Category: Robert Lewandowski

  • Pajor jedną z najlepszych na świecie! Za granicą piszą o Złotej 

    Pajor jedną z najlepszych na świecie! Za granicą piszą o Złotej 

    Pajor jedną z najlepszych na świecie! Za granicą piszą o Złotej

    Dziennikarze “Goal” wskazali faworytki do zdobycia Złotej Piłki. W tym gronie jest również reprezentantka Polski, strzelająca regularnie bramki w FC Barcelonie – Ewa Pajor.

     

    Piłkarki FC Barcelony w niedzielę w samo południe grały w meczu ligowym na wyjeździe z Granadą. Do przerwy był niespodziewanie bezbramkowy remis. W drugiej połowie faworytki zdobyły dwa gole. Najpierw w 73. minucie podcinką do siatki trafiła Vick. W 75. minucie było już 2:0. Bramkę zdobyła Alexia Putellas, a asystę miała Ewa Pajor.

     

    Wskazali faworytki do Złotej Piłki. Oto miejsce Ewy Pajor

     

    Ewa Pajor w tym meczu mogła mieć nawet dwie asysty, a w końcówce sama zdobyć bramkę. – Napastniczka reprezentacji Polski mogła mieć drugą asystę. Pajor wygrała pojedynek przy linii końcowej i dała radę podać Claudii Pinii, która trafiła do siatki. Niestety dla naszej zawodniczki sędzia uznała, że piłka chwilę wcześniej znalazła się poza boiskiem i gol nie został uznany. W 90. minucie Pajor sama mogła zdobyć bramkę, ale jej strzał głową przeleciał minimalnie nad poprzeczką – pisał Bartosz Naus ze Sport.pl.

     

    Ewa Pajor w tym sezonie w meczach ligowych zagrała 22 razy, zdobyła siedemnaście goli i miała siedem asyst. Polka prowadzi wśród najlepszych strzelczyń ligi hiszpańskiej. Wiceliderka Nigeryjka Edna Imade (Granada) ma cztery gole mniej.

     

    Bardzo dobry sezon Pajor został również zauważony przez ekspertów. Według prestiżowego portalu “Goal” Polka jest jedną z faworytek do zdobycia Złotej Piłki. Dziennikarze umieścili ją na piątym miejscu wśród kandydatek do tej prestiżowej nagrody.

     

    “Pajor zdobywała głosy na Złotą Piłkę w ostatnich dwóch latach, ale nigdy nie była w czołówce tego zestawienia, zajmując 18. miejsce w 2023 roku i 29. pozycję rok w 2024 roku. Prawdopodobnie zmieni się to w tym roku. Pajor zamieniła Wolfsburg na Barcelonę zeszłego lata i strzela gole jak nikt inny” – pisze “Goal”.

     

    Eksperci dodają też, że Pajor z pewnością zdobędzie jeszcze sporo goli w tym sezonie i to w tych najważniejszych meczach.

     

    “Pajor prowadzi w wyścigu o tytuł najskuteczniejszej w lidze i mocno walczy o to samo wyróżnienie w Lidze Mistrzów. Polka prawdopodobnie wzmocni swoje roszczenia do Złotej Piłki kilkoma trofeami drużyny. Barcelona już wygrała Superpuchar Hiszpanii, jest w stanie obronić tytuł mistrzowski, zakwalifikowała się do czterech najlepszych drużyn Ligi Mistrzów i zagra w finale pucharu. Byłoby szokiem, gdyby niektóre z tych ważnych meczów nie zostały wygrane dzięki bramkom Pajor, patrząc na jej ostatnią nieustępliwość” — dodają dziennikarze.

     

    Według “Goal” główną faworytką do zdobycia Złotej Piłki jest klubowa koleżanka Pajor – Alexia Putellas.

     

    FC Barcelona po 24 kolejkach z 66 punktami prowadzi w lidze hiszpańskiej. Ma siedem punktów przewagi nad wiceliderem – Realem Madryt.

  • “Przeciwstawiając się czasowi: Jak Robert Lewandowski osiągnął niewiarygodne 40 goli w wieku 36 lat”

    “Przeciwstawiając się czasowi: Jak Robert Lewandowski osiągnął niewiarygodne 40 goli w wieku 36 lat”

    Świat futbolu nie jest obcy rekordom, które są regularnie łamane, ale od czasu do czasu pojawia się zawodnik, który dokonuje czegoś tak niezwykłego, że nawet najbardziej doświadczeni kibice są w szoku. Robert Lewandowski, polska maszyna do zdobywania bramek, dokonał tego ponownie. W wieku 36 lat, kiedy większość piłkarzy zwalnia tempo, rozważa zakończenie kariery lub ogranicza swoją rolę w drużynie, Lewandowski pisze własny scenariusz. Jako pierwszy zawodnik z czołowych pięciu lig Europy osiągnął oszałamiający wynik 40 goli we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, łącząc występy w klubie i reprezentacji.

     

    To osiągnięcie, które przeczy logice, wiekowi i wszelkim oczekiwaniom. Polski napastnik nieustannie udowadnia, że jest kimś więcej niż tylko piłkarzem – to prawdziwy fenomen, niepowstrzymana siła, która odmawia poddania się upływowi czasu. Ale jak udało mu się utrzymać elitarny poziom gry w wieku, w którym większość napastników traci swoją skuteczność?

     

    Nieustanne dążenie do perfekcji

     

    Droga Lewandowskiego do tego historycznego osiągnięcia nie była przypadkowa. To efekt lat skrupulatnych treningów, dyscypliny i niezachwianego zaangażowania w samodoskonalenie. W przeciwieństwie do wielu zawodników, którzy z wiekiem stopniowo tracą formę, Lewandowski zdaje się przeczyć prawom biologii.

     

    Jaki jest jego sekret? Połączenie naukowo opracowanych treningów, rygorystycznej diety i mentalności, która nie toleruje przeciętności. Ci, którzy mieli okazję z nim pracować – trenerzy, koledzy z drużyny, eksperci od przygotowania fizycznego – mówią o jego obsesji na punkcie detali. Każdy posiłek, każda sesja treningowa, każda chwila regeneracji jest starannie zaplanowana, aby zapewnić mu optymalną formę.

     

    Jednym z kluczowych aspektów jego długowieczności jest zdolność do adaptacji. W młodszych latach był znany ze swojej dynamiki i intensywnego pressingu. Dziś, choć nadal imponuje szybkością, nauczył się oszczędzać energię, bazując na swojej inteligencji boiskowej i doskonałym ustawianiu się. Jego skuteczność w wykańczaniu akcji, zawsze na najwyższym poziomie, stała się jeszcze bardziej precyzyjna, co pozwala mu zdobywać bramki przy minimalnym wysiłku.

     

    Klub i reprezentacja: Sezon nieustannego strzelania

     

    Zdobycie 40 goli w jednym sezonie to imponujące osiągnięcie na każdym etapie kariery, ale dokonanie tego w wieku 36 lat czyni je jeszcze bardziej niezwykłym. Lewandowski w tym sezonie jest siłą natury zarówno na poziomie klubowym, jak i międzynarodowym.

     

    W barwach klubu pozostaje niekwestionowanym liderem ofensywy, co tydzień dostarczając kibicom niezapomnianych chwil. Czy to precyzyjne wykończenie akcji w polu karnym, potężne uderzenie z dystansu, czy perfekcyjnie wykonany strzał głową – Lewandowski wciąż prezentuje pełen wachlarz swoich umiejętności strzeleckich.

     

    Na arenie międzynarodowej jego wpływ jest równie istotny. W reprezentacji Polski niezmiennie pokazuje swoją klasę, strzelając kluczowe bramki i prowadząc drużynę w najważniejszych momentach. Jego doświadczenie, charyzma i zdolność do gry pod presją sprawiają, że nadal pozostaje niezastąpionym ogniwem Biało-Czerwonych.

     

    Łamanie barier, bicie rekordów

     

    Osiągnięcie 40 goli przez Lewandowskiego to coś więcej niż statystyka – to dowód jego niezłomnej determinacji, by być najlepszym. Jako pierwszy zawodnik w Europie w tym sezonie osiągnął ten wynik, ponownie wyznaczając standardy dla napastników na całym świecie.

     

    Lista rekordów, które pobił na przestrzeni lat, wydaje się nie mieć końca. Od historycznych pięciu goli w dziewięć minut dla Bayernu Monachium po liczne Złote Buty – cała jego kariera to nieustanne udowadnianie niedowiarkom, że się mylili. Nawet teraz, gdy wielu spodziewałoby się, że zwolni tempo, on wciąż dominuje na boisku, podczas gdy inni napastnicy w jego wieku dawno stracili blask.

     

    Dziedzictwo legendy

     

    W wieku 36 lat większość piłkarzy myśli już o schyłku kariery, rozważa przeprowadzkę do mniej wymagających lig lub zaczyna planować życie po zakończeniu gry. Ale Lewandowski? Dla niego emerytura nie jest jeszcze tematem do rozmów. Nadal jest tak samo głodny sukcesu jak dekadę temu, napędzany tą samą pasją, która uczyniła go jednym z najlepszych napastników w historii.

     

    Jego historia to nie tylko bramki – to opowieść o wytrwałości, poświęceniu i niezłomnej woli walki. Gdy kibice na całym świecie podziwiają jego dokonania, jedno pytanie pozostaje otwarte – jak długo jeszcze będzie w stanie utrzymać ten poziom?

     

    Jeśli historia nauczyła nas czegokolwiek o Robercie Lewandowskim, to tego, że nigdy nie należy go lekceważyć. Na razie pozostaje nam tylko podziwiać geniusz jednego z największych napastników, jakich widział futbol.

     

  • Hiszpańskie media nadały Szczęsnemu odważny przydomek po meczu z Gironą – i mówi on wszystko!

    Hiszpańskie media nadały Szczęsnemu odważny przydomek po meczu z Gironą – i mówi on wszystko!

    Hiszpańskie media nadały Szczęsnemu odważny przydomek po meczu z Gironą – i mówi on wszystko!

    Tak Hiszpanie nazwali Szczęsnego po meczu z Gironą. WymownieHiszpańskie media nadały Szczęsnemu odważny przydomek po meczu z Gironą – i mówi on wszystko!

     

     

    Wojciech Szczęsny nie miał zbyt wiele pracy w meczu FC Barcelony z Gironą. Mimo to zachować czystego konta mu się nie udało. Pokonał go jeden z rywali, ale ostatecznie drużyna Hansiego Flicka wygrała 4:1. Jak pracę Polaka oceniły hiszpańskie media? “Prawdopodobnie najmniej szczęśliwy cule w tym spotkaniu” – napisał wprost “Sport”.

     

    Wojciech Szczęsny talizmanem FC Barcelony – taka opinia panuje w całej Hiszpanii. Z Polakiem w bramce Katalończycy jeszcze nie przegrali. To już 17 meczów. I w niedzielne popołudnie 34-latek miał okazję, by przedłużyć tę passę. Czy mu się udało? Owszem. Jego rywal musiał wyjmować piłkę z siatki aż cztery razy. Natomiast Szczęsny zrobił to raz. I nie miał w tej sytuacji za wiele do powiedzenia. Błąd popełnili jego koledzy, którzy stracili piłkę, pozwolili Arnautowi Danjumie wyjść z Polakiem sam na sam i nie utrzymał czystego konta.

     

    Media oceniły Szczęsnego. Nie były zbyt hojne. “Najmniej szczęśliwy cule”

     

    Przez całe spotkanie Szczęsny miał 37 kontaktów z piłką. Raz popisał się skuteczną interwencją. I mimo że wpuścił tylko jednego gola i raczej próżno doszukiwać się w tej sytuacji błędu Polaka, to media nie oceniły go za wysoko. Portal SofaScore dał mu “6,6” w 10-stopniowej skali, co było najsłabszą notą w Barcelonie, jeśli chodzi o zawodników, którzy wyszli w pierwszym składzie.

     

    Na “6” zasłużył z kolei od katalońskiego “Sportu”. Jak dziennikarze uzasadnili tę ocenę? “Dominacja Barcelony w pierwszej połowie była tak duża, że polski bramkarz nie musiał pojawiać się na boisku. Natomiast po przerwie niewiele mógł zdziałać przeciwko Danjumie, który strzelił do niego z ‘bliskiej odległości’. Błąd popełniła w tej sytuacji defensywa. W kolejnych minutach Polak dobrze zablokował kilka piłek” – pisała redakcja.

     

    O ocenę gry Szczęsnego pokusiło się też “Mundo Deportivo”. “W pierwszej połowie nie miał nic do roboty, więc jego jedynym zadaniem było inicjowanie zagrań rozgrywanych od tyłu. Tych było stosunkowo niewiele” – pisali dziennikarze po pierwszej odsłonie spotkania. A jak ocenili go po drugiej partii? “Prawdopodobnie najmniej szczęśliwy cule w tym spotkaniu. Dlaczego? Girona strzeliła gola, choć miała praktycznie jedną szansę na trafienie. I zamieniła ją na bramkę” – czytamy.

     

    Na temat pracy Polaka wypowiedziała się również “Marca”, która oceniła go na “6”. “W pierwszej połowie golkiper zachował czyste konto. Girona nie sprawiała mu żadnych kłopotów. W drugiej dał sobie wbić gola. Następnie z łatwością obronił strzał głową Krejciego. Nie miał zbyt dużo pracy” – czytamy.

     

    Szczęsny się nie poddaje. Jego passa trwa

     

    Dla Szczęsnego był to 18. mecz z rzędu bez porażki, od kiedy stanął w bramce Barcelony. Szansę do podtrzymania tej passy, a także do zachowania czystego konta, będzie miał już w środę 2 kwietnia. Tego dnia Katalończycy zmierzą się z Atletico Madryt w rewanżowym starciu półfinałowym Pucharu Króla. W pierwszym padło aż osiem goli, a mecz zakończył się remisem 4:4. 

     

  • Naprawdę napisali to o Lewandowskim. “Złamał prawa fizyki”

    Naprawdę napisali to o Lewandowskim. “Złamał prawa fizyki”

    Naprawdę napisali to o Lewandowskim. “Złamał prawa fizyki”

    Bośniackie media w niesamowitych słowach pochwaliły pięknej urody bramkę Roberta Lewandowskiego w niedzielnym spotkaniu La Ligi FC Barcelona – Girona (4:1).

    Robert Lewandowski w świetnym stylu odpowiedział Kylianowi Mbappe na dwa gole Francuza w sobotnim meczu ligowym: Real Madryt – Leganes (3:2). Reprezentant Polski w niedzielę również strzelił dwie bramki w starciu FC Barcelona – Girona (4:1). Dla drużyny prowadzonej przez Hansiego Flicka było to już dziewiąte z rzędu ligowe zwycięstwo!

    Bośniacy bardzo chwalą Roberta Lewandowskiego. Co za słowa

    Jeden z goli Lewandowskiego był wyjątkowej urody. – Polak dopadł do dośrodkowania, przyjął je w powietrzu i w ekwilibrystyczny sposób umieścił piłkę w siatce. – To, co zrobił w tej sytuacji, to jest kosmos. To jest nadludzka sprawność tego zawodnika – zachwycali się komentatorzy – pisała Agnieszka Piskorz ze Sport.pl.

    Bramkę Roberta Lewandowskiego docenili nawet dziennikarze z bośniackiego portalu Klix.ba.

    “Łamie prawa fizyki. Obejrzyj akrobatyczny wyczyn Lewandowskiego podczas zwycięskiego meczu Barcelony” – to tytuł artykułu o meczu Barcelona – Girona.

    “Polski weteran Lewandowski strzelił niesamowitego, akrobatycznego gola. Najpiękniejszy szczegół meczu mogliśmy zobaczyć w 61. minucie, gdy Lewandowski zdobył mistrzowską bramkę. Choć pod koniec swojej kariery piłkarskiej Polak wykonał skok przeczący prawom fizyki i z niemal sytuacji bez wyjścia, zdobył gola między nogami bramkarza. Ten ruch jest jeszcze bardziej imponujący, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wszystko to robił, będąc w kontakcie z przeciwnikiem” – dodają dziennikarze.

    Lewandowski w tym sezonie zagrał w 42 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, zdobył 38 bramek i miał trzy asysty.

    Drużyan Flicka z 66 punktami w 29 spotkaniach prowadzi w La Lidze. Ma trzy punkty więcej od wicelidera i obrońcy trofeum – Realu Madryt.

  • Szczęsny przeszedł do historii! Żadnemu bramkarzowi się to nie udało

    Szczęsny przeszedł do historii! Żadnemu bramkarzowi się to nie udało

    Szczęsny przeszedł do historii! Żadnemu bramkarzowi się to nie udało

    FC Barcelona wygrała 4:1 z Gironą i chociaż Wojciech Szczęsny musiał raz wyciągnąć piłkę z siatki, to przeszedł do klubowej historii. Polak przedłużył serię meczów bez porażki i jak się okazuje, żaden bramkarz w barwach FC Barcelony nie rozpoczął kariery od lepszego wyniku. Teraz 34-latek goni klubowe legendy.

     

    FC Barcelona wygrała 4:1 z Gironą, a dublet ustrzelił Robert Lewandowski. Oczywiście w barwach Katalończyków całe spotkanie rozegrał również Wojciech Szczęsny, który nadal kontynuuje serię bez porażek w barwach zespołu Hansiego Flicka. Nie przegrał żadnego z 18 meczów i przeszedł do klubowej historii.

     

    Wojciech Szczęsny przeszedł do historii FC Barcelony. Co za rekord

     

    Użytkownik “AbsurDB” kilka dni temu, po meczu z Osasuną, zauważył, że Wojciech Szczęsny miał na koncie 17 pierwszych meczów bez porażki w FC Barcelonie. Wówczas Polak zrównał się wynikiem z Giovannim, Vitor Baią i Reiną. “Ich gonimy: Fabregas 31, Paulinho 26, Johan Cruyff 24, Celades 22, Coutinho 21, Neymar 19, Turan 18” – czytaliśmy.

    https://x.com/DbAbsur/status/1905381660134088937

    Wygrana z Gironą była 18. meczem bez porażki, a więc Szczęsny samodzielnie został bramkarzem z najlepszą serią w historii klubu, wyprzedzając Baię. Dodatkowo przegonił już kolejnego z zawodników z pola – Ardę Turana.

     

    Oczywiście rekord 34-latka może zostać jeszcze wyśrubowany. Już w środę 2 kwietnia FC Barcelona zmierzy się z Atletico Madryt w ramach drugiego półfinału Pucharu Króla i jeśli nie przegra, to Szczęsny zrówna się liczbą kolejnych meczów bez porażki z Neymarem.

     

    W sezonie 2024/25 FC Barcelona rozegra jeszcze co najmniej 12 meczów, a jeśli awansuje do kolejnych faz Ligi Mistrzów i do finału Pucharu Króla, to może rozegrać ich o trzy więcej. Wówczas Szczęsny miałby szansę na osiągnięcie 33 meczów bez porażki i pobicie Cesca Fabregasa. To wydaje się jednak bardzo,bardzo trudne. 

     

  • Koncert Lewandowskiego! Barcelona gromi rywali!

    Koncert Lewandowskiego! Barcelona gromi rywali!

    Koncert Lewandowskiego! Barcelona gromi rywali!

    FC Barcelona jest nie do zatrzymania w 2025 r. Pokonała zasłużenie Gironę 4:1 w La Lidze, choć miała nieco kłopotów z katalońskim rywalem. Sytuację uratował Robert Lewandowski, który dwa razy wpisał się na listę strzelców. W drugiej połowie mieliśmy popis sprytu i wizji polskiego napastnika. Taka skuteczność dobrze zwiastuje przed serią naprawdę trudnych meczów.

     

    FC Barcelona była faworytem derbów Katalonii. Girona zupełnie nie przypominała zespołu z zeszłego sezonu, kiedy była rewelacją La Ligi i zaskakiwała całą piłkarską Europę. “Blaugrana” miała nadzieję, że pójdzie łatwo, szybko i sprawnie, jak z Osasuną Pampeluna. Tym bardziej że przed nią seria trudnych i bardzo trudnych meczów. Tymczasem lider La Ligi miał trochę problemów z rywalem z Katalonii, ale wyszedł z nich w znakomitym stylu, m.in. dzięki Robertowi Lewandowskiemu.

     

    Barcelona szczęśliwie wyszarpała prowadzenie

     

    Spotkanie zaczęło się zgodnie z przewidywaniami. Barcelona dominowała, regularnie nacierała, a Girona starała się bronić, stawiając gęsto zasieki. Lamine Yamal bawił się na prawym skrzydle, Robert Lewandowski regularnie pokazywał się na pozycji, Pedri dyrygował, a Fermin często szukał okazji na strzał z dystansu.

     

    Dość szybko mieliśmy pierwszą kontrowersję w tym meczu. Fermin Lopaz został potrącony na linii pola karnego, podstawiono mu nogę. Początkowo sędzia wskazał, że będzie rzut wolny dla Barcelony. VAR jednak wezwał go do monitora. Spodziewano się, że zmieni decyzję i podyktuje rzut karny. Ale po chwili zaskoczył wszystkich i postanowił odgwizdać rzut wolny dla Girony. W opinii sędziów to Fermin faulował. Zdaniem ekspertów w Hiszpanii to błąd Pulido Santany (głównego arbitra) i Figueroi Vazqueza (VAR).

     

    Barcelona cały czas atakowała, cały czas szukała drogi do siatki, ale bardzo dobrze bronił Paulo Cazzaniga. Raz zatrzymał płaski, mocny strzał Lewandowskiego. Zdjął też piłkę tuż sprzed nogi Polaka, który próbował dobić główkę Ronalda Araujo. Pozostali piłkarze Barcelony też nie mogli pokonać bramkarza Girony.

     

    Szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy pod koniec pierwszej połowy. Yamal wstrzelił piłkę w pole karne i prawie wpadł na nią Eric Garcia. Ten jednak zrobił unik i zaskoczył kryjącego go obrońce. Ladislav Krejci odbił piłkę ręką i wpadła ona do siatki. Gol samobójczy Czecha dał prowadzenie Barcelonie.

     

    Show Lewandowskiego

     

    Do przerwy było 1:0 dla Barcelony. Ta goniła za kolejnym golem na początku drugiej części spotkania. Na gola z dystansu polowali Fermin i Eric Garcia. Ale gospodarze zostali zaskoczeni w 53. minucie. Błędy w środku pola bezlitośnie wykorzystała Girona, która wyprowadziła kontrę. W sytuacji sam na sam z Wojciechem Szczęsnym znalazł się Arnaut Danjuma, który pewnym strzałem pokonał Polaka. Nieoczekiwanie mieliśmy remis.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1906365898929102941

    Jednak radość Girony z dobrego wyniku trwała zaledwie osiem minut. Wtedy na listę strzelców wpisał się Lewandowski. Zrobił to w kapitalnym stylu. Pedri dośrodkował w pole karne na głowę Fermina, który dograł przed linię bramkową. Tam piłkę sięgnął Lewandowski. Był tyłem do bramki, a i tak zdołał kopnąć piłkę do siatki, do tego między nogami bramkarza. Zwrotność, spryt na najwyższym poziomie.

     

    Polski napastnik polował na dublet, raz uderzył z dystansu, ale Cazzaniga go zatrzymał. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. W 77. minucie Barcelona wyprowadziła kontrę, którą napędził Frenkie de Jong. Zagrał do dobrze ustawionego Lewandowskiego, który przyjął piłkę, zwiódł rywala i uderzył po ziemi w sam róg bramki Girony. Już wtedy było pewne, że Barcelona tego nie wypuści.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1906374837171331163

    W końcówce gospodarze wyprowadzili cios nokautujący. Ferran Torres dopadł do podania Gerarda Martina na skraj pola karnego. Przyjął kierunkowo, zrobił sobie miejsce na strzał i uderzył płasko, ustalając wynik na 4:1.

     

    Barcelona wygrała zasłużenie, choć tak łatwo nie było. Kibice skandowali nazwisko Roberta Lewandowskiego. Dzięki Polakowi “Blaugrana” utrzymała przewagę trzech punktów nad Realem Madryt. W środę zagra rewanż półfinału Pucharu Króla z Atletico Madryt.

  • Kosmiczny gol Lewandowskiego! Jak on to zmieścił?!

    Kosmiczny gol Lewandowskiego! Jak on to zmieścił?!

    Kosmiczny gol Lewandowskiego! Jak on to zmieścił?!

    FC Barcelona wygrała 4:1 z Gironą i spory udział w tym ma Robert Lewandowski. To on zdobył dwa trafienia. Szczególnie pierwsze z nich było widowiskowe. Wykorzystał do maksimum umiejętności fizyczne i pokonał bramkarza. – To, co zrobił w tej sytuacji, to jest kosmos – podkreślali komentatorzy.

     

    W sobotni wieczór Robert Lewandowski niemal stracił przewagę w klasyfikacji strzelców La Liga. Dublet w starciu Realu Madryt z Leganes (3:2) ustrzelił bowiem Kylian Mbappe. Różnica między piłkarzami wynosiła już tylko jedno trafienie. Polak był więc zdeterminowany, by w niedzielę odskoczyć rywalowi. I okazję wykorzystał perfekcyjnie.

     

    Kosmiczny gol Lewandowskiego. Polak odpowiedział Mbappe

     

    W 61. minucie Barcelona remisowała z Gironą 1:1. I wówczas Lewandowski dał znać o swoim geniuszu. Akcję Gerarda Martina, Gaviego i Fermina Lopeza wykończył właśnie nasz rodak. Dopadł do dośrodkowania, przyjął je w powietrzu i w ekwilibrystyczny sposób umieścił piłkę w siatce. – To, co zrobił w tej sytuacji, to jest kosmos. To jest nadludzka sprawność tego zawodnika – zachwycali się komentatorzy.

     

    Było to 24. trafienie Polaka w La Liga, a 37 w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach. Na tym jednak zatrzymywać się nie zamierzał. I już 16 minut później po raz kolejny zapisał się na liście strzelców.

     

    Tym razem nie była to widowiskowa bramka, ale dała wiele spokoju Barcelonie. 36-latek oddał pewny strzał z okolic dziewiątego metra, bez trudu pokonując golkipera. Dzięki temu różnica między nim a Mbappe w klasyfikacji strzelców wróciła do stanu sprzed soboty. Nadal są to trzy trafienia.

     

    W ślad za Lewandowskim poszedł też Ferran Torres i w 86. minucie jeszcze podwyższył prowadzenie na 4:1. Takim też wynikiem zakończył się mecz.

     

  • Flick namieszał! Oto skład Barcelony na mecz z Gironą. Wszystko jasne ws. Lewandowskiego

    Flick namieszał! Oto skład Barcelony na mecz z Gironą. Wszystko jasne ws. Lewandowskiego

    Flick namieszał! Oto skład Barcelony na mecz z Gironą. Wszystko jasne ws. Lewandowskiego

    FC Barcelona niebawem rozegra ligowy mecz z Gironą. Wiele wskazywało na to, że w podstawowym składzie wybiegną Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski, który poprzednie spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych. Trener Barcelony Hansi Flick już podjął decyzję dotyczącą występu dwóch polskich piłkarzy.

     

    FC Barcelona tuż po przerwie reprezentacyjnej wygrała mecz ligowy z Osasuną (3:0), dzięki czemu umocniła się na prowadzeniu w tabeli La Ligi. W 29. kolejce czeka ją spotkanie z Gironą, która przed to serią gier była na 13. miejscu. Właśnie ogłoszono wyjściowy skład drużyny ze stolicy Katalonii.

     

    Oto jedenastka Hansiego Flicka na mecz FC Barcelona – Girona. Wiemy, co z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym

     

    Wicemistrzowie Hiszpanii są pod pewną presją, albowiem w sobotnim meczu Real Madryt pokonał Leganes (3:2) i zrównał się z nimi dorobkiem punktowym. Jeśli chcą utrzymać bezpieczną przewagę nad najgroźniejszym rywalem, potrzebują zwycięstwa.

     

    Hiszpańskie media w swoich przewidywaniach były zgodnie, że w podstawowym składzie znajdą się Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski, który przeciwko Osasunie zaczął na ławce rezerwowych (a i tak zdobył bramkę). – Chce grać i strzelać gole, ale widzi też potrzeby zespołu – chwalił napastnika Hansi Flick, który już podjął decyzję dotyczącą niedzielnego starcia.

     

    Szczęsny oraz Lewandowski znaleźli się w wyjściowym składzie Barcelony. W porównaniu do meczu z Osasuną Flick dokonał kilku zmian, poza napastnikiem do jedenastki wskoczyli: Ronald Araujo, Gerard Martin oraz Fermin Lopez.

     

    Wyjściowy skład FC Barcelony na mecz z Gironą

    Wojciech Szczęsny – Jules Kounde, Ronald Araujo, Inigo Martinez, Gerard Martin – Eric Garcia – Pedri, Gavi – Lamine Yamal, Robert Lewandowski, Fermin Lopez

    https://x.com/FCBarcelona/status/1906330482452611435

  • Nadeszła 75. minuta. Pajor zrobiła show i było pozamiatane!

    Nadeszła 75. minuta. Pajor zrobiła show i było pozamiatane!

    Nadeszła 75. minuta. Pajor zrobiła show i było pozamiatane!

    Niedziela dniem polskich meczów w Hiszpanii! O godzinie 16:15 Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny powinni zagrać w meczu z Gironą. Kilka godzin wcześniej – w samo południe – grała też kobieca drużyna Barcelony z Ewą Pajor w składzie. Drużyna reprezentantki Polski do przerwy nie grała najlepiej i tylko remisowała 0:0, ale w drugiej połowie piłkarki Barcelony wzięły się do roboty. I wygrały 2:0!

    FC Barcelona w ostatni czwartek nie dała najmniejszych szans Wolfsburgowi w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzyń i wygrała aż 6:1. Po takim meczu można było mieć nadzieję na to, że w dzisiejszym meczu z Granadą piłkarki Barcelony dadzą kolejny koncert.

    Barcelona w końcu przebiła mur. Ewa Pajor z asystą!

    Koncertu nie było. Wprawdzie Barcelona miała do przerwy bardzo dużą przewagę, ale nie wynikało z niej nic konkretnego. Z 11 strzałów tylko jeden był celny. Niewidoczna była też Ewa Pajor. Reprezentantka Polski rzadko kiedy znajdowała się przy piłce, bez przerwy przeszkadzały jej rywalki. Granada broniła się skutecznie i do przerwy było 0:0.

    W drugiej połowie obraz gry długo się nie zmieniał. Dopiero w 64. minucie Barcelona miała pierwszą bardzo dobrą okazję do strzelenia gola. W tej sytuacji świetnie spisała się bramkarka Granady. W 69. minucie Sandra znów musiała zachować czujność – tym razem poradziła sobie ze strzałem z dystansu.

    W końcu musiała jednak skapitulować. W 73. minucie bramkę podcinką zdobyła Vicky. I od tego momentu piłkarki Barcelony grały już dużo lepiej. W 75. minucie było już 2:0. Alexia Putellas musiała trafić do siatki po tym jak w polu karnym znalazła ją Ewa Pajor.

    Dwie minuty później napastniczka reprezentacji Polski mogła mieć drugą asystę. Pajor wygrała pojedynek przy linii końcowej i dała radę podać Claudii Pinii, która trafiła do siatki. Niestety dla naszej piłkarki sędzia uznała, że piłka chwilę wcześniej znalazła się poza boiskiem i gol nie został uznany. W 90. minucie Pajor sama mogła zdobyć bramkę, ale jej strzał głową przeleciał minimalnie nad poprzeczką.

    https://x.com/DAZN_ES/status/1906310542228078626

    Barcelona wygrała 2:0 i umocniła się na pozycji lidera Liga F. Teraz Ewa Pajor uda się na zgrupowanie reprezentacji Polski. Biało-Czerwone w piątek 4 kwietnia i we wtorek 8 kwietnia zagrają mecze Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną.

     

  • Robert Lewandowski nie do zatrzymania! Kolejny gol i rekordowa passa – czy ktoś go powstrzyma?

    Robert Lewandowski nie do zatrzymania! Kolejny gol i rekordowa passa – czy ktoś go powstrzyma?

    Robert Lewandowski nie do zatrzymania! Kolejny gol i rekordowa passa – czy ktoś go powstrzyma?

    Robert Lewandowski znów zadziwił świat futbolu! W meczu przeciwko Osasunie Pampeluna pokazał swój instynkt strzelecki, zdobywając kolejne trafienie i ustalając wynik na 3:0. Co jednak najbardziej imponujące, zrobił to w zaledwie kilka minut od wejścia na murawę! Dzięki niemu FC Barcelona umocniła swoją pozycję na szczycie La Liga, a sam Polak przedłużył swoją niezwykłą serię, która nie uszła uwadze hiszpańskich mediów. „Lewandowski nie zawodzi na Montjuic” – ekscytują się dziennikarze katalońskiego „Sportu”. Co dokładnie kryje się za tym stwierdzeniem?

     

    Lewandowski w szczytowej formie pod wodzą Flicka

     

    Pod okiem Hansiego Flicka Robert Lewandowski przeżywa prawdziwy renesans swojej kariery. Jego statystyki w obecnym sezonie mówią same za siebie – 36 bramek i 3 asysty w 41 meczach. Starcie z Osasuną tylko potwierdziło, że kapitan reprezentacji Polski znajduje się w rewelacyjnej dyspozycji. Choć pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie, wystarczyło mu 11 minut, by ponownie wpisać się na listę strzelców. Hiszpańskie media nie kryły zachwytu.

     

    „Zmiażdżył Herrerę!”, „Wykończył akcję z precyzją seryjnego strzelca!” – to tylko niektóre z komentarzy, które pojawiły się w prasie. Trafienie to nie tylko pomogło Barcelonie w umocnieniu pozycji lidera, ale także przedłużyło wyjątkową serię Lewandowskiego, którą dokładnie przeanalizował „Sport”.

     

    Twierdza Montjuic – Lewandowski nie do zatrzymania u siebie!

     

    Statystyki mówią jedno – Estadi Olimpic Lluis Companys stał się dla Lewandowskiego miejscem, gdzie czuje się jak ryba w wodzie. W pięciu kolejnych domowych spotkaniach La Liga Polak za każdym razem zdobywał bramkę! Co więcej, w starciach z Deportivo Alaves i Rayo Vallecano to właśnie jego gole decydowały o minimalnych zwycięstwach Barcelony 1:0.

     

    Kataloński „Sport” podsumował to krótko i dosadnie: „Lewandowski nie zawodzi na Montjuic”. Wszystko wskazuje na to, że ta passa może zostać przedłużona już w najbliższym meczu przeciwko Gironie. Polak doskonale zna tę drużynę – w czterech dotychczasowych starciach zdobył przeciwko niej dwa gole, oba w sezonie 2023/24. Choć w pierwszym meczu tego sezonu nie trafił do siatki, to popisał się asystą.

     

    Czy Lewandowski znowu będzie kluczową postacią?

     

    Decyzja o tym, kto rozpocznie mecz z Osasuną w ataku, nie była dla Hansiego Flicka łatwa. Sam trener przyznał, że konsultował to z Lewandowskim oraz Ferranem Torresem. Ostatecznie Polak wszedł na boisko z ławki i szybko zaznaczył swoją obecność golem. Tym razem jednak media spekulują, że w starciu z Gironą zobaczymy go w podstawowym składzie.

     

    „To dobry sygnał dla drużyny, że mamy zawodników, którzy mogą coś dać, gdy wejdą z ławki” – powiedział Flick po meczu. Czy tym razem Polak poprowadzi Barcelonę do kolejnego zwycięstwa? Pierwszy gwizdek meczu z Gironą zabrzmi o 16:15. Fani futbolu mogą śledzić relację na stronie głównej Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

     

    FC Barcelona przewodzi tabeli La Liga, mając trzy punkty przewagi nad Realem Madryt. Czy Lewandowski ponownie pokaże swoją klasę i powiększy swój dorobek strzelecki? Odpowiedźpoznamy już niebawem!