• Była trenerka Igi Świątek ujawnia, jaka naprawdę jest za kulisami.

    Była trenerka Igi Świątek ujawnia, jaka naprawdę jest za kulisami.

    Paulina Wojtowicz, była trenerka Iga Świątek, zdecydowała się po latach wrócić wspomnieniami do okresu swojej współpracy z jedną z największych gwiazd współczesnego tenisa. W rozmowie udzielonej portalowi Sport.pl opowiedziała o kulisach ich relacji, rzucając nowe światło na to, jaka naprawdę jest Świątek poza kamerami, błyskiem fleszy i presją wielkich turniejów.

    Wojtowicz nie kryła wzruszenia, mówiąc o wspólnie spędzonym czasie. Podkreśliła, że choć formalnie to ona pełniła rolę trenerki, w rzeczywistości sama bardzo wiele wyniosła z tej relacji. Jej zdaniem współpraca z młodą tenisistką była czymś znacznie więcej niż tylko zawodowym projektem – była doświadczeniem, które ukształtowało ją jako człowieka i na zawsze pozostanie jednym z najważniejszych rozdziałów w jej życiu.

    – Myślę, że Iga dała mi więcej, niż ja byłam w stanie dać jej – przyznała szczerze. Wspominała początki, które wcale nie były łatwe. Zanim Świątek stała się globalną marką i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie sportu, musiała mierzyć się z wieloma trudnościami. W tamtym czasie brakowało wsparcia ze strony dużych agencji, a droga na szczyt była znacznie bardziej wyboista, niż mogłoby się dziś wydawać.

    Wojtowicz zaznaczyła, że to właśnie wtedy była przy Idze – w momentach niepewności, w chwilach zwątpienia i podczas podejmowania pierwszych poważnych decyzji dotyczących kariery. Pomagała jej przechodzić przez wyzwania, które dla młodej zawodniczki mogły wydawać się przytłaczające. To doświadczenie zbudowało między nimi szczególną więź opartą na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu.

    Była trenerka zwróciła również uwagę na cechy charakteru Świątek, które – jej zdaniem – często pozostają niewidoczne dla kibiców i mediów. Podkreśliła przede wszystkim jej ogromną pokorę. Nawet w momentach największych sukcesów Iga nie zatracała dystansu do siebie i nie była w pełni świadoma skali własnej popularności oraz znaczenia swojej marki.

    – Ona naprawdę długo nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielką jest postacią – mówiła Wojtowicz. – To była jedna z rzeczy, które najbardziej mnie w niej uderzały.

    Jednocześnie nie ukrywała, że współpraca z tak ambitną zawodniczką wiązała się z wysokimi wymaganiami. Świątek, mimo swojej spokojnej natury, potrafi być bardzo konkretna i wymagająca wobec osób ze swojego otoczenia. Wie, czego chce, i oczekuje pełnego zaangażowania od tych, którym zaufa.

    Wojtowicz podkreśliła jednak, że kluczowym elementem w relacjach z Igą jest właśnie zaufanie. Kiedy tenisistka już kogoś do siebie dopuści, tworzy się silna, lojalna więź, która pozwala wspólnie pracować na najwyższym poziomie. To połączenie pokory, determinacji i jasno określonych oczekiwań sprawia, że Świątek jest nie tylko wybitną sportsmenką, ale także osobą, z którą – mimo wyzwań – warto budować długofalową współpracę.

    Na zakończenie była trenerka zaznaczyła, że możliwość bycia częścią tej drogi traktuje jako ogromny przywilej. Niezależnie od tego, jak potoczyły się ich dalsze losy zawodowe, czas spędzony u boku Igi pozostanie dla niej powodem do dumy i jednym z najcenniejszych doświadczeń w całej karierze.

  • Trzysetowy bój Andriejewa – Ostapenko. Oto ew. rywalka Świątek w 1/4 finału

    Trzysetowy bój Andriejewa – Ostapenko. Oto ew. rywalka Świątek w 1/4 finału

    Na środę zaplanowano pierwszy pojedynek z udziałem Igi Świątek w ramach tegorocznej edycji WTA 500 w Stuttgarcie. Mecz Polki z Laurą Siegemund wyznaczono nie przed godz. 18:30. Dokładny moment startu pojedynku zależał od spotkania, które rozpoczęło się wcześniej. Mowa o starciu broniącej tytułu Jeleny Ostapenko z rozstawioną z “6” Mirrą Andriejewą. Po trzysetowej rywalizacji przekonaliśmy się, która zawodniczka pozostała w gronie potencjalnych rywalek Raszynianki w ew. ćwierćfinale.
    Mirra Andriejewa i Jelena Ostapenko walczyły ze sobą o awans do drugiej rundy WTA 500 w Stuttgarcie

    Mirra Andriejewa i Jelena Ostapenko walczyły ze sobą o awans do drugiej rundy WTA 500 w StuttgarcieSeverin Aichbauer / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFP / BARBARA GINDL / APA / AFPAFP

    Drabinka turnieju WTA 500 w Stuttgarcie ułożyła się bardzo ciekawie. W drugiej ćwiartce znalazły się: rozstawiona z “3” Iga Świątek, występująca z “6” Mirra Andriejewa oraz broniąca tytułu Jelena Ostapenko. Jakby tego było mało, Rosjanka i Łotyszka trafiły na siebie już w pierwszej rundzie niemieckich zmagań. To tylko pokazuje, jak prestiżową imprezą są rozgrywki u naszych zachodnich sąsiadów, skoro do takich zestawień dochodzi już w premierowej fazie.

    Notowana na 9. miejscu w rankingu Andriejewa dotarła do Stuttgartu prosto z Linzu, gdzie sięgnęła po drugi w tym sezonie tytuł rangi WTA 500. W finale pokonała po trzysetowej batalii Anastazję Potapową, wracając z wyniku 1:6 po premierowej partii. Z kolei Ostapenko niosła na swoich barkach ciężar 500 punktów do obrony. Ewentualna porażka na “dzień dobry” mogła ją kosztować spadek z 22. pozycji nawet poza TOP 40, a to oznaczałoby brak rozstawień podczas wielkoszlemowych imprez. Zapowiadało się ekscytujące starcie.

    WTA Stuttgart: Jelena Ostapenko kontra Mirra Andriejewa w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się znakomicie z perspektywy Andriejewej. Już na “dzień dobry” przełamała Ostapenko. Potem Rosjanka miała nawet break pointa na 3:0. Łotyszka zdołała wyjść z opresji i po zmianie stron doprowadziła do remisu, mimo że Mirra posiadała piłkę na 3:1. Jelena nie nacieszyła się zbyt długo odrobieniem straty. Chwilę później 18-latka znów uciekła na dwa “oczka” przewagi. Rosjanka prowadziła 5:3 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania partii. W trakcie dziesiątego rozdania turniejowa “6” serwowała po zwycięstwo w secie.

    Zobaczyliśmy jednak break pointy dla obrończyni tytułu. Pierwszego Andriejewa zniwelowała dobrym podaniem do środka. Potem popełniła… dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu. Przez to na tablicy wyników zrobiło się 5:5. Tuż przed zmianą stron Ostapenko wyszła ze stanu 15-30 i zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Ostatecznie do niego nie doszło. W dwunastym gemie Mirra nie wykorzystała prowadzenia 40-0. Jelena zgarnęła pięć kolejnych punktów, kończąc seta potężnym bekhendem po przekątnej. W ten sposób to Łotyszka triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    Druga część pojedynku rozpoczęła się od piątego “oczka” z rzędu na konto obrończyni tytułu. W następnych minutach sytuacja uległa zmianie. Andriejewa wygrała cztery gemy po kolei, dzięki czemu przejęła kontrolę nad rywalizacją w drugiej odsłonie. Wynikało to też ze znacznego obniżenia poziomu gry przez Ostapenko. Bilans uderzeń kończących do niewymuszonych błędów u Łotyszki wyglądał znacznie gorzej niż w pierwszej partii. Między piątym a siódmym gemem zawiązał się festiwal przełamań. Został on przerwany dopiero przez Rosjankę, chociaż przez moment nic na to nie wskazywało. Jelena posiadała dwa break pointy, ale nie wykorzystała żadnego z nich. Chwilę później Mirra dostała setbola i od razu zamieniła go w wynik 6:2.

    Decydującą partię inaugurowała obrończyni tytułu. Ostapenko nadawała ton rywalizacji od samego początku, już w drugim gemie posiadała piłkę na przełamanie. Wtedy Andriejewa zdołała wyjść z opresji, posyłając asa. W następnych minutach Łotyszka dopięła jednak swego. Wywalczyła “oczko” na returnie za trzecim break pointem, mimo że Mirra miała swoją okazję na wyrównanie. Po następnym zaciętym gemie zrobiło się 4:1 dla Jeleny. To nie był jednak koniec emocji. Andriejewa zniwelowała stratę i po ośmiu rozdaniach nastał remis. Rosjanka poszła za ciosem. Po genialnym returnie do narożnika wyszła na 5:4 i serwowała po zwycięstwo.

    Turniejowa “6” dorzuciła piąte “oczko” z rzędu, chociaż nie bez problemów. Po sporym niewymuszonym błędzie musiała bronić break pointa na 5:5. Zobaczyliśmy drugi serwis, przy którym nie popisała się Jelena. Bardzo mocno wyrzuciła return i zaczęła się gra na przewagi. Ostatecznie 18-latka dopięła swego. Wyeliminowała obrończynię tytułu rezultatem 5:7, 6:2, 6:4. Na koniec obie tenisistki ładnie podziękowały sobie przy siatce za grę. Tym samym zwyciężczynie meczów Mirra Andriejewa – Alycia Parks oraz Iga Świątek – Laura Siegemund utworzą ćwierćfinałową parę. Nie zobaczymy w tym roku w Porsche Arena starcia Polki z Ostapenko.
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Młoda tenisistka w neonowym stroju sportowym z logiem Nike wyraża silne emocje, gestykulując dłonią podczas meczu.

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Tomas Martin Etcheverry – Nuno Borges. Skrót meczu.

  • Abramowicz długo milczała, ale już dość. Opuściła Świątek w jednym celu

    Abramowicz długo milczała, ale już dość. Opuściła Świątek w jednym celu

    Daria Abramowicz przez długi czas nie zabierała głosu, mimo że wokół jej współpracy z Igą Świątek narastały kontrowersje. Psycholożka wycofała się zarówno z wypowiedzi medialnych, jak i aktywności w mediach społecznościowych. Teraz jednak przerwała milczenie, publikując dwie aktualizacje, które rzucają światło na jej obecną sytuację. Okazuje się, że na pewien czas rozstała się z przebywającą w Stuttgarcie tenisistką.

    W ostatnim okresie Abramowicz znalazła się w centrum dyskusji. Część środowiska tenisowego sugeruje, że jej wpływ może mieć związek z obniżką formy Świątek. Pojawiają się także opinie, że relacja między zawodniczką a psycholożką jest zbyt bliska. Jednym z głosów w tej sprawie była wypowiedź Tomasza Smokowskiego, który zwrócił uwagę na ilość czasu, jaki liderka polskiego tenisa spędza poza kortem ze swoją psycholog. Dziennikarz zastanawiał się publicznie, czy taka relacja nie przekracza pewnych granic i czy nie powinna być bardziej sformalizowana oraz oddzielona od życia prywatnego.

    Podobne opinie wyrażali również inni komentatorzy i eksperci, m.in. Artur Szostaczka czy Lech Sidor. Do tej krytyki odniósł się wcześniej Tomasz Świątek, broniąc zarówno córki, jak i jej współpracowniczki. Mimo narastającej dyskusji same zainteresowane nie komentowały sprawy. Świątek pozostawała aktywna w kontaktach z kibicami, natomiast Abramowicz całkowicie zniknęła z przestrzeni publicznej — aż do teraz.

    Jak się okazuje, psycholożka pojawiła się w Warszawie, gdzie była pierwszym gościem projektu „Hot Seat – Gorące Krzesło”, organizowanego przez studentów Akademii Leona Koźmińskiego. Podczas spotkania opowiadała o kulisach pracy w sporcie wyczynowym i psychologii na najwyższym poziomie, bazując na własnych doświadczeniach. Wydarzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem — aula była wypełniona po brzegi.

    W trakcie wykładu podkreśliła, że możliwość funkcjonowania w sporcie na własnych zasadach jest przywilejem dostępnym dla nielicznych, zwłaszcza wśród zawodników, którzy nie osiągnęli jeszcze statusu największych gwiazd. Fragmenty wystąpienia udostępniła później w mediach społecznościowych.

    Udział w wydarzeniu oznaczał jednak chwilową rozłąkę ze Świątek, która w tym czasie przygotowuje się do startu w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Polka rozpocznie rywalizację w środowy wieczór meczem z Laurą Siegemund. To dla niej szczególny turniej — triumfowała tam już dwukrotnie, w 2022 i 2023 roku.

    Nadchodzący występ będzie także pierwszym meczem Świątek pod wodzą nowego trenera, Francisco Roiga, który niedawno zastąpił Wima Fissette’a. Jak sama zawodniczka przyznała, współpraca dopiero się zaczyna, ale już teraz ocenia ją bardzo pozytywnie. Podkreśliła, że szybkie znalezienie szkoleniowca w trakcie sezonu było dużym wyzwaniem, dlatego ceni sobie poczucie stabilizacji, jakie daje jej nowy trener.

    Świątek zaznaczyła również, że zależało jej na kimś z doświadczeniem i dobrym wyczuciem technicznym, kto pomoże jej rozwijać się w różnych aspektach gry. Współpraca rozpoczęła się w Akademii Rafaela Nadala na Majorce i — jak podkreśla tenisistka — rozwija się w bardzo obiecującym kierunku.

  • Głośny powrót Fissette’a? Rosjanie wieszczą hit. To wielka rywalka Świątek

    Głośny powrót Fissette’a? Rosjanie wieszczą hit. To wielka rywalka Świątek

    Już blisko miesiąc temu Iga Świątek oficjalnie zakończyła współpracę z Wimem Fissette’em. Od tamtego czasu belgijski trener wciąż nie wrócił do pracy w tourze. Wokół jego postaci jest szczególnie głośno w Rosji, a tamtejsi dziennikarze zaczęli łączyć go z Mirrą Andriejewą. W końcu wiele wskazuje, że 18-latka niebawem zmieni szkoleniowca. – Wygląda na to, że współpraca z Conchitą stopniowo dobiegła końca – czytamy.
    Tenis: Wim Fissette może podjąć współpracę z Mirrą Andriejewą

    Iga Świątek i Wim FissetteFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Bardzo głośno w ostatnim czasie było wokół Wima Fissette’a. W końcu Belg został zwolniony przez Igę Świątek, a kilka tygodni później jako kapitan reprezentacji Belgii mógł się cieszyć ze zwycięstwa w eliminacjach finałów Billie Jean King Cup przeciwko Stanom Zjednoczonym.

    Mimo to dalej pozostaje bez pracy w tourze, a o jego przyszłości robi się coraz ciekawiej. W środę rosyjskie media zaczęły łączyć go z Mirrą Andriejewą. Co prawda, ta wygrała niedawno turniej WTA 500 w Linzu, lecz w boksie nie było jej trenerki – Conchity Martinez.

    Ta dołączyła do niej w Stuttgarcie, jednakże portal championat.com wieści niebawem oficjalne rozstanie. Jak czytamy we wspomnianym źródle ewentualna współpraca Fissette’a i rosyjskiej tenisistki może być bardzo dobrym posunięciem.

    – Współpraca Mirry z Wimem może być obiecującym posunięciem i przynieść jej bogactwo nowych doświadczeń i umiejętności. Wygląda na to, że współpraca z Conchitą stopniowo dobiegła końca pod każdym względem, więc czas iść dalej – napisano.

    Ekspert jasno o Belgu i jego pracy. “Nie chciałbym”

    Nieco innego zdania zdaje się być Ilja Rywlin. Ten przekazuje, że biorąc pod uwagę współpracę 46-latka z Igą Świątek nie chciałby, żeby trenował Rosjankę. Co więcej, wskazuje, że jego poprzednie doświadczenia z młodszą zawodniczką (Qingwen Zheng) nie były udane.

    – Biorąc pod uwagę generalnie negatywne doświadczenia ze współpracy ze Świątek, nie chciałbym, żeby Fissette trenował teraz Mirrę. Wim pracował głównie z dojrzałymi zawodnikami, a kiedy został trenerem 20-letniej wówczas Qingwen Zheng ich współpraca trwała zaledwie kilka miesięcy – uzupełnia ekspert.

    Aktualnie Mirra Andriejewa jest dziewiątą rakietą świata. W 2025 roku wygrała dwa ważne turnieje rangi WTA 1000 – w Dubaju oraz Indian Wells. Najbliższy mecz Rosjanka rozegra w czwartek z Jeleną Ostapenko (godz. 17:00). Będzie to starcie w ramach 1/16 finału zmagań w Stuttgarcie.

    Arthur Fils – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Świątek zdradziła, co od razu zmienił u niej Roig. “Powrót do podstaw”

    Świątek zdradziła, co od razu zmienił u niej Roig. “Powrót do podstaw”

    Iga Świątek tuż przed startem rywalizacji w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat nowej współpracy trenerskiej oraz nadchodzącej części sezonu. Polska tenisistka przyznała, że na razie trudno jej jednoznacznie ocenić efekty pracy z nowym szkoleniowcem, ponieważ wszystko jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie.

    – To dopiero początek tej współpracy. Więcej będę mogła powiedzieć, gdy zaczniemy regularnie grać w turniejach. Czuję jednak, że to kierunek, który może mnie rozwinąć – zaznaczyła w rozmowie z Canal+Sport.

    Świątek, aktualnie czwarta rakieta świata, nie może zaliczyć początku sezonu do w pełni udanych. W trzech turniejach kończyła rywalizację na etapie ćwierćfinałów, a w Miami odpadła już w drugiej rundzie. Teraz jednak wchodzi w swoją ulubioną część sezonu – rozgrywki na kortach ziemnych, które od lat są jej największym atutem.

    – Zawsze z dużą radością witam sezon na mączce. Kiedy tylko zaczynam na niej grać, moja motywacja rośnie. To nawierzchnia, na której tenis wydaje mi się najbardziej logiczny i naturalny. Dzięki temu czerpię z gry największą przyjemność – podkreśliła Polka.

    Tenisistka została również zapytana o kulisy wyboru nowego trenera. Jak przyznała, sam proces decyzyjny nie był prosty i wymagał zaufania oraz odwagi.

    – Sam research to jedno, ale dopiero wyjście na kort pokazuje, jak trener naprawdę pracuje i komunikuje się z zawodnikiem. Tego nie da się ocenić przez telefon. Trzeba zaufać swojej decyzji i iść w nią w pełni. O Francisco słyszałam wiele dobrych opinii, rozmawiałam też o nim z Rafą Nadalem. Po naszej rozmowie utwierdziłam się w przekonaniu, że mamy podobną wizję pracy. To trener, który mówi wprost, co trzeba poprawić – wyjaśniła.

    Świątek zdradziła także, na czym skupili się podczas pierwszych treningów.

    – Na początku omówiliśmy, co chciałabym zmienić i jakie elementy wymagają poprawy według trenera. Na korcie wróciliśmy do podstaw, pracowaliśmy nad większym luzem w grze, żebym nie była spięta i skulona, bo to bardzo męczy. Chcemy też, żebym częściej korzystała z intuicji, która zawsze była moją mocną stroną. Skupiamy się również na regularności, bo tego ostatnio brakowało – przyznała.

    Polka podchodzi do zmian ze spokojem i nie oczekuje natychmiastowych efektów.

    – Daję sobie czas. Wierzę, że to proces, który zacznie przynosić rezultaty, ale nie musi się to wydarzyć od razu w Stuttgarcie czy Madrycie – dodała.

    Pierwszą rywalką Świątek w Stuttgarcie będzie doświadczona Niemka Laura Siegemund. Ich mecz zaplanowano na środowy wieczór, nie wcześniej niż o godzinie 18:30.

  • Tymczasowy trener w sztabie Świątek. To był angaż życia. Gratulacje popłynęły z całego świata

    Tymczasowy trener w sztabie Świątek. To był angaż życia. Gratulacje popłynęły z całego świata

    Iga Świątek rozpoczyna batalię o odzyskanie pozycji na szczycie światowego rankingu. Drogę do realizacji celu wyznaczy jej nowy opiekun Francisco Roig. Ma przed sobą niełatwe zadanie. Do tej pory Raszynianka osiągała najlepsze rezultaty ze szkoleniowcami… zatrudnionymi przez nią tymczasowo. Nie każdy pamięta, że ten, który wprowadził Igę na światowe salony, przyszedł do jej sztabu “na chwilę”. Zastępował trenera, który przebywał na L4.
    Iga Świątek na korcie w sportowym stroju zaciska pięść; w rogu zdjęcia Piotr Sierzputowski w białej czapce.

    Piotr Sierzputowski (na małym zdj.) był tym trenerem, który wprowadził Igę Świątek na światowe salonyNewspix.pl

    Iga Świątek gra zawodowo w tenisa od dekady. Zaczęła w wieku 15 lat. Od tamtej pory prowadzona była przez trzech trenerów. Z każdym z nich wygrała przynajmniej jeden turniej wielkoszlemowy. Ale lepiej radzili sobie ci, którzy w początkowym zamyśle zostali przez nią zatrudnieni tymczasowo – o czym obszernie poniżej.

    Całe trio przyćmić ma teraz Francisco Roig. Hiszpański szkoleniowiec przez 17 lat pracował w sztabie Rafaela Nadala. Jak długo przyjdzie mu czekać na pierwszy wygrany turniej z najlepszą polską tenisistką? Pierwsza szansa już teraz, w Stuttgarcie.

    Świątek wygrywa seniorski turniej już w debiucie. To był pierwszy krok na tenisowy olimp. Spędziła na nim 123 tygodnie

    Nazwiska dotychczasowych trenerów Świątek fanom tenisa są doskonale znane. Zaczynał Piotr Sierzputowski, schedę po nim przejął Tomasz Wiktorowski, a najnowszy jak na razie rozdział tej historii napisał Wim Fissette. Tylko ten ostatni wchodził do sztabu jako filar długofalowego projektu.

    Sierzputowski otrzymał ofertę dołączenia do sztabu Igi u schyłku wiosny 2016 roku. Miał wtedy zaledwie 23 lata, osiem lat więcej niż jego nowa podopieczna. Miał zostać tylko “na chwilę”. Ktoś po prostu musiał zastąpić Michała Kaznowskiego, który udał się na zwolnienie lekarskie.

    Z tej chwili zrobiło się jednak 5,5 roku. A efekt współpracy z Sierzputowskim okazał się spektakularny. Już w seniorskim debiucie Świątek w znakomitym stylu wygrała turniej ITF w Sztokholmie.

    W tym samym roku jesienią po raz pierwszy pojawiła się w rankingu WTA (903. lokata). Kiedy rozstawała się z młodym szkoleniowcem, jej nazwisko figurowało już w pierwszej dziesiątce. A na koncie miała triumf w juniorskim Wimbledonie i French Open, a przede wszystkim – wygraną w dorosłym Roland Garros. Ten ostatni sukces zaowocował dla jej ówczesnego mentora tytułem Trenera Roku WTA 2020.

    Sierzputowski na pierwszy tytuł z Igą w seniorskiej imprezie czekał pięć miesięcy. Jego następca Wiktorowski – niespełna trzy miesiące (WTA Doha). Opiekę nad najlepszą polską tenisistką objął w grudniu 2021 roku. Obie strony podkreślały, że… tylko na okres próbny.

    Ale znów zrobił się z tego piękny rozdział, który trwał do października 2024. To w tym okresie Świątek po raz pierwszy w karierze awansowała na 1. miejsce rankingu WTA (4 kwietnia 2022 ), wygrała cztery kolejne turnieje wielkoszlemowe (Roland Garros 2022, 2023, 2024 oraz US Open 2022) i zanotowała serię 37 wygranych meczów z rzędu.

    Polka spędziła na szczycie notowania w sumie 123 tygodnie. Miano pierwszej rakiety świata straciła… cztery dni po zatrudnieniu Wima Fissette’a. I do dzisiaj na pozycję liderki nie wróciła. Belg pozostaje jedynym jej trenerem, z którym kończyła współpracę z niższą pozycję rankingową niż w momencie podpisania kontraktu.

    Fissette na pierwszy triumf z Igą czekał najdłużej, bo aż dziewięć miesięcy. Ale było warto, bo premierowy sukces świętowano w Londynie. Właśnie tam w ubiegłym roku Raszynianka dokonała czegoś, co wydawało się nieosiągalne. Wygrała Wimbledon, przełamując wieloletnie fatum na kortach trawiastych.

    Misja belgijskiego trenera zakończyła się 23 marca 2026 roku. Tydzień po jego zwolnieniu Iga spadła w rankingu WTA z trzeciego na czwarte miejsce. Teraz wszystko w rękach rutynowanego Roiga.

    Nowy rozdział Świątek otwiera w turnieju Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie. Jej pierwszą rywalką będzie 38-letnia Niemka Laura Siegemund. Początek spotkania w środę nie przed godz. 18:30. Relację live z tego spotkania znajdziesz TUTAJ.
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski

    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski Urbanandsport / NurPhoto / NurPhoto via AFP – DAX Images / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tomasz Wiktorowski

    Tomasz WiktorowskiROB PRANGE / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP
    Mężczyzna w średnim wieku z krótkimi, zaczesanymi do tyłu włosami i zarostem, ubrany w niebieską koszulkę sportową, patrzący przed siebie na neutralnym tle.

    Wim Fissette, były trener Igi ŚwiątekArtur Widak/Nur PhotoAFP

    Arthur Rinderknech – Joao Fonseca. Skrót meczu.

  • Świątek miażdży Niemki, już 20-0. Była radość po 68 min gry z Siegemund

    Świątek miażdży Niemki, już 20-0. Była radość po 68 min gry z Siegemund

    Aż pół roku trzeba było czekać na kolejny mecz Igi Świątek w Europie, a dziewięć miesięcy – na pierwsze spotkanie w turnieju WTA. Ta chwila nastąpi w środę, 24-latka zacznie zmagania na kortach ziemnych w Porsche Arena. W Niemczech radziła sobie dotąd zazwyczaj dobrze, a w starciach z zawodniczkami z tego kraju – wybitnie. Jest tu też miejsce na spotkania z Laurą Siegemund: po jednym znacząco się cieszyła, po innym płakała. Jak to możliwe, skoro jej bilans z zawodniczkami z tego kraju wynosi 20:0?

    Tak cieszyła się Iga Świątek po ograniu Laury Siegemund w finale WTA w WarszawieAndrzej Iwańczuk/Nur PhotoAFP

    Dwa triumfy w czterech występach w Stuttgarcie, finał w Bad Homburg – trzy decydujące spotkania Iga Świątek zagrała w Niemczech, choć przecież za często w tym kraju nie występowała. Dwukrotnie zgłaszała się do turnieju w Berlinie, w obu przypadkach nastąpiła rezygnacja. Z Bad Homburg też się kiedyś wycofała, przed półfinałem, bo spieszyła się na Wimbledon. Ma nawet jeden mecz w tamtejszej Bundeslidze – i to nie tej najwyższej.

    Jedna rzecz jednak imponuje jeszcze bardziej. To 20 jej potyczek z tenisistkami z tego kraju: 18 w karierze profesjonalnej, wliczając w to zawody ITF, ale i dwa z czasów juniorskich, w tym z Jule Niemeier. Bilans? Same zwycięstwa, ledwie kilka straconych setów.

    Oczywiście, Polka nie grała z gwiazdami, bo nawet Angelique Kerber, w trakcie swoich trzech spotkań z Igą, najlepszy czas już miała dawno za sobą. Szczególne miejsce w tym zestawieniu ma jednak Laura Siegemund, czyli tenisistka, z którą 24-latka zacznie zmagania w Porsche Open 2026. W singlu mierzyły się dwa razy, raz stawką był tytuł. Ale wyszły na kort jeszcze w innym spotkaniu, w którym stawka byłą niezwykle prestiżowa. I wtedy Polka płakała.

    Jedyny finał WTA Igi Świątek w Polsce. Rywalką była Laura Siegemund. Kilka miesięcy później radość Niemki

    W turniejach ITF Igra grała z Niemkami cztery razy, w WTA – 13. To zestawienie domyka spotkanie z Moną Barthel w igrzyskach w Tokio, wtedy Świątek triumfowała 6:2, 6:2. Z Siegemund zmierzyła się po raz pierwszy w Madrycie, wiosną 2021 roku. 19-latka z Raszyna miała już w dorobku swój pierwszy tytuł Wielkiego Szlema, ale jednak wciąż uczyła się gry w tourze. Wtedy była faworytką, dość spokojnie pokonała znacznie starszą Niemkę 6:3, 6:3.

    A później zmierzyły się na koniec lipca 2023 roku – w miejscu szczególnym. W Warszawie, gdzie Iga chciała w końcu po raz pierwszy na polskiej ziemi wygrać zawodowy turniej z głównego cyklu. Rok wcześniej to się nie udało, wtedy na Legii były jeszcze korty ziemne. Tym razem zbudowano twarde, specjalnie pod ówczesną liderką rankingu.

    Swiątek zastanawiała się nawet, czy… nie zrezygnować z gry w decydującym momencie zawodów. Była zmęczona po Wimbledonie, tam doszła do ćwierćfinału. A w stolicy naszego kraju pogoda storpedowała cały harmonogram – w efekcie 1/4 finału z Lindą Noskovą musiała grać w sobotę, a w razie zwycięstwa – półfinał też tego dnia. Pokonała Czeszkę w 80 minut 6:1, 6:4, wieczorem zaczął bój z Belgijką Yaniną Wickmayer. I zostało ono przerwane w decydujących momentach drugiej partii, z uwagi na zapadające ciemności.
    dwie tenisistki trzymają trofea i tablice pamiątkowe, jedna z nich uśmiechnięta z pucharem i srebrną tacą, druga z poważnym wyrazem twarzy prezentuje dużą plakietę, w tle rozmyte postacie oraz zielone ogrodzenie kortu tenisowego

    Iga Świątek i Laura SiegemundAndrzej Iwańczuk/ NurPhotoAFP

    – O piątej rano zastanawiałam się, czy bezpiecznie jest grać te dwa mecze dzisiaj. Często w takich sytuacjach przychodzi kontuzja. Zdecydowałam się, że chcę wyjść na kort i dać z siebie jak najwięcej – mówiła wtedy, cytowana w Interii przez red. Olgierda Kwiatkowskiego.

    To było zwycięstwo numer 13 Polki z zawodniczką z Niemiec w profesjonalnej karierze. Na kolejne trzeba było czekać do stycznia 2024 roku. I tu najpierw była radość, a później łzy zawodniczki z Raszyna.
    Laura Siegemund i Alexander Zverev

    Laura Siegemund i Alexander Zverev po finale United CupDAVID GREYAFP

    Mowa bowiem o finale United Cup – Iga wygrała swoje spotkanie z Kerber 7:5, 6:3, później musiała czekać na wynik Huberta Hurkacza. A ten miał dwie piłki mistrzowskie w potyczce z Alexandrem Zverevem, przegrał jednak ten mecz. Decydował mikst, Iga z “Hubim” zmierzyli się z parą Zverev/Siegemund. I jednak Niemcy zgarnęli to trofeum, okazali się lepsi w trzecim secie.

    Bilans Igi Świątek z zawodniczkami z Niemiec w ITF/WTA:

    4:0 – Eva Lys (2022-26)

    3:0 – Angelique Kerber (2022-24)

    2:0 Laura Siegemund (2021-23)

    2:0 Mona Barthel (2018-21)

    2:0 Jule Niemeier (2022-23)

    1:0 Tatjana Maria (2023)

    1:0 Tamara Korpatsch (2019)

    1:0 Sarah Rebecca Sekulic (2018)

    1:0 Katharina Gerlach (2016)

    1:0 Anna Klasen (2016)

    Bilans Igi Świątek z zawodniczkami z Niemiec w meczach juniorskich:

    1:0 Jule Niemeier (2016)

    1:0 Irina Cantos Siemers (2015)
    Kobieta w sportowej kurtce i fioletowej czapce z daszkiem udziela wywiadu, siedząc przy mikrofonie na tle ściany z logo sponsorów.

    Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundDAVID GRAY / AFPAFP

    “Legii nie będzie łatwo się wydostać”. Hajto szczerze o sytuacji ekipy Papszuna.

  • Świątek miażdży Niemki, już 20-0. Była radość po 68 min gry z Siegemund

    Świątek miażdży Niemki, już 20-0. Była radość po 68 min gry z Siegemund

    Na kolejny występ Igi Świątek na europejskich kortach kibice musieli czekać aż pół roku, a jej powrót do rywalizacji w turnieju WTA następuje po dziewięciu miesiącach przerwy. Ten moment nadchodzi w środę, gdy 24-letnia Polka rozpocznie sezon na mączce w hali Porsche Arena w Stuttgarcie. Niemcy to dla niej teren dobrze znany i zazwyczaj bardzo szczęśliwy, szczególnie jeśli chodzi o mecze z reprezentantkami tego kraju. Co ciekawe, mimo perfekcyjnego bilansu 20 zwycięstw i ani jednej porażki, jedno z takich spotkań zakończyło się dla niej łzami.

    Świątek nie występowała w Niemczech zbyt często, a mimo to zdążyła już zapisać się tam kilkoma znaczącymi wynikami. W czterech startach w Stuttgarcie sięgnęła po dwa tytuły, a do tego dołożyła finał w Bad Homburg. Choć zdarzało jej się wycofywać z turniejów w Berlinie czy właśnie w Bad Homburg – choćby z powodu przygotowań do Wimbledonu – to kiedy już pojawiała się na korcie, potrafiła dominować. Ma też na koncie epizod w niemieckiej Bundeslidze, choć nie na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

    Jeszcze bardziej imponująco wygląda jej bilans przeciwko niemieckim tenisistkom. W całej karierze – zarówno juniorskiej, jak i seniorskiej – zmierzyła się z nimi 20 razy i za każdym razem wychodziła zwycięsko, tracąc przy tym zaledwie kilka setów. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie miała zbyt wielu okazji do gry z rywalkami ze ścisłej światowej czołówki. Nawet Angelique Kerber, z którą wygrała trzykrotnie, była już wtedy po swoich najlepszych latach.

    Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Laura Siegemund – pierwsza przeciwniczka Świątek w tegorocznym Porsche Tennis Grand Prix. Obie tenisistki spotkały się dotąd dwukrotnie w singlu i w obu przypadkach lepsza była Polka. Ich pierwsze starcie miało miejsce w Madrycie w 2021 roku, gdy młoda jeszcze Świątek, świeżo po swoim pierwszym triumfie wielkoszlemowym, pokonała bardziej doświadczoną Niemkę 6:3, 6:3.

    Drugie spotkanie miało znacznie większą wagę – odbyło się w finale turnieju WTA w Warszawie w 2023 roku. Był to wyjątkowy moment dla Świątek, która chciała wreszcie triumfować na polskiej ziemi. Turniej był jednak dla niej ogromnym wyzwaniem fizycznym i organizacyjnym. Po wymagającym Wimbledonie i opóźnieniach spowodowanych pogodą musiała rozegrać kilka spotkań w bardzo krótkim czasie. W sobotę pokonała Lindę Noskovą, a później zaczęła półfinał z Yaniną Wickmayer, który został przerwany z powodu ciemności.

    Dokończenie półfinału nastąpiło następnego dnia, a Świątek wygrała go po tie-breaku. Niemal bez chwili odpoczynku przystąpiła do finału z Siegemund. Mimo zmęczenia nie dała rywalce żadnych szans, wygrywając 6:0, 6:1. Było to jej 13. zwycięstwo nad Niemką w zawodowej karierze.

    Kolejne spotkania z zawodniczkami z Niemiec przyszły dopiero na początku 2024 roku podczas United Cup. Najpierw Świątek pokonała Kerber, ale losy trofeum rozstrzygały się później. Hubert Hurkacz miał dwie piłki mistrzowskie w meczu z Alexandrem Zverevem, jednak nie zdołał ich wykorzystać. O wszystkim zadecydował mikst, w którym duet Świątek/Hurkacz zmierzył się z parą Zverev/Siegemund. Tym razem to Niemcy okazali się lepsi, wygrywając w trzecim secie i sięgając po tytuł. To właśnie wtedy, mimo wcześniejszych zwycięstw, Polka schodziła z kortu ze łzami w oczach.

    Bilans Świątek przeciwko Niemkom pozostaje jednak imponujący. W zawodowym tourze pokonywała m.in. Evę Lys (4:0), Angelique Kerber (3:0), Laurę Siegemund (2:0), Monę Barthel (2:0) czy Jule Niemeier (2:0). Do tego dochodzą pojedyncze zwycięstwa nad Tatjaną Marią, Tamarą Korpatsch, Sarah Rebeccą Sekulic, Kathariną Gerlach i Anną Klasen. Już jako juniorka również nie miała sobie równych w starciach z Niemkami, wygrywając z Jule Niemeier i Iriną Cantos Siemers.

    Teraz historia może zatoczyć koło, bo to właśnie od meczu z Laurą Siegemund Świątek rozpocznie kolejny rozdział swojej kariery na europejskiej mączce. Patrząc na jej dotychczasowe wyniki, trudno nie uznać jej za zdecydowaną faworytkę – choć tenis nie raz pokazał, że nawet najbardziej oczywiste scenariusze potrafią się skomplikować.

  • Potężna sensacja w WTA Stuttgart. Turniejowa “5” kompletnie rozbita

    Potężna sensacja w WTA Stuttgart. Turniejowa “5” kompletnie rozbita

    Turniej WTA w Stuttgarcie ma rangę 500, a to oznacza, że wyłącznie cztery najwyżej rozstawione zawodniczki mają wolny los w pierwszej rundzie. Takiego statusu nie dostała tym razem Jasmine Paolini, mimo wycofania Aryny Sabalenki. Decydowało zaledwie 58 punktów w rankingu, o tyle więcej od niej miała Elina Switolina. Włoszka mimo to nie mogła narzekać na losowanie, miała dobrą ścieżkę do 1/4 finału. A tymczasem już na starcie została zaskoczone przez tenisistkę, która w Porsche Arenie wystąpiła już w sobotę. Bo musiała przebijać się przez kwalifikacje.
    article cover

    Zeynep SonmezMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    W turniejach rangi 250 nie ma żadnych “zwolnień” dla tenisistek najwyżej notowanych – muszą grać od pierwszej rundy. W tych WTA 500 jest jednak trochę inaczej – w niemal wszystkich, poza Brisbane i Charleston, drabinki są 28-osobowe, cztery tenisistki trafiają od razu do 1/8 finału.

    Często w ostatnich sezonach spotykało to też Jasmine Paolini, bo Włoszka miała pewne miejsce w TOP 10. A jednak poza Stuttgartem i Berlinem turnieje tej rangi nie cieszą się aż taką popularnością, by rwały do nich gwiazdy ze ścisłej czołówki. Świątek, Sabalenka czy Gauff oszczędzają siły na większe zawody. A później płacą kary, tracą punkty, za zbyt małą ilość WTA 500.

    Paolini w Porsche Open wystąpiła dotąd dwa razy – w 2024 roku odpadła w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną, rok temu zaś w półfinale z Aryną Sabalenką. O Włoszce można zaś powiedzieć to, że o ile z zawodniczkami ze ścisłego topu zazwyczaj przegrywa, z ich siłą, to z niżej notowanymi radzi sobie dobrze. Ostatni mecz z rywalką niżej notowaną niż jej środowa przeciwniczka Zeynep Sonmez przegrała w lipcu zeszłego roku w Montrealu.

    WTA Stuttgart. Jasmine Paolini kontra Zeynep Sonmez. Stawką 1/8 finału Porsche Open

    Teraz Paolini do rozstawienia z “czwórką” zabrakło zaledwie 58 punktów. O tyle w rankingu wyprzedzała ją w zeszłym tygodniu Elina Switolina. I to właśnie sprawiło, że Jasmine nie była zwolniona z gry w pierwszej rundzie.

    Na losowanie nie mogła narzekać: kwalifikantka w pierwszym starciu, później mecz z Leylah Fernandez, która zdążyła już wygrać swoją potyczkę. Nie jest to ścieżka zła – raczej stanowiąca dobrą rozgrzewkę pod potyczkę o ewentualny półfinał z Jeleną Rybakiną.

    Tymczasem los trochę dziś zakpił z faworytki.
    Zawodniczka tenisa ubrana w niebieską koszulkę unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, wyrażając radość i determinację po udanym zagraniu. Jasna opaska na nadgarstku z widocznym logo marki.

    Jasmine PaoliniJULIEN DE ROSAAFP

    Zeynep Sonmez w Stuttgarcie wygrała już dwa mecze – w kwalifikacjach. Nie ukrywajmy jednak, nie były to trudne boje, bo i tam rywalki były z trzeciego (Anne Lena Friedsam) i pewnie dziesiątego szeregu (Victoria Pohle). Tyle że dziś grała od początku z Włoszką na swoich warunkach. Wygrałą dwa pierwsze gemy, w trzecim prowadziła 40-0, miałą trzy szanse na podwójnego breaka. A najlepszą z nich – przy 15-40. Uderzyła forhendem wzdłuż linii, Włoszka pewnie by do piłki nie dobiegła, ale zatrzymała ją siatka.

    Tyle że nie miało to większego znaczenia. Sonmez grała kapitalnie, praktycznie nie popełniała błędów, rozrzucała bezradną światową ósemkę po korcie. Drugiego breaka wywalczyła w końcu na 4:1, później miała już setbole na 6:2. Dwa Jasmine obroniła, przy tym drugim Turczynka popełniła dopiero trzeci w secie niewymuszony błąd. Za chwilę też Paolini miała jedynego (sic!) break pointa w secie, przy 10 rywalki. Ale i tu zawiodła. Sonmez dłużej nie czekała, zamknęła partię, po 41 minutach było 6:2.

    Zawodniczka z Turcji grała momentami jak w transie. W pierwszej partii miała bilans 14/3 – patrząc na winnery i własne pomyłki. A w drugim kontynuowała tę serię. Od razu na starcie przełamała faworytkę po raz kolejny, skupiła się na swoim serwisie. Choć gdy przyszła szansa w siódmym gemie, znów wywalczyła breaka. I to do zera. Mimo że Włoszka starała się ryzykować. Tyle że byłą bezradna.

    Skończyło się na 6:2, 6:2, po 75 minutach. To wynik sensacyjny. Po raz ostatni zdobyła cztery gemy w meczu na początku listopada zeszłego roku. Tyle że wtedy rywalką była Sabalenka, a sama Jasmine grała mimo choroby.

    W 1/8 finału Sonmez zmierzy się z Leylah Fernandez.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju, z zamkniętymi oczami i dłońmi zakrywającymi twarz, w tle widoczna rakieta tenisowa, emocje i napięcie podczas meczu.

    Zeynep SonmezDavid GrayAFP
    Zawodniczka podczas dynamicznego serwisu tenisowego, z intensywnym wyrazem twarzy i rozmazanym ruchem rakiety podkreślającym szybkość akcji. W tle rozmyte sylwetki innych postaci i niebieskie boisko.

    Jasmine PaoliniWU ZHIZUNAFP

    “Legii nie będzie łatwo się wydostać”. Hajto szczerze o sytuacji ekipy Papszuna.

  • U Niemców Świątek wygrała dwa Porsche. Mało kto wie, jakim autem jeździła wcześniej

    U Niemców Świątek wygrała dwa Porsche. Mało kto wie, jakim autem jeździła wcześniej

    W tym roku w Stuttgarcie Iga Świątek może zdobyć już trzecie Porsche. Nie wszyscy jednak wiedzą, że zanim Polka otrzymała od Niemców swoją pierwszą nagrodę za zwycięstwo, jeździła już innym autem, które kilka lat temu – w podstawowej wersji – kosztowało około 100 tys. złotych.
    Iga Świątek za kierownicą Porsche. To nie było jej jednak pierwsze auto w życiu

    Iga Świątek Robert Prange/Getty Images

    Kibice Igi Świątek nie mogą się już doczekać powrotu swojej ulubienicy na kort. Po nieudanym tourne w Stanach Zjednoczonych i szybkich porażkach w Indian Wells oraz Miami, fani musieli czekać blisko miesiąc, by znów zobaczyć najlepszą polską tenisistkę w akcji.

    W środę oczekiwanie dobiegnie jednak końca. We wczesnych godzinach wieczornych, Świątek wyjdzie na kort w Stuttgarcie by zagrać swój pierwszy mecz w tegorocznej edycji turnieju. Jej rywalką będzie reprezentantka gospodarzy Laura Siegemund.

    Świątek ma bardzo dobre wspomnienia z poprzednimi edycjami tych zawodów. Dwukrotnie okazała się najlepsza, triumfując w 2022 i 2023 roku. Już wtedy, podobnie jak teraz, organizatorzy dla triumfatorki przewidzieli luksusowe Porsche, od głównego sponsora zmagań.

    WTA w Stuttgarcie. Takim autem jeździła Świątek zanim dostała Porsche

    I tym sposobem Świątek stała się właścicielką dwóch takich pojazdów. W 2022 roku otrzymała Porsche Taycan GTS Sport Turismo, a 12 miesięcy później Porsche Taycan Turbo S Cross Turismo. Co ciekawe, drugi model nie trafił jednak do garażu polskiej tenisistki. Świątek zdecydowała się, że otrzyma go jej ojciec.

    Pierwsze Porsche wygrane przez Polkę nie było jednak jej premierowym samochodem. Dzisiaj mało kto już o tym pamięta, ale tuż po zdaniu egzaminu na prawo jazdy (w grudniu 2021 roku) Świątek kupiła sobie MINI Clubman Cooper, którego cena w tamtym czasie – w wersji podstawowej – wynosiła około 100 tys. złotych. To było pierwsze auto Świątek w życiu.

    Pięć lat później Polka będzie mogła wygrać swoje trzecie Porsche. Tym razem organizatorzy turnieju w Stuttgarcie dla triumfatorki przygotowali Porsche 911 Carrera S Cabriolet, którego cena zwala z nóg. Kosztuje blisko 840 tys. złotych.
    tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem, z wyraźnie skupionym wyrazem twarzy, stoi na korcie, z ręką opartą na biodrze

    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    kobieta ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem niesie biały tenisowy worek przez ramię, na ręce ma opaskę, wokół widoczny rozmazany tłum kibiców na trybunach

    Iga Świątek trafiła na Laurę Siegemund w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    tenisistka w sportowym stroju i czapce z szeroko rozłożonymi ramionami wyraża radość, podchodząc w stronę wyciągniętej ręki kibica, na twarzy widoczne szerokie emocje i uśmiech

    Iga Świątek, finał WTA Stuttgart 2023Marijan Murat AFP

    Andrey Rublev – Mariano Navone. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport