Category: Home

  • Sceny w BJK Cup w Radomiu. Totalna demolka. Wygwizdali Ukrainkę

    Sceny w BJK Cup w Radomiu. Totalna demolka. Wygwizdali Ukrainkę

    Sceny w BJK Cup w Radomiu. Totalna demolka. Wygwizdali Ukraink

     

    Katarzyna Kawa przegrała z Martą Kostiuk 1:6, 2:6 w ramach spotkania Polska – Ukraina w eliminacjach Billie Jean King Cup w Radomiu. Tym samym naszej tenisistki przegrywają 0:1. Mecz Kawy był jednostronny, ale na trybunach działo się wiele. Kibice w końcówce wygwizdali głośno ukraińską tenisisitkę.

     

    W czwartek polskie tenisistki pokonały Szwajcarki 3:0 w pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego Billie Jean King Cup w Radomiu. W piątek rywalizują z Ukrainkami. W przypadku zwycięstwa Polki zapewnią sobie awans do finałów rozgrywek zaplanowanych na 16-21 września w chińskim Shenzhen.

     

    Jako pierwsze na korty wyszły Katarzyna Kawa (156. WTA) i Marta Kostiuk (25). Polka z uwagi na miejsce w rankingu, mniejsze sukcesy w singlu nie mogła być faworytką. Nasze nadzieje wiązały się jednak faktem, że Kawa znajduje się w świetnej formie – kilka dni temu doszła do finału turnieju WTA 250 w Bogocie, a w Radomiu ograła wyżej sklasyfikowaną Jill Teichmann (96).

     

    Kostiuk od początku grała bardzo agresywnie i starała się zdominować wymiany. Atakowała serwis Kawy, wykorzystywała każde wolniejsze podanie reprezentantki Polki. W efekcie szybko odskoczyła na 2:0.

     

    Dominacja Kostiuk

    Szansą dla Katarzyny Kawy było odepchnięcie Ukrainki od końcowej linii. Gdy jej się to udawało, Marta Kostiuk nie mogła tak swobodnie atakować, pojawiało się więcej błędów z jej strony. W takich okolicznościach Polka przełamała przeciwniczkę, zdobywając pierwszego gema (1:2).

     

    Kawa walczyła o każdy punkt, ale przebieg akcji w tym secie zależał głównie od dyspozycji Kostiuk. Gdy faworytka trafiała, to sama moc jej uderzeń po drugim, trzecim lub czwartym zagraniu pozwalała zdobyć punkt. Dodatkowo Ukrainka potrafiła zaskoczyć czasem skrótem, w ten sposób zdobywając gema na 3:1.

     

    Na trybunach trwała zażarta rywalizacja między kibicami polskich i ukraińskich tenisistek. Obie grupy przekrzykiwały się, atmosfera była bardzo dobra, ale na korcie przebieg gry stawał się coraz bardziej jednostronny. Gemy były zacięte, nawet w tym ostatnim przy stanie 1:5 Kawa miała szansę na odebranie serwisu Kostiuk, ale to wyżej sklasyfikowana tenisistka zamknęła partię wynikiem 6:1. Ukrainka wygrywała najważniejsze punkty i była bardziej regularna.

     

    Katarzyna Kawa starała się skracać wymiany, chodzić do siatki. Tak zaczęła drugiego seta, ale i to nie pomogło. Dość szybko została przełamana i to do zera. – Nie wygląda to dobrze – przyznał Dawid Olejniczak, komentator Polsatu Sport.

     

    Ukrainki prowadzą

    Różnica polegała także na serwisie. W przypadku Polki był zbyt wolny, nie zawsze trafiała pierwszym podaniem. Ukrainka zaś mogła liczyć na serwis w najtrudniejszych momentach. Przy stanie 2:1 musiała bronić dwóch break pointów. Jeden obroniła asem, serwis działał jak na zawołanie. – Kawa pewnie wiele by dała, by tego dnia zamienić się z Kostiuk serwisem – ocenił komentator.

     

    Katarzyna Kawa robiła, co mogła, ale tego dnia Martia Kostiuk udowodniła, że jej miejsce w rankingu to nie przypadek. Ukrainka pokazała dużo więcej jakości, w drugim secie spokojnie kontrolowała mecz i zasłużenie wyprowadziła ukraińską reprezentację na prowadzenie w Radomiu. Jej spotkanie z Kawą trwało zaledwie godzinę i pięć minut.

     

    W końcówce pojedynku doszło do nietypowej sytuacji. Przy piłce meczowej Marta Kostiuk chciała zaserwować “z dołu”, bez podrzucania piłki do góry. Nie udało jej się to, a kibice w Radomiu wygwizdali Ukrainkę. W tenisie ten sposób serwowania jest dopuszczalny przez przepisy, ale zdaniem niektórych uchodzi za mało elegancki i jest oznaką braku szacunku do rywala.

     

    Kawa walczyła, ale nie sprawiła w piątek niespodzianki. Kostiuk także jej w tym nie pomogła, bo zagrała solidnie. W ostatnich miesiącach Ukrainka niekiedy notowała słabsze mecze – wymieńmy tu np. porażki w pierwszej rundzie w Meridzie z 115. na świecie Darią Saville lub w drugiej rundzie w Brisbane z 101. Yue Yuan. W piątek w Radomiu Marta Kostiuk wypadła jednak na tyle solidnie, że o zaskakującym wyniku nie mogło być mowy.

     

    W kolejnym meczu w ramach rywalizacji Polska – Ukraina zagrają Maja Chwalińska oraz Elina Switolina. Potem odbędzie się jeszcze debel – bez względu na to, czy po dwóch singlach mecz będzie już rozstrzygnięty. To dlatego, że gdyby na koniec każda z trzech ekip startujących w Radomiu miała po jednym zwycięstwie to zadecyduje mała tabela, każdy punkt może być wtedy na wagę złota. Transmisja z imprezy w Polsacie Sport, relacje w Sport.pl.

  • Iga Świątek wyszła na kort. Fani od razu zauważyli jeden szczegół

    Iga Świątek wyszła na kort. Fani od razu zauważyli jeden szczegół

    Iga Świątek wyszła na kort. Fani od razu zauważyli jeden szczegół

    Iga Świątek już niebawem zagra w swoim pierwszym turnieju na mączce w tym sezonie. W Stuttgarcie walczyć będzie o zwycięstwo, które w ubiegłym roku w półfinale odebrała jej Jelena Rybakina. Zawody rozpoczną się w ciągu kilku dni, a tymczasem Polka zawitała już na tamtejsze korty. W sieci pojawiło się nagranie z jej treningu. Wszyscy zwrócili uwagę tylko na jedno – ich wzrok od razu powędrował ku butom zawodniczki.

     

    W ubiegłym roku po świetnej passie w pierwszej części sezonu, wielu kibiców liczyło na łatwe zwycięstwo Świątek na jej ulubionej nawierzchni. Wtedy poległa jednak w półfinałowym starciu z Jeleną Rybakiną, późniejszą triumfatorką. W tym roku będzie miała szansę na to, żeby się odegrać

     

    Iga Świątek już trenuje na kortach w StuttgarciePo wycofaniu z BJK Cup zastanawiano się, jakie będą następne ruchy Igi Świątek. Przed nią najważniejsza w kontekście obrony punktów część sezonu – w Madrycie, w Rzymie i podczas Roland Garros będzie broniła solidnego dorobku, który zapewniła sobie dzięki wielkim triumfom we wszystkich trzech turniejach.

     

    Zmagania na mączce rozpocznie w Stuttgarcie. Polka ma wiele dobrych skojarzeń z tym turniejem. Wygrała tutaj dwukrotnie – w 2022 i 2023 roku.

     

    W ostatniej edycji doszła do półfinałów. Teraz, z nowym trenerem i nowym pomysłem na siebie, Świątek spróbuje pokazać z jak najlepszej strony. Wiadomo już, że przyjechała na miejsce i trenuje na kortach przed rozpoczęciem zmagań. Iga Świątek trenowała.

     

    Fani patrzyli tylko na jednoNagranie z treningu Igi Świątek znalazło się m.in. na profilu Ok Tennis na portalu X oraz znanym koncie Out of Context Iga Świątek. To właśnie tam jedna z fanek dostrzegła pewną zmianę w ubiorze Polki, o której znów może być głośno. Chodziło o buty.

     

    Firma ON przygotowała dla Świątek nowy zestaw. Podczas treningów na mączce brylowała w jaskrawo żółtych butach sportowych, od których trudno oderwać wzrok. Ciekawe, czy reszta jej meczowego stroju została przygotowana w podobnej kolorystyce. Tego dowiemy się już niebawem. Turniej w Stuttgarcie startuje 14 kwietnia.

  • Sceny w BJK Cup w Radomiu. Totalna demolka. Wygwizdali Ukrainkę

    Sceny w BJK Cup w Radomiu. Totalna demolka. Wygwizdali Ukrainkę

    Sceny w BJK Cup w Radomiu. Totalna demolka. Wygwizdali Ukrainkę

    Katarzyna Kawa przegrała z Martą Kostiuk 1:6, 2:6 w ramach spotkania Polska – Ukraina w eliminacjach Billie Jean King Cup w Radomiu. Tym samym naszej tenisistki przegrywają 0:1. Mecz Kawy był jednostronny, ale na trybunach działo się wiele. Kibice w końcówce wygwizdali głośno ukraińską tenisisitkę.

     

    W czwartek polskie tenisistki pokonały Szwajcarki 3:0 w pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego Billie Jean King Cup w Radomiu. W piątek rywalizują z Ukrainkami. W przypadku zwycięstwa Polki zapewnią sobie awans do finałów rozgrywek zaplanowanych na 16-21 września w chińskim Shenzhen.

     

    Jako pierwsze na korty wyszły Katarzyna Kawa (156. WTA) i Marta Kostiuk (25). Polka z uwagi na miejsce w rankingu, mniejsze sukcesy w singlu nie mogła być faworytką. Nasze nadzieje wiązały się jednak faktem, że Kawa znajduje się w świetnej formie – kilka dni temu doszła do finału turnieju WTA 250 w Bogocie, a w Radomiu ograła wyżej sklasyfikowaną Jill Teichmann (96).

     

    Kostiuk od początku grała bardzo agresywnie i starała się zdominować wymiany. Atakowała serwis Kawy, wykorzystywała każde wolniejsze podanie reprezentantki Polki. W efekcie szybko odskoczyła na 2:0.

     

    Dominacja Kostiuk

     

    Szansą dla Katarzyny Kawy było odepchnięcie Ukrainki od końcowej linii. Gdy jej się to udawało, Marta Kostiuk nie mogła tak swobodnie atakować, pojawiało się więcej błędów z jej strony. W takich okolicznościach Polka przełamała przeciwniczkę, zdobywając pierwszego gema (1:2).

     

    Kawa walczyła o każdy punkt, ale przebieg akcji w tym secie zależał głównie od dyspozycji Kostiuk. Gdy faworytka trafiała, to sama moc jej uderzeń po drugim, trzecim lub czwartym zagraniu pozwalała zdobyć punkt. Dodatkowo Ukrainka potrafiła zaskoczyć czasem skrótem, w ten sposób zdobywając gema na 3:1.

     

    Na trybunach trwała zażarta rywalizacja między kibicami polskich i ukraińskich tenisistek. Obie grupy przekrzykiwały się, atmosfera była bardzo dobra, ale na korcie przebieg gry stawał się coraz bardziej jednostronny. Gemy były zacięte, nawet w tym ostatnim przy stanie 1:5 Kawa miała szansę na odebranie serwisu Kostiuk, ale to wyżej sklasyfikowana tenisistka zamknęła partię wynikiem 6:1. Ukrainka wygrywała najważniejsze punkty i była bardziej regularna.

     

    Katarzyna Kawa starała się skracać wymiany, chodzić do siatki. Tak zaczęła drugiego seta, ale i to nie pomogło. Dość szybko została przełamana i to do zera. – Nie wygląda to dobrze – przyznał Dawid Olejniczak, komentator Polsatu Sport.

     

    Ukrainki prowadzą

     

    Różnica polegała także na serwisie. W przypadku Polki był zbyt wolny, nie zawsze trafiała pierwszym podaniem. Ukrainka zaś mogła liczyć na serwis w najtrudniejszych momentach. Przy stanie 2:1 musiała bronić dwóch break pointów. Jeden obroniła asem, serwis działał jak na zawołanie. – Kawa pewnie wiele by dała, by tego dnia zamienić się z Kostiuk serwisem – ocenił komentator.

     

    Katarzyna Kawa robiła, co mogła, ale tego dnia Martia Kostiuk udowodniła, że jej miejsce w rankingu to nie przypadek. Ukrainka pokazała dużo więcej jakości, w drugim secie spokojnie kontrolowała mecz i zasłużenie wyprowadziła ukraińską reprezentację na prowadzenie w Radomiu. Jej spotkanie z Kawą trwało zaledwie godzinę i pięć minut.

     

    W końcówce pojedynku doszło do nietypowej sytuacji. Przy piłce meczowej Marta Kostiuk chciała zaserwować “z dołu”, bez podrzucania piłki do góry. Nie udało jej się to, a kibice w Radomiu wygwizdali Ukrainkę. W tenisie ten sposób serwowania jest dopuszczalny przez przepisy, ale zdaniem niektórych uchodzi za mało elegancki i jest oznakąbraku szacunku do rywala.

     

    Kawa walczyła, ale nie sprawiła w piątek niespodzianki. Kostiuk także jej w tym nie pomogła, bo zagrała solidnie. W ostatnich miesiącach Ukrainka niekiedy notowała słabsze mecze – wymieńmy tu np. porażki w pierwszej rundzie w Meridzie z 115. na świecie Darią Saville lub w drugiej rundzie w Brisbane z 101. Yue Yuan. W piątek w Radomiu Marta Kostiuk wypadła jednak na tyle solidnie, że o zaskakującym wyniku nie mogło być mowy.

     

    W kolejnym meczu w ramach rywalizacji Polska – Ukraina zagrają Maja Chwalińska oraz Elina Switolina. Potem odbędzie się jeszcze debel – bez względu na to, czy po dwóch singlach mecz będzie już rozstrzygnięty. To dlatego, że gdyby na koniec każda z trzech ekip startujących w Radomiu miała po jednym zwycięstwie to zadecyduje mała tabela, każdy punkt może być wtedy na wagę złota. Transmisja z imprezy w Polsacie Sport, relacje w Sport.pl.

  • Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    GiveMeSport zaktualizował ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki w 2025 roku. Przewidywania znanego portalu wzbudziły spore kontrowersje. W końcu według zestawienia faworytem do miana najlepszego piłkarza sezonu jest… Kylian Mbappe. Gdzie zatem znalazło się miejsce Roberta Lewandowskiego?

     

    GiveMeSport cyklicznie aktualizuje “Ballon d’Or 2025 Power Rankings”. Jak można wyczytać na stronie zestawienia: “Kolejność ustaliliśmy na podstawie następujących kryteriów: strzelone gole, asysty, czyste konto (jeśli mowa o graczach nastawionych na obronę), trofea zdobyte/do wywalczenia (spodziewane), najważniejsze momenty sezonu 2024/25, ogólna forma”.

     

    Z tego względu z niedowierzaniem można spoglądać na to, kto prowadzi w rankingu GiveMeSport. Miano lidera przypadło bowiem… Kylianowi Mbappe. Przypomnijmy, że Francuz, który od tego sezonu gra w Realu Madryt, zajmuje ze swoim zespołem drugie miejsce w LaLiga, ze stratą 4 punktów do prowadzącej Barcelony. Z tą samą Barceloną Real zdołał już przegrać 2:5 w finale Superpucharu Hiszpanii. Ponadto “Królewscy” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zebrali bolesne lanie od Arsenalu, który w pierwszym spotkaniu pokonał ich 0:3.

     

    Statystyki indywidualne Mbappe także nie tłumaczą tego wyboru. W LaLiga zdobył 22 gole – o trzy mniej niż Robert Lewandowski. Polak ma też więcej bramek zdobytych w Lidze Mistrzów (11 do 7). Przy tym forma ostatnia Mbappe pozostawia wiele do życzenia, gdyż w ostatnich trzech spotkaniach nie zdołał trafić piłką do siatki.

     

    Ranking GiveMeSport. Miejsce Lewandowskiego to jakiś żart!

     

    Zapewne zastanawiacie się, które miejsce w takim razie zajął we wspomnianym rankingu Lewandowski. Okazuje się, że Polaka… nie ma nawet w pierwszej piątce!

     

    Zaraz za Mbappe w rankingu umieszczony został Raphinha. Bardzo wysoka pozycja Brazylijczyka nie może budzić kontrowersji. Według wielu ekspertów jest on nawet głównym kandydatem do otrzymania Złotej Piłki w 2025 roku. Następni w kolejności znaleźli się: Vinicius Junior, Mohamed Salah, Lamine Yamal oraz Harry Kane. Dopiero za Anglikiem z Bayernu Monachium, na siódmej pozycji, dziennikarze GiveMeSport zdecydowali się umieścić Lewandowskiego. Doprawdy trudno w takim momencie nie zadać pytania, czy twórcy tego rankingu oglądają futbol na najwyższym poziomie…

     

    W obecnym sezonie Lewandowski w barwach Barcelony strzelił 40 bramek w 45 meczach, a także dołożył do nich 3 asysty. Polak z 50. punktami na koncie znajduje się na drugim miejscu w klasyfikacji Złotego Buta, tracąc 2 oczka do Mohammeda Salaha. Jest też wiceliderem strzelców w Lidze Mistrzów, gdzie posiada o jednego gola mniej niż Raphinha (12).

     

     

  • Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    GiveMeSport zaktualizował ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki w 2025 roku. Przewidywania znanego portalu wzbudziły spore kontrowersje. W końcu według zestawienia faworytem do miana najlepszego piłkarza sezonu jest… Kylian Mbappe. Gdzie zatem znalazło się miejsce Roberta Lewandowskiego?

     

    GiveMeSport cyklicznie aktualizuje “Ballon d’Or 2025 Power Rankings”. Jak można wyczytać na stronie zestawienia: “Kolejność ustaliliśmy na podstawie następujących kryteriów: strzelone gole, asysty, czyste konto (jeśli mowa o graczach nastawionych na obronę), trofea zdobyte/do wywalczenia (spodziewane), najważniejsze momenty sezonu 2024/25, ogólna forma”.

     

    Z tego względu z niedowierzaniem można spoglądać na to, kto prowadzi w rankingu GiveMeSport. Miano lidera przypadło bowiem… Kylianowi Mbappe. Przypomnijmy, że Francuz, który od tego sezonu gra w Realu Madryt, zajmuje ze swoim zespołem drugie miejsce w LaLiga, ze stratą 4 punktów do prowadzącej Barcelony. Z tą samą Barceloną Real zdołał już przegrać 2:5 w finale Superpucharu Hiszpanii. Ponadto “Królewscy” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zebrali bolesne lanie od Arsenalu, który w pierwszym spotkaniu pokonał ich 0:3.

     

    Statystyki indywidualne Mbappe także nie tłumaczą tego wyboru. W LaLiga zdobył 22 gole – o trzy mniej niż Robert Lewandowski. Polak ma też więcej bramek zdobytych w Lidze Mistrzów (11 do 7). Przy tym forma ostatnia Mbappe pozostawia wiele do życzenia, gdyż w ostatnich trzech spotkaniach nie zdołał trafić piłką do siatki.

     

    Ranking GiveMeSport. Miejsce Lewandowskiego to jakiś żart!

    Zapewne zastanawiacie się, które miejsce w takim razie zajął we wspomnianym rankingu Lewandowski. Okazuje się, że Polaka… nie ma nawet w pierwszej piątce!

     

    Zaraz za Mbappe w rankingu umieszczony został Raphinha. Bardzo wysoka pozycja Brazylijczyka nie może budzić kontrowersji. Według wielu ekspertów jest on nawet głównym kandydatem do otrzymania Złotej Piłki w 2025 roku. Następni w kolejności znaleźli się: Vinicius Junior, Mohamed Salah, Lamine Yamal oraz Harry Kane. Dopiero za Anglikiem z Bayernu Monachium, na siódmej pozycji, dziennikarze GiveMeSport zdecydowali się umieścić Lewandowskiego. Doprawdy trudno w takim momencie nie zadać pytania, czy twórcy tego rankingu oglądają futbol na najwyższym poziomie…

     

    W obecnym sezonie Lewandowski w barwach Barcelony strzelił 40 bramek w 45 meczach, a także dołożył do nich 3 asysty. Polak z 50. punktami na koncie znajduje się na drugim miejscu w klasyfikacji Złotego Buta, tracąc 2 oczka do Mohammeda Salaha. Jest też wiceliderem strzelców w Lidze Mistrzów, gdzie posiada o jednego gola mniej niż Raphinha (12).

  • ‎Poważny zarzut pod adresem Igi Świątek. “Nie jest wyjątkowa”

    ‎Poważny zarzut pod adresem Igi Świątek. “Nie jest wyjątkowa”

    ‎Poważny zarzut pod adresem Igi Świątek. “Nie jest wyjątkowa

    ‎Iga Świątek od wielu miesięcy nie wygrała ani jednego turnieju, a jej fani mają nadzieję na to, że w końcu się przełamanie. Jest na to szansa, gdyż Polka za chwilę rozpocznie swoją ulubioną część sezonu na kortach ziemnych, a teraz znów spadła na nią fala krytyki. Gill Gross nie podoba się sposób myślenia raszynianki, jej “mentalność ofiary”. Ekspert zauważa, że problemy Polki mogą mieć drugie dno.

    ‎Iga Świątek zmaga się z problemami. Za chwilę zaczyna ulubioną część sezonu

    ‎Iga Świątek nie ma ostatnio najlepszej passy. Polka nie tylko nie zdobyła w ostatnim czasie ani jednego tytułu, ale też wyraźnie wydać, że dzieje się z nią coś złego. Tenisistka w jednym z oświadczeń w sieci zaznaczała, że jest krytykowana za wszystko, co robi, np. pokazywanie i niepokazywanie emocji na korcie, ale też oczekuje się od niej bardzo wiele, co nie jest dla niej łatwe. Teraz do jej słów odniósł się Gill Gross.

    ‎”Świątek nie jest wyjątkowa”

    ‎Gill Gross cytowany przez sportskeeda.com zaznacza, że nie Iga Świątek nie ma racji, mówiąc, że tylko ona jest wytykana palcami. Analityk tenisa twierdzi, że z takimi zachowaniami ze strony kibiców, które przywołuje Świątek (ogólnie rzecz biorąc hejt), spotykają się wszystkie tenisistki.

    ‎”Tutaj nie ma racji. Nie ma racji, mówiąc, że jest wytykana palcami. Po prostu nie ma racji. Każda tenisistka jest stale atakowana w Internecie. To do bani, ale to prawda. Nie jest wyjątkowa, bo jest atakowana” — powiedział Gross cytowany przez sportskeeda.com.

    ‎Iga Świątek i “mentalność ofiary”

    ‎”Coco Gauff powie to samo. Jestem pewna, że Aryna Sabalenka też dostaje niemiłe wiadomości prywatne po przegranej. Wszyscy są prześladowani w sieci. To najgorsze, to jest okropne. Ale też zamiast mentalności ofiary, »Dlaczego mnie to spotyka?«, trzeba spojrzeć na to w ten sposób: »Po prostu taki jest świat, w którym żyjemy. Znajdźmy na to sposób«” — dodała mężczyzna.

    ‎Ekspert zwraca uwagę na to, co dzieje się za kulisami

    ‎”Jasne jest to, że Iga Świątek nie jest teraz w dobrym stanie psychicznym i myślę, że to jest jej główny powód obecnych zmagań” — dodał zagraniczny ekspert, który zwraca też uwagę na to, że “za kulisami” może dziać się coś, o czym nie wiemy.

  • Ogłoszenie UEFA w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    Ogłoszenie UEFA w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    Ogłoszenie UEFA w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    UEFA nagrodziła Roberta Lewandowskiego za dwa gole strzelone Borussii Dortmund w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów! Polak trafił do najlepszej “11” tygodnia w tych rozgrywkach. Poza nim z Barcelony w gronie wyróżnionych znalazł się jeszcze jedynie Lamine Yamal. Zobacz, pełen skład przygotowany przez europejską federację.

     

    Yamal na listę strzelców w meczu z Borussią wpisał się jeden raz i ustalił wynik meczu na 4:0. Ze wszystkich zwycięzców Barcelona jest najmniej licznie reprezentowana. Poza ofensywnym duetem Blaugrany w “11” znalazło się po trzech piłkarzy Interu Mediolan, Arsenalu i PSG.

     

    Robert Lewandowski wyróżniony przez UEFA

    Przypomnijmy, że Inter Mediolan ograł na wyjeździe 2:1 Bayern Monachium, Arsenal pokonał u siebie 3:0 Real Madryt, a PSG wygrało u siebie 3:1 z Aston Villą.

     

    Najlepszą jedenastkę tego tygodnia w Lidze Mistrzów stanowią:

     

    Yann Sommer (Inter) — Jurrien Timber (Arsenal), William Saliba (Arsenal), Alessandro Bastoni (Inter), Nuno Mendes (PSG) — Declan Rice (Arsenal), Vitinha (PSG), Nicolo Barella (Inter), Chwicza Kwaracchelia (PSG), Lamine Yamal (Barcelona), Robert Lewandowski (Barcelona).

     

    Rewanżowe spotkania ćwierćfinałowe w Lidze Mistrzów zostaną rozegrane we wtorek 15 kwietnia i w środę 16 kwietnia. To w tym rewanżu Robert Lewandowski stanie przed szansą zdobycia swojej setnej bramki w barwach Dumy Katalonii.

     

  • Żałobny wpis Wojciecha Szczęsnego. Pożegnał legendę

    Żałobny wpis Wojciecha Szczęsnego. Pożegnał legendę

    Żałobny wpis Wojciecha Szczęsnego. Pożegnał legendę

    W  czwartek 10 kwietnia podano, że Leo Beenhakker, jeden z najbardziej znanych piłkarskich trenerów w historii piłki nożnej, nie żyje. Śmierć byłego selekcjonera reprezentacji Polski poruszyła piłkarski świat, a w mediach społecznościowych żegnali go dziennikarze i piłkarze. Wojciech Szczęsny był jednym z nich.

     

    Leo Beenhakker nie żyje. Świat piłki w żałobie

    Leo Beenhakker zmarł w wieku 82 lat, jak podała holenderska telewizja NOS. Doniesienia o śmierci legendarnego szkoleniowca potwierdziła też jego rodzina. W ostatnim czasie Beenhakker zmagał się z chorobą i nie opuszczał domu. Nie podawano jednak informacji na temat tego, że czym się mierzył.

     

    Wojciech Szczęsny pożegnał Leo Beenhakkera

    Dla wielu Beenhakker był jednym z najlepszych selekcjonerów w historii reprezentacji Polski. Był podziwiany i szanowany. Uważano go za wielkiego profesjonalistę. To za jego kadencji w kadrze zadebiutował Robert Lewandowski. Jego zaufanie zdobył też Wojciech Szczęsny, którego wprowadził do reprezentacji.

     

    Wojciech Szczęsny pierwszy raz w reprezentacji pojawił się za kadencji Beenhakkera na zgrupowaniu przed Euro 2008, miał wówczas 18 lat. Nie zadebiutował jednak, gdy Holender rządził w kadrze. Szansę dał mu Franciszek Smuda w meczu z Kanadą w 2009 r.

     

    “Leo Beenhakker. Naprawdę wspaniały i uczciwy człowiek, niech spoczywa w pokoju” – napisał bramkarz Barcelony na swoim Instastories.

  • “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać”. Trio, które odleciało Europie

    “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać”. Trio, które odleciało Europie

    “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać”. Trio, które odleciało Europi

     

    “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać” — pisze “Mundo Deportivo”, ale to dopiero początek komplementów, którymi obsypują go Hiszpanie. Z Polakiem na czele ofensywa FC Barcelona nie ma sobie równych. Europa może tylko spoglądać z zazdrością.

     

    W pierwszym z ćwierćfinałowych meczów Ligi Mistrzów FC Barcelona pokonała Borussię Dortmund 4:0, a do bramki rywali trafiali dwukrotnie Robert Lewandowski, Raphinha i Lamine Yamal, czyli główny tercet FC Barcelona w ofensywie.

     

    Liczby wykręcane przez tę trójkę są wręcz imponujące. Łącznie zdobyli w tym sezonie 82 gole. Prym wiedzie oczywiście Robert Lewandowski ze swoimi 40 trafieniami. Hiszpanie piszą o “zabójczym instynkcie” Polaka. “Kiedy piłkarz w jego wieku może pochwalić się większą liczbą strzelonych bramek niż ma lat w paszporcie, to kwalifikatory są zbędne” — czytamy.

     

    Kroku dotrzymują mu koledzy z zespołu. Raphinha strzelił w tym sezonie 28 bramek, natomiast zdecydowanie młodszy Lamine Yamal — 14.

     

    Europa spogląda z zazdrością

    Na kataloński tercet z zazdrością mogą patrzeć inne wielkie europejskie marki. Kiedy do Realu Madryt dołączał Kylian Mbappe, wydawało się, że to właśnie ta drużyna będzie niedoścignionym wzorem w kwestii ataku. Tymczasem Francuz (32), razem z Viniciusem (19) i Rodrygo (13) mają na swoim koncie “zaledwie” 64 bramki, tyle samo co PSG z Dembele (32), Barcolą (18) i Goncalo Ramosem (14).

     

    O jedno trafienie więcej zanotował tercet Bayernu w składzie Harry Kane (34), Musiala (18) oraz Olise (13). Najlepsza trójka Liverpoolu na czele z Mohamedem Salahem (32) zanotowała w tym sezonie 62 trafienia, natomiast Atletico Madryt 55.

     

    Łącznie w tym sezonie Barca zdobyła już 145 goli, a w Katalonii liczą na pobicie rekordu z sezonu 2011/12. Drużyna Pepa Guardioli strzeliła wówczas 190 goli w 64 meczach.

  • Polacy “zabłądzili” w Sewilli. Hiszpańska policja użyła siły. Film krąży w sieci

    Polacy “zabłądzili” w Sewilli. Hiszpańska policja użyła siły. Film krąży w sieci

    Polacy “zabłądzili” w Sewilli. Hiszpańska policja użyła siły. Film krąży w sieci

    Nie obeszło się bez incydentów przed meczem Betis Sewilla – Jagiellonia Białystok w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Do rękoczynów doszło przed stadionem i na trybunie gości. Brak informacji o ewentualnych poszkodowanych. Hiszpańskie media donoszą natomiast o aresztowaniu kibica z Polski. Mecz zakończył się porażką “Jagi” 0:2. Rewanż za tydzień.

     

    Burdy z udziałem polskich kibiców na zagranicznych arenach? Taki obrazek dotyczył zwykle incydentów z udziałem fanów Legii Warszawa, uchodzących za wyjątkowo niepożądanych gości. Teraz awantury nie uniknęli również sympatycy Jagiellonii Białystok.

     

    Przed czwartkowym meczem z Betisem Sewilla hiszpańska policja starła się z przybyszami z Polski przynajmniej dwukrotnie. Brak informacji o ewentualnych poszkodowanych. Miejscowe media podają, że jedna osoba została aresztowana.

     

    Betis – Jagiellonia w Lidze Konferencji. Starcia polskich kibiców z policją

     

    Na filmach wideo zamieszczanych w mediach społecznościowych widać dwóch fanów “Jagi” wyprowadzanych z obiektu Betisu. Przez służby porządkowe traktowani są bezpardonowo. Jeden z nich przyjmuje ciosy pałką, drugi powalony został na ziemię.

     

    Z nieoficjalnych doniesień wynika, że obaj próbowali wejść na trybuny dostępne dla kibiców gospodarzy.

     

    Na innym nagraniu widać fizyczną konfrontację, do jakiej doszło na sektorze gości. Tam liczebną przewagę wykorzystali fani mistrza Polski. Po krótkiej wymianie ciosów przepędzili z widowni niewielką grupę policjantów. Ta historia miała zapewne ciąg dalszy, ale tego na klipie już nie widzimy.

    Po pierwszej połowie Betis prowadził z Jagiellonią 2:0.

    https://x.com/ZonaMixta__/status/1910394998451036650