Category: Robert Lewandowski

  • Media: Klamka zapadła? Nowe informacje ws. występu Lewandowskiego

    Media: Klamka zapadła? Nowe informacje ws. występu Lewandowskiego

    Media: Klamka zapadła? Nowe informacje ws. występu Lewandowskiego

    Robert Lewandowski doznał urazu w meczu z Litwą (1:0) i jego występ w starciu z reprezentacją Malty stanął pod znakiem zapytania. Wątpliwości w tej sprawie rozwiał portal meczyki.pl.

     

    Piątek (24 marca) był słodko-gorzkim dniem dla Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski w 81. minucie meczu z Litwą uratował honor Biało-Czerwonych i zdobył bramkę na wagę trzech dużych punktów do tabeli.

     

    Jednak chwilę później 36-letni napastnik musiał opuścić murawę. Wszystko z powodu urazu uda. Wobec tego pojawiały się wątpliwości, czy zawodnik zagra w poniedziałkowym (24 marca) spotkaniu z reprezentacją Malty.

     

    W dniu meczu portal meczyki.pl informował, że występ Lewandowskiego stoi pod wielkim znakiem zapytania. Teraz dziennikarze tego serwisu przekazali, że zawodnik FC Barcelony rozpocznie to starcie na ławce.

     

    Wobec tego Michał Probierz ma wystawić w ataku duet Karol Świderski – Krzysztof Piątek. W dalszym ciągu niewiadomą jest to, czy selekcjoner w ogóle będzie mógł w tym meczu skorzystać z usług Lewandowskiego.

     

    Przypomnijmy, że reprezentacja Malty w pierwszej kolejce eliminacji przegrała u siebie z Finlandią (0:1). Początek poniedziałkowego spotkania o godzinie 20:45.

     

  • Wielka afera po El Clasico. Barcelona oszukana? “Madryt również tu kradnie”

    Wielka afera po El Clasico. Barcelona oszukana? “Madryt również tu kradnie”

    Wielka afera po El Clasico. Barcelona oszukana? “Madryt również tu kradnie”

    FC Barcelona Femeni po raz pierwszy w historii przegrała mecz z kobiecą drużyną Realu Madryt. Wielki sukces “Las Blancas” znalazł się jednak w cieniu wielkiej afery związanej z decyzją sędzi o nieuznaniu bramki dla “Dumy Katalonii”. Dziennik “Sport” wprost pisze o skandalu. – Madryt kradnie również w rozgrywkach kobiet – oceniają bez pardonu tę sytuację media ze stolicy Katalonii/

     

    Po meczu kobiet FC Barcelona i Realu Madryt dużo mówi się o sensacji, wielkim sukcesie “Las Blancas” i historycznej chwili. Pierwszym w dziejach zwycięstwie drużyny ze stolicy Hiszpanii nad “Dumą Katalonii” w rozgrywkach kobiet.

     

    Najwięcej jednak mówi się o skandalu sędziowskim. W drugiej połowie Jana Fernandez zdobyła gola na 2:1 dla FC Barcelona, ale sędzia prowadząca to spotkanie postanowiła nie uznać go z powodu pozycji spalonej.

     

    Decyzja sędzi wywołała wielką aferę. Katalońskie media grzmią o “kradzieży”

     

    Powtórki pokazały jednak, że ani Jana Fernandez, ani uczestnicząca w tej akcji Caroline Graham nie były na pozycji spalonej. Trudno właściwie stwierdzić, dlaczego ta bramka nie została uznana. Protesty piłkarek Barcelony były uzasadnione, ale nie przyniosły oczekiwanego efektu.

     

    Chwilę później Real Madryt zdobył bramkę na 2:1, a w doliczonym czasie gry podwyższył na 3:1. Takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Doszło tym samym do pierwszego w historii zwycięstwa Realu Madryt  FC Barcelona w rozgrywkach kobiet.

     

    – Madryt kradnie również w rozgrywkach kobiet – ocenia “Sport” po przegranym El Clasico.

     

    – Pewnego dnia to musiało nadejść. Nikt jednak nie spodziewał się, że stanie się to w taki sposób, z tak rażąco błędną decyzją, która po raz kolejny obnażyła niski standard sędziowania w La Liga F. Madryt rozegrał swoje najlepsze El Clasico i otrzymał nagrodę, o którą starał się od lat, ale która przyszła w niedopuszczalny sposób – dodają katalońskie media.

     

    “Mundo Deportivo” również od razu przeszło do ofensywy.

     

    – Pierwsze w historii zwycięstwo Realu Madryt w kobiecym El Clasico nie mogło przyjść w inny sposób niż poprzez skorzystanie z poważnego błędu sędziowskiego. Baskijska sędzia Rivera Olmedo wymyśliła spalonego Graham, aby anulować bramkę Jany na 2:1 w końcowych minutach meczu, a “Las Blancas” wykorzystały to i zdobyły drugiego gola tuż przed 90. minutą. Tak zakończyła się passa zwycięstw Barcelony w klasykach – komentuje “Mundo Deportivo”.

     

    Po tej porażce FC Barcelona nadal zajmuje pierwsze miejsce w tabeli La Liga F. Druga pozycja jest okupowana przez Real Madryt. Przewaga Ewy Pajor i spółki nad rywalkami ze stolicy wynosi tylko 4 punkty. 

     

  • Probierz przekazał wieści ws. Lewandowskiego przed meczem Polska – Malta

    Probierz przekazał wieści ws. Lewandowskiego przed meczem Polska – Malta

    Probierz przekazał wieści ws. Lewandowskiego przed meczem Polska – Malta

    Stan zdrowia Roberta Lewandowskiego był tematem wielu dyskusji po meczu Polska – Litwa. Czy kapitan będzie w stanie zagrać z Maltą, czy wróci do FC Barcelony? “Jesteśmy poobijani, jest grupa zawodników, która ma znak zapytania,” przyznał otwarcie Michał Probierz podczas niedzielnej konferencji prasowej.

     

    W 86. minucie meczu Polska – Litwa (1:0) Lewandowski opuścił boisko i został zastąpiony przez Adama Buksę. Natychmiast pojawiły się pytania o to, czy kapitan reprezentacji będzie gotowy do gry w poniedziałkowym meczu eliminacji mistrzostw świata przeciwko Malcie. “Od trzech meczów doskwierał mi ból w nodze i ta zmiana była prewencyjna. Zobaczymy, jak będę się czuł jutro, ale jestem dobrej myśli,” powiedział Lewandowski tuż po spotkaniu.

     

    Michał Probierz o Robercie Lewandowskim przed meczem Polska – Malta

     

    Podczas konferencji prasowej przed meczem z Maltą selekcjoner reprezentacji Polski Michał Probierz poinformował, że stan zdrowia wszystkich zawodników zostanie oceniony podczas niedzielnego treningu.

     

    “Robert Lewandowski? Wszyscy zawodnicy wyjdą na trening i dopiero po nim będziemy wiedzieć więcej. Jesteśmy poobijani, jest grupa zawodników, których występ stoi pod znakiem zapytania. Będziemy mądrzejsi po zajęciach,” podkreślił Probierz.

     

    Według sobotnich doniesień z Hiszpanii oraz polskich dziennikarzy wszystko wskazywało na to, że Lewandowski powinien być gotowy na mecz z Maltą. “Nie ma zagrożenia, że Robert Lewandowski nie zagra z Maltą z powodu urazu. Wszystko jest w porządku,” poinformował w sobotnie popołudnie Adam Sławiński z Kanału Sportowego.

     

    Co wydarzy się dzisiaj?

     

    Odpowiedź poznamy w najbliższych godzinach.

     

    Kolejny mecz reprezentacja Polski rozegra już w poniedziałek, 24 marca, o godz. 20:45 z Maltą na Stadionie Narodowym w Warszawie.

     

  • Ależ wpadka Roberta Lewandowskiego, kompletnie się zapomniał. “Niefortunny czas na wkurzanie Igi”

    Ależ wpadka Roberta Lewandowskiego, kompletnie się zapomniał. “Niefortunny czas na wkurzanie Igi”

    Ależ wpadka Roberta Lewandowskiego, kompletnie się zapomniał. “Niefortunny czas na wkurzanie Igi”

    Zaczęła się przerwa na mecze reprezentacji, a to czas, aby w mediach społecznościowych klubów takich jak FC Barcelona pojawiały się “luźniejsze” materiały. Takim był film przedstawiający zabawę Roberta Lewandowskiego i Ewy Pajor, którzy grali w “czółko”, czyli odgadywali hasło wyłącznie za pomocą zamkniętych pytań. Pod koniec napastnik kompletnie się zapomniał i zanotował wpadkę.

     

    Zabawa zaczęła się od tego, że Robert Lewandowski miał napisać na kartce, kto jest jego ulubionym artystą. Ewa Pajor musiała odgadnąć hasło, posługując się pytaniami, na które jej kolega z klubu miał odpowiadać jedynie słowami “tak” lub “nie”.

     

    Szybko poszło, ponieważ Ewa Pajor wiedziała, że ulubionym artystą Roberta Lewandowskiego jest Justin Timberlake. Gdy zgadła, role się odwróciły. Kapitanka reprezentacji Polski prowadzonej przez Ninę Patalon musiała wybrać jakieś zwierzę. W tym przypadku Lewandowski również dość szybko doszedł do tego, że chodzi o lwa. Było więc 1:1.

     

    W drugiej rundzie Robert Lewandowski miał napisać na kartce imię i nazwisko wybranego kolegi z zespołu. Wybrał Lamine’a Yamala, a Ewa Pajor odgadła to za pomocą zaledwie dwóch pytań. Gdy dowiedziała się, że chodzi o zawodnika ofensywnego z lepszą lewą nogą, postawiła właśnie na Yamala. To był dobry strzał, ponieważ równie prawdopodobną opcją był Rahinha. Piłkarka znów wyszła na prowadzenie.

     

    Lewandowski musiał odgadnąć, że chodzi o Świątek. Kompletnie wypadła mu z głowy

     

    Na koniec Ewa Pajor miała wybrać wybranego sportowca lub sportsmenkę. I właśnie tutaj doszło do spektakularnej wpadki Roberta Lewandowskiego. – To mężczyzna czy kobieta? – zapytał. – Kobieta – odpowiedziała Ewa Pajor.- Pochodzi z Polski? – Tak.

     

    Gra w piłkę nożną? – Nie. – Czy ona uprawia sport drużynowy? – Nie.

     

    W tym momencie Robert Lewandowski mógł już zacząć domyślać się, o kogo chodzi. Show trwało jednak dalej. Najpierw piłkarz pomyślał o Aleksandrze Mirosław, następnie o Julii Szeremecie. Obie z resztą spełniały warunki z dwóch kolejnych pytań.

     

    Lewandowski zapytał, czy owa sportsmenka wystąpiła na igrzyskach olimpijskich w Paryżu i czy zdobyła na nich medal. Ewa Pajor potwierdziła. Zaprzeczyła natomiast, że uprawia ona wspinaczkę sportową na czas oraz boks. W tym momencie Lewandowskiemu zostało zaledwie kilka sekund na odgadnięcie hasła. Nie zdążył. Zapomniał, choć z pewnością wiedział, że Świątek zdobyła brązowy medal w Paryżu.

     

    Gdy zerknął na kartkę już po czasie, zobaczył na niej nazwisko Igi Świątek. Wtedy wszystko wydało mu się dość oczywiste. Czasu już jednak nie mógł cofnąć. Ewa Pajor wygrała 2:1, a on musiał pogodzić się z tym, że de facto w tamtym momencie zapomniał… o istnieniu najwybitniejszej polskiej sportsmenki ostatnich lat.

     

    W komentarzach użytkownicy mieli pole, aby nawiązać do legendarnej, acz istniejącej głównie w głowach kibiców na potrzeby tworzenia zabawnych memów, rywalizacji pomiędzy Igą Świątek a Robertem Lewandowskim o miano najlepszego polskiego sportowca.

     

    Wśród komentujących znalazł się były piłkarz Olimpii Grudziądz Kasjan Bojarowski. “Niefortunny czas na wkurzanie Igi” – napisał z uśmiechem.

     

     

    Czas rzeczywiście jest niefortunny, ponieważ Iga Świątek nie wygrała jak dotąd żadnego z czterech najważniejszych turniejów w tym roku. Mimo że zachodziła w nich daleko, ani razu nie zagrała w wielkim finale. Jej ostatnia porażka w Indian Wells odbiła się szczególnie szerokim echem, ponieważ znalazła się w cieniu małego skandalu związanego z agresywnym odbiciem piłki podanej jej przez ballboya. Tym zachowaniem Świątek rozpętała prawdziwą burzę, a dwa dni później wydała oświadczenie, w którym wytłumaczyła, że wciąż nie radzi sobie doskonale z nałożoną na nią presją oraz aferą dopingową, jaka miała miejsce wdrugiej połowie 2024 roku.

     

  • Wielki przewrót w Barcelonie? “Muszą wykreślić Szczęsnego”. Hiszpanie wybrali

    Wielki przewrót w Barcelonie? “Muszą wykreślić Szczęsnego”. Hiszpanie wybrali

    Wielki przewrót w Barcelonie? “Muszą wykreślić Szczęsnego”. Hiszpanie wybrali

    Wiadomość o tym, że ter Stegen robi wszystko, aby wrócić po kontuzji i zagrać w ewentualnym finale Ligi Mistrzów, odbiła się bardzo szerokim echem. Problem polega na tym, że aby Niemiec mógł zrealizować ten cel, z kadry Barcelony na te rozgrywki musiałby zostać wykreślony piłkarz, który wcześniej został za niego wpisany, czyli Wojciech Szczęsny. Kibice “Dumy Katalonii” dali dobitnie znać, co sądzą o tym pomyśle.

     

    W poprzednim sezonie Thibaut Courtois (bramkarz Realu Madryt) z powodu kontuzji wypadł z gry na prawie cały sezon. Prawie, ponieważ zdążył wyleczyć kolano i zagrać w finale Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund i wygrać go. Tym samym Andriej Łunin, który grał znakomicie i pomógł “Los Blancos” dostać się do finału, wylądował na ławce rezerwowych.

     

    Teraz śladami Courtois chce powędrować Marc-Andre ter Stegen. Kataloński dziennik “Sport” poinformował, że Niemiec postawił sobie jasny cel, jakim jest szybki powrót po kontuzji i zagranie w ewentualnym finale Ligi Mistrzów. W tym momencie szanse Barcelony na dostanie się do niego są oceniane jako dość wysokie. Jesteśmy jednak dopiero na etapie ćwierćfinałów, gdzie “Duma Katalonii” zmierzy się z Borussią Dortmund.

     

    Trudno nie odnieść wrażenia, że taki scenariusz byłby niesamowicie krzywdzący dla Wojciecha Szczęsnego, który prezentuje znakomitą formę i odgrywa ogromną rolę w Barcelonie. To właśnie on zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w Lizbonie nad Benfiką, gdy Barcelona grała w dziesiątkę. Polak zanotował osiem kluczowych interwencji i głównie  dzięki temu Barcelona uniknęła porażki w pierwszym spotkaniu.

     

    Plan ter Stegena zrównany z ziemią. Kibice zagłosowali. To jest przepaść

     

    Niesprawiedliwość względem Polaka sięga jednak jeszcze głębiej. Okazuje się bowiem, że gdyby Marc-Andre ter Stegen miał zagrać w Lidze Mistrzów, Polak musiałby zostać z niej… wykreślony.

     

    – Przepisy UEFA stanowią, że Barcelona może odzyskać Ter Stegena tylko wtedy, gdy zawodnik, który wszedł za niego, zostanie skreślony. Innymi słowy, aby kapitan mógł zagrać w Lidze Mistrzów, klub musiałby wykreślić Szczęsnego – informuje “Sport”.

     

    Pod artykułem informującym o planie ter Stegena i tłumaczącym obowiązujące zasady pojawiła się sonda dla kibiców. “Który bramkarz powinien zagrać w ewentualnym finale Ligi Mistrzów?” – pyta “Sport”.

     

    Tutaj kibice FC Barcelona nie mają wątpliwości. Udział w sondzie wzięło niespełna 1800 użytkowników i aż 81% z nich zagłosowało za tym, aby w ewentualnym finale zagrał Wojciech Szczęsny. Polak do tej pory nie zawiódł swojego zespołu, więc posadzenie go na ławce w takich okolicznościach byłoby wielką niesprawiedliwością.

     

    W mediach społecznościowych również da się zauważyć sprzeciw wobec planu ter Stegena. Kibice w zdecydowanej większości woleliby, aby Wojciech Szczęsny pozostał bramkarzem numer jeden. Sytuację ter Stegena i Courtois trudno porównywać.

     

    – Courtois miał lepsze mecze niż ter Stegen przez całą karierę. Absurdalne porównanie. Niech Szczęsny gra we wszystkich meczach –ocenia jeden z nich. 

  • Przełom w Barcelonie, Lewandowski i spółka tylko na to czekali. Jest porozumienie

    Przełom w Barcelonie, Lewandowski i spółka tylko na to czekali. Jest porozumienie

    Przełom w Barcelonie, Lewandowski i spółka tylko na to czekali. Jest porozumienie

    FC Barcelona wciąż ma przed sobą perspektywę sięgnięcia w bieżącej kampanii po potrójną koronę – i choć nie będzie to oczywiście łatwe, to “Blaugrana” niezmiennie ma wysokie szansę na triumf zarówno w Primera Division jak i w Pucharze Króla czy Lidze Mistrzów. Jednocześnie w tle włodarze klubu starają się zabezpieczyć przyszłość drużyny i w tym kontekście właśnie nadeszły ciekawe informacje. “Barca” miała osiągnąć wstępne porozumienie co do prolongaty kontraktu z jedną ze swych wielkich gwiazd.

     

    FC Barcelona ma za sobą absolutnie wielki mecz przeciwko Atletico Madryt w Primera Division – mimo przegrywania z rywalami 0:2 aż do 72. minuty podopieczni Hansiego Flicka zdołali dźwignąć się z dołka i zatriumfować ostatecznie nad “Los Colchoneros” 4:2.

     

    Teraz wielu zawodników “Dumy Katalonii” odpocznie sobie nieco od ligowych zmagań, ale jednocześnie… będzie musiało wejść na najwyższe obroty jeśli mowa o występach reprezentacyjnych. W tym gronie jest Jules Kounde, który opuścił Hiszpanię, by udać się na zgrupowanie kadry Francji. Tymczasem właśnie wyklarowało się sporo kwestii ws. jego klubowej przyszłości.

     

    Jules Kounde na dłużej w FC Barcelona. Jest porozumienie ws. przedłużenia umowy

     

    Jak informuje David Bernabeu z “Diario Sport” przedstawiciele Barcelony oraz Kounde osiągnęli już wstępne porozumienie dotyczące przedłużenia jego umowy, nad którym pracowano intensywnie od połowy lutego.

     

    Tym samym defensor miałby pozostać w zespole co najmniej do końca sezonu 2029/2030 – o trzy lata dłużej niż to przewidywał jego dotychczasowy kontrakt. Miałby również liczyć na niewielką podwyżkę swych zarobków.

     

    Wygląda jednak na to, że na formalne przypieczętowanie trzeba będzie mimo wszystko poczekać do lata – kluczowy jest tu oczywiście limit płacowy, którego musi pilnować “Barca”. Niemniej reprezentant “Les Bleus” będzie na tym polu raczej traktowany priorytetowo i rejestracja prolongaty zostanie dokonana najszybciej, jak to tylko będzie możliwe.

     

    Barcelona niebawem zmierzy się z Osasuną. Problematyczny termin

     

    “Blaugrana” swoje kolejne spotkanie rozegra 27 marca – i będzie to zaległy mecz z ekipą Osasuny. Termin ten, z uwagi na przerwę kadrową i wyjazd wielu futbolistów, z pewnością nie jest korzystny dla graczy Flicka i niewykluczone, że niemiecki szkoleniowiec będzie musiał dokonać kilku znaczących roszad w składzie. Potknięcie nie wchodzi w grę.

     

  • Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2 dla Barcelony. “Cały Wojciech”

    Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2 dla Barcelony. “Cały Wojciech”

    Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2 dla Barcelony. “Cały Wojciech”

    “Cały Wojciech!” – tak podsumował na portalu X profil “BarcaInfo” zachowanie Wojciecha Szczęsnego, bramkarza FC Barcelony, po ostatniej bramce w wygranym 4:2 hicie La Ligi z Atletico Madryt.

     

    – Oni są niezniszczalni, oni są niezniszczalni – krzyczał w 92. minucie Mateusz Święcicki, komentator Eleven Sports, w momencie, gdy Lamine Yamal zdobył trzeciego gola dla FC Barcelony w niedzielnym, wyjazdowym meczu ligowym z Atletico Madryt i ze stanu 2:0 dla gospodarzy zrobiło się 2:3.

     

    Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2. “Cały Wojciech”

    W 98. minucie czwartego gola dla FC Barcelony, ustalając wynik spotkania na 4:2, zdobył Ferran Torres. W drużynie FC Barcelony zapanowała wtedy wielka radość. Piłkarze wpadli sobie w ramiona, a Gavi, który pojawił się na boisku w 94. minucie, podbiegł do trenera Hansiego Flicka. Piłkarz przytulił się z nim, a niemiecki szkoleniowiec po chwili podniósł go do góry.

     

    Piłkarze i sztab szkoleniowy fetowali gola, a co wtedy robił Wojciech Szczęsny? Zachował pełen spokój. Były reprezentant Polski stał przy słupku swojej bramki, pił napój z bidonu, a gdy sędzia odgwizdał koniec meczu, odwrócił się w stronę kibiców Atletico Madryt, zaklaskał w ich kierunku i pokazał kciuka.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/1901757779213221989

    “Piękny obrazek – wszyscy piłkarze FC Barcelony, Hansi Flick i sztab szkoleniowy świętują czwarte trafienie w meczu z Atletico, ale co robi wtedy Wojciech Szczęsny? Zobaczcie to sami. Cały Wojciech!” – czytamy na portalu X BarcaInfo.

     

    Wojciech Szczęsny w tym sezonie zagrał w szesnastu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, wpuścił szesnaście bramek, a osiem razy zachował czyste konto.

     

    FC Barcelona jest liderem La Ligi. Ma 60 punktów, tyle samo co wicelider i obrońca trofeum – Real Madryt, który jednak rozegrał jeden mecz więcej. Atletico Madryt z 56 punktami jest na trzeciej pozycji.

     

    Drużyna Flicka teraz zagra dwa mecze ligowe przed własną publicznością: w czwartek 27 marca (godz. 21) z Osasuną i 30 marca (godz. 16.15) z Gironą.

     

  • Koniec spekulacji. Barcelona jednak ograbiona z tytułu. Sędzia się przyznał

    Koniec spekulacji. Barcelona jednak ograbiona z tytułu. Sędzia się przyznał

    Koniec spekulacji. Barcelona jednak ograbiona z tytułu. Sędzia się przyznał

    Po ponad 10 latach Antonio Mateu Lahoz oficjalnie przyznał, że pozbawił Barcelonę mistrzostwa Hiszpanii. W sezonie 2013/14 tytuł należał się “Dumie Katalonii”, ale ostatecznie nie stał się jej udziałem wskutek kardynalnego błędu arbitra. Niesłusznie nie został wówczas uznany gol na wagę triumfu Lionela Messiego. – Jedyną osobą odpowiedzialną za złą decyzję jestem ja – oznajmił Lahoz w programie El Partidazo de COPE.

     

    Losy mistrzostwa ważyły się w ostatniej kolejce sezonu 2013/14. Barcelona podejmowała na Camp Nou liderujące Atletico Madryt. Gospodarzom do tytułu potrzebne było zwycięstwo, gościom wystarczał remis.

     

    Po trafieniach Alexisa Sancheza dla “Blaugrany” i Diego Godina dla ekipy ze stolicy utrzymywał się rezultat 1:1. W 66. minucie do siatki trafił Lionel Messi. Gol nie został jednak uznany z powodu rzekomego ofsajdu. Tymczasem o pozycji spalonej nie mogło być mowy.

     

    Barcelona straciła tytuł mistrza Hiszpanii AD 2014. To był niewybaczalny błąd arbitra

     

    Lahoz był przekonany, że do Argentyńczyka zagrywał Cesc Fabregas, podczas gdy w rzeczywistości jako ostatni piłki dotknął obrońca madryckiego zespołu – Juanfran.

     

    – Myliłem się. Ten tytuł powinien trafić do Barcelony. Popełniłem błąd, dopiero później zobaczyliśmy, że to Juanfran dotknął futbolówki. Z miejsca, w którym byłem, nie dało się tego stwierdzić. Założyłbym się o wszystkie 20 palców u rąk i nóg, że zagrywał Cesc – oznajmił Lahoz w programie El Partidazo de COPE.

     

    – Odpowiedzialność zawsze spoczywała w takiej sytuacji na asystencie, ale ta decyzja była wynikiem pracy całego zespołu i tylko ja byłem za nią naprawdę odpowiedzialny – dodał skruszony.

     

    Lahoz zakończył sędziowską karierę po sezonie 2022/23 w wieku 46 lat. Prowadził zatem jeszcze mecze Barcelony, gdy jej zawodnikiem był już Robert Lewandowski. Do dzisiaj nie brakuje głosów, że boiskowy rozjemca został przez hiszpańską federację w jakiś sposób przymuszony do odłożenia gwizdka.

    Był jednym z najbardziej rozpoznawalnych arbitrów świata – głównie z uwagi na kontrowersje, które regularnie generował decyzjami podejmowanymi często na styku absurdu i komizmu.   

     

  • Burza w Hiszpanii. Real grozi bojkotem, a tu taki komunikat dla Barcelony. “Wstyd”

    Burza w Hiszpanii. Real grozi bojkotem, a tu taki komunikat dla Barcelony. “Wstyd”

    Burza w Hiszpanii. Real grozi bojkotem, a tu taki komunikat dla Barcelony. “Wstyd”

    W sobotę przedstawiciele Realu Madryt powiedzieli, że jeśli jeszcze raz zdarzy się, że zagrają w LaLiga w mniej niż 72 godziny od poprzedniego meczu, to nie wyjdą na boisko. Trzeba te słowa jednak brać z pewnym dystansem, bo już wiadomo, że “Los Blancos” złamią to postanowienie na przełomie marca i kwietnia (i to na własne życzenie). Jak się okazuje, to samo w tym okresie czeka Barcelonę, choć nie z jej chęci, a z przymusu. Chodzi o nowy termin meczu “Dumy Katalonii” z Osasuną.

     

    – Myślę, że dziś był ostatni raz, kiedy gramy mecz przed upływem 72 godzin. Nigdy więcej nie będziemy grać spotkania z mniejszym odpoczynkiem niż 72 godziny. Prosiliśmy dwukrotnie ligę o zmianę godziny, ale nic nie zrobili. Jednak to jest ostatni raz. Jeśli LaLiga wyznaczy termin meczu mniejszy niż 72 godziny, to Real Madryt się nie stawi, to jasne – powiedział w sobotę trener Realu Madryt Carlo Ancelotti. “Królewscy” w środę przed północą kończyli starcie z Atletico, a w sobotę o 18:30 arbiter zagwizdał pierwszy raz w ich konfrontacji przeciwko Villarealowi. To zaledwie 66 godzin odstępu.

     

    Włoski szkoleniowiec zapowiadał więc bojkot, ale jego słowa nie idą do końca w parze z czynami klubu. “Los Blancos” poprosili ligę o przesunięcie meczu z Leganes (sobota 29 marca) z 16:15 na 21:00, a przecież we wtorek 1 kwietnia o 21:30 grają z Realem Sociedad w rewanżu półfinałowym Copa del Rey. Dla działaczy dłuższy odpoczynek zawodników wracających ze zgrupowań kadr z Ameryki Południowej okazał się priorytetem.

     

    Wybuchła dyskusja. Kibice innych klubów Primera Division po słowach Ancelottiego mieli różne opinie. Jedni widzą w tym wymówkę, inni zauważają, że wszyscy mają z tym problem i zespoły powinny wspólnie, a nie indywidualnie walczyć o lepsze warunki pod tym względem.

     

    LaLiga: FC Barcelona – Osasuna 27 marca. Dzień po końcu przerwy na mecze reprezentacji

     

    Burza szybko nie ucichnie, bo tym razem potencjalnie poszkodowana może się czuć FC Barcelona. W poniedziałek hiszpańska federacja poinformowała, że zaległy mecz “Dumy Katalonii” (nierozegrany 8 marca z powodu śmierci doktora Carlesa Miñarro Garcii) został przełożony nie na końcówkę maja, jak się początkowo wydawało, lecz na czwartek 27 marca. Regulamin ligowy mówi, by szukać wolnych luk jak najszybciej, a odłożenie spotkania na maj mogłoby “wpłynąć na integralność rozgrywek”.

     

    Dokładna godzina nie jest jeszcze znana, ale będzie to pierwszy dzień po zamknięciu okienka na mecze kadr narodowych. Nie należy się więc spodziewać obecności Ronalda Araujo czy Raphinhi. Zawodnicy ze strefy CONMEBOL zawsze wracają do klubów najpóźniej. Urugwaj z Boliwią gra we wtorek o 21:00 polskiego czasu, a Brazylia z Argentyną cztery godziny później.

     

    Jak podaje Toni Juanmarti ze “Sportu”, Joan Laporta uważa taką decyzję za złą i już szykuje odwołanie. Członkowie zarządu ponoć mówią nawet o “wstydzie”. Przypomnijmy, że przerwa 72 godzin nie znajduje się w przepisach, jest jedynie zaleceniem od związku zawodowego piłkarzy. Tutaj na pewno nie zostanie wypełniona, bo na niedzielę 2 kwietnia na 16:15 “Blaugrana” ma zaplanowane spotkanie z Gironą.

     

    To zresztą nie koniec gimnastyki logistycznej, bo zespół z Pampeluny w piątek 28.03 miał się mierzyć z Athletikiem. Ta sytuacja też będzie musiała zostać uporządkowana.

  • Lewandowski podjechał kultowym mercedesem i się zaczęło. Show pod hotelem

    Lewandowski podjechał kultowym mercedesem i się zaczęło. Show pod hotelem

    Robert Lewandowski podjechał pod hotel nieco z boku, ale cierpliwe stał na zimnie i rozdawał autografy. Trzech piłkarzy dojedzie później, kilku nie weźmie udziału w poniedziałkowym treningu. W Warszawie rozpoczęło się zgrupowanie kadry przed meczami el. mistrzostw świata z Litwą i Maltą.

     

    W poniedziałek temperatura w Warszawie ledwo przekraczała zero stopni. Mimo to przed hotelem Double Tree by Hilton od rana czekało kilkudziesięciu kibiców. Sporo z nich, aby zdobyć autografy piłkarzy, musiało urwać się ze szkoły. Trudno powiedzieć, czy to poświęcenie się opłaciło, bo większość kadrowiczów weszła do hotelu bocznym wejściem i z rozdawaniem autografów była dość powściągliwa. Nie zawiódł zaś ten, na którego wszyscy czekali najbardziej.

     

    Cierpliwy Kamiński. “Fajnie by było”

    Jednym z tych, którzy stali z kibicami najdłużej, był Jakub Kamiński. Polak do składu VfL Wolfsburg wraca po urazie. W poniedziałek pojawił się jako pierwszy. Kamiński po tym jak wysiadł z auta, cierpliwie rozdawał wszystkim autografy, robił zdjęcia i chwilę porozmawiał z dziennikarzami. Przyznał, że w nadchodzących meczach liczy na grę.

     

    – Miałem swoje problemy zdrowotne, które trochę wytrąciły mnie z rytmu. Mam nadzieję, że złapię na kadrze jakieś minuty, wrócę do klubu i końcówkę sezonu już pogram – powiedział gracz Bundesligi. – Jak tu zagram, to będzie na duży plus, bo trener Ralph Hasenhuettl będzie patrzył, kto występował w meczach kadry – skomentował Kamiński. Warto przypomnieć, że Kamiński był ostatnio dla trenera Michała Probierza ważnym graczem. Grał po godzinie w każdym z trzech ostatnich meczów kadry, w dwóch wychodząc w pierwszym składzie.

     

    Podobnie wygląda sytuacja Jakuba Kiwiora, który przed hotelem kadry też poświęcił sporo czasu kibicom. Zawodnik Arsenalu w Premier League w tym roku praktycznie nie gra. Występuje za to dość regularnie w Lidze Mistrzów, gdzie jego drużyna awansowała do ćwierćfinału. W kadrze na obronie Kiwior ostatnio jest pewniakiem. To, że pojawi się na boisku w starciach z Litwą czy Maltą, wydaje się bardzo prawdopodobne.

     

    – Najważniejsze są dla nas wygrane. Dla mnie też fajnie by było, abym złapał jakieś minuty – tłumaczył Kiwior. Na lewej stronie, gdzie też pojawiał się w defensywie, gracz Arsenalu mógł współpracować z Nikolą Zalewskim. Zawodnik Interu od pewnego czasu ma uraz. Mimo powołania na kadrę nie mógł przyjechać.

     

    – Nicola w dotychczasowych meczach kadry brał na siebie ciężar gry. Prezentował się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że pojawi się kolejna osoba, która też tu błyśnie – przekazał dziennikarzom Kiwior.

     

    Lewandowski zmarzł przed kadrą. “Ojej, ale wieje”

     

    Spore poruszenie wywołał też przyjazd Krzysztofa Piątka. Walczący o koronę króla strzelców ligi tureckiej napastnik rozdał kilka autografów i szybko zniknął w hotelu. Emocje sięgnęły zenitu chwilę później. Przed 14 na zgrupowaniu pojawił się Robert Lewandowski. Napastnik Barcelony jak zwykle przyjechał na zgrupowanie legendarnym Mercedesem-AMG G 63 4Matic, czyli popularną “Gelendą”.

     

    – Ojej, ale wieje – rzucił Lewandowski, który ubrany w koszulę zaczął rozdawać autografy fanom. – Trzeba było przywieźć trochę słońca z Barcelony – odparła jedna z mam młodych kibiców. – Tam też nie jest teraz za ciepło, ciągle pada – tłumaczył Lewandowski.

     

    Kapitan kadry musiał trochę zmarznąć, bo na koszulkach i w albumach podpisywał się długo.

     

    Lewandowski jest jednym z tych piłkarzy, który z powodu niedzielnych meczów ligowych nie jest przewidziany na poniedziałkowy trening kadry na Stadionie Narodowym. W tej grupie jest też m.in. Łukasz Skorupski, Sebastian Szymański, Mateusz Skrzypczak i Dominik Marczuk (powołani w ostatniej chwili) oraz Daniel Bogusz i Bartosz Slisz. Bogusz na kadrę przylatuje z Meksyku (gra w Cruz Azul), Marczuk i Slisz ze Stanów Zjednoczonych. Oni dostali bardziej elastyczne godziny przylotu do Warszawy i mają pojawić się na kadrze w poniedziałkowy wieczór.

     

    Na kadrze jako pierwszy, bo już w niedzielę, pojawił się Paweł Dawidowicz. Jego Hellas Verona mecz grał w sobotę. W niedzielę w hotelu był też już sztab kadry, który wspólnie oglądał hity ekstraklasy Raków – Legia i Jagiellonia – Lech.

    https://x.com/dwardzich22/status/1901621827681521743