Category: Uncategorized

  • Szeremeta na wielkiej imprezie, i to nie sama. Tak, to naprawdę on u jej boku

    Szeremeta na wielkiej imprezie, i to nie sama. Tak, to naprawdę on u jej boku

    Julia Szeremeta pojawiła się na ważnej imprezie bokserskiej w Gdańsku – mistrzostwach Polski seniorów. W sieci szybko pojawiła się fotografia dokumentująca jej obecność, ale uwagę przyciąga fakt, że mistrzyni nie pozuje na niej sama. Towarzyszy jej mężczyzna doskonale znany nie tylko fanom boksu, lecz także widzom Polsatu, zwłaszcza popularnego programu „Ninja Warrior Polska”. Kim jest tajemnicza postać ze zdjęcia?

    Krótki oddech po sukcesach, ale nie od sportu

    Po świetnym występie na młodzieżowych mistrzostwach Europy U-23, skąd Szeremeta przywiozła złoto, zawodniczka pozwoliła sobie na krótką przerwę od intensywnych treningów. Nie oznacza to jednak, że odcięła się od sportowego życia. Niedawno była gościem specjalnym II Warszawskiego Festiwalu Sportów Walki, gdzie poprowadziła trening dla dzieci marzących o pięściarskiej karierze. A to nie koniec jej aktywności.

    Szeremeta na trybunach w Gdańsku – i z kim!

    Okazało się, że olimpijska wicemistrzyni zasiadła wśród kibiców podczas mistrzostw Polski seniorów w Gdańsku. Na jednym ze zdjęć pozowała wspólnie z Jakubem Gitlinem – międzynarodowym sędzią boksu, trenerem II klasy sportowej oraz finalistą programu „Ninja Warrior Polska”.

    Finał z udziałem Gitlina został wyemitowany pod koniec października. Choć zwyciężył Francuz Clement Gravier, Polak podkreślał w mediach społecznościowych, jak wielkich emocji dostarczyło mu to doświadczenie.

    „Znowu ogromne, skrajne emocje. Niezapomniana przygoda i wspaniałe doświadczenie – jednym słowem #sportlifestyle. Był upadek, był powrót, woda nietknięta, lecimy dalej, gonimy Niemca… zabrakło 2 sekund. Finalnie Niemiec trzeci. Dobry i szybki wyścig! Grupa mocna – Polska vs Niemcy. Tym razem nie wyszło, ale szacunek i piona, gramy Fair Play! Czy wrócę? Zobaczymy. Może w końcu zacznę trenować jak należy” – pisał Gitlin.

    Wątek polityczny i klubowy

    Ciekawostką jest fakt, że Gitlin nawiązał współpracę z Brzostek Top Team – gdańskim klubem, w którym pracuje Waldemar Nawrocki, wujek obecnego prezydenta Polski. Krótko po objęciu urzędu Karol Nawrocki odwiedził klub, aby otworzyć II Memoriał im. Jana Biangi, co było wydarzeniem bez precedensu.

    To właśnie na profilach Brzostek Top Team pojawiło się wcześniejsze zdjęcie Szeremety i Gitlina, wykonane przy okazji nagrań do „Ninja Warrior Polska”. „Nasz trener i międzynarodowy sędzia PZB Jakub Gitlin jutro wchodzi na niebieski dywan Ninja! (…) Na zdjęciu z Jakubem stoi Julia Szeremeta. Zobaczycie, czy będzie się z nią ścigał, czy… wydarzy się coś, czego nikt się nie spodziewa?” – zachęcano w mediach społecznościowych.

  • IGA ŚWIĄTEK przerywa długie milczenie na temat plotek o jej chłopaku

    IGA ŚWIĄTEK przerywa długie milczenie na temat plotek o jej chłopaku

    IGA ŚWIĄTEK przerywa długie milczenie na temat plotek o jej chłopaku

    Przez ostatnie miesiące w mediach społecznościowych i w części prasy bulwarowej narastały spekulacje dotyczące życia prywatnego Igi Świątek, a zwłaszcza jej rzekomego związku. Plotki mnożyły się tym bardziej, im mniej sama zawodniczka mówiła o życiu poza kortem. Teraz jednak najlepsza polska tenisistka postanowiła przerwać milczenie i w klarowny sposób odnieść się do narosłych komentarzy dotyczących „tajemniczego chłopaka”. Jej słowa nie tylko uciszyły medialne spekulacje, ale także wywołały dyskusję na temat prywatności sportowców funkcjonujących w erze wszechobecnych mediów.

    Świątek, znana ze swojej powściągliwości i opanowania w kontaktach z mediami, od dawna podkreśla, że najważniejszym obszarem jej życia jest tenis. Wielokrotnie mówiła, że potrzebuje ciszy, stabilizacji i przestrzeni do pracy nad sobą, aby utrzymać się na szczycie światowego rankingu. Jej podejście od lat jest konsekwentne: sport i zdrowie psychiczne są priorytetem, a wszystko inne ma charakter drugorzędny. Jednak rosnąca popularność i rozpoznawalność sprawiły, że fani coraz częściej zaczęli interesować się także jej życiem uczuciowym.

    W ostatnich tygodniach plotki zaczęły przybierać na sile, zwłaszcza gdy na niektórych zdjęciach kibice doszukiwali się osoby, która rzekomo miała być partnerem Igi. Choć sama tenisistka nie komentowała tych rewelacji, internet natychmiast podchwycił temat. Zaczęły pojawiać się pseudoinformacje, domysły, a nawet próby „analizowania” jej zachowania na podstawie materiałów z turniejów.

    W wywiadzie udzielonym po jednym z treningów Świątek zdecydowała się jednak jasno wyjaśnić sprawę. – „Wiem, że ludzie są ciekawi, ale moje życie prywatne naprawdę jest moją sprawą. Nie jestem w związku i nie chcę, aby Tworzenie nieprawdziwych historii odciągało uwagę od mojej pracy na korcie” – powiedziała, jednocześnie apelując o większy szacunek dla granic, jakie wyznacza.

    Jej stanowisko wywołało szerokie reakcje – od głosów wsparcia po komentarze sugerujące, że popularność niesie konieczność bycia bardziej „otwartą” wobec fanów. Dla wielu ekspertów sportowych była to jednak idealna okazja, aby przypomnieć, że najwyższej klasy sportowcy funkcjonują pod ogromną presją i mają pełne prawo decydować o tym, co pozostaje częścią ich publicznego wizerunku, a co nie.

    Warto zauważyć, że Świątek od lat stara się budować swój wizerunek w oparciu o autentyczność i zdrowe wartości. Jest ambasadorką zdrowia psychicznego, współpracuje z psychologiem sportowym i otwarcie mówi o znaczeniu odpoczynku oraz równowagi w życiu. Jej słowa o potrzebie prywatności nie są zatem ucieczką przed mediami, ale elementem spójnej filozofii, która pozwoliła jej sięgnąć po wielkie sukcesy.

    Jednocześnie tenisistka nie wyklucza, że kiedyś w przyszłości podzieli się z fanami większą częścią swojego życia prywatnego. – „Może przyjdzie moment, w którym będzie inaczej. Ale dziś chcę skupić się na tenisie, rywalizacji i rozwoju. Mam 23 lata, całe życie przede mną. Na razie nie czuję potrzeby, by ktokolwiek analizował moje relacje czy szukał sensacji” – dodała.

    Wypowiedź Świątek przyczyniła się również do dyskusji o granicach prywatności w sporcie. W świecie, w którym sportowcy są aktywni w mediach społecznościowych, a każde ich zdjęcie może trafić na portale plotkarskie, dbanie o własne granice staje się wyzwaniem. Eksperci przypominają, że nadmierne zainteresowanie życiem prywatnym może prowadzić do presji, stresu, a w konsekwencji nawet do problemów mentalnych. W przypadku zawodniczki o tak intensywnym harmonogramie, jak Iga, spokój poza kortem ma kluczowe znaczenie.

    Na koniec sama Iga zaznaczyła, że docenia wsparcie fanów i rozumie ich ciekawość, ale prosi o zrozumienie. „Cieszę się, że ludzie interesują się moją karierą, dopingują mnie i wspierają. To naprawdę daje mi siłę. Ale moje życie poza tenisem chcę chronić – chociażby po to, żeby móc dłużej grać na najwyższym poziomie i zachować równowagę.”

    Jej słowa można uznać za jasny komunikat: sukces sportowy i życie prywatne mogą istnieć obok siebie, ale tylko wtedy, gdy respektuje się granice. A w przypadku Igi Świątek granice te są jasno postawione – i zasługują na szacunek.

  • Sabalenka rozpętała burzę. O tych słowach będzie głośno

    Sabalenka rozpętała burzę. O tych słowach będzie głośno

    Wokół Aryny Sabalenki znów stało się głośno. Tym razem po jej odpowiedzi na pytanie o udział transpłciowych zawodniczek w sporcie. – To niesprawiedliwe – mówi liderka rankingu WTA. Jak to tłumaczy? Jej słowa podzieliły kibiców, którzy mają również do niej żal o nadchodzące spotkanie pokazowe w Dubaju.
    Aryna Sabalenka
    screen: x.com/PiersUncensored

    Trwa okres przygotowawczy do nowego sezonu. Aryna Sabalenka bierze udział w kolejnych meczach pokazowych, a już 28 grudnia wystąpi w pokazówce z Nickiem Kyrgiosem. To spotkanie zaplanowano w Dubaju, wydarzenie nazwano “Bitwą płci” – tak jak słynny mecz pomiędzy Billie Jean King a Bobbym Riggsem z 20 września 1973 roku.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Sabalenka zapytana przez Morgana

    W ramach przygotowań do tego pojedynku Sabalenka i Kyrgios wzięli udział w programie znanego brytyjskiego dziennikarza Piersa Morgana. Prowadzący w pewnym momencie zapytał liderkę rankingu o udział transpłciowych zawodniczek w sporcie. Sabalenka przyznała, że jej zdaniem nie powinny mieć prawa startu w żeńskich zawodach.

    – To skomplikowane pytanie. Nie mam nic przeciwko nim, ale wciąż mają ogromną przewagę nad innymi kobietami. Nie sądzę, żeby to było sprawiedliwe, żeby kobieta stawała do walki z biologicznym mężczyzną. To niesprawiedliwe. Kobiety całe życie pracowały, żeby osiągnąć swoje granice, i potem muszą mierzyć się osobami, które są biologicznie silniejsze. Nie zgadzam się z tym – powiedziała Białorusinka. Kyrgios dopytywany przez dziennikarza stwierdził, że uważa tak, jak Sabalenka.

    Wcześniej w podobny sposób wypowiadała się legenda kobiecego tenisa Martina Navratilova. Wielokrotna mistrzyni wielkoszlemowa od lat wyraża sprzeciw w sprawie udziału transpłciowych zawodniczek w żeńskiej rywalizacji sportowej. W 2023 r. krytykowała m.in. dopuszczanie takich tenisistek do startu przez Amerykański Związek Tenisowy w mistrzostwach kraju w kategorii wiekowej +55. W listopadzie w social mediach Navratilova pozytywnie zareagowała na doniesienia mediów, jakoby MKOl był coraz bliżej wprowadzenia zakazu występów transpłciowych sportsmenek w damskich dyscyplinach olimpijskich.
    Kibice podzieleni

    W przypadku Aryny Sabalenki to pierwsza taka wypowiedź na ten temat. Aktywni tenisiści zwykle unikają jednoznacznych stanowisk w drażliwych sprawach społecznych czy politycznych. Trzeba też uważać na dezinformację, o czym ostatnio przekonaliśmy się w przypadku Carlosa Alcaraza. Jeden z internautów przekonywał, że Hiszpan odmówił udziału w turnieju pokazowym “Noc Dumy” powiązanym ze środowiskiem osób LGBT. W rzeczywistości Alcaraz nigdy na ten temat się nie wypowiadał, co zostało zweryfikowane przez system Community Notes na platformie X.

    W przypadku Sabalenki nie ma jednak mowy o manipulacji czy fake newsie, bo jest to autentyczna wypowiedź pierwszej rakiety świata z programu wyemitowanego we wtorkowy wieczór. Jej słowa podzieliły kibiców w social mediach. Jedni wspierali Białorusinkę, inni twierdzili, że nie powinna tak mówić.

    – “Brawo za odwagę”, “Ale ona ma rację”, “Tak nie powinna wypowiadać się liderka kobiecego tenisa”, “Polowanie na czarownice w przypadku osób transpłciowych z udziałem mizogina – Aryna może być bardziej bezmyślna niż myślałem”, “Siedzenie obok sprawcy przemocy domowej i dyskutowanie o tym, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe wobec kobiet, jest szaleństwem”, “Jej menedżerowie od PR-u mogą być załamani” – to tylko niektóre z komentarzy.

    Wielu fanów tenisa ma też żal do Aryny Sabalenki, że poprzez uczestniczenie w pokazówce z Nickiem Kyrgiosem legitymizuje wcześniejsze zachowania i postawę Australijczyka w stosunku do kobiet. Kyrgios nieraz dzielił się komentarzami o charakterze seksistowskim, przyznał się do napaści na swoją byłą dziewczynę, utrzymywał znajomość z kontrowersyjnym influencerem Andrew Tate’em, a gdy kolejne kobiety oskarżały Tate’a o przemoc, tenisista odciął się od celebryty.
    Białorusinka o tym, co powiedziała Kostiuk

    Kyrgios przed laty w nieelegancki sposób sprowokował na korcie Stana Wawrinkę. W pewnym momencie meczu zasugerował, że ówczesna dziewczyna Wawrinki Donna Vekić ma romans z kolegą Kyrgiosa Thanasim Kokkinakisem. Potem Australijczyk przepraszał Szwajcara, ale nie pogodzili się do dziś.

    W październiku temat biologii w tenisie podniosła także Marta Kostiuk. Za przykład podała Arynę Sabalenkę oraz Igę Świątek. Zapytana o rywalizację z nimi, przekonywała, że z uwagi na naturalne uwarunkowania ma z tym problem. – Mam umiejętności, ale one i tak są ode mnie znacznie większe, znacznie wyższe i znacznie silniejsze – stwierdziła Ukrainka.

    I dodała: – Każdy z nas ma swoją biologiczną strukturę. Niektórzy mają wyższy poziom testosteronu, inni niższy. To po prostu natura. Czuję, że jestem od nich mniejsza. Próbuję zrozumieć, jak mogę pokonać te zawodniczki swoim tenisem, ale i tak muszę pracować ciężej na punkty. Muszę biegać znacznie więcej niż one, żeby z nimi wygrywać.

    Część osób krytykowała Kostiuk. Podkreślali, że nie powinna używać argumentu testosteronu, jeśli nie ma pewności, czy jej rywalki rzeczywiście mają wyższy poziom hormonu. Inni przypominali, że jest raptem o centymetr niższa od Świątek, a o siedem centymetrów od Sabalenki. W tenisie wzrost ma znaczenie, ale nie decyduje o wszystkim – najlepszy dowód to m.in. sukcesy Jasmine Paolini (1,63 m).

    W trakcie ostatniej rozmowy Piers Morgan zapytał Arynę Sabalenkę o słowa Marty Kostiuk, a liderka rankingu stwierdziła: – To wygląda na szukanie wymówki. Marta jest bardzo silna i nie mam wrażenia, by to z powodu siły fizycznej przegrywała z innymi. To brzmi trochę zabawnie.

  • Legenda tenisa uderza w Sabalenkę. Ekspert: To obrzydliwe

    Legenda tenisa uderza w Sabalenkę. Ekspert: To obrzydliwe

    Aryna Sabalenka zagra mecz pokazowy z Nickiem Kyrgiosem w ramach wydarzenia “Bitwa płci”. Wydarzenie ma nawiązywać do słynnego spotkania z udziałem Billie Jean King oraz Bobby’ego Riggsa. King pytana o nadchodzące starcie, przyznaje gorzko: “To już nie to samo”. Dlaczego legenda tenisa tak uważa i czy mogłoby być inaczej?

    W tenisie trwają przygotowania do nowego sezonu, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Odbywają się kolejne mecze pokazowe, a najwięcej zamieszania wywołuje pojedynek, który 28 grudnia odbędzie się w Dubaju. Na kort wyjdą Aryna Sabalenka i Nick Kyrgios. Wydarzenie nazwano “Bitwą płci” – tak, jak słynny mecz Billie Jean King – Bobby Riggs rozgrywany w Houston 20 września 1973 roku.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    Billie Jean King, 29-letnia wtedy Amerykanka, liderka kobiecego tenisa, pokonała 55-letniego byłego mistrza Wimbledonu 6:4, 6:3, 6:3. Spotkanie oglądało ponad 90 mln widzów na całym świecie, w tym 30 tys. na trybunach. Pojedynek King – Riggs przeszedł do historii jako ważny element zmian na rzecz kobiecego tenisa i sportu w ogóle. Kobiety zarabiały wówczas dużo mniej niż mężczyźni, nie występowały na największych obiektach, rzadziej były pokazywane w telewizji. Raptem trzy miesiące przed meczem w Houston powstała Organizacja Kobiecego Tenisa (WTA), która do dziś stoi na straży praw zawodniczek.
    Billie Jean King o pojedynku Aryny Sabalenki

    Billie Jean King zapytana przez BBC, jakie zauważa podobieństwa między tamtym starciem, a nadchodzącym pojedynkiem Sabalenki z Kyrgiosem, przyznała wprost: – Jedyne podobieństwo polega na tym, że zagrają mężczyzna z kobietą. To wszystko, reszta jest inna. Nasz mecz dotyczył zmiany społecznej, kulturowej i tego, gdzie jako tenis znajdowaliśmy się w 1973 r. Teraz tak nie jest. Mam nadzieję, że to będzie świetny pojedynek. Oczywiście chcę, żeby Sabalenka wygrała, ale to już nie to samo.

    Stuart Duguid z agencji Evolve, która odpowiada za to wydarzenie, tłumaczył w rozmowie z BBC: “Chodzi o szacunek, rywalizację i nowe spojrzenie na to, jak może wyglądać równość w sporcie”. Aryna Sabalenka napisała na Instagramie: “Mam wiele szacunku do Billie Jean King i tego, co zrobiła dla tenisa. Jestem dumna, że będę mogła reprezentować kobiecą stronę tenisa i być częścią nowoczesnej odsłony kultowej Bitwy Płci”.

    Czytaj także: Kontrowersje w meczu Lecha

    Mecz Sabalenki z Kyrgiosem, jak wskazuje King, będzie rozgrywany w innych warunkach niż panujące przed 50 laty. Tenisistki zarabiają dziś w Wielkim Szlemie tyle samo co tenisiści. W top 10 najlepiej zarabiających sportsmenek świata znajdziemy aktualnie siedem przedstawicielek tenisa, co pokazał ostatni ranking magazynu Sportico. Panie są pokazywane w telewizji, grają na największych kortach.

    Czasy się zmieniły, ale to nie znaczy, że zniknęły wszystkie problemy. Zawodniczki apelują od miesięcy o zmiany w intensywnym kalendarzu, inną konstrukcję rankingu WTA, bo dziś jest więcej obowiązkowych turniejów niż jeszcze kilka lat temu. Do tego nagrody dla obu płci wyrównano, ale nie wszędzie – wciąż zdarzają się imprezy wysokiej rangi, w których kobiety otrzymują niższą nagrodę od mężczyzn. Nowym wyzwaniem stał się wszechobecny hejt w internecie, a także stalking – najlepsze przykłady to historie z ostatnich 12 miesięcy Emmy Raducanu, Ewy Lys, Igi Świątek czy Karoliny Muchowej. To są wyzwania, przed którymi stoją działacze kobiecego tenisa.
    Whitaker krytykuje

    Aryna Sabalenka mogłaby wykorzystać pojedynek z Nickiem Kyrgiosem, by nagłośnić współczesne kłopoty, z którymi mierzą się tenisistki, zaapelować o zmiany, przycisnąć władze tenisowe. Białorusinka w ostatnich dniach odwiedza największe redakcje świata, by promować wydarzenie, ale przebiła się i przykryła wszystko jej odpowiedź na pytanie brytyjskiego dziennikarza Piersa Morgana o transpłciowe zawodniczki w sporcie. Być może dlatego Billie Jean King patrzy na nowe wydanie “Bitwy płci” i nie widzi prawie żadnych podobieństw do jej meczu z Bobbym Riggsem.

    Część osób uważa, że starcie Sabalenki z Kyrgiosem należy traktować jak zwykłą rozrywkę, o czym świadczy także wybór miejsca organizacji imprezy. Inni jednak wskazują na zagrożenia dla kobiecego tenisa. Catherine Whitaker, współprowadząca Tennis Podcast, podkreśla: – Nie widzę absolutnie nic do uzyskania dla kobiecego tenisa. Widzę tylko ponurą sytuację – ordynarny interes komercyjny i narzędzie służące jednemu z najbardziej zagorzałych mizoginów w tenisie, który po prostu chce zwrócić na siebie uwagę.

    Sabalenka, cytowana przez BBC, przekonuje, że mecz nie zaszkodzi tenisistkom. – A może nawet przenieść kobiecy tenis na wyższy poziom. Będę tam i pokażę, że kobiety są silne i mogą dawać wspaniałą rozrywkę – uważa. King, na pytanie, czy to może odbić się negatywnie, przyznała: – Nie wiem, będę musiała zapytać Arynę już po meczu.

    Kyrgios i Sabalenka twierdzą, że dzięki innej formule rywalizacji na trybunach pojawi się więcej widzów, a i w tym celebryci, co przyciągnie uwagę całego świata, w tym nowych fanów dyscypliny. – W naszym sporcie takie spotkania nie zdarzają się często i tak chcemy pomóc tenisowi – mówi Australijczyk.

    Obecność Nicka Kyrgiosa obok Aryny Sabalenki dzieli fanów. Dla jednych to naturalny wybór, inni uważają, że pierwsza rakieta świata nie powinna pojawiać się w otoczeniu byłego finalisty Wimbledonu. A pojawia już przed meczem – udzielają razem wywiadów jak u Morgana, nagrywają materiały na social media. Kyrgios, podobnie jak przed laty Riggs, ma wizerunek mizogina, który mówiąc łagodnie, nie traktuje kobiet poważnie. Dodatkowo przyznał się do napaści na swoją byłą dziewczynę w 2021 roku.

    30-latek z Canberry w styczniu wrócił do tenisa po 1,5 roku przerwy. Zagrał dwa mecze oficjalne, a od marca nie widzieliśmy go w rozgrywkach ATP. – Jeśli Sabalenka wygra, pokona mężczyznę, który jest w kiepskiej formie i od lat jest kompletnie nieistotny dla rywalizacji, to co Aryna wygra? Nic. Jeśli nie wygra 6:0 6:0, ludzie będą szukać jedynie okazji do ataku na kobiecy tenis. Jeśli Kyrgios zwycięży, on i inni o podobnych poglądach będą twierdzić, że to legitymizuje wszystko, co wygaduje. To obrzydliwe dawać mu platformę – uważa Whitaker.

  • “Moment przełomu”. Najnowszy sondaż dla Polsatu potwierdza narastający od tygodni trend

    “Moment przełomu”. Najnowszy sondaż dla Polsatu potwierdza narastający od tygodni trend

    Po dwóch latach rządów Donalda Tuska większość Polaków negatywnie ocenia efekty pracy rządu i realizację obietnic wyborczych.

    pokazuje silny podział w społeczeństwie – wyborcy KO są bardziej przychylni rządowi niż sympatycy PiS i Konfederacji.

    Premier Tusk podejmuje działania mające na celu przejęcie prorozwojowych tematów od PiS, jak budowa CPK i elektrowni atomowej, co jednak budzi pytania o jego wiarygodność.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    W sobotę 13 grudnia mijają dwa lata od powołania rządu Donalda Tuska. Z tej okazji pracownia IBRiS na zlecenie Polsat News zapytała Polaków, jak oceniają funkcjonowanie rządu i realizację obietnic wyborczych.

    Źle działania Rady Ministrów oceniło 51,8 proc. badanych. Odpowiedzi “raczej źle” udzieliło 23,5 proc., “zdecydowanie źle” 28,3 proc. W sprawie oceny rządu zdania nie ma 7,4 proc. badanych. Dobrze działania rządu ocenia 40,9 proc. ankietowanych, w tym 6 proc. respondentów odpowiedziało “zdecydowanie dobrze”, a 34,9 proc. “raczej dobrze”.

    Ocena dwulecia rządu Tuska. Sondaż IBRiS dla Polsat News

    Na pytanie “jak ocenia pan/pani realizację obietnic wyborczych przez rząd?” na odpowiedź “zdecydowanie dobrze” wskazało zaledwie 2,1 proc. respondentów, a 20,9 proc. oceniło, że “raczej dobrze”. Odmiennego zdania jest natomiast łącznie 65,1 proc. ankietowanych, z czego 29 proc. wskazało odpowiedź “raczej źle”, a 36,1 proc. “zdecydowanie źle. Zdania w tej kwestii nie ma 11,9 proc.
    Kolorowy wykres kołowy prezentujący wyniki sondażu dotyczącego oceny działania rządu, z wyraźnymi procentowymi wynikami różnych opinii, na tle ciemnoniebieskiego wnętrza z fragmentem godła Polski i biurka.

    Wyniki sondażu dla Polsat NewsPolsat News

    Pytamy Marcina Dumę z pracowni IBRiS, jak interpretuje te wyniki. – Jeśli wziąć liczbę zrealizowanych przez ten rząd obietnic wyborczych, jest to uczciwa i mało zaskakująca ocena – uważa Marcin Duma.

    – Przy czym warto odnotować, że rząd na półmetku znajduje się w momencie przełomowym. Tak jak rządowi PiS w 2017 roku, właśnie po dwóch latach rządów udało się wyjść z wielu problemów, tak teraz widać, że rządowi Tuska idzie lepiej. Co nie znaczy oczywiście, że od razu wszystkie składowe będą strzelać w górę – wyjaśnia.
    Grupa elegancko ubranych osób w garniturach i marynarkach z przypiętymi biało-czerwonymi kotylionami zgromadzona podczas oficjalnej uroczystości, w tle ceglany mur i okno z kratą.

    Przedstawiciele koalicji rządzącej od lewej: Krzysztof Gawkowski, wicepremier z Lewicy, Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier z PSL, premier Donald Tusk, Małgorzata Kidawa-Błońska, marszałek Senatu z KO oraz Szymon Hołownia, były marszałek Sejmu z PL2050Jacek Szydlowski / FORUMAgencja FORUM

    Ciekawie oceny dwulecia rządu rozkładają się w poszczególnych grupach wyborców. I tak na przykład o ile wyborcy PiS czy Konfederacji oceniają realizację obietnic jednoznacznie źle – uważa tak 96 proc. wyborców PiS i 89 proc. wyborców Konfederacji, o tyle oceny wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej są zróżnicowane. 50 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej pozytywnie ocenia realizację obietnic, z czego 6 proc. “zdecydowanie dobrze”, a 44 proc. “raczej dobrze”. Przeciwnego zdania jest 34 proc. – “raczej źle” wskazało 28 proc., a “zdecydowanie źle” 6 proc. Sporo, bo 16 proc. respondentów odpowiedziało, że “nie ma zdania”.

    Marcin Duma wskazuje, że polska scena polityczna jest trwale podzielona na pół, a każda strona sporu politycznego walczy o przekonanie i mobilizację swoich wyborców.

    – Myślenie Donalda Tuska idzie dziś w kierunku tego, czy jego wyborcy mają alternatywę. On im przedstawia to w taki sposób, że mogą albo zatkać nos i zagłosować na KO, nawet jeśli nie wszystko im się podoba, albo pozwolić rządzić Grzegorzowi Braunowi, Sławomirowi Mentzenowi, Krzysztofowi Bosakowi pod rękę z PiS – wskazuje.

    Zwraca też uwagę, że premier Tusk dzisiaj celowo odnosi się personalnie głównie do dwóch polityków na scenie politycznej – do Karola Nawrockiego, którego uczynił swoim punktem odniesienia w miejsce Jarosława Kaczyńskiego, oraz do Grzegorza Brauna, którego postanowił politycznie zbudować.

    – W krótkiej perspektywie pewnie jest to opłacalne, pytanie, czy koszty długofalowe są tego warte. Bo może się okazać, że wpuszczając jad radykalnej, skrajnej prawicy Tusk zepsuje więcej, niż by chciał – przestrzega.

    Premier odbiera tlen PiS? Zmiana nazwy CPK na Port Polska

    Nie bez znaczenia jest także fakt, że Donald Tusk celowo wchodzi w tematykę prorozwojową, która była do tej pory główną osią narracji PiS.

    – PiS do tej pory mówił Polakom, że jak chcą mieć CPK czy elektrownię atomową, to PiS musi wrócić do władzy. Tusk odpowiada teraz, że nie ma takiej potrzeby, bo on to wszystko zrobi i to lepiej – wyjaśnia Marcin Duma.

    – To jasny sygnał, że Tusk chce przejąć ten temat i unieważnić narrację PiS w tej sprawie. Pytanie, czy to się uda, bo w tej sprawie rząd zachowywał się od początku tak nieracjonalnie, że teraz to jest minimalizacja poniesionych strat. Negowanie projektu CPK było gigantycznym błędem, który teraz Tusk próbuje naprawić. Można złośliwe rzec, że mądry Tusk po szkodzie – uważa Marcin Duma. – Pewną zmianę widać też na innych polach, premier dużo ostatnio mówi o elektrowni atomowej, o turbinach wiatrowych na Bałtyku, o zbrojeniach, widać, że wchodzi w tematy, w których dotąd pewnie czuł się PiS – ocenia.

    Podsumowując dwulecie rządów, Marcin Duma przyznaje, że rząd jest w “o niebo lepszej sytuacji niż był rok po objęciu rządów”.

    – Równolegle zadziały się dwie rzeczy: Donald Tusk odżył i to widać, ale odżyli też wyborcy obozu koalicji rządzącej – wyjaśnia.

    I dodaje: – Polepszyły się nastroje społeczne i widać to we wszystkich badaniach, a to daje koalicji rządzącej pewien powiew nadziei. I choć nie da się dziś przesądzić o tym, kto wygra wybory i kto będzie rządził w 2027 roku, to Donald Tusk i jego koalicjanci mają dziś o wiele więcej powodów do zadowolenia niż jeszcze rok temu – konkluduje nasz rozmówca.

    Kamila Baranowska

    Bogucki w “Gościu Wydarzeń”: Tusk tworzy układ zamknięty

  • Iga Świątek spóźniła się na trening. Oto co zrobił jej trener

    Iga Świątek spóźniła się na trening. Oto co zrobił jej trener

    Iga Świątek spóźniła się na trening. Oto co zrobił jej trener
    Maciej Ryszczuk i Iga Świątek
    Maciej Ryszczuk i Iga Świątek (Foto:
    Iga Świątek złożyła gratulacje 41-letniej Lindsey Vonn, która po siedmioletniej przerwie wygrała zawody Pucharu Świata. Na zdjęcie polskiej tenisistki zareagował trener Maciej Ryszczuk. Tylko zobacz, co napisał.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Tuż po triumfie 41-letniej Lindsey Vonn w zjeździe w St. Moritz Iga Świątek podzieliła się wyjątkowym zdjęciem w mediach społecznościowych. Nigdy nie ukrywała, że amerykańska narciarka jest dla niej ogromną inspiracją, zresztą z wzajemnością. Obie często wymieniają się komentarzami w mediach społecznościowych.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Iga Świątek spóźniła się na rozgrzewkę. Oto co zrobił jej trener

    Piątkowe zdjęcie Świątek skomentował jej trener Maciej Ryszczuk. “Zamiast być o czasie na rozgrzewce to siedzi przed tv” — zaśmiał się fizjoterapeuta i trener przygotowania fizycznego polskiej tenisistki.

    Lindsey Vonn wznowiła karierę i marzy o ostatnim medalu igrzysk olimpijskich. Jedna z najlepszych zawodniczek w historii w konkurencjach szybkościowych ma 41 lat i tytanowe kolano, na które przeszła wiele operacji. Zwycięstwo na trzy miesiące przed igrzyskami w Cortinie jest jej pierwszym od 2018 r. Jest to jej 83. triumf w Pucharze Świata.

    Zobacz także: To mogą być sensacje! Wyjątkowy weekend w Europie

    — Wzoruję się na niej. To znaczy, szczerze mówiąc, nie miałam wielu sportowców, których śledziłam, ale ona była jednym z nich, kiedy jeździła na nartach. Przeczytałam też jej biografię i znalazłam w niej ogromną inspirację. Spotkałyśmy się już kilka razy i zawsze rozmawiamy dłużej niż zwykle. Dała mi kilka wskazówek, więc może chce być częścią zespołu — opowiadała swego czasu Świątek.

  • Rosjanka nagle zaczęła mówić o Świątek. Takich słów nikt się nie spodziewał

    Rosjanka nagle zaczęła mówić o Świątek. Takich słów nikt się nie spodziewał

    WTA Tour wydaje się bardziej wyrównany niż wcześniej – mówi Anna Czakwetadze, była numer pięć światowego rankingu. W rozmowie z portalem tennis365.com Rosjanka komplementuje Igę Świątek oraz dwie inne tenisistki. Ponadto wskazała, czego brakuje jej w kobiecym tenisie w porównaniu do czasów jej gry.
    Anna Czakwetadze / Iga Świątek
    zrzut ekranu z https://www.instagram.com/p/DFcqXogoqSy/ / Kuba
    60 – od tylu tygodni liderką rankingu WTA jest Aryna Sabalenka. Od ponad 3,5 roku czołową pozycję zajmuje albo ona, albo Iga Świątek (2. WTA), która po raz pierwszy objęła prowadzenie w kwietniu 2022 r. Te dwie tenisistki zdominowały kobiecy tour, ale czy ogólny poziom rozgrywek poszedł w górę?

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Kobiecy tenis zmienił się na przestrzeni lat? Tak Rosjanka ocenia Igę Świątek i resztę

    O porównanie obecnej sytuacji z niedawnymi czasami została poproszona Anna Czakwetadze, która grała w latach 2003-2013 i rywalizowała z największymi ówczesnymi gwiazdami, a sama wygrała osiem turniejów rangi WTA, dotarła do półfinału US Open i była notowana nawet na piątym miejscu w światowym zestawieniu.

    – Uważam, że dzisiejszy WTA Tour stał się ogólnie bardziej wyrównany – oceniła Rosjanka w rozmowie z portalem tennis365.com. – Oczywiście są zawodniczki, które bardzo wyróżniają się swoimi walorami fizycznymi i atletyzmem – Sabalenka, Świątek i Coco Gauff to wybitne i bardzo interesujące tenisistki do oglądania. Jednak ogólnie rzecz biorąc, WTA Tour wydaje się bardziej wyrównany niż wcześniej – dodała.
    Oto co Anna Czakwetadze chciałaby zobaczyć w tourze WTA

    Jednocześnie 38-latka wskazała, co zmieniłaby we współczesnej rywalizacji. – Powiedziałabym, że stała się nieco mniej zróżnicowana pod względem stylów gry w porównaniu z moją erą. Czy stała się bardziej fizyczna? Możliwe – oceniła. – Osobiście chciałabym znów zobaczyć bardziej kreatywne zawodniczki – większą różnorodność stylów i więcej indywidualności w tourze – zakończyła.

    Zobacz również: Rosjanie mówią wprost. Oto co się stanie w 2027 roku

    Pierwsze turnieje nowego sezonu odbędą się w styczniu, a w drugiej połowie tego miesiąca rozpocznie się wielkoszlemowy Australian Open (potrwa do 1 lutego).

    Najnowszy Magazyn. już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU

  • Tusk nie wytrzymał po tym, co zrobili kibole. I ta szpila w Nawrockiego. “Nie ma prawa”

    Tusk nie wytrzymał po tym, co zrobili kibole. I ta szpila w Nawrockiego. “Nie ma prawa”

    W ostatnich dniach w Polsce doszło do kolejnych bulwersujących incydentów z udziałem pseudokibiców, którzy ponownie przekroczyli wszelkie granice. Ich zachowanie wywołało szerokie oburzenie, a na eskalację przemocy zareagował w mediach społecznościowych premier Donald Tusk. „Stadionowi bandyci znów aktywni” – rozpoczął swój wpis, przy okazji kierując uszczypliwość pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego.

    4 grudnia media podały, że na gdyńskim Witominie, w rejonie ulicy Polnej, 12-letni chłopiec został zwabiony do lasu i brutalnie pobity przez kilku około 20-letnich „kibiców” Arki Gdynia. Powodem ataku miało być to, że sympatyzował z rywalizującym klubem. Nie był to jedyny akt przemocy ze strony kibolskich grup w ostatnich dniach roku. W nocy ze środy na czwartek, tuż przed meczem Jagiellonii z Rayo Vallecano w Lidze Konferencji, kilkudziesięcioosobowa grupa napastników zaatakowała hiszpańskich fanów, którzy autokarami jechali z Warszawy do Białegostoku.

    Mazowiecka policja poinformowała, że dwa samochody osobowe zajechały drogę kolumnie autokarów, blokując ich przejazd. Chwilę później z pobliskiego lasu wybiegło kilkadziesiąt zamaskowanych osób, które doprowadziły do bezpośredniej konfrontacji.

    W piątek premier Donald Tusk ostro odniósł się do tych wydarzeń. Nie owijał w bawełnę: „Stadionowi bandyci znów aktywni. W Gdyni ciężko pobili dwunastolatka, a pod Białymstokiem zaatakowali młotkami i ostrymi narzędziami hiszpańskich kibiców. Rozzuchwaleni jak nigdy. Policja już wyłapała część sprawców”.

    Na tym jednak nie poprzestał. W uszczypliwym tonie nawiązał do prezydenta Karola Nawrockiego, pisząc: „Na szczęście tutaj prezydent nie ma prawa weta” – odnosząc się do licznych wet prezydenckich wobec ustaw rządu.

    Do sprawy odniosła się również posłanka Koalicji Obywatelskiej Magdalena Łośko, która przypomniała wcześniejsze słowa Nawrockiego. „Karol Nawrocki mówił, że leśne ustawki to ‘sport’, a nie chuliganerka. Ciekawe, w jakiej dyscyplinie startowało pięciu dorosłych kiboli, którzy w lesie skatowali 13-latka z Gdyni? Czy to te słynne ‘niedźwiadki’?” – napisała. Przypomniała również, że prezydent kilka miesięcy temu w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, iż przed laty sam brał udział w jednej z takich ustawek.

  • Najpierw rozstanie z Zillmann, a wtem dotarły wieści z domu Walczak. Kto by pomyślał, że do tego dojdzie

    Najpierw rozstanie z Zillmann, a wtem dotarły wieści z domu Walczak. Kto by pomyślał, że do tego dojdzie

    Po burzliwych wydarzeniach w życiu Katarzyny Zillmann i Julii Walczak znów doszło do zaskakującego zwrotu akcji. Była partnerka olimpijki ponownie przerwała milczenie — tym razem w szczery, momentami gorzki sposób rozliczyła się z przeszłością. Przyznała się do problemu, o którym dotąd nie mówiła publicznie, a na koniec skierowała do fanów ważną prośbę.

    Rok pełen chaosu i medialnych burz

    W mijającym roku Katarzyna Zillmann — wioślarka i medalistka olimpijska — nieoczekiwanie stała się jedną z najczęściej komentowanych postaci w polskich mediach. Wszystko za sprawą udziału w programie „Taniec z gwiazdami”. Jej partnerką została Janja Lesar, a wspólny występ obu pań od początku wzbudzał sensację, ponieważ stworzyły pierwszy kobiecy duet w historii programu w Polsce.

    Na parkiecie szybko złapały świetny rytm, ale — jak się okazało — między Zillmann a Lesar zaczęło iskrzyć również poza kamerami. Początkowo sportsmenka przekonywała, że jej partnerka życiowa, Julia Walczak, nie tylko wspiera treningi, ale też z dystansem podchodzi do medialnych emocji. Niespodziewanie jednak wszystko runęło.

    Seria rozstań i medialnych domysłów

    Gdy media ujawniły, że Zillmann i Walczak zakończyły związek, atmosfera zrobiła się wyjątkowo napięta. Wkrótce później Janja Lesar również ogłosiła rozpad 20-letniego związku z Krzysztofem Hulbojem. Zbiegiem okoliczności do sieci trafiły zdjęcia, na których Katarzyna i Janja czule się obejmują i całują nocą na ulicy.

    Choć obie na początku unikały jednoznacznych deklaracji, w końcu Lesar przyznała:
    „Rzeczywiście zaczęłyśmy czuć różne emocje, które nie były platoniczne”.

    Zillmann z kolei skarżyła się, że spotyka ją lawina krytyki, a ludzie nie znają całej prawdy o jej relacji z Julią. Po kilku dniach milczenia sama Walczak zabrała głos, próbując uporządkować sytuację i złagodzić wcześniejsze emocjonalne wpisy.

    „Rozstałyśmy się kilka tygodni temu w pokojowych warunkach, a w poniedziałek działałam pod wpływem emocji” — wyjaśniła.

    Julia Walczak: trudny rok, trudne wyznania

    Po pewnym czasie Walczak postanowiła podsumować rok 2025. Ujawniła, że zamknęła w nim dwa ważne rozdziały: związek oraz sportową karierę.

    „Skończyłam trenować kajakarstwo. Choć kochałam trenować, czułam brak rozwoju i perspektyw” — napisała.

    Największe poruszenie wywołał jednak kolejny wpis. Pod zdjęciem, na którym jest zapłakana, Julia odniosła się do trudnych chwil po rozstaniu. Oceniła swój stan jednym prostym, wymownym zdaniem:

    „Byłam smutna: –100/10”.

    Przyznała także, że w tym czasie zbyt często sięgała po alkohol, co — jak sama podkreśliła — bardzo negatywnie odbiło się na jej życiu.

    „Nie róbcie sobie tego” — zaapelowała do obserwatorów.

    Światło w tunelu

    Mimo bolesnych doświadczeń Walczak zapewniła, że obecnie powoli odzyskuje spokój i równowagę.

    „Podsumowując, stabilnie” — oceniła swój aktualny stan.

  • Oficjalnie: Barcelona ogłasza, koniec negocjacji. Lewandowski dostał ważną wiadomość

    Oficjalnie: Barcelona ogłasza, koniec negocjacji. Lewandowski dostał ważną wiadomość

    Debata o przyszłości Roberta Lewandowskiego w Barcelonie nabiera tempa. Kontrakt Polaka wygasa po zakończeniu obecnego sezonu, a z Hiszpanii napływają sprzeczne sygnały dotyczące planów kierownictwa „Dumy Katalonii”. Podczas gdy 37-latek walczy o przedłużenie umowy, klub ogłosił ważną decyzję dotyczącą jednego z jego kolegów – informację, która pośrednio może mieć znaczenie także dla Lewandowskiego.

    Lewandowski czeka na decyzję. Barca działa… ale w sprawie innego piłkarza

    Sytuacja Lewandowskiego dawno nie była tak niepewna. Wygasająca latem umowa sprawia, że napastnik stał się atrakcyjną opcją na rynku transferowym, i to nie tylko dla klubów europejskich. Sam zawodnik jasno deklaruje jednak, że jego priorytetem jest pozostanie w Katalonii.

    Hiszpańskie media donosiły niedawno, że kapitan reprezentacji Polski jest gotów obniżyć swoje zarobki nawet o połowę, byle tylko uzyskać nowy kontrakt i zapewnić sobie dalszą grę w barwach Barcelony. Jednocześnie nie tylko jego przyszłość budziła niepokój trenera Hansiego Flicka oraz kibiców.

    Zwrot w karierze Erika Garcii

    Chodzi o Erika Garcię, który jeszcze na początku sezonu wydawał się być o krok od odejścia. Jego pozycja w zespole była kwestionowana, a Hansi Flick miał wątpliwości co do jego przydatności. Tymczasem nastąpiła całkowita zmiana.

    Garcia stał się jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników Barcy. Jego uniwersalność oraz stabilne, pewne występy sprawiły, że zbiera świetne recenzje. W efekcie władze klubu postanowiły nagrodzić go nowym kontraktem.

    Nowa umowa Garcii – pozytywny sygnał również dla „Lewego”?

    W czwartek reprezentant Hiszpanii oficjalnie podpisał pięcioletnie przedłużenie kontraktu, obowiązujące do czerwca 2031 roku. Dla Lewandowskiego może to być ważna wskazówka – w Barcelonie docenia się pracę, rozwój i konsekwencję. Regularne i dobre występy przekładają się na zaufanie ze strony klubu.

    Podczas prezentacji Garcia nie krył radości:

    „Od dziecka marzyłem o grze w Barçy. Wypożyczenie pozwoliło mi wrócić silniejszym. Chcę się rozwijać, mam dopiero 24 lata. Ten zespół jest młody, a przed nami lata pełne sukcesów”.

    Od momentu powrotu z Girony jego wartość rynkowa wzrosła z 12 do 25 milionów euro. Dla Lewandowskiego to sygnał, że wytrwałość i forma na boisku mogą przynieść podobne efekty w rozmowach z klubem.