Category: Uncategorized

  • Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Iga Świątek bez większych problemów zapewniła sobie awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie, ogrywając w czwartek w dwóch setach ukraińską tenisistką Darię Snigur. Po spotkaniu polska tenisistka stanęła przed mikrofonem, wywołując wzmożoną reakcję wśród hiszpańskiej publiczności. A wystarczyły jej do tego zaledwie cztery wypowiedziane słowa.
    Iga Świątek na korcie w Madrycie w ciemnym stroju i czarnej czapce, ociera twarz przedramieniem, w tle trybuny i reklamy.

    Iga Świątek na korcie w MadrycieCANAL+ SPORTmateriał zewnętrzny

    W pierwszym secie 24-latka urwała naszej tenisistce tylko jednego gema. W drugim prowadziła początkowo 2:0 z przewagą przełamania, ale potem Iga Świątek wróciła na odpowiedni kurs. I wygrała sześć kolejnych gemów, pieczętując swój awans do trzeciej rundy, w której czeka ją bój z jedną z Amerykanek – Alycia Parks lub Ann Li.

    WTA 1000 Madryt. Iga Świątek już w trzeciej rundzie. Poruszenie na trybunach

    Po meczu Iga Świątek wyraziła zadowolenie z tego, co zaprezentowała na korcie.

    Jestem bardzo szczęśliwa. Madryt to wyjątkowe miejsce do gry, ze względu na to, jak szczególny jest to turniej, ale i panujące tu warunki. Jestem zadowolona, że dobrze się do nich dostosowałam. Byłam solidna i po prostu grałam swoją grę

    A mówiąc więcej o korcie, który jest nieco “szybszy” od innych aren ziemnych, dodała: – Musisz być gotowa na to, że twoja przeciwniczka nie da ci czasu, ale z drugiej strony trzeba być solidną i zachować spokój w podejmowaniu decyzji, bo łatwo stracić kontrolę.

    Zachowaj cierpliwość, zachowaj solidność, przebijaj piłki, podejmuj dobre decyzje. O to tu chodzi

    Na koniec Iga Świątek została zagadnięta o język hiszpański, którego – jak przyznała – uczyła się w latach szkolnych. I dała się namówić na krótką próbkę swoich umiejętności.

    – Szczerze mówiąc, powinnam uczyć się więcej, ale… “Hola. ¿Cómo estás, Madrid”? – powiedziała Polka, pytając o samopoczucie mieszkańców stolicy Hiszpanii, po czym została potraktowana falą braw i pełnych entuzjazmu okrzyków.

    – Ale muszę powiedzieć, że w tym tygodniu starałam się nieco mówić po hiszpańsku. Na przykład zamawiając jedzenie – zaznaczyła natychmiast Iga Świątek.

    I opowiedziała, jak po zamówienie dwóch kanapek po hiszpańsku obsługa lokalu zaczęła mówić do niej właśnie w tym języku, a wówczas nie miała pojęcia o co chodzi, przez co musiała przejść na angielski.

    – Ale staram się być lepsza. Mam hiszpańskiego trenera, więc mam nadzieję, że to mi pomoże – zakończyła swoją wypowiedź zadowolona z wygranej Iga Świątek.
    Młoda kobieta ubrana w jasną kurtkę oraz czarną czapkę z daszkiem siedzi przy mikrofonie na tle ciemnej ściany, wygląda na skupioną i poważną.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekWilliam WestAFP
    młoda kobieta w sportowym stroju stoi na korcie tenisowym, na jej stroju przypięta jest wstążka w kolorach niebieskim i żółtym, twarz napięta i skupiona, tło rozmazane i ciemne

    Daria Snigur Flaviu Buboi / NurPhotoAFP

    Terence Atmane – Miomir Kecmanovic. Skrót meczu.

  • Nerwy Świątek po starcie drugiego seta. Było już 0:2. Brutalna odpowiedź

    Nerwy Świątek po starcie drugiego seta. Było już 0:2. Brutalna odpowiedź

    Na czwartek organizatorzy Mutua Madrid Open, jednego z największych turniejów na kortach ziemnych, zaplanowali pierwsze spotkania z udziałem zawodniczek rozstawionych. Na razie tych z górnej części drabinki – tam są m.in. Aryna Sabalenka i Iga Świątek. Zanim Polka pojawiła się na Manolo Santana Stadium, z gry o tytuł w stolicy Hiszpanii odpadła Elina Switolina. Iga mierzyła się z inną Ukrainką – Darią Snigur, mieszkającą w Warszawie i trenującą pod okiem Dawida Celta. W tym spotkaniu o sensacji nie było jednak mowy. Choć na początku drugiego seta Snigur prowadziła 2:0.
    article cover

    Iga Świątek była zdenerwowana na początku drugiego seta. Później sytuację jednak opanowałaDavid RamosGetty Images

    Madryt jest położony znacznie wyżej niż Rzym czy Paryż, inaczej na Caja Magica odbija się piłka – te warunki bardziej dotąd sprzyjały Arynie Sabalence niż Idze Świątek. A z drugiej strony to jednak mączka – ulubiona nawierzchnia podopiecznej Francisco Roiga. W stolicy Hiszpanii Polka już przecież też triumfowała, a gdy już zdarzało się jej tu przegrać, to tylko z zawodniczkami wybitnymi. Ashleigh Barty, Sabalenka, Gauff – oto i cała lista.

    Dziś Iga zmierzyła się z rywalką, z którą jeszcze w warunkach turniejowych nie grała. Ani jako juniorka, ani jako tenisistka profesjonalna. Mimo że jest starsza od Darii Snigur zaledwie o niecały rok, a Ukrainka rok po niej wygrała juniorski Wimbledon.

    Głównym powodem jest to, że u niej to przejście z tenisa juniorskiego do profesjonalnego nie było tak idealne, jak u Polki. Jako 19-latka wskoczyła do drugiej setki rankingu WTA, Iga miała już w tym wieku tytuł w Paryżu. A jako 20-latka zagrała w słynnym spotkaniu w pierwszej rundzie US Open – pokonała Simonę Halep, była to jej pierwsza – z dwóch – wiktoria nad zawodniczką z TOP 10. Tyle że to właśnie wtedy badanie antydopingowe Rumunki dało wynik pozytywny, na długo wypadła z gry po zawieszeniu.

    Przełom u Snigur nastąpił niedawno, to efekt pracy z Dawidem Celtem, ale też i trenerem przygotowania motorycznego Bolesławem Szmydem.

    Awansowała do TOP 100, ma już pewny udział we French Open, później i w Wimbledonie, dzięki wynikom z Madrytu. Tyle że dziś miała trudniej nie tylko z tego powodu, że po drugiej stronie znalazła się sześciokrotna mistrzyni Szlemów. Ona sama zagrała od poniedziałku już trzy spotkania na Caja Magica, a w środę stoczyła blisko 2,5-godzinne spotkanie z Darią Kasatkiną. Obroniła cztery piłki meczowe, wygrała tie-breaka w trzecim secie 15-13. I zapewniła sobie prawo gry z turniejową “4”.

    Mutua Madrid Open. Iga Świątek kontra Daria Snigur na Manolo Santana Stadium. Perfekcyjny start Polki

    Polka wygrała losowanie, choć już sama “ceremonia” wywołała uśmiech na twarzach obu zawodniczek – arbiter Pierre Bacchi zapomniał bowiem sprzętu elektronicznego do jej przeprowadzenia. Świątek wybrała serwis, momentalnie zapisała na swoim koncie gema. Snigur zaś była mocno zdenerwowana, w swoim przywitaniu z Manolo Santana Stadium popisała się… trzema podwójnymi błędami. W jednym gemie!
    zawodniczka w czarnej czapce uderza żółtą piłkę tenisową dwuręcznym bekhendem, skupiona na odbiciu, w tle rozmyte trybuny

    Iga Świątek podczas meczu z Darią SnigurDavid RamosGetty Images

    To szybkie przełamanie też wiele mówiło o prognozie zakończenia tego spotkania. Iga dość szybko złapała swój rytm, Snigur w swoim drugim gemie serwisowym bała się powtórki tego, co stało się kilka minut wcześniej. Reprezentantka Polski momentalnie więc atakowała returnem, nie zostawiała Ukraince złudzeń. Po 12 minutach na największym obiekcie Caja Magica było już 4:0.

    Można było odliczać kolejne minuty do końca spotkania. I zastanawiać się, czy trenująca pod okiem Celta 98. rakieta świata będzie w stanie… ugrać jakiegoś gema.

    Po drugiej akcji w piątym gemie wreszcie pojawił się na twarzy Darii uśmiech – returnem zaskoczyła Polkę, to było jej pierwsze wygrywające zagranie w całym spotkaniu. Za moment wywalczyła nawet szansę na przełamanie, Iga obroniła się uderzeniem w boczną linię. A później był drugi break point i as Polki. Oraz trzeci – akcję zakończył forhend Snigur w siatkę. A skończyło się tym, że Raszynianka podwyższyła na 5:0.

    Trudno było mówić, że gra Świątek jest idealna, mimo tego wyniku. Dużo było jednak błędów. Niemniej po 31 minutach obie usiadły na ławkach już po zakończonym secie. Było 6:1 dla Polki.
    tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu, skupienie widoczne na twarzy oraz dynamiczny ruch rąk

    Daria Snigur, podopieczna Dawida CeltaDavid RamosGetty Images

    W pierwszej partii Iga popełniła 11 niewymuszonych błędów – to sporo, jak na takie spotkanie. A po dwóch gemach drugiego seta miała już siedem kolejnych. I coraz bardziej było widać nerwy w jej zachowaniu. Snigur odskoczyła na 2:0, serwowała po trzeciego gema. Już chyba oswoiła się z tym potężnym stadionem, nie bała się wymian z Polką, jeśli mogła je prowadzić ze środka kortu.

    A później Iga wróciła do swojego poziomu. Znów pojawiła się przepaść między tymi zawodniczkami, jak na początku spotkania. 24-latka z Raszyna wygrała sześć kolejnych gemów, a całe spotkanie – 6:1, 6:2. Wszystko zajęło jej 61 minut.

    W trzeciej rundzie Polka zmierzy się z Ann Li lub Alycią Parks.
    Młoda kobieta w białej czapce z daszkiem oraz sportowej kurtce, patrząca lekko w górę z neutralnym wyrazem twarzy, w tle rozmyte kolory sugerujące zewnętrzne otoczenie.

    Iga Świątek, Madryt 2026DENNIS AGYEMAN/DPPIAFP
    młoda kobieta w sportowym stroju stoi na korcie tenisowym, na jej stroju przypięta jest wstążka w kolorach niebieskim i żółtym, twarz napięta i skupiona, tło rozmazane i ciemne

    Daria Snigur Flaviu Buboi / NurPhotoAFP

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Iga Świątek bez większych problemów zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 Madrid Open, pokonując w dwóch setach Daria Snigur. Po spotkaniu Polka stanęła przed mikrofonem i momentalnie rozgrzała hiszpańską publiczność — wystarczyło zaledwie kilka słów wypowiedzianych w ich języku.

    Mecz ze Snigur był dla Świątek pierwszym występem w tegorocznej edycji madryckiego turnieju. Ukrainka wcześniej sprawiła niespodziankę, eliminując Daria Kasatkina, jednak w starciu z byłą liderką rankingu nie miała większych argumentów. W pierwszym secie ugrała tylko jednego gema, a choć w drugim rozpoczęła od prowadzenia 2:0 z przełamaniem, Świątek błyskawicznie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Sześć wygranych gemów z rzędu przesądziło o jej awansie do trzeciej rundy, gdzie zmierzy się z jedną z Amerykanek — Alycia Parks lub Ann Li.

    Po meczu Świątek nie kryła zadowolenia ze swojej gry. Podkreśliła, że Madryt to wyjątkowe miejsce, które wymaga specyficznego podejścia ze względu na szybkie korty i trudne warunki. Zaznaczyła, że kluczem do sukcesu jest cierpliwość, solidność i podejmowanie właściwych decyzji, bo na tej nawierzchni łatwo stracić kontrolę nad wymianą.

    Największe emocje wywołała jednak końcówka jej wypowiedzi. Zapytana o znajomość języka hiszpańskiego, tenisistka postanowiła spróbować swoich sił i zwróciła się do kibiców słowami: „Hola, ¿cómo estás, Madrid?”. Reakcja była natychmiastowa — trybuny eksplodowały brawami i okrzykami.

    Świątek przyznała później z uśmiechem, że wciąż uczy się języka i zdarzają jej się zabawne sytuacje. Opowiedziała, jak próbowała zamówić jedzenie po hiszpańsku, ale gdy obsługa zaczęła odpowiadać w tym języku, musiała szybko przejść na angielski.

    Na koniec dodała, że chce się rozwijać także pod tym względem, a pomocny może być jej hiszpański trener. Wszystko wskazuje na to, że Polka nie tylko dobrze radzi sobie na korcie, ale też coraz pewniej czuje się poza nim.

  • A jednak, ostateczny komunikat. Świątek wróci do Polski? Margines 6 dni

    A jednak, ostateczny komunikat. Świątek wróci do Polski? Margines 6 dni

    Wiemy już, z kim reprezentacja Polski rozegra swój kolejny mecz w ramach Billie Jean King Cup. Kolejny rywal dla drużyny, której dowodzi w roli kapitana Dawid Celt został dziś wyłoniony w ramach losowania. Komunikat w tej sprawie nadał Polski Związek Tenisowy. Teraz pojawia się jednak pytanie, co z Igą Świątek. A wszystko może rozbić się o margines 6 dni.

    Iga Świątek w barwach reprezentacji PolskiTomasz Jedrzejowski/REPORTEREast News

    Ostatnia porażka z 0:4 z Ukrainą w Gliwicach przekreśliła szanse reprezentacji Polski na grę w tegorocznym turnieju finałowym Billie Jean King Cup. W Shenzhen poza naszymi wschodnimi sąsiadkami zagrają także tenisistki z: Belgii, Czech, Wielkiej Brytanii, Włoch, Kazachstanu i Hiszpanii oraz gospodynie z Chin.

    Nasze zawodniczki pod wodzą kapitana Dawida Celta czeka jednak jeszcze w tym roku jedno wyzwanie – play-off, którego stawką będzie awans do kwietniowych kwalifikacji Billie Jean King Cup. Wiemy już z kim i kiedy zagra biało-czerwona kadra. Komunikat w tej sprawie wydał już Polski Związek Tenisowy.

    Billie Jean King Cup. Reprezentantki Polski poznały kolejne rywalki

    Reprezentacja, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, została wyłoniona w drodze losowania rękami dyrektora generalnego Międzynarodowej Federacji Tenisowej – Rossa Hutchinsa. Została nią Szwecja, choć Polki mogły jeszcze trafić na Brazylię, Francję, Tajlandię, Indonezję lub Węgry.

    Wiemy już, że podopieczne kapitana Dawida Celta zmierzą się z rywalkami ze Skandynawii przed własną publicznością.

    Listopadowe spotkanie rozegramy u siebie, bo gospodarzem poprzedniego meczu obu reprezentacji poza neutralnym gruntem byli w 2014 roku rywale

    Znamy już nawet dokładny terminarz, bo mecz Polska – Szwecja zostanie rozegrany w dniach 20-22 listopada. Nie wiadomo jednak na razie, które miasto ugości zawodniczki z obu drużyn.

    Nie wiadomo też, czy w składzie reprezentacji Polski znajdzie się Iga Świątek, która powinna być wtedy świeżo po rywalizacji w turnieju WTA Finals, a której zabrakło w kadrze podczas ostatniej rywalizacji z Ukrainą. Wieńcząca sezon w światowym tourze impreza rozpocznie się 7 listopada i potrwa równo tydzień, co daje nam w najbardziej optymistycznym wariancie 6 dni różnicy między jednym i drugim wydarzeniem.

    Nawet w przypadku absencji naszej pierwszej rakiety Polki i tak będą jednak zdecydowanymi faworytkami starcia ze Szwecją.

    – Najwyżej notowaną singlistką ze Szwecji w Rankingu WTA jest Kajsa Rinaldo Persson (253.), przed Caisą Hennemann (333.), Lisą Zaar (363.) i Nellie Tarabą Wallberg (584.). Zaar pozostaje z kolei najwyżej notowaną deblistką ze swojego kraju (220.), wyprzedzając Hennemann (511.) oraz Tian Tian Deng (729.) – wylicza PZT.
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Kobieta w sportowym stroju i białym daszku śledzi z koncentracją zbliżającą się piłkę tenisową na tle niebieskiego kortu.

    Magda LinetteWANG ZHAO AFP

    Terence Atmane – Miomir Kecmanovic. Skrót meczu.

  • Sensacja w ćwiartce Świątek. Turniejowa “7” za burtą. Dopiero co ograła Igę

    Sensacja w ćwiartce Świątek. Turniejowa “7” za burtą. Dopiero co ograła Igę

    W czwartek do rywalizacji w Mutua Madrid Open w końcu przystąpiły zawodniczki rozstawione, a to znak, że w piątym w tym roku turnieju rangi 1000 do gry wkroczyły zawodniczki rozstawione. A jako pierwsza z nich – Elina Switolina, będąca w tym roku w doskonałej formie. I mająca już na koncie zwycięstwo m.in. z Igą Świątek, na którą mogła wpaść tym razem na etapie 1/4 finału. Tyle że na starcie swoich zmagań Ukrainka zmierzyła się z zawodniczką dla siebie bardzo niewygodną – Anną Bondar. I to Węgierka jako pierwsza w Hiszpanii sprawiła potężną sensację.

    Elina Switolina możno przeżywała czwartkowe wydarzenia na Arantxa Sanchez StadiumDavid RamosGetty Images

    W ćwiartce z Igą Świątek najwyżej rozstawionymi zawodniczkami są: Mirra Andriejewa i Elina Switolina. To one, gdyby nie doszło do żadnych niespodzianek, miały zmierzyć się ze sobą na etapie czwartej rundy, a lepsza z nich – później skonfrontować się z najlepszą polską zawodniczką. I nie można tu wcale powiedzieć, że Iga byłaby faworytką.

    Z Ukrainką przegrała w Indian Wells, z Rosjanką – w Stuttgarcie. Switolina ma kapitalny sezon, wskoczyła do najlepszej dziesiątki rankingu – wygrała tytuł w Auckland, była w półfinale Australian Open, Indian Wells i Stuttgartu, w finale Dubaju. Uzyskała realne szanse, by przed French Open wywalczyć miejsce w czołowej ósemce.

    Miała na to dwie szanse – najpierw turniej w Madrycie, później w Rzymie. I mały margines błędu, bo w Hiszpanii rok temu była w półfinale, we Włoszech – w ćwierćfinale. A dziś los dał jej zawodniczkę notowaną o ponad 50 miejsc niżej w rankingu, zarazem jednak dla niej niewygodną.

    Mowa o Annie Bondar – Węgierce, którą polscy kibice kojarzą pewnie z niedawną rywalizacją w Charleston najpierw przeciwko Magdalenie Fręch w singlu, a później – już wspólnie – w deblu. Dotarły do finału.

    A choć ze Switoliną 28-letnia zawodniczka z Węgier miała ujemny bilans – zwycięstwo i dwie porażki – to jednak dała się jej we znaki. Rok temu przegrała bardzo wyrównany mecz w Paryżu (6:7, 5:7), ale później odegrała się w US Open (6:2, 6:4).

    I to też Ukrainka musiała mieć w pamięci.

    Mutua Madrid Open. Pierwsza sensacja z udziałem zawodniczki rozstawionej. Siódma rakieta świata już poza turniejem

    Kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby w piątym gemie Switolina wygrała choć jedną z pięciu piłek, które dałyby jej przełamanie. A wtedy Bondar grała w życiowym stylu, dwukrotnie trafiała w zewnętrzną część linii, stawiała wszystko na jedną kartę. Utrzymała podanie, prowadziła 3:2, później 4:3.
    kobieta w sportowej, jasnozielonej sukience i czapce gra w tenisa, skupiona na odbiciu piłki rakietą na tle czarnego baneru z napisem

    Anna BondarMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    I doszło do ósmego gema, kluczowego. Ukrainka do tej pory nie przegrała ani jednego punktu po swoim pierwszym podaniu, choć też rzadko nim trafiała. A tu najpierw pojawił się podwójny błąd, druga piłka poleciała o dobre 40 cm za daleko. Później, po returnie Węgierki, uderzyła w taśmę. I takim samym zagraniem sprawiła, że zrobiło się 3:5. Za moment Bondar, po 39 minutach, zamknęła seta (6:3). Grała fenomenalnie, Switolina zaś – dobrze. Ale teraz to dobrze, dziewięć winnerów i siedem błędów – nie wystarczyło. Bondar miała tu bilans 13-5.

    Zawodniczka z Węgier grała jak natchniona, już w trzecim gemie drugiego seta przełamała Ukrainkę, ta była coraz bardziej zestresowana. Pozostało jeszcze potwierdzić to przełamanie w swoim gemie, jak w pierwszym secie.

    I wszystko wskazywało, że tak się właśnie stanie. Było już 40-0 dla zawodniczki z Węgier, gdy Switolina wrzuciłą wyższy bieg. Jakby chciała powiedzieć: teraz albo nigdy. Grała agresywnie, ale co ważniejsze – trafiała. Wygrała cztery akcje, miała szansę na wyrównanie stanu w gemach – i wtedy uderzyła za mocno, nie była to trudna piłka. A Bondar za moment, szczęśliwie, znów wyczyściła boczną linię. I to ona za moment prowadziła 3:1.
    Elina Switolina przegrała z Beatriz Haddad Maią w drugiej rundzie WTA 500 w Bad Homburg

    Elina SwitolinaLi Jing / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    Switolina gładko wygrała kolejnego gema, ale później znów doszło do rzeczy niepokojącej. Przy Ukraince pojawiła się fizjoterapeutka, ta porada za moment zmieniła się w oficjalną przerwę medyczną. Na szczęście tenisistka z Kijowa wróciła do gry, ale wciąż sytuacja dla niej była daleka od optymalnej.

    Przegrywała już 2:4, po podwójnym błędzie serwisowym Bondar dostała szansę na kolejnego breaka. Węgierka grała znakomicie, nie czekała na kozioł, uderzała potężnie drajwami. Tego gema jednak przegrała, ale wciąż wszystko miała w swoich rękach.

    I tak się stało, wygrała 6:3, 6:4. W tym drugim secie miała aż 14 winnerów i tylko cztery własne błędy. Niewiarygodna statystyka. Po raz pierwszy w karierze ograła rywalkę z TOP 10.
    Zawodniczka tenisowa w pomarańczowym topie i białej spódnicy z rakietą w ręce wyraża silne emocje podczas meczu, w tle rozmyta postać w białym stroju.

    Elina SwitolinaWilliam WestAFP

    Jesper De Jong – Rafael Jodar. Skrót meczu.

  • Zaskoczenie. Uchwycili go u boku Świątek. Zdjęcia prosto z Hiszpanii

    Zaskoczenie. Uchwycili go u boku Świątek. Zdjęcia prosto z Hiszpanii

    Tuż przed swoim premierowym meczem w tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Madrycie Iga Świątek mogła liczyć na wyjątkowe odwiedziny. Na obiektach w stolicy Hiszpanii była liderka rankingu WTA miała okazję przywitać się i porozmawiać z pewnym znaczącym gościem. A zdjęcia z jego wizyty w sztabie polskiej tenisistki trafiły już do sieci za sprawą jednego ze znanych tenisowych fotografów.
    Iga Świątek przy pomarańczowym tle z logotypami, mówi do mikrofonu w jasnej kurtce; z lewej grafika ze znakiem zapytania

    Iga Świątek mogła liczyć na wyjątkowe odwiedziny w MadrycieChris Arjoon/Icon Sportswire/Associated Press/East News East News

    W czwartkowym harmonogramie turnieju WTA 1000 w Madrycie znalazł się premierowy mecz z udziałem Igi Świątek. Polka jako zawodniczka rozstawiona rozpoczyna zmagania od drugiej rundy, a jej rywalką została współpracująca z Dawidem Celtem i mieszkająca w Warszawie Ukrainka Daria Snigur, która w meczu otwarcia pokonała Darię Kasatkinę.

    Jeszcze dzień przed spotkaniem Iga Świątek pracowała w pocie czoła na korcie, a jej zajęciom przyglądała się kamera Interii oraz nasz dziennikarz – Rafał Sierhej. Była liderka rankingu WTA miała okazję sprawdzić swoją formę w sparingowym starciu z Lindą Noskovą, które wygrała 4:3. Potem nasza tenisistka wymieniała jeszcze piłki ze swoim hitting partnerem, skupiając się na swoim forhendzie. A wszystko pod czujnym okiem trenera Francisco Roiga, który miał sporo uwag do swojej podopiecznej, dbając o jej jak najlepszy debiut podczas tegorocznych zmagań w Madrycie.

    Tuż przed czwartkowym meczem z Darią Snigur Iga Świątek mogła jeszcze liczyć na pewne wyjątkowe odwiedziny. A wszystko zostało udokumentowane na zdjęciach.

    WTA 1000 Madryt. Iga Świątek i wyjątkowy gość. Zdjęcia w sieci

    Zakulisowe sceny z udziałem Igi Świątek przedstawił znany fotograf prowadzący profil “Jimmie48 Photography”, na którym regularnie publikuje tenisowe kadry. Te najnowsze przedstawiają polską tenisistkę u boku Darrena Cahilla. To były australijski tenisista, a obecnie trener, który prowadzi nie byle kogo, bo samego lidera rankingu ATP – Jannika Sinnera.

    Ze zdjęć wynika, że Iga Świątek miała okazję serdecznie przywitać się z 60-latkiem w budynkach madryckiej infrastruktury, a także porozmawiać z nim na korcie.

    Świetnie jest widzieć Darrena Cahilla zaglądającego dziś do sztabu Igi Świątek

    Tenisistka ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem trzyma torbę z rakietami oraz dodatkową torbę, w tle znajduje się operator kamery filmujący wydarzenie sportowe.

    Iga ŚwiątekWILLIAM WEST / AFPAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Sensacja w ćwiartce Świątek w Madrycie. Półfinalistka ze Stuttgartu już za burtą

    Sensacja w ćwiartce Świątek w Madrycie. Półfinalistka ze Stuttgartu już za burtą

    Sensacja w Madrycie! Faworytka wyrzucona za burtę już na starcie

    Wraz z rozpoczęciem rywalizacji przez zawodniczki rozstawione turniej Mutua Madrid Open nabrał tempa. Jedną z pierwszych, które pojawiły się na korcie, była Elina Switolina – będąca w znakomitej formie i zaliczana do grona kandydatek do końcowego triumfu. Ukrainka mogła w dalszej fazie turnieju trafić na Iga Świątek, ale do takiego scenariusza ostatecznie nie dojdzie. Wszystko przez sensacyjną porażkę już w pierwszym meczu.

    W ćwiartce, w której znalazła się Świątek, najwyżej rozstawione były właśnie Switolina oraz Mirra Andriejewa. Teoretycznie to one miały zmierzyć się w czwartej rundzie, a zwyciężczyni mogła stanąć naprzeciwko Polki w walce o półfinał. Co ciekawe, patrząc na ostatnie wyniki, trudno byłoby wskazać Świątek jako zdecydowaną faworytkę – przegrała przecież z Ukrainką w Indian Wells i z Rosjanką w Stuttgarcie.

    Switolina prezentowała w tym sezonie kapitalną formę. Triumfowała w Auckland, docierała do półfinałów Australian Open, Indian Wells i Stuttgartu oraz do finału w Dubaju. Dzięki temu zbliżyła się do ścisłej czołówki rankingu i miała realne szanse na wejście do najlepszej ósemki przed Roland Garros.

    Pierwszą przeszkodą w Madrycie okazała się jednak niezwykle niewygodna rywalka – Anna Bondar. Choć Węgierka zajmuje znacznie niższą pozycję w rankingu, już wcześniej potrafiła napsuć krwi Ukraince. I tym razem zrobiła to w wielkim stylu.

    Już od pierwszych gemów było widać, że Bondar gra bez kompleksów. Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił przy stanie 3:3. Switolina nie wykorzystała swoich okazji, a chwilę później sama zaczęła popełniać błędy. Węgierka wykorzystała to bezlitośnie i po 39 minutach zamknęła partię 6:3, imponując bilansem winnerów do błędów.

    W drugim secie scenariusz się powtórzył. Bondar szybko przełamała rywalkę i choć Switolina próbowała wrócić do gry – nawet odrabiając straty z 0:40 – to kluczowe momenty znów należały do Węgierki. Ukrainka miała też problemy zdrowotne i korzystała z przerwy medycznej, co dodatkowo utrudniło jej zadanie.

    Ostatecznie Bondar dopięła swego, wygrywając 6:3, 6:4. W drugim secie zanotowała aż 14 uderzeń kończących przy zaledwie czterech niewymuszonych błędach – statystyka na najwyższym światowym poziomie.

    Dla Węgierki to jedno z największych zwycięstw w karierze – po raz pierwszy pokonała rywalkę z czołowej dziesiątki rankingu. Dla Switoliny natomiast to bolesne zakończenie świetnie zapowiadającego się występu w Madrycie i poważny cios w kontekście walki o najwyższe miejsca przed Roland Garros.

  • SZOK po decyzji Nawrockiego! Nikt się tego nie spodziewał — a jednak to prawda!

    SZOK po decyzji Nawrockiego! Nikt się tego nie spodziewał — a jednak to prawda!

    Decyzja Karol Nawrocki o powołaniu Rady Klimatu i Środowiska wywołała szeroką dyskusję. W gronie doradców znalazł się m.in. Marcin Możdżonek – były kapitan reprezentacji Polski w siatkówce i mistrz świata z 2014 roku. Nominacja sportowca do ciała doradczego zajmującego się tematyką klimatu i środowiska zaskoczyła część opinii publicznej, która zaczęła zadawać pytania o jego kompetencje w tej dziedzinie. Sam zainteresowany odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych.

    Od pewnego czasu pojawiały się spekulacje, że Możdżonek może rozpocząć współpracę z prezydentem. Teraz te doniesienia się potwierdziły – został oficjalnie powołany do nowo utworzonej rady. W swoim wpisie podkreślił, że traktuje nominację jako zaszczyt, ale też duże zobowiązanie. Zapewnił, że zamierza działać w sposób merytoryczny i kierować się zdrowym rozsądkiem, dbając o odpowiedzialne gospodarowanie zasobami naturalnymi Polski.

    Decyzja prezydenta szybko spotkała się z reakcjami polityków i komentatorów. Krytycznie wypowiedział się m.in. Mikołaj Dorożała, który pełni funkcję wiceministra klimatu i środowiska w rządzie Donald Tusk. Jego zdaniem skład rady może prowadzić do pogłębienia podziałów w podejściu do ochrony przyrody. Zarzucił również, że brakuje w niej osób gotowych wsłuchać się w głos różnych środowisk i patrzeć na naturę inaczej niż tylko przez pryzmat użytkowy.

    Na te słowa Możdżonek odpowiedział krótko, pytając ironicznie o samopoczucie wiceministra. Dorożała nie pozostał dłużny i również zareagował w podobnym tonie. Wymiana zdań szybko przyciągnęła uwagę internautów, którzy licznie włączyli się do dyskusji.

    Opinie wśród komentujących są podzielone. Część osób gratuluje byłemu siatkarzowi i wyraża przekonanie, że może on wnieść świeże spojrzenie do prac rady. Inni natomiast otwarcie kwestionują jego przygotowanie merytoryczne, wskazując na brak wykształcenia kierunkowego czy doświadczenia w obszarze ochrony środowiska.

    Uroczystość powołania Rady Klimatu i Środowiska odbyła się 22 kwietnia w Belwederze. Na jej czele stanął Sławomir Mazurek. W oficjalnym dokumencie prezydent podkreślił, że wybór członków rady jest wyrazem uznania dla ich kompetencji oraz dotychczasowego zaangażowania, a także zobowiązaniem do podejmowania odpowiedzialnych decyzji mających wpływ na przyszłość kraju.

  • Klęska rozstawionej z “1” w Madrycie, później zwrot. Sabalenka już wie

    Klęska rozstawionej z “1” w Madrycie, później zwrot. Sabalenka już wie

    Julia Starodubcewa w kwalifikacjach do turnieju WTA 1000 w Madrycie była rozstawiona z “1”, ale poniosła bolesną klęskę, bo przegrała decydujący mecz. Ostatecznie doszło jednak do zwrotu, Ukrainkę dołączono do drabinki głównej, w pierwszej rundzie trafiła na Moyukę Uchijimę. Ten mecz wyłonił potencjalną rywalkę Aryny Sabalenki w trzeciej rundzie – spotkanie zakończyło się po 123 minutach i już wiadomo, że w meczu Białorusinki nie dojdzie do rewanżu za porażkę w Roland Garros 2024.

    Julia Starodubcewa w Madrycie może zmierzyć się z Aryną SabalenkąMutsu KawamoriNewspix.pl

    Powoli rozkręca się rywalizacja w turnieju WTA 1000 w Madrycie, a do gry wchodzą zawodniczki rozstawione. Na czwartek zaplanowano pierwsze mecze m.in. Igi Świątek i Aryny Sabalenki – Polka w drugiej rundzie trafiła na Darię Snigur, Białorusinka zmierzy się z Peyton Stearns. Poznaliśmy też już potencjalne rywalki obu tenisistek na kolejnym etapie rywalizacji.

    Do ciekawych rozstrzygnięć doszło w tej części drabinki, w której widnieje nazwisko liderki rankingu WTA. Tam bowiem trafiła Julia Starodubcewa, która w kwalifikacjach była rozstawiona z “1”. Ukrainka, która na początku kwietnia dotarła do finału w Charleston (walkę o tytuł przegrała z Jessiką Pegulą), dość nieoczekiwanie w finale eliminacji przegrała z Anastazją Pawluczenkową.

    Urodzona w Charkowie zawodniczka wciąż mogła liczyć jednak na wejście do drabinki głównej jako “szczęśliwa przegrana”. Taki scenariusz ziścił się po wycofaniu się z turnieju Jekateriny Aleksandrowej, Ukrainka została dolosowana do Moyuki Uchijimy (94. w rankingu WTA) i to z nią zagrała o awans.

    WTA Madryt. Aryna Sabalenka poznała potencjalną rywalkę

    Notowana na 53. miejscu w światowym zestawieniu Starodubcewa spotkanie rozpoczęła kapitalnie, bo pewnie wygrała trzy pierwsze gemy. Japonka wprawdzie przy stanie 2:4 odpowiedziała przełamaniem powrotnym, ale przy własnym podaniu nie była w stanie wygrać gema i doprowadzić do wyrównania. Ukrainka wygrała 6:3.

    W drugiej partii doszło do całkowitego zwrotu akcji. Tenisistka z Charkowa obroniła pierwsze podanie i to był szczyt jej możliwości, pozostałe gemy padały bowiem łupem Japonki. Jej zwycięstwo 6:1 pokazało, że w tym meczu jeszcze wszystko może się wydarzyć.

    Starodubcewa po słabym drugim secie szybko jednak odzyskała rezon, już przy pierwszej okazji w trzeciej partii zmusiła rywalkę do bronienia break pointa. Ta wprawdzie wyszła z opresji, ale w szóstym gemie już skapitulowała, rozpędzona Ukrainka zmierzała po zwycięstwo w secie. Przy stanie 5:3 nie wykorzystała jednak dwóch piłek meczowych, po chwili broniła break pointa. I go obroniła – to była ostatnia okazja Uchijimy na odwrócenie losów rywalizacji, tenisistka z Charkowa bowiem kilka minut później cieszyła się ze zwycięstwa w trwającym 123 minuty meczu (6:3, 1:6, 6:3), i awansu do drugiej rundy.

    Ukrainka w kolejnym meczu zagra z Jaqueline Cristian – to starcie wyłoni rywalkę Aryny Sabalenki w trzeciej rundzie, o ile oczywiście ta wcześniej poradzi sobie z Peyton Stearns. Tym samym wiadomo już, że w meczu Białorusinki nie dojdzie do rewanżu za to, co przed dwoma laty wydarzyło się w Roland Garros – wówczas Uchijima w drugiej rundzie ugrała zaledwie cztery gemy w starciu z Sabalenką, było to jak dotąd jedyne jej spotkanie z aktualną liderką rankingu WTA. Tę być może czeka starcie ze Starodubcewą, z którą jeszcze nigdy nie grała.
    Julia Starodubcewa, Roland Garros 2025

    Julia Starodubcewa, Roland Garros 2025Matthieu Mirville/DPPI via AFPAFP
    Moyuka Uchijima

    Moyuka UchijimaRichard A. Brooks / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w czerwonej sukience, z rakietą w lewej ręce, krzyczy z wyraźnym wyrazem silnych emocji po rozegraniu punktu na korcie.

    Aryna SabalenkaFatima ShbairEast News

    Alejandro Tabilo – Valentin Royer. Skrót meczu.

  • Burza po tej decyzji Nawrockiego. Niektórzy nie dowierzają, ale to prawda

    Burza po tej decyzji Nawrockiego. Niektórzy nie dowierzają, ale to prawda

    Karol Nawrocki zdecydował o powołaniu Rady Klimatu i Środowiska, w której skład wszedł m.in. były kapitan siatkarskiej reprezentacji Polski i mistrz świata z 2014 roku. Niektórzy z niedowierzaniem podpytują o powody takiej nominacji. Dopytują, jakie emerytowany sportowiec ma doświadczenie, by w tej sprawie doradzać prezydentowi. Sam zainteresowany zabrał głos.

    Prezydent RP Karol NawrockiPETRAS MALUKASAFP

    Od jakiegoś czasu spekulowano, że były kapitan siatkarskiej reprezentacji Polski i mistrz świata z 2014 roku mógłby zostać jednym ze współpracowników Karola Nawrockiego. Teraz staje się to faktem. Prezydent zdecydował włączeniu Marcina Możdżonka do nowo powstałej rady. Emerytowany siatkarz będzie doradzał głowie państwa w sprawach klimatu i środowiska. Sam zainteresowany poczynił wpis, w którym potwierdził przyjęcie nominacji.

    “To dla mnie wielki zaszczyt i ogromna odpowiedzialność. Oficjalnie dołączyłem do Prezydenckiej Rady ds. Klimatu i Środowiska. Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu za zaufanie – obiecuję merytoryczną pracę, zdrowy rozsądek i dbanie o to, by polska przyroda i nasze zasoby naturalne służyły nam wszystkim mądrze i bezpiecznie” – przekazał na platformie X.

    I się zaczęło. Ruszyła lawina komentarzy. Głos zabiera m.in. Mikołaj Dorożała, podsekretarz stanu, Główny Konserwator Przyrody oraz wiceminister klimatu i środowiska w rządzie Donalda Tuska.

    Marcin Możdżonek nowym doradcą Karola Nawrockiego. Są kontrowersje

    Dorożała nie kryje, że ruch prezydenta Nawrockiego z powołaniem nowej Radę Klimatu i Środowiska i włączeniu do niej Możdżonka nie przypadł mu do gustu.

    “Idą na totalną polaryzację w polskiej przyrodzie. Na totalne zwarcie. Nie widzę tam prawie nikogo (z jednym wyjątkiem lub dwoma w osobie naukowca/ów których dorobek szanuję), kto chciałby się wsłuchać w głos ludzi niezwiązanych z jakimś lobby. W głos ludzi, którzy nie traktują przyrody wyłącznie użytkowo. Strzelać, ciąć, spalać, zarabiać i likwidować rezerwaty (nowa piątka tym razem od Marcina Możdżonka) – opisuje w mediach społecznościowych.

    “Rządzili polską przyrodą przez osiem tłustych lat i choć niektórzy mają teraz sprawy prokuratorskie o zmowy cenowe, reprezentują ultra nacjonalistyczne środowiska, czerpią korzyści z polityczno-biznesowych układów – chcą wrócić i mieć z powrotem monopol na decydowanie o tym jak zarządzać polską przyrodą” – dodaje.

    Na wpis krótko, acz dosadnie, reaguje wywołany do tablicy Możdżonek. “Czy Pan, Panie wiceministrze dobrze się czuje?!” – pyta. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. “Czuję się dobrze, badam się regularnie. A Pan?” – zripostował Dorożała. A do wymiany zdań dołączyli inni internauci. Setki komentarzy pojawiły się również na profilu samego nowego doradcy prezydenta.

    Część osób gratuluje nominacji i wyraża przekonanie, że były mistrz świata to odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku. Są też jednak tacy, którzy zgłaszają wątpliwości. “Ale Pan się przecież w ogóle na tym nie zna, ani się tym nie zajmuje”, “Jakie Pan ma kompetencje, by zasiadać w takiej radzie?”, “Ma Pan jakieś kompetencje w tym zakresie? Od kandydatów do takiej pracy oczekuje się często wykształcenia kierunkowego i doświadczenia na podobnym stanowisku” – podpytują.

    Uroczystość powołania Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP odbyła się 22 kwietnia w Belwederze. Przewodniczącym został Sławomir Mazurek. “Powołanie do Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wyraz uznania dla kompetencji, doświadczenia oraz dotychczasowego zaangażowania na rzecz ochrony dziedzictwa przyrodniczego. To także zobowiązanie do podejmowania odpowiedzialnych decyzji mających realny wpływ na sprawy naszej Ojczyzny” – napisał Karol Nawrocki w aktach powołania.
    siatkarz w białej koszulce dynamicznie odbija piłkę do siatkówki, koncentrując się na akcji i wykonując ruch ramieniem

    Marcin Możdżonek to były kapitan reprezentacji Polski w siatkówceKIRILL KUDRYAVTSEV AFP
    Mężczyzna w garniturze i krawacie stoi przy mikrofonie, na tle rozmytego wnętrza z widocznym fragmentem czerwonego elementu po prawej stronie.

    Karol NawrockiTomasz Jastrzebowski/REPORTEREast News
    zawodnik w niebieskim stroju atakuje piłkę siatkową, naprzeciwko trzech graczy w biało-czerwonych strojach ustawionych do bloku przy siatce w trakcie meczu olimpijskiego

    Marcin Możdżonek to były kapitan reprezentacji Polski w siatkówceKIRILL KUDRYAVTSEV AFP

    Svitlana Dorsman – najlepsze akcje MVP meczu DevelopRes Rzeszów – PGE Budowlani Łódź. WIDEOPolsat SportPolsat Sport