Category: Home

  • Burza po sukcesie Polki. WTA wciąż milczy. “Kompromitacja”

    Burza po sukcesie Polki. WTA wciąż milczy. “Kompromitacja”

    Burza po sukcesie Polki. WTA wciąż milczy. “Kompromitacja”

    Katarzyna Kawa imponuje w WTA 250 w Bogocie. W niedzielną noc pokonała 7:5, 6:2 Julietę Pareję i awansowała do finału. Polka popisała się kilkoma widowiskowymi akcjami. Tym, kto się nie popisał, było WTA. Organizacja kobiecego tenisa całkowicie milczy w sprawie wielkiego sukcesu naszej rodaczki, co jest szokujące.

     

    Katarzyna Kawa jest bliska odniesienia największego sukcesu w karierze, a więc wygrania pierwszego singlowego turnieju rangi WTA. Od celu dzieli ją już zaledwie jedno spotkanie. Po udanych kwalifikacjach pokonała kolejne trzy rywalki, w tym największą faworytkę Marie Bouzkovą. Za to w półfinale dość pewnie rozprawiła się z Julietą Pareją. I mimo że Polka błysnęła kilkoma znakomitymi akcjami, grała pewnie i skutecznie, będąc jedną z największych sensacji tego eventu, to WTA tego nie dostrzega. To kuriozalna sytuacja.

     

    Katarzyna Kawa w finale turnieju, a WTA nigdzie o tym nie wspomina

    WTA milczy na temat znakomitej gry Kawy w WTA 250 w Bogocie. Uwagę na ten fakt już w sobotę zwrócił profil “Z kortu – informacje tenisowe”. “Jak słabo opakowaną organizacją jest WTA, niech świadczy fakt, że do tej pory nie pojawił się z ich strony ani jeden wpis na platformie X dotyczący meczu Katarzyna Kawa – Marie Bouzkova. Zdążyli za to wrzucić informację o półfinałowej rywalce” – czytaliśmy. I faktycznie Polka sprawiła jedną z największych sensacji, w ćwierćfinale wyeliminowała turniejową “1”, a władze kobiecego tenisa nawet nie raczyły tego odnotować na X.

     

    A to nie koniec. Na profilu WTA nie pojawiła się też wzmianka o zwycięstwie Kawy w półfinale. Upłynęło już kilka godzin i nadal cisza. Podano jedynie informacje o drugiej finalistce, która już dwukrotnie wygrywała tę imprezę (2021 i 2024). Mowa o Camilii Osorio.

     

    “Wstałem z nadzieją, że po awansie do finału w końcu zobaczę jakiś wpis na profilu WTA o Katarzynie Kawie, ale nie. Hej, WTA, kompromitacja. Tego nie da się inaczej nazwać” – podkreślał w niedzielny poranek profil “Z kortu – informacje tenisowe”. I z określeniem zachowania WTA mianem “kompromitacji” trudno się nie zgodzić. Tym bardziej że Kawa jest pierwszą Polką, której w tym sezonie udało się zakwalifikować do finału singlowego turnieju rangi WTA. I choćby ten fakt warto odnotować, bo to spory wyczyn jak dla notowanej dopiero w trzeciej 100. rankingu zawodniczki.

     

    Internauci zniesmaczeni zachowaniem WTA

    “Także szukałam. Nie ma nic na żadnych socialach. Ważniejsza są amerykańskie derby w Charleston”, “Wygrała z Amerykanką, więc nie należy się dziwić”, “Gdyby to była Raducanu, to byłby post od razu po każdym turniejowym zwycięstwie” – pisali internauci, sugerując stronniczość WTA. Nie wiadomo, czy organizacja kobiecego tenisa naprawi niewątpliwą gafę.

     

    Finał turnieju w Bogocie zaplanowano na niedzielę na godzinę 19:00 czasu polskiego. Jeśli Polce uda się wygrać, to zanotuje spory awans w rankingu WTA, bo w okolice 125. lokaty, choć już teraz może pochwalić się dużym skokiem. W WTA Live plasuje się na 156. miejscu, a przed turniejem była 223.

  • Pokazali wyniki walki Szeremety. Nie do wiary, jak punktowała rodaczka Lin Yu-Ting

    Pokazali wyniki walki Szeremety. Nie do wiary, jak punktowała rodaczka Lin Yu-Ting

    Pokazali wyniki walki Szeremety. Nie do wiary, jak punktowała rodaczka Lin Yu-Tin

     

    Julia Szeremeta zdobyła srebrny medal w Pucharze Świata w Brazylii. Lepsza od Polki okazała się reprezentantka gospodarzy Jucielen Romeu, choć decyzja arbitrów nie była jednogłośna. Teraz pokazano, jak punktowali sędziowie. Zaskakujące są oceny rodaczki Lin Yu-Ting, która pokonała Polkę w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu.

     

    Julia Szeremeta nie zdobyła złota w Brazylii

    Julia Szeremeta w Brazylii szła jak burza. Wygrała swoje starcie z Alyssą Mendozą, później pokonała Ulzhy Sarsenbek. W nocy z soboty na niedzielę Julia Szeremeta walczyła o złoto z Jucielen Romeu. Starcie pięściarek od początku było wyrównane, mimo że zawodniczki prezentowały odmienny styl. Niestety Julii Szeremecie w finale nie udało się pokonać broniącej mistrzowskiego tytułu Jucielen Romeu.

     

    Tak walkę Szeremety punktowała rodaczka Lin Yu-Ting

     

    Niejednogłośną decyzją sędziów wygrała Romeu, trzech sędziów uważało, że to ona tej nocy była lepsza od Polki. Co ciekawe, starcie to punktowali arbitrzy Kazachstanu, Tajwanu, Australii i Włoch i Stanów Zjednoczonych.

     

    Punktacja w walce Szeremeta – Romeu

    Kazachstan – 29:28 (9:10, 10:9, 10:9)

    Tajwan – 30:27 (10:9, 10:9, 10:9)

    Austria – 28:29 (9:10, 9:10, 10:9)

    Włochy – 27:30 (9:10, 9:10, 9:10)

    USA – 27:30 (9:10, 9:10, 9:10)

    Polka była lepsza od Brazylijki według sędzin z Kazachstanu i Tajwanu. Rodaczka Lin Yu-Ting, Lin Chia-Chan, jako jedyna wskazała, że Polka była lepsza od Brazylijki w każdej z rund.

     

  • Te słowa wywołały wściekłość Raphinhy. Interweniował Robert Lewandowski. Oto kulisy

    Te słowa wywołały wściekłość Raphinhy. Interweniował Robert Lewandowski. Oto kulisy

    Te słowa wywołały wściekłość Raphinhy. Interweniował Robert Lewandowski. Oto kulis

    FC Barcelona zremisowała 1:1 z Realem Betis w 30. kolejce LaLiga, tracąc szansę na powiększenie przewagi nad Realem Madryt. Podopieczni Hansiego Flicka zawiedli w ofensywie, a ich rywale skutecznie się bronili. Jednak to nie wynik meczu, a zachowanie Raphinhy stało się głównym tematem dyskusji po spotkaniu.

    Brazylijski skrzydłowy dał się ponieść emocjom pod koniec meczu, co doprowadziło do przepychanek na boisku. Jak ujawnia MovistarFutbol, wszystko zaczęło się od słów sędziego liniowego, który kazał Raphinhy “się zamknąć”. Skrzydłowy nie krył oburzenia: “Nie mów mi, żebym się zamknął. Jesteś niewychowany” – miał powiedzieć, zwracając się do asystenta sędziego Jesúsa Gila Manzano. Choć incydent nie znalazł się w protokole meczowym, nagrania krążące w sieci pokazują kulisy zajścia.

    Wściekły Raphinha nie reagował na próby uspokojenia ze strony trenera Hansiego Flicka. Sytuację próbował opanować także Robert Lewandowski, który gestem nakazał koledze zejść z boiska, by uniknąć poważniejszych konsekwencji – relacjonuje “Marca”.

    Sytuacja z Raphinhą doprowadziła do przepychanek
    Rykoszetem oberwał nawet kontuzjowany kapitan zespołu, Marc-Andre ter Stegen, który szykuje się do powrotu na boisko. Niemiec chciał objąć Raphinhę, by go uspokoić, lecz ten odepchnął go, co sprowokowało reakcję bramkarza – ter Stegen wepchnął Brazylijczyka do tunelu prowadzącego do szatni. Wszystko wskazuje na to, że to zachowanie sędziego bocznego doprowadziło skrzydłowego do furii.

    Barcelona ma teraz chwilę na ochłonięcie – kolejny mecz rozegra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko Borussii Dortmund. Spotkanie zaplanowano na środę, 9 kwietnia, o godz. 21:00. Relację z tego starcia będzie można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.

  • Afera z udziałem Sabalenki. Wstawiła to zdjęcie i rozpętała się burza. Są wściekli

    Afera z udziałem Sabalenki. Wstawiła to zdjęcie i rozpętała się burza. Są wściekli

    Afera z udziałem Sabalenki. Wstawiła to zdjęcie i rozpętała się burza. Są wściekli

     

    Aryna Sabalenka wstawiła w mediach społecznościowych kilka zdjęć ze swojego życia prywatnego i treningów. Wpis złożony z kilku fotografii podpisała słowem “balans”. Jedno z nich wywołało skandal wśród użytkowników obserwujących białoruską gwiazdę tenisa. Liderka rankingu WTA pokazała się na nim z małym psem ucharakteryzowanym na popularnego bohatera serii “Pokemon”, czyli Pikachu.

     

    Aryna Sabalenka ma za sobą bardzo udany miesiąc. Białorusinka wygrała wielki finał turnieju w Miami i tym samym umocniła się na pierwszym miejscu rankingu WTA. Teraz Białorusinka może skupić się na odpoczynku oraz na przygotowaniach do turniejów rozgrywanych na mączce.

     

    Pozycja liderki rankingu WTA w tym momencie jest dla Aryny Sabalenki niezagrożona. Iga Świątek z pewnością zrobi wszystko, aby podczas turniejów rozgrywanych na swojej ulubionej nawierzchni jak najbardziej ją zniwelować.

    Teraz wybuchła jednak afera z udziałem zawodniczki. Aryna Sabalenka wstawiła na instagram kilka zdjęć. Chciała pokazać część swojego życia prywatnego oraz siebie podczas treningu. Jedna z fotografii szczególnie rzuciła się w oczy użytkownikom obserwującym Białorusinkę w mediach społecznościowych.

     

    Sabalenka wywołała burzę. Obserwujący krytykują ją za zdjęcie z psem

     

    Użytkownicy licznie zwrócili Sabalence uwagę na to, że malowanie zwierząt takimi farbami nie jest właściwe. Choć teoretycznie istnieją kosmetyki przeznaczone dla psów, nie oznacza to, że wszystkie tego typu specyfiki okażą się bezpieczne dla każdego czworonoga.

    Ponadto naniesienie takiej farby pozbawia psa naturalnego zapachu, co może wywołać negatywne skutki behawioralne i źle wpłynąć na jego interakcję z innymi psami.

    – Proszę cię, pies to nie zabawka – pisze jedna z obserwatorek.

    – Szkoda mi tego psa

    – dodaje kolejna.

    – To niebezpieczne dla psa – alarmuje inna użytkowniczka. Podobnych i ostrzejszych komentarzy pod wpisem Aryny Sabalenki jest o wiele więcej.

    https://www.instagram.com/share/p/_5s9kR5FA

     

  • Cały świat widział, co zrobił Wojciech Szczęsny. I nie ma złudzeń

    Cały świat widział, co zrobił Wojciech Szczęsny. I nie ma złudzeń

    Cały świat widział, co zrobił Wojciech Szczęsny. I nie ma złudzeń

    Barcelona miała problemy i ostatecznie “tylko” zremisowała z Realem Betis wynikiem 1:1. Hiszpańskie media już w przerwie zwracały uwagę na to, że Wojciech Szczęsny mógł zachować się lepiej przy straconej bramce. Po meczu jednak wszyscy mówią o jednym — niesamowitej serii polskiego golkipera. Oto jego liczby.

     

    1:1. Takim wynikiem zakończyło się starcie Barcelony z Realem Betis. Ekipa Hansiego Flicka jako pierwsza zdobyła bramkę, ale rywale dość szybko wyrównali i taki rezultat utrzymał się już do końca. W przerwie Hiszpanie wyjątkowo negatywnie oceniali Wojciecha Szczęsnego, o czym pisaliśmy tutaj. A po końcowym gwizdku? Uwagę zwraca tylko jedno.

     

    Cały świat mówi o jednym po meczu Barcelony. Chodzi o Wojciecha Szczęsnego

     

    W mediach społecznościowych głośno przede wszystkim o serii naszego rodaka. Szczęsny rozegrał 20 meczów w barwach Barcelony i z nim w składzie Blaugrana ani razu nie przegrała. Jego bilans to 17 zwycięstw i trzy remisy. Choć spotkanie z Realem Betis można uznać za “wpadkę”, to nie zepsuło ono bilansu Polaka. I to zdecydowanie cieszy.

     

    “Koniec meczu — tylko remis…. Szkoda tego meczu, bo mieliśmy dziś dużo okazji, aby zdobyć trzy punkty, ale takie mecze niestety też się zdarzają… W szczególności w tak napiętym terminarzu. Jak nie chce wpaść, to nie wpadnie. Irytujące spotkanie… Dopisujemy tylko jeden punty i walczymy dalej! Brawo za walkę do końca!” — czytamy na profilu “BarcaInfo”.

     

    “Natan testuje Szczęsnego, ale to spokojny gość, który tylko broni” — pisze żartobliwie osoba prowadząca profil “BeSoccer”.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/1908624611216154941

    “Szczęsny w Barcelonie: 20 meczów, zero przegranych” — zwraca uwagę autor profilu “Barca Universal”.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    “Wojciech Szczęsny nie wie, co to porażka, jeśli nosi koszulkę Barcelony. Polski bramkarz wygrał 17 spotkań, zremisował trzy i zachował 10 czystych kont w 20 meczach” — czytamy na fanowskim profilu Barcelony z… Azerbejdżanu.

     

    “Wojciech Szczęsny nie wie, co to porażka, jeśli nosi koszulkę Barcelony. Polski bramkarz wygrał 17 spotkań, zremisował trzy i zachował 10 czystych kont w 20 meczach” — czytamy na fanowskim profilu Barcelony z… Azerbejdżanu.

    “Nie ma co płakać. Co ma powiedzieć Real? Yamal znowu kiwał się sam ze sobą, zamiast normalnie podawać proste piłki. Ferran średnio. Lewy prawie nie dostawał podań. Byle w kolejnych spotkaniach było lepiej. Szczęsny bez szans przy tym ci zawalił Araujo” — podsumowuje dziennikarz Łukasz Głowacki.

     

  • Szczęsny uratował Barcelonę. Mogli nawet przegrać

    Szczęsny uratował Barcelonę. Mogli nawet przegrać

    Szczęsny uratował Barcelonę. Mogli nawet przegra

    FC Barcelona stworzyła tyle okazji, że mogła pokonać Real Betis. Jednak goście także mieli swoje szanse, a w jednej z akcji w końcówce spotkania kapitalną interwencją popisał się Wojciech Szczęsny.

    Hit 30. kolejki nie zawiódł. W sobotę (5 kwietnia) FC Barcelona podejmowała Real Betis. Po niezwykle zaciętym i emocjonującym boju starcie zakończyło się podziałem punktów (1:1). Obie bramki padły jeszcze w pierwszej części pierwszej połowy.

    W siódmej minucie wynik otworzył Gavi, który mocnym strzałem z bliska nie dał szans Adrianowi. 10 minut później po rzucie rożnym pokonany został Wojciech Szczęsny (obie bramki możesz zobaczyć pod TYM LINKIEM).

    Choć obie drużyny próbowały zdobyć gola na wagę zwycięstwa, to ta sztuka im się nie udała. Więcej akcji bramkowych miała Barcelona, ale swoje szanse miał także Real. Niewiele brakowało, a goście w 88. minucie wyszliby na prowadzenie.

    “Dumę Katalonii” przed utratą bramki uratował jednak wspomniany już Szczęsny. Polski golkiper w kapitalnym stylu obronił strzał z daleka Natana. Były reprezentant kraju z trudem sparował piłkę do boku (wideo znajduje na końcu artykułu).

    Dodajmy, że to właśnie Natan pokonał Polaka w 17. minucie spotkania. Co warte podkreślenia, dzięki interwencji z końcówki meczu Szczęsny przedłużył serię do 20 meczów z rzędu w barwach Barcelony bez porażki.

     

  • Polak zdobywa pas WBO! Niemcy tylko patrzyli na to, co robi z ich faworytem

    Polak zdobywa pas WBO! Niemcy tylko patrzyli na to, co robi z ich faworytem

    Polak zdobywa pas WBO! Niemcy tylko patrzyli na to, co robi z ich faworytem

    Mateusz Tryc wrócił do boksu po rocznej przerwie. Od razu z wielkim przytupem. Nie był faworytem walki z Niemcem Nickiem Hanningiem, ale zszokował rywala i samą publicznością i efektownie pokonał go w ostatniej rundzie.

     

    Mateusz Tryc (bilans walk: 16 zwycięstw i dwie porażki, 8 KO), w sobotę nie był faworytem walki z dziesiątym w rankingu World Boxing Organization – Nickiem Hanningiem (14-2-1, 7 KO), ale potrafił zaskoczyć. Polak efektownie znokautował Niemca i sięgnął po pas mistrza Europy WBO w wadze półciężkiej. W dodatku zrobił to na terenie swojego rywala, bo gala odbyw

     

    Mateusz Tryc z pasem WBO. Niemcy patrzyli na to, co robi z ich faworytem

    O losach walki zadecydowała dopiero ostatnia, dziesiąta runda. Właśnie wtedy Mateusz Tryc najpierw trafił potężnym prawym, po którym Niemiec upadł na matę. Potrafił się jednak z niej podnieść, ale był liczony przez sędziego. Hanning walczył dalej, ale Polak natychmiast rzucił się na niego z kilkoma ciosami. Sędzia zmuszony był przerwać walkę, bo narożnik Niemca pokazał ręcznik na znak poddania.

     

    “Tu końcówka ostatniej, 10. rundy w wykonaniu Mateusza Tryca, który nokautuje Nicka Hanniga w Poczdamie i zdobywa tym samym pas WBO European. Przez wielu skreślony Tryc dał naprawdę dobrą walkę i zaliczył mocny skalp na wyjeździe. Dobra walka Polaka, który prowadził pojedynek i nie zostawił roboty w rękach sędziego, na całe szczęście! Piękna robota” – napisał w serwisie X Mateusz Hencel.

     

    “Mamy mistrza Europy w zawodowym boksie. Przyznam, że nie miałem nadziei na pomyślny rozwój kariery Mateusza Tryca, a tu taka miła niespodzianka. W zawodowym boksie brakuje nam bardzo sukcesów i każdy cieszy podwójnie. Brawo!” – dodał Tomasz Ratajczak.

    https://x.com/MatHencel/status/1908652970247614812

    “Po dwóch kolejnych porażkach przed czasem niektórzy postawili już krzyżyk na Mateuszu Trycu. I nawet trudno za to krytykować, bo pięściarz z Wyszkowa miał wyraźny dołek kariery. Powstał jednak i wrócił lepszy niż kiedykolwiek w karierze zawodowej wcześniej” – czytamy w portalu bokser.org.

    https://x.com/tomekratajczak/status/1908778582115008653

    Tytuł mistrza Europy WBO to największy sukces w karierze Tryca. Dzięki zwycięstwie zadebiutuje w czołowej piętnastce rankingu WBO i zyska prawa pretendenta do tytułu mistrza świata.

     

    Z kolei Hanning dotychczas dwa razy walczył z Polakami i zawsze łatwo wygrywał. Teraz musiał obejść się smakiem

    https://x.com/MichalKoperBoks/status/1908732220732305560

    “Warto również podkreślić, że Hanning w ostatnim czasie lubił walczyć z Polakami. W 2023 roku zmierzył się z Bartoszem Barczyńskim oraz Przemysławem Gorgoniem. Oba te starcia z łatwością wygrał i najpewniej spodziewał się powtórki z rozrywki. Rzeczywistość jednak okazała się dla niego zupełnie inna” – czytamy w serwisie WP SportoweFakty. 

     

  • Sceny po meczu Barcelony. Raphinha nie wytrzymał. Lewandowski musiał zareagować

    Sceny po meczu Barcelony. Raphinha nie wytrzymał. Lewandowski musiał zareagować

    Sceny po meczu Barcelony. Raphinha nie wytrzymał. Lewandowski musiał zareagować

    Barcelona “tylko” zremisowała z Realem Betis 1:1 w 30. kolejce LaLiga i nie wykorzystała swojej szansy na zwiększenie przewagi nad Realem Madryt. Podopieczni Hansiego Flicka w tym spotkaniu byli wyjątkowo nieskuteczni, a ich rywale dobrze się bronili. Głośno jest jednak o zachowaniu Raphinhy, który dał się ponieść. Doszło do przepychanek, a oberwało się też kontuzjowanemu Marc-Andre ter Stegenowi. Uspokajać próbował go m.in. Robert Lewandowski.

     

    Raphinha wściekły schodził z boiska

    Wiele pisze się o tym, co działo się meczu Barcelona-Betis. Raphinha wzburzony schodził z boiska, a media obiegły obrazki pokazujące, jak Robert Lewandowski, Hansi Flick i inni koledzy próbują go uspokoić. Oberwało się też ter Stegenowi, który próbował nie dopuścić do tego, by Raphinha starł się z sędzią asystentem.

     

    Nagrania pokazują, co działo się po meczu Barcy

    W sieci krążą nagrania, na których najpierw Hansi Flick próbuje zatrzymać wściekłego Raphinhę, jednak ten nie reaguje na jego prośby. Później interweniował też Robert Lewandowski, który pokazał koledze, by zszedł z boiska, by uniknąć poważniejszych konsekwencji, jak podaje “Marca”.

     

    Rykoszetem oberwał kapitan zespołu, szykujący do powrotu do gry po kontuzji. Marc-Andre ter Stegen chciał objąć Raphinhę, by nieco go uspokoić, a ten, zamiast spuścić głowę i udać się do szatni, odepchnął Niemca, który z kolei wepchnął go do tunelu prowadzącego do szatni.

    https://x.com/lluis7bou/status/1908650592811311381

    Raphinha miał pretensje do sędziego?!

    Do końca nie wiadomo, co spowodowało tak negatywne emocje u skrzydłowego, jednak wiele wskazuje na to, że nie spodobało mu się zachowanie jednego z arbitrów bocznych. “Powiedział mi, żebym się zamknął, jest niegrzeczny” — miał powiedzieć Raphinha prowadzącemu mecz sędziemu Jesusowi Gilowi Manzano, jak podaje Angel Perez z “Mundo Deprtivo”.

     

    Kiedy kolejny mecz Barcelony?

     

    Kolejny mecz FC Barcelona rozegra w Lidze Mistrzów. Ćwierćfinał rozgrywek z Borussią Dortmund zaplanowano na środę 9 kwietnia na godz. 21.00.

    https://x.com/esiadrr/status/1908631347398066290

  • Koncert Polki trwa, wspaniały triumf we Francji. To już 11. tytuł w ciągu 13 miesięcy

    Koncert Polki trwa, wspaniały triumf we Francji. To już 11. tytuł w ciągu 13 miesięcy

    Koncert Polki trwa, wspaniały triumf we Francji. To już 11. tytuł w ciągu 13 miesięcy

    Na początku marca ubiegłego roku sięgnęła po swój pierwszy deblowy tytuł w sezonie 2024, triumfując w imprezie ITF W35 w Solarino. W minionej kampanii zgarnęła w sumie 10 trofeów w grze podwójnej. W sobotę otworzyła konto w deblu w obecnych zmaganiach, wygrywając turniej ITF W50 w Nantes. Mowa o Martynie Kubce, która występowała we francuskich rozgrywkach w duecie z Lisą Zaar. W decydującym starciu pokonały parę Sofia Costoulas/Talia Gibson 6:3, 6:2. Polka i Szwedka stanowią niezwykłe połączenie. Świadczy o tym pewna statystyka.

     

    Ubiegły rok był bardzo udany dla Martyny Kubki, zwłaszcza od kątem sukcesów w deblu. Zdobyła w sumie 10 trofeów – 1x WTA 125, 4x ITF W50 i 5x ITF W35. W singlu nie udało się wywalczyć żadnego tytułu, ale co ciekawe, w obecnym sezonie to właśnie w grze pojedynczej podniosła swój pierwszy skalp. Na przełomie lutego i marca wygrała zmagania rangi ITF W15 w Leimen. W decydującym starciu pokonała Anastasię Kulikovą, rewanżując się za porażkę w finale turnieju w Stambule półtora roku temu.

     

    W tym tygodniu rówieśniczka Igi Świątek rywalizowała w imprezie ITF W50 w Nantes. Brała również udział w rozgrywkach singlowych i zaczęła je całkiem nieźle, od zwycięstwa 6:1, 6:4 w potyczce z Julią Awdiejewą. W batalii o ćwierćfinał przegrała jednak wyraźnie z Harmony Tan – 2:6, 1:6. Od tego momentu 23-latka mogła się skupić na deblowych zmaganiach, gdzie przyszło jej występować w duecie z Lisą Zaar. Dla polsko-szwedzkiego duetu był to trzeci wspólny turniej. Poprzednie dwa kończyły z trofeami, co oznaczało, że były do tej pory niepokonane. Ta statystyka nie uległa zmianie także po turnieju we Francji.

     

    Najpierw Kubka i Zaar otrzymały walkowera od pary Julia Awdiejewa/Polina Bachmutkina. Półfinał przyniósł wymagające starcie z tenisistkami rozstawionymi z “4” – Nadią Kolb oraz Yulianą Lizarazo. O losach pojedynku decydował dopiero super tie-break, a tak naprawdę dwie ostatnie piłki. Od stanu 8-8 punkty wędrowały wyłącznie na konto Martyny i Lisy, dzięki czemu wygrały 6:2, 6:7(3), 10-8. Finałowymi rywalkami turniejowych “2” okazały się Sofia Costoulas i Talia Gibson. Tym razem obyło się bez dodatkowych emocji. Polka oraz Szwedka rozstrzygnęły sprawę w dwóch setach.

     

    Martyna Kubka i Lisa Zaar wygrały turniej ITF W50 w Nantes. Trzeci wspólny występ i trzeci tytuł

     

    Decydujące starcie rozpoczęło się od utrzymanego podania przez Kubkę i Zaar. W następnych trzech gemach dochodziło do decydujących punktów, ale za każdym razem serwujące wychodziło z opresji. Podczas czwartego rozdania Belgijka i Australijka obroniły w sumie trzy okazje na 3:1. Kilka minut później rozstawione z “2” zawodniczki doczekały się jednak w końcu przełamania. W trakcie szóstego gema wykorzystały trzecią z czterech szans i wyszły na 4:2. Po chwili przeciwniczki mogły natychmiast zniwelować stratę breaka, ale dwie okazje uciekły. Polka i Szwedka uzyskały trzy “oczka” przewagi i zachowały tę różnicę do samego końca partii. Ostatecznie triumfowały 6:3, wykorzystując już pierwszego setbola.

     

    Druga odsłona pojedynku wystartowała od serwisu rywalek. W drugim gemie zrobił się nerwowo z perspektywy duetu Kubka/Zaar, bowiem straciły prowadzenie 40-0 i doszło do złotej piłki. To oznaczało szansę dla Costoulas i Gibson na 2:0. Decydująca akcja trafiła jednak na konto triumfatorek pierwszego seta. Po chwili wróciły ze stanu 15-40 przy podaniu przeciwniczek i zdobyły breaka. Kolejnego Martyna i Lisa uzyskały podczas siódmego rozdania. Dzięki temu przy stanie 5:2 serwowały po tytuł. Nie miały żadnego problemu. Podobnie jak w premierowej odsłonie, wygrały gema do 15, wykorzystując już pierwszą okazję.

     

    Tym samym Martyna Kubka i Lisa Zaar wygrały deblowy turniej ITF W50 w Nantes i sięgnęły po swoje trzecie wspólne trofeum. Do tej pory mają komplet 9 zwycięstw w rozegranych meczach i pozostają niepokonane jako duet. Sobotni triumf pozwolił Polce dorzucić do gabloty pierwsze trofeum za grę podwójną w sezonie 2025. Dzięki temu ma już skalpy zarówno w singlu, jak i deblu za tegoroczną kampanię rozgrywek. W całej karierze 23-latki to już 25. zawodowy tytuł w grze podwójnej. Teraz nasza tenisistka uda się na kadrę do Radomia. Kilka dni temu została powołana do zespołu na BJK Cup za kontuzjowaną Magdalenę Fręch.

    https://x.com/SzymiPrzybysz/status/1908582539213562063

  • Koncert Polki trwa, wspaniały triumf we Francji. To już 11. tytuł w ciągu 13 miesięcy

    Koncert Polki trwa, wspaniały triumf we Francji. To już 11. tytuł w ciągu 13 miesięcy

    Koncert Polki trwa, wspaniały triumf we Francji. To już 11. tytuł w ciągu 13 miesięcy

    Na początku marca ubiegłego roku sięgnęła po swój pierwszy deblowy tytuł w sezonie 2024, triumfując w imprezie ITF W35 w Solarino. W minionej kampanii zgarnęła w sumie 10 trofeów w grze podwójnej. W sobotę otworzyła konto w deblu w obecnych zmaganiach, wygrywając turniej ITF W50 w Nantes. Mowa o Martynie Kubce, która występowała we francuskich rozgrywkach w duecie z Lisą Zaar. W decydującym starciu pokonały parę Sofia Costoulas/Talia Gibson 6:3, 6:2. Polka i Szwedka stanowią niezwykłe połączenie. Świadczy o tym pewna statystyka.

     

    Ubiegły rok był bardzo udany dla Martyny Kubki, zwłaszcza od kątem sukcesów w deblu. Zdobyła w sumie 10 trofeów – 1x WTA 125, 4x ITF W50 i 5x ITF W35. W singlu nie udało się wywalczyć żadnego tytułu, ale co ciekawe, w obecnym sezonie to właśnie w grze pojedynczej podniosła swój pierwszy skalp. Na przełomie lutego i marca wygrała zmagania rangi ITF W15 w Leimen. W decydującym starciu pokonała Anastasię Kulikovą, rewanżując się za porażkę w finale turnieju w Stambule półtora roku temu.

     

    W tym tygodniu rówieśniczka Igi Świątek rywalizowała w imprezie ITF W50 w Nantes. Brała również udział w rozgrywkach singlowych i zaczęła je całkiem nieźle, od zwycięstwa 6:1, 6:4 w potyczce z Julią Awdiejewą. W batalii o ćwierćfinał przegrała jednak wyraźnie z Harmony Tan – 2:6, 1:6. Od tego momentu 23-latka mogła się skupić na deblowych zmaganiach, gdzie przyszło jej występować w duecie z Lisą Zaar. Dla polsko-szwedzkiego duetu był to trzeci wspólny turniej. Poprzednie dwa kończyły z trofeami, co oznaczało, że były do tej pory niepokonane. Ta statystyka nie uległa zmianie także po turnieju we Francji.

     

    Najpierw Kubka i Zaar otrzymały walkowera od pary Julia Awdiejewa/Polina Bachmutkina. Półfinał przyniósł wymagające starcie z tenisistkami rozstawionymi z “4” – Nadią Kolb oraz Yulianą Lizarazo. O losach pojedynku decydował dopiero super tie-break, a tak naprawdę dwie ostatnie piłki. Od stanu 8-8 punkty wędrowały wyłącznie na konto Martyny i Lisy, dzięki czemu wygrały 6:2, 6:7(3), 10-8. Finałowymi rywalkami turniejowych “2” okazały się Sofia Costoulas i Talia Gibson. Tym razem obyło się bez dodatkowych emocji. Polka oraz Szwedka rozstrzygnęły sprawę w dwóch setach.

     

    Martyna Kubka i Lisa Zaar wygrały turniej ITF W50 w Nantes. Trzeci wspólny występ i trzeci tytuł

     

    Decydujące starcie rozpoczęło się od utrzymanego podania przez Kubkę i Zaar. W następnych trzech gemach dochodziło do decydujących punktów, ale za każdym razem serwujące wychodziło z opresji. Podczas czwartego rozdania Belgijka i Australijka obroniły w sumie trzy okazje na 3:1. Kilka minut później rozstawione z “2” zawodniczki doczekały się jednak w końcu przełamania. W trakcie szóstego gema wykorzystały trzecią z czterech szans i wyszły na 4:2. Po chwili przeciwniczki mogły natychmiast zniwelować stratę breaka, ale dwie okazje uciekły. Polka i Szwedka uzyskały trzy “oczka” przewagi i zachowały tę różnicę do samego końca partii. Ostatecznie triumfowały 6:3, wykorzystując już pierwszego setbola.

     

    Druga odsłona pojedynku wystartowała od serwisu rywalek. W drugim gemie zrobił się nerwowo z perspektywy duetu Kubka/Zaar, bowiem straciły prowadzenie 40-0 i doszło do złotej piłki. To oznaczało szansę dla Costoulas i Gibson na 2:0. Decydująca akcja trafiła jednak na konto triumfatorek pierwszego seta. Po chwili wróciły ze stanu 15-40 przy podaniu przeciwniczek i zdobyły breaka. Kolejnego Martyna i Lisa uzyskały podczas siódmego rozdania. Dzięki temu przy stanie 5:2 serwowały po tytuł. Nie miały żadnego problemu. Podobnie jak w premierowej odsłonie, wygrały gema do 15, wykorzystując już pierwszą okazję.

     

    Tym samym Martyna Kubka i Lisa Zaar wygrały deblowy turniej ITF W50 w Nantes i sięgnęły po swoje trzecie wspólne trofeum. Do tej pory mają komplet 9 zwycięstw w rozegranych meczach i pozostają niepokonane jako duet. Sobotni triumf pozwolił Polce dorzucić do gabloty pierwsze trofeum za grę podwójną w sezonie 2025. Dzięki temu ma już skalpy zarówno w singlu, jak i deblu za tegoroczną kampanię rozgrywek. W całej karierze 23-latki to już 25. zawodowy tytuł w grze podwójnej. Teraz nasza tenisistka uda się na kadrę do Radomia. Kilka dni temu została powołana do zespołu na BJK Cup za kontuzjowaną Magdalenę Fręch.