Category: Uncategorized

  • Ewa Pajor jest niesamowita! Oto co zrobiła w półfinale LM

    Ewa Pajor jest niesamowita! Oto co zrobiła w półfinale LM

    Ewa Pajor z golem w półfinałowym meczu Ligi Mistrzyń z Bayernem Monachium! Jak przed tygodniem, tak i teraz reprezentantka Polski wpisała się na listę strzelczyń.

    Przed tygodniem FC Barcelona zremisowała na wyjeździe 1:1 z Bayernem Monachium w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzyń. Bramkę dla mistrzyń Hiszpanii zdobyła Ewa Pajor już w ósmej minucie spotkania. W drugiej połowie piłkarki z Monachium doprowadziły do remisu, a od 80. minuty grały w osłabieniu. Mimo tego Katalonki nie potrafiły zdobyć bramki.

    Ewa Pajor z kolejnym golem w Lidze Mistrzyń
    W niedzielne popołudnie doszło do rewanżowego spotkania na Camp Nou. FC Barcelona do przerwy prowadziła 2:1 po golach Salmy Paralluelo oraz Alexi Putellas. Dla piłkarek Bayernu trafiła Linda Dallmann. Przed tym meczem Ewa Pajor miała na koncie osiem bramek w Lidze Mistrzyń i brakowało jej jednego trafienia do pierwszej w klasyfikacji Alessi Russo z Arsenalu. To się jednak zmieniło w 55. minucie spotkania, gdy reprezentantka Polski znowu pokonała bramkarkę Bayernu Monachium, zdobywając bramkę na 3:1 dla swojego zespołu!

    Salmy Paralluelo urwała się lewą stroną, dośrodkowała w pole karne, a tam fantastycznie odnalazła się Ewa Pajor, która mierzonym strzałem zdobyła swoją dziewiątą bramkę w aktualnej edycji Ligi Mistrzyń! Trzy minuty później gola na 4:1 zdobyła Putellas, co praktycznie przesądza kwestię tej rywalizacji.

    Trofeum za Ligę Mistrzyń jest jedynym, które regularnie wymyka się Ewie Pajor. Polka grała już pięciokrotnie w finałach tych rozgrywek (cztery razy w barwach Wolfsburga i raz w barwach Barcelony) i za każdym razem schodziła z boiska pokonana.

  • Zbigniew Ziobro oskarżony o niewłaściwe wykorzystanie środków publicznych z Funduszu Sprawiedliwości w ramach dużego śledztwa korupcyjnego

    Zbigniew Ziobro oskarżony o niewłaściwe wykorzystanie środków publicznych z Funduszu Sprawiedliwości w ramach dużego śledztwa korupcyjnego

    Zbigniew Ziobro oskarżony o rzekome nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości w ramach szeroko zakrojonego śledztwa korupcyjnego

    W polskiej przestrzeni publicznej narasta debata wokół byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, którego nazwisko pojawia się w związku z zarzutami dotyczącymi rzekomego niewłaściwego wykorzystania środków publicznych z Funduszu Sprawiedliwości. Sprawa ma charakter wielowątkowy i jest elementem szerszego postępowania prowadzonego przez organy ścigania, które badają możliwe nieprawidłowości w wydatkowaniu publicznych pieniędzy w czasie, gdy Ziobro pełnił funkcję szefa resortu sprawiedliwości.

    Według ustaleń śledczych oraz nieoficjalnych doniesień medialnych, Fundusz Sprawiedliwości, który pierwotnie został powołany w celu wspierania ofiar przestępstw oraz działań resocjalizacyjnych, miał być wykorzystywany w sposób budzący poważne wątpliwości. Prokuratura bada, czy środki z funduszu były kierowane niezgodnie z jego ustawowym przeznaczeniem, a także czy proces ich przyznawania odbywał się w sposób transparentny i zgodny z procedurami.

    Rzekome nieprawidłowości w wydatkowaniu środków

    Zarzuty, które pojawiają się w kontekście sprawy, dotyczą między innymi rzekomego finansowania projektów i organizacji, które nie spełniały kryteriów ustawowych Funduszu Sprawiedliwości. Śledczy analizują dokumentację finansową, decyzje administracyjne oraz przepływy środków publicznych, starając się ustalić, czy dochodziło do nadużyć w zakresie dysponowania pieniędzmi publicznymi.

    Według niektórych relacji, środki z funduszu mogły być kierowane do podmiotów powiązanych z osobami związanymi z resortem, co w przypadku potwierdzenia mogłoby stanowić naruszenie zasad bezstronności i przejrzystości finansów publicznych. W tym kontekście pojawia się również wątek potencjalnego wpływu politycznego na decyzje dotyczące przyznawania dotacji.

    Szerokie śledztwo i analiza dokumentów

    Postępowanie prowadzone przez prokuraturę ma charakter wielowątkowy i obejmuje analizę tysięcy stron dokumentów. Śledczy badają zarówno formalne podstawy decyzji o przyznaniu środków, jak i ich rzeczywiste wykorzystanie przez beneficjentów. W ramach działań sprawdzane są także procedury kontrolne obowiązujące w resorcie sprawiedliwości w czasie, gdy funduszem zarządzał Zbigniew Ziobro.

    Według źródeł zbliżonych do śledztwa, jednym z kluczowych elementów postępowania jest ustalenie, czy istniał systemowy mechanizm umożliwiający kierowanie środków publicznych do wybranych podmiotów z pominięciem standardowych kryteriów konkursowych. Jeżeli takie ustalenia zostałyby potwierdzone, mogłoby to stanowić podstawę do postawienia poważnych zarzutów karnych.

    Reakcje polityczne i społeczne

    Sprawa wywołuje szerokie reakcje na polskiej scenie politycznej. Zwolennicy Zbigniewa Ziobry podkreślają, że wszelkie działania podejmowane w ramach Funduszu Sprawiedliwości miały na celu zwiększenie skuteczności pomocy ofiarom przestępstw oraz wzmocnienie systemu wymiaru sprawiedliwości. W ich ocenie obecne postępowania mogą mieć charakter polityczny i być próbą zdyskredytowania byłego ministra.

    Z kolei przedstawiciele opozycji oraz część ekspertów prawa zwracają uwagę na konieczność pełnego wyjaśnienia sprawy. Podkreślają, że transparentność wydatkowania środków publicznych jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawa, a wszelkie nieprawidłowości muszą zostać rzetelnie zbadane przez niezależne organy.

    Wątek odpowiedzialności politycznej

    Oprócz aspektów prawnych, w debacie publicznej pojawia się również kwestia odpowiedzialności politycznej. Nawet jeśli część zarzutów nie zostałaby potwierdzona w postępowaniu karnym, samo istnienie wątpliwości dotyczących zarządzania znaczącym funduszem publicznym może mieć istotne konsekwencje dla oceny działań byłego ministra.

    Eksperci podkreślają, że Fundusz Sprawiedliwości dysponuje znacznymi środkami finansowymi, które powinny być wydatkowane w sposób szczególnie ostrożny i zgodny z jasno określonymi kryteriami. Każde odstępstwo od tych zasad może prowadzić do utraty zaufania publicznego i podważać wiarygodność instytucji państwowych.

    Znaczenie sprawy dla systemu prawnego

    Sprawa dotycząca rzekomych nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości ma również szersze znaczenie dla funkcjonowania systemu prawnego w Polsce. Pokazuje ona, jak istotne jest istnienie skutecznych mechanizmów kontroli wydatków publicznych oraz niezależnych instytucji nadzorczych.

    Jeżeli zarzuty zostałyby potwierdzone, mogłoby to doprowadzić do zmian w sposobie zarządzania funduszami celowymi oraz wprowadzenia bardziej rygorystycznych procedur kontrolnych. Już teraz pojawiają się głosy o konieczności reformy systemu przyznawania dotacji publicznych, aby zwiększyć jego przejrzystość i ograniczyć ryzyko nadużyć.

    Trwające postępowanie i brak wyroków

    Na obecnym etapie postępowania Zbigniew Ziobro nie został prawomocnie skazany, a wszystkie przedstawiane zarzuty mają charakter niepotwierdzonych ustaleń śledczych. Zgodnie z zasadą domniemania niewinności, każda osoba objęta postępowaniem karnym jest uznawana za niewinną, dopóki jej wina nie zostanie udowodniona przed sądem.

    Prokuratura kontynuuje działania dowodowe, a kolejne etapy śledztwa mogą przynieść nowe ustalenia. Niewykluczone są dalsze przesłuchania świadków oraz analiza dodatkowych dokumentów finansowych.

    Podsumowanie

    Sprawa rzekomych nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, w której pojawia się nazwisko Zbigniewa Ziobry, pozostaje jednym z najbardziej komentowanych tematów w polskim życiu publicznym. Obejmuje ona poważne zarzuty dotyczące możliwego niewłaściwego wykorzystania środków publicznych oraz potencjalnych naruszeń procedur administracyjnych.

    Jednocześnie należy podkreślić, że postępowanie nadal trwa, a ostateczne ustalenia będą zależały od wyników pracy prokuratury oraz ewentualnych decyzji sądu. Do tego czasu sprawa pozostaje otwarta, a wszelkie oceny mają charakter wstępny i nie mogą być traktowane jako rozstrzygnięcie winy lub niewinności.

  • Tak wygląda ranking ATP. Oto miejsce Hurkacza po finale w Cagliari

    Tak wygląda ranking ATP. Oto miejsce Hurkacza po finale w Cagliari

    Hubert Hurkacz z awansem w rankingu ATP! Co prawda Polak przegrał w finale turnieju ATP Challenger Tour 175 w Cagliari z Matteo Arnaldim 4:6, 4:6, ale i tak zanotował w światowym zestawieniu awans aż o dziesięć pozycji!

    Niespełna dwa lata temu, bo w sierpniu 2024 roku Hubert Hurkacz był sklasyfikowany na szóstym miejscu w rankingu ATP. Jednak problemy zdrowotne, zmiany trenerów i długi czas powrotu do formy sprawiły, że obecnie polski tenisista sklasyfikowany jest na 63. miejscu w światowym zestawieniu.

    Awans Huberta Hurkacza w rankingu ATP po turnieju w Cagliari
    Po niepowodzeniu w turnieju ATP 1000 w Madrycie, gdzie odpadł w drugiej rundzie, Hubert Hurkacz postanowił spróbować swoich sił w turnieju ATP Challenger Tour 175 w Cagliari. W nim dotarł aż do finału, w którym w niedzielę zmierzył się z Włochem Matteo Arnaldim (103. ATP).

    O ile w poprzednich spotkaniach Hubert Hurkacz był w stanie odwracać wyniki rywalizacji, to w niedzielę już ta sztuka mu się nie udała i po 104 minutach 29-latek przegrał 4:6, 4:6. Niemniej jednak może turniej w Cagliari zaliczyć do udanych, bo dopisał do swojego konta 100 punktów, co pozwoliło mu awansować na 53. pozycję w rankingu ATP. Obecnie Hurkacz ma przy swoim nazwisku 945 punktów. Drugi z najlepszych polskich singlistów, Kamil Majchrzak, jest 76. i ma 747 punktów.

  • Hurkacz zagrał o tytuł. Kibice wstali z miejsc po ostatniej piłce

    Hurkacz zagrał o tytuł. Kibice wstali z miejsc po ostatniej piłce

    Siedem piłek setowych obronił Hubert Hurkacz w finale turnieju Challenger 175 w Cagliari. Happy endu jednak nie było. Polak przegrał walkę o pierwszy w tym roku tytuł. W niedzielnym meczu nie potrafił skorzystać ze swojego największego atutu, jakim jest serwis. Po blisko dwóch godzinach pokonał go Włoch Matteo Arnaldi 6:4, 6:4 i to on świętował triumf w całym turnieju.

    Hubert Hurkacz (63. ATP) stanął przed szansą na pierwszy tytuł w tym roku. Po nieudanych zawodach w Madrycie, gdzie odpadł już w II rundzie, postanowił wziąć udział w Challengerze w Cagliari. Dla Polaka był to pierwszy występ w zawodach tej rangi po siedmiu latach przerwy. Na Sardynii pokazał się ze znakomitej strony. W drodze do finału pokonał m.in. słynnego Matteo Berrettiniego (92. ATP) czy wyżej notowanego Romana Andresa Burruchagę (59. ATP). Ostatnią przeszkodą był natomiast Włoch Matteo Arnaldi (103. ATP).

    Hurkacz obronił siedem piłek setowych. Horror z udziałem Polaka
    Mecz o główne trofeum miał dość nieoczekiwany przebieg. Słynący z potężnego serwisu Hurkacz dość mocno zawodził w tym elemencie. Przez całego pierwszego seta nie zaserwował ani jednego asa. W dodatku już w pierwszym gemie został przełamany. Na szczęście błyskawicznie się zrewanżował. Wkrótce wyszedł nawet na prowadzenie 3:1, ale wtedy nastąpił u niego nieoczekiwany kryzys. Przy własnym podaniu przegrał gema do zera, a potem trzy kolejne i znalazł się w arcytrudnym położeniu.

    Przy stanie 3:5 przegrywał 0:40 i musiał bronić piłek setowych. Nie dał jednak za wygraną, bo powstrzymał ich aż sześć. W końcu wygrał wojną nerwów i doprowadził do wyniku 4:5. Spektakularnego powrotu jednak nie oglądaliśmy. Przy swoim serwisie Arnaldi dokończył dzieła. Hurkacz co prawda obronił jeszcze siódmą piłkę setową, ale przy ósmej już skapitulował. Gema przegrał do 15, a całą partię 4:6.

    Hurkacz prowadził 2:0. A potem niebywała zapaść
    Wrocławianin nieźle grał przy siatce, ale popełniał znacznie więcej niewymuszonych błędów i miał mniej zagrań kończących. Do tego dość wyraźnie szwankował jego serwis. Na początku drugiego seta wydawało się jednak, że Hurkacz wraca na właściwe tory. Bardzo pewnie wygrał dwa pierwsze gemy, ale potem znów został przełamany, a rywal wyrównał na 2:2.

    Arnaldi na tym się nie zatrzymał. Wygrał następne dwa gemy, a do tego sam dołożył asa serwisowego, co Hurkaczowi nadal nie wychodziło. Włoch z przewagą przełamania był na dobrej drodze do końcowego zwycięstwa. Później panowie grali gem za gem, co działało na jego korzyść. W tym decydującym szybko wyszedł an 40:0 i wykorzystał już pierwszego meczbola.

    Cały mecz w godzinę i 44 minuty padł łupem Włocha 6:4, 6:4. Po ostatniej piłce kibice wstali z miejsc. Włosi przez całe spotkanie wspierali swojego rodaka i nie kryli swojej wielkiej radości. Dla Arnaldiego jest to piąty tytuł rangi Challenger w karierze.

  • Lewandowski w Liverpoolu? Angielska legenda mówi wprost

    Lewandowski w Liverpoolu? Angielska legenda mówi wprost

    Robert Lewandowski wciąż nie ogłosił co z jego przyszłością w FC Barcelonie. Gdyby Polak nie przedłużył umowy, to latem mógłby zostać bohaterem hitowego transferu. Wśród potencjalnych kierunków przewija się angielski potentat. – Kto by odmówił Lewandowskiemu? Nadal będzie strzelał gole – tak ocenia ten ruch Peter Crouch.

    Robert Lewandowski zdobył ważnego gola dla FC Barcelony w sobotnim meczu z Osasuną, a dzięki wygranej 2:1 Katalończycy znacznie zbliżyli się do krajowego tytułu. Być może tym trafieniem Polak umocni swoją pozycję w rozmowach z klubem dotyczących przedłużenia umowy – na razie nie wiadomo, jak się one potoczą i czy 37-latek zostanie na dłużej. Przez to spekuluje się o transferze, a padają nazwy wielkich zespołów.

    Robert Lewandowski w Liverpoolu? Rekordzista Premier League wydał werdykt
    – Jeśli Arne Slot pozostanie na stanowisku, musi pozyskać kolejnego napastnika. Potrzebny jest rezerwowy, który będzie gotowy wziąć na siebie odpowiedzialność, zwłaszcza jeśli Liverpool zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów. Ktoś taki jak Lewandowski, na przykład. Być może spodoba mu się to wyzwanie, a także fakt, że wciąż uważa się za lepszego od Isaka i wierzy, że może dostać się do składu. Z łatwością mógłby rozegrać 30 meczów – powiedział Joe Cole, były zawodnik klubu z Anfield (2010-2013). Z jego opinią zgadza się dawny kolega z boiska

    – To byłby przyzwoity ruch dla Liverpoolu – tak potencjalny transfer Lewandowskiego ocenił Peter Crouch, były piłkarz Liverpoolu (2005-2008), zdobywca 106 bramek w Premier League oraz rekordzista rozgrywek pod względem liczby trafień głową (53), w materiale Paddy Power (cytaty za “Liverpool Echo”).

    – To piłkarz światowej klasy. Nie robi się młodszy, ale byłby to fantastyczny wybór – powiedział Crouch o Lewandowskim. 42-krotny reprezentant Anglii (22 gole, cztery asysty) jest przekonany, że dla Polaka znalazłoby się miejsce w zespole, byłby on przydatny.

    Peter Crouch mówi wprost ws. Lewandowskiego. “Nadal będzie strzelał gole”
    – Alexander Isak właśnie wraca do drużyny i myślę, że w przyszły sezon będzie dla niego udany. Jednak kto by odmówił Lewandowskiemu? Nadal będzie strzelał gole, nie ma co do tego wątpliwości – stwierdził 45-latek.

    Przypomnijmy, że w rewanżowym spotkaniu 1/4 finału LM z PSG (0:2) ustępujący mistrzowie Anglii stracili na wiele miesięcy Hugo Ekitike, który zerwał ścięgno Achillesa. Wspomniany Isak w kończącym się sezonie także miał problemy zdrowotne (przez to nie zagrał m.in. w barażu z Polską o mundial), po zakończeniu sezonu odejdzie Mohamed Salah, a niepewna jest też przyszłość Federico Chiesy. Ofensywa Liverpoolu może więc latem zostać gruntowni przebudowana, a na Anfield mógłby trafić Lewandowski. Choć zdaniem Croucha nie należy spodziewać się transferowego szaleństwa, raczej więcej będzie wymagane od tych, którzy w zeszłym roku przyszli za grube miliony (Isak, Florian Wirtz).

    – W tym sezonie byli o krok od walki o tytuł, więc będą musieli dokonać kilku transferów, ale nie mogą wydawać pieniędzy tak, jak latem ubiegłego roku. Kwoty, które wydali w zeszłym roku, tak naprawdę jeszcze się nie zwróciły – podsumował 45-latek.

    Czas pokaże, czy Robert Lewandowski trafi do Liverpoolu. Ostatnio najgłośniej było o potencjalnym transferze do Włoch (Juventus, Milan), a zainteresowanie mają wyrażać też kluby amerykańskie i saudyjskie. Przed końcem sezonu Polak ma jeszcze cztery mecze w FC Barcelonie – najbliższym będzie El Clasico z Realem Madryt (10 maja), być może na wagę mistrzowskiego tytułu.

  • Nie minęły 24 godziny od finału z Kostjuk. Andriejewa zagrała o tytuł

    Nie minęły 24 godziny od finału z Kostjuk. Andriejewa zagrała o tytuł

    Mirra Andriejewa nie będzie miło wspominać majówki z 2026 roku. W sobotę Rosjanka przegrała w finale singla w Madrycie z Martą Kostjuk, a w niedzielę zagrała w finale zmagań deblowych w parze z Dianą Sznajder. I przegrała 6:7(2), 2:6 z parą Katerina Siniakova/Taylor Townsend.

    Mirra Andriejewa miała okazję na tenisowy dublet w Madrycie. Miała, gdyż w sobotę przegrała w finale singlowych zmagań z Ukrainką Martą Kostjuk 3:6, 5:7. – Za każdym razem, gdy przegrywam, to dla mnie jak koniec świata. Czasem widzę innych zawodników, jak potrafią się uśmiechnąć nawet tuż po porażce. Nie wiem, jak oni to robią. Chciałabym tak umieć. Może w przyszłości uda mi się nad tym popracować i chociaż lżej będzie mi się o tym mówiło – mówiła załamana Rosjanka po finałowym meczu w stolicy Hiszpanii.

    Mirra Andriejewa zagrała w finale debla w Madrycie
    Jednocześnie Rosjanka grała w zmaganiach deblowych, w których rywalizowała w parze z rodaczką Dianą Sznajder. Obie panie dotarły do finału, w którym zmierzyły się z czesko-amerykańskim duetem Katerina Siniakova i Taylor Townsend.

    Pierwsza partia zaczęła się świetnie dla Rosjanek, gdyż przy wyniku 1:1 przełamały rywalki i aż do stanu 5:4 utrzymywały tę przewagę. Gdy serwowały po wygraną w secie, to do zera zostały przełamane i było 5:5. Tym samym obie pary dotarły do tie-breaka, a w tym Siniakova i Townsend pokazały moc, wygrywając go 7-2 po w sumie 55 minutach gry w całym secie.

    Drugi set zaczął się od przełamania na korzyść Amerykanki i Czeszki. Przy prowadzeniu 2:1 była przerwa z powodu problemów z kolanem Kateriny Siniakovej, ale to nie wytrąciło prowadzących zawodniczek z rytmu.

    W końcu po tej przerwie wygrały trzy kolejne gemy z rzędu, tracąc przy tym zaledwie dwa punkty! Siniakova i Townsend pewnie zmierzały po wygranie turnieju w Madrycie. I tak się stało! Po 89 minutach wygrały cały mecz z Mirrą Andriejewą i Dianą Sznajder 7:6(2), 6:2 i tym samym zwyciężyły razem w drugim turnieju w tym roku po Indian Wells. A Mirra Andriejewa? Po przegraniu dwóch finałów w dwa dni pozostaje jej oczyścić głowę i skupić się na startującym lada moment turnieju WTA 1000 w Rzymie.

  • Włosi w niedzielę wydali komunikat ws. Igi Świątek

    Włosi w niedzielę wydali komunikat ws. Igi Świątek

    Chociaż zmagania w tegorocznym turnieju w Rzymie rozpoczną się dopiero we wtorek, organizatorzy przekazali ważne wieści dotyczące losowania turniejowej drabinki. Na uroczystości, która odbędzie się w 4 maja o godzinie 10:30, zagości Iga Świątek. Polka trzykrotnie triumfowała w Rzymie i często podkreśla, że uwielbia Włochy – nie dziwi więc, że organizatorzy turnieju WTA 1000 zaprosili właśnie ją.

    Po zmaganiach w Madrycie najlepsze tenisistki świata zamieniają stolicę Hiszpanii na stolicę Włoch. Już 5 maja rozpocznie się bowiem Italian Open, kolejny w tym sezonie turniej rangi WTA 1000, prestiżem ustępujący jedynie turniejom wielkoszlemowym.

    Iga Świątek ma bardzo dobre wspomnienia z Rzymu. Trzykrotnie bowiem triumfowała w tym turnieju. W finale w 2021 roku nie oddała Karolinie Pliskovej nawet gema. Rok później była liderka światowego rankingu pokonała 6:2, 6:2 Tunezyjkę Ons Jabeur, a w 2024 roku Polka okazała się lepsza od Aryny Sabalenki.

    Świątek lubi Włochy, Włosi lubią Świątek
    Sama 24-latka też przyznaje, że Włochy to jej ulubiony kraj. – Kocham Włochy. Mogłabym tam mieszkać, może w przyszłości zamieszkam. Włochy są niesamowite. Moim marzeniem jest mieć tam dom. (…) Uwielbiam Włochy, uwielbiam jedzenie, ludzi – mówiła w zeszłym roku.

    Nic dziwnego więc, że Włosi również przychylnym okiem spoglądają na trzecią zawodniczkę światowego rankingu. Organizator Italian Open poinformował bowiem, że Iga Świątek będzie jedną z gwiazd zaproszonych na oficjalne losowanie drabinki tegorocznego turnieju. Oprócz Polki, na wydarzeniu pojawi się również Felix Auger-Aliassime.

  • Niezwykły finał 20-letniej Polki. Życiowy sukces

    Niezwykły finał 20-letniej Polki. Życiowy sukces

    Zuzanna Kolonus stanęła przed szansą wygrania pierwszego w karierze turnieju singlowego. W finale turnieju ITF W15 w indyjskim Nowym Delhi 20-latka przegrała z reprezentantką gospodarzy, Shruti Ahlawat. 20-letnia Polka nie wykorzystała swoich szans i uległa 5:7, 6:2, 6:7(3-7).

    Zuzanna Kolonus (1044. WTA) ma za sobą najbardziej owocny tydzień w krótkiej jak dotąd karierze. W Nowym Delhi osiągnęła swój życiowy sukces. Niestety jednak dobrych występów nie udało się spuentować końcowym zwycięstwem.

    Kolonus nie wykorzystała okazji do wygranej
    Dwukrotna mistrzyni Polski kadetek, a także m.in. wicemistrzyni Polski w grze podwójnej w Indiach podczas turnieju niższej rangi imponowała skutecznością.

    W drodze do finału pokonała reprezentantkę gospodarzy Saily Thakkar, w 1/8 finału okazała się lepsza od kolejnej reprezentantki Indii, Akankshy Nitture (906. WTA), w ćwierćfinale po niemal trzygodzinnym pojedynku wygrała z Rosjanką Eliną Neplij (653. WTA). Kolonus w 1/2 finału zaś nie dała większych szans następnej zawodniczce z Rosji, Kseni Laskutovej (1069. WTA).

    Jak przebiegał finał turnieju w Nowym Delhi? W 1. secie 20-latka serwowała na zwycięstwo, ale ostatecznie więcej zimnej krwi w kluczowym fragmencie tej partii zachowała Shruti Ahlawat (902. WTA). Drugi set padł łupem naszej reprezentantki, a jej wygrana setowa (6:2) nie podlegała dyskusji. Zacięty przebieg miała ostatnia część meczu. Kolonus prowadziła już 3:2 z przełamaniem rywalki, ale Induska doprowadziła do tie-breaku, w którym okazała się lepsza.

    Finał osiągnięty w Nowym Delhi to najlepszy singlowy wynik Zuzanny Kolonus. W 2023 roku Polka w serbskiej Kursumlijskiej Banji dotarła do ćwierćfinału, w którym przegrała z Turczynką Pemrą Ozgen.

    20-latka zostaje w Indiach. W przyszłym tygodniu weźmie udział w turnieju ITF W35 w Tumkur. Rywalizacja zacznie się w poniedziałek 4 maja i potrwa do niedzieli 10 maja.

  • Kibice wściekli po tym, jak Ukrainka potraktowała Rosjankę. Afera w Madrycie

    Kibice wściekli po tym, jak Ukrainka potraktowała Rosjankę. Afera w Madrycie

    Marta Kostiuk w finale turnieju WTA 1000 w Madrycie pokonała Mirrę Andriejewą, a po zakończeniu spotkania obie zawodniczki wygłosiły przemówienia na korcie. Pokonana Rosjanka nawet nie kryła swojego smutku, ale wspomniała o rywalce i pogratulowała jej triumfu. Zgoła inaczej zachowała się świeżo upieczona mistrzyni, którą kibice w mediach społecznościowych zaczęli krytykować za słowa, jakie padły z jej ust. A to nie wszystko.

    Marta Kostiuk (L) po wygranym finale nie podała dłoni i nie podziękowała Mirze Andriejewej (P)THOMAS COEX/OSCAR J BARROSO/SPAIN DPPI AFP

    W finale turnieju WTA 1000 w Madrycie zmierzyły się Mirra Andriejewa i Marta Kostiuk, a spotkanie zapowiadało się ekscytująco nie tylko ze względu na to, że obie zawodniczki świetnie spisywały się w Hiszpanii. Na kort wybiegły bowiem Rosjanka i Ukrainka, co dodawało dodatkowego “smaczku” rywalizacji. Tym bardziej, że Kostiuk nie kryje się z niechęcią do zawodniczek reprezentujących kraj, który od ponad czterech lat prowadzi wojnę w jej ojczyźnie.

    Marta Kostiuk wygłosiła przemowę po finale turnieju WTA 1000 w Madrycie

    “Zajęło mi wiele lat, żeby dotrzeć do tego punktu, a jedyne słowo, o którym teraz myślę, to konsekwencja. To pojawianie się na korcie każdego dnia, bez względu na to, jak ciężko jest, bez względu na to, jak bardzo kochasz lub nienawidzisz tego, co robisz. I w ciągu ostatniego roku radziłam sobie z tym naprawdę dobrze” – powiedziała.

    Jestem bardzo dumna z siebie i mojego zespołu. Dziękuję wam bardzo, że byliście przy mnie. Myślę, że tylko my wiemy, przez co przeszliśmy i ile razy chciałam się poddać, ale to wy utrzymaliście mnie na powierzchni i zmusiliście do dalszego działania. I dlatego jestem tu dzisiaj

    Ukrainka podziękowała także swojej trenerce Sandrze Zaniewskiej oraz mężowi, zwróciła się również do rywalek, z którymi mierzyła się w Madrycie.

    “Chcę podziękować wszystkim moim przeciwniczkom, z którymi grałam w tym tygodniu. Dziewczyny pchnęły mnie na skraj moich możliwości. Jeden z najbardziej niesamowitych meczów dla mnie w tych tygodniach… bardzo szczególne dwa tygodnie tutaj. Jeśli spojrzycie na statystyki sprzed zeszłego roku, myślę, że miałam bilans 2-7 w Madrycie. Nigdy nie myślałam, że będę w stanie wznieść tutaj tytuł. To na pewno nie był mój ulubiony turniej” – żartowała.

    Mirra Andriejewa wspomniała o Marcie Kostiuk. W komentarzach zawrzało

    Co z kolei do powiedzenia miała Andriejewa? Rosjanka była wyraźnie przybita porażką, zresztą chwilę po zakończeniu meczu usiadła na ławce przy korcie i ukryła twarz w dłoniach. Podczas przemówienia w jej oczach pojawiły się łzy, postanowiła jednak docenić to, co na korcie zaprezentowała Kostiuk.

    “Chciałabym pogratulować Marcie i jej teamowi tego niesamowitego zwycięstwa dzisiaj oraz tego, jak wam idzie sezon na mączce. Wygraliście dwa turnieje z rzędu. Grasz bardzo dobrze. Gratulacje także za dzisiejsze zwycięstwo” – powiedziała.

    Kibice komentujący oba przemówienia, których nagrania zamieszczono na profilu The Tennis Letter w serwisie X, nie zostawili suchej nitki na Ukraince. Zauważyli, że pochodząca z Kijowa tenisistka nie zwróciła się bezpośrednio do Andriejewej, nawet nie wspomniała o niej w swoim przemówieniu. W komentarzach momentalnie zawrzało. A to nie wszystko – świeżo upieczonej mistrzyni wypomniano także to, że nie podaje dłoni Rosjankom.

    “Ona jest taka arogancka. Żadnego uścisku dłoni. Żadnych słów dla rywalek. Zdecydowanie nie jestem jej fanką”; “Kostiuk, cieszę się z twojego powodu, ale możesz nazywać swoje rywalki po imieniu i im podziękować. Mirra doceniła ciebie i twój zespół z szacunkiem. Myślę, że możesz to zrobić lepiej”; “Myślę, że jest jedyną zawodniczką, która nie gratuluje przeciwniczce po wygranej… To trochę żałosne, że nie potrafi nawet powiedzieć słowa do 19-letniej zawodniczki”; “Wszyscy wiemy i spodziewamy się braku uścisków dłoni, ale to było złośliwe – nie odwzajemnić uznania dla Mirry, kiedy ona była wobec niej taka miła” – czytamy w komentarzach pod nagraniem przemówienia Kostiuk.

    “Nastolatka pokazująca Marcie, czym jest prawdziwa klasa”; “To jest uprzejme ze strony Miry, że pogratulowała Marcie pomimo sytuacji politycznej między ich krajami. Miło byłoby, gdyby ten gest został odwzajemniony”; “Marta patrzy na nastolatkę, która płacząc wychwala ją po przegraniu takiej bitwy, a ona nawet o niej nie wspomniała, bezwstydna” – tak z kolei zrecenzowano postawę Rosjanki.

    Nie brakuje jednak głosów, że Kostiuk po prostu jest konsekwentna, a jej postawa nie dziwi, skoro na terenie Ukrainy toczy się wojna wywołana przez Rosjan. Takie opinie się pojawiają, ale jest ich zdecydowanie mniej, niż krytycznych głosów pod adresem mistrzyni z Madrytu.

    Zagraniczni obserwatorzy tenisa są zresztą coraz mniej krytyczni wobec Rosjan i przedstawicieli tego kraju w sporcie, co może dziwić fanów z Polski, którzy niejednokrotnie dawali wyraz oburzeniu wobec działań wojennych prowadzonych za naszą wschodnią granicą. Oburzenie wyrażali także przedstawiciele poszczególnych dyscyplin, swego czasu głośno było o “proukraińskiej” postawie Igi Świątek, która występowała na korcie ze wstążką w barwach Ukrainy przyczepioną do czapki.
    Kobieta w sportowym stroju z łzami w oczach zakrywa usta jedną ręką, a drugą unosi w geście pożegnania lub podziękowania, na twarzy widoczne silne emocje.

    Marta KostiukMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    tenisistka w granatowej sukience wykonuje zamach rakietą, przygotowując się do uderzenia nadlatującej piłki na ceglastym korcie

    Marta KostiukOSCAR DEL POZOAFP
    Emocjonująca chwila podczas meczu tenisowego. Młoda zawodniczka w ciemnym stroju i białej czapce z daszkiem krzyczy, pokazując intensywne emocje związane z rywalizacją. W tle rozmyte postaci sugerujące obecność innych uczestników wydarzenia.

    Mirra AndriejewaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Alexander Blockx – Alexander Zverev. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport