Category: Home

  • Wojciech Szczęsny naprawdę to zrobił. W Barcelonie będą to długo pamiętać

    Wojciech Szczęsny naprawdę to zrobił. W Barcelonie będą to długo pamiętać

    Wojciech Szczęsny naprawdę to zrobił. W Barcelonie będą to długo pamięta

     

    Było gorąco, ale Barcelona pokonała Leganes wynikiem 1:0 i tym samym zapewniła sobie kolejne cenne trzy punkty w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Po tym meczu znów głośno będzie o Wojciechu Szczęsnym. Dla polskiego golkipera było to już 22. spotkanie bez porażki w barwach Dumy Katalonii. Obecnie nasz rodak jest czwartym w klubowej klasyfikacji, a do absolutnej legendy brakuje mu niewiele.

     

    Po ostatnim rewelacyjnym starciu z Borussią Dortmund, które Barcelona wygrała wynikiem 4:0 nadeszła pora na powrót do rozgrywek ligowych. W sobotę ekipa Hansiego Flicka podejmowała Leganes i była zdecydowanym faworytem. Rywale sprawili jednak sporo zagrożenia, ale finalnie Blaugrana zwyciężyła 1:0. Udany występ zaliczył Wojciech Szczęsny, ale o Polaku głośno będzie także z innego powodu.

     

    Wojciech Szczęsny mknie na szczyt jak burza! Samodzielnie jest na czwartym miejscu

    A to dlatego, że jest to dla niego już 22. mecz bez porażki w Barcelonie. Od momentu, gdy nasz rodak na stałe zawitał w składzie Blaugrany, ta nie przegrała ani jednego spotkania. Szczęsny jest “talizmanem” dla ekipy Flicka i tym samym śrubuje swój osobisty rekord w klubowej hierarchii.

     

    Przed starciem z Leganes Polak dzielił czwarte miejsce w rankingu z Albertem Celadesem, który miał na swoim koncie 21 zwycięstw z rzędu. Teraz Polak ma 22. wygrane i go wyprzedził. Do trzeciej lokaty, na której znajduje się absolutna legenda — Johan Cruyff — brakuje mu tylko jednego, kolejnego meczu bez przegranej. Szansa na to już w najbliższy wtorek, gdy Barcelona podejmie Borussię w rewanżu w Lidze Mistrzów.

     

    Jeśli chodzi natomiast o kolejne miejsca w klubowej hierarchii, to przed Szczęsnym jeszcze kawałek drogi. Na drugim miejscu znajduje się Paulinho, który w sezonie 2017/18 miał 25 wygranych lub remisów z rzędu, a na samym szczycie tabeli jest inna legenda Blaugrany, czyli Cesc Fabregas. Hiszpan w sezonie 2011/12 rozegrał 30 spotkań z rzędu bez przegranej! Szczęsny nie jest jednak bez szans i wciąż walczy o ten rekord.

  • Hiszpanie bez litości dla Lewandowskiego. To nie był jego dzień

    Hiszpanie bez litości dla Lewandowskiego. To nie był jego dzień

    Hiszpanie bez litości dla Lewandowskiego. To nie był jego dzie

     

    FC Barcelona pokonała CD Leganes 1:0, choć styl gry zawodników Hansiego Flicka pozostawiał wiele do życzenia. Nie najlepiej spisał się m.in. Robert Lewandowski, a hiszpańskie media podsumowały, że “Polaka trochę brakowało”.

     

    FC Barcelona po pewnym zwycięstwie z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów (4:0) mogła potwierdzić świetną dyspozycję w meczu 31. kolejki La Liga z CD Leganes. Katalończycy nie pokazali się z tak dobrej strony, ale zdołali odnieść skromne zwycięstwo 1:0. Wszystko za sprawą… samobójczego trafienia Jorge Saenza w 48. minucie.

     

    W wyjściowym składzie na to spotkanie znaleźli się Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski. Choć nasz napastnik miał kilka sytuacji, żadnej nie zdołał wykorzystać. Najbliżej był w 63. minucie, kiedy po jego strzale głową piłka przeleciała obok słupka. Reprezentant Polski nie zdołał tym samym zanotować 100. trafienia w barwach “Dumy Katalonii”. W 67. minucie jego miejsce na murawie zajął Ferran Torres.

     

    Postawa Lewandowskiego znalazła odzwierciedlenie w ocenach w hiszpańskich mediach, gdzie w większości opinii można znaleźć słowa krytyki. Kataloński “Sport” dał mu notę 6, określając jego grę jako “bez ładu”. “Polaka trochę brakowało. Ledwo dotknął kilku piłek i zaprezentował się z niewielką finezją. Pojedynczy strzał głową po dośrodkowaniu Raphinhy. Nie był w stanie strzelić swojego setnego gola dla Barcy” – podsumowano.

     

    “Mundo Deportivo”, które nie przyznaje not, również odniosło się do postawy 36-latka. “Musiał walczyć ze zmobilizowaną obroną rywali. Próbował i nawet oddał strzał na skraju pola karnego, ale brakowało mu precyzji i kontroli nad piłką. W 67. minucie został zastąpiony przez Ferrana” – skwitowano.

     

    Najmniej pochlebną ocenę Lewandowski otrzymał od goal.com, który dał mu notę… 4. “Wynik byłby otwarty, gdyby Saenz nie wbił piłki do własnej siatki. Miał kilka szans, ale nie potrafił ich w pełni wykorzystać i miał problemy z wejściem w grę” – czytamy w podsumowaniu.

     

    Jedynym wyjątkiem jest portal eldesmarque.com, który przyznał Polakowi ocenę 7 w dziesięciopunktowej skali. “W kilku akcjach był bliski strzelenia bramki, ale mu się to nie udało” – czytamy w podsumowaniu.

     

    Barcelona na siedem kolejek przed końcem sezonu jest liderem tabeli La Liga z dorobkiem 70 punktów. Drugi Real Madryt traci do największego rywala siedem punktów, jednak mecz 31. kolejki rozegra dopiero w niedzielę.

  • Najpierw Iga Świątek, teraz Jasmine Paolini. Poszła w ślady Polki, WTA ogłasza

    Najpierw Iga Świątek, teraz Jasmine Paolini. Poszła w ślady Polki, WTA ogłasza

    Najpierw Iga Świątek, teraz Jasmine Paolini. Poszła w ślady Polki, WTA ogłasza

    Wielkimi krokami zbliża się inauguracja turnieju w Stuttgarcie, gdzie tytułu wywalczonego przed rokiem będzie broniła Jelena Rybakina. Smak triumfu na niemieckich kortach doskonale zna też Iga świątek, która będzie jedną z największych gwiazd nadchodzącej edycji imprezy. Uwaga skupia się również na Jasmine Paolini, która postanowiła pójść w ślady polskiej tenisistki i pojawić się w ważnym dla sponsorów turnieju miejscu. “Kontynuację” tradycji ogłoszono na oficjalnym profilu WTA w mediach społecznościowych.

     

    Po zakończeniu turnieju WTA 1000 w Miami część zawodniczek ze światowej czołówki wzięła udział w kwalifikacjach do finałów Billie Jean King Cup – na kortach oglądaliśmy m.in. Jelenę Rybakinę, która poprowadziła do awansu Kazaszki. W tym czasie jej największe rywalki z Igą Świątek, Aryną Sabalenką czy Coco Gauff na czele, odpoczywały przed inauguracją sezonu na mączce. Ten rozpoczną w Stuttgarcie, gdzie w poniedziałek rusza turniej główny rangi WTA 500.

     

    Na kilka dni przed rozpoczęciem turnieju na oficjalnej stronie WTA pojawiła się zapowiedź zmagań w Stuttgarcie. A w niej przypomniano poprzednie triumfy polskiej tenisistki.

     

     

    Świątek pokonała Sabalenkę w walce o tytuł w 2022 i 2023 roku, a w Stuttgarcie wygrała 10 meczów z rzędu, zanim jej idealny wynik został zniweczony przez Rybakinę w zeszłorocznym półfinale

     

    ~ czytamy.

     

    Jasmine Paolini niczym Iga Świątek. Poszła w ślady Polki

     

    Świątek przed rokiem przyjechała do Stuttgartu jako liderka rankingu WTA i obrończyni tytułu, przez co ciągle przykuwała uwagę dziennikarzy i fotoreporterów. Uchwycono m.in. jej wizytę w muzeum Porsche (czyli sponsora turnieju, który przeznacza też nagrodę w postaci auta dla triumfatorki imprezy), gdzie pochodząca z Raszyna tenisistka zapozowała pod przywieszonym do sufitu bolidem.

     

    Świątek tym samym poszła w ślady Marii Sakkari i Pauli Badosy, które w identyczny sposób pozowały w poprzednich latach. Teraz koleżanki z touru naśladowała mająca polskie korzenie Jasmine Paolini, co uwieczniono na zdjęciu.

     

    “Kontynuacja pozowania w muzeum Porsche” – ogłosiła WTA w X (dawny Twitter).

    https://x.com/WTA/status/1911157158416113673

    Paolini na początku sezonu nie zachwycała – dość powiedzieć, że dopiero w Miami udało jej się wygrać trzy mecze z rzędu. Wcześniej szybko żegnała się z Australian Open oraz turniejami w Dosze i Katarze, gdzie przegrywała z niżej notowanymi rywalkami. Przełamanie nadeszło dopiero na Florydzie – mistrzyni olimpijska w grze podwójnej pokonała tam m.in. Ons Jabeur, Naomi Osakę i Magdę Linette, a w półfinale uległa późniejszej triumfatorce Arynie Sabalence.

     

  • Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Wojciech Szczęsny niezmiennie robi furorę w FC Barcelonie, która z nim w składzie nie przegrywa. Polski bramkarz śrubuje bardzo imponujące statystyki indywidualne, na co kataloński klub zwrócił uwagę w mediach społecznościowych. Nie trzeba było wielu słów, aby dobitnie podsumować wyczyny Szczęsnego.

     

    22 – już tyle meczów rozegrał Wojciech Szczęsny dla FC Barcelony, która z nim w składzie jest niepokonana. 84-krotny reprezentant Polski zbiera wiele zasłużonych komplementów, nawet od katalońskiego klubu.

     

    Wojciech Szczęsny znów to zrobił. Tak podsumowała go FC Barcelona

     

    W sobotnim starciu z Leganes (1:0) 34-latek ponownie błysnął i został wybrany najlepszym piłkarzem na boisku. “Niezwykła interwencja po uderzeniu Altimiry, które zmierzało do bramki. Bardzo dobra gra nogami. Zapewnia niezaprzeczalne poczucie bezpieczeństwa w polu karnym” – komentowały hiszpańskie media. Pod wrażeniem jest też kataloński klub.

     

    W niedzielę o godz. 4:05 na oficjalnym koncie Barcelony w serwisie X ukazał się wpis poświęcony Szczęsnemu. “Pan Czyste Konto” – tak go nazwano, albowiem spotkanie z Leganes było dwunastym, w którym nie puścił gola. W tym aspekcie ma 55-procentową skuteczność, co musi robić wrażenie.

    https://x.com/FCBarcelona/status/1911239163745358203

    Wojciech Szczęsny dokonuje wielkich rzeczy w FC Barcelonie. Legenda na wyciągnięcie ręki

    Polak bywa określany “talizmanem” Katalończyków i zbliża się do klubowego rekordu, jeśli chodzi o debiutantów z najdłuższą serią bez porażki. Po sobotnim meczu wyprzedził Alberta Celadesa (21 takich gier w sezonie 1995/96) i zaraz może dogonić legendarnego Johana Cruyffa (23, sezon 1973/74). A jeszcze wyżej są Paulinho (25, sezon 2017/18) oraz Cesc Fabregas (30, sezon 2011/12).

    Kolejny występ w barwach FC Barcelony Wojciech Szczęsny będzie mógł zaliczyć we wtorek 15 kwietnia. Wtedy jego drużyna zagra rewanż z Borussią Dortmund w ćwierćfinale Ligi Mistrzów (w pierwszym meczu było 4:0 dla Katalończyków).

     

  • Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Godzina 4:05 rano, nagle taki wpis Barcelony o Szczęsnym

    Wojciech Szczęsny niezmiennie robi furorę w FC Barcelonie, która z nim w składzie nie przegrywa. Polski bramkarz śrubuje bardzo imponujące statystyki indywidualne, na co kataloński klub zwrócił uwagę w mediach społecznościowych. Nie trzeba było wielu słów, aby dobitnie podsumować wyczyny Szczęsnego.

     

    22 – już tyle meczów rozegrał Wojciech Szczęsny dla FC Barcelony, która z nim w składzie jest niepokonana. 84-krotny reprezentant Polski zbiera wiele zasłużonych komplementów, nawet od katalońskiego klubu.

     

    Wojciech Szczęsny znów to zrobił. Tak podsumowała go FC Barcelona

    W sobotnim starciu z Leganes (1:0) 34-latek ponownie błysnął i został wybrany najlepszym piłkarzem na boisku. “Niezwykła interwencja po uderzeniu Altimiry, które zmierzało do bramki. Bardzo dobra gra nogami. Zapewnia niezaprzeczalne poczucie bezpieczeństwa w polu karnym” – komentowały hiszpańskie media. Pod wrażeniem jest też kataloński klub.

     

    W niedzielę o godz. 4:05 na oficjalnym koncie Barcelony w serwisie X ukazał się wpis poświęcony Szczęsnemu. “Pan Czyste Konto” – tak go nazwano, albowiem spotkanie z Leganes było dwunastym, w którym nie puścił gola. W tym aspekcie ma 55-procentową skuteczność, co musi robić wrażenie.

     

    Wojciech Szczęsny dokonuje wielkich rzeczy w FC Barcelonie. Legenda na wyciągnięcie ręki

    Polak bywa określany “talizmanem” Katalończyków i zbliża się do klubowego rekordu, jeśli chodzi o debiutantów z najdłuższą serią bez porażki. Po sobotnim meczu wyprzedził Alberta Celadesa (21 takich gier w sezonie 1995/96) i zaraz może dogonić legendarnego Johana Cruyffa (23, sezon 1973/74). A jeszcze wyżej są Paulinho (25, sezon 2017/18) oraz Cesc Fabregas (30, sezon 2011/12).

     

    Kolejny występ w barwach FC Barcelony Wojciech Szczęsny będzie mógł zaliczyć we wtorek 15 kwietnia. Wtedy jego drużyna zagra rewanż z Borussią Dortmund w ćwierćfinale Ligi Mistrzów (w pierwszym meczu było 4:0 dla Katalończyków).

  • ‎Szczęsny przeszedł do historii. Teraz przed Polakiem Johan Cruyff

    ‎Szczęsny przeszedł do historii. Teraz przed Polakiem Johan Cruyff

    ‎Szczęsny przeszedł do historii. Teraz przed Polakiem Johan Cruyf

    ‎Wojciech Szczęsny jest o krok od wyrównania rekordu Johana Cruyffa w liczbie meczów bez porażki w barwach Barcelony. Polak potrzebuje jeszcze jednego spotkania bez przegranej, by zrównać się z legendarnym Holendrem.

    ‎Wojciech Szczęsny, 34-letni bramkarz FC Barcelony, nie przestaje zadziwiać swoją formą. Od momentu, gdy Hansi Flick powierzył mu rolę pierwszego bramkarza, Polak nie przegrał żadnego z 22 meczów, a w 12 z nich zachował czyste konto.

    ‎W ostatnim meczu z Leganes, Szczęsny został wybrany MVP, ratując drużynę przed stratą bramki po strzale Altimiry.

    ‎Szczęsny trafił do FC Barcelony w trakcie rozgrywek, zastępując kontuzjowanego Marca ter Stegena. Od stycznia nie tylko utrzymał pozycję w bramce, ale także stał się kluczowym zawodnikiem zespołu. Jego występy przyczyniły się do tego, że Barcelona w 2025 r. jest niepokonana, wygrywając 20 z 24 meczów.

    ‎Jak podkreśla “Mundo Deportivo”, po ostatnim zwycięstwie Barcelony nad Leganes 1:0, Szczęsny wyprzedził Alberta Celadesa, który w sezonie 1995/96 również miał 21 meczów bez porażki.

    ‎Teraz Polak ma szansę zrównać się z Johanem Cruyffem, który w sezonie 1973/74 nie przegrał 23 kolejnych spotkań.

    ‎Aby stać się samodzielnym rekordzistą, Szczęsny musi uniknąć porażki w dziewięciu kolejnych meczach. Przed nim trudne wyzwania, w tym ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Borussią, finał Pucharu Króla z Realem oraz ligowe starcia z Celtą i Espanyolem.

    ‎”Pod wodzą Flicka, Barcelona nie tylko dominuje rywali, ale także potrafi wygrywać w trudnych sytuacjach, jak w meczu z Leganes. Szczęsny, który w 22 meczach wpuścił jedynie 18 goli, stał się prawdziwym talizmanem drużyny, co podkreśla jego wartość dla zespołu” – podkreślają dziennikarz “Mundo Deportivo”.

  • Majchrzak wygrał dwa mecze jednego dnia. Jest finał i awans w rankingu

    Majchrzak wygrał dwa mecze jednego dnia. Jest finał i awans w rankingu

    Majchrzak wygrał dwa mecze jednego dnia. Jest finał i awans w ranking

     

    Kamil Majchrzak awansował do finału turnieju rangi ATP Challenger w Madrycie. Polak rozegrał w sobotę dwa mecze i w półfinale pokonał Norberta Gombosa po trzysetowym boju 7:6(2), 3:6, 7:6(1). Zapewnił tym sobie powrót do top 100 światowego rankingu.

     

    W sobotę, 12 kwietnia o godzinie 10:00 Kamil Majchrzak rozpoczął mecz ćwierćfinałowy turnieju rangi ATP Challenger w Madrycie. Spotkanie z Pablo Carreno miało odbyć się dzień wcześniej, ale nie pozwoliły na to warunki pogodowe.

     

    Polak zwyciężył 6:7(10), 6:4, 6:1 i kilka godzin później przystąpił do meczu półfinałowego. Jego kolejnym rywalem został Słowak Norbert Gombos i mimo że również postawił trudne warunki, to przegrał z Majchrzakiem 6:7(2), 6:3, 6:7(1).

     

    W premierowej odsłonie doszło do łącznie czterech przełamań. Gombos w kluczowym momencie prowadził 6:5 i serwował na zwycięstwo w partii. Mimo prowadzenia 40:0 nie wykorzystał żadnej piłki setowej, a nasz tenisista zdobył pięć punktów z rzędu i doprowadził do tie-breaka.

     

    W nim było już jednostronnie. Majchrzak zdobył pięć pierwszych punktów (5-0), a następnie spokojnie zamknął seta triumfem 7-2. Tym samym był o krok od awansu do finału turnieju w Madrycie.

     

    W II partii lepiej zaprezentował się Gombos. Kluczowe okazało się przełamanie w czwartym gemie, bo później żaden z zawodników nie wypracował nawet break pointa. Tym samym doszło do decydującego seta po tym, jak Słowak zwyciężył 6:3.

     

    Gombos poszedł za ciosem i zanotował przełamanie na dzień dobry. Majchrzak odpowiedział dopiero, gdy był pod ścianą, czyli w dziesiątym gemie, kiedy to rywal serwował na zamknięcie meczu.

     

    Polak w dwunastym gemie nie wykorzystał piłki meczowej przy podaniu rywala i ostatecznie doszło do tie-breaka. Ten ponownie okazał się jednostronny, bo Gombos zdobył tylko jeden punkt (1-7).

     

    Tym samym nasz tenisista awansował do finału zmagań w Madrycie, wygrywając dwa mecze jednego dnia. Ponadto pewne jest, że po raz pierwszy od momentu zawieszenia wróci do czołowej setki światowego rankingu ATP.

     

    Od poniedziałku będzie zajmował 94. miejsce, a jeżeli w decydującym pojedynku pokona Marina Cilicia, to będzie 91. Ponadto Majchrzak zapewnił sobie miejsce w głównej drabince wielkoszlemowego Rolanda Garrosa bez konieczności gry w kwalifikacjach.

  • Szczęsny piłkarzem meczu z Leganes, ale Flick wskazał innego bohatera

    Szczęsny piłkarzem meczu z Leganes, ale Flick wskazał innego bohatera

    Szczęsny piłkarzem meczu z Leganes, ale Flick wskazał innego bohatera

    FC Barcelona po niezwykle trudnym spotkaniu pokonała w sobotę Leganes 1:0. Jedyne trafienie zanotował Jorge Saenz, który w 48. minucie próbując przeciąć podanie rywala, wbił piłkę do własnej bramki. Piłkarzem meczu wybrano… Wojciecha Szczęsnego! Tuż po ostatnim gwizdku arbitra wymownie zareagował Hansi Flick, który zwrócił uwagę na jedną rzecz.

     

    – Jeżeli spojrzysz na wyniki, to wygrali z nami, z Atlético… Ich spotkania z Realem Madryt były bardzo zacięte, ta drużyna potrafi się bronić. W ostatnim meczu z nami grali bardzo dobrze, wiedzą też jak atakować. Wiedzą, jak atakować z głębi, musimy być bardzo skupieni. Jesteśmy pierwsi w tabeli i chcemy pokazać dlaczego. Oni walczą o utrzymanie, to będzie trudny mecz – oznajmił na konferencji prasowej przed meczem z Leganes Hansi Flick. I nie można nie odnieść wrażenia, że miał rację.

     

    Flick zabrał głos po zwycięstwie FC Barcelony. “Świętowaliśmy tak, jakbyśmy trafili do siatki”

    FC Barcelona długo męczyła się z Leganes. Aż trudno było uwierzyć, że to ta sama drużyna, która w środę w imponującym stylu rozbiła Borussię Dortmund 4:0. Nie było widać zbytnio ani Roberta Lewandowskiego, ani Lamine’a Yamala, ani Raphinhy. Na początku drugiej połowy fatalny błąd popełnił Jorge Saenz, który w 48. minucie, próbując przeciąć podanie rywala, wbił piłkę do własnej bramki. Finalnie to trafienie zadecydowało o końcowym wyniku.

     

    W samej końcówce kluczową interwencją popisał się Inigo Martinez, który powstrzymał piłkarza Leganes pędzącego na bramkę Szczęsnego. Polski bramkarz został wybrany piłkarzem meczu, ale to na Martineza zwrócił uwagę Hansi Flick.

     

    – Trzy punkty to trzy punkty. To było wspaniałe, jak walczyliśmy przez 90 minut. Forma, jaką pokazuje drużyna, jest niewiarygodna, dla mnie to powód do dumy, nasi fani też są dumni. Strzeliliśmy gola, ale nie tylko to było najlepsze, bo interwencja Inigo była niesamowita. Świętowaliśmy tak, jakbyśmy trafili do siatki – oznajmił Niemiec.

     

    – Mieliśmy problem, by szybko grać. Byliśmy zmuszeni przerzucać piłkę ze strony na stronę. Posiadanie piłki jest bardzo ważne, poziom mentalny, który dzisiaj pokazaliśmy, też ma swoje znaczenie – dodał.

     

    – Real? Oni grają w niedzielę mecz, my patrzymy na siebie. Dobrze, że zdobyliśmy trzy punkty, za nami świetny tydzień, teraz pora na regenerację. “Odpoczynek, odpoczynek, odpoczynek” – powtarzam to piłkarzom. W niedzielę mamy czas, by się zregenerować i potrenować, a w poniedziałek ruszamy do Dortmundu. Chcę powtórzyć, że mamy fantastyczną drużynę – podsumował.

     

    FC Barcelona rozegra kolejny ligowy mecz w sobotę 19 kwietnia, kiedy na własnym stadionie zmierzy się z Celtą Vigo. Cztery dni wcześniej czeka ją za to rewanż w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund. Po 30. kolejkach ligowych piłkarze Hansiego Flicka zajmują pozycję lidera La Liga z dorobkiem 70 pkt. Drugą lokatę okupuje Real Madryt (63 pkt), natomiast trzecią Atletico (60 pkt).

     

  • Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Męki dla Barcelony, dla kibiców zresztą też. Katalończycy ledwo, bo ledwo, ale wygrali na wyjeździe z Leganes 1:0 po meczu, który zbyt wielu wrażeń nie dostarczył. Gola nr 100 w barwach “Blaugrany” nie strzelił Robert Lewandowski, najbardziej widoczny, gdy rywal tuż przed jego nosem strzelił do własnej bramki. Polski napastnik zszedł z boiska w 67. minucie. Jak jego występ oceniły hiszpańskie media?

     

    Dla FC Barcelony mecz z Leganes przez długi czas nie przypominał niczego przyjemnego. W pierwszej połowie to nawet rywale byli lepsi, a gdyby nie znakomita interwencja Wojciecha Szczęsnego z 12. minuty przy strzale Adrii Altimiry, to “Ogórki” schodziłyby na przerwę prowadząc. Taki stan rzeczy odbił się na ocenach, które w przerwie otrzymali obaj Polacy. Szczęsny został doceniony za ratunek, a Robert Lewandowski zyskał miano “Odłączonego”, jako że był kompletnie niewidoczny.

     

    Lewandowski najbardziej widoczny przy golu samobójczym i zmianie

     

    Nasz napastnik do przerwy nie wyglądał na kogoś, kto zaraz może strzelić bramkę nr 100 w barwach Barcelony. Bezsprzecznie zrobiłby to w 48. minucie, ale uprzedził go Jorge Saenz, który interweniował tak, że wpakował piłkę do własnej bramki. Powiedzenie, że Polak strzelił gola presją psychiczną na rywala, byłoby tu grubą przesadą. Za to w 63. minucie w niezłej sytuacji źle uderzył piłkę głową. Cztery minuty później nie było go już na boisku, gdyż zmienił go Ferran Torres.

     

    Pomeczowe oceny naszego reprezentanta też za wiele się nie zmieniły względem tych w przerwie meczu. Dziennik “Sport” utrzymał mu tytuł “Odłączonego”. – Po przerwie też był niewidoczny. Jeden strzał głową po podaniu Raphinhi i tyle. Nie zdołał strzelić gola nr 100 w koszulce Barcelony – czytamy. Lewandowski skończył mecz z oceną “6”, czyli taką, jak prawie połowa zespołu.

     

    Z kolei “Mundo Deportivo” nazywa go “poświęconym”. – Walczył z obrońcami, próbował oddawać strzały, ale brakowało mu jakości i precyzji. Zmieniony przez Ferrana w 67. minucie – ocenili hiszpańscy dziennikarze.

     

    Szczęsny interweniował raz, a porządnie

    Co do Wojciecha Szczęsnego, Polak skapitulował w 71. minucie, gdy szans nie dał mu głową Dani Raba. Jednak Barcelonę uratował ewidentny spalony. Poza tym golkiperowi brakowało pracy, bo choć Leganes starało się atakować, rzadko przekładało się to na celne strzały. Nie musiał się więc dodatkowo wysilać, by zachować czyste konto. “Sport” docenił go za interwencję z 12. minuty i krótko stwierdził, że poza tym Polak nie miał nic do roboty. Ocena “7” dla niego za ten mecz.

     

  • Lewandowski pozbawiony wielkiego momentu — ale Barcelona i tak świętuje dramatyczny wieczór w Leganés “viralowe wideo”

    Lewandowski pozbawiony wielkiego momentu — ale Barcelona i tak świętuje dramatyczny wieczór w Leganés “viralowe wideo”

    Lewandowski pozbawiony wielkiego momentu — ale Barcelona i tak świętuje dramatyczny wieczór w Leganés “viralowe wideo”

    Robert Lewandowski stał o krok od historycznego osiągnięcia — takiego, które na zawsze zapisałoby jego nazwisko w historii FC Barcelony. Mając już na koncie 99 goli dla katalońskiego giganta, polski napastnik był gotów, by rozpocząć wielkie świętowanie. Scenariusz wydawał się idealny — chłodny sobotni wieczór w Leganés i wszystko wskazywało na to, że Lewandowski zdobędzie magicznego gola numer 100. Ale los napisał inny scenariusz.

     

    W momencie, gdy wydawało się, że Polak za chwilę zapisze się złotymi literami w kronikach klubu, wydarzył się nieoczekiwany zwrot. W chaotycznej sytuacji w polu karnym Leganés to nie Lewandowski, lecz Jorge Sáenz — obrońca, który miał go pilnować — skierował piłkę do własnej bramki. W rozpaczliwej próbie przecięcia podania, które było skierowane właśnie do Lewandowskiego, Sáenz niefortunnie pokonał swojego bramkarza. Stadion zamarł, a piłkarze Barcelony eksplodowali z radości. Lewandowski również świętował — ale jego uśmiech miał lekko gorzki posmak. Jego wielki moment musiał jeszcze poczekać.

     

    Choć zwycięski gol padł w osobliwy sposób, wynik mówił sam za siebie: kolejne cenne trzy punkty dla drużyny Hansiego Flicka w walce o mistrzostwo La Liga. Barcelona może nie oczarowała swoją grą przeciwko walecznej ekipie z Leganés, ale zrobiła to, po co przyjechała — wygrała mecz. Co ciekawe, żaden z zawodników „Dumy Katalonii” nie wpisał się na listę strzelców. Jedyne trafienie w meczu było samobójem, który padł chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy.

     

    Cała akcja rozpoczęła się od dynamicznego rajdu Raphinhi lewym skrzydłem. Brazylijczyk wypatrzył Lewandowskiego ustawiającego się idealnie w polu karnym. Posłał mocne, płaskie dośrodkowanie, a Polak szykował się do strzału. Jednak zanim zdążył sięgnąć piłki, Sáenz rzucił się wślizgiem i… niefortunnie wpakował futbolówkę do własnej bramki. Zamiast udaremnić atak, dał Barcelonie prowadzenie i odebrał Lewandowskiemu szansę na jubileuszowego gola.

     

    Nieco złośliwie podsumował to Canal+ Sport, publikując wideo z bramką i podpisem: „Czasem przeciwnik też musi pomóc.” A choć zespół radował się z gola, to jeden z najszerszych uśmiechów należał do Lewandowskiego. Ale nawet on wiedział, że to nie był ten moment, na który czekał. Do setki wciąż brakowało jednej bramki.

     

    99 goli — tyle obecnie widnieje przy nazwisku Lewandowskiego w barwach Barcelony. Brakuje mu tylko jednego trafienia, by dołączyć do elitarnego „Klubu 100” w katalońskim zespole. A kolejna okazja do zapisania się w historii już niebawem.

     

    Lewandowski mówił ostatnio o zbliżającym się jubileuszu po efektownym zwycięstwie Barcelony nad Borussią Dortmund. „Jestem szczęśliwy, że jestem w tym klubie i mogę strzelać tyle bramek,” powiedział dla Canal+. „Oczywiście chcę jak najszybciej osiągnąć ten pułap. Mam nadzieję, że stanie się to bardzo niedługo.”

     

    Wszystkie oczy zwrócone będą teraz na 15 kwietnia, godzina 21:00 — to wtedy Barcelona ponownie zmierzy się z Borussią Dortmund w rewanżu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Dla Lewandowskiego to nie tylko szansa, by pomóc drużynie w walce o europejski triumf — to przede wszystkim okazja, by wreszcie sięgnąć po osobisty cel, który do tej pory pozostawał nieuchwytny. Czy się uda?Odliczanie trwa.