Category: Uncategorized

  • Tak organizatorzy Wimbledonu potraktowali Igę Świątek

    Tak organizatorzy Wimbledonu potraktowali Igę Świątek

    Iga Świątek, sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych, pochwaliła się w mediach społecznościowych wyjątkowym prezentem mikołajkowym od organizatorów Wimbledonu – turnieju, który w tym sezonie wygrała po raz pierwszy w karierze.

    Fani liderki polskiego tenisa (nr 2 w rankingu WTA) powoli odliczają już dni do rozpoczęcia nowego sezonu. Świątek zakończyła rok 2025 solidnym bilansem 65 zwycięstw i 17 porażek. To wynik dobry, ale jak na jej standardy dość nietypowy – Polka ostatnio zanotowała tyle przegranych sześć lat temu, w sezonie 2019. W mijających rozgrywkach sięgnęła po trzy tytuły: w Cincinnati, Seulu oraz – ku zaskoczeniu wielu – na Wimbledonie. Dodatkowo dotarła też do finału turnieju w Bad Homburg.

    Wyjątkowy prezent z Wimbledonu

    Właśnie od organizatorów londyńskiego turnieju Świątek otrzymała niezwykle elegancki upominek mikołajkowy – album ze zdjęciami dokumentującymi jej mecze i najważniejsze momenty na trawie w All England Club. Tenisistka nie kryła zachwytu i podzieliła się nagraniem oraz kilkoma zdjęciami w swoich mediach społecznościowych.

    „Nie ma tu niczego wymyślnego czy błyskotliwego. Po prostu ja z niesamowitym prezentem od Wimbledonu. No cóż, poza ręcznikami oczywiście. Jestem wdzięczna” – napisała żartobliwie.

    Podczas otwierania albumu dodała: „Dostałam ten niesamowity prezent od Wimbledonu. Pomoże mi zachować te wspomnienia. Jest dość ciężki. To z pewnością jedne z najlepszych momentów 2025 roku”.

    Link do nagrania z prezentem organizatorzy opublikowali w mediach społecznościowych Wimbledonu.

    Odpoczynek i przygotowania

    Po intensywnym sezonie Świątek pozwoliła sobie na chwilę wytchnienia – kilka tygodni temu spędziła urlop na Mauritiusie. Ostatni raz widziano ją na korcie 16 listopada, podczas meczu Billie Jean King Cup przeciwko reprezentacji Rumunii.

    Teraz jednak jej uwaga przenosi się na pierwszą wielką imprezę sezonu 2026 – Australian Open. To jedyny turniej wielkoszlemowy, którego Polce jeszcze nie udało się zdobyć. Najlepszy wynik Świątek w Melbourne to półfinały osiągnięte w 2022 i 2025 roku. Turniej główny potrwa od 18 stycznia do 1 lutego, a kwalifikacje ruszą już 12 stycznia.

    Przypomnijmy: przed rokiem tytuł zdobyła Madison Keys (7. WTA), która w finałowym thrillerze pokonała Arynę Sabalenkę (1. WTA) 6:3, 2:6, 7:5. Świątek zakończyła udział na półfinale, przegrywając po niezwykle emocjonującym meczu z Amerykanką 7:5, 1:6, 6:7 (8–10).

    https://www.instagram.com/reel/DR9PYWAgvkg/?utm_source=ig_web_copy_link

  • Pokaz mocy Piotra Żyły w Wiśle, Polak walczy o podium! Tomasiak też w czołówce

    Pokaz mocy Piotra Żyły w Wiśle, Polak walczy o podium! Tomasiak też w czołówce

    Siedmiu reprezentantów Polski wystąpiło w niedzielnym, ostatnim konkursie Pucharu Świata w Wiśle. Już w pierwszej serii kibice mogli zobaczyć kapitalne skoki Piotra Żyły i Kacpra Tomasiaka, którzy przez długi czas utrzymywali się w ścisłej czołówce. Po pierwszej rundzie Żyła zajmuje drugie miejsce, a 18-letni Tomasiak jest piąty.

    Ostatni dzień PŚ w Wiśle. Pełna polska siódemka na starcie

    Po udanych kwalifikacjach stało się jasne, że w niedzielnym konkursie zobaczymy aż siedmiu Polaków – o dwóch więcej niż w sobotę. Do rywalizacji wrócił Kamil Stoch, który dzień wcześniej nie przebrnął eliminacji. Tym razem trzykrotny indywidualny mistrz olimpijski wywalczył awans, plasując się na 30. miejscu. Najlepszym z Biało-Czerwonych był jednak Tomasiak, który skoczył 123 m i zajął wysokie, dziewiąte miejsce. Przepustki do konkursu zdobyli również Paweł Wąsek, Piotr Żyła, Maciej Kot, Klemens Joniak i Aleksander Zniszczoł. Zmagania rozpoczęły się o 14:25.

    Błysk Żyły i Tomasiaka w pierwszej serii

    Jako pierwszy z Polaków w konkursie zaprezentował się Klemens Joniak. Skok na 119 metrów dał mu dopiero 46. miejsce. Znacznie lepiej poradził sobie Maciej Kot, który osiągnął 127,5 m i po swojej próbie objął prowadzenie – ostatecznie zakończył pierwszą serię na 15. pozycji.

    Na 123 m wylądował Aleksander Zniszczoł (39. pozycja), a pół metra mniej uzyskał Paweł Wąsek (28. miejsce). Prawdziwą petardę odpalił jednak Piotr Żyła – jego lot na 129,5 m oraz nota 139 pkt dały mu prowadzenie i pewny awans do drugiej serii. Również Kamil Stoch mógł odetchnąć z ulgą – 120,5 m pozwoliło mu wejść do finału z 22. miejsca.

    Chwilę później wyczyn Żyły wyrównał Kacper Tomasiak, również lądując na 129,5 m. 18-latek wskoczył za plecy bardziej doświadczonego kolegi i obaj Polacy długo utrzymywali dwa pierwsze miejsca. Sytuacja zmieniła się dopiero w końcówce serii.

    Najpierw Phillip Raimund skoczył 131,5 m i rozdzielił Polaków, a następnie prowadzenie przejął Ryoyu Kobayashi po świetnym locie na 130,5 m. Imponujący dystans 137 m osiągnął także Domen Prevc, jednak słabsze noty zepchnęły go tuż za Raimunda i przed Tomasiaka. Po pierwszej serii prowadzi Kobayashi, drugi jest Żyła, trzeci Raimund, a Tomasiak plasuje się na znakomitej piątej pozycji.

    Finałowa runda pełna emocji

    Druga seria wystartowała o 15:55. Jako pierwszy z podopiecznych Macieja Maciusiaka ruszył Paweł Wąsek, który uzyskał 123 m i w momencie swojego skoku był drugi.

    Niedługo później cała Wisła ponownie zadrżała od dopingu. Kamil Stoch oddał swój ostatni skok na skoczni im. Adama Małysza – pożegnał się lotem na 120,5 m. Niestety ta próba raczej nie pozwoli mu znacząco poprawić lokaty z pierwszej serii.

  • Oficjalnie: Julia Szeremeta na szczycie światowego rankingu! A to nie wszystko

    Oficjalnie: Julia Szeremeta na szczycie światowego rankingu! A to nie wszystko

    Znakomite występy polskich bokserów w kończącym się 2025 roku znajdują odzwierciedlenie nie tylko w medalach, lecz także w najnowszych zestawieniach federacji World Boxing. Polacy coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na międzynarodowej scenie, a w kilku kategoriach wagowych są wręcz nie do ruszenia. Najlepszym przykładem jest Julia Szeremeta, która kończy rok jako liderka swojej dywizji. Co więcej, nie jest jedyną Polką na szczycie światowych tabel — kolejna z reprezentantek również otwiera ranking, a następne plasują się bardzo wysoko.

    Dominacja Polek w rankingach World Boxing

    Julia Szeremeta pewnie utrzymuje pierwsze miejsce w kategorii 57 kg, potwierdzając świetną dyspozycję z całego sezonu. W równie imponującym stylu rok kończy Agata Kaczmarska, która została sklasyfikowana na pierwszym miejscu w kategorii +80 kg. Świetnie spisała się także Aneta Rygielska — jej drugie miejsce w dywizji 60 kg również robi wrażenie. W gronie mężczyzn najwyżej notowanym Polakiem pozostaje Adam Tutak, zajmujący piątą pozycję w kategorii 90 kg.

    Sukcesy na mistrzostwach świata i ich konsekwencje

    Tegoroczne mistrzostwa świata w Anglii były znakomitym potwierdzeniem rosnącej siły polskiego boksu olimpijskiego. Agata Kaczmarska sięgnęła tam po złoty medal, podczas gdy Julia Szeremeta i Aneta Rygielska wróciły do kraju ze srebrnymi krążkami. Jednak ich osiągnięcia to tylko część szerszego obrazu — także pozostali reprezentanci mogą pochwalić się wysokimi lokatami w światowych rankingach.

    Szerokie grono wysoko notowanych Polek

    Polskie zawodniczki są widoczne w czołówkach wielu kategorii:

    • 80 kg: 6. miejsce — Emilia Koterska
    • 54 kg: 7. miejsce — Wiktoria Rogalińska
    • 70 kg: 10. miejsce — Barbara Marcinkowska
    • 65 kg: 11. miejsce — Kinga Krówka
    • 75 kg: 14. miejsce — Oliwia Toborek
    • 51 kg: 19. miejsce — Natalia Kuczewska

    Ten szeroki front dobrze pokazuje, jak mocna stała się polska kobieca kadra.

    Polacy również w czołówce

    W męskich zestawieniach również nie brakuje biało-czerwonych:

    • 60 kg: 8. miejsce — Paweł Brach
    • 75 kg: 10. miejsce — Michał Jarliński
    • 50 kg: 15. miejsce — Jakub Słomiński
    • 85 kg: 15. miejsce — Jakub Straszewski

    Łącznie daje to obraz jednego z najmocniejszych okresów w historii polskiego boksu amatorskiego.

  • Sensacja wisiała w powietrzu. Absolutny popis Pajor, zrobiła to w 7 minut przed końcem meczu

    Sensacja wisiała w powietrzu. Absolutny popis Pajor, zrobiła to w 7 minut przed końcem meczu

    To spotkanie miało być dla kobiecej drużyny FC Barcelony zwykłą formalnością. „Duma Katalonii” podejmowała przecież Costa Adeje Tenerife, piątą siłę obecnego sezonu La Ligi. Choć gospodynie od początku dominowały i niemal nie schodziły z połowy rywalek, tego dnia wyraźnie brakowało im skuteczności. Minuty mijały, sytuacje były marnowane jedna po drugiej, a na siedem minut przed końcem wciąż utrzymywał się zaskakujący bezbramkowy remis. Wtedy jednak na scenę wkroczyła Ewa Pajor. Polka po raz kolejny udowodniła swoją wartość, przełamując szczelną defensywę i wyprowadzając Barcelonę na upragnione prowadzenie. Ostatecznie zespół wygrał 2:0.

    Każdy, kto śledzi kobiecą piłkę, doskonale wie, że FC Barcelona od lat nie ma sobie równych na krajowych boiskach. W trwającym sezonie drużyna przegrała zaledwie raz – 0:1 z Realem Sociedad – a w tamtym spotkaniu zabrakło właśnie Ewy Pajor, która dochodziła do siebie po urazie. Jej szybki powrót okazał się zbawienny. Kapitan reprezentacji Polski od razu zaczęła przypominać o swojej klasie, m.in. strzelając dublet w żeńskiej wersji „El Clásico”.

    Nic dziwnego, że starcie z 6 grudnia – liderująca Barcelona kontra Costa Adeje Tenerife, piąta drużyna tabeli – nie budziło większych obaw wśród kibiców Blaugrany. A jednak powinno.

    Kibice już oswoili się z myślą o remisie. Pajor znów odmieniła losy meczu

    Barcelona od pierwszej minuty przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami. Utrzymywała się przy piłce przez 75 procent czasu gry, oddając 24 strzały, z czego aż 9 celnych. Bohaterką Teneryfy była bramkarka Nayluisa Caceres, która popisywała się interwencją za interwencją – w sumie siedmiokrotnie ratowała swój zespół przed utratą gola. Jej postawa zachwycała kibiców gości, podczas gdy sympatycy Barcelony zaczynali czuć coraz większy niepokój.

    Gdy zegar wskazywał 83. minutę, sensacyjny remis nadal widniał na tablicy wyników. I wtedy nadeszła akcja, na którą czekał cały stadion. Ewa Pajor, uznawana w Hiszpanii za synonim niezawodności, przełamała opór przeciwniczek i dała drużynie zasłużone prowadzenie. Jej trafienie odblokowało zespół – Barcelona odzyskała płynność i pewność siebie, a kilka minut później rezultat podwyższyła Alexia Putellas.

    Mimo aż ośmiu doliczonych minut, zawodniczki z Teneryfy nie były już w stanie odpowiedzieć na ciosy zadane przez Pajor i jej koleżanki. Barcelona dopisała kolejne trzy punkty, a Polka ponownie została bohaterką katalońskiej publiczności.

  • Była 83. minuta przy wyniku 0:0. Wszystkie oczy na Ewę Pajor

    Była 83. minuta przy wyniku 0:0. Wszystkie oczy na Ewę Pajor

    Ewa Pajor nie zwalnia tempa w barwach FC Barcelony!

    Polska napastniczka znów dała o sobie znać i trafiła do siatki w czwartym kolejnym spotkaniu. Jej gol zdobyty w końcowych minutach meczu okazał się absolutnie kluczowy.

    Spotkanie 13. kolejki hiszpańskiej ligi pomiędzy FC Barceloną a Costa Adeje Tenerife długo układało się wbrew przewidywaniom. Katalonki, zdecydowane faworytki, aż do 83. minuty bezskutecznie próbowały przełamać defensywę szóstej drużyny tabeli. Gdy kibice zaczynali tracić cierpliwość, zespół Barcelony przeprowadził składną akcję. Aicha Camara dopadła piłki niemal na linii końcowej, po czym zagrała ją po ziemi na czwarty metr. Tam czekała już Ewa Pajor – czujna, szybka i perfekcyjnie ustawiona. Polka z instynktem typowym dla klasowej snajperki wślizgiem skierowała futbolówkę do bramki, wywołując euforię na trybunach. Barça wreszcie prowadziła 1:0.

    Pajor bohaterką Blaugrany
    Dla Ewy Pajor było to już dziesiąte trafienie w tym sezonie ligowym, dzięki czemu umocniła się na pozycji liderki klasyfikacji strzelczyń. Tuż za nią znajduje się jej klubowa koleżanka, Claudia Pina, mająca na koncie dziewięć bramek. Polka imponuje regularnością – strzelała już w czterech ostatnich meczach: dwukrotnie przeciwko Realowi Madryt (efektowne 4:0), raz w starciu z Chelsea (1:1) oraz raz z Levante (pewne 4:0). Najnowsze trafienie z meczu z Tenerife można obejrzeć w zamieszczonym niżej materiale wideo.

    W końcówce Barça całkowicie przejęła inicjatywę. W 87. minucie wynik podwyższyła Alexia Putellas, ustalając rezultat na 2:0. W 90. minucie murawę opuściła Ewa Pajor, którą zastąpiła Martine Fenger.

    FC Barcelona pozostaje niekwestionowanym liderem hiszpańskiej ekstraklasy kobiet. Po 13 kolejkach ma na koncie aż 36 punktów, notując 12 zwycięstw i jedyną porażkę, bez choćby jednego remisu. Real Sociedad, zajmujący drugie miejsce, traci do mistrzyń dziewięć oczek.

    Już w środę, 10 grudnia, Barça zmierzy się na własnym stadionie z Benficą w ramach Ligi Mistrzyń — i przy takiej formie Pajor kibice mogą liczyć na kolejne emocje.

    https://x.com/LigaF_oficial/status/1997333294979961040?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1997333294979961040%7Ctwgr%5E7bd60a457bfabb1a7a478144396dffdc5efecf99%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76494632452611byla-83-minuta-przy-wyniku-0-0-wszystkie-oczy-na-ewe-pajor.html

  • Lewandowski już zdecydował. Tu chce rozpocząć nowy sezon. Tego jeszcze nie było

    Lewandowski już zdecydował. Tu chce rozpocząć nowy sezon. Tego jeszcze nie było

    Obecny kontrakt Roberta Lewandowskiego z Barceloną wygasa 30 czerwca 2026 roku i wiele wskazuje na to, że klub nie zamierza go przedłużać. Hiszpańskie media informują, że władze „Blaugrany” nie widzą sensu inwestowania w zawodnika, który za kilka miesięcy będzie świętował 38. urodziny. Sam piłkarz nie zamierza jednak rezygnować z dalszej gry w Katalonii. Wręcz przeciwnie — jak doniesiono, Lewandowski miał zaproponować klubowi obniżkę pensji aż o połowę, na co nie zdecydował się jeszcze nigdy w swojej karierze.

    Latem 2022 roku sytuacja była dużo bardziej przejrzysta. Lewandowski pojawił się na Camp Nou, podpisując umowę skonstruowaną w formule 3+1 — trzy pewne sezony oraz czwarty, uzależniony od spełnienia konkretnych warunków. Teraz, w swoim czwartym roku gry dla Barcelony, Polak znalazł się w punkcie, w którym przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Choć chciałby pozostać na jeszcze jeden sezon, klub nie widzi już sensu w przedłużaniu współpracy z zawodnikiem wchodzącym w wiek 38 lat.

    Lewandowski próbuje więc odwrócić bieg wydarzeń. Z doniesień hiszpańskich mediów wynika, że napastnik jest gotów zgodzić się na redukcję wynagrodzenia o 50 proc. To wyraźny sygnał, jak mocno zależy mu na pozostaniu w Barcelonie. Jeszcze gdy trafiał do szatni „Dumy Katalonii”, mając niemal 34 lata, klub traktował go jako wartościowy, choć krótkoterminowy projekt. Potwierdzała to progresywna konstrukcja jego kontraktu: w pierwszym sezonie zarabiał 20 milionów euro, w drugim 26, a w trzecim już 32 mln. Przed obecnymi rozgrywkami, zgodnie z umową, jego pensja spadła z powrotem do poziomu z pierwszego roku.

    Co czeka go dalej? Według serwisu Fijaches, Lewandowski zaproponował, by w sezonie 2026/27 jego wynagrodzenie wyniosło 10 mln euro, co oznaczałoby drastyczne obniżenie pensji. Taka gotowość ustępstw wyraźnie dowodzi, jak bardzo Polak pragnie kontynuować grę w barwach Barcelony. Tymczasem mógłby bez trudu przenieść się do Arabii Saudyjskiej lub MLS, gdzie otrzymałby znacznie wyższe oferty finansowe. Lewandowski jednak ceni sobie stabilizację, a jego rodzina doskonale odnalazła się w Hiszpanii.

    Jego forma również robi wrażenie. W obecnym sezonie Lewandowski zdobywa średnio dwa gole na mecz, a z dorobkiem ośmiu trafień pozostaje najskuteczniejszym strzelcem Barcelony razem z Ferranem Torresem. Mistrzowie Hiszpanii prowadzą w ligowej tabeli, mając jeden punkt przewagi nad Realem Madryt.

  • Losowanie mundialu w cieniu skandalu. “Można go nazywać zbrodniarzem”

    Losowanie mundialu w cieniu skandalu. “Można go nazywać zbrodniarzem”

    Ceremonia losowania grup mistrzostw świata wywołała ogromne emocje — niestety nie zawsze te sportowe. W centrum uwagi niespodziewanie znalazł się Donald Trump, który podczas gali otrzymał… pokojową nagrodę FIFA. W programie „To jest Sport.pl” Piotr Żelazny nie krył oburzenia całym wydarzeniem, podkreślając, że prezydenta USA „można nazywać zbrodniarzem wojennym”.

    Polska poznała rywali. Ale przed losowaniem wrzało

    Jeśli reprezentacja Polski zdoła awansować na mundial, w fazie grupowej zmierzy się z Holandią, Tunezją oraz Japonią. Biało-Czerwonych czekają jednak najpierw marcowe, dwustopniowe baraże, które zadecydują o ich obecności na turnieju. To najważniejsza informacja sportowa piątkowego wieczoru — ale wszystko, co działo się przed właściwym losowaniem, skutecznie odwróciło uwagę kibiców.

    Trump nagrodzony. „Amerykańska armia prowadzi niewypowiedzianą wojnę”

    Gala w Waszyngtonie ruszyła o 18:00, jednak pierwsze drużyny z koszyka numer jeden poznaliśmy dopiero tuż przed 19:30. W międzyczasie zaprezentowano kilka występów artystycznych, a Gianni Infantino poświęcił długą chwilę na uhonorowanie Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych otrzymał pokojową nagrodę FIFA.

    — To ogromny zaszczyt móc tu być z Giannim, którego znam od lat. To, co dziś widzimy, jest hołdem dla ciebie i dla futbolu. Dziękuję mojej rodzinie, pierwszej damie. Przed nami wydarzenie, jakiego świat jeszcze nie widział. Świetnie współpracujemy z Kanadą — przyjaźń i relacje rozkwitają. Świat staje się bezpieczniejszy — mówił Trump.

    Kontrowersje wzbudziło nie tylko samo wręczenie nagrody, ale też fakt, że Trump… sam zawiesił sobie medal na szyi. To zachowanie wywołało falę krytyki wśród kibiców i dziennikarzy.

    Piotr Żelazny zwrócił uwagę na jeszcze mocniejsze kwestie.

    — Od kilku tygodni amerykańska armia prowadzi niewypowiedzianą wojnę z Wenezuelą. Według USA jest to walka z kartelami narkotykowymi, ale bombardowane są cywilne jednostki, bez wypowiedzenia wojny. Łamane są konwencje pokojowe i prawa człowieka. Niedawno zbombardowano łódź; zgodnie z prawem osoby ocalałe powinny zostać uratowane, można je pojmać jako jeńców, ale absolutnie nie wolno ich zabijać. Tymczasem Amerykanie ich dobili — mówił Żelazny na antenie.

    FIFA krytykowana. „To sięga dna”

    W mediach społecznościowych zawrzało. Wielu komentujących stwierdziło, że FIFA sięga dna — nie tylko przez przeciąganie ceremonii, ale również przez próbę kreowania wizerunku Trumpa jako „człowieka pokoju”.

    — Oburzenie miesza mi się ze śmiechem. Człowiek, który łamie prawo wojenne i którego można nazwać zbrodniarzem wojennym, dostaje pokojową nagrodę FIFA. I jeszcze cała ta oprawa była tak żenująco przaśna — podsumował Żelazny.

    Na przyszłorocznych mistrzostwach świata po raz pierwszy w historii zagrają 48 reprezentacje. Turniej odbędzie się w USA, Meksyku oraz Kanadzie.

  • Potwierdzają się doniesienia ws. Szeremety. Spektakularne zakończenie roku, PZB nadał komunikat

    Potwierdzają się doniesienia ws. Szeremety. Spektakularne zakończenie roku, PZB nadał komunikat

    Polski Związek Bokserski oficjalnie potwierdził to, na co od kilku dni czekali kibice śledzący błyskawiczny rozwój kariery Julii Szeremety. Młoda pięściarka kończy rok w spektakularnym stylu – jako liderka światowego rankingu federacji World Boxing w kategorii do 57 kg. A to zaledwie jedna z kilku znakomitych wiadomości dotyczących biało-czerwonych.

    Choć od powrotu kadry z młodzieżowych mistrzostw Europy U-23 w Budapeszcie minęło już trochę czasu, emocje nadal nie opadają. Polskie zawodniczki odniosły bowiem historyczny sukces, przywożąc do kraju aż cztery złote medale. Po najwyższe laury sięgnęły: Natalia Kuczewska (51 kg), Julia Szeremeta (57 kg), Barbara Marcinkowska (70 kg) oraz Emilia Koterska (80 kg). Do tego dorobku dołączyły trzy brązowe krążki: Marta Prill (48 kg), Nikola Prymaczeno (54 kg) i Julia Oleś (+80 kg).

    – Na każdych zawodach jest dobrze, bywa bardzo dobrze, a tym razem było po prostu świetnie. Trochę się bałem, bo forma nie była już idealna, ale dziewczyny mają charakter i ogromne doświadczenie, startowały przecież w wielu turniejach – mówił z dumą trener Tomasz Dylak w rozmowie z mediami PZB.

    I na tym dobre informacje się nie kończą. Z światowej sceny bokserskiej napływają kolejne fantastyczne wieści, w których padają nazwiska Julii Szeremety, Agaty Kaczmarskiej, a także kilku innych reprezentantek Polski.

    Julia Szeremeta z oficjalnym potwierdzeniem – jest numerem jeden

    „Julia Szeremeta i Agata Kaczmarska liderkami, a Aneta Rygielska wiceliderką światowego rankingu” – ogłosił Polski Związek Bokserski w najnowszym komunikacie. Tym samym potwierdzono to, co już od pewnego czasu przewidywali eksperci oraz kibice: znakomite występy Polek przekładają się na najwyższe pozycje w międzynarodowych zestawieniach.

    Szeremeta przewodzi rankingowi World Boxing w wadze 57 kg z wynikiem 2075 punktów, wyprzedzając Hinduskę Jaismine oraz Brazylijkę Jucielen Romeu. Liderką w kategorii +80 kg została z kolei Agata Kaczmarska, która uzbierała 1500 punktów.

    Wysokie lokaty osiągnęło także wiele innych polskich zawodniczek:
    • Aneta Rygielska – 2. miejsce (60 kg)
    • Emilia Koterska – 6. (80 kg)
    • Wiktoria Rogalińska – 7. (54 kg)
    • Barbara Marcinkowska – 10. (70 kg)
    • Kinga Krówka – 11. (65 kg)
    • Oliwia Taborek – 14. (75 kg)
    • Natalia Kuczewska – 19. (51 kg)

    Teraz zawodniczki mogą cieszyć się krótką przerwą. Julia Szeremeta co prawda zapowiedziała, że rozpoczyna zasłużone wolne, jednak szybko okazało się, że jeszcze w grudniu pojawi się w roli gościa specjalnego. 22-letnia mistrzyni poprowadzi trening dla dzieci i młodzieży podczas II Warszawskiego Festiwalu Sportów Walki, który odbędzie się w sobotę, 6 grudnia.

  • Nawrocki kończy z tradycją. Duda sobie nie odmawiał

    Nawrocki kończy z tradycją. Duda sobie nie odmawiał

    Adam Małysz odniósł się do nieobecności prezydenta Karola Nawrockiego podczas inauguracji sezonu Pucharu Świata w Wiśle. Jak przyznał, cieszy go fakt, że głowa państwa jest kibicem sportu, choć – jak podkreślił – „głównie piłki nożnej i boksu”. Brak prezydenta na skokach będzie jednak pewną nowością, bo przez lata Andrzej Duda regularnie pojawiał się na polskich konkursach, zwłaszcza gdy sukcesy święcił Kamil Stoch i reszta kadry.

    W czwartek w Wiśle rozpoczął się wyjątkowo długi weekend ze skokami narciarskimi. Na razie trudno zauważyć atmosferę wielkiej imprezy – rywalizacja kobiet nie przyciągnęła większej publiczności. Organizatorzy spodziewają się jednak pełnych trybun w sobotę i niedzielę, gdy do rywalizacji przystąpią mężczyźni. Na jeden z konkursów męskich w sprzedaży pozostają już tylko pojedyncze bilety.

    W poprzednich latach obecność prezydenta RP na skoczniach w Polsce była standardem. Andrzej Duda odwiedzał zarówno Wisłę, jak i Zakopane, a po triumfach biało-czerwonych nierzadko wręczał zawodnikom trofea. Witano go z należnymi honorami – zarówno ze strony PZN, jak i lokalnych organizatorów.

    Tym razem sukcesor Dudy nie pojawi się pod skocznią. – Mamy tu Janne Ahonena, mamy Martina Schmitta – wylicza Małysz, pytany o znamienitych gości inauguracji sezonu. – Minister sportu był zaproszony, ale z powodu obowiązków nie mógł przyjechać – dodaje prezes PZN. A co z prezydentem? – Szczerze mówiąc, nie wiem nawet, czy wysłano zaproszenie. Nie zajmuję się tym, robią to główni organizatorzy – podkreśla Małysz. – Oczywiście, jeśli prezydent chciałby przyjechać, zawsze będzie mile widziany. Poprzedni prezydent lubił skoki, bo sam wywodzi się ze środowiska narciarskiego. Nowego prezydenta nie miałem jeszcze okazji poznać, ale liczę, że prędzej czy później się spotkamy – dodaje. – Fajnie, że interesuje się sportem, choć głównie piłką i boksem. Mam nadzieję, że sporty zimowe też zyskają jego sympatię – podsumowuje legenda.

    W piątek w Wiśle rozegrany zostanie drugi konkurs kobiet (kwalifikacje o 10:00, zawody o 11:30). Po południu na skoczni pojawią się mężczyźni – o 17:45 zaplanowano dwie serie treningowe, a o 20:15 kwalifikacje. Relacje na żywo dostępne będą na Sport.pl, a transmisje w Eurosporcie i TVP.

  • Świątek wygra ten turniej! Już są tego pewni. “Trudno będzie ją zatrzymać”

    Świątek wygra ten turniej! Już są tego pewni. “Trudno będzie ją zatrzymać”

    Iga Świątek wygrała trzy z czterech turniejów wielkoszlemowych. Polce do kompletu brakuje tylko Australian Open, gdzie Iga dwukrotnie docierała do półfinału. Czy teraz Świątek będzie faworytką podczas Australian Open? “To musi być kuszące dla mistrzyni tak zmotywowanej i zaciętej jak Świątek” – czytamy.
    Iga Świątek
    screen: youtube.com/@BJKCup

    – To był skomplikowany sezon, ale na końcu mogę powiedzieć, że udany. Myślę, że wygranie Wimbledonu sprawiło, że ten sezon stał się superwyjątkowy i wspaniały. Postawiłabym go nad każdym innym. Sezon miał swoje wzloty i upadki, jeśli chodzi o wyniki – mówiła Iga Świątek na jednej z konferencji prasowych, podsumowując sezon 2025. W nim Świątek wygrała wielkoszlemowy Wimbledon, a także turnieje WTA w Cincinnati oraz Seulu.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Świątek wygra Australian Open? “Trudno będzie ją zatrzymać”

    Na oficjalnej stronie Australian Open pojawił się artykuł, w którym autor przekonuje, że Świątek może wygrać pierwszy turniej wielkoszlemowy w przyszłym sezonie.

    “Dla Świątek warunki nie będą stanowiły problemu, biorąc pod uwagę, że świetnie radzi sobie zarówno na wolnych, jak i na szybkich kortach twardych. Będzie miała również solidne przygotowania do United Cup. Trudno będzie ją zatrzymać. Jest perspektywa Wielkiego Szlema w karierze, co musi być kuszące dla mistrzyni tak zmotywowanej i zaciętej jak Świątek” – czytamy w opublikowanym tekście.

    Autor zwraca też uwagę na to, że Świątek wygrała 83 proc. meczów w historii rywalizacji w turniejach wielkoszlemowych. W ostatniej edycji Australian Open Świątek dotarła do półfinału, ale tam przegrała w trzech setach z Madison Keys, a więc późniejszą triumfatorką.

    “Ta niewielka porażka z Keys, a następnie sezon rozwoju zawodowego i historycznych osiągnięć, mogą zapewnić Idze ostateczny sukces, gdy wróci na Australian Open 2026. Choć wielu martwiło się tym pozornym pogorszeniem, niewiele brakowało Świątek do tego stratosferycznego poziomu, który utrzymywała przez większą część trzech poprzednich lat” – dodaje autor.

    Zobacz też: Niewiarygodne, co spotkało rywalkę Świątek. Natychmiast rozpętała się burza

    Do tej pory dziesięć tenisistek zdobyło klasycznego Wielkiego Szlema w swojej karierze. W tym gronie była Margaret Court, Serena Williams, Steffi Graf, Chris Evert, Martina Navratilova, Billie Jean King, Maureen Connolly, Doris Hart, Maria Szarapowa oraz Shirley Fry.

    Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU