• Fala komentarzy po decyzji prezydenta Nawrockiego w sprawie ABW. “Niesmak pozostał”

    Fala komentarzy po decyzji prezydenta Nawrockiego w sprawie ABW. “Niesmak pozostał”

    Rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że prezydent podpisał nominacje oficerskie dla funkcjonariuszy ABW. — Prezydent Karol Nawrocki postanowieniem z 14 kwietnia mianował na pierwszy stopień oficerski 96 funkcjonariuszy — powiedział w programie “Graffiti”.

    — To jest rezultat spotkania z 15 stycznia, uzgodnień z szefami ABW, Agencji Wywiadu, SKW oraz Służby Wywiadu Wojskowego oraz z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem, ale przede wszystkim z panem ministrem Tomaszem Siemoniakiem — zaznaczył Leśkiewicz.

    Żemła: Prezydent Nawrocki pękł w sprawie awansów. Ratuje swój nadszarpnięty w wojsku wizerunek

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Fala komentarzy po decyzji prezydenta Nawrockiego w sprawie ABW. “Niesmak pozostał”

    Na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego reagują politycy obozu władzy.

    “Najwyższy czas! Funkcjonariusze ABW od listopada czekali na decyzję prezydenta o nominacji na pierwszy stopień oficerski i według komunikatu rzecznika prezydenta awanse wczoraj zostały podpisane. Dziękując w imieniu funkcjonariuszy za tę decyzję, wyrażam nadzieję, że nominacje oficerskie nigdy już nie będą elementem politycznych gier. Ani funkcjonariusze, ani służby na to nie zasługują. Mamy już następne bardzo uzasadnione wnioski, które skierujemy do akceptacji prezydenta i kontrasygnaty premiera. Wszystko dla Polski i bezpieczeństwa Polaków!” — napisał minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

    “Po miesiącach napinania się, prężenia muskułów, ataków na służby Nawrocki podpisał 96 oficerskich nominacji dla funkcjonariuszy ABW. Niesmak jednak pozostał…” — ocenił szef klubu parlamentarnego KO Zbigniew Konwiński.

    “Wczoraj Karol Nawrocki podpisał 96 nominacji oficerskich dla funkcjonariuszy. Lepiej późno niż wcale. Na przyszłość pierwsze sprawy Polski, później siłownia…” — skomentowała posłanka KO Katarzyna Matusik-Lipiec.

    “Gratuluję powrotu na planetę Ziemia. Proponuję jeszcze zaprosić wszystkich nowych sędziów TK na spotkanie” — napisał poseł Sławomir Ćwik z klubu Centrum.

    “Lepiej późno niż wcale” — oceniła posłanka KO Katarzyna Piekarska.

    Opracowanie:

    Łukasz Gosik

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Subskrybuj Onet Premium. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

    Dziennikarze Onet Wiadomości

    Data utworzenia:

    15 kwietnia 2026, 09:03
    Zobacz również

    Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie

    tutaj.

  • Świątek na to czekała! Tak wygląda ranking WTA po pierwszym meczu w Stuttgarcie

    Świątek na to czekała! Tak wygląda ranking WTA po pierwszym meczu w Stuttgarcie

    Bardzo dobre wieści dla Igi Świątek po jej wygranej z Laurą Siegemund w II rundzie turnieju w Stuttgarcie. Najlepsza polska tenisistka awansowała w rankingu WTA Live!
    Iga Świątek w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie
    fot. Canal+ Sport

    Iga Świątek (4. WTA) z impetem rozpoczęła walkę w turnieju WTA 500 na kortach ziemnych w Stuttgarcie. Sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych w II rundzie wygrała 6:2, 6:3 z 38-letnią Laurą Siegemund (51. WTA).

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”
    Awans Igi Świątek w rankingu WTA Live

    Iga Świątek po nieudanych poprzednich turniejach (tylko II runda w Miami i ćwierćfinały w Indian Wells, Dausze i Australian Open) spadła na czwarte miejsce w rankingu WTA. Właśnie z tej pozycji przystępowała do turnieju w Stuttgarcie.

    Polka wygrywając z Siegemund, zdobyła 98 punktów w rankingu WTA Live. W efekcie wyprzedziła w nim trzecią w tym zestawieniu – Coco Gauff. Polka ma 7263 punktów, a Amerykanka 7171. Gauff może jednak szybko wrócić na trzecią pozycję. Stanie się tak, jeśli w czwartek pokona Rosjanke Ludmiłę Samsonową (21. WTA).

    Jedno jest pewne – jeśli Świątek zajdzie w Stuttgarcie dalej niż Gauff, to Polka po tej imprezie będzie na trzecim miejscu w rankingu WTA.

    Świątek w ćwierćfinale w Stuttgarcie zmierzy się ze zwyciężczynią meczu: Alycia Parks (USA, 95. WTA) – Mirra Andriejewa (Rosja, 9. WTA).

    Relacje na żywo z meczów Świątek w Stuttgarcie na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

    Zobacz także: Świątek zdradziła, co od razu zmienił u niej Roig. “Powrót do podstaw”
    Oto aktualny ranking WTA Live:

    Aryna Sabalenka (Białoruś) – 10895 punktów
    Jelena Rybakina (Kazachstan) – 8108
    Iga Świątek – 7263
    Coco Gauff (USA) – 7171
    Jessica Pegula (USA) – 6136
    Amanda Anisimova (USA) – 5995
    Jasmine Paolini (Włochy) – 3722
    Elina Switolina (Ukraina) – 3716
    Mirra Andriejewa (Rosja) – 3611
    Victoria Mboko (Kanada) – 3531

    … 38. Magdalena Fręch – 1318
    … 56. Magda Linette – 1059
    … 125. Maja Chwalińska – 587
    … 159. Linda Klimovicova – 475
    … 162. Katarzyna Kawa – 461

  • Powrót Świątek na zwycięską ścieżkę, a to nie koniec. Jest komunikat WTA

    Powrót Świątek na zwycięską ścieżkę, a to nie koniec. Jest komunikat WTA

    Iga Świątek wróciła do gry po blisko miesięcznej przerwie. Na inaugurację turnieju WTA 500 w Stuttgarcie zmierzyła się z Laurą Siegemund. Polka wygrała w dwóch setach i już może myśleć o kolejnym meczu w Niemczech. Chwilę po zakończeniu pojedynku z Siegemund pojawił się komunikat WTA.
    Tenis. Komunikat WTA po meczu Świątek – Siegemund w Stuttgarcie

    Świątek wróciła do gry. Komunikat WTA po meczu z Laurą SiegemundRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek ma za sobą bardzo trudne tygodnie. W turniejach, w których brała udział, nie przebrnęła etapu ćwierćfinału. 24-latka ostatni raz na korcie pojawiłu się 19 marca w Miami. Wówczas przegrała w 2. rundzie turnieju w Miami. Słabsze wyniki sprawiły, że rozstała się z trenerem Wimem Fissettem. Jej nowym szkoleniowcem został Francisco Roig, który przyleciał z Polką do Niemiec.

    Powrót Świątek do gry. Polka nie dała szans Niemce

    W środę (15 kwietnia) Świątek rozpoczęła zmagania w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Polka jest rozstawiona z numerem “3”. W pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej rywalizowała z Laurą Siegemund.

    Mecz od początku toczył się pod dyktando Polki, która szybko przełamała Niemkę i wyszła na prowadzenie 3:0. Ostatecznie pierwszą partię wygrała 6:2. Druga odsłona pojedynku była nieco bardziej wyrównana, ale i tak padła łupem Polki, która triumfowała 6:3. Całe spotkanie trwało godzinę i 30 minut.

    Iga Świątek – Laura Siegemund. Komunikat WTA po meczu w Stuttgarcie

    Chwilę po ostatniej piłce na stronie WTA pojawił się komunikat dotyczący meczu Świątek – Siegemund.

    Bilet do ćwierćfinału zabukowany

    O triumfie Świątek poinformował także oficjalny profilu turnieju w Stuttgarcie. – Na drodze do trzeciego tytułu? Iga Świątek wyeliminowała Laurę Siegemund i jako pierwsza zawodniczka awansowała do ćwierćfinału – czytamy.

    Rywalką Świątek w ćwierćfinale w Stuttgarcie będzie lepsza z pojedynku Alycia Parks – Mirra Andriejewa
    tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem, z wyraźnie skupionym wyrazem twarzy, stoi na korcie, z ręką opartą na biodrze

    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w czarnej koszulce i białej czapce z rakietą w ręku uśmiecha się na korcie tenisowym. W tle widoczna polska flaga oraz napis Queen Iga.

    Iga ŚwiątekAFP
    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieFATIH AKTAS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

  • Świątek wyglądała jak po nokdaunie. Tak reagował jej nowy trener

    Świątek wyglądała jak po nokdaunie. Tak reagował jej nowy trener

    Iga Świątek padła na kort. Wstała szybko, a jeszcze szybciej pokazywała, że wszystko z nią w porządku. Ale po chwili zaczęła robić takie błędy, że w wymownym zbliżeniu oglądaliśmy twarz nowego trenera naszej tenisistki. Czy w debiucie pod wodzą Francisco Roiga Świątek się denerwowała? Na to wygląda. Ale ważne, że sobie poradziła i pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3 w swoim pierwszym meczu turnieju WTA 500 w Stuttgarcie.

    Iga Świątek i Francisco Roig
    screeny z Canal+

    Dwadzieścia siedem dni temu Iga Świątek przegrała z Magdą Linette w Miami i od tego czasu nie widzieliśmy jej w żadnym turnieju. Mało tego – krótko po tamtej porażce była liderka światowego rankingu tenisistek (dziś Świątek jest czwarta) zwolniła trenera Wima Fissette’a. I zatrudniła Francisco Roiga, który 17 lat przepracował z Rafaelem Nadalem. A na kilka dni Świątek „zatrudniła” też wielkiego Nadala.

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”

    To wszystko sprawiło, że na Świątek jeszcze pilniej niż zwykle patrzy dziś cały tenisowy świat.
    Świątek zrobiła coś, czego rywalki chciałyby jej zakazać

    Widząc, jak Polka trenuje na Majorce w akademii Nadala, mając u boku właśnie Nadala przez aż cztery dni z rzędu, rywalki żartowały, że to powinno być zakazane.

    Świątek już i tak zasłużenie uchodziła za najlepszą tenisistkę świata na kortach ziemnych. A teraz ma być jeszcze groźniejsza. Po skorzystaniu z konsultacji swojego idola, najlepszego w historii gracza na mączce. I po rozpoczęciu stałej współpracy z człowiekiem, który Nadalowi służył szkoleniowymi radami przez prawie dwie dekady. A my, ludzie dobrze Idze życzący, chcemy wierzyć, że te zmiany pozwolą też naszej tenisistce oczyścić emocje. I odzyskać radość z gry.
    Świątek jak pięściarz po nokdaunie

    W pierwszym meczu z trenerem Roigiem w swoim boksie i z tatą u jego boku, Świątek mierzyła się w Stuttgarcie z Laurą Siegemund. Niemka, która kiedyś ten turniej wygrywała, ma 38 lat i najlepsze pewnie już za sobą. Ale to wciąż groźna tenisistka – niespełna rok temu dotarła do ćwierćfinału Wimbledonu, gdzie bardzo mocno postawiła się Arynie Sabalence. Obecnie jest w światowym rankingu na dobrym, 51. miejscu. Nie boi się cierpieć – długie mecze to jej specjalność. Nie boi się ryzykować, żeby poszukać swojej szansy.

    W meczu ze Świątek Siegemund też tej szansy poszukała. Po zaledwie 13 minutach było już 3:0 dla Polki, ale zaledwie 10 minut później Świątek prowadziła tylko 3:2, a Siegemund serwowała. Zanosiło się na to, że za chwilę roztrwoniona zostanie cała wypracowana przez Polkę przewaga.

    Najgorsze zaczęło się przy stanie 3:1 i 15:0. Wtedy Świątek nagle upadła w jednej z wymian. Wydawało się, że to wpadnięcie w poślizg nic dla Polki nie znaczy – Iga błyskawicznie wstała, pokazała, że nic się jej nie stało, otrzepała się z mączki i grała dalej. Ale widzieliśmy, że po tym upadku wcale nie otrząsnęła się tak szybko. Od razu po nim zepsuła aż cztery serwisy z rzędu! Czyli punkty na 15:30 i 15:40 oddała rywalce przez podwójne błędy serwisowe. Świątek wyglądała, jak pięściarz, który co prawda błyskawicznie wstał po nokdaunie, ale jednak – jest zamroczony. Na niepokój tenisistek absolutnym spokojem odpowiadał trener. Operator jednej z kamer zrobił bardzo duże zbliżenie na twarz Roiga. Niewzruszoną.

    Gdy wydawało się, że Świątek opanowała sytuację, gdy obroniła breakpointy, dogadaniając na 40:40, to nagle znów popełniła podwójny błąd serwisowy. Trzecia taka pomyłka Polki w jednym gemie sprawiła, że tego gema wygrała Niemka. Znów, jak w wielu meczach Świątek w ostatnim czasie, zobaczyliśmy, jak Iga mając wszystko w swoich rękach, nagle zaczyna to wypuszczać.
    10 błędów już w szóstym gemie. Świątek walczyła z nerwami

    – Iga Świątek popełniła już 10 niewymuszonych błędów – informował komentujący mecz w Canal+ Maciej Łuczak po pomyłce Polki na 3:2 i 40:40. Na koniec seta tych błędów Świątek miała 12, dodajmy, że przy 11 uderzeniach kończących. Przyzwoity bilans na zamknięcie partii Iga zawdzięcza temu, że w trudnym momencie zdołała się uspokoić. Od stanu 3:2 wygrała trzy kolejne gemy z rzędu. Niewymuszone błędy zrobiła wtedy tylko dwa.

    Powrót Świątek do spokojniejszej, pewniejszej gry, kilka efektownych forhendów z niskiej pozycji i wchodzenie w kort w wymianach – te rzeczy mogły się nam podobać. To wszystko było przeplatane i forhendami zrywanymi, i tymi nieszczęsnymi podwójnymi błędami serwisowymi. Bolało, gdy w drugim secie, prowadząc 6:2, 4:2 i serwując Iga znów podała rywalce rękę. Tym razem popełniła dwa podwójne błędy serwisowe i dała się przełamać, zamiast odjechać na 6:2, 5:2.

    Generalnie raz Świątek była spokojna, raz brakowało jej cierpliwości. Ale dobrze, że cały czas widać było, jak bardzo jej zależy. Tym razem – inaczej niż pod koniec nieudanych meczów z Linette w Miami i wcześniej ze Switoliną w Indian Wells – nawet przez chwilę nie wyglądała na kogoś, kto tenisa ma dość. I tym razem po akcjach nieudanych próbowała raczej coś zmieniać, a nie na siłę wciąż robić to, co nie działa.
    Minęło sześć lat, dzisiejsza Świątek to inna tenisistka, ale jedno się nie zmieniło

    Pewna wygrana Świątek nad Siegemund cieszy, bo to jest taki czas w karierze naszej sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, że warto cieszyć się i z małych rzeczy.

    Po ostatniej porażce na mączce z rywalką będącą poza top 50 światowego rankingu WTA trener Świątek mówił dla Sport.pl tak: „W pewnym momencie Iga powiedziała: ‘Trenerze, wymyśl coś’. Odpowiedziałem, że mogę jej dawać najróżniejsze wskazówki, ale ona ich nie zrealizuje, bo na korcie nie jest sobą. A nie jest, bo tak bardzo jest pospinana […] Wróciliśmy do Warszawy, trzy razy wyciągnąłem Igę na kort przeciw sparingpartnerowi grającemu tak jak grała Rus, Iga te trzy dni miała bardzo trudne, ale zrozumiała, co musi zrobić. Sama się nauczyła, jak wyjść z takich sytuacji. Ja w sumie nic nie zrobiłem, tylko byłem przy Idze i pokazałem jej drogę. Taka jest moja rola. Cudów nie ma”.

    To oczywiście nie są wypowiedzi Francisco Roiga, to cytaty z Piotra Sierzputowskiego. Ostatnia porażka Świątek z kimś spoza top 50 na mączce miała miejsce aż sześć lat temu w Rzymie. Tym kimś była Holenderka Arantxa Rus (wówczas 71 WTA). Jakiś czas po tamtej porażce Iga wygrała swój pierwszy wielkoszlemowy turniej w życiu – Roland Garros 2020.

    Dziś Świątek to całkiem inna tenisistka niż wtedy – ma 25 lat, a nie 19, ma w dorobku 25 wygranych turniejów WTA, a nie ani jednego. Ale w pewnym sensie i teraz Świątek jest na początku. I znów – jak wtedy – nie ma co się spodziewać cudów, znów chodzi przede wszystkim o to, żeby sama zrozumiała, co musi zrobić.

    Na razie zrobiony został dobry początek. A teraz będzie poważniejszy test, bo w kolejnej rundzie Świątek zmierzy się najpewniej z Mirrą Andriejewą. To zawodniczka ze światowego top 10 (jest dziewiąta). Ponadto z Rosjanką Polka ma niekorzystny bilans (grały trzy razy, jest 1:2).

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Obrończyni tytułu odpada w Stuttgarcie! Kluczowe wieści dla Świątek

    Obrończyni tytułu odpada w Stuttgarcie! Kluczowe wieści dla Świątek

    “Koszmar” Igi Świąek – Jelena Ostapenko, z którą Polka ostatnio regularnie przegrywała, nie obroni tytułu w Stuttgarcie. W meczu I rundy prowadziła z Mirrą Andriejewą w trzecim secie aż 4:1, a i tak przegrała 7:5, 2:6, 4:6.
    Mecz Ostapenko – Andriejewa w Stuttgarcie

    Jelena Ostapenko (22. WTA) rok temu niespodziewanie wygrała turniej WTA 500 na kortach ziemnych w Stuttgarcie. Łotyszka w finale pokonała 6:4, 6:1 liderkę światowego rankingu, Białorusinkę Arynę Sabalenkę. Teraz Ostapenko drogę do obrony tytułu miała bardzo trudną. Już w pierwszym meczu turnieju zmierzyła się z wielką nadzieją rosyjskiego tenisa, 18-letnią Mirrą Andriejewą (9. WTA), która kilka dni temu wygrała turniej w Linz.

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”
    Ależ mecz w Stuttgarcie. Obrończyni tytułu poza turniejem

    Jelena Ostapenko od początku środowego meczu miała problemy. Już w pierwszym gemie została przełamana. Co prawda, już w czwartym gemie odrobiła straty, ale w kolejny znów została przełamana.

    – Mirra jest na razie bardziej stabilna, bardziej regularna, ale rywalizując z Ostapenko trzeba liczyć się z tym, że nagle nadejdzie taki moment, że podniesie swój poziom gry i zacznie trafiać – mówił komentator Canal+Sport.

    Andriejewa prowadziła 5:4 z przełamaniem i serwowała, by wygrać seta. Wtedy zaczęły się wielkie emocje. Ostapenko miała break pointa, ale Rosjanka obroniła go wygrywającym serwisie. Po chwili przy równowadze Andriejewa popełniła dwa z rzędu podwójne błędy i została przełamana! W 12. gemie Rosjanka przy swoim serwisie prowadziła 40:0 i miała trzy piłki na tie-break. Łotyszka odpowiedziała jednak znakomicie, bo aż pięcioma z rzędu winnerami! – Cała Ostapenko, zagrała pięć akcji, w których rywalka nie miała absolutnie nic do powiedzenia – dodawał komentator Canal+Sport.

    Łotyszka w 1. secie miała więcej niewymuszonych błędów (17-12), ale też ponad dwa razy więcej winnerów (20-9).

    Drugą partię zdecydowanie lepiej rozpoczęła Rosjanka. Po 20 minutach gry prowadziła aż 4:1 z podwójnym przełamaniem. Mocno pomagała też Ostapenko, która popełniała sporo niewymuszonych błędów i nie mogła odnaleźć się na korcie. Ostatecznie wygrała w tej partii tylko dwa gemy. Miała w niej mniej winnerów (4-8) i więcej niewymuszonych błędów (19-13).

    W trzecim secie Ostapenko znów pokazała, jak potrafi być chimeryczną tenisistką i mieć różne okresy gry w trakcie spotkań. Łotyszka prowadziła już 4:1 i nagle przegrała aż pięć gemów z rzędu. Co chwilę mówiła coś do swojego sztabu szkoleniowego, denerwowała się i znów często się myliła, próbując uderzeń kończących. Komentator Canal+Sport słusznie podkreślał, że Ostapenko wpadła w spiralę błędów. Ostatecznie Rosjanka wygrała tego seta 6:4, a mecz skończył się nieudanym returnem Ostapenko, która popełniła w tym starciu aż 62 niewymuszone błędy (Rosjanka – 37, czyli w sumie obie zawodniczki zrobiły aż 99). Pojedynek trwał dwie godziny i 24 minuty.

    Andriejewa w 1/8 finału zmierzy się z Amerykanką Alycią Parks (95. WTA), która pokonała 6:4, 6:2 Niemkę Nomę Akugue (195. WTA).

    Zobacz także: Świątek zdradziła, co od razu zmienił u niej Roig. “Powrót do podstaw”

    Rosjanka lub Parks może być ewentualną rywalką Igi Świątek w ćwierćfinale. Najpierw jednak Polka w środę musi pokonać Niemkę Laurę Siegemund (51. WTA). Początek tego spotkania nie wcześniej niż o godz. 18.30. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
    I runda turnieju w Stuttgarcie: Mirra Andriejewa – Jelena Ostapenko 5:7, 6:2, 6:4

  • Zaskakujące wyznanie Sabalenki ws. wiary. Postanowiła to połączyć

    Zaskakujące wyznanie Sabalenki ws. wiary. Postanowiła to połączyć

    Aryna Sabalenka jest światową jedynką w kobiecym tenisie i ostatnio przeżywa jeden z najlepszych momentów w swoim życiu – zaręczyła się z ukochanym, po raz pierwszy w karierze wygrała Sunshine Double, a ostatnio znalazła się na okładce magazynu modowego “Esquire”. Tenisistka zaczęła w nim opowiadać o swojej wierze. Doszła do dość interesującego połączenia.
    Aryna Sabalenka w czarnej sukience z jasnymi włosami, na tle w niebieskich odcieniach, obok dwie osoby.

    Aryna SabalenkaXiao YijiuAFP

    W 2019 roku otwarcie mówiła o tym, że wierzy w Boga i po śmierci ojca chodziła do kościoła, by zapalić dla niego świeczkę. Jednocześnie zaznaczała, że jej wizyty w świątyniach nie są i nie będą nigdy nagrywane ani wstawiane do sieci.

    Aryna Sabalenka wierzy w Boga i nie tylko

    “Często chodzę do kościoła, rozmowa z Bogiem dobrze mi robi. Wpływ na mnie miały obie gałęzie rodziny. Duchowość zawsze była dla mnie ważna, podobnie jak intuicja” – mówiła otwarcie Aryna Sabalenka w rozmowie z mediami. Jak sama przyznała, bardziej religijna stała się po śmierci ojca, jej duchowość jest jednak nieco inna niż można by było przypuszczać.

    “Jestem religijna. Nie chodzę do kościoła co niedzielę, ale wierzę w Boga i wierzę w energię. Kiedy zmarł mój tata, zaczęłam częściej chodzić do kościoła” – wyjawiła w rozmowie z magazynem “Esquire”. To właśnie połączenie Boga i energii mogło wydać się niektórym fanom interesujące.

    Aryna Sabalenka jak Novak Djoković?

    Co ciekawe, podobne przekonania co do religii prezentuje przyjaciel Aryny Sabalenki, Novak Djoković. Jako przedstawiciel wyznania prawosławnego, wielokrotnie zaznaczał, że jest sportowcem, ale przede wszystkim prawosławnym chrześcijaninem.

    “Jestem człowiekiem wiary i wierzę w boską moc i boską interwencję” – tłumaczył swoje podejście do wiary. Sabalenka nieco inaczej podchodzi zapewne do niektórych kwestii, ale jak sama przyznała, sfera religijna również jest dla niej ważna.

    O ile u Sabalenki wiara w Boga nie jest oczywista, o tyle jedna z jej wielkich rywalek jest bardzo mocno związana z kościołem baptystów – chodzi o Coco Gauff, która zarówno na korcie jak i w sieci często pokazuje swoją modlitwę i rozmawia o Bogu.
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP

    Trening piłkarzy Realu Madryt przed meczem Ligi Mistrzów. WIDEOGASPARD FLAMAND / AFPTV / AFPAFP

  • Była trenerka Igi Świątek ujawnia, jaka naprawdę jest za kulisami.

    Była trenerka Igi Świątek ujawnia, jaka naprawdę jest za kulisami.

    Paulina Wojtowicz, była trenerka Iga Świątek, zdecydowała się po latach wrócić wspomnieniami do okresu swojej współpracy z jedną z największych gwiazd współczesnego tenisa. W rozmowie udzielonej portalowi Sport.pl opowiedziała o kulisach ich relacji, rzucając nowe światło na to, jaka naprawdę jest Świątek poza kamerami, błyskiem fleszy i presją wielkich turniejów.

    Wojtowicz nie kryła wzruszenia, mówiąc o wspólnie spędzonym czasie. Podkreśliła, że choć formalnie to ona pełniła rolę trenerki, w rzeczywistości sama bardzo wiele wyniosła z tej relacji. Jej zdaniem współpraca z młodą tenisistką była czymś znacznie więcej niż tylko zawodowym projektem – była doświadczeniem, które ukształtowało ją jako człowieka i na zawsze pozostanie jednym z najważniejszych rozdziałów w jej życiu.

    – Myślę, że Iga dała mi więcej, niż ja byłam w stanie dać jej – przyznała szczerze. Wspominała początki, które wcale nie były łatwe. Zanim Świątek stała się globalną marką i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie sportu, musiała mierzyć się z wieloma trudnościami. W tamtym czasie brakowało wsparcia ze strony dużych agencji, a droga na szczyt była znacznie bardziej wyboista, niż mogłoby się dziś wydawać.

    Wojtowicz zaznaczyła, że to właśnie wtedy była przy Idze – w momentach niepewności, w chwilach zwątpienia i podczas podejmowania pierwszych poważnych decyzji dotyczących kariery. Pomagała jej przechodzić przez wyzwania, które dla młodej zawodniczki mogły wydawać się przytłaczające. To doświadczenie zbudowało między nimi szczególną więź opartą na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu.

    Była trenerka zwróciła również uwagę na cechy charakteru Świątek, które – jej zdaniem – często pozostają niewidoczne dla kibiców i mediów. Podkreśliła przede wszystkim jej ogromną pokorę. Nawet w momentach największych sukcesów Iga nie zatracała dystansu do siebie i nie była w pełni świadoma skali własnej popularności oraz znaczenia swojej marki.

    – Ona naprawdę długo nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielką jest postacią – mówiła Wojtowicz. – To była jedna z rzeczy, które najbardziej mnie w niej uderzały.

    Jednocześnie nie ukrywała, że współpraca z tak ambitną zawodniczką wiązała się z wysokimi wymaganiami. Świątek, mimo swojej spokojnej natury, potrafi być bardzo konkretna i wymagająca wobec osób ze swojego otoczenia. Wie, czego chce, i oczekuje pełnego zaangażowania od tych, którym zaufa.

    Wojtowicz podkreśliła jednak, że kluczowym elementem w relacjach z Igą jest właśnie zaufanie. Kiedy tenisistka już kogoś do siebie dopuści, tworzy się silna, lojalna więź, która pozwala wspólnie pracować na najwyższym poziomie. To połączenie pokory, determinacji i jasno określonych oczekiwań sprawia, że Świątek jest nie tylko wybitną sportsmenką, ale także osobą, z którą – mimo wyzwań – warto budować długofalową współpracę.

    Na zakończenie była trenerka zaznaczyła, że możliwość bycia częścią tej drogi traktuje jako ogromny przywilej. Niezależnie od tego, jak potoczyły się ich dalsze losy zawodowe, czas spędzony u boku Igi pozostanie dla niej powodem do dumy i jednym z najcenniejszych doświadczeń w całej karierze.

  • Trzysetowy bój Andriejewa – Ostapenko. Oto ew. rywalka Świątek w 1/4 finału

    Trzysetowy bój Andriejewa – Ostapenko. Oto ew. rywalka Świątek w 1/4 finału

    Na środę zaplanowano pierwszy pojedynek z udziałem Igi Świątek w ramach tegorocznej edycji WTA 500 w Stuttgarcie. Mecz Polki z Laurą Siegemund wyznaczono nie przed godz. 18:30. Dokładny moment startu pojedynku zależał od spotkania, które rozpoczęło się wcześniej. Mowa o starciu broniącej tytułu Jeleny Ostapenko z rozstawioną z “6” Mirrą Andriejewą. Po trzysetowej rywalizacji przekonaliśmy się, która zawodniczka pozostała w gronie potencjalnych rywalek Raszynianki w ew. ćwierćfinale.
    Mirra Andriejewa i Jelena Ostapenko walczyły ze sobą o awans do drugiej rundy WTA 500 w Stuttgarcie

    Mirra Andriejewa i Jelena Ostapenko walczyły ze sobą o awans do drugiej rundy WTA 500 w StuttgarcieSeverin Aichbauer / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFP / BARBARA GINDL / APA / AFPAFP

    Drabinka turnieju WTA 500 w Stuttgarcie ułożyła się bardzo ciekawie. W drugiej ćwiartce znalazły się: rozstawiona z “3” Iga Świątek, występująca z “6” Mirra Andriejewa oraz broniąca tytułu Jelena Ostapenko. Jakby tego było mało, Rosjanka i Łotyszka trafiły na siebie już w pierwszej rundzie niemieckich zmagań. To tylko pokazuje, jak prestiżową imprezą są rozgrywki u naszych zachodnich sąsiadów, skoro do takich zestawień dochodzi już w premierowej fazie.

    Notowana na 9. miejscu w rankingu Andriejewa dotarła do Stuttgartu prosto z Linzu, gdzie sięgnęła po drugi w tym sezonie tytuł rangi WTA 500. W finale pokonała po trzysetowej batalii Anastazję Potapową, wracając z wyniku 1:6 po premierowej partii. Z kolei Ostapenko niosła na swoich barkach ciężar 500 punktów do obrony. Ewentualna porażka na “dzień dobry” mogła ją kosztować spadek z 22. pozycji nawet poza TOP 40, a to oznaczałoby brak rozstawień podczas wielkoszlemowych imprez. Zapowiadało się ekscytujące starcie.

    WTA Stuttgart: Jelena Ostapenko kontra Mirra Andriejewa w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się znakomicie z perspektywy Andriejewej. Już na “dzień dobry” przełamała Ostapenko. Potem Rosjanka miała nawet break pointa na 3:0. Łotyszka zdołała wyjść z opresji i po zmianie stron doprowadziła do remisu, mimo że Mirra posiadała piłkę na 3:1. Jelena nie nacieszyła się zbyt długo odrobieniem straty. Chwilę później 18-latka znów uciekła na dwa “oczka” przewagi. Rosjanka prowadziła 5:3 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania partii. W trakcie dziesiątego rozdania turniejowa “6” serwowała po zwycięstwo w secie.

    Zobaczyliśmy jednak break pointy dla obrończyni tytułu. Pierwszego Andriejewa zniwelowała dobrym podaniem do środka. Potem popełniła… dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu. Przez to na tablicy wyników zrobiło się 5:5. Tuż przed zmianą stron Ostapenko wyszła ze stanu 15-30 i zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Ostatecznie do niego nie doszło. W dwunastym gemie Mirra nie wykorzystała prowadzenia 40-0. Jelena zgarnęła pięć kolejnych punktów, kończąc seta potężnym bekhendem po przekątnej. W ten sposób to Łotyszka triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    Druga część pojedynku rozpoczęła się od piątego “oczka” z rzędu na konto obrończyni tytułu. W następnych minutach sytuacja uległa zmianie. Andriejewa wygrała cztery gemy po kolei, dzięki czemu przejęła kontrolę nad rywalizacją w drugiej odsłonie. Wynikało to też ze znacznego obniżenia poziomu gry przez Ostapenko. Bilans uderzeń kończących do niewymuszonych błędów u Łotyszki wyglądał znacznie gorzej niż w pierwszej partii. Między piątym a siódmym gemem zawiązał się festiwal przełamań. Został on przerwany dopiero przez Rosjankę, chociaż przez moment nic na to nie wskazywało. Jelena posiadała dwa break pointy, ale nie wykorzystała żadnego z nich. Chwilę później Mirra dostała setbola i od razu zamieniła go w wynik 6:2.

    Decydującą partię inaugurowała obrończyni tytułu. Ostapenko nadawała ton rywalizacji od samego początku, już w drugim gemie posiadała piłkę na przełamanie. Wtedy Andriejewa zdołała wyjść z opresji, posyłając asa. W następnych minutach Łotyszka dopięła jednak swego. Wywalczyła “oczko” na returnie za trzecim break pointem, mimo że Mirra miała swoją okazję na wyrównanie. Po następnym zaciętym gemie zrobiło się 4:1 dla Jeleny. To nie był jednak koniec emocji. Andriejewa zniwelowała stratę i po ośmiu rozdaniach nastał remis. Rosjanka poszła za ciosem. Po genialnym returnie do narożnika wyszła na 5:4 i serwowała po zwycięstwo.

    Turniejowa “6” dorzuciła piąte “oczko” z rzędu, chociaż nie bez problemów. Po sporym niewymuszonym błędzie musiała bronić break pointa na 5:5. Zobaczyliśmy drugi serwis, przy którym nie popisała się Jelena. Bardzo mocno wyrzuciła return i zaczęła się gra na przewagi. Ostatecznie 18-latka dopięła swego. Wyeliminowała obrończynię tytułu rezultatem 5:7, 6:2, 6:4. Na koniec obie tenisistki ładnie podziękowały sobie przy siatce za grę. Tym samym zwyciężczynie meczów Mirra Andriejewa – Alycia Parks oraz Iga Świątek – Laura Siegemund utworzą ćwierćfinałową parę. Nie zobaczymy w tym roku w Porsche Arena starcia Polki z Ostapenko.
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Młoda tenisistka w neonowym stroju sportowym z logiem Nike wyraża silne emocje, gestykulując dłonią podczas meczu.

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Tomas Martin Etcheverry – Nuno Borges. Skrót meczu.

  • Abramowicz długo milczała, ale już dość. Opuściła Świątek w jednym celu

    Abramowicz długo milczała, ale już dość. Opuściła Świątek w jednym celu

    Daria Abramowicz przez długi czas nie zabierała głosu, mimo że wokół jej współpracy z Igą Świątek narastały kontrowersje. Psycholożka wycofała się zarówno z wypowiedzi medialnych, jak i aktywności w mediach społecznościowych. Teraz jednak przerwała milczenie, publikując dwie aktualizacje, które rzucają światło na jej obecną sytuację. Okazuje się, że na pewien czas rozstała się z przebywającą w Stuttgarcie tenisistką.

    W ostatnim okresie Abramowicz znalazła się w centrum dyskusji. Część środowiska tenisowego sugeruje, że jej wpływ może mieć związek z obniżką formy Świątek. Pojawiają się także opinie, że relacja między zawodniczką a psycholożką jest zbyt bliska. Jednym z głosów w tej sprawie była wypowiedź Tomasza Smokowskiego, który zwrócił uwagę na ilość czasu, jaki liderka polskiego tenisa spędza poza kortem ze swoją psycholog. Dziennikarz zastanawiał się publicznie, czy taka relacja nie przekracza pewnych granic i czy nie powinna być bardziej sformalizowana oraz oddzielona od życia prywatnego.

    Podobne opinie wyrażali również inni komentatorzy i eksperci, m.in. Artur Szostaczka czy Lech Sidor. Do tej krytyki odniósł się wcześniej Tomasz Świątek, broniąc zarówno córki, jak i jej współpracowniczki. Mimo narastającej dyskusji same zainteresowane nie komentowały sprawy. Świątek pozostawała aktywna w kontaktach z kibicami, natomiast Abramowicz całkowicie zniknęła z przestrzeni publicznej — aż do teraz.

    Jak się okazuje, psycholożka pojawiła się w Warszawie, gdzie była pierwszym gościem projektu „Hot Seat – Gorące Krzesło”, organizowanego przez studentów Akademii Leona Koźmińskiego. Podczas spotkania opowiadała o kulisach pracy w sporcie wyczynowym i psychologii na najwyższym poziomie, bazując na własnych doświadczeniach. Wydarzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem — aula była wypełniona po brzegi.

    W trakcie wykładu podkreśliła, że możliwość funkcjonowania w sporcie na własnych zasadach jest przywilejem dostępnym dla nielicznych, zwłaszcza wśród zawodników, którzy nie osiągnęli jeszcze statusu największych gwiazd. Fragmenty wystąpienia udostępniła później w mediach społecznościowych.

    Udział w wydarzeniu oznaczał jednak chwilową rozłąkę ze Świątek, która w tym czasie przygotowuje się do startu w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Polka rozpocznie rywalizację w środowy wieczór meczem z Laurą Siegemund. To dla niej szczególny turniej — triumfowała tam już dwukrotnie, w 2022 i 2023 roku.

    Nadchodzący występ będzie także pierwszym meczem Świątek pod wodzą nowego trenera, Francisco Roiga, który niedawno zastąpił Wima Fissette’a. Jak sama zawodniczka przyznała, współpraca dopiero się zaczyna, ale już teraz ocenia ją bardzo pozytywnie. Podkreśliła, że szybkie znalezienie szkoleniowca w trakcie sezonu było dużym wyzwaniem, dlatego ceni sobie poczucie stabilizacji, jakie daje jej nowy trener.

    Świątek zaznaczyła również, że zależało jej na kimś z doświadczeniem i dobrym wyczuciem technicznym, kto pomoże jej rozwijać się w różnych aspektach gry. Współpraca rozpoczęła się w Akademii Rafaela Nadala na Majorce i — jak podkreśla tenisistka — rozwija się w bardzo obiecującym kierunku.

  • Głośny powrót Fissette’a? Rosjanie wieszczą hit. To wielka rywalka Świątek

    Głośny powrót Fissette’a? Rosjanie wieszczą hit. To wielka rywalka Świątek

    Już blisko miesiąc temu Iga Świątek oficjalnie zakończyła współpracę z Wimem Fissette’em. Od tamtego czasu belgijski trener wciąż nie wrócił do pracy w tourze. Wokół jego postaci jest szczególnie głośno w Rosji, a tamtejsi dziennikarze zaczęli łączyć go z Mirrą Andriejewą. W końcu wiele wskazuje, że 18-latka niebawem zmieni szkoleniowca. – Wygląda na to, że współpraca z Conchitą stopniowo dobiegła końca – czytamy.
    Tenis: Wim Fissette może podjąć współpracę z Mirrą Andriejewą

    Iga Świątek i Wim FissetteFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Bardzo głośno w ostatnim czasie było wokół Wima Fissette’a. W końcu Belg został zwolniony przez Igę Świątek, a kilka tygodni później jako kapitan reprezentacji Belgii mógł się cieszyć ze zwycięstwa w eliminacjach finałów Billie Jean King Cup przeciwko Stanom Zjednoczonym.

    Mimo to dalej pozostaje bez pracy w tourze, a o jego przyszłości robi się coraz ciekawiej. W środę rosyjskie media zaczęły łączyć go z Mirrą Andriejewą. Co prawda, ta wygrała niedawno turniej WTA 500 w Linzu, lecz w boksie nie było jej trenerki – Conchity Martinez.

    Ta dołączyła do niej w Stuttgarcie, jednakże portal championat.com wieści niebawem oficjalne rozstanie. Jak czytamy we wspomnianym źródle ewentualna współpraca Fissette’a i rosyjskiej tenisistki może być bardzo dobrym posunięciem.

    – Współpraca Mirry z Wimem może być obiecującym posunięciem i przynieść jej bogactwo nowych doświadczeń i umiejętności. Wygląda na to, że współpraca z Conchitą stopniowo dobiegła końca pod każdym względem, więc czas iść dalej – napisano.

    Ekspert jasno o Belgu i jego pracy. “Nie chciałbym”

    Nieco innego zdania zdaje się być Ilja Rywlin. Ten przekazuje, że biorąc pod uwagę współpracę 46-latka z Igą Świątek nie chciałby, żeby trenował Rosjankę. Co więcej, wskazuje, że jego poprzednie doświadczenia z młodszą zawodniczką (Qingwen Zheng) nie były udane.

    – Biorąc pod uwagę generalnie negatywne doświadczenia ze współpracy ze Świątek, nie chciałbym, żeby Fissette trenował teraz Mirrę. Wim pracował głównie z dojrzałymi zawodnikami, a kiedy został trenerem 20-letniej wówczas Qingwen Zheng ich współpraca trwała zaledwie kilka miesięcy – uzupełnia ekspert.

    Aktualnie Mirra Andriejewa jest dziewiątą rakietą świata. W 2025 roku wygrała dwa ważne turnieje rangi WTA 1000 – w Dubaju oraz Indian Wells. Najbliższy mecz Rosjanka rozegra w czwartek z Jeleną Ostapenko (godz. 17:00). Będzie to starcie w ramach 1/16 finału zmagań w Stuttgarcie.

    Arthur Fils – Terence Atmane. Skrót meczu.