Category: Uncategorized

  • Gotuje się po porażce Świątek, mają już dość. “Obraz nędzy i rozpaczy”

    Gotuje się po porażce Świątek, mają już dość. “Obraz nędzy i rozpaczy”

    Po porażce Igi Świątek ze sklasyfikowaną na 24. miejscu w rankingu WTA Emmą Navarro w sieci zawrzało. Internauci zdają się mieć już dość rozczarowań i słabszego sezonu w wykonaniu Polki. Smutno podsumowują formę i wyniki tenisistki. Są też jednak tacy, którzy w jej rychłym pożegnaniu z Bad Homburg doszukali się pozytywu.
    Iga Świątek w Bad Homburg

    Iga Świątek w Bad HomburgIMAGO/Steffie Wunderl/Imago Sport and News/East NewsEast News

    Porażka Igi Świątek z Emmą Navarro (5:7, 6:2, 3:6) w pierwszym meczu turnieju WTA Bad Homburg wywołała w sieci burzliwą dyskusję. Kibice niepokoją się, że przegrana przyszła w ważnym momencie sezonu – tuż przed startem Wimbledonu (29 czerwca – 12 lipca). Dyskutują nie tylko o samym wyniku, ale też w ogóle o grze Polki. I wyciągają mało optymistyczne wnioski.

    Martwią się o Świątek po porażce przed Wimbledonem. “Bolesny sezon”

    Część internautów ma już dość i wprost wytyka Idze słabsze wyniki. “Obraz nędzy i rozpaczy, a winnych dalej brak”, “Zapowiada się bolesny sezon dla Igi. Tu już nie ma co komentować”, “Początek końca Igi – przegrany półfinał na IO. Potem było już tylko gorzej. Lała ją regularnie Ostapenko, potem doszła Rybakina i Sabalenka. Teraz regularnie przegrywa z każdą” – opisują na platformie X.

    Kiedyś rywalki Igi wychodziły wystraszone meczem, teraz Iga wychodzi wystraszona

    Są też kibice, którzy biją na alarm w sprawie tego, z jakimi przeciwniczkami ostatnimi czasy przegrywa Świątek. “Iga ma problemy już nie tylko z pokonaniem zawodniczek z 1. dziesiątki, ale coraz częściej i z drugiej i trzeciej” – martwi się jeden z fanów.

    “Chyba najsmutniejsze jest, że Iga gra jak równa z równą z Emmą Navarro. Kiedyś wygrywała z nią sety do zera. Czy kiedyś to wróci? Mam coraz większe wątpliwości” – wtóruje mu następny.

    To druga porażka Świątek z Amerykanką w dość krótkim czasie. Wcześniej Navarro wygrała w Pekinie w 2025 roku, pokonując Igę 6:4, 4:6, 6:0.

    Smutne wnioski po przegranej Świątek. “Jest na ścieżce w dół”

    Jest też grupa, która jest bardziej wyrozumiała. “Musimy jedno zrozumieć. Iga jak każdy sportowiec jest na ścieżce w dół. Nie ma co się na niej wyżywać”, “Iga płaci cenę za lata niesamowitych, nieprzerwanych sukcesów. Chciałoby się, żeby nadal wygrywała, ale spadek formy musiał przyjść – a im bardziej wyeksploatowany zawodnik, tym trudniej do dawnej formy wrócić. Kibicujmy dalej” – czytamy w komentarzach.

    W szybkim pożegnaniu z Bad Homburg starają się znaleźć choć jeden pozytyw. I doszukują się go. Opisują, że Iga będzie miała więcej czasu na aklimatyzację w Londynie, przed Wimbledonem.

    “Przynajmniej w następnym sezonie nie będzie dużo do obrony” – podsumowują, ogólnie nawiązując do słabszego sezonu 3. rakiety świata.

    Zespół Mai Chwalińskiej zabrał głos ws. sukcesu na Roland Garros. “Dopiero zaczyna to docierać”

  • Czarny dzień u Andriejewych. Wpadka Mirry. A później koniec Wimbledonu

    Czarny dzień u Andriejewych. Wpadka Mirry. A później koniec Wimbledonu

    Dla polskich kibiców środowa rywalizacja tenisowa będzie się wiązać z porażką Igi Świątek, turniejowej “1”, w Bad Homburg. Zanim jednak zawodniczki z Raszyna pożegnała się z imprezą w Hesji, dość sensacyjnie swój mecz przegrała też rozstawiona z dwójką Mirra Andriejewa. Mistrzyni Roland Garros dość gładko przegrała z niestabilną ostatnio Jekateriną Aleksandrową. A później jej rodzina otrzymała kolejny cios, wieści napłynęły z Londynu. Dotyczyły Wimbledonu.

    Erika AndriejewaRobert PrangeGetty Images

    Wimbledon zbliża się wielkimi krokami – w piątek odbędzie się ceremonia losowania, w poniedziałek ruszą zmagania w pierwszej rundzie singla kobiet i mężczyzn. Anglicy dalej bowiem, jako jedyni w Wielkim Szlemie, nie zdecydowali się na przyspieszenie o jeden dzień rywalizacji, by w miarę równomiernie rozłożyć spotkania 1/64 finału i dać nieco odpoczynku tym, którzy kończyli poprzednie turnieje w weekend.

    W tych głównych drabinkach na pewno pojawi się sześć polskich nazwisk, ale niewykluczone, że będzie też i siódme. Mowa o Katarzynie Kawie, która w czwartek zagra decydujące spotkanie, a choć jest rozstawiona z “14”, raczej nie będzie faworytką.

    33-letnia Polka grała dziś swój drugi mecz w ośrodku tenisowym w Roehampton – nie bez kłopotów pokonała Lucrezię Stefanini, Włoszka w trzecim secie miała już problemy fizyczne. Wtedy było już jasne, z kim zagra o drugi w swojej karierze Wimbledon. I ta wiadomość była ściśle związana z rodziną Andriejewych.

    Czarna środa rodziny Andriejewych. Erika podążyła śladem Mirry

    Dziś bardziej znaną tenisistką jest oczywiście 19-letnia Mirra, która niespełna trzy tygodnie temu wygrała Roland Garros. To jednak jej starsza siostra Erika przecierała szlaki w zawodowym tourze i jako pierwsza znalazła się w TOP 100 na świecie.

    Takich “tenisowych sióstr” nie ma oczywiście zbyt wiele, na pierwszy plan rzucają się oczywiście Serena i Venus Williams. Bardzo wysoko doszły siostry-bliźniaczki Pliskove – Karolina i Kristyna, choć ta druga już zakończyła karierę. No i oczywiście siostry Radwańskie, Urszula nadal jest czynną tenisistką. Można też wymieniać kolejne nazwiska: Kudiermietowe, Fruhvirtowe…
    Erika (z lewej) i Mirra Andriejewe

    Erika (z lewej) i Mirra AndriejeweJAMIE SQUIRE/Getty Images via AFP&Wu Zhizun / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    Dziś z tego siostrzanego grona to jednak Mirra Andriejewa ma najjaśniejsze perspektywy – tytuł w Paryżu potwierdził, że wkrótce może zostać światową “1”. Choć wciąż bywa niestabilna – w Bad Homburg przegrała już pierwsze spotkanie, z Jekateriną Aleksandrową. Co dziwne, oddała starszej rodaczce siedem gemów z rzędu. I przegrała: 3:6, 4:6.

    To nie była jednak jedyna zła wiadomość dla całej rodziny Andriejewych. Druga nadeszła wkrótce z Londynu, gdzie 22-letnia Erika walczyła o swój kolejny start w Wimbledonie.

    Jej przypadek jest o tyle szczególny, że rok temu Wimbledon był momentem szczególnym w karierze. To w kwalifikacjach w Roehampton sensacyjnie przegrała z Seleną Janicijevic. To była jej dziewiąte porażka z rzędu, straciła chęć gry w tenisa. Wyjechała na południe Francji, zrobiła kilka wolnych miesięcy. Wróciła jesienią, ale bez przełomu, jedyne sukcesy odnosiła w turniejach ITF.

    I na dobrą sprawę w eliminacjach Wimbledonu by nie zagrała, gdyby nie wycofania innych zawodniczek. Wskoczyła do drabinki jako przedostatnia, jednej pozycji zabrakło zaś dla Martyny Kubki.

    Awansowała do drugiej rundy, dziś o finał kwalifikacji grała z Kaylą Day – juniorską mistrzynią US Open sprzed 10 lat. I dobrze szło jej do stanu 1:1 i 30-0. A później leworęczna Amerykanka była już wyraźnie lepsza. W każdym elemencie, a zdesperowana Andriejewa starała się uderzać coraz mocniej i coraz bliżej linii. Tyle że nie trafiała, stąd aż 24 niewymuszone błędy w całym spotkaniu. Przegrała to starcie 2:6, 2:6 – i to Kayla Day będzie rywalką Kawy w czwartkowym finale.

    Znów więc tylko jedna Andriejewa zagra w Wielkim Szlemie.
    Tenisistka w niebiesko-żółtym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta, jej twarz ukazuje determinację i zaangażowanie podczas meczu na korcie.

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju tenisowym pochylona i patrząca z intensywnym wyrazem twarzy, skóra błyszcząca od potu, tło rozmyte.

    Erika Andriejewa Alex Nicodim / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Marcin Komenda: Miałem trochę wolnego i naładowałem baterię.

  • Tuż po wygranej ze Świątek zapadł werdykt ws. Navarro. WTA ogłasza ostateczną decyzję

    Tuż po wygranej ze Świątek zapadł werdykt ws. Navarro. WTA ogłasza ostateczną decyzję

    W środę zobaczyliśmy pierwszy w tym roku mecz Igi Świątek na kortach trawiastych. Nasza reprezentantka zmierzyła się z Emmą Navarro, która w ubiegłym tygodniu dotarła do finału w Nottingham. Amerykanka zwyciężyła wczoraj po trzysetowej batalii i awansowała do najlepszej “8” WTA 500 w Bad Homburg. Tuż po zakończeniu tego spotkania zapadł werdykt ws. zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych. Oficjalna informacja ukazała się także na stronie kobiecych rozgrywek.
    Iga Świątek i Emma Navarro walczyły ze sobą o awans do ćwierćfinału WTA 500 w Bad Homburg

    Iga Świątek i Emma Navarro walczyły ze sobą o awans do ćwierćfinału WTA 500 w Bad HomburgAnne-Christine POUJOULAT / AFP / Owen Hammond / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Tegoroczna rywalizacja na trawie nie rozpoczęła się zbyt dobrze dla Igi Świątek. Polka obrała tę samą ścieżkę, co w zeszłym roku i wybrała się na turniej WTA 500 w Bad Homburg. Nasza reprezentantka broniła punktów za finał sprzed 12 miesięcy. Z racji rozstawienia z “1”, 25-latka posiadała wolny los w pierwszej rundzie, w związku z czym przystąpiła do rywalizacji od drugiej fazy. Wczoraj walczyła z Emmą Navarro o ćwierćfinał. Amerykanka miała po swojej stronie pewną przewagę, bowiem rozegrała już wcześniej siedem spotkań na kortach trawiastych w sezonie 2026. W zeszłym tygodniu dotarła nawet do finału imprezy rangi “250” w Nottingham.

    W pierwszym secie środowej batalii, Polka zmagała się z dużymi problemami przy własnym podaniu. Popełniła w sumie siedem podwójnych błędów serwisowych – jeden z nich przy setbolu. W drugim gra Raszynianki wyglądała już znacznie lepiej, przez co doprowadziła do decydującej partii. Niestety, zawodniczka z USA szybko uciekła z wynikiem w trzeciej odsłonie i “dowiozła” przewagę jednego breaka do końca. Ostatecznie to tenisistka ze Stanów Zjednoczonych zwyciężyła 7:5, 2:6, 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale niemieckich rozgrywek.

    WTA przekazało komunikat ws. Emmy Navarro

    Dla Świątek oznaczało to koniec przygody z tegoroczną edycją zmagań w Bad Homburg, a dla Navarro – wręcz przeciwnie. Wkrótce po spotkaniu Polki z Amerykanką, na stronie WTA opublikowano oficjalny plan gier na czwartek. Znalazła się w nim oczywiście Emma. Zawodniczka, która pokonała turniejową “1”, zagra w ćwierćfinale z Eleną-Gabrielą Ruse. Rumunka pokonała już w głównej drabince Lindę Noskovą oraz Annę Kalinską. Teraz postara się o kolejny triumf ze znacznie wyżej notowaną rywalką. Pojedynek Navarro – Ruse rozpocznie się nie przed godz. 15:30.

    Czwartkowe rozgrywki w Bad Homburg otworzy debel z udziałem Alexandry Eali oraz Venus Williams. O godz. 11:00 powalczą z rozstawionym z “2” duetem Tereza Mihalikova/Olivia Nicholls. Po tym starciu, ale nie przed godz. 13:00, rozpocznie się pojedynek Naomi Osaki z Jekateriną Aleksandrową. Rosjanka wyeliminowała wczoraj mistrzynię Roland Garros – Mirrę Andriejewą. Ostatnie spotkanie na korcie centralnym wystartuje najwcześniej o godz. 17:00. Zobaczymy w nim potyczkę Karoliny Muchovej z Clarą Tauson.

    W planie dnia zabrakło meczu Eliny Switoliny z Xinyu Wang – to dlatego, że Ukrainka wycofała się z rozgrywek z powodu kontuzji prawego biodra. Tym samym Chinka awansowała walkowerem do półfinału. W piątkowej batalii o miejsce w decydującym starciu zmierzy się z Osaką albo Aleksandrową.
    Iga Świątek i Emma Navarro

    Iga Świątek i Emma NavarroMARTIN KEEP / AFPAFP
    Emma Navarro

    Emma NavarroDAVID GRAY / AFPAFP
    Zawodniczka tenisa w pomarańczowym stroju trzymająca rakietę, zaskoczona lub wzruszona, zakrywa usta ręką, w tle rozmyta publiczność stadionu.

    Elena-Gabriela RusePAUL CROCKAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Turniejowa “1” wyeliminowana. Wspaniały triumf Polki u progu Wimbledonu

    Turniejowa “1” wyeliminowana. Wspaniały triumf Polki u progu Wimbledonu

    Już w poniedziałek wystartują główne zmagania w ramach Wimbledonu. U progu tych rozgrywek toczą się wielkoszlemowe eliminacje, ale także inne turnieje, w tym niższej rangi. Jeden z nich odbywa się obecnie w Gdańsku. W imprezie rangi ITF W50 bierze udział m.in. Weronika Ewald, która buduje swój ranking, by w przyszłości móc powalczyć w londyńskich kwalifikacjach. Nasza reprezentantka wykonała dziś kolejny kroczek w tym kierunku, eliminując zawodniczkę rozstawioną z “1”. Oto co się wydarzyło w Trójmieście.
    Miriam Bulgaru, która była rozstawiona z “1” podczas ITF W50 w Gdańsku, już pożegnała się ze zmaganiami

    Miriam Bulgaru była rozstawiona z “1” podczas ITF W50 w Gdańsku Flaviu Buboi / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Turniej ITF W50 w Gdańsku wchodzi w skład cyklu LOTTO PZT Polish Tour. W zeszłym tygodniu odbyły się zmagania rangi “W35” w Bolszewie. Tam do finału w deblu dotarła Inka Wawrzkiewicz. Teraz tenisistki udały się do Trójmiasta, gdzie rywalizują na terenach Gdańskiej Akademii Tenisowej. Do drugiej rundy singla awansowało w sumie pięć Polek: Amelia Paszun, Gina Feistel, Daria Kuczer, Weronika Falkowska oraz Weronika Ewald.

    Ta ostatnia zmierzyła się dzisiaj z najwyżej rozstawioną w zmaganiach Miriam Bulgaru. Rumunka plasuje się obecnie na 248. miejscu w rankingu, a więc o 169 lokat wyżej od 20-latki. W przeszłości Bulgaru znajdowała się już nawet w TOP 200, brała udział w wielkoszlemowych eliminacjach – choćby podczas tegorocznego Roland Garros. Na Wimbledon się nie załapała, w związku z czym musiała obrać inny kierunek i walczyć o punkty, które w przyszłości pozwolą jej powrócić do rywalizacji w kwalifikacjach Szlema. Nasza reprezentantka chciała jednak trochę namieszać przeciwniczce w jej planach.

    Weronika Ewald z cennym triumfem w Gdańsku

    Mecz rozpoczął się dobrze z perspektywy Ewald. Polka na “dzień dobry” przełamała rywalkę, a po zmianie stron potwierdziła przewagę, wracając ze stanu 15-30. W kolejnych minutach Bulgaru próbowała gonić wynik i ta sztuka powiodła jej się w szóstym gemie. Chwilę później Miriam prowadziła 30-15, ale nie wystarczyło to utrzymania podania. Festiwal breaków trwał. Turniejowa “1” zakończyła go w trakcie dziewiątego rozdania.

    Nasza tenisistka znalazła się pod presją – musiała zachować podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w premierowej odsłonie. Poradziła sobie z tym wyzwaniem. Następnie przełamała Rumunkę i przy stanie 6:5 serwowała po wygraną w pierwszej partii. Bulgaru zdołała doprowadzić do tie-breaka, prowadziła w nim nawet 2-0. Po pięciu akcjach Ewald znalazła się z przodu. Toczyła się zacięta walka, aż do stanu 5-5. Decydujące dwie wymiany trafiły na konto 20-latki. Dzięki temu Weronika zgarnęła seta rezultatem 7:6(5).

    Sukces w pierwszej części pojedynku napędził Ewald do skutecznego otwarcia drugiej fazy. Najpierw utrzymała serwis po walce na przewagi, a potem przełamała rywalkę. Miriam odpowiedziała w trzecim gemie, ale nie zdołała już wyrównać. Polka zdominowała następny fragment i już przy stanie 5:1 serwowała po awans. Wówczas Bulgaru przedłużyła jeszcze emocje, dorzuciła drugie “oczko”.

    Na więcej nasza reprezentantka już nie pozwoliła. 20-latka pokonała turniejową “1” 7:6(5), 6:2 i zameldowała się w drugiej rundzie ITF W50 w Gdańsku. Mamy już zatem pewność, że zobaczymy co najmniej jedną Polkę w ćwierćfinale singla, gdyż o miejsce w najlepszej “8” Ewald powalczy z Amelią Paszun. Weronika będzie zdecydowaną faworytką tego spotkania.
    Młoda tenisistka w sportowym stroju i daszku unosi zaciśniętą pięść w geście determinacji, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmazane postacie na fioletowym tle kortu.

    Weronika EwaldFoto Olimpik/Nur PhotoAFP
    Weronika Falkowska

    Weronika FalkowskaFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    uśmiechnięta tenisistka w białym stroju sportowym i białym daszku stoi na korcie z niebieskim tłem, trzymając rakietę poza kadrem

    Gina FeistelTomasz JastrzebowskiReporter

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Zmiany w sztabie Świątek. Ujawnia ws. nowego trenera. 2 opcje w grze

    Zmiany w sztabie Świątek. Ujawnia ws. nowego trenera. 2 opcje w grze

    Nowy trener dołączy do sztabu szkoleniowego Igi Świątek – to już postanowione, a przynajmniej tak wynika z wcześniejszych deklaracji samej zainteresowanej. Na jaki wybór zdecyduje się nasza 25-letnia zawodniczka? W grze pojawiają się dwie opcje, o czym mówił na kanale “Break Point” Dawid Celt, który wziął pod lupę całą sytuację. Jeszcze nie wiedząc, że Iga Świątek błyskawicznie pożegna się z turniejem w Bad Homburg.
    Iga Świątek w okularach przeciwsłonecznych bije brawo w loży, przed nią butelka wody mineralnej.

    Iga ŚwiątekMathias Schulz / DPA / dpa Picture-Alliance via AFP AFP

    Niezależnie od tego wyniku, Iga Świątek już od jakiegoś czasu wspomina otwarcie, że nieuniknione są zmiany w jej sztabie szkoleniowym, do którego dołączyć ma kolejny trener.

    – Zatrudniłam Francisco, wiedząc, że ten drugi trener zostanie dodany, bo Francisco nie zrobi ze mną całego sezonu. Na razie jeszcze o tym nie myślę, bo wiem, że te kolejne wyjazdy zrobimy wspólnie i może po Wimbledonie pomyślę o tym – ogłosiła Iga Świątek po porażce z Martą Kostiuk na Rolandzie Garrosie.

    Co dalej z tym tematem? Jakie decyzje może podjąć Iga Świątek? Całą sytuację wziął pod lupę Dawid Celt, zabierając głos na kanale “Break Point”.

    Tenis: Iga Świątek szuka kolejnego trenera. Dawid Celt komentuje

    Jego zdaniem, trzecia rakieta świata może obrać jedną z dwóch możliwych ścieżek. A wszystko zależy wyłącznie od niej.

    – Ja myślę, że dwojako można do tego podejść. Wszystko zależy od Igi, bo to jest szefowa i ona tak naprawdę decyduje, w jakim kształcie chce pracować. Może wziąć to na swoje barki i powiedzieć: “Trenerze, okej. Jeśli trener nie może, to ja bym chciała tego i tego albo tą i tą. Potrzebuję zawodniczkę, która przebyła podobną drogę do mojej. Wie, z czym się borykam. Zna te emocje. Chciałabym kogoś takiego”. Może to być kobieta albo zawodnik – rozpoczął swój wywód Dawid Celt.

    Wedle jego interpretacji rzeczywistości, możliwa jest jednak także i druga opcja:

    Albo powie: “Jeżeli trener nie może, to proszę dokoptować do teamu człowieka, do którego trener ma zaufanie, żeby kontynuował to, co robimy. Żeby był przedłużeniem ręki trenera”

    – To są dwie możliwości. To absolutnie musi być za obopólną akceptacją Igi i Roiga. I tak to widzę. Czy to jest coś nienaturalnego? To normalne, to normalna kwestia – skwitował sprawę Dawid Celt.
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News
    Mężczyzna w czapce z daszkiem z napisem ‘CASA LOTOS’, ubrany w niebieską koszulkę polo z białymi detalami, siedzi oparty o rękę z zamyśloną miną, w tle widoczne są rozmyte sylwetki innych osób.

    Francisco RoigMatthew StockmanAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie

  • Świątek zeszła z kortu i wtedy się zaczęło. Kuriozalne sceny. “Nie powiem”

    Świątek zeszła z kortu i wtedy się zaczęło. Kuriozalne sceny. “Nie powiem”

    Iga Świątek już w drugiej rundzie turnieju w Bad Homburg musiała stoczyć trzysetowy pojedynek. Niestety, Polce nie udało się pokonać Emmy Navarro. Amerykanka po wygranej podkreśliła, że zwycięstwo przyniósł jej skuteczny serwis. Zaznaczyła też, że w Niemczech panują niezwykle wymagające warunki atmosferyczne.
    TENNIS-BADHOMBURG/
    Fot. REUTERS/Heiko Becker

    Turniej rangi WTA 500 w Bad Homburg jest dla wielu tenisistek próbą generalną przed zmaganiami w tegorocznym Wimbledonie. W tym gronie jest Iga Świątek. Trzecia rakieta świata przed rokiem doszła do finału niemieckiej imprezy, ale lepsza okazała się w nim Amerykanka Jessica Pegula.

    Zobacz wideo Rewolucja w życiu Mai Chwalińskiej. Tego jeszcze nie przeżyła

    Tym razem Pegula w Bad Homburg nie występuje, a Świątek została rozstawiona z “jedynką”. Pierwszą rywalką 25-latki okazała się Emma Navarro, która w dwóch setach pokonała reprezentantkę gospodarzy, Niemkę Evę Lys. Amerykanka w ostatnim meczu z byłą liderką rankingu zwyciężyła 6:4, 4:6, 6:0.
    Navarro narzega na temperaturę po zwycięstwie ze Świątek

    Polka długo nie mogła znaleźć dobrego rytmu, popełniła aż 17 niewymuszonych błędów w pierwszym secie. Druga partia poszła po myśli Igi Świątek, ale decydujący set padł jednak łupem Emmy Navarro. Po zakończeniu spotkania Amerykanka była zachwycona ze zwycięstwa, ale chyba nie miała ochoty na rozmowę. Cały wywiad był dość kuriozalny.

    Zobacz też: Chwalińska wywraca rynek do góry nogami. “Zupełnie nowy rozdział”

    – Było bardzo ciężko. Jest gorąco, piłki szybko latają. Trudno było o utrzymanie dobrego rytmu. Musiałam polegać na swoim serwisie. To, oraz wsparcie publiczności, pomogło mi odnieść to zwycięstwo – powiedziała.

    Amerykanka nie chciała zdradzać swoich sekretów – ani tenisowych, ani prywatnych. Pozwoliła sobie jednak pozdrowić właściciela swojej ulubionej restauracji w Bad Homburg. – Navarro nie jest wdzięczną rozmówczynią – podkreślili komentatorzy po tym wywiadzie.

    Zwyciężczyni tego spotkania w kolejnej rundzie zmierzy się z Eleną Gabrielą Ruse. Rumuńska kwalifikantka, notowana na początku drugiej setki rankingu, niespodziewanie wyeliminowała rozstawioną Annę Kalinską 7:5, 6:2.

  • Koszmar Świątek w Bad Homburg, nie mogła sobie poradzić. 6. raz w karierze

    Koszmar Świątek w Bad Homburg, nie mogła sobie poradzić. 6. raz w karierze

    Po 24 dniach kibice znowu obejrzeli w akcji Igę Świątek. W środę zaczęła i jednocześnie zakończyła swoje zmagania w Bad Homburg. W meczu 1/8 finału mierzyła się z Emmą Navarro. Od początku miała problem z własnym podaniem. Już w pierwszym secie popełniła 6 podwójnych błędów serwisowych przy zaledwie jednym asie. Później ta pierwsza statystyka wciąż rosła, ale już w słabszym tempie. Skończyło się i tak historycznie.
    Iga Świątek podczas serwisu w meczu z Emmą Navarro, w fioletowo-białym stroju, na tle kibiców.

    Iga Świątek w meczu z Emmą NavarroRobert PrangeGetty Images

    “Na pewno serwis dzisiaj niewiele naszej tenisistce pomaga. To też zaburza pewnie rytm. Wykonujesz dwie dobre akcje z głębi kortu i nagle tracisz przewagę, bo popełniasz kolejny podwójny błąd” – powiedział zaraz po starcie drugiego seta komentator Canal+ Sport Piotr Zaremba.

    “Bardziej przeszkadza niż pomaga” – dodał Maciej Łuczak. Ich reakcje mówiły wiele. Zaczynała się druga partia starcia z Emmą Navarro w Bad Homburg, a Raszynianka właśnie popełniła 7. podwójny błąd serwisowy. W otwierającym secie zrobiła ich 6. Niebawem doszły kolejne. Skończyło się na dziewięciu.

    Taka sytuacja zdarza się niezwykle rzadko. Liczby ze strony tennisstats.com mówią jasno – w karierze Świątek było dotychczas tylko 5 meczów, w których popełniła co najmniej 8 “double faults”. Serwis nie uwzględnia w swojej bazie dotarcia do progu 9 DF, zapewne byłby to jeszcze rzadziej spotykany scenariusz.

    Według jego danych średnia Polki w tej kwestii do dziś wynosiła 2,27 (w całej karierze). W środę podniosła się do odpowiednio 2,286, czyli w zaokrągleniu 2,29.

    Wciąż daje jej to niezbyt wysokie 129. miejsce w niechlubnym rankingu w tej sprawie za sezon 2026. Liderką jest Paula Badosa (7,27), 9. miejsce dla Coco Gauff (5,84), 18. dla Jeleny Ostapenko (5,34), a dopiero 182. dla Aryny Sabalenki. Białorusinka mocno się poprawiła, psuje swoje podanie ponad 3 razy rzadziej niż 4 lata temu.

    Oto statystyki Świątek sprzed środowego meczu:

    Tabela statystyk tenisowych ilustrująca średnią liczbę podwójnych błędów na mecz oraz procentowy udział meczów z określoną liczbą podwójnych błędów, z wyraźnym zaznaczeniem najwyższego odsetka dla przekroczenia 0,5 podwójnego błędu na mecz.

    Statystykitennisstats.commateriał zewnętrzny
    Młoda kobieta w białej koszulce i różowej czapce z daszkiem przykłada dłoń do twarzy, odsłaniając jedno oko; na nadgarstku ma złoty zegarek.

    Iga ŚwiątekIMAGO/Juergen Hasenkopf/Imago Sport and News/East News East News
    tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wykonuje gest ręką, trzymając w drugiej ręce rakietę tenisową, z wyrazem frustracji na twarzy

    Iga ŚwiątekMark J. TerrillEast News
    Tenisistka ubrana w sportowy strój z widocznymi logotypami sponsorów oraz jasnoniebieską czapkę z daszkiem, skupiona podczas meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekMinas PanagiotakisAFP

    Liga Narodów. Chiny – Turcja. Skrót meczu.

  • Wyrzuciła Igę Świątek za burtę. Teraz sama rezygnuje. Jest oficjalny komunikat

    Wyrzuciła Igę Świątek za burtę. Teraz sama rezygnuje. Jest oficjalny komunikat

    W ubiegłym miesiącu Elina Switolina po ośmiu latach przerwy wygrała turniej rangi WTA 1000. W drodze po tytuł w Rzymie wyrzuciła za turniejową burtę m.in Igę Świątek. Wcześniej pokonała Polkę także w Indian Wells. Już wiadomo, że w Bad Homburg taki scenariusz się nie powtórzy. Obie tenisistki pożegnały się z trwającą imprezą po pierwszym występie, choć… z dwóch całkowicie różnych powodów.

    Elina SwitolinaMarcin CholewińskiNewspix.pl

    Elina Switolina (8. WTA) w tym sezonie spotykała się z Igą Świątek dwukrotnie. Za każdym razem wyrzucała Polkę za turniejową burtę. Najpierw w Indian Wells (ćwierćfinał), potem w Italian Open (półfinał).

    W Rzymie – impreza rangi WTA 1000 – Ukrainka sięgnęła ostatecznie po tytuł, co jest jej najlepszym wynikiem od ośmiu lat. Teraz liczyła na pierwszy w tym sezonie sukces na trawie, ale szyki pokrzyżowała jej kontuzja. Wygrała w Bad Homburg jedno spotkanie i właśnie obwieściła, że wycofuje się z turnieju.

    W Bad Homburg nie dojdzie do starcia Świątek – Switolina. Obie żegnają się z turniejem już po pierwszym występie

    Ukrainka jest jedyną zawodniczką, z którą Świątek przegrała w tym sezonie dwukrotnie. Teoretycznie szansa na rewanż mogła pojawić się jeszcze w tym tygodniu. Obu tenisistek nie ma już jednak w gronie uczestniczek niemieckiego turnieju.

    W tej samej fazie zmagań lepiej poradziła sobie Switolina. We wtorek pokonała Ludmiłę Samsonową 3:6, 6:3, 6:2. W trakcie gry musiała korzystać z przerwy medycznej.

    Dzisiaj okazało się, że problemy zdrowotne uniemożliwią jej dalszy udział w turnieju. Ból prawego biodra okazał się zbyt dokuczliwy. Ukrainka wrzuciła do sieci krótki klip, tłumacząc motywy swojej rezygnacji.

    – Niestety, muszę wycofać się z meczu ćwierćfinałowego w Bad Homburg. Wczorajszy wieczór przyniósł mi ciężko wywalczone zwycięstwo, ale kosztowało mnie to nieco więcej sił, niż się spodziewałam. Dlatego potrzebuję teraz kilku dni na regenerację – oznajmiła ósma rakieta świata.

    Bez gry do półfinału awansowała jej niedoszła rywalka – Chinka Wang Xinyu.

    Switolina zamierza wykurować się przed Wimbledonem, który startuje już w najbliższy poniedziałek.
    Kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową w ręku, wyrażająca emocje podczas meczu.

    Elina SwitolinaTIZIANA FABI AFP
    Młoda kobieta w stroju sportowym z zamkniętymi oczami i wyrazem rozczarowania na twarzy, prawdopodobnie podczas meczu tenisowego

    Elina SwitolinaMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas gry, skupiona na żółtej piłce tenisowej, w tle widoczny sędzia lub asystent w ciemnym stroju.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP

    Iga Świątek – Elina Switolina 7:6 (5), 6:3. Skrót meczu.

  • Stawką był finał gry o Wimbledon. Trzy sety u Kawy wyjaśniły tę sprawę

    Stawką był finał gry o Wimbledon. Trzy sety u Kawy wyjaśniły tę sprawę

    Już po wtorkowych zmaganiach w Roehamton było wiadomo, że tylko jedna Polka może dołączyć do Igi Świątek, Mai Chwalińskiej, Magdy Linette i Magdaleny Fręch w Wimbledonie. Mowa o Katarzynie Kawie, która dość pewnie wygrała swój pierwszy mecz w kwalifikacjach. Zostały jeszcze dwa, w środę na korcie nr 12 33-latka z Krynicy Zdroju grała o finał zmagań z Włoszką Lucrezią Stefanini. I znów dała radę, wygrała 6:4, 2:6, 6:2. Wiemy już, z kim Polka zagra w czwartek o występ przy Church Road. To była mistrzyni juniorskiego US Open.

    Katarzyna KawaADRIAN DENNISAFP

    Po przyznaniu “dzikiej karty” Mai Chwalińskiej, finalistce Wielkiego Szlema z Paryża, już tylko dwie Polki pozostały w kwalifikacyjnej grze o Wimbledon. Mowa o jej koleżankach z BKT Advantage Bielsko-Biała: Katarzynie Kawie i Lindzie Klimovicovej. Szansę miała jeszcze Martyna Kubka, do wieczora przebywała w ośrodku w Roehampton, kilka kilometrów od Wimbledonu, bo tam odbywają się wszystkie spotkania na tym etapie. Potrzebowała jeszcze jednego wycofania się którejś z zawodniczek, tak się jednak nie stało.

    Dziś na korcie numer 12 zmierzyła się z Lucrezią Stefanini, tu też mogło dojść do rewanżu. Grały ze sobą jesienią 2023 roku w Monastyrze, na kortach twardych. Włoszka była wtedy w swojej najwyższej formie w karierze, pukała do czołowej setki rankingu, chwilę wcześniej zajmowała nawet 100. miejsce. A teraz to 33-latka z Polski puka do tych bram, jest coraz bliżej historycznego awansu. To ona została w Londynie rozstawiona z “14” – teoretycznie była więc faworytką w tej potyczce.

    I wskazywało na nią coś jeszcze – seria sześciu kolejnych zwycięstw. Dziś celem było siódme.

    Wimbledon. Katarzyna Kawa kontra Lucrezia Stefanini. Stawką finał kwalifikacji

    W Londynie, jak i w znacznej części kontynentalnej Europy, panują potężne upały. Polka i Włoszka miały grać jako drugie od godz. 12, po meczu w męskich kwalifikacjach. Teoretycznie powinno to nastąpić po godz. 13.30, zaczęły tuż przed 16. Powodem była też ponad godzinna przerwa – spowodowała właśnie temperaturą.
    Tenisistka w białym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na trawiastej nawierzchni.

    Katarzyna Kawa, Wimbledon 2026IMAGO/Juergen HasenkopfNewspix.pl

    Tak Kawa, jak i Stefanini, tylko raz w karierze zdołały przejść w Londynie kwalifikacje i dostać się do głównej drabinki. Polka dokonała tego cztery lata temu, jej rywalka – rok później.

    A dziś po 43 minutach od pierwszej piłki to Kawa była o jeden krok bliżej tego celu. Ich starcie było wyrównane, w pięciu gemach pojawiały się szanse na przełamanie. A w trzech to się właśnie dokonało. Polka zaliczyła breaka najpierw na 3:2, później na 4:3. A w międzyczasie sama straciła serwis. Później zaś przypilnowała wprowadzenia piłki do gry, wygrała partię 6:4.

    W spotkaniu z Bandecchi Kawa wygrała wszystkie swoje gemy serwisowe, ani razu nie została przełamana. A dziś w drugim secie doszło do sytuacji bardzo dziwnej – nagle ten serwis przestał funkcjonować. Dwa przełamania na Włoszce nic nie dały, Polka przegrała bowiem… wszystkie swoje gemy. Często minimalnie się myliła, ale też i rywalka podniosła swój poziom. Nawet 40-0 nie wystarczyło w szóstym gemie, po nim zrobiło się już 1:5. Włoszka wygrała tę partię 6:2, wyrównała stan pojedynku.

    Obie tym razem opuściły kort, nawet kilka minut odpoczynku od tego potwornego upału może pomóc. A 33-latka z Krynicy Zdroju takiej pauzy potrzebowała.

    Katarzyna świetnie zaczęła tego seta – od przełamania, po swojej dobrej akcji i forhendzie Włoszki w taśmę. Potrzebna była też jeszcze poprawa serwisu – także i ona nadeszła. To Polka odskoczyła na 2:0, Stefanini musiała gonić. A po kolejnych dwóch gemach było już 4:0. Tylko kataklizm mógł Polce zabrać finał kwalifikacji.

    Włoszka poprosiła jeszcze o prośbę medyczną, wykorzystała pełne cztery minuty. Cud jednak, z jej punktu widzenia, nie nastąpił. Polka dorzuciła dwa brakujące gemy, wygrała cały mecz 6:4, 2:6, 6:2.

    Rywalką Kawy w czwartkowym finale kwalifikacji będzie Kayla Day – była juniorska mistrzyni US Open. Dziś leworęczna Amerykanka bez problemów ograła Erikę Andriejewą, świetnie serwowała, imponowała też na returnie. W tym roku w Indian Wells postawiła się też Idze Świątek, choć tylko w drugim secie. Prowadziła w nim z Polką już 5:1, by jednak przegrać go po tie-breaku.
    Tenisistka w białej koszulce i z widocznym logotypem Lotto energicznie okazuje emocje, zaciśnięta pięść sugeruje świętowanie zdobytego punktu podczas meczu, w tle widoczna rozmyta postać mężczyzny.

    Katarzyna KawaANDRZEJ IWANCZUK/REPORTERReporter
    Uśmiechnięta tenisistka w białej koszulce z polskim godłem i rakietą tenisową w dłoni stoi na korcie, w tle rozmazane sylwetki i elementy widowni.

    Katarzyna KawaFoto OlimpikAFP

    Tomasz Hajto przemówił po chorwacku! “Hajtović”.

  • Navarro zaskoczyła Świątek. Trzysetowy pojedynek o ćwierćfinał WTA Bad Homburg

    Navarro zaskoczyła Świątek. Trzysetowy pojedynek o ćwierćfinał WTA Bad Homburg

    Ponad trzy tygodnie trzeba było czekać na kolejny występ Igi Świątek w zawodowych rozgrywkach. Dziś odliczanie dobiegło końca. Nasza reprezentantka stanęła do walki o ćwierćfinał WTA 500 w Bad Homburg. Turniejowa “1” zmierzyła się z Amerykanką – Emmą Navarro. Panie stoczyły trzysetową batalię, w której lepsza okazała się tenisistka z USA, wygrywając 7:5, 2:6, 6:3. Oto co się wydarzyło podczas środowych zmagań w Niemczech.
    Iga Świątek rywalizowała z Emmą Navarro o awans do ćwierćfinału WTA 500 w Bad Homburg

    Iga Świątek rywalizowała z Emmą Navarro o ćwierćfinał WTA 500 w Bad HomburgMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    31 maja, w dniu swoich 25. urodzin, Iga Świątek stoczyła batalię z Martą Kostiuk o awans do ćwierćfinału Roland Garros. Ukrainka zrewanżowała się Polce za wcześniejsze porażki, wygrywając 7:5, 6:1. Od tamtej pory nasza reprezentantka nie rozegrała ani jednego oficjalnego spotkania. Miała kilka dni na regenerację, potem trenowała. W tzw. międzyczasie wyskoczyła także na wycieczkę do Londynu. Później udała się na Majorkę i stamtąd trafiła już do Bad Homburg.

    Tak jak przed rokiem, Raszynianka zameldowała się w tej niemieckiej lokalizacji, by wziąć udział w turnieju bezpośrednio przed Wimbledonem. Dwanaście miesięcy temu Świątek dotarła do finału imprezy rangi WTA 500, ulegając w nim Jessice Peguli. Tym razem Amerykanki nie ma w Bad Homburg. Jest za to inna – Emma Navarro. To właśnie ona okazała się pierwszą przeszkodą dla Igi w tegorocznej edycji zmagań.

    Zdecydowaną przewagą tenisistki z USA było to, że miała już na swoim koncie siedem spotkań na trawie w sezonie 2026. W minionym tygodniu zameldowała się w finale WTA 250 w Nottingham, gdzie po trzysetowej batalii przegrała z Marie Bouzkovą. Następnie od razu udała się do Bad Homburg. Wczoraj w okolicach południa pokonała zawodniczkę gospodarzy – Evę Lys. Dzięki temu Świątek dostała szansę na rewanż za ubiegłoroczną porażkę w Pekinie. Wówczas Iga nie zdobyła ani jednego gema w trzecim secie.

    WTA Bad Homburg: Iga Świątek kontra Emma Navarro w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Navarro. Pierwszy punkt spotkania powędrował na konto Świątek, ale kolejne minuty należały do Emmy. W drugim gemie Polka popełniła dwa podwójne błędy serwisowe od stanu 15-15, przez co pojawiły się piłki na przełamanie. Iga doprowadziła do równowagi, ale ostatecznie i tak zobaczyliśmy breaka dla Amerykanki. Chwilę później zrobiło się już 3:0 dla zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych. Także po zmianie stron turniejowa “1” nie uniknęła problemów. Dopiero po walce na przewagi zdołała uzyskać premierowe “oczko” w pojedynku.

    W trakcie piątego rozdania Świątek szybko wyszła na prowadzenie 40-0 na returnie. Przy drugim break poincie Navarro popełniła podwójny błąd serwisowy. Po krótkiej przerwie Iga podawała po remis. Niestety, nasza reprezentantka znów nie pomogła sobie serwisem. Podwójny błąd sprawił, że rywalka dostała trzy okazje z rzędu na 4:2. Emma ponownie znalazła się z przodu z przewagą przełamania, lecz nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po ośmiu gemach mistrzyni Wimbledonu wyrównała stan rywalizacji w premierowej odsłonie.

    Kolejne minuty przebiegały bez większej historii, pod kontrolą serwujących. Taka sytuacja utrzymała się do dwunastego rozdania. Wówczas Świątek napotkała na kolejne problemy. Po tym, jak Polka zagrała piłkę z forhendu poza linię końcową, Navarro otrzymała dwa setbole. Niestety, już przy pierwszym Iga zanotowała podwójny błąd serwisowy. Łącznie miała aż siedem takich w premierowej odsłonie, która zakończyła się triumfem Emmy 7:5.

    Na starcie drugiej odsłony obie tenisistki złapały lepszy rytm przy swoim serwisie, obserwowaliśmy walkę gem za gem. Pierwsze break pointy pojawiły się dopiero w trakcie piątego rozdania. Wówczas swoje szanse posiadała Świątek. Udało się przełamać Navarro, a potem potwierdzić przewagę, wychodząc na 4:2. Polka nie zamierzała na tym poprzestać. Po chwili zdobyła kolejnego breaka, wykonując na koniec doskonały return. Iga domknęła partię ze 100% skutecznością wygrywanych akcji po pierwszym podaniu. Ostatecznie triumfowała w drugiej partii 6:2 i zapewniła dalsze emocje.

    Początek decydującej fazy pojedynku przyniósł nam nowe otwarcie. Amerykanka zgarnęła dwa gemy z rzędu do 30. Turniejowa “1” poszukiwała natychmiastowej odpowiedzi. Obserwowaliśmy długą walkę, w trakcie której Polka posiadała w sumie trzy break pointy. W kluczowych wymianach Navarro miała sporo szczęścia, taśma mocno z nią współpracowała. Ostatecznie Emma potwierdziła przewagę przełamania i wyszła na 3:0. Tenisistka z USA próbowała iść za ciosem, ale Świątek wróciła ze stanu 15-30, kończąc czwartego gema asem.

    Amerykanka wciąż miała jednak sytuację pod kontrolą. Utrzymała podanie nawet w trakcie siódmego rozdania, mimo wyniku 30-15 dla Igi na returnie. Navarro nie miała problemów z domknięciem spotkania. Ostatecznie triumfowała 7:5, 2:6, 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale WTA 500 w Bad Homburg. Zagra w nim z Eleną-Gabrielą Ruse. Z kolei nasza reprezentantka uda się już na Wimbledon, gdzie czeka ją walka o obronę tytułu.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Emma Navarro jest dostępny TUTAJ.
    Tenisistka w jasnej koszulce sportowej i czapce z daszkiem trzymająca rakietę tenisową, przygotowująca się do gry na korcie podczas rozgrywek sportowych.

    Iga ŚwiątekSTR / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Emma Navarro

    Emma NavarroDAVID GRAY / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarnej odzieży sportowej oraz czapce z daszkiem, z szerokim uśmiechem, trzymająca rakietę tenisową w dłoni, otoczona oklaskującą publicznością na trybunach.

    Elena-Gabriela RuseMarleen Fouchier / Orange Pictures / DPPI via AFPAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon