Category: Robert Lewandowski

  • Lewandowski przeszedł do historii Ligi Mistrzów. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Lewandowski przeszedł do historii Ligi Mistrzów. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Lewandowski przeszedł do historii Ligi Mistrzów. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Robert Lewandowski był nie do zatrzymania w meczu z Borussią Dortmund (4:0) w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Polak zdobył dwa trafienia, ale już po pierwszym zapisał się na kartach historii. Była to jego 10. bramka w tym sezonie europejskich rozgrywek, dzięki której dokonał czegoś, czego nikt inny nie osiągnął.

     

    Kibice liczyli, że Robert Lewandowski będzie jednym z bohaterów ćwierćfinałowego meczu z Borussią Dortmund. Uwielbia, a przede wszystkim wie, jak zdobywać gole przeciwko tej drużynie. Dowód? 27 goli w 27 meczach. Hiszpańskie media wprost pisały, że w Niemczech boją się naszego rodaka. I mieli ku temu powody, bo kolejne trafienia zdobył w środę, dzięki czemu przeszedł do historii.

     

    Robert Lewandowski pierwszy w historii

     

    Lewandowski miał kilka szans w pierwszej połowie, ale bramki zdobyć się nie udało. Niepowodzenia powetował sobie w drugiej odsłonie spotkania. Pierwszy z jego goli padł w 48. minucie. Polak zachował się przytomnie w polu karnym i z bliskiej odległości umieścił piłkę główką w siatce.

     

    I już wtedy zapisał się na kartach historii. Jak donosi OptaJose na X, Lewandowski został pierwszym piłkarzem w historii tych rozgrywek, któremu udało się zdobyć po 10 trafień w pojedynczym sezonie Ligi Mistrzów dla trzech różnych klubów. Zrobił to dla Borussii Dortmund, dla Bayernu Monachium i teraz dla Barcelony. “Zabójczy” – napisali wprost statystycy.

     

    A na tym Polak zatrzymywać się nie zamierzał i w drugiej połowie dołożył jeszcze jedno trafienie. Tym samym ma już 11 goli na koncie w tym sezonie Ligi Mistrzów.

     

    I jak na razie więcej nie dołoży. Na dziesięć minut przed końcem Flick zdecydował się ściągnąć napastnika z murawy. Wykonał już swoją pracę i mógł odpocząć. Ostatecznie Barcelona wygrała 4:0. Rewanż15 kwietnia. 

     

  • Barcelona “policzyła” do czterech w meczu z BVB! Lewandowski bohaterem

    Barcelona “policzyła” do czterech w meczu z BVB! Lewandowski bohaterem

    Barcelona “policzyła” do czterech w meczu z BVB! Lewandowski bohaterem

    FC Barcelona jest nie do zatrzymania w tym roku, a Raphinha, Lamine Yamal i Robert Lewandowski są zabójczo skuteczni. “Blaugrana” rozbiła Borussię Dortmund 4:0 i może powoli myśleć o półfinale Ligi Mistrzów. Polak może za to cieszyć się z dubletu. Barcelona zagrała perfekcyjne spotkanie, nie popełniła żadnych błędów, to był koncert.

     

    Niko Kovac głęboko wierzył, że jego Borussia Dortmund jest w stanie postawić się Barcelonie. Wyeliminowała Lille, w Bundeslidze zaczyna wchodzić na właściwe obroty. Ale “Blaugrana” imponuje w tym roku jak mało kto, zanotowała serię 22 meczów bez porażki. I zaimponowała także w starciu z BVB, a słowa Kovaca okazały się rzuconymi na wiatr. Dortmund nie miał czym i kim się przeciwstawić.

     

    Barcelona na kursie do półfinału od pierwszej minuty

     

    Katalończycy już od pierwszej akcji chcieli nadać swoje tempo, swoją intensywność. W ciągu pierwszych dziesięciu minut oddali aż cztery strzały. Groźnie uderzyli Lamine Yamal (dwa razy), Raphinha i Robert Lewandowski, ale albo brakowało celności, albo świetnie spisywał się Gregor Kobel w bramce Borussii.

     

    Barcelona kontrolowała każdą strefę boiska. Dortmund próbował kontratakować, ale nie miał żadnego lepszego pomysłu. Przez długi czas opierał się na dograniach Jamiego Gittensa w kierunku Serhou Guirassy’ego. Gwinejczyk albo mijał się z piłką, albo palił akcje. Gdy znalazł się w sytuacji sam na sam z Wojciechem Szczęsnym, to skiksował.

     

    Gospodarze atakowali raz za razem, brakowało jednak dobrego uderzenia. Ale przyszła 25. minuta i stały fragment gry. Dośrodkowanie na dalszy słupek zgarnął Inigo Martinez, który zgrał bliżej bramki. Pau Cubarsi strącił tę piłkę w kierunku linii bramkowej, a stamtąd wbił ją Raphinha. Brazylijczyk poszedł pazernie, do końca i dał prowadzenie. Można powiedzieć, że okradł młodego Hiszpana z gola, ale ten pewnie nie będzie miał o to pretensji.

     

    Były dążenia do drugiego gola przed przerwą, ale nie było na tyle dobrej okazji. Raphinha był szybki, ale bez uderzenia. Yamalowi brakowało skuteczności, a Lewandowskiemu szczęścia, pechowo przegrywał pojedynki w polu karnym. Do przerwy było 1:0 dla gospodarzy.

     

    Lewandowski zbliżył się do magicznej granicy

    Druga połowa to zdecydowanie skuteczniejsza Barcelona, efektywniejsza i równie efektowna. Już w pierwszej groźnej akcji po wznowieniu gry na listę strzelców wpisał się Lewandowski. Polak strzelił głową z najbliższej odległości. Yamal dorzucił na głowę Raphinhii, ten przelobował Kobela, a Lewandowski dopadł do spadającej piłki. To była łatwa robota dla naszego napastnika.

     

    Dortmund nie istniał w drugiej części, sporadycznie pojawiał się w okolicach pola karnego “Blaugrany”, ale nie wiedział, co zrobić z piłką. A Barcelona doskonale wiedziała, jak konkretnie atakować. To przyniosło jej kolejne gole.

     

    W 66. minucie z dubletu mógł cieszyć się Lewandowski, który zamknął kontrę. Dopadł do płaskiego zagrania Fermina Lopeza z prawej strony i uderzył płasko z kilkunastu metrów. Piłka odbiła się jeszcze od ręki Kobela i wpadła do siatki. Lewandowski ma na koncie zatem 99 goli w barwach Barcelony, jest o jedno trafienie od przekroczenia magicznej granicy 100 bramek.

     

    Wynik na 4:0 ustalił 11 minut później Lamine Yamal, który także wykończył kontratak. Raphinha wypuścił go do sytuacji sam na sam, a młody Hiszpan uderzył delikatnie, czubkiem buta, oszukał Kobela.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1910054622460289185

    W końcówce pojawiło się rozluźnienie w szeregach Barcelony, bo Dortmund częściej atakował, ale nie mógł znaleźć sposobu na zdobycie bramki przepisowo. Raz trafił Maximilian Beier, ale wcześniej jego koledzy spalili akcję.

     

    Barcelona w pełni zasłużenie wygrała 4:0 i jedną nogą jest już w półfinale Ligi Mistrzów.. To był znakomity mecz w jej wykonaniu. Rewanż we wtorek na Signal Iduna Park w Dortmundzie.

  • To była 48. minuta! Niewiarygodny gol Lewandowskiego. Jak on to zmieścił?!

    To była 48. minuta! Niewiarygodny gol Lewandowskiego. Jak on to zmieścił?!

    To była 48. minuta! Niewiarygodny gol Lewandowskiego. Jak on to zmieścił?!

    W 48. minucie domowego meczu z Borussią Dortmund Robert Lewandowski strzelił swojego 10. gola w tym sezonie Ligi Mistrzów! Polski napastnik z bliska wykorzystał zgranie piłki przez Raphinhę, który wcześniej w tym spotkaniu trafił do siatki. To nie był koniec jego popisów. Katalończycy przed rewanżem mogą być w naprawdę dobrych nastrojach.

     

    FC Barcelona marzy o tym, aby po raz pierwszy od 2015 roku zagrać w finale Ligi Mistrzów. Wówczas w Berlinie pokonała Juventus 3:1 i sięgnęła po swój ostatni jak do tej pory Puchar Europy. W tym roku finał także odbędzie się na niemieckiej ziemi. Gospodarzem tego spotkania będzie Monachium.

     

    Lewandowski strzelił Borussii. Jest ich katem

    Droga na stadion Bayernu wiedzie Barcelonę przez niemieckiego rywala. W ćwierćfinale Katalonczycy rywalizują z Borussią Dortmund, która w poprzedniej edycji dotarła do finału, ale w nim okazała się gorsza od Realu Madryt.

     

    Katalończycy w środowym meczu objęli prowadzenie już w 25. minucie, gdy Raphinha z najbliższej odległości wbił do bramki piłkę, która i tak by do niej trafiła po strzale Pau Cubarsiego. Brazylijczyk tuż po zmianie stron sam zaliczył asystę, zgrywając futbolówkę do Roberta Lewandowskiego.

     

    Dla polskiego napastnika była to już 10. gol w 11. występie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów i 28. bramka strzelona w karierze Borussii Dortmund. Żadnemu rywalowi Lewandowski nie strzelał częściej. To jednak nie był koniec jego popisów.

     

    W 68. minucie Polak pokonał Gregora Kobela po raz drugi. Tym razem uderzył płasko, a piłka przełamała ręce bramkarza BVB. Asystę zanotował Fermin Lopez.

     

    Łącznie kapitan Biało-Czerwonych zdobył w elitarnych rozgrywkach już 105 bramek.

     

    Przypomnijmy, że Lewandowski ma już triumf w Lidze Mistrzów. Najważniejsze klubowe trofeum w Europie wywalczył w 2020 roku. W tamtym sezonie kapitan reprezentacji Polski został też najskuteczniejszym piłkarzem rozgrywek. Zdobył wówczas 15 goli.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1910063719175901269

    Rewanżowe spotkanie w Dortmundzie odbędzie się we wtorek 15 kwietnia. Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji na żywo z tego spotkania na Sport.pl i w Sport.pl LIVE.

     

  • PZPN reaguje na słowa Roberta Lewandowskiego. Zwraca uwagę na jedno

    PZPN reaguje na słowa Roberta Lewandowskiego. Zwraca uwagę na jedno

    PZPN reaguje na słowa Roberta Lewandowskiego. Zwraca uwagę na jedno

     

    Robert Lewandowski po meczu z Maltą zwrócił uwagę na brak 18, 19, 20-latków w kadrze. Jego słowa odbiły się szerokim echem, a teraz po dwóch tygodniach do sprawy odnosi się Łukasz Wachowski z PZPN. — Nasza młodzież jest naprawdę utalentowana — zaznacza w “Kanale Sportowym” i zwraca uwagę na jedną rzecz.

     

    Reprezentacja Polski dwa tygodnie temu zakończyła pierwsze w tym roku zgrupowanie. Gracze Michała Probierza wygrali w el. MŚ z Litwą 1:0 i Maltą 2:0, a na graczy spłynęła ogromna fala krytyki.

     

    Jednym z nich był Robert Lewandowski, który zaznaczył, że do poprawy jest bardzo wiele aspektów gry. Kapitan kadry zwrócił też uwagę, że w zespole brakuje młodych graczy.

     

    — Oczywiście piłkarze też muszą grać w klubach, to jest ważny czynnik. Z drugiej strony możemy analizować też to, o czym ostatnio rozmawiałem. Zobaczcie, mamy mecze z Litwą i Maltą, a na zgrupowaniu powinno być pięciu 18, 19, 20-latków. A poza Kacprem Urbańskim nie było chyba żadnego. To też pokazuje, że mamy to, co mamy. Musimy skupić się na tym materiale, jego rozwinąć i wyciągnąć z niego jak najwięcej — przyznał.

     

    PZPN odnosi się do słów Roberta Lewandowskiego

     

    Słowa Lewandowskiego splotły się w czasie z nieudanymi eliminacji mistrzostw Europy kadr do lat 17. i 19. Obu drużynom nie udało się zakwalifikować do turniejów finałowych. Do słów Lewandowskiego i kwestii braku awansu naszych młodzieżówek w “Kanale Sportowym” odniósł się Łukasz Wachowski.

     

    — Trudne chwile dla reprezentacji U-17 i U-19, do tego wywiad Roberta Lewandowskiego, który mówi wprost, że nie wierzy, że w blisko 40-milonowym kraju nie ma utalentowanej młodzieży, taki trochę strzał w kierunku szkolenia młodych piłkarzy — stwierdza prowadzący rozmowę Mateusz Borek.

     

    — Można tak to rozpatrywać. Nasza młodzież jest naprawdę bardzo utalentowana i sukcesy naszych młodzieżówek pokazują, że tych zawodników jest cała masa, a potem w przestrzeni klubowej ci piłkarze giną — ocenia sekretarz generalny PZPN.

     

    — Brak awansu kadr U-17 i U-19 traktujemy jako porażkę, bo przyzwyczailiśmy się już do tych awansów w poprzednich latach. Na pewno zostaną wyciągnięte pewne wnioski i w czerwcu, lipcu zostaną podjęte jakieś decyzje — zdradza Wachowski.

     

  • Historyczny Wyczyn! Ewa Pajor ustanawia nowy rekord w Barcelonie – Kamień milowy dla polskiego futbolu!

    Historyczny Wyczyn! Ewa Pajor ustanawia nowy rekord w Barcelonie – Kamień milowy dla polskiego futbolu!

    Historyczny Wyczyn! Ewa Pajor ustanawia nowy rekord w Barcelonie – Kamień milowy dla polskiego futbolu!

    Ewa Pajor, polska napastniczka, która dołączyła do FC Barcelony latem 2024 roku, na stałe zapisała się w historii klubu, stając się najskuteczniejszą zawodniczką w początkowych meczach sezonu. W swoich pierwszych sześciu występach ligowych zdobyła niesamowite dziewięć goli, bijąc poprzedni rekord siedmiu trafień, należący do Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez.

     

    Jednym z jej najbardziej wyróżniających się występów były derby z Espanyolem, w których zdobyła trzy bramki w zaledwie 45 minut, odgrywając kluczową rolę w zwycięstwie Barcelony 7:1. To drugi hat-trick Pajor w tym sezonie; wcześniej popisała się trzema golami w meczu z Granadą, wygranym 10:1.

     

    Pajor szybko zaadoptowała się w nowym zespole, głównie dzięki wcześniejszym kontaktom z trzema byłymi koleżankami z VfL Wolfsburg, które obecnie grają w Barcelonie. Jej profesjonalizm, zaangażowanie i błyskawiczna adaptacja zostały docenione przez sztab szkoleniowy oraz koleżanki z drużyny.

     

    Obecnie Pajor przewodzi w klasyfikacji strzelczyń w hiszpańskiej lidze, na wzór sukcesu Roberta Lewandowskiego w męskich rozgrywkach. Jej wyjątkowe osiągnięcia są powodem do dumy dla polskich kibiców i świadczą o rosnącej sile polskiego futbolu na arenie międzynarodowej.

     

  • Barcelona napisała to o Wojciechu Szczęsnym. Jedno słowo

    Barcelona napisała to o Wojciechu Szczęsnym. Jedno słowo

    Barcelona napisała to o Wojciechu Szczęsnym. Jedno słowo

    19 meczów, 10 czystych kont i ani jednej porażki. I szansa na trzy kolejne trofea! Wojciech Szczęsny po powrocie z krótkiej emerytury przeżywa w Barcelonie piękne chwile. I nic dziwnego, że zachwycają się nim nawet na oficjalnym profilu klubu. “Niezwyciężony” – to słowo wystarczyło, by opisać dokonania Polaka.

     

    Po końcowym gwizdku meczu z Gironą wszystko stało się jasne. Wojciech Szczęsny zanotował 18. kolejny mecz w barwach Barcelony bez porażki od swojego debiutu, który miał miejsce na początku roku. Żaden inny bramkarz nie zanotował tak kapitalnej serii bez ani jednej porażki. Szczęsny wyprzedził wszystkich bramkarzy, którzy kiedykolwiek występowali w barwach Blaugrany. A w środowy wieczór jeszcze pobił ten wynik.

     

    W końcu tym razem Barcelona w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Króla ograła na wyjeździe Atletico Madryt 1:0. I nic dziwnego, że oficjalne konto Barcelony opublikowało zdjęcie Polaka z wymownym podpisem – “niezwyciężony.

     

    Barcelona zachwyca się Wojciechem Szczęsnym. Wymowny wpis o Polaku

    https://x.com/FCBarcelona_es/status/1907557612641718317

    — Ja mam tylko nic nie zepsuć, dziś chyba nie było strzałów na bramkę, poza tymi ze spalonego — powiedział Wojciech Szczęsny po meczu z Atletico Madryt (1:0) w rozmowie z TVP. A potem… postanowił udzielić Polakom porady. — Przyjemna robota, polecam na przyszłość — pracujcie ciężko, żeby mieć podobną — wypalił po meczu polski bramkarz.

     

    I faktycznie, tego dnia Polak nie miał zbyt wiele pracy. A gdy w końcu pokonał go Alexander Sorloth, to okazało się, że w momencie podania był na pozycji spalonej. To oznacza, że Wojciech Szczęsny ma na koncie już 19 meczów w barwach Barcelony, 10 razy zachował czyste konto i jeszcze ani razunie przegrał!

     

  • Słowa o Wojciechu Szczęsnym poszły w świat. Tak podsumował go kolega z zespołu

    Słowa o Wojciechu Szczęsnym poszły w świat. Tak podsumował go kolega z zespołu

    Słowa o Wojciechu Szczęsnym poszły w świat. Tak podsumował go kolega z zespołu

    Wojciech Szczęsny przeżywa bardzo dobry czas w Barcelonie. Z nim w składzie Barca jeszcze nie przegrała. Poza tym Polak szybko zyskał szacunek w szatni. – Wojtek znaczy dla nas bardzo dużo. Poza boiskiem i na nim – powiedział o nim Pau Cubarsi po meczu z Betisem (1:1).

     

    Barcelona tylko zremisowała Betisem 1:1, ale finalnie i tak powiększyła przewagę nad Realem Madryt o jeden punkt, ponieważ Królewscy przegrali 1:2 z Valencią. – Jestem usatysfakcjonowany – powiedział po spotkaniu trener Hansi Flick.

     

    Inne zdanie ma Pau Cubarsi, który rozmawiał po spotkaniu z Eleven Sports. – Nie jesteśmy zadowoleni. Powinniśmy ten mecz spokojnie wygrać. Mamy w nogach ostatnio wiele spotkań, ale to nie może być wymówka – podsumował.

     

    Pau Cubarsi: Wojciech Szczęsny daje nam dużo doświadczenia

     

    18-letni Hiszpan dostał też pytanie o Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz szybko stał się ważnym graczem Barcelony. Z nim Katalończycy jeszcze nie przegrali i ta seria wynosi obecnie już 20 meczów. Szczęsny zyskał też szacunek w szatni.

     

    – Wojtek znaczy dla nas bardzo dużo. Poza boiskiem i na nim. Daje nam bardzo dużo doświadczenia – powiedział o Polaku Cubarsi.

     

  • To był niedzielny wieczór, Barcelona napisała o Szczęsnym. “Odblokowane

    To był niedzielny wieczór, Barcelona napisała o Szczęsnym. “Odblokowane

    To był niedzielny wieczór, Barcelona napisała o Szczęsnym. “Odblokowane”

    Wojciech Szczęsny jest pierwszym bramkarzem w tym roku w barwach Barcelony i jeszcze nie zaznał smaku porażki w nowym zespole. W związku z tym Polak wbija się coraz wyżej we wszelakich statystykach. O jednej z nich pisze sama Barcelona, która poświęciła Szczęsnemu osobny artykuł. Pojawiły się nawet słowa w języku polskim.

     

    FC Barcelona zremisowała 1:1 z Realem Betis w meczu 30. kolejki ligi hiszpańskiej. W ten sposób zespół Hansiego Flicka ma już cztery punkty przewagi nad Realem Madryt, ponieważ jego odwieczny rywal przegrał 1:2 z Valencią. Robert Lewandowski nie zagrał najlepszego spotkania, a Wojciech Szczęsny nie zachował czystego konta. Polski bramkarz został pokonany przez Natana po uderzeniu piłki głową po rzucie rożnym.

     

    Mimo to Szczęsny wciąż może mieć powody do radości, ponieważ nie przegrał ani jednego meczu od momentu debiutu w barwach Barcelony. Aktualnie ten licznik wynosi 20 spotkań bez porażki u byłego reprezentanta Polski.

    https://x.com/FCBarcelona/status/1908957885188518023

    Wiele wskazuje na to, że wkrótce Szczęsny przedłuży kontrakt z Barceloną o kolejny sezon i wydłuży swoją karierę do czerwca 2026 r.

     

    Barcelona rozpisała się o Szczęsnym. I nagle napisali to po polsku

    Barcelona opublikowała wpis o Szczęsnym w niedzielny wieczór. “Miejsce w TOP 5: odblokowane. Debiutancki, wymarzony sezon Szczęsnego trwa w najlepsze” – napisał klub na portalu X. O co chodzi? Szczęsny znalazł się w czołowej piątce zawodników, którzy wygrali najwięcej meczów z rzędu od momentu debiutu w Barcelonie. Triumf nad Realem Betis był 20. meczem wygranym przez Barcelonę i Szczęsnego w tym sezonie.

     

    Barcelona poświęciła też Szczęsnemu osobny artykuł na klubowej stronie internetowej.

     

    “Na zielono, żółto czy pomarańczowo, Polak za każdym razem dawał z siebie wszystko. Kiedy debiutował przeciwko Barbastro, od razu stało się jasne, że potencjalnie może zostać pierwszym bramkarzem Barcelony. Szczęsny wnosi kluczowy wkład w wygrane Barcelony. Stracił sześć goli w dziesięciu meczach ligowych i miał dziesięć czystych kont we wszystkich rozgrywkach. Wyskoczył z emerytury i wylądował na nogach w Barcelonie. Ze swoim ciągłym uśmiechem na twarzy podbił serca wiernych kibiców” – napisał klub.

     

    Szczęsny może pobić rekord należący do Cesca Fabregasa. Były piłkarz Barcelony, a aktualny trener Como nie przegrał 30 meczów w barwach Barcelony w sezonie 11/12. W związku z tym, że Barcelona zagra jeszcze co najmniej jedenaście spotkań, to Szczęsny może zdeklasować Fabregasa.

     

    Między Fabregasem a Szczęsnnym w tej statystyce znajduje się jeszcze Paulinho (25 meczów bez porażki w sezonie 17/18), Johan Cruyff (23 w sezonie 73/74) i Albert Celades (21 w sezonie 95/96). Barcelona zakończyła artykuł, pisząc dwa polskie słowa. “Dziękuję, Wojciechu” – czytamy.

     

    Szczęsny może pobić rekord należący do Cesca Fabregasa. Były piłkarz Barcelony, a aktualny trener Como nie przegrał 30 meczów w barwach Barcelony w sezonie 11/12. W związku z tym, że Barcelona zagra jeszcze co najmniej jedenaście spotkań, to Szczęsny może zdeklasować Fabregasa.

     

    Między Fabregasem a Szczęsnnym w tej statystyce znajduje się jeszcze Paulinho (25 meczów bez porażki w sezonie 17/18), Johan Cruyff (23 w sezonie 73/74) i Albert Celades (21 w sezonie 95/96). Barcelona zakończyła artykuł, pisząc dwa polskie słowa. “Dziękuję, Wojciechu” – czytamy.

     

    W kolejnym meczu Barcelona zagra z Borussią Dortmund w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. To spotkanie odbędzie się w środę o godz.

     

  • Niewiarygodny wyczyn Krzysztofa Piątka. Polak już przeszedł do historii

    Niewiarygodny wyczyn Krzysztofa Piątka. Polak już przeszedł do historii

    Niewiarygodny wyczyn Krzysztofa Piątka. Polak już przeszedł do historii

    Choć rewolwery polskiego “El Pistolero” znacznie ucichły, to jego osiągnięcia po przejściu do Basaksehiru robią piorunujące wrażenie. Obecnie Krzysztof Piątek wciąż walczy o miano króla strzelców Super Ligi, tracąc zaledwie jednego gola do Victora Osimhena. Okazuje się jednak, że to nie jedyna statystyka, w której bryluje polski napastnik. Po golu w ostatnim starciu z Konyasporem został on bowiem drugim najlepszym strzelcem w historii klubu ze Stambułu.

     

    Od niespełna dwóch miesięcy tempo zdobywania bramek w wykonaniu Krzysztofa Piątka znacznie zmalało. Końcem roku 2024 “El Pistolero” był niemalże maszyną do zdobywania bramek, notując trafienie w siedmiu spotkania z rzędu. Początek obecnego roku również wyglądał całkiem obiecująco i tym sposobem w lutym napastnik reprezentacji Polski znajdował się na pozycji samodzielnego króla strzelców tureckiej Super Ligi. Taka forma naturalnie wzbudziła zainteresowanie ligowych rywali, którzy według tamtejszych mediów, są żywo zainteresowani pozyskaniem napastnika Basaksehiru w letnim okienku transferowym.

     

    Niestety ostatnie mecze to jednak pasmo strzeleckiej niemocy 29-letniego napastnika, który mimo regularnych występów nie potrafił znaleźć drogi do siatki rywali. Konsekwencją takiego impasu była utrata pozycji króla strzelców ligi tureckiej na rzecz zawodnika Galatasaray Victora Osimhena, który na chwilę obecną ma na swoim koncie o jedną zdobycz bramkową więcej niż Piątek. Do końca sezonu tureckiej ekstraklasy wciąż pozostało jednak kilka kolejek, co daje Piątkowi szansę na wyprzedzenie nigeryjskiego napastnika. Ostatnie zwycięskie trafienie z rzutu karnego w meczu przeciwko Konyasporowi nie tylko przybliżyło go do tego celu, ale również pozwoliło zapisać się Polakowi na kartach historii klubu ze Stambułu.

     

    Krzysztof Piątek jednym z najlepszych strzelców Basaksehiru. Do lidera jednak sporo brakuje

     

    Gol z 30. kolejki tureckiej Super Ligi był jednocześnie 46 trafieniem Krzysztofa Piątka w barwach Basaksehiru. Okazuje się, że taka liczba wystarczyła, aby polski napastnik został drugim najskuteczniejszym strzelcem w historii klubu. Wyprzedził on tym samym Doka Madureirę, który 191 rozegranych dla tego zespołu spotkaniach zdobył 45 goli. Co warte zauważenia, Piątek potrzebował zaledwie 78 występów, aby pobić wyczyn brazylijskiego piłkarza.

     

    Wydawać by się mogło, że “El Pistolero” jest więc na dobrej drodze do zdobycia miana strzelca wszech czasów klubu ze Stambułu, jednak do obecnie wiodącego prym w tej klasyfikacji Edina Visca brakuje mu obecnie… 64 goli. Bośniak spędził w Basaksehirze niespełna 11 lat, rozgrywając w tym czasie aż 398 spotkań. Piątek może się jednak pochwalić o wiele większą średnią bramek na mecz wynoszącą dokładnie 0,59 gola, podczas gdy topowy strzelec “Szarych Sów” notował tylko 0,28 zdobytej bramki na mecz. Na chwilę obecną ciężko stwierdzić, jak potoczą się dalsze losy reprezentanta Polski, jednak już teraz wiadomo, że zapisał się on złotymi literami w historii tureckiego klubu, w którym występuje przecież od niespełna dwóch sezonów.

     

  • Sceny po meczu Barcelony. Raphinha nie wytrzymał. Lewandowski musiał zareagować

    Sceny po meczu Barcelony. Raphinha nie wytrzymał. Lewandowski musiał zareagować

    Sceny po meczu Barcelony. Raphinha nie wytrzymał. Lewandowski musiał zareagować

    Barcelona “tylko” zremisowała z Realem Betis 1:1 w 30. kolejce LaLiga i nie wykorzystała swojej szansy na zwiększenie przewagi nad Realem Madryt. Podopieczni Hansiego Flicka w tym spotkaniu byli wyjątkowo nieskuteczni, a ich rywale dobrze się bronili. Głośno jest jednak o zachowaniu Raphinhy, który dał się ponieść. Doszło do przepychanek, a oberwało się też kontuzjowanemu Marc-Andre ter Stegenowi. Uspokajać próbował go m.in. Robert Lewandowski.

     

    Raphinha wściekły schodził z boiska

    Wiele pisze się o tym, co działo się meczu Barcelona-Betis. Raphinha wzburzony schodził z boiska, a media obiegły obrazki pokazujące, jak Robert Lewandowski, Hansi Flick i inni koledzy próbują go uspokoić. Oberwało się też ter Stegenowi, który próbował nie dopuścić do tego, by Raphinha starł się z sędzią asystentem.

     

    Nagrania pokazują, co działo się po meczu Barcy

    W sieci krążą nagrania, na których najpierw Hansi Flick próbuje zatrzymać wściekłego Raphinhę, jednak ten nie reaguje na jego prośby. Później interweniował też Robert Lewandowski, który pokazał koledze, by zszedł z boiska, by uniknąć poważniejszych konsekwencji, jak podaje “Marca”.

     

    Rykoszetem oberwał kapitan zespołu, szykujący do powrotu do gry po kontuzji. Marc-Andre ter Stegen chciał objąć Raphinhę, by nieco go uspokoić, a ten, zamiast spuścić głowę i udać się do szatni, odepchnął Niemca, który z kolei wepchnął go do tunelu prowadzącego do szatni.

    https://x.com/lluis7bou/status/1908650592811311381

    Raphinha miał pretensje do sędziego?!

    Do końca nie wiadomo, co spowodowało tak negatywne emocje u skrzydłowego, jednak wiele wskazuje na to, że nie spodobało mu się zachowanie jednego z arbitrów bocznych. “Powiedział mi, żebym się zamknął, jest niegrzeczny” — miał powiedzieć Raphinha prowadzącemu mecz sędziemu Jesusowi Gilowi Manzano, jak podaje Angel Perez z “Mundo Deprtivo”.

     

    Kiedy kolejny mecz Barcelony?

     

    Kolejny mecz FC Barcelona rozegra w Lidze Mistrzów. Ćwierćfinał rozgrywek z Borussią Dortmund zaplanowano na środę 9 kwietnia na godz. 21.00.

    https://x.com/esiadrr/status/1908631347398066290