Category: Robert Lewandowski

  • “Niesamowita noc w Europie! Wojciech Szczęsny oszołomił świat rekordowym występem w Lidze Mistrzów – jego heroiczne interwencje przejdą do historii!”

    “Niesamowita noc w Europie! Wojciech Szczęsny oszołomił świat rekordowym występem w Lidze Mistrzów – jego heroiczne interwencje przejdą do historii!”

     

    “Niesamowita noc w Europie! Wojciech Szczęsny oszołomił świat rekordowym występem w Lidze Mistrzów – jego heroiczne interwencje przejdą do historii!”

    Gdy światła były najjaśniejsze, a presja sięgnęła zenitu, Wojciech Szczęsny dostarczył prawdziwy popis bramkarskiego kunsztu. Polski golkiper, teraz broniący barw Barcelony, zapisał się w historii Ligi Mistrzów występem, który wprawił w osłupienie kibiców, ekspertów i nawet jego rywali. W meczu przeciwko Benfice Szczęsny nie tylko zachował czyste konto – stworzył defensywne arcydzieło, o którym będzie się mówić przez lata.

     

    Mur nie do przejścia

     

    Mecz z Benficą miał być dla Barcelony trudnym testem. Portugalski gigant, znany ze swojego ofensywnego stylu gry, od pierwszej minuty naciskał, tworząc kolejne sytuacje pod bramką Blaugrany. Już na samym początku stało się jasne, że Szczęsny będzie miał pełne ręce roboty.

     

    Ale to, co wydarzyło się potem, było czymś absolutnie niezwykłym. Dzięki refleksom ostrym jak brzytwa i niesamowitej umiejętności przewidywania ruchów rywali, Szczęsny popisał się aż ośmioma interwencjami – nowym rekordem wśród bramkarzy Barcelony w Lidze Mistrzów pod względem liczby obronionych strzałów bez straty gola. Benfica próbowała wszystkiego – strzałów z bliska, uderzeń w samo okienko, potężnych bomb zza pola karnego – ale każda próba kończyła się tak samo: Szczęsny był na posterunku.

     

    Jego kocia zwinność, niezwykła pewność siebie i błyskawiczne reakcje sprawiły, że mecz zamienił się w indywidualny pokaz bramkarskiego geniuszu. Każda kolejna obrona wprawiała stadion w osłupienie, doprowadzając napastników Benfiki do frustracji i zachwycając kibiców Barcelony.

     

    Eksperci zgodni: “Jedno z najlepszych bramkarskich wystąpień w historii”

     

    Po końcowym gwizdku piłkarski świat eksplodował falą zachwytu nad niesamowitym osiągnięciem Szczęsnego. Byli piłkarze, analitycy i komentatorzy mówili jednym głosem – to był występ godny zapisania w annałach futbolu.

     

    „To jest prawdziwa klasa światowa” – powiedział jeden z ekspertów Ligi Mistrzów. „Szczęsny nie był dziś po prostu dobry – był nie do pokonania.”

     

    Nawet kibice rywali musieli oddać mu szacunek. Media społecznościowe zalała fala komentarzy, w których wielu określało jego mecz jako jeden z najlepszych indywidualnych występów bramkarza w ostatnich latach Ligi Mistrzów.

     

    Szczęsny w drodze po wielki powrót?

     

    Przez lata Szczęsny był szanowanym, ale czasami niedocenianym bramkarzem. Od początków w Arsenalu, przez lata spędzone w Juventusie, przeżywał wzloty i upadki. Jednak ten występ może całkowicie odmienić sposób, w jaki jest postrzegany w gronie najlepszych golkiperów swojego pokolenia.

     

    Pod nieobecność Marca-André ter Stegena Szczęsny dostał szansę na udowodnienie swojej wartości w Barcelonie – i wykorzystał ją w stu procentach. Jego heroiczne interwencje w meczu z Benficą nie tylko dały jego drużynie bezcenne zwycięstwo, ale także wysłały jasny komunikat: Szczęsny wciąż jest w topowej formie i gotowy na wielkie wyzwania.

     

    Co dalej dla nowej gwiazdy Barcelony?

     

    Po tym rekordowym występie zapisanym w historii Ligi Mistrzów oczy całego piłkarskiego świata będą zwrócone na Szczęsnego w kolejnych meczach. Czy utrzyma ten poziom? Czy wywalczy miejsce jako pierwszy bramkarz Barcelony na stałe?

     

    Jedno jest pewne – po tej niezapomnianej nocy nikt już nie zlekceważy Wojciecha Szczęsnego.

     

    Kibice Barcelony znaleźli nowego bohatera, a piłkarski świat był świadkiem bramkarskiego arcydzieła, które przejdzie do legendy.

     

  • Liga Mistrzów: grająca w “10” Barcelona wygrała na wyjeździe z Benfiką. Fenomenalny mecz Wojciecha Szczęsnego! [WIDEO]

    Liga Mistrzów: grająca w “10” Barcelona wygrała na wyjeździe z Benfiką. Fenomenalny mecz Wojciecha Szczęsnego! [WIDEO]

    Liga Mistrzów: grająca w “10” Barcelona wygrała na wyjeździe z Benfiką. Fenomenalny mecz Wojciecha Szczęsnego! [WIDEO]

    Wojciech Szczęsny superstar! Były reprezentant Polski zanotował kapitalny występ, a FC Barcelona w dużym stopniu dzięki niemu pokonała na wyjeździe SL Benfica 1:0 i zrobiła olbrzymi krok w kierunku awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Od 22. minuty Blaugrana musiała radzić sobie w “10”, po czerwonej kartce dla Pau Cubarsiego.

     

    JAK ZAGRAŁ WOJCIECH SZCZĘSNY?

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    To był zdecydowanie najlepszy występ byłego reprezentanta Polski w barwach Barcelony. 34-latek w imponującym stylu zatrzymywał próby między innymi Orkuna Kokcu, Fredrika Aursnesa czy Vangelisa Pavlidisa. Znakomitą interwencją popisał się zwłaszcza w 43. minucie, gdy z pięciu metrów obronił strzał Kerema Akturkoglu, a w doliczonym czasie gry potężne uderzenie zza pola karnego Renato Sanchesa. Zanotował już ósme czyste konto, natomiast Blaugrana nie przegrała żadnego z czternastu meczów, w których między słupkami zespołu z Katalonii stawał nasz rodak.

     

    TAK PADŁ GOL:

     

    61′ (0:1) Ekipa Hansiego Flicka dość niespodziewanie wyszła na prowadzenie. Wszystko zaczęło się od złego podania Antonio Silvy. Z prezentu skorzystał Raphinha, który płaskim strzałem zza pola karnego w kierunku prawego słupka zaskoczył Anatolija Trubina.

     

    KLUCZOWY MOMENT MECZU:

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897384714111172945

    22′ Przyjezdni przez ponad godzinę gry musieli radzić sobie w “dziesiątkę”. Wychodzącego na czystą pozycję Vangelisa Pavlidisa nieprzepisowo zatrzymywał tuż przed “szesnastką” Pau Cubarsi i główny arbiter zawodów pokazał młodemu obrońcy bezpośrednią czerwoną kartkę!

    PODSUMOWANIE:

    Barcelona – dzięki wygranej na wyjeździe (1:0) – zrobiła olbrzymi krok w kierunku awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Rewanżowe starcie zaplanowano na 11 marca. Jeżeli Blaugrana upora się z Benfiką, w następnej rundzie zagra z Borussią Dortmund bądź Lille OSC. Pierwsza konfrontacja tych drużyn zakończyła się remisem 1:1 na Signal Iduna Park.

  • Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niewiele ponad miesiąc minął, by mecz Benfiki z Barceloną nie kojarzył nam się z koszmarnymi błędami, a wspaniałymi interwencjami Wojciecha Szczęsnego. O ile w styczniowym spotkaniu fazy ligowej Polak mógł zostać uznany za antybohatera, o tyle w środę był bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem meczu. To przede wszystkim dzięki niemu drużyna Hansiego Flicka wygrała w Lizbonie 1:0. – To był jeden z najlepszych występów w jego karierze klubowej – powiedział Tomasz Ćwiąkała.

     

    43 – tyle dni minęło od styczniowego meczu Benfiki z Barceloną (4:5) w Lidze Mistrzów. Chociaż jak na europejskie puchary to czasu wyjątkowo mało, to w środowy wieczór obejrzeliśmy zupełnie inny mecz. Mecz, który miał też zupełnie innego bohatera.

     

    Wojciech Szczęsny, który o styczniowym meczu w fazie ligowej na pewno chciał jak najszybciej zapomnieć, tym razem bronił jak w transie. Momentami można było odnieść wrażenie, że Polak obiecał sobie, że tym razem w Lizbonie za żadne skarby gola nie puści. W skrócie: Szczęsny bronił tak, że momentami mogliśmy tylko przecierać oczy ze zdumienia.

     

    Tym razem z dwójki Polaków mówić będziemy tylko o nim. Robert Lewandowski, który w 14. minucie zmarnował doskonałą okazję, nie miał więcej okazji, by błyszczeć. Zadanie miał wyjątkowo trudne, bo od 22. minuty Barcelona grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Pau Cubarsiego. To zwiększyło szanse Benfiki, ale nic z tego nie zrobił sobie Szczęsny, który zagrał zdecydowanie najlepszy mecz, odkąd został zawodnikiem Barcelony.

     

    Połowa inna o 180 stopni

     

    Przypomnijmy, pierwsza połowa styczniowego meczu była dla Szczęsnego koszmarem. Pierwszego z czterech goli Polak puścił już w 2. minucie, ale to był tylko początek dramatu. 20 minut później Szczęsny niezdarnie wyszedł poza pole karne, staranował Alejandro Balde, a piłkę do pustej bramki wbił mu Vangelis Pavlidis. Jeszcze przed przerwą Polak w polu karnym sfaulował Kerema Akturkoglu, a chwilę później Pavlidis kompletował hat-trick.

     

    Mimo że końcówce spotkania Szczęsny miał kluczową interwencję, kiedy w sytuacji sam na sam odbił strzał Angela Di Marii, hiszpańskie media nie zostawiły na nim suchej nitki. Dziennikarze wróżyli nawet, że po takim występie Polak nie podniesie się z ławki rezerwowych do końca sezonu. Ale Flick wierzył w Szczęsnego i dziś zbiera tego owoce.

     

    W środę Szczęsny zagrał mecz o 180 stopni inny niż w tamten styczniowy wieczór. Jeśli wtedy mimo interwencji z końcówki uznano go za antybohatera Barcelony, to w środę bez wątpienia był jej MVP. Znów do przerwy Polak mógł puścić co najmniej trzy gole, ale tym razem bronił jak w transie i nie puścił żadnego.

     

    Wybitną formę Szczęsny zasygnalizował już w 17. sekundzie, kiedy doskonale odbił strzał Akturkoglu z pola karnego. W 14. minucie polski bramkarz świetnie interweniował po strzale Andreasa Schjelderupa sprzed pola karnego. Chociaż, jak się okazało, Norweg był na spalonym, to Szczęsny tylko zwiększył pewność siebie.

     

    W 25. minucie Polaka pokonać próbował Orkun Kokcu, ale i jego uderzenie z rzutu wolnego zostało odbite. Tuż przed przerwą, w 43. minucie, Szczęsny wzniósł się na wyżyny, kiedy obronił strzał głową Akturkoglu z sześciu metrów.

     

    Ale pierwsza połowa w wykonaniu Szczęsnego to nie tylko efektowne interwencje. To też popis pewności siebie i spokoju, których Polakowi przy poprzedniej wizycie w Lizbonie brakowało. W 21. minucie Szczęsny wyszedł poza pole karne i nie taranując żadnego z kolegów, pewnie wykopał piłkę z dala od własnej bramki. 12 minut później Szczęsny skorzystał ze złego przyjęcia piłki w wykonaniu Schjelderupa, dobrze wyczuł odległość i czas i pewnie rzucił się pod nogi Norwega, wyłapując piłkę.

     

    Najlepszy występ Szczęsnego w Barcelonie

    Druga połowa zaczęła się dokładnie tak, jak skończyła się pierwsza: od ataków Benfiki i interwencji Szczęsnego. W 47. minucie Polak zatrzymał strzał sprzed pola karnego w wykonaniu Kokcu. Mimo że pozornie było to uderzenie niegroźne, to interwencję naszemu bramkarzowi utrudnił nieco rykoszet od Ronalda Araujo.

     

    Cztery minuty później Szczęsny błysnął raz jeszcze. Polak najpierw odbił uderzenie Fredrika Aursnesa z pole karnego, a sekundy później dźgnął piłkę czubkiem buta przed nadbiegającym na dobitkę Pavlidisem. Po tej sytuacji Grek tylko złapał się za głowę, nie mogąc uwierzyć w formę Szczęsnego.

     

    W 77. minucie za głowę łapał się też Akturkoglu, który oddał kolejny celny strzał z pola karnego, ale kolejny raz piłka wylądowała w rękach Szczęsnego. Polak miał dzień absolutnie perfekcyjny, bo sprzyjało mu też szczęście.

     

    Niespełna 10 minut przed końcem meczu Szczęsny faulował w polu karnym Andreę Belottiego. I kiedy wydawało się, że polski bramkarz znów spowodował rzut karny dla Benfiki, okazało się, że chwilę przed przewinieniem zawodnik gospodarzy był na spalonym. 

    Jakby tego było mało, w doliczonym czasie Szczęsny odbił jeszcze strzał z dystansu Renato Sanchesa. – To był występ totalny. Jeden z najlepszych w karierze klubowej Szczęsnego. Niesamowitego bramkarza miała dzisiaj Barcelona. Fenomenalnego – podsumował komentujący spotkanie w Canal+ Tomasz Ćwiąkała.

    Statystyczny portal sofascore.com naliczył Szczęsnemu osiem interwencji i ocenę 9,3, uznając go za bezapelacyjnie najlepszego zawodnika meczu. To tylko krótka zapowiedź pochwał, jakie Polak na pewno otrzyma w najbliższych godzinach. Bo bez niego nie tylko to spotkanie, ale i cały dwumecz mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

  • Wieczór cudów w Lizbonie. Szczęsny bohaterem Barcelony, sensacja w hicie

    Wieczór cudów w Lizbonie. Szczęsny bohaterem Barcelony, sensacja w hicie

    Wieczór cudów w Lizbonie. Szczęsny bohaterem Barcelony, sensacja w hicie

    W 22. minucie meczu na Estadio da Luz w pamięci piłkarzy Barcy z pewnością odżyły koszmary z Monaco. Z boiska wyrzucony został Pau Cubarsi, a “Duma Katalonii” musiała radzić sobie w dziesiątkę. Od tamtej pory Wojciech Szczęsny wcielił się w rolę superbohatera i z nieprawdopodobnym poświęceniem popisywał się kolejnymi paradami. Choć wydawało się to niemożliwe, po bramce Raphinhi podopieczni Flicka wygrali 1:0 i mają powody do świętowania.

     

    Poprzednie spotkanie w Lizbonie zakończyło się zwycięstwem Barcelony 5:4 po iście szalonej rywalizacji. Mając to w pamięci, kibice liczyli, że w środowy wieczór, tyle że na etapie 1/8 finału znów zobaczą wiele bramek. Już pierwsze minuty spotkania zwiastowały, że istotnie tak może być.

     

    Szalony początek starcia w Lizbonie. 22. minuta przyniosła koszmar Barcelony

     

    W 1. minucie jedynie kapitalna interwencja Wojciecha Szczęsnego uchroniła “Dumę Katalonii” od błyskawicznej straty gola. Defensorzy wyraźnie wyszli na boisko zdekoncentrowani, co starali się wykorzystać gracze “Orłów”. W odpowiedzi na próbę Akturkoglu Dani Olmo uderzył z dystansu, ale tuż obok bramki. W 13. minucie dwiema kapitalnymi interwencjami popisał się Trubin. Hansi Flick przecierał oczy z niedowierzaniem, jakim cudem jego podopieczni nie trafili na 1:0. Najpierw próbował Olmo, a potem Lewandowski.

     

    W 22. minucie odżyły wspomnienia z rywalizacji w 1. rundzie fazy ligowej przeciwko AS Monaco. Pavlidis przedarł się przez defensywę Barcy, ale został sfaulowany przez Pau Cubarsiego. A jako że ten był ostatnim defensorem, sędzia nie miał wyjścia i wyrzucił go z boiska. Szczęsny obronił strzał z wolnego, jaki posłał niemal prosto w niego Kokcu.

     

    Mimo gry w przewadze Benfica nie była w stanie w 1. połowie wykorzystać swoich okazji. Barca potrafiła się odgryzać, co jasno pokazuje, że wyciągnęła wnioski z porażki w Monaco. W 43. minucie w rolę ratownika znów wcielił się Szczęsny. Tym razem z bliskiej odległości wybronił strzał Akturkoglu. Kilka minut później z grymasem bólu na murawę po brutalnym ataku padł Inigo Martinez. Wejście było na tyle ostre, że ucierpiały aż ochraniacze stopera. Felix Zwayer “wycenił” przewinienie Barreiro “zaledwie” na żółtą kartkę.

     

    Cud na Estadio da Luz. Szczęsny bohaterem, Raphinha dał cenne zwycięstwo

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897384714111172945

     

    Szczęsny zdawał sobie sprawę, że to w dużej mierze od jego postawy zależą losy spotkania na Estadio da Luz. Za każdym razem kiedy tylko pachniało golem dla Benfiki, stawał na wysokości zadania i świetnie interweniował. A w 61. minucie zadziały się cuda.

     

    Raphinha wykorzystał błąd defensywy Benfiki, odebrał futbolówkę i pomknął na bramkę. Posłał uderzenie z dystansu z nadzieją, że piłka zatrzepocze w siatce. I tak też się stało. Grająca w dziesiątkę Barcelona trafiła na 1:0 i na dobrą sprawę miała wymarzony wynik w Lizbonie. Minuty mijały, Szczęsny popisywał się kolejnymi interwencjami, a Benfica coraz bardziej się spieszyła.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    Na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu sędzia zagwizdał, wskazując na jedenasty metr po tym, jak Polak sfaulował Andreę Belottiego. “Azulgranę” uratował w tej sytuacji spalony. Rzut karny został odwołany. Jak w transie bronił na Estadio da Luz Szczęsny, który raz jeszcze popisał się świetną interwencją w doliczonym czasie gry. Tym razem wygrał pojedynek z Renato Sanchesem.

     

    Wydawało się to niemożliwe, ale “Blaugrana” grajaca od 22. minuty w dziesiątkę wywiozła z Lizbony zwycięstwo i przed rewanżem z Benfiką jest w komfortowej sytuacji. 

  • Szczęsny absolutnym bohaterem Barcelony! Niebywały mecz w Lidze Mistrzów

    Szczęsny absolutnym bohaterem Barcelony! Niebywały mecz w Lidze Mistrzów

    Szczęsny absolutnym bohaterem Barcelony! Niebywały mecz w Lidze Mistrzów

    Spotkanie na Estadio Da Luz nie układało się od początku po myśli Barcelony. Jeden z ważniejszych piłkarzy dostał czerwoną kartkę, a Wojciech Szczęsny dwoił się i troił, by zatrzymać próby piłkarzy Benfiki. Robert Lewandowski wyglądał jak ciało obce. Wiele wskazywało na to, że mecz skończy się bezbramkowym remisem. Wtem pojawił się Raphinha, a po chwili Hansi Flick zaczął biegać przy linii bocznej.

     

    To była 17. sekunda hitowego meczu na Estadio Da Luz. Benfica ruszyła na Barcelonę od samego początku. Kerem Akturkoglu oddał pierwszy celny strzał na bramkę Barcelony, ale Wojciech Szczęsny błysnął skuteczną interwencją. To był pierwszy z wielu momentów tego spotkania, które od początku miało toczyć się na wysokiej intensywności. I faktycznie tak było.

     

    Oba zespoły grały już ze sobą w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Wtedy Barcelona wygrała 5:4, a decydującą bramkę zdobył Raphinha po kontrataku. Robert Lewandowski strzelił dwa gole z rzutów karnych, a Szczęsny świetnie zareagował przy strzale Angela Di Marii w drugiej połowie.

     

    Cubarsi popsuł plany Barcelony. Szczęsny bohaterem w zespole Flicka

     

    Na bohatera pierwszej połowy po stronie Barcelony wyrósł Szczęsny. Sytuacja z 17. sekundy była jedną z wielu, gdzie Polak musiał się wykazać. Szczęsny świetnie reagował przy strzałach Andreasa Schjelderupa, Orkuna Kokcu czy Kerema Akturkoglu. Szczęsnego wywindowały też okoliczności, bo od 22. minuty Barcelona grała w osłabieniu.

     

    Wtedy czerwoną kartkę obejrzał Pau Cubarsi za faul na Vangelisie Pavlidisie przed polem karnym Barcy. W tej sytuacji napastnik Benfiki mógł wyjść do sytuacji sam na sam ze Szczęsnym. Po tej sytuacji Hansi Flick poświęcił Daniego Olmo i wprowadził Ronalda Araujo. W sieci pojawiały się głosy, że może lepszym rozwiązaniem byłoby zmienienie Lewandowskiego, a Olmo mógłby występować jako fałszywa “dziewiątka”.

     

    A co można powiedzieć o występie Lewandowskiego po 45 minutach? Tak naprawdę jedyna okazja pojawiła się w trzynastej minucie, gdy potrójną interwencją popisał się Anatolij Trubin. Najpierw bramkarz Benfiki obronił strzał Olmo, potem osłonił ciałem bramkę przy dobitce Lewandowskiego, a także dobrze zareagował po sytuacyjnym strzale Lamine’a Yamala.

     

    Po pierwszej połowie Benfika miała więcej sytuacji bramkowych, ale to Barcelona oddała więcej celnych strzałów.

     

    Raphinha bohaterem Barcelony po przerwie. Ależ on jest niesamowity

     

    Po przerwie Szczęsny znów musiał się kilka razy wykazać. Polak piąstkował piłkę po rzucie rożnym i łapał piłkę po strzałach Orkuna Kokcu i Fredrika Aursnesa. W 56. minucie Flick podjął ważną decyzję i zmienił Yamala. W jego miejsce wszedł Ferran Torres. Sześć minut później Barcelona wyszła na prowadzenie i kompletnie zaskoczyła Benfikę.

     

    Antonio Silva popełnił błąd w rozegraniu, z którego skrzętnie skorzystał Raphinha. Brazylijczyk przejął piłkę i uderzył sprzed pola karnego. Piłka leciała na tyle precyzyjnie, że Trubin nie zdołał jej sparować poza linię.

     

    Szczęsny dobrze reagował w każdej sytuacji, a przy jednym ze strzałów Aursnesa Polak skwitował swoją interwencję szerokim uśmiechem. Mniej okazji do uśmiechu miał Lewandowski, który toczył pojedynki fizyczne z Aursnesem i Nicolasem Otamendim. Lewandowski nie oddał żadnego strzału w drugiej połowie na bramkę Trubina.

     

    W 79. minucie Lewandowski zszedł z boiska, a Barcelona skupiła się na obronie wyniku. Cztery minuty później Szczęsny faulował Andreę Belottiego we własnym polu karnym, ale uratował go fakt, że napastnik Benfiki był wcześniej na spalonym. Szczęsny uratował Barcelonę w samej końcówce, broniąc strzał z dystansu. Barcelona wygrała 1:0 z Benfiką i tym samym przystąpi do drugiego meczu z zaliczką.

     

    Rewanżowe spotkanie między Barceloną a Benfiką odbędzie się we wtorek o godz. 18:45. W weekend Barcelona zagra u siebie z Osasuną, natomiast Benfica będzierywalizować z CD Nacional. 

     

  • Wojciech Szczęsny absolutnym bohaterem w LM! Decydująca 61. minuta

    Wojciech Szczęsny absolutnym bohaterem w LM! Decydująca 61. minuta

    Wojciech Szczęsny absolutnym bohaterem w LM! Decydująca 61. minuta

    FC Barcelona cierpiała i drżała o wynik meczu, ale spokój zachowywał Wojciech Szczęsny. Benfica nie wykorzystała gry w przewadze jednego zawodnika i nie pokonała polskiego bramkarza, który został bohaterem. Drugim był Raphinha, autor złotego gola. Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:1, ale działo się naprawdę wiele.

     

    Kiedy w styczniu obie drużyny stanęły naprzeciw siebie, piłkarski świat był świadkiem prawdziwego festiwalu bramek. Barcelona triumfowała wówczas 5:4. Nowy format Ligi Mistrzów ma jednak to do siebie, że pozwala się w fazie pucharowej zmierzyć zespołom, które nie tak dawno rywalizowały. Benfica musiała przejść przez fazę play-off i wyeliminowała AS Monaco. Barca dzięki świetnym wynikom w pierwszej fazie mogła się tej rywalizacji tylko przyglądać, bo do gry miała wrócić w 1/8 finału.

     

    Hansi Flick, szkoleniowiec Barcelony, ma szczególne wspomnienia związane z boiskiem Benfiki, gdzie świętował triumf w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium. Robert Lewandowski wpisywał się tu na listę strzelców i oczywiście nie mogło go zabraknąć w składzie gości, podobnie jak Wojciecha Szczęsnego, który wygrał rywalizację w bramce.

     

    Spotkanie rozpoczęło się z wysokiego C, gdy już w pierwszej minucie Szczęsny musiał popisać się kapitalną interwencją po strzale Kerema Aktürkoğlu. Benfica ruszyła do ataku z pełną determinacją, a Barcelona starała się opanować sytuację.

     

    Kluczowa sytuacja — czerwona kartka, a Barcelona w osłabieniu

     

    Już w 12. minucie Blaugrana była o włos od zdobycia gola, lecz Anatolij Trubin w niesamowity sposób bronił strzały piłkarzy Barcelony z bliskiej odległości. Kluczowy moment spotkania nastąpił w 22. minucie, gdy Pau Cubarsí otrzymał czerwoną kartkę za faul, który uniemożliwił rywalowi wyjście sam na sam z bramkarzem. Osłabiona Barcelona musiała zmienić taktykę i w 27. minucie na boisku pojawił się Ronald Araujo, zastępując Daniego Olmo. Benfica natychmiast wykorzystała przewagę, przejmując inicjatywę i ostrzeliwała bramkę Szczęsnego.

     

    Pomimo gry w osłabieniu, Barcelona nie rezygnowała z prób atakowania. W 42. minucie zespół Hansiego Flicka bronił się skutecznie, a chwilę później Szczęsny popisał się kolejną świetną interwencją, ratując swój zespół po strzale głową Aktürkoğlu.

     

    W końcówce pierwszej połowy doszło do kontrowersyjnej sytuacji. W 45+3’ minucie zawodnicy Barcelony domagali się czerwonej kartki dla Antónia Silvy za faul na Yamalu, co wywołało gorące dyskusje. Ostatecznie Silva został ukarany żółtą kartką, podobnie jak Inigo Martínez i Ronald Araujo za zbyt gwałtowne reakcje.

     

    Raphinha i niezwykły obrót sytuacji

     

    Po przerwie Benfica ruszyła do ataku. Już w 47. minucie Kökcü oddał groźny strzał z dystansu, ale Szczęsny pewnie interweniował. Chwilę później Pavlidis zmarnował doskonałą okazję – po świetnym dośrodkowaniu Carrerasa znalazł się pięć metrów od bramki, lecz uderzył piłkę wysoko nad poprzeczką. Barcelona miała coraz większe problemy z odpieraniem ataków gospodarzy, a Szczęsny musiał się wykazać także w 51. minucie, kiedy z trudem obronił kąśliwe uderzenie Aursnesa.

     

    Benfica nie zwalniała tempa, ale mimo jej przewagi to Barcelona zadała decydujący cios. W 61. minucie, po szybkim kontrataku, piłka trafiła do Raphinhi, który huknął zza pola karnego, posyłając piłkę przy słupku bramki Trubina. Stadion na chwilę ucichł – Barcelona wyszła na prowadzenie.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    Szczęsny pozostawał aktywny i skuteczny w kolejnych minutach. Nie dał się pokonać Aursnesowi, a potem Aktürkoğlu. Benfica momentami zamykała Barcę na jej własnej połowie, ale bez rezultatu. Polski bramkarz doprowadzał rywali do łez. Kolejne sytuacje też nie przyniosły gola.

     

    Barcelona wygrała mecz, mimo wielu przeciwności losu i ustawiła się w świetnej sytuacji przed rewanżem. Rewanż w Katalonii odbędzie się w następny wtorek 11 marca o godzinie 18.45.

     

  • Hiszpanie nie czekali do końca meczu. Tak ocenili występ Roberta Lewandowskiego

    Hiszpanie nie czekali do końca meczu. Tak ocenili występ Roberta Lewandowskiego

     

    Hiszpanie nie czekali do końca meczu. Tak ocenili występ Roberta Lewandowskiego

    Hiszpańscy dziennikarze nie potrzebowali nawet pełnych 90 minut, by rozdać pierwsze oceny w trakcie meczu Benfiki z Barceloną. Blaugrana mogła i powinna prowadzić, ale kapitalną okazję strzelecką zmarnował Robert Lewandowski. Znacznie lepiej prezentował się Wojciech Szczęsny, którego interwencje utrzymały czyste konto Blaugrany do przerwy. Oto co piszą Hiszpanie.

     

    Pierwsze 45 minut meczu z Benficą nie przyniosło dobrego występu Roberta Lewandowskiego. Oczywiście zadanie polskiego napastnika było mocno utrudnione ze względu na to, że goście grali ponad 20 minut w osłabieniu po czerwonej kartce, ale Polak powinien zachować się lepiej w jedynej dogodnej sytuacji, w jakiej się znalazł.

     

    Ze znacznie lepszej strony pokazał się Wojciech Szczęsny. Polski bramkarz już w 20. sekundzie gry zanotował kluczową interwencję, a potem wielokrotnie ratował Barcelonę przed koniecznością gonienia wyniku. Hiszpanie już w przerwie ocenili występ obu Polaków.

     

    Tak Hiszpanie nazwali Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego

     

    Poczynania Wojciecha Szczęsnego zostały docenione przez kataloński “Sport”, który dał mu notę 8/10 i nazwał jego występ “opatrznościowym”. Gdy tylko mecz się rozpoczął, miał zimną krew, pokazał spektakularną interwencję. (…) Był wyznacznikiem” — piszą Hiszpanie. Z kolei Lewandowski zasłużył na ocenę 5/10 i nazwanie jego występu “nieobecnym”. “Po pierwszej połowie nie można było nic wyróżnić. Miał bardzo dobrą okazję, którą Trubin świetnie obronił. Poza tym nie pokazał wiele. Był odłączony od gry, nie uczestniczył w niej” — pisze “Sport”.

     

    “Polski bramkarz chciał usunąć z pamięci mecz z Benficą z fazy ligowej, w którym popełnił trzy fatalne błędy i trafił na okładki. Na razie jest kluczową postacią Barcelony, co pokazał już po 20 sekundach” — pisze “Marca”, dając Wojciechowi Szczęsnemu ocenę 9/10. Znacznie gorzej oceniony został Robert Lewandowski, który ponownie otrzymał 5/10.

     

  • Ewa Pajor znów w centrum uwagi! Jej wejście odmieniło losy Barcelony w dramatycznym meczu – WIDEO

    Ewa Pajor znów w centrum uwagi! Jej wejście odmieniło losy Barcelony w dramatycznym meczu – WIDEO

    Ewa Pajor znów w centrum uwagi! Jej wejście odmieniło losy Barcelony w dramatycznym meczu – WIDEO

    Wydawało się, że kobiecy zespół FC Barcelony po raz pierwszy w sezonie straci punkty. Katalonki przez niemal całe spotkanie z Athletikiem Bilbao nie potrafiły znaleźć drogi do siatki rywalek. Jednak kiedy na boisku pojawiła się Ewa Pajor, wszystko uległo zmianie. Polska napastniczka po raz kolejny udowodniła, że jest kluczową postacią jednej z najlepszych drużyn świata.

     

    Zmienniczka, która odwróciła losy meczu

     

    Od momentu transferu do FC Barcelony latem 2024 roku, Ewa Pajor regularnie zachwyca kibiców swoją skutecznością. Tym razem jednak mecz rozpoczęła na ławce rezerwowych, a jej drużyna przez długi czas nie potrafiła przełamać defensywy Athleticu Bilbao. Trener Jonatan Giráldez zdecydował się wprowadzić Polkę w 61. minucie, co okazało się kluczowe dla losów spotkania.

     

    Przez kolejne minuty Pajor raz po raz napędzała ataki Barcelony, ale to, co najważniejsze, wydarzyło się w samej końcówce. W 90. minucie przytomnym zgraniem obsłużyła Alexię Putellas, która wpakowała piłkę do siatki, dając Katalonkom prowadzenie. Chwilę później Vicky Lopez przypieczętowała zwycięstwo golem na 2:0.

     

    Niesamowita passa Barcelony i dominacja Pajor

     

    FC Barcelona od początku sezonu jest nie do zatrzymania. Po 16 kolejkach ligowych ma na koncie komplet zwycięstw, 74 zdobyte gole i zaledwie siedem straconych. Drużyna pewnie prowadzi w tabeli, mając aż jedenaście punktów przewagi nad drugim Realem Madryt.

     

    Ogromny udział w tych sukcesach ma właśnie Ewa Pajor. Reprezentantka Polski prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelczyń z dorobkiem 14 goli, wyprzedzając Ednę Imade o trzy trafienia. Dodatkowo Polka może pochwalić się pięcioma asystami, co czyni ją także liderką klasyfikacji kanadyjskiej.

    Decydujące starcie o trofeum na horyzoncie

     

    Przed Barceloną teraz kolejny ważny test. Już 22 stycznia Katalonki zmierzą się w półfinale Superpucharu Hiszpanii z Atletico Madryt. Zwycięstwo w tym meczu otworzy im drogę do finału, gdzie mogą zmierzyć się z Realem Madryt lub Realem Sociedad.

     

    Czy Ewa Pajor po raz kolejny odegra kluczową rolę i poprowadzi Barcelonę do kolejnego triumfu? Jedno jest pewne – polska napastniczka nie zamierza zwalniać tempa i nadal zachwyca futbolowy świat swoją skutecznością.

     

  • Było 1:1, kiedy wszedł Cash. Oto co zrobił w 86. minucie

    Było 1:1, kiedy wszedł Cash. Oto co zrobił w 86. minucie

    Było 1:1, kiedy wszedł Cash. Oto co zrobił w 86. minucie

    To już od pierwszej minuty mógł być polski mecz w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Michał Skóraś i Matty Cash rozpoczęli jednak spotkanie w roli rezerwowych i tylko przyglądali się emocjom na murawie. Nie minął kwadrans, a kibice zobaczyli już dwa gole. Przełomowa okazała się druga połowa. W niej jednym z bohaterów Aston Villi stał się Matty Cash.

     

    We wtorek 4 marca rozpoczęła się 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na placu boju pozostało już tylko 16 drużyn. Pierwszym spotkaniem było starcie Brugii z Aston Villą. Belgowie w poprzedniej fazie sprawili niemałą niespodziankę i wyeliminowali z rozgrywek Atalantę Bergamo. Anglicy, ze względu na dobre rezultaty w fazie ligowej, nie musieli występować w meczach fazy play-off. Spotkanie na stadionie imienia Jana Breydela zapowiadało się niezwykle ciekawie.

     

    Trzy gole w Brugiii. Co za emocje w LM

     

    Kibice na pierwsze emocje nie musieli czekać długo. Po upływie niecałych 150 sekund goście z Birmingham wpadli w euforię. Rzut wolny w centralnej części boiska wykonywał Youri Tielemans. Pojedynek główkowy z rywalem wygrał Tyrone Mings i zgrał piłkę na środek pola karnego. Tam jak grom z jasnego nieba pojawił się Leon Bailey i bardzo silnym, płaskim strzałem z lewej nogi pokonał Simona Mignoleta.

     

    Powtórki pokazały, że piłka po strzale jamajskiego skrzydłowego odbiła się jeszcze od murawy. Były bramkarz Liverpoolu nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Stracony gol nie podłamał jednak gospodarzy. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1896983065374671086

    Gospodarze ruszyli do ataku, a w 12. minucie w polu karnym rywali najlepiej odnalazł się wbiegający boczny obrońca. Maxim De Cuyper uderzył precyzyjnie, a piłka – podobnie jak w przypadku strzału Baileya – podskoczyła na murawie, co utrudniło interwencję Emiliano Martinezowi.

     

    W 68. minucie meczu kibice gości mogli dziękować opatrzności, że Brugia nie objęła prowadzenia. Wydawało się, że piłka po uderzeniu Hansa Vanakena nieuchronnie zmierza do siatki, ale ostatecznie minęła prawy słupek bramki Martineza. To szczęście w nieszczęściu Villi, bowiem równie dobrze do własnej siatki mógł ją skierować próbujący interweniować Mings. W piłkę jednak nie trafił. Chwilę wcześniej na murawie pojawił się Matty Cash, który zmienił Axela Disasiego.

     

    To było kolejne, ale nie jedyne ostrzeżenie, jakie Brugia wysłała rywalom w tym meczu. Jeszcze w pierwszej połowie groźny strzał oddał Chemsidne Talbi. Aston Villa odpowiedziała jedynie próbą Marco Asensio powstrzymaną przez Mignoleta

     

    Kiedy wydawało się, że bliżej zdobycia gola są gospodarze, akcję prawym skrzydłem przeprowadził Morgan Rogers. Posłał silne, dobre dośrodkowanie, które niechybnie na gola zamieniłby wbiegający na piąty metr Ollie Watkins. Wcześniej piłkę przeciął jednak stoper Brugii – Brandon Mechele. Zrobił to jednak tak bardzo niefortunnie, że wpakował ją do własnej siatki.

     

    Aston Villa poszła za ciosem. W 86. minucie Matty Cash był faulowany w polu karnym, sędzia wskazał na jedenasty metr, a Marco Asensio ustalił wynik na 3:1 dla gości. Warto dodać, że w końcówce w barwach Brugii na murawie pojawił się Michał Skóraś. Nie mógł już jednak wpłynąć na wynik.

     

    Rewanżowe spotkanie na Villa Park w Birmingham odbędzie się w środę 12 marca o 21:00. Wcześniej oba zespoły mają zaplanowane mecze ligowe. Aston Villa 8 marca zagra na wyjeździe z Brentfordem, a Club Brugge dzień później rozegra wyjazdowe derby z Cercle.

     

    Club Brugge 1:3 Aston Villa (1:1)

    Gole: Maxim De Cuyper’ 12 – Leon Bailey’ 3, Brandon Mechele’ 82sam, Marco Asensio’ 88k

    Club Brugge: Mignolet (gk) – Sabbe (90′ Skóraś), Mechele, Ordóñez, De Cuyper – Jashari, Onyedika (90′ Vetlesen) – Talbi (86′ Siquet), Vanaken (k), Tzolis – Jutgla (86′ Nilsson)

    trener: Nicky Hayen

    Aston Villa: Martinez (gk) – Disasi (64′ Cash), Konsa, Mings, Digne – McGinn (k) (64′ Ramsey), Tielemans – Bailey (64′ Kamara), Rogers, Rashford (64′ Asensio) – Watkins (90′ Bogarde)

    trener: Unai Emery

    Jan Breydel Stadion, Brugia

    żółte kartki: Emery

    sędziował: Pinheiro (Portugalia)

  • Przemówił wprost o Robercie Lewandowskim. “Denerwuje mnie to”

    Przemówił wprost o Robercie Lewandowskim. “Denerwuje mnie to”

    Przemówił wprost o Robercie Lewandowskim. “Denerwuje mnie to”

    Słynny w przeszłości napastnik David Villa skomentował poszukiwanie przez Barcelonę napastnika. – Lewandowski jest w pewnym wieku. Denerwuje mnie, że ludzie o tym mówią, ale tak właśnie jest – powiedział w rozmowie z “Mundo Deportivo”. Tłumaczył też dlaczego nowemu napastnikowi byłoby trudno w Barcelonie i nie szczędził komplementów Polakowi.

     

    FC Barcelona mimo bardzo dobrej postawy Roberta Lewandowskiego i tak szuka napastnika na kolejny sezon. Polak w sierpniu skończy już 37 lat. Jak pisze “Mundo Deportivo”, szuka zwłaszcza napastnika, który mógłby też grać na lewym skrzydle.

     

    Kataloński dziennik spytał w tej sprawie Davida Villę, który w latach 2010-13 występował w Barcelonie. – Barça zawsze musi się odradzać i podpisywać kontrakty z napastnikami, nie możemy zapominać, że Lewandowski jest w pewnym wieku. Denerwuje mnie, że ludzie o tym mówią, ale tak właśnie jest – przyznał dawny as reprezentacji Hiszpanii.

     

    David Villa radzi zachować spokój w sprawie Roberta Lewandowskiego

     

    – Aby być piłkarzem Barcy, musisz mieć coś wyjątkowego. Bycie tam to coś na poziomie wybranych. Wiesz, że kiedy przychodzisz do tego klubu, nie chodzi tylko o wygrywanie, musisz grać dobrze, musisz przekonywać. W piłce nożnej najnormalniejszą rzeczą jest przegrywanie, a wspaniałą rzeczą jest wygrywanie, a w klubie takim jak Barca musisz tylko wygrywać i to jest trudność w przyjściu do takiego klubu – powiedział.

     

    Villa przekonywał, że transfer napastnika nie jest koniecznością, gdy klub ciągle może liczyć na Polaka. – On jest najlepszym strzelcem i musimy zachować spokój, ponieważ Lewandowski jest tutaj od dłuższego czasu, pokazuje to na boisku – powiedział mistrz świata z 2010 r.

     

    Zapytany o to, który z obecnych piłkarzy mógłby spełnić oczekiwania Barcelony, Villa wskazał na Erlinga Haalanda, choć jego transfer jest raczej nierealny. – To świetny środkowy napastnik, ale nie wiem, czy City pozwoliłoby mu odejść, skoro właśnie przedłużyło z nim kontrakt (do 2034 r. – przyp. red.). Jest wielu napastników i każdy z nich chciałby grać w Barcelonie. Jest też Isak, który zna LaLigę (występował w Realu Sociedad – przyp. red.). Jestem pewien, że klub wykona fantastyczną robotę, pozyskując następcę Lewandowskiego, gdy będzie to konieczne – powiedział Villa.