Category: Uncategorized

  • To był ostatni rzut! Włodarczyk pokazała rywalkom, kto tu rządzi

    To był ostatni rzut! Włodarczyk pokazała rywalkom, kto tu rządzi

    Anita Włodarczyk przystępowała do tegorocznych mistrzostw Polski w rzucie młotem jako zdecydowana faworytka. Początek konkursu mógł jednak sugerować, że jej rywalki mają realną szansę na sprawienie niespodzianki. W kolejnych seriach trzykrotna mistrzyni olimpijska udowodniła jednak, że wciąż potrafi przejąć pełną kontrolę nad rywalizacją. Jej popis w drugiej części zawodów rozwiał wszelkie wątpliwości – Włodarczyk po raz kolejny udowodniła, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

    Nie ma wątpliwości, że sezon 2025 jest jednym z ostatnich w karierze legendy polskiej lekkoatletyki. Czy definitywnie kończącym jej sportową drogę? Sama zawodniczka jeszcze rok temu twierdziła, że to właśnie wtedy nastąpi jej pożegnanie ze sportem, jednak dziś wypowiada się ostrożniej. – Nie nastawiam się na nic konkretnego. Co będzie, to zobaczymy. Może w Tokio powiem: to już koniec. Nie chcę jednak zakładać, że obecny rok i mistrzostwa świata będą moimi ostatnimi – przyznała w rozmowie z Interią.

    Rywalki mocno zaczęły, ale mistrzyni odwróciła losy konkursu

    Choć na arenie międzynarodowej Włodarczyk nie jest już poza zasięgiem rywalek, w kraju nadal nie ma sobie równych. Aż 11 razy zdobywała wcześniej mistrzostwo Polski, a tegoroczny konkurs tylko umocnił jej dominację. Przepaść najlepiej obrazują tegoroczne rezultaty polskich młociarek: najlepszy wynik Włodarczyk to 74,70 m, podczas gdy Ewa Różańska uzyskała 70,51 m, a Katarzyna Furmanek – 70,38 m.

    Tymczasem początek zawodów wyglądał niepokojąco. Doświadczona zawodniczka oddała pierwszy rzut bardzo zachowawczo, jakby bardziej zależało jej na „wejściu w konkurs” niż na wyniku. Efekt? Zaledwie 63,99 m – dystans, który nie dawał szans na złoto.

    Dwie kolejne próby były znacznie lepsze, a w trzeciej Włodarczyk osiągnęła 68,59 m. Wciąż jednak znajdowała się za Furmanek, która rzuciła o trzy centymetry dalej. Groźnie prezentowała się także Różańska z wynikiem 68,18 m. Sytuacja stała się jasna – aby utrzymać krajową koronę, mistrzyni musiała pokazać swoją klasę.

    Włodarczyk krok po kroku budowała zwycięstwo

    Czwarta kolejka była momentem przełomowym. Włodarczyk przyspieszyła w kole, a młot poleciał na 69,42 m. To jednak nie był koniec – już w następnej próbie poprawiła się na 70,08 m, udowadniając, że wciąż potrafi wykrzesać z siebie mistrzowską moc. Imponujący był również sam progres – w każdym z pięciu kolejnych rzutów 40-latka podnosiła poprzeczkę.

    Rywalki nie były w stanie odpowiedzieć. Różańska uzyskała jeszcze 68,59 m, co dało jej ostatecznie trzecie miejsce. Furmanek spaliła dwie próby i w ostatnim rzucie osiągnęła tylko 68,62 m, co wystarczyło na drugą lokatę.

    Włodarczyk do ostatniej próby podchodziła już jako pewna mistrzyni Polski po raz dwunasty w karierze. I raz jeszcze udowodniła klasę – zakończyła konkurs najlepszym rzutem dnia na 70,66 m.

    Czy to jeszcze nie koniec wielkiej kariery?

    Choć wynik ten pozostaje daleki od światowej czołówki – rekord 2025 roku należy do Brooke Andersen i wynosi 79,29 m – to do mistrzostw świata (13–21 września) pozostało jeszcze trochę czasu. Historia pokazuje, że Włodarczyk niejednokrotnie potrafiła zbudować najwyższą formę na najważniejsze starty. Być może i tym razem udowodni, że wciąż może zaskoczyć światowe rywalki.

  • Sponsor Świątek wybrał kolejną Polkę. Rekord za rekordem

    Sponsor Świątek wybrał kolejną Polkę. Rekord za rekordem

    Angelika Sarna przechodzi obecnie jeden z najważniejszych okresów w swojej karierze. Zmieniła trenera z polskiego na szwajcarskiego, dołączyła do grona ambasadorów marki ON – tej samej, z którą współpracuje Iga Świątek, a której udziałowcem jest Roger Federer – i w ostatnich miesiącach notuje rekord za rekordem.

    – Robimy wszystko, co w naszej mocy. Mówię to również w imieniu innych polskich lekkoatletów, którzy – podobnie jak ja – wkładają w ten sport całe serce i całą energię. Nie chcemy, by oceniano nas tak, jakby światowa czołówka była gdzieś daleko, a my w zupełnie innej lidze – podkreśla biegaczka w rozmowie ze Sport.pl.

    Kolejne rekordy i przełomowy moment kariery

    27-letnia zawodniczka niedawno osiągnęła życiowy rekord – 1:59,08 w biegu na 800 metrów podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej w Chorzowie, w zawodach Diamentowej Ligi. Choć w światowych tabelach daje jej to dopiero 45. pozycję, Sarna konsekwentnie przesuwa swoje granice.

    – W tym sezonie już trzy razy poprawiłam życiówkę. Po zmianie trenera drugi rok z rzędu biję rekordy i czuję, że zaczęły się moje najlepsze lata. Wierzę, że najważniejsze sukcesy dopiero przede mną – mówi.

    Inspiracje i zmiana środowiska

    Historia Anny Wielgosz, halowej mistrzyni Europy, jest dla niej dodatkową motywacją. – Ania i wiele dziewczyn z kadry to świetny przykład, że sukcesy można odnosić nawet po trzydziestce. Wszystko zależy od zdrowia i determinacji – zaznacza.

    Dla Sarny przełomem okazała się współpraca ze szwajcarskim szkoleniowcem Louisem Heyerem. – W Polsce działam sama, ale wiedziałam, że to za mało. Dlatego zaczęłam częściej wyjeżdżać do Szwajcarii, by być pod okiem trenera i trenować w grupie. To zupełnie inny poziom – feedback w trakcie zajęć, szybka reakcja na moje dyspozycje, indywidualne dopasowanie obciążeń. To rzeczy, których nie da się zrobić na odległość – tłumaczy.

    Nowy sponsor i współpraca z marką Federera

    Zmieniony trener oznaczał także zmianę sponsora – Sarna przeszła z Adidasa do szwajcarskiej marki ON, której ambasadorami są m.in. Świątek czy Alicja Konieczek. – To projekt mojego trenera, który prowadzi międzynarodową grupę biegaczek na 800 m. Chciał, byśmy wszystkie reprezentowały tę samą markę. To tworzy unikalną tożsamość zespołu – opowiada.

    Polska biegaczka miała już okazję odwiedzić siedzibę ON w Zurychu. – Zobaczyłam, jak powstają buty, jak wszystko jest testowane. Niesamowite doświadczenie! Szkoda, że nie spotkałam Rogera Federera, ale wierzę, że kiedyś się uda – dodaje.

    Marzenia i realizm

    Sarna zdaje sobie sprawę z różnicy, jaka dzieli ją od czołówki. – W Chorzowie pobiegłam 1:59,08, a Kelly Hodgkinson osiągnęła 1:54,74. To ogromny dystans. Ale gdybym nie chciała gonić najlepszych, zakończyłabym karierę. Moim celem są finały wielkich imprez i będę o to walczyć – podkreśla.

    Przyznaje, że nie zawsze liczy się samo miejsce. – Jeśli na mistrzostwach świata odpadnę w eliminacjach, ale poprawię rekord życiowy, będę czuła spełnienie. To oznacza, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Oczywiście marzę o półfinale czy finale, ale kluczowe jest przesuwanie własnych granic – mówi.

    „Postawiłam wszystko na jedną kartę”

    Zdaniem Sarny polscy sportowcy wcale nie są tak daleko od światowej elity, jak się często mówi. – Szukamy nowych rozwiązań, wyjeżdżamy, pracujemy z zagranicznymi trenerami, żeby się rozwijać. Nie chcemy być postrzegani jako ci z „drugiej ligi”. Kiedy reprezentujesz Polskę, zawsze chcesz być najlepszą wersją siebie – zaznacza.

    Na koniec dodaje: – Kariera sportowa nie trwa wiecznie. Dlatego ryzykuję, szukam zmian i cieszę się, że już teraz mnie to przesunęło do przodu. Najważniejsze, by dopisywało zdrowie. O to zawsze proszę innych – resztą zajmę się sama.

  • US Open już “rozstrzygnięty”? Amerykanie wskazali murowaną faworytkę

    US Open już “rozstrzygnięty”? Amerykanie wskazali murowaną faworytkę

    Iga Świątek ma za sobą fantastyczne tygodnie – najpierw sięgnęła po tytuł w Wimbledonie, później wygrała prestiżowy turniej w Cincinnati, a teraz z dużą pewnością siebie szykuje się do startu w US Open. Amerykański magazyn „Sports Illustrated” nie ma wątpliwości, kto jest największą kandydatką do zwycięstwa w Nowym Jorku. „Wszystkie znaki wskazują na Świątek” – napisali dziennikarze.

    Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Początek sezonu 2025 pełen był dyskusji o rzekomym kryzysie najlepszej polskiej tenisistki. Eksperci i kibice zastanawiali się, jak 24-latka poradzi sobie z problemami. Dziś jednak nikt już o tym nie mówi – Świątek znów uchodzi za dominującą siłę kobiecego touru.

    Świątek ponownie na szczycie

    Polka w Cincinnati nie straciła nawet seta, potwierdzając swoją klasę i wysoką formę. Kibice mają wciąż świeżo w pamięci także jej wielkoszlemowy triumf na trawie Wimbledonu. Co więcej, w Nowym Jorku świetnie wypadła również w mikście – wspólnie z Casperem Ruudem doszła aż do finału. Jedynym niedawnym niepowodzeniem Świątek był start w Montrealu, gdzie odpadła w 1/8 finału po porażce z Clarą Tauson.

    Mimo tego „Sports Illustrated” jasno wskazuje ją jako główną faworytkę US Open.

    Rywalki nie będą łatwe

    Na drodze Polki czekają poważne przeszkody. Tytułu broni Aryna Sabalenka, obecna liderka rankingu WTA. Coco Gauff spróbuje sięgnąć po drugi wielkoszlemowy tytuł w tym sezonie, a Madison Keys – triumfatorka Australian Open – także marzy o sukcesie w Nowym Jorku.

    „Nasza magiczna kula podpowiada jednak, że wszystkie znaki wskazują na Świątek. Jako rozstawiona z numerem trzy startuje z najlepszej pozycji. Jej gra jest dziś niezwykle kompletna – defensywa daje jej tyle samo punktów, co ofensywa. Burzliwe miesiące sprzed Wimbledonu są już tylko wspomnieniem” – czytamy w amerykańskim magazynie.

    Pierwszy krok

    Na otwarcie US Open Iga Świątek zmierzy się z Hiszpanką Emilianą Arango. Spotkanie zaplanowano na niedzielę, 24 sierpnia.

  • Sabalenka jednak górą nad Świątek, kompletne zaskoczenie. Po wszystkim puściły hamulce

    Sabalenka jednak górą nad Świątek, kompletne zaskoczenie. Po wszystkim puściły hamulce

    Sabalenka jednak górą nad Świątek, kompletne zaskoczenie. Po wszystkim puściły hamulce

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka przystępują do US Open jako dwie największe faworytki do triumfu. Ich bezpośrednie starcie w oczach sporej części kibiców byłoby wymarzonym scenariuszem wieńczącym wielkoszlemowe zmagania. Jeszcze przed startem rywalizacji w singlu kobiet doszło do pierwszego “pojedynku” dwóch topowych tenisistek. Dość niespodziewanie zdecydowanie górą wyszła z niego Białorusinka.

     

    Pojedynki Igi Świątek z Aryną Sabalenką w ostatnich latach stały się prawdziwą ozdobą rywalizacji w kobiecym tenisie i najbardziej wyczekiwanymi przez kibiców starciami. Po okresie dominacji Polki nastał czas, w którym lepsza była reprezentantka Białorusi. Wygrała ona 2-1 w półfinale Roland Garros, a wcześnie także 6:3, 6:3 przed rokiem na tym samym etapie turnieju, tyle że w Cincinnati.

     

    Ostatnie tygodnie należały jednak do Świątek. Polka triumfowała na Wimbledonie i w Cincinnati, po drodze sprawiając jedynie lekki zawód w Montrealu, gdzie odpadła już w 1/8 finału. Sabalenka natomiast na tytuł czeka od maja i triumfu w Madrycie.

     

    Sabalenka górą nad Świątek. Kontrowersyjny werdykt tuż przed US Open

     

    Tuż przed rozpoczęciem wielkoszlemowego turnieju oficjalny profil ITF opublikował na TikToku nagranie, które mocno podzieliło kibiców. Młodych tenisistów i tenisistki pytano o to, które tenisistki są obecnie na szczycie. I początkowo nikt nie wspominał o Idze Świątek.

     

    Każdy “uczestnik” wskazywał za to na Arynę Sabalenkę i Coco Gauff. Dwa głosy otrzymała także Mirra Andriejewa. Na szczęście po początkowych, zaskakujących odpowiedziach, zaczęły spływać głosy dla raszynianki.

     

    Finalnie wyniki “głosowania” prezentowały się następująco: osiem głosów dla Sabalenki, siedem dla Coco Gauff i pięć dla Igi Świątek. Po kilka otrzymały także wspomniana Andriejewa, Serena Williams, a także zajmująca obecnie odległe 72. miejsce w rankingu WTA Ons Jabeur.

     

    Świątek “przegrała” z Sabalenką i Gauff. Kibice oburzeni

     

    Taki wynik mimo wszystko można uznać za swego rodzaju “medialną porażkę” Igi Świątek. Chociaż Polka jest najbardziej utytułowaną w obecnym tourze, a w ostatnim czasie notowała sukcesy nieporównywalnie większe od Gauff, kojarzona jest przez młodzież mniej od Amerykanki.

     

    Rozkład głosów mocno oburzył kibiców. Niektórym z nich hamulce kompletnie puściły w komentarzach. Przede wszystkim zwracali oni uwagę na to, że Świątek otrzymała zdecydowanie zbyt mało głosów.

     

    “Dajcie spokój przecież Świątek to naturalna odpowiedź”, “Zbyt wiele czasu poświęcają na social media, gdzie Sabalenka jest wszędzie”, “Czy te dzieciaki w ogóle oglądają tenis? Iga to jedyna odpowiedź, ma na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych”, “Coco nad Igą śmiech na sali”. Część z nich zwracała również uwagę na to, że w zestawieniu pojawiła się niespodziewanie Ons Jabeur.

     

    Za sprawą triumfu w Cincinnati Iga Świątek wróciła na pozycję wiceliderki rankingu WTA i rozpoczęła pogoń za Aryną Sabalenką. Strata wciąż jest duża, bo wynosi ponad trzy tysiące punktów, a dokładniej 3292. Białorusinka jednak w Nowym Jorku będzie bronić aż 2000 punktów, więc jeśli nie obroni tytułu, a raszynianka zajdzie daleko, zmniejszy jeszcze stratę.

     

  • Kolega nie oszczędził Igi Świątek. Żenująca sytuacja. “Brak klasy i szacunku”

    Kolega nie oszczędził Igi Świątek. Żenująca sytuacja. “Brak klasy i szacunku”

    Nie milkną komentarze po rywalizacji miksta na US Open. Po raz pierwszy w historii tych zawodów organizatorzy zaprosili głównie tenisistów specjalizujących się w grze pojedynczej, co – jak można się było spodziewać – wzbudziło sprzeciw wśród deblistów. Jednym z nich był Jan Zieliński, dwukrotny triumfator wielkoszlemowych zmagań w mikście. Jeden z jego wpisów w mediach społecznościowych wywołał sporą burzę i zarzuty, że zachował się mało elegancko wobec Igi Świątek.

    W poprzednim sezonie Zieliński cieszył się ze znakomitych sukcesów – w parze z Su-Wei Hsieh wywalczył tytuły w Australian Open i na Wimbledonie. W Nowym Jorku nie miał jednak okazji walczyć o kolejne trofeum, bo duet nie otrzymał zaproszenia. Ten sam los spotkał wielu innych specjalistów od miksta.

    Nowa formuła, stare kontrowersje

    Tegoroczny turniej rozgrywany był według zmienionych zasad. Organizatorzy chcieli nadać mu większego prestiżu i widowiskowości, dlatego postawili na gwiazdy światowego tenisa, na co dzień rywalizujące w singlu. Zieliński nie krył irytacji:
    – Domyślam się, że zdobycie dwóch tytułów wielkoszlemowych w jednym roku to za mało, by dostać zaproszenie do tej pokazówki. Dzięki za odebranie szansy i stworzenie „równych” warunków dla wszystkich – napisał w sieci.

    Po finale, w którym włoski duet Sara Errani/Andrea Vavassori pokonał Świątek i Caspera Ruuda 6:3, 5:7, 10-6, Zieliński ponownie zabrał głos, tym razem krócej: Forza Italia!

    Dodał też wpis, który szczególnie podgrzał atmosferę:
    – Może następnym razem dopuśćmy większą liczbę deblistów, żeby rywalizacja była ciekawsza? Nie ułatwiajmy tego Sarze i Vavie!

    Reakcje kibiców i samej Świątek

    Część internautów uznała, że w ten sposób Zieliński nieświadomie umniejszył występ Świątek, swojej reprezentacyjnej koleżanki. W komentarzach pojawiły się słowa o „braku klasy” i „braku szacunku”.

    Iga Świątek nie sprawiała jednak wrażenia dotkniętej. Na Instagramie napisała: Mam nadzieję, że nie ułatwiliśmy wam zadania – dziękując przy tym rywalom i podkreślając, że gra w Nowym Jorku sprawiła jej mnóstwo frajdy.

    Zieliński szybko zareagował na krytykę. W osobnym poście wyjaśnił, że jego słowa nie dotyczyły samego meczu ani wyniku finału, lecz braku obecności specjalistów od debla w turniejowej drabince.

  • Minęło ledwie kilkanaście godzin, Świątek już zna drogę do tytułu. Możliwe spotkanie z Wiktorowski

    Minęło ledwie kilkanaście godzin, Świątek już zna drogę do tytułu. Możliwe spotkanie z Wiktorowski

    Iga Świątek rozpoczęła już zmagania w tegorocznej edycji US Open. Polka w parze z Casperem Ruudem dotarła aż do finału turnieju miksta, w którym jednak musiała uznać wyższość Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Zaledwie kilkanaście godzin po tym spotkaniu odbyło się losowanie singlowej drabinki. Liderka polskiego tenisa wróciła do rywalizacji indywidualnej z rozstawieniem numer dwa. Według przewidywań największym wyzwaniem na drodze Świątek do ewentualnego finału może być Coco Gauff.

    Sezon amerykański Świątek rozpoczęła od występu w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Do tej pory nigdy nie triumfowała tam, a jej najlepszym wynikiem były półfinały. W tym roku wreszcie udało się przełamać tę barierę. Po solidnym okresie przygotowawczym po Wimbledonie Polka zaprezentowała się znakomicie i po raz pierwszy w karierze zagrała w finale zawodów rozgrywanych na wyjątkowo szybkich kortach w Ohio. W decydującym meczu pokonała Jasmine Paolini, nie tracąc w całym turnieju ani jednego seta. Było to jej premierowe zwycięstwo w Cincinnati. Zaraz po tym sukcesie Świątek wraz z Carlosem Alcarazem udała się do Nowego Jorku.

    Na US Open Świątek rozpoczęła od rywalizacji w mikście, gdzie w parze z Ruudem stworzyła bardzo groźny duet. Polsko-norweska para świetnie się spisywała, docierając do finału. Tam lepsi okazali się jednak doświadczeni debliści Errani i Vavassori. Krótko później przyszedł czas na losowanie singla, które pokazało, jaką drogę do tytułu będzie musiała pokonać liderka polskiego tenisa.

    W pierwszej rundzie Świątek zmierzy się z Kolumbijką Emilianą Arango. Najbliższą rozstawioną zawodniczką w jej części drabinki jest Anna Kalinska (nr 29). W dalszej fazie możliwy jest hitowy półfinał z Naomi Osaką, pod warunkiem że Japonka wcześniej upora się z Coco Gauff. Uwagę przyciągało także to, gdzie wyląduje Jelena Ostapenko, która nieraz sprawiała Świątek wiele kłopotów. Tym razem Łotyszka trafiła do części drabinki Aryny Sabalenki. Białorusinka ma w swoim sąsiedztwie również Jelenę Rybakinę, a także Emmę Raducanu, co zapowiada niezwykle zacięte mecze po drugiej stronie drabinki. Wszystko wskazuje na to, że los potraktował sprawiedliwie dwie największe rywalki w tourze.

    Oprócz Świątek w Nowym Jorku zobaczymy jeszcze kilka reprezentantek Polski. Magdalena Fręch rozpocznie turniej od starcia z Talią Gibson, a Magda Linette od meczu z McCartney Kessler. W męskiej stawce wystąpi Kamil Majchrzak, którego pierwszym rywalem będzie Hugo Dellien. Początek zmagań zaplanowano na niedzielę, 24 sierpnia, choć szczegółowy plan gier zostanie ogłoszony później.

  • Świątek numerem jeden tuż przed US Open! Sabalenka za plecami

    Świątek numerem jeden tuż przed US Open! Sabalenka za plecami

    Już 24 sierpnia wystartuje turniej singlowy kobiet na US Open. Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej analiz i prognoz dotyczących potencjalnej triumfatorki. Jedną z nich opublikował renomowany portal Tennis365, który jednoznacznie wskazuje Igę Świątek jako główną kandydatkę do zwycięstwa. „Jej ostatnie świetne występy sprawiają, że to ona jest faworytką do zdobycia siódmego tytułu wielkoszlemowego” – podkreślono w analizie.

    Świątek na czele listy kandydatek

    Autorem publikacji jest Oli Dickson Jefford, doświadczony dziennikarz Tennis365, który przygotował już ponad 1800 artykułów dla tego portalu. W swoim najnowszym tekście sporządził krótką listę pięciu głównych faworytek US Open, a na jej szczycie umieścił właśnie Świątek. „Jeżeli pierwsza część sezonu mogła budzić lekkie rozczarowanie, patrząc przez pryzmat wysokich standardów Igi, to w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja uległa diametralnej zmianie” – zauważył Jefford.

    Przypomniał także jej sensacyjne triumfy – najpierw na Wimbledonie, a niedawno na turnieju WTA 1000 w Cincinnati, mimo że dotychczas te korty nie były dla niej szczęśliwe. „Wygrane w imprezach, które wcześniej nie należały do jej najmocniejszych, to świetny prognostyk przed Flushing Meadows, gdzie w 2022 roku zdobyła tytuł. Wygląda na to, że Świątek wróciła do najwyższej dyspozycji – albo jest jej bardzo blisko – a ostatnie wyniki czynią ją naturalną faworytką do kolejnego, siódmego wielkoszlemowego triumfu” – napisał Tennis365.

    Najgroźniejsze rywalki

    Choć Polka – obecnie numer dwa rankingu WTA – otwiera listę głównych kandydatek, konkurencja w Nowym Jorku będzie niezwykle mocna. Na jej drodze mogą stanąć przede wszystkim Aryna Sabalenka (1. WTA) oraz Coco Gauff (3. WTA).

    Sabalenka broni tytułu i – jak podkreślono – w ostatnich czterech edycjach US Open za każdym razem docierała co najmniej do półfinału. „To sprawia, że jest jedną z największych kandydatek do końcowego triumfu” – napisano o liderce światowego rankingu. Gauff natomiast, zdaniem analityków, jeszcze nie weszła na absolutny szczyt swoich możliwości, lecz jej pozycja w światowym tenisie i dynamiczny rozwój sprawiają, że należy do ścisłego grona faworytek.

    Kolejne nazwiska na liście

    Ostatnie dwa miejsca w zestawieniu zajęły Jelena Rybakina oraz Madison Keys. Kazaszka imponuje stabilnością formy – w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati dochodziła do półfinału. Z kolei Keys ma wyjątkową historię startów w Nowym Jorku – wygrała tam już 33 mecze, a w 2017 roku dotarła aż do finału.

    US Open – turniej niespodzianek

    Czy przewidywania Tennis365 się sprawdzą? Polscy kibice na pewno bardzo by tego chcieli, bo oznaczałoby to kolejny wielki sukces Igi Świątek. Jednak historia US Open pokazuje, że to turniej pełen zaskoczeń. Wystarczy przypomnieć zwycięstwa Emmy Raducanu w 2021 roku czy Bianki Andreescu dwa lata wcześniej. Choć obie nadal rywalizują na światowych kortach, żadnej nie udało się powtórzyć tamtych sukcesów w kolejnych edycjach Wielkiego Szlema.

  • Raz, dwa, trzy! Co za występ Polaków na MŚ! Pokazali, jak to się robi

    Raz, dwa, trzy! Co za występ Polaków na MŚ! Pokazali, jak to się robi

    Polska reprezentacja siatkarzy do lat 21 znakomicie rozpoczęła mistrzostwa świata w Jiangmen, pewnie pokonując Portoryko 3:0. Choć wynik sugeruje łatwe zwycięstwo, to szczególnie w drugim secie podopieczni Piotra Grabana musieli wykazać się odpornością psychiczną i skutecznością w kluczowych momentach.

    Mocne otwarcie turnieju

    Biało-Czerwoni przyjechali do Chin jako jedni z głównych faworytów do złota. W grupie B rywalizują z Portoryko, Koreą Południową, Kazachstanem, Kanadą i obrońcą tytułu – Iranem. To właśnie drużyna z Bliskiego Wschodu, pokonując Kazachstan 3:1, już w pierwszym meczu potwierdziła, że będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Polaków w walce o pierwsze miejsce w tabeli.

    Pierwszy set pod pełną kontrolą

    Spotkanie z Portoryko rozpoczęło się dla Polaków wręcz koncertowo. Skuteczność ataku na poziomie aż 80% sprawiła, że rywale nie mieli wiele do powiedzenia. Pierwsza partia zakończyła się zdecydowaną wygraną 25:15.

    Nerwy w drugim secie

    Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Portoryko, grając odważnie i wykorzystując błędy Polaków, prowadziło nawet 15:11, a w końcówce utrzymywało przewagę 21:18. Biało-Czerwoni sami utrudniali sobie sytuację – popełnili aż 11 błędów, z czego 5 w ataku i 6 na zagrywce, oddając rywalom sporą część punktów praktycznie za darmo.
    W decydującym fragmencie odpowiedzialność wziął na siebie Wojciech Gajek, który świetnie zaprezentował się na zagrywce. Dzięki temu Polacy odwrócili losy seta i zwyciężyli 25:22.

    Ostatnia partia bez większych emocji

    Trzeci set miał już zupełnie inny charakter. Portorykańczycy, podłamani utraconą szansą w poprzedniej odsłonie, nie byli w stanie poważnie zagrozić Biało-Czerwonym. Polacy szybko objęli wysokie prowadzenie (19:12) i mimo lekkiego zrywu rywali w końcówce, ponownie wygrali 25:22, pieczętując swoje pierwsze zwycięstwo na turnieju.

    Co dalej?

    Kolejne spotkanie Polacy rozegrają już jutro o godzinie 7:50 czasu polskiego, a ich przeciwnikiem będzie Korea Południowa. Zespół Piotra Grabana przystąpi do tego starcia jako zdecydowany faworyt.

    Polska – Portoryko 3:0 (25:15, 25:22, 25:22)

  • Tyle Świątek zarobiła za finał US Open. Rekord!

    Tyle Świątek zarobiła za finał US Open. Rekord!

    Iga Świątek i Casper Ruud awansowali do finału wielkoszlemowego US Open w mikście. Choć w decydującym meczu musieli uznać wyższość rywali, i tak zakończyli turniej z imponującą nagrodą finansową. W porównaniu z poprzednią edycją różnica jest kolosalna.

    Intensywny czas dla Świątek

    Ostatnie dni były dla Igi Świątek wyjątkowo pracowite. Najpierw Polka triumfowała w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, gdzie w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4. Kilkanaście godzin później przeniosła się do Nowego Jorku, by rozpocząć rywalizację w mikście na US Open. W parze z Casperem Ruudem szybko udowodniła, że tworzą zgrany duet – pierwszego dnia odnieśli dwa zwycięstwa i zapewnili sobie miejsce w półfinale.

    Droga do finału i nagrody

    Półfinał i finał rozegrano w nocy ze środy na czwartek. Świątek i Ruud dostarczyli kibicom ogromnych emocji. Najpierw w starciu z Jessicą Pegulą i Jackiem Draperem odwrócili losy meczu, wygrywając w super tie-breaku 3:5, 5:3, 10-8. W finale zmierzyli się z doświadczonym włoskim duetem – Sarą Errani i Andreą Vavassorim. Spotkanie było bardzo wyrównane, ale ostatecznie to Włosi okazali się lepsi, zwyciężając 6:3, 5:7, 10-6.

    Errani i Vavassori sięgnęli po główną nagrodę – milion dolarów do podziału. Świątek i Ruud również mogą być zadowoleni, bo za grę w finale otrzymali 400 tysięcy dolarów, czyli po ponad 200 tysięcy na osobę (około 730 tys. złotych).

    Historyczne pieniądze w mikście

    Tegoroczna edycja miksta odbywała się w zupełnie nowej formule. Organizatorzy zaprosili największe gwiazdy singla, co sprawiło, że wielu specjalistów od gry podwójnej i mieszanej nie dostało szansy występu. Mecze skrócono, a na trybunach zasiadły tłumy. Największe zmiany dotyczyły jednak puli nagród.

    Wystarczy porównać z 2024 rokiem: zwycięzcy otrzymywali wówczas 200 tysięcy dolarów do podziału, a finaliści 100 tysięcy. W 2025 roku te kwoty zostały podwojone, a nawet potrojone. To sprawia, że Iga Świątek zgarnęła w Nowym Jorku rekordową wypłatę w grze mieszanej.

  • Oto co Świątek powiedziała po finale US Open. Wielka klasa

    Oto co Świątek powiedziała po finale US Open. Wielka klasa

    Po pierwsze, gratulacje dla Sary i Andrei. To zwycięstwo było w pełni zasłużone – powiedziała Iga Świątek po przegranym finale miksta na US Open. W swojej wypowiedzi Polka sporo miejsca poświęciła także partnerowi z kortu, Casperowi Ruudowi. – Zawsze miałam do ciebie ogromny szacunek – podkreśliła.

    Finał zakończony triumfem Włochów

    Świątek i Ruud dotarli do finału gry mieszanej, gdzie po niezwykle wyrównanym i emocjonującym meczu musieli uznać wyższość włoskiego duetu – Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:6, 7:5, 6-10. Dla włoskiej pary był to drugi z rzędu triumf w nowojorskim turnieju. Świątek jednak zapowiedziała, że będzie walczyć o to, by zrekompensować sobie porażkę w mikście sukcesem w singlu.

    Słowa Igi Świątek po meczu

    Podczas ceremonii wręczenia nagród jako pierwsza głos zabrała Polka. – Przede wszystkim gratulacje dla Sary i Andrei. To w pełni zasłużona wygrana. Pokazaliście, że deblowi specjaliści są taktycznie sprytniejsi niż singliści. Walczyliśmy do samego końca, starając się, by spotkanie było jak najbardziej wyrównane. To była przyjemność dzielić z wami kort – powiedziała Świątek.

    Następnie zwróciła się bezpośrednio do swojego partnera. – Zazwyczaj skupiamy się na singlu, ale tym razem mogliśmy spróbować gry mieszanej i naprawdę mi się to spodobało. Dziękuję, Casper, że napisałeś do mnie. Chyba już wiemy, kto zaczął tę całą historię – żartowała, nawiązując do ich wcześniejszej wymiany zdań po awansie do półfinału. – Zawsze darzyłam cię ogromnym szacunkiem, wiesz o tym. Wspólna gra była niesamowitym doświadczeniem. Myślę, że stworzyliśmy bardzo dobry duet, mimo że nie mieliśmy żadnego przygotowania. Ja długo rywalizowałam w Cincinnati, a on odpowiadał za całą taktykę, przedstawiając mi ją dziesięć minut przed każdym meczem. To było świetne. Mogliśmy grać swobodnie i cieszyć się atmosferą. Dziękuję też kibicom – jesteście tu po to, by dobrze się bawić, a my daliśmy z siebie wszystko. Dzięki, że zostaliście do końca – zakończyła.

    Głos Caspera Ruuda

    Norweg także podziękował i pogratulował rywalom. – Iga, dziękuję za wspólną grę i również twojemu sztabowi, że się na to zgodzili. Wiem, że miałaś bardzo intensywny dzień. Mam nadzieję, że uda ci się trochę odpocząć przed singlowymi zmaganiami. To była dla nas świetna zabawa i mam nadzieję, że dla kibiców także – powiedział Ruud.

    Czas na singiel

    Po zakończeniu przygody w mikście Świątek ma kilka dni na regenerację przed turniejem singlowym US Open, który potrwa od 25 sierpnia do 7 września. Polka rozpocznie rywalizację od pierwszej rundy i na pewno będzie chciała powtórzyć swój sukces sprzed dwóch lat, kiedy to sięgnęła po tytuł w Nowym Jorku.