Category: Home

  • Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Robert Lewandowski nie strzelił gola, ale FC Barcelona i tak zainkasowała trzy punkty w kolejnym ligowym meczu. Tym razem skromnie pokonała Leganes (1:0), a polskiego napastnika wyręczył środowy obrońca rywali Jorge Saenz. Eksperci w pomeczowych ocenach na portalu X zwracają uwagę na fakt, że Lewandowski musi poczekać na wyczekiwany jubileusz bramkowy. Z kolei pochwały zbiera Wojciech Szczęsny, który został wybrany piłkarzem meczu.

     

     

    “FC Barcelona jest nie do zatrzymania w tym roku, a Raphinha, Lamine Yamal i Robert Lewandowski są zabójczo skuteczni. “Blaugrana” rozbiła Borussię Dortmund 4:0 i może powoli myśleć o półfinale Ligi Mistrzów. Polak może za to cieszyć się z dubletu. Barcelona zagrała perfekcyjne spotkanie, nie popełniła żadnych błędów, to był koncert w jej wykonaniu. BVB nie miała żadnych argumentów” – tak o środowym spotkaniu FC Barcelony z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów pisał dziennikarz Sport.pl Marcin Jaz.

     

    Barcelona pokonała Leganes. Eksperci komentują

     

    Katalończycy w sobotni wieczór chcieli powtórzyć ten wynik – zwłaszczazwłaszcza że byli pierwszym zespołem z tercetu walczącego o mistrzostwo, który wybiegł na boisko w 31. kolejce. Real Madryt swoje spotkanie z Deportivo Alaves rozegra w niedzielę o 16:15, a Atletico Madryt dzień później o 21:00 zagra z Realem Valladolid.

     

    Barcelona na Estadio Municipal Butarque nie zawiodła oczekiwań – wywalczyła trzy punkty, choć nie zrobiła tego w tak efektowny sposób, do jakiego ostatnimi czasy przyzwyczajała. Katalończycy na prowadzenie wyszli dopiero w 48. minucie. Przewagę dał im samobójczy gol Jorge Saenza, który niefortunną interwencją uprzedził Roberta Lewandowskiego.

     

    Kapitan reprezentacji Polski nie tylko nie trafił tym razem do siatki, ale w ogóle nie dokończył meczu. W 68. minucie Hansi Flick zdjął go z boiska, posyłając w bój Ferrana Torresa.

     

    Eksperci na portalu X zwracali uwagę na fakt, że Polak będzie musiał poczekać na swojego 100. gola strzelonego dla katalońskiego klubu.

     

    “Czyli Lewandowski ładuje setnego gola w barwach Barcelony na Signal Iduna Park. Ładnie to sobie wykombinował – komentował Tomasz Hatta z portalu igol.pl.

     

    “Inigo Martinez” – te dwa słowa, okraszone trzema emotikonami człowieka w koronie, napisał dziennikarz “Super Expressu” Konrad Marzec, doceniając tym samym postawę środkowego obrońcy Barcelony. Martinez w końcówce spotkania interweniował w doskonały sposób, zażegnując zagrożenia pod bramką Szczęsnego.

     

    Z bardzo dobrej strony pokazał się Wojciech Szczęsny. Jego interwencje uratowały Barcelonę przed stratą bramki. Nic więc dziwnego, że tuż po zakończeniu spotkania ogłoszono, że Polak został wybrany piłkarzem meczu.

     

    “Takimi meczami wygrywa się mistrzostwo. Arcyważne punkty Barcelony. Wojciech Szczęsny – 22 występy, 19 wygranych, 3 remisy, 12 CZYSTYCH KONT w Barcelonie. WOW” – pisał z podziwem Jakub Kłyszejko z TVP Sport.

     

    “Wojciech Szczęsny MVP meczazo #LeganesBarca. Dobranoc” – pisał Rafał Majchrzak.

     

    “Najlepiej o tym meczu Barcelony świadczy fakt, że MVP został Szczęsny, choć pracował na to też Martin czy Inigo. Ogółem cała ofensywa, zwłaszcza Yamal, dziś nadawała się do tarcia chrzanu. Obrzydliwe spotkanie przepchnięte kolanem” – oceniał Kamil Warzocha z portalu Weszło.

     

    Kolejne spotkanie FC Barcelony już we wtorek 15 kwietnia. Wówczas Katalończycy w Dortmundzie spróbują postawić drugi krok w grze o półfinał Ligi Mistrzów. Do rywalizacji ligowej wrócą w sobotę 19 kwietnia. Ich rywalem będzie Celta Vigo.

  • Świątek jednak była w Polsce. Wychodzą szczegóły, menedżerka wszystko opowiedziała

    Świątek jednak była w Polsce. Wychodzą szczegóły, menedżerka wszystko opowiedziała

    Świątek jednak była w Polsce. Wychodzą szczegóły, menedżerka wszystko opowiedziała

    Spore poruszenie w kraju nad Wisłą wywołała decyzja Igi Świątek, która odpuściła grę dla reprezentacji Polski podczas radomskich kwalifikacji do finałów Billie Jean King Cup. Okazuje się, że wiceliderka rankingu WTA całkiem niedawno gościła w ojczyźnie, gdzie przebywała przez kilka dni. Szczegółami pochwaliła się PR menedżerka sportsmenki, Daria Sulgostowska. Przy okazji członkini teamu raszynianki zdradziła, iż gwiazdę czeka niebawem trudny moment.

     

    Polkom niestety nie powiodła się misja awansu do finałów Billie Jean King Cup. Naszym rodaczkom nie pomogły własne ściany w Radomiu. W piątkowe popołudnie podopieczne Dawida Celta zostały zdeklasowane przez Ukrainki i o poprawie wyniku z zeszłego roku mogą już tylko pomarzyć. Kto jednak wie, jak wyglądałyby eliminacje w województwie mazowieckim, gdyby do gry przystąpiła Iga Świątek. Wiceliderka WTA tuż przed startem zmagań zrezygnowała z przyjazdu.

     

    A w najważniejszym damskim cyklu rozpoczyna się właśnie jej ulubiony etap sezonu, a więc seria turniejów na mączce. Podopieczna Wima Fissette’a już pewnie odlicza dni do startu zawodów w Stuttgarcie. Zanim jednak wybrała się na niemiecką ziemię, 23-latka odwiedziła ojczyznę. Gwiazda zrobiła to dyskretnie, w mediach społecznościowych nie widać choćby jednego zdjęcia z Polski. Kibice o wyprawie dowiedzieli się dopiero po fakcie, za sprawą wywiadu Darii Sulgostowskiej z portalem “i.pl”.

     

    Iga Świątek gościła w Polsce. Odwiedziła rodzinne miasto, nie było nudy

     

    PR menedżerka wiceliderki WTA zdradziła parę interesujących szczegółów. “Iga treningi łączyła z odpoczynkiem, odwiedziła między innymi swój rodzinny dom w Raszynie” – oznajmiła. “Iga brała pod uwagę wszystkie aspekty, ale przed kolejnymi turniejami na mączce po prostu potrzebowała trochę odpoczynku. Teraz będzie grała w czterech turniejach z rzędu: w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie i w Roland Garros w Paryżu. Wchodzi w bardzo intensywną część sezonu” – dodała od razu, usprawiedliwiając nieobecność 23-latki w Radomiu.

     

    Podopieczna Wima Fissette’a chciała się nacieszyć obecnością w ojczyźnie nie bez powodu. Chodzi o zbliżającą się Wielkanoc, która u Igi Świątek nie będzie wyglądała jak u większości Polaków. Dlaczego? “Takie jest życie sportowca. W Święta Igi nie będzie w Polsce. Bezpośrednio po zawodach w Niemczech wylatuje do Madrytu” – przekazała Daria Sulgostowska. Oby, chociaż dopisywał jej dobry humor, bo to będzie oznaczało sukces odniesiony za naszą zachodnią granicą. Tekstowe relacje na żywo ze spotkań raszynianki w Interia Sport.

     

  • Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny uratował Barcelonę

    Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny uratował Barcelonę

    Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny uratował Barcelonę

    FC Barcelona zagrała jeden z najsłabszych meczów w tym roku, a Robert Lewandowski nie oddał celnego strzału na bramkę. Drużyna Hansiego Flicka i tak jednak cieszyła się z wygranej 1:0 na wyjeździe z Leganes. Na bohatera spotkania wyrósł Wojciech Szczęsny.

     

    Wszyscy eksperci i kibice zastanawiali się, czy w sobotni wieczór Robert Lewandowski zdobędzie swojego setnego gola w barwach FC Barcelony. Drużyna trenera Hansiego Flicka chciała również zrewanżować się Leganes za sensacyjną porażkę 0:1 w pierwszej rundzie.

     

    Robert Lewandowski cieszył się, jakby to on strzelił! Szczęsny bohaterem

     

    Choć hiszpańskie media miały co do tego wątpliwości, to Robert Lewandowski wyszedł w podstawowym składzie. Już w szóstej minucie strzelał z rzutu wolnego z 25 metrów, ale wysoko nad poprzeczką. Potem do końca tej części reprezentant Polski był niewidoczny, nie miał okazji do zdobycia gola i nie oddał celnego strzału.

     

    Duże problemy w ofensywie miała jednak cała Barcelona. W niczym nie przypominała tej efektownej, ofensywnie grającej drużyny z poprzednich spotkań. W pierwszej połowie brakowało 100 proc. okazji do zdobycia gola. Najbliżej trafienia był obrońca Jules Kounde, ale jego strzał z dziesięciu metrów po rykoszecie obronił Dmitrović. W 31. minucie niezłą sytuację miał Lamine Yamal, ale po prostopadłym podaniu z 10 metrów trafił w boczną siatkę. I to by było na tyle.

     

    Gospodarze też potrafili odpowiedzieć i zagrozić bramce faworytów. W 12. minucie Wojciech Szczęsny uratował Barcelonę przed stratą gola kapitalną paradą po strzale Altimiry z jedenastu metrów.

     

    Do przerwy było 0:0, a zatem FC Barcelona już przez 135 minut w tym sezonie nie potrafiła strzelić gola Leganes, drużynie, która zajmuje w La Lidze dopiero przedostatnie miejsce.

     

    Fatalna passa zatrzymały się na 138 minutach. Właśnie wtedy FC Barcelona zagrała kontratak, Raphinha dośrodkował z lewej strony do Roberta Lewandowskiego, a Jorge Saenz de Miera Colmeiro tak nieszczęśliwie przeciął podanie, że trafił do własnej bramki. Polak cieszył się, jakby to on trafił do siatki.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1911152179420819467

    W 58. minucie powinno być 2:0. Fermin Lopez świetnie przejął piłkę na 16 metrze, minął pięknie dwóch rywali w polu karnym, ale fatalnie spudłował z siedmiu metrów, nawet nie trafiając w bramkę.

     

    Leganes – FC Barcelona 0:1 (0:0)

    Bramka: Saenz samobójcza (48.).

    Leganes: Dmitrović – Rosier, Altimira Ż (76. Garcia), Poirrier, Saenz, Hernandez – Raba Ż, Cisse (76. Munir), Tapia, Rodriguez (67. Neyou) – Diomande (59. Cruz).

    FC Barcelona: Szczęsny – Kounde, Araujo (46. de Jong Ż), Martinez, Balde (41. Gerard Martin) – Pedri, Garcia (80. Cubarsi), Fermin Lopez (67. Gavi) – Yamal, Lewandowski (67. Ferran Torres), Raphinha.

     

  • Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Długo nie musiał czekać! Jest nagroda dla Szczęsnego

    Robert Lewandowski nie strzelił gola, ale FC Barcelona i tak zainkasowała trzy punkty w kolejnym ligowym meczu. Tym razem skromnie pokonała Leganes (1:0), a polskiego napastnika wyręczył środowy obrońca rywali Jorge Saenz. Eksperci w pomeczowych ocenach na portalu X zwracają uwagę na fakt, że Lewandowski musi poczekać na wyczekiwany jubileusz bramkowy. Z kolei pochwały zbiera Wojciech Szczęsny, który został wybrany piłkarzem meczu.

     

    “FC Barcelona jest nie do zatrzymania w tym roku, a Raphinha, Lamine Yamal i Robert Lewandowski są zabójczo skuteczni. “Blaugrana” rozbiła Borussię Dortmund 4:0 i może powoli myśleć o półfinale Ligi Mistrzów. Polak może za to cieszyć się z dubletu. Barcelona zagrała perfekcyjne spotkanie, nie popełniła żadnych błędów, to był koncert w jej wykonaniu. BVB nie miała żadnych argumentów” – tak o środowym spotkaniu FC Barcelony z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów pisał dziennikarz Sport.pl Marcin Jaz.

     

    Barcelona pokonała Leganes. Eksperci komentują

    Katalończycy w sobotni wieczór chcieli powtórzyć ten wynik – zwłaszczazwłaszcza że byli pierwszym zespołem z tercetu walczącego o mistrzostwo, który wybiegł na boisko w 31. kolejce. Real Madryt swoje spotkanie z Deportivo Alaves rozegra w niedzielę o 16:15, a Atletico Madryt dzień później o 21:00 zagra z Realem Valladolid.

     

    Barcelona na Estadio Municipal Butarque nie zawiodła oczekiwań – wywalczyła trzy punkty, choć nie zrobiła tego w tak efektowny sposób, do jakiego ostatnimi czasy przyzwyczajała. Katalończycy na prowadzenie wyszli dopiero w 48. minucie. Przewagę dał im samobójczy gol Jorge Saenza, który niefortunną interwencją uprzedził Roberta Lewandowskiego.

     

    Kapitan reprezentacji Polski nie tylko nie trafił tym razem do siatki, ale w ogóle nie dokończył meczu. W 68. minucie Hansi Flick zdjął go z boiska, posyłając w bój Ferrana Torresa.

     

    Eksperci na portalu X zwracali uwagę na fakt, że Polak będzie musiał poczekać na swojego 100. gola strzelonego dla katalońskiego klubu.

     

    “Czyli Lewandowski ładuje setnego gola w barwach Barcelony na Signal Iduna Park. Ładnie to sobie wykombinował – komentował Tomasz Hatta z portalu igol.pl.

    https://x.com/Fyordung/status/1911154420496183475

    “Inigo Martinez” – te dwa słowa, okraszone trzema emotikonami człowieka w koronie, napisał dziennikarz “Super Expressu” Konrad Marzec, doceniając tym samym postawę środkowego obrońcy Barcelony. Martinez w końcówce spotkania interweniował w doskonały sposób, zażegnując zagrożenia pod bramką Szczęsnego.

    https://x.com/konmar92/status/1911160488727130133

    “Jeszcze jedno kluczowe zwycięstwo Barcy” – podsumowywał Fabrizio Romano.

    https://x.com/FabrizioRomano/status/1911160975404773863

    Z bardzo dobrej strony pokazał się Wojciech Szczęsny. Jego interwencje uratowały Barcelonę przed stratą bramki. Nic więc dziwnego, że tuż po zakończeniu spotkania ogłoszono, że Polak został wybrany piłkarzem meczu!

     

    “Takimi meczami wygrywa się mistrzostwo. Arcyważne punkty Barcelony. Wojciech Szczęsny – 22 występy, 19 wygranych, 3 remisy, 12 CZYSTYCH KONT w Barcelonie. WOW” – pisał z podziwem Jakub Kłyszejko z TVP Sport.

     

    “Wojciech Szczęsny MVP meczazo #LeganesBarca. Dobranoc” – pisał Rafał Majchrzak

    https://x.com/RMnaTT/status/1911161733189677542

    “Najlepiej o tym meczu Barcelony świadczy fakt, że MVP został Szczęsny, choć pracował na to też Martin czy Inigo. Ogółem cała ofensywa, zwłaszcza Yamal, dziś nadawała się do tarcia chrzanu. Obrzydliwe spotkanie przepchnięte kolanem” – oceniał Kamil Warzocha z portalu Weszło.

    Kolejne spotkanie FC Barcelony już we wtorek 15 kwietnia. Wówczas Katalończycy w Dortmundzie spróbują postawić drugi krok w grze o półfinał Ligi Mistrzów. Do rywalizacji ligowej wrócą w sobotę 19 kwietnia. Ich rywalem będzie Celta Vigo.

     

  • Wystarczyło 45 minut! Hiszpanie nie czekali, tak ocenili Szczęsnego

    Wystarczyło 45 minut! Hiszpanie nie czekali, tak ocenili Szczęsnego

    Wystarczyło 45 minut! Hiszpanie nie czekali, tak ocenili Szczęsnego

    To nie jest łatwy mecz dla FC Barcelony! Katalończycy do przerwy męczyli się na wyjeździe z Leganes, które jest w tym sezonie bardzo nieprzyjazne dla największych i tylko remisują 0:0. Mecz od pierwszej minuty rozpoczęli Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski. Hiszpanie swoim zwyczajem nie czekali na koniec meczu i pierwsze oceny wystawili im już w przerwie. Który z naszych rodaków zaprezentował się lepiej?

     

    100 oraz 22. Na te liczby w kontekście Polaków czekali w meczu z Leganes fani Barcelony. Pierwsza z nich odnosiła się do Roberta Lewandowskiego, który miał szansę w sobotni wieczór strzelić gola nr 100 w barwach FC Barcelony. Drugi numer to oczywiście coś związanego z Wojciechem Szczęsnym. Jeśli Katalończycy uniknęliby porażki z Leganes, byłby to właśnie 22. mecz Polaka z rzędu w bramce Barcelony bez porażki. Nasz rodak nadal jest niepokonany w barwach “Blaugrany” i nikt nie wyobrażał sobie, by mogło się to w tym starciu zmienić.

     

    Barcelona spała, Szczęsny musiał ratować

     

    Szczęsny już w 12. minucie postanowił zapracować na podtrzymanie statusu niepokonanego, gdy kapitalnie zatrzymał strzał Adrii Altimiry. Nasz bramkarz ogólnie musiał być bardzo czujny, bo początek meczu zdecydowanie należał do Leganes. Szczęsny nie został już w tej połowie zmuszony do takiego wysiłku, jako że rywale już tak groźnego strzału nie oddali mimo kilku szans.

     

    Mimo to jego świetna interwencja nie pozostała niezauważona przez katalońskie dzienniki, które tradycyjnie wystawiły pierwsze oceny już w przerwie meczu. “Sport” nazwał Polaka “punktualnym” i wystawił “6” w dziesięciostopniowej skali. – Przyjął na siebie i wyczyścił pierwszą okazję Leganes. Bardzo groźny strzał Atlimiry, świetnie odbity przez Polaka. Poza tym czujny przy wyjściach z bramki i kontrach rywali – czytamy.

     

    Lewandowski niewidoczny w szarej rzeczywistości

     

    Co do Lewandowskiego, Polak przez sporą część pierwszej połowy był bardzo niewidoczny. Cała Barcelona wyglądała niewyraźnie, więc i jemu brakowało dobrych podań, na które zazwyczaj może liczyć. Początkowo wydawało się, że będzie to tylko chwilowa niedoskonałość. Jednak Katalończycy przez praktycznie całą pierwszą część gry byli niedokładni i chaotyczni w ataku, zaś Lewandowski wtopił się w szare tło.

     

    Na jakie oceny zasłużył Lewandowski za pierwszą połowę? “Sport” dał mu “6” i nazwał “Odłączonym”. – Polak był wręcz zaginiony na boisku. Ledwie kilka razy dotknął piłkę i nie było finezji w jego poczynaniach – piszą tamtejsi dziennikarze. Nieco łaskawsze było “Mundo Deportivo”. – Musiał niemal samodzielnie walczyć z tłumem obrońców. Próbował, ale brakowało mu precyzji – czytamy.

     

  • Polski mistrz świata postawił ligę na głowie. 41 punktów, więcej niż reszta drużyny

    Polski mistrz świata postawił ligę na głowie. 41 punktów, więcej niż reszta drużyny

    Polski mistrz świata postawił ligę na głowie. 41 punktów, więcej niż reszta drużyn

     

    Polscy kibice siatkarscy zapewne do dziś pamiętają historyczne mistrzostwa świata dla naszej reprezentacji w 2014 oraz 2018 roku, kiedy to na szyjach “Biało-Czerwonych” zawisły złote medale. Do obu sukcesów przyczynił Dawid Konarski, który zeszłego lata postawił na rewolucję i przeniósł się do Arabii Saudyjskiej. A tam jest prawdziwą gwiazdą. Doświadczony gracz ogromną klasę udowodnił w kwietniu. Podczas niedawnego meczu swojej drużyny zdobył aż 41 punktów, bijąc tym samym osobisty rekord. Jego zespołowi partnerzy mogli czuć się zawstydzeni.

     

    Dawid Konarski może i nie należał zazwyczaj do pierwszoplanowych postaci reprezentacji Polski, ale przemawiają za nim ogromne sukcesy. Dwa złote medale mistrzostw świata nie wzięły się w końcu znikąd. Do tego doszedł choćby brązowy krążek z kontynentalnego czempionatu. Także w PlusLidze atakujący długo cieszył się zaufaniem ze strony prezesów. Aż nagle po sezonie 2024/25 kompletnie zmienił otoczenie i zamiast przedłużyć kontrakt z PGE GiEK Skrą Bełchatów, przeniósł się do Arabii Saudyjskiej.

     

    I to do nie byle jakiego klubu. Doświadczony zawodnik gra w siatkarskiej sekcji Al-Nassr. Barwy piłkarskiego zespołu z Rijadu przywdziewa Cristiano Ronaldo. “Cristiano zadzwonił do mnie z pytaniem, czy mógłbym dołączyć do klubu, ponieważ chce zacząć interesować się siatkówką. Odparłem: “Czemu nie, skoro chcesz” (śmiech). A tak na poważnie, to czysty przypadek, że trafiłem do klubu właśnie z portugalską gwiazdą – przy wyborze nie kierowałem się obecnością tego piłkarza” – mówił w lipcu 2024 Sarze Kalisz z “TVP Sport”

     

    Dawid Konarski napisał historię w Arabii Saudyjskiej. Zawstydził kolegów z zespołu

     

    Przez cały sezon do kraju nad Wisłą dochodziło mało informacji odnośnie postawy legendy “Biało-Czerwonych”, bo tak należy nazywać dwukrotnego mistrza świata. Aż wreszcie w pierwszej połowie kwietnia kibice dowiedzieli się o historycznym osiągnięciu atakującego. W starciu wygranym przez Al-Nassr z zespołem SAFA Dawid Konarski zdobył aż… 41 punktów, co w siatkówce jest rzadkim obrazkiem. Ba, nasz rodak uzbierał więcej “oczek” niż pozostali zawodnicy teamu z Rijadu razem wzięci.

     

    “Zawsze jest dobry moment, aby pobić swój rekord w liczbie punktów zdobytych w jednym meczu! Nasz klient Dawid Konarski zdobył wczorajszy mecz… 41 punktów” – pochwaliła się agencja menedżerska “LZ SPORT PRO” w mediach społecznościowych, z którą współpracuje 36-latek. Na dowód, iż taka sytuacja miała miejsce, dorzuciła ona zrzut ekranu przedstawiający statystyki. “WOW” – napisał w komentarzu Jakub Balcerzak, siatkarski ekspert. Pod wrażeniem musieli być także kibice śledzący na trybunach wspomniane starcie

     

    Na uwagę zasługuje też skuteczność świecianina. Na punkty zamienił on aż 52% otrzymanych piłek. Imponują również dwa asy serwisowe oraz cztery bloki. Z taka dyspozycją Dawida Konarskiego, Al-Nassr w obecnie trwającej kampanii stać na wielkie rzeczy

  • Są najnowsze wieści ws. Darii Abramowicz. Dział PR Igi Świątek ogłasza

    Są najnowsze wieści ws. Darii Abramowicz. Dział PR Igi Świątek ogłasza

    Są najnowsze wieści ws. Darii Abramowicz. Dział PR Igi Świątek ogłasza

    Przed Igą Świątek bardzo intensywny okres gry na mączce. Jej ulubionej, to fakt, ale wciąż będzie to czas niezwykle trudny. Polka ma w ciągu dwóch miesięcy do obrony ponad 4000 punktów w rankingu WTA, a wielu ekspertów oraz fanów martwi się o jej dyspozycję, przede wszystkim mentalną. W rozmowie z portalem i.pl o obecnej formie Igi wypowiedziała się jej PR manager Daria Sulgostowska. Ujawniła także, jak obecnie wygląda sytuacja z psycholog Darią Abramowicz.

     

    195 pkt za Stuttgart, 1000 pkt za Madryt, 1000 pkt za Rzym i 2000 pkt za Roland Garros. Dokładnie tyle “oczek” rankingowych będzie musiała bronić na mączce Iga Świątek, jeśli nie chce na długo stracić kontaktu z Aryną Sabalenką. Lub dać się wyprzedzić Jessice Peguli. Nowa nr 3 w zeszłym roku nie grała na ziemnej nawierzchni prawie wcale i może tylko zyskać, a 1369 punktów to nie tak wiele, jak się wydaje. Zwłaszcza gdy ktoś ma tyle do stracenia co Polka.

     

    Mączka niczym cudowny eliksir? Świątek potrzebuje sukcesu

     

    Oczywiście wszyscy mamy nadzieję, że mączka będzie dla naszej tenisistki antidotum na problemy. Że wszystkie złe rzeczy z ostatnich turniejów na betonie, zwłaszcza mentalne, zanikną, gdy Świątek wkroczy do swojego królestwa. Począwszy od zawodów WTA 500 w Stuttgarcie, które startują w poniedziałek 14 kwietnia. To jedyne zawody na kortach ziemnych, gdzie Polka nie wygrała całości, mimo startu w nich. Jednak ogólnie w Niemczech triumfowała już dwukrotnie. Teraz celuje w hattricka, a w celu lepszego przygotowania się poświęciła nawet start w eliminacjach Billie Jean King Cup w Radomiu.

     

    Odpuszczenie BJK Cup trudną, ale przemyślaną decyzją

     

    Między innymi tę decyzję, odebraną przez fanów i ekspertów z mniejszym lub większym zrozumieniem, skomentowała w rozmowie z portalem i.pl Daria Sulgostowska, PR manager Igi Świątek. Jej zdaniem kalendarz w najbliższym czasie będzie dla Polki tak naładowany, że z czegoś trzeba było zrezygnować.

     

    To na pewno była dla niej bardzo trudna decyzja, bo sama wielokrotnie podkreślała, że reprezentowanie barw Polski jest bardzo ważne. W ubiegłym roku wystąpiła na igrzyskach olimpijskich, zagrała niemal we wszystkich turniejach, które rozgrywała nasza reprezentacja. Iga uznała, że to jest moment, żeby skupić się teraz bardziej na sobie i na swoich treningach. Czasem takie trudne decyzje trzeba podejmować i patrzeć na sezon całościowo – powiedziała PR manager.

     

    Fissette wraca. Co do Abramowicz sprawa nie jest taka jasna

     

    Sulgostowska odniosła się też do obecnego statusu bardzo krytykowanej w ostatnich tygodniach psycholog Darii Abramowicz. Była ona obecna podczas eliminacji Billie Jean King Cup wraz z reprezentacją Polski. Wiadomo także, co z Wimem Fissette. Trener Świątek był kapitanem reprezentacji Belgii w meczach Grupy I Światowej BJK Cup (2:1 z Węgrami i 3:0 z Grecją).

     

    – Na ten moment nie mogę udzielić informacji, kiedy dołączy do sztabu Igi. Pragnę natomiast uspokoić, że nic złego się nie dzieje. Są turnieje z udziałem Igi, w których pani Daria Abramowicz nie uczestniczy. Teraz wspierała inne tenisistki z reprezentacji, robiła to także w ubiegłym roku we wszystkich turniejach kadry. Na pewno w Stuttgarcie będzie obecny trener Wim Fissette – zapewniła Sulgostowska.

     

  • Nagłe wycofanie Świątek, mistrzyni US Open też była poza grą. “Problem tenisa”

    Nagłe wycofanie Świątek, mistrzyni US Open też była poza grą. “Problem tenisa”

    Nagłe wycofanie Świątek, mistrzyni US Open też była poza grą. “Problem tenisa”

    Na nieco ponad tydzień przed startem turnieju kwalifikacyjnego do finałów Billie Jean King Cup wycofanie ogłosiła nagle Iga Świątek, później w ślady Polki poszła mistrzyni US Open z 2021 roku, Emma Raducanu. Decyzje tych tenisistek nie przeszły bez echa – wręcz przeciwnie, rozpoczęły dyskusję na temat powodów takich ruchów znanych tenisistek. Swoje trzy grosze do dyskusji dorzuciła kapitan brytyjskiej kadry Anne Keothavong, która wprost zwraca uwagę na “problem tenisa”.

     

    Turnieje kwalifikacyjne do wrześniowych finałów Billie Jean King Cup zorganizowano w dość “niefortunnym” terminie, bo po zakończeniu “tysięcznika” w Miami, a przed zmaganiami w Stuttgarcie, gdzie wiele czołowych tenisistek zainauguruje sezon na mączce. Taki obrót spraw doprowadził do wycofania się kilku znanych zawodniczek z rywalizacji drużyn narodowych – rezygnację ogłosiły m.in. Madison Keys, Coco Gauff, Jessica Pegula oraz Iga Świątek.

     

    “Podjęłam trudną decyzję. Wiem, że nie jest to informacja, której chcieli kibice, szczególnie polscy, niemniej to decyzja słuszna dla mnie na ten moment” – rozpoczęła.”Zawsze z dumą reprezentuję Polskę. W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych drużynowych sukcesów – półfinały BJKC (Billie Jean King Cup – red.) oraz finału UC (United Cup – red.)” – napisała Polka w oświadczeniu opublikowanym na Instagramie.

     

    Iga Świątek i inne tenisistki poza grą w Billie Jean King Cup. Brytyjka komentuje

     

    Decyzja wiceliderki rankingu WTA wywołała duże poruszenie, ponieważ Polki swój turniej rozgrywały w Radomiu. Jak w rozmowie z Polsatem Sport zauważył komentator Dawid Olejniczak, organizatorzy imprezy poszli na ustępstwa i nawet tak ułożyli terminarz spotkań, by był on jak najbardziej dogodny dla tenisistki z Raszyna.

     

    Nie mnie oceniać czy to dobrze czy źle, ale to jest trochę tak jakby Robert Lewandowski nie przyjechał na jakiś ważny mecz reprezentacji Polski. Myślę, że to można po części porównać, chociaż charakterystyka piłki nożnej a tenisa jest zupełnie inna. Z jednej strony można to porównywać, z drugiej trzeba uszanować decyzję Igi, która skupia się przede wszystkim na swojej karierze indywidualnej

     

    ~ dodał.

     

     

     

    W Billie Jean King Cup nie wystąpiła także Emma Raducanu, co w rozmowie z BBC postanowiła skomentować kapitan jej drużyny, Anne Keothavong. Była brytyjska tenisistka odniosła się zarówno do decyzji swojej rodaczki, jak i wycofań Świątek oraz innych czołowych zawodniczek.

     

    “Każdemu krajowi trudno jest wystawić w każdym meczu swoich najlepsze zawodniczki. Kalendarz po prostu bardzo utrudnia życie tenisistkom, dlatego rozumiem ich sytuację. Rynek tenisowy jest brutalny – mija tydzień za tygodniem i nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek i regenerację. Trzeba próbować wybierać odpowiednie momenty, ale to nie jest problem tenisistki – to problem tenisa” – podkreśliła.

     

    Keothavong ma nadzieję, że uda się wypracować rozwiązania, które pozwolą uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Jednym z nich jest z pewnością przeniesienie finałów Billie Jean King Cup z listopada na wrzesień. Do tej pory termin był dość niedogodny dla zawodniczek, ponieważ właśnie w listopadzie kończyły sezon. Z kolei teraz finały rozgrywek w chińskim Shenzhen będą miały miejsce na początku siedmiotygodniowego cyklu turniejów w Azji. 

     

  • Iga Świątek już po pierwszym starciu w Stuttgarcie. Zacięta walka z Gauff przez 120 minut

    Iga Świątek już po pierwszym starciu w Stuttgarcie. Zacięta walka z Gauff przez 120 minut

    Iga Świątek już po pierwszym starciu w Stuttgarcie. Zacięta walka z Gauff przez 120 minut

    Po reprezentacyjnych rozgrywkach nadchodzi czas powrotu do rywalizacji w głównym cyklu WTA. W nadchodzącym tygodniu odbędzie się m.in. turniej WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie zobaczymy w akcji Igę Świątek i Magdalenę Fręch. Wiceliderka rankingu wygrała już te zmagania w 2022 i 2023 roku. W tym sezonie zamierza wrócić na zwycięską ścieżkę, przy okazji zdobywając swój premierowy tytuł w obecnej kampanii. Raszynianka przebywa już w Niemczech i ma za sobą pierwszy poważny sprawdzian. Zmierzyła się z Coco Gauff.

     

    W tym tygodniu nie odbył się żaden turniej w głównym cyklu WTA ze względu na reprezentacyjne zmagania w ramach Pucharu Billie Jean King. Zabrakło w nich jednak Igi Świątek. “Podjęłam trudną decyzję. Wiem, że nie jest to informacja, której chcieli kibice, szczególnie polscy, niemniej to decyzja słuszna dla mnie na ten moment. Nie zagram w turnieju eliminacyjnym BJK Cup, który odbędzie się w Radomiu. Zawsze z dumą reprezentuję Polskę. W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych drużynowych sukcesów – półfinału BJK Cup oraz finału United Cup. Teraz przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach. Trzymam kciuki za dziewczyny i za cały zespół” – przekazała wiceliderka rankingu w specjalnym oświadczeniu.

     

    Raszyniankę zobaczymy dopiero podczas nadchodzących zmagań rangi WTA 500 w Stuttgarcie. Polka ma bardzo dobre wspomnienia związane z tym turniejem. Wzięła w nich udział trzykrotnie, z czego dwa razy wyjeżdżała z tytułem, pokonując w obu finałach Arynę Sabalenkę. Dopiero w zeszłym sezonie znalazła się tenisistka, która zdołała przerwać znakomitą passę Igi w tej lokalizacji. Po trzysetowej batalii w półfinale lepsza okazała się Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu zgarnęła wówczas trofeum. Tym razem nie zobaczymy jednak 25-latki w Stuttgarcie. Zdecydowała się na grę dla kadry w australijskim Brisbane i nie chciała szybko zmieniać strefy czasowej. Dlatego też wystąpi dopiero podczas tysięcznika w Madrycie.

     

    Iga Świątek rozegrała sparing z Coco Gauff. W sieci pojawiły się nagrania ze Stuttgartu

     

    Świątek zameldowała się w Niemczech już w czwartek, w towarzystwie jej trenera od przygotowania fizycznego – Macieja Ryszczuka. Dotarła wcześniej, by móc jak najlepiej przygotować się do zmagań. Wczoraj raszynianka odbyła swój pierwszy trening na obiekcie. Dzisiaj Polka zanotowała kolejną sesję. Tym razem czekał ją już poważniejszy sprawdzian, gdyż ugadała się na sparing z czwartą rakietą świata – Coco Gauff. Obie tenisistki miały zarezerwowany kort centralny na dwie godziny – od 12:00 do 14:00. W sieci pojawiły się już nagrania z tego wydarzenia. Zawodniczki solidnie testowały swoją dyspozycję na nietypowym korcie ziemnym, jaki został wyłożony w hali.

     

    Podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, Iga Świątek powalczy o swój premierowy tytuł w sezonie 2025. Dla Polki jest to pewna nowość, bowiem po raz ostatni tak długo czekała na pierwsze trofeum od początku roku aż pięć lat temu. Raszynianka ma już na swoim koncie kilka bardzo dobrych wyników w obecnej kampanii, docierała do półfinałów i ćwierćfinałów najróżniejszych zmagań. Wciąż jednak poluje na swój pierwszy indywidualny finał w sezonie 2025. Jedyne decydujące starcie, jakie rozegrała w tym roku, miało miejsce podczas drużynowego United Cup. I co ciekawe, zmierzyła się w nim właśnie z Coco Gauff. Wówczas Polka zanotowała porażkę. Być może w Niemczech nadarzy się szansa do rewanżu. Może to jednak nastąpić najwcześniej w półfinale, gdyż obie znajdują się w TOP 4 rozstawionych zawodniczek.

    https://x.com/oktennis/status/1911008834262278218

    Sezon na kortach ziemnych to niezwykle ważny czas z perspektywy naszej reprezentantki. 23-latka ma do obrony aż 4195 pkt na przestrzeni czterech turniejów – WTA 500 Stuttgart, WTA 1000 Madryt, WTA 1000 Rzym i Roland Garros. Tymczasem zza pleców raszynianki coraz bardziej wychyla się Jessica Pegula. Amerykanka ma szansę wyprzedzić Polkę w rankingu niezależnie od wyników Igi. W przypadku słabszych wyników na mączce, Świątek może wypaść nawet poza podium kobiecego zestawienia. Przed naszą tenisistką wymagające dwa miesiące pod wieloma względami. Swój pierwszy oficjalny mecz na nawierzchni ziemnej w tym sezonie, Polka rozegra w środę lub czwartek. Wtedy powalczy o ćwierćfinał turnieju WTA 500w Stuttgarcie.

     

  • Godziny do meczu, nagle taki komunikat Barcelony o Szczęsnym i Lewandowskim!

    Godziny do meczu, nagle taki komunikat Barcelony o Szczęsnym i Lewandowskim!

    Godziny do meczu, nagle taki komunikat Barcelony o Szczęsnym i Lewandowskim!

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny spisują się ostatnio rewelacyjnie. Nie dość, że pomagają FC Barcelonie odnosić kolejne zwycięstwa, to przy okazji są doskonałymi ambasadorami Polski. Przekonaliśmy się o tym w sobotę rano. Wtedy to na godziny przed meczem FC Barcelona zmieściła w mediach społecznościowych znamienny wpis, odnoszący się do naszego kraju.

     

    Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny w dużym stopniu stanowią o sile FC Barcelony w tym sezonie. Ten pierwszy strzelił już dla niej w tym sezonie 40 goli, drugi zachował 11 czystych kont w 21 meczach. Mało tego, z nim w bramce drużyna jeszcze nie przegrała. Nic więc dziwnego, że Polacy w stolicy Katalonii są uwielbiani. Po raz kolejny mieliśmy okazję się o tym przekonać.

     

    FC Barcelona pokazała zdjęcie Lewandowskiego i Szczęsnego. “Siła Polski”

     

    W sobotę panowie udadzą się na ligowy mecz z Leganes. Obaj znaleźli się już w oficjalnej kadrze FC Barcelony na to spotkanie. Gdy do pierwszego gwizdka pozostały już tylko godziny, w mediach społecznościowych klubu pojawił się wpis na ich temat.

     

    Dokładnie o godzinie 5 rano na platformie X opublikowano zdjęcie z treningu, na którym widać, jak Lewandowski i Szczęsny idą obok siebie. – The Power of Poland (z ang. Siła Polski) – napisano i dodano dwie polskie flagi. Niedługo później aż zaroiło się od komentarzy.

     

    Kibice Barcelony kochają Lewandowskiego i Szczęsnego. “Dwa polskie lwy”

     

    Na wpis zareagował między innymi profil “Łączy nas piłka” związany z reprezentacją Polski. W odpowiedzi zamieścił dwie dłonie ściskające kciuki, życząc zapewne powodzenia w sobotnim meczu. Aktywni byli także inni internauci. – “Lewa” (tak Hiszpanie często przekręcają pseudonim “Lewy”- przyp. red.) i Wojciech full power combo – napisał jeden z nich. – Naprawdę kocham Polskę. Mają łącznie 70 lat i wciąż są na absolutnie elitarnym poziomie – dodał następny. – To prawda, polscy piłkarze z pewnością odegrali kluczową rolę w zdobyciu licznych wyróżnień dla Barcy… – zgodził się następny. – Tak, i dobrze, że obydwu mamy w tej samej drużynie – cieszył się inny. – Dwa polskie lwy razem – skomentował kolejny kibic.

     

    Lewandowskiego i Szczęsnego będzie można obejrzeć w akcji już tego wieczoru. Mecz z Leganes rozpocznie się o godz. 21. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

    https://x.com/FCBarcelona/status/1910890686263542064