• 14-letni syn Fury’ego zaatakował Joshuę. Brutalność dzieciaka “Króla Cyganów”

    14-letni syn Fury’ego zaatakował Joshuę. Brutalność dzieciaka “Króla Cyganów”

    Po obejrzeniu zajścia po walce Tysona Fury’ego z Arsłanbekiem Machmudowem niektórzy gorzko żartują, że bez testów na ojcostwo wiadomo, kto jest ojcem 14-latka o imieniu Prince. Nastoletni Fury junior dał popis rażącej impertynencji, choć być może jeszcze nie zna tego słowa, więc właściwiej byłoby powiedzieć brutalności i chamstwa. To, jak potraktował potężnego Anthony’ego Joshuę, uwieczniło nagranie. Dowody są niezbite.

    HENRY NICHOLLS/AFP / Youtube/@iFL TVHENRY NICHOLLS/AFP / Youtube/@iFL TVPUSTE

    37-letni Tyson Fury na wielkiej gali w Londynie zrzucił rdzę, w powrotnej walce praktycznie do jednej bramki, po ledwie kilkuminutowych kłopotach, pokonał silnego jak tur, ale pod względem bokserskiego wyszkolenia surowego jak drewno Arsłanbeka Machmudowa i… No właśnie, i co?

    Fury odbił się do Joshuy. Wtedy doskoczył jego 14-letni syn Prince

    Samozwańczy “Król Cyganów” w ostatnich latach nie tylko boksersko nadawał ton wadze ciężkiej, ale w równym (a może większym stopniu) uwagę ogniskował swoim niepodrabialnym zachowaniem. Nieraz bywało śmiesznie, bo w swoim słowotoku potrafił w zabawny sposób wywołać salwy śmiechu, ale wielokrotnie wypowiadał się w sposób skandaliczny. Miał coś takiego, jak Mike Tyson, który swoją przeraźliwością wielu rywali pokonywał mentalnie zanim zdołali wejść do ringu.

    Potężnie zbudowany Anglik okrutnie wybił sobie zęby na Ołeksandrze Usyku. Na tym “brzydkim króliku” – tak nazywał Ukraińca, który rozmiarem miał do niego nie przystawać, a unikalne wyszkolenie i tak miało obrócić się w popiół w konfrontacji z prawdziwym ciężkim. A było dokładnie odwrotnie.

    Według ustaleń Interii Usyk chciałby historię zaciętych starć z Furym domknąć trylogią. Także dlatego, że taki pojedynek znów niósłby za sobą gwarancję gigantycznych gaż, liczonych na głowę w dziesiątkach (a może setkach) milionów dolarów. Ten plan jest jednak obarczony ryzykiem, z kolei sam Tyson całym sobą zagiął parol na odwlekany przez lata bój z Anthonym Joshuą. Obaj są byłymi mistrzami świata, ale ta walka wciąż ma nieprawdopodobny potencjał, nie tylko na rynku brytyjskim, bowiem spotkałoby się dwóch wielkich i godnych siebie rodaków.

    Jednak Fury i jego akolita, od kilku lat najpotężniejszy płatnik w boksie Turki Alalshikh, popełnili strategiczny błąd. Wykoncypowali sobie, że przechytrzą Joshuę, czyli tuż po werdykcie z Machmudowem wciągną go do ringu i ogłoszą walkę. Tymczasem na naszych oczach okazało się, że ten pojedynek wcale nie jest jeszcze dogadany. “AJ wykonał majstersztyk. Co wcale nie było łatwe, bo najwyraźniej liczono, że emocje go bardziej poniosą i przystempluje walkę. Ustawił się w pozycji negocjacyjnego asa, więc teraz płaćcie mu złotem” – napisałem w reakcji na portalu X.

    Niespodziewane sceny miały miejsce za kulisami, właśnie w reakcji na to, jak postąpił były mistrz świata wagi ciężkiej. Szokujące jest jednak to, że brutalny atak słowem przeprowadził… 14-latek. Kto? Latorośl “Króla Cyganów”, Prince Fury. Młodzian stanął przed kamerą kanału iFL TV i zaczął wymyślać Joshui.

    – Joshua jest ci***. Nie chce walczyć. Jest tchórzem, po prostu. Słuchaj, słyszałem to w jego głosie, cholernie się trząsł. Słyszałeś to gó***? Odsunął się i całkowicie wycofał. „Nie wiem, o co chodzi. Jeśli chce walczyć, może walczyć. Prawdopodobnie straci twarz, ale zostawmy go w spokoju. Jeśli nie chce walczyć, to nie chce walczyć, mój tata się tym nie przejmuje” – atakował dzieciak.

    A dziennikarza najwyraźniej zatkało, bo w pierwszym słowie reakcji stać go było tylko na zwrot: “niewiarygodne”.

    Na to wszystko poniosły się słowa jego mamy Paris, która z oddali krzyknęła: “czas iść spać”, na co roześmiany nastolatek z uśmiechem na twarzy wypalił: “Jestem teraz od ciebie wyższy, nie możesz mi mówić, co mam robić”. Po chwili spotkali się z panią Paris, którą poinformowano, co syn powiedział do kamery. “Lepiej się zachowuj” – zwróciła mu uwagę. To wywołało kolejną żartobliwą wymianę zdań, aż w końcu skutecznie odciągnęła syna od dalszego wywiadu.

    Zdążył dodać, że w ślady ojca zamierza pójść także pod względem sportowym. – Nie chodzi o to, że chcę, ale o to, że zamierzam. Planuję to zrobić. Zostanę mistrzem świata wagi ciężkiej – obwieścił z ogromną pewnością siebie.
    uśmiechnięty młody mężczyzna w sportowej kurtce trzyma zaciśnięte pięści w geście bokserskim, na pierwszym planie widoczny mikrofon z logo, w tle korytarz i rozmyte postacie

    Prince Fury, syn Tysona Fury’egoyoutube/iFL TVPUSTE

    Fury przygotowuje się do walki w wadze ciężkiej z Usykiem w

  • Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Iga Świątek przygotowuje się do swojego pierwszego występu podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, jednak jeszcze przed wyjściem na kort sporo uwagi przyciągnęły jej słowa z konferencji prasowej. WTA postanowiła je wyróżnić, publikując specjalne zestawienie najciekawszych wypowiedzi dnia medialnego.

    Dla raszynianki start w Niemczech ma szczególne znaczenie. To nie tylko początek sezonu na jej ulubionej nawierzchni, czyli kortach ziemnych, ale również debiut pod okiem nowego szkoleniowca – Francisco Roig. Nic więc dziwnego, że temat współpracy z Hiszpanem zdominował spotkanie z mediami. Polka została zapytana o to, kiedy można spodziewać się pierwszych efektów ich wspólnej pracy.

    Świątek podkreśliła, że już dostrzega pozytywne zmiany podczas treningów, ale jednocześnie zachowuje realizm. Zaznaczyła, że rozwój nie następuje z dnia na dzień i wymaga cierpliwości. Jak przyznała, zarówno ona, jak i jej trener, kładą nacisk na spokojne podejście i dawanie sobie czasu na wdrożenie nowych elementów.

    Tenisistka jasno zaznaczyła również, że nie zamierza wywierać na sobie nadmiernej presji. Jej zdaniem poprawa powinna najpierw pojawić się na treningach, a dopiero później przełożyć się na wyniki meczowe. Cały proces określiła jako długofalowy, porównując go do maratonu, a nie krótkiego sprintu. To właśnie to podejście zostało szczególnie docenione przez WTA.

    Organizacja przytoczyła jej słowa w zestawieniu „10 najlepszych cytatów z dnia medialnego”, podkreślając dojrzałość i świadomość zawodniczki w kontekście pracy z nowym trenerem.

    W tym samym rankingu znalazły się także wypowiedzi innych czołowych tenisistek. Jedną z nich była Jelena Rybakina, która została zapytana o rywalizację rankingową z Aryna Sabalenka. Kazaszka przyznała, że nie skupia się na zdobywaniu punktów w każdym turnieju, lecz na jak najlepszej grze i dochodzeniu jak najdalej w zawodach.

    Świątek, jako jedna z najwyżej rozstawionych zawodniczek, miała w pierwszej rundzie wolny los. Swój pierwszy mecz rozegra dopiero w drugiej rundzie, gdzie jej rywalką będzie Laura Siegemund. Spotkanie zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 18:30, po zakończeniu pojedynku pomiędzy Jelena Ostapenko a Mirra Andreeva.

  • “Kara” dla Pudzianowskiego po spotkaniu z Nawrockim. Polityk KO ogłasza

    “Kara” dla Pudzianowskiego po spotkaniu z Nawrockim. Polityk KO ogłasza

    Wciąż gorąco wokół sportowego spotkania Karola Nawrockiego i Mariusza Pudzianowskiego. Nastroje jeszcze mocniej podgrzał komentarz polityka Koalicji Obywatelskiej, który “ukarał” strongmana dosadną uwagą. Obwieścił, że konsekwencją treningu z prezydentem jest… utrata szacunku do “Pudziana”. Internauci nie przechodzą obok tego obojętnie, a i sam działacz wcale nie odpuszcza.

    Mariusz Pudzianowski, prezydent Karol NawrockiMAREK KUDELSKI/AGENCJA SE/Lev Radin/Rex FeaturesEast News

    Mariusz Pudzianowski miał okazję spotkać się z Karolem Nawrockim, a nawet odbyć z prezydentem wspólny trening siłowy. Zdjęcia dokumentujące wydarzenie trafiły do sieci i wywołały potężne poruszenie oraz szeroko zakrojoną dyskusję. Internauci podzielili się na dwa obozy. Jedni pozytywnie ocenili taką aktywność i głowy państwa i strongmana, drudzy nie zostawili na prezydencie oraz sportowcu suchej nitki.

    O ostudzenie emocji i spojrzenie na sprawę z dystansem apelował Łukasz Jurkowski, były zawodnik MMA. “Nie widzę w tym nic, by odpalało emocjami takimi jak w komentarzach pod postem Pana Prezydenta. No ludzie, idźcie na spacer… lub na siłownię. Sportowy tryb życia. I fajnie” – napisał na platformie X.

    Nastroje jednak niezbyt się uspokoiły. A dodatkowo podgrzał je m.in. komentarz jednego z polityków związanych z Koalicją Obywatelską. Jednym zdaniem wzburzył wielu.

    Atak po spotkaniu Nawrockiego i Pudzianowskiego. Bolesne konsekwencje?

    “Kilka dni temu miałem okazję potrenować z Prezydentem Polski i muszę przyznać – ma charakter chłop! Mimo że umowa była taka, żeby ‘nie cisnąć’ na maksa, to nie odpuścił i 150 kg na ławce pękło! Jak na kogoś, czyim konikiem jest boks, to naprawdę zacny wynik. Szacun!” – pisał Mariusz Pudzianowski obok zdjęć z prezydentem.

    “Miło było zamienić kilka zdań, nie tylko o sporcie. Mamy podobne spojrzenie na wiele spraw. Z takim przywódcą, który ma swoje zdanie i przed nikim się nie płaszczy, można stać w jednej linii. Właśnie kogoś tak zdecydowanego Polska potrzebowała” – dodawał.

    Jego wpis w mediach społecznościowych zebrał ponad 60 tys. reakcji oraz przeszło 8 tys. komentarzy. W jednym z nich opinią podzielił się Piotr Fitowski, działacz społeczny, niegdysiejszy kandydat na burmistrza Nysy z ramienia Koalicji Obywatelskiej, w 2024 roku bezskutecznie starający się o mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

    “I teraz cały szacunek do pana panie Mariuszu padł. Przykro” – tymi słowami skomentował spotkanie “Pudziana” z prezydentem Nawrockim, tym samym niejako “karząc” strongmana. I ruszyła lawina. Internauci krytycznie podchodzą do opinii polityka, a on wdaje się z nimi w dyskusję, co – jak się zdaje – jeszcze zaognia sytuację.

    Jest Pan śmieszny, skoro myśli Pan, że ludzie przestaną szanować Pana Mariusza, bo ma sympatię do Pana Prezydenta. Nawet w sporcie tworzycie podziały

    Wcześniej Fitowski, za pośrednictwem własnego profilu, niezbyt życzliwie opiniował głowę państwa. “Tam gdzie kończy się kultura, zaczyna się Nawrocki” – pisał o prezydencie. Innym razem odnosił się do transparentów wywieszanych przez kibiców po decyzji Nawrockiego o zawetowaniu nowelizacji Kodeksu postępowania karnego.

    “Nosił wilk razy kilka… ponieśli i wilka. Na meczu Górnik Zabrze – Raków Częstochowa pojawił się Karol Nawrocki. Pewnie liczył na oklaski i zdjęcia z kibicami. Dostał… gwizdy. (…) Weto wobec rozwiązań wzmacniających bezpieczeństwo państwa, kiedy za granicą trwa wojna, a do tego próba robienia z siebie stadionowego twardziela. Tylko że jest jedna rzecz, której nie da się ograć PR-em. Kibice nie są głupi. Samo udawanie gangusa, krzyczenie na stadionie i pozowanie na ‘swojego chłopa’ nie sprawi, że ludzie będą klaskać, gdy ktoś robi rzeczy, które uderzają w nich samych. I wygląda na to, że coraz więcej ludzi zaczyna to widzieć” – podsumowywał.
    Mężczyzna w garniturze i krawacie pozuje w pomieszczeniu, w tle widoczna rozmyta biało-czerwona flaga.

    Prezydent RP Karol NawrockiMateusz KotowiczReporter
    mężczyzna o muskularnej sylwetce w czarnej koszulce z nadrukiem postaci w pozie bokserskiej wykonuje gest rękami, w tle rozmyte drzewa

    Mariusz PudzianowskiKarol MakuratEast News
    Mężczyzna w ciemnej kurtce zimowej stoi na śniegu, spoglądając w dół z poważnym wyrazem twarzy, tło rozmyte, obok widoczna sylwetka innej osoby w czapce.

    Prezydent RP – Karol NawrockiMARCIN GOLBA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP AFP

    BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała – Developres Rzeszów. Skrót meczu.

  • Rybakina czekała na Sznajder. 90 minut w Stuttgarcie. Jednak Rosjanka

    Rybakina czekała na Sznajder. 90 minut w Stuttgarcie. Jednak Rosjanka

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie jest pierwszym sprawdzianem formy na mączce dla większości tenisistek z TOP 10 rankingu WTA. Wcześniej w Charleston wystąpiła Jessica Pegula, w Linzu Mirra Andriejewa. I to tyle. W Niemczech obsada jest dużo lepsza, mimo wycofania Aryny Sabalenki. A turniejową “1” została w tej sytuacji Jelena Rybakina, która we wtorek już po godz. 23 poznała swoją pierwszą rywalkę.

    Diana Sznajder (z lewej) i Jelena RybakinaArtur Widak/Nur Photo & Williams WestAFP

    Właściwie tylko jeden turniej rangi 500 jest w stanie dorównać zainteresowaniem zawodniczek temu w Porsche Arenie. I też w Niemczech – na trawie w Berlinie. Do obu zgłaszają się największe gwiazdy, w obu “cut-off”, czyli cięcie na liście zgłoszeń następuje zazwyczaj gdzieś w okolicach 25. pozycji. To też efekt mniejszych drabinek, w których cztery zawodniczki najwyżej rozstawione zaczynają zmagania już od 1/8 finału.

    W tym roku ten przywilej mają: Jelena Rybakina, Coco Gauff, Iga Świątek i Elina Switolina. Polka i Amerykanka swoje pierwsze rywalki poznały w poniedziałek, później Ukrainka dowiedziała się, że w środę czeka ją pojedynek z Evą Lys – Niemką, ale urodzoną w Ukrainie. A na końcu swoją przyszłość poznała Rybakina.

    WTA Stuttgart. Diana Sznajder na korcie centralnym w Porsche Arenie. Koniec meczu już po godz. 23

    Kazaszka jest oczywiście jedną z głównych faworytek do triumfu, jeśli nie tą największą. W Stuttgarcie może kontynuować serię wygranych spotkań, bo przecież dwa lata temu zjechała tu z podestu nowym modelem Porsche, choć za kierownicą w ruchu ulicznym mogła pojawić się dopiero kilka miesięcy później. W Dubaju uzyskała bowiem prawo jazdy. Rok temu do Niemiec nie przyjechała – kilka dni wcześniej grała dla Kazachstanu w Australii w BJK Cup, odpuściła ten turniej.
    tenisistka w żółtym stroju uderza piłkę rakietą podczas intensywnej gry, skoncentrowana na ruchu i wysiłku

    Diana Sznajder, Stuttgart 2026MARIJAN MURAT/DPAAFP

    Po losowaniu było jasne, że 26-latka zmierzy się albo z młodszą od siebie Dianą Sznajder, albo ze starszą Tamarą Korpatsch. Niemka dostała w Stuttgarcie dziką kartę, ale trzeba docenić, że tydzień temu w Linzu wygrała trzy spotkania. W tym z 33. w rankingu WTA Jaqueline Cristian.

    Faworytką była oczywiście Rosjanka, której ostatnio rzadziej już zdarzają się wpadki z rywalkami aż tak nisko notowanymi. I choć wygrała, to jednak po zaskakująco długim spotkaniu.

    Ten mecz kończył wtorkową rywalizację w Porsche Open – zaczął się już po godz. 21.30. Niemka miała swoją szansę, by dłużej zostać w grze w pierwszej partii, choć po dwóch przełamaniach przegrywała już 1:4. Połowę strat odrobiła, złapała kontakt, serwowała po remis. I była dwie piłki od niego, prowadziła 30-0. Tyle że ostatecznie Sznajder wywalczyła kolejnego breaka, a później zamknęła seta na sucho.

    Kluczowe okazały się dwa pierwsze gemy po przerwie – oba bardzo długie, oba zapisane na konto 22-letniej Rosjanki. Sznajder odskoczyła, miała już pełną kontrolę nad spotkaniem. Po 90 minutach gry sędzia Martina Baldi orzekła jej wygraną 6:3, 6:1.

    Sznajder już więc co najmniej powtórzyła rezultat z poprzedniej edycji turnieju w Stuttgarcie. Wtedy przegrała na etapie 1/8 finału z Elise Mertens, teraz poprzeczka będzie zawieszona wyżej. Tyle że dla Rybakiny ten mecz też może okazać się pułapką. Dotąd bowiem nie mierzyła się w oficjalnym meczu z agresywnie i ryzykownie grającą Rosjanką.

    Do ich potyczki dojdzie w czwartek.
    Diana Sznajder

    Diana SznajderAFP
    Tamara Korpatsch

    Tamara KorpatschAlex Nicodim/ NurPhoto via AFPAFP

    Andrey Rublev – Mariano Navone. Skrót meczu.

  • Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie nabiera tempa, a wtorkowy wieczór przyniósł kibicom prawdziwy tenisowy thriller. Na korcie pojawiła się reprezentantka gospodarzy Eva Lys, która jeszcze niedawno mierzyła się z Iga Świątek. Jej rywalką była Paula Badosa, uczestnicząca w turnieju dzięki dzikiej karcie. Gdy Hiszpanka prowadziła już 6:2, 4:1 i 40:15, wydawało się, że zwycięstwo ma na wyciągnięcie ręki. Tymczasem wydarzenia na korcie potoczyły się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.

    Na początku roku Lys zmierzyła się ze Świątek podczas United Cup. Wówczas Niemka zaskoczyła, wygrywając pierwszego seta 6:3. Ostatecznie jednak Polka odwróciła losy meczu i triumfowała w trzech partiach, pomagając swojej reprezentacji sięgnąć po końcowe zwycięstwo w całym turnieju.

    Od tamtego czasu forma Lys nie była imponująca — przegrała trzy kolejne spotkania. Szansę na przełamanie złej passy otrzymała właśnie w Stuttgarcie, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na wymagającą rywalkę.

    Początek meczu zdecydowanie należał do Badosy. Hiszpanka narzuciła wysokie tempo gry, imponując siłą i precyzją uderzeń. Szczególnie skutecznie wykorzystywała topspinowe zagrania na bekhend przeciwniczki. Niemka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi i w pierwszym secie ugrała zaledwie dwa gemy, przegrywając 2:6.

    Druga partia długo układała się pod dyktando Badosy. Przy stanie 4:1 i prowadzeniu 40:15 była o krok od kolejnego gema. Wtedy jednak nastąpił niespodziewany zwrot — seria błędów serwisowych sprawiła, że Hiszpanka straciła podanie. Ten moment okazał się punktem zwrotnym spotkania.

    Lys nabrała pewności siebie i zaczęła grać znacznie odważniej, uderzając płasko i agresywnie. Z wyniku 1:4 szybko zrobiło się 4:4, a mecz nabrał zupełnie nowej dynamiki. Niemka po raz pierwszy objęła prowadzenie przy stanie 5:4, choć Badosa zdołała jeszcze wyrównać asem serwisowym. W końcówce seta Hiszpanka popełniła jednak dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu przy stanie 5:6, co przesądziło o jej porażce 5:7. Jej frustracja była widoczna — na moment uklękła na korcie, nie mogąc uwierzyć w rozwój wydarzeń.

    Decydujący set był pełen emocji i zwrotów akcji. Na początku zawodniczki przełamywały się nawzajem, co dało wynik 2:2. Później gra się wyrównała, ale to Lys wykazała się większą odpornością psychiczną. Przy stanie 5:4 wykorzystała break pointa, który był jednocześnie piłką meczową.

    Tym samym 24-letnia Niemka dokonała rzeczy niemal niemożliwej — odwróciła losy meczu ze stanu 2:6, 1:4 i pokonała Badosę 2:6, 7:5, 6:4 po ponad dwóch godzinach walki. W 1/8 finału czeka ją starcie z Elina Switolina.

  • Ledwo rozstał się ze Świątek, a tu taki wielki sukces. Fissette świętuje

    Ledwo rozstał się ze Świątek, a tu taki wielki sukces. Fissette świętuje

    Reprezentacja Belgii awansowała do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, pokonując 3:1 Stany Zjednoczone. To wielki sukces dla Wima Fissette’a. – Kiedy kilka lat temu przyjąłem tę pracę, był to oczywisty cel – powiedział kapitan Belgii w rozgrywkach Billie Jean King Cup.

    Wim Fissette
    Screen/Canal+ Sport

    23 marca br. Iga Świątek ogłosiła, że zakończyła współpracę z trenerem Wimem Fissettem. “Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego – zarówno zawodowo, jak i prywatnie” – napisała Polka w mediach społecznościowych. Świątek współpracowała z Fissettem przez ponad 500 dni i w tym czasie wygrała nie tylko wielkoszlemowy Wimbledon, ale też turnieje WTA w Cincinnati i Seulu. Na razie Fissette skupił się na roli kapitana reprezentacji Belgii przy okazji turnieju Billie Jean King Cup.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Fissette przemówił po awansie Belgii. “Cieszę się, że mogę być tego częścią”

    Belgia rywalizowała ze Stanami Zjednoczonymi o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który we wrześniu tego roku odbędzie się w Shenzhen. Belgia wygrała 3:1 z USA i powalczy jesienią o zwycięstwo w całych rozgrywkach. Warto zaznaczyć, że Amerykanki nie przystępowały do rywalizacji w najmocniejszym składzie osobowym, bo brakowało np. Coco Gauff, Jessiki Peguli czy Amandy Anisimovej.

    Fissette przyznał w rozmowie z oficjalną stroną Billie Jean King Cup, że jest bardzo szczęśliwy z awansu. – Jestem niesamowicie szczęśliwy, że we wrześniu ruszymy do Chin. Kiedy kilka lat temu przyjąłem tę pracę, był to oczywisty cel, ale chciałem też czegoś więcej, czyli wygrać. To, co udało nam się zbudować w ostatnich latach, to odmłodzenie drużyny i fakt, że zdobyły doświadczenie grając przeciwko USA kilka lat temu, pomogło im dojść tam, gdzie są teraz – powiedział.

    – Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać ten zespół w całości. Myślę, że wyjazd do Chin będzie naprawdę świetną zabawą. To były fantastyczne dwa dni rywalizacji. Ta atmosfera w Belgii to był jeden z najlepszych momentów, jakie przeżyłem w tenisie. Czuję, że tenis w Belgii znów się rozwija, zarówno męski, jak i żeński tenis. Cieszę się, że mogę być częścią tego wszystkiego – dodał Fissette.

    Nie licząc Chin i Belgii, w turnieju finałowym Billie Jean King Cup wystąpią jeszcze takie nacje, jak Czechy, Wielka Brytania, Włochy, Kazachstan, Hiszpania i Ukraina.

    Zobacz też: Potężna strata Świątek przed mączką. Jest co odrabiać

    Od momentu rozstania ze Świątek Fissette nie związał się z żadną inną tenisistką. Belg ma za sobą współpracę z takimi tenisistkami, jak Kim Clijsters, Naomi Osaka, Simona Halep, Angelique Kerber czy Wiktorią Azarenką. Fissette jest kapitanem Belgijek w Billie Jean King Cup od 2023 r.

  • Szpakowski zaczął mówić o Świątek. Nagła reakcja Krychowiaka. Chodzi o Abramowicz

    Szpakowski zaczął mówić o Świątek. Nagła reakcja Krychowiaka. Chodzi o Abramowicz

    On Wednesday, Iga Świątek will start competing at the WTA 500 Stuttgart. For the first time we will be able to watch the struggles with the participation of a Polish woman under the leadership of a new coach – Francisco Roig. After Wim Fissette’s release, the rest of the Christmas staff remained unchanged. It still contains Daria Abramowicz, whose name appeared in… Grzegorz Krychowiak’s conversation with Dariusz Szpakowski.
    Grzegorz Krychowiak przy mikrofonie z logo radia; wstawka z Darią Abramowicz w niebieskiej kurtce.

    Grzegorz Krychowiak, Daria Abramowicz FOT. JACEK PRONDZYNSKI/FOTOPYK/NEWSPIX.PL / screenshot of youtube.com/watch? v=uDS3QmMBNTTU&t=1064s Newspix.pl

    Po porażce z Magdą Linette w Miami Iga Świątek ogłosiła zakończenie współpracy z Wimem Fissette’m. Niedługo później jasnym stało się, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. W ostatnim czasie 24-latka trenowała na Majorce w Akademii Rafaela Nadala, aby jak najlepiej przygotować się do sezonu na mączce.

    Alejandro Tabilo – Joao Fonseca. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Krychowiak naprawdę powiedział to o Abramowicz. Co za szpilka. Wszystko się nagrało

    Od wielu miesięcy czwarta rakieta świata na korcie jest istnym kłębkiem nerwów, mimo że regularnie, od lat współpracuje z Abramowicz. Eksperci i fani tenisa coraz częściej podważają jej rolę w sztabie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej.

    Nazwisko Darii Abramowicz padło nawet w… podcascie Grzegorza Krychowiaka, którego ostatnim gościem był Dariusz Szpakowski. Panowie rozmawiali o tym, z czym piłkarze – na mentalnej płaszczyźnie – zmagają się podczas rozgrywanych spotkań. W pewnym momencie legendarny komentator pokusił się o tenisowe porównanie.

    – W piłce nie jesteś uzależniony sam od siebie. Taka Iga Świątek, grająca na korcie, jest uzależniona od siebie. Jak zrobi błąd, nie zagra tego, co chce zagrać, itd. Ty (piłkarz – red.) grasz w zespole. Jak chcesz, możesz schować się za kolegów, to jest tylko pozór – tłumaczył Szpakowski.

    Nagle do gry wkroczył Krychowiak. – Chyba że psycholożka będzie tam się darła – wtrącił prowadzący, mając na myśli Abramowicz, która kilka miesięcy temu gościła w jego programie. Mimo to były reprezentant Polski pokusił się o cytowaną szpilkę.

    – Nie będziemy w to wnikali, zostawmy panią Darię – uciął szybko Dariusz Szpakowski, co mocno rozbawiło Krychowiaka.

    Wracając do tenisa, Iga Świątek na start WTA 500 Stuttgart zagra z Laurą Siegemund w środowy wieczór. Zapraszamy do śledzenia relacji w Interii Sport.
    Dwie kobiety siedzą na ławce przy korcie tenisowym, jedna z nich jest ubrana w fioletową koszulkę i niebieską czapkę oraz trzyma rakietę tenisową, druga ma głowę schowaną w dłoniach, obie wyglądają na zamyślone lub zmartwione.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Starszy mężczyzna w eleganckim garniturze z krawatem i kolorową poszetką, w okularach, o poważnym wyrazie twarzy, na tle rozmytego, czerwonego światła.

    Dariusz SzpakowskiAKPA
    Elegancko ubrany mężczyzna w garniturze stoi przy oknie, z pewnym siebie wyrazem twarzy, patrząc w dal, a jego odbicie widoczne jest w szybie.

    Grzegorz KrychowiakMichal WozniakEast News

    Paulina Czarnota-Bojarska podsumowuje 28. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. WIDEOPaulina Czarnota Bojarska

  • Świątek kontra Siegemund. Wszystko jasne ws. meczu o ćwierćfinał WTA Stuttgart

    Świątek kontra Siegemund. Wszystko jasne ws. meczu o ćwierćfinał WTA Stuttgart

    Świątek kontra Siegemund. Wszystko jasne ws. meczu o ćwierćfinał WTA Stuttgart

    Trwa drugi dzień głównych zmagań podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Wciąż rozgrywane są mecze pierwszej rundy. Podobnie będzie przez większość jutrzejszego dnia, ale na wieczór zaplanowano też premierowe starcia w drugiej fazie. W środę do gry o awans do ćwierćfinału wkroczy m.in. Iga Świątek. Nasza reprezentantka zmierzy się z mistrzynią imprezy z 2017 roku – Laurą Siegemund. Na stronie kobiecej organizacji pojawił się już plan gier. Znamy godzinę tego pojedynku.
    Iga Świątek trafiła na Laurę Siegemund w drugiej rundzie WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek trafiła na Laurę Siegemund w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP

    Czas na pierwszy występ Igi Świątek na mączce w 2026 roku. Po słabszych tygodniach, gdzie Raszynianka nie zanotowała żadnego indywidualnego półfinału, 24-latka wkracza w kolejny etap sezonu z nową energią. Jednym z pozytywnych bodźców ma być zmiana trenera, która dokonała się po nieudanym starcie w turnieju WTA 1000 w Miami. Wima Fissette’a zastąpił Francisco Roig. To szkoleniowiec, który wspierał Rafaela Nadala przez większość kariery Hiszpana. Posiada zatem ogromne doświadczenie i z pewnością chce wyciągnąć z Polki wszystko, co najlepsze na kortach ziemnych.

    Premierowym sprawdzianem dla tego duetu będą zmagania rangi “500” w Stuttgarcie. Czwarta obecnie rakieta świata od piątku trenuje w Porsche Arena. Korzystała w tym czasie z możliwości sparingów z innymi zawodniczkami. W sobotę miała zajęcia z Alexandrą Ealą, a dzień później – z Paulą Badosą. Wczoraj Raszynianka posiadała nieco luźniejszy czas. Zaliczyła Media Day oraz tzw. Players’ Party. W poniedziałek poznaliśmy także rywalkę Świątek w drugiej rundzie. Będzie nią Laura Siegemund, triumfatorka imprezy z 2017 roku.

    Niemka znalazła się w potężnych taraparach, przegrywała już 0-4 w tie-breaku drugiego seta meczu z Wiktoriją Tomową. Potem zgarnęła jednak siedem punktów z rzędu, przez co doprowadziła do decydującej partii. Ostatecznie reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów triumfowała w całym pojedynku 4:6, 7:6(4), 6:1. Czeka nas zatem trzecie bezpośrednie starcie w singlu pomiędzy Igą i Laurą. Ostatni raz panie spotkały się… w finale WTA 250 w Warszawie, przed trzema laty. Wówczas Raszynianka zdeklasowała przeciwniczkę, zwyciężając 6:0, 6:1.

    WTA Stuttgart: Znamy plan gier na środę

    Dziś poznaliśmy rozkład jutrzejszych meczów w niemieckiej imprezie. Potwierdziły się przypuszczenia, że Polka swoją pierwszą potyczkę rozegra w środę. Pojedynek Świątek – Siegemund rozpocznie się nie przed godz. 18:30. Emocji nie zabraknie jednak od południa. Wcześniej na korcie centralnym w Stuttgarcie zaprezentuje się m.in. Jasmine Paolini, a tuż przed spotkaniem naszej reprezentantki dojdzie do batalii pomiędzy Jeleną Ostapenko oraz Mirrą Andriejewą. Łotyszka broni tytułu wywalczonego przed rokiem.

    Plan gier na środę, 15 kwietnia

    godz. 12:30: Sonmez – Paolini

    następnie: Parks – Noha Akugue

    nie przed godz. 17:00: Ostapenko – Andriejewa

    nie przed godz. 18:30: Świątek – Siegemund

    następnie: Lys/Badosa – Switolina

    tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem, z wyraźnie skupionym wyrazem twarzy, stoi na korcie, z ręką opartą na biodrze

    Iga ŚwiątekNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundFRANK MOLTER/DPA Picture-Alliance via AFPAFP
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News

    Alejandro Tabilo – Joao Fonseca. Skrót meczu.

  • Takie doniesienia o Katarzynie Skowrońskiej. Spakowała walizki i wróciła do Polski

    Takie doniesienia o Katarzynie Skowrońskiej. Spakowała walizki i wróciła do Polski

    Katarzyna Skowrońska po zakończeniu swojej bogatej kariery sportowej zdecydowała się na odważny krok i rozpoczęcie zupełnie nowego etapu życia poza Polską. Była reprezentantka kraju, która przez lata należała do czołowych postaci polskiej siatkówki, wybrała na swoje miejsce na ziemi Włochy – kraj, z którym od dawna czuła silną więź.

    To właśnie tam postanowiła zrealizować jedno ze swoich największych marzeń. Zainwestowała w wyjątkową nieruchomość – kilkusetletni młyn, który stopniowo przekształca w klimatyczny dom, łączący historyczny charakter z nowoczesnymi rozwiązaniami. Projekt od samego początku wzbudza spore zainteresowanie, a Skowrońska chętnie dzieli się w mediach społecznościowych kolejnymi etapami prac. Na publikowanych materiałach można zobaczyć, jak dawny budynek przechodzi imponującą metamorfozę, a także zajrzeć za kulisy aranżacji wnętrz.

    Ostatnio jednak była siatkarka postanowiła na chwilę odłożyć włoski projekt na bok. Wraz ze swoim partnerem, reżyserem Bartosz Prokopowicz, przyleciała do Polski, by spędzić trochę czasu w ojczyźnie i odpocząć od codziennych obowiązków.

    Pobyt w kraju nie umknął uwadze jej fanów. Skowrońska podzieliła się w sieci zdjęciami z wyjazdu, pokazując, jak wygląda jej czas w Polsce. Jednym z odwiedzonych miejsc była Łódź, gdzie para wybrała się na spacer do znanego Pasaż Róży – wyjątkowej instalacji artystycznej, przyciągającej turystów swoją niepowtarzalną estetyką.

  • Słowa Gauff nie przejdą bez echa. Amerykanka uderza. “To zaszło za daleko”

    Słowa Gauff nie przejdą bez echa. Amerykanka uderza. “To zaszło za daleko”

    Nagranie z udziałem Coco Gauff po porażce w Australian Open wywołało burzę w świecie tenisa i na nowo rozpaliło debatę o granicach prywatności zawodników. Coraz odważniejsze działania organizatorów i mediów sprawiają, że sportowcy czują się obserwowani nie tylko na korcie, ale i poza nim. Przed turniejem w Stuttgarcie Amerykanka ponownie zabrała głos i dała do zrozumienia całemu światu, że granice zostały przekroczone.
    Coco Gauff

    Coco GauffPhoto by MINAS PANAGIOTAKIS / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Podczas tegorocznego Australian Open doszło do sytuacji, która stała się punktem zapalnym szerokiej dyskusji o granicach prywatności w tenisie. Po porażce z Eliną Switoliną kamery uchwyciły Coco Gauff w strefie dla zawodników, gdzie – przekonana, że znajduje się poza zasięgiem obiektywów – dawała upust emocjom i niszczyła rakietę. Nagranie szybko obiegło media, wywołując mieszane reakcje: od współczucia po krytykę zachowania młodej Amerykanki. Problem nie dotyczył jednak samej reakcji tenisistki, lecz faktu, że uchwycono ją w miejscu dotąd uznawanym za prywatne.

    To wydarzenie przyspieszyło debatę o rosnącej obecności kamer w przestrzeniach, które jeszcze niedawno stanowiły dla sportowców azyl. W pogoni za uwagą widzów organizatorzy coraz częściej zaglądają tam, gdzie zawodnicy chcieliby zachować choć odrobinę intymności. W obronie Gauff stanęli inni czołowi gracze, w tym Iga Świątek oraz Novak Djoković. Polka otwarcie mówiła o traktowaniu tenisistów jak “zwierząt w zoo”, natomiast Serb sugerował, że tenis zaczyna przypominać reality show.

    Coco Gauff o prywatności tenisistów. “Niektórzy przybliżali obraz na telefony ludzi i czytali ich wiadomości tekstowe”

    Tuż przed startem turnieju w Stuttgarcie Coco Gauff ponownie odniosła się do sprawy, wskazując, gdzie jej zdaniem przebiega granica. Podkreśliła, że kluczowa jest kontrola nad tym, co trafia do transmisji – nawet jeśli wpływ organizacji takich jak WTA na turnieje wielkoszlemowe jest ograniczony. Zwróciła uwagę, że zawodnicy mają wiele prywatnych rytuałów, jak choćby modlitwa przed meczem, i nie zawsze mają gdzie się schronić przed kamerami.

    “Myślę, że chodzi o posiadanie jakiejś kontroli nad tym, może przez WTA lub… cóż, to są turnieje wielkoszlemowe, więc WTA trudno jest tak naprawdę wkroczyć. Oczywiście mają wpływ, ale myślę, że chodzi po prostu o kontrolowanie tego, co jest pokazywane, a co nie. Mamy wiele prywatnych momentów. Modlę się przed każdym meczem i musiałam mówić operatorom, żeby nie nagrywali tego momentu, bo nie ma wielu neutralnych miejsc, gdzie możemy przebywać. (…) Cieszę się, że może rozpoczęłam dyskusję, ale zdecydowanie uważam, że zaszło to za daleko. Jesteśmy sportowcami i dajemy show na korcie, ale nie sądzę, że musimy iść na kompromis ze wszystkim, co robimy poza nim. Myślę, że siłownia jest okej. Ale jeśli chodzi o korytarze i każdą inną sytuację, niektórzy przybliżali obraz na telefony ludzi i czytali ich wiadomości tekstowe. Widziałam o tym tweety. Myślę, że to jest moment, w którym posuwa się to trochę za daleko” – oznajmiła Amerykanka.
    Młoda tenisistka w sportowym stroju z opaską na głowie stoi na korcie, patrząc zamyślona w bok i trzymając palec przy ustach, wyrażając skupienie lub niepewność.

    Coco GauffRYAN LIMAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP
    Młoda sportsmenka w stroju sportowym i opasce na głowie na tle rozmytego boiska, skoncentrowana i gotowa do rywalizacji.

    Coco GauffIZHAR KHANAFP

    Jaume Munar – Rafael Jodar. Skrót meczu.