Category: Uncategorized

  • Nazwali Świątek “polską oszustką”. Tak zareagowali po meczu z Rosjanką

    Nazwali Świątek “polską oszustką”. Tak zareagowali po meczu z Rosjanką

    Rosyjskie media znów atakują Igę Świątek. Sportbox.ru nie przebiera w słowach po meczu z Anną Kalińską

    Iga Świątek pewnie zameldowała się w półfinale prestiżowego turnieju WTA 1000 rozgrywanego na twardych kortach w Cincinnati. Polska liderka światowego tenisa pokonała w ćwierćfinale Rosjankę Annę Kalińską 6:3, 6:4 i po raz trzeci z rzędu znalazła się w najlepszej czwórce tej imprezy. Zanim jednak doszło do meczu, rosyjskie media ponownie postanowiły uderzyć w naszą zawodniczkę.

    Portal Sportbox.ru, który już wcześniej zasłynął z obraźliwych publikacji, w których Świątek nazywano wręcz „polską oszustką”, tym razem przed spotkaniem grzmiał, że Anna Kalińska została potraktowana niesprawiedliwie przez organizatorów. W tytule tekstu pojawiły się mocne słowa: „Rosyjska tenisistka w USA w niemożliwych warunkach. W imię polskiej dopingowiczki”. Już sam nagłówek jasno sugerował, że celem ataku była Polka.

    Po zakończonym meczu na łamach tego samego serwisu pojawił się kolejny paszkwil. Dziennikarze nie kryli rozczarowania porażką Rosjanki i pozwolili sobie na kolejne personalne ataki. „Amerykanie wystawili piękność z Rosji. Ale Anna i tak walczyła z oszustką Świątek” – brzmiał jeden z nagłówków, który od razu zwrócił uwagę swoją agresywną retoryką.

    Mecz trwał godzinę i 34 minuty. Choć Kalińska momentami była w stanie nawiązać wyrównaną walkę, ostatecznie musiała uznać wyższość Polki. Rosjanka, rozstawiona z numerem 28, odpadła z turnieju po raz pierwszy przegrywając z rywalką z czołowej trójki rankingu WTA. Wcześniej jej bilans w takich meczach wynosił 4–0.

    Sportbox.ru skupił się nie tylko na wyniku, ale i na narzekaniach Kalińskiej sprzed spotkania. Zawodniczka twierdziła, że terminarz działał na jej niekorzyść i że była poszkodowana przez organizatorów. W trakcie meczu zaczęły doskwierać jej także problemy zdrowotne, co – zdaniem rosyjskich dziennikarzy – miało wpłynąć na przebieg gry.

    Zdecydowanie inny ton przyjęły inne rosyjskie portale. Sports.ru docenił poziom pojedynku i pochwalił obie tenisistki, podkreślając, że był to wartościowy mecz dla kibiców. Z kolei serwis sovsport.ru ograniczył się do podania najważniejszych statystyk: pięć asów Kalińskiej, pięć podwójnych błędów serwisowych, jeden wykorzystany break point, a po drugiej stronie – dwa asy Świątek, trzy podwójne błędy i trzy przełamania na jedenaście okazji.

    Dziennikarze zwrócili też uwagę, że dla Świątek był to już 21. półfinał turnieju rangi WTA 1000 w karierze. Od czasu wprowadzenia tej kategorii w 1990 roku tylko Martina Hingis i Maria Szarapowa osiągały taki wynik w młodszym wieku.

    Polka w pomeczowym wywiadzie zachowała spokój i poczucie humoru. – Jak dbam o spokój na korcie? Nie ma żadnych sekretów, po prostu piję… wodę (śmiech). To wszystko. Musimy się przyzwyczaić do trudnych warunków, bo świat się zmienia i będzie coraz trudniej – podkreśliła.

    Świątek w półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią hitowego pojedynku Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

    Nie brakowało również komentarzy polskich dziennikarzy. Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl zauważyła, że Kalińska próbowała różnymi sposobami „zamęczyć” Polkę, ale ta zachowała konsekwencję i kontrolę. – Kalinska przewidziała przebieg tego meczu już ponad rok temu, ale nie udało jej się oszukać przeznaczenia – pisała dziennikarka, podkreślając, że w opisie gry Rosjanki komentatorka powtarzała jedno słowo: zmęczenie.

    Świątek udowodniła po raz kolejny, że jest w świetnej formie fizycznej i mentalnej, a odpowiedzią na medialne ataki zza wschodniej granicy była najlepsza możliwa odpowiedź – wygrana na korcie.

  • Cały świat usłyszał słowa Świątek. “Myślę, że będzie coraz gorzej”

    Cały świat usłyszał słowa Świątek. “Myślę, że będzie coraz gorzej”

    Iga Świątek w świetnym stylu awansowała do półfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując Annę Kalinską 6:3, 6:4. Tym samym Polka skutecznie zrewanżowała się Rosjance za porażkę sprzed kilku miesięcy w Dubaju. Choć wynik może sugerować pewną przewagę, trzecia rakieta świata w pomeczowym wywiadzie zaznaczyła, że spotkanie wcale nie należało do łatwych. Następnie, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, zdradziła swój prosty sposób na utrzymanie koncentracji i odpowiedniego nawodnienia. – Piję… oczywiście wodę – powiedziała z uśmiechem, co wywołało salwę śmiechu na trybunach.

    Świątek rozgrywa w Cincinnati znakomity turniej. W drugiej rundzie bez większych problemów pokonała Anastazję Potapową 6:1, 6:4, a w trzeciej awansowała walkowerem po tym, jak Marta Kostiuk z powodu kontuzji nie mogła wyjść na kort. W ćwierćfinale jej rywalką była Sorana Cirstea, która walczyła ambitnie, lecz musiała uznać wyższość Polki, przegrywając w dwóch setach.

    Według wyliczeń profilu „The Tennis Letter”, zwyciężczyni tegorocznego Wimbledonu awansowała właśnie do swojego 24. ćwierćfinału imprezy rangi WTA 1000 i trzeciego z rzędu w Cincinnati. Co więcej, Świątek jest najmłodszą tenisistką od czasów Simony Halep w 2015 roku, która dokonała tego wyczynu trzy razy z rzędu.

    Spotkanie z Kalinską zaczęło się od problemów Rosjanki. Przy stanie 2:1 poprosiła ona o przerwę medyczną z powodu urazu, po której wróciła na kort z opatrunkiem na lewej łydce. Od tego momentu Świątek zdecydowanie przyspieszyła grę, wygrywając cztery z kolejnych sześciu gemów i zamykając pierwszego seta wynikiem 6:3. W drugiej partii utrzymała kontrolę nad przebiegiem meczu, zwyciężając 6:4 i kończąc całe spotkanie w dwóch setach.

    Po meczu Polka przyznała, że starcie w Cincinnati różniło się od tego w Dubaju. – Cieszę się, że od początku byłam aktywna i grałam swoją grę. Utrzymałam intensywność i wywierałam presję, choć wcale nie było łatwo – mówiła na korcie.

    Zapytana o radzenie sobie z ekstremalnym upałem, z uśmiechem odpowiedziała: – Po prostu piję… wodę, oczywiście. Po chwili jednak dodała na poważnie refleksję o zmianach klimatycznych: – Szczerze mówiąc, musimy przyzwyczaić się do tego, jak zmienia się świat. Myślę, że będzie tylko gorzej.

    W półfinale Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina. Niezależnie od tego, która z nich awansuje, Polkę czeka bardzo wymagający mecz – zarówno liderka rankingu z Białorusi, jak i Kazaszka już wielokrotnie udowadniały, że potrafią stawić jej twardy opór.

  • Świat zobaczył, jak Świątek “traktuje” rywalki. “Nie mogę oddychać”

    Świat zobaczył, jak Świątek “traktuje” rywalki. “Nie mogę oddychać”

    W poniedziałek zwycięstwo bez gry po walkowerze rywalki, w piątek awans po kreczu przeciwniczki – niewiele brakowało, by właśnie tak wyglądała droga Igi Świątek w tegorocznym turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Tymczasem w skrajnie trudnych, dusznych warunkach w USA można było wyraźnie zobaczyć, w jak znakomitej dyspozycji fizycznej znajduje się Polka – szczególnie na tle swoich rywalek. Świątek zameldowała się już w półfinale, w którym zmierzy się z Jeleną Rybakiną.

    Przypomnijmy, że miesiąc temu, podczas meczu czwartej rundy Wimbledonu, Clara Tauson krzyczała w trakcie starcia z Polką: „Ku**a, nie mogę oddychać”. Duński dziennik Ekstra Bladet opisywał wtedy, że mimo ogromnych problemów zdrowotnych Dunka dokończyła spotkanie. Podobnie w Cincinnati – Anna Kalinska, choć zmagała się z kontuzją, walczyła do końca, starając się przeciwstawić faworytce. Takie sytuacje, powtarzające się w meczach Świątek, pokazują jednak, że wiele przeciwniczek nie wytrzymuje fizycznego tempa, jakie narzuca liderka polskiego tenisa.

    Po 45 minutach ćwierćfinału z Kalinską Iga zmieniła jedynie przepoconą koszulkę i czapkę, po czym natychmiast była gotowa grać dalej. Prowadziła wówczas 6:3, a Rosjanka udała się na dłuższą przerwę medyczną. Pierwsze wątpliwości co do tego, czy Kalinska dokończy mecz, pojawiły się już po kwadransie gry, gdy przy stanie 2:1 dla Świątek poprosiła o interwencję fizjoterapeutki. Z lodem na karku, zabandażowaną łydką i po dawce środków przeciwbólowych wróciła jednak na kort. Tymczasem Polka, mimo upału sięgającego 30 stopni i wilgotności powyżej 70 proc., poruszała się energicznie, jakby warunki nie robiły na niej większego wrażenia.

    Rosjanka jeszcze dzień wcześniej publicznie skarżyła się na harmonogram gier, twierdząc, że nie miała czasu na regenerację po spotkaniu z Jekateriną Aleksandrową, które zakończyło się po północy. Świątek faktycznie skończyła swój mecz poprzedniej rundy około 12 godzin wcześniej, ale i tak Kalinska miała ponad dobę odpoczynku – co w tourze WTA wcale nie jest rzadkością.

    W trakcie meczu Rosjanka wielokrotnie sygnalizowała ból łydki, lecz nie zrezygnowała z gry. Obroniła nawet cztery piłki meczowe przy stanie 3:6, 4:5, imponując walecznością. Jednak Świątek zachowała pełen spokój, serwując na zwycięstwo do 15 i wykorzystując piątego meczbola.

    Takie scenariusze w spotkaniach Igi zdarzają się regularnie. Od momentu, gdy została numerem jeden światowego rankingu, aż osiem razy wygrała mecze dzięki walkowerowi lub kreczowi rywalki – m.in. z Martą Kostiuk, Danielle Collins, Caroline Wozniacki, Karoliną Plíškovą, Łesią Curenko czy Ons Jabeur. Sama Świątek w tym czasie oddała mecz przed rozpoczęciem tylko raz – w Bad Homburgu 2023 – oraz raz skreczowała w trakcie gry, w ćwierćfinale w Rzymie przeciwko Rybakinie z powodu kontuzji uda.

    Tamten rzymski mecz wywołał falę absurdalnych komentarzy w mediach społecznościowych, jakoby Iga symulowała uraz, co stanowczo zdementowała jej psycholożka Daria Abramowicz, podkreślając, że takie insynuacje są krzywdzące i naruszają granice prywatności.

    Historia pojedynków z Kalinską ma dodatkowy wątek – jedyne wcześniejsze starcie tych tenisistek, w Dubaju 2024, Świątek przegrała 4:6, 4:6. Dopiero później ujawniono, że tamtego dnia Polka zmagała się z objawami COVID-19, mając problemy z oddychaniem i koncentracją. Mimo tego nie zeszła z kortu, walcząc do końca – co jeszcze bardziej podkreśla jej odporność fizyczną i mentalną.

  • Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek z Rosjanką

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek z Rosjanką

    Iga Świątek bez większych kłopotów zameldowała się w półfinale turnieju WTA w Cincinnati, pokonując Annę Kalinską 6:3, 6:4. Jej kolejną rywalką może być Aryna Sabalenka – pod warunkiem, że Białorusinka poradzi sobie z Jeleną Rybakiną. Dzisiejsza wygrana Polki ma jednak także znaczenie w kontekście rankingu WTA, w którym Świątek zbliżyła się do wiceliderki, Coco Gauff.

    W Cincinnati wszystko układa się dla Igi Świątek zgodnie z planem. Polka pozostaje niepokonana w tym turnieju i jak dotąd nie straciła nawet seta. Najtrudniejszą przeprawę miała w starciu z Soraną Cirsteą, lecz i Rumunkę pokonała pewnie – 6:4, 6:3.

    Ćwierćfinałowy pojedynek z Anną Kalinską nie zmienił tej passy. Świątek kontrolowała przebieg meczu, zwyciężając 6:3, 6:4, i wywalczyła awans do najlepszej czwórki turnieju. Dzięki temu dopisała do swojego konta kolejne punkty rankingowe, zmniejszając stratę do Coco Gauff.

    Obecnie w rankingu WTA LIVE Świątek ma 7323 punkty, podczas gdy Amerykanka – 7874. Jeżeli Gauff przegra w nocy z piątku na sobotę z Jasmine Paolini, nie poprawi już swojego dorobku w Cincinnati. Wówczas Polka wciąż będzie mogła ją dogonić, jednak aby wyprzedzić wiceliderkę, musiałaby sięgnąć po tytuł – wtedy jej bilans wzrósłby do 7933 punktów.

    Liderką światowej klasyfikacji pozostaje Aryna Sabalenka z dorobkiem 11 225 punktów i jej pozycja nie jest zagrożona, niezależnie od wyników pozostałych spotkań.

    W półfinale Świątek zmierzy się z triumfatorką meczu Sabalenka – Rybakina. Drugi półfinał utworzą zwyciężczynie pojedynków Warwara Graczowa – Wieronika Kudiermietowa oraz Coco Gauff – Jasmine Paolini. Turniej WTA w Cincinnati można śledzić na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Świątek schowała pomocną dłoń. Komentatorka powtarzała jedno słowo

    Świątek schowała pomocną dłoń. Komentatorka powtarzała jedno słowo

    Anna Kalinska mogła odczuwać deja vu, bo piątkowy ćwierćfinał turnieju w Cincinnati z Igą Świątek w dużej mierze przypominał scenariusz, który Rosjanka przewidywała już ponad rok temu. Wtedy to ona spróbowała zaskoczyć Polkę i narzucić jej własne warunki gry, jednak tym razem – mimo wielu prób – nie zdołała odwrócić losów meczu. Świątek wygrała 6:3, 6:4, rewanżując się za sensacyjną porażkę sprzed kilkunastu miesięcy.

    Podczas transmisji w Canal+ komentatorka Joanna Sakowicz-Kostecka wielokrotnie powtarzała jedno określenie w odniesieniu do 34. w rankingu WTA Kalinskiej – „spóźniona”. Rzeczywiście, Rosjanka często nie nadążała za tempem wymian, które Świątek tradycyjnie narzucała od pierwszych piłek. Było to podwójnie dotkliwe: z jednej strony przez wyjątkowo wymagające warunki w Cincinnati (upał i duża wilgotność), a z drugiej – z powodu wyraźnych problemów zdrowotnych Kalinskiej.

    Jeszcze przed meczem 26-latka dała w mediach społecznościowych upust frustracji z powodu terminarza. Zaledwie kilka godzin po nocnym pojedynku z rodaczką Jekateriną Aleksandrową, zakończonym po drugiej w nocy, dowiedziała się, że następnego dnia zagra pierwszy ćwierćfinał o godzinie 11. – Jak można oczekiwać od zawodników pełnej dyspozycji przy tak niesprawiedliwym harmonogramie? – pytała retorycznie.

    Na korcie jej fizyczne problemy stały się widoczne już w początkowej fazie meczu. Przy stanie 2:1 dla Świątek poprosiła o przerwę medyczną i wróciła z zabandażowaną łydką. Mimo to próbowała realizować swój plan – skracała wymiany, często stosowała skróty i chciała szybko kończyć akcje. Jednak skuteczne zagrania przeplatała prostymi błędami.

    Przed rokiem w Dubaju Kalinska zastosowała podobną strategię i odniosła największe wówczas zwycięstwo w karierze, pokonując Świątek 6:4, 6:4. – Wiedziałam, że jeśli nie będę agresywna, to ona mnie zniszczy – mówiła wtedy z entuzjazmem. Tamten mecz był jednak w wykonaniu Polki daleki od ideału; sama przyznała, że czuła brak mocy i kontroli, a do tego popełniła 18 niewymuszonych błędów.

    Tym razem role się odwróciły. To Kalinskiej brakowało sił i regularności, a liczba pomyłek rosła z każdą kolejną wymianą. Wciąż atakowała, czasem efektownie, ale – jak zauważyła Sakowicz-Kostecka – „nie liczyła się z konsekwencjami”. W końcówce broniła cztery piłki meczowe, lecz Świątek zamknęła spotkanie, choć mogła zrobić to szybciej. W obu setach zdarzało jej się oddawać rywalce gemy „w prezencie”, co nieco opóźniło moment triumfu.

    Dla Świątek turniej w Cincinnati jest okazją do odbudowy formy po Wimbledonie i przestawieniu się na amerykańskie korty twarde. Co ciekawe, do ćwierćfinału dotarła, rozgrywając zaledwie trzy mecze – w pierwszej rundzie miała wolny los, a w 1/8 finału skorzystała z walkowera Marty Kostiuk. Wcześniej zaliczyła wpadkę w meczu z Anastazją Potapową oraz nie najlepszy występ przeciwko Soran Cirstei, gdy popełniła aż 33 niewymuszone błędy.

    Mimo tych potknięć po raz trzeci z rzędu zameldowała się w półfinale Cincinnati, potwierdzając reputację zawodniczki o wyjątkowej regularności. Teraz stanie przed szansą na pierwszy finał w tej imprezie – o miejsce w nim powalczy ze zwyciężczynią starcia liderki rankingu Aryny Sabalenki z Jeleną Rybakiną.

  • UEFA reaguje po tym, co zrobili Izraelczycy! Raków może dostać karę

    UEFA reaguje po tym, co zrobili Izraelczycy! Raków może dostać karę

    Komisja Dyscyplinarna UEFA opublikowała oficjalny komunikat dotyczący skandalu, do którego doszło podczas meczu Maccabi Hajfa — Raków Częstochowa. Jak się okazuje, władze europejskiej federacji nie zamierzają badać wyłącznie oburzających zachowań izraelskich kibiców — identyczną liczbę zarzutów postawiono także polskiemu klubowi.

    Przypomnijmy: wszystko wydarzyło się w czwartek wieczorem, gdy podczas spotkania w Debreczynie fani Maccabi wywiesili transparent, w którym nazwali Polaków „mordercami od 1939 roku”. Na trybunach pojawiły się również obraźliwe hasła oraz szokujące sceny z manekinem ubranym w biało-czerwone barwy. Wkrótce po tym incydencie zareagowały zarówno polski rząd, jak i PZPN, informując o przekazaniu sprawy do UEFA. Dzień później federacja wydała własne oświadczenie.

    Z opublikowanego komunikatu wynika, że zarówno Maccabi Hajfa, jak i Raków Częstochowa otrzymały po dwa zarzuty. W przypadku izraelskiego klubu dotyczą one przede wszystkim skandalicznego zachowania podczas czwartkowego meczu. W przypadku polskiej drużyny UEFA zarzuca m.in. użycie pirotechniki oraz „przekazywanie wiadomości niepasującej do wydarzenia sportowego”. Można się domyślać, że chodzi o transparent wywieszony przez kibiców Rakowa podczas pierwszego meczu w Częstochowie, na którym widniało hasło „Izrael morduje, świat milczy” — odniesienie do działań Izraela w Strefie Gazy.

    Poniżej treść oświadczenia UEFA:

    „Postępowanie dyscyplinarne zostało wszczęte przeciwko Maccabi Haifa FC oraz Raków Częstochowa zgodnie z art. 55 przepisów dyscyplinarnych UEFA (DR) po meczu konferencyjnym UEFA 2025/2026 rozegranym 14 sierpnia 2025 roku w Debreczynie na Węgrzech.

    Zarzuty wobec Maccabi Haifa FC:

    niewłaściwe zachowanie drużyny

    przekazywanie wiadomości niepasującej do wydarzenia sportowego

    Zarzuty wobec Rakowa Częstochowa:

    użycie pirotechniki

    przekazywanie wiadomości niepasującej do wydarzenia sportowego

    Decyzja organów dyscyplinarnych UEFA zostanie podjęta w odpowiednim czasie.”

  • Godziny do meczu z Rosjanką, tak nazwali Igę Świątek

    Godziny do meczu z Rosjanką, tak nazwali Igę Świątek

    Portal tennisuptodate.com przygotował szczegółową zapowiedź ćwierćfinałowego starcia turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w którym zmierzą się Iga Świątek (3. WTA) i Anna Kalinska (34. WTA). Autorzy tekstu zwrócili uwagę, że w kontekście gry Polki pojawia się jedno szczególnie mocne określenie – „władcza” – które ma oddawać sposób, w jaki radziła sobie w drodze do tej fazy zawodów.

    Świątek rozpoczęła rywalizację w Cincinnati od pewnego zwycięstwa w drugiej rundzie z Anastazją Potapową 6:1, 6:4, prezentując od samego początku pełną kontrolę nad przebiegiem meczu. W kolejnej rundzie Polka otrzymała walkower od Marty Kostiuk, co pozwoliło jej zachować więcej sił na dalszą część turnieju. W 1/8 finału liderka polskiego tenisa pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3, pokazując zarówno stabilność w grze z głębi kortu, jak i zdolność do przejmowania inicjatywy w kluczowych momentach. Zdaniem dziennikarzy serwisu jej gra cechowała się pełną koncentracją oraz umiejętnością kontrolowania długich wymian.

    Kalinska natomiast dotarła do ćwierćfinału po bardzo wymagającej przeprawie. Turniej rozpoczęła od zaciętego, trzysetowego meczu z Peyton Stearns, który zakończyła wynikiem 7:6(4), 4:6, 6:1. W kolejnej rundzie Rosjanka niespodziewanie wyeliminowała rozstawioną z numerem 5 Amandę Anisimową, wygrywając 7:5, 6:4. W 1/8 finału czekało ją kolejne trudne zadanie – starcie z rozstawioną z numerem 12 Jekatieriną Aleksandrową. Kalinska przegrywała w setach, ale dzięki dużej odporności psychicznej i skuteczności w kluczowych momentach odwróciła losy spotkania, zwyciężając 3:6, 7:6(5), 6:1.

    W zapowiedzi przypomniano, że obie tenisistki mierzyły się już w ubiegłym roku w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju, gdzie Rosjanka niespodziewanie pokonała Świątek 6:4, 6:4. Tym razem jednak – jak podkreślają autorzy – warunki i okoliczności będą inne, a stawka meczu wysoka. „Agresywna dominacja i konsekwencja Świątek w grze z linii końcowej zostaną wystawione na próbę w starciu z taktyczną elastycznością Kalinskiej i jej zdolnością do posyłania winnerów pod presją” – czytamy w analizie.

    Według ekspertów można się spodziewać niezwykle dynamicznego meczu, w którym Polka będzie musiała od pierwszych piłek utrzymywać maksymalną koncentrację i nie pozwolić rywalce na przejęcie inicjatywy. Kalinska z kolei będzie starała się wykorzystać każdy moment spadku tempa gry Świątek, licząc na powtórkę z Dubaju. Pojedynek zapowiada się więc jako starcie dwóch zupełnie różnych stylów – stabilnej i konsekwentnej gry z głębi kortu w wykonaniu Świątek oraz kreatywnej, zmiennej i ofensywnej taktyki Kalinskiej, opartej na szukaniu odważnych rozwiązań w najtrudniejszych momentach wymian.

  • Sikorski ostro o kibicach: „Zakute łby” i groźba zakazu wjazdu do Polski

    Sikorski ostro o kibicach: „Zakute łby” i groźba zakazu wjazdu do Polski

    W piątkowy poranek Radosław Sikorski pochwalił stanowczą reakcję Ambasady Izraela na skandaliczny incydent podczas meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa. Przypomnijmy, że w trakcie spotkania izraelscy kibice wywiesili transparent z napisem „mordercy od 1939 r.”, skierowany wprost do Polaków. Minister spraw zagranicznych nie poprzestał jednak na samym komentarzu – zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za ten czyn, jeśli zostaną zidentyfikowane, otrzymają zakaz wjazdu do Polski. Kibiców, którzy rozwiesili obraźliwy baner, nazwał „zakutymi łbami”.

    Po zakończeniu meczu eliminacji Ligi Konferencji między Rakowem Częstochowa a Maccabi Hajfa w sieci szybko pojawiły się zdjęcia i nagrania dokumentujące kontrowersyjny transparent. Reakcja polskich władz była natychmiastowa – ostre potępienie tego aktu wyraziła również Ambasada Izraela w Polsce.

    Sikorski w pierwszym wpisie w mediach społecznościowych napisał:
    „Dobrze, że Ambasada Izraela zareagowała na skandaliczny transparent. Mam nadzieję, że izraelska młodzież jest uczona, iż w 1939 roku to hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę i zaczęły mordować jej obywateli wszystkich wyznań i narodowości”.

    Kilka minut później minister zamieścił kolejny, znacznie ostrzejszy komentarz. Wskazał w nim, że incydent nie jest winą państwa Izrael, lecz – jak to ujął – „tamtejszych zakutych łbów”. Zapowiedział, że wspólnie z ministrem spraw wewnętrznych Marcinem Kierwińskim ustalili, iż jeśli Węgry pomogą w ustaleniu tożsamości winnych, osoby te otrzymają zakaz wjazdu do Polski. Dodał również znamienne porównanie:
    „Proszę też rozważyć, czy chcemy, aby nasz ambasador był wzywany na dywanik w Tel Awiwie za każdym razem, gdy jakiś dureń napisze »ŁKS Żydy«”.

  • Czy starcie Świątek – Kalinska jest już „rozstrzygnięte”? Śmiałe oskarżenie, które wstrząsnęło Cincinnati

    Czy starcie Świątek – Kalinska jest już „rozstrzygnięte”? Śmiałe oskarżenie, które wstrząsnęło Cincinnati

    Czy starcie Świątek – Kalinska jest już „rozstrzygnięte”? Śmiałe oskarżenie, które wstrząsnęło Cincinnati

    Scena w Cincinnati jest gotowa na ćwierćfinał o wysoką stawkę pomiędzy Igą Świątek i Anną Kalinską — ale zanim padnie pierwszy punkt, nad turniejem zawisła chmura kontrowersji. Rosyjska tenisistka uderzyła w mediach społecznościowych w organizatorów, twierdząc, że harmonogram meczu jest niesprawiedliwy. Jej słowa rozpaliły dyskusję nie tylko o bezpieczeństwie i regeneracji zawodniczek, lecz także o tym, czy niewidzialna ręka nie przechyla szali na korzyść liderki rankingu WTA.

    Czy może mieć rację? A może to tylko burza w szklance wody?

    Ćwierćfinał w cieniu oskarżeń

    W piątek o godzinie 11:00 czasu lokalnego w Ohio Świątek i Kalinska wyjdą na kort centralny, by rozegrać ćwierćfinał turnieju WTA 1000. Dla polskich kibiców oznacza to start sześć godzin później, w godzinach popołudniowych — ale dla Kalinskiej to właśnie pora rozpoczęcia jest problemem.

    Jej frustracja ma źródło w brutalnej sekwencji wydarzeń poprzedzających mecz. Po pokonaniu rodaczki Jekateriny Aleksandrowej w wyczerpującym pojedynku czwartej rundy, Kalinska opuściła obiekt dopiero około godziny 3 nad ranem. Wczesnym rankiem następnego dnia, wciąż pod wpływem adrenaliny i niemal bez snu, pojawiła się na treningu — tylko po to, by dowiedzieć się, że kolejnego dnia otworzy program meczów przeciwko Świątek.

    Internetowa salwa Kalinskiej

    Późnym czwartkowym wieczorem Rosjanka opublikowała w mediach społecznościowych mocny wpis:

    > „Jak WTA i organizatorzy turnieju mogą oczekiwać, że zawodniczki pokażą wszystko, co najlepsze, gdy harmonogram jest tak niesprawiedliwy? Po meczu z Aleksandrową wróciłam o 2:40 w nocy i nie mogłam zasnąć aż do 4. Potem trenowałam, a później dowiaduję się, że jutro gram o 11 rano. Jak oczekują, że się zregeneruję i będę wciąż zmieniać swój rytm snu, który jest tak istotny dla odbudowy sił? To wydaje się trochę jednostronne.”

    Ostatnie słowa — „trochę jednostronne” — zabrzmiały jak zawoalowane oskarżenie. Czy sugerowała, że Świątek, która swój poprzedni mecz zakończyła ponad 11 godzin wcześniej, dostała przewagę?

    Dlaczego harmonogram zamienił się w chaos

    Zamieszanie w Cincinnati nie wzięło się jednak wyłącznie z zaniedbań. Turniej padł ofiarą ekstremalnych warunków: najpierw panował ogromny upał, a później spadły ulewne deszcze. Mecze były przekładane i upychane w każde wolne okienko, bo kalendarz nie pozwalał na przedłużenie imprezy — tuż za rogiem czeka US Open w mikście w Nowym Jorku, w którym zagra wielu czołowych singlistów.

    Do piątku trzeba było rozegrać wszystkie ćwierćfinały kobiet, więc pole manewru było niewielkie. Zawodniczki z dolnej części drabinki — Paolini vs. Gauff oraz Graczowa vs. Kudermietowa — musiały grać późno w czwartek wieczorem. Aby dać im więcej czasu na regenerację, ich mecze ćwierćfinałowe zaplanowano na późniejsze godziny w piątek.

    To sprawiło, że pary Świątek – Kalinska oraz Sabalenka – Rybakina musiały wyjść na kort wcześniej. Organizatorzy mogli co najwyżej zamienić kolejność tych spotkań, ale oba i tak musiały zostać rozegrane, aby półfinały odbyły się w niedzielę.

    Znany problem w elicie tenisa

    Rozczarowanie Kalinskiej ma pewne uzasadnienie. Zakończenie meczu po północy, po czym obowiązki medialne, zabiegi regeneracyjne i podwyższony poziom adrenaliny, potrafią poważnie zaburzyć rytm dobowy sportowca. Nawet jeśli w czwartek miała wolny dzień, jej cykl snu został mocno rozregulowany.

    Jednak w profesjonalnym tenisie umiejętność dostosowania się to część gry. Opóźnienia spowodowane deszczem, mecze maratońskie i nieprzewidywalne przerwy są na porządku dziennym. Czasem zdarza się, że zawodniczki rozgrywają dwa spotkania w tym samym dniu.

    Większe pytanie brzmi: dlaczego turnieje tak prestiżowe jak Cincinnati — z pulą nagród 5 milionów dolarów dla kobiet i 9 milionów dla mężczyzn — wciąż są całkowicie podatne na paraliż spowodowany deszczem? Wiele obiektów wielkoszlemowych ma już dachy, tymczasem turnieje rangi WTA i ATP 1000 pozostają w tyle. Miasta takie jak Rzym od lat obiecują zadaszenie kortów centralnych, a i tak liczą tylko na to, że pogoda dopisze.

    Sugestia, która podniosła ciśnienie

    To jednak ostatnia uwaga Kalinskiej nadała całej sprawie dodatkowej dramaturgii. Określając decyzję jako „trochę jednostronną”, zdawała się sugerować, że Świątek została potraktowana ulgowo.

    Tymczasem fakty są takie: Polka zakończyła swój poprzedni mecz około godziny 13 w środę — na długo przed tym, jak Kalinska rozegrała swój późnonocny pojedynek. Różnica wynikała wyłącznie z rozbitego przez deszcz terminarza, a nie z intencji faworyzowania którejkolwiek zawodniczki.

    W rzeczywistości pole manewru organizatorów było minimalne. W najlepszym razie mogli zamienić jej mecz z parą Sabalenka – Rybakina, co przesunęłoby start o kilkadziesiąt minut. Teoria, że był to celowy zabieg na korzyść Polki, nie ma mocnych podstaw.

    Werdykt

    Kalinska ma pełne prawo krytykować wymagające warunki i napięty harmonogram — kwestia regeneracji i zdrowia zawodniczek jest poważna, a praktyki WTA wymagają dyskusji. Jednak w tym konkretnym przypadku zarzut faworyzowania Świątek wydaje się bezpodstawny. Ten mecz nie jest „rozstrzygnięty” zanim się zacznie; to po prostu efekt zatkanego, zniszczonego przez pogodę terminarza, który organizatorzy starali się utrzymać w ryzach.

    Mimo to, gdy obie zawodniczki wyjdą na kort w Cincinnati, ten kontekst będzie unosił się w powietrzu. Kalinska będzie walczyć nie tylko z liderką rankingu, ale i z poczuciem — słusznym czy nie — że od samego początku gra przeciwko przewadze rywalki.

  • Mecz Świątek – Kalinska już “rozstrzygnięty”? Niewiarygodne, co sugeruje Rosjanka

    Mecz Świątek – Kalinska już “rozstrzygnięty”? Niewiarygodne, co sugeruje Rosjanka

    Anna Kalińska nie kryje pretensji do organizatorów turnieju WTA 1000 w Cincinnati przed ćwierćfinałowym meczem z Igą Świątek. Rosjanka uważa, że została potraktowana niesprawiedliwie, choć w rzeczywistości część jej zarzutów można zrozumieć jedynie częściowo. Natomiast sugestia, że godzina meczu została ustalona specjalnie z myślą o polskiej tenisistce, wydaje się przesadzona i pozbawiona podstaw.

    Spór o harmonogram Spotkanie Świątek – Kalińska zaplanowano na piątek, na godzinę 11:00 czasu miejscowego (w Polsce będzie to 17:00). Rosjanka twierdzi, że termin ten jest dla niej wyjątkowo niekorzystny. W mediach społecznościowych opisała, że po zwycięskim meczu czwartej rundy z Jekateriną Aleksandrową wróciła do hotelu dopiero o 2:40 w nocy, a zasnęła około 4:00. Kilka godzin później odbyła trening, a następnie dowiedziała się, że już następnego dnia rano ma wyjść na kort w ćwierćfinale. – Jak WTA i organizatorzy mogą oczekiwać od zawodników maksymalnej formy przy tak niesprawiedliwym harmonogramie? Regeneracja, w tym prawidłowy rytm snu, jest kluczowa. Wydaje się to trochę jednostronne – napisała Kalińska.

    Trudne warunki pogodowe Zamieszanie wynika z kapryśnej pogody w Ohio. Najpierw ogromny upał, później intensywny deszcz wymusiły liczne zmiany w terminarzu. Turniej musi zakończyć się w poniedziałek, bo już we wtorek i środę w Nowym Jorku odbędzie się mikstowy US Open z udziałem wielu czołowych tenisistów. Dlatego w piątek zaplanowano wszystkie ćwierćfinały kobiet, a w niedzielę – półfinały. Problem w tym, że zawodniczki z dolnej części drabinki – Paolini, Gauff, Graczowa i Kudermietowa – swoje mecze czwartej rundy rozgrywały dopiero w czwartek. Organizatorzy dali im więc najpóźniejsze możliwe godziny ćwierćfinałów. Pozostałe dwa mecze – Świątek z Kalińską oraz Sabalenka z Rybakiną – musiały odbyć się wcześniej, kolejno po sobie na korcie centralnym.

    Czy Rosjanka ma rację? Częściowo tak – późne zakończenie meczu z Aleksandrową faktycznie zaburzyło rytm dnia i utrudniło regenerację. Jednak między tym spotkaniem a starciem ze Świątek minie ponad 30 godzin, co w turniejowej rzeczywistości nie jest wyjątkową sytuacją. Zawodniczki często grają dzień po dniu, a czasem nawet dwa mecze w ciągu jednego dnia. Kalińska nie musiała też w czwartek rywalizować, miała czas na odpoczynek i przygotowania.

    Problem większy niż jeden mecz Prawdziwym kłopotem jest brak dachu nad kortami w turniejach tej rangi. Cincinnati to prestiżowa impreza z wielomilionową pulą nagród, a mimo to deszcz potrafi sparaliżować rywalizację. Podobnie dzieje się w Rzymie, gdzie od lat mówi się o zadaszeniu, ale póki co organizatorzy mogą tylko liczyć na dobrą pogodę.

    Kontrowersyjna sugestia Najbardziej dyskusyjne w wypowiedzi Rosjanki jest stwierdzenie, że sytuacja jest „jednostronna”, co można odczytać jako insynuację, iż godzina meczu została dobrana pod Igę Świątek. To jednak nie ma żadnego uzasadnienia – Polka zakończyła swój mecz w środę wczesnym popołudniem, więc naturalne było, że w piątek może zagrać wcześniej. Układ godzin wynikał z konieczności dostosowania planu do warunków pogodowych i równoległego turnieju ATP, a nie z faworyzowania którejkolwiek z zawodniczek.

    Podsumowując – można zrozumieć rozczarowanie Kalińskiej spowodowane zaburzonym rytmem, ale jej sugestia o preferencyjnym traktowaniu Świątek jest całkowicie bezpodstawna.