• Porażka Gauff z Muchovą, a teraz demolka w Madrycie. 83 minuty i koniec

    Sezon gry na kortach ziemnych nabiera tempa, a dla Coco Gauff to jeden z najważniejszych momentów w całym roku. Amerykanka ma bowiem do obrony ogromną liczbę punktów rankingowych zdobytych przed rokiem na tej nawierzchni. W poprzednim sezonie dotarła do finałów turniejów rangi WTA 1000 w Madrycie i Rzymie, a także sięgnęła po tytuł wielkoszlemowy podczas Roland Garros, gdzie w decydującym meczu pokonała Aryna Sabalenka.

    Tegoroczne zmagania na mączce 22-latka rozpoczęła w Stuttgart, gdzie – podobnie jak rok wcześniej – zakończyła rywalizację na etapie ćwierćfinału. To właśnie tam poniosła swoją pierwszą w karierze porażkę z Karolína Muchová. Czeszka dopiero przy siódmym podejściu zdołała przełamać niekorzystną serię bezpośrednich spotkań.

    Po turnieju w Niemczech Gauff błyskawicznie przeniosła się do Madrid, gdzie trwa prestiżowy turniej WTA 1000. Dzięki wysokiemu rozstawieniu Amerykanka miała wolny los w pierwszej rundzie i rywalizację rozpoczęła od drugiego etapu. Tam jej przeciwniczką była kwalifikantka – Leolia Jeanjean. Dla Francuzki sam awans do głównej drabinki i 1/32 finału był już sporym sukcesem. Zajmująca 126. miejsce w rankingu zawodniczka sprawiła wcześniej niespodziankę w eliminacjach, eliminując Donna Vekić. Mimo to zdecydowaną faworytką pojedynku była trzecia rakieta świata. Spotkanie prowadziła sędzia główna Julie Kjendlie.

    Mecz rozpoczął się od serwisu Jeanjean, która już na otwarcie została przełamana, mimo prowadzenia 30:0. Gauff szybko wyszła na 2:0, jednak rywalka zdołała odrobić straty i po czterech gemach mieliśmy remis. Kolejne minuty przyniosły serię przełamań z obu stron. Ten festiwal błędów serwisowych przerwała dopiero Amerykanka w ósmym gemie, obejmując prowadzenie 5:3. Chwilę później zamknęła seta, nie tracąc ani jednego punktu przy returnie.

    Druga partia rozpoczęła się od kluczowych wydarzeń już w jej początkowej fazie. Najpierw Jeanjean nie wykorzystała aż czterech okazji na wyrównanie na 1:1, a następnie zmarnowała prowadzenie 30:0 przy serwisie przeciwniczki. Od tego momentu Gauff przejęła pełną kontrolę nad spotkaniem i konsekwentnie zmierzała po zwycięstwo. Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło już w szóstym gemie drugiego seta. Przy trzeciej piłce meczowej Amerykanka przypieczętowała triumf, a arbiter ogłosiła jej wygraną 6:3, 6:0. Całe spotkanie trwało zaledwie 83 minuty.

    Dzięki temu zwycięstwu Gauff awansowała do trzeciej rundy turnieju w Madrycie, gdzie zmierzy się z rozstawioną z numerem 25 Sorana Cîrstea. Rumunka stanie przed szansą rewanżu za wcześniejszą porażkę, jakiej doznała w Miami Open.

  • Częściowe ponowne przeliczenie głosów w Polsce – fakty, kontekst i znaczenie decyzji Sądu Najwyższego

    Częściowe ponowne przeliczenie głosów w Polsce – fakty, kontekst i znaczenie decyzji Sądu Najwyższego

    Częściowe ponowne przeliczenie głosów w Polsce – fakty, kontekst i znaczenie decyzji Sądu Najwyższego

    W przestrzeni publicznej, zwłaszcza w mediach społecznościowych, coraz częściej pojawiają się sensacyjne doniesienia dotyczące rzekomych nieprawidłowości wyborczych oraz dramatycznych decyzji instytucji państwowych. Jednym z takich tematów stała się informacja o rzekomym „pilnym, szeroko zakrojonym przeliczeniu głosów” zarządzonym przez Sąd Najwyższy po wyborach prezydenckich w Polsce. Aby zrozumieć, co naprawdę się wydarzyło, warto oddzielić fakty od spekulacji i przyjrzeć się rzeczywistemu przebiegowi wydarzeń.

    Skala protestów wyborczych

    Po zakończeniu wyborów prezydenckich w Polsce w 2025 roku do Sąd Najwyższy wpłynęła bardzo duża liczba protestów wyborczych. Była to sytuacja bezprecedensowa pod względem skali – obywatele, komitety wyborcze oraz różne organizacje zgłaszały swoje wątpliwości dotyczące przebiegu głosowania i liczenia głosów.

    Warto jednak podkreślić, że sama liczba protestów nie oznacza automatycznie poważnych naruszeń prawa wyborczego. W systemach demokratycznych jest to przewidziany mechanizm kontroli, który pozwala obywatelom zgłaszać wszelkie zauważone nieprawidłowości, nawet jeśli później okażą się one nieistotne dla wyniku wyborów.

    „PILNE: Sąd Najwyższy rzekomo nakazuje natychmiastowe ponowne przeliczenie głosów po pojawieniu się domniemanego nagrania, które ma pokazywać, jak Sylwester Marciniak ‘ustawia’ wybory!”
    Decyzja o częściowym przeliczeniu głosów

    Po analizie zgłoszonych protestów Sąd Najwyższy zdecydował o przeprowadzeniu częściowego, a nie powszechnego przeliczenia głosów. Decyzja ta dotyczyła jedynie niewielkiej liczby komisji wyborczych – około kilkunastu lokali, w których zgłoszono konkretne i możliwe do zweryfikowania nieprawidłowości.

    Tego typu działanie nie jest niczym nadzwyczajnym. W wielu krajach, w tym w Polsce, sądy mogą zarządzić ponowne przeliczenie głosów w określonych miejscach, jeśli istnieją przesłanki wskazujące na błędy proceduralne, nieścisłości w protokołach lub inne problemy techniczne.

    Kluczowe jest jednak to, że skala tej decyzji była bardzo ograniczona – obejmowała zaledwie ułamek wszystkich komisji wyborczych w kraju. Nie była to więc decyzja o systemowym podważeniu wyników wyborów, lecz raczej standardowa procedura kontrolna.

    Charakter zgłoszonych nieprawidłowości

    Wśród zgłoszonych zastrzeżeń pojawiały się różne kwestie, takie jak:

    błędy w wypełnianiu protokołów,

    rozbieżności w liczbie wydanych kart do głosowania,

    pomyłki przy liczeniu głosów,

    niejasności proceduralne w pracy komisji.

    W większości przypadków były to problemy techniczne lub organizacyjne, które – choć wymagają wyjaśnienia – nie świadczą o celowym działaniu ani o próbie manipulacji wynikiem wyborów.

    Co istotne, decyzja o częściowym przeliczeniu głosów miała na celu właśnie rozwianie wątpliwości i zapewnienie przejrzystości procesu wyborczego.

    Rola Państwowa Komisja Wyborcza

    W całym procesie kluczową rolę odgrywa również Państwowa Komisja Wyborcza, która odpowiada za organizację i nadzór nad wyborami. PKW na bieżąco monitoruje przebieg głosowania, zbiera dane z komisji oraz publikuje oficjalne wyniki.

    Po pojawieniu się informacji o możliwych nieprawidłowościach PKW współpracowała z odpowiednimi organami w celu ich wyjaśnienia. Podkreślano przy tym, że system wyborczy w Polsce posiada liczne zabezpieczenia, które minimalizują ryzyko poważnych nadużyć.

    Czy rozważano pełne przeliczenie głosów?

    Wbrew niektórym doniesieniom medialnym i wpisom w internecie, nie podjęto decyzji o pełnym, ogólnokrajowym przeliczeniu głosów. Sąd Najwyższy jasno wskazał, że nie ma podstaw prawnych ani faktycznych do tak daleko idącego kroku.

    Pełne przeliczenie głosów jest środkiem nadzwyczajnym, stosowanym jedynie w sytuacjach, gdy istnieją poważne i systemowe nieprawidłowości mogące wpłynąć na wynik wyborów. W analizowanym przypadku takich przesłanek nie stwierdzono.

    Weryfikacja wyników wyborów

    Po przeprowadzeniu wszystkich niezbędnych czynności, w tym częściowego przeliczenia głosów w wybranych komisjach, Sąd Najwyższy dokonał ostatecznej oceny ważności wyborów.

    W swoim orzeczeniu sąd uznał, że:

    wybory zostały przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami,

    stwierdzone nieprawidłowości miały charakter incydentalny,

    nie miały one wpływu na końcowy wynik głosowania.

    Tym samym wyniki wyborów zostały uznane za ważne i wiążące.

    Dezinformacja i jej konsekwencje

    Jednym z istotnych aspektów całej sytuacji była fala dezinformacji, jaka pojawiła się w internecie. Sensacyjne nagłówki sugerujące „ustawianie wyborów”, „tajne nagrania” czy „pilne działania sądu” często nie miały pokrycia w rzeczywistości.

    Rozprzestrzenianie takich informacji może mieć poważne konsekwencje:

    podważa zaufanie obywateli do instytucji państwa,

    zwiększa napięcia społeczne,

    utrudnia rzetelną debatę publiczną.

    Dlatego tak ważne jest korzystanie ze sprawdzonych źródeł informacji oraz weryfikowanie doniesień przed ich dalszym udostępnianiem.

    Znaczenie przejrzystości procesu wyborczego

    Cała sytuacja pokazuje, jak istotna jest przejrzystość i możliwość kontroli procesu wyborczego. Mechanizmy takie jak protesty wyborcze czy częściowe przeliczenia głosów pełnią ważną funkcję w systemie demokratycznym – pozwalają wykrywać i korygować ewentualne błędy.

    Jednocześnie ich stosowanie nie powinno być interpretowane jako dowód na systemowe nieprawidłowości. Wręcz przeciwnie – świadczy o tym, że system działa i umożliwia weryfikację wyników.

    Podsumowanie

    Podsumowując, rzeczywiste wydarzenia związane z decyzją Sąd Najwyższy można streścić w kilku kluczowych punktach:

    zarządzono ograniczone, częściowe przeliczenie głosów w wybranych komisjach,

    działania te wynikały z konkretnych protestów wyborczych,

    nie było podstaw do przeprowadzenia pełnego przeliczenia w skali kraju,

    ostatecznie wyniki wyborów zostały uznane za ważne,

    brak jest wiarygodnych dowodów na celowe manipulacje czy „ustawianie” wyborów.

    W dobie szybkiego przepływu informacji niezwykle ważne jest zachowanie ostrożności i krytycznego podejścia do sensacyjnych doniesień. Fakty często okazują się znacznie mniej dramatyczne niż nagłówki – ale to właśnie one powinny stanowić podstawę naszej oceny rzeczywistości.

  • Prokuratorzy twierdzą, że zorganizowana grupa powiązana z Zbigniew Ziobro wpływała na decyzje dotyczące środków publicznych

    Prokuratorzy twierdzą, że zorganizowana grupa powiązana z Zbigniew Ziobro wpływała na decyzje dotyczące środków publicznych

    Prokuratorzy twierdzą, że zorganizowana grupa powiązana z Zbigniewem Ziobrą wpływała na decyzje dotyczące środków publicznych

    W ostatnich miesiącach polską opinię publiczną zelektryzowały doniesienia dotyczące możliwych nieprawidłowości w funkcjonowaniu Ministerstwa Sprawiedliwości w okresie, gdy na jego czele stał Zbigniew Ziobro. Według informacji przekazywanych przez prokuraturę, istnieją podejrzenia, że w resorcie mogła działać zorganizowana grupa osób, która wpływała na sposób rozdysponowywania środków publicznych. Sprawa ta budzi duże emocje, ponieważ dotyka fundamentów zaufania obywateli do państwa oraz zasad przejrzystości finansów publicznych.

    Z ustaleń śledczych wynika, że badane są mechanizmy podejmowania decyzji dotyczących przyznawania dotacji i finansowania projektów z funduszy nadzorowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W centrum zainteresowania znalazł się między innymi Fundusz Sprawiedliwości, którego celem jest pomoc osobom pokrzywdzonym przestępstwami oraz wsparcie działań zapobiegających przestępczości. Prokuratorzy analizują, czy środki z tego funduszu były przyznawane zgodnie z obowiązującymi procedurami, czy też mogło dochodzić do sytuacji, w których decyzje były podejmowane na podstawie kryteriów pozamerytorycznych.

    Według dostępnych informacji, śledztwo koncentruje się na sprawdzeniu, czy istniała struktura, która koordynowała działania poszczególnych osób w taki sposób, aby kierować środki do wybranych podmiotów. W tym kontekście pojawiają się pytania o rolę urzędników, doradców oraz współpracowników politycznych, którzy mogli mieć wpływ na proces decyzyjny. Istotne jest ustalenie, czy działania te miały charakter systemowy, czy też były wynikiem indywidualnych decyzji podejmowanych w określonych sytuacjach.

    Niektóre źródła wskazują, że analizowane są również powiązania pomiędzy beneficjentami środków a środowiskami politycznymi. Jeśli takie zależności zostałyby potwierdzone, mogłoby to sugerować, że publiczne pieniądze były wykorzystywane w sposób sprzeczny z zasadą bezstronności państwa. Tego rodzaju zarzuty są szczególnie poważne, ponieważ podważają ideę równego dostępu do środków publicznych oraz uczciwej konkurencji między organizacjami ubiegającymi się o finansowanie.

    Ważnym elementem sprawy jest także kontekst prawny. Prokuratura bada, czy ewentualne działania osób zaangażowanych w proces decyzyjny mogły stanowić naruszenie przepisów dotyczących nadużycia władzy, przekroczenia uprawnień lub działania na szkodę interesu publicznego. W przypadku potwierdzenia takich zarzutów konsekwencje mogłyby być poważne i obejmować odpowiedzialność karną.

    Z drugiej strony należy podkreślić, że wszystkie przedstawione informacje mają na tym etapie charakter zarzutów i hipotez badanych w toku postępowania. Osoby, których dotyczą te podejrzenia, mają prawo do obrony oraz do przedstawienia własnej wersji wydarzeń. Sam Zbigniew Ziobro wielokrotnie podkreślał w swoich wypowiedziach publicznych, że nie zgadza się z przedstawianymi zarzutami i uważa je za element walki politycznej. Według niego działania podejmowane w czasie jego urzędowania były zgodne z prawem i służyły interesowi państwa.

    Sprawa ma również wyraźny wymiar polityczny. W Polsce od lat trwa intensywna debata na temat reform wymiaru sprawiedliwości oraz roli instytucji państwowych. Doniesienia o możliwych nieprawidłowościach w Ministerstwie Sprawiedliwości wpisują się w ten szerszy kontekst i są wykorzystywane przez różne strony sporu politycznego do formułowania własnych argumentów. Jedni wskazują na konieczność rozliczenia poprzedniej władzy, inni ostrzegają przed upolitycznieniem organów ścigania.

    Nie bez znaczenia pozostaje także aspekt społeczny. Zaufanie obywateli do instytucji publicznych jest kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Każda informacja o możliwych nadużyciach finansowych lub nieprawidłowościach w zarządzaniu środkami publicznymi może to zaufanie osłabiać. Dlatego tak istotne jest, aby wszystkie wątpliwości zostały rzetelnie wyjaśnione, a wyniki postępowania były transparentnie komunikowane opinii publicznej.

    Eksperci zwracają uwagę, że niezależnie od ostatecznego wyniku śledztwa, sprawa ta może mieć długofalowe konsekwencje dla systemu zarządzania funduszami publicznymi w Polsce. Może przyczynić się do wprowadzenia nowych mechanizmów kontroli, zwiększenia przejrzystości procedur oraz wzmocnienia nadzoru nad wydatkowaniem środków publicznych. W dłuższej perspektywie takie zmiany mogłyby pozytywnie wpłynąć na funkcjonowanie państwa i ograniczyć ryzyko podobnych sytuacji w przyszłości.

    Podsumowując, doniesienia o rzekomym wpływie zorganizowanej grupy powiązanej z Zbigniew Ziobro na decyzje dotyczące środków publicznych stanowią poważne wyzwanie dla polskiego życia publicznego. Sprawa ta wymaga dokładnego i bezstronnego wyjaśnienia, z poszanowaniem zasad państwa prawa oraz praw wszystkich zaangażowanych stron. Jej ostateczne rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie nie tylko dla oceny konkretnych osób, ale także dla przyszłości standardów zarządzania finansami publicznymi w Polsce oraz poziomu zaufania obywateli do instytucji państwowych.

  • Co za wieści z Madrytu. Zawodniczka z TOP 10 za burtą. Wielka sensacja

    Co za wieści z Madrytu. Zawodniczka z TOP 10 za burtą. Wielka sensacja

    Turniej Mutua Madrid Open nabiera tempa, a kolejne dni przynoszą nieoczekiwane rozstrzygnięcia. W piątek do rywalizacji przystąpiła Victoria Mboko, aktualnie dziesiąta zawodniczka świata. Mało kto przypuszczał, że jej udział w imprezie zakończy się już na pierwszym meczu. Tymczasem sensację sprawiła Amerykanka Caty McNally, eliminując faworytkę.

    Choć Mboko ma zaledwie 19 lat, trudno mówić o niej jako o dopiero wschodzącej gwieździe – Kanadyjka już teraz należy do ścisłej światowej czołówki. Do Madrytu przyjechała jako rozstawiona z numerem dziesiątym i, dzięki wolnemu losowi, rozpoczęła zmagania od drugiej rundy. Jej rywalką była McNally, która wcześniej bez problemów pokonała Katie Volynets 6:1, 6:2.

    Mimo wyraźnej roli faworytki po stronie Mboko, spotkanie od początku układało się inaczej, niż można było się spodziewać. Już w pierwszym gemie McNally przełamała serwis Kanadyjki, a następnie konsekwentnie utrzymywała własne podanie aż do końca seta. Żadna z zawodniczek nie wykorzystała kolejnych break pointów, co oznaczało prowadzenie Amerykanki po pierwszej partii.

    Widoczne było, że kort ziemny nie jest najmocniejszą stroną Mboko. Kanadyjka znacznie lepiej odnajduje się na nawierzchni twardej, gdzie tempo gry i warunki są zupełnie inne.

    Drugi set miał już zdecydowanie jednostronny przebieg. Mboko była w stanie wygrać zaledwie jednego gema, podczas gdy rozpędzona McNally dominowała na korcie, punktując rywalkę w niemal każdym aspekcie gry. Ostatecznie Amerykanka zwyciężyła 6:4, 6:1 po godzinie i dziewiętnastu minutach. Po ostatniej piłce nie kryła emocji – przykucnęła na korcie, wyraźnie świadoma wagi swojego sukcesu.

    Na wynik spotkania duży wpływ miały błędy Kanadyjki – aż sześć podwójnych błędów serwisowych oraz liczne niewymuszone pomyłki.

    W kolejnej rundzie turnieju McNally zmierzy się z Czeszką Kateřina Siniaková. Amerykanka zajmuje obecnie 76. miejsce w rankingu WTA, natomiast jej rywalka plasuje się na 42. pozycji.

  • Tie-break i dwie godziny walki ze Świątek. A teraz znów przyszło lanie od Polki

    Tie-break i dwie godziny walki ze Świątek. A teraz znów przyszło lanie od Polki

    Chińska tenistka Yue Yuean jeszcze niedawno szerokim łukiem omijała turnieje rangi 125, grała w głównym cyklu WTA. I trudno się dziwić, dwa lata temu zajmowała 36. miejsce na świecie. Umiejętności nie straciła, trzy miesiące temu stoczyła zacięty bój w Melbourne z Igą Świątek, przegrała go 6:7, 3:6. A dziś stanęła na drodze Lindzie Klimovicovej w Oeiras do pierwszego w całym sezonie półfinału. Po 88 minutach rywalizacji włoski sędzia Ettore Russo orzekł zwycięstwo niżej notowanej tenisistki.

    Trzy miesiące temu Yue Yuan stawiła spory opór Idzie Świątek w Australian Open. W piątek gładko przegrała z Lindą Klimovicovą w OeirasLintao ZhangGetty Images

    Yue Yuan nie była może tenisową gwiazdą pierwszego rzędu, ale potrafiła ogrywać znane zawodniczki: ma w dorobku jeden triumf nad rywalką z TOP rankingu (Qinwen Zheng w Indian Wells 2024), ale i kilka równie cennych: z Darią Kasatkiną, Martą Kostiuk, Dianą Sznajder, Elise Mertens czy Jekateriną Aleksandrową. Przez długie tygodnie była w najlepszej “50” rankingu, ale już poprzedni sezon miała znacznie gorszy.

    Ten rok zaczęła na początku drugiej setki, ale mimo tego obrała inny kierunek niż reprezentantki Polski, które są też w tych okolicach. A mowa o Katarzynie Kawie, Mai Chwalińskiej i Lindzie Klimovicovej. Owszem, raz po raz zgłaszają się do turniejów głównego cyklu, ale stawiają raczej na imprezy WTA 125. A Yue Yuan wystąpiła w Kluż-Napoce, Austin, Indian Wells, Miami i Charleston. W Melbourne stoczyła świetny pojedynek z Igą Świątek – prowadziła nawet 5:3 w pierwszym secie, przegrała go po tie-breaku. A w drugim też walczyła.

    Teraz jednak, zamiast grać w kwalifikacjach na Caja Magica, zdecydował się na występ na mączce w Oeiras. I w ćwierćfinale trafiła na Lindę Klimovicovą, która sezon zaczęła świetnym Australian Open, ale później wyraźnie spuściła z tonu. I choć może na mączce nie czuje się tak dobrze jak na szybszych nawierzchniach, to właśnie w Portugalii po raz pierwszy zameldowała się w najlepszej “8” turnieju w tym sezonie.

    WTA Oeiras. Linda Klimovicova grała o półfinał z Yue Yuan

    Chinka była w Oeiras rozstawiona z “2”, miejsca zaraz za nią miała mieć w drabince Maja Chwalińska, ale po sukcesie w zeszłym tygodniu, zrobiła już sobie wolne. Klimovicova z kolei w rankingu WTA spadła o ponad 30 pozycji, teraz jest 160. Choć jej ambicje sięgają pierwszej setki. Ewentualny sukces w Portugalii mógłby dać jej awans w okolice 131. miejsca, a stąd już można atakować coś więcej. Przed eliminacjami w Paryżu Polka ma jeszcze w planach występy w zawodach ITF: w Wiesbaden (75) i Saint-Gaudens (100).
    Tenisistka w żółtej sukience wykonuje dynamiczne uderzenie forhendowe, skupiona na lecącej piłce, czarne tło oraz niewyraźny fragment logotypu w tle.

    Linda KlimovicovaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Linda wykonała dziś trzeci krok w tym kierunku, zostały jeszcze dwa. Pierwszy set był jednak kuriozalny, bo zawodniczka z Bielska-Białej została przełamana dwukrotnie, a Chinka… aż cztery razy. Czyli w każdym, w którym wprowadzała piłkę do gry. Pierwszych pięć gemów kończyło się wyłącznie przełamaniami, wtedy jednak Klimovicova w końcu utrzymała podanie. A w ósmym gemie uczyniła to po raz drugi – i wygrała seta 6:2.

    Jeśli ktoś myślał, że taki set był dziełem przypadku, to się pomylił. Drugi był niemal kalką, z tą różnicą, że teraz Chinka zaczynała grę. I to ona szybko została przełamana, za chwilę stało się to drugi raz. A że Klimovicova wygrała swojego gema, to miała już spory zapas – prowadziła 3:0.

    A później doszło do pięciu kolejnych breaków, co dało wynik 5:3 dla Polki. Już wtedy miała meczbola na 6:3, Yuan skończyłaby wówczas mecz bez wygranego włąsnego gema serwisowego. Zdołała jednak triumfować w trzech kolejnych akcjach, dała sobie jeszcze szansę. I miała dwa break pointy na 5:5, ostatnie słowo powiedziała jednak 21-letnia reprezentantka Polski. Wygrała 6:2, 6:4.

    W sobotnim półfinale, a ten zacznie się o godz. 13.30, zmierzy się z Fioną Ferro. Będzie faworytką. W drugim półfinale Polina Kudiermietowa zagra z Whitney Osuigwe.
    Młoda kobieta w sportowym stroju trzyma biały ręcznik, prawdopodobnie po zakończonym meczu tenisowym. Tło jest rozmyte, widać sylwetkę innej osoby w oddali oraz fragmenty napisu na tablicy.

    Linda KlimovicovaLairys Laurent/ABACAEast News

    Jakub Rutnicki: Należy zrobić wszystko, by przerwać dramat, który wywołał Radosław Piesiewicz

  • Nadeszły wieści ws. Świątek. Prosto z Madrytu. Już wszystko jasne

    Nadeszły wieści ws. Świątek. Prosto z Madrytu. Już wszystko jasne

    Po wygranej z Darią Snigur Iga Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie Mututa Madrid Open. Teraz jej rywalką będzie Ann Li. Kiedy rozegrany zostanie mecz pomiędzy Polką i Amerykanką? Organizatorzy udostępnili już plan gier. Polscy kibice mają się z czego cieszyć.
    Iga Świątek w czarnej czapce i sportowym stroju ON, trzyma dłoń na ustach; w tle rozmyte kwiaty i widzowie

    Iga ŚwiątekMAHOUDEAU CLEMENTAFP

    Na start WTA 1000 Madryt Iga Świątek zmierzyła się z Darią Snigur. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa nie dała Ukraince zbyt wielkich szans. W pierwszym secie nasza reprezentantka wygrała 6:1, a w drugim 6:2, mimo że to rywalka rozpoczęła od prowadzenia 2:0.

    Triumf sprawił, że lada moment 24-latka powalczy o awans do czwartej rundy turnieju w stolicy Hiszpanii. Na drodze spróbuje stanąć jej Amerykanka Ann Li, która dopiero co ograła swoją rodaczkę Alycię Parks w trzysetowym pojedynku.

    Jaume Munar – Alexander Shevchenko. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Oto godzina meczu Igi Świątek w Madrycie

    W piątkowy wieczór poznaliśmy najnowszy plan gier na kolejny dzień. Zgodnie z nim spotkanie Igi Świątek z Ann Li w trzeciej rundzie madryckich zawodów odbędzie się drugi od godz. 13:00 na Arantxa Sanchez Stadium. Przed nim na korcie zawitają Mirra Andriejewa oraz Damla Galfi, a o godz. 11:00 zagrają Davidovich Fokina i Carreno Busta.

    Oznacza to, że starcie z udziałem mistrzyni zeszłorocznego Wimbledonu powinno rozpocząć się około godz. 15:00. To świetne wieści dla polskich kibiców, którzy sobotnie popołudnie mogą poświęcić na obejrzenie meczu Świątek.

    W Hiszpanii Polka gra pod wodzą nowego trenera – Francisco Roiga, z którym debiutowała w Stuttgarcie. 58-latek wprowadził do gry naszej tenisistki kilka istotnych zmian.

    – Nadal zmieniam swój serwis. To był ten ruch, który powinnam mieć też w Stutgarcie, ale tam mi to nie wychodziło, nie potrafiłam serwować tak, jak tego chciałam – mówiła 24-latka po ostatnim meczu.

    – Na Majorce potrafiłam serwować inaczej, tak jak dziś. Dziś to było to, muszę to kontynuować, muszę zapamiętać ten dobry ruch. W Stuttgarcie działały jeszcze tamte automatyzmy. Przy serwisie nigdy nie wiesz, jak szybko zdołasz się nauczyć odpowiedniego ruchu. Czasem sposób uderzenia jest łatwy, w innym przypadku trudniejszy. Mam dużo pewności siebie w tym elemencie – dodawała.

    Zapraszamy do śledzenia relacji ze spotkania Igi Świątek w Interii Sport.
    Iga Świątek poznała drabinkę turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek poznała drabinkę turnieju WTA 1000 w MadrycieTakuya Matsumoto / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieTHOMAS COEX / AFPAFP
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP

    Jakub Rutnicki: Należy zrobić wszystko, by przerwać dramat, który wywołał Radosław Piesiewicz

  • Rywalka Świątek nie wyszła na kort. Gratulacje już przed meczem. Jedyny taki triumf w WTA

    Rywalka Świątek nie wyszła na kort. Gratulacje już przed meczem. Jedyny taki triumf w WTA

    Iga Świątek czeka na swój mecz trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madryt. Jej najbliższą rywalką będzie Ann Li – zawodniczka może mniej rozpoznawalna, ale z niezwykle ciekawą historią zapisaną w świecie tenisa.

    Polka przyjechała do stolicy Hiszpanii z ambicją powtórzenia znakomitego występu sprzed roku. W edycji 2024 była bezkonkurencyjna i sięgnęła po tytuł po pamiętnym finale przeciwko Aryna Sabalenka. Teraz również prezentuje solidną formę i zameldowała się już w trzeciej rundzie tegorocznych zmagań.

    Na tym etapie turnieju zmierzy się z Li, która aktualnie zajmuje 34. miejsce w światowym rankingu. Amerykanka ma na swoim koncie trzy tytuły w cyklu WTA, a pierwszy z nich zdobyła w okolicznościach, jakich wcześniej nie widziano w erze open.

    Do tej niezwykłej sytuacji doszło na początku 2021 roku podczas turnieju Grampians Trophy w Melbourne. Li świetnie spisywała się na kortach i wywalczyła awans do finału, w którym miała zmierzyć się z Anett Kontaveit. Ostatecznie jednak mecz o tytuł nigdy się nie odbył.

    Organizatorzy zdecydowali o odwołaniu finału z powodu napiętego kalendarza – już następnego dnia startował Australian Open. Opóźnienia wynikały z obowiązkowej kwarantanny, jaką zawodniczki musiały przejść po przylocie do Australii w czasie pandemii COVID-19. W efekcie trofeum oraz premie finansowe przyznano obu finalistkom, co było wydarzeniem bez precedensu w zawodowym tenisie.

    Dziś Li ma już trzy tytuły w głównym cyklu, choć dwa kolejne zdobyła w turniejach niższej rangi WTA 250. W imprezach rangi 1000 jej najlepszym wynikiem pozostaje dotąd 1/8 finału. Co ciekawe, Amerykanka ma na koncie zwycięstwa nad obiema czołowymi polskimi tenisistkami – Magdalena Fręch oraz Magda Linette (ta ostatnia zrewanżowała się jej podczas tegorocznego Australian Open).

    Teraz przed Li kolejne wyzwanie – starcie z jedną z najlepszych zawodniczek świata. Mecz z udziałem Świątek zaplanowano na sobotę i zapowiada się on jako interesujące zestawienie doświadczenia i rosnącej ambicji Amerykanki.

  • To znów się stało. Andriejewa pokonała Polkę też w Madrycie. 6:0 na koniec

    To znów się stało. Andriejewa pokonała Polkę też w Madrycie. 6:0 na koniec

    W miniony piątek Mirra Andriejewa po raz kolejny z rzędu znalazła sposób na pokonanie Igi Świątek, eliminując Raszyniankę na etapie ćwierćfinału WTA 500 w Stuttgarcie. Rosjanka wygrała po trzysetowej batalii, mimo że 24-latka posiadała break pointa na 3:0 w decydującej odsłonie. Równo tydzień później, podczas zmagań rangi “1000” w Madrycie, tenisistka z Krasnojarska znów zmierzyła się z reprezentantką Polski, ale już inną. Na koniec spotkania doszło do pogromu.
    Mirra Andriejewa świetnie sobie radzi podczas tegorocznych zmagań rangi WTA 1000 w Madrycie

    Mirra Andriejewa świetnie sobie radzi podczas tegorocznych zmagań rangi WTA 1000 w MadrycieDavid GrayAFP

    Ostatnie dni przyniosły dwa spotkania Mirry Andriejewej przeciwko reprezentantkom Polski. W miniony piątek Rosjanka walczyła z Igą Świątek o awans do półfinału WTA 500 w Stuttgarcie. 18-latka po raz trzeci z rzędu pokonała Raszyniankę. Mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu była bliska zamknięcia spotkania w drugim secie, a potem miała prowadzenie z przełamaniem na starcie decydującej odsłony. Mimo to znów uległa tenisistce z Krasnojarska.

    Niewykluczone, że obie panie znów się spotkają ze sobą na etapie ćwierćfinału, już podczas zmagań rangi “1000” w Madrycie. Dziś Andriejewa posiadała jednak odskocznię od singla i przeniosła się do rywalizacji w grze podwójnej. Tam, razem z Dianą Sznajder, zmierzyły się z inną Polką. Po drugiej stronie siatki zameldowała się Katarzyna Piter, w duecie z Czeszką – Anastasią Detiuc. Zdecydowanymi faworytkami do awansu do drugiej rundy debla były Rosjanki.

    Katarzyna Piter i Anastasia Detiuc kontra Mirra Andriejewa oraz Diana Sznajder

    Początek spotkania ułożył się znakomicie dla Piter i Detiuc. Najpierw utrzymały własne podanie, a po zmianie stron niespodziewanie uzyskały przełamanie. Andriejewa oraz Sznajder nie wykorzystały prowadzenia 40-0. W następnym gemie była piłka na 3:0 dla polsko-czeskiego teamu. Nastąpił zwrot akcji, po którym Rosjanki zgarnęły aż cztery “oczka” z rzędu. W trakcie siódmego rozdania Katarzyna i Anastasia obroniły break pointa na 5:2 i podtrzymały jeszcze swoje nadzieje na powrót do walki o zwycięstwo w premierowej odsłonie. Przeciwniczki utrzymały jednak przewagę przełamania do końca partii. Ostatecznie Mirra oraz Diana triumfowały w niej 6:4.

    Druga faza rywalizacji od samego początku układała się źle z perspektywy Polki i Czeszki. Na “dzień dobry” straciły podanie, potem nie wykorzystały piłki na 1:1. Uciekały także kolejne gemy przy własnym serwisie. W trzecim doszło do przełamania, mimo prowadzenia 30-0, a w piątym była jeszcze lepsza sytuacja, bowiem Piter oraz Detiuc miały 40-15. Finalnie duet naszej reprezentantki nie zdobył choćby jednego “oczka” w tej części pojedynku. Rosjanki mogły się cieszyć ze zwycięstwa 6:4, 6:0 i awansu do drugiej rundy debla. W meczu o ćwierćfinał poprzeczka powędruje dla nich mocno do góry. Rywalkami będą mistrzynie tegorocznego Australian Open w grze podwójnej – rozstawione z “3” Elise Mertens i Shuai Zhang.
    Katarzyna Piter

    Katarzyna PiterFLAVIU BUBOI/NurPhoto via AFPAFP
    Diana Sznajder

    Diana SznajderMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    Mirra Andriejewa rywalizowała z Darią Kasatkiną o awans do ćwierćfinału Roland Garros

    Mirra AndriejewaBURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Stefanos Tsitsipas – Patrick Kypson. Skrót meczu.

  • Rywalka Świątek nie wyszła na kort. Gratulacje już przed meczem. Jedyny taki triumf w WTA

    Rywalka Świątek nie wyszła na kort. Gratulacje już przed meczem. Jedyny taki triumf w WTA

    Iga Świątek oczekuje na mecz III rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Jej rywalka, Ann Li, nie jest postacią szeroko rozpoznawalną. Ale to właśnie z jej udziałem wydarzyła się historia w świecie tenisa niewidziana nigdy wcześniej. Amerykanka sięgnęła po swój pierwszy tytuł w głównym cyklu WTA… nie wychodząc na mecz finałowy. Jej rywalka była zdrowa i gotowa do gry.
    Iga Świątek w sportowej czapce przykłada rękę do ust, wstawka z Ann Li skupioną podczas meczu

    W sobotę Iga Świątek zagra z Ann Li o awans do 1/8 finału Mutua Madrid OpenNewspix.pl

    lga Świątek pojawiła się w stolicy Hiszpanii, by nawiązać do znakomitego występu z sezonu 2024. W Madrycie okazała się wówczas poza zasięgiem rywalek. A wygrany finał z Aryną Sabalenką był tenisową ucztą pierwszego sortu.

    Polka jest już w III rundzie tegorocznej edycji imprezy. Tu czeka na nią Ann Li, klasyfikowana obecnie w światowym rankingu na 34. lokacie. W głównym cyklu WTA sięgnęła do tej pory po trzy tytuły. Ten pierwszy zdobyła w doprawdy niezwykłych okolicznościach.

    Ann Li otwiera listę tytułów w WTA Tour bez gry w finale. W zawodowym tenisie to wydarzenie bez precedensu

    Ta niecodzienna historia wydarzyła się na początku 2021 roku. 20-letnia wówczas Li brała udział w turnieju Grampians Trophy, rozgrywanym w Melbourne. Spisywała się świetnie, co zaowocowało awansem do finału.

    Do decydującej rozgrywki jednak nie doszło. Organizatorzy odwołali mecz, ponieważ… nie było czasu na jego rozegranie. Następnego dnia po półfinałach rozpoczynał się Australian Open. Nie było mowy, by dwie imprezy nałożyły się na siebie w kalendarzu.

    Poślizg wynikał z dwutygodniowej kwarantanny, jaką zawodniczki musiały obowiązkowo odbyć po przylocie na antypody. To był czas pandemii. Surowe restrykcje sanitarne torpedowały wówczas plany wielu wydarzeń sportowych.

    Li w finale miała zagrać z Estonką Anett Kontaveit. Ostatecznie tytuł, trofea i regulaminowe premie za zwycięstwo w turnieju przyznano obu tenisistkom. To był jedyny przypadek w erze open, kiedy nie rozegrano decydującego spotkania z powodu innego niż załamanie pogody lub kontuzja.

    Dzisiaj Amerykanka ma już trzy tytuły w cyklu głównym. Drugi i trzeci wywalczyła w imprezach rangi WTA 250. W “tysięcznikach” nigdy nie zawędrowała dalej niż do 1/8 finału. Ale za to pokonała obie Polki, które stanęły na jej drodze – Magdalenę Fręch i Magdę Linette (ta zrewanżowała się Li w tegorocznym AO).

    Teraz spróbuje stawić czoło Idze Świątek. Ich konfrontację w Madrycie zaplanowano na sobotę. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.
    Tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu tenisowego, skupiona twarz, dynamiczne ujęcie z widoczną piłką w locie, sportowa odzież i tło kortu tenisowego.

    Ann LiMartin KeepAFP
    tenisistka w pomarańczowej koszulce i białej spódnicy wykonuje zamach rakietą podczas meczu na korcie, na tle ciemnoniebieskiego tła

    Ann LiMatthew StockmanAFP
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News

    Gael Monfils – Camilo Ugo Carabelli. Skrót meczu.

  • Sensacyjna porażka rozstawionej z “2” i zwrot akcji w Madrycie. Skandalistka jednak z awansem

    Sensacyjna porażka rozstawionej z “2” i zwrot akcji w Madrycie. Skandalistka jednak z awansem

    Rywalizacja Mutua Madrid Open przyniosła spore zaskoczenie w kontekście występu Anastazja Potapowa. Zawodniczka, która niedawno zaczęła reprezentować Austrię, sensacyjnie odpadła już na etapie kwalifikacji, przegrywając z dużo niżej notowaną Sinja Kraus. Tym samym wydawało się, że nie zobaczymy jej w głównej drabince prestiżowego turnieju. Los napisał jednak zupełnie inny scenariusz.

    W międzyczasie swoje spotkanie pierwszej rundy rozegrała Iga Świątek. Liderka światowego rankingu nie miała większych problemów z pokonaniem Daria Snigur, triumfując pewnie 6:1, 6:2. W kolejnej fazie zmierzy się z Ann Li.

    Tymczasem tuż przed startem kolejnych meczów doszło do niespodziewanej zmiany w turniejowej drabince. Z rywalizacji wycofała się rozstawiona Madison Keys, co otworzyło drzwi dla jednej z „szczęśliwych przegranych”. Szansę tę otrzymała właśnie Potapowa, która mimo wcześniejszej porażki w kwalifikacjach znalazła się w głównym turnieju. Niedługo później przystąpiła do meczu 1/32 finału, w którym jej rywalką była Zhang Shuai.

    Postać Potapowej od dłuższego czasu budzi spore emocje, zwłaszcza wśród polskich kibiców. Tenisistka wielokrotnie znajdowała się w centrum kontrowersji – głośno było między innymi o jej występie w koszulce Spartak Moskwa tuż po wybuchu wojny w Ukrainie, a także o jej wypowiedziach interpretowanych jako wsparcie dla działań Rosji. Dodatkowo nie ukrywała, że brakuje jej gry w ojczyźnie, co również spotkało się z ostrą krytyką.

    Nic więc dziwnego, że podczas wielu spotkań publiczność otwarcie wspiera jej przeciwniczki, a każdemu jej występowi towarzyszy wyjątkowo napięta atmosfera.