Tegoroczna edycja Roland Garros była dla polskiego kibica fantastyczną przygodą. Tym razem jednak nie za sprawą Igi Świątek, lecz dzięki znakomitej formie Mai Chwalińskiej. Najlepsza polska tenisistka zakończyła udział w paryskim turnieju już na 4. rundzie. Zapewnia jednak, że sukces serdecznej koleżanki sprawił jej ogromną radość. Śledziła jej występy wraz z całą sportową Polską niemal do samego końca. Zrezygnowała tylko… z obejrzenia finału.
Iga Świątek (na małym zdj.) nie obejrzała finału Mai Chwalińskiej w Paryżu AFP/Newspix
“Gratulacje Majson! Piękny turniej” – to treść posta, jaki Iga Świątek zamieściła na Instagramie tuż po zakończeniu zmagań w Paryżu. Sama pożegnała się z imprezą już w 1/8 finału. Musiała uznać wyższość Ukrainki Marty Kostiuk.
Potem mogła już tylko trzymać kciuki za Maję Chwalińską, która wyrzucała za turniejową burtę kolejne wyżej notowane rywalki. Dopiero w finale została zatrzymana przez Rosjankę Mirrę Andriejewą. W kraju witana była jednak jako największa bohaterka Roland Garros.
Iga Świątek o sukcesie Mai Chwalińskiej w Paryżu: Turniej zmieniający życie o 180 stopni
– To był niesamowity turniej dla Mai. W sumie taki zmieniający życie o 180 stopni. Najbardziej można podziwiać to, jaką drogę przeszła. Piękna historia, która pokazuje, w jaki sposób można osiągnąć sukces w sporcie – mówi Świątek w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
– Mega się cieszę, że Maja była w finale – dodaje. – Wygrała z naprawdę super zawodniczkami i miała okazję przeżyć te wszystkie emocje, które towarzyszą uczestnikom na ostatnim etapie w Wielkim Szlemie. Bo jest to coś zupełnie innego niż w pozostałych turniejach.
Jak się okazuje, Iga nie przeżywała gigantycznych emocji wraz z całą sportową Polską do samego końca. Kiedy nadszedł dzień meczu o tytuł, najlepsza polska tenisistka nie zasiadła przed ekranem punktualnie o 15:00. O przegranym meczu Chwalińskiej dowiedziała się później.
– Oglądałam każdy mecz poza finałem, bo wtedy już wróciłam do treningów – tłumaczy.
Rygor i dyscyplina mają przełożyć się na udany start w zbliżającym się Wimbledonie. Świątek przystąpi do obrony tytułu sprzed roku. Na szali 2000 punktów w rankingu WTA.
O swoje marzenia w Londynie powalczy też Chwalińska. Wciąż nie wiemy, na jakim etapie przystąpi do rywalizacji. Jeśli nie otrzyma “dzikiej karty”, rozpocznie turniej – podobnie jak w Paryżu – od trzystopniowych kwalifikacji.
Bez względu na rozwój zdarzeń tenisistka z Dąbrowy Górniczej będzie skupiała na sobie uwagę od pierwszego występu.
– Wiem, ile Maja przeszła, więc cieszę się, że odmieniła swoje życie tym, co wypracowała w Paryżu – mówi z entuzjazmem Świątek. – Fajnie, że zyskała tyle wsparcia. Takie turnieje zupełnie zmieniają to, jak ludzie postrzegają zawodnika. Mam nadzieję, że wpłynie to na nią w pozytywny sposób.
Rywalizacja w turnieju głównym na kortach Wimbledonu odbędzie się w dniach 29 czerwca – 12 lipca. Decyzja w sprawie “dzikiej karty” dla Chwalińskiej ma zostać ogłoszona we wtorkowy poranek.
Zawodniczka tenisowa wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, skupiona na grze, ubrana w jasnożółty bezrękawnik sportowy.
Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP
Zawodniczka tenisa w pozycji kucznej z rakietą opartą o ziemię, trzymająca głowę w dłoniach, z widocznymi opatrunkami na kolanie i udzie, na kortcie ziemnym.
Maja ChwalińskaDIMITAR DILKOFFAFP
Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.
Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East News East News
Nikoloz Basilashvili – Daniel Altmaier. Skrót meczu.

Leave a Reply