Category: Uncategorized

  • Sabalenka rywalizowała ze Switoliną o finał Australian Open. Dwa sety i koniec

    Sabalenka rywalizowała ze Switoliną o finał Australian Open. Dwa sety i koniec

    Australian Open wkroczył w kluczową fazę, jednak od środy turniej w Melbourne toczy się już bez udziału Igi Świątek. Nie oznaczało to jednak braku emocji – półfinały singla kobiet zapowiadały się niezwykle atrakcyjnie. W pierwszym z nich na Rod Laver Arena zmierzyły się Aryna Sabalenka i Elina Switolina. Stawką był nie tylko awans do finału, ale także zakończenie jednej z dwóch imponujących serii – obie tenisistki pozostawały niepokonane od dziesięciu meczów. Ostatecznie to liderka rankingu WTA triumfowała 6:2, 6:3, mimo kontrowersyjnej decyzji sędziowskiej, która na moment wytrąciła ją z równowagi.

    Dla Sabalenki był to już czwarty z rzędu półfinał Australian Open. W 2023 i 2024 roku kończyła zmagania w Melbourne z tytułem mistrzowskim, a przed rokiem jej marsz po finał zatrzymała Madison Keys. W tegorocznej edycji Białorusinka od początku jasno deklarowała, że jej celem jest odzyskanie korony. Szóstą rywalką na drodze do tego celu okazała się Elina Switolina, która również prezentowała się w Australii znakomicie.

    Przed czwartkowym starciem obie zawodniczki mogły pochwalić się identycznym bilansem – 10 zwycięstw i zero porażek w sezonie. Co więcej, żadna z nich nie straciła wcześniej seta w Australian Open 2026. Było więc jasne, że w półfinale któraś z tenisistek po raz pierwszy w tym roku zazna goryczy porażki.

    Spotkanie lepiej zaczęła Sabalenka, choć już w pierwszym gemie serwisowym musiała bronić dwóch break pointów. Switolina próbowała wykorzystać swoje szanse, lecz liderka rankingu WTA zachowała spokój i dzięki mocnym uderzeniom szybko oddaliła zagrożenie. Kolejne gemy toczyły się zgodnie z rytmem serwujących, aż do czwartego rozdania, które przyniosło sporo kontrowersji. Sędzia przerwała wówczas wymianę i przyznała punkt Ukraince, uznając, że Sabalenka wykonała dodatkowy okrzyk już po zagraniu piłki. Decyzja wywołała zdziwienie obu zawodniczek, a nawet obejrzenie powtórki nie skłoniło arbiter do jej zmiany.

    Choć sytuacja wyraźnie podirytowała Sabalenkę, Białorusinka szybko wróciła do ofensywnej gry. Switolina miała jeszcze kilka okazji na wyrównanie, jednak nie potrafiła ich wykorzystać. To właśnie wtedy liderka rankingu WTA przejęła inicjatywę, zdobyła przełamanie i odskoczyła na 4:1. Ukrainka próbowała jeszcze wrócić do seta, broniąc się przed kolejnymi atakami rywalki, lecz końcówka należała już do tenisistki z Mińska. Sabalenka dołożyła jeszcze jedno przełamanie i zamknęła pierwszą partię wynikiem 6:2.

    Drugi set rozpoczął się niespodziewanie od problemów Sabalenki przy własnym podaniu. Switolina wykorzystała moment dekoncentracji rywalki, przełamała ją i po chwili prowadziła 2:0. Był to jednak ostatni moment przewagi Ukrainki w tym meczu. Liderka rankingu WTA szybko odzyskała rytm, zaczęła dominować siłą uderzeń i konsekwentnie odrabiała straty. Kluczowy okazał się szósty gem, w którym Switolina nie wykorzystała szansy na 3:3. Od tego momentu Sabalenka przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    Końcówka spotkania była popisem Białorusinki. Wygrała pięć gemów z rzędu, pieczętując zwycięstwo 6:3 i przerywając imponującą serię dziesięciu wygranych meczów Switoliny. Cały półfinał trwał zaledwie 76 minut.

    Dzięki temu triumfowi Aryna Sabalenka po raz kolejny zameldowała się w finale Australian Open, gdzie o tytuł powalczy ze zwyciężczynią pojedynku Jessica Pegula – Jelena Rybakina. Switolina, mimo porażki, może opuszczać Melbourne z podniesioną głową – jej postawa w turnieju zapewni jej powrót do czołowej dziesiątki rankingu WTA.

  • Koniec niezwykłej serii w półfinale Sabalenki ze Switoliną. 76 minut walki

    Koniec niezwykłej serii w półfinale Sabalenki ze Switoliną. 76 minut walki

    Aryna Sabalenka już po raz czwarty z rzędu zameldowała się na etapie najlepszej “4” Australian Open. W 2023 i 2024 roku zakończyło się to zdobyciem tytułu, a 12 miesięcy temu musiała uznać wyższość Madison Keys. W tym sezonie Białorusinka zamierzała odzyskać koronę w Melbourne. Szóstą w sumie przeszkodą dla tenisistki z Mińska na tegorocznej drodze do trofeum w stolicy stanu Wiktoria okazała się Elina Switolina.

    Co ciekawe, obie zawodniczki miały ze sobą wiele wspólnego przed startem dzisiejszej rywalizacji. Żadna z nich nie zaznała jeszcze porażki w tym sezonie (bilans 10-0). W dodatku panie nie straciły jak dotąd ani jednego seta podczas Australian Open 2026. Było zatem jasne, że w czwartek któraś z nich popsuje sobie nieco statystyki i zazna premierowej przegranej. Zapowiadała się arcyciekawa batalia o finał.

    Australian Open: Aryna Sabalenka kontra Elina Switolina w półfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sabalenki. Już na “dzień dobry” musiała zmierzyć się z solidnym testem. Switolina wyszła na prowadzenie 40-15 na returnie, dzięki czemu pojawiły się dwa break pointy z rzędu dla Ukrainki. Liderka rankingu WTA szybko zniwelowała zagrożenie, w dodatku na własnych warunkach. Elina nie miała zbyt wiele do powiedzenia przy kolejnych akcjach i ostatecznie to Aryna jako pierwsza objęła prowadzenie. Następne minuty przebiegał po myśli podających zawodniczek. Arcyciekawej sytuacji doświadczyliśmy na starcie czwartego rozdania. Wówczas pani sędzia przerwała wymianę i przyznała punkt 12. rakiecie świata. Jej zdaniem tenisistka z Mińska wykonała dodatkowy okrzyk, już po odegraniu. Turniejowa “1” nie mogła się z tym pogodzić, zaskoczona była także Switolina. Mimo obejrzenia powtórki przez arbiter, decyzja nie uległa zmianie.

    Sabalenka wyglądała na sfrustrowaną całym zajściem, mówiła sobie coś pod nosem także podczas następnych akcji. Po powrocie do gry Elina miała swoje okazje na 2:2 – i to aż trzy. Brakowało jej jednak postawienia “kropki nad i”. Białorusinka generowała potężną moc i ciągle wywierała presję na przeciwniczce poprzez ofensywę. W końcu liderka rankingu WTA doczekała się szansy na przełamanie. Już pierwsza okazja dała 27-latce dwa “oczka” przewagi. Po chwili Ukrainka powinna wypracować sobie dwa break pointy powrotne. Powinna, bo miała otwartą sytuację, a zdecydowała się na nieudany skrót. Losy rozdania odwróciły się na korzyść tenisistki z Mińska i zrobiło się już 4:1.

    Turniejowa “1” próbowała iść za ciosem i w szóstym gemie szukała swojej szansy na podwójne przełamanie. Zobaczyliśmy piłkę na cztery “oczka” różnicy, jednak tym razem Switolina zdołała wyjść z opresji i jeszcze przedłużyła nadzieje na nawiązanie walki w premierowej odsłony. Sabalenka ciągle imponowała mocą własnych zagrań, wiele akcji toczyło się na jej warunkach, z zastosowaniem ulubionych schematów numeru jeden. Podczas siódmego rozdania Elina doprowadziła co prawda do stanu równowagi przy serwisie Aryny, ale następne dwa punkty rozwiały marzenia o powrotnym przełamaniu. Ósmy gem okazał się ostatnim w tym secie. Tenisistka z mińska wywalczyła jeszcze jednego breaka i wygrała partię wynikiem 6:2.

    Na starcie drugiej części pojedynku zrobiło się bardzo ciekawie. Początkowo liderka rankingu WTA prowadziła 30-15, ale potem dało się zauważyć u niej spore napięcie. Przegrała trzy następne akcje i została przełamana. Po zmianie stron Switolina pewnie utrzymała swoje podanie i wyszła na 2:0. W następnych minutach Aryna wróciła do gry. Ukrainka oddała rywalce inicjatywę i 27-latka szybko to wykorzystała. Sabalenka zainaugurowała znakomitą passę. Po tym, jak w szóstym gemie Elina nie wzięła piłki na 3:3, zrobiło się już 4:2 z perspektywy Białorusinki. Po chwili 12. rakieta świata miała jeszcze break pointa, ale znów, gdy tylko przyszło do kluczowej piłki, punkt trafił na konto turniejowej “1”.

    Liderka rankingu WTA zdeklasowała swoją przeciwniczkę w końcówce. Seria pięciu kolejnych wygranych gemów pozwoliła na zakończenie passy 10 zwycięstw Switoliny z rzędu. Finalny wynik spotkania po 76 minutach gry brzmiał 6:2, 6:3 na korzyść tenisistki z Mińska. Tym samym Aryna znów zameldowała się w finale rozgrywek w Melbourne. O tytuł powalczy ze zwyciężczynią meczu Jessica Pegula – Jelena Rybakina. Z kolei Ukrainka, chociaż odpadła, to również ma prawo do dużej satysfakcji ze swojej postawy. Po rywalizacji w stolicy stanu Wiktoria wróci do czołowej “10” kobiecego zestawienia.

    Dokładny zapis relacji z meczu Aryna Sabalenka – Elina Switolina jest dostępny TUTAJ. Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

    Iga Świątek zaniepokojona ciągłą obserwacją podczas turniejów. WIDEOAssociated Press© 2026 Associated Press
    Tenisistka w żółtym stroju trzymająca rakietę tenisową, unosząca rękę w geście pożegnania lub podziękowania na tle rozmytej publiczności na trybunach.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym unosi zaciśniętą pięść i uśmiecha się, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmyta publiczność na trybunach obserwująca wydarzenie.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Kobieta ubrana w sportowy strój tenisowy trzyma rakietę, uśmiecha się i unosi otwartą dłoń w geście pozdrowienia podczas meczu tenisowego.

    Aryna SabalenkaDavid GrayAFP

  • Lewandowski wyrównał rekord Messiego. Historyczny gol Polaka, może już tylko uciekać

    Lewandowski wyrównał rekord Messiego. Historyczny gol Polaka, może już tylko uciekać

    Robert Lewandowski po raz kolejny udowodnił, że jego nazwisko na stałe zapisało się w historii Ligi Mistrzów. Wydawało się, że mecz siódmej kolejki edycji 2025/2026 przeciwko Slavii Praga nie będzie miał większego znaczenia w skali całych rozgrywek, a jednak właśnie wtedy Polak dokonał wyczynu o historycznym wymiarze. Strzelony gol sprawił, że czeski klub stał się 39. zespołem, któremu Lewandowski zdobył bramkę w Champions League. Tym samym kapitan reprezentacji Polski wyprzedził Cristiano Ronaldo i znalazł się o krok od absolutnego rekordu należącego do Lionela Messiego.

    Na tym jednak nie poprzestał. Już w kolejnym spotkaniu, w ramach ósmej kolejki, Lewandowski ponownie wpisał się na listę strzelców. Gol przeciwko FC Kopenhaga oznaczał, że Polak wyrównał niewiarygodne osiągnięcie Argentyńczyka, który w swojej karierze trafiał do siatki aż 40 różnych drużyn w Lidze Mistrzów.

    Lewandowski od dawna funkcjonuje w świadomości kibiców jako jedna z ikon tych rozgrywek. Dorobek 106 goli w Champions League plasuje go w ścisłej czołówce wszech czasów. Przed nim pozostają już tylko dwaj giganci światowego futbolu – Cristiano Ronaldo, który zdobył 140 bramek, oraz Lionel Messi z 129 trafieniami. Co istotne, obaj są już na finiszu swoich karier i wszystko wskazuje na to, że ich liczby nie zostaną znacząco poprawione – ani pod względem zdobytych goli, ani liczby rywali, którym potrafili strzelać.

    W przypadku Cristiano Ronaldo lista „ofiar” zamknęła się na 38 zespołach. Lewandowski, trafiając przeciwko Slavii Praga, przebił ten wynik i zrównał się niemal natychmiast z Messim. Argentyńczyk przez lata zgromadził 40 drużyn, którym strzelał w Lidze Mistrzów – i dokładnie do tego samego poziomu doszedł teraz Polak.

    Decydujący moment nastąpił 28 stycznia 2026 roku na Camp Nou, przy ponad 40 tysiącach widzów. Barcelona sensacyjnie przegrywała z Kopenhagą 0:1, a Lewandowski w pierwszej połowie pozostawał raczej w cieniu wydarzeń. Po przerwie wszystko się jednak zmieniło. Już w 47. minucie napastnik Barcelony wykorzystał dogodną sytuację w polu karnym i z bliska skierował piłkę do siatki. Gol nie tylko uspokoił kibiców, ale przede wszystkim zapewnił Lewandowskiemu miejsce w historii rozgrywek.

    Lista klubów, którym Robert Lewandowski strzelał gole w Lidze Mistrzów, robi ogromne wrażenie. Znajdują się na niej m.in.: AEK Ateny, Ajax Amsterdam, Anderlecht, Arsenal, AS Roma, Atletico Madryt, Bayern Monachium, Benfica Lizbona, Beşiktaş, Borussia Dortmund, Chelsea, Crvena Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, FC Barcelona, FC Porto, Inter Mediolan, Juventus, Lazio Rzym, Manchester City, PSG, Real Madryt, Tottenham, Napoli, Zenit Sankt Petersburg, a także Kopenhaga, która dołączyła do tego elitarnego grona jako czterdziesta.

    Lewandowski nie tylko goni legendy – on sam już nią jest. A historia, którą pisze w Lidze Mistrzów, wciąż może mieć kolejne, równie spektakularne rozdziały.

    https://x.com/CezaryKawecki/status/2016619576193146969?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2016619576193146969%7Ctwgr%5Ef870b19cc4f8a31eff1dcdc0e57eb5a6d477fecc%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Frobert-lewandowski%2Fnews-lewandowski-wyrownal-rekord-messiego-historyczny-gol-polakanId22544640

  • Pogromczyni Igi Świątek gra o finał Australian Open! Gdzie obejrzeć mecz Jeleny Rybakiny?

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Australian Open WTA: Jessica Pegula – Jelena Rybakina dzisiaj na żywo. Co wiemy przed meczem?

    Jessica Pegula i Jelena Rybakina zmierzą się dzisiaj w półfinale Australian Open WTA. Mecz rozpocznie się nie przed godz. 11 czasu polskiego. Jessica Pegula, reprezentująca USA, dotychczas pokonała w turnieju m.in. Amandę Anisimową i Madison Keys.

    O której godzinie dziś rozpocznie się mecz Pegula – Rybakina?

    Gdzie można obejrzeć transmisję meczu?

    Jakie były dotychczasowe wyniki Jeleny Rybakinnej?

    Kto będzie komentował mecz na Eurosport 1?

    Ostatnie wyniki Jessiki Peguli w turnieju:

    Amanda Anisimowa 2:0 (6:2, 7:6)
    Madison Keys 2:0 (6:3, 6:4)
    Oksana Selekhmeteva 2:0 (6:3, 6:2)
    McCartney Kessler 2:0 (6:0, 6:2)
    Anastasia Zakharova 2:0 (6:2, 6:1)

    Dotychczasowe wyniki Jeleny Rybakiny:

    Iga Świątek 2:0 (7:5, 6:1)
    Elise Mertens 2:0 (6:1, 6:3)
    Tereza Valentova 2:0 (6:2, 6:3)
    Warwara Graczowa 2:0 (7:5, 6:2)
    Kaja Juvan 2:0 (6:4, 6:3)

    Jessica Pegula – Jelena Rybakina. O której dzisiaj mecz? Transmisja meczu na żywo, wyniki, relacja live

    Transmisję dzisiejszego spotkania przeprowadzi Eurosport 1. Mecz będzie można obejrzeć także w streamingu online na HBO Max i Playerze. Relacja tekstowa na żywo będzie dostępna na stronie Przeglądu Sportowego Onet.

    Początek meczu: Jessica Pegula – Jelena Rybakina, czwartek, 29 stycznia, nie przed godz. 11

  • Nikt nie patrzy na prawą stopę Igi Świątek. Tak przegrała Australian Open.

    Nikt nie patrzy na prawą stopę Igi Świątek. Tak przegrała Australian Open.

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Odwieczny problem Igi Świątek

    Problemy Igi Świątek nawet w najlepszym 2022 r. wiązały się głównie z serwisem. Liczby osiągane przez nią przy własnym podaniu nigdy nie zachwycały, a eksperci przekonywali wówczas, że jeśli Polka poprawiłaby właśnie ten element, to jej dominacja mogłaby trwać latami.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jakie zmiany radzi Rick Macci dla Igi Świątek?

    Które zawodniczki mają lepszy serwis od Świątek?

    Jakie są główne problemy serwisowe Igi Świątek?

    Czy Iga mogłaby poprawić swój serwis w trakcie sezonu?

    W kontekście Igi od dawna pojawiają się głosy, że powinna zatrudnić biomechanika, jak zrobiła Aryna Sabalenka, a ostatnio Coco Gauff. Wybitny trener i biomechanik Rick Macci, który był jednym z głównych twórców sukcesów sióstr Williams, mówi nam, co powinna zmienić. To szczegóły, które według niego zrobiłyby ogromne zmiany.

    Na początku 2026 r. widać jak na dłoni, że przewaga Świątek w tourze już nie istnieje, a pod względem efektywności serwisu wiele rywalek jest lepszych od Polki. To bezpośrednio przekłada się na wyrównaną walkę i nerwowość, a także znacznie więcej przełamań serwisu Igi. W skrócie, problemy Polki.

    Obecnie pod względem podania prym wiodą Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina. Zwyciężczyni środowego ćwierćfinału to autorka największej liczby asów serwisowych (516) w poprzednim sezonie. Dla porównania Świątek była pod tym względem zaledwie ósma (243 asy).

    “Rybakina ma najlepszy serwis pod względem biomechanicznej wydajności, jaki kiedykolwiek widziałem w WTA. Noga napędza rakietę w idealnym momencie, co jest sprzeczne z intuicją, a rakieta pozostaje po stronie uderzenia przy prawej łopatce. Trajektoria opadania piłki pozwala jej osiągać kąty, których po prostu nie widzieliśmy” — uważa Rick Macci.
    Najtrudniejsza sekwencja ruchów w jednej z najtrudniejszych dyscyplin na świecie. To właśnie musi zmienić Świątek

    Aby w pełni zrozumieć, jak skomplikowaną dyscypliną sportu jest tenis, warto spojrzeć na liczby. To jedna z najbardziej wymagających dyscyplin świata. W prestiżowym zestawieniu “ESPN Sport Skills Difficulty Rankings” zajmuje wysokie, siódme miejsce pod względem trudności, wyprzedzając m.in. piłkę nożną, bejsbol czy gimnastykę. A serwis powszechnie uznaje się za technicznie najtrudniejszy element. Wymaga nienagannej synchronizacji, gdzie jeden drobny błąd w ustawieniu może zrujnować efekt. Ewentualnych zmian trzeba dokonywać powoli i z głową.

    Maciej Trąbski (Przegląd Sportowy Onet): Dominacja z 2022 r. to już historia. Nikt nie oczekiwał, że Iga będzie wygrywać wszystko w nieskończoność, ale jej bezradność w starciach z największymi rywalkami musi niepokoić. Często wracamy do tematu serwisu jako jej pięty achillesowej. Sam wspominałeś, że to element, który ją blokuje. Co dokładnie jest z nim nie tak?

    Rick Macci: Będę szczery. Z punktu widzenia biomechaniki jej serwis nie jest poprawnie połączony od podłoża aż po rękę trzymającą rakietę. Praca nóg nie inicjuje ruchu rakiety we właściwym momencie. Iga stosuje postawę typu “pinpoint” [z dosuwaniem tylnej nogi], ale jej prawa stopa jest zdecydowanie zbyt mocno przesunięta w prawo. Przez to ona przedwcześnie otwiera barki i traci mnóstwo momentu pędu ciała.

    Polecamy: Iga Świątek niemal wszystko z nimi przegrywa. Eksperci są wprost w szoku

    Jak to naprawić?

    Jeśli ćwiczysz cokolwiek miliony razy, to będzie to coraz lepsze. Jej serwis już się poprawił, ale umówmy się, ona wciąż marnuje ogromny potencjał, ma jeszcze naprawdę wiele do poprawy. Mimo wszystko, ponieważ jest tak silna psychicznie i ma najlepszą pracę stóp w tourze, na 100 proc. może wrócić na szczyt. Ale gdyby zdobywała więcej darmowych punktów z serwisu, życie stałoby się dla niej o wiele prostsze.

    Mecz z Rybakiną pokazał to dobitnie. Wydaje się, że Jelena czy Aryna Sabalenka wygrywają gemy serwisowe bez większego wysiłku, a Iga musi każdą piłkę wybiegać.

    Sabalenka czy Rybakina zdobywają więcej darmowych punktów, bo ich serwisy są biomechanicznie bardzo efektywne. Sposób, w jaki Sabalenka wykorzystuje podłoże, to jeden z głównych powodów, dla których generuje taką moc. Aryna poprawiła też ustawienie ręki podrzucającej piłkę i ma teraz znacznie lepszą rotację całego ciała.

    Wykorzystuje tylne biodro, podczas gdy Iga jest przedwcześnie zwrócona przodem do siatki. Elementów tej układanki jest wiele, ale ten jest jednym z kluczowych. Różnica mocy między nią a Rybakiną i Sabalenką opiera się całkowicie na nauce i błędach biomechanicznych.

    Ustawienie stóp przy serwisie Świątek i Rybakiny

    Ustawienie stóp przy serwisie Świątek i Rybakinyx.com/AustralianOpen

    W meczu z Rybakiną podobnie jak w wielu ostatnich meczach z czołówką widzieliśmy niepokojący schemat. Wyrównany lub wygrany pierwszy set, a potem zapaść w drugim lub trzecim i wynik 1:6, lub 0:6. Technika sypie się, gdy Iga jest pod presją?

    To zdecydowanie oznacza, że zaczyna rywalizować sama ze sobą. Prawdopodobnie jest wewnętrznie sfrustrowana brakiem łatwych punktów i może tracić nieco ducha walki w trakcie meczu. Ale Iga to wielka mistrzyni, wierzę, że rozwiąże te problemy.

    Liczba przegranych setów 1:6 lub 0:6 od 2019 do 2026 r.:

    Załóżmy, że wchodzisz dziś do sztabu Igi jako konsultant. Zaryzykowałbyś zmianę techniki serwisu w trakcie sezonu i w dodatku w środku jej kariery?

    Gdybym był konsultantem, wziąłbym pod uwagę każdą ewentualność. Taką również. Trzeba eksperymentować, wprowadzać korekty i czasem poczuć się niekomfortowo, zrobić krok wstecz, żeby kiedyś poczuć się naprawdę pewnie z nowym, lepszym rozwiązaniem.

    Jej serwis działa na słabsze rywalki, ale potrzebuje więcej punktów bezpośrednio po własnym podaniu z najlepszymi. Jej wyniki mogłyby być wtedy o wiele lepsze, bo jest świetną atletką i ma szybkokurczliwe włókna mięśniowe, ale technika ruchu serwisowego, o którym tyle mówię, została po prostu źle poukładana w młodym wieku.

    Co konkretnie byś zmienił?

    Spróbowałbym zostać przy jej obecnej postawie nóg, ale pokazałbym jej, jak poprawnie zsynchronizować tylne biodro z całą sekwencją ruchu serwisowego. Zmieniłbym też pozycję lewej ręki, bo jest nieprawidłowa. Musi też inaczej ustawiać tylną nogę tuż przed serwisem, przenieść na nią 70 proc. ciężaru i pozostać ustawioną bokiem w momencie uderzenia, zamiast ustawiać się przodem do siatki zbyt wcześnie, jak to robi teraz.

    O co toczy się gra? Jeśli Iga faktycznie by to naprawiła, czy dystans do Sabalenki i Rybakiny zniknie?

    Wymagałoby to przeprogramowania pamięci mięśniowej i odruchów, ale nie mam wątpliwości, że Iga mogłaby z łatwością zyskać dodatkowe 15-16 km na godz. przy serwisie i trafiać o wiele więcej piłek nie do odebrania dla przeciwniczek. Zmieniłby się kąt opadania piłki, wzrósłby procent trafień. Gdyby punktowała po serwisie, to automatycznie uruchamiałoby pewność siebie.

    Rick Macci na swoim kanale YouTube tłumaczy, jak poprawić ruch biodra:

    To wywołuje efekt domina. Wygrywasz łatwo swoje gemy serwisowe, to zmienia się dynamika meczu, a pewność siebie przeciwniczki maleje. W jej głowie pojawia się więcej myśli, które powodują niepewność. To jest jeden obszar, który na 100 proc. mógłby zmienić zasady gry na kolejne lata.

  • Osaka dodała zdjęcie z Wiktorowskim. Komunikat po nieudanym Australian Open

    Osaka dodała zdjęcie z Wiktorowskim. Komunikat po nieudanym Australian Open

    Rozgrywki Australian Open 2026 wciąż trwają, jednak dla Naomi Osaki tegoroczna przygoda z Melbourne dobiegła końca znacznie wcześniej, niż sama mogła się tego spodziewać. Japonka już w sobotę poinformowała o wycofaniu się z dalszej rywalizacji z powodu kontuzji, która uniemożliwiła jej walkę o kolejne rundy pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu. Z pewnością nie tak wyobrażała sobie zakończenie występu w imprezie, w której w przeszłości sięgała po końcowy triumf.

    W poniedziałek 28-letnia tenisistka opublikowała w mediach społecznościowych serię zdjęć i nagrań podsumowujących jej pobyt w stolicy stanu Wiktoria. Uwagę kibiców zwróciła jedna z fotografii, na której obok Osaki pojawił się Tomasz Wiktorowski – były trener Igi Świątek, a obecnie członek sztabu Japonki. Do posta Osaka dołączyła krótki, ale wymowny komentarz.

    Losowanie głównej drabinki Australian Open, przeprowadzone 15 stycznia, rozbudziło apetyty fanów tenisa. Wszystko wskazywało bowiem na to, że po raz pierwszy od Roland Garros 2024 może dojść do bezpośredniego starcia Igi Świątek z Naomi Osaką. Dodatkowego smaczku tej potencjalnej konfrontacji dodawały roszady w sztabach szkoleniowych – Wim Fissette, niegdyś trener Osaki, dziś pracuje z wiceliderką rankingu WTA, natomiast Tomasz Wiktorowski, przez lata związany ze Świątek, obecnie wspiera czterokrotną mistrzynię wielkoszlemową.

    Do trzeciej rundy wszystko układało się zgodnie z planem. Zarówno Polka, jak i Japonka pewnie awansowały, będąc o krok od bezpośredniego pojedynku o miejsce w ćwierćfinale. Iga Świątek miała zmierzyć się z Anną Kalinską, natomiast Osaka czekała na pojedynek z Maddison Inglis. Na papierze to raszyniankę czekało trudniejsze zadanie – i rzeczywiście, mecz z Rosjanką okazał się pełen zwrotów akcji. Ostatecznie Świątek zwyciężyła 6:1, 1:6, 6:1, meldując się w kolejnej rundzie.

    W trakcie tego spotkania do Melbourne dotarła jednak niepokojąca informacja dotycząca Osaki. Japonka na kilka godzin przed planowanym meczem z reprezentantką Australii ogłosiła wycofanie się z turnieju. W oficjalnym komunikacie nie kryła rozczarowania.
    – Musiałam podjąć bardzo trudną decyzję o rezygnacji z dalszej gry. Problemy zdrowotne dały o sobie znać po ostatnim meczu. Byłam niesamowicie podekscytowana możliwością kontynuowania rywalizacji, bo ten występ znaczył dla mnie naprawdę wiele. Serce mi pęka, ale nie mogę ryzykować pogłębienia urazu, jeśli chcę wrócić na kort w pełni sił – przekazała tenisistka.

    Tym samym nadzieje na hitowe starcie Świątek – Osaka prysły w jednej chwili. Dla Japonki był to wyjątkowo bolesny koniec pobytu w Melbourne, mieście, które kojarzy jej się z ogromnymi sukcesami. To właśnie tam dwukrotnie triumfowała w Australian Open, zapisując się w historii turnieju. Tym razem jednak jej udział zakończył się przedwcześnie, mimo że była uznawana za jedną z faworytek do awansu co najmniej do najlepszej szesnastki.

    W poniedziałek Osaka postanowiła symbolicznie pożegnać się z Melbourne za pośrednictwem Instagrama. Wśród opublikowanych materiałów znalazło się zdjęcie z Tomaszem Wiktorowskim, a całość opatrzyła krótkim podpisem:
    „Dziękuję, Melbourne, za wszystkie wspomnienia. Do następnego…” – napisała dwukrotna mistrzyni Australian Open. Przy okazji skierowała także podziękowania w stronę hotelu, w którym mieszkała podczas turnieju, oraz firmy odpowiedzialnej za jej nawodnienie.

    Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz Japonki i czy zdąży ona wrócić do pełni zdrowia przed kolejnymi startami. Osaka jest zgłoszona do turniejów WTA 1000 na Bliskim Wschodzie – w Dosze i Dubaju. Zmagania w Katarze rozpoczną się już 8 lutego. Sam Australian Open potrwa natomiast do pierwszego dnia nowego miesiąca. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe tygodnie będą kluczowe dla dalszych planów startowych byłej liderki rankingu WTA.

  • Eksperci nie mają litości dla Świątek. 5:24 mówi wszystko

    Iga Świątek pożegnała się z tegorocznym Australian Open po porażce w ćwierćfinale 5:7, 1:6 z Jeleną Rybakiną. Po wyrównanej walce w pierwszej partii, tenisistka z Kazachstanu nie dała szans 24-latce w drugiej odsłonie. Na uwagę po tym spotkaniu zasługuje fakt, iż Polka ma bardzo niekorzystny bilans pierwszych setów w starciu przeciwko najlepszym rywalkom.
    Iga Świątek na Australian Open
    Fot. REUTERS/Hollie Adams

    Tegoroczny Australian Open dla naszych singlistów oraz singlistek dobiegł końca. Ostatnią nadzieją na sukces była Iga Świątek, lecz 24-latka nie zdołała przebić się przez “ścianę” jaką okazała się być Jelena Rybakina. Kazaszka po wygranej pierwszej partii w drugiej zdeklasowała Igę, zamykając jej szansę na grę w dziesiątym półfinale wielkoszlemowym w karierze.

    Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?
    5-24. Fatalny bilans Świątek

    Niedługo po spotkaniu o ocenę gry Polki pokusił się Jamie Murray na antenie “TNT Sports”. W pierwszych słowach przyznał krótko, jakie ma odczucia po tym pojedynku. – Jestem trochę zawiedziony postawą Świątek – skomentował. Ekspert wskazał na bardzo niekorzystny bilans dla Polki. W jego ocenie Świątek ma wyraźny problem z odrabianiem strat w meczach z czołowymi tenisistkami. – Świątek ma obecnie bilans 5-24 po przegranym pierwszym secie z rywalkami z TOP 10. Dla kogoś tak dobrego, jak ona, nie jest to dobra informacja. Polka musi znaleźć to coś, co nie działa i zacząć odwracać losy spotkania, gdy nie idzie po jej myśli – kontynuował.
    “Naśladuj Jannika Sinnera”

    W tym samym programie wtórował mu Jim Courier, który udzielił Polce konkretnej rady. – Naśladuj Jannika Sinnera. Myślę, że jedną z rzeczy, które można zaobserwować, oglądając grę kogoś takiego jak Jannik Sinner jest to, że automatycznie podejmuje decyzje w trakcie. Wiadomo, że jeśli będzie pod presją to wycofa się do obrony, lecz ciągle będzie dążył do gry w ataku – przyznał. – Myślę, że Iga mogłaby wykorzystać takie nastawienie w swojej grze. Wiedząc, że gra przeciwko komuś, kto mocno uderza piłkę, przez co będzie zmuszona do gry w obronie, musi zacząć tak działać, że gdy tylko zdarzy się okazja natychmiast przejdzie do ataku – kontynuował.

    Zobacz też: Wisła Kraków ogłosiła wielki hit! Tego jeszcze nie było

    Czterokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych odniósł się bezpośrednio do ćwierćfinałowej batalii pomiędzy Świątek a Rybakiną. – W takich meczach trzeba znaleźć odpowiednie połączenie i użyć mocnego forhendu, by uzyskać trochę pola gry, gdyż Rybakina jest niesamowita w środkowej części kortu. Jeśli zmusisz ją do biegania, będzie bardziej podatna na ataki – ocenił 55-latek.

    Najbliższym turniejem z udziałem Igi Świątek będzie WTA 1000 w Doha. Polka trzykrotnie triumfowała w tej imprezie, a miało to miejsce w sezonach: 2022, 2023 oraz 2024. W ubiegłym roku drogę 24-latki po czwarty z rzędu tytuł zatrzymała w półfinale Jelena Ostapenko, wygrywając tamto spotkanie 6:3, 6:1.

  • Nawet władze Australian Open widziały, co zrobiła Świątek. Jest ogłoszenie

    Nawet władze Australian Open widziały, co zrobiła Świątek. Jest ogłoszenie

    Iga Świątek niestety nie zagra w półfinale Australian Open. Nasza reprezentantka pożegnała się z turniejem po porażce z Jeleną Rybakiną. Oznacza to, że w tym roku 24-latka jeszcze nie skompletuje wszystkich czterech pucharów Wielkiego Szlema . Tak organizatorzy zawodów w Melbourne podsumowali jej porażkę. “Nadzieje Świątek rozwiane” – czytamy.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP

    Przed meczem Igi Świątek z Jeleną Rybakiną trudno było wskazać zdecydowaną faworytkę. Wydaje się, że mimo wszystko to Kazaszka była w nieco bardziej uprzywilejowanej sytuacji. Do starcia z Polką nie przegrała żadnego seta ani nie rozegrała tie-breaka. Co więcej, poprzedni sezon zakończyła triumfem w WTA Finals.

    Za to druga rakieta świata nawet mimo wygranych na Australian Open nie zawsze prezentowała swój optymalny poziom. W pierwszym secie ich pojedynku rywalizacja była niesłychanie wyrównana. Tak naprawdę zaważyło kilka punktów, które w najważniejszych momentach wygrywała Rybakina.

    Dlaczego Iga Świątek przegrała z Belindą Bencic? Alicja Rosolska wyjaśniaPolsat Sport

    Świątek poległa, ale co stało się później? Organizatorzy ogłaszają ws. Polki

    Po pierwszym secie zakończonym wynikiem 7:5 z perspektywy zawodniczki Stefano Vukova przyszedł czas na drugą partię. W niej 26-latka była już nie do zatrzymania. Świątek zdołała ugrać tylko jednego gema, po czym pożegnała się z turniejem w Melbourne.

    Nadzieje Świątek na Wielkiego Szlema rozwiane przez Rybakinę

    Organizatorzy zawodów podsumowali mecz, w którym to urodzona w Moskowie 26-latka poradziła sobie zdecydowanie lepiej. “Po porażce w dwóch setach z Jeleną Rybakiną w środowym ćwierćfinale 24-latka zamierza wprowadzić kluczowe zmiany w swojej grze, które pozwolą jej lepiej przygotować się do podniesienia Pucharu Pamięci Daphne Akhurst, kiedy przyjedzie do Australii w przyszłym roku” – napisano, cytując przy okazji pomeczowe wypowiedzi wiceliderki rankingu WTA.

    Przypomnijmy, do skompletowania tzw. Klasycznego Wielkiego Szlema Polce brakuje już tylko triumfu w Australii. Na jej koncie widnieją trofea Roland Garros, Wimbledonu i US Open.

    “Mimo to dwukrotna półfinalistka AO może wyciągnąć pozytywne wnioski ze swoich występów w Melbourne Park. Docierając do tego etapu, stała się najmłodszą kobietą, która sześć razy z rzędu dotarła do ćwierćfinału wielkoszlemowego od czasu Sereny Williams, która dokonała tego wyczynu na Wimbledonie w 2003 roku” – dodają na osłodę włodarze AO.

    Na koniec odnotowano kolejne wypowiedzi Igi Świątek dotyczące rozwoju pod okiem Wima Fissette’a oraz dłuższych przerw, podczas których będzie mogła urozmaicić swoją grę. Jednocześnie nie zabrakło małej szpilki w kwestii podania Polki. “W okresie przygotowawczym wprowadziła zmiany w swoim serwisie, ale podczas meczów AO wróciła do starych nawyków” – stwierdzono.

    W półfinale Australian Open Jelena Rybakina zmierzy się zJessicą Pegulą.
    Sportowiec ubrany w sportowy top i czapkę z daszkiem zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje tuż po zakończeniu meczu tenisowego

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w białym stroju i białej czapce wykonuje zamach rakietą podczas meczu, w tle rozmazane trybuny i niebieski kort.

    Jelena RybakinaSarah StierAFP

    SVG LÜNEBURG – Asseco Resovia Rzeszów. Skrót meczu

  • Eksperci nie mają litości dla Świątek. 5:24 mówi wszystko

    Eksperci nie mają litości dla Świątek. 5:24 mówi wszystko

    Iga Świątek pożegnała się z tegorocznym Australian Open po porażce w ćwierćfinale 5:7, 1:6 z Jeleną Rybakiną. Po wyrównanej walce w pierwszej partii, tenisistka z Kazachstanu nie dała szans 24-latce w drugiej odsłonie. Na uwagę po tym spotkaniu zasługuje fakt, iż Polka ma bardzo niekorzystny bilans pierwszych setów w starciu przeciwko najlepszym rywalkom.
    Iga Świątek na Australian Open
    Fot. REUTERS/Hollie Adams

    Tegoroczny Australian Open dla naszych singlistów oraz singlistek dobiegł końca. Ostatnią nadzieją na sukces była Iga Świątek, lecz 24-latka nie zdołała przebić się przez “ścianę” jaką okazała się być Jelena Rybakina. Kazaszka po wygranej pierwszej partii w drugiej zdeklasowała Igę, zamykając jej szansę na grę w dziesiątym półfinale wielkoszlemowym w karierze.

    Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?
    5-24. Fatalny bilans Świątek

    Niedługo po spotkaniu o ocenę gry Polki pokusił się Jamie Murray na antenie “TNT Sports”. W pierwszych słowach przyznał krótko, jakie ma odczucia po tym pojedynku. – Jestem trochę zawiedziony postawą Świątek – skomentował. Ekspert wskazał na bardzo niekorzystny bilans dla Polki. W jego ocenie Świątek ma wyraźny problem z odrabianiem strat w meczach z czołowymi tenisistkami. – Świątek ma obecnie bilans 5-24 po przegranym pierwszym secie z rywalkami z TOP 10. Dla kogoś tak dobrego, jak ona, nie jest to dobra informacja. Polka musi znaleźć to coś, co nie działa i zacząć odwracać losy spotkania, gdy nie idzie po jej myśli – kontynuował.
    “Naśladuj Jannika Sinnera”

    W tym samym programie wtórował mu Jim Courier, który udzielił Polce konkretnej rady. – Naśladuj Jannika Sinnera. Myślę, że jedną z rzeczy, które można zaobserwować, oglądając grę kogoś takiego jak Jannik Sinner jest to, że automatycznie podejmuje decyzje w trakcie. Wiadomo, że jeśli będzie pod presją to wycofa się do obrony, lecz ciągle będzie dążył do gry w ataku – przyznał. – Myślę, że Iga mogłaby wykorzystać takie nastawienie w swojej grze. Wiedząc, że gra przeciwko komuś, kto mocno uderza piłkę, przez co będzie zmuszona do gry w obronie, musi zacząć tak działać, że gdy tylko zdarzy się okazja natychmiast przejdzie do ataku – kontynuował.

    Zobacz też: Wisła Kraków ogłosiła wielki hit! Tego jeszcze nie było

    Czterokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych odniósł się bezpośrednio do ćwierćfinałowej batalii pomiędzy Świątek a Rybakiną. – W takich meczach trzeba znaleźć odpowiednie połączenie i użyć mocnego forhendu, by uzyskać trochę pola gry, gdyż Rybakina jest niesamowita w środkowej części kortu. Jeśli zmusisz ją do biegania, będzie bardziej podatna na ataki – ocenił 55-latek.

    Najbliższym turniejem z udziałem Igi Świątek będzie WTA 1000 w Doha. Polka trzykrotnie triumfowała w tej imprezie, a miało to miejsce w sezonach: 2022, 2023 oraz 2024. W ubiegłym roku drogę 24-latki po czwarty z rzędu tytuł zatrzymała w półfinale Jelena Ostapenko, wygrywając tamto spotkanie 6:3, 6:1.

  • Eksperci nie mają litości dla Świątek. 5:24 mówi wszystko

    Eksperci nie mają litości dla Świątek. 5:24 mówi wszystko

    Iga Świątek zakończyła udział w tegorocznym Australian Open na etapie ćwierćfinału. Polka przegrała 5:7, 1:6 z Jeleną Rybakiną i choć pierwsza partia była bardzo wyrównana, w drugiej odsłonie to tenisistka z Kazachstanu całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Po meczu uwagę ekspertów zwrócił nie tylko sam wynik, ale również niepokojąca statystyka dotycząca występów Świątek przeciwko czołowym rywalkom światowego rankingu.

    Tym samym dobiegł końca tegoroczny Australian Open dla polskich singlistów i singlistek. Ostatnią nadzieją na awans do półfinału była właśnie liderka polskiego tenisa, jednak 24-latka nie znalazła sposobu na Rybakinę, która po wygraniu pierwszego seta zagrała niemal bezbłędnie. Druga partia była jednostronnym widowiskiem i zamknęła Idze drogę do dziesiątego w karierze półfinału turnieju wielkoszlemowego.

    Niepokojące liczby. 5–24 przeciwko elicie

    Niedługo po zakończeniu spotkania na ocenę gry Świątek zdecydował się Jamie Murray, który komentował mecz na antenie „TNT Sports”. Były tenisista i ekspert nie ukrywał rozczarowania.
    – Jestem trochę zawiedziony postawą Świątek – przyznał wprost.

    Murray zwrócił uwagę na bardzo niekorzystny bilans Polki w meczach z najlepszymi zawodniczkami świata. Jak podkreślił, Świątek ma obecnie bilans 5–24 w spotkaniach z tenisistkami z TOP 10, jeśli przegrywa pierwszego seta.
    – Dla zawodniczki tej klasy to nie jest dobra statystyka. Iga musi znaleźć element, który nie funkcjonuje, i nauczyć się odwracać losy meczów, gdy sytuacja na korcie nie układa się po jej myśli – ocenił.

    Zdaniem eksperta to właśnie umiejętność reagowania w trudnych momentach i zmiany dynamiki spotkania może być kluczowa w rywalizacji z absolutną światową czołówką.

    „Naśladuj Jannika Sinnera” – konkretna rada

    W tym samym programie głos zabrał również Jim Courier, czterokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych, który postanowił udzielić Polce konkretnej wskazówki.
    – Naśladuj Jannika Sinnera – stwierdził bez wahania. – Kiedy oglądasz jego grę, widać, że bardzo szybko podejmuje decyzje na korcie. Nawet jeśli jest pod presją i musi się cofnąć do obrony, wciąż myśli ofensywnie i szuka okazji do ataku – tłumaczył.

    Courier zaznaczył, że takie podejście mogłoby przynieść Świątek wymierne korzyści, zwłaszcza w starciach z tenisistkami uderzającymi bardzo mocno.
    – Jeśli wiesz, że rywalka zmusi cię do defensywy, musisz być gotowa, by przy pierwszej nadarzającej się okazji natychmiast przejść do ataku – podkreślił.

    55-latek odniósł się także bezpośrednio do ćwierćfinałowego meczu z Rybakiną.
    – W takich spotkaniach trzeba znaleźć odpowiednią kombinację i wykorzystać mocny forhend, by zyskać przestrzeń na korcie. Rybakina jest niezwykle groźna w środkowej strefie. Jeśli jednak zmusisz ją do biegania, staje się bardziej podatna na ataki – ocenił Courier.

    Porażka w Melbourne z pewnością będzie dla Igi Świątek materiałem do głębokiej analizy. Eksperci są zgodni: potencjał pozostaje ogromny, ale kluczowe może okazać się lepsze reagowanie w momentach, gdy mecz nie układa się po jej myśli – zwłaszcza w starciach z największymi gwiazdami kobiecego tenisa.