

    Jiri LeheckaDAVID GRAY / AFPAFP
    Jiri Lehecka

    Jiri LeheckaANTHONY WALLACE / AFPAFP
    Jannik Sinner

    Jannik SinnerMARCO BERTORELLO / AFPAFP

    Alexander Zverev – Jannik Sinner. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Zawrzało po decyzji Igi Świątek. Ekspert ujawnia: Ludzie zwracają bilety

    Zawrzało po decyzji Igi Świątek. Ekspert ujawnia: Ludzie zwracają bilety

    W dniach 10-11 kwietnia reprezentacja Polski w Gliwicach zmierzy się z Ukrainą w kwalifikacjach Billie Jean King Cup. W ostatnią sobotę jasnym stało się, że tym razem kadrze nie pomoże Iga Świątek, której wyczekiwali wszyscy kibice “Biało-Czerwonych”. Jak się okazuje, decyzja sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej wpłynęła ponoć na poziom zainteresowania całym wydarzeniem. – No trudno, reprezentacja musi zejść na dalszy plan – komentuje Lech Sidor.
    Iga Świątek w stroju sportowym i białej czapce, z dłonią przy ustach, na rozmytym fioletowo-niebieskim tle.

    Iga ŚwiątekNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    W sobotę 28 marca Iga Świątek ogłosiła, że nie zagra w meczu reprezentacji Polski z Ukrainą, który za kilkanaście dni odbędzie się w Gliwicach. “Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie. Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie” – przekazała w mediach społecznościowych.

    Oficjalny skład polskiej kadry na mecz w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup został ogłoszony przez Polski Związek Tenisowy 12 marca. Znalazły się w nim Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova. Jednocześnie pojawiła się adnotacja o treści: “Nazwisko piątej tenisistki poznamy w późniejszym terminie”. Wszyscy mieli nadzieję, że ostatnią ze zgłoszonych zawodniczek będzie Świątek, ale tak się nie stało. Listę uzupełniła Martyna Kubka.

    Alexander Zverev – Jannik Sinner. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Ekspert skomentował decyzję Świątek. I zdradził kulisy

    Na ostateczną decyzję 24-latki z pewnością wpłynął kryzys, z którym zmaga się w ostatnich tygodniach. Po porażce z Linette w pierwszym meczu w Miami czwarta obecnie rakieta świata zakończyła współpracę z Wimem Fissettem. Do tej pory nie ogłosiła nazwiska nowego szkoleniowca.

    Nieobecność Igi Świątek na meczu z Ukrainką w PreZero Arena w Gliwicach skomentował Lech Sidor. Trener, komentator i ekspert rozpoczął od kwestii czysto sportowych. – Jesteśmy osłabieni, i to mocno. Magda Linette jako liderka… bez Magdaleny Fręch, bez Igi Świątek będzie problem, niestety. Ukraina przyjedzie na galowo, z Eliną Switoliną i Martą Kostiuk. Szanse naszej drużyny nie będą zbyt duże. Powiedziałem w jednym z programów, że bez Świątek tego meczu nie wygramy. Podtrzymuję swoje zdanie – powiedział w krótkim wideo, które ukazało się na profilu “Trzeci Serwis”.

    Następnie Sidor skupił się na samym wyborze Świątek, którego konsekwencją ma być zdecydowane obniżenie zainteresowania całym starciem. – Wybrała inną drogę przygotowań, jest na Majorce, pewnie dociera się z nowym trenerem. No trudno, reprezentacja musi zejść na dalszy plan – rzucił.

    – Na pewno tym dziewczynom, które szykowały się na mecz z udziałem Świątek, będzie bardzo przykro. Szkoda też kibiców. Była awantura z halą PreZero Arena, odwołano jakiś koncert, wszystko w diabły, psu na budę. Z tego co wiem, ludzie zwracają bilety albo starają się gdzieś je “opchnąć” w drugim obiegu, albo po prostu wyrzucą je do śmietnika – ujawnił ekspert, tłumacząc na koniec, że Polkom w starciu z silnymi Ukrainkami należy się wsparcie. Stawką meczu jest awans finałowego turnieju Billie Jean King Cup, który odbędzie się w Chinach, we wrześniu.
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    Tenisistka celebrująca zdobyty punkt na korcie, ubrana w biały top, czerwone spodenki i białą czapkę z daszkiem, w tle widoczna polska flaga oraz publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekSAEED KHAN/AFPEast News
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP

    “Czekamy na drugiego Lewandowskiego”. Co za słowa Hajty o Pietuszewskim.