Category: Uncategorized

  • Świątek przegrywała z Rybakiną 1:6, 0:2. Niesamowite, co zrobiła Polka

    Świątek przegrywała z Rybakiną 1:6, 0:2. Niesamowite, co zrobiła Polka

    Iga Świątek znalazła się na skraju porażki w 1/8 finału Roland Garros. Przegrywała już 1:6, 0:2 z Jeleną Rybakiną, która grała jak w transie, dominując na korcie. Jednak mecz, który zaczął się od jednostronnej dominacji Kazaszki, przerodził się w prawdziwy tenisowy thriller. Po 2,5 godzinach heroicznej walki to Polka uniosła ręce w geście zwycięstwa. W decydującym secie doszło nawet do sytuacji, w której obie tenisistki chciały zejść z kortu, ale arbiter nakazał im kontynuowanie gry. Już w niedzielę los ponownie zetknie je ze sobą – tym razem w półfinale turnieju w Cincinnati.

    Portal WTA podsumował tamten paryski bój słowami: „To, co zaczęło się chaotycznie, przerodziło się w królewską bitwę”. Spotkanie Świątek z Rybakiną zakończyło się wynikiem 1:6, 6:3, 7:5. Obie zawodniczki momentami błyszczały tenisowym kunsztem, ale też popełniały zaskakujące błędy. Kibice mogą tylko liczyć, że półfinał w USA dostarczy równie wielkich emocji.

    Rybakina – jedyna pogromczyni Świątek na mączce

    Do 5 czerwca 2024 r. Rybakina była jedyną tenisistką w tourze, która pokonała Świątek więcej niż raz na kortach ziemnych. Dopiero później dołączyła do niej Aryna Sabalenka. Kazaszka wygrała też dwa wcześniejsze mecze z Polką właśnie na ulubionej dla niej nawierzchni, co czyniło ją wyjątkowo wymagającą rywalką. Dodatkowym kontekstem był kryzys formy Świątek, z którego dopiero wychodziła. Starcie z mistrzynią Wimbledonu z 2022 r. traktowano więc jako swoisty test – sprawdzian, czy Polka wróciła na swój najwyższy poziom.

    Pierwsze dziewięć gemów nie zwiastowało happy endu. Rybakina grała koncertowo – uderzała potężnie, regularnie trafiała w linie, nie pozostawiając Świątek miejsca na oddech. Prowadziła 6:1, 2:0, a dwa punkty dzieliły ją od perfekcyjnego otwarcia spotkania. – „W pierwszym secie czułam się, jakbym grała z Jannikiem Sinnerem” – mówiła później Polka, która w tamtym fragmencie popełniła aż 27 niewymuszonych błędów.

    Kluczowy przełom

    Przełom nastąpił w drugim secie. Przy stanie 2:1 dla Rybakiny ta miała szansę na łatwy punkt przy siatce, ale zepsuła prosty wolej. Zaskoczenie malowało się na jej twarzy, a chwilę później Świątek obroniła trzy piłki na przełamanie w gemie trwającym ponad dziesięć minut. Choć sama popełniała podwójne błędy serwisowe, to przetrwała kryzys i odzyskała rytm. Następnego gema wygrała do zera, a jej sztab – z Darią Abramowicz i Maciejem Ryszczukiem – poderwał się z miejsc, nagradzając ją brawami. Polka poszła za ciosem i doprowadziła do remisu w meczu.

    Trzeci set – walka nerwów

    Decydująca odsłona była pasjonującą wojną nerwów. Świątek nie ustrzegła się błędów – m.in. posłała piłkę w siatkę przy prostym zagraniu i wyładowała frustrację na rakiecie. Rybakina miała kilka okazji na przełamanie, ale Polka broniła się z charakterystycznym okrzykiem „Jazda!”. Kazaszka jednak dopięła swego i odskoczyła na 5:4. Wtedy Świątek pokazała, dlaczego jest mistrzynią – wygrała trzy kolejne gemy i 12 z ostatnich 15 punktów, zamykając mecz wynikiem 7:5.

    Nie obyło się bez kontrowersji. Przy stanie 40:30 w dziewiątym gemie liniowy wywołał aut po serwisie Rybakiny, co oznaczałoby jej podwójny błąd i zakończenie gema. Obie zawodniczki ruszyły w stronę ławek, ale sędzia główny Kader Nouni zmienił decyzję i nakazał dalszą grę. Sytuacja mogła wytrącić Świątek z równowagi, ale Polka zachowała spokój i dokończyła dzieła.

    Po ostatniej piłce eksplodowała radością, uderzając pięścią w klatkę piersiową w kierunku swojego boksu. – „To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. Potrzebowałam poczuć, że mogę odwrócić losy meczu nawet wtedy, gdy nic nie idzie po mojej myśli. Nie zawsze da się mieć pełną kontrolę, ale ważne, by walczyć i znajdować rozwiązania” – mówiła po triumfie, który był jej 25. wygraną z rzędu w Roland Garros.

    Opinie ekspertów

    Lech Sidor krytykował Świątek za ryzykowne serwisy w trudnych momentach, podkreślając, że czasem warto zagrać spokojniej i bezpieczniej. Z kolei Wojciech Fibak zwrócił uwagę, że niewiele zawodniczek potrafi tak mocno zagrozić Polce w trzecim secie. Jego zdaniem kluczowy był fatalny błąd Rybakiny przy łatwej piłce w drugim secie – sytuacja, która odbiła się na jej psychice.

    Dzięki temu zwycięstwu Świątek objęła prowadzenie w bezpośrednich starciach z Rybakiną. Bilans wynosi obecnie 5:4 na jej korzyść – po raz pierwszy od czterech lat. Półfinał w Cincinnati może więc być momentem, w którym Polka zyska nad jedną ze swoich największych rywalek przewagę dwóch wygranych.

  • Wielki wyczyn Świątek! Ona jest niesamowita

    Wielki wyczyn Świątek! Ona jest niesamowita

    Iga Świątek nie zwalnia tempa. W piątek pewnie pokonała Annę Kalinską 6:3, 6:4 i zameldowała się w półfinale prestiżowego turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka imponuje formą, a jej występ ponownie został doceniony nie tylko przez kibiców, ale także przez ekspertów i statystyków. Serwis OptaAce podkreślił, że 24-latka znów zapisała się na kartach historii, a jej osiągnięcia zestawiono z dokonaniami samej Marii Szarapowej.

    Droga Świątek do półfinału była bardzo przekonująca. Najpierw odprawiła Anastazję Potapową, następnie – dzięki wycofaniu się kontuzjowanej Marty Kostjuk – zyskała dodatkowe dni odpoczynku. Po przerwie wróciła na kort w świetnym stylu i gładko wygrała z Soraną Cirsteą. Podobnie wyglądało spotkanie z Anną Kalinską, które Polka kontrolowała praktycznie od początku do końca. – Cieszę się, że od startu byłam aktywna i utrzymywałam intensywność, aby stale wywierać presję. To nie był łatwy mecz, ale cieszę się z solidnej gry – podkreśliła po meczu liderka polskiego tenisa.

    Statystyki jasno pokazują wyjątkowość tego sukcesu. Wygrywając z Kalinską, Świątek po raz trzeci z rzędu awansowała do półfinału turnieju w Cincinnati – i tym samym została najmłodszą zawodniczką, która tego dokonała. To jednak nie jedyne wyróżnienie. Polka jest również trzecią najmłodszą tenisistką w historii, która ma na koncie już 21 półfinałów w zawodach rangi WTA 1000. Szybciej dokonały tego tylko dwie legendy – Martina Hingis i Maria Szarapowa. „Jakość” – skomentował krótko OptaAce.

    Również eksperci zwracali uwagę na przewagę Polki w meczu z Kalinską. Agnieszka Niedziałek zauważyła, że Rosjanka miała ogromne problemy z tempem narzucanym przez trzecią rakietę świata. Podobnie oceniała spotkanie Joanna Sakowicz-Kostecka na antenie Canal+, wielokrotnie podkreślając, że Kalinska była „spóźniona” w wymianach i nie nadążała za ofensywną grą Świątek.

    Przed Polką teraz kolejne duże wyzwanie – półfinał z Jeleną Rybakiną. Historia ostatnich bezpośrednich starć działa jednak na korzyść Świątek. Polka wygrała cztery kolejne mecze z Kazaszką, a jedyną porażkę w ostatnich miesiącach poniosła w kwietniu w Stuttgarcie. – Iga to świetna zawodniczka, więc czeka mnie wymagający pojedynek. Postaram się skupić na sobie i dobrze przygotować, by pokazać najlepszy tenis – mówiła Rybakina.

    Świątek natomiast, idąc śladem tenisowych legend, potwierdza, że jej miejsce w światowej czołówce nie jest przypadkiem. W Cincinnati walczy nie tylko o finał, ale też o kolejny rozdział w swojej bogatej karierze.

  • Niemoc Świątek. Było 1:6, później zwrot akcji. Rybakina sprawiła kłopoty

    Niemoc Świątek. Było 1:6, później zwrot akcji. Rybakina sprawiła kłopoty

    Iga Świątek stanie przed szansą awansu do swojego pierwszego finału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W półfinale na jej drodze stanie Jelena Rybakina – rywalka, która w przeszłości wielokrotnie potrafiła sprawić jej sporo problemów. Dość wspomnieć ich ostatnie spotkanie podczas Roland Garros 2025, gdzie tenisistka z Kazachstanu rozpoczęła mecz od wygrania pierwszego seta aż 6:1.

    Polka prezentuje w Cincinnati znakomitą formę. Na drodze do półfinału pokonała kolejno Anastazję Potapową, Soranę Cirsteę oraz Annę Kalinską. Tym samym już trzeci rok z rzędu znalazła się w najlepszej czwórce turnieju w stanie Ohio, zostając najmłodszą zawodniczką ery open, której udało się stworzyć taką serię w tej imprezie.

    Początkowo wydawało się, że rywalką Świątek w walce o finał będzie Aryna Sabalenka. Jednak liderka światowego rankingu sensacyjnie przegrała z Jeleną Rybakiną 1:6, 4:6, i to w zaledwie 75 minut. Tym samym losy drabinki sprawiły, że o finał powalczą Świątek i Rybakina.

    Dotychczas obie tenisistki grały ze sobą dziewięć razy. Bilans jest nieznacznie korzystny dla Polki, która triumfowała w pięciu spotkaniach, w tym trzykrotnie w bieżącym sezonie. Ostatnie starcie obu pań miało miejsce na paryskich kortach Roland Garros. W 4. rundzie Świątek rozpoczęła słabo – przegrała pierwszego seta 1:6 i w kolejnym szybko przegrywała 0:2. Dopiero wtedy odnalazła właściwy rytm gry. Kazaszka zaczęła tracić koncentrację i wyraźnie się denerwować, co ułatwiło Idze odrobienie strat. Polka zwyciężyła ostatecznie 1:6, 6:3, 7:5 po blisko dwóch i pół godzinie niezwykle emocjonującego widowiska.

    Czy tym razem również będziemy świadkami tak dramatycznego pojedynku? Przekonamy się już w niedzielę, 17 sierpnia, kiedy rozegrane zostaną półfinały turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

  • Bezpardonowy atak na Świątek. “Polska oszustka” to był początek, teraz takie słowa

    Bezpardonowy atak na Świątek. “Polska oszustka” to był początek, teraz takie słowa

    Iga Świątek w świetnym stylu kontynuuje swój występ w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka wcześniej wyeliminowała Anastazję Potapową oraz Soranę Cirsteę, a w piątkowym ćwierćfinale zmierzyła się z Anną Kalinską. 24-letnia liderka polskiego tenisa nie miała większych problemów, by poradzić sobie z Rosjanką, zwyciężając 6:3, 6:4. Dzięki temu już trzeci rok z rzędu zameldowała się w półfinale prestiżowej imprezy rozgrywanej w stanie Ohio, zapisując się w historii jako najmłodsza zawodniczka ery open, która może pochwalić się taką serią w tym turnieju.

    Burza w Rosji po meczu Świątek – Kalinska

    Ćwierćfinałowe starcie Świątek z Kalinską wywołało spore emocje również w rosyjskich mediach. Co ciekawe, większość tamtejszych portali skupiła się wyłącznie na aspekcie sportowym. Serwis sports.ru zaznaczył, że dla Kalinskiej był to pierwszy mecz przegrany z zawodniczką z czołowej trójki rankingu WTA – wcześniej bilans Rosjanki wynosił 4:0. Dziennikarze podkreślili także osiągnięcie Polki, przypominając, że był to już jej 21. półfinał turnieju rangi WTA 1000. W historii tej kategorii tylko Martina Hingis i Maria Szarapowa osiągnęły taki wynik w młodszym wieku.

    Zupełnie inaczej do sprawy podeszli autorzy ze sportbox.ru, znani z krytycznego nastawienia do Świątek. Przypomnijmy, że już po ćwierćfinale Wimbledonu 2025, w którym Polka pokonała Ludmiłę Samsonową, nazwali ją „oszustką”. „Polska oszustka rujnuje turniej życia rosyjskiej tenisistki. Świątek nie może żyć bez podłości” – pisano wówczas.

    Przed meczem w Cincinnati tamtejszy portal ponownie próbował podgrzać atmosferę, oskarżając organizatorów o niesprawiedliwe traktowanie Kalinskiej i sugerując, że Rosjanka zmierzy się z „dopingowiczką”. Po spotkaniu opublikowali artykuł zatytułowany: „Amerykanie wystawili piękność z Rosji. Ale Anna i tak walczyła z oszustką Świątek”.

    Kalinska zatrzymana w ćwierćfinale

    Ostatecznie Anna Kalinska, rozstawiona w Cincinnati z numerem 28, musiała uznać wyższość Igi Świątek. Polka, aktualnie trzecia w światowym rankingu, wygrała w dwóch setach 6:3, 6:4 po meczu trwającym godzinę i 34 minuty. Dla Rosjanki była to bolesna porażka, tym bardziej że jeszcze przed spotkaniem narzekała na ułożenie terminarza, a w trakcie gry zmagała się z problemami zdrowotnymi.

    Świątek w półfinale zmierzy się z Jeleną Rybakiną, która w ćwierćfinale okazała się lepsza od Aryny Sabalenki. Relację na żywo z tego pojedynku będzie można śledzić w serwisie Interia Sport.

  • Oto nowy rekord w przysiadzie. Polka dokonała niemożliwego

    Oto nowy rekord w przysiadzie. Polka dokonała niemożliwego

    Zuzanna Kula zapisała się w historii World Games, dokonując wyczynu, który na długo pozostanie w pamięci kibiców sportów siłowych. Polska trójboistka rozpoczęła rywalizację od fenomenalnego startu – w pierwszej konkurencji, czyli w przysiadzie ze sztangą, nie tylko zwyciężyła, ale również pobiła rekord świata. Potem nie zwolniła tempa, pokazując ogromną moc w wyciskaniu na leżąco i martwym ciągu. Efekt? Złoty medal i kolejny rekord świata na koniec zawodów!

    Dominacja Polki od pierwszego podejścia

    Kula, specjalizująca się w trójboju siłowym, już wcześniej udowadniała, że należy do światowej czołówki. Rok temu sięgnęła po mistrzostwo świata w wyciskaniu leżąc, osiągając wynik 168 kg. Tym razem błysnęła w chińskim Chengdu, gdzie odbywały się World Games. Startowała w kategorii lekkiej, a jej waga startowa wynosiła 51,9 kg.

    Pierwsza konkurencja – przysiad – przyniosła coś absolutnie niezwykłego. Polka udźwignęła 223 kg, poprawiając dotychczasowy rekord świata. Sędziowie, którzy szczególnie rygorystycznie podchodzą do prób rekordowych, nie mieli wątpliwości – wszystko było zgodnie z regulaminem. Emocje Kuli po udanym podejściu mówiły same za siebie. „To coś niewiarygodnego, absolutna dominatorka!” – komentowali z podziwem eksperci Polsatu Sport.

    Rekordowy wynik i złoto World Games

    Reprezentantka Polski nie poprzestała na jednym rekordzie. W wyciskaniu na leżąco uzyskała 155 kg, a w martwym ciągu 185 kg. W każdej z konkurencji była najlepsza, a jej łączny rezultat – 563 kg – oznaczał nowy rekord świata i pewne zwycięstwo. Co więcej, to aż 11 razy więcej niż wynosi jej waga ciała!

    Na podium obok Kuli znalazły się dwie Ukrainki – Tetiana Bila oraz Anastasija Derewianko. Obie uzyskały identyczny wynik 512,5 kg, jednak o srebrze Bili przesądziła lepsza punktacja. Stawkę zamykała Portorykanka Frankmary Duno, która jednak została zdyskwalifikowana.

    Polka nie tylko sięgnęła po złoty medal World Games, ale również potwierdziła, że w świecie trójboju siłowego jest obecnie bezkonkurencyjna.

  • Skandal w Cincinnati. Jest reakcja Igi Świątek

    Skandal w Cincinnati. Jest reakcja Igi Świątek

    Iga Świątek zameldowała się w półfinale prestiżowego turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka pokonała w dwóch setach Annę Kalinską 6:3, 6:4, choć zwycięstwo nie przyszło jej łatwo. W piątkowym spotkaniu mierzyła się bowiem nie tylko z ambitnie walczącą Rosjanką, lecz także z panującym w Ohio nieznośnym upałem. Trudne warunki atmosferyczne towarzyszą tenisistkom praktycznie od początku imprezy, a Świątek podczas konferencji prasowej odniosła się do problemu, apelując do władz WTA o wprowadzenie drobnych zmian, które ułatwiłyby zawodniczkom rywalizację w ekstremalnych temperaturach.

    Już w starciu czwartej rundy z Soraną Cirsteą było widać, jak bardzo mordercza pogoda daje się we znaki tenisistkom. – Pierwszy raz widzę zawodniczkę, która wychodzi na mecz już spocona – komentowała w Canal+ Joanna Sakowicz-Kostecka, patrząc na Świątek przed rozpoczęciem pojedynku. Polka jednak poradziła sobie świetnie i wygrała 6:4, 6:3. Choć zwycięstwo przyszło jej w dobrym stylu, nasuwało się pytanie: czy w takich warunkach mecze w ogóle powinny się odbywać?

    Podobnie wyglądała sytuacja w ćwierćfinale przeciwko Kalinskiej. Iga triumfowała 6:3, 6:4, lecz widać było, że toczy podwójną walkę – z rywalką i z pogodą. – Szczerze mówiąc, musimy oswoić się z tym, jak zmienia się świat. Myślę, że takie sytuacje będą coraz częstsze – podkreślała po spotkaniu, nawiązując do zmian klimatycznych.

    Podczas konferencji prasowej Świątek doprecyzowała swoje stanowisko, wskazując, że tenis potrzebuje drobnych korekt, by zawodniczki mogły skuteczniej radzić sobie z trudnymi warunkami. – Wszyscy powinniśmy być świadomi tego, co dzieje się z klimatem i starać się jak najlepiej chronić planetę – mówiła, cytowana przez portal puntodebreak.com. – Lubię mecze rozgrywane rano, ale jeśli już musimy grać w takich upałach, to może organizatorzy powinni dać nam pięć sekund więcej na użycie ręcznika i chwilę więcej na złapanie oddechu. W takich warunkach naprawdę o to trudniej – apelowała.

    Teraz przed liderką polskiego tenisa kolejne wielkie wyzwanie – półfinał z Jeleną Rybakiną. Historia ich spotkań przemawia nieznacznie za Świątek, która prowadzi w bilansie 5:4. – Mecze z Jeleną zawsze są bardzo intensywne. Rzadko daje przeciwniczce szanse, ma świetny serwis i znakomicie porusza się z głębi kortu, mimo że jest wysoka. Potrafi perfekcyjnie kryć całą powierzchnię. Trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, żeby wykorzystać nieliczne okazje – tłumaczyła Iga, dodając, że jest zadowolona ze swojej postawy w Cincinnati. – Cieszę się, że z każdym meczem robię postępy – zaznaczyła.

    Spotkanie Świątek z Rybakiną odbędzie się w niedzielę, 17 sierpnia. Godzina rozpoczęcia nie została jeszcze ogłoszona. Zwyciężczyni zagra w finale z Jasmine Paolini lub Wieroniką Kudiermietową. Z turniejem pożegnały się już dwie największe faworytki – Aryna Sabalenka i Coco Gauff – co sprawia, że najwyżej rozstawioną zawodniczką pozostałą w stawce jest właśnie Iga Świątek, aktualnie trzecia tenisistka świata.

  • Nazwali Świątek “polską oszustką”. Tak zareagowali po meczu z Rosjanką

    Nazwali Świątek “polską oszustką”. Tak zareagowali po meczu z Rosjanką

    Rosyjskie media znów atakują Igę Świątek. Sportbox.ru nie przebiera w słowach po meczu z Anną Kalińską

    Iga Świątek pewnie zameldowała się w półfinale prestiżowego turnieju WTA 1000 rozgrywanego na twardych kortach w Cincinnati. Polska liderka światowego tenisa pokonała w ćwierćfinale Rosjankę Annę Kalińską 6:3, 6:4 i po raz trzeci z rzędu znalazła się w najlepszej czwórce tej imprezy. Zanim jednak doszło do meczu, rosyjskie media ponownie postanowiły uderzyć w naszą zawodniczkę.

    Portal Sportbox.ru, który już wcześniej zasłynął z obraźliwych publikacji, w których Świątek nazywano wręcz „polską oszustką”, tym razem przed spotkaniem grzmiał, że Anna Kalińska została potraktowana niesprawiedliwie przez organizatorów. W tytule tekstu pojawiły się mocne słowa: „Rosyjska tenisistka w USA w niemożliwych warunkach. W imię polskiej dopingowiczki”. Już sam nagłówek jasno sugerował, że celem ataku była Polka.

    Po zakończonym meczu na łamach tego samego serwisu pojawił się kolejny paszkwil. Dziennikarze nie kryli rozczarowania porażką Rosjanki i pozwolili sobie na kolejne personalne ataki. „Amerykanie wystawili piękność z Rosji. Ale Anna i tak walczyła z oszustką Świątek” – brzmiał jeden z nagłówków, który od razu zwrócił uwagę swoją agresywną retoryką.

    Mecz trwał godzinę i 34 minuty. Choć Kalińska momentami była w stanie nawiązać wyrównaną walkę, ostatecznie musiała uznać wyższość Polki. Rosjanka, rozstawiona z numerem 28, odpadła z turnieju po raz pierwszy przegrywając z rywalką z czołowej trójki rankingu WTA. Wcześniej jej bilans w takich meczach wynosił 4–0.

    Sportbox.ru skupił się nie tylko na wyniku, ale i na narzekaniach Kalińskiej sprzed spotkania. Zawodniczka twierdziła, że terminarz działał na jej niekorzyść i że była poszkodowana przez organizatorów. W trakcie meczu zaczęły doskwierać jej także problemy zdrowotne, co – zdaniem rosyjskich dziennikarzy – miało wpłynąć na przebieg gry.

    Zdecydowanie inny ton przyjęły inne rosyjskie portale. Sports.ru docenił poziom pojedynku i pochwalił obie tenisistki, podkreślając, że był to wartościowy mecz dla kibiców. Z kolei serwis sovsport.ru ograniczył się do podania najważniejszych statystyk: pięć asów Kalińskiej, pięć podwójnych błędów serwisowych, jeden wykorzystany break point, a po drugiej stronie – dwa asy Świątek, trzy podwójne błędy i trzy przełamania na jedenaście okazji.

    Dziennikarze zwrócili też uwagę, że dla Świątek był to już 21. półfinał turnieju rangi WTA 1000 w karierze. Od czasu wprowadzenia tej kategorii w 1990 roku tylko Martina Hingis i Maria Szarapowa osiągały taki wynik w młodszym wieku.

    Polka w pomeczowym wywiadzie zachowała spokój i poczucie humoru. – Jak dbam o spokój na korcie? Nie ma żadnych sekretów, po prostu piję… wodę (śmiech). To wszystko. Musimy się przyzwyczaić do trudnych warunków, bo świat się zmienia i będzie coraz trudniej – podkreśliła.

    Świątek w półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią hitowego pojedynku Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

    Nie brakowało również komentarzy polskich dziennikarzy. Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl zauważyła, że Kalińska próbowała różnymi sposobami „zamęczyć” Polkę, ale ta zachowała konsekwencję i kontrolę. – Kalinska przewidziała przebieg tego meczu już ponad rok temu, ale nie udało jej się oszukać przeznaczenia – pisała dziennikarka, podkreślając, że w opisie gry Rosjanki komentatorka powtarzała jedno słowo: zmęczenie.

    Świątek udowodniła po raz kolejny, że jest w świetnej formie fizycznej i mentalnej, a odpowiedzią na medialne ataki zza wschodniej granicy była najlepsza możliwa odpowiedź – wygrana na korcie.

  • Cały świat usłyszał słowa Świątek. “Myślę, że będzie coraz gorzej”

    Cały świat usłyszał słowa Świątek. “Myślę, że będzie coraz gorzej”

    Iga Świątek w świetnym stylu awansowała do półfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując Annę Kalinską 6:3, 6:4. Tym samym Polka skutecznie zrewanżowała się Rosjance za porażkę sprzed kilku miesięcy w Dubaju. Choć wynik może sugerować pewną przewagę, trzecia rakieta świata w pomeczowym wywiadzie zaznaczyła, że spotkanie wcale nie należało do łatwych. Następnie, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, zdradziła swój prosty sposób na utrzymanie koncentracji i odpowiedniego nawodnienia. – Piję… oczywiście wodę – powiedziała z uśmiechem, co wywołało salwę śmiechu na trybunach.

    Świątek rozgrywa w Cincinnati znakomity turniej. W drugiej rundzie bez większych problemów pokonała Anastazję Potapową 6:1, 6:4, a w trzeciej awansowała walkowerem po tym, jak Marta Kostiuk z powodu kontuzji nie mogła wyjść na kort. W ćwierćfinale jej rywalką była Sorana Cirstea, która walczyła ambitnie, lecz musiała uznać wyższość Polki, przegrywając w dwóch setach.

    Według wyliczeń profilu „The Tennis Letter”, zwyciężczyni tegorocznego Wimbledonu awansowała właśnie do swojego 24. ćwierćfinału imprezy rangi WTA 1000 i trzeciego z rzędu w Cincinnati. Co więcej, Świątek jest najmłodszą tenisistką od czasów Simony Halep w 2015 roku, która dokonała tego wyczynu trzy razy z rzędu.

    Spotkanie z Kalinską zaczęło się od problemów Rosjanki. Przy stanie 2:1 poprosiła ona o przerwę medyczną z powodu urazu, po której wróciła na kort z opatrunkiem na lewej łydce. Od tego momentu Świątek zdecydowanie przyspieszyła grę, wygrywając cztery z kolejnych sześciu gemów i zamykając pierwszego seta wynikiem 6:3. W drugiej partii utrzymała kontrolę nad przebiegiem meczu, zwyciężając 6:4 i kończąc całe spotkanie w dwóch setach.

    Po meczu Polka przyznała, że starcie w Cincinnati różniło się od tego w Dubaju. – Cieszę się, że od początku byłam aktywna i grałam swoją grę. Utrzymałam intensywność i wywierałam presję, choć wcale nie było łatwo – mówiła na korcie.

    Zapytana o radzenie sobie z ekstremalnym upałem, z uśmiechem odpowiedziała: – Po prostu piję… wodę, oczywiście. Po chwili jednak dodała na poważnie refleksję o zmianach klimatycznych: – Szczerze mówiąc, musimy przyzwyczaić się do tego, jak zmienia się świat. Myślę, że będzie tylko gorzej.

    W półfinale Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina. Niezależnie od tego, która z nich awansuje, Polkę czeka bardzo wymagający mecz – zarówno liderka rankingu z Białorusi, jak i Kazaszka już wielokrotnie udowadniały, że potrafią stawić jej twardy opór.

  • Świat zobaczył, jak Świątek “traktuje” rywalki. “Nie mogę oddychać”

    Świat zobaczył, jak Świątek “traktuje” rywalki. “Nie mogę oddychać”

    W poniedziałek zwycięstwo bez gry po walkowerze rywalki, w piątek awans po kreczu przeciwniczki – niewiele brakowało, by właśnie tak wyglądała droga Igi Świątek w tegorocznym turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Tymczasem w skrajnie trudnych, dusznych warunkach w USA można było wyraźnie zobaczyć, w jak znakomitej dyspozycji fizycznej znajduje się Polka – szczególnie na tle swoich rywalek. Świątek zameldowała się już w półfinale, w którym zmierzy się z Jeleną Rybakiną.

    Przypomnijmy, że miesiąc temu, podczas meczu czwartej rundy Wimbledonu, Clara Tauson krzyczała w trakcie starcia z Polką: „Ku**a, nie mogę oddychać”. Duński dziennik Ekstra Bladet opisywał wtedy, że mimo ogromnych problemów zdrowotnych Dunka dokończyła spotkanie. Podobnie w Cincinnati – Anna Kalinska, choć zmagała się z kontuzją, walczyła do końca, starając się przeciwstawić faworytce. Takie sytuacje, powtarzające się w meczach Świątek, pokazują jednak, że wiele przeciwniczek nie wytrzymuje fizycznego tempa, jakie narzuca liderka polskiego tenisa.

    Po 45 minutach ćwierćfinału z Kalinską Iga zmieniła jedynie przepoconą koszulkę i czapkę, po czym natychmiast była gotowa grać dalej. Prowadziła wówczas 6:3, a Rosjanka udała się na dłuższą przerwę medyczną. Pierwsze wątpliwości co do tego, czy Kalinska dokończy mecz, pojawiły się już po kwadransie gry, gdy przy stanie 2:1 dla Świątek poprosiła o interwencję fizjoterapeutki. Z lodem na karku, zabandażowaną łydką i po dawce środków przeciwbólowych wróciła jednak na kort. Tymczasem Polka, mimo upału sięgającego 30 stopni i wilgotności powyżej 70 proc., poruszała się energicznie, jakby warunki nie robiły na niej większego wrażenia.

    Rosjanka jeszcze dzień wcześniej publicznie skarżyła się na harmonogram gier, twierdząc, że nie miała czasu na regenerację po spotkaniu z Jekateriną Aleksandrową, które zakończyło się po północy. Świątek faktycznie skończyła swój mecz poprzedniej rundy około 12 godzin wcześniej, ale i tak Kalinska miała ponad dobę odpoczynku – co w tourze WTA wcale nie jest rzadkością.

    W trakcie meczu Rosjanka wielokrotnie sygnalizowała ból łydki, lecz nie zrezygnowała z gry. Obroniła nawet cztery piłki meczowe przy stanie 3:6, 4:5, imponując walecznością. Jednak Świątek zachowała pełen spokój, serwując na zwycięstwo do 15 i wykorzystując piątego meczbola.

    Takie scenariusze w spotkaniach Igi zdarzają się regularnie. Od momentu, gdy została numerem jeden światowego rankingu, aż osiem razy wygrała mecze dzięki walkowerowi lub kreczowi rywalki – m.in. z Martą Kostiuk, Danielle Collins, Caroline Wozniacki, Karoliną Plíškovą, Łesią Curenko czy Ons Jabeur. Sama Świątek w tym czasie oddała mecz przed rozpoczęciem tylko raz – w Bad Homburgu 2023 – oraz raz skreczowała w trakcie gry, w ćwierćfinale w Rzymie przeciwko Rybakinie z powodu kontuzji uda.

    Tamten rzymski mecz wywołał falę absurdalnych komentarzy w mediach społecznościowych, jakoby Iga symulowała uraz, co stanowczo zdementowała jej psycholożka Daria Abramowicz, podkreślając, że takie insynuacje są krzywdzące i naruszają granice prywatności.

    Historia pojedynków z Kalinską ma dodatkowy wątek – jedyne wcześniejsze starcie tych tenisistek, w Dubaju 2024, Świątek przegrała 4:6, 4:6. Dopiero później ujawniono, że tamtego dnia Polka zmagała się z objawami COVID-19, mając problemy z oddychaniem i koncentracją. Mimo tego nie zeszła z kortu, walcząc do końca – co jeszcze bardziej podkreśla jej odporność fizyczną i mentalną.

  • Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek z Rosjanką

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek z Rosjanką

    Iga Świątek bez większych kłopotów zameldowała się w półfinale turnieju WTA w Cincinnati, pokonując Annę Kalinską 6:3, 6:4. Jej kolejną rywalką może być Aryna Sabalenka – pod warunkiem, że Białorusinka poradzi sobie z Jeleną Rybakiną. Dzisiejsza wygrana Polki ma jednak także znaczenie w kontekście rankingu WTA, w którym Świątek zbliżyła się do wiceliderki, Coco Gauff.

    W Cincinnati wszystko układa się dla Igi Świątek zgodnie z planem. Polka pozostaje niepokonana w tym turnieju i jak dotąd nie straciła nawet seta. Najtrudniejszą przeprawę miała w starciu z Soraną Cirsteą, lecz i Rumunkę pokonała pewnie – 6:4, 6:3.

    Ćwierćfinałowy pojedynek z Anną Kalinską nie zmienił tej passy. Świątek kontrolowała przebieg meczu, zwyciężając 6:3, 6:4, i wywalczyła awans do najlepszej czwórki turnieju. Dzięki temu dopisała do swojego konta kolejne punkty rankingowe, zmniejszając stratę do Coco Gauff.

    Obecnie w rankingu WTA LIVE Świątek ma 7323 punkty, podczas gdy Amerykanka – 7874. Jeżeli Gauff przegra w nocy z piątku na sobotę z Jasmine Paolini, nie poprawi już swojego dorobku w Cincinnati. Wówczas Polka wciąż będzie mogła ją dogonić, jednak aby wyprzedzić wiceliderkę, musiałaby sięgnąć po tytuł – wtedy jej bilans wzrósłby do 7933 punktów.

    Liderką światowej klasyfikacji pozostaje Aryna Sabalenka z dorobkiem 11 225 punktów i jej pozycja nie jest zagrożona, niezależnie od wyników pozostałych spotkań.

    W półfinale Świątek zmierzy się z triumfatorką meczu Sabalenka – Rybakina. Drugi półfinał utworzą zwyciężczynie pojedynków Warwara Graczowa – Wieronika Kudiermietowa oraz Coco Gauff – Jasmine Paolini. Turniej WTA w Cincinnati można śledzić na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.