• Trzysetowa batalia Świątek w Stuttgarcie. Ostapenko nagle wypaliła: Nienawidzimy

    Trzysetowa batalia Świątek w Stuttgarcie. Ostapenko nagle wypaliła: Nienawidzimy

    Po niemal miesięcznej przerwie Iga Świątek wraca na światowe korty. W środowy wieczór Polka zadebiutuje pod wodzą nowego trenera na WTA 500 Stuttgart. Jej pierwszą rywalką będzie Laura Siegemund. Niewykluczone, że w przypadku wygranej o półfinał turnieju Świątek zmierzy się ze swoją “zmorą”, czyli Jeleną Ostapenko. To właśnie z Łotyszką nasza tenisistka rozegrała ostatni mecz w Stuttgarcie. Wówczas była naprawdę bliska przełamania fatalnej passy.

    Jelena Ostapenko, Iga ŚwiątekFot. THOMAS KIENZLE / AL BELLOEast News

    Iga Świątek to dwukrotna mistrzyni Porsche Tennis Grand Prix. W Stuttgarcie triumfowała kolejno w 2022 (w debiucie) i 2023 roku, zgarniając nowiutkie samochody przygotowane przez organizatorów turnieju. W 2024 roku w półfinale lepsza okazała się Jelena Rybakina.

    Podczas zeszłorocznej edycji niemieckich zawodów Polka na etapie ćwierćfinału trafiła na Jelenę Ostapenko. Kibice tenisa doskonale wiedzą, że Łotyszka od lat jest “katem” naszej reprezentantki. Przed starciem w kwietniu 2025 roku bilans Świątek w starciach z o cztery lata starszą rywalką wynosił 0:5.

    Jaume Munar – Rafael Jodar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Ostapenko kompletnie zaskoczona przez Świątek. Poruszenie w Stuttgarcie. Polka ogłosiła po meczu

    Przyszła mistrzyni Wimbledonu miała nadzieję, że nareszcie uda jej się pokonać swoją “zmorę”. Zaczęło się od seta wygranego 6:3 przez Ostapenko. W pięciu poprzednich pojedynkach za każdym razem Łotyszka zwyciężała 2:0 lub 2:1, kiedy Świątek zgarniała pierwszą partię.

    Tym razem scenariusz był inny. Pierwszy raz w historii batalii z Jeleną Ostapenko Polka odbiła się po przegranym secie na start. W drugiej partii to Raszynianka pokonała triumfatorkę French Open z 2017 roku 6:3. Wydawało się, że możemy być świadkami dnia, w którym Iga Świątek nareszcie przełamie fatalną passę. Niestety tak się nie stało.

    W decydującym fragmencie spotkania łotewska zawodniczka nie straciła podania i zanotowała dwa przełamania, dzięki czemu ostatecznie wygrała 6:3, 3:6, 6:2. Podczas pomeczowej konferencji prasowej sama Polka wiedziała, że była naprawdę bliska upragnionego triumfu.

    – Dzisiaj był wyrównany mecz, więc na pewno miałam swoje szanse, żeby wygrać. Wcześniej te mecze wyglądały inaczej – ona wtedy grała odważnie i praktycznie perfekcyjnie trafiała każdą piłkę. Dziś popełniła trochę błędów. Miałam swoje okazje. Po prostu ich nie wykorzystałam – powiedziała, cytowana przez portal “WP SportoweFakty”.

    Jeden z dziennikarzy zapytał ją wówczas: – Jesteś wojowniczką, wspaniałą tenisistką, wygrywasz praktycznie ze wszystkimi. Dlaczego, na Boga, nie możesz wygrać z Ostapenko? Coś cię ewidentnie w niej irytuje? Z innymi wygrywasz.

    – Wyglądałam dziś na zirytowaną? Bardziej niż zwykle, kiedy przegrywam? – odpowiadała wymownie Świątek. Kilka słów po szóstym zwycięstwie nad Polką – prosto z kortu – rzuciła również Łotyszka. – Chyba obie nienawidzimy ze sobą grać. Mam bardzo dużo szacunku dla Igi i jej teamu za to, co zrobiła dla tenisa. Zawsze, kiedy wychodzę z nią na kort, to jestem gotowa na kolejną bitwę i nawet jeśli nie czuję się dobrze, to walczę. Dziś to pomogło, bo naprawdę walczyłam do ostatniego punktu – podkreślała.

    Jelena Ostapenko w zeszłym roku zgarnęła puchar w Stuttgarcie. W finale ograła Arynę Sabalenkę 6:4, 6:1, po czym wyjechała z kortu nowym Porsche. Teraz 28-latka będzie bronić tytułu. W pierwszym meczu zagra z Mirrą Andriejewą. Jeśli wygra, w 1/8 finału zmierzy się z Alycią Parks lub Noma Noha Akugue. W przypadku zanotowania drugiego zwycięstwa Ostapenko znów może spotkać się ze Świątek w ćwierćfinale. Zadanie do wykonania ma również Polka, którą od tego etapu zawodów dzieli tylko mecz z Laurą Siegemund.
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Sportowiec ubrany w czarną koszulkę i czapkę, stojący przy mikrofonie na tle niebieskiego ekranu, zakrywający twarz dłońmi wyrażając silne emocje.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Arthur Fils – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • 6:3 na start, ale co stało się potem. To był pierwszy triumf Polki nad Siegemund

    6:3 na start, ale co stało się potem. To był pierwszy triumf Polki nad Siegemund

    Iga Świątek już 15 kwietnia zmierzy się po raz trzeci w swojej karierze z Laurą Siegemund. Polka zagra z Niemką w II rundzie turnieju w Stuttgarcie, na rozpoczęcie swojej przygody z nowym trenerem, Francisco Roigiem. Wcześniej na kortach ziemnych panie zmierzyły się tylko raz – wówczas górą była obecna czwarta rakieta rankingu. Udało jej się wtedy pokazać bardzo dobrą grę przeciwko starszej i doświadczonej rywalce.
    Iga Świątek w granatowej bluzie i białej czapce na korcie tenisowym podczas meczu z Laurą Siegemund w Madrycie 2021.

    Iga Świątek w II rundzie turnieju WTA w Madrycie w 2021 roku pokonała Laurę SiegemundOscar J. BarrosoNewspix.pl

    Dla Świątek występ na kortach w Stuttgarcie będzie nowym otwarciem – po raz pierwszy wystąpi w turnieju pod opieką nowego trenera, Francisco Roiga. Wcześniej Polka trenowała zaciekle w akademii Rafaela Nadala, czym chętnie dzieliła się w sieci. Wielu jej fanów ma nadzieję na to, że wróci do swojej znakomitej dyspozycji i właśnie na kortach ziemnych dojdzie do miłych dla nich zaskoczeń po ostatnich trudnych miesiącach dla tenisistki.

    Iga Świątek zmierzy się z Laurą Siegemund

    W swoim pierwszym meczu w Stuttgarcie Świątek stanie naprzeciw Laury Siegemund. Urodzona w 1988 roku Niemka zawalczy o swój pierwszy triumf przeciwko Polce – dotychczas panie spotykały się na kortach dwukrotnie. W obu przypadkach górą była młodsza z zawodniczek.

    Tym razem z pewnością nie będzie łatwo – w pierwszej rundzie stuttgardzkiego turnieju Siegemund pokonała w niezwykle zaciętym meczu Wiktoriję Tomową. W drugim secie Tomowa była bliska zwycięstwa, ale ostatecznie to Niemka w tie-breaku pokazała, na co ją stać, wróciła do gry i w trzeciej partii pokonała rywalkę 6:1.

    Iga Świątek wygrała wtedy z Siegemund

    W 2021 roku Świątek i Siegemund starły się w drugiej rundzie turnieju w Madrycie. Dla Polki było to bardzo ważne zwycięstwo i choć w trzeciej rundzie odpadła w meczu z Ash Barty, to zwycięstwo z Niemką dodało jej skrzydeł.

    Choć to Siegemund miała przewagę zdobytych punktów po pierwszym serwisie, Świątek zaś znakomicie radziła sobie ze zdobytymi punktami z returnu i więcej wygrywała po drugim serwisie, popełniła wtedy również mniej błędów od swojej rywalki. Ostatecznie pokonała ją 6:3, 6:3 i co najmniej takiego wyniku życzymy jej i tym razem na jej ulubionej nawierzchni.
    kobieta ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem niesie biały tenisowy worek przez ramię, na ręce ma opaskę, wokół widoczny rozmazany tłum kibiców na trybunach

    Iga Świątek trafiła na Laurę Siegemund w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    tenisistka w sportowym stroju i czapce z szeroko rozłożonymi ramionami wyraża radość, podchodząc w stronę wyciągniętej ręki kibica, na twarzy widoczne szerokie emocje i uśmiech

    Iga Świątek, finał WTA Stuttgart 2023Marijan Murat AFP

    Paulina Czarnota-Bojarska podsumowuje 28. kolejkę PKO BP Ekstraklasy.

  • WTA 500 w Stuttgarcie. Gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Laura Siegemund? O której początek?

    WTA 500 w Stuttgarcie. Gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Laura Siegemund? O której początek?

    W środę, 15 kwietnia dojdzie do spotkania Iga Świątek – Laura Siegemund w turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie. Mecz ten będzie można oglądać zarówno w TV, jak i online.

    WTA 500 w Stuttgarcie. Iga Świątek – Laura Siegemund. Czy mecz będzie w by telewizji? Gdzie oglądać?

    W środę, 15 kwietnia zostanie rozegrane spotkanie w ramach drugiej rundy turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie Zmierzą się w nim Iga Świątek i Laura Siegemund. Pojedynek odbędzie się na korcie centralnym i został zaplanowany jako czwarty w kolejności od godz. 12:30. Mecz nie rozpocznie się szybciej niż o godz. 18:30.

    Transmisja telewizyjna tej rywalizacji będzie dostępna na Canal+ Sport 2.

    Mecz Iga Świątek – Laura Siegemund? w internecie. Gdzie znaleźć stream online z meczu drugiej rundy turnieju w Stuttgarcie?

    Spotkanie z udziałem Świątek i Siegemund dostępne będzie do obejrzenia także w internecie. Transmisję można śledzić w aplikacji Canal+ Online (po wykupieniu odpowiedniego pakietu). Tekstową relację LIVE przeprowadzi portal WP SportoweFakty.

    Darmowa relacja LIVE z meczu Iga Świątek – Laura Siegemund na WP SportoweFakty.

    Początek meczu Świątek – Siegemund: po godz. 18:30. Transmisja TV: Canal+ Sport 2. Stream online: Canal+ Online (po wykupieniu odpowiedniego pakietu).

    Mecz drugiej rundy turnieju WTA 500 Stuttgart pomiędzy Iga Świątek a Laura Siegemund zapowiada się jako jedno z najciekawszych spotkań środowego harmonogramu. Rywalizacja odbędzie się 15 kwietnia na korcie centralnym w Porsche Arena i przyciąga uwagę zarówno kibiców w Polsce, jak i w Niemczech.
    🕒 Kiedy mecz Świątek – Siegemund?
    Spotkanie zostało zaplanowane jako czwarte w kolejności od godziny 12:30, co oznacza, że jego rozpoczęcie przewidziano nie wcześniej niż o 18:30. W praktyce godzina ta może się jeszcze nieco przesunąć, jeśli wcześniejsze pojedynki okażą się długie i wyrównane – co w turniejach WTA zdarza się dość często.
    📺 Gdzie oglądać transmisję w TV?
    Polscy kibice będą mogli śledzić ten pojedynek na żywo w telewizji. Transmisję przeprowadzi kanał:
    Canal+ Sport 2
    To właśnie ta stacja posiada prawa do pokazywania wielu turniejów WTA, w tym prestiżowych zawodów w Stuttgarcie.
    💻 Stream online – gdzie obejrzeć w internecie?
    Dla osób preferujących oglądanie w sieci dostępna będzie transmisja poprzez:
    Canal+ Online – dostęp po wykupieniu odpowiedniego pakietu
    Dodatkowo kibice mogą śledzić przebieg spotkania w formie relacji tekstowej:
    WP SportoweFakty – darmowa relacja LIVE punkt po punkcie
    🔍 Kontekst meczu
    Dla Igi Świątek będzie to ważny etap turnieju. Polka od lat świetnie radzi sobie na nawierzchni ziemnej, a Stuttgart – choć rozgrywany w hali – oferuje specyficzne warunki, które premiują zawodniczki dobrze poruszające się i potrafiące kontrolować wymiany.
    Z kolei Laura Siegemund to tenisistka bardzo niewygodna, szczególnie na własnym terenie. Niemka znana jest z niekonwencjonalnego stylu gry, częstych skrótów oraz zmiany tempa, co może sprawić Świątek sporo problemów.
    ⚔️ Czego się spodziewać?
    Choć faworytką pozostaje Świątek, mecz nie musi być jednostronny. Siegemund gra przed własną publicznością i potrafi wykorzystywać presję po stronie rywalek. Kluczowe będą:

    To spotkanie może być ważnym testem formy dla Igi Świątek na początku sezonu na mączce. Jeśli utrzyma koncentrację i narzuci swój rytm gry, powinna awansować dalej – ale Siegemund na pewno tanio skóry nie sprzeda.
    Jeśli chcesz, mogę też �⁠przeanalizować ich bilans bezpośrednich spotkań albo �⁠przewidzieć wynik 👀

    ZOBACZ WIDEO: Grał w Wiśle Kraków. Teraz jest gwiazdą futsalu. “Hala to nie była ucieczka”

  • Trzysetowa batalia Świątek w Stuttgarcie. Ostapenko nagle wypaliła: Nienawidzimy

    Trzysetowa batalia Świątek w Stuttgarcie. Ostapenko nagle wypaliła: Nienawidzimy

    Po blisko miesięcznej przerwie Iga Świątek wraca do rywalizacji na światowych kortach. W środowy wieczór Polka rozpocznie swój występ w turnieju Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie, gdzie po raz pierwszy zaprezentuje się pod okiem nowego trenera. Jej premierową rywalką będzie Laura Siegemund. Jeśli Świątek odniesie zwycięstwo, w kolejnej rundzie może dojść do jej kolejnego starcia z niewygodną przeciwniczką – Jelena Ostapenko, z którą ma wyjątkowo niekorzystny bilans.

    Świątek ma w Stuttgarcie bardzo dobre wspomnienia – triumfowała tu dwukrotnie, w 2022 i 2023 roku, sięgając po tytuł już przy debiucie, a następnie skutecznie go broniąc. W 2024 roku jej marsz po kolejne trofeum zatrzymała dopiero w półfinale Jelena Rybakina.

    Podczas ubiegłorocznej edycji turnieju Polka w ćwierćfinale zmierzyła się z Ostapenko, która od lat pozostaje dla niej wyjątkowo trudną rywalką. Przed tamtym pojedynkiem bilans ich spotkań wynosił aż 0:5 na korzyść Łotyszki.

    Mecz rozpoczął się od wygranej Ostapenko 6:3, jednak tym razem scenariusz był inny niż wcześniej. Po raz pierwszy w historii swoich pojedynków ze starszą o cztery lata rywalką Świątek potrafiła odwrócić losy meczu po przegranym pierwszym secie. W drugiej partii Polka zwyciężyła 6:3 i wydawało się, że jest na dobrej drodze, by wreszcie przełamać niekorzystną serię.

    Decydujący set należał jednak do Ostapenko, która nie oddała własnego podania i dwukrotnie przełamała serwis Świątek, wygrywając ostatecznie 6:3, 3:6, 6:2. Po meczu Polka nie ukrywała, że była bliska zwycięstwa.

    – To był bardzo wyrównany pojedynek, miałam swoje szanse. Wcześniej nasze mecze wyglądały inaczej – ona grała wtedy niezwykle odważnie i trafiała niemal wszystko. Tym razem popełniała więcej błędów, ale nie wykorzystałam swoich okazji – przyznała.

    Na konferencji prasowej padło również pytanie o trudności w rywalizacji z Łotyszką. Świątek odpowiedziała z nutą ironii, sugerując, że frustracja to naturalna reakcja w takich sytuacjach.

    Z kolei Ostapenko, tuż po spotkaniu, podkreśliła, że ich pojedynki zawsze są wymagające dla obu stron. Przyznała, że mimo ogromnego szacunku do Świątek i jej zespołu, każde ich starcie to prawdziwa bitwa, w której liczy się walka do ostatniej piłki.

    Łotyszka ma zresztą świetne wspomnienia ze Stuttgartu – w ubiegłym roku sięgnęła po tytuł, pokonując w finale Aryna Sabalenka 6:4, 6:1. W tegorocznej edycji rozpocznie zmagania od meczu z Mirra Andreeva. Jeśli odniesie dwa zwycięstwa, ponownie może stanąć naprzeciwko Świątek w ćwierćfinale.

    Warunkiem takiego scenariusza jest jednak wygrana Polki w pierwszym meczu. Spotkanie Świątek z Siegemund zaplanowano na środę 15 kwietnia, najwcześniej o godzinie 18:30. Wcześniej na korcie zobaczymy pojedynek Ostapenko z Andriejewą.

  • 14-letni syn Fury’ego zaatakował Joshuę. Brutalność dzieciaka “Króla Cyganów”

    14-letni syn Fury’ego zaatakował Joshuę. Brutalność dzieciaka “Króla Cyganów”

    Po obejrzeniu zajścia po walce Tysona Fury’ego z Arsłanbekiem Machmudowem niektórzy gorzko żartują, że bez testów na ojcostwo wiadomo, kto jest ojcem 14-latka o imieniu Prince. Nastoletni Fury junior dał popis rażącej impertynencji, choć być może jeszcze nie zna tego słowa, więc właściwiej byłoby powiedzieć brutalności i chamstwa. To, jak potraktował potężnego Anthony’ego Joshuę, uwieczniło nagranie. Dowody są niezbite.

    HENRY NICHOLLS/AFP / Youtube/@iFL TVHENRY NICHOLLS/AFP / Youtube/@iFL TVPUSTE

    37-letni Tyson Fury na wielkiej gali w Londynie zrzucił rdzę, w powrotnej walce praktycznie do jednej bramki, po ledwie kilkuminutowych kłopotach, pokonał silnego jak tur, ale pod względem bokserskiego wyszkolenia surowego jak drewno Arsłanbeka Machmudowa i… No właśnie, i co?

    Fury odbił się do Joshuy. Wtedy doskoczył jego 14-letni syn Prince

    Samozwańczy “Król Cyganów” w ostatnich latach nie tylko boksersko nadawał ton wadze ciężkiej, ale w równym (a może większym stopniu) uwagę ogniskował swoim niepodrabialnym zachowaniem. Nieraz bywało śmiesznie, bo w swoim słowotoku potrafił w zabawny sposób wywołać salwy śmiechu, ale wielokrotnie wypowiadał się w sposób skandaliczny. Miał coś takiego, jak Mike Tyson, który swoją przeraźliwością wielu rywali pokonywał mentalnie zanim zdołali wejść do ringu.

    Potężnie zbudowany Anglik okrutnie wybił sobie zęby na Ołeksandrze Usyku. Na tym “brzydkim króliku” – tak nazywał Ukraińca, który rozmiarem miał do niego nie przystawać, a unikalne wyszkolenie i tak miało obrócić się w popiół w konfrontacji z prawdziwym ciężkim. A było dokładnie odwrotnie.

    Według ustaleń Interii Usyk chciałby historię zaciętych starć z Furym domknąć trylogią. Także dlatego, że taki pojedynek znów niósłby za sobą gwarancję gigantycznych gaż, liczonych na głowę w dziesiątkach (a może setkach) milionów dolarów. Ten plan jest jednak obarczony ryzykiem, z kolei sam Tyson całym sobą zagiął parol na odwlekany przez lata bój z Anthonym Joshuą. Obaj są byłymi mistrzami świata, ale ta walka wciąż ma nieprawdopodobny potencjał, nie tylko na rynku brytyjskim, bowiem spotkałoby się dwóch wielkich i godnych siebie rodaków.

    Jednak Fury i jego akolita, od kilku lat najpotężniejszy płatnik w boksie Turki Alalshikh, popełnili strategiczny błąd. Wykoncypowali sobie, że przechytrzą Joshuę, czyli tuż po werdykcie z Machmudowem wciągną go do ringu i ogłoszą walkę. Tymczasem na naszych oczach okazało się, że ten pojedynek wcale nie jest jeszcze dogadany. “AJ wykonał majstersztyk. Co wcale nie było łatwe, bo najwyraźniej liczono, że emocje go bardziej poniosą i przystempluje walkę. Ustawił się w pozycji negocjacyjnego asa, więc teraz płaćcie mu złotem” – napisałem w reakcji na portalu X.

    Niespodziewane sceny miały miejsce za kulisami, właśnie w reakcji na to, jak postąpił były mistrz świata wagi ciężkiej. Szokujące jest jednak to, że brutalny atak słowem przeprowadził… 14-latek. Kto? Latorośl “Króla Cyganów”, Prince Fury. Młodzian stanął przed kamerą kanału iFL TV i zaczął wymyślać Joshui.

    – Joshua jest ci***. Nie chce walczyć. Jest tchórzem, po prostu. Słuchaj, słyszałem to w jego głosie, cholernie się trząsł. Słyszałeś to gó***? Odsunął się i całkowicie wycofał. „Nie wiem, o co chodzi. Jeśli chce walczyć, może walczyć. Prawdopodobnie straci twarz, ale zostawmy go w spokoju. Jeśli nie chce walczyć, to nie chce walczyć, mój tata się tym nie przejmuje” – atakował dzieciak.

    A dziennikarza najwyraźniej zatkało, bo w pierwszym słowie reakcji stać go było tylko na zwrot: “niewiarygodne”.

    Na to wszystko poniosły się słowa jego mamy Paris, która z oddali krzyknęła: “czas iść spać”, na co roześmiany nastolatek z uśmiechem na twarzy wypalił: “Jestem teraz od ciebie wyższy, nie możesz mi mówić, co mam robić”. Po chwili spotkali się z panią Paris, którą poinformowano, co syn powiedział do kamery. “Lepiej się zachowuj” – zwróciła mu uwagę. To wywołało kolejną żartobliwą wymianę zdań, aż w końcu skutecznie odciągnęła syna od dalszego wywiadu.

    Zdążył dodać, że w ślady ojca zamierza pójść także pod względem sportowym. – Nie chodzi o to, że chcę, ale o to, że zamierzam. Planuję to zrobić. Zostanę mistrzem świata wagi ciężkiej – obwieścił z ogromną pewnością siebie.
    uśmiechnięty młody mężczyzna w sportowej kurtce trzyma zaciśnięte pięści w geście bokserskim, na pierwszym planie widoczny mikrofon z logo, w tle korytarz i rozmyte postacie

    Prince Fury, syn Tysona Fury’egoyoutube/iFL TVPUSTE

    Fury przygotowuje się do walki w wadze ciężkiej z Usykiem w

  • Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Iga Świątek przygotowuje się do swojego pierwszego występu podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, jednak jeszcze przed wyjściem na kort sporo uwagi przyciągnęły jej słowa z konferencji prasowej. WTA postanowiła je wyróżnić, publikując specjalne zestawienie najciekawszych wypowiedzi dnia medialnego.

    Dla raszynianki start w Niemczech ma szczególne znaczenie. To nie tylko początek sezonu na jej ulubionej nawierzchni, czyli kortach ziemnych, ale również debiut pod okiem nowego szkoleniowca – Francisco Roig. Nic więc dziwnego, że temat współpracy z Hiszpanem zdominował spotkanie z mediami. Polka została zapytana o to, kiedy można spodziewać się pierwszych efektów ich wspólnej pracy.

    Świątek podkreśliła, że już dostrzega pozytywne zmiany podczas treningów, ale jednocześnie zachowuje realizm. Zaznaczyła, że rozwój nie następuje z dnia na dzień i wymaga cierpliwości. Jak przyznała, zarówno ona, jak i jej trener, kładą nacisk na spokojne podejście i dawanie sobie czasu na wdrożenie nowych elementów.

    Tenisistka jasno zaznaczyła również, że nie zamierza wywierać na sobie nadmiernej presji. Jej zdaniem poprawa powinna najpierw pojawić się na treningach, a dopiero później przełożyć się na wyniki meczowe. Cały proces określiła jako długofalowy, porównując go do maratonu, a nie krótkiego sprintu. To właśnie to podejście zostało szczególnie docenione przez WTA.

    Organizacja przytoczyła jej słowa w zestawieniu „10 najlepszych cytatów z dnia medialnego”, podkreślając dojrzałość i świadomość zawodniczki w kontekście pracy z nowym trenerem.

    W tym samym rankingu znalazły się także wypowiedzi innych czołowych tenisistek. Jedną z nich była Jelena Rybakina, która została zapytana o rywalizację rankingową z Aryna Sabalenka. Kazaszka przyznała, że nie skupia się na zdobywaniu punktów w każdym turnieju, lecz na jak najlepszej grze i dochodzeniu jak najdalej w zawodach.

    Świątek, jako jedna z najwyżej rozstawionych zawodniczek, miała w pierwszej rundzie wolny los. Swój pierwszy mecz rozegra dopiero w drugiej rundzie, gdzie jej rywalką będzie Laura Siegemund. Spotkanie zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 18:30, po zakończeniu pojedynku pomiędzy Jelena Ostapenko a Mirra Andreeva.

  • “Kara” dla Pudzianowskiego po spotkaniu z Nawrockim. Polityk KO ogłasza

    “Kara” dla Pudzianowskiego po spotkaniu z Nawrockim. Polityk KO ogłasza

    Wciąż gorąco wokół sportowego spotkania Karola Nawrockiego i Mariusza Pudzianowskiego. Nastroje jeszcze mocniej podgrzał komentarz polityka Koalicji Obywatelskiej, który “ukarał” strongmana dosadną uwagą. Obwieścił, że konsekwencją treningu z prezydentem jest… utrata szacunku do “Pudziana”. Internauci nie przechodzą obok tego obojętnie, a i sam działacz wcale nie odpuszcza.

    Mariusz Pudzianowski, prezydent Karol NawrockiMAREK KUDELSKI/AGENCJA SE/Lev Radin/Rex FeaturesEast News

    Mariusz Pudzianowski miał okazję spotkać się z Karolem Nawrockim, a nawet odbyć z prezydentem wspólny trening siłowy. Zdjęcia dokumentujące wydarzenie trafiły do sieci i wywołały potężne poruszenie oraz szeroko zakrojoną dyskusję. Internauci podzielili się na dwa obozy. Jedni pozytywnie ocenili taką aktywność i głowy państwa i strongmana, drudzy nie zostawili na prezydencie oraz sportowcu suchej nitki.

    O ostudzenie emocji i spojrzenie na sprawę z dystansem apelował Łukasz Jurkowski, były zawodnik MMA. “Nie widzę w tym nic, by odpalało emocjami takimi jak w komentarzach pod postem Pana Prezydenta. No ludzie, idźcie na spacer… lub na siłownię. Sportowy tryb życia. I fajnie” – napisał na platformie X.

    Nastroje jednak niezbyt się uspokoiły. A dodatkowo podgrzał je m.in. komentarz jednego z polityków związanych z Koalicją Obywatelską. Jednym zdaniem wzburzył wielu.

    Atak po spotkaniu Nawrockiego i Pudzianowskiego. Bolesne konsekwencje?

    “Kilka dni temu miałem okazję potrenować z Prezydentem Polski i muszę przyznać – ma charakter chłop! Mimo że umowa była taka, żeby ‘nie cisnąć’ na maksa, to nie odpuścił i 150 kg na ławce pękło! Jak na kogoś, czyim konikiem jest boks, to naprawdę zacny wynik. Szacun!” – pisał Mariusz Pudzianowski obok zdjęć z prezydentem.

    “Miło było zamienić kilka zdań, nie tylko o sporcie. Mamy podobne spojrzenie na wiele spraw. Z takim przywódcą, który ma swoje zdanie i przed nikim się nie płaszczy, można stać w jednej linii. Właśnie kogoś tak zdecydowanego Polska potrzebowała” – dodawał.

    Jego wpis w mediach społecznościowych zebrał ponad 60 tys. reakcji oraz przeszło 8 tys. komentarzy. W jednym z nich opinią podzielił się Piotr Fitowski, działacz społeczny, niegdysiejszy kandydat na burmistrza Nysy z ramienia Koalicji Obywatelskiej, w 2024 roku bezskutecznie starający się o mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

    “I teraz cały szacunek do pana panie Mariuszu padł. Przykro” – tymi słowami skomentował spotkanie “Pudziana” z prezydentem Nawrockim, tym samym niejako “karząc” strongmana. I ruszyła lawina. Internauci krytycznie podchodzą do opinii polityka, a on wdaje się z nimi w dyskusję, co – jak się zdaje – jeszcze zaognia sytuację.

    Jest Pan śmieszny, skoro myśli Pan, że ludzie przestaną szanować Pana Mariusza, bo ma sympatię do Pana Prezydenta. Nawet w sporcie tworzycie podziały

    Wcześniej Fitowski, za pośrednictwem własnego profilu, niezbyt życzliwie opiniował głowę państwa. “Tam gdzie kończy się kultura, zaczyna się Nawrocki” – pisał o prezydencie. Innym razem odnosił się do transparentów wywieszanych przez kibiców po decyzji Nawrockiego o zawetowaniu nowelizacji Kodeksu postępowania karnego.

    “Nosił wilk razy kilka… ponieśli i wilka. Na meczu Górnik Zabrze – Raków Częstochowa pojawił się Karol Nawrocki. Pewnie liczył na oklaski i zdjęcia z kibicami. Dostał… gwizdy. (…) Weto wobec rozwiązań wzmacniających bezpieczeństwo państwa, kiedy za granicą trwa wojna, a do tego próba robienia z siebie stadionowego twardziela. Tylko że jest jedna rzecz, której nie da się ograć PR-em. Kibice nie są głupi. Samo udawanie gangusa, krzyczenie na stadionie i pozowanie na ‘swojego chłopa’ nie sprawi, że ludzie będą klaskać, gdy ktoś robi rzeczy, które uderzają w nich samych. I wygląda na to, że coraz więcej ludzi zaczyna to widzieć” – podsumowywał.
    Mężczyzna w garniturze i krawacie pozuje w pomieszczeniu, w tle widoczna rozmyta biało-czerwona flaga.

    Prezydent RP Karol NawrockiMateusz KotowiczReporter
    mężczyzna o muskularnej sylwetce w czarnej koszulce z nadrukiem postaci w pozie bokserskiej wykonuje gest rękami, w tle rozmyte drzewa

    Mariusz PudzianowskiKarol MakuratEast News
    Mężczyzna w ciemnej kurtce zimowej stoi na śniegu, spoglądając w dół z poważnym wyrazem twarzy, tło rozmyte, obok widoczna sylwetka innej osoby w czapce.

    Prezydent RP – Karol NawrockiMARCIN GOLBA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP AFP

    BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała – Developres Rzeszów. Skrót meczu.

  • Rybakina czekała na Sznajder. 90 minut w Stuttgarcie. Jednak Rosjanka

    Rybakina czekała na Sznajder. 90 minut w Stuttgarcie. Jednak Rosjanka

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie jest pierwszym sprawdzianem formy na mączce dla większości tenisistek z TOP 10 rankingu WTA. Wcześniej w Charleston wystąpiła Jessica Pegula, w Linzu Mirra Andriejewa. I to tyle. W Niemczech obsada jest dużo lepsza, mimo wycofania Aryny Sabalenki. A turniejową “1” została w tej sytuacji Jelena Rybakina, która we wtorek już po godz. 23 poznała swoją pierwszą rywalkę.

    Diana Sznajder (z lewej) i Jelena RybakinaArtur Widak/Nur Photo & Williams WestAFP

    Właściwie tylko jeden turniej rangi 500 jest w stanie dorównać zainteresowaniem zawodniczek temu w Porsche Arenie. I też w Niemczech – na trawie w Berlinie. Do obu zgłaszają się największe gwiazdy, w obu “cut-off”, czyli cięcie na liście zgłoszeń następuje zazwyczaj gdzieś w okolicach 25. pozycji. To też efekt mniejszych drabinek, w których cztery zawodniczki najwyżej rozstawione zaczynają zmagania już od 1/8 finału.

    W tym roku ten przywilej mają: Jelena Rybakina, Coco Gauff, Iga Świątek i Elina Switolina. Polka i Amerykanka swoje pierwsze rywalki poznały w poniedziałek, później Ukrainka dowiedziała się, że w środę czeka ją pojedynek z Evą Lys – Niemką, ale urodzoną w Ukrainie. A na końcu swoją przyszłość poznała Rybakina.

    WTA Stuttgart. Diana Sznajder na korcie centralnym w Porsche Arenie. Koniec meczu już po godz. 23

    Kazaszka jest oczywiście jedną z głównych faworytek do triumfu, jeśli nie tą największą. W Stuttgarcie może kontynuować serię wygranych spotkań, bo przecież dwa lata temu zjechała tu z podestu nowym modelem Porsche, choć za kierownicą w ruchu ulicznym mogła pojawić się dopiero kilka miesięcy później. W Dubaju uzyskała bowiem prawo jazdy. Rok temu do Niemiec nie przyjechała – kilka dni wcześniej grała dla Kazachstanu w Australii w BJK Cup, odpuściła ten turniej.
    tenisistka w żółtym stroju uderza piłkę rakietą podczas intensywnej gry, skoncentrowana na ruchu i wysiłku

    Diana Sznajder, Stuttgart 2026MARIJAN MURAT/DPAAFP

    Po losowaniu było jasne, że 26-latka zmierzy się albo z młodszą od siebie Dianą Sznajder, albo ze starszą Tamarą Korpatsch. Niemka dostała w Stuttgarcie dziką kartę, ale trzeba docenić, że tydzień temu w Linzu wygrała trzy spotkania. W tym z 33. w rankingu WTA Jaqueline Cristian.

    Faworytką była oczywiście Rosjanka, której ostatnio rzadziej już zdarzają się wpadki z rywalkami aż tak nisko notowanymi. I choć wygrała, to jednak po zaskakująco długim spotkaniu.

    Ten mecz kończył wtorkową rywalizację w Porsche Open – zaczął się już po godz. 21.30. Niemka miała swoją szansę, by dłużej zostać w grze w pierwszej partii, choć po dwóch przełamaniach przegrywała już 1:4. Połowę strat odrobiła, złapała kontakt, serwowała po remis. I była dwie piłki od niego, prowadziła 30-0. Tyle że ostatecznie Sznajder wywalczyła kolejnego breaka, a później zamknęła seta na sucho.

    Kluczowe okazały się dwa pierwsze gemy po przerwie – oba bardzo długie, oba zapisane na konto 22-letniej Rosjanki. Sznajder odskoczyła, miała już pełną kontrolę nad spotkaniem. Po 90 minutach gry sędzia Martina Baldi orzekła jej wygraną 6:3, 6:1.

    Sznajder już więc co najmniej powtórzyła rezultat z poprzedniej edycji turnieju w Stuttgarcie. Wtedy przegrała na etapie 1/8 finału z Elise Mertens, teraz poprzeczka będzie zawieszona wyżej. Tyle że dla Rybakiny ten mecz też może okazać się pułapką. Dotąd bowiem nie mierzyła się w oficjalnym meczu z agresywnie i ryzykownie grającą Rosjanką.

    Do ich potyczki dojdzie w czwartek.
    Diana Sznajder

    Diana SznajderAFP
    Tamara Korpatsch

    Tamara KorpatschAlex Nicodim/ NurPhoto via AFPAFP

    Andrey Rublev – Mariano Navone. Skrót meczu.

  • Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie nabiera tempa, a wtorkowy wieczór przyniósł kibicom prawdziwy tenisowy thriller. Na korcie pojawiła się reprezentantka gospodarzy Eva Lys, która jeszcze niedawno mierzyła się z Iga Świątek. Jej rywalką była Paula Badosa, uczestnicząca w turnieju dzięki dzikiej karcie. Gdy Hiszpanka prowadziła już 6:2, 4:1 i 40:15, wydawało się, że zwycięstwo ma na wyciągnięcie ręki. Tymczasem wydarzenia na korcie potoczyły się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.

    Na początku roku Lys zmierzyła się ze Świątek podczas United Cup. Wówczas Niemka zaskoczyła, wygrywając pierwszego seta 6:3. Ostatecznie jednak Polka odwróciła losy meczu i triumfowała w trzech partiach, pomagając swojej reprezentacji sięgnąć po końcowe zwycięstwo w całym turnieju.

    Od tamtego czasu forma Lys nie była imponująca — przegrała trzy kolejne spotkania. Szansę na przełamanie złej passy otrzymała właśnie w Stuttgarcie, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na wymagającą rywalkę.

    Początek meczu zdecydowanie należał do Badosy. Hiszpanka narzuciła wysokie tempo gry, imponując siłą i precyzją uderzeń. Szczególnie skutecznie wykorzystywała topspinowe zagrania na bekhend przeciwniczki. Niemka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi i w pierwszym secie ugrała zaledwie dwa gemy, przegrywając 2:6.

    Druga partia długo układała się pod dyktando Badosy. Przy stanie 4:1 i prowadzeniu 40:15 była o krok od kolejnego gema. Wtedy jednak nastąpił niespodziewany zwrot — seria błędów serwisowych sprawiła, że Hiszpanka straciła podanie. Ten moment okazał się punktem zwrotnym spotkania.

    Lys nabrała pewności siebie i zaczęła grać znacznie odważniej, uderzając płasko i agresywnie. Z wyniku 1:4 szybko zrobiło się 4:4, a mecz nabrał zupełnie nowej dynamiki. Niemka po raz pierwszy objęła prowadzenie przy stanie 5:4, choć Badosa zdołała jeszcze wyrównać asem serwisowym. W końcówce seta Hiszpanka popełniła jednak dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu przy stanie 5:6, co przesądziło o jej porażce 5:7. Jej frustracja była widoczna — na moment uklękła na korcie, nie mogąc uwierzyć w rozwój wydarzeń.

    Decydujący set był pełen emocji i zwrotów akcji. Na początku zawodniczki przełamywały się nawzajem, co dało wynik 2:2. Później gra się wyrównała, ale to Lys wykazała się większą odpornością psychiczną. Przy stanie 5:4 wykorzystała break pointa, który był jednocześnie piłką meczową.

    Tym samym 24-letnia Niemka dokonała rzeczy niemal niemożliwej — odwróciła losy meczu ze stanu 2:6, 1:4 i pokonała Badosę 2:6, 7:5, 6:4 po ponad dwóch godzinach walki. W 1/8 finału czeka ją starcie z Elina Switolina.

  • Ledwo rozstał się ze Świątek, a tu taki wielki sukces. Fissette świętuje

    Ledwo rozstał się ze Świątek, a tu taki wielki sukces. Fissette świętuje

    Reprezentacja Belgii awansowała do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, pokonując 3:1 Stany Zjednoczone. To wielki sukces dla Wima Fissette’a. – Kiedy kilka lat temu przyjąłem tę pracę, był to oczywisty cel – powiedział kapitan Belgii w rozgrywkach Billie Jean King Cup.

    Wim Fissette
    Screen/Canal+ Sport

    23 marca br. Iga Świątek ogłosiła, że zakończyła współpracę z trenerem Wimem Fissettem. “Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego – zarówno zawodowo, jak i prywatnie” – napisała Polka w mediach społecznościowych. Świątek współpracowała z Fissettem przez ponad 500 dni i w tym czasie wygrała nie tylko wielkoszlemowy Wimbledon, ale też turnieje WTA w Cincinnati i Seulu. Na razie Fissette skupił się na roli kapitana reprezentacji Belgii przy okazji turnieju Billie Jean King Cup.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Fissette przemówił po awansie Belgii. “Cieszę się, że mogę być tego częścią”

    Belgia rywalizowała ze Stanami Zjednoczonymi o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który we wrześniu tego roku odbędzie się w Shenzhen. Belgia wygrała 3:1 z USA i powalczy jesienią o zwycięstwo w całych rozgrywkach. Warto zaznaczyć, że Amerykanki nie przystępowały do rywalizacji w najmocniejszym składzie osobowym, bo brakowało np. Coco Gauff, Jessiki Peguli czy Amandy Anisimovej.

    Fissette przyznał w rozmowie z oficjalną stroną Billie Jean King Cup, że jest bardzo szczęśliwy z awansu. – Jestem niesamowicie szczęśliwy, że we wrześniu ruszymy do Chin. Kiedy kilka lat temu przyjąłem tę pracę, był to oczywisty cel, ale chciałem też czegoś więcej, czyli wygrać. To, co udało nam się zbudować w ostatnich latach, to odmłodzenie drużyny i fakt, że zdobyły doświadczenie grając przeciwko USA kilka lat temu, pomogło im dojść tam, gdzie są teraz – powiedział.

    – Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać ten zespół w całości. Myślę, że wyjazd do Chin będzie naprawdę świetną zabawą. To były fantastyczne dwa dni rywalizacji. Ta atmosfera w Belgii to był jeden z najlepszych momentów, jakie przeżyłem w tenisie. Czuję, że tenis w Belgii znów się rozwija, zarówno męski, jak i żeński tenis. Cieszę się, że mogę być częścią tego wszystkiego – dodał Fissette.

    Nie licząc Chin i Belgii, w turnieju finałowym Billie Jean King Cup wystąpią jeszcze takie nacje, jak Czechy, Wielka Brytania, Włochy, Kazachstan, Hiszpania i Ukraina.

    Zobacz też: Potężna strata Świątek przed mączką. Jest co odrabiać

    Od momentu rozstania ze Świątek Fissette nie związał się z żadną inną tenisistką. Belg ma za sobą współpracę z takimi tenisistkami, jak Kim Clijsters, Naomi Osaka, Simona Halep, Angelique Kerber czy Wiktorią Azarenką. Fissette jest kapitanem Belgijek w Billie Jean King Cup od 2023 r.