Category: Uncategorized

  • Świątek nawet nie zdążyła wyjść na finał. Cudowne wieści. To już hegemonia

    Świątek nawet nie zdążyła wyjść na finał. Cudowne wieści. To już hegemonia

    Iga Świątek od lat uchodzi za królową gry na mączce, ale coraz częściej można usłyszeć, że ten tytuł wcale nie oddaje pełni jej możliwości. Jak podaje portal Tennis365.com, Polka osiąga jeszcze lepsze rezultaty na kortach twardych – szczególnie w finałach. Jej skuteczność w meczach o tytuł na tej nawierzchni wynosi aż 85,7 proc., co jest absolutnym rekordem w historii WTA. W nocy z poniedziałku na wtorek Świątek stanie przed szansą na poprawienie tego niesamowitego wyniku, walcząc o triumf w turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

    Świątek dotarła do finału w znakomitym stylu – nie straciła ani jednego seta. W decydującym spotkaniu zmierzy się z Włoszką Jasmine Paolini, a pierwszy serwis zaplanowany jest nie wcześniej niż o północy czasu polskiego. Atutem Polki, poza wyśmienitą formą w ostatnich dniach, pozostaje wspomniany rekordowy bilans finałów na hardcourcie.

    W zestawieniu przygotowanym przez Tennis365.com uwzględniono jedynie tenisistki, które rozegrały na tej nawierzchni przynajmniej dziesięć finałów. Świątek ma ich już za sobą 14, z czego 12 zwycięskich. To kapitalny sygnał przed meczem z Paolini. Co ciekawe, oba przegrane finały na twardej nawierzchni przyniosły jej starcia z jedną rywalką – Barborą Krejcikovą. Czeszka potrafiła ograć Polkę dwukrotnie w krótkim odstępie czasu: najpierw w hali w Ostrawie (październik 2022), a następnie w Dubaju (luty 2023).

    Na ceglanej nawierzchni bilans Polki również robi wrażenie – 10 zwycięstw w 12 finałach, co daje skuteczność na poziomie 83,3 proc. Jednak to właśnie triumfy na hardcourcie, z finałem US Open 2022 na czele, budują jej największą legendę. Wkrótce Świątek wróci do Nowego Jorku, by spróbować powtórzyć tamten sukces. Zanim jednak to nastąpi, kibice czekają na jej ostatni akcent w Cincinnati, który może być idealnym wstępem do kolejnej batalii o wielkoszlemową chwałę.

  • Tak Włosi nazwali Świątek przed finałem z Paolini. “Temat tabu”

    Tak Włosi nazwali Świątek przed finałem z Paolini. “Temat tabu”

    Iga Świątek stanie do finałowej rywalizacji turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w którym jej przeciwniczką będzie Jasmine Paolini. We włoskiej prasie przed tym starciem dominuje jeden, dość niewygodny dla ich reprezentantki temat.

    Polka w świetnym stylu zameldowała się w meczu o tytuł, wygrywając z Jeleną Rybakiną 7:5, 6:3. W pierwszym secie Świątek odrobiła stratę z 3:5 i przechyliła szalę na swoją korzyść. Paolini z kolei stoczyła trzysetowy bój z Weroniką Kudiermietową, triumfując 6:3, 6:7(2), 6:3. Media na Półwyspie Apenińskim nie szczędzą komplementów tenisistce z Toskanii, ale jednocześnie przypominają o jej największym problemie.

    Świątek zdecydowaną faworytką

    „La Gazzetta dello Sport” i portal sport.virgilio.it zwracają uwagę, że bilans bezpośrednich spotkań obu zawodniczek jednoznacznie przemawia za Polką. Do tej pory mierzyły się pięciokrotnie i wszystkie mecze padły łupem Świątek, najczęściej w bardzo przekonującym stylu. Wystarczy przypomnieć półfinał w Bad Homburg w tym sezonie, w którym liderka polskiego tenisa wygrała 6:3, 6:1.

    „Przed Paolini stoi teraz najtrudniejsza przeszkoda – Iga Świątek. Starcia z nią to dla Włoszki prawdziwy temat tabu” – podkreśla sport.virgilio.it.

    Rewanż za Roland Garros

    „Świątek jest świeżo po triumfie na Wimbledonie i w ostatnich tygodniach prezentuje się jak odrodzona. Finał w Cincinnati będzie jednocześnie rewanżem za mecz o tytuł na Roland Garros w 2024 roku, w którym Polka, grając jak prawdziwa kosmitka, pewnie zwyciężyła. Paolini znów nie jest stawiana w roli faworytki, choć tym razem różnica poziomu może być mniejsza niż 14 miesięcy temu” – pisze La Gazzetta dello Sport.

    Premia dla Świątek

    Dziennikarze zaznaczają również, że ewentualne zwycięstwo w Cincinnati przyniesie Świątek nie tylko drugie trofeum w sezonie, ale także powrót na 2. pozycję w światowym rankingu – co będzie dodatkową nagrodą za świetną formę.

    Raszynianka po raz pierwszy w karierze wystąpi w finale turnieju w Cincinnati. Spotkanie z Paolini zaplanowano z poniedziałku na wtorek, nie wcześniej niż o północy czasu polskiego.

  • Ogromna burza wokół Świątek po słowach legendy. “Absurdalne stwierdzenie”

    Ogromna burza wokół Świątek po słowach legendy. “Absurdalne stwierdzenie”

    Iga Świątek po znakomitym występie zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując Jelenę Rybakinę. Choć Polka zaprezentowała świetny tenis, mocno krytyczną opinią podzieliła się Lindsay Davenport. Amerykanka zasugerowała, że zwycięstwo liderki polskiego tenisa było ułatwione – co szybko spotkało się z ostrą reakcją kibiców.

    Rybakina bez recepty na Świątek

    Nie od dziś wiadomo, że Jelena Rybakina potrafi być bardzo groźną przeciwniczką. W tym sezonie jednak kompletnie nie znajduje sposobu na Igę Świątek. Panie mierzyły się już czterokrotnie i za każdym razem lepsza była Polka. W Cincinnati również potwierdziła swoją dominację – choć w półfinale w pierwszym secie przegrywała 3:5, to ostatecznie wygrała 7:5. W drugiej partii kontrolowała sytuację i zwyciężyła 6:3. Mimo to nie wszyscy doceniają klasę, jaką Polka prezentuje na korcie.

    Davenport bez ogródek

    Lindsay Davenport – była liderka rankingu i trzykrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych – otwarcie stwierdziła, że Świątek miała „ułatwione zadanie”. Jej zdaniem Polka mogła się szybciej zaaklimatyzować do trudnych warunków pogodowych, ponieważ wszystkie swoje mecze grała w godzinach przedpołudniowych (11:00 lub 13:00 czasu lokalnego). Rybakina natomiast częściej występowała wieczorem.

    – Człowiek przyzwyczaja się do takich warunków. To nie jest do końca sprawiedliwe – podsumowała Davenport.

    Kibice odpowiedzieli natychmiast

    Słowa Amerykanki wywołały burzę wśród fanów Igi. Na portalu sportskeeda.com pojawiło się wiele komentarzy krytykujących jej opinię.

    – A może spojrzeć na to inaczej? Iga grała cały czas w największym upale i powinna być jeszcze bardziej zmęczona, podczas gdy inne zawodniczki mogły rywalizować w niższych temperaturach – zwrócił uwagę jeden z kibiców.
    – Absurd. Iga nie ma wpływu na harmonogram i godzinę meczu – napisał inny.
    – Davenport rozczarowuje za każdym razem, gdy się wypowiada. Szkoda, że nie mówiła o korzystnych losowaniach Coco Gauff na US Open – dodano na jednym z profili.

    Historyczny finał przed Świątek

    Choć dyskusja wokół komentarzy Davenport trwa, fani podkreślają, że największym faktem jest świetna forma Polki. Świątek od dwóch miesięcy gra na bardzo wysokim poziomie, a w Cincinnati po raz pierwszy w karierze dotarła do finału.

    O tytuł zmierzy się z Jasmine Paolini. Obie zawodniczki grały już ze sobą pięć razy i zawsze górą była Polka. Finałowe starcie rozpocznie się o północy czasu polskiego, z poniedziałku na wtorek.

  • Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Iga Świątek w znakomitym stylu pokonała Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3 i zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Stawką poniedziałkowego meczu będzie nie tylko prestiżowy tytuł, ale także powrót Polki na pozycję wiceliderki światowego rankingu. To idealny moment na taki awans – tuż przed rozpoczęciem US Open.

    Turniej pełen znaczenia dla czołówki

    Rywalizacja w Cincinnati miała ogromne znaczenie dla całej ścisłej czołówki WTA. Do Stanów Zjednoczonych przyjechało aż osiem z dziesięciu najlepszych tenisistek rankingu. W tym gronie znalazły się oczywiście Aryna Sabalenka, Coco Gauff i Iga Świątek. Białorusinka i Amerykanka – główne rywalki Polki w walce o drugie miejsce – odpadły już w ćwierćfinale.

    Dla Świątek oznaczało to sporą szansę na poprawę pozycji. Liderka zestawienia Sabalenka pozostaje poza zasięgiem z dorobkiem 11 225 punktów, natomiast Coco Gauff przed półfinałami miała na koncie 7874 punkty. Polka, dzięki awansowi do półfinału, zapewniła sobie już 7323 „oczka”. Zwycięstwo w całym turnieju dałoby jej 7933 punkty i awans na drugą pozycję w rankingu.

    Atut przed US Open

    Ewentualny powrót na drugie miejsce w klasyfikacji WTA byłby dla Świątek ogromnym atutem przed US Open, które rozpocznie się 25 sierpnia. Rozstawienie z numerem dwa oznaczałoby, że Polka trafi na przeciwną stronę drabinki niż Aryna Sabalenka.

    Perfekcyjny półfinał i walka o więcej

    W niedzielnym półfinale Świątek zagrała znakomicie i pewnie pokonała Rybakinę. Dzięki temu Polka ma już 7583 punkty, a w poniedziałek stanie do walki o zwycięstwo w prestiżowym turnieju i pozycję wiceliderki WTA. Aby tego dokonać, musi pokonać triumfatorkę drugiego półfinału, w którym zmierzyły się Weronika Kudiermietowa i Jasmine Paolini.

    Zmiany w rankingu za plecami Świątek

    Dla Rybakiny półfinałowa porażka oznacza duży zawód – Kazaszka miała szansę przesunąć się nawet o dwie lokaty w górę, lecz po turnieju jej dorobek stopniał do 3663 punktów, co oznacza, że pozostaje na 10. miejscu.

    Z kolei Paolini może zanotować awans – samo dotarcie do finału daje jej co najmniej 4116 punktów, co pozwoli wyprzedzić Amandę Anisimovą. Włoszka, póki co, plasuje się na dziewiątej pozycji.

    Ranking WTA (stan na 17.08.2025)

    1. Aryna Sabalenka – 11 225 pkt

    2. Coco Gauff – 7874 pkt

    3. Iga Świątek – 7583 pkt

    4. Jessica Pegula – 4903 pkt

    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt

    6. Madison Keys – 4689 pkt

    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt

    8. Amanda Anisimova – 3859 pkt

    9. Jasmine Paolini – 3856 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3663 pkt

    30. Magdalena Fręch – 1626 pkt

    36. Magda Linette – 1404 pkt

  • Iga Świątek poznała rywalkę w finale! Ależ to był thriller

    Iga Świątek poznała rywalkę w finale! Ależ to był thriller

    Świątek poznała rywalkę w finale Cincinnati. Paolini po trzysetowej batalii pokonała Kudiermietową

    Iga Świątek w znakomitym stylu wywalczyła awans do finału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, po tym jak w półfinale pokonała Jelenę Rybakinę. Polka mogła więc spokojnie czekać na rozstrzygnięcie drugiego półfinału, w którym zmierzyły się Jasmine Paolini (9. WTA) i Weronika Kudiermietowa (36. WTA). Choć początek wskazywał na łatwe zwycięstwo Włoszki, spotkanie zamieniło się w długi i emocjonujący pojedynek, który trwał blisko dwie i pół godziny.

    Nierówny półfinał, daleki od poziomu Świątek i Rybakiny

    Faworytką meczu była wyżej notowana Paolini, jednak Kudiermietowa w Cincinnati udowodniła, że potrafi sprawić niespodziankę. Na drodze do półfinału Rosjanka wyeliminowała m.in. Belindę Bencic (19. WTA), Clarę Tauson (15. WTA) oraz Magdę Linette (40. WTA). Mimo to początek meczu wyraźnie należał do Włoszki. Grała solidnie, unikała błędów i to w zupełności wystarczyło, by poradzić sobie z dość przewidywalną rywalką. Pierwszego seta Paolini wygrała pewnie 6:3.

    Gra Kudiermietowej opierała się w dużej mierze na silnym serwisie, ale poza tym jej poczynania były czytelne i łatwe do rozpracowania. Na dodatek Rosjanka coraz częściej zdradzała oznaki frustracji. Grała szybko, a gdy popełniała błędy – jeszcze bardziej przyspieszała, co prowadziło do kolejnych pomyłek. Nastroju nie poprawiały także ciągłe komentarze jej trenera i zarazem męża, Siergieja Diemiochina, który reagował niemal na każde zagranie. Z czasem można było odnieść wrażenie, że zawodniczka zaczyna mieć dość nieustannych uwag płynących z jej boksu.

    Rosjanka wraca do gry, ale w trzecim secie górą Paolini

    Choć po pierwszym secie nic tego nie zapowiadało, Kudiermietowa zdołała odwrócić losy meczu. W drugiej partii zaczęła grać odważniej i skuteczniej, przełamała rywalkę, a po chwili doprowadziła do tie-breaka. Tam okazała się zdecydowanie lepsza – zwyciężyła 7:2 i doprowadziła do trzeciego seta.

    Decydująca partia była już znacznie bardziej wyrównana. Obie zawodniczki starały się za wszelką cenę utrzymać własne podanie, wiedząc, że jedno przełamanie może przesądzić o losach spotkania. Krytyczny moment nadszedł przy stanie 2:4, gdy Kudiermietowa oddała serwis. Choć w kolejnym gemie miała aż trzy okazje, by odrobić stratę, nie zdołała ich wykorzystać. To złamało jej opór psychiczny. Paolini przejęła inicjatywę i zakończyła mecz zwycięstwem 6:3, 6:7(2), 6:3.

    Finałowa rywalka Świątek już znana

    Włoszka po raz kolejny potwierdziła, że w 2024 i 2025 roku należy do ścisłej czołówki światowego tenisa. To właśnie ona w poniedziałek zmierzy się z Igą Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Teoretycznie zapowiada się trudniejsza przeprawa dla Polki, jednak bilans dotychczasowych spotkań obu zawodniczek jest jednoznaczny – Świątek prowadzi 5:0. Najbardziej pamiętnym pojedynkiem była oczywiście ubiegłoroczna wygrana Polki w finale Roland Garros 6:2, 6:1.

    Dla 24-letniej liderki światowego rankingu finał w Cincinnati to kolejna okazja do umocnienia swojej pozycji i zdobycia cennego tytułu przed zbliżającym się US Open. Paolini natomiast spróbuje przełamać fatalny bilans meczów z Polką i udowodnić, że także na twardych kortach potrafi rywalizować z najlepszymi.

    Finałowe starcie Świątek – Paolini odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek, o północy czasu polskiego.

    Weronika Kudiermietowa – Jasmine Paolini 3:6, 7:6(2), 3:6

  • Świątek wygrała z Paolini, ale co się stało po meczu?! “Przekroczyła granice”

    Świątek wygrała z Paolini, ale co się stało po meczu?! “Przekroczyła granice”

    Iga Świątek i Jasmine Paolini zagrają w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie zapowiada się niezwykle ciekawie, bo Włoszka nigdy nie była tak blisko pokonania Polki, jak w ubiegłym roku podczas Billie Jean King Cup. Wtedy obie zawodniczki rozegrały prawdziwy maraton, trwający 2 godziny i 38 minut, w którym każda z nich zdobyła po 105 punktów. Paolini popełniła tylko 17 niewymuszonych błędów, przy aż 32 pomyłkach Świątek. To właśnie tamten mecz pokazał, że Włoszka potrafi mocno zagrozić liderce światowego rankingu.

    Do finału w Cincinnati Iga awansowała w znakomitym stylu, pokonując w półfinale Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3. Chwilę później poznaliśmy jej rywalkę – Paolini po trzysetowym boju wygrała z Wieroniką Kudiermietową 6:3, 6:7, 6:3. To będzie szóste spotkanie obu tenisistek, choć dotąd bilans przemawia zdecydowanie na korzyść Świątek.

    Polka cztery razy zwyciężała bardzo pewnie – 6:2, 6:1 w 2018 roku w Pradze, 6:3, 6:0 w pierwszej rundzie US Open 2022, 6:2, 6:1 w finale Roland Garros 2024 oraz 6:1, 6:3 w półfinale tegorocznego turnieju w Bad Homburgu. Jedynym wyjątkiem pozostaje pamiętny pojedynek w Maladze z listopada 2024 roku, który przeszedł do historii jako jeden z najbardziej emocjonujących meczów obu tenisistek.

    Tamten bój miał ogromną wagę – Polska walczyła z Włochami o awans do finału Billie Jean King Cup. Po porażce Magdy Linette z Lucią Bronzetti, Świątek musiała wygrać z Paolini, by utrzymać nasze szanse. Nie było to łatwe, bo miała w nogach już trzy wyczerpujące spotkania singlowe i debla. Pierwszego seta przegrała 3:6, lecz później odwróciła losy meczu, zwyciężając 6:4, 6:4. Po wszystkim mówiła, że w drugim secie brakowało jej energii, którą odzyskała dopiero w decydującej partii.

    Spotkanie z Paolini było tak intensywne, że obie zawodniczki dostały pół godziny przerwy przed deblem decydującym o losach całej rywalizacji. W nim Świątek z Katarzyną Kawą zmierzyły się z Sarą Errani i Paolini. Choć Polki były skazywane na porażkę, walczyły dzielnie, przegrywając dopiero 5:7, 5:7. Cały półfinał Polska – Włochy, rozpoczęty o 17, zakończył się dopiero po północy. Świątek po wszystkim nie kryła emocji i łez, a włoscy dziennikarze podkreślali, że jej postawa była wzorem przywództwa i poświęcenia dla drużyny.

    Teraz obie tenisistki znów staną naprzeciw siebie – tym razem w wielkim finale WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu, początek o północy. Transmisja w Canal+, relacja tekstowa na żywo na Sport.pl.

    Chcesz, żebym przygotował też wersję bardziej publicystyczną – z szerszym porównaniem stylów gry Świątek i Paolini oraz kontekstem przed US Open?

  • To dlatego Iga Świątek pokonała Rybakinę. Wymowna reakcja Fissette’a

    To dlatego Iga Świątek pokonała Rybakinę. Wymowna reakcja Fissette’a

    Iga Świątek zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati! Polka w świetnym stylu pokonała Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3 i znów udowodniła, że potrafi odnaleźć się w trudnych momentach. Tym razem kluczowa okazała się podpowiedź z trybun od jej trenera Wima Fissette’a, co podkreślali również komentatorzy Canal+ Sport.

    Mecz na najwyższym poziomie

    Półfinał Świątek – Rybakina od pierwszych piłek spełniał oczekiwania kibiców. Obie tenisistki serwowały znakomicie i długo nie dopuszczały do break pointów. Do stanu 3:3 żadna z nich nie pozwoliła rywalce na choćby cień przewagi przy własnym podaniu. – To sześć gemów na absolutnie światowym poziomie – komentował Dawid Celt w Canal+ Sport.

    Pierwsze problemy pojawiły się jednak po stronie Świątek. Rybakina zaczęła coraz lepiej returnować, atakować już od początku wymian i w końcu przełamała Polkę. Liderka rankingu przegrywała 3:5, a sytuacja stawała się coraz trudniejsza.

    Decydująca wskazówka Fissette’a

    W tym momencie na wagę złota okazała się rada z trybun. – Pozycja różna przy serwisie – krzyknął Wim Fissette. Komentatorzy natychmiast podchwycili problem, wskazując, że Iga stoi zbyt głęboko i brakuje jej ruchu do przodu. Sama zawodniczka po jednym z punktów przyznała: „Jestem za daleko”.

    Korekta ustawienia zadziałała błyskawicznie. Świątek zaczęła wchodzić głębiej w kort, przejmowała inicjatywę i zmuszała rywalkę do biegania. Efekt? Fenomenalna końcówka seta – od stanu 3:5 do 7:5, z bilansem punktów 12:3 na korzyść Polki. Rybakina, która chwilę wcześniej serwowała na zwycięstwo w partii, całkowicie się pogubiła.

    Świątek nie zwolniła tempa

    W drugim secie obraz gry był już wyraźnie korzystniejszy dla Świątek. Polka szybko odskoczyła na 4:1, grała pewnie i skutecznie broniła się nawet w najtrudniejszych momentach – przy stanie 4:2 obroniła dwa break pointy, pokazując świetną defensywę. Rybakina próbowała reagować, jej trener Stefano Vukov starał się ją mobilizować, ale nie przynosiło to efektu. Świątek była w pełni kontrolowała sytuację i zakończyła mecz wynikiem 7:5, 6:3.

    Awans w wielkim stylu

    To zwycięstwo to dowód, że liderka światowego rankingu potrafi nie tylko walczyć o każdy punkt, ale też błyskawicznie dostosować się do sytuacji i wprowadzać poprawki w swojej grze. Właśnie to – zdaniem ekspertów – przesądziło o jej awansie.

    W finale w Cincinnati Iga Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Jasmine Paolini – Weronika Kudiermietowa. Decydujący pojedynek rozpocznie się o północy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Transmisja w Canal+ Sport, relacja na Sport.pl.

  • Świątek przegrywała już 3:5. Cały świat zobaczył, co zrobiła Rybakina

    Świątek przegrywała już 3:5. Cały świat zobaczył, co zrobiła Rybakina

    Iga Świątek w półfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati przeszła przez poważny test i wyszła z niego zwycięsko. Polka przegrywała w pierwszym secie już 3:5, a po kolejnych potężnych uderzeniach Jeleny Rybakiny nieraz bezradnie rozkładała ręce. Jednak w kluczowym momencie odnalazła właściwy rytm, wykorzystała słabsze chwile rywalki i odwróciła losy spotkania. Ostatecznie wygrała 7:5, 6:3 i po raz pierwszy w karierze awansowała do finału tej prestiżowej imprezy.

    Na początku półfinału uwagę komentatorów przykuwał znakomity serwis Rybakiny – Kazaszka raz po raz posyłała piłki z prędkością i precyzją, która robiła ogromne wrażenie. Jednak kiedy Świątek zaczęła coraz skuteczniej odpowiadać, gra wicemistrzyni Wimbledonu 2022 nagle się posypała. Właśnie wtedy Polka przejęła inicjatywę i zdołała przechylić szalę pierwszego seta na swoją korzyść.

    Choć oficjalnie był to pojedynek trzeciej i dziesiątej tenisistki rankingu WTA, atmosfera wokół meczu wskazywała, że mamy do czynienia z prawdziwym tenisowym hitem. Wielu kibiców liczyło na starcie Świątek z Aryną Sabalenką, ale Białorusinka została wcześniej pewnie wyeliminowana przez Rybakinę. Świątek z kolei do półfinału dochodziła bez większych problemów, wygrywając wcześniejsze mecze w stosunkowo komfortowych warunkach.

    Pierwszy set półfinału miał jednak zupełnie inny przebieg. Obie tenisistki niemal bezbłędnie serwowały – skuteczność pierwszego podania sięgała 90 procent. Świątek popełniała wprawdzie więcej podwójnych błędów, bo rywalka agresywnie atakowała jej drugie podanie, ale w decydującej fazie partii to Rybakina zaczęła tracić rytm. Polka wygrała cztery gemy z rzędu, doprowadzając do sensacyjnego odwrócenia wyniku i triumfu 7:5.

    W drugim secie uwidoczniło się zmęczenie Rybakiny, która w drodze do półfinału spędziła na korcie ponad osiem godzin – niemal dwa razy więcej niż Świątek. Polka dominowała i mogła zakończyć mecz jeszcze szybciej, ale przy stanie 5:2 nie wykorzystała dwóch piłek meczowych. Dopiero w kolejnym gemie postawiła kropkę nad „i”.

    Niedzielne starcie było już piątym pojedynkiem Świątek i Rybakiny w tym sezonie. Dwa lata temu to Kazaszka miała nad Polką przewagę w bezpośrednich starciach, ale teraz sytuacja się odwróciła – Świątek wygrała wszystkie cztery spotkania w 2024 roku i prowadzi w całej rywalizacji 6:4. Dodatkowo zablokowała rywalce szansę na 24. zwycięstwo w karierze nad tenisistką z czołowej dziesiątki rankingu.

    Awans do finału w Cincinnati to dla Świątek przełamanie – wcześniej dwukrotnie kończyła udział w tym turnieju na półfinale. Teraz, po raz pierwszy od 15 miesięcy, powalczy o tytuł w turnieju rangi WTA 1000. W poniedziałek jej przeciwniczką będzie zwyciężczyni starcia Jasmine Paolini – Wieronika Kudiermietowa.

  • To ona zdobędzie więcej tytułów Wielkiego Szlema. Legenda wydała werdykt

    To ona zdobędzie więcej tytułów Wielkiego Szlema. Legenda wydała werdykt

    Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy może Iga Świątek? Która z nich zapisze na swoim koncie najwięcej wielkoszlemowych triumfów? Na razie zdecydowaną liderką w tym zestawieniu jest Polka, ale pytanie brzmi, czy utrzyma przewagę także w dłuższej perspektywie. Wątpliwości w tej kwestii nie miała Lindsay Davenport, która wprost wskazała swoją faworytkę i uzasadniła wybór. Co ciekawe, nie jest w tym osamotniona.

    Latem 2025 roku Iga Świątek przełamała barierę kortów trawiastych i sięgnęła po zwycięstwo w Wimbledonie. W finale nie dała najmniejszych szans Amandzie Anisimovej, wygrywając w imponującym stylu 6:0, 6:0. Był to nie tylko jej pierwszy triumf w Londynie, lecz także szósty tytuł wielkoszlemowy w karierze i pierwszy od ponad roku. Dzięki temu umocniła swoją pozycję jako najbardziej utytułowana zawodniczka spośród obecnego TOP 3 rankingu WTA. Pytanie jednak brzmi: czy pozostanie na czele tego wyścigu już na zawsze?

    Davenport nie ma wątpliwości: Świątek zdominuje erę
    W rozmowie z Tennis Channel Live była mistrzyni wielkoszlemowa, Lindsay Davenport, jasno wskazała, kto według niej zakończy karierę z największą liczbą tytułów. – Stawiam na Igę – powiedziała bez wahania, a następnie szczegółowo uzasadniła swój wybór.

    – Kontynuuje dokładnie to, co powinna robić w tym momencie swojej kariery. Jej podejście jest pełne zaangażowania – wszystko, czego chce, to grać i odnosić sukcesy. Jest temu całkowicie oddana. Ma wszystkie niezbędne cechy i moim zdaniem w najbliższym czasie nie grozi jej wypalenie. Dlatego sądzę, że zakończy karierę z dwucyfrową liczbą tytułów wielkoszlemowych – prognozowała Davenport, cytowana przez tennisuptodate.com.

    Podobne zdanie wyraziła także Coco Vandeweghe. Była amerykańska tenisistka nie tylko zgodziła się z Davenport, ale również wskazała konkretną liczbę trofeów, które Świątek może zdobyć. – Ja również uważam, że Iga zakończy karierę z dwucyfrowym wynikiem. Jeśli miałabym wskazać dokładniej, postawiłabym na dwanaście – oceniła.

    Nie oznacza to jednak, że Sabalenka czy Gauff zostały całkowicie skreślone. Obie mają już na swoim koncie wielkoszlemowe sukcesy – Białorusinka trzy, a Amerykanka dwa – jednak to Świątek, zdaniem ekspertek, ma największe szanse na wypracowanie trwałej przewagi.

    Cincinnati i US Open – kolejne wyzwania
    Już w najbliższych tygodniach czołowa trójka światowego rankingu znów powalczy o najcenniejsze trofea. 24 sierpnia startuje główna drabinka US Open. Każda z nich wie, jak smakuje triumf w Nowym Jorku: Świątek wygrała tu w 2022 roku, Gauff rok później, a Sabalenka broni tytułu wywalczonego w 2024.

    Na razie jednak oczy kibiców skierowane są na Cincinnati. To właśnie tam Iga Świątek, jako jedyna z TOP 3, wciąż pozostaje w grze o zwycięstwo w turnieju WTA 1000. W półfinale zmierzy się z groźną Jeleną Rybakiną. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19:00 czasu polskiego. Relację na żywo będzie można śledzić na stronie głównej Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

  • Mecz Igi Świątek już “rozstrzygnięty”. Poszło w świat

    Mecz Igi Świątek już “rozstrzygnięty”. Poszło w świat

    Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną w półfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Stawką pojedynku będzie nie tylko awans do finału prestiżowej imprezy, ale również szansa Polki na powrót na drugie miejsce w rankingu WTA. Aby tego dokonać, 24-latka musi zwyciężyć w całych rozgrywkach.

    Świątek kontra Rybakina – pojedynek o wielką stawkę

    Droga do półfinału nie była łatwa, ale Świątek w imponującym stylu poradziła sobie z kolejnymi rywalkami. Teraz czeka ją starcie z Rybakiną, która wcześniej wyeliminowała Arynę Sabalenkę. Spotkanie zapowiada się niezwykle emocjonująco, bo obie tenisistki należą do absolutnej czołówki światowego touru.

    W tym sezonie Polka i Kazaszka grały już ze sobą trzykrotnie – w United Cup, w Dausze oraz podczas Roland Garros. Za każdym razem górą była Świątek, która w tych starciach straciła jedynie jednego seta. Mimo tego eksperci nie są zgodni, kto wyjdzie zwycięsko z półfinału w Cincinnati.

    Opinie ekspertów – dwa różne spojrzenia

    Według portalu tennis.com spotkanie przypomina „rzut monetą”, jednak nawierzchnia w Cincinnati może sprzyjać Rybakinie. „Szybsze, twarde korty bardziej odpowiadają jej stylowi gry. Pokonała już Świątek czterokrotnie, w tym dwukrotnie na mączce, którą Polka szczególnie lubi. To daje jej pewność siebie, by znów powalczyć o zwycięstwo” – ocenia serwis, wskazując Kazaszkę jako faworytkę meczu.

    Z kolei sportskeeda.com widzi przewagę po stronie Polki. Eksperci zwracają uwagę na statystyki serwisowe obu zawodniczek – Rybakina jest bardzo skuteczna przy pierwszym podaniu, ale Świątek w ostatnich tygodniach lepiej radziła sobie pod presją i udowodniła, że potrafi wygrywać nawet w trudnych momentach. „Polka ma przewagę mentalną i powinna rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Typ: Świątek wygra w trzech setach” – czytamy w analizie.

    Kiedy mecz Świątek – Rybakina?

    Organizatorzy ogłosili, że półfinał Świątek – Rybakina rozpocznie się w sobotę o godzinie 19:00 czasu polskiego. Relacja na żywo dostępna będzie na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE. Drugi półfinał, w którym zmierzą się Jasmine Paolini i Wieronika Kudiermietowa, zaplanowano nie wcześniej niż na 21:00.

    Czy Iga Świątek utrzyma zwycięską passę i awansuje do finału w Cincinnati? A może to Jelena Rybakina wykorzysta atut szybszych kortów i spróbuje przełamać serię porażek z Polką? Odpowiedź poznamy już w sobotni wieczór.