Category: Uncategorized

  • Popis Chwalińskiej w Cincinnati, mistrzyni WTA 500 zdeklasowana. Przełomowy triumf Polki

    Popis Chwalińskiej w Cincinnati, mistrzyni WTA 500 zdeklasowana. Przełomowy triumf Polki

    Na sobotę zaplanowano pierwsze mecze drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Już premierowe starcie na korcie numer 7 przyniosło rywalizację z udziałem Mai Chwalińskiej. Nasza reprezentantka walczyła o awans do 1/16 finału z mistrzynią tegorocznych zmagań rangi “500” w Meridzie – Cristiną Bucsą. Polka rozegrała solidny mecz i pokonała Hiszpankę 6:2, 6:2. To dla niej pierwsze w karierze wygrane spotkanie w głównej drabince tysięcznika. Oto z kim może zmierzyć się w kolejnej fazie.
    Maja Chwalińska rywalizowała z Cristiną Bucsą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Cincinnati

    Maja Chwalińska rywalizowała z Cristiną Bucsą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w CincinnatiJULIEN DE ROSAAFP

    Niespełna dwa tygodnie temu Maja Chwalińska (23. WTA) powróciła do rywalizacji po kontuzji, jakiej nabawiła się przy piłce meczowej w pierwszej rundzie Wimbledonu. Nasza reprezentantka od razu stanęła przed większym wyzwaniem, bowiem debiutowała w głównej drabince turnieju rangi WTA 1000. Na dodatek jako rozstawiona tenisistka, w związku z czym inaugurowała rozgrywki od drugiej fazy. Polka zmierzyła się z Talią Gibson. Do stanu 5:5 w premierowej odsłonie finalistka Roland Garros dotrzymywała kroku Australijce, ale później rywalka pokazała, że potrafi dobrze odnaleźć się na tej nawierzchni. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:5, 6:1 na korzyść przeciwniczki Chwalińskiej.

    Później zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała pozostała jeszcze przez kilka dni w Toronto – by spokojnie potrenować i czekać na ewentualne dostanie się do drabinki debla razem z Magdą Linette. Ostatecznie Polkom nie udało się załapać do gry podwójnej, w związku z czym obie wyruszyły w podróż na kolejny turniej rangi WTA 1000 – tym razem do Cincinnati. Kilka dni temu Maja trenowała m.in. z Sarą Bejlek. We wtorek 24-latka poznała potencjalne rywalki w drugiej rundzie. Rozstawiona z “19” zawodniczka miała trafić na zwyciężczynię meczu Cristina Bucsa (38. WTA) – Panna Udvardy.

    Ostatecznie padło na Hiszpankę, mistrzynię tegorocznego WTA 500 w Meridzie. Podczas finału meksykańskiej imprezy pokonała wówczas Magdalenę Fręch. Niedługo po tym sukcesie tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego wpadła w dołek. Do spotkania z Węgierką, Bucsa miała na swoim koncie osiem porażek z rzędu. Dwa dni temu przełamała złą passę, pokonując Udvardy 6:2, 1:6, 7:5. Dzięki temu Chwalińska dostała szansę na rewanż za ubiegłoroczną przegraną w kwalifikacjach do tysięcznika na mączce w Madrycie. Wtedy Cristina pokonała Maję 7:5, 6:0. W sobotę rywalizacja toczyła się na korcie twardym.

    WTA Cincinnati: Maja Chwalińska kontra Cristina Bucsa w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Chwalińskiej. Na początku obie pewnie utrzymały swoje podania. Wydawało się, że podobnie wydarzy się w trakcie trzeciego gema, bowiem Maja prowadziła już 40-0. Kolejne trzy punkty trafiły jednak na konto Bucsy i Polka została poddana pierwszemu sprawdzianowi. Ostatecznie Hiszpanka nie miała break pointa w tym rozdaniu, a nasza reprezentantka znów znalazła się z przodu. Po zmianie stron zobaczyliśmy już pierwsze okazje na przełamanie – i to aż trzy z rzędu dla finalistki Roland Garros. Pierwsze dwie Hiszpanka zdołała obronić, ale przy trzeciej uderzenie kończące z forhendu wykonała już Chwalińska.

    W kolejnych minutach nasza reprezentantka kontrolowała wydarzenia na korcie. Pewnie utrzymała swoje podanie, a później wykorzystała kolejne problemy serwisowe Cristiny. Po stronie zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego słabo działało pierwsze podanie, doszło do następnego przełamania. Przy stanie 5:1 Maja mogła zamykać premierową odsłonę. Naszej reprezentantce nie powiodło się ta sztuka. Jednego break pointa udało się obronić, ale przy drugim pojawił się podwójny błąd serwisowy. Ósme rozdanie okazało się ostatnim w tej partii. Początkowo Bucsa wróciła z 0-40, ale przy czwartym setbolu sama popełniła podwójny błąd serwisowy. Po 41 minutach rywalizacji Chwalińska triumfowała 6:2 w tej części spotkania.

    Mistrzyni z Meridy udała się na kilkuminutową przerwę, chciała się zresetować przed kolejną fazą rywalizacji. Drugą partię również inaugurowała Polka. Początek gema układał się nieźle, nasza reprezentantka prowadziła 30-0. Później zobaczyliśmy break pointa dla Cristiny. Ostatecznie pierwsze “oczko” w tym secie powędrowało na konto finalistki Roland Garros 2026. Nad kortami w Cincinnati przewijały się ciemne chmury i pojawiło się kilka kropel deszczu. Gra była kontynuowana, ale tylko do czasu. Przy stanie 6:2, 1:1 30-15 z perspektywy serwującej Chwalińskiej, sędzia ogłosił zawieszenie gry z powodu burzy w niedalekiej okolicy. Przepisy w USA są rygorystyczne pod tym względem, dlatego tenisistki musiały natychmiast opuścić kort, a kibice – trybuny.

    Kilka minut po tym zdarzeniu, nad areną zagościł ulewny deszcz. Powrót nastąpił dopiero po godz. 19:30 czasu polskiego, czyli ponad 80 minut po przerwaniu rywalizacji. Bucsa wróciła z solidnym bandażem na lewym udzie. Po kilku minutach rozgrzewki gra została wznowiona. Od razu dostaliśmy ciekawą rozgrywkę na przewagi. Obie miały okazje na wygranie gema. Ostatecznie doszło do przełamania, bowiem przy trzecim break poincie Chwalińska zanotowała podwójny błąd serwisowy. Polka szybko wzięła rewanż. Po zmianie stron nie straciła ani jednego punktu na returnie i szybko wyrównała na 2:2. Po piątym rozdaniu znalazła się już z przodu.

    Kolejne minuty również rozwijały się korzystnie z perspektywy Mai. Chociaż Cristina prowadziła 30-15 w szóstym gemie, finalnie zobaczyliśmy trzecie “oczko” z rzędu dla finalistki Roland Garros 2026. Następnie 24-latka dorzuciła kolejne i była już o krok od awansu. Ostatecznie Chwalińska pokonała Bucsę 6:2, 6:2, zgarniając jeszcze jedno przełamanie na koniec. Tym samym Maja zanotowała pierwsze w karierze zwycięstwo w głównej drabince turnieju rangi WTA 1000. W trzeciej rundzie zmagań w Cincinnati zmierzy ze zwyciężczynią starcia Diana Sznajder – Tatjana Maria. Możliwy jest zatem rewanżowy pojedynek z Rosjanką za półfinał wielkoszlemowych rozgrywek w Paryżu.

    Dokładny zapis relacji z meczu Maja Chwalińska – Cristina Bucsa jest dostępny TUTAJ.
    Tenisistka w jasnym stroju odbija piłkę rakietą oburącz podczas meczu, z pełnym skupieniem na twarzy.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONEast News
    Cristiana Bucsa

    Cristiana BucsaWILLIAM WEST / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju, z czerwoną opaską na głowie, wyraża zmęczenie lub rozczarowanie podczas meczu na korcie tenisowym.

    Diana SznajderMERT ALPER DERVISAFP

    Jakie szanse na awans mają polskie zespoły w europejskich pucharach? “Faworyt absolutnie”.

  • Sabalenka popiera testy płci, a Świątek? Wymowne słowa Polki

    Sabalenka popiera testy płci, a Świątek? Wymowne słowa Polki

    Iga Świątek nie miała zbyt dużo czasu, aby celebrować zwycięstwo w turnieju w Toronto. Jeszcze w piątek Polka zameldowała się w Cincinnati, gdzie odbywa się ostatni turniej rangi WTA 1000 przed rozpoczęciem US Open. Podczas konferencji prasowej jeden z dziennikarzy zapytał Raszyniankę o testy płci, które panie przejdą przy okazji rozgrywanej obecnie imprezy. Z ust 25-latki padły wymowne słowa.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News

    Iga Świątek na brak wrażeń nie może obecnie narzekać – ledwo cieszyła się z triumfu w Toronto, a już zameldowała się w Cincinnati, gdzie odbywa się kolejny turniej rangi WTA 1000. Polka w piątek wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której odpowiadała na pytania dziennikarzy. Matt Futterman z “The Athletic” zdecydował się dowiedzieć, jaki stosunek ma nasza tenisistka do decyzji WTA o wprowadzeniu obowiązkowych genetycznych testów płci. Na odpowiedź Raszynianki nie trzeba było długo czekać.

    “Myślę, że powinniśmy trzymać się komunikatów, które WTA publikuje w tej sprawie. To nie jest temat, na który powinny wypowiadać się poszczególne zawodniczki, ponieważ dotyczy całego sportu i wykracza daleko poza jedną osobę” – ogłosiła.

    Aryna Sabalenka popiera testy płci

    Wcześniej na ten temat wypowiadała się m.in. Aryna Sabalenka. Liderka światowego rankingu przyznała, że nie ma nic przeciwko takiej weryfikacji – jej zdaniem badania te pomogą chronić uczciwość rywalizacji. “Uważam, że to naprawdę ważne, aby zachować uczciwość rywalizacji w naszym tourze. Oczywiście biologicznie mężczyźni są znacznie silniejsi od kobiet, dlatego sądzę, że rywalizacja kobiety z biologicznym mężczyzną nie byłaby sprawiedliwa” – mówiła (cytat za agencją Reuters).

    Przypomnijmy, że nowe przepisy w życie weszły w lipcu bieżącego roku. W ich ramach zawodniczki będą musiały dostarczyć próbkę krwi lub śliny, a także wymaz z policzka – to pozwoli sprawdzić obecność genu SRY, który odpowiedzialny jest za rozwój męskich cech. Tenisistki testom poddać mają się podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

    Sabalenka nie wytrzymała. Zdecydowała się na mocne słowa. I to do kogo

    Iga Świątek w Cincinnati powalczy o obronę tytułu

    Iga Świątek po triumfie w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto nie miała zbyt wiele czasu na świętowanie zdobycia kolejnego tytułu. W Cincinnati rozpoczął się bowiem kolejny turniej, a przy okazji ostatni dla Polki sprawdzian przed US Open. Już na starcie nasza zawodniczka trafić mogła na mocną przeciwniczkę – Venus Williams. Legendarna Amerykanka przegrała jednak starcie z Emilianą Arango i to właśnie Kolumbijka będzie pierwszą rywalką Igi Świątek w drodze do obrony tytułu. W ubiegłym sezonie Polka w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4.
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce trzyma rakietę, uśmiechając się podczas meczu na korcie, w tle widoczni kibice.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Uśmiechnięta osoba w jasnoróżowej koszulce i czapce stoi na tle czerwonej metalowej konstrukcji w siłowni.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Tenisistka w sportowej czapce i bezrękawniku podczas meczu, skupiona i gotowa do gry.

    Iga ŚwiątekMathew Tsang/Icon Sportswire via Getty ImagesGetty Images

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Rozgromiona przez Świątek. Teraz to Czeszka deklasuje rywalkę. Po grze z Chwalińską

    Rozgromiona przez Świątek. Teraz to Czeszka deklasuje rywalkę. Po grze z Chwalińską

    Opadły już emocje związane z turniejem WTA 1000 w Toronto. Teraz główny cykl kobiecych zmagań w pełni koncentruje się na tym, co dzieje się w Cincinnati. O obronę tytułu powalczy Iga Świątek. Wczoraj dokończono rywalizację w pierwszej rundzie. Na korcie zobaczyliśmy m.in. Sarę Bejlek, czyli pierwszą rywalkę Raszynianki z Kanady. Czeszka przegrała wówczas 0:6, 3:6. Teraz sama miała okazję zdeklasować przeciwniczkę – i to w dodatku swoją rodaczkę. Pojedynek z Karoliną Pliskovą trwał zaledwie 65 minut.
    Iga Świątek pokonała Sarę Bejlek w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto

    Iga Świątek pokonała Sarę Bejlek w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w TorontoEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    11 dni temu Sara Bejlek miała okazję zmierzyć się z Igą Świątek w meczu o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Toronto. Dla Polki był to pierwszy pojedynek od miesiąca. Forma Raszynianki stanowiła wówczas niewiadomą. W premierowej odsłonie Raszynianka zdeklasowała Czeszkę, w drugiej zobaczyliśmy trochę więcej walki. Ostatecznie nasza reprezentantka triumfowała 6:0, 6:3 po 94 minutach rywalizacji.

    Po porażce z późniejszą mistrzynią rozgrywek w Kanadzie, triumfatorka tegorocznych zmagań rangi “500” w Abu Zabi mogła się udać do Cincinnati. W miniony poniedziałek w ramach treningu miała nawet okazję pograć na korcie przez godzinę z Mają Chwalińską. Dzień później Bejlek poznała swoją przeciwniczkę w pierwszej rundzie imprezy w stanie Ohio. Czekały nas czeskie derby, bowiem po drugiej stronie siatki zameldowała się finalistką Wimbledonu sprzed pięciu lat – Karolina Pliskova. Spotkanie zakończyło się błyskawicznie.

    WTA Cincinnati: Sara Bejlek kontra Karolina Pliskova w pierwszej rundzie

    Mecz, który na papierze zapowiadał się na bardzo ciekawy pojedynek, już na samym początku toczył się pod dyktando młodszej z reprezentantek naszych południowych sąsiadów. Sara bardzo szybko osiągnęła prowadzenie 4:0, tracąc maksymalnie dwa punkty w gemie. Karolina zaczepiła się na grę dopiero w końcówce partii, podczas piątego rozdania miała 30-15 na returnie. Po zmianie stron były nawet piłki na premierowe “oczko” dla Pliskovej, ale ostatecznie gwiazda Wimbledonu 2021 nie wygrała ani jednego rozdania w premierowej odsłonie. Bejlek triumfowała 6:0 w tej fazie potyczki, wykorzystując trzeciego setbola.

    Młodsza z Czeszek pewnie otworzyła drugą część pojedynku. Potem Karolina posiadała w sumie trzy okazje na 1:1, a mimo to znów doszło do przełamania. Tuż przed zmianą stron Pliskova w końcu doczekała się zwycięskiego gema, chociaż Sara posiadała piłkę na 3:0 przy własnym serwisie. Starsza z reprezentantek naszych południowych sąsiadów nie nacieszyła się jednak zbyt długo kontaktem wynikowym ze swoją rodaczką. Po pięciu rozdaniach było już 4:1 dla Bejlek. Spotkanie dobiegło końca już w ósmym gemie. Wtedy 20-latka zgarnęła jeszcze jednego breaka i po 65 minutach rywalizacji zapewniła sobie zwycięstwo 6:0, 6:2. Rywalką Sary w drugiej rundzie WTA 1000 w Cincinnati będzie kolejna Czeszka – rozstawiona z “23” Barbora Krejcikova.
    Sara Bejlek

    Sara BejlekMartin KEEP/AFPAFP
    Kobieta w sportowej białej koszulce z logo marki Adidas stoi na tle zielonego kortu tenisowego, z wyrazem skupienia na twarzy.

    Karolina PliskovaOWEN HAMMOND/Nur PhotoAFP
    Barbora Krejcikova

    Barbora KrejcikovaAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Mistrzyni US Open zawiesza karierę. Komunikat u progu Wielkiego Szlema

    Mistrzyni US Open zawiesza karierę. Komunikat u progu Wielkiego Szlema

    Laura Siegemund na krótko przed rozpoczęciem US Open zdecydowała się ogłosić światu zaskakującą decyzję. Niemka, która w Nowym Jorku sięgała po mistrzostwo wielkoszlemowe w grze podwójnej i mieszanej, poinformowała o zawieszeniu sportowej kariery. “Chcę po prostu odpocząć, zregenerować się psychicznie i fizycznie, a potem zobaczyć, co przyniesie mi przyszłość” – przekazała we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.

    Laura SIegemundKIRILL KUDRYAVTSEV AFP

    Laura Siegemund ma za sobą słodko-gorzki występ na Wimbledonie. W singlu Niemka z szansą na końcowe trofeum pożegnała się już w pierwszej rundzie, w deblu z Wierą Zwonariową dotarła do 1/8 finału, a w mikście ona i jej partner Edouard Roger-Vasselin odpadli w ćwierćfinale. Po tym turnieju wielkoszlemowym 38-latka zrobiła sobie dłuższą przerwę od rywalizacji, a kibice mieli nadzieję, że kilka tygodni regeneracji pomoże Niemce osiągnąć jak najlepszy wynik podczas US Open. Jak się jednak okazuje, Siegemund nie ma zamiaru w najbliższym czasie wracać na kort.

    Pochodząca z Filderstadt zawodniczka za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała o zawieszeniu kariery. “Po Wimbledonie postanowiłam zrobić sobie przerwę od turniejów. Dlatego nie wezmę udziału w serii turniejów w USA i nie będę grać przez jakiś czas po niej. Chcę po prostu odpocząć, zregenerować się psychicznie i fizycznie, a potem zobaczyć, co przyniesie mi przyszłość” – przekazała.

    Burza po tym wpisie Nawrockiego ws. Świątek. Tak Giertych wbija szpilę

    Laura Siegemund w przeszłości wygrywała US Open

    Decyzja Laury Siegemund dla wielu może być zaskoczeniem, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że Niemka w przeszłości dwukrotnie wygrywała US Open. W 2016 roku w mikście sięgnęła ona po mistrzostwo u boku Mate Pavicia, wygrywając w finale z duetem Coco Vandeweghe – Rajeev Ram 6:4, 6:4. Cztery lata później w deblu Siegemund wraz z Wierą Zwonariową wygrała z Nicole Melichar i Xu Yifan 6:4, 6:4. Poza tym na swoim koncie ma jeszcze mistrzostwo Rolanda Garrosa w mikście.

    Niemieckich dziennikarza martwi nie tyle brak tenisistki na listach startowych US Open, co ogólnie zawieszenie kariery. Już teraz Siegemund zajmuje bowiem 98. miejsce w rankingu WTA w singlu, a rezygnacja z udziału w kolejnych turniejach oznaczać będzie dla niej spadek w tym zestawieniu i lokatę poza TOP100. Tym samym, gdyby za kilka miesięcy 38-latka zmieniła zdanie i chciałaby wystąpić na Australian Open, musiałabym wówczas najpierw przejść kwalifikacje.

    Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym w dynamicznej pozie na korcie, z zaciśniętą pięścią i wyrażającą emocje twarzą, trzymająca rakietę tenisową.

    Laura SiegemundElsaAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundDavid GrayAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundWILLIAM WEST / AFPAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Oto nowa Iga Świątek. Ekspert mówi wprost: “Ma prawo mieć swoje fochy”

    Oto nowa Iga Świątek. Ekspert mówi wprost: “Ma prawo mieć swoje fochy”

    – Teraz mamy inną Igę, która raz gra lepiej, raz gorzej – ocenił Tomasz Wolfke w rozmowie z “Przeglądem Sportowym” Onet. Komentator tenisa wskazał, że Polka ma prawo do wyrażania różnego rodzaju emocji.
    Iga Świątek

    Iga Świątek wygrała turniej w Toronto, pokonując w finale Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3. To jej najlepszy czas w tym roku. Krytyka została zastąpiona zasłużonymi pochwałami. Według jednego z ekspertów ostatnie dni pokazały, że mamy do czynienia z pewną zmianą.

    Zobacz wideo Hit! Polonia w Chicago oszalała na punkcie Lewandowskiego
    Świątek wraca do formy. “Ma prawo mieć własne fochy”

    – Teraz mamy inną Igę, która raz gra lepiej, raz gorzej. I wróciły w związku z tym innego rodzaju emocje — strasznie się cieszymy, kiedy wygrywa, i bardzo martwimy, kiedy przegrywa. Ale one też są fajne, bo są takie ludzkie. Nie mamy do czynienia z robotem, tylko z dziewczyną, która ma prawo się zdenerwować, mieć swoje fochy, swoje lepsze i gorsze dni – powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Tomasz Wolfke. Ekspert tenisowy oraz komentator zabrał głos po tym, jak Polka zdobyła tytuł w Kanadzie. Dodajmy, że swój pierwszy tytuł w 2026 roku, oceniając, że obecna Świątek jest inna od tej, która dominowała w 2022 i 2023 roku.

    – Jestem bardzo zadowolony, bardzo uradowany tym, że Iga wreszcie wróciła na dobre tory. Zajęło to prawie rok, tak naprawdę. Ale chcę być dobrze zrozumiany, bo zawsze mi na tym zależy. Ja jestem krytykiem Igi Świątek – to nie znaczy, że jej źle życzę. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że konstruktywna krytyka jest motorem postępu, i bardzo bym chciał, żeby ona się w tę krytykę wsłuchiwała. Wiem, że różnie z tym bywa, bo w emocjach może pomyśleć, że jest hejtowana albo że krytykujemy ją, bo jej zazdrościmy. A tak nie jest – przyznał Wolfke.

    A jeśli o hejcie mówimy, to przypomnijmy, że ostatnio Dariusz Wołowski ze Sport.pl poruszał temat owej krytyki. To było jeszcze przed finałem turnieju w Kanadzie. “Nie rozumiem narodowej histerii wokół każdej porażki Igi Świątek. Choć przestała być dominatorką światowych kortów, wciąż jest w stanie wygrać z każdą rywalką, co jeszcze raz udowodniła w Toronto” – pisał nasz dziennikarz.

    Świątek nie musi czekać na kolejny turniej. Dobrą formę może potwierdzić w Cincinnati, gdzie będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem.

  • Było już 4:6, 3:5. Wtedy Majchrzak zaczął pogoń za hitem z Ruudem. Tie-break zdecydował

    Było już 4:6, 3:5. Wtedy Majchrzak zaczął pogoń za hitem z Ruudem. Tie-break zdecydował

    W ramach piątkowych zmagań na kortach w Cincinnati zaplanowano dwa pojedynki z udziałem naszych reprezentantów. Najpierw o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 rywalizował Hubert Hurkacz, potem przyszedł czas na Kamila Majchrzaka. Jego rywalem był Christopher O’Connell. Na zwycięzcę polsko-australijskiej batalii czekał już rozstawiony z “11” Casper Ruud. Niestety to O’Connell będzie miał okazję do potyczki z Norwegiem, dzięki wygranej 6:4, 7:6(5). Oto co zrobił Majchrzak pod koniec pierwszego i drugiego seta.
    Kamil Majchrzak rywalizował o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 w Cincinnati

    Kamil Majchrzak rywalizował o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 w CincinnatiWILLIAM WESTAFP

    Kamil Majchrzak zanotował obiecujące wejście w letnie tournee po Ameryce Północnej, przynajmniej jeśli chodzi o premierowe starcie. Nasz reprezentant pokonał wówczas Tommy’ego Paula 7:5, 7:6(4). O awans do ćwierćfinału ATP 500 w Waszyngtonie walczył z Taylorem Fritzem. W rywalizacji z tym Amerykaninem brakowało już argumentów 30-latkowi. Tenisista z USA odniósł pewne zwycięstwo. Później Polak udał się do Montrealu i tam zmierzył się na “dzień dobry” z Gaelem Monfilsem. Kończący karierę po tym sezonie Francuz niespodziewanie pokonał zawodnika pochodzącego z Piotrkowa Trybunalskiego 6:4, 6:4.

    Triumfator turnieju w ‘s-Hertogenbosch liczył, że inaczej ułoży się jego przygoda z rozgrywkami w Cincinnati. Podczas wtorkowego losowania okazało się, że w pierwszej rundzie Majchrzaka czeka starcie z kwalifikantem. Wczoraj dokończono eliminacje i Kamilowi przydzielono Christophera O’Connella. Panowie spotkali się do tej pory tylko raz – w 2022 roku, tuż przed zawieszeniem naszego reprezentanta. W półfinale Challengera w Busan lepszy okazał się zawodnik pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego, zwyciężając 7:6(3), 6:4. Teraz przyszedł czas na rywalizację na poziomie głównego cyklu.

    ATP Cincinnati: Kamil Majchrzak walczył o drugą rundę

    Mecz rozpoczął się od podania Majchrzaka. Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando serwujących. Sytuacja uległa zmianie podczas piątego gema. Wówczas pojawiły się pierwsze break pointy dla O’Connella. Po drugiej okazji Australijczyk objął pierwsze prowadzenie w meczu. W kolejnych minutach Christopher kontrolował wynik, w pewnym momencie było 5:3 dla niego. Nasz reprezentant nie poddawał się i do końca walczył o odrobienie strat.

    W trakcie dziesiątego rozdania szybko wypracował sobie dwie okazje z rzędu na remis. Niestety nie udało się wykorzystać ani jednej z nich, doszło do równowagi. Potem pojawiały się setbole dla 129. rakiety świata, a frustracja na twarzy Polaka objawiała się w coraz większym zakresie. W pewnym momencie rzucił nawet rakietą o kort. Mimo to Majchrzak walczył, nie pozwalał na zamknięcie partii. Był nawet trzeci break point na 5:5. Ostatecznie O’Connel zakończył jednak temat w tym gemie, po piątym setbolu. Australijczyk zapisał na swoim koncie wynik 6:4.

    Majchrzak próbował zareagować na niefortunny rozwój wydarzeń, miał break pointy na 2:0. Znów zabrakło jednak skuteczności przy okazjach na przełamanie i w efekcie rywal doprowadził do remisu na starcie drugiej partii. W następnych minutach sytuacja Kamila zaczęła się jeszcze bardziej komplikować. Co prawda w trakcie trzeciego rozdania obronił szansę rywala na returnie, ale kilka minut później Polak rozegrał najgorszego gema w całym pojedynku. Ponownie dał się przełamać w trakcie piątego rozdania, tak jak w premierowej odsłonie. Na dodatek nie wygrał żadnego punktu, popełniając przy tym dwa podwójne błędy serwisowe.

    Nasz reprezentant wyglądał na zagubionego, w pewnym momencie było już 2:4 0-30 z jego perspektywy. Chociaż ostatecznie utrzymał podanie, to na starcie ósmego rozdania zobaczyliśmy kolejny niepokojący obrazek. Tym razem Kamil doszczętnie rozwalił rakietę, uderzając nią o kort kilkukrotnie. Majchrzak doprowadził do rywalizacji na przewagi, ale znów nie udało się przełamać przeciwnika. Polakowi pozostała już ostatnia szansa – w momencie, gdy O’Connell serwował po awans. Po 90 minutach walki nasz reprezentant w końcu doczekał się przełamania. W dodatku zrobił to na własnych warunkach, wykorzystując ostatniego z dwóch break pointów na 5:5.

    Po jedenastym rozdaniu Majchrzak znalazł się na prowadzeniu. Ostatecznie o losach drugiej partii decydował tie-break. W nim do pierwszego punktu wygranego przez returnującego doszło podczas szóstej akcji. Mini przełamanie dla naszego reprezentanta poprzedziły dwa asy. Zawiązała się znakomita seria z perspektywy Kamila – wyszedł na 5-2 i miał dwa podania. Polak szybko roztrwonił przewagę, po dziesięciu wymianach nastał remis. Chwilę później Australijczyk zgarnął czwarty punkt z rzędu, a to oznaczało meczbola. Niestety, już pierwsza okazja wystarczyła do tego, by O’Connell zapewnił sobie triumf 6:4, 7:6(5). Tym samym to Christopher zmierzy się z Casperem Ruudem w drugiej rundzie ATP Masters 1000 w Cincinnati.
    tenisista w różowej koszulce i czapce podczas meczu, na tle niebieskiego kortu z żółto-zielonym napisem w tle

    Kamil Majchrzak Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Christopher O’Connell

    Christopher O’ConnellAFP
    Dwoje tenisistów w trakcie rozmowy na korcie, kobieta w czarno-białym stroju trzyma piłkę tenisową przy twarzy, mężczyzna w oliwkowym stroju z rakietą opiera się na biodrze, w tle widoczne logo turnieju oraz zegar Rolex.

    Iga Swiątek i Casper RuudTIMOTHY A.CLARYAFP

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”

    Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”

    Maja Chwalińska jest gotowa na pierwszy mecz w Cincinnati z Cristiną Bucsą. Polka po szybkim odpadnięciu z Toronto dużo trenowała, grała też sparingi. Od kilku dni jest z nią w Ameryce jej główny trener Jaroslav Machovsky. Nadzorował on ostatni etap przygotowań do kolejnego turnieju WTA1000. – Maja wykonała dużo dobrej roboty, a teraz musi przebić głową mur, bo treningi nie wystarczą, by rozwiązać jej problem. Jest plan, tego się trzymamy – mówi nam Machovsky.
    Maja Chwalińska z trenerem Jaroslavem Machovskym szykują się na Cincinnati.

    Maja Chwalińska z trenerem Jaroslavem Machovskym szykują się na Cincinnati. Rex Features/East News/ Rex Features/East NewsEast News

    Maja Chwalińska w poprzednim turnieju w Toronto odpadła po pierwszym meczu z Talią Gibson. Polka ewidentnie nie była sobą, a jej trener Jaroslav Machovsky mówił nam, że przerwa spowodowana leczeniem kontuzji kostki zrobiła swoje.

    Chwalińska grała z Linette i Bouzkovą

    W Toronto Chwalińska była z drugim trenerem Peterem Hajkiem. Jednak Machovsky kilka dni temu poleciał do Ameryki, żeby przygotować naszą zawodniczkę na kolejny turniej w Cincinnati. – Cristina Bucsa jest 38 na świecie, długo jest w setce, potrafi grać w tenisa, więc szykujemy się na trudny mecz – mówi nam Machovsky.

    Kiedy pytamy, czy Chwalińska jest gotowa, jej trener odpowiada wprost: – Od kilku dni trenujemy. Maja grała też z innymi dziewczynami. Z Marią Bouzkovą i Magdą Linette. Te mecze i wyniki nie mają jednak znaczenia. To sparingi, taka mocniejsza rozgrzewka z jednym zagranym setem. Szkoda, że nie udało się zagrać w Toronto debla z Linette w parze. To byłoby bardziej pomocne.

    Trener Chwalińskiej przyznaje

    Machovsky dużo mówi o ciężkiej pracy, ale przyznaje, że jest coś, czego Chwalińskiej zdecydowanie brakuje. – Maja wykonała dużo dobrej roboty, ale treningi i sparingi, to nie są mecze. Ona musi jak najwięcej grać, żeby wrócić na ten najwyższy poziom.

    Artur Szostaczko, trener tenisa, mówił na naszych łamach, że dla Chwalińskiej najlepszym rozwiązaniem byłoby zagranie w turnieju niższej rangi, gdzie mogłaby zaliczyć kilka spotkań i złapać rytm. – To byłoby dobre, ale to się nie da. Ona musi grać tutaj, w tych turniejach. My się liczyliśmy z tym, że to tak może wyglądać. Wkalkulowaliśmy to, że przegra jeden, drugi mecz. Z tym musimy się liczyć. Nie da się jednak inaczej. Maja musi przebić głową ten mur.

    Chwalińska szuka rytmu gry

    – Innego wyjścia nie ma – przyznaje Machovsky, bo też Maja ma zobowiązania wobec sponsorów, którzy płacą za reklamę, żeby grała z tymi najlepszymi. Poza tym nie po to awansowała do elity, żeby teraz stamtąd uciekać. – Musi wejść mocniej w to środowisko, poznać je. Pamiętajmy, że każdy turniej jest dla niej czymś nowym. Z drugiej strony, gdyby nie ta kostka, to wyglądałoby to inaczej.

    Machovsky przypomina, że w Toronto zabrakło rytmu i pewności siebie. Po kilku dniach przygotowań wiele udało się poprawić. – Maja jest przygotowana na Cincinnati, ale nie wiemy, co się stanie. Powtórzę raz jeszcze, że trening, to nie to samo, co mecz. Ona musi jednak grać, próbować, a z czasem ten rytm wróci – kwituje Machovsky, ale nadzieja, że mecz z Bucsą będzie inny od tego z Gibson jednak jest.
    Mężczyzna w okularach i zielonej czapce z daszkiem obejmuje młodą kobietę ubraną w sportową bluzę z logo Lacoste i naszywkami sponsorów, oboje uśmiechają się do aparatu.

    Trener Jaroslav Machovsky i Maja ChwalińskaAdam Burakowski East News
    Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Iga Świątek pokonała w finale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Toronto Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i pierwszy raz od 11 miesięcy mogła cieszyć się z końcowego zwycięstwa. – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało – przyznała Polka podczas konferencji prasowej.
    Iga Świątek po triumfie w Toronto 2026
    screen z: https://twitter.com/Weesesports/status/2088114576189514004

    To bez wątpienia był turniej Igi Świątek. Polka na nieco ponad tydzień od rozpoczęcia wielkoszlemowego US Open (początek 23 sierpnia) ewidentnie wróciła do wysokiej formy. W Toronto, gdzie dotąd jeszcze nigdy nie wygrała, w pokonanym polu – poza Rybakiną – zostawiła m.in. dwie zawodniczki z Ukrainy: Elinę Switolinę oraz Martę Kostiuk. Pierwszej z nich zrewanżowała się więc za porażkę w tegorocznym półfinale w Rzymie, a także w ćwierćfinale Indian Wells, a drugiej za przegraną w 1/8 finału w Roland Garros 2026.

    Zobacz wideo Alan Ważny o eliminacjach Enea Poznań Open 2026: Zagrałem bardziej agresywnie
    Świątek po sukcesie w Toronto: “Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa”

    25-latka rywalizacją w Toronto wróciła z naprawdę dalekiej, tegorocznej podróży, która nie była prostą drogą. Dość powiedzieć, że przed turniejem w Kanadzie Świątek we wspomnianym Rzymie osiągnęła swój najlepszy wynik w sezonie 2026, a był nim awans do półfinału.

    – Tytuł zdobyty w Toronto oznacza dla mnie bardzo wiele. Nie mam słów, ponieważ ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa – tymi słowami Iga Świątek rozpoczęła konferencję prasową po finale.

    Polka była zdecydowanie lepsza od wiceliderki rankingu WTA. Nie pozwoliła Jelenie Rybakinie na wiele, sama popełniając marginalną liczbę błędów. Raszynianka zagrała przeciwko reprezentantce Kazachstanu o wiele skuteczniej niż podczas tegorocznego Australian Open, w którym przegrała w ćwierćfinale 5:7, 1:6.

    – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało. Czasami w trakcie sezonu bywałam niecierpliwa. Szukałam wygranej za wszelką cenę, podczas gdy moja gra nie była jeszcze na to gotowa. Dlatego cieszę się, że ostatecznie skupiłam się po prostu na ciężkiej pracy i rozwoju, bo to jest najważniejsze. W obecnym sezonie było to absolutnie konieczne – przyznała Iga Świątek.

    – W tym tygodniu w mojej grze wszystko wreszcie zaskoczyło – zarówno pod względem tenisowym, fizycznym, jak i mentalnym. Zdecydowanie był to mój najlepszy tydzień w tym sezonie – dodała.

    Polska tenisistka podczas konferencji prasowej zwróciła uwagę, że pierwszy raz poczuła gniew już po zakończeniu rywalizacji. Co spowodowało taką reakcję?

    Zobacz też: Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Rybakina w finale w Toronto

    – Cóż, te wszystkie rzeczy, o których wspomniałam w przemowie. Po prostu niesprawiedliwe ocenianie, a czasem po prostu hejt i osądzanie przez ludzi – powiedziała Świątek.

    – Ale dobrze jest skupić się na tym, jak stworzyć dla siebie przestrzeń, by koncentrować się wyłącznie na sobie. Nie jest to łatwe. Jednak najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej. W trakcie całego procesu byłam bardzo skupiona na rozwoju i robieniu postępów – podkreśliła. – To samo stało się po Wimbledonie, kiedy zaczęłam trenować na kortach twardych. Więc na pewno czuję, że ciężko przepracowałam ten czas mimo całego tego szumu – niepotrzebnego szumu, i to właśnie budzi we mnie złość. Bo tak nie powinno być i wcale nie musi tak być – dodała.

    – O jaki szum chodzi? Gdybyś był Polakiem, tobyś wiedział – przyznała z uśmiechem.

    Po zdobyciu decydującego o wygranej punktu Iga Świątek spojrzała na swój sztab, a następnie wskazała na głowę. Dlaczego?

    – Byłam naprawdę mocno nakręcona. Zachowałam zimną krew do samego końca, mimo że w trakcie turnieju zdarzały się momenty, kiedy traciłam swój poziom gry albo pojawiały się małe wątpliwości.

    – W dzisiejszym finale byłam pewna tego, co mam robić i jak wykorzystać swoje atuty. Przez cały tydzień czułam, że moja głowa jest na właściwym miejscu. Dobrze reagowałam na pozytywne rzeczy, ale też na wyzwania. Potrafiłam rozwiązywać problemy praktycznie w każdym meczu. To dało mi ogromną pewność siebie. Dlatego właśnie wskazałam na głowę – zaznaczyła triumfatorka turnieju w Toronto.

  • Takiej Igi dawno nie widzieliśmy. Nagranie trafiło do sieci. Trwa tylko 7 sekund

    Takiej Igi dawno nie widzieliśmy. Nagranie trafiło do sieci. Trwa tylko 7 sekund

    Iga Świątek zameldowała się w Cincinnati niespełna dobę po triumfie w Toronto. Do sieci trafiło już nagranie z lotniska. Na amerykańskiej ziemi Polka bronić będzie tytułu wywalczonego przed rokiem. Jeśli chce zachować szanse na szósty udział z rzędu w WTA Finals, nie może sobie pozwolić na potknięcie. Forma zademonstrowana przez nią w Kanadzie pozwala wierzyć w kolejny tytuł.

    Iga ŚwiątekAA/ABACA

    Na turniejowy triumf Iga Świątek czekała długich 11 miesięcy. Dopięła swego w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu. W finale imprezy WTA 1000 w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3.

    Na kanadyjskiej ziemi Polka zademonstrowała znakomitą formę. Rywalkom oddała w sumie tylko dwa sety. W żadnym spotkaniu nie przegrała w ostatniej partii więcej niż trzy gemy. Zamyka to dywagacje na temat jej kryzysu mentalnego w decydujących momentach rywalizacji.

    Tomasz Lis wywołał zamieszanie po finale Świątek. Nie mógł się powstrzymać

    Iga Świątek już w Cincinnati. Pora na obronę tytułu sprzed roku. Na horyzoncie WTA Finals

    – Chcę zadedykować ten tytuł każdemu, kto mierzy się z niesprawiedliwym osądem i hejtem. Po prostu nie przestawajcie walczyć i się rozwijać. Skupcie się na sobie. To wy wiecie, co jest dla was najlepsze. Zawsze pamiętajcie o tym, co jest przed wami i co może okazać się możliwe – oznajmiła Raszynianka tuż po zwycięskim finale z Rybakiną.

    Niespełna dobę później pojawiła się w Cincinnati. W sieci krąży już krótkie wideo zarejestrowane na lotnisku. Polka na filmie promienieje – z szerokim uśmiechem pozdrawia osobę, która ją nagrywa. Tak zrelaksowanej Igi nie widzieliśmy od wielu miesięcy.

    Triumf w Toronto wyraźnie jej posłużył. Entuzjazm budzi też tenis, który w ostatnich dniach prezentowała. To była najlepsza wersja tenisistki, która dwukrotnie wdrapała się na sam szczyt światowego rankingu.

    Świątek kontynuuje znakomitą passę na kontynencie północnoamerykańskim. Do tej pory rozegrała w tym rejonie świata osiem singlowych finałów i za każdym razem schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Przegrała w nich tylko jednego seta.

    W Cincinnati przystąpi do obrony tytułu sprzed roku. Turniej główny trwa już od czwartku. Raszynianka w I rundzie ma wolny los i do rywalizacji dołączy w niedzielę. Jej rywalką będzie kolumbijska kwalifikantka Emiliana Arango (95. WTA), która odprawiła z kwitkiem grającą z dziką kartą Venus Williams.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czapce i stroju trzyma rakietę tenisową na korcie podczas meczu.

    Iga Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę i zaciskająca pięść w geście triumfu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Tenisistka w szarej koszulce i czapce, z rakietą tenisową w ręku, wyraża frustrację w czasie meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekMark J. TerrillEast News

    Gael Monfils – Rinky Hijikata. Skrót meczu.

  • Nawrocki zabrał głos po wygranym turnieju Igi Świątek

    Nawrocki zabrał głos po wygranym turnieju Igi Świątek

    Iga Świątek okazała się najlepsza w turnieju WTA 1000 w Toronto. Reprezentantka Polski pokonała 6:2, 6:3 Kazaszkę Jelenę Rybakinę. Świątek otrzymuje mnóstwo gratulacji, także od najważniejszych polityków w naszym kraju. “Dziękuję za sportowe emocje i dumę, którą Iga daje Polsce i Polakom” – pisze prezydent RP Karol Nawrocki w mediach społecznościowych.
    Karol Nawrocki
    Fot. Robert Kowalewski /

    Iga Świątek wygrała swój pierwszy turniej w tym sezonie. Polka okazała się najlepsza w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto, gdzie pokonała w finale 6:2, 6:3 Kazaszkę Jelenę Rybakinę. Dzięki temu Świątek zanotowała awans w rankingu WTA z ósmego na piąte miejsce. To był jednocześnie 26. wygrany turniej przez Świątek w karierze. “Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem” – napisała Świątek w mediach społecznościowych, odpowiadając w ten sposób na krytykę, jaką otrzymywała w ostatnich miesiącach.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Nawrocki pogratulował Świątek zwycięstwa. “Dziękuję za sportowe emocje”

    Świątek otrzymuje sporo pochwał z całego świata po wygraniu turnieju w Toronto. Gratulacje spłynęły także od prezydenta RP. “Wielkie gratulacje dla Igi Świątek! Wspaniałe zwycięstwo i triumf na kanadyjskich kortach! Dziękuję za sportowe emocje i dumę, którą Iga daje Polsce i Polakom. Brawo” – napisał Karol Nawrocki na portalu X.

    “Iga Świątek: “Chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być”. Te słowa ważą więcej, niż sam tytuł. Brawo Iga” – to z kolei treść wpisu od premiera RP Donalda Tuska.
    Świątek mówi o szumie wokół jej osoby. “Gdybyś był Polakiem, to byś wiedział”

    Świątek przyznaje wprost, że ten sezon jest dla niej wyjątkowo wyboisty. – Nie mam słów, bo ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Czasami w trakcie sezonu bywałam niecierpliwa. Szukałam wygranej za wszelką cenę, podczas gdy moja gra nie była jeszcze na to gotowa. W tym tygodniu w mojej grze wszystko wreszcie zaskoczyło – mówiła Świątek na konferencji prasowej po finale.

    Zobacz też: Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    – Czuję, że ciężko przepracowałam ten czas mimo całego tego szumu – niepotrzebnego szumu, i to właśnie budzi we mnie złość. Bo tak nie powinno być i wcale nie musi tak być. O jaki szum chodzi? Gdybyś był Polakiem, to byś wiedział. Najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej – dodała nasza tenisistka.

    Teraz Świątek przenosi się do Cincinnati, gdzie zagra w kolejnym turnieju WTA 1000. Polka zacznie rywalizację od drugiej rundy, gdzie trafi na lepszą zawodniczkę z pary Venus Williams – Emiliana Arango.