Category: Uncategorized

  • Podsumowanie wizyty Zełenskiego w Polsce. Ekspert: Nawrocki przełamał tabu w rozmowie o Ukrainie

    Podsumowanie wizyty Zełenskiego w Polsce. Ekspert: Nawrocki przełamał tabu w rozmowie o Ukrainie

    Prezydent Nawrocki podczas spotkania z Zełenskim przełamał tabu, otwarcie poruszając trudne kwestie w relacjach polsko-ukraińskich.

    Dr Janusz Sibora zwraca uwagę na sprawy, który wybrzmiały na spotkaniu. W tym prawdziwą pozycje Polski w oczach Donalda Trumpa.

    Ekspert komentuje też sprawę pożyczki dla Ukrainy i podkreśla, że pieniądze nie zostaną zwrócone.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Głównym punktem wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie było wspólne wystąpienie obu przywódców, na którym ukraiński prezydent kilkukrotnie wyraził wdzięczność za pomoc Polski.

    – Dla nas ten przyjazd to test lojalności prezydenta Ukrainy. To test dla obu stron, ale bardziej my chcemy sprawdzić Zełenskiego. Strona ukraińska popełniła jednak w stosunku do nas wcześniej sporo błędów – komentuje w rozmowie z Interią dr Janusz Sibora, eksport ds. stosunków międzynarodowych.

    – Nie można lekceważyć głosów, według których Zełenski trochę zaniedbał relacje z przebywającymi tu rodakami, Ukraińcami, czyli własnym elektoratem, co może mu być potrzebne – dodaje nasz rozmówca.

    Zełenski w Warszawie. “Wizyta nie wzburzy posadami dyplomacji światowej”

    Dr Sibora zwraca również uwagę na moment konferencji, w którym Zełenski odpowiadał na pytanie dziennikarza Polsat News o udział Polski w negocjacjach pokojowych, której zabrakło przy stole rozmów między innymi w Genewie.

    – Prezydent Ukrainy nigdy, zwracam na to uwagę, na przykład w Waszyngtonie, nie wymieniał Polski jako sojusznika. A mógł. O ile dzisiaj tak pięknie mówi, to kiedy toczyły się rozmowy w Waszyngtonie czy Brukseli, nie słyszałem, żeby padło słowo “Polska” – komentuje nasz rozmówca.

    Ten przyjazd to test lojalności prezydenta Ukrainy. To test dla obu stron, ale bardziej my chcemy sprawdzić Zełenskiego

    W rozmowie z Interią zwraca uwagę, że wizyta w Warszawie jest ważna dla Polski i Ukrainy, ale ma “inny poziom”, niż chociażby spotkanie w Berlinie na początku tego tygodnia. – Nie będzie miała większego echa międzynarodowego, bądźmy szczerzy. Zełenski prawie codziennie składa gdzieś wizytę, nie śledzimy jego wizyt w krajach skandynawskich. Ta wizyta nie wzburzy posadami dyplomacji światowej – komentuje Sibora.

    Wołodymyr Zełenski w Polsce. Trudna rozmowa z Nawrockim

    W trakcie przemówienia padły deklaracje dotyczące między innymi ekshumacji na Wołyniu, współpracy przy odbudowie Ukrainy oraz na polu obronności. Nasz rozmówca podkreśla jednak, że mimo wielu ciepłych słów, rozmowa między prezydentami w cztery oczy nie należała do najłatwiejszych.

    – Jeśli Zełenski mówi, że rozmowa była otwarta, to znaczy, że rozmowa była trudna i że nasze żale były wyrażone – co prezydent Nawrocki wprost powiedział – że odczuwamy żal, że od początku byliśmy głównym państwem i społeczeństwem, które pomagało, a nie słyszymy, żeby to było odwzajemnione – zaznacza Sibora.
    Dwaj mężczyźni w garniturze i kurtce rozmawiają przed wejściem do budynku, za nimi stoi żołnierz w mundurze i czapce. Jeden z mężczyzn gestykuluje ręką podczas rozmowy.

    Wołodymyr Zełenski i Karol Nawrocki podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim Andrzej IwanczukReporter

    Stwierdza również, że prezydent Nawrocki w trakcie spotkania z Zełenskim “walczył o to, o co mógł” i co nie wykraczało poza jego kompetencje. – Spotkanie szefów IPN-ów, 26 wniosków o ekshumacje, które ruszą. To było do przewidzenia – mówi Interii.

    Dodaje jednak, że kiedy prezydent Ukrainy mówił ws. udziału Polski w negocjacjach pokojowych, odpowiedź “nie była właściwa” i uwypukliła pozycję Polski nie tyle w perspektywie Ukrainy, co Stanów Zjednoczonych.

    Perspektywa USA. “Trump nas nie dostrzega”

    – Zełenski mijał się z prawdą. Mówił, że byliśmy na 12 spotkaniach koalicji chętnych. Przecież nie o to pytali dziennikarze. Wszyscy widzieli, że nie było Polski w Genewie i w Berlinie – mówi Sibora. Dalej prezydent Ukrainy tłumaczył, że format rozmów w Genewie był sugestią amerykańskiej administracji.

    – Właśnie. Bądźmy precyzyjni. Jeśli Amerykanie wyznaczali, kto może brać udział w rozmowach, określali format, to my się w amerykańskim formacie czy wizji Trumpa rozwiązania konfliktu ukraińskiego, nie mieścimy. Trump nas tam nie dostrzega – podkreśla Sibora i dodaje, że Genewie byli kanclerz Niemiec i premier Wielkiej Brytanii, mimo że też nie uczestniczyli w formacie USA-Ukraina.

    Rozsadza Unię jako strukturę, bo ona mu przeszkadza i nie dostrzega potrzeby konsultowania się z Polską czy w ogóle z partnerami europejskimi

    – Jako dyplomacja europejska działamy wbrew temu, trochę upokarzani przez Trumpa i próbujemy wchodzić tylnymi drzwiami. Niemniej Niemcy i Wielką Brytanię było stać na to, żeby ktoś poleciał, natomiast ani naszego premiera, ani prezydenta na to stać nie było. Prezydent zapewne nie chciał konfliktu z Trumpem. Jego pozycja w stosunku do Trumpa jest słaba. To Trump jego wykorzystuje, a nie on Trumpa. Ale Tusk mógł zaryzykować – ocenia Janusz Sibora.

    Mówi też, że klucz do rozwiązania konfliktu jest w Waszyngtonie, a Donald Trump myśli w kategoriach imperiów. – Rozsadza Unię jako strukturę, bo ona mu przeszkadza i nie dostrzega potrzeby konsultowania się z Polską czy w ogóle z partnerami europejskimi – zaznacza rozmówca Interii.

    Pożyczka dla Ukrainy. “Nigdy nie dostaniemy z powrotem”

    W trakcie swojego wystąpienia Wołodymyr Zełenski zwrócił uwagę na potrzebę odmrożenia rosyjskich aktywów. Celu nie udało się osiągnąć na czwartkowym szczycie europejskim. Stanęło na pożyczce dla Ukrainy w kwocie 90 mld euro, która ma być gwarantowana aktywami rosyjskimi po wojnie.

    – Ukraina dostaje pieniądze, które nie zostaną zwrócone – mówi wprost Sibora. Zaznacza, że po wojnie odmrożenie aktywów będzie jeszcze trudniejsze, niż teraz.

    – Na nas, mieszkańców Europy, Polski, jest przerzucony ciężar finansowania wojny. Tych pieniędzy nigdy nie dostaniemy z powrotem. W tej pożyczce nie ma daty spłaty. Jeśli datą jest zakończenie wojny i przejęcie zamrożonych aktywów, to trzeba znać datę zakończenia wojny. Nikt jej nie zna, a ta wojna się szybko nie skończy – ocenia Janusz Sibora.

    Nasz rozmówca ponadto zwraca uwagę na “żal” w wypowiedziach Zełenskiego pod adresem zachodnich sojuszników o sankcjach. Wybrzmiało to, kiedy mówił o Orieszniku na Białorusi i podkreślił, że w pierwszych dniach wojny rakiety nadleciały nad Ukrainę właśnie z terytorium północnego sąsiada Ukrainy. Zełenski stwierdził, że “partnerzy nie wyciągają wniosków”. – Można mówić o nie do końca zwartej postawie Pentagonu i NATO. To była jednak krytyka – wskazuje Sibora.

    Prezydent Polski “przełamuje tabu” o Ukrainie

    Podsumowując spotkanie obu prezydentów Sibora podkreśla, że Nawrocki miał mało narzędzi, którymi mógł działać. – Ale jedną rzecz osiągnął. Nie chodzi o słowne docenianie, że ktoś nam powie po raz kolejny “dziękuję”. My jesteśmy hubem, przez który przechodzi ponad 90 proc. pomocy dla Ukrainy. Mamy ważne karty, a rozmowy dyplomatyczne to nie pasjans, tylko poker – podkreśla Sibora.

    Rzeczywiście, kwestia hubu w Jasionce była poruszona podczas wystąpienia prezydentów. Karol Nawrocki stwierdził, że to “kluczowe miejsce” dla wsparcia Ukrainy.

    Tu chodziło o to, by proporcje w naszych relacjach zostały umiejscowione na właściwym poziomie. Żebyśmy nie byli marginalizowani

    – To trudne rozmowy, ale my możemy żądać więcej za to, co dajemy. W naszej polityce, mediach, wśród analityków było takie tabu, że nie wolno było podnosić kwestii krytycznych wobec postępowania Ukrainy. Bądźmy szczerzy, dyplomacja Ukrainy ma tradycję brutalnego dosyć postępowania. Proszę sobie przypomnieć, jak Niemcy życzyli sobie odwołania ambasadora w Berlinie. On ingerował w życie polityczne, wewnętrzne Niemiec. Pouczał Niemców – wskazuje Sibora, wspominając Andrija Melnyka.

    – Prezydent Nawrocki przełamał tabu, powiedział, że trzeba trochę inaczej rozmawiać, kiedy mówił o docenianiu. Zmienił klimat – wskazuje nasz rozmówca. – Tu chodziło o to, by proporcje w naszych relacjach zostały umiejscowione na właściwym poziomie. Żebyśmy nie byli marginalizowani. Bo jednak miałem takie uczucie, że Warszawa wiele daje, ale Warszawa jest marginalizowana – komentuje dr Janusz Sibora.

    Jakub Krzywiecki

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl

    Przeniesienie Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego do muzeum. Stefaniak w ”Gościu Wydarzeń”: Prezydent chyba się nudzi

  • Naomi Osaka potwierdza. Doszło do rozstania. Pojawił się oficjalny komunikat

    Naomi Osaka potwierdza. Doszło do rozstania. Pojawił się oficjalny komunikat

    Już za kilkanaście dni ruszy sezon 2026 w głównym cyklu kobiecych rozgrywek tenisowych. Tradycyjnie jego inauguracją będzie United Cup, czyli prestiżowa impreza drużynowa. Wśród gwiazd, które zaprezentują się kibicom od pierwszych dni stycznia, znajdzie się Naomi Osaka. Japonka, trenowana obecnie przez Tomasza Wiktorowskiego, wyjdzie na kort już 2 stycznia. Na krótko przed startem nowej kampanii czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa przekazała jednak zaskakującą informację – oficjalnie potwierdziła głośne rozstanie, o którym od kilku dni spekulowały media.

    Przełomowy rok Osaki i wpływ zmian w sztabie

    Sezon 2025 okazał się dla Naomi Osaki momentem przełomowym. Po kilku latach poszukiwania stabilnej formy i powrotu na najwyższy poziom Japonka wreszcie zaczęła notować wyniki na miarę swojego talentu i wcześniejszych osiągnięć. Co istotne, poprawa dyspozycji zbiegła się w czasie z istotnymi roszadami w jej otoczeniu szkoleniowym. Na przełomie lipca i sierpnia do zespołu Osaki dołączył Tomasz Wiktorowski – były trener Igi Świątek i Agnieszki Radwańskiej.

    Już pierwszy wspólny turniej przyniósł bardzo obiecujące rezultaty. Podczas zawodów WTA 1000 w Montrealu Osaka po raz pierwszy od ponad trzech lat awansowała do finału imprezy tej rangi. Co prawda ostatecznie musiała uznać wyższość Victorii Mboko, ale fakt wygrania pierwszego seta i sam awans do decydującego meczu był wyraźnym sygnałem, że Japonka wraca do ścisłej czołówki.

    Kolejnym potwierdzeniem rosnącej formy był występ w US Open. Osaka po drodze wyeliminowała m.in. Coco Gauff, a jej marsz zatrzymał się dopiero na półfinale. Tam, po blisko trzech godzinach intensywnej walki, przegrała z Amandą Anisimovą. Choć końcówka sezonu nie była już tak udana, rezultaty z wcześniejszych miesięcy pozwoliły jej na stałe zadomowić się w drugiej dziesiątce rankingu WTA. Obecnie zajmuje 16. miejsce na świecie.

    United Cup na horyzoncie

    Osaka intensywnie przygotowuje się do startu nowego sezonu. Jej pierwszym oficjalnym występem w 2026 roku będzie United Cup. Już 2 stycznia Japonka zmierzy się z Marią Sakkari. Tymczasem na kilkanaście dni przed tym pojedynkiem tenisistka postanowiła odnieść się do doniesień krążących w mediach i wydała oficjalne oświadczenie.

    Oficjalne potwierdzenie rozstania

    W ostatnich dniach w sieci pojawiły się informacje sugerujące, że Naomi Osaka rozstała się z agencją Evolve, którą współtworzyła od 2022 roku wraz ze swoim agentem Stuartem Duguidem. Dziennikarz tenisowy Ben Rothenberg informował, że Japonka nie tylko opuszcza samą agencję, ale także kończy współpracę z Duguidem. Teraz te doniesienia zostały oficjalnie potwierdzone.

    Naomi Osaka opublikowała w mediach społecznościowych krótkie, ale jednoznaczne oświadczenie:

    > „Wraz z nowym rokiem rozstaję się z Evolve. To była wspaniała współpraca i jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie wspólne doświadczenia i wspomnienia. Gdy podejmę decyzję, dokąd dalej się udam, poinformuję o tym osobiście. Dziękuję za nieustanne wsparcie i nie mogę się doczekać nadchodzącego roku”.

    Evolve bez Osaki

    Agencja Evolve skupia w swoich szeregach wiele znanych postaci ze świata sportu, w tym Arynę Sabalenkę czy Nicka Kyrgiosa. Białorusinka dołączyła do Evolve na początku 2025 roku. Już 28 grudnia Sabalenka zmierzy się z Kyrgiosem w głośnym pokazowym meczu określanym jako „bitwa płci”, który odbędzie się w Dubaju.

    Co ciekawe, Osaka i Sabalenka niedawno dwukrotnie rywalizowały ze sobą w meczach pokazowych – w nocy z 6 na 7 grudnia oraz z 8 na 9 grudnia. Oba starcia zakończyły się zwycięstwem liderki rankingu WTA. Pierwszy pojedynek rozstrzygnął super tie-break, natomiast w rewanżu Sabalenka triumfowała już w dwóch setach.

    Przed Osaką nowy rozdział – zarówno sportowy, jak i biznesowy. Początek sezonu 2026 pokaże, czy kolejne zmiany w jej otoczeniu ponownie przyniosą pozytywny efekt na korcie.

  • Prezydent Nawrocki: Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Nawrocki: Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Nawrocki w Pałacu Prezydenckim: Oddajemy Okrągły Stół historii. Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim / autor: FB/KPRP

    „Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć, jest muzeum, oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły się odbywać debaty. Natomiast w najważniejszym gmachu w RP, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości” – powiedział prezydent Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, gdzie trwa demontaż Okrągłego Stołu.

    Jak wskazał prezydent Karol Nawrocki, „przy Okrągłym Stole, który jest wynoszony z Pałacu Prezydenckiego, 36 lat temu siedziały różne osoby reprezentujące różne interesy”.

    Jedni za sprawą siedzenia przy Okrągłym Stole chcieli przenieść komunistyczne, polityczne, partyjne czy finansowe wpływy w Polskę, która była w czasie transformacji i miała być Polską suwerenną, niepodległą i demokratyczną, a ci, którzy siadali po jednej stronie Okrągłego Stołu, chcieli sprawić, aby Polska po roku 1989 była hybrydą – z jednej strony demokracja, z drugiej strony systemy układu komunistycznego

    — mówił Karol Nawrocki.

    Drudzy siadali z dobrymi intencjami, aby na Okrągły Stół patrzeć jak na punkt strategiczny, taktyczny moment w drodze do tego, aby Polska w istocie w krótkim czasie miała niezależne, w pełni wolne wybory i by była państwem suwerennym i niepodległym odciętym od systemu komunistycznego. A więc byli tacy, którzy siadali przy Okrągłym Stole, patrząc na to, jak na moment strategiczny i taktyczny

    — wyjaśnił prezydent.
    „Oddajemy okrągły stół historii”

    Karol Nawrocki zwrócił uwagę na fakt, że „byli też tacy, którzy wprawdzie przed 1989 rokiem byli przez system komunistyczny represjonowani”.

    Byli ofiarami systemu komunistycznego, ale niejako w efekcie tych negocjacji pojawił się syndrom sztokholmski, w którym wybaczono wszystkie zbrodnie systemu komunistycznego i nadal wspierano tych w wymiarze symbolicznym, partyjnym, politycznym, którzy mordowali Polaków, a jesteśmy w czasie grudnia, wprowadzenia stanu wojennego

    — powiedział prezydent.

    Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć, jest muzeum, mówimy o historii, oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły się odbywać debaty. Natomiast w najważniejszym gmachu w RP, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości

    — podkreślił Karol Nawrocki.

    Jak mówił Karol Nawrocki, „w XXI wieku młodzi Polacy, ci urodzeni w latach 90., w latach 2000, ale też moje pokolenie Polaków, nie musi iść na żadne układy z byłymi dyktatorami, komunistami czy z postkomunistami”.

    My nie chcemy w Polsce XXI wieku ani nie potrzebujemy, myśląc o naszej przyszłości, o naszym sukcesie ekonomicznym, o naszym sukcesie gospodarczym, o rozwoju naszych technologii, nie musimy wsłuchiwać się w głos nie tylko dyktatury czasów komunistycznych i w głos tych, którzy mordowali, ale także nie możemy kolejnych pokoleń Polaków infekować przaśnością systemu komunistycznego

    — podkreślił prezydent.

    Dziś wolną, niepodległą, suwerenną, ambitną Polskę stać na dużo więcej niż idealizowanie Okrągłego Stołu. Okrągłego Stołu ani nie można zapomnieć, bo jest to ważny element dyskusji historycznej, nim pozostanie, ale nie można go także idealizować, oddając mu hołd w Pałacu Prezydenckim

    — zaznaczył Karol Nawrocki.

    Wskazał, że „jedna z aktorek teatralnych i filmowych w roku 1989 z entuzjazmem, z dumą powiedziała w programie telewizyjnym, że dziś skończył się w Polsce komunizm”.

    Te słowa były wypowiedziane przedwcześnie. Jak wiemy, komunistyczni bohaterowie i komunistyczne elity po roku 1989, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, odgrywali ważną rolę. Ja trawestując słowa tej aktorki z roku 1989, chciałbym z dumą powiedzieć i mam nadzieję, że nieprzedwcześnie – dziś skończył się w Polsce postkomunizm. Niech żyje wolna Polska

    — dodał prezydent.

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    — NASZ NEWS. Prezydent Nawrocki nakazał demontaż Okrągłego Stołu! Symbol transformacji ustrojowej znika z Pałacu Prezydenckiego

    — TYLKO U NAS. Okrągły Stół zdemontowany. Andruszkiewicz: „Prezydent pokazuje, że chce dokończyć dzieła dekomunizacji”

    — Marzena Nykiel: Czerwoni wrócili w przebraniu „demokracji walczącej” Tuska! Kto jest po której stronie i co wynika z „Traktatu o gnidach”?

    Natalia Wierzbicka

    Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/748591-prezydent-nawrocki-dzis-skonczyl-sie-w-polsce-postkomunizm

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

    Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

  • Wołodymyr Zełenski odbył spotkanie z Karolem Nawrockim w Warszawie

    Wołodymyr Zełenski odbył spotkanie z Karolem Nawrockim w Warszawie

    W Warszawie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odbył spotkanie z prezydentem Polski Karol Nawrocki. Była to pierwsza oficjalna wizyta zagranicznego przywódcy u urzędującego prezydenta Polski od czasu jego zaprzysiężenia w sierpniu tego roku.

    – „Szczerze wierzę, że ta wizyta otwiera nowy, jeszcze bardziej znaczący etap w naszych relacjach – relacjach między Ukrainą a Polską, relacjach nie tylko sąsiedzkich, lecz między dwoma europejskimi elementami, bez których nie byłoby wolności w całej naszej części Europy. Bo nie byłoby bezpieczeństwa” – powiedział prezydent Ukrainy.

    Karol Nawrocki podkreślił, że oficjalna wizyta prezydenta Ukrainy jest dowodem na to, iż w kwestiach strategicznej współpracy i bezpieczeństwa Polska, Ukraina oraz wszystkie kraje regionu – państwa demokratyczne – stoją razem.

    Wołodymyr Zełenski podziękował Polsce za bardzo wymierne i silne wsparcie udzielane Ukrainie i Ukraińcom od samego początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, a także przez cały okres od odzyskania przez Ukrainę państwowości w 1991 roku.

    Prezydenci omówili wszystkie kwestie związane z wojną i dyplomacją. Szef państwa ukraińskiego podkreślił znaczenie obecności Polski we wszystkich procesach kształtujących przyszłość Europy. Karol Nawrocki zaznaczył, że pokój dla Ukrainy musi być trwały i wiążący, a nie taki, który pozwoliłby Rosji na przegrupowanie sił.

    Przywódcy skupili się także na rozwoju możliwości wzmocnienia wspólnej obrony. Ukraina jest gotowa dzielić się swoim doświadczeniem w zakresie zaawansowanych technologii i produkcji uzbrojenia oraz realizować wspólne projekty.

    Osobną uwagę poświęcono dalszemu rozwojowi współpracy dwustronnej, a także bezpieczeństwu energetycznemu i partnerstwu w zakresie skroplonego gazu, w tym dostaw LNG ze Stanów Zjednoczonych, które mają znaczny potencjał realizacyjny.

    Ponadto Ukraina liczy na udział polskich firm w procesie odbudowy.

    Głowy państw poruszyły również kwestie pamięci historycznej.

    – „Na naszej drodze były zarówno bohaterskie, jak i – niestety – tragiczne rozdziały. Szanujemy polską perspektywę drogi naszych narodów; oddajemy cześć waszej pamięci o tym, co się wydarzyło, i liczymy na szacunek dla naszej ukraińskiej pamięci. Jesteśmy gotowi współpracować, aby więzi między Ukrainą a Polską dodawały siły i sprzyjały rozwojowi naszych narodów” – podkreślił Wołodymyr Zełenski.

    Według prezydenta Ukrainy każda ofiara zasługuje na godne chrześcijańskie upamiętnienie, a każda postać historyczna, która przyczynia się do jedności i wzajemnego zrozumienia, zasługuje na należny szacunek. Prace poszukiwawcze i ekshumacyjne już trwają, a bieżący rok przyniósł pierwsze rezultaty.

    Wołodymyr Zełenski zaznaczył także, że przedstawiciele instytutów pamięci narodowej obu krajów komunikowali się dziś podczas wizyty, a prezydenci będą wspierać ich działania w tym obszarze.

    Szef państwa ukraińskiego zaprosił Karola Nawrockiego do złożenia wizyty na Ukrainie.

  • Sensacja! Oto gdzie Świątek zagra przed Australian Open. Fortuna do wygrania

    Sensacja! Oto gdzie Świątek zagra przed Australian Open. Fortuna do wygrania

    Już tylko miesiąc pozostał Idze Świątek do pierwszego w nowym sezonie turnieju Wielkiego Szlema. Rozpoczęcie Australian Open przypadnie 18 stycznia. Wcześniej nasza tenisistka w ramach przygotowań wystąpi w turnieju pokazowym chińskim Shenzhen, a także drużynowym United Cup. Na tym jednak nie koniec. W jej planach są jeszcze jedne, dość nietypowe zawody. Organizatorzy właśnie potwierdzili jej udział.
    Iga Świątek
    site: youtube.com/@Wimbledon

    Iga Świątek od nieco ponad miesiąca ma przerwę od grania. Po raz ostatni na korcie pojawiła się przy okazji turnieju Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim. Od tamtej pory regeneruje się przed startem kolejnego sezonu. Powrót do rywalizacji będzie oczywiście podporządkowany przygotowaniom do Australian Open – jedynego turnieju Wielkiego Szlema, w którym Polka nie zdobyła głównego trofeum. Mimo to w jej kalendarzu znalazło się miejsce na bardzo nietypową imprezę.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Tam zagra Świątek na kilka dni przed Australian Open. Wszystko jasne

    W piątek oficjalna strona Australian Open poinformowała, że Świątek dosłownie tuż przed rozpoczęciem zmagań w głównej drabince, weźmie udział w AO 1 Point Slam. Co to takiego? Chodzi o turniej, który zostanie rozegrany w środę 14 stycznia na Rod Laver Arena w Melbourne, czyli arenie zmagań tradycyjnego Australian Open. Główną nagrodą będzie w nim kwota miliona dolarów. Zasady będą jednak zupełnie inne niż zwykle.

    W zawodach poza profesjonalnymi tenisistami będą uczestniczyć… amatorzy. O zwycięstwie w danym meczu rozstrzygnie zaś zaledwie jedna akcja. O tym, kto będzie serwował, zadecyduje rzut monetą lub gra w “kamień, papier, nożyce”. Amatorzy będą mieli do dyspozycji dwa serwisy, a zawodowcy tylko jeden. Całe zmagania rozegrane będą systemem pucharowym, a więc jedna porażka będzie skutkowała odpadnięciem. Wynik rywalizacji może być więc całkowicie nieprzewidywalny.
    Świątek kontra… amatorzy z Australii. To nie żart

    Poza Świątek swój udział w imprezie zapowiedzili już m.in. Jannik Sinner, Carlos Alcaraz, Nick Kyrgios czy Coco Gauff. – To, że gwiazdy takie jak Iga Świątek, Jannik Sinner i Coco Gauff są zaangażowane w grę ze zwykłymi Australijczykami, którzy będą kwalifikowali się do turnieju w mistrzostwach stanowych, idealnie oddaje istotę tego wydarzenia – łączenie ludzi poprzez tenis w ekscytujący i inkluzywny sposób – powiedział dyrektor zawodów Craig Tiley.

    Spośród amatorów w głównej drabince zobaczymy tylko mistrzów każdego z sześciu stanów Australii. Organizatorzy zapewnią im na ten czas zakwaterowanie, posiłki i transport. Ten, który utrzyma się w turnieju najdłużej, otrzyma w nagrodę samochód – najnowszą Kię EV3 GT-Line. Z kolei dla końcowego zwycięzcy poza milionem dolarów przewidziany jest puchar wykonany z australijskiego srebra, zaprojektowany i stworzony przez ABC Bullion.

  • Prezydent zawetował kolejne ustawy. W nagraniu przekonuje, że “presja weta działa”

    Prezydent zawetował kolejne ustawy. W nagraniu przekonuje, że “presja weta działa”

    W czwartek późnym wieczorem prezydent poinformował o ustawach, które podpisał, oraz o tych, które zdecydował się zawetować. W długim nagraniu tłumaczył swoje decyzje i zaapelował do rządu: – Rządzie, pracujcie lepiej i mądrzej. To najprostszy sposób, aby uniknąć wet.

    Które ustawy zawetował Karol Nawrocki?

    Prezydent Karol Nawrocki podpisał 15 ustaw, a weto zastosował wobec trzech z nich. Wśród zawetowanych znalazła się nowelizacja Prawa oświatowego, nowelizacja ustawy o zdrowiu publicznym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, a także nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym. – Jako prezydent RP mam obowiązek mówić „tak”, gdy ustawy służą obywatelom, i „nie”, gdy im szkodzą. Z tego obowiązku będę się skutecznie wywiązywał – podkreślił prezydent, komentując swoje decyzje.

    Prezydent wyjaśnia sens weta

    W nagraniu opublikowanym przez Kancelarię Prezydenta Nawrocki poinformował, że dotychczas podpisał 115 ustaw, a 17 zawetował. – Weto nie jest gestem politycznym, lecz wyrazem odpowiedzialności i głosem obywateli. To moment, w którym trzeba jasno powiedzieć: prawo zostało źle przygotowane i musi zostać poprawione. Każde moje weto ma jeden cel – zatrzymać złe prawo i zobowiązać rząd do jego poprawy. Zawsze dokładnie wskazuję powody moich decyzji, a często proponuję też alternatywne projekty ustaw, które w danej sprawie są lepsze i korzystniejsze dla Polek i Polaków – tłumaczył.

    Apel do rządu: pracujcie mądrzej

    Nawrocki zwrócił się do rządu, aby „skończyć z legislacyjnymi wrzutkami i przepisami na doczepkę”. – Tak było m.in. w przypadku tzw. ustawy ukraińskiej czy tarczy prądowej, do których doklejano przepisy lobby wiatrakowego, a także w ustawie o magazynowaniu zapasów strategicznych. Po moim wecie każda z tych ustaw wracała do mnie po usunięciu wątpliwych zapisów. To dowód, że presja weta działa i przynosi efekty. Rząd musi zrozumieć, że weta służą obywatelom. Oczywiście rządowi nie są one na rękę, bo wymagają większego wysiłku. Powiem jasno: rządzie, pracujcie lepiej i mądrzej – to najprostsza droga, aby uniknąć wet. Dobre prawo będzie podpisane, złe – spotka się z wetem – podsumował prezydent.

    https://x.com/prezydentpl/status/2001754501234233414?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2001754501234233414%7Ctwgr%5Ee9ec779379f9119df754a5c646396e1f03d15c1b%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2Fpolityka%2F719801232481928prezydent-zawetowal-kolejne-ustawy-w-nagraniu-przekonuje-ze.html

  • “Totalna kompromitacja” w Pentagonie. Ludzie prezydenta wyprosili polskiego attaché obrony

    “Totalna kompromitacja” w Pentagonie. Ludzie prezydenta wyprosili polskiego attaché obrony

    Wizyta delegacji Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Waszyngtonie miała być elementem wzmacniania relacji strategicznych Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Zamiast dyplomatycznego sukcesu zakończyła się jednak — jak nieoficjalnie mówią wojskowi rozmówcy Onetu — „totalną kompromitacją”. Powodem był bezprecedensowy incydent w Pentagonie, gdzie z rozmów wykluczono polskiego attaché obrony.

    Spotkanie przygotowywane od tygodni

    Do zdarzenia doszło na początku grudnia podczas oficjalnej wizyty delegacji BBN w stolicy USA. Na jej czele stał wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Andrzej Kowalski. W skład delegacji weszli również dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. Adam Rzeczkowski oraz doradca szefa BBN Nikodem Rachoń.

    Program wizyty obejmował rozmowy z kluczowymi przedstawicielami amerykańskiej administracji, w tym spotkanie w Pentagonie. Całość od wielu tygodni przygotowywał polski attaché obrony w Waszyngtonie gen. Krzysztof Nolbert — doświadczony oficer, weteran misji w Iraku i Afganistanie, pełniący funkcję attaché od 2021 roku.

    Scena, która zszokowała gospodarzy

    Tuż przed wejściem na rozmowy w Pentagonie doszło do sytuacji, która — jak relacjonują źródła Onetu — wywołała konsternację nie tylko po stronie polskiej, ale również amerykańskiej. Gen. Adam Rzeczkowski miał osobiście poinformować gen. Nolberta, że nie weźmie on udziału w spotkaniu.

    Attaché, który zorganizował wizytę i odpowiadał za jej przygotowanie, został de facto wyproszony. — Żadna delegacja nie wchodzi do Pentagonu bez wsparcia attaché. To on wszystko ustalił, a mimo to nie dopuszczono go do rozmów. W oczach Amerykanów wygląda to fatalnie — mówił wysoki rangą oficer związany z dyplomacją wojskową, cytowany przez Onet.

    Według rozmówców portalu strona amerykańska, przywiązująca ogromną wagę do procedur i hierarchii, odebrała to jako rażące naruszenie dyplomatycznych standardów.

    Wątpliwości po stronie USA

    Konsekwencje tej decyzji okazały się poważniejsze, niż początkowo zakładano. Amerykanie mieli dopytywać, czy gen. Krzysztof Nolbert nadal cieszy się zaufaniem polskich władz, skoro został odsunięty od oficjalnych rozmów w Pentagonie.

    W środowisku wojskowym sytuację określano wprost jako „totalną kompromitację”. W nieoficjalnych rozmowach pojawiały się również wyjątkowo ostre komentarze pod adresem delegacji BBN. — O tym, że ludzie prezydenta Nawrockiego atakują za granicą polski rząd, wiadomo od dawna. Ale co im zawiniło Wojsko Polskie? — skomentował doniesienia Onetu Jan Grabiec, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, we wpisie w serwisie X.

    Spór o odpowiedzialność

    Jak ustalił Onet, po powrocie delegacji do kraju gen. Adamowi Rzeczkowskiemu zwrócono uwagę na skandaliczne skutki podjętej decyzji. On sam miał jednak tłumaczyć się wytycznymi otrzymanymi od przełożonych.

    Według informatorów z Pałacu Prezydenckiego to szef delegacji, gen. Andrzej Kowalski, miał odpowiadać za wykluczenie gen. Nolberta z rozmów. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, odpowiadając na pytania Onetu, ograniczyło się do lakonicznego stwierdzenia, że skład delegacji należał wyłącznie do kompetencji BBN. Identyczną odpowiedź otrzymała również stacja TVN24.

    „Granica chamstwa została przekroczona”

    Sprawę skomentował publicznie minister obrony narodowej i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. — Chamstwem i złym działaniem jest niewpuszczenie naszego attaché w Stanach Zjednoczonych na spotkanie w Pentagonie, które sam przygotował — powiedział 17 grudnia na antenie TOK FM.

    Zdaniem szefa MON zachowanie przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego przekroczyło „granicę chamstwa”. — Wszystkie te sprawy wyjaśniłem i mam nadzieję, że podobne sytuacje więcej się nie powtórzą — dodał.

    Paraliż w BBN i rosnące napięcia

    Incydent w Pentagonie to jednak tylko jeden z elementów szerszego kryzysu wokół kierownictwa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jak wynika z relacji rozmówców Onetu, narastające konflikty personalne oraz brak realnej współpracy z rządem i Ministerstwem Obrony Narodowej doprowadziły do faktycznego zablokowania prac nad nową Strategią Bezpieczeństwa Narodowego.

    Wojskowi i urzędnicy nie mają wątpliwości, że wewnętrzne spory w obszarze bezpieczeństwa zaczynają realnie szkodzić interesom państwa. — Przestrzeń do kompromisu jest minimalna. To człowiek trudny, uparty, który wszędzie generował problemy. Brakuje mu elastyczności i strategicznej wiedzy niezbędnej w dyplomacji — mówi anonimowe źródło z MON, odnosząc się do gen. Adama Rzeczkowskiego.

    Onet opisuje obecną sytuację w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego wprost jako „otwartą wojnę”.

  • Plotka jednak stała się faktem. Świątek na liście już razem z Kyrgiosem

    Plotka jednak stała się faktem. Świątek na liście już razem z Kyrgiosem

    Tenisowy sezon 2026 zbliża się wielkimi krokami. Już za nieco ponad dwa tygodnie Iga Świątek rozegra swój pierwszy mecz o rankingowe punkty, oficjalnie rozpoczynając kolejną kampanię. Głównym celem wiceliderki światowego rankingu pozostaje Australian Open, a ważnym etapem przygotowań do tej imprezy będzie jej występ w United Cup. To jednak nie koniec planów Polki na australijską część sezonu. Pojawił się bowiem intrygujący wątek, który sprawił, że nazwisko Świątek znalazło się na liście obok takich gwiazd jak Jannik Sinner czy Nick Kyrgios.

    W jednym z ostatnich wywiadów Świątek podkreślała, jak bardzo cieszy ją możliwość spędzenia trzech tygodni w Polsce – co w jej napiętym kalendarzu zdarza się niezwykle rzadko. Ten czas dobiega jednak końca. Już wkrótce 24-letnia tenisistka wraz ze swoim zespołem wyruszy do Shenzhen, gdzie weźmie udział w pokazowym turnieju World Tennis Continental Cup 2025 (26–28 grudnia). Następnie cała ekipa przeniesie się do Australii. 2 stycznia rywalizacja wystartuje w Perth, a dzień później w Sydney – tam rozpocznie się United Cup, pierwszy w sezonie turniej wliczany do rankingów WTA i ATP.

    Pierwszy oficjalny mecz Świątek zaplanowano na 5 stycznia – jej rywalką będzie Niemka Eva Lys. Później Polka zmierzy się jeszcze z Holenderką Suzan Lamens, a dalszy przebieg rywalizacji będzie już zależny od wyników reprezentacji Polski. Podobnie jak w poprzednich latach, zawodniczka z Raszyna nie zgłosiła się do turnieju WTA 500 w Adelajdzie. Po zakończeniu zmagań w United Cup przeniesie się bezpośrednio do Melbourne, gdzie spędzi tydzień bezpośrednio poprzedzający Australian Open.

    Tymczasem w nocy napłynęły informacje potwierdzające wcześniejsze doniesienia o możliwym dodatkowym starcie podopiecznej Wima Fissette’a w trakcie wielkoszlemowego turnieju. Organizatorzy Australian Open zapowiedzieli kolejną edycję nietypowej rywalizacji „AO 1 Point Slam”, która ma dostarczyć kibicom dodatkowych emocji.

    Australian Open wystartuje 18 stycznia, a pomiędzy zakończeniem United Cup a początkiem turnieju Świątek będzie miała sporo czasu na spokojne przygotowania. W tygodniu poprzedzającym Wielki Szlem odbędą się kwalifikacje, w których wystąpią trzy Polki: Linda Klimovicova, Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska. Organizatorzy zadbali jednak również o inne atrakcje, skierowane zarówno do fanów, jak i samych zawodników.

    „AO 1 Point Slam” to inicjatywa, która zadebiutowała podczas tegorocznego Australian Open. W styczniu 2025 roku wzięły w niej udział 32 osoby – bez podziału na płeć, przy czym połowę stawki stanowili amatorzy. Zasady były niezwykle proste: cały „mecz” składał się z jednej wymiany, a o tym, kto serwuje, decydowała gra w „papier, kamień, nożyce”. Numerem jeden w drabince był Hubert Hurkacz, który zmierzył się z Australijką Jaimee Fourlis. Polak popełnił błąd serwisowy, posyłając piłkę w siatkę, co oznaczało natychmiastowy koniec rywalizacji – w tym formacie nie ma bowiem powtórek serwisu.

    Całe zmagania wygrał Omar Jasika, inkasując czek na 60 tysięcy dolarów. Sporym echem odbił się też występ 56-letniego Paula Fitzgeralda – najlepszego z amatorów, który dotarł aż do półfinału, notując po drodze trzy zwycięstwa zdobyte… asami serwisowymi.

    Teraz organizatorzy postanowili pójść o krok dalej. W nowej edycji wystąpi 48 uczestników, z czego ponownie połowę będą stanowili amatorzy. Tym razem stawka jest jednak nieporównywalnie wyższa – zwycięzca otrzyma aż milion dolarów.

    Już wcześniej dyrektor Australian Open Craig Tiley ogłosił, że w wydarzeniu weźmie udział Carlos Alcaraz. Wkrótce do tej listy dołączył Nick Kyrgios, który w ostatnich tygodniach głośno komentował sprawę pozytywnych testów dopingowych Igi Świątek i Jannika Sinnera. Teraz Australijczycy ujawnili kolejne nazwiska gwiazd, które pojawią się na Rod Laver Arena. Wśród nich znaleźli się właśnie Iga Świątek, Jannik Sinner oraz Coco Gauff.

    – To, że w tej zabawie biorą udział takie gwiazdy jak Świątek, Sinner i Gauff, a jednocześnie szansę gry mają zwykli Australijczycy, doskonale oddaje ideę tego wydarzenia. Chcemy łączyć ludzi poprzez tenis w ekscytujący i nowatorski sposób – podkreślił Craig Tiley. Amatorzy rywalizują wcześniej w eliminacjach stanowych, a ich zwycięzcy mają zapewnione przeloty do Melbourne i możliwość gry z najlepszymi zawodnikami świata.

    Rywalizacja „1 Point Slam Driven by Kia” odbędzie się 14 stycznia na głównym korcie Melbourne Park – Rod Laver Arena.

  • Kolejne weto prezydenta. “Rząd sięga po pieniądze Polaków”

    Kolejne weto prezydenta. “Rząd sięga po pieniądze Polaków”

    Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała podnieść akcyzę na alkohol w latach 2026–2027 – poinformowała jego kancelaria. Według prezydenta, rząd tą ustawą po raz kolejny „sięga po pieniądze Polaków”. Była to jedna z trzech ustaw, które w czwartek spotkały się z wetem głowy państwa.

    – Nie mogę zgodzić się na podwyżkę akcyzy wprowadzanej w pośpiechu, bez czasu na przygotowanie się przedsiębiorców i konsumentów. To chaos i dowód złego zarządzania finansami państwa – mówił Nawrocki w nagraniu opublikowanym przez jego kancelarię. – Zamiast walczyć z mafiami VAT-owskimi, rząd wybiera najprostsze rozwiązanie, sięgając po pieniądze obywateli – dodał.

    Prezydent zaznaczył, że gdyby celem ustawy była rzeczywista poprawa zdrowia publicznego, znalazłby się w niej zapis, że „każda złotówka z dodatkowych wpływów trafia wyłącznie na ochronę zdrowia”. – Tego zapisu nie ma w ustawie o podwyżce akcyzy. To mówi więcej niż tysiąc deklaracji – stwierdził. Ponadto podkreślił, że nie podpisze ustaw podnoszących podatki dla Polaków.

    Weto ustawy o podatku akcyzowym

    Nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym zakładała zwiększenie skali podwyżek akcyzy na alkohol w latach 2026–2027 – z dotychczasowych 5 proc. rocznie do 15 proc. w 2026 r. i 10 proc. w 2027 r. Resort finansów szacował, że podwyżka przyniosłaby w przyszłorocznym budżecie dodatkowe 1,96 mld zł. Nowe przepisy miały wejść w życie 1 stycznia 2026 r.

    Weto ustawy podnoszącej opłatę cukrową

    Prezydent zawetował także ustawę, która zwiększała podatek od cukru oraz podatek od wygranych w grach losowych, zmieniając m.in. ustawę o zdrowiu publicznym oraz ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych. – W moim planie 21 zapowiedziałem, że nie podpiszę ustaw podnoszących podatki dla Polaków. Cel tej nowelizacji jest oczywisty: zasypanie ogromnej dziury budżetowej, za którą odpowiada rząd. Po 11 miesiącach mamy ponad 240 mld zł deficytu. Zamiast uszczelniać system podatkowy, rząd sięga do kieszeni obywateli – mówił Nawrocki.

    Prezydent zwrócił uwagę, że podatek od naturalnych cukrów w sokach uderza bezpośrednio w rolników i sadowników oraz w polską wieś. Polska, jako największy producent jabłek w UE, może odczuć ograniczenie inwestycji, zahamowanie innowacji i wzrost importu kosztem krajowego kapitału. – Nie można mówić o zdrowiu publicznym, jeśli polskie rodziny nie będą stać na zdrowe, krajowe produkty. Trzeba uczciwie zapytać, czy drożej naprawdę znaczy zdrowiej – podkreślił.

    Nowe przepisy miały podnieść stawki opłaty cukrowej, m.in. z 0,50 zł do 0,70 zł za litr napoju zawierającego do 5 g cukru na litr lub słodzik oraz z 0,10 zł do 1,00 zł za dodatki kofeiny lub tauryny. Zawetowana ustawa przewidywała też podniesienie podatku od wygranych z 10 proc. do 15 proc.

    Weto nowelizacji Prawa oświatowego

    Trzecią zawetowaną ustawą była nowelizacja Prawa oświatowego, umożliwiająca etapowe wprowadzanie reformy programowej w szkołach oraz przesunięcie egzaminu ósmoklasisty na kwiecień. – Po konsultacjach z ekspertami, nauczycielami, organizacjami oświatowymi i rodzicami nie mogę wyrazić zgody na taką ustawę – podkreślił prezydent.

    Według niego nowelizacja prowadziłaby do chaosu w szkołach, ideologizacji edukacji i „eksperymentowania na całych rocznikach dzieci”. – Polska szkoła potrzebuje spokoju, wiedzy i stabilności, a nie chaotycznych zmian, które trzeba będzie poprawiać tuż po wprowadzeniu – dodał.

    Nowelizacja zmieniała m.in. definicję podstawy programowej wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego, wprowadzając metody pracy takie jak doświadczenie edukacyjne, tydzień projektowy oraz moduły medialny, filozoficzny i finansowy. Prezydent podkreślił, że szkoła potrzebuje reform systemowych, dobrze przemyślanych i służących obywatelom.

  • Obsadza się w roli patrona tylko i wyłącznie jednej strony”. Rafał Trzaskowski uderza w Karola Nawrockiego

    Obsadza się w roli patrona tylko i wyłącznie jednej strony”. Rafał Trzaskowski uderza w Karola Nawrockiego

    Rafał Trzaskowski krytycznie o Karolu Nawrockim: prezydent nie może być stroną każdego konfliktu

    Rafał Trzaskowski ostro ocenia sposób sprawowania urzędu przez prezydenta Karola Nawrockiego. W jego opinii głowa państwa zamiast pełnić rolę arbitra i patrona porozumienia, coraz częściej angażuje się po jednej stronie politycznego sporu. — Prezydent nie powinien być uczestnikiem każdej awantury politycznej. Jego zadaniem jest patronowanie dobrym rozwiązaniom, a nie zaostrzanie konfliktów — podkreśla prezydent Warszawy.

    W Porannej rozmowie w RMF FM Trzaskowski zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach szczególnie wyraźnie widać, kto inicjuje polityczne ataki, zwłaszcza w momentach kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. — Dzisiaj prezydent obsadza się w roli patrona tylko i wyłącznie jednej strony. To nie służy ani stabilności państwa, ani jego wiarygodności na arenie międzynarodowej — ocenia.

    Spór między rządem a Pałacem Prezydenckim narasta także na tle relacji personalnych. Premier Donald Tusk sugerował ostatnio, że prezydent Karol Nawrocki nie jest zainteresowany spotkaniami i nie odpowiada na próby kontaktu. Do tych zarzutów odniósł się jednak szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, który przekonuje, że takie spotkania miały miejsce. — Gdyby premier rzeczywiście chciał się spotkać z prezydentem, do takiego spotkania by doszło — mówił.

    Trzaskowski podkreśla, że różnica zdań między najważniejszymi osobami w państwie jest czymś naturalnym. — Ja nie zabraniam panu prezydentowi mieć innego poglądu. To jest normalne w demokracji — zaznacza. Jednocześnie stawia pytanie o sens publicznych ataków w kluczowych momentach. — Jeżeli premier jedzie negocjować warunki pokoju, to czemu ma służyć podważanie jego działań właśnie wtedy? — pyta.

    Zdaniem prezydenta Warszawy Polska powinna dziś wysyłać na zewnątrz jeden, spójny sygnał, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej. — W takich sprawach nie ma miejsca na wewnętrzne wojny. Potrzebna jest jedność i odpowiedzialność — podkreśla.

    W tym kontekście Trzaskowski porównuje obecną sytuację do prezydentury Andrzeja Dudy. — Cokolwiek by o nim mówić, w sprawach fundamentalnych, takich jak bezpieczeństwo czy relacje z Ukrainą, starał się być patronem pewnego porozumienia — ocenia. Jego zdaniem właśnie taką rolę powinien pełnić prezydent: stać ponad bieżącymi sporami i dbać o strategiczne interesy państwa.

    — Prezydent nie jest od tego, by dolewać oliwy do ognia. Jest od tego, by w najtrudniejszych momentach szukać wspólnego mianownika — podsumowuje Rafał Trzaskowski.