Category: Uncategorized

  • Iga Świątek pominięta! Nie do wiary, absurdalne co zrobili

    Iga Świątek pominięta! Nie do wiary, absurdalne co zrobili

    Iga Świątek pominięta! Nie do wiary, absurdalne co zrobili
    Iga Świątek

    Zwycięstwo na słynnym Wimbledonie nie pomogło Idze Świątek znaleźć uznania w oczach Brytyjczyków. Według ekspertów “The Telegraph” Polka nie jest wśród 50 najbardziej wpływowych kobiet w sporcie. A na liście znalazła się… 29. tenisistka rankingu WTA.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Iga Świątek zapisała się w historii w 2025 r. przede wszystkim poprzez wygranie Wimbledonu. To najsłynniejszy i najbardziej adorowany wielkoszlemowy turniej roku. Co więcej, jest rozgrywany w Wielkiej Brytanii, więc ranking “The Telegraph” jest tym bardziej zaskakujący. Znalazło się w nim miejsce dla czterech innych tenisistek.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    W rankingu 21. lokatę zajmuje Aryna Sabalenka — liderka rankingu WTA. 13. jest była tenisistka, Serena Williams, która udziela się obecnie w biznesie, a szósta słynna Billie Jean King. Najbardziej zaskakujące jest jednak umieszczenie na 14. lokacie Emmy Raducanu. Dziennikarze piszą o “imponującym sezonie”. Prawda jest jednak taka, że Brytyjka jest 29. w rankingu, nie awansowała dalej niż trzecia runda wielkoszlemowego turnieju i nie wygrała ani jednych zawodów. Wśród jej osiągnięć pojawia się jeszcze poradzenie sobie ze “stalkerem”, który ją prześladował.
    50 najbardziej wpływowych kobiet w sporcie

    Z innych dyscyplin na liście pojawiła się między innymi młoda darterka Beau Greves czy golfistka Lottie Woad. W czołowej dziesiątce miejsca zajmują rugbystki Ellie Kildunne i Ilona Maher, a także krykiecistka Harmanpreet Kaur. Jest również kilka działaczek sportowym. Ranking wygrała, bez kontrowersji, nowa szefowa Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry.

    Autor:ZIEF

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    20 grudnia 2025 16:04
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2025

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Od lat jest posłanką KO. Ma nieruchomości warte 6,5 mln zł

    Od lat jest posłanką KO. Ma nieruchomości warte 6,5 mln zł

    Jagna Marczułajtis-Walczak dziś związana jest zawodowo z Parlamentem Europejskim, jednak przez wiele lat należała do grona najbardziej rozpoznawalnych posłanek w polskim Sejmie. Najpierw reprezentowała Platformę Obywatelską, a następnie Koalicję Obywatelską. Była utytułowana snowboardzistka i późniejsza trenerka dość szybko odnalazła się w świecie polityki, odnosząc na tym polu znaczące sukcesy. Jak wynika z jej oświadczenia majątkowego, równolegle udało jej się zgromadzić pokaźny majątek – same nieruchomości wyceniono na około 6,5 mln zł.

    Marczułajtis-Walczak zapisała się w historii polskiego sportu jako jedna z najbardziej utytułowanych snowboardzistek oraz pionierka zawodowego snowboardu w Polsce. W trakcie kariery trzykrotnie reprezentowała nasz kraj na igrzyskach olimpijskich, a także dwukrotnie triumfowała w zawodach Pucharu Świata, co uczyniło ją jedną z ikon tej dyscypliny.

    Od sportu do polityki

    Po zakończeniu kariery sportowej próbowała jeszcze swoich sił jako trenerka. Wraz z mężem prowadziła szkółkę narciarską i snowboardową, jednak ostatecznie zdecydowała się obrać zupełnie nowy kierunek zawodowy. Polityka okazała się dla niej przestrzenią, w której również potrafiła skutecznie się odnaleźć i budować swoją pozycję.

    Jej polityczna droga rozpoczęła się w 2010 roku, kiedy z list Platformy Obywatelskiej uzyskała mandat radnej sejmiku województwa małopolskiego. Już rok później wystartowała w wyborach parlamentarnych i z wynikiem 7289 głosów po raz pierwszy weszła do Sejmu. W 2015 roku nie zdołała uzyskać reelekcji, jednak do parlamentu wróciła przedwcześnie w 2018 roku. Rok później jej poparcie znacząco wzrosło – zdobyła niemal trzykrotnie więcej głosów niż przy pierwszym starcie. Jeszcze lepszy rezultat osiągnęła w 2023 roku, kiedy jako kandydatka Koalicji Obywatelskiej uzyskała ponad 35 tys. głosów.

    Mandat w Parlamencie Europejskim

    Kolejnym krokiem w jej karierze była walka o mandat europosłanki. W 2019 roku próba ta zakończyła się niepowodzeniem, jednak pięć lat później sytuacja była już zupełnie inna. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku Jagna Marczułajtis-Walczak zdobyła zaufanie ponad 58 tys. wyborców, co otworzyło jej drogę do pracy w Brukseli.

    Majątek i nieruchomości

    Zarówno sportowa, jak i polityczna kariera pozwoliły jej na zgromadzenie znacznego majątku. Szczególną część stanowią nieruchomości – łącznie cztery. Pierwsza z nich ma powierzchnię 168 mkw, dwie kolejne po 71,23 mkw każda, a czwarta to dom w budowie o powierzchni 292 mkw.

    Zgodnie z oświadczeniem majątkowym z 2024 roku, złożonym przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, łączna wartość tych nieruchomości wyniosła 6 454 000 zł. To jednak nie wszystko. Marczułajtis-Walczak zajmuje się również hodowlą psów – konkretnie grzywaczy chińskich. Wartość tej działalności została wówczas oszacowana na 22 tys. zł.

    Kariera Jagny Marczułajtis-Walczak pokazuje, że sukcesy osiągane w sporcie mogą stać się solidnym fundamentem dla dalszego rozwoju – także w tak wymagającej dziedzinie, jaką jest polityka.

  • Niemieckie media: Nawrocki próbuje grać rolę polskiego Trumpa

    Niemieckie media: Nawrocki próbuje grać rolę polskiego Trumpa

    Po blisko pięciu miesiącach urzędowania Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim coraz wyraźniej widać, że premier Donald Tusk nie ma co liczyć na spokojną i konstruktywną współpracę z głową państwa. Zamiast zapowiadanego uspokojenia sceny politycznej, relacje między prezydentem a rządem wchodzą w fazę otwartej konfrontacji – ocenia niemiecka telewizja publiczna MDR.

    Według komentatorów Mitteldeutscher Rundfunk Nawrocki coraz częściej próbuje odgrywać rolę „polskiego Donalda Trumpa”, mimo że polska konstytucja nie daje prezydentowi uprawnień porównywalnych z tymi, jakie posiada prezydent Stanów Zjednoczonych. Niemieccy dziennikarze zwracają uwagę, że Nawrocki konsekwentnie dąży do poszerzania swojej roli politycznej, forsując interpretacje kompetencji, które wykraczają poza ustrojowe ramy.

    Zamiast końca „wojny polsko-polskiej” – eskalacja

    MDR przypomina, że w kampanii wyborczej Karol Nawrocki zapowiadał zakończenie tzw. wojny polsko-polskiej. Tymczasem po objęciu urzędu konflikt między Pałacem Prezydenckim a rządem nie tylko nie osłabł, ale wręcz się nasilił. Zdaniem niemieckiego nadawcy prezydent próbuje narzucić nowe reguły gry i rozszerzyć swoje wpływy kosztem władzy wykonawczej.

    Jako przykład wskazywane są m.in. decyzje o blokowaniu nominacji ambasadorskich, co doprowadziło do ostrego sporu z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Nawrocki – jak pisze MDR – wszedł w „tryb wojenny” z resortem dyplomacji. Równocześnie podejmuje próby wpływania na funkcjonowanie służb specjalnych, zapraszając ich szefów do Pałacu Prezydenckiego i sygnalizując chęć współdecydowania o kluczowych obszarach bezpieczeństwa państwa.

    Prezydent jako „nadpremier”

    W ocenie niemieckich mediów Nawrocki stara się kreować wizerunek polityka stojącego ponad rządem – swoistego „nadpremiera”, który faktycznie kieruje państwem z Pałacu Prezydenckiego. Buduje przy tym obraz „twardego faceta”, sprawiającego wrażenie osoby panującej nad sytuacją i gotowej do bezpośrednich starć politycznych. „Podobieństwa do Trumpa są oczywiste” – podkreślają komentatorzy MDR.

    Wspólny mianownik: głód władzy i populizm

    Zdaniem niemieckiego nadawcy Trumpa i Nawrockiego łączy silny głód władzy oraz zbliżone, konserwatywne poglądy w kwestiach migracji, ról społecznych, praw osób LGBTQ czy polityki klimatycznej. Obaj politycy posługują się populizmem wymierzonym w elity i chętnie przedstawiają się jako obrońcy „zwykłych ludzi”.

    Autor analizy zaznacza jednak istotną różnicę: w przeciwieństwie do Trumpa Nawrocki faktycznie pochodzi ze skromnej rodziny, a jego życiorys można opisać jako historię awansu społecznego „od dołu na sam szczyt”. To sprawia, że jego narracja antyelitarna jest – zdaniem MDR – bardziej wiarygodna.

    „Rewolucja godności”

    Dzięki swojemu pochodzeniu Nawrocki może skuteczniej niż Trump występować w roli „antypolityka”, który przyszedł z zewnątrz, by rzucić wyzwanie wielkomiejskim elitom postrzeganym jako oderwane od „prawdziwej polskości” i pogardzające zwykłymi obywatelami. MDR przypomina słowa prezydenta, że „ludzi trzeba brać takimi, jakimi są”.

    Do tych ludzi – często mieszkańców mniejszych miejscowości, o niższym poziomie wykształcenia i konserwatywnych poglądach – Nawrocki kieruje przekaz oparty na uznaniu i symbolicznej podmiotowości. „To jest rewolucja godności” – podsumowuje autor analizy.

    Ambicje większe niż realna władza

    Niemieccy dziennikarze zauważają, że zarówno Trump, jak i Nawrocki umiejętnie wykorzystują społeczne frustracje, łącząc je z ostrą wojną kulturową. Różnica polega jednak na tym, że Trump dysponuje realną władzą wynikającą z systemu prezydenckiego. Nawrocki – w obecnym ustroju – może jedynie marzyć o modelu amerykańskim.

    Zmiana konstytucji i wprowadzenie systemu prezydenckiego wymagałoby większości dwóch trzecich w parlamencie, a taka konfiguracja polityczna – jak podkreśla MDR – wydaje się dziś mało prawdopodobna.

  • Spięcie na szczycie władzy. “Polski tam nie będzie”

    Spięcie na szczycie władzy. “Polski tam nie będzie”

    Już jakiś czas temu pojawił się pomysł organizacji igrzysk olimpijskich w Poslce. Mówił o tym Andrzej Duda, a następnie premier Donald Tusk. Jednak wszystko na to wskazuje, że plany rządu spalą na panewce. “Gazeta Wyborcza” donosi, że stoi za tym… PKOl.
    Premier Donald Tusk

    Od jakiegoś czasu rząd informuje, iż chciałby zorganizować w Polsce igrzyska olimpijskie 2040 lub 2044. – Życie pokaże, czy to będzie realny cel, ale potraktujemy to poważnie. Polska, kiedy się uprze, to potrafi osiągnąć wielkie rzeczy – mówił jakiś czas temu premier Donald Tusk.

    Zobacz wideo Igrzyska olimpijskie 2040 w Polsce? Sławomir Nitras: Stać nas
    Szokujące doniesienia nt. IO w Polsce. PKOl nie zamierza nic z tym robić

    Jak się okazuje te plany mogą spalić na panewce. Wszystko przez… decyzję szefa PKOl Radosława Piesiewicza. “Bez pierwszego kroku – oficjalnego zgłoszenia od Polskiego Komitetu Olimpijskiego – Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie weźmie pod uwagę polskiej kandydatury do organizacji igrzysk, nad którą pracuje rząd” – informuje “Gazeta Wyborcza”.

    “PKOl nie zamierza wysłać zgłoszenia chęci przeprowadzenia igrzysk, dopóki trwa konflikt między Radosławem Piesiewiczem, szefem PKOl, a kolejnymi ministrami sportu w rządzie Donalda Tuska – wynika z rozmów “Wyborczej” z rzeczniczką PKOl Katarzyną Kochaniak-Roman. Bez tego oficjalnego zgłoszenia nie będzie igrzysk w Polsce” – relacjonuje serwis.

    Dziennikarze przypominają, że minister sportu Jakub Rutnicki nie otrzymał nawet akredytacji na IO w Mediolanie. Ponadto “GW” porównuje “weto PKOl” dla IO w Warszawie do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który również wetuje niektóre ustawy rządu. Prezydent RP został nawet nazwany “cichym sojusznikiem Piesiewicza” – czytamy.

    Zobacz też: Tak Piesiewicz potraktował ministra sportu. Aż trudno uwierzyć

    Czasu nie ma zbyt dużo, więc chcąc organizować IO w Polsce, trzeba się spieszyć. “Gazeta Wybrocza” przypomina, iż wybory organizatora igrzysk 2036 odbędą się w 2028 roku. W takim razie czy PKOl zmieni zdanie i wyśle zgłoszenie naszej kandydatury do MKOl?

    “Będziemy podejmować jakiekolwiek działania, jak poznamy więcej szczegółów i tez, oraz będziemy mieli szansę przedstawić swoje wnioski. Dziś tych konkretów jest bardzo mało, [znamy je] tylko z przekazów medialnych. W PKOl został powołany zespół merytoryczny, który zajmuje się tym tematem. Najpierw więc musimy się spotkać ze stroną ministerstwa i poznać plan na organizację igrzysk” – czytamy w komunikacie przekazanym GW.

    XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie zaplanowano w dniach 6-22 lutego 2026 roku. Ceremonia otwarcia odbędzie na słynnym stadionie piłkarskim San Siro w Mediolanie. Rywalizacja toczyć się będzie w wielu włoskich miastach. Igrzyska zakończą się w Weronie

  • Amerykańskie gwiazdy uwielbiają Igę Świątek. Tak zareagowały na jej triumf

    Amerykańskie gwiazdy uwielbiają Igę Świątek. Tak zareagowały na jej triumf

    Amerykańskie gwiazdy uwielbiają Igę Świątek. Tak zareagowały na jej triumf
    Iga Świątek, Lindsey Vonn, Mikaela Shiffrin

    Iga Świątek po raz pierwszy w karierze wygrała Wimbledon i tym samym zapisała na swoim koncie szósty tytuł wielkoszlemowy. W finale turnieju w Londynie pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. Sukcesu 24-letniej tenisistce pogratulowały dwie wielkie gwiazdy narciarstwa alpejskiego — Lindsey Vonn i Mikaela Shiffrin. “Zasługujesz na to! […]” — rozpoczęła starsza z Amerykanek. Obie panie od dawna śledzą karierę Igi Świątek i mocno trzymają za nią kciuki.

    Iga Świątek po raz pierwszy w karierze zagrała w finale Wimbledonu. Polka w półfinale turnieju wyrzuciła za burtę Belindę Bencic, a w meczu o trofeum zmierzyła się z Amandą Anisimovą, która w czwartek sensacyjnie pokonała Arynę Sabalenkę. Mało kto się spodziewał, że w finale Świątek będzie potrzebowała zaledwie 57 minut, by wywalczyć upragniony tytuł.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    — Jeszcze nie wiem, ile to dla mnie znaczy, bo to jest surrealistyczne. Nigdy nawet o tym nie marzyłam. To marzenie było zbyt odległe — mówiła po meczu Świątek, która po raz szósty w karierze sięgnęła po trofeum wielkoszlemowe (wcześniej cztery razy wygrała French Open i raz US Open).

    Dawid Podsiadło zaczął koncert od pytania o… Igę Świątek. Tak zareagowali fani

    Lindsey Vonn i Mikaela Shiffrin zareagowały na sukces Igi Świątek w Wimbledonie

    Po finale do Igi Świątek natychmiast zaczęły spływać gratulacje. Wiele znanych osób komentowało w mediach społecznościowych sukces Polki. Szaleństwo zapanowało również w komentarzach pod wpisem, który tenisistka późnym wieczorem zamieściła na Instagramie.

    Po zejściu z kortu Iga Świątek znów spotkała się z księżną Kate. Zdjęcie robi furorę

    Mnóstwo polubień zebrała reakcja Lindsey Vonn. “Zasługujesz na to!!! Ty i twój zespół pracowaliście tak ciężko!!!” — podsumowała legenda narciarstwa alpejskiego. Do komentarza dodała emotikony przedstawiające: puchar oraz napięty biceps, będący wyrazem siły.
    Lindsey Vonn zwróciła się do Igi Świątek
    Lindsey Vonn zwróciła się do Igi Świątek (Foto: Instagram/lindseyvonn)

    Wcześniej Amerykanka pogratulowała Polce na Instastory, a przy okazji zaczepiła jej rywalkę. “Niesamowity turniej” — zwróciła się do Amandy Anisimovej.
    Lindsey Vonn oglądała finał Wimbledonu
    Lindsey Vonn oglądała finał Wimbledonu (Foto: Instagram/lindseyvonn)

    Mikaela Shiffrin też zareagowała na triumf Igi Świątek. “Gratulacje zespole” — napisała gwiazda narciarstwa alpejskiego. Przypomnijmy, że gdy tenisistka awansowała do ćwierćfinału, Amerykanka zażartowała, że to zasługa makaronu z truskawkami.
    Mikaela Shiffrin zareagowała na triumf Igi Świątek
    Mikaela Shiffrin zareagowała na triumf Igi Świątek (Foto: Instagram/mikaelashiffrin / Instagram)

    Shiffrin udostępniła też na Instastory grafikę ESPN o triumfie polskiej gwiazdy.
    Mikaela Shiffrin pogratulowała Idze Świątek
    Mikaela Shiffrin pogratulowała Idze Świątek (Foto: Instagram/mikaelashiffrin / Instagram)
    Wielkie gwiazdy od dawna kibicują Idze Świątek

    Zarówno Lindsey Vonn, jak i Mikaela Shiffrin od dawna śledzą karierę Igi Świątek i mocno ją wspierają. Ze starszą z narciarek Polka miała okazję spotkać się kilkakrotnie. Po raz pierwszy widziały się na żywo w 2022 r. w Nowym Jorku. “Nie jest Polką, ale dla mnie to jest ogromna inspiracja. Właściwie poza Rafą (Rafael Nadal — przyp. red.) była dla mnie jedynym sportowcem, który naprawdę mnie motywował i inspirował. I to są takie rzeczy, które też sprawiają, że jest mi łatwiej pracować” — mówiła tenisistka w “Rozmowie w południe” w RMF FM we wrześniu 2022 r.

    Kiedy Świątek rywalizowała na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, to właśnie Vonn była jedną z osób, które pomogły jej przed meczem o trzecie miejsce. “Dostałam wiadomości od sportowców, którzy podczas igrzysk znajdowali się w podobnej sytuacji do mojej. Wymieniłam też wiadomości z Lindsey i Agnieszką [Radwańską — red.] i czułam, że wiedzą, o czym mówią […]” — opowiadała dziennikarzom. “Jestem z ciebie taka dumna” — zwróciła się Vonn do koleżanki już po tym, jak ta zdobyła upragniony medal.

    Świątek i Shiffrin nieraz wzajemnie gratulowały sobie sukcesów. Panie dwa razy rozmawiały nawet na wspólnym czacie na Instagramie (w kwietniu 2021 r. i dwa lata później).

    W 2022 r. narciarka alpejska zachwycała się tenisistką w wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego”. “Staram się oglądać jej mecze tak często, jak tylko mogę. Czasami oglądam wyróżnione momenty. Wiele treści na moim Instagramie wiąże się z tenisem. Iga nie tylko dominuje w świecie tenisa, ale także na moim Instagramie. […] Muszę przyznać, że uwielbiam oglądać jej grę. Dla niej tenis jest tak oczywisty. Jej styl to jedno, ale to jak jej gra wygląda całościowo. Bardzo widoczna jest jej ciężka praca, która pozwala osiągnąć jej taką dyscyplinę i formę […]” — mówiła Mikaela Shiffrin.

  • Lewandowski u Sikorskiego. Hiszpanie natychmiast zareagowali

    Lewandowski u Sikorskiego. Hiszpanie natychmiast zareagowali

    Robert Lewandowski nieoczekiwanie pojawił się w czwartek w Warszawie. Jego wizyta w Polsce miała związek z obchodami 70-lecia Totalizatora Sportowego. Napastnik FC Barcelony był wśród osób, które otrzymały odznakę honorową “Bene Merito”. Jego przyjazd do ojczyzny skomentowali Hiszpanie.
    Radosław Sikorski
    Cezary Aszkielowicz / Agencja

    W tym roku Odznaka Honorowa “Bene Merito” trafiła do 14 ambasadorów Totalizatora Sportowego. W czwartek odznaczył ich Radosław Sikorski, wicepremier i Minister Spraw Zagranicznych. W tym gronie był Robert Lewandowski. Nawet w Hiszpanii zwrócono uwagę na pilny wyjazd Lewandowskiego do ojczyzny. Tamtejsi dziennikarze podkreślają, że na piłkarza FC Barcelony czekało wielkie wyróżnienie.

    Zobacz wideo Piłkarze Legii balują po przegranych meczach? Kosecki: Po remisie z Lechią piłkarze bawili się w klubie
    Lewandowski w gronie dostojnych gości

    “Napastnik Barcelony był jednym z dostojnych gości Gali 70-lecia Totalizatora Sportowego i otrzymał od Radosława Sikorskiego, wicepremiera i ministra spraw zagranicznych, uznanie za spektakularną karierę, dzięki której przyniósł Polsce ogromny prestiż” – napisało “Mundo Deportivo”

    “Lewandowski został odznaczony medalem ‘Bene Merito’, nagrodą ustanowioną w Polsce w 2009 roku, która honoruje osoby promujące Polskę na arenie międzynarodowej” – dodano.

    – Taka nagroda to zawsze coś wspaniałego i cudownego. Jestem dumny, że jestem Polakiem i staram się wspierać nasz kraj za granicą. Coraz więcej osób pyta mnie, czy w Polsce aż tak wiele się zmieniło, czy rzeczywiście tak jest. To fantastyczne, że Polska się rozwija i że jesteśmy na dobrej drodze. To wspaniale być Polakiem i wielki powód do dumy – powiedział Lewandowski po otrzymaniu nagrody, którego cytują hiszpańskie media.
    Wśród wyróżnionych Żyła i Mirosław. Lewandowski szybko wrócił do Hiszpanii

    Poza Lewandowskim wyróżnienie otrzymali: Aleksandra Mirosław, Piotr Żyła, Marcin Gortat, Andrzej Bargiel, Dominik Kubera, Mikołaj Marczyk, Jakub Matulka, Piotr Michalski, Bartłomiej Marszałek, Roman Paszke, Jakub Przygoński, Łukasz Różański i Katarzyna Zillmann.

    Napastnik FC Barcelony szybko wrócił do Hiszpanii. Wszystko dlatego, że trwają przygotowania do niedzielnego meczu “Dumy Katalonii” z Villarrealem. Ponadto “Lewy” odwiedził także chore dzieci w Hospital de Barcelona. To już tradycja, że piłkarze Blaugrany się tam udają.

  • Nawrocki wręczył Zełenskiemu prezent. Dotyczy rzezi wołyńskiej

    Nawrocki wręczył Zełenskiemu prezent. Dotyczy rzezi wołyńskiej

    Prezydent RP Karol Nawrocki podczas wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Polsce wręczył mu prezent. To publikacja Instytutu Pamięci Narodowej. Wiadomo, na jaki temat.
    Wizyta Oficjalna Prezydenta Ukrainy w Polsce
    Kancelaria Prezydenta RP/X
    Prezent Nawrockiego dla Zełenskiego

    Wołodymyr Zełenski przyjechał do Warszawy 19 grudnia z oficjalną wizytą. Ukraiński prezydent został uroczyście powitany przed Pałacem Prezydenckim przez Karola Nawrockiego, w asyście przedstawicieli Kancelarii Prezydenta i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Po zakończeniu uroczystości prezydenci udali się do wnętrza pałacu, gdzie rozpoczęła się kluczowa część wizyty – rozmowy między głowami państw.
    Długa rozmowa Nawrockiego z Zełenskim

    Choć plan zakładał szybkie przejście do rozmów delegacji, spotkanie Nawrockiego i Zełenskiego w cztery oczy znacznie się przedłużyło. Jak relacjonowali dziennikarze, rozmowy trwały kilkadziesiąt minut dłużej, niż przewidywał harmonogram. Tematy poruszane przez prezydentów dotyczyły bezpieczeństwa, współpracy gospodarczej oraz kwestii historycznych. Przedłużenie tej części spotkania było wyraźnym sygnałem, że rozmowy miały poważny i szczegółowy charakter. “Odbyłem z Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim twardą, uczciwą i partnerską rozmowę o sprawach kluczowych dla Polski oraz Ukrainy” – podsumował później w serwisie X prezydent Karol Nawrocki.

    Zobacz wideo Polacy składają życzenia prezydentowi Nawrockiemu
    Prezent o dużym znaczeniu

    W trakcie rozmowy na stoliku prezydenta Nawrockiego zauważono książkę, która chwilę później została wręczona Wołodymyrowi Zełenskiemu. Było to dwutomowe opracowanie Instytutu Pamięci Narodowej pt. “Dokumenty Zbrodni Wołyńskiej”. Publikacja ukazała się w 2023 roku, gdy Karol Nawrocki pełnił funkcję prezesa IPN. Książka składa się z zeznań świadków, które w większości zostały potwierdzone podpisami naocznych świadków. Sprawa Wołynia to jedna z najważniejszych i najbardziej wrażliwych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich od dekad.
    Gdzie jeszcze będzie prezydent Ukrainy?

    Po zakończeniu rozmów w Pałacu Prezydenckim Wołodymyr Zełenski udał się do Sejmu i Senatu, gdzie zaplanowano spotkania z przedstawicielami polskiego parlamentu. Zwieńczeniem wizyty ma być spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zaplanowane na godziny popołudniowe. Bieżące informacje o wizycie ukraińskiego prezydenta w Polsce znajdują się w naszej relacji na żywo:

  • Ależ nokaut w walce Joshua – Paul, cztery liczenia. Kto spodziewał się sensacji?

    Ależ nokaut w walce Joshua – Paul, cztery liczenia. Kto spodziewał się sensacji?

    Tylko najbardziej naiwni optymiści mogli zakładać, że tej nocy wydarzy się sensacja i Anthony Joshua (29-4, 26 KO) będzie musiał uznać wyższość Jake’a Paula (12-2, 7 KO) w walce wieczoru gali w Miami. Były dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej, a wcześniej mistrz olimpijski, zrobił dokładnie to, czego się po nim spodziewano. W szóstej rundzie znokautował rywala, który – choć zaprezentował się ambitnie i momentami poprawnie boksersko – absolutnie nie operuje na poziomie, na którym wciąż funkcjonuje 36-letni Brytyjczyk.

    Jeszcze przed walką Eddie Hearn, promotor Joshuy, nie owijał w bawełnę i otwarcie mówił, że propozycja starcia z Paulem była nie do odrzucenia. – Żaden bokser przy zdrowych zmysłach by tego nie odmówił. Każdy, kto twierdzi inaczej, zwyczajnie kłamie. To miała być prosta walka, ogromna ekspozycja Anthony’ego na rynku amerykańskim i jedna z najwyższych wypłat w jego karierze – tłumaczył Hearn. Jak dodał, pierwotnie AJ planował w listopadzie osiem rund w Arabii Saudyjskiej z zawodnikiem z okolic setnego miejsca w rankingu. – Teraz zrobimy dokładnie to samo, tylko za pięćdziesiąt razy większe pieniądze – podsumował bez ogródek.

    Nie ma co się oszukiwać – do tego pojedynku doszło wyłącznie dlatego, że Jake Paul to dziś nie tylko sportowiec, ale przede wszystkim potężna marka. 28-letni Amerykanin generuje gigantyczne zainteresowanie, a za nim idą ogromne pieniądze. W USA jest gwiazdą popkultury, a Netflix, który intensywnie rozwija swoją ofertę sportową, gotów jest płacić fortunę, bo widowisko stało się dziś jednym z kluczowych motorów biznesu.

    Paul przed walką nie szczędził buńczucznych zapowiedzi. Straszył Joshuę nokautem i przekonywał, że zrobi mu krzywdę, choć podczas jednego z ostatnich face to face’ów było już widać, że zaczyna docierać do niego skala wyzwania, którego się podjął. W ringu doszło bowiem do brutalnej konfrontacji z prawdziwą siłą punchera wagi ciężkiej. – Znokautuję go w piątej albo szóstej rundzie. Uśpię go – zapowiadał Paul jeszcze w szatni.

    Zgodnie z oczekiwaniami zadbał o efektowne wejście do ringu, podkreślając swoją showmańską naturę strojem nawiązującym do legendarnego Hulka Hogana. Gdy jednak przyszło do boksowania, musiał zmierzyć się z rywalem cięższym o ponad 12 kilogramów. Krótko przed pierwszym gongiem organizatorzy rozwiali wszelkie wątpliwości: nie była to żadna pokazówka – osiem rund po trzy minuty, rękawice 10-uncjowe, pełnoprawna zawodowa walka.

    Od początku pojedynek toczył się według przewidywanego scenariusza. Paul koncentrował się na defensywie i ucieczkach, czemu sprzyjał ogromny ring. Gdy tylko zdecydował się na pierwsze ryzyko, natychmiast odczuł moc prawej ręki Joshuy. Próby wejścia w półdystans kończyły się klinczem lub natychmiastowym odwrotem. Na 23 sekundy przed końcem pierwszej rundy Brytyjczyk po raz pierwszy solidnie trafił Amerykanina prawym prostym.

    Ci, którzy liczyli na błyskawiczny nokaut, mogli być nieco rozczarowani. Po rozruchu AJ stopniowo zwiększał tempo, był coraz dynamiczniejszy, choć wyraźnie brakowało mu precyzji – długie przerwy od ringu dawały o sobie znać. Pod koniec drugiej rundy Paul przyjął kilka ciosów na korpus, a na początku trzeciej trafił Joshuę lewym sierpowym. Chwilę później dołożył jeszcze prawy podbródkowy, ale nie był w stanie pójść za ciosem.

    Czwarta runda okazała się momentem przełomowym. Joshua znów dał się zaskoczyć prawym sierpowym, a Paul – choć coraz bardziej zmęczony – wciąż sprytnie unikał najmocniejszych uderzeń, schodząc z linii ciosu i pochylając tułów. Na 34 sekundy przed końcem tej odsłony Amerykanin dostał dodatkowe chwile na regenerację, bo sędzia dopatrzył się faulu poniżej pasa. Po wznowieniu walki Paul jeszcze raz trafił AJ-a lewym sierpem, co tylko zwiększyło frustrację Brytyjczyka, uwięzionego w kolejnych klinczach.

    W środowisku bokserskim mało kto wierzył, że ten pojedynek dotrwa do piątej rundy. W końcu Joshua wykorzystał błąd rywala i potężnym prawym sierpowym poważnie nim wstrząsnął. Seria uderzeń doprowadziła do pierwszego nokdaunu. Paul zdołał się podnieść, ale był już na granicy wytrzymałości. Co prawda sam jeszcze trafił Joshuę, lecz w odpowiedzi przyjął kolejny potężny prawy. Trzeba oddać mu charakter – mimo ogromnych problemów dotrwał do końca rundy.

    Szósta odsłona była już formalnością. Joshua kontynuował ofensywę, doprowadził do kolejnego liczenia, a w końcu zamknął rywala przy linach i potężnym prawym na szczękę zakończył walkę. Paul osunął się na deski i został wyliczony.

    Najlepszym komentarzem do całej historii pozostają słowa Tommy’ego Fury’ego, który w 2023 roku pokonał Jake’a Paula. – Skoro ja byłem w stanie go ograć, to co miał zrobić z nim Joshua? Szczerze mówiąc, ze względów bezpieczeństwa ta walka w ogóle nie powinna się odbyć. Dwa lata temu dostał ode mnie lanie, a teraz nagle mówi o pokonaniu AJ-a? To absurd – stwierdził kuzyn Tysona Fury’ego.

    Tymczasem wszystko wskazuje na to, że przed Anthonym Joshuą największe wyzwanie. Coraz głośniej mówi się, że we wrześniu 2026 roku dojdzie do długo wyczekiwanego, gigantycznego hitu – konfrontacji AJ-a z Tysonem Furym, który po raz kolejny flirtuje z powrotem z emerytury. Jeśli do tego starcia faktycznie dojdzie, będzie to wydarzenie o globalnej skali, szczególnie elektryzujące dla brytyjskich kibiców.

    https://x.com/netflix/status/2002243701436039325?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2002243701436039325%7Ctwgr%5Ee3a091a9e271ac40108a3b23891f28e68071c48a%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fboks%2Fnews-alez-nokaut-w-walce-joshua-paul-cztery-liczenia-kto-spodziewnId22501581

  • Damięcka wprost o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim. Krótko, ale dosadnie

    Damięcka wprost o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim. Krótko, ale dosadnie

    Matylda Damięcka odniosła się do słów Karola Nawrockiego, które padły podczas jego spotkania z Wołodymyrem Zełenskim. Jej reakcja – wyrażona za pomocą sugestywnej, oszczędnej w formie grafiki – szybko zwróciła uwagę internautów i skłoniła do refleksji.

    Wypowiedź prezydenta Polski, wygłoszona w obecności prezydenta Ukrainy, wywołała szeroką dyskusję w sieci. Karol Nawrocki podkreślił wówczas, że w jego ocenie ogromne zaangażowanie Polski w pomoc Ukrainie po wybuchu wojny nie spotkało się z odpowiednim uznaniem. Te słowa stały się impulsem do komentarza ze strony Matyldy Damięckiej, znanej z tego, że na bieżące wydarzenia reaguje za pomocą symbolicznych ilustracji publikowanych w mediach społecznościowych.

    Podczas spotkania, które odbyło się 19 grudnia, Nawrocki mówił o nastrojach panujących wśród Polaków. Zaznaczył, że wielu z nich odczuwa brak docenienia dla wysiłku, jaki Polska włożyła w pomoc Ukrainie po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. – Polacy mają poczucie, że nasz wysiłek i pomoc nie zostały należycie zauważone i zrozumiane. Przekazałem to w twardej, uczciwej, ale jednocześnie bardzo miłej rozmowie. Władze w Kijowie mają narzędzia, by tę emocję czy ten trend zmienić – mówił prezydent.

    Do tych słów odniosła się Matylda Damięcka, publikując w sieci kolejną ze swoich charakterystycznych grafik. Artystka ponownie postawiła na prostotę i symbolikę. Na rysunku przedstawiającym dwie dłonie umieściła krótki, ale mocno działający na wyobraźnię napis: „Najpierw pocałuj”. Dodatkowo opatrzyła grafikę komentarzem: „Pocałuj pana”. Minimalistyczna forma i dwuznaczny przekaz sprawiły, że ilustracja została odebrana jako wyrazisty komentarz do aktualnej sytuacji politycznej.

    Twórczość Matyldy Damięckiej od lat wzbudza emocje i prowokuje do interpretacji, także wśród jej najbliższych. O jej pracach ciepło wypowiadał się niedawno brat artystki, Mateusz Damięcki. Aktor był gościem Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego w podcaście, gdzie rozmowa zeszła na temat ilustracji tworzonych przez jego siostrę. Zapytany o to, która z jej prac poruszyła go najbardziej, podkreślił, że właściwie każda z nich wywołuje w nim silne emocje.

    – Do dziś pamiętam jej cudowną analizę, diagnozę – nie wiem nawet, jak to nazwać. Matylda analizuje, diagnozuje, a jednocześnie zostawia ogromne pole do interpretacji. Co ciekawe, z jednej strony daje wolność odbiorcy, a z drugiej potrafi tę interpretację zamknąć jednym prostym gestem. I zawsze może powiedzieć: „Hej, ja tylko to narysowałam” – mówił aktor.

    Jego słowa dobrze oddają charakter twórczości Matyldy Damięckiej, która za pomocą prostych środków potrafi komentować skomplikowane zjawiska społeczne i polityczne, zostawiając odbiorców z pytaniami, które długo nie dają o sobie zapomnieć.

  • Można patrzeć bez końca. Świątek bez szans. Tenisowy świat tonie w zachwytach

    Można patrzeć bez końca. Świątek bez szans. Tenisowy świat tonie w zachwytach

    Iga Świątek brała udział w konkursie na tenisową fotografię roku. Nie jako twórca, lecz jedna z postaci uwiecznionych na zdjęciu w trakcie rywalizacji. Tym razem nie miała jednak najmniejszych szans z Jasmine Paolini. Polka włoskiego pochodzenia została po mistrzowsku “złapna” w kadr podczas tegorocznego US Open. Fotka, na której widnieje, to wizualne arcydzieło. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) umieściła ją na samym szczycie rankingu podsumowującego sezon 2025.
    Dynamiczna scena meczu tenisowego z zawodniczką wyrażającą silne emocje po zdobyciu punktu oraz wstawka ukazująca inną tenisistkę w czapce, obserwującą wydarzenie.

    Jasmine Paolini wypada przed obiektywem aparatu znakomicie. Iga Świątek również, ale tym razem nie znalazła się w roli głównejAFP

    Autorem tenisowej fotografii roku okazał się 69-letni Ray Giubilo. To Australijczyk włoskiego pochodzenia. Jest zatrudniony w “Il Tennis Italiano”. US Open odwiedza nieprzerwanie od 31 sezonów.

    Zdjęcie, które szybko stało się w sieci viralem, wykonał w trakcie meczu I rundy nowojorskiego turnieju. Na korcie spotkały się Jasmine Paolini i Australijka Destanee Aiava. Fotograf uchwycił niesamowite spojrzenie Włoszki zza rakiety. Naciąg strunowy wygląda na tym obrazku jak idealnie dobrana maska (patrz niżej).

    Iga Świątek też brała udział w tej zabawie. Jasmine Paolini przewidziała własny triumf

    Giubilo pochwalił się od razu efektem swojej pracy w mediach społecznościowych. Odzew totalnie go zszokował.

    – Nagle bum, bum, bum. Ludzie zaczęli oglądać to, co opublikowałem. Pomyślałem “wow, to fantastyczne”. Zdjęcie na moim Instagramie zobaczyło 1,3 miliona osób, a liczba moich obserwujących wzrosła z 4000 do 11 000! – opowiadał w rozmowie z serwisem Claytenis.com.

    Za wykonaną fotografię otrzymał od Międzynarodowej Federacji Tenisa (ITF) nagrodę w wysokości 3 tys. dolarów.

    – Wspaniałe ujęcie. Może to będzie zdjęcie roku! – miała powiedzieć Paolini, kiedy pierwszy raz zobaczyła kadr. Jej słowa okazały się prorocze.

    – Skupiałem się na uchwyceniu mimiki twarzy – tłumaczył twórca. – Siedziałem po stronie jej boksu, bo tam wszystko się dzieje. Ona zawsze komunikuje się z boksem, niezależnie od tego, czy jest zła, sfrustrowana, szczęśliwa czy podekscytowana. Była po drugiej stronie kortu, więc cały czas ją filmowałem, może coś z tego wyjdzie. I coś z tego wyszło!

    Jedno ze zdjęć nominowanych do nagrody przedstawia Igę Świątek i Caspera Ruuda, rywalizujących w mikście – również w US Open. Zamieszczamy je poniżej. Kadr znakomity, ale wydaje się, że jednak nie tak doskonały i unikatowy jak ten z Paolini w roli głównej.

    Jasmine Paolini – Elina Switolina. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Jasmine Paolini

    Jasmine PaoliniBERND WEISSBROD/dpa Picture-Alliance via AFPAFP
    Jasmine Paolini

    Jasmine PaoliniMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Uśmiechnięta tenisistka trzymająca w ręce trzy piłki tenisowe, ubrana w sportowy strój, na tle rozmytej publiczności.

    Jasmine PaoliniMike StobeAFP