• Świątek przyleciała do Madrytu i nie wytrzymała. Musiała się pochwalić

    Świątek przyleciała do Madrytu i nie wytrzymała. Musiała się pochwalić

    Iga Świątek po turnieju w Stuttgarcie i pierwszych meczach pod wodzą nowego trenera, Francisco Roiga, pojechała do Madrytu, by tam przygotowywać się do nadchodzącego turnieju. Nie samym tenisem żyje jednak polska gwiazda. Pokazała zdjęcie, na którym pochwaliła się swoim pierwszym madryckim “podbojem”. Trudno jej się dziwić.
    Iga Świątek w jasnej bluzie z logotypami, siedzi przed mikrofonem na tle czarnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News

    Na madryckim turnieju po nieobecności w Stuttgarcie pojawi się także Aryna Sabalenka. Białorusinka w ubiegłym roku w finale pokonała Coco Gauff i będzie bronić nie tylko swoich zdobyczy punktowych, ale także tytułu. Dla Świątek będzie to próba pokonania bariery półfinału, do którego dotarła w 2025 roku.

    Iga Świątek już w Madrycie

    Sezon na kortach ziemnych rozpoczął się w pełni. W Stuttgarcie górą nad pozostałymi zawodniczkami była Jelena Rybakina, która wygrała swoje kolejne Porsche, pokonując w finale Karolinę Muchovą. Iga Świątek zakończyła walkę w turnieju na ćwierćfinale – przegrała w nim z Mirrą Andriejewą.

    Teraz Polka zameldowała się już w Madrycie. W ubiegłym roku dotarła do półfinału tego turnieju i z pewnością ma chrapkę na więcej. Po turnieju w Stuttgarcie wyjaśniła, że potrzebuje po prostu więcej wygranych meczów, a reszta przyjdzie sama. Od niedawna w osiągnięciu tego celu pomaga jej trener Francisco Roig.

    Iga Świątek musiała się pochwalić

    Świątek po przybyciu do Hiszpanii szybko zameldowała się na kortach w stolicy kraju. Pokazała, jak trenuje, a potem postanowiła skorzystać z okazji i wybrać się na miasto, póki wciąż ma na to czas. W jednej z restauracji postanowiła zamówić posiłek, którym od razu pochwaliła się na Instagramie.

    Z menu wybrała danie z ośmiornicą. W Polsce jest to nieczęsty przysmak. To właśnie zdjęciem dania postanowiła oficjalnie przywitać się z miastem, podpisując je “Cześć Madryt”. Pierwszy mecz rozegra najpewniej we czwartek, 23 kwietnia. Wciąż czeka na swoją rywalkę.
    Kawałki grillowanej ośmiornicy podane na drewnianej desce, w towarzystwie ziemniaków posypanych papryką w ceramicznej miseczce, całość utrzymana w hiszpańskim stylu tapas.

    Iga Świątek przywitała się z MadrytemInstagram/iga.swiatekESP/Instagram
    Młoda kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma dużą piłkę tenisową oraz marker, przygotowując się do złożenia autografu podczas wydarzenia tenisowego.

    Iga ŚwiątekAFP
    Sportowiec w białej czapce i koszulce z polską flagą oraz czerwonym nadrukiem, ściska pięść w geście zwycięstwa na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekAFP

    Ben Shelton – Flavio Cobolli. Skrót meczu.

  • Nie milkną echa po tym, co zrobiła Abramowicz. Nerwy puściły. “Nie może tak być”

    W ostatnich tygodniach wokół Igi Świątek działo się naprawdę dużo, a zmiany w jej sztabie oraz wydarzenia na korcie wywołały szeroką dyskusję. Po bolesnej porażce w Miami z Magdą Linette doszło do istotnej roszady trenerskiej — miejsce Wima Fissette’a zajął Francisco Roig. Spotkanie z rodaczką było dla 24-latki szczególnie trudne nie tylko sportowo, ale i mentalnie.

    Już wcześniej, podczas turnieju WTA 1000 w Indian Wells, Świątek odpadła w ćwierćfinale po meczu z Eliną Switoliną. W trakcie tego spotkania dało się zauważyć duże emocje — Polka reagowała nerwowo, kierując nieeleganckie słowa w stronę swojego zespołu i okazując frustrację na korcie. Jej zachowanie pokazywało, że nie radzi sobie z przebiegiem meczu tak, jakby tego oczekiwała.

    Jeszcze większym zaskoczeniem była jednak szybka porażka w Miami. Świątek odpadła już w pierwszym meczu, przegrywając z Linette, co było jej pierwszą tak wczesną przegraną w turnieju WTA od ponad czterech i pół roku. To wydarzenie stało się impulsem do zmian w sztabie szkoleniowym.

    Dużo kontrowersji wzbudziła komunikacja między zawodniczką a jej boksem w trakcie tego spotkania. Z trybun płynęło wiele wskazówek jednocześnie — zarówno od trenerów, jak i od psycholożki Darii Abramowicz. Pojawiały się różne komunikaty dotyczące taktyki, ustawienia czy nastawienia mentalnego. W efekcie zamiast pomóc, mogły wprowadzić jeszcze większy chaos i dezorientację. Świątek wyglądała na zagubioną, a natłok sprzecznych sygnałów nie sprzyjał poprawie jej gry.

    Do tej sytuacji odniósł się były tenisista i ekspert Dawid Olejniczak. W programie Polsat Sport Talk zwrócił uwagę na zmianę w grze i pewności siebie Świątek. Podkreślił, że w przeszłości jej dominacja wynikała z ogromnej stabilności i wiary w swój styl gry. Kiedy jednak plan przestaje działać, a alternatywy nie są wystarczająco skuteczne, rośnie znaczenie sfery mentalnej i pojawiają się problemy.

    Olejniczak skrytykował również funkcjonowanie sztabu podczas meczu w Miami. Jego zdaniem konieczne jest jasne określenie ról i hierarchii. Zaznaczył, że w profesjonalnym sporcie to trener powinien mieć decydujący głos w kwestiach taktycznych. Według niego sytuacja, w której różne osoby udzielają jednocześnie wskazówek, jest nie do zaakceptowania na najwyższym poziomie.

    Ekspert podkreślił, że trener musi być liderem zespołu — osobą, która potrafi dostosować styl komunikacji do sytuacji, ale jednocześnie zachować autorytet i kontrolę. Czasem powinien wspierać, innym razem być stanowczy i wymagający.

    Obecnie Świątek przygotowuje się do startu w turnieju WTA 1000 w Madrycie. Wcześniej wystąpiła w Stuttgarcie, gdzie dotarła do ćwierćfinału, przegrywając z Mirrą Andriejewą. Warto zauważyć, że podczas tego meczu na trybunach zabrakło Darii Abramowicz, co również zwróciło uwagę obserwatorów.

    Najbliższe tygodnie pokażą, czy wprowadzone zmiany przyniosą oczekiwane efekty i czy liderka światowego tenisa wróci na ścieżkę dominacji.

  • Sabalenka nie jest już liderką. Zmiana na szczycie. Oto komunikat WTA

    Sabalenka nie jest już liderką. Zmiana na szczycie. Oto komunikat WTA

    Od kilku tygodni rywalizacja w głównym cyklu kobiecych rozgrywek toczy się na kortach ziemnych. Póki co nie zobaczyliśmy jeszcze Aryny Sabalenki w żadnym turnieju na mączce w tym sezonie. Pierwszym startem Białorusinki na tej nawierzchni będą zmagania rangi “1000” w Madrycie. Nieobecność tenisistki z Mińska podczas prestiżowej imprezy w Stuttgarcie miało istotne znaczenie. 27-latka straciła prowadzenie w jednym z rankingów. Potwierdza to poniedziałkowa aktualizacja na stronie WTA. Oto szczegóły.
    Aryna Sabalenka wygrała w marcu turnieje WTA 1000 w Indian Wells i Miami

    Aryna Sabalenka wygrała w marcu turnieje WTA 1000 w Indian Wells i MiamiBAI XUEFEI / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    Po tym, jak Aryna Sabalenka wygrała turnieje WTA 1000 w Indian Wells i Miami, 27-latka postanowiła sobie zrobić nieco dłuższą przerwę od startów. Początkowo Białorusinka była anonsowana do występu w Stuttgarcie, gdzie w ostatnich czterech sezonach za każdym razem przegrywała w finale. Na kilka dni przed rozpoczęciem prestiżowej niemieckiej imprezy tenisistka z Mińska poinformowała, że nie jest jeszcze w 100% gotowa do gry i w tym roku zabraknie jej podczas rozgrywek u naszych zachodnich sąsiadów.

    W związku z tym najwyżej rozstawioną zawodniczką została Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu znalazła się o krok od odpadnięcia w ćwierćfinale, ale najpierw wróciła ze stanu 2:4 w drugim secie meczu z Leylah Fernandez, a potem z 3:5 w decydującej odsłonie, obroniła po drodze dwa meczbole i pokonała Kanadyjkę 6:7(5), 6:4, 7:6(6). Kolejne dwa starcia nie przyniosły już Rybakinie aż takich problemów. Zarówno Mirrę Andriejewą, jak i Karolinę Muchovą pokonała rezultatem 7:5, 6:1. Dzięki temu przedłużyła swoją serię zwycięstw w Stuttgarcie do ośmiu z rzędu i po ubiegłorocznej absencji dołożyła drugi tytuł w tej lokalizacji.

    Rybakina przed Sabalenką w jednym zestawieniu WTA

    Z perspektywy Jeleny to niejedyne istotne rozstrzygnięcie. Brak Sabalenki w niemieckich zmaganiach otwierał jej szansę na przejęcie pozycji liderki rankingu WTA Race, biorącego pod uwagę wyłącznie wyniki z sezonu 2026. W notowaniu z 13 kwietnia Aryna posiadała 317 pkt przewagi nad Kazaszką. To oznaczało, że jeśli Rybakina zamelduje się w finale turnieju WTA 500, wówczas dojdzie do zmiany na szczycie. Mistrzyni tegorocznego Australian Open zapewniła sobie pierwszą lokatę w tym zestawieniu już w sobotę, pokonując Rosjankę. Dokładając zwycięstwo z Czeszką, tylko powiększyła różnicę między obiema tenisistkami. Obecnie wynosi ona 183 “oczka” na korzyść Jeleny.

    Ranking WTA Race (stan na 20.04.2026):

    1. Jelena Rybakina – 3983 pkt

    2. Aryna Sabalenka – 3800 pkt

    3. Jessica Pegula – 2905 pkt

    4. Elina Switolina – 2450 pkt

    5. Karolina Muchova – 2270 pkt

    11. Iga Świątek – 1128 pkt

    34. Magdalena Fręch – 583 pkt

    36. Magda Linette – 558 pkt

    W głównym rankingu WTA liderką pozostaje oczywiście Sabalenka, ale jej przewaga nad reprezentantką Kazachstanu stopniała do 2395 pkt. Pozornie wygląda to na sporą różnicę, jednak trzeba pamiętać, że Aryna ma do obrony na mączce znacznie więcej “oczek” od swojej najgroźniejszej konkurentki. Szansy na powrót na podium rankingu nie wykorzystała Iga Świątek. W związku z porażką Coco Gauff z Karoliną Muchovą, Raszyniance wystarczyło zwycięstwo z Mirrą Andriejewą, by zameldować się na trzecim miejscu w poniedziałkowym notowaniu. Ostatecznie lepsza okazała się jednak Rosjanka, przez co Amerykanka wciąż posiada przewagę nad Polką. Aktualnie wynosi ona 6 pkt.

    Ranking WTA (stan na 20.04.2026):

    1. Aryna Sabalenka – 10895 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8500 pkt

    3. Coco Gauff – 7279 pkt

    4. Iga Świątek – 7273 pkt

    5. Jessica Pegula – 6136 pkt

    38. Magdalena Fręch – 1318 pkt

    57. Magda Linette – 1059 pkt

    Kolejna aktualizacja nastąpi dopiero 4 maja, po turnieju WTA 1000 w Madrycie. Tam wystąpią wszystkie zawodniczki z czołowej piątki głównego kobiecego zestawienia. Zobaczymy, jak sobie poradzi w tych rozgrywkach Raszynianka. W zeszłym sezonie dotarła w nich do półfinału, wyraźnie przegrywając z Coco Gauff. Nasza reprezentantka jest już na miejscu i trenuje w kompleksie Caja Magica.
    kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach, z upiętymi włosami, patrzy w bok z poważnym wyrazem twarzy, nosi kolczyki i złoty łańcuszek

    Aryna Sabalenka nie wystąpiła w tym roku podczas WTA 500 w StuttgarcieMARTIN KEEP / AFPAFP
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP

    Arthur Rinderknech – Joao Fonseca. Skrót meczu.

  • “Posucha” Świątek trwa. Już mówią o przełamaniu. I wskazują na Sabalenkę

    “Posucha” Świątek trwa. Już mówią o przełamaniu. I wskazują na Sabalenkę

    Iga Świątek powalczy w turnieju WTA 1000 w Madrycie o swój pierwszy półfinał w 2026 roku. Polka zna już turniejową drabinkę i z pewnością nie będzie miała łatwego zadania. Wiele osób już mówi o potencjalnym półfinale z Aryną Sabalenką.

    Iga Świątek czeka na swój pierwszy mecz w MadrycieMarijan Murat DPA

    Iga Świątek ma za sobą bardzo trudne miesiące. Po słabym występie w Miami rozstała się z trenerem Wimem Fissettem, którego zastąpił Francisco Roig. Wspólnie z Hiszpanem udała się ostatnio do Stuttgartu, gdzie próbowała przełamać tegoroczną klątwę ćwierćfinału. To się jej jednak nie udało. Na etapie 1/4 finału lepsza w trzech setach okazała się Mirra Andriejewa.

    Polka jednak nie ma zbyt wiele czasu na codzienną pracę u podstaw. Z Niemiec poleciała do Madrytu, gdzie we wtorek (21 kwietnia) rozpoczyna się turniej rangi WTA 1000.

    Świątek już w Madrycie. “Posucha trwa”

    Do Madrytu przyjeżdża wciąż z nadzieją na awans do półfinału lub nawet lepszy wynik w tym sezonie. Posucha trwa od jej zwycięstwa w Korei Południowej we wrześniu ubiegłego roku

    W analizie podkreślono, że aby tak się stało to Polka prawdopodobnie będzie musiała pokonać jedną z dwóch zawodniczek, które już ją w tym roku pokonały: Elinę Switolinę lub Mirrę Andriejewą. Ukrainka wygrała w Indian Wells, a Rosjanka lepsza okazała się kilka dni temu w Stuttgarcie.

    Marzą o półfinale Świątek – Sabalenka. Jest jeden problem

    Hiszpańskojęzyczny portal puntodebreak.com także szczegółowo przeanalizował drabinkę turnieju w stolicy Hiszpanii.

    – Wiele osób marzy o półfinale Sabalenka – Świątek. Polka będzie musiała się bardzo postarać, aby w ogóle zameldować się na tym etapie. Tym bardziej biorąc pod uwagę jej obecny brak pewności siebie – podkreślili dziennikarze.

    Hiszpanie podkreślili, że Daria Kasatkina, a później Ann Li nie powinny sprawić Polce problemów. Schody mogą się jednak zacząć w 1/8 finału. – W 1/8 finału Świątek może spodziewać się zaciętej rywalizacji. Leylah Fernandez, Paula Badosa i Iva Jović to jej potencjalne rywalki – zauważają. Na tym etapie Świątek może spotkać się również z Magdą Linette, z którą przegrała kilka tygodni temu w Miami.

    Puntodebreak.com podkreśla, że głównymi faworytkami do zwycięstwa w Madrycie są Sabalenka oraz Jelena Rybakina.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Coco Gauff w półfinale WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek rywalizowała z Coco Gauff w półfinale WTA 1000 w MadrycieBURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    KGHM Zagłębie Lubin – Enea MKS Gniezno. Skrót meczu

  • Zbigniew Ziobro pod lupą kontroli w sprawie zarzutów dotyczących wykorzystania środków publicznych w kampaniach politycznych

    Zbigniew Ziobro pod lupą kontroli w sprawie zarzutów dotyczących wykorzystania środków publicznych w kampaniach politycznych

    W ostatnich latach w Polsce coraz częściej pojawiają się dyskusje dotyczące przejrzystości wydatkowania środków publicznych oraz relacji pomiędzy instytucjami państwowymi a polityką. Jednym z nazwisk, które regularnie pojawia się w debacie publicznej w tym kontekście, jest były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Wokół jego działalności narosło wiele kontrowersji związanych z zarzutami dotyczącymi możliwego wykorzystywania funduszy publicznych w sposób, który mógł mieć pośredni wpływ na procesy polityczne i wyborcze.

    Zbigniew Ziobro, jako wieloletni minister sprawiedliwości i prokurator generalny, posiadał znaczący wpływ na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości oraz nadzór nad Funduszem Sprawiedliwości. Fundusz ten został powołany w celu wspierania ofiar przestępstw oraz finansowania działań związanych z resocjalizacją sprawców. W praktyce jednak jego funkcjonowanie stało się przedmiotem licznych analiz i kontroli, które miały na celu ocenę, czy środki były wydatkowane zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem.

    Krytycy wskazują, że część wydatków z Funduszu Sprawiedliwości mogła być kierowana do organizacji i instytucji, które były powiązane z określonymi środowiskami politycznymi. W przestrzeni publicznej pojawiały się zarzuty, że takie działania mogły pośrednio wzmacniać pozycję polityczną ugrupowań rządzących w danym okresie. Zwolennicy byłego ministra odpierają te oskarżenia, twierdząc, że wszystkie decyzje były podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem i w ramach kompetencji ministerstwa.

    Warto podkreślić, że wiele z tych kwestii pozostaje przedmiotem analiz kontrolnych i postępowań wyjaśniających, a nie ostatecznych rozstrzygnięć sądowych. Oznacza to, że w debacie publicznej funkcjonują głównie zarzuty i interpretacje polityczne, a nie prawomocne wyroki potwierdzające nieprawidłowości. Tego typu sytuacje są częste w demokratycznych systemach politycznych, gdzie granica między działaniami administracyjnymi a politycznymi bywa przedmiotem sporów.

    Jednym z kluczowych elementów tej debaty jest pytanie o transparentność finansów publicznych. Organizacje pozarządowe oraz część środowisk eksperckich podkreślają potrzebę większej kontroli nad funduszami celowymi, aby uniknąć sytuacji, w których środki publiczne mogłyby być wykorzystywane w sposób niezgodny z ich pierwotnym przeznaczeniem. Z drugiej strony przedstawiciele byłego ministerstwa argumentują, że wszystkie programy były realizowane w ramach obowiązujących procedur i podlegały kontroli instytucji państwowych.

    Nie można również pominąć szerszego kontekstu politycznego. W Polsce spory dotyczące instytucji państwowych często mają charakter silnie spolaryzowany. Opozycja polityczna oraz rządzące ugrupowania prezentują odmienne interpretacje tych samych działań administracyjnych. W efekcie te same decyzje mogą być przedstawiane zarówno jako element skutecznej polityki społecznej, jak i jako potencjalne nadużycie środków publicznych.

    Dodatkowym elementem tej debaty są zmiany w funkcjonowaniu prokuratury i systemu sprawiedliwości, które w ostatnich latach były przedmiotem reform. Krytycy reform wskazywali na ryzyko nadmiernego upolitycznienia instytucji, podczas gdy ich zwolennicy argumentowali, że zmiany były konieczne dla poprawy efektywności systemu. W tym kontekście nazwisko Zbigniewa Ziobry często pojawia się jako symbol szerszych przemian w polskim wymiarze sprawiedliwości.

    W opinii wielu analityków sytuacja ta pokazuje szerszy problem funkcjonowania funduszy publicznych w systemach demokratycznych, gdzie decyzje finansowe mogą mieć zarówno wymiar administracyjny, jak i polityczny. Kluczowe znaczenie ma tutaj nie tylko samo prawo, ale także mechanizmy kontroli, przejrzystość działań oraz zaufanie społeczne do instytucji państwowych.

    Debata wokół wykorzystania funduszy publicznych w Polsce prawdopodobnie będzie kontynuowana w kolejnych latach, szczególnie w kontekście zmian politycznych i nowych regulacji prawnych. Niezależnie od ocen politycznych, temat ten pozostaje istotny dla funkcjonowania państwa prawa oraz jakości demokracji.

    Podsumowując, przypadek Zbigniewa Ziobry i związane z nim kontrowersje stanowią część szerszej dyskusji o granicach między polityką a administracją publiczną. Choć część zarzutów pozostaje przedmiotem analiz i debat, a nie ostatecznych rozstrzygnięć, temat ten odgrywa ważną rolę w kształtowaniu opinii publicznej oraz debaty o przejrzystości życia publicznego w Polsce.

  • Nadeszły wieści ws. meczu Świątek. Ekspert był w szoku. “Nie wyobrażałem sobie”

    Nadeszły wieści ws. meczu Świątek. Ekspert był w szoku. “Nie wyobrażałem sobie”

    Iga Świątek zakończyła rywalizację w Stuttgarcie na etapie ćwierćfinału. Po pokonaniu Laury Siegemund nasza reprezentantka przegrała z Mirrą Andriejewą, choć w starciu z Rosjanką udało jej się triumfować w pierwszym secie. – W tamtym momencie nie wyobrażałem sobie, że Świątek może to spotkanie w jakikolwiek sposób wypuścić z rąk – mówi Karol Stopa w programie “Trzeci Serwis”.
    Iga Świątek wykonuje dwuręczny backhand podczas meczu tenisowego, piłka tuż przy rakiecie.

    Iga ŚwiątekIMAGO/Michael Weber IMAGEPOWEREast News

    Iga Świątek wróciła do gry po niemal miesięcznej przerwie. Porażka z Magdą Linette sprawiła, że mistrzyni sześciu Wielkich Szlemów rozstała się z Wimem Fissette’m i zatrudniła Francisco Roiga, z którym trenowała na Majorce w akademii Rafaela Nadala.

    Pierwszy raz pod wodzą nowego trenera Polka zagrała na Porsche Tennis Grand Prix. Na start rywalizacji w Stuttgarcie bez większych problemów pokonała Laurę Siegemund. – Początek tego pojedynku był taki, że powiedziałem swojej małżonce: Jeśli tu nie będzie 6:1, 6:1 albo 6:1, 6:0, to ja jestem chiński dobosz. No i jestem, bo Niemka zdobyła więcej gemów, ale tam ani przez chwilę nie było jakiegoś znaku zapytania – komentuje Karol Stopa w programie “Trzeci Serwis”.

    Tomasz Tomaszewski: Rola Roiga w sztabie Świątek będzie ograniczona. Są jeszcze Abramowicz i RyszczukPolsat Sport

    Widział, co Świątek zrobiła w meczu z Rosjanką. Nie mógł uwierzyć. Oto werdykt

    Świątek wygrała z reprezentantką gospodarzy 6:2, 6:3. Popularny komentator i tenisowy fachowiec przyznał, że w kontekście tego meczu rezultat nie mógł być inny. – Iga dosyć swobodnie posyłała piłki tam, gdzie chciała (…) Nie grała przesadnie ostro, raczej stawiała na kierunki zagrań. To jest bardzo mądra taktyka. Siegemund nie jest zawodniczką, która może w jakikolwiek sposób ją skarcić. Grała na zasadzie: A, pójdę do siatki na wariata, może coś się uda. I coś tam się udało, ale to wszystko, co w tym spotkaniu utargowała Niemka – dodawał.

    Wygrana sprawiła, że w ćwierćfinale zawodów WTA 500 w Stuttgarcie 24-latka zmierzyła się zMirrą Andriejewą. W pierwszym secie pokonała Rosjankę 6:3 po bardzo dobrej końcówce.

    – Świątek źle zaczęła spotkanie w pierwszym secie. Ale potem końcówkę seta grała fenomenalnie. To był poziom zbliżony do tego, który oglądaliśmy w Indian Wells w spotkaniach z Muchovą czy Sakkari. W tamtym momencie nie wyobrażałem sobie, że Świątek może to spotkanie w jakikolwiek sposób wypuścić z rąk. Tym bardziej, że zaczęły się dąsy Andriejewej, zachowywała się jak obrażona – analizował Stopa.

    Wcześniej ekspert wraz z Lechem Sidorem dyskutowali nt. formy 18-latki, która w ostatnich tygodniach jest bardzo przyzwoita. Jednocześnie nie ominęli tematu jej kontrowersyjnego zachowania na korcie. Andriejewa niejednokrotnie krzyczała do swojej trenerki Conchity Martínez czy rozbijała rakiety.

    – Jakim cudem Świątek wypuściła drugiego seta przy stanie 4:4? – pyta ekspert. To jest kolejny temat do rozważań. Ale uważam, że do tego momentu naprawdę ciężko było do czegokolwiek się przyczepić. Pomyślałem sobie: Rewelacja. Jeśli tylko tak ma to wyglądać, to brawo (…) Dziwnym trafem wypuściła drugiego seta. W trzecim prowadziła 2:0. Wydawało się, że nie ma siły, która mogła by ją zniszczyć, odepchnąć. No i przyszła wywrotka w trzecim gemie, wyrównało się i poszło w drugą stronę (…) Można było sobie przypomnieć sytuacje ze spotkania z Linette, ze Switoliną, coś tam z tego wróciło (problemy z emocjami w kluczowych momentach – red.). Ale powtarzam – jest różnica, widać ją – dodawał pełen nadziei Karol Stopa.

    Obecnie Iga Świątek przebywa w Madrycie, gdzie lada moment rozpocznie rywalizację w tamtejszym “tysięczniku”.
    kobieta ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem niesie biały tenisowy worek przez ramię, na ręce ma opaskę, wokół widoczny rozmazany tłum kibiców na trybunach

    Iga Świątek trafiła na Laurę Siegemund w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    tenisistka w białym stroju i fioletowej czapce skupiona na odbiciu żółtej piłki tenisowej przy użyciu rakiety, dynamiczna akcja na tle rozmytej publiczności

    Iga Świątek wraca do “ustawień fabrycznych”. Nowy trener Francisco Roig już ma kłopoty.ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieFATIH AKTAS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Aleksandra Szczygłowska: Dziewczyny z Budowlanych zagrały dziś swoją siatkówkę.

  • Iga Świątek przerywa milczenie na temat nowego trenera Francisco Roiga po porażce z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie.

    Iga Świątek przerywa milczenie na temat nowego trenera Francisco Roiga po porażce z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie.

    Iga Świątek przerywa milczenie na temat nowego trenera Francisco Roig po porażce z Mirra Andreeva w ćwierćfinale turnieju w Stuttgart Open – to temat, który w ostatnich dniach elektryzuje kibiców tenisa na całym świecie. Polska liderka światowego rankingu odniosła się do swojej obecnej sytuacji sportowej, współpracy z nowym szkoleniowcem oraz wyzwań, jakie stoją przed nią w kluczowym momencie sezonu na kortach ziemnych.

    Trudny moment w sezonie

    Porażka z młodą Rosjanką była dla Świątek kolejnym sygnałem, że obecny sezon nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Polka, która w poprzednich latach dominowała na światowych kortach, w 2026 roku zmaga się z brakiem stabilności formy. Choć wciąż prezentuje wysoki poziom sportowy, to jednak wyniki nie odzwierciedlają jej potencjału.

    Mecz z Andriejewą w Stuttgarcie był niezwykle wymagający zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Świątek miała momenty świetnej gry, jednak nie potrafiła utrzymać koncentracji w kluczowych fragmentach spotkania. To właśnie brak regularności i drobne błędy zdecydowały o końcowym rezultacie.

    Nowy rozdział: współpraca z Francisco Roigiem

    Po rozstaniu z dotychczasowym sztabem szkoleniowym Świątek zdecydowała się na współpracę z doświadczonym trenerem, Francisco Roigiem. Hiszpan, który wcześniej pracował m.in. z legendą tenisa Rafael Nadal, wnosi do zespołu Polki nowe spojrzenie na przygotowanie taktyczne i mentalne.

    W swoich pierwszych wypowiedziach po porażce w Stuttgarcie Świątek podkreśliła, że współpraca z Roigiem jest procesem, który wymaga czasu. Zaznaczyła, że już teraz widzi pewne pozytywne zmiany, szczególnie w sposobie budowania akcji oraz podejmowania decyzji na korcie.

    – „To dla mnie nowa sytuacja i potrzebuję czasu, żeby w pełni zaadaptować się do nowych metod pracy. Wierzę jednak, że idziemy w dobrym kierunku” – przyznała Polka.

    Szukanie równowagi

    Jednym z głównych wyzwań, przed którymi stoi Świątek, jest odnalezienie równowagi pomiędzy agresywnym stylem gry a kontrolą nad przebiegiem wymian. W ostatnich miesiącach można było zauważyć, że Polka często stara się przyspieszać grę, co nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty.

    Nowy trener ma pomóc jej w lepszym zarządzaniu tempem meczu oraz poprawie skuteczności serwisu – elementu, który w ostatnim czasie bywał niestabilny. Świątek sama przyznała, że praca nad podaniem jest jednym z priorytetów w najbliższych tygodniach.

    Presja i oczekiwania

    Nie można zapominać o ogromnej presji, jaka towarzyszy Świątek jako jednej z największych gwiazd światowego tenisa. Każdy jej występ jest dokładnie analizowany, a kibice oczekują kolejnych zwycięstw i tytułów.

    Polka od lat udowadnia, że potrafi radzić sobie z presją, jednak obecny okres pokazuje, że nawet najlepsi zawodnicy przechodzą trudniejsze momenty. Wypowiedzi Świątek po meczu w Stuttgarcie były szczere i dojrzałe – zawodniczka nie szukała wymówek, lecz otwarcie mówiła o swoich problemach i potrzebie dalszej pracy.

    Nadzieja na sezon ziemny

    Mimo niepowodzenia w Stuttgarcie, sezon na kortach ziemnych dopiero się rozpoczyna. To właśnie na tej nawierzchni Świątek osiągała największe sukcesy, w tym triumfy w Roland Garros.

    Przed nią kolejne ważne turnieje, takie jak zawody w Madrycie czy Rzymie, które będą kluczowym etapem przygotowań do wielkoszlemowego startu w Paryżu. Eksperci podkreślają, że jeśli Świątek odzyska pewność siebie i poprawi stabilność gry, nadal pozostaje jedną z głównych faworytek do zwycięstwa.

    Wsparcie zespołu i kibiców

    W trudniejszych chwilach ogromne znaczenie ma wsparcie najbliższego otoczenia. Świątek może liczyć zarówno na swój sztab szkoleniowy, jak i wiernych kibiców, którzy niezmiennie dopingują ją na całym świecie.

    Media społecznościowe po meczu w Stuttgarcie zapełniły się słowami otuchy i wsparcia dla Polki. To pokazuje, jak silną pozycję zbudowała sobie w świecie sportu – nie tylko jako wybitna tenisistka, ale również jako osoba inspirująca innych.

    Wnioski i perspektywy

    Obecna sytuacja Igi Świątek to przykład naturalnego etapu w karierze sportowca – momentu przejściowego, w którym konieczne są zmiany i adaptacja do nowych warunków. Współpraca z Francisco Roigiem może okazać się kluczowa dla dalszego rozwoju Polki, jednak jej efekty nie pojawią się natychmiast.

    Porażka z Mirrą Andriejewą, choć bolesna, może stać się cenną lekcją i punktem zwrotnym w sezonie. Świątek wielokrotnie udowadniała, że potrafi wyciągać wnioski i wracać silniejsza.

    Kibice z niecierpliwością czekają na kolejne występy Polki, licząc na to, że już w najbliższych tygodniach zobaczą ją w najwyższej formie. Jedno jest pewne – Iga Świątek jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa i nadal pozostaje jedną z najważniejszych postaci współczesnego tenisa.

    Iga Świątek przerywa milczenie po porażce w Stuttgarcie. Szczere słowa o współpracy z nowym trenerem

    Porażka w ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie była dla Iga Świątek momentem trudnym, ale jednocześnie przełomowym. Liderka światowego rankingu po raz pierwszy od dłuższego czasu zdecydowała się otwarcie skomentować nie tylko sam mecz z Mirra Andreeva, ale także swoją nową współpracę z trenerem Francisco Roig. Jej wypowiedzi rzucają nowe światło na kulisy zmian w sztabie szkoleniowym i pokazują, w jakim kierunku zmierza jej kariera.

    Trudny mecz i gorzka lekcja

    Ćwierćfinał turnieju Porsche Tennis Grand Prix był spotkaniem, które przyciągnęło uwagę kibiców na całym świecie. Świątek, będąca jedną z głównych faworytek, zmierzyła się z młodą i niezwykle utalentowaną Andriejewą. Mecz okazał się jednak bardziej wymagający, niż wielu się spodziewało.

    Polka nie była w stanie narzucić swojego rytmu gry. Jej przeciwniczka imponowała odwagą, precyzją i spokojem, co ostatecznie przełożyło się na zwycięstwo Rosjanki. Dla Świątek była to bolesna porażka, szczególnie że Stuttgart to turniej, w którym w przeszłości odnosiła sukcesy.

    Po meczu zawodniczka nie ukrywała rozczarowania. Przyznała, że zabrakło jej konsekwencji i odpowiednich decyzji w kluczowych momentach. „To nie był mój najlepszy tenis. Muszę wyciągnąć wnioski i pracować dalej” – powiedziała w rozmowie z mediami.

    Nowy trener, nowe wyzwania

    Jednym z najważniejszych tematów, które pojawiły się po meczu, była współpraca z nowym trenerem – Francisco Roigiem. Hiszpan, znany ze współpracy z wieloma czołowymi tenisistami, dołączył do sztabu Świątek stosunkowo niedawno, co naturalnie wzbudziło wiele pytań.

    Świątek przyznała, że proces adaptacji do nowego stylu pracy nie jest łatwy. „Każda zmiana wymaga czasu. Francisco wnosi nowe spojrzenie na moją grę, ale musimy jeszcze lepiej się zrozumieć” – podkreśliła.

    Roig znany jest z analitycznego podejścia i nacisku na taktykę. Jego metody różnią się od tych, do których Świątek była przyzwyczajona wcześniej, co oznacza konieczność dostosowania się i wypracowania nowych nawyków. Sama zawodniczka zaznaczyła jednak, że widzi w tej współpracy duży potencjał.

    Szczerość i dojrzałość liderki

    Wypowiedzi Świątek po porażce pokazują jej dojrzałość i świadomość własnych ograniczeń. Zamiast szukać wymówek, skupiła się na analizie błędów i wskazaniu obszarów do poprawy.

    „Nie chcę oceniać naszej współpracy po jednym turnieju. To proces. Wierzę, że z czasem efekty będą widoczne” – zaznaczyła. Taka postawa pokazuje, że Polka myśli długofalowo i nie ulega presji natychmiastowych rezultatów.

    Jej słowa spotkały się z pozytywnym odbiorem zarówno wśród ekspertów, jak i kibiców. Wielu podkreśla, że właśnie taka mentalność jest kluczem do utrzymania się na szczycie przez długi czas.

    Presja i oczekiwania

    Bycie liderką rankingu WTA wiąże się z ogromną presją. Każdy mecz Świątek jest analizowany w najdrobniejszych szczegółach, a każda porażka wywołuje falę komentarzy.

    Turniej w Stuttgarcie tylko potwierdził, że rywalizacja w kobiecym tenisie staje się coraz bardziej wyrównana. Młode zawodniczki, takie jak Andriejewa, nie boją się wielkich nazwisk i potrafią wykorzystać swoje szanse.

    Świątek zdaje sobie z tego sprawę. „Każda zawodniczka chce mnie pokonać. To normalne, kiedy jesteś na szczycie. Muszę być gotowa na takie wyzwania” – powiedziała.

    Co dalej dla Świątek?

    Porażka w Stuttgarcie nie oznacza końca sezonu, a jedynie kolejny etap w jego rozwoju. Przed Świątek kolejne turnieje, w tym prestiżowe imprezy na kortach ziemnych, które są jej naturalnym środowiskiem.

    Współpraca z Roigiem może okazać się kluczowa w kontekście przygotowań do najważniejszych startów, takich jak Roland Garros. Nowe podejście taktyczne, jeśli zostanie odpowiednio wdrożone, może przynieść wymierne korzyści.

    Eksperci zwracają uwagę, że zmiany w sztabie często przynoszą efekty dopiero po pewnym czasie. W przypadku Świątek kluczowe będzie znalezienie równowagi między dotychczasowym stylem gry a nowymi elementami wprowadzanymi przez trenera.

    Wnioski i perspektywy

    Występ w Stuttgarcie pokazał, że nawet najlepsze zawodniczki mają momenty słabości. Dla Świątek była to cenna lekcja, która może zaprocentować w przyszłości.

    Jej otwartość w rozmowach z mediami oraz gotowość do pracy nad sobą świadczą o dużej dojrzałości. Współpraca z Francisco Roigiem to nowy rozdział w jej karierze – rozdział, który dopiero się zaczyna i którego efekty będą widoczne w nadchodzących miesiącach.

    Jedno jest pewne: Iga Świątek nie zamierza się zatrzymywać. Porażka w Stuttgarcie może okazać się tylko chwilowym potknięciem na drodze do kolejnych sukcesów. Kibice mogą być pewni, że Polka wróci silniejsza – zarówno mentalnie, jak i sportowo.

    W świecie sportu to właśnie takie momenty definiują wielkich mistrzów. A wszystko wskazuje na to, że Świątek nadal ma przed sobą wiele do osiągnięcia.

  • Tusk go cytował, gwiazdor znów szokuje. Nagłe słowa o Nawrockim. “Był inicjatorem”

    Tusk go cytował, gwiazdor znów szokuje. Nagłe słowa o Nawrockim. “Był inicjatorem”

    Donald Tusk w trakcie zeszłorocznej kampanii wyborczej dość niespodziewanie powołał się na Jacka Murańskiego. Znany freak fighter wysunął wówczas bardzo poważne oskarżenia wobec Karola Nawrockiego. W ostatnim czasie gwiazdor ponownie zabrał głos w sprawie prezydenta Polski, a jego słowa znów zaskakują. Mowa o sensacyjnej “propozycji” walki.
    Karol Nawrocki w garniturze i krawacie pośród ludzi na wydarzeniu plenerowym, w tle flagi i budynki.

    Karol NawrockiMarek Antoni Iwanczuk/NurPhotoAFP

    Jacek Murański od lat polaryzuje znaczną część społeczeństwa. 57-latek zyskał ogromną popularność dzięki walkom we freak fightach, w których jest absolutną legendą. Mężczyzna często zaskakuje fanów także opiniami na tematy polityczne, a jego postać staje się przez to jeszcze bardziej kontrowersyjna.

    W trakcie zeszłorocznej kampanii prezydenckiej jedną z osób, która powołała się na znanego freak fightera, był Donald Tusk. Premier Polski zacytował wówczas słowa, jakimi Murański bezpośrednio uderzał w Karola Nawrockiego. Mężczyzna zarzucał prezydentowi naprawdę poważne czyny i powoływał się na jego znajomość z Patrykiem M. ps. “Wielki Bu”.

    – Jacek Murański. Postać znana, także panu Nawrockiemu. (…) Znana m.in. z walk MMA, także aktor w niedużych rolach. Murański pod nazwiskiem: “Wiem o tzw. kompromatach, hakach, którymi chwalił się Patryk Masiak – Wielki Bu, i o przełożeniu, które ma na Karola Nawrockiego”- powiedział w “Polsacie” Tusk, wywołując prawdziwą burzę w sieci.

    Nie do wiary, gwiazdor zaskoczył ws. walki z Karolem Nawrockim. Padła propozycja

    Jak się okazuje, nie był to ostatni raz, kiedy Murański wywołał wokół siebie i prezydenta Nawrockiego mnóstwo kontrowersji. W niedzielny wieczór, 19 kwietnia, mężczyzna za pośrednictwem Instagrama zdradził, że rzekomo otrzymał… propozycję walki z głową państwa.

    Teraz całkiem serio o Karolu Nawrockim i może by z tego beefu coś fajnego się urodziło. Otóż grupa biznesmenów wystosowała do mnie ofertę, zapytanie, czy na taką walkę z przeznaczeniem wszystkich zysków na cele charytatywne i oczywiście bez pobierania gaży z Karolem Nawrockim bym się zgodził w boksie w małych rękawicach

    Co ciekawe, Murański wskazuje również, że jego zdaniem osobą odpowiedzialną za propozycję ma być prezydent.

    – Słuchajcie, prawda jest taka, że tę walkę oglądałoby nie pół, ale cała Polska. Ta niestety, o zgrozo, przepołowiona Polska. A co Karol Nawrocki ma wspólnego z moim najbliższym przeciwnikiem i że to on tak naprawdę był inicjatorem takiego pomysłu? To już w najbliższym materiale na TV Murańscy. – dodał “Muran”.

    Warto odnotować, że Karol Nawrocki jest ogromnym fanem boksu, który sam zresztą trenował przez lata. Do słów Murańskiego należy jednak podejść z odpowiednim dystansem, gdyż mało prawdopodobne wydaje się, że obecny prezydent, ze względu na sprawowany urząd, zdecydowałby się na wystosowanie oferty wspomnianej przez freak fightera.
    Uśmiechnięty mężczyzna w garniturze i krawacie siedzący na tle roślin oraz polskiej flagi, z przypiętym mikrofonem przy klapie marynarki.

    Karol Nawrocki skrytykował Donalda Tuska w “Śniadaniu Rymanowskiego”Polsat News
    Donald Tusk po rozmowie z Viktorem Orbanem

    Donald Tusk po rozmowie z Viktorem OrbanemKlaudia Radecka/NurPhotoAFP
    Zawodnik sportów walki siedzący na krześle, w sportowym stroju z widocznymi otarciami i siniakami na łokciu oraz ramieniu, na tle czarnego materiału i elementów konstrukcji scenicznej.

    Jacek MurańskiKarol MakuratReporter

    Nawrocki dostał niewygodne pytanie. “Pan redaktor się ogarnie”

  • Szeremeta spakowała walizki i wyjechała z Polski. A teraz nadała wiadomość

    Szeremeta spakowała walizki i wyjechała z Polski. A teraz nadała wiadomość

    Julia Szeremeta się nie zatrzymuje. Polska pięściarka przebywa obecnie w Brazylii z kadrą “Biało-Czerwonych”, gdzie w kolejnych dniach rywalizować będzie w pierwszym Pucharze Świata w tym sezonie. Wicemistrzyni olimpijska w przerwie między treningami znalazła czas na odrobinę relaksu, a zdjęciami pochwaliła się w mediach społecznościowych.
    Julia Szeremeta

    Julia SzeremetaTomasz JastrzębowskiReporter

    Julia Szeremeta dwa lata temu udowodniła, że każde, absolutnie każde marzenie jest do spełnienia. 19-letnia wówczas pięściarka zadebiutowała na letnich igrzyskach olimpijskich. Już podczas pierwszego występu na tak ważnej imprezie oczarowała cały świat. Choć nie tak doświadczona jak jej rywalki, Polka bez problemu pokonywała kolejne oponentki i dotarła do ścisłego finału w kategorii do 57 kilogramów kobiet. Tam na ringu czekała na nią kontrowersyjna przeciwniczka Lin Yu-Ting. Reprezentantka Tajwanu zaledwie kilka miesięcy wcześniej została zdyskwalifikowana z mistrzostw świata ze względu na zbyt wysoki poziom testosteronu. Władze Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego dały jej jednak zielone światło, aby ta mogła walczyć o olimpijskie złoto.

    Ostatecznie w tym pojedynku lepsza okazała się Yu-Ting. Jednak Szeremeta do ojczyzny i tak wróciła jako bohaterka. W Paryżu zdobyła ona bowiem dla Polski pierwszy medal w tej dyscyplinie od 32 lat. Ostatnim polskim medalistą olimpijskim w boksie był Wojciech Bartnik, który w Barcelonie w 1992 roku sięgnął po brązowy krążek. Nic więc dziwnego, że po powrocie do kraju młoda pięściarka powitana została w iście królewskim stylu.

    Na srebrnym medalu olimpijskim się jednak nie skończyło. Podopieczna Tomasza Dylaka wkrótce potem sięgnęła po srebrny medal Pucharu Świata w Brazylii, wicemistrzostwo świata w Liverpoolu oraz złoto młodzieżowych mistrzostw Europy w Budapeszcie. Teraz znów udała się z kadrą do Brazylii, gdzie w dniach 20-26 kwietnia odbędzie się pierwszy w tym sezonie Puchar Świata.

    Julia Szeremeta błyszczy w Brazylii. “Szum wodospadów, zapach dżungli i totalny reset”

    Julia Szeremeta, co prawda większość czasu spędza na sali treningowej, nie oznacza to jednak, że nie może ona liczyć na odrobinę czasu wolnego. Ten wykorzystała w wyjątkowy sposób – postanowiła bowiem docenić piękno brazylijskiej przyrody i spędzić czas na świeżym powietrzu. Za pośrednictwem mediów społecznościowych nasza pięściarka pochwaliła się zdjęciami zrobionymi pod wodospadem. “Szum wodospadów, zapach dżungli i totalny reset” – napisała w opisie posta opublikowanego na Instagramie. Fotkę na tle niczym z planu filmowego wrzuciła także na InstaStories.
    młoda kobieta w białej sukience stoi obok skalistego wodospadu, uśmiechając się w stronę aparatu

    Julia Szeremeta w BrazyliiInstagram/szeremeta15984materiał zewnętrzny

    Od 20 do 26 kwietnia w Brazylii odbędzie się pierwszy w tym sezonie Puchar Świata. Poczynania ekipy “Biało-Czerwonych” na tej imprezie śledzić będzie można na stronie Interii Sport.
    Młoda kobieta w sportowej bluzie i czapce z daszkiem, trzymająca w ręku telefon, uśmiechnięta, stoi w lekko oświetlonym wnętrzu z barierkami i neonowymi światłami w tle.

    Julia SzeremetaTomasz Jastrzebowski/REPORTEREast News
    Bokserka w niebieskim stroju z polskim godłem na piersi podnosi rękę w geście zwycięstwa, na twarzy widoczne emocje i ślady zmęczenia, w tle rozmyte sylwetki widzów.

    Julia SzeremetaMUSTAFA CIFTCIAFP
    Młoda kobieta z długimi brązowymi włosami ubrana w czarną sukienkę na jedno ramię oraz z delikatną biżuterią na szyi i nadgarstku stoi w pomieszczeniu o przeszklonych drzwiach.

    Julia SzeremetaTomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter

    Julia Szeremeta: Wsparcie stypendialne, zwłaszcza młodego zawodnika, trzyma go przy sporcie

  • Oficjalny komunikat po turnieju w Stuttgarcie. Chodzi o ranking WTA

    Oficjalny komunikat po turnieju w Stuttgarcie. Chodzi o ranking WTA

    Oficjalny komunikat po turnieju w Stuttgarcie. Chodzi o ranking WTA

    Niedobre wieści dla Igi Świątek po turnieju w Stuttgarcie. Sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych ma większą stratę w rankingu WTA do wiceliderki – Jeleny Rybakiny, która wygrała całą imprezę.
    TENNIS-STUTTGART/
    Fot. REUTERS/Kai Pfaffenbach

    Najlepsza polska tenisistka Iga Świątek (4. WTA) zakończyła swój udział w imprezie WTA 500 na kortach ziemnych w Stuttgarcie na etapie ćwierćfinału po porażce 6:3, 4:6, 3:6 z 18-letnią Rosjanką Mirrą Andriejewą (8. WTA).

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”
    Oto najnowszy ranking WTA

    Iga Świątek po porażce już w ćwierćfinale w Stuttgarcie straciła kolejne punkty w rankingu WTA do wiceliderki Jeleny Rybakiny. Kazaszka po triumfie w finale ma już 8500 punktów, aż 1237 więcej od Igi Świątek. Strata Polki do trzeciej w zestawieniu Amerykanki Coco Gauff jest bardzo niewielka, bo zaledwie piętnaście punktów. Cały czas zdecydowaną liderką światowego rankingu jest Białorusinka Aryna Sabalenka. Mimo odjętych 130 punktów za turniej w Stuttgarcie, ma 10895 punktów, aż 2395 więcej od Rybakiny. Na razie pozycja Sabalenki jest niezagrożona. Natomiast tuż za Świątek są dwie Amerykanki: Jessica Pegula oraz Amanda Anisimova.

    Warto też dodać, że triumfatorka “challengera” w Oeiras – Maja Chwalińska awansowała na najlepsze w karierze – 118. miejsce w rankingu WTA.

    Teraz najlepsze zawodniczki świata rywalizować będą w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Madrycie. Iga Świątek w I rundzie ma wolny los, a w drugiej zmierzy może zmierzyć się z Darią Kasatkiną (75. WTA).

    Zobacz także: Poważne ostrzeżenie dla Świątek i jej trenera. “Nie powinni”

    Relacje na żywo z meczów Świątek w Madrycie na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
    Potwierdziło się. Opublikowano najnowszy ranking WTA

    Aryna Sabalenka (Białoruś) – 10895 punktów
    Jelena Rybakina (Kazachstan) – 8500
    Coco Gauff (USA) – 7278
    Iga Świątek – 7263
    Jessica Pegula (USA) – 6136
    Amanda Anisimowa (USA) – 5995
    Elina Svitolina (Ukraina) – 3910
    Mirra Andriejewa (Rosja) – 3746
    Jasmine Paolini (Włochy) – 3722
    Victoria Mboko (Kanada) – 3531

    38. Magdalena Fręch – 1318
    57. Magda Linette – 1059
    118. Maja Chwalińska – 697
    160. Linda Klimovicova – 475
    163. Katarzyna Kawa – 461