Category: Uncategorized

  • Sabalenka zobaczyła Świątek i wybuchnęła śmiechem. “Chcesz mi pomóc?”

    Sabalenka zobaczyła Świątek i wybuchnęła śmiechem. “Chcesz mi pomóc?”

    Rywalizacja między Aryna Sabalenka a Iga Świątek od dawna budzi ogromne emocje – zarówno na korcie, jak i w rankingu WTA. Tym razem tenisistki znalazły się w centrum uwagi nie z powodu meczu, lecz zabawnej sytuacji podczas konferencji prasowej.

    Po zakończeniu turnieju w Madrycie światowa czołówka przeniosła się do Rzymu, gdzie rozgrywane są kolejne prestiżowe zawody. Wśród największych gwiazd ponownie znajdują się Sabalenka – aktualna liderka rankingu – oraz Świątek, która już trzykrotnie triumfowała na rzymskich kortach.

    Do nietypowej sceny doszło w trakcie konferencji prasowej z udziałem Białorusinki. Sabalenka odpowiadała właśnie na pytanie dziennikarza dotyczące trudności w jej wcześniejszym meczu. Zaczęła spokojnie analizować sytuację, sugerując, że problemem mógł być wysoki poziom spotkania, gdy nagle przerwała swoją wypowiedź.

    Powodem była pojawiająca się na sali Świątek. Widząc Polkę, Sabalenka natychmiast zareagowała z uśmiechem i w żartobliwym tonie zwróciła się do niej, zapraszając ją do pomocy w odpowiedzi na „trudne pytanie”. – „Chodź! Chcesz mi pomóc odpowiedzieć?” – rzuciła, wywołując śmiech na sali. Po krótkiej wymianie zdań między zawodniczkami sytuacja zakończyła się wspólnym rozbawieniem.

    Obie tenisistki rozpoczną rywalizację w Rzymie od drugiej rundy. Sabalenka zmierzy się z Barbora Krejčíková, która wcześniej pokonała Elsa Jacquemot. Z kolei Świątek wciąż czeka na swoją pierwszą przeciwniczkę – będzie nią zwyciężczyni pojedynku między Caty McNally a Daria Kasatkina.

  • Świątek zaskoczona na konferencji. “Dlaczego pytasz?”

    Świątek zaskoczona na konferencji. “Dlaczego pytasz?”

    Iga Świątek na wtorkowej konferencji prasowej w Rzymie opowiadała o swoich trenerach z czasów młodości. W pewnym momencie wymiana zdań z dziennikarzem przybrała nieoczekiwany obrót.

    – Zawsze dużo uwagi poświęca się trenerom zawodowym na tourze. A co z twoimi trenerami z dzieciństwa – czy było coś, co miało duży wpływ na ukształtowanie twojej gry? – brzmiało jedno z pytań do Polki na konferencji w Rzymie.

    Świątek była nieco zaskoczona: – Przepraszam, jaki był początek pytania? – odparła.

    – Zawsze dużo uwagi poświęca się trenerom zawodowym na tourze. Mnie bardziej interesują trenerzy z twojego dzieciństwa, kiedy miałaś pięć, sześć lat. Czy jest ktoś, komu chciałabyś przypisać zasługę za to, jaką jesteś dziś zawodniczką? – dopytywał dziennikarz.

    ZOBACZ WIDEO: Takie dostali wiadomości. Przerażające. Życzą Polakom najgorszego

    Świątek podkreśliła, że na jej obecny poziom wpływ miał każdy szkoleniowiec, z którym współpracowała. Wskazała okres, gdy miała około 10-12 lat i zaczęła świadomie budować konkretne elementy techniczne.

    – Każdy trener, którego miałam, miał duży wpływ na to, kim jestem teraz – powiedziała Świątek. Dodała, że dobry szkoleniowiec nie musi mieć największego doświadczenia, jeśli potrafi mądrze rozwijać zawodniczkę i jej sposób gry.

    Dziennikarz zapytał o konkretne nazwiska trenerów z przeszłości. Zawodniczka rzuciła: – Dlaczego pytasz? Chcesz do nich napisać?

    Polka po chwili zaznaczyła, że dwóch trenerów szczególnie mocno pracowało z nią nad pracą nóg, kick serwisem i forehandem z topspinem. Jak przypomniała, właśnie te elementy później wyróżniały jej tenis, gdy weszła do rywalizacji na tourze.

    – Myślę, że osobą, która naprawdę ukształtowała moją grę, był Michał Kaznowski. Nadal jest trenerem. Był raczej młodym trenerem. Grał też ze mną. Później, kiedy zaczęłam pracować z Piotrem (Sierzputowskim – przyp. red.), współpracowaliśmy przez długi czas. Już grałam z nim w tourze WTA, więc go znacie. Te dwie osoby bym wskazała – wymieniła.

    Pod wodzą Piotra Sierzputowskiego Świątek wygrała pierwszy turniej wielkoszlemowy. Raszynianka nie miała sobie równych podczas Rolanda Garrosa w 2020 roku.

    Świątek oceniła, że dobrze rozumie się z Francisco Roigiem i dzieli z nim tę samą wizję gry. Dodała, że nadal pracuje nad eliminacją starych nawyków, ale znów czerpie dużą radość z treningu. W piątek Polka rozegra pierwszy mecz na turnieju WTA Rzym.

  • Świątek nie zdążyła wyjść na kort. Ogłaszają: Panika. Nie pomógł nawet Nadal

    Świątek nie zdążyła wyjść na kort. Ogłaszają: Panika. Nie pomógł nawet Nadal

    Iga Świątek szykuje się do inauguracji swojego występu w turnieju WTA 1000 w Rzymie, jednak uwaga wielu ekspertów już teraz kieruje się w stronę zbliżającego się wielkimi krokami Rolanda Garrosa. Pojawia się pytanie, czy rezultat osiągnięty we Włoszech może mieć przełożenie na jej dyspozycję w Paryżu. W podcaście „Nothing Major Show” nie zabrakło w tej sprawie wyraźnych różnic zdań – jeden z uczestników posunął się nawet do ostrych słów, nie szczędząc Polce krytyki i ironii, przywołując przy tym postać Rafaela Nadala.

    Rzymski turniej jest dla Świątek ostatnim sprawdzianem przed powrotem na korty Rolanda Garrosa, gdzie w ostatnich latach dominowała. Nie zmienia tego fakt, że w ubiegłym sezonie odpadła tam w półfinale po starciu z Aryną Sabalenką. W poniedziałek Polka poznała swoją potencjalną drogę w turnieju w stolicy Włoch – rozpocznie od drugiej rundy dzięki wolnemu losowi, a jej pierwszą rywalką będzie zwyciężczyni pojedynku Darii Kasatkiny z Caty McNally. W dalszej fazie zmagań możliwe jest także starcie z Naomi Osaką, która obecnie współpracuje z byłym trenerem Świątek, Tomaszem Wiktorowskim.

    Kluczowe pytanie brzmi: czy wynik osiągnięty w Rzymie wpłynie na mentalne przygotowanie Świątek do French Open? Czy ewentualne wczesne odpadnięcie powinno wzbudzać niepokój? W podcaście „Nothing Major Show” opinie były podzielone.

    John Isner zachował spokój, podkreślając, że nie wiąże bezpośrednio występu w Rzymie z szansami Polki w Paryżu. Jego zdaniem różnica poziomów między Świątek a większością rywalek w początkowej fazie Rolanda Garrosa jest na tyle duża, że nawet słabszy wynik we Włoszech nie musi mieć większego znaczenia. Wystarczy, że dobrze wejdzie w turniej i złapie rytm, by odzyskać komfort gry na swoich ulubionych kortach.

    Zupełnie inaczej sytuację ocenił Steve Johnson, który otwarcie przyznał, że zaczyna się niepokoić. Według niego Świątek potrzebuje solidnego wyniku, by odbudować pewność siebie, której – jego zdaniem – obecnie jej brakuje. W swojej wypowiedzi pozwolił sobie nawet na uszczypliwość, nawiązując do zdjęcia Polki z Rafaelem Nadalem. Zasugerował ironicznie, że jedyną radą, jaką mogła od niego otrzymać, było… częstsze granie w golfa.

    Johnson poszedł jeszcze dalej, twierdząc, że brak awansu do ćwierćfinału w Rzymie powinien być sygnałem alarmowym. Podkreślił, że przed Rolandem Garrosem kluczowe jest odbudowanie pewności siebie, a brak półfinału w obecnym sezonie tylko pogłębia jego obawy.

  • We wtorek z samego rana narzeczony radośnie ogłosił ws. Sabalenki. Komunikat z Rzymu

    We wtorek z samego rana narzeczony radośnie ogłosił ws. Sabalenki. Komunikat z Rzymu

    Aryna Sabalenka rozpocznie rywalizację w turnieju Internazionali BNL d’Italia od drugiej rundy, ale już od kilku dni przebywa w Rzymie, gdzie przygotowuje się do startu. Towarzyszy jej narzeczony, Georgios Frangulis, który we wtorkowy poranek przekazał wyjątkową wiadomość. Okazuje się, że właśnie w stolicy Włoch tenisistka świętuje swoje 28. urodziny.

    Ostatni występ w Madrycie nie potoczył się po myśli liderki rankingu WTA. Sabalenka sensacyjnie uległa znacznie niżej notowanej Hailey Baptiste 6:2, 2:6, 6:7 i odpadła już na etapie ćwierćfinału. Nie zamierzała jednak długo rozpamiętywać tej porażki — szybko przeniosła się do Rzymu, gdzie już wkrótce rozpocznie walkę o kolejny tytuł.

    Pobyt we Włoszech zbiegł się z wyjątkową okazją. 5 maja Białorusinka obchodziła 28. urodziny, a jej partner zadbał o to, by ten dzień był szczególny. W mediach społecznościowych opublikował wspólne zdjęcia i skierował do ukochanej pełne emocji życzenia. „Wszystkiego najlepszego dla miłości mojego życia i najwspanialszej kobiety. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że jesteś obok mnie. Kocham cię ponad wszystko” — napisał Frangulis.

    Idealnym prezentem dla samej siebie byłoby dla Sabalenki zwycięstwo w rzymskim turnieju, którego dotąd nie udało jej się wygrać. W jej części drabinki znajdują się m.in. Magda Linette, Linda Noskova, Amanda Anisimova, Coco Gauff, Mirra Andriejewa oraz Jasmine Paolini. W ewentualnym finale mogłaby zmierzyć się z jedną z czołowych zawodniczek, takich jak Jelena Rybakina, Iga Świątek, Jessica Pegula, Elina Switolina, Victoria Mboko, Marta Kostiuk czy Karolina Muchova.

    Najlepszy dotychczas wynik Sabalenki w Rzymie to finał z 2024 roku, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek (2:6, 3:6). Polka triumfowała w tym turnieju także w 2021 i 2022 roku, zapisując się na stałe w historii tej imprezy.

    Bez względu na wynik tegorocznych zmagań Sabalenka zachowa pozycję liderki światowego rankingu. Obecnie ma na koncie 10 110 punktów i wyraźnie wyprzedza rywalki. Na drugim miejscu znajduje się Jelena Rybakina (8 555 pkt), a trzecia jest Iga Świątek (6 948 pkt).

    Czołówka rankingu WTA (stan na 5 maja 2026):

    1. Aryna Sabalenka – 10 110 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8 555 pkt

    3. Iga Świątek – 6 948 pkt

    4. Coco Gauff – 6 749 pkt

    5. Jessica Pegula – 6 136 pkt

    6. Amanda Anisimova – 5 985 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4 181 pkt

    8. Jasmine Paolini – 3 722 pkt

    9. Victoria Mboko – 3 531 pkt

    10. Elina Switolina – 3 530 pkt

  • Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Podczas konferencji prasowej przed swoim pierwszym meczem w Rzymie Iga Świątek na prośbę dziennikarzy wróciła jeszcze myślami do turnieju w Madrycie, w mocnych słowach puentując swój występ, zakłócony infekcją wirusową. Nasza tenisistka opowiedziała, jak się wówczas czuła. Potwierdziła, że to były niezwykle ciężki trzy dni, ale i podkreśliła przy tym, że tego po prostu nie dało się uniknąć.
    Iga Świątek w jasnym stroju i żółtej czapce z daszkiem trzyma ręcznik podczas meczu tenisowego

    Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Wiemy już, że rozpoczynająca rywalizacją od drugiej rundy była liderka rankingu WTA na początek trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę lub Caty McNally. A tuż za rogiem – w czwartej rundzie – czeka na nią potencjalny hit, za jaki uznać należy jej pojedynek z Naomi Osaką.

    Jak Iga Świątek czuje się w sercu Italii u progu ostatniego testu przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas konferencji prasowej.

    – Cieszę się, że wróciłam. Uwielbiam tu być. To dla mnie najbardziej ekscytujące imprezy, także pod względem spędzania czasu poza kortem. Po prostu cieszę się życiem – przekazała zadowolona z pobytu w Rzymie Polka.

    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek wraca do Madrytu. Tak podsumowała swój występ

    W trakcie jej rozmowy z dziennikarzami nie mogło jednak zabraknąć i trudnych kwestii, a za taką trzeba uznać ostatni turniej w Madrycie, zakończony przedwcześnie przez krecz Raszynianki w starciu z Amerykanką Ann Li.

    – Turniej w Madrycie był dla mnie ciężki. Był serio wręcz gów******, dosłownie. Odcięło mnie dzień przed meczem. W dniu, gdy grałam, także nie czułam się dobrze. Kompletnie nie miałam energii – wypaliła Iga Świątek, komentując swój występ w Hiszpanii.

    Szczerze mówiąc dzień później było już nieco lepiej, choć wciąż nie wiem, czy byłaby wtedy w stanie grać normalnie. Ale po dwóch dniach w końcu miałam się dobrze. Doszłam do siebie. Miałam nieco czasu, by tam zostać i nie podróżować, bo nie sądzę, że to bezpieczna opcja, gdy jest się tak kruchym. Potem przybyłam tutaj i od początku byłam w stanie trenować w pełni na sto procent. Szybko wróciłam

    Zaznaczyła przy tym, że biorąc pod uwagę skalę zjawiska, była bezbronna. I nie była w stanie zadziałać prewencyjnie, by uniknąć problemów zdrowotnych. – Czas, w którym to się wydarzyło, był bardzo niefortunny. Ale wiele zawodniczek zachorowało, dlatego nie uważam, że mogliśmy zrobić cokolwiek, by tego uniknąć – powiedziała trzecia obecnie rakieta świata.
    Kobieta w sportowej czapce i koszulce bez rękawów energicznie gestykuluje rakietą tenisową, wyrażając silne emocje podczas meczu tenisowego.

    Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    kobieta w sportowym stroju siedzi na macie z wyprostowanymi nogami, w jednej ręce trzyma butelkę wody, obok leży duża piłka do ćwiczeń oraz kolejna butelka wody

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Sportowiec w jasnej bluzie i błękitnej czapce z daszkiem udziela wywiadu podczas konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie z nazwą turnieju, na stole leży bukiet kwiatów, w tle widoczne logotypy sponsorów i organizatorów turnieju tenisowego.

    Iga ŚwiątekArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Ekspert uderza w sztab Świątek. “Nie może być tak, że rady dają osoby, które nie powinny”.

  • Sabalenka rozpętała burzę. Radykalna deklaracja. Jest gotowa do buntu

    Sabalenka rozpętała burzę. Radykalna deklaracja. Jest gotowa do buntu

    Temat wynagrodzeń w największych turniejach tenisowych ponownie wywołał burzę. W poniedziałek światło dzienne ujrzało głośne oświadczenie czołowych zawodniczek i zawodników, którzy zwracają uwagę na – ich zdaniem – niewspółmierny wzrost nagród w stosunku do przychodów generowanych m.in. przez Roland Garros. Pod dokumentem podpisała się także Aryna Sabalenka, która nie wyklucza nawet bojkotu, jeśli rozmowy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

    Spór między tenisistami a organizatorami czterech najważniejszych imprez – Australian Open, Roland Garros, Wimbledon oraz US Open – trwa już od kwietnia ubiegłego roku. Najlepsi gracze domagają się bardziej sprawiedliwego podziału zysków. Wspomniane oświadczenie, poparte przez największe gwiazdy dyscypliny, w tym Igę Świątek, ponownie nadało sprawie rozgłos.

    Zawodnicy skupili się szczególnie na nadchodzącym Roland Garros, podkreślając, że tempo wzrostu puli nagród nie nadąża za rosnącymi przychodami całego turnieju. Ich zdaniem udział procentowy przeznaczany na wynagrodzenia pozostaje zbyt niski. Do tej kwestii odniosła się również Sabalenka podczas konferencji prasowej przed turniejem WTA w Rzymie, a jej słowa szybko obiegły media.

    Białorusinka nie kryła rozczarowania obecną sytuacją. Zaznaczyła, że to właśnie zawodnicy tworzą widowisko, bez którego turnieje nie miałyby racji bytu, dlatego powinni otrzymywać adekwatne wynagrodzenie. Nie wykluczyła przy tym radykalnych działań.

    Jej zdaniem może nadejść moment, w którym bojkot stanie się jedynym skutecznym narzędziem walki o prawa tenisistów. Podkreśliła też, że w takiej sytuacji środowisko zawodniczek mogłoby się zjednoczyć, ponieważ wiele aspektów funkcjonowania turniejów wielkoszlemowych uznają za niesprawiedliwe.

    Sabalenka wyraziła jednak nadzieję, że trwające negocjacje zakończą się kompromisem satysfakcjonującym wszystkie strony. Nieco spokojniejsze stanowisko prezentuje Iga Świątek, która określiła potencjalny bojkot jako rozwiązanie ostateczne i zaznaczyła, że liczy na osiągnięcie porozumienia drogą rozmów.

  • Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Podczas konferencji prasowej przed swoim pierwszym meczem w Rzymie Iga Świątek na prośbę dziennikarzy wróciła jeszcze myślami do turnieju w Madrycie, w mocnych słowach puentując swój występ, zakłócony infekcją wirusową. Nasza tenisistka opowiedziała, jak się wówczas czuła. Potwierdziła, że to były niezwykle ciężki trzy dni, ale i podkreśliła przy tym, że tego po prostu nie dało się uniknąć.

    Iga Świątek, trenując w pocie czoła, oczekuje na swój premierowy mecz turnieju WTA 1000 w Rzymie. W poniedziałek nasza tenisistka poznała kształt turniejowej drabinki. Ba, osobiście uczestniczyła też w ceremonii losowania.

    Wiemy już, że rozpoczynająca rywalizacją od drugiej rundy była liderka rankingu WTA na początek trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę lub Caty McNally. A tuż za rogiem – w czwartej rundzie – czeka na nią potencjalny hit, za jaki uznać należy jej pojedynek z Naomi Osaką.

    Jak Iga Świątek czuje się w sercu Italii u progu ostatniego testu przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas konferencji prasowej.

    – Cieszę się, że wróciłam. Uwielbiam tu być. To dla mnie najbardziej ekscytujące imprezy, także pod względem spędzania czasu poza kortem. Po prostu cieszę się życiem – przekazała zadowolona z pobytu w Rzymie Polka.
    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek wraca do Madrytu. Tak podsumowała swój występ
    W trakcie jej rozmowy z dziennikarzami nie mogło jednak zabraknąć i trudnych kwestii, a za taką trzeba uznać ostatni turniej w Madrycie, zakończony przedwcześnie przez krecz Raszynianki w starciu z Amerykanką Ann Li.

    – Turniej w Madrycie był dla mnie ciężki. Był serio wręcz gów******, dosłownie. Odcięło mnie dzień przed meczem. W dniu, gdy grałam, także nie czułam się dobrze. Kompletnie nie miałam energii – wypaliła Iga Świątek, komentując swój występ w Hiszpanii.

    Szczerze mówiąc dzień później było już nieco lepiej, choć wciąż nie wiem, czy byłaby wtedy w stanie grać normalnie. Ale po dwóch dniach w końcu miałam się dobrze. Doszłam do siebie. Miałam nieco czasu, by tam zostać i nie podróżować, bo nie sądzę, że to bezpieczna opcja, gdy jest się tak kruchym. Potem przybyłam tutaj i od początku byłam w stanie trenować w pełni na sto procent. Szybko wróciłam
    kontynuowała
    Zaznaczyła przy tym, że biorąc pod uwagę skalę zjawiska, była bezbronna. I nie była w stanie zadziałać prewencyjnie, by uniknąć problemów zdrowotnych. – Czas, w którym to się wydarzyło, był bardzo niefortunny. Ale wiele zawodniczek zachorowało, dlatego nie uważam, że mogliśmy zrobić cokolwiek, by tego uniknąć – powiedziała trzecia obecnie rakieta świata.

  • 3:6 i zwrot akcji w Rzymie. Ależ emocje w meczu mistrzyni olimpijskiej!

    3:6 i zwrot akcji w Rzymie. Ależ emocje w meczu mistrzyni olimpijskiej!

    Trwa pierwsza runda turnieju WTA 1000 w Rzymie i już nie brakuje wielkich emocji. W starciu Anny Bondar z Qinwen Zheng było blisko niespodzianki. Ostatecznie mistrzyni olimpijska z Paryża wygrała po trzysetowej batalii. W finałowym secie wyszła z wielkich tarapatów.

    Annę Bondar dobrze powinni kojarzyć polscy kibice. Węgierka na początku kwietnia grała świetnie w deblu z Magdaleną Fręch. Obie panie dotarły do finału imprezy WTA 500 w Charleston, gdzie ostatecznie musiały uznać wyższość duetu Desirae Krawczyk/Caty McNally. Bondar bardzo dobrze spisuje się w tym sezonie w singlu. W pamięci mamy choćby pojedynek z Mirrą Andriejewą w 1/8 finału zmagań w Madrycie. Rosjanka ostatecznie zwyciężyła, ale potrzebowała do tego trzech setów.

    Bondar świetnie zaczęła mecz z Zheng
    W pierwszej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Bondar trafiła na Qinwen Zheng. Bukmacherzy nie mieli wątpliwości – to Zheng była faworytką w tym spotkaniu. Chinka zajmuje obecnie 32. miejsce w rankingu WTA, a w przeszłości była w czołowej dziesiątce zestawienia. W 2024 roku została mistrzynią olimpijską w Paryżu w singlu, eliminując w półfinale Igę Świątek. Pokazywała zatem, że na mączce potrafi być skuteczna.

    Tymczasem w inauguracyjnym secie lepsza okazała się reprezentantka Węgier. Gdyby spojrzeć na przebieg tej partii, to można być zaskoczonym, ponieważ Zheng w trzech własnych gemach serwisowych nie dała sobie odebrać choćby punktu, ale przy stanie 2:1 dla Bondar Chinka straciła serwis.

    Wówczas rywalka wykorzystała pierwszą możliwą okazję do przełamania, a następnie bez problemu utrzymała podanie, co pozwoliło jej zwiększyć przewagę (4:1). Jak się później okazało, doszło tylko do jednego przełamania i to pozwoliło Bondar wygrać tego seta 6:3.

    Zheng odwróciła losy rywalizacji. Gorąco w trzecim secie
    Wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA zawodniczka stanęła pod ścianą, ale ostatecznie zabrała się do odrabiania strat. W drugim secie triumfowała 6:3, choć zapowiadało się na jeszcze wyższy wynik. Wszystko dlatego, że pierwsze cztery gemy padły łupem Zheng, a później Chinka miała jeszcze serwis, co sprawiało, że była duża szansa na podwyższenie prowadzenia do 5:0.

    Tymczasem Zheng sama wpuściła Bondar do tego seta, bo w pewnym momencie było już 3:4 z perspektywy Węgierki i to ona serwowała, ale wtedy doszło do… piątego przełamania w tej partii i Zheng później dokończyła dzieła.

    Jeśli ktoś myślał, że problemy Chinki to przeszłość, mógł mocno zdziwić się na początku finałowego seta. Bondar grała lepiej i zasłużenie prowadziła 3:0. Następnie zwrotów akcji nie brakowało. Chinka zdobyła dwa gemy z rzędu, ale rywalka z powrotem ją przełamała i wynik 4:2 wskazywał na to, że będzie w stanie dowieźć zwycięstwo do końca.

    Od tamtego momentu jednak to Zheng wygrała cztery gemy z rzędu! W ostatnim gemie Chinka serwowała, ale miała problem z domknięciem meczu. Potrzebowała do tego czterech piłek meczowych. Bondar ma czego żałować.

    W drugiej rundzie turnieju w Rzymie mistrzyni olimpijska z Paryża zmierzy się z Cristiną Bucsą. To może być kolejny emocjonujący pojedynek.

  • Mistrzyni z Madrytu ogłosiła decyzję przed turniejem w Rzymie. “To boli”

    Mistrzyni z Madrytu ogłosiła decyzję przed turniejem w Rzymie. “To boli”

    Marta Kostiuk świetnie radzi sobie w tegorocznym sezonie na kortach ziemnych, o czym najlepiej świadczy triumf w turnieju w Madrycie. W takiej dyspozycji Ukrainka byłaby też jedną z faworytek w Rzymie, ale pojawiły się problemy. “Czasami ciało ma inne plany” – napisała Kostiuk w mediach społecznościowych.

    Marta Kostiuk (15. WTA) fenomenalnie spisała się w turnieju WTA 1000 w Madrycie, gdzie zdobyła tytuł po wygranym finale 6:3, 7:5 z Mirrą Andriejewą (7. WTA). Był to dla niej tegoroczny drugi triumf na mączce, wcześniej wygrała zawody WTA 250 w Rouen. Na kolejny będzie musiała poczekać.

    Marta Kostiuk zdobyła tytuł w Madrycie. Teraz ogłasza ws. turnieju WTA 1000 w Rzymie
    Ukrainka miała przystąpić do “tysięcznika” w Rzymie, lecz we wtorek ogłosiła rezygnację z powodów zdrowotnych. “To boli. Po najlepszym okresie w mojej karierze nie mogłam się doczekać Rzymu. Ale czasami ciało ma inne plany – przez ostatnie kilka dni zmagałam się z problemem z biodrem. Moja kostka wciąż nie jest w pełni sprawna, więc nie ma sensu dalej się starać. W tym roku nie będę tam startowała” – napisała na Instagramie.

    “To właśnie sprawia, że jest jeszcze trudniej, bo to dla mnie wyjątkowe miejsce. Kibice, atmosfera i tak… jedzenie. Przeżyłem tu niesamowite chwile i zawsze uwielbiam tu wracać. Przykro mi, że mnie tam nie będzie, ale do zobaczenia w przyszłym roku. Teraz czas na regenerację i przygotowanie się do Paryża. Dziękuję za całe wsparcie” – dodała.

    Oto konsekwencje wycofania się Kostiuk z turnieju w Rzymie
    Na wpis zawodniczki zareagowali organizatorzy. “Marto, wracaj do zdrowia i do zobaczenia w przyszłym roku” – napisali. Oczywiście doszło też do zmian w głównej drabince – rozstawienie 21-latki przejęła Jaquelin Cristian (28. WTA), która w drugiej rundzie czeka na Jessicę Bouzas Maneiro (51. WTA) lub Karolinę Pliskovą (130. WTA). Pierwotnie Rumunka miała zagrać z Beatriz Haddad Maią (78.), która w tej sytuacji zmierzy się ze “szczęśliwą przegraną”.

    Kostiuk była w tej samej połówce drabinki, co Iga Świątek (3. WTA) – najwyżej rozstawioną zawodniczką w tej części jest Jelena Rybakina (2. WTA). Turniej WTA 1000 w Rzymie ruszył we wtorek i potrwa do 17 maja.

  • Świątek nie zdążyła wyjść na kort. Ogłasza: Panika. Nie pomógł nawet Nadal

    Świątek nie zdążyła wyjść na kort. Ogłasza: Panika. Nie pomógł nawet Nadal

    Iga Świątek czeka na swój pierwszy mecz na turnieju WTA 1000 w Rzymie. Ale wzrok części ekspertów ucieka już w stronę jawiącego się tuż za rogiem Rolanda Garrosa. Czy od występu w sercu Italii może zależeć to, co wydarzy się dla Polki w Paryżu? W tym temacie doszło do rozłamu wśród ekspertów w podcaście “Nothing Major Show”. A jeden z nich otwarcie mówi na panice i wbija szpilkę w naszą tenisistkę. Przed nią nie obroniła ją nawet postać Rafy Nadala.
    Iga Świątek w czarnej koszulce i spódniczce, z rakietą na ceglastym korcie, w czapce z daszkiem.

    Iga ŚwiątekMiguel Reis / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Turniej w Rzymie to dla Igi Świątek ostatni przystanek przed powrotem na korty Rolanda Garrosa, na których królowała w ostatnich latach. I nie zmienia tego nawet ubiegłoroczna porażka z Aryną Sabalenką w półfinale wielkoszlemowej imprezy.

    W poniedziałek Polka poznała swoją ścieżkę do ewentualnego finału we Włoszech. W pierwszej rundzie Raszynianka ma wolny los, w drugiej trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę bądź Caty McNally. A już w czwartej rundzie może zmierzyć się z podopieczną swojego byłego trenera Tomasza Wiktorowskiego – Naomi Osaką.

    Iga Świątek czeka na pierwszy mecz w Rzymie. A już głośno o Rolandzie Garrosie

    Czy to, jak Iga Świątek zaprezentuje się w Rzymie może mieć wpływ na jej dyspozycję mentalną przed Rolandem Garrosem? I czy ewentualna porażka przez ćwierćfinałem będzie powodem do paniki w sprawie Polki? Odpowiedzi na to pytanie szukali goście ostatniego wydania podcastu na kanale “Nothing Major Show”. A między nimi doszło do rozłamu.

    – Nie panikuję w jej kwestii. Myślę, że jest duża różnica między jej poziomem i poziomem jej rywalek na wczesnym etapie Rolanda Garrosa. Jeśli udanie rozpocznie turniej i wygra kilka meczów, może uda jej się potem szybko przejść przez trudny mecz, będzie mogła zacząć czuć się bardziej komfortowo w miejscu które jest dla niej wybitnie sprzyjające. Więc nie, nie zamierzam w pełni łączyć jej nadziei na Rolanda Garrosa z wynikiem osiągniętym w Rzymie. Oczywiście, chciałaby spisać się tam dobrze, ale myślę, że nawet w przypadku szybkiej porażki w Rzymie może poskładać wszystkie rzeczy i sprawić, że dobrze jej pójdzie – stwierdził były amerykański tenisista John Isner.

    Ale ze swoim rodakiem nie zgodził się jego kolega po fachu – Steve Johnson, wbijając przy tym szpilkę w Polkę. W tej kwestii nie pomógł jej nawet Rafa Nadal, którego Amerykanin “wykorzystał”, by uderzyć w Igę Świątek.

    – Ja panikuję. Ona potrzebuje dobrego wyniku, a jeszcze takiego nie miała. Dla swojej własnej pewności siebie. Widzieliśmy jej jeden klip czy zdjęcie z Rafą Nadalem, który pomagał jej w swojej akademii. Może jego radą dla niej było to, by więcej grała w golfa. Być może to jedyna wskazówka, którą otrzymała – powiedział Steve Johnson, odwołując się do ostatniego wpisu Polki w mediach społecznościowych, w którym pokazała swoje popisy na polu golfowym.

    – Jeśli nie awansuje do ćwierćfinału, to będzie czas paniki. Musi nabrać trochę werwy przed French Open. Musisz mieć jakąś pewność siebie. Wiem, że to brzmi szalenie. Ale ona jeszcze w tym roku nie osiągnęła żadnego półfinału – dodał 36-latek.
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News

    Ekspert uderza w sztab Świątek. “Nie może być tak, że rady dają osoby, które nie powinny”.