Category: Home

  • Iga Świątek zmierzyła się z Mirrą Andriejewą w Stuttgarcie. 60 minut, wszyscy

    Iga Świątek zmierzyła się z Mirrą Andriejewą w Stuttgarcie. 60 minut, wszyscy

    Iga Świątek zmierzyła się z Mirrą Andriejewą w Stuttgarcie. 60 minut i po wszystkim

    Już jutro rozpocznie się rywalizacja w głównej drabince turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Na pierwszy oficjalny mecz z udziałem Igi Świątek trzeba jednak zaczekać o kilka dni dłużej. A to dlatego, że Polka ma wolny los w pierwszej rundzie i przystąpi do zmagań dopiero od drugiej fazy, gdzie zmierzy się z Donną Vekić lub kwalifikantką. 23-latka szlifuje formę przed premierowym spotkaniem. Wczoraj miała okazję potrenować z Coco Gauff, a dzisiaj zmierzyła się z Mirrą Andriejewą. Prezentujemy szczegóły potyczki z Rosjanką.

     

    Iga Świątek zameldowała się w Niemczech już w czwartek, w towarzystwie jej trenera od przygotowania fizycznego – Macieja Ryszczuka. Dotarła wcześniej, by móc jak najlepiej przygotować się do zmagań. Raszynianka ma już za sobą pierwsze treningi na obiekcie. Wczoraj ugadała się na sparing z czwartą rakietą świata – Coco Gauff. Obie tenisistki miały zarezerwowany kort centralny na dwie godziny – od 12:00 do 14:00. Zawodniczki solidnie testowały swoją dyspozycję na nietypowym korcie ziemnym, jaki został wyłożony w hali. W sobotę był już także obecny szkoleniowiec Polki – Wim Fissette.

     

    Dzisiaj o godz. 13:00 wiceliderka rankingu WTA poznała drabinkę WTA 500 w Stuttgarcie. Z racji wolnego losu, przystąpi do rywalizacji dopiero od drugiej rundy. Tam zmierzy się z Donną Vekić lub kwalifikantką. Ciekawie układa się dalszy fragment drabinki Świątek. W potencjalnym ćwierćfinale może ją czekać starcie z Jeleną Ostapenko, Emmą Navarro lub Beatriz Haddad Maią. Ewentualny półfinał dla Igi będzie oznaczać potyczkę z Jessicą Pegulą, Mirrą Andriejewą, Martą Kostiuk, Jekateriną Aleksandrową, Ludmiłą Samsonovą, Magdaleną Fręch lub Rebeccą Sramkovą.

     

    Iga Świątek rozegrała sparing z Mirrą Andriejewą. Zacięta walka w Stuttgarcie

     

    Ze wspomnianą Andriejewą, nasza tenisistka miała okazję odbyć dzisiaj wspólne zajęcia. Przypomnijmy, że w ostatnim czasie Rosjanka dwukrotnie pokonała 23-latkę, zmierzając po tytuły w Dubaju i Indian Wells. Obie często trenują ze sobą w minionych tygodniach. Nie inaczej potoczyła się historia w Stuttgarcie. Panie przebywały na korcie centralnym imprezy Porsche Tennis od 14:00 do 15:00. Wszystko można było podglądać za pośrednictwem internetowego przekazu, gdyż organizatorzy zapewnili dzisiaj transmisje z treningów.

     

    Na początku godzinnych zajęć toczyła się normalna rozgrzewka – uderzenia przy siatce, z głębi kortu oraz trening serwisu. To wszystko potrwało kilkadziesiąt minut. Ostatnie 25 minut tenisistki przeznaczyły na sparingową rozgrywkę. Obie toczyły zaciętą walkę, czego najlepszym dowodem jest przebieg rywalizacji. W pierwszym gemie serwująca Andriejewa wróciła ze stanu 15-40 i triumfowała po batalii na przewagi. Kolejne rozdanie, przy podaniu naszej reprezentantki, trwało ponad 10 minut. Obie miały swoje szanse, ale ostatecznie zrobiło się 1:1. Później Mirra utrzymała serwis do 15.

     

    Kolejny gem okazał się ostatnim. Tenisistki prawdopodobnie nie dokończyły tego rozdania. Prawdopodobnie, bowiem jedna piłka była sporna, została zasłonięta przez Igę. Wydawało się jednak, że Rosjanka wyrzuciła ją na aut. To by oznaczało, że zawodniczki przerwały grę przy stanie 2:1 40-30 z perspektywy Andriejewej, ale przy podaniu Świątek. Musiały już ustąpić kort kolejnym tenisistkom, bowiem od 15:00 zaplanowany był trening Jule Niemeier i Tatjany Marii. Za naszą reprezentantką kolejne cenne minuty na obiekcie. Swój pierwszy oficjalny mecz powinna rozegrać w środę lub w czwartek. Relacja z tego spotkania będzie dostępna w specjalnej zakładce na stronie Interia Sport.

  • Gwiazdorska obsada w Stuttgarcie. Świątek i Fręch poznały drabinkę

    Gwiazdorska obsada w Stuttgarcie. Świątek i Fręch poznały drabinkę

    Gwiazdorska obsada w Stuttgarcie. Świątek i Fręch poznały drabink

     

    Iga Świątek i Magdalena Fręch będą reprezentować Polskę w halowej imprezie WTA 500 na kortach ziemnych w Stuttgarcie. W niedzielę nasze tenisistki poznały swoje przeciwniczki.

     

    W 2022 i 2023 roku Iga Świątek triumfowała w imprezie Porsche Tennis Grand Prix, pokonując za każdym razem w finale Arynę Sabalenkę. Tym razem Polka jako wiceliderka rankingu WTA została rozstawiona z drugim numerem. Białorusinka jako aktualna pierwsza rakieta świata zagra z “jedynką”.

     

    Niełatwa droga Świątek

    Świątek otrzymała na początek wolny los. Jej pierwszą przeciwniczką będzie Chorwatka Donna Vekić lub tenisistka z eliminacji. Tym samym w 1/8 finału będzie mogło dojść do starcia dwóch medalistek igrzysk olimpijskich w Paryżu. Świątek wywalczyła wówczas brąz, a Vekić srebro.

     

    Jeśli Świątek wygra pierwszy pojedynek, to wystąpi w ćwierćfinale niemieckich zawodów. Na tym etapie na Polkę może czekać rozstawiona z siódmym numerem Amerykanka Emma Navarro, Brazylijka Beatriz Haddad Maia, bardzo niewygodna dla Polki Łotyszka Jelena Ostapenko lub tenisistka z kwalifikacji.

     

    W akcji także druga Polka

    W trzeciej ćwiartce turniejowej znalazła się druga polska tenisistka, Magdalena Fręch. Przeciwniczką łodzianki w I rundzie będzie Słowaczka Rebecca Sramkova, która jeszcze w niedzielę zagra przeciwko drużynie USA w kwalifikacjach do turnieju finałowego Pucharu Billie Jean King 2025.

     

    Jeśli Fręch uda się wygrać pierwszy pojedynek, to czeka ją wyzwanie. Na jej drodze stanie bowiem rozstawiona z trzecim numerem Amerykanka Jessica Pegula, która rozpocznie zmagania od drugiej fazy. W tej części drabinki ulokowane zostały ponadto Rosjanki Mirra Andriejewa, Jekaterina Aleksandrowa i Ludmiła Samsonowa oraz zeszłoroczna finalistka, Ukrainka Marta Kostiuk.

     

    Sabalenka numerem jeden

     

    Najwyżej rozstawiona Sabalenka także otrzymała na początek wolny los. Jej rywalką w II rundzie będzie Rosjanka Anastazja Potapowa lub Dunka Clara Tauson. W ćwierćfinale Białorusinka będzie mogła się spotkać z Rosjanką Dianą Sznaider, Belgijką Elise Mertens czy kwalifikantką.

     

    Nieco niżej, w drugiej ćwiartce, ulokowane zostały Amerykanka Coco Gauff (numer 4) i Włoszka Jasmine Paolini (numer 5). Na drodze Gauff już w II rundzie może stanąć jej rodaczka Danielle Collins. Co ciekawe w tej części drabinki znalazły się także wszystkie nagrodzone dziką kartą Niemki, czyli Eva Lys, Laura Siegemund, Tatjana Maria i Jule Niemeier.

     

    Rywalizacja w Stuttgarcie będzie się toczyć w dniach 14-21 kwietnia. Finał zaplanowano w tzw. Lany Poniedziałek, ponieważ w Wielki Piątek w Niemczech nie będzie grania (więcej tutaj). Triumfatorka turnieju singla otrzyma 500 rankingowych punktów, czek na 142,6 tys. euro oraz samochód Porsche Macan Turbo.

     

    Porsche Tennis Grand Prix, Stuttgart (Niemcy)

    WTA 500, kort ziemny w hali, pula nagród 925,6 tys. dolarów

     

    Losowanie głównej drabinki:

     

    Aryna Sabalenka (1) wolny los

    Anastazja Potapowa – Clara Tauson (Dania)

    Q – Elise Mertens (Belgia)

    Q – Diana Sznaider (8)

     

    Coco Gauff (USA, 4) wolny los

    Tatjana Maria (Niemcy, WC) – Danielle Collins (USA)

    Jule Niemeier (Niemcy, WC) – Laura Siegemund (Niemcy, WC)

    Eva Lys (Niemcy, WC) – Jasmine Paolini (Włochy, 5)

     

    Mirra Andriejewa (6) – Marta Kostiuk (Ukraina)

    Jekaterina Aleksandrowa – Ludmiła Samsonowa

    Magdalena Fręch (Polska) – Rebecca Sramkova (Słowacja)

    Jessica Pegula (USA, 3) wolny los

     

    Emma Navarro (USA, 7) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia)

    Jelena Ostapenko (Łotwa) – Q

    Donna Vekić (Chorwacja) – Q

    Iga Świątek (Polska, 2) wolny los

  • Demolka w meczu Ewy Pajor. 6:0, Barcelona kontra Madryt, a tu taka przepaść

    Demolka w meczu Ewy Pajor. 6:0, Barcelona kontra Madryt, a tu taka przepaść

    Demolka w meczu Ewy Pajor. 6:0, Barcelona kontra Madryt, a tu taka przepaść

    W meczu 25. kolejki kobiecej ligi hiszpańskiej pomiędzy FC Barcelona Femeni a Atletico Madryt doszło do prawdziwej demolki. Drużyna Ewy Pajor wygrała z ekipą ze stolicy aż 6:0. Dzięki temu bardzo okazałemu zwycięstwu “Duma Katalonii” podtrzymała swoją przewagę nad Realem Madryt, który również wygrał swoje spotkanie. Ewa Pajor tym razem weszła z ławki i rozegrała tylko pół godziny.

     

    Pierwszy gol w tym spotkaniu padł już w 17. minucie. Patricia Guijarro wykorzystała bardzo dobre dośrodkowanie z lewego skrzydła i pokonała bramkarkę Atletico Madryt strzałem piętą z powietrza. Trzeba przyznać, że był to gol wyjątkowej urody.

    W 35. minucie padł ostatni gol w tej połowie – niebrzydszy niż pierwszy. Salma Paralluelo dostała świetne podanie z lewej strony i, podobnie jak Guijarro, zdobyła gola piętą. Hiszpanka uderzała jednak z ziemi, a nie z powietrza. Zrobiła to bardzo precyzyjnie, a piłka poleciała poza zasięgiem bramkarki gościń.

     

    Dwanaście pierwszych minut drugiej połowy zamknęło to spotkanie. Caroline Graham najpierw zdobyła gola po podaniu Alexii Putellas, a później sama asystowała przy golu Esmee Brugts. Kiedy było 4:0, na boisku zameldowała się Ewa Pajor.

     

    Demolka w Barcelonie. Atletico wraca na tarczy, 30 minut Ewy Pajor

     

    Polka otrzymała w tym spotkaniu zaledwie 30 minut. Tym razem zakończyła mecz bez zdobyczy bramkowej, ale na pewno była zadowolona z wyniku całego zespołu. Do końca spotkania padły bowiem jeszcze dwa gole – oba dla Barcelony.

     

    Na 5:0 strzeliła zaledwie 18-letnia Vicky Lopez. Kropkę nad “i” postawiła natomiast Aitana Bonmati. Mecz zakończył się zwycięstwem Barcelony 6:0. Ewa Pajor i spółka pokonały tak wielką różnicą drużynę zajmującą 3. miejsce w ligowej tabeli.

     

    Po tym spotkaniu przewaga Barcelony Femeni nad Realem Madryt utrzymała się i wciąż wynosi 4 punkty. Do końca sezonu zostało 5 kolejek. W następnej Ewa Pajor i spółka zmierzą się z Sevillą u siebie. W drużynie z Andaluzji na co dzień gra Natalia Padilla – dojdzie więc do polskiego pojedynku. Padilla w 25. kolejce zdobyła zwycięską bramkę na 2:1 przeciwko Madrid C. K, mimo że rozegrała zaledwie kilkanaście minut.

     

  • Oto drabinka Świątek w Stuttgarcie! Już w drugim meczu może być “koszmar”

    Oto drabinka Świątek w Stuttgarcie! Już w drugim meczu może być “koszmar”

    Oto drabinka Świątek w Stuttgarcie! Już w drugim meczu może być “koszmar”

    Iga Świątek jest w Stuttgarcie, gdzie tradycyjnie rozpocznie zmagania na kortach ziemnych. Polka ten turniej rangi WTA 500 wygrywała już dwukrotnie, lecz w ubiegłym roku odpadła w półfinale. Rozstawiona z dwójką wiceliderka rankingu WTA poznała drabinkę tegorocznej edycji imprezy. Wie, z kim może zmierzyć się w swoim pierwszym meczu.

     

    Iga Świątek po niezbyt udanym występie w Miami, gdzie w ćwierćfinale przegrała z 19-letnią Alexandrą Ealą, postanowiła odpocząć. Wiceliderka rankingu WTA wycofała się ze startu w reprezentacji Polski w play-offach Billie Jean King Cup, które w ostatnich dniach odbyły się w Radomiu.

     

    Wszystko jasne. Znamy pierwszą rywalkę Świątek w Stuttgarcie

     

    Kolejnym występem 23-letniej polskiej tenisistki będzie impreza rangi WTA 500 w Stuttgarcie, która rozpocznie w poniedziałek 14 kwietnia. Iga Świątek od kilku dni jest na miejscu. Miała już także okazję potrenować na głównej arenie zmagań, Porsche-Arena, którą doskonale zna. Polka triumfowała tam w 2022 i 2023 roku. Rok temu odpadła na etapie półfinału z Eleną Rybakiną, co było jej pierwszą porażką w karierze na korcie w Stuttgarcie. Kazaszka pokonała później w finale Martę Kostjuk. Nie zdecydowała się jednak na występ w tegorocznej edycji turnieju, co oznacza, że nie obroni tytułu.

     

    W niedzielę w samo południe rozlosowano drabinkę turnieju głównego. Pierwsze cztery najwyżej rozstawione zawodniczki – w tym turniejowa dwójka Iga Świątek – w pierwszej rundzie mają wolny los. Natomiast w drugiej rundzie Polka zmierzy z Chorwatką Donną Vekić (20. WTA) lub zawodniczką z kwalifikacji.

     

    Natomiast jeśli Iga Świątek uporałaby się ze swoją pierwszą rywalką, bardzo prawdopodobny jest pojedynek z Jeleną Ostapenko. Aby do tego doszła Łotyszka, nazywana “koszmarem Świątek” z powodu bilansu ich bezpośrednich starć, musi się jednak uporać z kwalifikantką, a następnie z lepszą z meczu Emma Navarro-Beatriz Haddad Maia. Byłaby to faza ćwierćfinału.

     

    W Stuttgarcie zagra także Magdalena Fręch. Druga rakieta Polski na inaugurację zmagań czeka starcie z Rebeccą Sramkovą ze Słowacji. To 37. tenisistka świata, która w drugiej rundzie tegorocznego Australian Open przegrała 0:6, 2:6 z Igą Świątek. Natomiast kilka tygodni później w Dosze potrafiła pokonać w trzech setach Mirrę Andriejewą. Zwyciężczyni spotkania Fręch-Sramkova w drugiej rundzie zmierzy się z Jessiką Pegulą. Amerykanka jest rozstawiona z czwórką i korzysta z wolnego losu.

     

    Pula nagród podczas tegorocznej edycji WTA 500 w Stuttgarcie wynosi prawie milion euro. Ponadto mistrzyni turnieju singlowego tradycyjnie otrzyma także samochód Porsche Macan Turbo. Co ciekawe, finał nie odbędzie się jak zwykle w niedzielę, a to z powodu świąt wielkanocnych. Pojedynek o tytuł zaplanowano na poniedziałek o godz. 13. 

     

  • Iga Świątek poznała rywalkę w Stuttgarcie. Zaczyna się wielka wojna

    Iga Świątek poznała rywalkę w Stuttgarcie. Zaczyna się wielka wojna

    Iga Świątek poznała rywalkę w Stuttgarcie. Zaczyna się wielka wojna

    Iga Świątek zmierzy się z Donną Vekić lub kwalifikantką w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Stuttgarcie! W pierwszym etapie imprezy, z racji rozstawienia, nasza reprezentantka ma wolny los. Zaczyna się więc jej niezwykła batalia o obronę ogromnej liczby punktów, które w ubiegłym roku zdobywał na mączce. Finał tej walki – a jakże – w Paryżu podczas wielkoszlemowego Roland Garros.

     

    Polka rozpocznie zmagania na kortach ziemnych od Porsche Grand Prix w Stuttgarcie, gdzie w 2024 r. dotarła do półfinału, inkasując 195 pkt. Następnie czekają ją dwa prestiżowe turnieje WTA 1000 – w Marcie i Rzymie, w których dwanaście miesięcy temu triumfowała, zgarniając po 1000 pkt w każdym. Kulminacją będzie natomiast Roland Garros, gdzie Polka broni 2000 “oczek” za zeszłoroczne zwycięstwo – jej czwarte w Paryżu w ciągu pięciu lat.

     

    Najmniej punktów raszynianka może więc stracić w rozpoczynających się 14 kwietnia zawodach w Stuttgarcie. Będą one jednak niezwykle ważne, bo jeśli Świątek powinie się noga i nie rozpocznie udanie najbardziej wyczekiwanej części sezonu rozgrywanej na swojej ulubionej nawierzchni to jej pewność siebie może zostać jeszcze bardziej nadszarpnięta.

     

    A wszystko wskazuje na to, że ciężko będzie już na samym początku. Na 23-latkę czekać będzie bowiem najprawdopodobniej Vekić — srebrna medalistka igrzysk olimpijskich z Paryża w grze pojedynczej. Chorwatka musi jednak wcześniej pokonać jedną z kwalifikantek. Warto pamiętać, że do tej pory Świątek mierzyła się z tą rywalką czterokrotnie i za każdym razem mogła cieszyć się z triumfu.

     

    W ćwierćfinale najlepsza tenisistka znad Wisły może zmierzyć się m.in. z Jeleną Ostapenko, z którą nigdy wcześniej nie zdołała jeszcze wygrać. Możliwe jest też starcie z Emmą Navarro lub Beatriz Haddad-Maią. W półfinale na podopieczną Wima Fissette’a może czekać za to Jessica Pegula, Mirra Andriejewa, Marta Kostjuk albo Jekaterina Aleksandrowa. Finał to natomiast możliwy pojedynek z Aryną Sabalenką, Coco Gauff, Jasmine Paolini lub… Danielle Collins

  • Oto drabinka Świątek w Stuttgarcie! Już w drugim meczu może być “koszmar”

    Oto drabinka Świątek w Stuttgarcie! Już w drugim meczu może być “koszmar”

    Oto drabinka Świątek w Stuttgarcie! Już w drugim meczu może być “koszmar”

    Iga Świątek jest w Stuttgarcie, gdzie tradycyjnie rozpocznie zmagania na kortach ziemnych. Polka ten turniej rangi WTA 500 wygrywała już dwukrotnie, lecz w ubiegłym roku odpadła w półfinale. Rozstawiona z dwójką wiceliderka rankingu WTA poznała drabinkę tegorocznej edycji imprezy. Wie, z kim może zmierzyć się w swoim pierwszym meczu.

     

    Iga Świątek po niezbyt udanym występie w Miami, gdzie w ćwierćfinale przegrała z 19-letnią Alexandrą Ealą, postanowiła odpocząć. Wiceliderka rankingu WTA wycofała się ze startu w reprezentacji Polski w play-offach Billie Jean King Cup, które w ostatnich dniach odbyły się w Radomiu.

     

    Wszystko jasne. Znamy pierwszą rywalkę Świątek w Stuttgarcie

    Kolejnym występem 23-letniej polskiej tenisistki będzie impreza rangi WTA 500 w Stuttgarcie, która rozpocznie w poniedziałek 14 kwietnia. Iga Świątek od kilku dni jest na miejscu. Miała już także okazję potrenować na głównej arenie zmagań, Porsche-Arena, którą doskonale zna. Polka triumfowała tam w 2022 i 2023 roku. Rok temu odpadła na etapie półfinału z Eleną Rybakiną, co było jej pierwszą porażką w karierze na korcie w Stuttgarcie. Kazaszka pokonała później w finale Martę Kostjuk. Nie zdecydowała się jednak na występ w tegorocznej edycji turnieju, co oznacza, że nie obroni tytułu.

     

    W niedzielę w samo południe rozlosowano drabinkę turnieju głównego. Pierwsze cztery najwyżej rozstawione zawodniczki – w tym turniejowa dwójka Iga Świątek – w pierwszej rundzie mają wolny los. Natomiast w drugiej rundzie Polka zmierzy z Chorwatką Donną Vekić (20. WTA) lub zawodniczką z kwalifikacji.

     

    Natomiast jeśli Iga Świątek uporałaby się ze swoją pierwszą rywalką, bardzo prawdopodobny jest pojedynek z Jeleną Ostapenko. Aby do tego doszła Łotyszka, nazywana “koszmarem Świątek” z powodu bilansu ich bezpośrednich starć, musi się jednak uporać z kwalifikantką, a następnie z lepszą z meczu Emma Navarro-Beatriz Haddad Maia. Byłaby to faza ćwierćfinału.

     

    W Stuttgarcie zagra także Magdalena Fręch. Druga rakieta Polski na inaugurację zmagań czeka starcie z Rebeccą Sramkovą ze Słowacji. To 37. tenisistka świata, która w drugiej rundzie tegorocznego Australian Open przegrała 0:6, 2:6 z Igą Świątek. Natomiast kilka tygodni później w Dosze potrafiła pokonać w trzech setach Mirrę Andriejewą. Zwyciężczyni spotkania Fręch-Sramkova w drugiej rundzie zmierzy się z Jessiką Pegulą. Amerykanka jest rozstawiona z czwórką i korzysta z wolnego losu.

     

    Pula nagród podczas tegorocznej edycji WTA 500 w Stuttgarcie wynosi prawie milion euro. Ponadto mistrzyni turnieju singlowego tradycyjnie otrzyma także samochód Porsche Macan Turbo. Co ciekawe, finał nie odbędzie się jak zwykle w niedzielę, a to z powodu świąt wielkanocnych. Pojedynek o tytuł zaplanowano na poniedziałek o godz. 13.

     

  • Świątek nie zarabia takich pieniędzy, jak wszyscy myślą. “To zaczyna boleć”

    Świątek nie zarabia takich pieniędzy, jak wszyscy myślą. “To zaczyna boleć”

    Świątek nie zarabia takich pieniędzy, jak wszyscy myślą. “To zaczyna boleć”

    Choć nie ma wątpliwości, że Iga Świątek należy do grona najlepiej zarabiających polskich sportsmenek, sprawy finansowe nie są dla niej aż tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać. Wszystko przez to, że realne zarobki sportowców są zależne od wielu czynników, a w przypadku tenisa jest ich szczególnie wiele. Polka gra w różnych krajach, z różnymi podatkami oraz walutami, a kwoty, którymi chwalą się organizatorzy, często mają niewiele wspólnego z rzeczywistymi.

     

    Przed Igą Świątek jej ulubiony fragment sezonu, czyli przenosiny na mączkę. Nasza reprezentantka nie ma za wiele do zyskania pod kątem punktów rankingu WTA, a to z uwagi na jej wybitną formę w zeszłym roku, gdy wygrywała na kortach ziemnych wszystko, co popadło. Jest jednak jeszcze jeden aspekt, a mianowicie finansowy. WTA 500 w Stuttgarcie, WTA 1000 w Madrycie i Rzymie, wielkoszlemowy Roland Garros. Wszystko to bardzo prestiżowe turnieje, a gdzie prestiż, tam i pieniądze

     

    Świątek zarabia miliony, ale nie aż tyle, ile mogłoby się wydawać

    Według wyliczeń magazynu “Forbes” w 2024 roku Polka łącznie zarobiła 23,9 miliona dolarów i była drugą najlepiej zarabiającą sportsmenką świata (pierwsze miejsce to Coco Gauff i 34,4 mln dolarów). Jednak wyliczenia ile tak naprawdę z kortu podniosła Świątek, nie są takie łatwe. Tour WTA jeździ po całym świecie. Zgodnie z zasadami wszelkie kwestie finansowe typu podatki, zależą od kraju, w którym odbywa się turniej. Zatem podatek, płacony przez zawodniczki od każdej wygranej na korcie, wynosi tyle, ile akurat obowiązuje u gospodarzy.

     

    Organizatorzy “zapominają” uwzględnić podatki

    Jego wysokość jest różna. Czasem jest to ok. 30 proc., a czasem nawet ok. 50. Niemal połowę swych zarobków trzeba oddać choćby we Francji, gdzie Polka już czterokrotnie wygrywała Roland Garros. Podobnie jest choćby w Hiszpanii. Mówiła o tym psycholog Igi Daria Abramowicz w rozmowie na kanale Biznes Klasa w 2023 roku.

     

    – Najtrudniejsze dla zawodników jest to, że tam, gdzie WTA podaje nagrody finansowe za wygraną w turnieju lub kolejne rundy, to buduje jakieś wyobrażenie. A potem przychodzi informacja z francuskiego urzędu skarbowego, że trzeba zapłacić 46 lub 50 proc. podatku. Wtedy to zaczyna boleć – powiedziała Abramowicz.

     

    Kwoty podawane przez organizatorów turniejów tenisowych nie obejmują podatku. W tym roku zwyciężczyni Roland Garros otrzyma czek w wysokości 2,4 mln euro. Jednak w rzeczywistości będzie to 2,4 mln euro minus podatek. Czyli zakładając nawet 50 proc., realnie na konto triumfatorki wpadnie ok. 1,2 mln euro (obecnie ok. 5,155 mln zł).

     

    Waluta ma znaczenie

    Jednak to nie jest jedyny czynnik, bo nie we wszystkich turniejach walutą jest euro czy dolar. Może to być np. dolar australijski, jak w Australian Open. Zaś waluta ma to do siebie, że czasem stoi mocniej, a czasem słabiej i milion w 2023 roku nie musi być wart tyle samo, co rok wcześniej czy później.

     

    Jak wyliczył znany ekspert od tenisa Ben Rothenberg, organizatorzy Australian Open podnieśli w 2025 roku pulę nagród o 12 proc. względem roku poprzedniego. Przy czym nie dość, że w grę wchodzą podatki, to jeszcze trzeba uwzględnić siłę dolara australijskiego. Ta z kolei osłabła względem 2024 roku i 1 dolar australijski był w styczniu 2025 roku wart 0,62 dolara amerykańskiego. Czyli zwyciężczyni AO Madison Keys zamiast deklarowanych przez organizatorów 3,5 mln dolarów australijskich, po odliczeniu podatków otrzymała ich ok. 1,9 mln. A jak przeliczymy to na dolary amerykańskie, wychodzi ok. 1,178 mln dolarów amerykańskich.

  • ‎Media: Nadchodzi spora rewolucja dla Świątek. To może zmienić zasady gry

    ‎Media: Nadchodzi spora rewolucja dla Świątek. To może zmienić zasady gry

    ‎Media: Nadchodzi spora rewolucja dla Świątek. To może zmienić zasady gr

    ‎Zmiany w programie tenisa na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 r.? Do takich informacji dotarł Przegląd Sportowy Onet, który zgłosił się z pytaniem do ITF. Okazuje się, że tenisowe władze rozważają wprowadzenie nowej konkurencji.

    ‎Złoty medal igrzysk olimpijskich to jeden z największych celów w karierze Igi Świątek. Polskiej tenisistce nie udało się go zdobyć na “jej” paryskiej mączce podczas zmagań w 2024 roku, gdzie przegrała w półfinale z Qinwen Zheng, późniejszą złotą medalistką. Polka w stolicy Francji wywalczyła brązowy medal.

    ‎Nadchodzi spora rewolucja dla Świątek. To może zmienić zasady gry

    ‎Kolejną okazję do wywalczenia złota Świątek będzie miała w 2028 roku w Los Angeles. W środę Międzynarodowy Komitet Olimpijski opublikował program kolejnych igrzysk olimpijskich. Sprawne oko kibiców tenisa zauważyło pewną nieścisłość.

    ‎Od 2012 r. tenis na igrzyskach olimpijskich odbywa się w pięciu konkurencjach – singiel i debel kobiet oraz mężczyzn, a także mikst. Okazuje się, że w programie na Los Angeles pojawił się zapis o “zawodach mieszanych”, a nie jak dotychczas “deblowy mikst”. Zmiana nie jest przypadkowa.

    ‎Jak dowiedział się Przegląd Sportowy Onet, Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) rozważa wprowadzenie nowej konkurencji. – Obecnie dyskutowane są dwie opcje: utrzymanie rozgrywek mikstów lub potencjalnie nowe zawody drużyn mieszanych – przekazał Chris Smith z działu komunikacji ITF.

    ‎Nie wiadomo, w jakim formacie miałaby zostać rozegrana ta konkurencja, choć zapewne byłby on podobny do obecnych rozgrywek drużynowych pod egidą ITF. Mowa o Billie Jean King Cup i Pucharze Davisa. Tam w każdym starciu rozgrywane są trzy spotkania: dwa singlowe oraz debel. Podobnie sprawa ma się w United Cup, w którym w ramach gry podwójnej odbywa się mikst. Biało-Czerwoni mają dobre wspomnienia z tym formatem. Iga Świątek i Hubert Hurkacz w dwóch ostatnich latach dochodzili do finału United Cup.

  • Wielki sukces 19-letniej Polki! Co za comeback w finale. Rośnie następczyni Świątek

    Wielki sukces 19-letniej Polki! Co za comeback w finale. Rośnie następczyni Świątek

    Wielki sukces 19-letniej Polki! Co za comeback w finale. Rośnie następczyni Świąte

     

    Weronika Ewald po raz drugi w karierze wystąpiła w finale turnieju na kortach twardych w Szarm el-Szejk. I ponownie odniosła sukces, tym razem pokonując Luksemburkę Marie Weckerle. Chociaż polska tenisistka przegrała pierwszą partię, to później tylko się rozkręcała i ostatecznie wygrała 3:6, 6:4, 6:0.

     

     

    Weronika Ewald (640. WTA) dotarła do finału turnieju rangi ITF W15 na kortach twardych w egipskim Szarm el-Szejk, gdzie była rozstawiona z numerem siódmym. W meczu o tytuł jej przeciwniczką była pochodząca z Luksemburga Marie Weckerle (627. WTA), turniejowa “ósemka”.

     

    Weronika Ewald miała problemy z Marie Weckerle w finale w Szarm el-Szejk

    W trzecim gemie polska tenisistka straciła podanie, jednak popisała się przełamaniem powrotnym. Niedługo później ta sztuka jej się nie powiodła, przez co przegrywała 3:5. A następnie znów przegrała serwis (i to bez zdobycia punktu), co oznaczało porażkę 3:6 w pierwszym secie.

     

    Jakby tego było mało, drugą partię Ewald zaczęła od kolejnego potknięcia przy własnym podaniu. Tym razem momentalnie się pozbierała, a później miała nawet break point na wagę stanu 3:2. Tamtego nie wykorzystała, lecz w dziewiątym gemie była już bezbłędna, a następnie poszła za ciosem, wykorzystując pierwszą piłkę setową. To dało jej zwycięstwo 6:4.

     

    Weronika Ewald odpaliła turbo. W trzecim secie nie było czego zbierać

    Świetną passę 19-letnia Polka kontynuowała w trzeciej partii. W niej raz za razem przełamywała przeciwniczkę, przez co w pewnym momencie prowadziła już 5:0 i serwowała po zwycięstwo. I już pierwsza piłka meczowa pozwoliła jej zakończyć trwające 125 minut spotkanie, jak również sięgnąć po tytuł.

     

    Dla Weroniki Ewald był to drugi w karierze finał turnieju rangi ITF W15 w Szarm el-Szejk – w listopadzie 2023 r. pokonała 7:5, 6:7(5-7), 6:1 Marię Gołowinę.

  • Hit pachnący złotem! Sparta sprowadzi “Anioły” na ziemię?

    Hit pachnący złotem! Sparta sprowadzi “Anioły” na ziemię?

    Hit pachnący złotem! Sparta sprowadzi “Anioły” na ziemię

    Złoto! Ani w Toruniu, ani we Wrocławiu nie ukrywają, że medal z najcenniejszego kruszcu jest celem obu tych drużyn w sezonie 2025. Zdetronizować Orlen Oil Motor Lublin, który w piątek zdemolował na wyjeździe Stelmet Falubaz Zielona Góra, będzie niezwykle trudno, ale zarówno Pres Grupa Deweloperska Toruń, jak i Betard Sparta Wrocław mają takie ambicje. W niedzielny wieczór okaże się, których z tych zespołów na inaugurację rozgrywek, dysponuje mocniejszymi kartami.

     

    Jedni i drudzy w przerwie między sezonami wyciągnęli z rękawów dodatkowe “asy”. Klub z Torunia wzmocnił się uczestnikami cyklu Grand Prix: Mikkelem Michelsenem i Janem Kvechem, a Betard Sparta Wrocław zakontraktowała najskuteczniejszego zawodnika Metalkas 2. Ekstraligi, Brady’ego Kurtza. Teraz nowi, będą mieli pierwszą szansę udowodnić, że działacze się nie pomylili.

     

    Na celowniku będzie przede wszystkim Kurtz, który w opinii wielu ekspertów może się okazać kluczem do złota dla zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.

     

    Australijczyk w przedsezonowych sparingach imponował, a Artiom Łaguta stwierdził nawet, że może być nowym liderem drużyny!

     

    — Nie było to jedyne nazwisko, które rozważaliśmy, natomiast ten początek sezonu pokazuje, że chyba nie mamy czego żałować. Dokonaliśmy dobrego wyboru. Oczywiście nie możemy się sugerować sparingami, wszystko zweryfikuje liga. (…) Mam jednak nadzieję, że będziemy mieć dużą pociechę z Brady’ego — przyznał na konferencji prasowej trener Sparty, Dariusz Śledź.

     

    Siedzący obok niego lider formacji młodzieżowej wrocławian, Jakub Krawczyk przyznał wprost, że jednym z jego głównych planów na sezon 2025 jest drużynowe mistrzostwo Polski. Wrocław po raz ostatni świętował je w 2021 r.

     

    Policzek w twarz dla Torunia?

    Te same marzenia mają jednak w Toruniu.

     

    — Chcieliśmy pojechać o jak najlepszy wynik. Oczywiście każdej drużynie marzy się złoto. My również o nim marzymy, ale zobaczymy na co nam sport pozwoli. Jak nas życie zweryfikuje — stwierdził trener “Aniołów”, Piotr Baron.

     

    — Myślę, że toruńska drużyna pokaże charakter i będzie bardzo mocno walczyła o zwycięstwo — zapowiedział, spytany o niedzielny mecz ze Spartą.

     

    Gospodarze mają w niedzielę o wiele więcej do stracenia, niż przyjezdni. To dla nich Motoarena zapełni się kompletem 18 tys. widzów (licząc z miejscami stojącymi). To oni będą mieli handicap w postaci dopingu kibiców i atutu własnego toru. Ewentualna porażka będzie więc sporym policzkiem w twarz i błyskawicznie ostudzi nastroje. Te są bardzo optymistyczne. W Grodzie Kopernika na ligowe złoto czekają już bowiem 17 lat.

     

    W test-meczach w rewelacyjnej strony pokazał się ściągnięty z Krono-Plast Włókniarza Mikkel Michelsen. Kvech ma zaś załatać toruńską dziurę na pozycji U24.

     

    Udane sparingi tylko zaostrzyły apatyty na złoto, ale już indywidualne turnieje, w wykonaniu toruńskich liderów, zasiały ziarno niepewności. Sprzęt zarówno Roberta Lamberta, Emila Sajfutdinowa, jak i Patryka Dudka, często nie wyglądał na najszybszy.

     

    — Testowali bardzo dużo silników. Niektórzy po 6-7. (…) Jeśli chodzi o testowanie w Toruniu myślę, że zawodnicy są tutaj bardziej doświadczeniu i łatwiej im będzie się dostroić, jak nie na tegorocznych, to na zeszłorocznych silnikach — uspokoił wszystkich trener Baron.

     

    PGE EKSTRALIGA — 1. kolejka

     

    PRES GRUPA DEWELOPERSKA TORUŃ — BETARD SPARTA WROCŁAW

     

    Niedziela, 13 kwietnia (godz. 19:30), transmisja Canal+ Sport

     

    Relacja tekstowa w Przeglądzie Sportowym Onecie

     

    PRES: 9. Patryk Dudek; 10. Robert Lambert; 11. Jan Kvech; 12. Mikkel Michelsen; 13. Emil Sajfutdinow; 14. Antoni Kawczyński; 15. Krzysztof Lewandowski; Trener: Piotr Baron.

     

    SPARTA: 1. Artiom Łaguta; 2. Brady Kurtz; 3. Bartłomiej Kowalski; 4. Daniel Bewley; 5. Maciej Janowski; 6. Jakub Krawczyk; 7. Marcel Kowolik; Trener: Dariusz Śledź.