• Powrót Fissette’a i od razu taki spektakularny sukces. Z radością ogłasza

    Powrót Fissette’a i od razu taki spektakularny sukces. Z radością ogłasza

    Wim Fissette błyskawicznie wrócił na ławkę trenerską po rozstaniu z Igą Świątek. Jako kapitan reprezentacji Belgii poprowadził drużynę do spektakularnego sukcesu. Jego podopieczne wygrały z Amerykankami i wywalczyły sobie awans do finałowego turnieju Billie Jean King Cup. Niestety, inny los spotkał Polki. Po wygranej swojego zespołu Fissette zabrał głos.
    article cover

    Wim Fissette i Hanne Vandewinkel celebrujący wygrany mecz Belgia – USAXpiNewspix.pl

    Iga Świątek wyciąga wnioski z ostatnich słabszych miesięcy i niespodziewanej porażki w pierwszym meczu Miami Open. Zwolniła Wima Fissette’a i poleciała na Majorkę, by tam – w Akademii Rafaela Nadala – poprawić formę. Na miejscu ćwiczyła już pod okiem nowego szkoleniowca, Francisca Roiga. Mocno skupiła się na treningach, rezygnując przy tym z udziału w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup. Reprezentacja Polski, bez niej w składzie, mimo walki przegrała z Ukrainą, co przekreśliło możliwość awansu do finału zawodów.

    Absencja Igi nie spodobała się niektórym kibicom i osobom publicznym, w tym byłemu szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego generałowi Stanisławowi Koziejowi. “Ja nie mogę tego zrozumieć, że gra w reprezentacji Polski jest łaską, jaką robi polska zawodniczka lub zawodnik. Jeżeli Polska cię potrzebuje, rzucasz wszystko i przyjeżdżasz” – skomentował decyzję Świątek o odpuszczeniu startu w biało-czerwonych barwach.

    Zupełnie inna atmosfera panuje wokół belgijskiej kadry i Wima Fissette’a. Ci mają powody do radości, a sam były już trener Igi radośnie dołącza do świętowania.

    Wielka radość w obozie byłego trenera Świątek. Jest awans!

    Wim Fissette błyskawicznie wrócił na trenerską ławkę i – w roli kapitana – poprowadził reprezentację Belgii, a jego drużyna odniosła u siebie w Ostendzie spektakularne zwycięstwo nad USA. Hannve Vandenwinkel sensacyjnie pokonała Ivę Jovic, punkty dla drużyny dopisała również Elise Mertens, której mecz z Lindsay Davenport zakończył się kreczem Amerykanki. Deblowy pojedynek rozstrzygnął się na korzyść Stanów, lecz w ogólnym rozrachunku nic to nie zmieniło. Po wygranej Greet Minnen w starciu z Ivą Jovic wszystko stało się jasne. To Belgia wywalczyła sobie awans do finału Billie Jean King Cup.

    Po wszystkim głos zabrał Fissette. Zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym podzielił się wielką radością. “Zmierzamy do finału Billie Jean King Cup!” – rozpoczął. “Jestem tak dumny, że mogę prowadzić ten niesamowity, zdeterminowany zespół. Ogromne podziękowania dla wszystkich belgijskich fanów, którzy przyszli nas wesprzeć – wasza energia jest bezcenna” – dodał.

    Finałowy turniej Billie Jean King Cup zaplanowano w Chinach, a konkretnie w Shenzhen. Na kortach zobaczymy jeszcze – oprócz Belgii – Chiny, Czechy, Wielką Brytanię, Włochy, Kazachstan, Hiszpanię oraz Ukrainę. Zawody rozegrane zostaną między 22 a 27 września. W zeszłej edycji triumfowały Włoszki, które pokonały Amerykanki 2:0.
    Wim Fissette w roli kapitana reprezentacji Belgii.

    Wim Fissette w roli kapitana reprezentacji Belgii.AFP
    dwoje uśmiechniętych ludzi ubranych w sportowe czerwone stroje, kobieta z opaską na głowie i mężczyzna przytulający ją ramię w ramię, w tle rozmyta publiczność

    Wim Fissette i Greet MinenBENOIT DOPPAGNE AFP
    Wim Fissette i Iga Świątek

    Wim Fissette i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Magda Linette – Marta Kostiuk. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Mirra Andriejewa naprawdę zrobiła to po finale. Nie mogła się powstrzymać

    Mirra Andriejewa naprawdę zrobiła to po finale. Nie mogła się powstrzymać

    Mirra Andriejewa na początku sezonu wygrała singlowy turniej w Adelajdzie, a w Linzu stanęła w niedzielę przed szansą na to, by odnotować kolejny triumf w 2026 roku. Rosjanka dopięła swego, w finale pokonała Anastazję Potapową, do czego odniosła się później w przemówieniu na korcie. I zrobiła to, co przed rokiem w Dubaju i Indian Wells. Nastolatka nie mogła się powstrzymać i zdecydowała się na gest, który staje się jej znakiem rozpoznawczym.
    Mirra Andriejewa w fioletowym stroju gestykuluje dłonią przy ustach na korcie podczas meczu w Linzu

    Mirra Andriejewa wygrała turniej WTA 500 w LinzuSeverin Aichbauer AFP

    Mirra Andriejewa z bardzo dobrej strony pokazała się na początku sezonu, bo najpierw razem z Dianą Sznajder wygrała deblowy turniej w Brisbane, a kilkanaście dni później triumfowała w singlu w Adelajdzie. Później Rosjance już tak dobrze nie szło, indywidualne tylko w Dubaju była w stanie dotrzeć do ćwierćfinału, a więcej niż o jej słabszej formie mówiło się o nerwowych reakcjach. 18-latka bowiem często wyładowywała swoją frustrację na korcie i wyglądała na wyraźnie pogubioną.

    Urodzona w Krasnojarsku zawodniczka po kolejny tytuł, ponownie u boku Sznajder, sięgnęła pod koniec marca w Miami. Na singlowy triumf musiała z kolei czekać aż do 12 kwietnia, wówczas w finale turnieju WTA 500 w Linzu rozgrywanego na tzw. mączce pokonała Anastazję Potapową. Rosjanka sięgnęła po zwycięstwo, chociaż pierwszego seta przegrała w stosunku 1:6.

    Mirra Andriejewa wygłosiła przemowę po ograniu Anastazji Potapowej

    “Gra tutaj po raz pierwszy jako Austriaczka, to dla mnie znaczy wiele. Takiego wsparcia, jakie otrzymałam w tym tygodniu od publiczności, jeszcze nigdy w życiu nie zaznałam. Jestem naprawdę wdzięczna” – powiedziała cytowana przez tenis.com.

    I chociaż Potapowa przegrała, to może być z siebie dumna, bo wysoko zawiesiła poprzeczkę Andriejewej. Świeżo upieczona triumfatorka zauważyła zresztą, że rywalka “zmusiła ja do maksymalnego wysiłku”.

    Bardzo się zastanawiałam, jak znaleźć sposób na grę przeciwko niej

    Po czym 18-latka w swoim stylu, bo przed rokiem zdecydowała się na podobny gest po triumfach w Dubaju i Indian Wells, podziękowała… sobie.

    “Chcę dziś jeszcze raz podziękować sobie za walkę do końca. Za szukanie rozwiązań. Za to, że nigdy się nie poddałam i wierzyłam do końca, że może uda mi się jakoś to odwrócić. Myślę, że to się dzisiaj opłaciło. Ostatnie podziękowania należą się mnie samej” – podkreśliła.
    Tenisistka ubrana w czerwony strój sportowy i czarną czapkę z daszkiem, trzymająca rękę przed sobą i patrząca na nią podczas meczu na korcie tenisowym.

    Mirra AndriejewaGreg BAKERAFP
    Zawodniczka tenisowa w białej sportowej sukience z rakietą w dłoni wyraża silne emocje po udanym zagraniu, stojąc na ciemnym korcie.

    Anastazja PotapowaFLAVIU BUBOIAFP
    Kobieta w sportowej sukience i czapce z daszkiem podczas meczu tenisowego trzyma rakietę w jednej dłoni, drugą dłonią wykonuje gest wyrażający frustrację. Tło jednolicie granatowe, skupienie na emocjach zawodniczki.

    Anastazja PotapowaElsaAFP

    Jannik Sinner – Carlos Alcaraz. Skrót meczu.

  • “Zrobił z siebie idiotę”. Czarzasty uderza w Nawrockiego po wyborach

    “Zrobił z siebie idiotę”. Czarzasty uderza w Nawrockiego po wyborach

    “Zrobił z siebie idiotę”. Czarzasty uderza w Nawrockiego po wyborach

    Pan prezydent w naszym imieniu po prostu zrobił z siebie idiotę – powiedział Włodzimierz Czarzasty w programie “Graffiti”. Marszałek Sejmu odniósł się do niedawnego spotkania Karola Nawrockiego z Viktorem Orbanem. Uznał, że wizyta będzie “ciągnąć się” za głową państwa. W wyborach parlamentarnych zdecydowanie wygrała opozycyjna TISZA.

    W rozmowie z Grzegorzem Kępką marszałek Sejmu ocenił, że wizyta Karola Nawrockiego na Węgrzech przed wyborami będzie się za nim “ciągnąć”. Według Czarzastego prezydent nie ocenił racjonalnie sytuacji politycznej na Węgrzech, a także było to “poparcie zła”, “poparcie osoby, którą popiera też Władimir Putin”.

    – Pan prezydent w naszym imieniu, bo jest prezydentem Polski, po prostu zrobił z siebie idiotę – mówił w “Graffiti” Włodzimierz Czarzasty. – Wszyscy wiedzieli, jak Węgrzy pod przewodnictwem Orbana sypali piach w tryby całej Unii Europejskiej, jak nienawidzili Polski, jak kochali Putina. Jak można w związku z tym starając się być poważnym politykiem, mówię o panu prezydencie Nawrockim, jechać na dwa tygodnie przed wyborami i przegrać tak sromotnie? – pytał Czarzasty.

    – Jak można po prostu poprzeć człowieka, o którym Węgrzy myślą to, co myślą? To jest kompromitacja. Nie obrażam pana Nawrockiego, to opisuje stan jego postępowania – ocenił marszałek Sejmu w studiu Polsat News.

    Zdaniem Czarzastego “trzeba używać właściwych, adekwatnych słów do tego, jakie są efekty”. – Ja się za to wstydzę. Każdy Polak w tej chwili się wstydzi za to, że prezydent Polski po prostu jeździ do najbliższego przyjaciela Putina. Mało tego, ten najbliższy przyjaciel Putina w sposób kompromitujący traci władzę i cała jego polityka kilku ostatnich lat była kompromitująca. To jak to inaczej nazwać? – pytał.

    – Nawrocki będąc w Budapeszcie odwraca wszystkie te rzeczy. Miał taką samą wizję i ma taką samą wizję świata oraz Unii Europejskiej jak Orban. Blisko Putina, rozwalić Unię Europejską i wprowadzić absolutnie nieracjonalne zasady w polityce międzynarodowej – mówił Czarzasty. Jak dodał, “tak naprawdę Orban był dla Nawrockiego łącznikiem z Putinem, jeżeli chodzi o stronę intelektualną sposobu określania i opisywania świata”.

    Artykuł jest aktualizowany.

    Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

    Czytaj więcej

  • Świątek jeszcze nie zagrała, a Niemcy już pokazali, co o niej myślą

    Świątek jeszcze nie zagrała, a Niemcy już pokazali, co o niej myślą

    Przed rozpoczęciem zmagań w Stuttgarcie Iga Świątek przywitała się z kibicami w mediach społecznościowych. Na jej post na Instagramie błyskawicznie zareagowali organizatorzy niemieckiego turnieju. I zrobili to z dużą klasą.
    Na zdjęciu: Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Kibice od lat najbardziej czekają na kwiecień i maj, gdy na mączce – swojej ulubionej nawierzchni – mecze rozgrywa Iga Świątek. Polka przyzwyczaiła już do sukcesów na “cegle”, a największe wrażenie robi aż czterokrotne wygranie przez nią wielkoszlemowego Roland Garros.

    Zanim jednak rozpocznie się rywalizacja w stolicy Francji, tenisistki zmagania na mączce rozpoczną od turnieju WTA w Stuttgarcie. Świątek ma z tymi zmaganiami dobre skojarzenia, bowiem triumfowała tutaj w 2022 i 2023 roku, wygrywając jako nagrodę główną luksusowe Porsche.

    W tym roku, mimo słabszego początku sezonu, Polka też będzie jedną z faworytek do końcowego zwycięstwa. Zanim jednak zagra swój pierwszy mecz, trenuje na miejscu.

    Świątek przywitała się z kibicami w Stuttgarcie. Niemcy zareagowali błyskawicznie

    Aktualnie czwarta zawodniczka światowego rankingu znalazła też czas, by w swoich mediach społecznościowych skierować kilka słów do fanów. “Pierwszy trening za mną. Zawsze dobrze jest wrócić do Stuttgartu. Oczywiście mam stąd świetne wspomnienia i bardzo lubię to miejsce” – napisała Polka.

    Błyskawicznie na jej post zareagowali organizatorzy. “Cieszymy się, że jesteś z nami” – napisali z klasą Niemcy.
    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieFATIH AKTAS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Iga Świątek poznała swoją rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w Bad Homburg

    Iga Świątek poznała swoją rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w Bad HomburgFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    Paweł Zatorski: Przez 16 lat przeżyłem wspaniałe i trudne chwile.

  • Wyjątkowy gest Nadala wobec Świątek. Tak potraktował inną gwiazdę tenisa

    Wyjątkowy gest Nadala wobec Świątek. Tak potraktował inną gwiazdę tenisa

    Dlaczego zaangażowanie Rafaela Nadala w przypadku Igi Świątek jest tak wyjątkowe? Brytyjscy eksperci tenisowi rzucają nowe światło na relacje “Rafy” z Emmą Raducanu. Okazuje się, że Brytyjka, mimo pracy z tym samym trenerem, którego obecnie ma Polka, nigdy nie doczekała się od mistrza takiej uwagi, jaką ostatnio na Majorce otrzymała Świątek.

    Iga Świątek ostatnie dni spędziła na Majorce, gdzie w towarzystwie nowego trenera Francisco Roiga oraz Rafaela Nadala trenowała w akademii “Rafy”. W ten sposób przygotowywała się do nadchodzącego turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

    Zaangażowanie Nadala nie ograniczało się jedynie do przywitania Świątek w jego obiekcie czy do wspólnego zdjęcia. Legendarny tenisista uczestniczył w kolejnych treningach Polki razem z Roigiem i podpowiadał, jak wykonywać konkretne uderzenia.
    Treningi z pomocą mistrza

    Na zdjęciach i filmach udostępnionych w internecie widać, jak Nadal przygląda się ćwiczeniom Świątek i udziela jej rad, m.in. przy zagrywaniu ze strony forhendowej. Momentami stał tuż za nią, by śledzić ułożenie ciała tenisistki przy odbijaniu poszczególnych piłek. Swoje uwagi przekazywał także w trakcie przerw. To bezcenne konsultacje od giganta światowego tenisa dla Igi, a przecież widzieliśmy jedynie to, co działo się na korcie – być może w grę wchodziły także np. rozmowy poza obiektem.

    Nadal zakończył karierę w listopadzie 2024 i od tego czasu raczej stronił od zawodowego tenisa, skupiał się głównie na rodzinie. Na Majorce sprawiał wrażenie, jakby przyjął – przynajmniej na ten czas – rolę konsultanta Świątek. Na razie nie wiadomo, czy będzie towarzyszył jej także podczas oficjalnych spotkań, np. siedząc w boksie na trybunach obok Roiga albo w inny sposób będzie podpowiadał swojemu byłemu trenerowi, z którym pracował przez 18 lat.

    Pewne jest jednak to, że ostatni czas, jaki Świątek spędziła z Nadalem, był wyjątkowy. Nigdy wcześniej nie miała okazji trenować w ten sposób pod okiem swojego idola, którego poznała kilka lat temu. – Sam fakt, że mam jego numer i mogę się z nim skontaktować, to dla mnie wielki zaszczyt – mówiła niedawno Polka w rozmowie ze Sport.pl.

    Zanim Świątek nawiązała współpracę z Roigiem, ten przez zaledwie miesiąc pracował z Francuzem Giovannim Mpetshim Perricardem. Wcześniej Hiszpan przez pół roku pracował z Emmą Raducanu. Zapytaliśmy brytyjskich ekspertów tenisowych, czy wtedy Nadal też był tak zaangażowany.
    Raducanu tak nie miała

    Media informowały, że Nadal miał pomagać Świątek w poszukiwaniu trenera i doradzić jej nawiązanie relacji z Roigiem. Zapytana o to Polka przekazała: “Szczerze mówiąc to, czy mi pomagał czy nie, chciałabym zachować między nami, bo on jest częścią tej historii. Nie chciałabym stawiać go w niezręcznej pozycji.” A jak było z Raducanu?

    – Nie sądzę, aby Nadal odegrał jakąkolwiek rolę w rozpoczęciu współpracy między Emmą a Roigiem. Z tego, co wiem, zaczęli rozmawiać po zeszłorocznym Wimbledonie, odbyli okres próbny, a następnie zaczęli regularnie ze sobą pracować – mówi Sport.pl Adam Addicott z serwisu Ubitennis.net. Potwierdzają to inni rozmówcy z Wielkiej Brytanii.

    Czytaj także: Padł rekord w Bundeslidze!

    Z naszych informacji wynika, że w czerwcu 2025 mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng dogadała się z Roigiem, który miał dołączyć do jej teamu i do trenera Pere Riby, innego Hiszpana. Pierwszy mecz w powiększonym gronie Chinka zagrała na Wimbledonie i przegrała już w pierwszej rundzie z Kateriną Siniakową. Doznała urazu łokcia, a kilka dni później przeszła operację. Nie było sensu utrzymywać kontraktu z dwoma trenerami i dlatego Roig pozostał bez pracy. Wtedy właśnie zaczął rozmawiać z Raducanu.

    George Bellshaw z podcastu Tennis Unfiltered przyznaje, że Raducanu rzadko trenowała na Majorce z Roigiem, ale dodaje: “Nie przypominam sobie, żeby Rafael Nadal komentował ich współpracę lub był w nią w jakikolwiek sposób zaangażowany”. Podobnie mówią inni. – “Rafa” cieszy się emeryturą i nie jest zbyt często w centrum uwagi. O ile wiem, nie pomagał jej w żaden sposób podczas współpracy z Roigiem, nie towarzyszył jej w czasie turniejów – przekazuje Addicott.

    Podobnie wspomina to Tony Fairbairn, inny dziennikarz Ubitennis.net. – Nadal nie pojawiał się na jej treningach czy na trybunach w czasie spotkań Emmy. Na początku współpracy z Roigiem towarzyszył im za to Mark Petchey – wskazuje Fairbairn. Petchey to brytyjski trener, z którym Raducanu trenowała do marca ubiegłego roku. Miał “wprowadzać” Roiga do pracy z mistrzynią US Open 2021.

    Addicott zauważa, że “Rafa” nie komentował publicznie relacji Raducanu – Roig, ale przywołał nam słowa Toniego Nadala, wujka legendarnego zawodnika i pierwszego trenera byłego lidera rankingu z wywiadu dla BBC Sport. Ten powiedział tak: “Francis to bardzo dobry trener i człowiek, który może pomóc Raducanu w poprawie techniki – przykłada do tego dużą wagę. W dzisiejszym tenisie każdy zawodnik uderza piłkę bardzo szybko. Jednak ostatecznie chodzi o siłę i kontrolę – kiedy uderza się piłkę szybko bez dobrej techniki, trudno jest umieścić ją w korcie kilka razy z rzędu. Właśnie to Francis tłumaczy zawodnikom. Myślę, że może pomóc Raducanu stać się ponownie bardzo dobrą tenisistką.
    Treningi głównie w domu

    Dlaczego Brytyjka nie ćwiczyła częściej w akademii Nadala? Addicott tłumaczy to momentem sezonu, w którym nawiązała współpracę z Roigiem. – Nie grała wtedy w żadnym turnieju na nawierzchni ziemnej, więc nie było potrzeby, żeby odbywała treningi na kortach na Majorce.

    Nasi rozmówcy zauważają jednak, że w kompleksie należącym do “Rafy” znajdują się nie tylko 22 korty ziemne, ale także 23 twarde. To oznacza, że zarówno po US Open, jak i w przerwie między sezonami 2025 i 2026, przygotowując się do Australian Open rozgrywanego na nawierzchni twardej, Raducanu mogła ćwiczyć na Majorce.

    Jej plany ułożyły się jednak inaczej. – Emma spędzała czas w Narodowym Centrum Tenisowym w Londynie. Chociaż tenisiści trenują w różnych miejscach i mogę nie znać wszystkich lokalizacji, w których ćwiczyła – zastrzega Addicott.

    Dziennikarka Yasmin Syed z dziennika “Express Sport” zdradziła nam z kolei: – Wiem, że Emma planowała w okresie przygotowawczym między sezonami trenować z Roigiem w Barcelonie, ale kontuzja stopy pokrzyżowała te plany.

    Raducanu i Roig pracowali razem od sierpnia 2025 do stycznia 2026. Pod jego wodzą Brytyjka nie osiągnęła spektakularnych sukcesów: trzecia runda US Open, 1/8 finału w Seulu, 1/16 w Pekinie, 1/32 w Wuhanie, 1/16 w Ningbo, ćwierćfinał w Hobart oraz druga runda Australian Open. Rozstali się po australijskim turnieju wielkoszlemowym, w tym okresie Brytyjka zanotowała m.in. serię czterech porażek.

    Tenisistka w marcu w rozmowie ze Sky Sports tłumaczyła, że to Roig zdecydował o zakończeniu ich relacji z uwagi na brak wyników i brak porozumienia. Bellshaw twierdzi, że inicjatywa mogła jednak wyjść także od samej zawodniczki, która nie chciała, by jej tenis był bardziej urozmaicony.

    We wspomnianym wywiadzie Raducanu powiedziała bowiem: – Chcę po prostu uderzać piłkę mocno, blisko linii końcowej. Czuję, że cała ta różnorodność to nie jest to, czego chcę. Muszę po prostu popracować nad grą bardziej zbliżoną do tej, która wcześniej pozwalała mi wygrywać. Zawsze starałam się przejmować inicjatywę, szłam na całość. Wiem, że potrafię wiele na korcie, ale muszę skupić się na tym, co najlepiej czuję.

    Brytyjczycy nie mają pretensji do Roiga, bo ich zdaniem główny problem leżał i leży po stronie Raducanu. Wystarczy przypomnieć, że od zaskakującej wygranej w Nowym Jorku sprzed pięciu lat miała już dziewięciu trenerów. Jak na tenis, to bardzo duża liczba. W jej karierze brakuje stabilizacji, są za to kolejne urazy, zmiany szkoleniowe i kontrakty sponsorskie. Ostatni mecz Raducanu rozegrała na początku marca i nie wiadomo, jakie są jej kolejne plany.

    Wczytywanie kolejnego artykułu…

  • Nie będzie meczu Świątek – Fręch w WTA Stuttgart. Nagłe wycofanie z turnieju

    Nie będzie meczu Świątek – Fręch w WTA Stuttgart. Nagłe wycofanie z turnieju

    W sobotę przeprowadzono ceremonię losowania drabinki WTA 500 w Stuttgarcie. Okazało się, że w drugiej rundzie turnieju może dojść do polskiego starcia. Na zwyciężczynię spotkania Magdalena Fręch – Laura Siegemund miała bowiem czekać Iga Świątek. Wiemy już jednak, że nie dojdzie do starcia z udziałem dwóch Polek. Jedna z naszych reprezentantek niespodziewanie wycofała się z prestiżowej imprezy. Znamy już powód takiego zdarzenia.
    Iga Świątek i Magdalena Fręch mogły się ze sobą spotkać w drugiej rundzie WTA Stuttgart

    Iga Świątek i Magdalena Fręch mogły się ze sobą spotkać w drugiej rundzie WTA Stuttgart Robert Prange/Getty Images Getty Images

    Ostatnim meczem Igi Świątek na zawodowych kortach było spotkanie z Magdą Linette w drugiej rundzie WTA 1000 w Miami. Raszynianka sensacyjnie uległa Poznaniance po trzysetowej batalii. Od tamtej pory 24-latka miała dłuższą przerwę od rywalizacji, zmieniła szkoleniowca i sporo trenowała, m.in. w akademii Rafaela Nadala na Majorce. Sam Hiszpan chętnie wspierał działania Francisco Roiga, starał się pomóc wrócić mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu do lepszej dyspozycji.

    Wczoraj okazało się, Świątek może rozegrać drugie spotkanie z rzędu z Polką w cyklu WTA. To dlatego, że w wyniku losowania imprezy rangi “500” Iga miała się zmierzyć w 1/8 finału z triumfatorką spotkania Magdalena Fręch – Laura Siegemund. Obie nasze reprezentantki minęły się dzisiaj na korcie centralnym. Raszynianka kończyła sparing z Paulą Badosą o godz. 15:00, potem na arenę weszła tenisistka klubu KS Górnik Bytom. 28-latka normalnie trenowała i nic nie wskazywało na to, co nadeszło kilkadziesiąt minut później.

    WTA Stuttgart: Magdalena Fręch wycofała się z turnieju

    Niedawno na stronie WTA pojawiła się informacja o tym, że Magdalena Fręch zrezygnowała z występu w Stuttgarcie. W oficjalnym komunikacie przekazano, że Polka wycofała się z rywalizacji z powodu urazu lewego uda. Jej miejsce w drabince zajęła Wiktorija Tomowa. Tym samym to reprezentantka Bułgarii zmierzy się z Laurą Siegemund. Znamy już dzień i godzinę tego pojedynku. Panie wystąpią jutro, nie przed godz. 18:30. Ten mecz wyłoni rywalkę dla Igi Świątek w drugiej rundzie.

    Później na arenie niemieckich zmagań zobaczymy jeszcze starcie Antonia Ruzic – Ludmiła Samsonowa. Na zwyciężczynię tej potyczki czeka z kolei Coco Gauff. Spotkania 1/8 finału singla w Stuttgarcie zaplanowano na środę oraz czwartek. Niewykluczone, że właśnie za trzy dni odbędą się premierowe pojedynki z udziałem Polki i Amerykanki. Obie stoczą w tym turnieju kolejny rozdział rywalizacji o miejsce na podium rankingu WTA. Póki co nasza reprezentantka traci 15 pkt do zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych. Finał imprezy rangi “500” zaplanowano na niedzielę, 19 kwietnia.
    Kobieta w białym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem na tle rozmytego tłumu, z lekkim wyrazem skupienia na twarzy.

    Magdalena FręchFoto OlimpikAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundDAVID GRAY / AFPAFP
    Wiktorija Tomowa

    Wiktorija TomowaFLAVIU BUBOI/NurPhoto via AFPAFP

    Magda Linette: Jestem trochę rozczarowana, zwłaszcza drugim setem.

  • Oto tajemnica hiszpańskich treningów Igi Świątek. Zostały tylko dwie opcje

    Oto tajemnica hiszpańskich treningów Igi Świątek. Zostały tylko dwie opcje

    Iga Świątek zameldowała się w Niemczech, zamykając w ten sposób niezwykle intensywny etap hiszpańskich przygotowań. Turniej w Stuttgarcie to jednak coś więcej niż tylko start na mączce. Przed byłą liderką rankingu absolutnie kluczowe dni, które mogą zaważyć na tym, jak potoczy się cały tegoroczny sezon

    Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem rewolucji, a tenisowy świat z wypiekami na twarzy śledził każdy ruch Polki u boku wielkich tego sportu. Teraz jednak czas zamkniętych treningów, prób i testowania zagrań bez narzuconej presji schodzi na dalszy plan. Zderzenie z bezlitosną, turniejową rzeczywistością błyskawicznie zweryfikuje wykonaną na Majorce pracę. Dobre wejście w tour pod okiem nowego szkoleniowca może okazać się piekielnie istotne dla dalszych losów tego sezonu. A wszystko to sprowadza się do trzech kluczowych, z pozoru niezależnych od siebie powodów, które lada moment połączą się na niemieckich kortach w jedną całość

  • 1:6 Andriejewej, koniec po 114 min. Tuż przed ew. meczem ze Świątek w Stuttgarcie

    1:6 Andriejewej, koniec po 114 min. Tuż przed ew. meczem ze Świątek w Stuttgarcie

    1:6 Andriejewej, koniec po 114 min. Tuż przed ew. meczem ze Świątek w Stuttgarcie

    Wczoraj rozlosowano drabinkę turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Okazało się, że w ćwierćfinale może dojść do starcia pomiędzy Igą Świątek i Mirrą Andriejewą. Na kilka dni przed ew. potyczką Polki z Rosjanką, 18-latka zagrała w finale imprezy tej samej rangi, tyle że w Linzu. Zmierzyła się w nim ze swoją rodaczką, chociaż reprezentującą obecnie Austrię – Anastazją Potapową. Andriejewa przegrała pierwszego seta aż 1:6. Końcowe rozstrzygnięcie poznaliśmy po 114 minutach walki.
    Mirra Andriejewa zagrała z Anastazją Potapową w finale turnieju WTA 500 w Linzu

    Mirra Andriejewa zagrała z Anastazją Potapową w finale turnieju WTA 500 w LinzuBARBARA GINDL / APA / AFPAFP

    W tym tygodniu rozgrywano wśród pań nie tylko mecze reprezentacyjne w BJK Cup, ale także m.in. turniej rangi WTA 500. Najwyżej rozstawioną zawodniczką zmagań w Linzu okazała się Mirra Andriejewa. Impreza odbywała się na mączce, w halowych warunkach. Rosjanka dotarła do finału nie bez problemów. Straciła po drodze seta w pojedynku z Soraną Cirsteą. Potem wyeliminowała jeszcze jedną Rumunkę – Elenę-Gabrielę Ruse – i w taki oto sposób 18-latka zameldowała się w decydującym starciu.

    Tam czekała ją rywalizacja ze swoją rodaczką, chociaż obecnie reprezentującą Austrię – Anastazją Potapową. Wsparcie lokalnej publiczności niosło w tym tygodniu 97. rakietę świata. 25-latka znów potwierdziła, że dobrze się czuje na kortach ziemnych pod zadaszeniem. Już sam awans do finału pozwolił jej na awans o ponad 40 miejsc w notowaniu “na żywo”. Podczas potyczki z Andriejewą walczyła o powrót do TOP 50 kobiecego zestawienia.

    WTA Linz: Mirra Andriejewa kontra Anastazja Potapowa w finale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Andriejewej. 18-latka już na “dzień dobry” została przełamana przez rywalkę. Po zmianie stron turniejowa “1” próbowała natychmiast zniwelować stratę, ale Potapowa utrzymała podanie, bez potrzeby bronienia break pointów. Mirra otrzymała swoją okazję na returnie podczas czwartego gema. Posiadała piłkę na 2:2, ale nie zdołała jej wykorzystać. Jak się później okazało – był to kluczowy moment dla losów premierowej odsłony. Do końca seta “oczka” wędrowały na konto Anastazji. Finalny wynik partii brzmiał 6:1 na korzyść reprezentantki Austrii.

    Drugą część pojedynku otwierała Potapowa. Na początku panie utrzymały swoje podania. Od trzeciego gema nastał festiwal breaków. Przerwała go dopiero Andriejewa, podczas szóstego rozdania. Wówczas Mirra wyszła na prowadzenie 4:2. Warto dodać, że Anastazja posiadała dwie szanse na 3:2, jednak żadnej z nich nie wykorzystała. To jedno przełamanie zdecydowało o losach partii. Rezultatem 6:4 turniejowa “1” doprowadziła do trzeciej fazy spotkania.

    Andriejewa mogła zgarnąć breaka już na starcie decydującej rozgrywki. Wtedy Potapowa zdołała jeszcze utrzymać własne podanie. Do pierwszego przełamania doszło w piątym gemie. Znów nastał festiwal z korzyścią dla returnujących, który został zakończony dopiero w trakcie ósmego rozdania. To potwierdzenie breaka przez Mirrę okazało się kluczowe. Dziewiąty gem był ostatnim w całym pojedynku. 18-latka zamieniła drugiego meczbola w zwycięstwo po 114 minutach walki – 1:6, 6:4, 6:3. W ten sposób Andriejewa zdobyła drugi tytuł rangi WTA 500 w tym sezonie, po styczniowych rozgrywkach w Adelajdzie. Ciekawe czy Rosjanka zdecyduje się na start w Stuttgarcie. W pierwszej rundzie trafiła tam na Jelenę Ostapenko.
    młoda kobieta w sportowym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem, z zaciętą miną, na tle rozmytego tłumu

    Mirra AndriejewaDubreuil Corinne/ABACAEast News
    Anastazja Potapowa

    Anastazja PotapowaMARIJAN MURAT / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP
    Zdeterminowana tenisistka w czapce i sportowym stroju zaciśniętą pięścią wyraża emocje na korcie podczas meczu.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP

    Magda Linette – Marta Kostiuk. Skrót meczu.

  • Andriejewa rozbita w pierwszym secie, a potem zwrot! Niesamowity finał w Linzu

    Andriejewa rozbita w pierwszym secie, a potem zwrot! Niesamowity finał w Linzu

    Tyle trwał pierwszy set finału WTA 500 w Linzu. Mirra Andriejewa została w nim dosłownie zmiażdżona i mało kto stawiał na jej zwycięstwo. A jednak! Rosjanka odnalazła w sobie pokłady energii i wróciła do gry na wysokim poziomie. Odwróciła losy tego spotkania i dwa kolejne sety trafiły na jej konto. Sensacji nie było i pokonała Anastazję Potapową 1:6, 6:4, 6:3.
    WTA Linz

    W niedzielne popołudnie na austriackich kibiców czekało finałowe starcie Mirry Andriejewej z Anastazją Potapową w WTA 500 w Linzu. Faworytką była 10. rakieta świata, a zarazem triumfatorka tegorocznego turnieju w Adelajdzie. Mimo wszystko rywalka chciała sprawić sensację. Tym bardziej że była wspierana przez lokalną publiczność – kilka miesięcy temu zmieniła obywatelstwo z rosyjskiego na austriackie. Dodatkowo przemawiała za nią forma, którą prezentowała w turnieju. W drodze do finału nie straciła nawet seta, a Andriejewa owszem.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Koszmarny pierwszy set Mirry Andriejewej! A potem… odrodzenie

    Mecz rozpoczął się od mocnej gry Potapowej. Już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Andriejewa była nerwowa od początku, popełniała sporo błędów, z czego Austriaczka korzystała. Trzecia odsłona tej partii dała jednak nadzieje Rosjance i jej kibicom. Wówczas obroniła własny serwis, a w kolejnym gemie miała nawet szansę na to, by odebrać podanie rywalce. Problem w tym, że z okazji nie skorzystała.

    To był właściwie początek jej koszmaru w tym secie. 97. rakieta świata nie oddała jej już ani jednego gema. Pewnie triumfowała 6:1, dwukrotnie przełamując Andriejewą. Wróciły demony Rosjanki – gdy coś nie idzie po jej myśli, denerwuje się, co wpływa na jej grę. Tak też było w tym spotkaniu. “Została zmasakrowana”, “Poziom jej tenisa jest żałosny”, “Dostała mocny wpier****l” – pisali zaniepokojeni internauci.
    Zwrot w finale!

    Mało kto wierzył, że Rosjanka będzie jeszcze w stanie podnieść się po ledwie 29-minutowej porażce. A jednak udowodniła, że nie można jej skreślać. W końcu jej drugi serwis zaczął lepiej funkcjonować, co miało przełożenie na wynik. Lepiej radziła sobie także z returnem. I w ten właśnie sposób doprowadziła do przełamania już w trzecim gemie. Jednak długo z prowadzenia się nie cieszyła. Potapowa błyskawicznie wzięła na niej rewanż. To nie był koniec emocji, a właściwie dopiero początek. W piątej odsłonie tego seta Andriejewa znów była w stanie wygrać przy podaniu Austriaczki. I to właśnie ten moment okazał się kluczowy. Nie dała sobie wyrwać przewagi z rąk, co doprowadziło do jej wygranej 6:4 i do trzeciego seta.

    Zobacz też: “W Polsce jest kościół Świątek”. Rzeczowa debata jest niemożliwa.
    Co za emocje!

    Ten był bardzo wyrównany, ale większe problemy w nim miała Potapowa. Już w pierwszym gemie musiała bronić break pointa. Z zadaniem poradziła sobie wyśmienicie. Pod presją znalazła się też w piątej odsłonie tego seta. Obroniła dwa break pointy, ale przy trzecim musiała skapitulować. To pozwoliło Andriejewej wyjść na prowadzenie (3:2). Kolejne dwa gemy to dwa przełamania. Ta sytuacja wciąż działała na korzyść Rosjanki. Ba, w gemie numer dziewięć miała nie tylko break pointa, ale zarazem piłkę meczową. Okazji nie wykorzystała. Nie zraziła się. Szybko wypracowała drugą szansę i tym razem postawiła kropkę nad “i”.

    Mirra Andriejewa – Anastazja Potapowa 1:6, 6:4, 6:3

    To dla Andriejewej drugi tytuł w tym sezonie, a piąty rangi WTA w karierze. Pozwolił jej awansować o jedną lokatę w rankingu. W najnowszym zestawieniu będzie plasować się na dziewiątym miejscu. Mimo że Potapowa nie wygrała, to też ma powody do radości. Zanotuje gigantyczny awans – przesunie się na 54. pozycję.

  • Generał “podpalił” internet wątkiem o Idze Świątek. “Ja nie mogę tego zrozumieć”

    Generał “podpalił” internet wątkiem o Idze Świątek. “Ja nie mogę tego zrozumieć”

    Interia od wczoraj jest w Gliwicach, by relacjonować przebieg meczu Polska – Ukraina o awans do finałów Billie Jean King Cup w Shenzhen. Podsumowaniem wydarzeń z pierwszego dnia była konferencja z udziałem kapitana reprezentacji Polski Dawida Celta, wiernie opisana w naszym portalu. Jedną ze spraw jest nieobecność na Górnym Śląsku Igi Świątek. Dziś do tej kwestii dosadnie odniósł się generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
    article cover

    Iga ŚwiątekArtur WidakAFP

    Od początku było wiadomo, że tylko w najmocniejszym składzie reprezentacja Polski ma realne szanse, aby postawić się kadrze Ukrainy. Rywalki przyjechały do Gliwic w najsilniejszym zestawieniu, na czele z 7. tenisistką świata Eliną Switoliną. W naszych szeregach brakuje z kolei Igi Świątek, która niedawno poinformowała, że w trudniejszym dla siebie czasie nie wspomoże koleżanek z kadry.

    “Ja nie mogę tego zrozumieć”. Generał Koziej o absencji Świątek

    A jeśli dodamy do tego nieobecność obecnej rakiety numer dwa, czyli Magdaleny Fręch (w sprawie jej absencji kapitan Dawid Celt bardzo cedził słowa), widzimy jak na dłoni, że misja pokonania mocnych rywalek z góry była potężnie zminimalizowana.

    Celt w gruncie rzeczy bardzo ucieszył się z pytania o kwestię nawierzchni, tłumacząc dlaczego wybór padł po z jednej strony naturalną w tym momencie kalendarza nawierzchnię ziemną, a nie było próby szukania przewagi w ułożeniu “harda”. I już w tym wątku szczerze wyznał, że choć nie było jeszcze żadnej pewności, jak postąpi Iga Świątek, to mączką starano się maksymalnie zwiększyć szanse na pożądaną decyzję supergwiazdy.

    Interia poprosiła Celta, by ostatecznie rozwiał wszelkie półprawdy wokół tego, jakie kulisy towarzyszyły próbom ściągnięcia do Gliwic Świątek.

    – Chcieliśmy trochę wyjść naprzeciw Idze, chociaż jeszcze kompletnie nie wiedzieliśmy, na czym będziemy stać. Ale wiedzieliśmy, że będziemy walczyć o Igę, bo będziemy ją potrzebować w tak ważnym meczu, z tak silnym rywalem jak Ukraina – mówił kapitan.

    I dodał: – Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby Igę ściągnąć. Kilkukrotnie rozmawiałem z Igą i jej otoczeniem, byliśmy w kontakcie. Chyba rozumiecie, że mnie najbardziej zależało na tym, żeby ona była w tej drużynie. (…)Czasami muszę odbić się od ściany i muszę to przełknąć. Bo na każdy mecz nie przyjedzie i to już wiemy.

    Nasz materiał spotkał się z zainteresowaniem ze strony generała Stanisława Kozieja, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nobliwy, wysoko postawiony polski wojskowy, pozwolił sobie skomentować tę sprawę na portalu X, dodając link do naszej publikacji, wyrażając krytykę dla postawy sportsmenki.

    “Ja nie mogę tego zrozumieć, że gra w reprezentacji Polski jest łaską, jaką robi polska zawodniczka lub zawodnik. Jeżeli Polska cię potrzebuje, rzucasz wszystko i przyjeżdżasz”

    Zgodnie z przypuszczeniami, pod wpisem generała pojawiło się mnóstwo komentarzy. Autor wpisu z niektórymi wszedł w polemikę, argumentując swój punkt widzenia na sprawę.

    Problem jest bardziej złożony, bo problemem jest między innymi bardzo rozbudowany kalendarz WTA, który nie ułatwia najtrudniejszych wyborów. Zresztą Elina Switolina jest tylko jedną z dwóch zawodniczek ze ścisłej czołówki, która właśnie teraz walczy o cele dla swojej drużyny narodowej (drugą jest Włoszka z polskimi korzeniami Jasmine Paolini).

    Z Gliwic – Artur Gac
    Dwie tenisistki w czapkach sportowych podczas meczu, po lewej zawodniczka trzyma ręcznik przy twarzy, po prawej druga triumfalnie zaciska pięść, wyrażając sportowe emocje.

    Iga Świątek zrezygnowała z kadry. Magda Linette tłumaczy, czym jest reprezentacja.AFPAFP
    mężczyzna w białej sportowej bluzie z mikrofonem w ręku udziela wywiadu na tle ścianki z logotypami Billie Jean King Cup oraz sponsorów

    Dawid CeltJarek PraszkiewiczPAP
    starszy mężczyzna w garniturze i krawacie stoi na tle flag w barwach biało-czerwonych oraz niebieskich, z poważnym wyrazem twarzy

    Generał Stanisław KoziejWojciech OlkuśnikEast News