Category: Uncategorized

  • 3:1 i koniec. Krecz finalistki Australian Open. Awans Polki do ćwierćfinału

    3:1 i koniec. Krecz finalistki Australian Open. Awans Polki do ćwierćfinału

    Sporo się dzieje w tym tygodniu w kobiecym tenisie. Najważniejsze wydarzenia mają oczywiście miejsce w Madrycie, gdzie trwa turniej rangi “1000”. Rozgrywane są także inne zmagania, m.in. WTA 125 oraz ITF W100. Intensywna rywalizacja udziela się zawodniczkom. Do przykrego zdarzenia doszło podczas meczu z udziałem Polki. Była finalistka Australian Open musiała skreczować w trakcie pojedynku z powodu kontuzji. Dzięki temu nasza reprezentantka awansowała do ćwierćfinału.
    Jennifer Brady dotarła aż do finału podczas Australian Open 2021

    Jennifer Brady dotarła aż do finału podczas Australian Open 2021David GrayAFP

    Czwartek rozpoczął się optymistycznie dla polskich kibiców. Iga Świątek pewnie pokonała Darię Snigur i awansowała do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie. Później Linda Klimovicova zameldowała się w najlepszej “8” turnieju rangi “125” w Oeiras. Następnie o miejsce w 1/16 finału zmagań w stolicy Hiszpanii walczyła Magda Linette. Niestety Poznanianka musiała uznać wyższość Ivy Jovic. To Amerykanka zwyciężyła 6:4, 6:1.

    Na deser pozostał jeszcze jeden singlowy pojedynek z udziałem Polki. Mowa o Ginie Feistel (514. WTA), rywalizującej podczas turnieju ITF W100 w Charlottesville. 23-latka rozpoczęła udział w imprezie na amerykańskiej mączce od eliminacji. Przebrnęła je w doskonałym stylu i dzięki temu dostała się do głównej drabinki. W pierwszej rundzie pokonała Madison Sieg 6:3, 6:1.

    Wczoraj wieczorem czasu polskiego nasza zawodniczka miała okazję zmierzyć się z ciekawą rywalką. Feistel walczyła o awans od ćwierćfinału z Jennifer Brady, finalistką Australian Open 2021. Po tamtym sukcesie Amerykanka była 13. rakietą świata. Niestety później zmagała się z kontuzjami, które wyhamowały jej karierę. Mimo to 31-letnia reprezentantka Stanów Zjednoczonych nie zamierza się poddawać i wciąż próbuje swoich sił w tenisie. Obecnie plasuje się na 682. miejscu w rankingu, czyli o 168 lokat niżej od Giny. Mimo to notowania wskazywały ją jako nieznaczną faworytkę czwartkowej rywalizacji.

    Gina Feistel kontra Jennifer Brady w drugiej rundzie

    Początek spotkania był bardzo wyrównany. Polka miała trzy piłki na przełamanie na 2:1, ale Amerykanka skutecznie wyszła z opresji. W następnych minutach obie pilnowały swoich podań. Kluczowy moment pierwszej partii przypadł na ósmego gema. Wówczas swoje okazje na returnie wypracowała sobie Brady. Pierwszą Feistel obroniła, jednak przy drugiej zanotowała błąd z bekhendu i Jennifer objęła prowadzenie 5:3. Dzięki temu finalistka Australian Open 2021 mogła zamykać seta przy własnym podaniu. Jennifer dokonała tej sztuki, po walce na przewagi.

    Tenisistka z USA triumfowała w premierowej odsłonie 6:3, ale wszystko przyćmił fakt, że zaczęła odczuwać dyskomfort w okolicach prawego kolana. Po pierwszym gemie drugiej partii, wygranym przez Ginę, nastała przerwa medyczna dla Amerykanki. Po kilku minutach 31-latka wróciła do gry, utrzymała swoje podanie do zera. Było jednak widać, że ma problemy z odpowiednim poruszaniem się. W trakcie czwartego rozdania przegrała zaciętą walkę przy własnym serwisie, mimo kilku szans na 2:2. Gdy Polka składała się do podania przy drugim punkcie piątego gema, Brady zaczęła iść w kierunku siatki.

    Zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych skreczowała przy stanie 3:6, 3:1, 15-0 z perspektywy Feistel. Tym samym nasza tenisistka awansowała do ćwierćfinału ITF W100 w Charlottesville i w nieoficjalnym rankingu “na żywo” wskoczyła na 425. miejsce. Kolejna szansa na poprawę sytuacji w kobiecym zestawieniu już dzisiaj, bowiem Gina powalczy o miejsce w najlepszej “4” z Renatą Zarazuą. Zdecydowaną faworytką będzie jednak reprezentantka Meksyku, plasująca się na 87. pozycji i rozstawiona z “1” w zmaganiach na amerykańskiej mączce.
    uśmiechnięta tenisistka w białym stroju sportowym i białym daszku stoi na korcie z niebieskim tłem, trzymając rakietę poza kadrem

    Gina FeistelTomasz JastrzębowskiReporter
    Jennifer Brady

    Jennifer BradyAFP
    Renata Zarazua

    Renata ZarazuaANGELA WEISS AFP

    Stefanos Tsitsipas – Patrick Kypson. Skrót meczu.

  • Wpadka rozstawionej z “2” i zwrot akcji w Madrycie. Skandalistka jednak z awansem

    Wpadka rozstawionej z “2” i zwrot akcji w Madrycie. Skandalistka jednak z awansem

    Sensacyjną porażką i w konsekwencji tego brakiem awansu do głównej drabinki zakończyła się dla Anastazji Potapowej rywalizacja w Madrycie. Reprezentująca od niedawna Austrię skandalistka poległa w starciu z dużo niżej notowaną Sinją Kraus. Mimo to ostatecznie zagra w prestiżowym turnieju rangi WTA 1000. Wszystko za sprawą nagłego wycofania jednej z rozstawionych tenisistek.
    article cover

    Anastazja PotapowaSeverin Aichbauer Getty Images

    Iga Świątek jest już po pierwszym meczu w WTA Madryt, w którym bez większych problemów poradziła sobie z Darią Snigur. Polka wygrała 6:1, 6:2, a w kolejnej rundzie zmierzy się z Ann Li.

    WTA Madryt. Madison Keys wycofała się z turnieju. Na jej miejsce wskoczyła Potapowa

    Niemal na ostatnią chwilę w turniejowej drabince doszło do zaskakującej zmiany, a to wszystko za sprawą wycofania się jednej z rozstawionych tenisistek. Mowa o Madison Keys. Amerykanka w czwartek zrezygnowała ze startu. A na jej miejsce wskoczyła jedna z największych skandalistek.

    Anastazja Potapowa, bo o niej mowa starała się o awans do głównej drabinki przez kwalifikacje. W nich kompletnie niespodziewanie poległa z Sinją Kraus. Tym samym rozstawiona z dwójką w kwalifikacjach tenisistka musiała pogodzić się z brakiem awansu. Doszło jednak do zwrotu akcji.

    To właśnie urodzona w Saratowie zawodniczka, która od niedawna zmieniła narodowość i reprezentuje obecnie Austrię, wskoczyła na miejsce Madison Keys. Niedługo po 11 przystąpiła do rywalizacji w 1/32 finału z Shuai Zhang.

    Potapowa naraziła się kibicom. O tych skandalach wciąż pamiętają

    Potapowa przez polskich kibiców kojarzona jest przede wszystkim z wieloma kontrowersyjnymi zachowaniami, jak choćby ostentacyjne paradowanie w koszulce Spartaka Moskwa po wybuchu wojny w Ukrainie, czy jawne poparcie dla rosyjskich działań wojennych.

    Swego czasu narzekała również, że tęskni za rozgrywaniem turniejów w swojej ojczyźnie, co również spotkało się z ostrą reakcją ze strony opinii publicznej. Nic więc dziwnego, że w większości meczów kibice dopingują jej rywalki.
    tenisistka w czarnym stroju sportowym gestykuluje dłonią i trzyma rakietę, wyrażając silne emocje podczas meczu na tle skupionej publiczności

    Anastazja PotapowaSeverin Aichbauer AFP
    tenisistka w niebieskim stroju sportowym i białej czapce, skoncentrowana podczas rozgrywki, trzyma rakietę w obu dłoniach, w tle fragment dużego logotypu sponsora na zielonym tle

    Madison KeysMatthew StockmanAFP
    Anastazja Potapowa

    Anastazja PotapowaFabrizio Corradetti / LiveMedia / DPPI via AFPAFP

    Jaume Munar – Rafael Jodar. Skrót meczu.

  • Andriejewa wprost o swoim zachowaniu. “To nie jest normalne”

    Andriejewa wprost o swoim zachowaniu. “To nie jest normalne”

    Mirra Andriejewa kontynuuje rywalizację w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Madrycie i już teraz uznawana jest za jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu. Młoda Rosjanka imponuje formą, ale jednocześnie wzbudza sporo emocji swoim zachowaniem na korcie – zwłaszcza w relacji z własnym sztabem.

    18-latka rozpoczęła zmagania w stolicy Hiszpanii od zwycięstwa. W meczu drugiej rundy pokonała Węgierkę Pannę Udvardy 7:5, 6:2, potwierdzając wysoką dyspozycję z ostatnich tygodni. Mimo solidnej gry, coraz częściej mówi się jednak nie tylko o jej wynikach, ale również o ekspresyjnych reakcjach kierowanych w stronę boksu.

    Sama zawodniczka nie unika tego tematu. Podczas konferencji prasowej otwarcie przyznała, że jej zachowanie nie jest właściwe i wymaga poprawy.

    – Ogólnie rzecz biorąc, to oczywiście nie jest normalne, że często macham ręką albo krzyczę coś w kierunku mojego boksu. Uważam, że to bardzo zły nawyk. Ale w głębi duszy nie oznacza to niczego złego. To raczej coś w stylu: „Oj, daj spokój!” – wyjaśniła.

    Andriejewa podkreśliła jednocześnie, jak ważną rolę odgrywa jej zespół i zapowiedziała, że chce pracować nad ograniczeniem takich reakcji.

    – Jeśli to możliwe, nie powinno się tak robić, bo twój zespół jest po to, żeby cię wspierać. Oni zawsze będą przy tobie – w dobrych i złych chwilach. To ludzie, którzy pomagają ci przetrwać trudne momenty. Dlatego muszę nad tym popracować i spróbować wyeliminować ten gest – dodała.

    Przed Rosjanką kolejne wyzwanie. W 1/16 finału turnieju w Madrycie zmierzy się z Dalmą Galfi, która zajmuje obecnie 117. miejsce w rankingu WTA.

  • Wirtualny awans Świątek. Zobacz ranking WTA na żywo

    Wirtualny awans Świątek. Zobacz ranking WTA na żywo

    Iga Świątek była wiceliderką rankingu WTA na początku sezonu, ale osunęła się w nim już na czwarte miejsce. Być może występ w Madrycie pozwoli odwrócić trend. Wirtualnie Polka przemieściła się na trzecią pozycję.

    Iga Świątek awansowała w czwartek do trzeciej rundy turnieju WTA w Madrycie. W pierwszej miała “wolny los”, w drugiej rundzie pokonała 6:1, 6:2 Darię Snigur. Przewaga Polki była zdecydowana, do wypunktowania przeciwniczki potrzebowała godziny i minuty. Tak relacjonowaliśmy mecz w naszym portalu.

    Wygrana pozwoliła przesunąć się wirtualnie na trzecie miejsce w rankingu WTA. Dlaczego wirtualnie? Ponieważ nowa edycja rankingu zostanie opublikowana dopiero po zakończeniu turnieju w stolicy Hiszpanii.

    Polka przesunęła się na trzecie miejsce przed Coco Gauff, ponieważ broni ona punktów za zeszłoroczny półfinał. Z kolei Amerykanka ma więcej do stracenia – grała w poprzednim sezonie w finale i przegrała w nim z Aryną Sabalenką. Która z tenisistek będzie wyżej po zakończeniu turnieju – wyjaśni się w następnych rundach.

    ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

    Przed Igą Świątek mecz w trzeciej rundzie ze zwyciężczynią meczu Alycii Parks z Ann Li. Z kolei Coco Gauff ma do rozegrania jeszcze mecz w drugiej rundzie z Leolią Jeanjean.

    Niekwestionowaną liderką rankingu jest Aryna Sabalenka, a na drugim miejscu znajduje się Jelena Rybakina.

  • Ledwo rywalka zeszła z kortu, Andriejewa wypaliła. Jednak zmieniła zdanie

    Ledwo rywalka zeszła z kortu, Andriejewa wypaliła. Jednak zmieniła zdanie

    Mirra Andriejewa jest ostatnio w znakomitej formie. Najpierw sięgnęła po tytuł w Linzu, a chwilę później dotarła do półfinału w Stuttgarcie, gdzie po drodze pokonała m.in. Igę Świątek. Teraz młoda Rosjanka rywalizuje w Madrycie i już na starcie turnieju pokazała, że nie zamierza zwalniać tempa. Po pewnym zwycięstwie nad Panną Udvardy podzieliła się też zaskakującym wyznaniem dotyczącym swojego podejścia do przygotowań mentalnych.

    Sezon rozpoczęła obiecująco — od ćwierćfinału w Brisbane i triumfu w Adelajdzie. Później jednak przyszło lekkie załamanie formy. W Australian Open odpadła w czwartej rundzie, a w kolejnych turniejach w Dosze, Dubaju, Indian Wells i Miami nie potrafiła przebrnąć dalej niż przez dwa mecze. Przełom nastąpił dopiero wraz ze zmianą nawierzchni. Na mączce Andriejewa odżyła, zaczynając od zwycięstwa w Linzu.

    W Stuttgarcie potwierdziła wysoką dyspozycję, eliminując m.in. Jelenę Ostapenko oraz Igę Świątek. Jej marsz zatrzymała dopiero Jelena Rybakina w półfinale. Forma niespełna 19-letniej zawodniczki wyraźnie rośnie, dlatego w Madrycie zaliczana jest do grona faworytek.

    Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju w stolicy Hiszpanii Andriejewa zdradziła kulisy swoich przygotowań mentalnych. Przyznała, że przed meczami wyobraża sobie, iż jest jedną z największych legend tenisa — Rogerem Federerem lub Rafaelem Nadalem. W ten sposób próbuje przejąć ich mentalność, waleczność i jakość gry. Dodatkowo w jej głowie często rozbrzmiewa „lekka”, wpadająca w ucho piosenka, którą nuci podczas spotkań.

    W Madrycie rozpoczęła rywalizację od drugiej rundy, gdzie zmierzyła się z Panną Udvardy. Węgierka, która do turnieju głównego dostała się jako „szczęśliwa przegrana”, nie była w stanie zatrzymać rozpędzonej Rosjanki. Pierwszy set był jeszcze wyrównany, ale w kluczowym momencie Andriejewa przełamała rywalkę i wygrała 7:5. W drugiej partii dominacja była już wyraźna — szybkie przełamanie i świetna gra przy własnym serwisie pozwoliły jej zwyciężyć 6:2.

    Po meczu tenisistka ponownie została zapytana o swoje mentalne przygotowania. Tym razem jednak przyznała, że zmieniła podejście. Zamiast wyobrażać sobie bycie Federerem czy Nadalem, wróciła myślami do siebie sprzed kilku lat.

    — Dzisiaj spróbowałam wyobrazić sobie siebie, gdy grałam tutaj po raz pierwszy. Byłam wtedy bardzo podekscytowana i chłonęłam każdą chwilę. Pomyślałam, że właśnie tego dziś potrzebuję — przyznała szczerze.

    Dodała również, że w trakcie meczu towarzyszyła jej w głowie piosenka „Girls Just Wanna Have Fun” Cyndi Lauper.

    Takie podejście zdaje się działać — Andriejewa pewnie awansowała do trzeciej rundy, gdzie zmierzy się z Dalmą Galfi. Jeśli utrzyma obecną formę i świeżość mentalną, może jeszcze sporo namieszać w turnieju w Madrycie.

    https://x.com/WTA/status/2047386744413094371?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2047386744413094371%7Ctwgr%5Edab18206889e1a5bcf03292de9737f3f0236ba72%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-ledwo-rywalka-zeszla-z-kortu-andriejewa-wypalila-jednak-zmienId23420226

  • Falstart Peguli na WTA Madryt. Bolesna porażka już w pierwszym meczu

    Falstart Peguli na WTA Madryt. Bolesna porażka już w pierwszym meczu

    Rywalizacja podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie rozkręciła się na dobre. W czwartek zobaczyliśmy w akcji m.in. Igę Świątek czy Arynę Sabalenkę. Dość niespodziewanie do gry wkroczyła dzisiaj także Jessica Pegula. Początkowo Amerykanka miała rozegrać swoje pierwsze spotkanie dopiero jutro, lecz w ostatniej chwili doszło do zmiany, która spowodowała, że tenisistka z USA pojawiła się na korcie meczowym o dobę wcześniej. Batalia zakończyła się kiepsko z perspektywy 32-latki.
    Jessica Pegula rozpoczęła swój udział w turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Jessica Pegula rozpoczęła swój udział w turnieju WTA 1000 w MadrycieRICH STORRY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Odkąd Jessica Pegula wygrała singlowe zmagania podczas turnieju WTA 500 w Charleston, nie widzieliśmy Amerykanki na zawodowych kortach. Zrobiła sobie dwa tygodnie przerwy przed rozgrywkami rangi “1000” w Madrycie. W grze pojedynczej tenisistka z USA posiadała oczywiście wolny los w pierwszej rundzie. Wstępnie miała się pojawić na korcie meczowym dopiero w piątek, podczas starcia w drugiej fazie z Katie Boulter.

    Dokonał się jednak inny scenariusz. 32-latka już dzisiaj rozegrała swój premierowy pojedynek podczas tegorocznej edycji Mutua Madrid Open, bowiem o poranku niespodziewanie wskoczyła do deblowej drabinki, razem z Caty McNally. Amerykanki zajęły miejsce pary Sorana Cirstea/Anna Kalinska. Obrończynie tytułu wycofały się ze względu na uraz łydki Rumunki. Reprezentantki USA weszły do gry i już na “dzień dobry” czekała je wymagająca potyczka. W czwartkowy wieczór zmierzyły się z teamem rozstawionym z “3” – Elise Mertens/Shuai Zhang. Faworytkami były oczywiście triumfatorki Australian Open 2026 w deblu.

    Pegula i McNally kontra Mertens oraz Zhang w pierwszej rundzie debla

    Początek spotkania przebiegał pod dyktando serwujących. Od stanu 2:1 dla Jessiki i Caty nastał jednak popis mistrzyń pierwszej tegorocznej wielkoszlemowej imprezy w grze podwójnej. Elise oraz Shuai zgarnęły pięć “oczek” z rzędu, przez co triumfowały w premierowej odsłonie 6:2. W drugiej partii doszło do tylko jednego przełamania. Miało ono miejsce w szóstym gemie. Wówczas Amerykanki po raz pierwszy w meczu dobrały się do podania przeciwniczek. Turniejowe “3” próbowały jeszcze niwelować stratę, posiadały dwa break pointy podczas dziewiątego rozdania. Ostatecznie reprezentantki Stanów Zjednoczonych zgarnęły jednak seta wynikiem 6:3 i doprowadziły do super tie-breaka.

    Decydująca rozgrywka, do 10 wygranych punktów, rozpoczęła się od rywalizacji punkt za punkt. Od stanu 3-2 dla Mertens i Zhang, zawodniczki z USA dorzuciły pięć “oczek” na swoje konto. Wydawało się, że to będzie decydujący moment dla losów całego pojedynku. Pegula i McNally osiągnęły wysoką przewagę, ale nie wystarczyła ona do końcowego zwycięstwa. Doszło do bolesnego zwrotu akcji z perspektywy Jessiki oraz Caty. Mistrzynie Australian Open nie tylko zniwelowały straty. Poszły za ciosem, wygrywając w sumie siedem akcji z rzędu. Ostatecznie to rozstawione z “3” tenisistki triumfowały 6:2, 3:6, 10-7.

    Elise oraz Shuai czekają już w drugiej rundzie debla na triumfatorki starcia Katarzyna Piter/Anastasia Detiuc – Mirra Andriejewa/Diana Sznajder. Z kolei Amerykanki mogą się już skupić wyłącznie na singlowej rywalizacji. Obie zaprezentują się w jutrzejszej sesji wieczornej. Nie przed godz. 19:00 na obiekcie Arantxa Sanchez Stadium zagrają Caty McNally i Victoria Mboko, a nie przed godz. 21:00 na arenie Manolo Santana Stadium dojdzie do potyczki z udziałem Jessiki Peguli oraz Katie Boulter.
    Tenisistka w pomarańczowym topie i białej czapce z daszkiem trzyma rakietę w ręku i ma niezadowolony wyraz twarzy, co może sugerować rozczarowanie wynikiem rozegranego punktu podczas meczu.

    Jessica PegulaRYAN LIMAFP
    Zawodniczka tenisowa w zielonym stroju wyprowadza uderzenie podczas meczu, z widoczną piłką tenisową w powietrzu i rakietą w ręce

    Caty McNallyELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Elise Mertens

    Elise MertensELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Nuno Borges – Mariano Navone.

  • Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Iga Świątek przybyła do Madrytu wygrać kolejny turniej rangi WTA 1000. Ale przy okazji w stolicy Hiszpanii znakomicie się bawi. I nie stroni od efektownych popisów. Pokaz żonglerki głową, jaki zaprezentowała na Santiago Bernabeu, zachwycił nawet Zbigniewa Bońka. Piłkarskie umiejętności najlepszej polskiej tenisistki mogły zawstydzić niejednego futbolistę. Niekoniecznie amatora.
    Iga Świątek w czapce wykonuje gest na korcie, obok okrągłe zdjęcie Zbigniewa Bońka z wąsami i szalikiem

    Zbigniew Boniek docenił piłkarskie umiejętności Igi ŚwiątekNewspix.pl

    Zbigniew Boniek należy do grona niezłomnych sympatyków Igi Świątek. Po sukcesach gratuluje i chwali. A kiedy nie idzie, pierwszy staje w obronie Raszynianki i stara się tonować negatywne emocje.

    W ubiegłym miesiącu sam jednak poszedł na całość, proponując najlepszej polskiej tenisistce radykalne rozwiązanie. “Zwolnić wszystkich, wziąć nowego trenera, fizjo i masażystę. Trochę innego klimatu, więcej uśmiechu i wszystko wróci do normy” – pisał honorowy prezes PZPN, gdy turniej w Miami trzeba było pożegnać już po pierwszym występie.

    “Dla mnie potencjał Igi jest ciągle fantastyczny” – dodał.

    Zbigniew Boniek od wrażeniem umiejętności piłkarskich Igi Świątek. Nie mógł sobie odmówić komentarza

    W marcu Boniek skończył 70 lat. Mimo słusznego wieku nadal pozostaje aktywny. I piłkarsko wciąż sprawny, co od czasu do czasu demonstruje – wrzucając do sieci klipy ze sobą w roli żonglera.

    To samo robi czasami Iga Świątek. Kibice niejednokrotnie podziwiali jej technikę i panowanie nad piłeczką tenisową, kiedy podbijała ją nogą zamiast rakietą. Teraz dała popis z wykorzystanie piłki futbolowej.

    Okazją była wizyta na Santiago Bernabeu, gdzie obecnie trenują uczestnicy Mutua Madrid Open. Na zamieszczonym w internecie filmie widać Igę otoczoną fotoreporterami i operatorami kamer. Polka żongluje głową i czyni to nad wyraz sprawnie.

    “Brawo, Iga” – napisał Boniek na platformie X. A internauci ochoczo przyłączyli się do komplementowania czwartej rakiety świata.

    Świątek nie posłuchała wcześniejszej rady “Zibiego” i nie zwolniła wszystkich. Wymieniła tylko trenera, w miejsce Wima Fissette’a zatrudniając Francisco Roiga. Na turnieju w Stuttgarcie odnieśli w debiucie premierowe zwycięstwo, ale… na tym się skończyło.

    W Madrycie też udało się pierwszy mecz wygrać. W II rundzie Polka pokonała Darię Snigur 6:1, 6:2. W 1/16 finału czeka już Amerykanka Ann Li (34. WTA).
    Zawodniczka tenisowa w czarno-różowym stroju i różowej czapce okazuje radość po zdobyciu punktu, ściskając pięść i patrząc z determinacją w stronę boiska.

    Iga ŚwiątekAFP
    Młoda kobieta o prostych, brązowych włosach udziela wywiadu lub bierze udział w konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie na tle niebieskiej ściany ze wzorami i logotypami.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz / SplashNews.com/Splash/East NewsEast News
    Mężczyzna w średnim wieku w eleganckim garniturze siedzi na stadionowych krzesełkach, podpiera głowę ręką, widoczna bransoletka na nadgarstku i plakietka na smyczy. W tle częściowo widoczne inne osoby i oznaczenia stadionowe.

    Zbigniew BoniekGrzegorz Wajda/REPORTER East News

    Tomasz Tomaszewski: Rola Roiga w sztabie Świątek będzie ograniczona. Są jeszcze Abramowicz i Ryszczuk

  • Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Iga Świątek przyjechała do Madrytu z jasnym celem – sięgnąć po kolejny tytuł rangi WTA 1000. Jednak poza rywalizacją na korcie Polka pokazuje, że potrafi też świetnie się bawić. Wizyta na legendarnym stadionie Santiago Bernabéu przyniosła kibicom niecodzienny widok – najlepsza polska tenisistka zaprezentowała efektowną żonglerkę piłką nożną, wprawiając w zachwyt nie tylko fanów, ale i samego Zbigniewa Bońka.

    Były prezes PZPN od lat należy do grona wiernych sympatyków raszynianki. Regularnie gratuluje jej sukcesów, a w trudniejszych momentach staje w jej obronie, starając się tonować krytyczne głosy. Choć niedawno sam zaszokował opinię publiczną, sugerując radykalne zmiany w jej sztabie – „zwolnić wszystkich i zacząć od nowa” – to jednocześnie podkreślał, że potencjał Świątek wciąż pozostaje ogromny.

    Boniek, który w marcu skończył 70 lat, nadal imponuje aktywnością i zamiłowaniem do futbolu. Od czasu do czasu publikuje w sieci nagrania, na których pokazuje swoje umiejętności żonglerskie. Tym razem jednak to Świątek skradła show.

    Podczas wizyty na Santiago Bernabéu, gdzie trenują uczestnicy Mutua Madrid Open, Polka otoczona była przez fotoreporterów i kamery. W pewnym momencie zaczęła żonglować piłką głową – i zrobiła to z dużą swobodą oraz precyzją. Nagranie szybko obiegło internet, a pod wrażeniem był także Boniek, który skomentował krótko: „Brawo, Iga”. Do pochwał natychmiast dołączyli internauci, doceniając nie tylko sportowy talent tenisistki, ale i jej wszechstronność.

    Świątek nie zastosowała się jednak do wcześniejszych sugestii „Zibiego”. Nie zdecydowała się na rewolucję w sztabie, a jedynie na zmianę trenera – Wima Fissette’a zastąpił Francisco Roig. Ich współpraca rozpoczęła się od zwycięstwa w Stuttgarcie, choć na jednym meczu się skończyło.

    W Madrycie Polka również zaczęła od wygranej. W drugiej rundzie pewnie pokonała Darię Snigur 6:1, 6:2. Teraz przed nią kolejne wyzwanie – w 1/16 finału zmierzy się z Amerykanką Ann Li, aktualnie notowaną na 34. miejscu w rankingu WTA.

    https://x.com/BoniekZibi/status/2047412374051664369?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2047412374051664369%7Ctwgr%5Efdf582f6b7a7531641d5327f0854b87f1c957e39%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-boniek-nie-mogl-na-to-spokojnie-patrzec-od-razu-zareagowal-wnId23420214

  • Nie do wiary, Skolim porównał się do Nawrockiego. Padły konkrety

    Nie do wiary, Skolim porównał się do Nawrockiego. Padły konkrety

    Konrad „Skolim” Skolimowski to nie tylko jedna z najgłośniejszych postaci na polskiej scenie muzycznej, ale również wielki entuzjasta sportu. Artysta od lat dba o formę, regularnie trenując na siłowni i utrzymując imponującą sylwetkę. W ostatnim wywiadzie dla „Super Expressu” 29-latek zaskoczył jednak nie tyle opowieścią o treningach, co… porównaniem swoich osiągnięć siłowych do wyników Karola Nawrockiego.

    Skolim, nazywany przez fanów „Polskim Królem Latino”, od lat buduje swoją markę, łącząc w swojej twórczości elementy disco polo i reggaetonu. Na jego koncie znajdują się takie hity jak „Wyglądasz idealnie”, „Temperatura” czy „Daj mi jedno słowo”. Popularność przyniosła mu również rola Patryka w serialu „Barwy szczęścia”, a także występy w federacji Prime MMA, gdzie odniósł zwycięstwa nad Janem Kapelą i Emilianem Bayerem.

    Choć jego przygoda ze sportami walki była głośna, Skolim nie ogranicza się wyłącznie do treningów pod kątem pojedynków. Jak sam przyznaje, od lat systematycznie pracuje nad siłą i kondycją. W rozmowie z „Super Expressem” wrócił wspomnieniami do swoich dawnych wyników na siłowni — i właśnie wtedy padły słowa, które mogą odbić się szerokim echem.

    – Kilka lat temu, ważąc 78 kilogramów, wyciskałem 145 kg na ławce. Nie chcę rzucać słów na wiatr, ale nasz prezydent, który jest sporo cięższy, podnosi 150 kg – stwierdził muzyk, wyraźnie sugerując, że jego wynik sprzed lat był porównywalny do obecnych osiągnięć głowy państwa.

    Tym samym Skolim nawiązał do niedawnego treningu Karola Nawrockiego z Mariuszem Pudzianowskim. Były strongman ujawnił w mediach społecznościowych, że prezydent zdołał wycisnąć 150 kg na ławce poziomej, mimo że początkowo nie planował maksymalnego wysiłku. „150 kg na ławce pękło! Jak na kogoś, kto skupia się głównie na boksie, to naprawdę solidny wynik” – podkreślał Pudzianowski.

    Skolim nie ukrywa jednak, że obecnie nie znajduje się w swojej życiowej formie, głównie przez napięty grafik koncertowy. Mimo to zapewnia, że bez większego problemu byłby w stanie wycisnąć 100 kg. Aktualnie stawia raczej na trening funkcjonalny i podciąganie, skupiając się na ogólnej sprawności i dynamice, a nie wyłącznie na maksymalnej sile.

  • Przedwczesna radość w Madrycie. Celt odkrywa trudną prawdę. Świątek ma problem

    Przedwczesna radość w Madrycie. Celt odkrywa trudną prawdę. Świątek ma problem

    Na papierze wszystko wygląda modelowo. Iga Świątek pokonała kwalifikantkę 6:1, 6:2 i planowo zameldowała się w III rundzie Mutua Madrid Open. Czy to świetny prognostyk przed kolejnymi etapami turnieju? Tylko z pozoru. Trener Dawid Celt przyjrzał się uważnie grze Raszynianki. Jego obserwacje już teraz powinny budzić niepokój.
    Dawid Celt w stroju Polski siedzi na krześle, obok portret Igi Świątek w białej czapce sportowej.

    Dawid Celt z Igą Świątek spotyka się jako kapitan kadryAFP/Newspix

    Iga Świątek rozpoczęła turniej WTA 1000 w Madrycie tak, jak wszyscy od niej oczekiwali. Ale tylko w odniesieniu do uzyskanego rezultatu. Godzina i minuta na korcie wystarczyła, by pokonać Darię Snigur 6:1, 6:2.

    Sęk w tym, że rywalka – notowana na 98. pozycji światowego rankingu – stanowiła dla Polki jedynie tło. Nie zmusiła Igi do wrzucenia wyższego biegu. A mimo to Raszynianka momentami sprawiała wrażenie, że traci kontrolę nas spotkaniem.

    Celt punktuje mankamenty Świątek. To nie był dobry mecz Polki. “Iga nie czuje, jak wielką ma przewagę”

    Czwarta rakieta świata w konfrontacji z ukraińską kwalifikantką popełniła aż 22 niewymuszone błędy. Jak wyglądałaby ta statystyka, gdyby po drugiej stronie kortu stanęła któraś z renomowanych zawodniczek? Iga się nad tym najwyraźniej nie zastanawiała. – Zagrałem solidne spotkanie – oznajmiła krótko po zwycięskiej piłce.

    Nieco inne zdanie w tym temacie ma Dawid Celt, kapitan polskiej kadry.

    – Daria naprawdę niespecjalnie zmuszała Igę do błędów, bo nie grała dobrze – mówi 40-letni trener w rozmowie ze Sport.pl. – Byłem zaskoczony, widząc, że Iga nie czuje, jak wielką ma przewagę. Daria nie zagrażała jej pod żadnym względem – ani czysto sportowo, ani fizycznie.

    – Iga szybko wyszła na wysokie prowadzenie, ale nagle w jej grze pojawiło się sporo dziwnego pośpiechu, niepotrzebnego stresu i seryjnych błędów – dodaje.

    W drugim secie Polka na moment się pogubiła. To był jej najsłabszy moment w tym starciu. Snigur nieoczekiwanie wyszła na prowadzenie 2:0.

    – Daria w końcu powalczyła i chyba to tak na Igę podziałało – ocenia Celt, który na co dzień trenuje Ukrainkę w Warszawie. – Iga jeszcze zdecydowanie nie pokazuje tenisa, na jaki ją stać. Zaskakujące było dla mnie to, że grała w tym złym momencie tak, jakby zupełnie nie czuła, że ma absolutnie wszystko pod kontrolą i nie ma powodu do niepokoju. Spokojnego grania u Igi ciągle trochę brakuje.

    Skoro lęk na korcie pojawia się u byłej liderki światowego rankingu już w tej fazie rywalizacji, nie wróży to dobrze na najbliższe dni. Mimo wciąż nieoptymalnej dyspozycji Świątek marzy o powtórzeniu sukcesu z 2024 roku, gdy w Madrycie okazała się bezkonkurencyjna.

    Kolejny krok do celu musi wykonać w sobotę. Tego dnia o 1/8 finału zagra z Amerykanką Ann Li (34. WTA).
    Mężczyzna w białej sportowej kurtce z napisem ‘Polska’ na plecach, stojący bokiem na tle rozmytej flagi Polski oraz napisu ‘POL’, sugerujących oficjalną reprezentację kraju.

    Dawid CeltAndrzej Iwańczuk/Reporter East News
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    tenisistka ubrana w zielony strój w białe grochy odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie o ciemnym tle

    Daria SnigurYuichi YamazakiAFP

    Gael Monfils – Camilo Ugo Carabelli. Skrót meczu.