• Polska walczy o prestiżowy turniej WTA, Świątek będzie zachwycona. 16 mln dol. w puli nagród

    Polska walczy o prestiżowy turniej WTA, Świątek będzie zachwycona. 16 mln dol. w puli nagród

    Świątek powalczy o prestiżowy tytuł w Polsce? W grze 16 milionów dolarów

    WTA Finals to jeden z najważniejszych turniejów w całym tenisowym sezonie. Nie bez powodu nazywa się go “piątym Wielkim Szlemem”. Jak przekazał “Przegląd Sportowy Onet”, w grze o organizację zawodów jest Polska! Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości Iga Świątek zawita do ojczyzny, aby rozgrywać prestiżowe zawody.
    Iga Świątek w białej czapce i koszulce z polską flagą ściska pięść na korcie tenisowym.

    Iga Świątek AFP

    Jak podaje wspomniane źródło, obecnie w grze o przejęcie praw do organizacji WTA Finals pozostały amerykańskie Charlotte oraz Gdańsk. W tym roku turniej ostatni raz odbędzie się w Rijadzie, potem licencja Saudyjczyków wygasa. W najbliższym czasie ma dojść do rozmów z dyrektor generalną WTA Portią Archer.

    Wojciech Żaliński: Głęboko wierzę, że w Final Four Ligi Mistrzów zobaczymy trzy polskie zespołyPolsat Sport

    WTA Finals w Gdańsku?

    Ponoć odbyła się już wstępna wizytacja w ERGO Arenie w Gdańsku, gdzie od 2027 roku miałby zostać ugoszczone najlepsze tenisistki danego sezonu. Po sprawdzeniu obiekt otrzymał zielone światło.

    Nie należy zapominać o kwestiach finansowych. Obecnie sama pula nagród wynosi aż 16 mln dol., czyli prawie 60 mln zł. Organizacja WTA jednocześnie pragnie, aby wynagrodzenia dla tenisistek z roku na rok były jeszcze większe.

    Do niedawna w walce o organizację zawodów miała być Praga, jednak – według “Przeglądu Sportowego Onet” stolica Czech “wypadła z grona kandydatów”. Obecnie ma liczyć się tylko Gdańsk i wspomniane Charlotte, gdzie Amerykanie od dawna pragną zająć się dużym tenisowym wydarzeniem.

    Na korzyść Polski mogą jednak wpłynąć kwestie geograficzne, Gdańsk to jedno z rozpoznawalnych miast Europy. Co więcej, WTA Finals nie zawitało na Stary Kontynent od 2013 roku, kiedy turniej rozgrywany był w Stambule. Później turniej gościł kolejno w Singapurze, Shenzhen, Guadalajarze, Fort Worth, Cancun i Rijadzie (w 2024 i 2025 roku).

    Kto wie, być może przyszłoroczna edycja odbędzie się w naszym kraju. “W grę wchodzi licencja na co najmniej trzy lata (2027-2029). Decyzja ma zapaść pod koniec kwietnia” – czytamy. Najpóźniej ma zostać ogłoszona podczas Roland Garros. W ostatniej edycji triumfowała Jelena Rybakina, która ograła Arynę Sabalenkę 6:3, 7:6 (0).

    Niemcy – Ghana. Skrót meczu.

  • Wpis Igi Świątek niesie się po sieci. Tysiące reakcji

    Wpis Igi Świątek niesie się po sieci. Tysiące reakcji

    Iga Świątek od lat aktywnie działa w mediach społecznościowych. Ma swój profil na Instagramie, na którym zamieszcza sporo wpisów. Część z nich dotyczy meczów czy treningów, a część to nieco bardziej prywatne kadry. Instagramowe konto tenisistki cieszy się ogromną popularnością w sieci. Obserwuje je ponad 2,3 mln użytkowników.

    Nie uwierzysz, co Adam Małysz zrobił dla żony na święta. “Przygotował osobiście”

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Iga Świątek zachwyciła fanów. Wpis tenisistki niesie się po sieci

    Tym razem Iga Świątek zamieściła na Instagramie nietypowe wideo. Tenisistka opublikowała nagranie, na którym widać było, jak wraz z makijażystką Eweliną Krasoń przygotowuje się do swojej Wigilii.

    “Chcę wam po prostu życzyć wesołych świąt! Mam nadzieję, że spędzicie je dokładnie tak, jak chcecie” — napisała Iga Świątek. “Skoro dziś jadę do Chin, mam dla was małą niespodziankę. Jedyna i niepowtarzalna Ewelina Krasoń pomaga mi przygotować się do mojej wczesnej wigilii” — dodała tenisistka.

    Tak gwiazdy spędzają święta. Pokazały mnóstwo zdjęć

    Pod wpisem Igi Świątek pojawiło się mnóstwo komentarzy fanów. “O wow”, “Wyglądasz cudownie”, “Piękny makijaż”, “Ale pięknie” — pisali internauci. Złożyli też Polce świąteczne życzenia.

    Wpis tenisistki niesie się po sieci. Do momentu publikacji tego artykułu wpis Igi Świątek polubiło ponad 38 tys. użytkowników.

    Iga Świątek weźmie udział w pokazowym turnieju World Tennis Continental Cup, w którym Drużyna Europy zmierzy się z Drużyną Świata. Zawody odbędą się w chińskim Shenzen. Polka zmagania rozpocznie już 26 grudnia. W pierwszym starciu dojdzie do hitu, bo Iga Świątek zagra przeciwko Jelenie Rybakinie.

  • Tak Polacy zrobili Szwedom “potop”. “Eksperyment się udał. Wrażenie nadzwyczajne”

    Tak Polacy zrobili Szwedom “potop”. “Eksperyment się udał. Wrażenie nadzwyczajne”

    Na wyjazdowe zwycięstwo nad Szwecją reprezentacja Polski czeka już niemal całe stulecie. Ostatni raz biało-czerwoni triumfowali na szwedzkiej ziemi aż 96 lat temu – i to w niezwykle efektownym stylu. Teraz, przed kolejnym starciem w Sztokholmie, którego stawką jest awans na mistrzostwa świata, historia znów wraca do życia.

    Tamten mecz z 1930 roku był prawdziwą sensacją. Na trybunach zasiadło ponad 20 tysięcy kibiców, a Szwedzi wystąpili w najmocniejszym możliwym składzie. Tymczasem Polacy przyjechali z zespołem eksperymentalnym, w którym aż pięciu zawodników debiutowało w reprezentacji. Mimo to to właśnie oni zachwycili wszystkich – zarówno własnych kibiców, jak i rywali. Polska prasa pisała o wielkim triumfie, a szwedzki „Dagens Nyheter” nie miał wątpliwości: zwycięstwo Polaków było w pełni zasłużone.

    Szwecja była dopiero drugim rywalem w historii meczów międzypaństwowych Polaków – i pierwszym, którego udało się pokonać. Już w 1922 roku biało-czerwoni wygrali w Sztokholmie 2:1, jednak późniejsze lata nie były już tak udane. W sumie obie drużyny zmierzyły się 28 razy – Polacy przegrali aż 15 spotkań, wygrali dziewięć, a tylko trzy razy triumfowali na wyjeździe. Ostatni taki sukces miał miejsce właśnie w 1930 roku.

    Relacje z tamtego spotkania, publikowane m.in. w „Przeglądzie Sportowym”, nie pozostawiały złudzeń co do jego znaczenia. Podkreślano, że był to jeden z największych sukcesów polskiego sportu w tamtym roku – obok zwycięstw w tenisie, wioślarstwie czy występów na międzynarodowych imprezach. Co ciekawe, triumf był nie tylko efektowny, ale też niespodziewany.

    Polacy wystawili skład oparty w dużej mierze na debiutantach – w drużynie znaleźli się m.in. Fontowicz, Martyna, Mysiak, Smoczek i Szczepaniak. Obok nich zagrali bardziej doświadczeni zawodnicy, tacy jak Bułanow, Seichter, Chruściński, Pazurek, Ciszewski czy Sperling. Eksperyment, na który zdecydował się sztab, okazał się strzałem w dziesiątkę – zespół imponował determinacją, organizacją i wolą walki.

    Mecz od początku był wyrównany, ale to Polacy wykazali się większą skutecznością. Pierwszy gol padł w 39. minucie, gdy po składnej akcji Pazurek podał do Ciszewskiego, a ten pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. Jeszcze przed przerwą było już 2:0 – po znakomitej indywidualnej akcji Sperlinga i dośrodkowaniu Smoczek podwyższył prowadzenie.

    Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Szwedzi próbowali odrobić straty, ale Polacy kontrolowali przebieg meczu. Trzecia bramka była efektem kolejnej świetnej kombinacji – Seichter, Chruściński i Pazurek rozegrali akcję, po której Ciszewski ustalił wynik na 3:0.

    Po końcowym gwizdku nie brakowało entuzjazmu. Polscy zawodnicy świętowali wielki sukces, a gratulacje składali im zarówno działacze, jak i przedstawiciele władz. Szwedzi z kolei nie kryli uznania dla rywali – podkreślali ich przewagę taktyczną i techniczną, przyznając, że wynik był w pełni sprawiedliwy.

    Jak się później okazało, było to ostatnie wyjazdowe zwycięstwo Polski nad Szwecją. Od tamtej pory biało-czerwoni nie zdołali już powtórzyć tego osiągnięcia na szwedzkiej ziemi. Dziś, po 96 latach, historia znów stawia przed nimi szansę, by przełamać tę niezwykłą passę.

  • Iga Świątek rezygnuje. Legendarny trener czekał na jej decyzję. Teraz ogłasza

    Iga Świątek rezygnuje. Legendarny trener czekał na jej decyzję. Teraz ogłasza

    To była decyzja, której wielu się spodziewało. Iga Świątek ogłosiła, że nie wystąpi w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, który wkrótce odbędzie się w Gliwicach. Najlepsza polska tenisistka znalazła się w ważnym momencie swojej kariery i uznała, że potrzebuje czasu, by poukładać kluczowe sprawy. Na jej wybór zareagował legendarny trener Rick Macci, znany m.in. ze współpracy z siostrami Williams. Jego komentarz nie pozostawia wątpliwości.

    W sobotnie popołudnie Świątek przekazała kibicom w mediach społecznościowych, że nie pojawi się na korcie podczas nadchodzących kwalifikacji. Podkreśliła, że była to dla niej trudna decyzja, ponieważ gra przed polską publicznością zawsze miała dla niej szczególne znaczenie. Jednocześnie poprosiła fanów o zrozumienie i wsparcie w tym wymagającym okresie. Obecnie koncentruje się na wyborze nowego trenera, a do rywalizacji planuje wrócić już w najbliższych tygodniach.

    Rezygnacja z udziału w BJK Cup to kolejny element zmian, jakie zachodzą w karierze 24-latki. Zaledwie kilka dni wcześniej zakończyła współpracę z dotychczasowym szkoleniowcem, Wimem Fissette’em. Decyzja ta była efektem narastających problemów – zarówno sportowych, jak i mentalnych – które towarzyszyły jej od początku sezonu. Punktem zwrotnym okazała się porażka z Magdą Linette w drugiej rundzie turnieju w Miami.

    W tej sytuacji wielu obserwatorów przypuszczało, że Świątek może zrezygnować z występu w Gliwicach, gdzie reprezentacja Polski zmierzy się z Ukrainą. Kapitan kadry, Dawid Celt, próbował jeszcze przekonać liderkę zespołu do gry, jednak bez powodzenia.

    Decyzja Polki spotkała się jednak z uznaniem Ricka Macciego. Amerykański szkoleniowiec publicznie pochwalił jej krok, publikując wpis w mediach społecznościowych. Nazwał go „bardzo rozsądnym”, podkreślając, że Świątek to prawdziwa mistrzyni, która wróci na najwyższy poziom, gdy tylko będzie gotowa. Wyraził również przekonanie, że szczególnie dobrze zaprezentuje się na kortach ziemnych, które od lat są jej domeną.

    Jeszcze niedawno Świątek zajmowała drugie miejsce w światowym rankingu. Kończąc współpracę z Fissette’em, była trzecia, a w najnowszym zestawieniu spadła na czwarte miejsce, ustępując Coco Gauff.

    Powrót Polki do rywalizacji nastąpi już w pierwszej połowie kwietnia. Weźmie udział w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, który rozpoczyna się 13 kwietnia. Będzie to jednocześnie początek jej występów na nawierzchni ziemnej w tym sezonie – już z nowym trenerem w sztabie. Wszystko wskazuje na to, że funkcję tę obejmie Francisco Roig, były wieloletni współpracownik Rafaela Nadala.

  • Media: Kluczowa wiadomość dla Świątek. Jest decyzja WTA. “Zamknięcie kontrowersyjnego rozdziału”

    Media: Kluczowa wiadomość dla Świątek. Jest decyzja WTA. “Zamknięcie kontrowersyjnego rozdziału”

    W ostatnim czasie wokół Iga Świątek zrobiło się wyjątkowo głośno. Powodów jest kilka — z jednej strony mniej udane wyniki sportowe, z drugiej zakończenie współpracy z Wim Fissette. Świat tenisa z dużym zainteresowaniem obserwuje teraz, kto obejmie funkcję nowego trenera Polki. Tymczasem pojawiły się nieoczekiwane informacje od Ben Rothenberg, który przekazał wieści o istotnej decyzji władz WTA — mogącej mieć znaczenie również dla Świątek.

    Przez ostatnie lata Świątek była stałą uczestniczką WTA Finals, umacniając swoją pozycję w światowej czołówce. Jej obecność w turnieju kończącym sezon wydawała się niemal oczywista. Gdyby jednak kwalifikacje zamknięto w tym momencie, Polki zabrakłoby w gronie ośmiu najlepszych zawodniczek.

    Aktualnie zajmuje ona dopiero 11. miejsce w rankingu WTA Race. Wyprzedzają ją m.in. Belinda Bencic oraz Victoria Mboko. Do miejsca w czołowej ósemce brakuje jej niespełna 300 punktów. Na prowadzeniu pozostaje Aryna Sabalenka, która ma ponad 300 punktów przewagi nad Elena Rybakina.

    WTA Finals opuszcza Arabię Saudyjską

    Dla Świątek kluczowe jest nie tylko odzyskanie formy, ale też utrzymanie miejsca wśród najlepszych, by wystąpić w prestiżowym turnieju kończącym sezon. Tegoroczna edycja WTA Finals odbędzie się jeszcze w Riyadh i będzie to trzeci rok z rzędu, gdy zawody goszczą w Arabii Saudyjskiej.

    Jak jednak informuje Rothenberg, będzie to ostatnia edycja w tej lokalizacji. Według jego doniesień WTA planuje zakończyć współpracę z saudyjską federacją tenisową i poszukuje nowego gospodarza turnieju. Negocjacje w sprawie przedłużenia umowy nie przyniosły rezultatu.

    To oznacza, że od kolejnego sezonu finały mogą zostać przeniesione w inne miejsce — jednym z głównych kandydatów ma być miasto w Ameryce Północnej.

    Decyzja WTA jest o tyle interesująca, że ATP obrało zupełnie inny kierunek. Organizacja męskiego tenisa niedawno potwierdziła bowiem organizację turnieju rangi ATP 1000 w Arabii Saudyjskiej. Tym samym drogi obu federacji wyraźnie się rozchodzą.

  • Set zamknięty w 21 minut, mecz – w 46. Spektakularny triumf Polki w WTA Andrzej

    Set zamknięty w 21 minut, mecz – w 46. Spektakularny triumf Polki w WTA Andrzej

    Kawa zrobiła sobie dłuższe tournée po Ameryce, a jego zwieńczeniem był jeden z lepszych turniejów w całej karierze zawodniczki z Krynicy Zdroju. Bo w Bogocie przeszła kwalifikacje, dwa mecze zajęły jej ponad siedem godzin, a później dotarła do finału. Teraz zaś wróciła do stolicy Kolumbii by bronić aż 181 punktów za ten zeszłoroczny występ. I swoją grę w WTA 250 Copa Colsanitas zaczęła w magiczny sposób. Oddając rywalce zaledwie jednego gema. article cover Katarzyna KawaPaweł Jaskółka/Press FocusNewspix.pl Rok temu turniej w Bogocie był dla Katarzyny Kawy przełomowy. Wcześniej poleciała do Melbourne, czekała na możliwość wejścia do kwalifikacji Australian Open, ale ostatecznie zabrakło kilku wycofań rywalek. Była rozgoryczona, koszt wyjazdu okazał się spory, a w deblu nie udało się przejść pierwszej rundy. W lutym doświadczona reprezentantka Polski ruszyła do Meksyku, na początku marca przeniosła się do Ameryki Południowej. I tam najpierw wystąpiła w dwóch turniejach ITF w Brazylii, później przeniosła się do Bogoty. W ostatniej chwili, po szalonej podróży z południa Brazylii i odpadnięciu w ćwierćfinale w Vacarii z Julią Rierą. A później doszła do finału, ogrywając turniejową “1” Marie Bouzkovą. W meczu o tytuł zabrakło już trochę sił, wypoczęta Camila Osorio okazała się za mocna. Teraz zaś, po roku, Katarzyna znów pojawiła się w Bogocie. Tak jak wtedy, “jedynką” jest Bouzkova. Tym razem Polka jednak poleciała wyłącznie na te zawody, bo ranking pozwalał jej już inaczej planować kalendarz. No i w Kolumbii miała pewność gry w głównej drabince. WTA 250 Copa Colsanitas Cup. Katarzyna Kawa zaczęła rywalizację. Mecz zakończony po 46 minutach W tym roku 33-latka, powołana przez Dawida Celta do reprezentacji Polski, w pierwszej rundzie wpadła na dobrą znajomą – Carole Monnet. Francuzka, tak jak Polka, w marcu wystąpiła w trzech turniejach rangi 125 w Antalyi. Ale z gorszymi rezultatami od Kawy. Zagrały jednak ze sobą w tym ostatnim, na etapie ćwierćfinału. I tam Kawa triumfowała po 82 minutach 6:4, 6:2. kobieta w białym stroju sportowym przygotowuje się do serwisu podczas meczu tenisowego, skupiona na unoszącej się w powietrzu piłce tenisowej Katarzyna KawaLuis AcostaAFP Po 17 dniach znów pojawiły się na korcie razem, ale… na drugim końcu świata. Właśnie w Bogocie, gdzie Polka broni aż 181 punktów za zeszłoroczny finał i wygrane kwalifikacje. Chyba jednak nikt nie spodziewał się, że czwarte zwycięstwo w ich bezpośrednich potyczkach będzie miało taki scenariusz. Kawa zaczęła bowiem mecz świetnie – grała odważnie, mocno, precyzyjnie. Przejmowała inicjatywę, nie dawała rywalce z Francji dojść do głosu. W pierwszych pięciu gemach Monnet zdobyła zaledwie cztery punkty. Nawet przy swoim podaniu była bezradna, zwłaszcza drugim. Polka głęboko wchodziła w kort, korzystała ze słabych zagrań rywalki. Dopiero wtedy Monnet wygrała gema, zakończyła go asem – jak się później okazało, honorowego. Za moment w swoim gemie serwisowym Kawa dokończyła dzieła – było 6:1 po zaledwie 21 minutach gry. Polka miała w dorobku 25 wygranych akcji, przy… ośmiu rywalki. Takie scenariusza, na mączce, znamy z występów Igi Świątek. A tu jej starsza koleżanka z kadry grała też efektownie. I już nie zostawiła rywalce żadnych złudzeń – wygrała 6:0, 6:1. Mecz trwał 46 minut i 51 sekund. W 1/8 finału rywalką 33-latki będzie 19-letnia Kolumbijka Valentina Mediorreal Arias lub… 38-letnia Niemka Tatjana Maria, rozstawiona tu z “4”. I o ile na trawie to zawodniczka świetna, to na mączce wcale nie musi być faworytką w spotkaniu z tak dysponowaną Polką. Zawodniczka tenisowa w białej czapce wykonuje serwis na kortach ziemnych, skupiona na piłce, z uniesioną rakietą i wyciągniętą ręką. Katarzyna KawaORHAN CICEK / ANADOLUAFP Kawa/Zieliński – Gauff/Harrison. Skrót meczu

  • Trudne tygodnie Igi Świątek, a teraz to. Do sieci trafiło nagranie

    Trudne tygodnie Igi Świątek, a teraz to. Do sieci trafiło nagranie

    Iga Świątek przeżywa ostatnio trudne tygodnie. Polka przegrała w swoim pierwszym meczu na turnieju w Miami z Magdą Linette, a potem postanowiła zakończyć współpracę z Wimem Fissettem. W ostatnim czasie Polka odpoczywała, a teraz postanowiła pokazać nagranie z pierwszego treningu po powrocie. Już szykuje się do sezonu na kortach ziemnych.
    Iga Świątek na korcie, w białej czapce i stroju sportowym, z rakietą tenisową podczas meczu.

    Iga Świątek Izhar KHAN / AFPAFP

    Póki co wciąż nie wiadomo, czy Świątek rozpocznie nadchodzące turnieje z nowym trenerem u boku czy też nie zdąży jeszcze nikogo zakontraktować. Polka ma przed sobą trudne zadanie – pokazać, że jest w formie na nawierzchni, która do tej pory była jej największym sprzymierzeńcem w walce o tytuły.

    Trudny moment dla Igi Świątek

    Iga Świątek znalazła się w tym roku w bardzo trudnym dla niej momencie kariery. Tenisistka ostatnio seryjnie przegrywa z zawodniczkami z najlepszej dziesiątki rankingu WTA, co widoczne było m.in. podczas United Cup, a później dało o sobie mocno znać w kolejnych turniejach.

    Aktualna czwarta tenisistka świata odpadła w zmaganiach w Miami już w swoim pierwszym meczu, w którym jej rywalką była Magda Linette. Po spotkaniu udzieliła obszernego wywiadu i opowiedziała o ogromnych trudnościach, z jakimi się zmaga, przede wszystkim z tym, że tenis stał się dla niej trudny, a powinien być bardzo prosty. Niedługo później podjęła decyzję o zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem.

    Iga Świątek pokazała nowe nagranie z treningu

    Polka miała chwilę na odpoczynek. Postanowiła też zrezygnować z gry dla reprezentacji w Billie Jean King Cup w Gliwicach. Póki co skupia się głównie na powrocie do jak najlepszej gry i dobrej formy. Teraz pokazała, jak wyglądają jej starania i gotowość do dalszej walki w tourze.

    Na jej profilu na Instagramie pojawiło się króciutkie nagranie z treningu na kortach ziemnych. Tenisistka podpisała krótkim “work in progress”, pokazując tym samym, że stara się wrócić do dobrej dyspozycji i pokazać, że wciąż ma w sobie iskrę, o której wspominała we wcześniejszych wywiadach.
    zawodniczka tenisowa podczas treningu na krytym korcie ziemnym, przygotowująca się do odbicia piłki; w tle zielona ściana i charakterystyczna nawierzchnia kortu

    Iga Świątek pokazała nagranie z treningu na mączceInstagram/iga.swiatekESP/Instagram
    Tenisistka w czarnej koszulce i białej czapce z rakietą w ręku uśmiecha się na korcie tenisowym. W tle widoczna polska flaga oraz napis Queen Iga.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    Aluron CMC Warta Zawiercie – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Skrót meczu

  • A jednak to nie plotki, żona Wilfredo Leona oficjalnie ogłasza. Radość w domu

    A jednak to nie plotki, żona Wilfredo Leona oficjalnie ogłasza. Radość w domu

    Wszelkie doniesienia o sportowym talencie najstarszej córki Wilfredo Leona i jego żony znajdują pełne potwierdzenie w rzeczywistości. Tym razem to sama Małgorzata Leon pochwaliła się w mediach społecznościowych sukcesem Natalii. Co ciekawe, dziewięciolatka osiągnęła go dokładnie tego samego dnia, w którym na parkiecie triumfował jej ojciec. Warto podkreślić, że dziewczynka rozwija się w zupełnie innej dyscyplinie sportu.

    Tymczasem Bogdanka LUK Lublin wykonała ważny krok w kierunku walki o medale PlusLigi. W ćwierćfinale fazy play-off mistrzowie Polski pokonali u siebie PGE Skra Bełchatów 3:0. Choć wynik może sugerować jednostronne spotkanie, każdy z setów był niezwykle wyrównany i rozstrzygał się w końcówkach. Tytuł MVP trafił do Marcina Komendy, ale istotny wkład w zwycięstwo miał także Wilfredo Leon, który zdobył 13 punktów, notując 46-procentową skuteczność w ataku.

    Sportowy triumf na boisku nie był jednak jedynym powodem do radości w rodzinie Leonów. Równie wielki sukces odniosła ich córka, o czym z dumą poinformowała jej mama.

    „Wczoraj był świetny dzień dla moich domowych sportowców” – napisała Małgorzata Leon. „Natalia wzięła udział w swoim drugim turnieju w grupie zielonej (kategoria do lat 11) i wróciła z Łęcznej ze złotym medalem. A wieczorem także panowie z Bogdanki LUK Lublin wykonali swoje zadanie” – dodała, nawiązując zarówno do zwycięstwa córki w turnieju tenisowym, jak i wygranej męża.

    Historia miłości siatkarza i jego żony sięga wielu lat wstecz. Para poznała się przez internet, a po dłuższej znajomości zdecydowała się spotkać osobiście. Doszło do tego w 2011 roku w Gdańsk. Z czasem ich relacja nabrała poważniejszego charakteru, a sportowiec oświadczył się ukochanej.

    – Byłem bardzo zdenerwowany i zastanawiałem się, co zrobię, jeśli coś pójdzie nie tak. Rozmawialiśmy i nagle poczułem, że to właściwy moment. Kiedy powiedziała „tak”, poczułem się jak w raju – wspominał po latach w materiale Zenit Kazań.

    Ślub wzięli w 2016 roku, a w maju tego roku będą obchodzić dziesiątą rocznicę małżeństwa, tzw. cynowe gody. Wspólnie wychowują troje dzieci: najstarszą Natalię, odnoszącą sukcesy w tenisie (rocznik 2017), młodszego o dwa lata syna Christiana oraz trzyletnią Selenę.

    Małgorzata Leon niejednokrotnie opowiadała o wartościach, które są dla nich ważne w wychowaniu dzieci. Podkreślała, że wraz z mężem stawiają na wspólne zasady, ucząc potomstwo m.in. kultury osobistej i szacunku. Szczególną uwagę zwracają na to, by ich syn od najmłodszych lat przyswajał zasady bycia dżentelmenem. Jak przyznała w programie Dzień dobry TVN, ona częściej zajmuje się sprawami szkolnymi i edukacją dzieci, natomiast jej mąż przekazuje im swoje doświadczenia życiowe.

  • “Nieprawdziwe”. Reaguje na doniesienia ws. meczu Polska – Ukraina

    “Nieprawdziwe”. Reaguje na doniesienia ws. meczu Polska – Ukraina

    Lech Sidor poinformował, że ludzie rzekomo masowo zwracają bilety na mecz Polska – Ukraina po tym, jak ze zmagań wycofała się Iga Świątek. PZT zdementował te wieści. “Zaskakuje nas brak wiary w postawę i zaangażowanie polskich kibiców” – napisano.

    Już w dniach 10-11 kwietnia w Gliwicach odbędzie się mecz Polska – Ukraina w ramach reprezentacyjnego Pucharu Billie Jean King. Stawką jest awans do turnieju finałowego, który odbędzie się pod koniec roku.

    Wiadomo już, że w Gliwicach nie wystąpi Iga Świątek, która ogłosiła swoją decyzję kilka dni temu w mediach społecznościowych. Była liderka rankingu WTA ma za sobą najsłabszy początek sezonu od lat i pod koniec marca rozstała się ze swoim dotychczasowym trenerem Wimem Fissettem.

    ZOBACZ WIDEO: Iga Świątek dostawała sprzeczne komunikaty? Ostra dyskusja

    Jeden z najbardziej legendarnych komentatorów tenisa w Polsce Lech Sidor w swoim programie Trzeci Serwis stwierdził, że zainteresowanie meczami spadło na tyle, że kibice zwracają bilety.

    – Ludzie zwracają bilety gremialnie albo starają się gdzieś komuś je ‘opchnąć’ w drugim obiegu, albo po prostu wyrzucą je do śmietnika – przyznał Sidor.

    Na odpowiedź ze strony Polskiego Związku Tenisowego nie trzeba było długo czekać. Stwierdzono, że zarzuty to Sidora to po prostu kłamstwo.

    “Stwierdzenie, że ‘ludzie gremialnie zwracają bilety’ na mecz Polska – Ukraina w Billie Jean King Cup, jest nieprawdziwe. Z informacji przekazanych przez dystrybutora wynika, że w ciągu ostatniego tygodnia odnotowano jedną taką prośbę. Nie obserwujemy również wzmożonej aktywności w zakresie odsprzedaży biletów” – odpowiada Kamil Kołsut Dyrektor Działu Komunikacji, Marketingu i Promocji PZT.

    “Zaskakuje nas brak wiary w postawę i zaangażowanie polskich kibiców. Ubiegłoroczny turniej Billie Jean King Cup Qualifiers w Radomiu pokazał jasno, że niezależnie od okoliczności oraz składu kadra może liczyć na silny doping i realne wsparcie fanów. Tego typu wypowiedzi są również nie fair wobec zawodniczek, które przyjeżdżają do Gliwic, aby reprezentować Polskę i zasługują na pełne wsparcie kibiców oraz szacunek dla swojej pracy i zaangażowania. Jako Polski Związek Tenisowy doceniamy wszelkie inicjatywy popularyzujące tenis, takie jak kanał ‘Trzeci Serwis’, jednak zachęcamy, aby opierać budowanie ich popularności na rzetelnych i zweryfikowanych informacjach” – tłumaczy.

  • Finalista US Open wskazuje na odbicie Świątek. “To znakomita wiadomość”

    Finalista US Open wskazuje na odbicie Świątek. “To znakomita wiadomość”

    Iga Świątek mierzy się z być może największym kryzysem w swojej karierze, a rozwiązaniem ma okazać się współpraca z nowym trenerem, którego nazwisko… nie zostało jeszcze ogłoszone. Na nagłą zmianę nastrojów wskazuje jednak także coś innego.

    Mateusz Puka, WP SportoweFakty: Wszystko wskazuje na to, że nowym trenerem Iga Świątek będzie Hiszpan Francisco Roig. Czy to oznacza, że zawodniczka powinna wycofać się z najbliższych turniejów i spokojnie pracować nad powrotem do formy?

    Marcin Matkowski, finalista US Open w grze podwójnej: To byłby absurd. W tenisie nie da się zrobić dwumiesięcznej przerwy, wrócić i dalej wygrywać. Jeśli Iga ma jeszcze jakieś ambicje na ten sezon, a na pewno takie ma, to może sobie pozwolić raptem na 2-3 tygodniową przerwę od turniejów. Dłuższa przerwa wybije ją z uderzenia i już nie będzie w stanie wrócić do wysokiej formy.

    Uważa pan, że Iga Świątek powinna w połowie kwietnia pojechać na turniej do Stuttgartu?

    Jeżeli Iga zrezygnowałaby z turnieju w Stuttgarcie, to wyszłoby aż pięć tygodni przerwy od grania. Ja obawiałbym się takiej przerwy. O ile ewentualne opuszczenie Billie Jean King w Gliwicach wydaje się sensowne, to już dłuższa przerwa na pewno nie. Jestem przekonany, że Iga zagra w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie. Nie widzę innej opcji.

    ZOBACZ WIDEO: Świątek stała się “krucha”. Dostało się Abramowicz

    Czy w takim razie nowy trener zdoła cokolwiek zmienić?

    Raczej nie, ale wcale nikt nie ma takich oczekiwań. Przede wszystkim Iga musi mieć w końcu trenera, który będzie jej pasował i z którym będzie się dogadywać. Nie potrzebuje wielkiej zmiany swojego sposobu gry, a po prostu uczucia świeżości. Przecież to samo bardzo dobrze działa w piłce nożnej. Przychodzi nowy trener i nagle wszyscy zapominają o kryzysie, a w drużynę wchodzi nowa energia.

    Czy naprawdę uważa pan, że w grze Świątek w ostatnich tygodni nie ma zbyt dużo do poprawy?

    Mam wrażenie, że Idze po prostu brakowało pewności siebie. Teraz potrzebna jest przede wszystkim zmiana dynamiki i chemii w drużynie. Wim Fissette w zeszłym roku pomógł jej wejść na wyższy poziom, ale w tym roku porażek było zbyt dużo i zmiana była konieczna. Tak to działa w tenisie.

    Ile może potrwać powrót do najwyżej formy?

    Nie trzeba wracać do niej, bo jestem przekonany, że Iga może wygrać w Stuttgarcie, a już z pewnością w Madrycie i Rzymie. Jestem jakoś dziwnie spokojny, że na Roland Garros pojedzie jako kandydatka do kolejnego zwycięstwa.

    Skąd bierze pan aż taki optymizm?

    Iga jest mistrzynią gry na mączce i to się nie zmieni. Do tej pory miała w tych warunkach dużą przewagę nad rywalkami i potrafiła zwyciężać nawet, gdy miała kłopoty. Ona obiektywnie jest na tej nawierzchni najprawdopodobniej najlepsza na świecie, więc to dobrze, że sezon na tej nawierzchni zaczyna się właśnie w tym momencie. Szybko skończy się gadanie o słabszej formie i kryzysie.

    Część ekspertów uważa, że największym problemem Igi wcale nie był trener Fissette, a dziwny podział obowiązków w jej teamie i niejasny przekaz w trakcie jej meczów. Czy pan w komunikacji Iga-jej team nie widzi żadnego problemu?

    Gdyby to była przyczyna słabszych meczów Igi, to ona błyskawicznie by to zmieniła. Do takich zmian wystarczy przecież jedna rozmowa. Nie wierzę, że team w trakcie meczów może robić coś, co nie jest wcześniej uzgodnione. Sam doświadczałem tego, że takie relacje są często przejaskrawiane przez media, które widzą tylko urywek rzeczywistości, bez najważniejszego kontekstu. A bez tego trudno o rzetelną ocenę. Skoro Iga zwolniła trenera, to w nim musiała upatrywać przyczynę porażek.

    Nie martwią pana częste zmiany trenerów u Igi? Od igrzysk w Paryżu nie minęły jeszcze dwa lata, a za chwilę nasza tenisistka rozpocznie współpracę z trzecim trenerem.

    Oczywiście, że w tenisie stabilizacja jest bardzo ważna, ale tylko wtedy, gdy są wyniki. Z Wimem Fissettem tych wyników nie było i dlatego trzeba było szukać innych rozwiązań. Nie przesadzajmy także, że te zmiany są bardzo częste, bo z Belgiem współpracowała rok i trzy miesiące. Zaufajmy jej, bo sześć tytułów wielkoszlemowych nie zdobywa się przez przypadek. Iga najlepiej wie, czego potrzebuje.

    Rozmawiał Mateusz Puka, dziennikarz WP