Category: Uncategorized

  • Sabalenka już po pierwszej potyczce w Rzymie. Godzina z obrończynią tytułu

    Sabalenka już po pierwszej potyczce w Rzymie. Godzina z obrończynią tytułu

    Siedem występów na Foro Italico w Rzymie nie dało jeszcze Arynie Sabalence wymarzonego tytułu, a to jedna z nielicznych imprez rangi 1000, której brakuje jej jeszcze w kolekcji. Najbliżej była dwa lata temu, przegrała jednak finał z Igą Świątek. Czy przełamie się teraz? Białorusinka jest już w stolicy Włoch, we wtorek sprawdziła swoją formę na Supertennis Arena. Stoczyła niemal godzinny bój z zawodniczką, która… będzie broniła tytułu.

    Aryna Sabalenka wygrała w swojej karierze 11 turniejów rangi 1000, ale są miejsca, gdzie na taki sukces wciąż czeka. W Dubaju, Kanadzie czy Pekinie, na kortach twardych, powinno być o to stosunkowo łatwiej niż w Rzymie, gdzie już siedem razy wystąpiła w głównej drabince. I wciąż jeszcze pucharu na Campo Centrale nie podniosła.

    Tu korty są stosunkowo wolne, piłka odbija się wysoko, agresywny styl, jak u Sabalenki, nie daje takich profitów jak w Madrycie. Tyle że zawodniczka w Mińska znalazła się w tym roku w wybitnej formie, aż do startu zmagań na mączce przegrała zaledwie jedno spotkanie – w finale Australian Open. Pewną zagadką będzie wpływ porażki z Hailey Baptiste na Caja Magica tydzień temu, po sześciu własnych meczbolach. A już w pierwszej potyczce Arynę będzie czekałó bardzo trudne zadanie – prawdopodobne starcie z Barborą Krejcikovą, byłą mistrzynią French Open i Wimbledonu. Trzy lata temu też nikt nie zakładał, że ścigająca w rankingu Igę Świątek Białorusinka może przegrać mecz otwarcia z Sofią Kenin.

    Aryna Sabalenka kontra Jasmine Paolini na SuperTennis Arena. Mecz przerwany przy stanie 5:5
    Sabalenka jest już oczywiście w Rzymie, na dziś zaplanowała godzinne zajęcia z Supertennis Arena – jednym z głównych kortów na Foro Italico. A głównym punktem był mecz sparingowy z Jasmine Paolini, dla której domowy turniej w Rzymie może mieć jeszcze bardziej kluczowe znaczenie.

    Włoszka rok temu tutaj wygrała, teraz musi bronić aż tysiąca punktów. A w klasyfikacji WTA “na żywo” wypadła właśnie z czołowej dziesiątki – na 13. pozycję. Grozi jej to, że w Roland Garros już na etapie 1/8 finału będzie mogła wpaść na którąś z najlepszych tenisistek świata. Tu szykuje się jej dość spokojny początek turnieju, ale już w 1/8 finału może wpaść na Mirrę Andriejewą. A jeśli ogra Rosjankę, to w kolejnym etapie możliwy jest rewanż za zeszłoroczny finał z Coco Gauff.

    Po krótkiej rozgrzewce obie zaczęły spotkanie. I widać było, że nie jest to towarzyska potyczka “pod kibiców”, z technicznymi zagraniami. Obu zależało na zwycięstwie, dużą rolę odgrywał serwis. O dziwo, także i po stronie Paolini, której z boku pomagała poradami Sara Errani. Przy Białorusince “kręcili” się tym razem Maks Mirnyj i Anton Dubrow.

    Obie wygrywały swoje kolejne gemy serwisowe, tego na 3:2 Paolini zakończyła asem. Gdy Włoszce nie wyszło jakieś zagranie, mocno się tym irytowała.

    Przy stanie 5:5 i 40-40 Sabalenka ruszyła ku siatce. Podziękowała Paolini za rywalizację, obie się rozeszły. Upłynął bowiem czas, w którym miały tę arenę do swojej dyspozycji.

    Obie w meczach o punkty zaprezentują się już w czwartek, wtedy do gry ruszą zawodniczki rozstawione w głównej połowie drabinki.

  • Ekspert bije na alarm ws. Świątek przed meczem w Rzymie: “Cierpi na korcie”

    Ekspert bije na alarm ws. Świątek przed meczem w Rzymie: “Cierpi na korcie”

    Z powodów zdrowotnych Iga Świątek musiała zrezygnować z turnieju w Madrycie. Teraz przystąpi do rywalizacji w Rzymie, a trener Paweł Ostrowski ma dla niej ostrzeżenie. Jego słowa brzmią dość niepokojąco. “Wciąż widzę niestety zawodniczkę, która cierpi na korcie” – mówi dla “Faktu”. To jednak nie wszystko.

    Iga Świątek musiała zrezygnować z turnieju w Madrycie. Teraz przystąpi do rywalizacji w Rzymie, a ekspert ma dla niej ostrzeżenieAlberto GardinNewspix.pl

    Iga Świątek, przez problemy zdrowotne, nie była w stanie dokończyć meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie i musiała zrezygnować z dalszego udziału w grze. “Cóż mogę powiedzieć? To był naprawdę trudny dzień. Boli, że nie miałam pełnej kontroli nad moim występem i nad każdą decyzją” – napisała później tenisistka we wpisie w mediach społecznościowych. Zapewniła równocześnie, że zaczyna czuć się lepiej i że w przystąpi do zawodów w Rzymie.

    I rzeczywiście, od kilku dni Polka przebywa we Włoszech i przygotowuje się do pierwszego meczu. Ten zaplanowano na piątek 8 maja. W przeszłości Iga udowadniała, że na kortach Internazionali BNL d’Italia potrafi spisywać się świetnie. Trzykrotnie okazywała się tam najlepsza: w 2021, 2022 i 2024 roku.

    Wielu kibiców patrzy w przyszłość z optymizmem. Zwłaszcza, że odkąd Świątek rozpoczęła współpracę z Franciscem Roigem, zdaje się bardziej uśmiechnięta i spokojniejsza. Mimo to trener Paweł Ostrowski ma pewne obawy. Wciąż zauważa u Igi coś, co może zaniepokoić.

    Alarmujące słowa przed pierwszym meczem Igi Świątek w Rzymie

    “Wciąż widzę niestety zawodniczkę, która cierpi na korcie. Nawet gdy wygrywa punkt, wygląda to tak, jakby robiła to co musi, a nie to co chce. Mam wrażenie, że wciąż gra z takim plecakiem pełnym kamieni, a ta psychiczna presja obciąża ją również fizycznie” – tak o Idze Świątek mówi Paweł Ostrowski w rozmowie z “Faktem”.

    Najbardziej brakuje mi u niej radości z gry – świeżości, spontaniczności, przyjemności ze zdobywania punktów

    Ostrowski odnosi wrażenie, że Świątek sama na siebie nakłada zbyt dużą presję. Jej perfekcjonizm niesie ze sobą również pewne negatywne konsekwencje. Ma dla tenisistki jedną radę. “Powinna trochę wyluzować – wiem że łatwo jest doradzać z boku, a ona dźwiga na sobie ogromny ciężar oczekiwań swoich kibiców. Przez trzy lata była na absolutnym topie, więc teraz każdy nieudany turniej, każdy spadek w rankingu, jest dla wielu ludzi tragedią narodową. Ktoś musi pomóc jej zrozumieć, że zamiast ‘muszę’, powinno być ‘mogę’. Mogę, bo chcę” – przekonuje.

    Przypomina, że Iga ma na koncie wiele wygranych i tytułów, w tym wielkoszlemowych. To już pokazuje, jakiej klasy to zawodniczka. Nie musi nikomu niczego udowadniać. Jej osiągnięcia mówią same za siebie. Na koniec zahacza o temat Roiga, z którym Świątek współpracuje od niedawna. To on zastąpił Wima Fissette’a na stanowisku głównego sztabowego szkoleniowca.

    “Nie wiem, czy jej obecny trener jest w stanie zdjąć z niej ten mentalny plecak, ale chciałbym w to wierzyć. Iga mu ufa – takie przynajmniej sprawia wrażenie. Zobaczymy, co z tego wyniknie” – podsumowuje Ostrowski.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Kobieta w białej sportowej czapce i stroju trzyma przy twarzy niebiesko-biały ręcznik, z wyrazem silnych emocji oraz łez, na tle rozmytych postaci w tle.

    Iga ŚwiątekJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    tenisistka z opuszczoną głową i zakrytą dłonią twarzą schodzi z kortu ziemnego, niosąc dużą sportową torbę na ramieniu

    Iga ŚwiątekTOMASZ BARANSKI/REPORTEREast News

    Były tenisista mówi wprost. “Temat Igi jest tematem trudnym”. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Niepokojące wieści ws. Świątek tuż przed meczem w Rzymie. “Cierpi na korcie”

    Problemy zdrowotne zmusiły Igę Świątek do wycofania się z turnieju w Madrycie, jednak teraz Polka szykuje się do startu w Rzymie. Mimo to wokół jej formy pojawiają się pewne obawy. Trener Paweł Ostrowski w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę na niepokojące sygnały, które – jego zdaniem – wciąż są widoczne w grze tenisistki.

    Podczas rywalizacji w Madrycie Świątek nie była w stanie dokończyć spotkania trzeciej rundy i musiała przedwcześnie zakończyć udział w turnieju. Po meczu nie kryła rozczarowania. Przyznała, że to był dla niej wyjątkowo trudny dzień, a brak pełnej kontroli nad własną grą i decyzjami na korcie był szczególnie bolesny. Jednocześnie uspokoiła kibiców, informując, że jej stan zdrowia się poprawia i planuje występ w Rzymie.

    Zgodnie z zapowiedziami, Polka jest już we Włoszech i przygotowuje się do pierwszego meczu, który ma rozegrać 8 maja. Korty Internazionali d’Italia należą do jej ulubionych miejsc – triumfowała tam już trzykrotnie, w 2021, 2022 i 2024 roku. To daje kibicom powody do optymizmu, zwłaszcza że od czasu rozpoczęcia współpracy z Francisco Roigiem Świątek wydaje się bardziej spokojna i pogodna.

    Nie wszyscy jednak patrzą na jej sytuację bez zastrzeżeń. Paweł Ostrowski podkreśla, że mimo sukcesów wciąż dostrzega u niej brak swobody. Jego zdaniem tenisistka sprawia wrażenie przytłoczonej presją. Nawet wygrywane punkty nie dają jej widocznej satysfakcji – wyglądają raczej jak obowiązek niż efekt naturalnej radości z gry. Trener porównuje jej stan do dźwigania ciężkiego bagażu, który wpływa nie tylko na psychikę, ale i na fizyczność zawodniczki.

    Ostrowski zauważa, że największym problemem jest brak lekkości i spontaniczności na korcie. W jego opinii perfekcjonizm Świątek, który wcześniej był jednym z kluczy do sukcesu, może teraz działać na jej niekorzyść, generując nadmierne napięcie. Dlatego sugeruje, by tenisistka spróbowała podejść do rywalizacji z większym dystansem.

    Jak zaznacza, Świątek nie musi już niczego udowadniać – jej osiągnięcia, w tym tytuły wielkoszlemowe, mówią same za siebie. Kluczowe może być dla niej przestawienie myślenia z „muszę” na „mogę”, co pozwoliłoby odzyskać radość z gry.

    Na koniec szkoleniowiec odniósł się do współpracy Polki z nowym trenerem, Francisco Roigiem, który zastąpił Wima Fissette’a. Przyznaje, że trudno ocenić, czy nowy członek sztabu będzie w stanie pomóc jej zrzucić mentalne obciążenie, ale wyraża nadzieję, że tak się stanie. Zaufanie między zawodniczką a trenerem wydaje się być obecne – teraz pozostaje czekać na efekty tej współpracy.

  • Głośno o podopiecznej Wiktorowskiego. Wielki powrót, przyćmiła inne gwiazdy

    Głośno o podopiecznej Wiktorowskiego. Wielki powrót, przyćmiła inne gwiazdy

    Zmagania w Internazionali BNL d’Italia dopiero się rozkręcają, a już wiadomo, że jednej z największych gwiazd kobiecego tenisa zabraknie na miejscu od pierwszych dni. Naomi Osaka pojawi się we Włoszech z opóźnieniem. Informację tę przekazała w mediach społecznościowych dziennikarka Jessica Schiffer. Powód? Jeszcze przed wylotem do Europy Japonka uczestniczyła w jednym z najważniejszych wydarzeń świata mody – prestiżowej Met Gala.

    Osaka od lat należy do ścisłej czołówki światowego tenisa. Była liderka rankingu WTA ma na koncie cztery tytuły wielkoszlemowe – triumfowała w Australian Open (2019, 2021) oraz US Open (2018, 2020). Obecnie współpracuje z trenerem Tomasz Wiktorowski i znalazła się na liście uczestniczek rzymskiego turnieju, jednak w dniu losowania drabinki stało się jasne, że jej przylot do Italii nieco się opóźni.

    Wszystko przez udział w tegorocznej Met Gali, która – jak co roku – przyciągnęła największe nazwiska ze świata sportu, kultury i mody. Tegoroczne hasło przewodnie brzmiało „Fashion is Art”, czyli „Moda to sztuka”, co zapowiadało spektakularne stylizacje na czerwonym dywanie w Metropolitan Museum of Art.

    Naomi Osaka zdecydowanie nie zawiodła. Jej kreację przygotował znany projektant Robert Wun. Japonka pojawiła się w efektownym, białym kapeluszu oraz płaszczu przypominającym suknię, z wyraźnie zarysowanymi, „architektonicznymi” ramionami i długą, pelerynową spódnicą. Całość zdobiły subtelne czerwone pióra, co sprawiło, że tenisistka była niemal nie do poznania.

    To jednak był dopiero początek spektaklu. Na schodach muzeum Osaka zdjęła wierzchnią warstwę stroju, odsłaniając dopasowaną suknię podkreślającą sylwetkę. Kreacja została bogato ozdobiona kryształami Swarovskiego i – jak podawały media – była wykonywana ręcznie przez ponad 3200 godzin, co przekłada się na przeszło 136 dni pracy.

    Po zakończeniu gali Naomi Osaka ruszy do Europy, by dołączyć do rywalizacji w Rzymie. Dzięki rozstawieniu rozpocznie turniej od drugiej rundy, gdzie zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Katie Boulter – Eva Lys.

  • Sprzeciw Sabalenki i innych gwiazd. Padł mocny apel. Ostra reakcja z Rosji

    Sprzeciw Sabalenki i innych gwiazd. Padł mocny apel. Ostra reakcja z Rosji

    Do rozpoczęcia kwalifikacji do Rolanda Garrosa pozostały zaledwie dwa tygodnie, a start turnieju głównego nastąpi niespełna trzy tygodnie od teraz. Wraz ze zbliżającą się imprezą rośnie jednak nie tylko sportowe napięcie – coraz więcej mówi się o konflikcie między czołowymi tenisistami a organizatorami turniejów wielkoszlemowych.

    Jak informuje agencja Associated Press, w poniedziałek czołowi zawodnicy światowego tenisa – w tym Aryna Sabalenka, Jannik Sinner czy Coco Gauff – wyrazili swoje niezadowolenie wobec organizatorów paryskiego turnieju. Ich zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim wysokości puli nagród, ale także braku działań w kwestiach takich jak długoterminowa opieka zdrowotna czy system emerytalny dla graczy.

    Organizatorzy French Open ogłosili 16 kwietnia, że w tegorocznej edycji przeznaczą na nagrody finansowe 61,7 mln euro, co oznacza wzrost o 9,5 procent względem poprzedniego roku. Tenisiści zwracają jednak uwagę, że same kwoty nominalne nie oddają pełnego obrazu sytuacji. Kluczowy jest bowiem udział puli nagród w całkowitych przychodach turnieju – a ten, według ich wyliczeń, spada.

    Z danych przedstawionych przez zawodników wynika, że udział ten zmniejszy się z 15,5 procent w 2024 roku do prognozowanych 14,9 procent w 2026 roku. Co więcej, w 2025 roku wskaźnik ten wynosił jedynie 14,3 procent. Choć więc kwoty rosną, to w relacji do przychodów turniej przeznacza na tenisistów proporcjonalnie mniej środków. Gracze oczekują, by udział ten wzrósł do poziomu około 22 procent – podobnego do tego, jaki obowiązuje w turniejach rangi ATP i WTA 1000.

    Na razie organizatorzy Roland Garros nie odnieśli się oficjalnie do zarzutów.

    Nie wszyscy jednak podzielają stanowisko zawodników. Krytycznie wobec ich postulatów wypowiedział się Jewgienij Kafielnikow, były lider rankingu ATP, dwukrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych i złoty medalista olimpijski z Sydney. W rozmowie z rosyjskim „Sport-Expressem” stwierdził, że obecni gracze powinni docenić wysiłek poprzednich pokoleń.

    – Powinni być wdzięczni tym, którzy byli przed nimi i zbudowali fundamenty, dzięki którym dziś mogą zarabiać tak duże pieniądze. Te skargi są nieuzasadnione – powiedział.

    Narastający konflikt między zawodnikami a organizatorami najważniejszych turniejów tenisowych trwa już od kwietnia 2025 roku. Wówczas gracze podkreślali, że w przeciwieństwie do innych globalnych dyscyplin sportu, tenis wciąż opiera się zmianom w zakresie zarządzania i inwestowania w przyszłość. Zwracali również uwagę na brak realnego dialogu oraz niewystarczające działania na rzecz poprawy warunków życia i bezpieczeństwa zawodników, którzy – jak podkreślają – stanowią fundament całej dyscypliny.

  • Wszystko jasne. Wtedy Świątek wejdzie do gry w Rzymie

    Wszystko jasne. Wtedy Świątek wejdzie do gry w Rzymie

    Przed nami turniej WTA 1000 w Rzymie. Dziennikarz Canal+ Bartosz Ignacik poinformował, że w piątek do akcji wkroczy Iga Świątek. Poznaliśmy już także szczegóły na temat występów Magdaleny Fręch i Magdy Linette.

    Iga Świątek na początku kwietnia ogłosiła, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. Pod wodzą Hiszpana miała okazję rozegrać jednak tylko cztery mecze. W Stuttgarcie pojawiła się na korcie dwa razy i Madrycie również. W tym drugim turnieju złapała wirusa, przez co bardzo źle się czuła i skreczowała w spotkaniu trzeciej rundy z Ann Li w trakcie trzeciego seta. Ostatnie miesiące nie są dla Polki łatwe, ale teraz wróciła do miejsca, w którym potrafiła grać w przeszłości znakomicie.

    Stolica Włoch szczęśliwa dla Świątek. Trzy wiktorie
    Mowa rzecz jasna o Rzymie. Imprezę rangi WTA 1000 w tym mieście Świątek wygrała trzy razy (2021, 2022, 2024). Więcej zwycięstw zanotowała tylko na kortach Rolanda Garrosa, gdzie triumfowała czterokrotnie.

    Jeśli chodzi o zmagania w stolicy Włoch, to w pamięci mamy szczególnie pierwsze zwycięstwo. Wówczas bowiem Świątek w finale pokonała Karolinę Pliskovą 6:0, 6:0. Tak jednostronne spotkania o tytuł zdarzają się niezwykle rzadko.

    W tym roku Świątek ponownie rozpocznie swój udział w turnieju w Rzymie od drugiej rundy. Na korcie pojawi się w piątek, o czym na platformie X poinformował Bartosz Ignacik, dziennikarz Canal+.

    Oto potencjalna rywalka Świątek. Są też informacje na temat meczów Fręch i Linette
    W drugiej rundzie Świątek zmierzy się z kimś z pary Catherine McNally – Daria Kasatkina. Na kolejnym etapie może potencjalnie trafić na Emmę Navarro, a w czwartej rundzie może dojść do potyczki z Naomi Osaką.

    Wiemy już też, kiedy należy spodziewać się meczów pozostałych Polek. “Magda Linette z Marią i Magdalena Fręch z Ealą w środę. Jeśli wygrają: Magda druga runda w czwartek, Magdalena w piątek” – poinformował Ignacik.

    Miejmy nadzieję, że czekają nas wielkie emocje. Internazionali BNL d’Italia to nie tylko prestiżowy turniej, ale również próba generalna przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem, który będzie zwieńczeniem okresu gry na mączce.

  • Iga Świątek wejdzie do akcji w Rzymie. Znamy już datę. Organizatorzy ogłosili

    Iga Świątek wejdzie do akcji w Rzymie. Znamy już datę. Organizatorzy ogłosili

    Znamy już ramowy plan turnieju WTA w Rzymie. Ważne wieści dotyczą meczów Magdy Linette, Magdaleny Fręch i Igi Świątek. Oczywiście program godzinowy będzie pojawiał się na bieżąco, ale tenisistki wiedzą już, w jakie konkretne dni zagrają. Raszynianka trafiła tzw. wolny los i miejsce w dolnej połówce drabinki. Co to oznacza?
    Iga Świątek podczas treningu w Rzymie, 4 maja, w białej czapce i jasnej koszulce na korcie ziemnym.

    Iga Świątek trenująca w Rzymie, 4 majaRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek po turnieju w Madrycie mogła być sfrustrowana, bo wirus spowodował jej krecz już w pierwszym meczu z Ann Li. Sportową złość będzie mogła przekuć na zwycięstwa w kolejnym “tysięczniku”, tym razem w Rzymie. Poniedziałkowe losowanie przydzieliło ją do dolnej połówki drabinki. Raszynianka zacznie zmagania od drugiej rundy, w pierwszej ma wolny los.

    Oznacza to, że na korcie zobaczymy ją w piątek 8 maja. Ewentualne starcie w 3. rundzie zagra w niedzielę 10.05, 1/8 finału w poniedziałek 11.05., konfrontacja ćwierćfinałowa może czekać w środę 13.05., a półfinałowa w czwartek 14.05. Piątek 15 maja byłby dniem oczekiwania na sobotni finał.

    Oto harmonogram WTA Rzym. Iga Świątek w piątek w akcji

    Magda Linette zmierzy się z Tatjaną Marią w środę, podobnie jak Magdalena Fręch z Alexandrą Ealą (1. runda). Poznanianka trafiła numer 5, jest w głównej części drabinki, co oznacza rozegranie potencjalnego spotkania 2. rundy już w czwartek. Łodzianka zaś znalazła się w dolnej, więc ma sytuację podobną do Świątek.

    Przypomnijmy, że Linette w 3. rundzie może wpaść na Arynę Sabalenkę, a Fręch na Jelenę Rybakinę.

    Organizatorzy zastrzegają, że pogoda i “nieprzewidziane okoliczności” mogą zmienić przedstawiony harmonogram. We wtorek szansa na deszcz w stolicy Włoch wynosi ok. 25 procent. W środę jest większa (40 proc.). W dalszej części turnieju ma już wyjść słońce.
    Młoda kobieta o prostych, brązowych włosach udziela wywiadu lub bierze udział w konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie na tle niebieskiej ściany ze wzorami i logotypami.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz / SplashNews.com/Splash/East NewsEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News
    Tenisistka w sportowym stroju trzymająca rakietę na korcie, skupiona na meczu, w tle rozmyte trybuny z kibicami.

    Iga ŚwiątekMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    DJB: Sieciówka – 04.05.26 [WIDEO]Polsat Box G

  • Oficjalnie! Stefan Horngacher wraca do polskich skoków. Oto jego nowa rola

    Oficjalnie! Stefan Horngacher wraca do polskich skoków. Oto jego nowa rola

    To już oficjalne – Stefan Horngacher wraca do Polski! Taką informację podał Polski Związek Narciarski. Działacze wyjaśnili, czym utytułowany Austriak będzie się zajmował w naszej kadrze skoczków narciarskich.

    Miniony sezon Pucharu Świata był koszmarny dla polskiej kadry. Najlepiej spisał się Kacper Tomasiak, ale zajął dopiero 23. miejsce w klasyfikacji generalnej. Gdyby nie sukcesy na igrzyskach olimpijskich, to można byłoby sezon spisać na straty. Nic więc dziwnego, że PZN postanowił dokonać zmian. Trener najpewniej zostanie ten sam, ale media informowały, że zjawi się ktoś do pomocy. Mówił o tym również sam Adam Małysz. Chodzi o Stefana Horngachera, byłego trenera Biało-Czerwonych.

    PZN ogłasza ws. Stefana Horngachera
    – Stefan bardziej ma działać jako trener, ale w roli koordynatora całego systemu szkolenia. Kogoś, kto stoi nad tym wszystkim i podpowiada, natomiast zawodnicy mają swoich bezpośrednich trenerów – mówił kilka dni temu prezes PZN. W poniedziałkowy poranek Interia przekazała, że właśnie dziś powinien pojawić się oficjalny komunikat w sprawie Austriaka, którego zaproszono na zgrupowanie kadry.

    I medium się nie pomyliło. PZN zamieścił oficjalne oświadczenie. “Stefan Horngacher wraca do polskich skoków narciarskich!” – poinformował Polski Związek Narciarski w serwisie X.

    “W ostatnich tygodniach prowadzone były intensywne negocjacje pomiędzy Polskim Związkiem Narciarskim a austriackim szkoleniowcem. Ich efektem jest wypracowanie spójnych ram organizacyjnych współpracy, obejmujących precyzyjny podział kompetencji, jasno określony zakres odpowiedzialności oraz długofalową wizję funkcjonowania systemu szkolenia” – czytamy w komunikacie.

    Czym Stefan Horngacher będzie się zajmował? “We współpracy ze sztabami trenerskimi Zarząd PZN wypracował założenia i zatwierdził formułę działania. Stefan Horngacher rozpoczął już pracę w Polsce i będzie pełnił funkcję koordynatora systemu szkolenia ściśle współpracując z trenerami kadr narodowych. Model współpracy zakłada jednoznaczny podział odpowiedzialności, określony zakres kompetencji oraz jasno zdefiniowane, mierzalne cele sportowe” – zakończono.

    To powrót Stefana Horngachera do Polski, ale w nieco innej roli. Od 2016 do 2019 pracował jako pierwszy szkoleniowiec kadry. Odniósł z nią spore sukcesy. Do najważniejszych można zaliczyć złoto igrzysk olimpijskich z Kamilem Stochem, wygranie przez tego skoczka dwóch edycji Turnieju Czterech Skoczni czy dwa zwycięstwa Biało-Czerwonych w Pucharze Narodów. Pod jego wodzą formę wyśrubowali też Piotr Żyła czy Dawid Kubacki.

  • Trener Świątek ma duży problem. Skończyły się czasy, gdy świat trząsł się ze strachu

    Trener Świątek ma duży problem. Skończyły się czasy, gdy świat trząsł się ze strachu

    Lech Sidor nie ma wątpliwości – kobiecy tenis wszedł w nową fazę, a dominacja kilku największych nazwisk przestaje być oczywistością. Ekspert zwraca uwagę, że ostatnie turnieje pokazały wyraźnie, iż półfinały największych imprez nie są już domeną wyłącznie ścisłej czołówki.

    – Wystarczy spojrzeć na Madryt. W najlepszej czwórce znalazły się zawodniczki z różnych rejonów rankingu: Mirra Andriejewa z TOP10, ale też Hailey Baptiste, Marta Kostiuk czy Anastasia Potapova. To pokazuje, że hierarchia się wyrównuje – tłumaczy.

    Koniec „łatwych” meczów dla faworytek

    Zdaniem Sidora, czasy, gdy zawodniczki z czołowej piątki bez większego wysiłku przechodziły przez pierwsze rundy, należą już do przeszłości. Dziś poziom jest znacznie bardziej wyrównany, a rywalki spoza ścisłej czołówki potrafią postawić bardzo trudne warunki.

    – Kiedyś mecz numeru 3 z numerem 30 często kończył się szybkim 6:2, 6:2. Teraz takie scenariusze zdarzają się znacznie rzadziej. Wracamy do czasów ogromnej konkurencji, kiedy przed turniejami wielkoszlemowymi trudno było wskazać jednoznaczną faworytkę – podkreśla.

    Czołówka przestała budzić strach

    Ekspert zauważa też zmianę mentalną wśród rywalek. Najlepsze tenisistki, takie jak Aryna Sabalenka, Elena Rybakina czy Iga Świątek, nie są już postrzegane jako nie do pokonania.

    – Świat nie stoi w miejscu. Rywalki analizują, uczą się i szukają sposobów na wygrywanie z najlepszymi. Coraz większą rolę odgrywa fizyczność i siła gry – zaznacza Sidor.

    Problem Świątek jest głębszy

    W kontekście Igi Świątek pojawia się dodatkowy problem. Polka od dłuższego czasu nie odnosi zwycięstw nad zawodniczkami z TOP10, co utrudnia jej powrót do pełnej dominacji.

    – Kiedyś miała komfort kilku spokojnych rund na rozruch. Dziś od pierwszego meczu musi grać na najwyższym poziomie. To utrudnia wprowadzanie zmian, bo pod presją zawodnik wraca do starych nawyków – tłumaczy ekspert.

    To prowadzi do błędnego koła – brak wyników obniża pewność siebie, a brak pewności utrudnia rozwój i adaptację nowych elementów gry.

    Szansa na przełamanie w Paryżu

    Mimo trudnej sytuacji Sidor widzi jednak światełko w tunelu. Jego zdaniem atutem Świątek może być świeżość fizyczna oraz naturalna wytrzymałość.

    – Jeśli doda do tego spokój mentalny, może znów wejść na swój najwyższy poziom. Kluczowe będzie, żeby przestała analizować każdy удар i zaczęła grać bardziej intuicyjnie – ocenia.

    Ekspert sugeruje też, że Polka mogłaby czasowo uprościć swoją grę, na wzór tego, jak robiła to Caroline Wozniacki w trudniejszych momentach kariery – grając bardziej zachowawczo, budując akcje i wykorzystując swoją kondycję.

    – Iga nie musi się cofać głęboko za linię końcową. Wystarczy drobna korekta ustawienia i wykorzystanie jej mocnego topspinowego forhendu, który wciąż jest jedną z najgroźniejszych broni w kobiecym tenisie – podsumowuje Sidor.

  • Świątek ledwo poznała rywalki. Już mamy pierwszą niespodziankę w Rzymie

    Świątek ledwo poznała rywalki. Już mamy pierwszą niespodziankę w Rzymie

    Turniej WTA 1000 w Rzymie to kolejna impreza, w której udział weźmie Iga Świątek. Polka poznała już nawet potencjalne rywalki. Choć rywalizacja w głównej drabince jeszcze nie wystartowała, już doczekaliśmy pierwszej niespodzianki. W kwalifikacjach przepadła zawodniczka, która była w nich rozstawiona z numerem 3. Chodzi o Kimberly Birrell. Australijka przegrała 3:6, 2:6 z Yue Yuan.

    Iga Świątek, Magdalena Fręch oraz Magda Linette wystąpią w rozpoczynającym się w tym tygodniu turnieju WTA 1000 w Rzymie. Największe nadzieje wiążemy oczywiście z Igą Świątek, która będzie rozstawiona z numerem 4. Po poniedziałkowym losowaniu jasne stało się, że w pierwszej rundzie będzie miała wolny los, a w drugiej zmierzy się z Darią Kasatkiną lub Caty McNally. Na Foro Italico wciąż jednak trwają eliminacje. Doszło w nich nawet do niemałej niespodzianki.

    Była “trójką” w kwalifikacjach w Rzymie. Ugrała pięć gemów i koniec
    Sprawiła ją Kimberly Birrell. 28-letnia Australijka w rankingu WTA zajmuje 82. miejsce. Do kwalifikacji przystępowała zaś jako turniejowa “trójka”. Można było więc zakładać, że powinna wywalczyć awans. Tymczasem w poniedziałek wyraźnie lepsza od niej okazała się Chinka Yue Yuan.

    Mecz wyrównany był tylko na początku pierwszego seta. Od stanu 3:2 Australijka nie potrafiła wygrać już ani jednego gema w tej partii. Kolejną rozpoczęła od porażki do zera przy swoim serwisie. Później co prawda przełamała, ale na więcej nie było ją stać. Kiepsko wyglądał jej serwis, a do tego popełniła aż siedem podwójnych błędów. Do końca spotkania ugrała jeszcze jednego gema. Ostatecznie przegrała 3:6, 2:6.

    Ze zwycięstwa cieszyła się więc dopiero 115. na światowych listach Yuan. Chinka nie ma jednak jeszcze zapewnionego udziału w I rundzie zmagań. Aby tak się stało, musi wygrać jeszcze jeden mecz. W finale kwalifikacji czeka na nią Simona Waltert (91. WTA). Szwajcarka pokonała w poniedziałek Włoszkę Giorgię Pedone (322. WTA) 6:2, 7:6(4).
    Mecz Yuan – Waltert odbędzie się we wtorek 5 maja. Wtedy też wystartuje rywalizacja w głównej drabince. Zawody potrwają do 17 maja. Pula nagród wynosi ponad 8,3 mln dolarów.