Category: Uncategorized

  • Niepokojące obrazki w Rzymie. Służby medyczne na trybunach w meczu Gauff, konieczna była pomoc

    Niepokojące obrazki w Rzymie. Służby medyczne na trybunach w meczu Gauff, konieczna była pomoc

    Turniej WTA w Rzymie rozstrzygnie się pod koniec tego tygodnia, a w czwartkowe popołudnie poznamy pełen skład finału kobiet. O awans do tego kluczowego spotkania jako pierwsze walczyły Coco Gauff oraz Sorana Cirstea. Na trybunach Campo Centrale doszło do niebezpiecznego wydarzenia w trakcie drugiego seta i jeden z fanów na trybunach zasłabł. Niezbędna była interwencja służb medycznych.
    Coco Gauff łapiąca się za twarz podczas meczu

    Coco GauffTIZIANA FABI AFP

    Już tylko cztery zawodniczki zostały w walce o tytuł najlepszej tenisistki turnieju WTA w Rzymie. W tym gronie znajduje się Iga Świątek, która na kortach w stolicy Włoch prezentuje się ze świetnej strony i rosną nadzieje, że sięgnie po triumf na swojej ulubionej nawierzchni. Droga do tego wciąż daleka, a aby osiągnąć ten sukces najpierw musi pokonać Elinę Switolinę. Wcześniej na korcie pojawiły się natomiast Coco Gauff oraz Sorana Cirstea.

    Obie panie od początku rywalizacji prezentowały się solidnie i pierwszy set był bardzo zacięty. Ostatecznie lepsza w pierwszej partii okazała się reprezentantka Stanów Zjednoczonych i wygrała 6:4. Drugi set również zaczął się dobrze dla Amerykanki, bo zdołała przełamać rywalkę już w jej pierwszym gemie serwisowym. Po piątym gemie mecz musiał zostać jednak przerwany.

    Niebezpieczne sceny na meczu Gauff – Cirstea. Interweniowały służby medyczne

    Gauff dostrzegła, że coś niepokojącego dzieje się na trybunach. Zasygnalizowała do arbiter spotkania, która przez krótkofalówkę zgłosiła potrzebę interwencji służb medycznych i wskazała miejsce, w którym doszło do niebezpiecznych scen. Okazało się, że jeden z kibiców zasłabł. Sędzia meczu poinformowała również Cirsteę o sytuacji. Spotkanie zostało wznowione dopiero po kilku minutach oczekiwania. Gdy medycy wynosili fana z obiektu, na trybunach rozległy się brawa.

    W akcji ratunkowej brać udział miały trzy zespoły medyczne, a dalsza pomoc medyczna kibicowi była udzielana poza obiektem. Dłuższa i nieplanowana przerwa w spotkaniu nie przeszkodziła Gauff w kontynuowaniu drogi do zwycięstwa.

    Choć reprezentantka Rumunii raz zdołała przełamać rywalkę, Gauff odwdzięczyła się tym samym i ostatecznie wygrała 6:4, 6:3 i jako pierwsza zawodniczka zameldowała się w finale turnieju WTA w Rzymie. Teraz Amerykanka będzie obserwowała, co wydarzy się w drugim półfinale z udziałem Świątek i Switoliny.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP
    Młoda sportsmenka w jasnozielonym stroju tenisowym i opasce na głowie stoi na korcie, patrząc z determinacją w stronę obiektywu i wskazując palcem.

    Coco GauffMinas Panagiotakis/Getty Images via AFPAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie [WIDEO]© 2026 Associated Press – zdjęcia

  • Trener reaguje na to, co na korcie robi Świątek. “Dziewczyny tego nienawidzą”

    Trener reaguje na to, co na korcie robi Świątek. “Dziewczyny tego nienawidzą”

    Paweł Strauss nie ma wątpliwości, że w grze Igi Świątek zaczynają być widoczne efekty współpracy z ludźmi związanymi z akademią Rafaela Nadala. Doświadczony trener w rozmowie z Interią zwrócił uwagę przede wszystkim na zmiany w forhendzie Polki, ale także na większą różnorodność w jej stylu gry. Jego zdaniem właśnie tego brakowało Świątek w ostatnich miesiącach.

    – Mam wrażenie, że Iga wreszcie odzyskała stabilność i pewność. Ludzie, którzy teraz są wokół niej, to prawdziwi fachowcy z ogromnym doświadczeniem. Jeśli rzeczywiście korzysta z wiedzy środowiska Nadala, to dostaje fundamenty z najwyższej półki – ocenił Strauss.

    Szkoleniowiec uważa, że szczególnie mocno zmienił się sposób wykańczania forhendu Świątek. Jak zaznaczył, wcześniej jej uderzenie pozostawało praktycznie nietykalne dla trenerów Tomasza Wiktorowskiego i Piotra Sierzputowskiego, a obecnie widać wyraźną korektę techniczną.

    – Nie chodzi o kopiowanie forhendu Nadala, bo kobiety nigdy nie wygenerują takiej samej siły jak Rafa. Bardziej chodzi o biomechanikę i naturalność ruchu. Forhend Igi wydaje się dziś bardziej miękki, płynniejszy i efektywniejszy – tłumaczył.

    Strauss podkreślił również ogromne znaczenie mentalne współpracy z ludźmi związanymi z hiszpańskim mistrzem. Według niego już sama świadomość, że za plecami stoi środowisko Nadala, może działać na zawodniczkę niezwykle budująco.

    W rozmowie pojawił się także temat treningów z udziałem Rafaela Nadala. Trener przywołał historię Jana Choinskiego, który miał okazję sparować z Hiszpanem.

    – Po dwóch godzinach treningu był kompletnie wyczerpany. Intensywność Nadala była niewiarygodna. A przecież Rafa nadal jest świetnie przygotowany fizycznie. Jeśli zawodniczka trenuje z kimś grającym w takim tempie, później w meczu turniejowym wszystko wydaje się wolniejsze – zaznaczył.

    Strauss zgodził się też z opinią Dawida Celta dotyczącą większej liczby wariacji w grze Świątek. Chodzi przede wszystkim o częstsze używanie topspinu, slajsa czy zmian tempa wymian.

    – Kobiecy tenis często wygląda bardzo podobnie: mocne, płaskie granie w równym rytmie. Tymczasem zawodniczki nie cierpią zmian tempa i wysokości piłki. Jeśli Iga potrafi mieszać topspin, slajs i klasyczne uderzenia, staje się znacznie trudniejsza do rozszyfrowania – wyjaśnił.

    Według szkoleniowca właśnie rozwijanie nowych elementów było konieczne, bo sam powrót do dawnej wersji gry mógłby już nie wystarczyć. Rywalki nauczyły się bowiem reagować na jej schematy.

    – Jeśli robisz dokładnie to samo co wszystkie inne zawodniczki, nie będziesz najlepsza. Sabalenkę najłatwiej pokonać właśnie zmianami rytmu i rotacji, a nie siłą – podkreślił.

    Strauss uważa, że akademia Nadala doskonale rozumie specyfikę kobiecego tenisa i wie, jak rozwijać Świątek. Zwrócił uwagę choćby na znaczenie serwisu z rotacją na wysoki bekhend, który bardzo utrudnia życie tenisistkom.

    – Najtrudniejsze w tenisie są wysokie piłki. Wtedy trudno mocno przyspieszyć i często można jedynie przebić piłkę na drugą stronę. A tam Iga już czeka z forhendem – analizował.

    Na koniec trener zaznaczył, że sukcesy Świątek byłyby także ogromną reklamą dla akademii Nadala.

    – Jeśli Idze będzie szło dobrze, do akademii zaczną przyjeżdżać kolejne zawodniczki z Polski i nie tylko. To działa jak najlepsza promocja. Ale przede wszystkim widać, że tam naprawdę potrafią pracować nad specjalizacją i rozwojem zawodników – podsumował.

  • Celt o prawdziwej roli Roiga w zespole Świątek. Wskazał na kluczowy element

    Celt o prawdziwej roli Roiga w zespole Świątek. Wskazał na kluczowy element

    Iga Świątek znakomicie radzi sobie w kolejnych meczach turnieju w Rzymie. Pokonała już m.in. Naomi Osakę i Jessicę Pegulę, a w półfinale dojdzie do starcia między nią a Eliną Switoliną. W grze Polki widać większą pewność i solidność, co zauważył też Dawid Celt. Stwierdził, że może być w tym spora zasługa Francisco Roiga. Wskazał na kluczowy element.
    Iga Świątek w sportowym stroju i czapce obok Dawida Celta w białej kurtce z polskim godłem.

    Iga Świątek i Dawid CeltFilippo MONTEFORTE / AFP & Marcin Golba/NurPhotoAFP

    Dawid Celt uważnie obserwuje to, jak w ostatnich tygodniach gra Iga Świątek. Od momentu zatrudnienia Francisco Roiga nie wszystko szło zgodnie z planem – porażka w ćwierćfinale w Stuttgarcie z Andriejewą, a potem krecz w Madrycie nie pokazały pełnego potencjału Polki. W Rzymie zdaje się, że sytuacja nieco się odmieniła. Świątek po raz pierwszy od wielu miesięcy znalazła się w gronie półfinalistek.

    Dawid Celt wskazał na kluczowy aspekt współpracy Świątek i Roiga

    Po nieudanym występie na turnieju w Miami Iga Świątek mówiła o tym, że potrzebuje większej pewności siebie i większej liczby wygranych meczów. Podczas turnieju w Rzymie można odnieść wrażenie, że wrócił jej automatyzm, a tenis ponownie stał się dla niej prosty. Czy to zasługa Francisco Roiga?

    Dawid Celt jest przekonany, że tak. W programie “Misja Sport” wypowiedział się szerzej na ten temat. “Zapominamy często o tym, że trener to też psycholog. Bardzo dużo mówimy o roli psychologa generalnie w sporcie, ale tak naprawdę tym pierwszym psychologiem powinien być też trener. Powinien umieć dotrzeć do zawodnika w wielu kwestiach i mam nadzieję, że nowy trener Igi właśnie i w tym elemencie znalazł klucz do tego, żeby pewne rzeczy u Igi poukładać” – przekazał.

    Francisco Roig psychologiem jak Daria Abramowicz?

    Czy to sprawi, że z zespołu Igi Świątek mogłaby zniknąć Daria Abramowicz? Nic z tych rzeczy. Najlepsza polska tenisistka wciąż korzysta ze wsparcia doświadczonej i wykształconej psycholożki sportowej. Roig w tym wypadku jest uzupełnieniem i w kontekście psychologii chodzi raczej o jego podejście do zawodniczki, a nie konkretne techniki.

    Świątek wciąż jest jedną z niewielu, która korzysta w taki sposób z pomocy psychologicznej na korcie i poza nim. Wielu osób rywalizujących w tenisie też uciekało się do psychologicznego wsparcia, ale w bardziej restrykcyjnych ramach – Sabalenka opowiadała, że psycholog sportowy pomógł jej w polepszeniu jakości jej gry. Ostatnio z psychologicznej pomocy w kontekście sportu korzystać miała także Mirra Andriejewa, która ma problemy z opanowaniem złości na korcie.

    Wydaje się więc, że często sam trener, choćby i najbardziej doświadczony, nie wystarczy do tego, by zastąpić psychologa sportowego w teamie. Możliwe jednak, że podejście Roiga i jego spojrzenie będzie zbawienne dla Świątek. Pozostaje tylko czekać na wyniki.
    Po lewej stronie mężczyzna w sportowym stroju z emblematem Polski siedzi z poważnym wyrazem twarzy, w tle widoczne logo Lotto; po prawej kobieta w sportowej koszulce i czapce, trzymająca rakietę tenisową, wyrażająca emocje podczas gry.

    Dawid Celt i Iga ŚwiątekMark J. Terrill/Associated Press/East News, Tomasz Jastrzebowski/REPORTEREast News
    Mężczyzna w czapce z daszkiem z napisem ‘CASA LOTOS’, ubrany w niebieską koszulkę polo z białymi detalami, siedzi oparty o rękę z zamyśloną miną, w tle widoczne są rozmyte sylwetki innych osób.

    Francisco RoigMatthew StockmanAFP

  • Stracony finał Świątek. Pierwszy taki przypadek. Teraz pod lupą Sabalenka

    Stracony finał Świątek. Pierwszy taki przypadek. Teraz pod lupą Sabalenka

    Ubiegłoroczna porażka Iga Świątek z Madison Keys podczas Australian Open wciąż pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych momentów sezonu. Polka przegrała wtedy 7:5, 1:6, 6:7 (8-10), mimo że wcześniej miała piłkę meczową i była o krok od awansu do wielkoszlemowego finału. Była to pierwsza taka sytuacja w jej karierze w głównym cyklu WTA. Teraz tamto spotkanie ponownie stało się tematem dyskusji, tym razem w kontekście obecnej formy Aryna Sabalenka.

    W ostatnich tygodniach wokół liderki światowego rankingu pojawiło się sporo pytań. Eksperci zaczęli zastanawiać się, czy Białorusinka nie wpadła w drobny kryzys po dwóch zaskakujących występach w turniejach rangi WTA 1000. Najpierw w Madrycie sensacyjnie odpadła w ćwierćfinale po porażce z Hailey Baptiste, mimo że wcześniej nie wykorzystała aż sześciu piłek meczowych. Następnie w Rzymie zakończyła rywalizację już w 1/16 finału, przegrywając z Sorana Cîrstea po trzysetowym pojedynku, w trakcie którego potrzebowała nawet przerwy medycznej.

    Do tej sytuacji odniosła się była znakomita tenisistka Andrea Petković podczas programu Tennis Channel. Niemka porównała obecną sytuację Sabalenki do wydarzeń sprzed roku związanych ze Świątek.

    – Gdy Iga Świątek przegrała z Madison Keys w Australian Open, był to pierwszy raz w jej karierze w tourze WTA, kiedy przegrała mecz mimo wcześniejszej piłki meczowej. Potem aż do Wimbledonu miała trudniejszy okres, a przecież bardzo szybko zaczęto mówić o jej kryzysie. Czy podobnie może być teraz z Aryną Sabalenką? – zastanawiała się Petković.

    Innego zdania był były brytyjski tenisista Mark Petchey. Według niego ostatnie niepowodzenia nie muszą negatywnie wpłynąć na Sabalenkę przed Rolandem Garrosem, a wręcz mogą okazać się dla niej korzystne.

    – Myślę, że to nie zaszkodzi jej przed Rolandem Garrosem. Biorąc pod uwagę, jak dużo grała i jakie sukcesy osiągnęła wcześniej w Indian Wells oraz Miami, teraz pojedzie do Paryża znacznie świeższa. Wielkie mistrzynie potrafią budować formę właśnie podczas Wielkich Szlemów – ocenił.

    Petchey zwrócił również uwagę na element gry Sabalenki, który jego zdaniem wymaga poprawy na kortach ziemnych.

    – Czasami mam wrażenie, że na mączce chce za bardzo przyspieszać i zbyt mocno forsuje grę ofensywną. Przy dzisiejszej szybkości piłki trudno skutecznie się bronić. Moja rada byłaby taka, by nie wystawiała się tak często na kontrataki rywalek przy siatce – podsumował Brytyjczyk.

  • Stracony finał Świątek. Pierwszy taki przypadek. Teraz pod lupą Sabalenka

    Stracony finał Świątek. Pierwszy taki przypadek. Teraz pod lupą Sabalenka

    7:5, 1:6, 6:7 (8-10) – takim wynikiem zakończyło się ubiegłoroczne starcie Igi Świątek z Madison Keys na kortach Australian Open, przez które Polka straciła szansę na występ w wielkoszlemowym finale. Był to pierwszy przypadek w tourze WTA, gdy Raszynianka poległa, mają wcześniej piłkę meczową. Teraz tamto spotkanie wróciło na tapet. A wszystko dlatego, że pod lupę trafiła Aryna Sabalenka.
    Iga Świątek i Aryna Sabalenka na korcie ziemnym podczas meczu tenisowego, obie z rakietami tenisowymi.

    Tenis. Na zdjęciu Iga Świątek oraz Aryna SabalenkaDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Yuichi YAMAZAKI / AFPAFP

    Wokół Aryny Sabalenki pojawiło się ostatnio kilka znaków zapytania. A przynajmniej dopatrują się ich podczas publicystycznych dyskusji tenisowi eksperci. Wszystko ze względu na dwa ostatnie turnieje w wykonaniu liderki światowego rankingu.

    Z Rzymem Białorusinka pożegnała się już na etapie 1/16 finału, a jej pogromczynią okazała się rumuńska tenisistka Sorana Cirstea. 27. zawodniczka rankingu WTA pokonała faworytkę całej imprezy po trzysetowym boju, w trakcie którego Białorusinka prosiła o przerwę medyczną.

    To drugi z rzędu nieudany “tysięcznik” dla Aryny Sabalenki, która wcześniej sensacyjną porażką z Hailey Baptiste w ćwierćfinale zakończyła swój udział w imprezie w Madrycie. Tamto spotkanie było dla niej tym bardziej bolesne, że wcześniej sama nie wykorzystała żadnej z sześciu piłek meczowych.

    Pytania o Arynę Sabalenkę. Padł przykład Igi Świątek

    I właśnie do tego faktu nawiązała w studiu Tennis Channel Andrea Petković, biorąc pod lupę formę Aryny Sabalenki przed zbliżającym się Rolandem Garrosem. A robiąc to, dziewiąta niegdyś rakieta świata nawiązała do Igi Świątek.

    – Gdy Iga Świątek przegrała mecz z Madison Keys na ubiegłorocznym Australian Open, był to jej pierwszy raz w meczu głównego cyklu – oczywiście nie znam wyników jej wszystkich spotkań juniorskich – kiedy przegrała, mając wcześniej piłkę meczową. Nigdy nie zdarzyło się jej to wcześniej w tourze WTA. A potem miała trudności aż do Wimbledonu. To był jej pierwszy duży turniej, który wówczas wygrała, a wszyscy już mówili o kryzysie Igi Świątek. To samo może wydarzyć się z Aryną Sabalenką? – pytała znana 38-latka.

    Na jej pytanie odpowiedział były brytyjski tenisista Mark Petchey. – Myślę, że to na nią nie wpłynie w drodze na Rolanda Garrosa – stwierdził wprost. Zaznaczył nawet, że dwie szybkie porażki w kolejnych turniejach mogą być dla Aryny Sabalenki czymś wręcz korzystnym przed rywalizacją na paryskiej mączce.

    – W pewnych aspekt, biorąc pod uwagę to, jak dużo grała i jak wielkie sukcesy osiągnęła w Miami i Indian Wells, pojedzie teraz na Rolanda Garrosa bardzo świeża. Uważam, że wielkie mistrzynie mają tę umiejętność, by na Wielkich Szlemach budować swoją pewność siebie, budować formę. I nie myślę, że to koniecznie musi ją zranić – powiedział.

    55-latek udzielił także Arynie Sabalence wskazówki wysnutej na podstawie analizy jej występów. – Oglądając ją na mączce, czasem mam wrażenie, że chce trochę za bardzo. (…) Trudno jest bronić się w tych czasach na tej nawierzchni z piłką poruszającą się tak szybko. To byłaby moja jedyna rada dla niej, by nie narażała się tak na ataki rywalek przy siatce – przekazał na wizji Anglik.
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Kobieta w srebrnej kurtce siedzi na krześle z dłońmi złożonymi przed twarzą, sprawia wrażenie zamyślonej lub zatroskanej, w tle widoczne rozmyte elementy areny sportowej.

    Aryna SabalenkaClive BrunskillAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie

  • Godziny do meczu Świątek, a tu jasny sygnał. Klucz do czwartego finału. “Nie możemy bać się słów”

    Godziny do meczu Świątek, a tu jasny sygnał. Klucz do czwartego finału. “Nie możemy bać się słów”

    Iga Świątek powoli wraca na właściwe tory. 24-latka w czwartkowy wieczór powalczy o swój czwarty finał turnieju Internazionali d’Italia w Rzymie. Jej rywalką będzie Elina Switolina. Obie tenisistki mają swoje atuty, a były tenisista Michał Dembek na kanale “Sofa Sportowa” jasno wskazał, co może być kluczowe w półfinałowej batalii.
    Godziny do meczu Świątek, a tu jasny sygnał. Klucz do czwartego finału

    Godziny do meczu Świątek, a tu jasny sygnał. Klucz do czwartego finałuALESSANDRO DI MEO PAP

    Iga Świątek przyjechała do Rzymu z dużymi nadziejami. Polka w pierwszym meczu turnieju miała duże problemy w starciu z Catherine McNally. Ostatecznie po blisko trzygodzinnym boju triumfowała 6:1, 6:7(5), 6:3. To były jednak złe miłego początki. W kolejnych rundach Polaka odprawiła z kwitkiem Elisabettę Cocciaretto (6:1, 6:0), Naomi Oskę (6:2, 6:1) oraz Jessikę Pegulę (6:1, 6:2).

    Zwycięstwo nad Pegulą było pierwszą wygraną Polki w tym sezonie nad zawodniczką notowaną w czołowej dziesiątce rankingu WTA.

    Styl nam każe twierdzić, że Iga wraca na właściwe tory. Był to styl, który dawał jej sukcesy na kortach ziemnych

    Były tenisista podkreślił, że Świątek zaczęła w Rzymie budować mocne fundamenty przed turniejem Roland Garros. – Widać, że Iga od początku kontroluje swoje uderzenia (…). Cierpliwość, regularność to klucz. Drugi serwis poszedł mocno do góry. Dużo umiejętniej mieszała też serwisem – podkreślił.

    Świątek w walce o czwarty finał w Rzymie

    Przed Świątek półfinałowe starcie z Eliną Switoliną. Polka triumfowała w Rzymie trzykrotnie (2021, 2022, 2024). Z kolei Ukrainka najlepsza na włoskiej mączce była w 2017 i 2018 roku. Jakiego spotkania możemy się spodziewać?

    – To będzie bardzo różnorodny mecz. Obie będą dążyły, aby grać na swoich warunkach. Switolina szybko nie przechodzi do ataków z returnu więc na pewno nie będzie dominować od pierwszego uderzenia – zauważa Dembek, który podkreślił, że zupełnie inaczej wyglądałby mecz z Jeleną Rybakiną, którą w ćwierćfinale wyeliminowała Ukrainka. – Nie możemy bać się słów, że Iga jest faworytką spotkania. Jeśli nic się nie wykolei to będzie sporo czasu, aby Iga grała na swoich warunkach – dodaje.

    Godziny do meczu Świątek – Switolina. To może być kluczowe

    Świątek swój ćwierćfinałowy mecz zakończyła w środę około godziny 14:15. Natomiast rywalizacja Switoliny z Rybakiną finiszowała ok. 22:30. – Nie bez znaczenia będzie odpoczynek i regeneracja. Jeśli chodzi o regenerację to Iga ma dużo większy komfort – mówi.

    Dembek w swoim nagraniu wrócił także pamięcią do ostatniego pojedynku Świątek i Switoliny, który miał miejsce w tegorocznym turnieju w Indian Wells. Wówczas górą była Ukrainka, która triumfowała 6:2, 4:6, 6:4.

    – Pamiętamy ich ostatni mecz w Indian Wells. Wtedy w podobnych nastrojach podchodziliśmy do tego spotkania. Później coś się z grą Igi popsuło. Miejmy nadzieje, że Iga nie będzie popadała teraz w doliny. To wcale nie było tak, że Switolina zagrała wybitny mecz – przypomniał.
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarno-różowym stroju i różowej czapce okazuje radość po zdobyciu punktu, ściskając pięść i patrząc z determinacją w stronę boiska.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAaron FavilaEast News

    Bożydar Iwanow i Paweł Gołaszewski wytypowali jedenastki sezonu Ekstraklasy.

  • Organizatorzy reagują. Tak nazwali Świątek w Rzymie. Nastąpiła zmiana

    Organizatorzy reagują. Tak nazwali Świątek w Rzymie. Nastąpiła zmiana

    Iga Świątek bryluje na kortach w Rzymie, a zewsząd słychać głosy, że Polka odzyskuje swój dawny blask, który zaczynał ostatnio nieznacznie przesłaniać kurz nieudanych występów. Na kolejny popis naszej zawodniczki zareagowali także organizatorzy imprezy WTA 1000 w stolicy Italii, pisząc o zmianie, jaką da się zaobserwować nie tylko w grze, ale i zachowaniu byłej liderki światowego rankingu. Sami nazwali ją także w wyjątkowy sposób.

    Iga Świątek rozegra dziś swój pierwszy półfinał w tym sezonie. Po drugiej stronie siatki stanie ukraińska tenisistka Elina Switolina, która w marcu ograła Polkę w ćwierćfinale w Indian Wells. Będzie to więc okazja do słodkiego rewanżu.

    Nadeszło oficjalne powiadomienie ws. półfinału Świątek. Ta gorsza opcja

    A szanse są na to spore. Optymizmem napawają bowiem ostatnie występy Igi Świątek. Zwłaszcza to, jak koncertowo spisała się w meczach z Naomi Osaką (6:2, 6:1) oraz Jessicą Pegulą (6:1, 6:2).

    – To, co robiliśmy przez ostatnie tygodnie, na pewno bardzo mi pomogło. Czuję się znacznie lepiej. Mam dużo pewności siebie przy swoich uderzeniach. Korzystałam z tego od początku meczu. Nakładałam dużą presję na Jessie. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak dzisiaj grałam – mówiła Iga Świątek po środowym starciu z Amerykanką.

    WTA 1000 Rzym. Organizatorzy wprost o Idze Świątek
    Przemianę w grze Igi Świątek zauważyli także rzymscy organizatorzy, którzy podsumowali jej występ na swojej oficjalnej stronie internetowej.

    Świątek – pani na czerwieni
    nazwali polską tenisistkę, odwołując się do koloru miejscowych kortów
    – Iga Świątek ponownie awansowała do półfinału turnieju Internazionali BNL d’Italia, zaliczając jeden ze swoich najlepszych występów w tym sezonie. Zdecydowanie pokonała Jessicę Pegulę i wreszcie sprawiła wrażenie, że wróciła do pełnej formy, również pod względem samopoczucia – czytamy dalej.

    Organizatorzy włoskiej imprezy podkreślili przy tym, jakie zmiany u Igi Świątek dało się zauważyć w jej dotychczasowych meczach w Rzymie, co tylko napawa optymizmem przed zbliżającym się Rolandem Garrosem

    – Iga potwierdziła, że znów czuje się bliska tej dominującej formy, jaką prezentowała w ostatnich sezonach na kortach ziemnych. (…) W starciu z tak agresywną zawodniczką jak Pegula, Świątek grała bardzo zróżnicowanie, narzucając własne tempo. (…) Po trudnych miesiącach, w których sama przyznawała, że czuła się zagubiona na korcie, Rzym zdaje się przywracać jej spokój i naturalność w grze – pochwalono Polkę.

    Oby wszystkie powyższe stwierdzenia znalazły swoje odzwierciedlenie na korcie w dzisiejszym półfinale ze Switoliną. Bo nic nie przypieczętuje udanej imprezy w wykonaniu Igi Świątek tak dobrze, jak kolejny, czwarty już w karierze tytuł w Rzymie. Na razie trzeba jednak wywalczyć sobie miejsce w wielkim finale.

  • Switolina zabiegała Rybakinę! Będzie wielki hit ze Świątek w półfinale w Rzymie

    Switolina zabiegała Rybakinę! Będzie wielki hit ze Świątek w półfinale w Rzymie

    Elina Switolina sprawiła ogromną niespodziankę w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Ukrainka po bardzo słabym początku odwróciła losy spotkania z Jeleną Rybakiną i po trzysetowym boju wywalczyła awans do półfinału Italian Open. To właśnie ona będzie kolejną rywalką Igi Świątek w walce o finał imprezy na Foro Italico.

    Mecz Switoliny z Rybakiną był ostatnim ćwierćfinałem kobiecego turnieju. Po wcześniejszym odpadnięciu Aryny Sabalenki to reprezentantka Kazachstanu uchodziła za główną kandydatkę do triumfu w całej imprezie. Ukrainka jednak od początku turnieju prezentowała solidną formę, co potwierdza jej wysokie miejsce w rankingu WTA Race.

    Na zwyciężczynię tego starcia od kilku godzin czekała już Iga Świątek. Polka wcześniej rozbiła Jessicę Pegulę 6:1, 6:2, notując pierwszy w tym sezonie awans do półfinału turnieju singlowego. Było to również jej pierwsze od pół roku zwycięstwo nad zawodniczką z czołowej dziesiątki rankingu.

    Początek spotkania należał zdecydowanie do Rybakiny. Kazaszka dominowała praktycznie w każdym elemencie gry, szybko obejmując prowadzenie 3:0. Switolina miała ogromne problemy z odnalezieniem rytmu, a rywalka regularnie wywierała presję przy jej serwisie. Ukrainka zdołała wprawdzie uniknąć kolejnego przełamania, ale przewaga wiceliderki światowego rankingu była wyraźna. Rybakina pewnie utrzymywała własne podanie i konsekwentnie budowała przewagę, wygrywając pierwszego seta 6:2.

    Również druga partia rozpoczęła się po myśli Kazaszki. Tym razem jednak Switolina zaczęła stopniowo podnosić poziom swojej gry. Po obronie trudnego gema serwisowego nabrała pewności siebie, a w piątym gemie wreszcie przełamała Rybakinę. Od tego momentu spotkanie całkowicie się odmieniło.

    W drugim secie obie tenisistki miały ogromne problemy ze skutecznością przy break pointach. Łącznie wykorzystały zaledwie trzy z 23 okazji na przełamanie. Mimo to Switolina utrzymała przewagę i zwyciężyła 6:4, doprowadzając do decydującej partii.

    Trzeci set rozpoczął się znakomicie dla Ukrainki, która szybko objęła prowadzenie 3:0 po dwóch przełamaniach. Choć Rybakina próbowała wrócić do gry i dwukrotnie odrabiała straty, z każdą kolejną akcją było widać narastające zmęczenie po jej stronie. Kazaszka popełniała coraz więcej błędów, a Switolina świetnie wykorzystywała długie wymiany na rzymskiej mączce.

    Końcówka należała już do Ukrainki. Switolina utrzymała nerwy na wodzy i przy własnym serwisie przypieczętowała zwycięstwo 2:6, 6:4, 6:4 po dwóch godzinach i 25 minutach niezwykle zaciętej walki.

    Półfinałowe spotkanie Igi Świątek z Eliną Switoliną zaplanowano na czwartek. Mecz rozpocznie się nie wcześniej niż o godzinie 20:30 na Campo Centrale i będzie drugim pojedynkiem sesji wieczornej. Wcześniej na kort wyjdą Martin Landaluce i Daniił Miedwiediew.

    https://x.com/WTA/status/2054638612520562797?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2054638612520562797%7Ctwgr%5E17330fa963b33f425417c4b17adc92f30319f012%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732788874switolina-zabiegala-rybakine-bedzie-wielki-hit-ze-swiatek-w.html

  • Sabalenka ujawniła skrywany od lat sekret. Lawina komentarzy

    Sabalenka ujawniła skrywany od lat sekret. Lawina komentarzy

    Aryna Sabalenka od lat pozostaje jedną z największych gwiazd kobiecego tenisa. Białorusinka nie tylko dominuje na kortach i utrzymuje się w ścisłej czołówce rankingu WTA, ale również świetnie odnajduje się w świecie mediów i show-biznesu. Liderka światowego zestawienia chętnie angażuje się w kampanie reklamowe, pojawia się na prestiżowych wydarzeniach i współpracuje z największymi markami modowymi. Tym razem podczas pobytu w Rzymie postanowiła jednak pokazać kibicom coś znacznie bardziej prywatnego.

    Przy okazji turnieju Internazionali BNL d’Italia Sabalenka nawiązała współpracę z włoską edycją magazynu Vogue. Zamiast klasycznej sesji zdjęciowej tenisistka zdecydowała się nagrać materiał, w którym zdradziła, co na co dzień nosi w swojej torebce. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe i wywołało spore zainteresowanie fanów.

    Jednym z pierwszych przedmiotów, które pokazała Białorusinka, były… psie przysmaki. Jak wyjaśniła, od kiedy podróżuje ze swoim pięciomiesięcznym pupilem o imieniu Ash, zawsze ma przy sobie smakołyki dla psa. Dzięki nim nagradza go za dobre zachowanie. W jej torebce nie brakuje też mokrych chusteczek, bo – jak sama przyznała – przy zwierzęciu nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć.

    Sabalenka opowiedziała również o swoim podejściu do wyglądu i makijażu. Przyznała, że poza kortem bardzo lubi czuć się kobieco i chętnie wykonuje make-up. Według niej podczas meczów najważniejsza jest rywalizacja, dlatego nie skupia się wtedy na wyglądzie. Inaczej jest jednak w codziennym życiu. Makijaż sprawia, że czuje się bardziej pewna siebie i po prostu lepiej ze sobą.

    Wśród rzeczy, bez których nie rusza się z domu, znajduje się także aparat cyfrowy. Tenisistka uwielbia robić zdjęcia ważnym chwilom – szczególnie momentom spędzanym z zespołem, partnerem czy ukochanym psem. Jednocześnie zdradziła, że istnieje jeden typ fotografii, którego kompletnie nie lubi wykonywać. Chodzi o zdjęcia jedzenia. Jak żartobliwie podkreśliła, „do tego jeszcze nie doszła”.

    Choć Sabalenka pozostaje numerem jeden światowego rankingu, jej przygoda z tegorocznym turniejem w Rzymie zakończyła się niespodziewanie szybko. Białorusinka odpadła już w 1/16 finału po trzysetkowej porażce z Soraną Cirsteą. Tymczasem o końcowy triumf nadal walczy Iga Świątek, która pewnie pokonała Jessicę Pegulę i zameldowała się w półfinale imprezy.

    https://www.instagram.com/reel/DYRjZYREfIL/?utm_source=ig_web_copy_link

  • Odliczanie do starcia Gauff – Cirstea, a tu walkower. Oficjalnie: choroba

    Odliczanie do starcia Gauff – Cirstea, a tu walkower. Oficjalnie: choroba

    Tegoroczny turniej Internazionali d’Italia wkracza w decydującą fazę. W środę na kortach Foro Italico mają zostać dokończone ćwierćfinały kobiecego singla, a jednym z najważniejszych wydarzeń dnia będzie starcie Igi Świątek z Jessicą Pegulą. Awans do półfinału zapewniły sobie już wcześniej Coco Gauff oraz Sorana Cirstea, której znakomita postawa w Rzymie wzbudza ogromne zainteresowanie. Szczególnie że doświadczona Rumunka wcześniej wyeliminowała Arynę Sabalenkę.

    36-letnia Cirstea przeżywa we włoskiej stolicy wyjątkowe chwile. Rumunka już wcześniej ogłosiła, że obecny sezon będzie jej ostatnim w zawodowej karierze, dlatego jej świetny występ w Rzymie ma dodatkowy wymiar. Pierwszy mecz w zawodowym tourze rozegrała jeszcze jako 14-latka, a teraz — po ponad dwóch dekadach rywalizacji — znów jest blisko życiowych osiągnięć. Dzięki awansowi do półfinału zapewniła sobie co najmniej 21. miejsce w rankingu WTA, wyrównując najlepszy wynik w karierze sprzed 13 lat.

    Jeśli jednak sięgnęłaby po końcowy triumf w Rzymie, mogłaby awansować nawet na 15. pozycję światowego rankingu, co zagwarantowałoby jej bardzo korzystne rozstawienie przed Roland Garros.

    Cirstea miejsce w półfinale wywalczyła we wtorek, pokonując Jelenę Ostapenko. W walce o finał ma zmierzyć się z Coco Gauff. Tymczasem jeszcze przed tym spotkaniem z Rzymu napłynęły niepokojące informacje dotyczące zdrowia Rumunki.

    Środa miała być dla niej wyjątkowo intensywnym dniem. Organizatorzy zaplanowali bowiem nie tylko ćwierćfinały singla, ale również dalszą część rywalizacji deblowej. W harmonogramie znalazły się m.in. mecze Coco Gauff, Mirry Andriejewej czy Jessiki Peguli. Na kort miała wyjść także para Sorana Cirstea/Jaqueline Cristian, która miała walczyć o awans do ćwierćfinału debla przeciwko rozstawionym z numerem drugim Katerinie Siniakovej i Taylor Townsend.

    Ostatecznie tego spotkania zabrakło jednak w oficjalnym planie gier. Jak wynika z turniejowej drabinki opublikowanej przez WTA, Cirstea wycofała się z rywalizacji deblowej z powodu choroby.

    Na razie nic nie wskazuje jednak na poważniejsze problemy zdrowotne. Wszystko sugeruje, że Rumunka postanowiła przede wszystkim oszczędzać siły przed niezwykle wymagającym półfinałem z Gauff. W Rzymie rozegrała już pięć spotkań singlowych i jedno deblowe, dlatego regeneracja może okazać się kluczowa.

    Sama Gauff również nie będzie miała chwili wytchnienia. Amerykanka ma pojawić się na korcie deblowym po godz. 14 na Supertennis Arena. Włoski turniej rozgrywa w parze z Caty McNally — tenisistką, którą Iga Świątek po bardzo trudnym meczu pokonała wcześniej w pierwszej rundzie singla.