• Świątek zaskoczyła wszystkich. Zignorowała swój sztab, a potem takie słowa. “Dopilnujesz?”

    Świątek zaskoczyła wszystkich. Zignorowała swój sztab, a potem takie słowa. “Dopilnujesz?”

    Iga Świątek w ostatnim czasie mocno trenuje w Akademii Rafy Nadala. Najlepsza polska tenisistka od zawsze patrzyła na Hiszpana jak na prawdziwego idola. Teraz będzie współpracować z jego dawnym drugim trenerem. Na jaw wyszło, jak kiedyś Świątek potraktowała Nadala. Zignorowała wtedy w ogóle uwagi swojego sztabu, a później miała jedną prośbę.
    Iga Świątek w jasnej kurtce i czarnej czapce z daszkiem przy mikrofonie na tle ciemnej ściany.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Rafael Nadal zakończył sportową karierę 19 listopada 2024 roku. W swojej karierze wygrał wszystkie turnieje wielkoszlemowe co najmniej raz, a Roland Garros, jego ukochany spośród wszystkich turniejów, aż dwanaście razy! Iga Świątek stara się iść w ślady swojego wielkiego idola.

    Iga Świątek trenuje w Akademii Rafy Nadala

    Na początku kwietnia Iga Świątek ogłosiła, że jej nowym trenerem będzie Francisco Roig, były drugi szkoleniowiec Rafaela Nadala, odpowiedzialny u niego m.in. za stronę techniczną. Przed rozpoczęciem sezonu na nawierzchni ziemnej, Świątek miała nieco więcej czasu i chciała w spokoju przygotować się na nadchodzące wyzwania. W tym celu pojechała do Hiszpanii i pilnie trenowała pod okiem Nadala w jego akademii.

    W sieci pojawiło się bardzo wiele nagrań z jej treningów, a rywalki były skonsternowane i zaskoczone współpracą Polki ze znanym mistrzem, o czym rozmawiały w podcaście “The Player’s Box”. Teraz, po latach, ujawniono, co kiedyś Świątek zrobiła dla Nadala.

    Iga Świątek zignorowała swój sztab

    Jedną historię o Świątek w kontekście Nadala postanowiła przypomnieć dziennikarka Blair Henley. Opowiedziała o niej w rozmowie z Kim Clijsters. Widać było przez to, jaki naprawdę Polka ma stosunek do swojego idola.

    “Zawodniczki WTA zostały poproszone o napisanie listu z gratulacjami dla kolegi z touru ATP. Podczas gdy większość tenisistek pisała standardowe grzecznościowe uwagi, Świątek siedziała przez całe 10 minut, skrupulatnie pisząc idealną wiadomość do Nadala” – przypomniała Henley.

    Jej zespół PR z niepokojem przypominał jej o napiętym grafiku i namawiał do zakończenia zadania, ale Świątek całkowicie ich zignorowała. Dla niej pośpieszna wiadomość do swojego GOATa po prostu nie byłaby wystarczająca

    “Na koniec zapytała: dopilnujesz, żeby on to dostał, prawda?” – dodała Henley i powiedziała, że zapewniła ją o tym, że list dotrze do swojego nadawcy.
    Zbliżenie tenisistki w białej czapce, która wyciera twarz ręcznikiem; na tle widoczna okrągła wstawka z mężczyzną w garniturze, zakrywającym usta dłonią.

    Iga Świątek nie może dopuścić do sytuacji, że jej nowy trener zadzwoni poskarżyć się do Rafaela Nadala.AFP/EastNewsAFP
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP

    Trenerki w męskich drużynach? “Polska ma dziwną mentalność”Polsat Sport

  • Czarne chmury nad kadrą Polski. Były trener Świątek ostrzega przed meczem z Ukrainą

    Czarne chmury nad kadrą Polski. Były trener Świątek ostrzega przed meczem z Ukrainą

    W piątek i w sobotę gramy w Gliwicach z Ukrainą o finał Bilie Jean King Cup. My bez Igi Świątek, która postawiła na treningi z Rafaelem Nadalem, a Ukraina w najmocniejszym składzie z Eliną Switoliną. Prognozy w oczach niektórych ekspertów są z tego względu dość pesymistyczne. Artur Szostaczko, były trener Świątek widzi jednak cień szansy i wskazuje na dwa kluczowe pojedynki meczu Polek z Ukrainkami.
    Bez Igi Świątek Polska gra z Ukrainą o finał BJK Cup. Wszystko w rękach Kawy i Linette.

    Bez Igi Świątek Polska gra z Ukrainą o finał Billie Jean King Cup. Wszystko w rękach Kawy i Linette.Reporter/AFPReporter

    Nie będzie Igi Świątek, ale nadzieja umiera ostatnia. Artur Szostaczko, który trenował Świątek, specjalnie dla Interii przeanalizował szanse Polek w meczu z Ukrainą, który zacznie się od meczów singlistek. Na pierwszy ogień idzie Magda Linette. To jej starcie z Martą Kostiuk rozpocznie grę o finał.

    Polska – Ukraina w BJK Cup. Plan minimum na piątek

    – To będzie pierwszy z dwóch kluczowych pojedynków – przekonuje Szostaczko. – Jak Magda wygra, to otwiera się dla nas szansa. Kostiuk gra nieźle, ale Magda też. Wynik tego spotkania jest dla mnie sprawą otwartą. Wypada mieć nadzieję, że domowa hala i doping pomogą Magdzie, że znajdzie sposób na Kostiuk.

    Plan maksimum na piątek, to 1:1, bo w drugim piątkowym meczu Katarzyna Kawa zmierzy się z Eliną Switoliną. – Nie ma szans – rzuca Szostaczko, a na uwagę, że przecież Ukrainka może mieć chwilę słabości, że niedawno potrafiła przegrać z niżej notowaną Hailey Baptiste, odpowiada wprost: – Możemy sobie żartować, ale dla mnie Switolina jest poza zasięgiem Polek. Z naszą Igą też wygrała, więc tu nie ma co wyciągać argumentów w stylu porażka z Baptiste. To bez sensu.

    Kostiuk asem w rękawie kapitana Ukrainy

    Jednak tak, jak Szostaczko skreśla Kawę w meczu ze Switoliną, tak daje jej szansę na wygraną w deblu. – Siostry Kiczenok są groźne. A jeszcze Ukraina ma asa w rękawie, bo jak sobota im się nie ułoży, to mogą do debla wstawić Kostiuk. Jednak mam przed oczami Kawę grającą tak, jak w United Cup, gdzie w mikście z Jankiem Zielińskim grała swój najlepszy tenis.

    – A jak wygramy debla i będziemy mieli te dwa punkty, to zawsze można liczyć na to, że coś tam jeszcze nam wpadnie, choć jak powiedziałem nie obiecuję sobie wiele po starciach ze Switoliną i finalnie to mecz Kawy z Kostiuk może zdecydować o naszym losie. I trzymam kciuki, żeby tak było, bo to by znaczyło, że Polska wspięła się na wyżyny, że zrobiła coś ekstra. 2:2 przed piątym meczem, z tą kadrą, to byłoby coś niesamowitego.

    Polsce brakuje armat. Obecność Fręch mogłaby wiele zmienić

    Szostaczko przyznaje, że byłby większym optymistą, gdyby w składzie Polski była Magda Fręch. – Bez niej jesteśmy w sytuacji, że nie mamy armat. Fręch jest lepszą singlistką niż Kawa, zatem wrzucenie jej do składu podniosłoby nasze szanse na wygraną o kilka procent. Już nie mówię, co by się działo, jakby zagrała Iga Świątek, ale, z tym że jej nie będzie, już zdążyliśmy się pogodzić i nie ma co tego roztrząsać – kwituje Szostaczko.

    W tym samym tonie mówi o absencji Świątek Filip Gawęcki, komentator Polsatu Sport. – Dużo osób było rozczarowanych jej decyzją, ale patrząc na to, gdzie jest i co robi, to ten gniew już ustał. Iga Świątek ma możliwość trenowania z Nadalem, nikt wcześniej nie miał takiej możliwości. Te lekcje, to wsparcie mentalne, psychiczne, to w pełni zrozumiałe, że postawiła na siebie. Takiej pomocy się nie odmawia. To zdecydowanie pomoże jej w dalszej części sezonu – zauważa Gawęcki, a Polki nie mają wyjścia i muszą sobie poradzić bez swojej największej gwiazdy

    Billie Jean King Cup: Polska – Ukraina.

    Terminarz meczów Polek. Wszystkie transmisje w Polsat Sport 1

    10 kwietnia (piątek)

    Magda Linette – Marta Kostiuk – 16:00

    Katarzyna Kawa – Elina Switolina – 18:00

    11 kwietnia (sobota)

    Maja Chwalińska/Katarzyna Kawa – Nadia Kiczenok/Ludmyła Kiczenok – 12:00

    Magda Linette – Elina Switolina – 13:30

    Katarzyna Kawa – Marta Kostiuk – 15:30
    Dwoje tenisistów w czerwono-białych strojach dynamicznie wykonuje uderzenie rakietami, skupieni na piłce tenisowej znajdującej się w powietrzu nad niebieskim kortem.

    Katarzyna Kawa i Jan ZielińskiIZHAR KHANAFP
    Tenisistka w białym stroju wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas gry, skupiona na żółtej piłce tenisowej, w tle widoczny sędzia lub asystent w ciemnym stroju.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Artur Szostaczko – pierwszy trener Igi Świątek

    Artur Szostaczko – pierwszy trener Igi ŚwiątekINTERIA.PL

    Tomas Machac – Jannik Sinner. Skrót meczu.

  • Spór o ślubowanie sędziów TK. “Prezydent naruszył prawo”

    Spór o ślubowanie sędziów TK. “Prezydent naruszył prawo”

    Spór o ślubowanie sędziów TK. “Prezydent naruszył prawo”

    W czwartek, podczas uroczystości w Sejmie, sześcioro wybranych w marcu sędziów TK złożyło ślubowania. Złożyło je dwoje sędziów, od których ślubowania odebrał już prezydent Karol Nawrocki, czyli Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, a także czworo pozostałych: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska.

    Następnie w biurze podawczym KPRP przekazali pisemne roty ślubowań wobec prezydenta, a po złożeniu dokumentów w Kancelarii Prezydenta wszyscy udali się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego.

    – Ja się uśmiecham, bo robię dobrą minę do złej gry – przyznał w programie “Gość Wydarzeń” prof. Marcin Matczak. Prawnik ocenił zamieszanie wokół ślubowania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem Matczaka, ślubowanie złożone przez sędziów w nowej formule jest w pełni ważne, mimo braku obecności głowy państwa w Pałacu Prezydenckim. Prawnik wskazał na błędną, jego zdaniem, interpretację słowa “wobec”.

    ZOBACZ: Spór o ślubowanie sędziów. Głos z Pałacu Prezydenckiego

    – Pan prezydent chciałby ją interpretować jako ‘w obecności prezydenta’. Natomiast mamy całą masę przykładów w prawie, gdzie taka fraza jest interpretowana inaczej. Kiedy posłowie ślubują ‘wobec narodu’, nikt nie myśli, że mają to robić tylko w obecności narodu. Chodzi o to, że rozumie się wtedy ‘wobec’ jako ‘w stosunku do’ – argumentował gość Grzegorza Kępki.
    Prof. Matczak: To, co robi prezydent jest przestępstwem konstytucyjnym

    Matczak stwierdził wprost, że “prezydent uzurpuje kompetencję, której nie ma” i to właśnie jego postawa wymusiła na sędziach złożenie ślubowania w formie zwyczajowej. Jak ocenił, uniemożliwianie sędziom podjęcia funkcji konstytucyjnej za pomocą ustawy byłoby “herezją prawniczą”.

    Pytany o złamanie wieloletniego obyczaju składania przysięgi w Pałacu Prezydenckim, profesor nie szczędził krytyki pod adresem obecnej i poprzedniej głowy państwa.

    ZOBACZ: Sędziowie przyjechali do TK. Wcześniej wygłosili oświadczenie

    – Zwyczaj złamał prezydent Duda i teraz ten zwyczaj łamie prezydent Nawrocki. Myślę, że to oni niestety spowodowali, że wersal prawniczy się skończył – mówił Matczak. – Zmiana zwyczaju nie jest przestępstwem prawnym, natomiast to, co robi prezydent jest przestępstwem prawnym i konstytucyjnym, jest naruszeniem konstytucji – dodał profesor.

    Prawnik przypomniał wyrok Trybunału z sygnaturą K 34/15, zgodnie z którym prezydent ma obowiązek niezwłocznie przyjąć ślubowanie. – Prezydent Nawrocki od 10 lat wie, że taki obowiązek na nim spoczywa, a mimo to odmówił. Więc to prezydent naruszył prawo, a nie dzisiejsi sędziowie – podkreślił.
    Prezes TK krytykowany przez prof. Matczaka. “Osobisty interes”

    W programie odniesiono się również do słów szefa Kancelarii prezydenta, Zbigniewa Boguckiego, który nazwał nowych sędziów “antysędziami”, a całą sytuację “groteską”. – Państwo psuje prezydent Nawrocki. Państwo psują prezydenci wspierani przez PiS, bo nie znoszą kontroli – mówił Matczak.

    ZOBACZ: “Abdykacja prezydenta”, “antysędziowie”. W sieci wrze po ślubowaniu sędziów

    Ekspert postawił również tezę dotyczącą prezesa TK, Bogdana Święczkowskiego. Według Matczaka, niechęć do wpuszczenia nowych sędziów wynika z obawy przed utratą immunitetu.

    WIDEO: Spór o ślubowanie sędziów TK. “Prezydent naruszył prawo”

    – Pan prezes Bogdan Święczkowski jest chyba jedynym prezesem sądu konstytucyjnego w Europie, który ma poważne zarzuty karne. Dla niego wpuszczenie tych sędziów jest śmiertelnym niebezpieczeństwem. Jestem absolutnie przekonany, że ma on tutaj konflikt interesów – mówił profesor.

    Jak podsumował Marcin Matczak, zmiana układu sił w Trybunale mogłaby doprowadzić do uchylenia immunitetu Święczkowskiemu. – On ma osobisty interes w tym, żeby oni nie orzekali – skwitował gość Polsat News.

    Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

    Czytaj więcej

  • Problemy Szeremety i całej polskiej kadry na lotnisku w Brazylii. Nie tak miało być

    Problemy Szeremety i całej polskiej kadry na lotnisku w Brazylii. Nie tak miało być

    Reprezentacja Polski w boksie udała się do Brazylii, gdzie już wkrótce wystąpi w Pucharze Świata. Podróż dla Julii Szeremety i jej koleżanek z kadry okazała się jednak wyjątkowo wymagająca i nie obyło się bez komplikacji. Ostatni etap wyprawy przyniósł nieoczekiwane problemy, które wymusiły zmianę planów całej drużyny. Same zawodniczki zdradziły kulisy tej sytuacji.

    W środę, 8 kwietnia, biało-czerwone wyruszyły z Polski, by przygotować się do pierwszego w tym sezonie turnieju tej rangi, zaplanowanego na 20–26 kwietnia w Brazylii. To właśnie tam przed rokiem Julia Szeremeta sięgnęła po srebrny medal. Tym razem jednak podchodzi do startu ze spokojem i bez zbędnej presji. W rozmowie z Arturem Gacem z Interii Sport przyznała, że jej głównym celem są przyszłoroczne kwalifikacje olimpijskie do igrzysk w Los Angeles.

    – Ten turniej będzie ważnym sprawdzianem, bo to pierwszy tak mocny start w tym roku. Chcę jednak podejść do niego na luzie, skupić się na poprawie błędów i spokojnej pracy nad formą. Najważniejszy będzie dla mnie kolejny sezon i walka o igrzyska – podkreśliła wicemistrzyni olimpijska.

    Pierwotnie kadra miała dotrzeć na miejsce w czwartek, 9 kwietnia. Pierwsze etapy podróży – z Warszawy do Amsterdamu, a następnie do Sao Paulo – przebiegły zgodnie z planem. Problemy pojawiły się dopiero na końcu trasy.

    Zawodniczki nie zdążyły na ostatni lot do miejsca docelowego. Jak relacjonowała w mediach społecznościowych Barbara Marcinkowska, zabrakło zaledwie kilku minut. – 24 godziny w podróży. Uciekł nam ostatni samolot. Przed nami jeszcze sporo godzin, ale najważniejsze, że wszystko jest w porządku – przekazała.

    Podobnie sytuację opisała Aneta Rygielska, wskazując, że grupa spóźniła się o cztery minuty na nadanie bagażu. – Prawdopodobnie spędzimy noc na lotnisku. Nie wiemy jeszcze, kiedy polecimy dalej. Jest nas dużo, więc możliwe, że będziemy docierać na miejsce w kilku turach – wyjaśniła.

    Ostatecznie zapadła decyzja, że reprezentacja pozostanie tymczasowo w Sao Paulo. Jak poinformowała Julia Szeremeta, wylot do docelowego Foz do Iguaçu zaplanowano dopiero za dwa dni. Oznacza to, że Polki spędzą dodatkowy czas w największym mieście Brazylii.

    Choć oba miasta znajdują się w tym samym kraju, dzieli je ponad tysiąc kilometrów, co praktycznie wyklucza szybkie dotarcie na miejsce innym środkiem transportu niż samolotem. W efekcie biało-czerwone będą miały mniej czasu na aklimatyzację przed startem w Pucharze Świata, co może wpłynąć na ich przygotowania do rywalizacji.

  • To dlatego tak naprawdę Sabalenka wycofuje się z turnieju. Z przykrością ogłasza

    To dlatego tak naprawdę Sabalenka wycofuje się z turnieju. Z przykrością ogłasza

    To już oficjalne. Tegoroczny turniej w Stuttgarcie odbędzie się bez udziału Aryny Sabalenki. Liderka rankingu WTA sama wycofała swój udział. Jej miejsce zajmie Polka, Magdalena Fręch. W mediach społecznościowych Białorusinka wyjaśniła, dlaczego musiała zrezygnować. Nie ukrywa, że jest jej bardzo przykro, lecz sytuacja nie pozostawiła jej wyjścia.

    Aryna SabalenkaIZHAR KHANAFP

    Aryna Sabalenka nie zagra w zbliżającym się wielkimi krokami turnieju WTA w Stuttgarcie. Taką wiadomość w czwartkowe popołudnie przekazali organizatorzy zawodów. Lakonicznie zasygnalizowali, że Białorusinka była zmuszona wycofać udział przez wzgląd na kontuzję. Więcej w tym temacie rozjaśnia komunikat wydany przez samą liderkę rankingu WTA. Wyjaśniła, że z urazem zaczęła zmagać się po sfinalizowanej końcem marca i wygranej przez nią samą rywalizacji w Miami.

    Sabalenka wycofuje się z WTA Stuttgart. Oto powód

    “Z przykrością ogłaszam, że nie będę w stanie zagrać w tegorocznym Porsche Tennis Grand Prix. Zawsze uwielbiam wracać do Stuttgartu. Ta atmosfera, kibice i wsparcie, które tam odczuwam, są dla mnie wyjątkowe. I, oczywiście, mam nadzieję na następną szansę na walkę o Porsche. Niestety, po Miami dopadła mnie kontuzja. I choć próbowałam, by wyleczyć ją na czas, nie jestem gotowa, by rywalizować. Bardzo mi przykro, że muszę opuścić te niesamowite zawody. Życzę wszystkim świetnego tygodnia w Stuttgarcie i mam nadzieję zobaczyć się z wami raz jeszcze bardzo szybko” – czytamy w komunikacie, jaki Aryna Sabalenka zamieściła w mediach społecznościowych.

    Na ostatnich pięć edycji turnieju Białorusinka brała udział w czterech – w 2021, 2022, 2023 i 2025 roku. Ani razu nie udało jej się wygrać. Musiała uznać wyższość kolejno Ashleigh Barty, dwukrotnie Igi Świątek oraz Jeleny Ostapenko.

    Absencja Sabalenki oznacza szansę dla Magdaleny Fręch. To ona zajmie zwolnione przez pierwszą rakietę świata miejsce w turniejowej drabince.

    Aryna może w spokoju skupić się na powrocie do pełni zdrowia i sił. Jej przewaga w rankingu WTA nad resztą stawki jest bowiem ogromna. Nad drugą Jeleną Rybakiną wynosi 2917 punktów, a nad trzecią Coco Gauff aż 3747 “oczek”.

    W bieżącym sezonie Białorusinka brała udział w czterech turniejach: w Brisbane wygrała, w Australian Open doszła do finału, w którym przegrała z Jeleną Rybakiną, a potem sięgnęła po prestiżowe Sunshine Double, czyli triumf w dwóch następujących po sobie zawodach w USA: Indian Wells i Miami Open.
    Zawodniczka tenisowa w dynamicznej pozie z wyraźnie widocznymi emocjami, trzymająca rakietę tenisową i ubrana w sportowy strój, na tle zamazanego stadionu.

    Aryna Sabalenka Artur Widak / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Zawodowa tenisistka w sportowej sukience w odcieniach różu, pomarańczu i czerni, trzymająca rakietę tenisową na korcie podczas meczu, w tle rozmazane trybuny i tablice świetlne.

    Aryna SabalenkaMARK AVELLINOAFP
    Zawodniczka tenisa ubrana w czerwony strój sportowy stoi na korcie z ręką przyłożoną do ust, wyrażając emocje. W tle widoczna niewyraźna postać trzymająca piłkę tenisową.

    Aryna SabalenkaFatima ShbairEast News

    Aryna Sabalenka po meczu z Laurą Siegemund: Publiczność dała mi tę energię.

  • Gromy w stronę trenera Świątek. Uciekł tylnymi drzwiami. “Okropne”

    Gromy w stronę trenera Świątek. Uciekł tylnymi drzwiami. “Okropne”

    Wspierany przez Rafaela Nadala Francisco Roig, jako nowy trener Igi Świątek, dba o to, by polska tenisistka w pocie czoła doszła do jak najwyższej formy przez zbliżającym się sezonem gry na mączce, tak ukochanej przez naszą zawodniczkę. Tymczasem wokół hiszpańskiego szkoleniowca rozgorzała medialna burza, a wszystko przez to, co wydarzyło się bezpośrednio przed tym, jak dołączył do sztabu Raszynianki. “Absurdalne”, “okropne” – takie słowa padają w środowisku wobec zagrywki, jaką 58-latek miał zastosować wobec swojego byłego podopiecznego, jak wynika z relacji samego zawodnika.
    article cover

    Tenis. Na zdjęciu trener Francisco Roig oraz Iga Świątektomasz23plEast News

    By objąć pieczę nad sztabem Igi Świątek, Francisco Roig musiał porzucić współpracę z Giovannim Mpetshim Perricardem, któremu towarzyszył jeszcze w Indian Wells. Można było zobaczyć go w boksie podczas przegranego przez Francuza spotkania z Kamilem Majchrzakiem.

    – Z Francisco miało to potrwać przynajmniej do sezonu na trawie. Po Miami zdecydował się zakończyć współpracę. A przecież wszystko układało się bardzo dobrze. Mieliśmy spotkać się na tygodniowym obozie przygotowawczym w Hiszpanii… To mój agent mnie o tym poinformował. On sam nie powiedział mi tego bezpośrednio. Myślałem, że mogę ufać jego słowom, temu, co może mi dać. Tak szybkie zniszczenie tego wszystkiego uważam za szkodliwe. To twardy, bezwzględny świat. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. To było bardzo zaskakujące i byłem rozczarowany – żalił się Giovanni Mpetshim Perricard w rozmowie z “L’Equipe”.

    A jego słowa – jak można było się spodziewać – odbiły się szerokim echem w środowisku, wywołując sporo reakcji.

    Franciso Roig dołączył do Igi Świątek. Burza po tym, jak rozstał się z Perricardem

    Do sprawy odniósł się między innymi były amerykański tenisista Nicholas Monroe, który podjął wątek w rozmowie ze swoim znanym kolegą po fachu, a obecnie uznanym trenerem trenerem Bradem Gilbertem, którą opublikował kanał “Tennis Channel”.

    – Popatrzmy na Francisco Roiga. On w zasadzie powiedział agentowi Perricarda: “Hej, zamierzam przenieść się do Świątek”. Potem to agent przekazał Perricardowi, że Francisco Roig nie zamierza z nim dłużej pracować. Z mojego punktu widzenia to absurdalne. To okropne ze strony trenera. Zadzwoń do zawodnika, powiedz mu, że zamierzasz odejść. To nie jest wielka rzecz. Perricard także poszedł dalej. Teraz Greg Rusedski będzie jego trenerem. Ale odezwij się do tenisisty. Nie posługuj się agentem, nie załatwiaj tego przez tyle drzwi, tak to zostawiając – stwierdził Nicholas Monroe.

    W podobnym tonie wypowiedziała się także w podcaście “All Love” była liderka światowego rankingu – słynna Kim Clijsters.

    To nieco zaskakujące, gdy słyszy się, że tak to się wydarzyło. Wszystkiemu, co związane z Rafą Nadalem, stawiasz bardzo wysokie wymagania. Więc byłam zaskoczona, słysząc to. (…) Jeśli nie było żadnej rozmowy, w pełni zrozumiałe, że było to rozczarowujące z jego strony

    I dodała: – Jest nieco zdrowego rozsądku i szacunku, by nawet wtedy, gdy masz do przekazania trudną wiadomość, po prostu wspólnie usiąść do rozmowy, nawet jeśli przebywa się w innych stronach świata. Ciężkie decyzje muszą być podejmowane i komunikowane. Ale cóż, jest jak jest, a świat kręci się dalej.
    Kobieta w okularach i czapce z daszkiem siedzi na widowni z założonymi rękami, obok niej mężczyzna w jasnoniebieskiej bluzie; na kole w lewym górnym rogu zbliżenie na zawiedzioną tenisistkę w sportowym stroju i czapce, opierającą głowę na ramieniu.

    Iga Świątek rozstała się z trenerem Wimem Fissettem. Daria Abramowicz została w sztabieSTR/NurPhoto / Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka ubrana w białą koszulkę sportową i fioletową czapkę z daszkiem zaciska pięść w geście determinacji podczas meczu na korcie tenisowym, z wyrazem skupienia na twarzy.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Mężczyzna w czapce z daszkiem z napisem ‘CASA LOTOS’, ubrany w niebieską koszulkę polo z białymi detalami, siedzi oparty o rękę z zamyśloną miną, w tle widoczne są rozmyte sylwetki innych osób.

    Francisco RoigMatthew StockmanAFP

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Gromy w stronę trenera Świątek. Uciekł tylnymi drzwiami. “Okropne”

    Gromy w stronę trenera Świątek. Uciekł tylnymi drzwiami. “Okropne”

    W obliczu trudniejszego momentu w karierze Iga Świątek postanowiła sięgnąć po nowe rozwiązania i zwróciła się ku hiszpańskiej szkole tenisa. Na początku kwietnia była liderka rankingu WTA ogłosiła rozpoczęcie współpracy z Francisco Roig, wieloletnim współpracownikiem Rafael Nadal. Treningi ruszyły natychmiast w Rafa Nadal Academy, gdzie Polka przygotowuje się do nadchodzącej części sezonu na kortach ziemnych — nawierzchni, na której od lat osiąga największe sukcesy.

    Aby dołączyć do sztabu Świątek, Roig musiał jednak nagle zakończyć współpracę z Giovanni Mpetshi Perricard. Jeszcze niedawno Hiszpan był widziany w jego boksie podczas turnieju w Indian Wells, gdzie Francuz mierzył się m.in. z Kamilem Majchrzakiem. Choć szybkie zmiany trenerów w zawodowym sporcie nie należą do rzadkości, kulisy tego rozstania wywołały spore kontrowersje.

    22-letni Perricard w rozmowie z „L’Equipe” nie krył rozczarowania sposobem, w jaki zakończono współpracę. Jak relacjonował, plan zakładał wspólną pracę przynajmniej do sezonu trawiastego, a kolejnym krokiem miał być obóz przygotowawczy w Hiszpanii. Tymczasem o decyzji trenera dowiedział się nie od niego samego, lecz za pośrednictwem swojego agenta.

    – Wszystko układało się dobrze. Mieliśmy konkretne plany. Nagle wszystko się rozpadło, a ja nawet nie usłyszałem tego bezpośrednio od trenera. To było dla mnie bardzo zaskakujące i rozczarowujące – przyznał francuski tenisista, podkreślając, że taka sytuacja była dla niego czymś zupełnie nowym.

    Słowa młodego zawodnika szybko odbiły się szerokim echem w tenisowym środowisku. Głos zabrał m.in. były amerykański tenisista Nicholas Monroe, który w rozmowie z Brad Gilbert na antenie „Tennis Channel” nie szczędził krytyki pod adresem Roiga.

    – Z mojego punktu widzenia to absurdalne i po prostu nie w porządku. Wystarczył jeden telefon do zawodnika. To podstawowa kwestia szacunku. Nie powinno się przekazywać takich informacji przez pośredników – ocenił Monroe.

    W podobnym tonie wypowiedziała się również była liderka rankingu WTA, Kim Clijsters. W podcaście „All Love” przyznała, że cała sytuacja ją zaskoczyła, zwłaszcza w kontekście standardów, jakie zwykle kojarzone są z otoczeniem Rafaela Nadala.

    – To dość zaskakujące. Zawsze wydawało się, że w tym środowisku obowiązują bardzo wysokie standardy komunikacji i wzajemnego szacunku. Jeśli rzeczywiście nie doszło do bezpośredniej rozmowy, rozczarowanie zawodnika jest w pełni zrozumiałe – podkreśliła Belgijka.

    Clijsters zaznaczyła jednocześnie, że w sporcie nie da się uniknąć trudnych decyzji, ale kluczowy jest sposób ich przekazywania. – Nawet jeśli to trudna wiadomość, należy ją przekazać osobiście. Tego wymaga zwykła przyzwoitość – dodała.

    Mimo całego zamieszania świat tenisa nie zwalnia tempa. Perricard rozpoczął już współpracę z nowym szkoleniowcem, a Świątek pod okiem Roiga intensywnie przygotowuje się do najważniejszej części sezonu na kortach ziemnych, licząc na powrót do najwyższej formy.

  • Treningi u Rafaela Nadala nie pomogły. Powrót z 1:5 i triumf Ostapenko

    Treningi u Rafaela Nadala nie pomogły. Powrót z 1:5 i triumf Ostapenko

    Od kilku dni Iga Świątek przebywa w akademii Rafaela Nadala, gdzie pod okiem nowego szkoleniowca przygotowuje się do sezonu na kortach ziemnych. W tym samym miejscu trenowała również Alexandra Eala. Obie tenisistki spotkały się na Majorce i uwieczniły tę chwilę wspólnym zdjęciem, które trafiło do mediów społecznościowych. Tymczasem młodsza z zawodniczek rozegrała dziś wymagający mecz z Jeleną Ostapenko. Spotkanie obfitowało w zwroty akcji i ostatecznie zakończyło się zwycięstwem Łotyszki.

    Akademia Rafaela Nadala słynie z doskonałej infrastruktury, zwłaszcza licznych kortów ziemnych. To nie przypadek – Hiszpan przez lata dominował na tej nawierzchni, zdobywając aż 14 tytułów wielkoszlemowych na Roland Garros. Okres przygotowawczy właśnie tam spędziła Alexandra Eala, która jest absolwentką ośrodka w Manacor. W sobotę opublikowano jej wspólne zdjęcie z Igą Świątek. Polska liderka światowego tenisa kontynuuje treningi na Majorce pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga.

    Eala nie mogła jednak długo pozostać w Hiszpanii, ponieważ czekał ją start w halowym turnieju WTA 500 w Linzu. Zajmująca 46. miejsce w rankingu Filipinka rozpoczęła rywalizację od zwycięstwa nad reprezentantką gospodarzy Julią Grabher, pokonując ją 6:4, 6:3. W drugiej rundzie poprzeczka zawisła znacznie wyżej – jej rywalką została rozstawiona z numerem czwartym Jelena Ostapenko. Co ciekawe, wcześniejsze dwa pojedynki tych zawodniczek kończyły się zwycięstwami Eali, więc Łotyszka miała dodatkową motywację, by się zrewanżować.

    Początek meczu był wyrównany, a obie tenisistki pewnie utrzymywały swoje podania. Pierwsze większe emocje pojawiły się w czwartym gemie, kiedy Ostapenko odrobiła straty z 15:30 i doprowadziła do remisu 2:2. Chwilę później miała pierwszą okazję na przełamanie, ale jej nie wykorzystała. W kolejnych minutach inicjatywę przejęła Eala, która zdobyła breaka i wyszła na prowadzenie 4:2. Gdy wydawało się, że kontroluje sytuację, nastąpił nagły zwrot. Ostapenko wyrównała stan meczu, a następnie wygrała trzy gemy z rzędu – mimo że Filipinka prowadziła 40:15 przy własnym serwisie. Przy stanie 5:4 Łotyszka serwowała po seta. Eala miała jeszcze szansę na przełamanie i powrót do gry, jednak Ostapenko zachowała zimną krew i zamknęła partię wynikiem 6:4.

    Drugi set dostarczył jeszcze więcej dramaturgii. Po czterech gemach Eala prowadziła już 4:0, wykorzystując słabszy moment rywalki. Wydawało się, że zmierza po wyrównanie stanu meczu, ale Ostapenko rozpoczęła imponujący powrót. Przełamania następowały jedno po drugim, aż w końcu Łotyszka obroniła piłkę setową przy stanie 1:5 i zaczęła odrabiać straty. Doprowadziła do remisu, a losy partii ponownie rozstrzygały się w końcówce.

    W jedenastym gemie Eala miała szansę zapewnić sobie co najmniej tie-breaka, jednak nie wykorzystała okazji i została przełamana. Po zmianie stron Ostapenko serwowała po zwycięstwo w meczu. Filipinka próbowała jeszcze wrócić do gry i doprowadzić do stanu 6:6, ale scenariusz z pierwszego seta się powtórzył – Łotyszka wytrzymała presję i zamknęła spotkanie. Ostatecznie wygrała sześć gemów z rzędu, triumfując 6:4, 7:5 i awansując do ćwierćfinału turnieju w Linzu. Jej kolejną rywalką będzie Elena-Gabriela Ruse.

  • 1:6, 1:6 ze Świątek, powtórki już nie było. A teraz deklasacja 5:0 i nagły koniec

    1:6, 1:6 ze Świątek, powtórki już nie było. A teraz deklasacja 5:0 i nagły koniec

    Sorana Cirstea w ostatnim czasie przyzwyczaiła kibiców do tego, że w jej meczach rzadko dochodzi do deklasacji. Ostatnie singlowe spotkanie, kiedy Rumunka ugrała mniej niż trzy gemy miało miejsce w 2024 roku, wówczas Iga Świątek zdeklasowała ją w stosunku 6:1, 6:1. Doświadczona tenisistka do powtórki takiego wyniku już nie dopuściła, teraz sama z kolei w Linzu stanęła przed szansą na zdeklasowanie rywalki. Mecz jednak po 21 minutach przerwano.
    Sorana Cirstea w fioletowej koszulce z zaciśniętą pięścią na korcie tenisowym, w tle kibice.

    Sorana CirsteaMartin KeepAFP

    Sorana Cirstea rozgrywa właśnie ostatni sezon w karierze, bowiem w grudniu poinformowała, że właśnie w 2026 roku odejdzie na “sportową emeryturę”.

    “Zdecydowałam, że 2026 będzie moim ostatnim rokiem w tourze. (…) Wciąż mam wiele rzeczy, które chcę poprawić, mam cele i ambicje, więc mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zrealizować niektóre z nich i zakończyć tę wspaniałą karierę na wysokim poziomie i na moich warunkach” – zapowiadała za pośrednictwem mediów społecznościowych.

    Rumuńska tenisistka zapowiedziała chęć gry na wysokim poziomie i póki co unika większych wpadek, na początku lutego wygrała nawet turniej WTA 250 w Klużu-Napoce. W trwającym sezonie pokonała też kilka wyżej notowanych rywalek, w tym Lindę Noskovą czy Dianę Sznajder, ostatnio w Miami dotarła do czwartej rundy, gdzie musiała uznać wyższość późniejszej finalistki, Coco Gauff, ale i tak “urwała” Amerykance seta.

    36-latka rzadko jest też deklasowana przez rywalki. Ostatni raz, gdy przegrała mecz zaliczając tzw. rowerek (0:6, 0:6) lub bagietki w obu setach (1:6, 1:6) miał miejsce pod koniec kwietnia 2024 roku w Madrycie, wówczas to Iga Świątek zdeklasowała ją w stosunku 6:1, 6:1. Później, nawet jeśli Cirstea przegrywała, to nie dopuszczała do powtórki tak wstydliwego wyniku, za każdym razem kończyła mecz z co najmniej trzema gemami na koncie.

    WTA Linz. Sorana Cirstea zakończyła mecz po 21 minutach

    Cirstea po turnieju w Miami poleciała do Austrii, gdzie trwa turniej WTA 500 w Linzu rozgrywany na mączce. Notowana obecnie na 29. miejscu w światowym zestawieniu tenisistka w pierwszej rundzie pokonała w dwóch setach Sinję Kraus (6:3, 6:3), a w boju o ćwierćfinał zmierzyła się z Dalmą Galfi (103. w rankingu), która wcześniej wyeliminowała Alycię Parks.

    Mecz rozstawionej z “5” Rumunki rozpoczął się w środowy wieczór po godz. 20, Cirstea otworzyła go pewnie wygranym gemem serwisowym. A po chwili zaczęła wywierać presję na rywalce, wypracowała break pointy i czwartego z nich wykorzystała. Gra toczyła się bardzo szybko, Rumunka przy kolejnym swoim serwisie nie straciła nawet punktu. A po 21 minutach gry było już 5:0, kibice śledzący spotkanie byli świadkami deklasacji.

    Węgierka tego dnia wyraźnie nie była sobą, już po trzecim gemie wezwała na kort pomoc medyczną, sygnalizując uraz. Do gry wróciła, ale przy stanie 0:5 doszła do wniosku, że nie jest w stanie kontynuować meczu i postanowiła skreczować. Cirstea potrzebowała więc zaledwie 21 minut, by przypieczętować awans do ćwierćfinału. A w tym zagra z rozstawioną z “1” Mirrą Andriejewą.
    Sorana Cirstea

    Sorana CirsteaBRENNAN ASPLEN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w zielonym stroju sportowym wykonuje serwis podczas meczu tenisowego na kortach twardych, w tle widoczna publiczność skupiona na grze.

    Sorana CirsteaJEAN CATUFFE / Jean Catuffe / DPPI via AFPAFP
    Dalma Galfi walczyła o tytuł WTA 125 w miejscowości w La Bisbal d’Emporda

    Dalma GalfiROB PRANGE / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP

    Corentin Moutet – Casper Ruud. Skrót meczu.

  • “Kara” dla Pudzianowskiego po spotkaniu z Nawrockim. Polityk KO ogłasza

    “Kara” dla Pudzianowskiego po spotkaniu z Nawrockim. Polityk KO ogłasza

    Wokół wspólnego treningu Karol Nawrocki i Mariusz Pudzianowski wciąż nie cichną emocje. Sytuację dodatkowo zaognił komentarz polityka związanego z Koalicja Obywatelska, który w ostrych słowach skrytykował sportowca. Stwierdził nawet, że po tym spotkaniu stracił do niego szacunek. Wpis wywołał lawinę reakcji w internecie, a sam autor nie wycofuje się ze swoich słów.

    Do spotkania doszło podczas wspólnego treningu siłowego, który Pudzianowski odbył z prezydentem. Zdjęcia z wydarzenia szybko obiegły media społecznościowe, wywołując burzliwą dyskusję. Opinie internautów były skrajnie podzielone – część chwaliła inicjatywę i sportowy styl życia obu panów, inni natomiast nie szczędzili krytyki ani głowie państwa, ani byłemu strongmanowi.

    Do całej sprawy odniósł się także Łukasz Jurkowski, który próbował tonować nastroje. W mediach społecznościowych zaapelował o większy dystans, podkreślając, że nie widzi nic kontrowersyjnego w samym fakcie wspólnego treningu i zachęcając do skupienia się na zdrowym trybie życia.

    Mimo to emocje nie opadły. Wręcz przeciwnie – podgrzał je komentarz Piotr Fitowski, który napisał: „I teraz cały szacunek do pana, panie Mariuszu, padł. Przykro”. Jego słowa spotkały się z ostrą reakcją internautów, którzy zarzucili mu przesadę i nieuzasadnioną krytykę. Wielu komentujących podkreślało, że sympatie polityczne nie powinny wpływać na ocenę sportowca.

    Sam Fitowski nie pozostał bierny i wdawał się w dyskusje z użytkownikami, co tylko jeszcze bardziej zaostrzyło atmosferę. W odpowiedziach pojawiały się zarzuty o dzielenie ludzi nawet w sferze sportu.

    Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy działacz krytycznie wypowiada się o prezydencie. W przeszłości publikował wpisy uderzające w Nawrockiego, komentując m.in. jego wizyty na stadionach czy decyzje polityczne. Szczególnie ostro odniósł się do reakcji kibiców podczas jednego z meczów, sugerując, że prezydent zamiast poparcia spotkał się z negatywnym odbiorem.

    Cała sytuacja pokazuje, jak bardzo nawet pozornie neutralne wydarzenia – takie jak wspólny trening sportowy – mogą stać się zarzewiem politycznego sporu i głębokich podziałów wśród opinii publicznej.