Category: Uncategorized

  • Świątek odpowiedziała Paolini, pasjonujący finał WTA Cincinnati. Polka mistrzynią turnieju

    Świątek odpowiedziała Paolini, pasjonujący finał WTA Cincinnati. Polka mistrzynią turnieju

    Iga Świątek mistrzynią turnieju WTA 1000 w Cincinnati!

    Noc z poniedziałku na wtorek okazała się niezwykle szczęśliwa dla polskich kibiców tenisa. Iga Świątek po raz drugi w tym sezonie zagrała w wielkim finale – tym razem w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Po wcześniejszym triumfie na Wimbledonie, Raszynianka ponownie udowodniła, że znajduje się w kapitalnej formie. W starciu o tytuł zmierzyła się z Jasmine Paolini. Spotkanie nie należało do łatwych – zwłaszcza początek pierwszego seta przysporzył sporo emocji – ale ostatecznie Polka wygrała 7:5, 6:4 i sięgnęła po 24. tytuł w swojej karierze.

    Historyczna droga Świątek do finału

    Turniej w stanie Ohio od lat uchodzi za wymagający sprawdzian formy tuż przed US Open. Iga dotarła do finału bez straty seta, potwierdzając swoją dominację. Już sam awans do półfinału zapisał się w historii – 24-latka została najmłodszą zawodniczką ery Open, która trzy razy z rzędu meldowała się w najlepszej „czwórce” tej imprezy. Nie poprzestała jednak na tym – po zwycięstwie nad Jeleną Rybakiną mogła wreszcie zagrać w decydującym starciu w Cincinnati.

    Półfinał przeciwko reprezentantce Kazachstanu stał na najwyższym światowym poziomie. Rybakina, mistrzyni Wimbledonu sprzed trzech lat, była bliska przejęcia inicjatywy, prowadząc 5:3 w pierwszej partii. Wtedy jednak Świątek odpaliła najwyższy bieg, odwracając losy seta i wygrywając go 7:5. W drugim secie utrzymała koncentrację i pewnie zamknęła mecz 6:3. Tym zwycięstwem Polka otworzyła sobie drogę do finału.

    Paolini – finałowa niespodzianka

    Rywalką Świątek w decydującym meczu była Jasmine Paolini. Włoszka sprawiła sporą niespodziankę, meldując się w finale po drodze m.in. pokonując Coco Gauff. W półfinale co prawda nieco się pogubiła, wypuszczając szansę na zwycięstwo w dwóch setach z Weroniką Kudiermietową, ale ostatecznie zwyciężyła po trzech partiach. Dla Paolini był to życiowy sukces – szansa na pierwszy tak duży tytuł. Historia bezpośrednich pojedynków przemawiała jednak zdecydowanie na korzyść Świątek. Polka prowadziła 5-0 w oficjalnym H2H, tracąc w nich tylko jednego seta i oddając rywalce w poszczególnych spotkaniach zaledwie kilka gemów. Nic dziwnego, że bukmacherzy i eksperci nie mieli wątpliwości, kto jest faworytką.

    Finał: emocje od pierwszych gemów

    Mecz rozpoczął się od serwisu Paolini. Włoszka prowadziła już 40-0, ale popełniła podwójny błąd serwisowy, co pozwoliło Świątek wrócić do gry. Ostatecznie jednak Paolini utrzymała podanie. Chwilę później to Polka niespodziewanie straciła swoje pierwsze podanie i przegrywała 0:2. Po kilku minutach na tablicy wyników widniał rezultat 0:3, a fani zaczęli się niepokoić.

    Iga jednak szybko odzyskała rytm. Najpierw wygrała pierwszy gem, a potem wykorzystała błędy rywalki, doprowadzając do remisu 3:3. Od tego momentu oglądaliśmy zupełnie inną Świątek – pewniejszą, mocniejszą w serwisie i bardziej zdecydowaną w wymianach. Polka wyszła na prowadzenie 5:3, ale Paolini zdołała jeszcze odrobić stratę i doprowadzić do 5:5. Końcówka należała jednak do Raszynianki, która przy drugiej okazji zamknęła seta 7:5.

    Drugi set i decydujący cios

    Początek drugiej partii zapowiadał szybkie rozstrzygnięcie. Świątek przełamała już w pierwszym gemie, ale chwilę później sama oddała przewagę. Paolini grała odważnie i nie zamierzała się poddawać. Obie zawodniczki wymieniały ciosy – raz jedna, raz druga przełamywała rywalkę. Kluczowy moment nadszedł przy stanie 2:2. Włoszka popełniła kilka błędów, a Świątek wykorzystała okazję, obejmując prowadzenie. Choć Paolini odgryzła się kapitalnym minięciem, Iga natychmiast odpowiedziała i znów wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania.

    W końcówce Polka zachowała chłodną głowę. Przy własnym serwisie, mimo trudnych piłek i presji rywalki, skutecznie zamknęła spotkanie. Wynik 7:5, 6:4 po 109 minutach gry oznaczał jej pierwszy w karierze triumf w Cincinnati.

    Awans w rankingu i kolejne wyzwania

    Zwycięstwo w turnieju ma ogromne znaczenie nie tylko prestiżowe, ale i rankingowe. Dzięki niemu Świątek awansuje na drugie miejsce w światowym zestawieniu, wyprzedzając Coco Gauff. Oznacza to, że podczas US Open zostanie rozstawiona z numerem „2”, co daje jej korzystniejszą drabinkę turniejową.

    Dla Igi to już 24. tytuł w głównym cyklu WTA i kolejny dowód, że Polka jest jedną z największych gwiazd kobiecego tenisa. Z Cincinnati wyjeżdża nie tylko z trofeum, ale i z ogromnym zastrzykiem pewności siebie przed nowojorskim Szlemem.

  • As serwisowy zakończył mecz Świątek – Paolini w Cincinnati!

    As serwisowy zakończył mecz Świątek – Paolini w Cincinnati!

    Iga Świątek została mistrzynią turnieju WTA 1000 w Cincinnati! Polka w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4 i sięgnęła po swój pierwszy tytuł w tej imprezie. Spotkanie nie należało do łatwych – gra obu zawodniczek była pełna wzlotów i upadków, nie brakowało przełamań i momentów nerwowych. Ostatecznie jednak to Świątek w kluczowych fragmentach obu setów potrafiła zachować chłodną głowę, a mecz zakończyła potężnym asem serwisowym, unosząc ręce w geście triumfu.

    Droga do finału

    Iga Świątek (3. WTA) dzień wcześniej w półfinale pokonała Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3 i awansowała do decydującego meczu. Jej rywalką była Jasmine Paolini (9. WTA), która w drugim półfinale wyeliminowała Weronikę Kudermietową 6:3, 6:7, 6:3.

    Nerwowy początek i powrót Polki

    Finał rozpoczął się sensacyjnie – po zaledwie 14 minutach Świątek przegrywała 0:3. Jej serwis nie funkcjonował tak dobrze jak przeciwko Rybakinie, a forhend często zawodził. – Iga jest lekko poddenerwowana – zauważył komentator Canal+ Sport Żelisław Żyżyński. Tymczasem Paolini konsekwentnie ograniczała błędy i wykorzystywała słabsze momenty rywalki.

    Przełom nastąpił po słowach fizjoterapeuty Macieja Ryszczuka z trybun: „Szybkie ręce, come on!”. Od tego momentu Polka zaczęła grać płynniej i pewniej. Włoszka miała problem, by nadążyć za rosnącym tempem wymian i oddała inicjatywę. Świątek wygrała pięć gemów z rzędu i prowadziła 4:3. Choć Paolini wyrównała na 5:5, to końcówka należała już do Polki, która domknęła seta 7:5.

    Walka punkt za punkt

    Druga partia była równie emocjonująca i obfitowała w kolejne przełamania. Obie zawodniczki miały kłopoty z utrzymaniem serwisu, a publiczność mogła oglądać widowiskowe wymiany. Paolini imponowała walecznością, a w jednym z gemów popisała się efektownym minięciem po długiej wymianie, czym poderwała kibiców z miejsc.

    Decydujący okazał się ósmy gem – Świątek wreszcie utrzymała swoje podanie, broniąc dwóch break pointów i wykorzystując błędy rywalki. Kilka minut później zakończyła spotkanie asem serwisowym, udowadniając, że potrafi wygrywać nawet w trudnych okolicznościach.

    Historyczny triumf

    Dla Igi Świątek to pierwszy tytuł w Cincinnati i zarazem pierwszy triumf w turnieju rangi WTA w tym sezonie. Kilka tygodni temu sięgnęła po zwycięstwo w Wimbledonie, który należy do cyklu Wielkiego Szlema organizowanego przez ITF. Ostatni raz imprezę WTA wygrała w maju 2024 roku w Rzymie. Łącznie ma już na koncie 24 trofea, przy zaledwie pięciu przegranych finałach.

    Optymistyczny prognostyk przed US Open

    W niedzielę startuje singlowa rywalizacja w US Open, a Świątek będzie jedną z głównych faworytek. Historia ostatnich dwóch sezonów pokazuje, że triumfatorzy Cincinnati sięgali także po tytuły w Nowym Jorku – rok temu byli to Aryna Sabalenka i Jannik Sinner, a dwa lata temu Coco Gauff oraz Novak Djoković. Dla polskiej mistrzyni to dodatkowa dawka pozytywnej energii przed najważniejszym turniejem końcówki lata.

  • Tak wygląda ranking WTA po finale w Cincinnati! Potężne konsekwencje

    Tak wygląda ranking WTA po finale w Cincinnati! Potężne konsekwencje

    Iga Świątek coraz bliżej Aryny Sabalenki! Polka po świetnym występie w Cincinnati zanotowała znaczący awans w światowym rankingu. W finale prestiżowego turnieju WTA 1000 pokonała Jasmine Paolini i po raz pierwszy w karierze sięgnęła po tytuł w tej imprezie. Dzięki temu zwycięstwu nasza tenisistka może realnie myśleć o powrocie na sam szczyt światowej hierarchii.

    Drugie trofeum Świątek w 2025 roku

    Dla 24-letniej liderki polskiego tenisa był to już drugi triumf w tym sezonie. W meczu finałowym Świątek pokonała Jasmine Paolini (9. WTA) 7:5, 6:4, a kluczowy moment rozegrał się w ósmym gemie drugiego seta. Polka obroniła wtedy dwa break pointy, zdołała utrzymać serwis i przejęła kontrolę nad spotkaniem. Ostatecznie zakończyła mecz efektownym asem serwisowym, potwierdzając swoją świetną dyspozycję po wcześniejszym sukcesie w Wimbledonie.

    – „To było pełne zwrotów akcji spotkanie, obfitujące w przełamania i emocjonujące wymiany. Ostatecznie to Świątek lepiej wytrzymała presję” – komentował po meczu Dominik Senkowski ze Sport.pl.

    Awans na drugie miejsce w rankingu WTA

    Triumf w Cincinnati sprawił, że Iga Świątek awansowała na pozycję wiceliderki światowego rankingu WTA. Po raz ostatni zajmowała to miejsce w maju, ale kilka tygodni później spadła nawet na ósme miejsce. Teraz ponownie znalazła się tuż za Aryną Sabalenką, mając na koncie 7933 punkty.

    Taka sytuacja ma ogromne znaczenie przed US Open – Świątek zostanie rozstawiona z numerem dwa, co oznacza, że Sabalenkę może spotkać dopiero w finale. Polka wyprzedza Coco Gauff zaledwie o 59 punktów, natomiast do Białorusinki traci aż 3292. Choć dystans jest spory, to zbliżający się turniej wielkoszlemowy w Nowym Jorku oraz WTA Finals mogą sprawić, że strata zacznie się zmniejszać.

    Aktualny ranking WTA po Cincinnati:

    1. Aryna Sabalenka – 11 225 pkt

    2. Iga Świątek – 7933 pkt

    3. Coco Gauff – 7874 pkt

    4. Jessica Pegula – 4903 pkt

    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt

    6. Madison Keys – 4689 pkt

    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt

    8. Jasmine Paolini – 4116 pkt

    9. Amanda Anisimova – 3859 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3663 pkt
    …

    30. Magdalena Fręch – 1626 pkt

    36. Magda Linette – 1404 pkt

    Krótki odpoczynek i nowe wyzwania

    Świątek nie będzie miała wiele czasu na regenerację. Jeszcze przed rozpoczęciem gry singlowej w US Open wystąpi w mikście, tworząc duet z Norwegiem Casperem Ruudem. Z kolei główna część rywalizacji – turniej singlowy – potrwa w dniach 25 sierpnia – 7 września.

    Przypomnijmy, że Polka ma już na koncie triumf w US Open w 2022 roku, natomiast w poprzedniej edycji odpadła w ćwierćfinale. Teraz, w świetnej formie i jako świeżo upieczona zwyciężczyni z Cincinnati, znów będzie należeć do grona głównych kandydatek do tytułu.

  • Oto pierwsze słowa Świątek po sukcesie w Cincinnati. Polka pokazała wielką klasę

    Oto pierwsze słowa Świątek po sukcesie w Cincinnati. Polka pokazała wielką klasę

    Iga Świątek mistrzynią turnieju WTA 1000 w Cincinnati! Polka w wielkim finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4, potwierdzając świetną dyspozycję tuż przed startem US Open. Po zwycięstwie tradycyjnie wzięła udział w ceremonii wręczenia nagród, gdzie nie tylko podsumowała turniej, ale też skierowała wyjątkowe słowa do swojej rywalki.

    Szósta wygrana z Paolini, drugi tytuł w sezonie

    Świątek (2. WTA) po raz szósty stanęła naprzeciw Jasmine Paolini (9. WTA) i po raz szósty wyszła z tego starcia zwycięsko. Tym razem stawką było trofeum prestiżowego turnieju WTA 1000. To drugi tytuł Polki w tym sezonie – wcześniej triumfowała w Wimbledonie. Miała również finał w Bad Homburgu, gdzie musiała uznać wyższość Jessiki Peguli (4. WTA).

    Słowa uznania dla organizatorów i rywalki

    Podczas ceremonii Świątek nie kryła wdzięczności:
    – Chciałabym podziękować rodzinie Navarro za organizację tego turnieju. To jedne z najlepszych zawodów w całym tourze – atmosfera tutaj zawsze jest wspaniała, a samo wydarzenie ma ogromne znaczenie dla miasta. Gdy organizacja stoi na tak wysokim poziomie, nam – zawodniczkom – dużo łatwiej jest grać. Z pewnością wrócę tu za rok – obiecała Polka.

    Nie zabrakło również wyjątkowych słów skierowanych do Jasmine Paolini:
    – Dziękuję, że jesteś w tourze. Niewiele jest zawodniczek, które wnoszą do naszej społeczności tyle pozytywnej energii, z którymi można porozmawiać, pośmiać się i miło spędzić czas. Grałaś świetnie, mam nadzieję, że spotkamy się w finale US Open! Gratulacje również dla twojego zespołu – wykonaliście kawał świetnej pracy – podkreśliła Świątek.

    Podziękowania dla sztabu i refleksja po triumfie

    Na koniec liderka polskiego tenisa zwróciła się do swojego sztabu:
    – Dziękuję mojemu zespołowi, bo to dzięki wam rozwijam się i staję się lepszą zawodniczką. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona naszymi wynikami – gdybym miała wskazać dwa turnieje, których wygrania zupełnie się nie spodziewałam, byłyby to Wimbledon i Cincinnati. Dlatego czuję ogromne zaskoczenie, ale też wielką radość. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i wierzą we mnie, niezależnie od wzlotów i upadków – przyznała.

    Co dalej?

    Po sukcesie w Cincinnati przed Świątek kolejne wyzwania. Najpierw wystąpi w mikście na US Open u boku Caspera Ruuda. Następnie, między 25 sierpnia a 7 września, rozpocznie zmagania singlowe w Nowym Jorku, gdzie będzie chciała powtórzyć swój historyczny triumf z 2022 roku.

    Chcesz, żebym przygotował też dłuższą, bardziej publicystyczną wersję tego tekstu – z analizą formy Świątek i znaczenia tego zwycięstwa przed US Open?

  • Świątek nawet nie zdążyła wyjść na finał. Cudowne wieści. To już hegemonia

    Świątek nawet nie zdążyła wyjść na finał. Cudowne wieści. To już hegemonia

    Iga Świątek od lat uchodzi za królową gry na mączce, ale coraz częściej można usłyszeć, że ten tytuł wcale nie oddaje pełni jej możliwości. Jak podaje portal Tennis365.com, Polka osiąga jeszcze lepsze rezultaty na kortach twardych – szczególnie w finałach. Jej skuteczność w meczach o tytuł na tej nawierzchni wynosi aż 85,7 proc., co jest absolutnym rekordem w historii WTA. W nocy z poniedziałku na wtorek Świątek stanie przed szansą na poprawienie tego niesamowitego wyniku, walcząc o triumf w turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

    Świątek dotarła do finału w znakomitym stylu – nie straciła ani jednego seta. W decydującym spotkaniu zmierzy się z Włoszką Jasmine Paolini, a pierwszy serwis zaplanowany jest nie wcześniej niż o północy czasu polskiego. Atutem Polki, poza wyśmienitą formą w ostatnich dniach, pozostaje wspomniany rekordowy bilans finałów na hardcourcie.

    W zestawieniu przygotowanym przez Tennis365.com uwzględniono jedynie tenisistki, które rozegrały na tej nawierzchni przynajmniej dziesięć finałów. Świątek ma ich już za sobą 14, z czego 12 zwycięskich. To kapitalny sygnał przed meczem z Paolini. Co ciekawe, oba przegrane finały na twardej nawierzchni przyniosły jej starcia z jedną rywalką – Barborą Krejcikovą. Czeszka potrafiła ograć Polkę dwukrotnie w krótkim odstępie czasu: najpierw w hali w Ostrawie (październik 2022), a następnie w Dubaju (luty 2023).

    Na ceglanej nawierzchni bilans Polki również robi wrażenie – 10 zwycięstw w 12 finałach, co daje skuteczność na poziomie 83,3 proc. Jednak to właśnie triumfy na hardcourcie, z finałem US Open 2022 na czele, budują jej największą legendę. Wkrótce Świątek wróci do Nowego Jorku, by spróbować powtórzyć tamten sukces. Zanim jednak to nastąpi, kibice czekają na jej ostatni akcent w Cincinnati, który może być idealnym wstępem do kolejnej batalii o wielkoszlemową chwałę.

  • Tak Włosi nazwali Świątek przed finałem z Paolini. “Temat tabu”

    Tak Włosi nazwali Świątek przed finałem z Paolini. “Temat tabu”

    Iga Świątek stanie do finałowej rywalizacji turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w którym jej przeciwniczką będzie Jasmine Paolini. We włoskiej prasie przed tym starciem dominuje jeden, dość niewygodny dla ich reprezentantki temat.

    Polka w świetnym stylu zameldowała się w meczu o tytuł, wygrywając z Jeleną Rybakiną 7:5, 6:3. W pierwszym secie Świątek odrobiła stratę z 3:5 i przechyliła szalę na swoją korzyść. Paolini z kolei stoczyła trzysetowy bój z Weroniką Kudiermietową, triumfując 6:3, 6:7(2), 6:3. Media na Półwyspie Apenińskim nie szczędzą komplementów tenisistce z Toskanii, ale jednocześnie przypominają o jej największym problemie.

    Świątek zdecydowaną faworytką

    „La Gazzetta dello Sport” i portal sport.virgilio.it zwracają uwagę, że bilans bezpośrednich spotkań obu zawodniczek jednoznacznie przemawia za Polką. Do tej pory mierzyły się pięciokrotnie i wszystkie mecze padły łupem Świątek, najczęściej w bardzo przekonującym stylu. Wystarczy przypomnieć półfinał w Bad Homburg w tym sezonie, w którym liderka polskiego tenisa wygrała 6:3, 6:1.

    „Przed Paolini stoi teraz najtrudniejsza przeszkoda – Iga Świątek. Starcia z nią to dla Włoszki prawdziwy temat tabu” – podkreśla sport.virgilio.it.

    Rewanż za Roland Garros

    „Świątek jest świeżo po triumfie na Wimbledonie i w ostatnich tygodniach prezentuje się jak odrodzona. Finał w Cincinnati będzie jednocześnie rewanżem za mecz o tytuł na Roland Garros w 2024 roku, w którym Polka, grając jak prawdziwa kosmitka, pewnie zwyciężyła. Paolini znów nie jest stawiana w roli faworytki, choć tym razem różnica poziomu może być mniejsza niż 14 miesięcy temu” – pisze La Gazzetta dello Sport.

    Premia dla Świątek

    Dziennikarze zaznaczają również, że ewentualne zwycięstwo w Cincinnati przyniesie Świątek nie tylko drugie trofeum w sezonie, ale także powrót na 2. pozycję w światowym rankingu – co będzie dodatkową nagrodą za świetną formę.

    Raszynianka po raz pierwszy w karierze wystąpi w finale turnieju w Cincinnati. Spotkanie z Paolini zaplanowano z poniedziałku na wtorek, nie wcześniej niż o północy czasu polskiego.

  • Ogromna burza wokół Świątek po słowach legendy. “Absurdalne stwierdzenie”

    Ogromna burza wokół Świątek po słowach legendy. “Absurdalne stwierdzenie”

    Iga Świątek po znakomitym występie zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując Jelenę Rybakinę. Choć Polka zaprezentowała świetny tenis, mocno krytyczną opinią podzieliła się Lindsay Davenport. Amerykanka zasugerowała, że zwycięstwo liderki polskiego tenisa było ułatwione – co szybko spotkało się z ostrą reakcją kibiców.

    Rybakina bez recepty na Świątek

    Nie od dziś wiadomo, że Jelena Rybakina potrafi być bardzo groźną przeciwniczką. W tym sezonie jednak kompletnie nie znajduje sposobu na Igę Świątek. Panie mierzyły się już czterokrotnie i za każdym razem lepsza była Polka. W Cincinnati również potwierdziła swoją dominację – choć w półfinale w pierwszym secie przegrywała 3:5, to ostatecznie wygrała 7:5. W drugiej partii kontrolowała sytuację i zwyciężyła 6:3. Mimo to nie wszyscy doceniają klasę, jaką Polka prezentuje na korcie.

    Davenport bez ogródek

    Lindsay Davenport – była liderka rankingu i trzykrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych – otwarcie stwierdziła, że Świątek miała „ułatwione zadanie”. Jej zdaniem Polka mogła się szybciej zaaklimatyzować do trudnych warunków pogodowych, ponieważ wszystkie swoje mecze grała w godzinach przedpołudniowych (11:00 lub 13:00 czasu lokalnego). Rybakina natomiast częściej występowała wieczorem.

    – Człowiek przyzwyczaja się do takich warunków. To nie jest do końca sprawiedliwe – podsumowała Davenport.

    Kibice odpowiedzieli natychmiast

    Słowa Amerykanki wywołały burzę wśród fanów Igi. Na portalu sportskeeda.com pojawiło się wiele komentarzy krytykujących jej opinię.

    – A może spojrzeć na to inaczej? Iga grała cały czas w największym upale i powinna być jeszcze bardziej zmęczona, podczas gdy inne zawodniczki mogły rywalizować w niższych temperaturach – zwrócił uwagę jeden z kibiców.
    – Absurd. Iga nie ma wpływu na harmonogram i godzinę meczu – napisał inny.
    – Davenport rozczarowuje za każdym razem, gdy się wypowiada. Szkoda, że nie mówiła o korzystnych losowaniach Coco Gauff na US Open – dodano na jednym z profili.

    Historyczny finał przed Świątek

    Choć dyskusja wokół komentarzy Davenport trwa, fani podkreślają, że największym faktem jest świetna forma Polki. Świątek od dwóch miesięcy gra na bardzo wysokim poziomie, a w Cincinnati po raz pierwszy w karierze dotarła do finału.

    O tytuł zmierzy się z Jasmine Paolini. Obie zawodniczki grały już ze sobą pięć razy i zawsze górą była Polka. Finałowe starcie rozpocznie się o północy czasu polskiego, z poniedziałku na wtorek.

  • Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Iga Świątek w znakomitym stylu pokonała Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3 i zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Stawką poniedziałkowego meczu będzie nie tylko prestiżowy tytuł, ale także powrót Polki na pozycję wiceliderki światowego rankingu. To idealny moment na taki awans – tuż przed rozpoczęciem US Open.

    Turniej pełen znaczenia dla czołówki

    Rywalizacja w Cincinnati miała ogromne znaczenie dla całej ścisłej czołówki WTA. Do Stanów Zjednoczonych przyjechało aż osiem z dziesięciu najlepszych tenisistek rankingu. W tym gronie znalazły się oczywiście Aryna Sabalenka, Coco Gauff i Iga Świątek. Białorusinka i Amerykanka – główne rywalki Polki w walce o drugie miejsce – odpadły już w ćwierćfinale.

    Dla Świątek oznaczało to sporą szansę na poprawę pozycji. Liderka zestawienia Sabalenka pozostaje poza zasięgiem z dorobkiem 11 225 punktów, natomiast Coco Gauff przed półfinałami miała na koncie 7874 punkty. Polka, dzięki awansowi do półfinału, zapewniła sobie już 7323 „oczka”. Zwycięstwo w całym turnieju dałoby jej 7933 punkty i awans na drugą pozycję w rankingu.

    Atut przed US Open

    Ewentualny powrót na drugie miejsce w klasyfikacji WTA byłby dla Świątek ogromnym atutem przed US Open, które rozpocznie się 25 sierpnia. Rozstawienie z numerem dwa oznaczałoby, że Polka trafi na przeciwną stronę drabinki niż Aryna Sabalenka.

    Perfekcyjny półfinał i walka o więcej

    W niedzielnym półfinale Świątek zagrała znakomicie i pewnie pokonała Rybakinę. Dzięki temu Polka ma już 7583 punkty, a w poniedziałek stanie do walki o zwycięstwo w prestiżowym turnieju i pozycję wiceliderki WTA. Aby tego dokonać, musi pokonać triumfatorkę drugiego półfinału, w którym zmierzyły się Weronika Kudiermietowa i Jasmine Paolini.

    Zmiany w rankingu za plecami Świątek

    Dla Rybakiny półfinałowa porażka oznacza duży zawód – Kazaszka miała szansę przesunąć się nawet o dwie lokaty w górę, lecz po turnieju jej dorobek stopniał do 3663 punktów, co oznacza, że pozostaje na 10. miejscu.

    Z kolei Paolini może zanotować awans – samo dotarcie do finału daje jej co najmniej 4116 punktów, co pozwoli wyprzedzić Amandę Anisimovą. Włoszka, póki co, plasuje się na dziewiątej pozycji.

    Ranking WTA (stan na 17.08.2025)

    1. Aryna Sabalenka – 11 225 pkt

    2. Coco Gauff – 7874 pkt

    3. Iga Świątek – 7583 pkt

    4. Jessica Pegula – 4903 pkt

    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt

    6. Madison Keys – 4689 pkt

    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt

    8. Amanda Anisimova – 3859 pkt

    9. Jasmine Paolini – 3856 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3663 pkt
    …

    30. Magdalena Fręch – 1626 pkt

    36. Magda Linette – 1404 pkt

  • Iga Świątek poznała rywalkę w finale! Ależ to był thriller

    Iga Świątek poznała rywalkę w finale! Ależ to był thriller

    Świątek poznała rywalkę w finale Cincinnati. Paolini po trzysetowej batalii pokonała Kudiermietową

    Iga Świątek w znakomitym stylu wywalczyła awans do finału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, po tym jak w półfinale pokonała Jelenę Rybakinę. Polka mogła więc spokojnie czekać na rozstrzygnięcie drugiego półfinału, w którym zmierzyły się Jasmine Paolini (9. WTA) i Weronika Kudiermietowa (36. WTA). Choć początek wskazywał na łatwe zwycięstwo Włoszki, spotkanie zamieniło się w długi i emocjonujący pojedynek, który trwał blisko dwie i pół godziny.

    Nierówny półfinał, daleki od poziomu Świątek i Rybakiny

    Faworytką meczu była wyżej notowana Paolini, jednak Kudiermietowa w Cincinnati udowodniła, że potrafi sprawić niespodziankę. Na drodze do półfinału Rosjanka wyeliminowała m.in. Belindę Bencic (19. WTA), Clarę Tauson (15. WTA) oraz Magdę Linette (40. WTA). Mimo to początek meczu wyraźnie należał do Włoszki. Grała solidnie, unikała błędów i to w zupełności wystarczyło, by poradzić sobie z dość przewidywalną rywalką. Pierwszego seta Paolini wygrała pewnie 6:3.

    Gra Kudiermietowej opierała się w dużej mierze na silnym serwisie, ale poza tym jej poczynania były czytelne i łatwe do rozpracowania. Na dodatek Rosjanka coraz częściej zdradzała oznaki frustracji. Grała szybko, a gdy popełniała błędy – jeszcze bardziej przyspieszała, co prowadziło do kolejnych pomyłek. Nastroju nie poprawiały także ciągłe komentarze jej trenera i zarazem męża, Siergieja Diemiochina, który reagował niemal na każde zagranie. Z czasem można było odnieść wrażenie, że zawodniczka zaczyna mieć dość nieustannych uwag płynących z jej boksu.

    Rosjanka wraca do gry, ale w trzecim secie górą Paolini

    Choć po pierwszym secie nic tego nie zapowiadało, Kudiermietowa zdołała odwrócić losy meczu. W drugiej partii zaczęła grać odważniej i skuteczniej, przełamała rywalkę, a po chwili doprowadziła do tie-breaka. Tam okazała się zdecydowanie lepsza – zwyciężyła 7:2 i doprowadziła do trzeciego seta.

    Decydująca partia była już znacznie bardziej wyrównana. Obie zawodniczki starały się za wszelką cenę utrzymać własne podanie, wiedząc, że jedno przełamanie może przesądzić o losach spotkania. Krytyczny moment nadszedł przy stanie 2:4, gdy Kudiermietowa oddała serwis. Choć w kolejnym gemie miała aż trzy okazje, by odrobić stratę, nie zdołała ich wykorzystać. To złamało jej opór psychiczny. Paolini przejęła inicjatywę i zakończyła mecz zwycięstwem 6:3, 6:7(2), 6:3.

    Finałowa rywalka Świątek już znana

    Włoszka po raz kolejny potwierdziła, że w 2024 i 2025 roku należy do ścisłej czołówki światowego tenisa. To właśnie ona w poniedziałek zmierzy się z Igą Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Teoretycznie zapowiada się trudniejsza przeprawa dla Polki, jednak bilans dotychczasowych spotkań obu zawodniczek jest jednoznaczny – Świątek prowadzi 5:0. Najbardziej pamiętnym pojedynkiem była oczywiście ubiegłoroczna wygrana Polki w finale Roland Garros 6:2, 6:1.

    Dla 24-letniej liderki światowego rankingu finał w Cincinnati to kolejna okazja do umocnienia swojej pozycji i zdobycia cennego tytułu przed zbliżającym się US Open. Paolini natomiast spróbuje przełamać fatalny bilans meczów z Polką i udowodnić, że także na twardych kortach potrafi rywalizować z najlepszymi.

    Finałowe starcie Świątek – Paolini odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek, o północy czasu polskiego.

    Weronika Kudiermietowa – Jasmine Paolini 3:6, 7:6(2), 3:6

  • Świątek wygrała z Paolini, ale co się stało po meczu?! “Przekroczyła granice”

    Świątek wygrała z Paolini, ale co się stało po meczu?! “Przekroczyła granice”

    Iga Świątek i Jasmine Paolini zagrają w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie zapowiada się niezwykle ciekawie, bo Włoszka nigdy nie była tak blisko pokonania Polki, jak w ubiegłym roku podczas Billie Jean King Cup. Wtedy obie zawodniczki rozegrały prawdziwy maraton, trwający 2 godziny i 38 minut, w którym każda z nich zdobyła po 105 punktów. Paolini popełniła tylko 17 niewymuszonych błędów, przy aż 32 pomyłkach Świątek. To właśnie tamten mecz pokazał, że Włoszka potrafi mocno zagrozić liderce światowego rankingu.

    Do finału w Cincinnati Iga awansowała w znakomitym stylu, pokonując w półfinale Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3. Chwilę później poznaliśmy jej rywalkę – Paolini po trzysetowym boju wygrała z Wieroniką Kudiermietową 6:3, 6:7, 6:3. To będzie szóste spotkanie obu tenisistek, choć dotąd bilans przemawia zdecydowanie na korzyść Świątek.

    Polka cztery razy zwyciężała bardzo pewnie – 6:2, 6:1 w 2018 roku w Pradze, 6:3, 6:0 w pierwszej rundzie US Open 2022, 6:2, 6:1 w finale Roland Garros 2024 oraz 6:1, 6:3 w półfinale tegorocznego turnieju w Bad Homburgu. Jedynym wyjątkiem pozostaje pamiętny pojedynek w Maladze z listopada 2024 roku, który przeszedł do historii jako jeden z najbardziej emocjonujących meczów obu tenisistek.

    Tamten bój miał ogromną wagę – Polska walczyła z Włochami o awans do finału Billie Jean King Cup. Po porażce Magdy Linette z Lucią Bronzetti, Świątek musiała wygrać z Paolini, by utrzymać nasze szanse. Nie było to łatwe, bo miała w nogach już trzy wyczerpujące spotkania singlowe i debla. Pierwszego seta przegrała 3:6, lecz później odwróciła losy meczu, zwyciężając 6:4, 6:4. Po wszystkim mówiła, że w drugim secie brakowało jej energii, którą odzyskała dopiero w decydującej partii.

    Spotkanie z Paolini było tak intensywne, że obie zawodniczki dostały pół godziny przerwy przed deblem decydującym o losach całej rywalizacji. W nim Świątek z Katarzyną Kawą zmierzyły się z Sarą Errani i Paolini. Choć Polki były skazywane na porażkę, walczyły dzielnie, przegrywając dopiero 5:7, 5:7. Cały półfinał Polska – Włochy, rozpoczęty o 17, zakończył się dopiero po północy. Świątek po wszystkim nie kryła emocji i łez, a włoscy dziennikarze podkreślali, że jej postawa była wzorem przywództwa i poświęcenia dla drużyny.

    Teraz obie tenisistki znów staną naprzeciw siebie – tym razem w wielkim finale WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu, początek o północy. Transmisja w Canal+, relacja tekstowa na żywo na Sport.pl.

    Chcesz, żebym przygotował też wersję bardziej publicystyczną – z szerszym porównaniem stylów gry Świątek i Paolini oraz kontekstem przed US Open?