Category: Home

  • Króciutko. Lewandowski z mocnym przekazem do kolegów

    Króciutko. Lewandowski z mocnym przekazem do kolegów

    Króciutko. Lewandowski z mocnym przekazem do kolegów

    Robert Lewandowski zna smak triumfu w Lidze Mistrzów i wie, czego potrzeba, by osiągnąć sukces. Po porażce w Dortmundzie z Borussią (1:3) udzielił rady młodszym kolegom z FC Barcelony. – Nie możesz grać na 90-95 proc. – mówił.

     

    -Wiele czynników nie funkcjonowało tak, jak powinno. Ten mecz można wykorzystać do dokładnej analizy na temat tego, jak nie grać w kolejnych spotkaniach – mówił Robert Lewandowski w wywiadzie z Canal+ Sport (więcej TUTAJ>>) po rewanżowym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów.

     

    Polski napastnik skrytykował postawę FC Barcelony w spotkaniu z Borussia Dortmund (1:3). Mimo porażki, katalońska ekipa awansowała do półfinału Ligi Mistrzów, dzięki wcześniejszemu zwycięstwu 4:0.

     

    “Lewy” rozmawiał także z dziennikarką stacji TNT Sports. W trakcie wywiadu udzielił rady młodszym kolegom z drużyny. Zaapelował, by podchodzili do meczów w Lidze Mistrzów z maksymalną koncentracją i dawali z siebie 100 proc.

     

    – Dla naszego zespołu, który ma wielu młodych piłkarzy, to dobra lekcja. Liga Mistrzów to Liga Mistrzów. Musisz być zawsze gotowy na 100 proc. Nie możesz grać na 90-95 procent. Popełniliśmy wiele błędów w pierwszej połowie, po których Dortmund kreował okazje – mówił Lewandowski w TNT Sports.

     

    Lewandowski podkreślił, że “zimny prysznic” może być korzystny dla drużyny, bo pozwoli jej na wyciągnięcie wniosków przed kolejnymi meczami.

     

    – Dobrze, że ten mecz zdarzył się teraz, a nie później. Bo później z pewnością nie będziemy mieć miejsca na takie błędy – dodał napastnik FC Barcelony. Jego drużyna w półfinale zagra ze zwycięzcą dwumeczu Inter Mediolan – Bayern Monachium.

     

    Bohaterem spotkania w Dortmundzie był Serhou Guirassy, który trzy razy pokonał Wojciecha Szczęsnego. Jedyny gol dla Barcy był efektem pechowej interwencji Ramy’ego Bensebainiego, obrońcy BVB.

  • Lewandowski zabrał głos po porażce z BVB. Mocne słowa

    Lewandowski zabrał głos po porażce z BVB. Mocne słowa

    Lewandowski zabrał głos po porażce z BVB. Mocne słow

    – Wiele czynników nie funkcjonowało, tak jak powinno. To mecz do prawdziwej analizy, jak nie grać w następnych spotkaniach. Może przyda się lekki prysznic, może się czegoś nauczymy – m.in. powiedział Robert Lewandowski, napastnik FC Barcelony po wyjazdowej porażce 1:3 z Borussią Dortmund w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów.

    Niektóre hiszpańskie media miały wątpliwości co do obsady środka ataku FC Barcelony w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Champions League z Borussią Dortmund. Robert Lewandowski ostatecznie wyszedł w podstawowym składzie, a Ferran Torres, który też był awizowany do wyjściowej “11” usiadł tylko na ławce rezerwowych.

    Robert Lewandowski zabrał głos po porażce z BVB. Mocne słowa
    Robert Lewandowski we wtorkowy wieczór w pierwszej połowie był niemiłosiernie wygwizdywany przez kibiców BVB. Polak do przerwy zagrał słabo, zresztą tak jak cały zespół. Lewandowski nie oddał żadnego strzału na bramkę i nie miał dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Po zmianie stron Polak też grał słabo, a jego zespół przegrał 1:3.

    Po meczu Robert Lewandowski zabrał głos w rozmowie z Canal+Sport.

    – To był szalony mecz. Patrząc na dwumecz, to jesteśmy w półfinale i to jest najważniejsze. Sami stworzyliśmy sobie dziś trochę niepewności, nerwówki. Za łatwo Borussia stwarzała sytuacje, przechodziła do kontrataków – przyznał polski napastnik.

    Skąd taka niepewność w grze FC Barcelony – dopytywał dziennikarz Tomasz Ćwiąkała.

    – W środku boiska brakowało nam kontroli, popełniliśmy dużo błędów, strat, a rywale się nakręcali, łatwo stwarzali okazje. Wiele czynników nie funkcjonowało, tak jak powinno. To mecz do prawdziwej analizy, jak nie grać w następnych spotkaniach. Może przyda się lekki prysznic, może się czegoś nauczymy – dodał Lewandowski.

    Czy siedział mu w głowie setny gol w barwach FC Barcelony – dopytywał dziennikarz.

    – Na pewno jest to mój cel i może do trzech razy sztuka, bo dwa razy się nie udało. Mam nadzieję, że to się szybko wydarzy – odpowiedział Polak.

    Robert Lewandowski w tym sezonie Ligi Mistrzów zdobył 11 bramek i zajmuje trzecie miejsce wśród najlepszych strzelców. Ma jednego gola mniej od swojego klubowego kolegi – Brazylijczyka Raphinhy i dwa od lidera – Serhou Guirassy’ego (Borussia Dortmund).

    FC  Barcelona w półfinale Ligi Mistrzów zmierzy się ze zwycięzcą starcia: Inter Mediolan – Bayern Monachium. W pierwszym pojedynku Inter wygrał w Monachium 2:1. Rewanż odbędzie się w środę, 16 kwietnia o godz. 21).

    Drużyna Hansiego Flicka teraz wróci do rozgrywek ligowych. W sobotę zmierzy się przed własną publicznością z siódmą drużyną tabeli – Celtą Vigo. Początek spotkania o godz. 16.15, relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Trenowała z Rosjanką. Ukraińcy atakują Igę Świątek

    Trenowała z Rosjanką. Ukraińcy atakują Igę Świątek

    Trenowała z Rosjanką. Ukraińcy atakują Igę Świątek

    Tuż przed rozpoczęciem turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie Iga Świątek trenowała z Mirrą Andriejewą. Spotkało się to z ostrą krytyką ukraińskiego serwisu sport24.ua.

     

    Turniej WTA w Stuttgarcie rozpoczął się w poniedziałek 14 kwietnia. Wcześniej Iga Świątek odbyła trening z 18-letnią Mirra Andriejewą. Nagrania z ich wspólnych zajęć obiegły media społecznościowe.

     

    Fakt ten bardzo nie spodobał się redaktorowi serwisu sport24.ua. “Świątek skompromitowała się wspólnym treningiem z Rosjanką, dla którego zrezygnowała z meczu przeciwko Ukrainie. Iga Świątek nadal zaskakuje bliskimi relacjami z przedstawicielkami krajów-agresorów”- napisano we wstępie krótkiego artykułu.

     

    Jego autor nawiązał do decyzji Świątek z początku kwietnia. Wiceliderka rankingu WTA poinformowała, że rezygnuje z gry w kwalifikacyjnych turnieju do Pucharu Billie Jean King 2025, który odbył się w Radomiu. “Teraz przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach. Trzymam kciuki za dziewczyny i za cały zespół” – przekazała.

     

    Przypomnijmy, że Polki w meczu decydującym o awansie do turnieju finałowego zmierzyły się z Ukrainkami. Nasza reprezentacja przegrała to spotkanie 0:3. Dodajmy, że w Radomiu nie wystartowały również Magdalena Fręch, a Linette wycofała się z meczu z Ukrainą.

     

    Na tym nie kończą się zarzuty sport24.ua. Ukraiński serwis ma również pretensje do Świątek z powodu jej rzekomo bliskich relacji z Aryną Sabalenką. “Druga rakieta świata znana jest ze swojej przyjaźni z Aryną Sabalenką, z którą często trenuje. Tym razem Białorusinkę zastąpiła 17-letnia Rosjanka Mirra Andriejewa” – czytamy.

     

    Tak nieprzychylna reakcja na trening Świątek z Andriejewą to wynik trwającej od ponad trzech lat zbrodniczej inwazji wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy. W przeszłości wiceliderka rankingu WTA wielokrotnie solidaryzowała się z zaatakowanym krajem, występując ze wstążką w jego barwach. O tym jednak w artykule sport24.ua. nie wspomniano ani słowem.

     

    Dodajmy, że Świątek swój pierwszy mecz w Stuttgarcie rozegra w środę 16 kwietnia. Jej przeciwniczką będzie Jana Fett. Spotkanie ma rozpocząć się o godz. 17:00 na korcie centralnym.

  • Dla miłości zrezygnowała z kariery. Po kilku latach wróciła z przytupem

    Dla miłości zrezygnowała z kariery. Po kilku latach wróciła z przytupem

    Dla miłości zrezygnowała z kariery. Po kilku latach wróciła z przytupe

    Anna Kurek kilka lat temu zakończyła sportową karierę. Zarówno ona, jak i jej ukochany, nie wyobrażali sobie bowiem związku na odległość. Kilka miesięcy temu żona Bartosza Kurka niespodziewanie wróciła na siatkarski parkiet. Jej zespół NTSK PANS Komunalnik Nysa właśnie awansował do I ligi. “Jestem szczęśliwa, że mogłam znowu poczuć te wszystkie boiskowe emocje, za którymi tak tęskniłam” — wyznała Anna Kurek na Instagramie. Siatkarka cały czas mogła liczyć na wsparcie męża.

    Anna Kurek (wtedy jeszcze Grejman) w listopadzie 2018 r. rozwiązała kontrakt z Chemikiem Police i potem przez kilka lat nie grała zawodowo w siatkówkę. Sportsmenka dla miłości zrezygnowała z kariery.

    — To była nasza wspólna decyzja, która ją bardzo dużo kosztowała i myślę, że dalej kosztuje, ciężko jest coś takiego przerobić w swojej głowie ot tak. W sekundę przełączyć się z trybu profesjonalnej siatkarki na rodzinę. Taką decyzję musieliśmy podjąć, bo takimi jesteśmy osobami […] — tłumaczył Bartosz Kurek w podcaście Żurnalisty.

    Siatkarz reprezentacji Polski wyznał wówczas, że na ich decyzję miały wpływ kwestie finansowe. — Niestety, ale wygrał rachunek ekonomiczny. To jest brutalne, ale po prostu mój kontrakt był wyższy i tyle. Jeżeli moja żona zarabiałaby więcej, to ja już bym nie grał w siatkówkę, bo też nie wyobrażałem sobie, żebyśmy byli osobno. Są rzeczy ważniejsze niż sport, niż siatkówka — oznajmił.

    Bartosz Kurek w 2019 r. trafił do włoskiej ligi, a w 2020 r. przeniósł się do japońskiego Wolf Dogs Nagoya. W zeszłym roku wrócił do Polski i podpisał kontrakt z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Anna Kurek podjęła wówczas decyzję o wznowieniu sportowej kariery. We wrześniu dołączyła do ekipy NTSK PANS Komunalnik Nysa.

    Anna Kurek niedawno wróciła do gry w siatkówkę. Jej drużyna awansowała do I ligi
    W miniony weekend Anna Kurek wraz ze swoim zespołem awansowała do I ligi. Wszystkie mecze rozegrane w sezonie 2024/25 zakończyły się wygraną ekipy z Nysy.

    “KONIEC! 24 mecze/24 wygrane. Podsumowując: wygrałyśmy wszystko, co się dało. Z taką drużyną nie mogło być inaczej. Ogrom pracy, jeszcze więcej zabawy. Żartuję, głównie praca, czasem trochę zabawy. Jestem mega wdzięczna i szczęśliwa, że mogłam znowu poczuć te wszystkie boiskowe emocje, za którymi tak tęskniłam” — napisała na Instagramie, publikując kilka ujęć z turnieju finałowego o awans do I ligi. Na pierwszym slajdzie zamieściła zdjęcie z mężem.

    Dodajmy, że Anna Kurek została wybrana najlepszą przyjmującą turnieju finałowego, a także MVP (najlepszą zawodniczką) pierwszego meczu.

    “To jest naprawdę inspirująca historia. Szacun”, “Super patrzeć na to, jak znów cieszysz się siatkówką!”, “Serdeczne gratulacje! Nie było widać żadnej przerwy!” — pisali internauci w komentarzach. “Pięknie Ania, gratulacje! Zostań przy sporcie, widać, że sprawia ci to ogrom radości” — zareagowała Aleksandra Nowakowska, żona Piotra Nowakowskiego. Bartosz Kurek w komentarzu zamieścił emotkę przedstawiającą księżniczkę.

    Wcześniej Anna Kurek zamieściła filmik, który opatrzyła komentarzem: “Kończysz z siatkówką, po 6 latach mimo wielu wątpliwości postanawiasz wrócić do gry i na koniec zgarniasz złoto”. “I to się nazywa powrót! Gratulacje!”, “I to powrót w pięknym stylu”, “Topowy występ” — zachwycali się internauci. “Powrót w stylu Szczęsnego” — podsumowała jedna z fanek (Wojciech Szczęsny kilka miesięcy temu ogłosił zakończenie kariery, a chwilę później zmienił decyzję i dziś zachwyca w bramce FC Barcelona).

  • Za 2 dni mecz Świątek, a tu taki komunikat od jej trenera. Fissette nadaje prosto ze Stuttgartu

    Za 2 dni mecz Świątek, a tu taki komunikat od jej trenera. Fissette nadaje prosto ze Stuttgartu

    Za 2 dni mecz Świątek, a tu taki komunikat od jej trenera. Fissette nadaje prosto ze Stuttgartu

    Po turnieju w Miami i po rezygnacji z Billie Jean King Cup Iga Świątek miała trochę czasu i na trening i na odpoczynek. Mogła m.in. przyjechać do Polski i odwiedzić swój dom w Raszynie. W tym czasie jej trener prowadził belgijską reprezentację w meczach z Grecją, Węgrami oraz Francją. I to z sukcesami. Teraz, na krótko przed pierwszym spotkaniem wiceliderki rankingu WTA w zawodach w Stuttgarcie, Wim Fissette nadał komunikat prosto z Niemiec.

    Po sensacyjnej porażce z Alexandrą Ealą w ćwierćfinale Miami Open Iga Świątek podjęła trudną decyzję. Postanowiła wycofać swój udział w ważnych drużynowych rozgrywkach. “Wiem, że nie jest to informacja, której chcieli kibice, szczególnie polscy, niemniej to decyzja słuszna dla mnie na ten moment. Nie zagram w turnieju eliminacyjnym Billie Jean King Cup, który odbędzie się w Radomiu” – poinformowała w mediach społecznościowych.

    Zawsze z dumą reprezentuję Polskę. W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych drużynowych sukcesów – półfinału BJKC oraz finału UC

    ~ – dodała.

    Na kortach BJK Cup pojawił się za to jej trener. Wim Fissette jest kapitanem belgijskiej reprezentacji i poprowadził ją w pojedynkach w trzech ważnych starciach. Najpierw jego kadra wygrała z Grecją (3:0), później z Węgrami (2:1), a następnie w ćwierćfinale pokonała Francję (2:0). To dość nieoczekiwany, acz upragniony sukces. “Niewiarygodne! Belgia odprawia z kwitkiem Grecję i Węgry, a teraz potężną Francję. Przeszliśmy do listopadowych play-offów – co za podróż, co za drużyna!” – celebrowano we wpisie w mediach społecznościowych.

     

    Na opublikowanych przez Belgów zdjęciach widać m.in. Fissette’a, który cieszył się z całą drużyną. Nie miał jednak zbyt wiele czasu na świętowanie. Wkrótce po zakończeniu tego etapu turnieju wsiadł w samolot i obrał kierunek na Niemcy.

    Wim Fissette już przy boku Igi Świątek. Opublikował zdjęcie ze Stuttgartu

    Przez chwilę Iga Świątek była niejako zmuszona do przygotowywania się do turnieju w Stuttgarcie bez trenera. Do teraz. Jak się okazuje, Wim Fissette dotarł już do Niemiec. Zakomunikował to osobiście, publikując w mediach społecznościowych znaczącą fotografię. Wykonana została przy kortach Porsche Tennis Grand Prix.

    Być może właśnie w Stuttgarcie nastąpi długo oczekiwany przez kibiców przełom i Świątek wygra pierwszy turniej pod wodzę Belga. Jest na to spora szansa, wszak Polka czuje się tam fantastycznie, co udowodniła, zwyciężając w Niemczech dwukrotnie – w 2022 i 2023 roku. Dzięki temu zgarnęła trofeum, zdobyła punkty do rankingu WTA i wygrała samochody od sponsora tytularnego. Jedno z aut podarowała tacie.

    “Auto będzie dla taty. On wybierze kolor. Rozważa granatowy, ja mu mówię, że to trochę zbyt nudny, żeby zaszalał, bo może nie mieć już takiej okazji, więc trzeba korzystać teraz. Zobaczymy” – mówiła przed dwoma laty w rozmowie z Canal+Sport.

    Pierwszy mecz w bieżącej edycji WTA Stuttgart Iga rozegra w środę 16 kwietnia. Do starcia podejdzie na świeżo, bowiem przerwę między turniejami wykorzystała i na trening i na odpoczynek. Jak zdradziła Daria Sulgostowska w i.pl, Świątek znalazła chwilę, by odwiedzić swój dom w Raszynie. PR managerka potwierdziła również, że do zawodów w Niemczech wiceliderka rankingu WTA przystąpi z trenerem u boku. Nie wiadomo natomiast, czy w boksie dla teamu znajdzie się psycholog Daria Abramowicz, która wspierała reprezentację Polski na Billie Jean King Cup.

    “Na ten moment nie mogę udzielić informacji, kiedy dołączy do sztabu Igi. Pragnę natomiast uspokoić, że nic złego się nie dzieje. Są turnieje z udziałem Igi, w których pani Daria Abramowicz nie uczestniczy” – podsumowała Sulgostowska.

     

  • Kibice Barcelony wskazali, kto powinien bronić. “Jest naszym kapitanem”

    Kibice Barcelony wskazali, kto powinien bronić. “Jest naszym kapitanem”

    Kibice Barcelony wskazali, kto powinien bronić. “Jest naszym kapitanem”

    Kibice Barcelony, których spotkaliśmy pod Stadionem Olimpijskim przed meczem z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów, nie mogli się nachwalić Wojciecha Szczęsnego. Wielu z nich nie ma wątpliwości, kto powinien bronić do końca sezonu. Niemniej nadchodzący powrót do gry Marca-Andre ter Stegena wywołuje sporą dyskusję w kontekście przyszłych rozgrywek.

     

    19 zwycięstw i trzy remisy w dwudziestu dwóch spotkaniach. Żaden bramkarz w historii Barcelony nie zaliczył takiego wejścia do klubu, jak Wojciech Szczęsny. Niespełna 35-letni golkiper jest jedną z przyczyn, dlaczego w 2025 roku Barca jeszcze nie przegrała choćby jednego meczu i jest w grze o potrójną koronę.

     

    Tyle że do pełni zdrowia po poważnej kontuzji kolana wraca nominalna “jedynka” Barcelony – Marc-Andre ter Stegen. Niemiec już trenuje i z każdym dniem jest coraz bliżej powrotu na boisko, co otwiera debatę w stolicy Katalonii. Kto powinien być numerem jeden w bramce Barcelony?

     

    Zapytaliśmy kibiców FC Barcelony o Wojciecha Szczęsnego. To powtarza każdy

     

    Nawet Hansi Flick nie określił się w tej kwestii jasno, dlatego też przy okazji meczu Barcelony z Borussią postanowiliśmy przed i na Stadionie Olimpijskim popytać kibiców Barcy o ich zdanie na ten temat. I o ile w kwestii numeru jeden do końca bieżącego sezonu większych wątpliwości nie mają, tak w kontekście przyszłych rozgrywek ich zdania są podzielone. Łączy ich jedno – wszyscy co do jednego podziwiają to, w jak imponujący sposób Wojciech Szczęsny wprowadził się do zespołu Flicka.

     

    – Szczęsny bardzo nas zaskoczył na plus. To bramkarz, który grał dobrze w wielkich klubach, takich jak Juventus czy Roma. Bardzo nam się podoba – mówiło dwoje młodych fanów Barcelony, którzy z wysokości drugiego rzędu trybun dopingowali przez 90 minut swój zespół mimo braku zorganizowanego dopingu (przez konflikt kibiców z klubem).

     

    – Szczęsny dał nam wiele spokoju w tyłach, a jego seria jest nie do pobicia – przyznaje młodszy z kolegów. – Nawet gdy Ter Stegen wróci do pełni sprawności, Szczęsny zasługuje na to, by być bramkarzem numer 1. Z naszego punktu widzenia na to zasługuje – podsumowują obaj.

     

    – Szczęsny powinien grać dalej. Zasługuje na to, by pozostać w bramce do końca sezonu. W nowym sezonie będzie inna rozmowa, ale ja pozostaję przy Szczęsnym – dodaje inny z kibiców napotkany przez nas w przerwie.

     

    “Jest naszym kapitanem”. Szczęsny może wylądować na ławce

     

    Jeszcze przed pierwszym meczem z Borussią fani Barcy wypowiadali się dość ostrożnie. – Uważam, że jak Ter Stegen będzie gotowy na sto procent, to on powinien być numerem jeden. Jest naszym kapitanem i był jedynką, zanim przyszedł Szczęsny. Aczkolwiek bardzo cenię sobie Szczęsnego i jego profesjonalizm. Pozytywnie nas zaskoczył – mówił nam wieloletni kibic katalońskiego klubu.

     

    Tuż za nim spotkaliśmy ojca z synem, którzy zgodnie twierdzą, że do końca obecnego sezonu bronić powinien Polak, ale w nowych rozgrywkach szansę powinien otrzymać Marc-Andre Ter Stegen. – Szczęsny jest bramkarzem, który okazał się bardzo dobrym transferem. Rozwiązał nam problem do końca sezonu. Myślę jednak, że w przyszłym sezonie najlepszym rozwiązaniem byłby Ter Stegen jako numer jeden i Szczęsny jako rezerwowy – twierdził młodszy z kibiców.

     

    – Pozyskując Szczęsnego, pozyskaliśmy wielkiego bramkarza. Zasługuje bez dwóch zdań na to, by bronić do końca sezonu. Za to, czego już dokonał w tym sezonie. W przyszłym sezonie zobaczymy, tak jak mówi mój syn, pewnie Ter Stegen na początku będzie numerem jeden – dodawał jego ojciec.

     

    Ter Stegen ma jednak zdecydowanie więcej poparcia u miejscowych fanów Barcelony niż tych z zagranicy. Świadczy o tym wypowiedź kibica z Wielkiej Brytanii, który stanął murem za Szczęsnym, w mocnych słowach wypowiadając się o Niemcu. – Szczęsny zdecydowanie powinien być numerem 1. Grając w tym sezonie, wykonał kawał roboty i nie bałagani, jak robi to Ter Stegen – zaznaczył.

     

    Podsumowując, aż sześciu z siedmiu zapytanych kibiców uważa, że Szczęsny powinien dokończyć sezon w bramce Barcelony bez względu na powrót ter Stegena. Jednak w przypadku kolejnych rozgrywek podział głosów jest zdecydowanie bardziej wyrównany – tu Polak wygrał tylko 4:3.

     

    Na siedem kolejek przed końcem sezonu Barcelona prowadzi w La Liga z przewagą czterech punktów nad Realem. Za dwa tygodnie zespół Hansiego Flicka zmierzy się z “Królewskimi” w finale Pucharu Hiszpanii, a już we wtorek czeka go walka o przypieczętowanie awansu do półfinału Ligi Mistrzów w Dortmundzie. Do rewanżu z Borussią (godz. 21:00) Barcelona przystępuje z przewagą czterech goli z pierwszego meczu.

  • Pegula powiedziała, w czym jest lepsza od Świątek. “W porównaniu do Igi…”

    Pegula powiedziała, w czym jest lepsza od Świątek. “W porównaniu do Igi…”

    Pegula powiedziała, w czym jest lepsza od Świątek. “W porównaniu do Igi…”

    – Myślę, że to jest w pewnym sensie siła sama w sobie. Więc jestem z tego bardzo dumna – tak o swoim największym tenisowym atucie mówiła Jessica Pegula. Tuż przed startem turnieju w Stuttgarcie Amerykanka wskazała, w czym ma przewagę nad Igą Świątek i Aryną Sabalenką. Okazuje się, że znalazła jedną taką cechę. – Kiedy byłam młodsza, nie było to moją mocną stroną – wyznała.

     

    Jessica Pegula ma za sobą bardzo udane tygodnie. Najpierw wystąpiła w finale w Miami, gdzie pokonała ją dopiero Aryna Sabalenka. Później pojechała na turniej do Charleston, gdzie odniosła końcowe zwycięstwo. Wcześniej zaś wygrała zawody w Austin i doszła do finału w Adelaidzie. Dzięki temu wyprzedziła swoją rodaczkę Coco Gauff i w rankingu WTA awansowała na trzecie miejsce. Teraz będzie jedną z głównych faworytek w turnieju w Stuttgarcie. Przed swoim startem Amerykanka wystąpiła na spotkaniu z dziennikarzami.

     

    Zaskakujące słowa Peguli tuż po zwycięstwie. “Zawsze się bałam”

    Choć Pegula nigdy nie odnosiła spektakularnych zwycięstw (ani razu nie wygrała turnieju Wielkiego Szlema), od czerwca 2022 r. cały czas utrzymuje się w czołowej dziesiątce rankingu WTA. Jak przyznała, sama nie spodziewała się takiej regularności. – Zawsze wierzyłam w swoją grę, ale zawsze się bałam. Bardzo trudno jest, gdy trzeba potwierdzać swoje wyniki tydzień po tygodniu i czuć się jak elitarna zawodniczka. Myślałam, że będę miała mały kryzys, że w kolejnym roku nie osiągnę już takich wyników. Zaskoczyłam samą siebie – mówiła, cytowana przez puntodebreak.com.

     

    Przyznała również, że w trakcie kariery pomogło jej szczęście. Nie spodziewała się bowiem, że tak długo będzie grać na najwyższym poziomie. – Zawsze wierzyłam, że mogę to robić, ale nigdy nie sądziłem, że będę w stanie robić to regularnie. Kiedy byłam młodsza, nie było to moją mocną stroną. Nie wiem, jak mi się to udało. Może jestem po prostu tak wyluzowana, a może to kwestia mojego nastawienia, to po prostu przyszło naturalnie – wyznała Pegula.

     

    W tym Pegula jest lepsza od Świątek i Sabalenki? “Moja mocna strona”

    Na koniec wskazała jedną rzecz, w której ma przewagę nad Aryną Sabalenką i Iga Świątek. – W porównaniu do Aryny i Igi uważam, że moją mocną stroną jest konsekwencja. Mimo że nie wygrałam jeszcze Wielkiego Szlema, cieszę się, że osiągam dobre wyniki tydzień po tygodniu. Myślę, że to jest w pewnym sensie siła sama w sobie. Więc jestem z tego bardzo dumna – dodała.

     

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie Pegula rozpocznie od drugiej rundy i od razu może trafić na… Magdalenę Fręch. Polka o awans i możliwość starcia z trzecią rakietą świata zagra w środę. Jej rywalką będzie Włoszka Sara Errani.

  • Kosmiczny wynik Anity Włodarczyk w Dosze. Ponad 80 metrów, przerzuciła rzutnię

    Kosmiczny wynik Anity Włodarczyk w Dosze. Ponad 80 metrów, przerzuciła rzutnię

    Kosmiczny wynik Anity Włodarczyk w Dosze. Ponad 80 metrów, przerzuciła rzutni

     

    Anita Włodarczyk przygotowuje się do najważniejszej imprezy w sezonie, jaką będą wrześniowe mistrzostwa świata w Tokio. Trzykrotna mistrzyni olimpijska obecnie trenuje w Dosze, czym zresztą pochwaliła się w mediach społecznościowych. I zamieściła nagranie jednego z treningów, na którym odnotowała kapitalny wynik. Rzucony przez nią młot lądował poza obszarem rzutni, a Polka może pochwalić się nowym, choć nieoficjalnym, najlepszym wynikiem w sezonie.

     

    Anita Włodarczyk przed rokiem w Rzymie rzutem na 72,92 m wywalczyła wicemistrzostwo Europy – Polka uplasowała się wówczas za Sarą Fantini. Trzykrotna mistrzyni olimpijska jeszcze dalej rzuciła w Paryżu, ale wówczas odległość 74,23 dała jej “tylko” czwarte miejsce, przy czym była najlepsza spośród reprezentantek Starego Kontynentu.Teraz przed utytułowaną zawodniczką kolejne wyzwania, a imprezą docelową w 2025 roku będą wrześniowe mistrzostwa świata w Tokio. Polka rozpoczęła już przygotowania, w lutym trenowała RPA, później udała się na obóz do Kataru, w międzyczasie odbyła też wizytę w Seulu, gdzie towarzyszyła jej Natalia Partyka. Do Dohy wróciła w kwietniu, gdzie znajduje czas nie tylko na intensywne treningi, ale też na drobne przyjemności.

     

    “Odpoczynek to jest rzecz, której nie tylko można, ale i trzeba się nauczyć. To nie jest wrodzona umiejętność. Żeby odpoczynek był efektywny i kompletny, muszą odpoczywać ciało i umysł. Będąc na zgrupowaniach w Katarze jednym z miejsc, w których uwielbiam odpoczywać w dniu wolnym od treningów jest pustynia, na której ładuję baterie z przyjaciółmi, przy grillu na kolejne dni treningów” – informowała we wpisie z 12 kwietnia.

     

    Anita Włodarczyk z najlepszym wynikiem w sezonie

     

    Czas spędzony z przyjaciółmi najwyraźniej dobrze podziałał na Włodarczyk, ponieważ ta błysnęła podczas jednego z treningów. Jak przekazała na Instagramie, w sesji, podczas której używała ważącego 3 kg młota (podczas oficjalnych zawodów używa się młota ważącego o kilogram więcej) ustanowiła swój najlepszy wynik w sezonie, który wynosi teraz 84,10 m. Przypomnijmy, że 4-kilogramowym młotem Włodarczyk w 2016 roku ustanowiła rekord świata, który obowiązuje do dziś – wówczas Polka zachwyciła lekkoatletyczny świat wynikiem 82, 98 m.

     

    I faktycznie, na nagraniu zamieszczonym przez trzykrotną mistrzynię olimpijską widać, że rzucony przez nią młot wylądował już poza rzutnią, nieopodal drugiego koła do rzutu młotem.

     

    “Ulala! Widzę, że Mistrzyni się rozkręca” – napisała w komentarzu dziennikarka Anita Werner. “Małymi krokami do przodu. Mistrzostwa Świata we wrześniu coraz bliżej” – odpisała jej Włodarczyk.

  • Cyrk w Stuttgarcie! Sabalenka w ćwierćfinale bez rozegrania choćby jednego meczu

    Cyrk w Stuttgarcie! Sabalenka w ćwierćfinale bez rozegrania choćby jednego meczu

    Cyrk w Stuttgarcie! Sabalenka w ćwierćfinale bez rozegrania choćby jednego mecz

     

    Aryna Sabalenka już może cieszyć się z awansu do ćwierćfinału zawodów Porsche Tennis Grand Prix. W tym wyczynie nie byłoby nic dziwnego, w końcu mowa o obecnej liderce rankingu WTA. Rzecz w tym, że Białorusinka jeszcze nie rozegrała w Stuttgarcie ani jednego spotkania!

     

    Nie ulega wątpliwości, że Sabalenka obecnie jest najlepszą zawodniczką kobiecego tenisa. W rankingu WTA zgromadziła 10541 punktów – o przeszło 3000 więcej od drugiej Igi Świątek. Ponadto przewodzi też w uznawanym za lepszy wyznacznik formy rankingu WTA Race, który zlicza wyłącznie punkty wywalczone w tym sezonie. Tam posiada ich 3580, ma też sporą przewagę nad drugą Madison Keys (3069), trzecią Mirrą Andriejewą (2565) oraz czwartą Świątek (2315).

     

    Trudno zatem polemizować z tym, że 26-latka podczas turnieju serii WTA 500 w Stuttgarcie była jedną z głównych faworytek do zwycięstwa. A w Niemczech jest o co grać. Poza nagrodą finansową, która w tym roku wynosi 142 610 dolarów, triumfatorka Porsche Tennis Grand Prix otrzymuje od sponsora tytularnego samochód tej marki. W tym roku będzie to Porsche Macan.

     

    Choć Sabalenka zwykle dobrze spisywała się na niemieckich kortach, to wciąż ma tam coś do udowodnienia. W ostatnich czterech edycjach Porsche Tennis Grand Prix aż trzy razy docierała bowiem do finału, ale za każdym razem musiała przełknąć tam gorycz porażki. A także widok rywalki, dosłownie odjeżdżającej główną nagrodą sprzed jej nosa. Dwukrotnie – w sezonach 2022 i 2023 – dokonywała tego Iga Świątek.

     

    Sabalenka jeszcze nie rozegrała meczu, ale już jest w ćwierćfinale. Kompromitacja organizatorów?

    W tegorocznej edycji turnieju w Stuttgarcie wszystko układa się jednak po myśli Białorusinki. Już bowiem może przygotowywać się do ćwierćfinału… chociaż nie rozegrała jeszcze ani jednego spotkania. Wszystko przez rozstawienie w drabince oraz pecha jednej z rywalek.

     

    Porsche Tennis Grand Prix rozpoczyna się od 1/16 finału. W niej jednak cztery tenisistki z najwyższym rozstawieniem w drabince posiadają wolny los, więc od razu przechodzą do 1/8. Sabalenka oczywiście zaliczała się do tej grupy.

     

    W 1/8 przeciwniczką Sabalenki miała być Anastasija Potapowa (38. WTA). Rosjanka w 1/16 zagrała świetną, wyrównaną partię z Clarą Tauson (21. WTA), którą po trzech setach wygrała 2:6, 7:6, 6:3. Ich mecz trwał 2 godziny i 41 minut.

     

    Jak się okazało, było to iście pyrrusowe zwycięstwo, które Potapowa okupiła odnowieniem się urazu.

     

    – Z wielkim smutkiem informuję, że nie jestem w stanie kontynuować mojej gry w Stuttgarcie. Ostatnie kilka dni było bardzo ciężkich i niestety pojawiła się moja stara kontuzja. Zawsze kochałam tu grać i cieszyłam się z wczorajszej wygranej, ale jest jak jest… Do zobaczenia w 2026 roku! – napisała Potapowa w poście na Instagramie.

     

    Zresztą Potapowa nie jest pierwszą zawodniczką, która postanowiła wycofać się z zawodów w Stuttgarcie. Wcześniej taką decyzję podjęły m.in. Barbora Krejcikova i Qinwen Zheng. Taki exodus czołowych tenisistek bardzo negatywnie wpływa na prestiż zawodów. Ale też zmusza do dyskusji nad tym, czy obecny kalendarz WTA rzeczywiście jest przeładowany zawodami. O czym wielokrotnie wspominała chociażby Iga Świątek.

     

    Sabalenka jest pierwszą tenisistką w stawce, która ma zapewnioną grę w ćwierćfinale. I to nawet bez jednego rozegranego meczu. W 1/4 zawodów rywalką liderki rankingu WTA będzie zwyciężczyni meczu Diana Sznajder (13. WTA) – Elise Mertens (29. WTA).

  • Iga Świątek walczy o kolejne Porsche. Znamy wartość auta, robi wrażenie

    Iga Świątek walczy o kolejne Porsche. Znamy wartość auta, robi wrażenie

    Iga Świątek walczy o kolejne Porsche. Znamy wartość auta, robi wrażenie

    Na przestrzeni sezonu Iga Świątek ma kilka ulubionych turniejów. Jednym z nich z pewnością jest rywalizacja na mączce w Stuttgarcie, gdzie nasza gwiazda w przeszłości regularnie wygrywała i biła kolejne rekordy. To wiązało się z koniecznością zrobienia prawa jazdy. To udało się na przełomie 2021 i 2022 roku, a kilka miesięcy temu Polka wygrała pierwsze Porsche w karierze. W nadchodzący Poniedziałek Wielkanocny może dołożyć już trzecie o wartości niespełna 600 tysięcy złotych.

    Iga Świątek już w tym momencie, mimo dość krótkiej tenisowej kariery, znajduje się w czołówce tych zawodniczek, które w trakcie swojej przygody z tenisem zarobiły na korcie najwięcej. Polka na historycznej liście zarobków przebija wiele naprawdę poważnych legend nie tyle tenisa, co wręcz sportu ogólnie. Daleko za naszą gwiazdą plasuje się, choćby była podopieczna Wima Fissette’a, a więc legendarna Kim Clijsters.

    Oprócz pieniędzy w wielu turniejach na korcie można wygrać także nagrody rzeczowe. Tym, który zdaje się mieć w tenisowej społeczności najdłuższą “historię sukcesu” jest rywalizacja na mączce w Stuttgarcie. Sponsorem tytularnym tej imprezy jest bowiem marka samochodów Porsche, co oznacza, że każda z tenisistek, która wygrała ten turniej, otrzymuje na własność także właśnie auto tej marki.

    Świątek na drodze po trzecie Porsche. Niesamowite nagrody w Stuttgarcie

    Świątek ten turniej wygrała w 2022 i 2023 roku. W pierwszym przypadku do jej garażu trafiło Porsche Taycan GTS Sport Turismo, którego wartość wycenia się na około 700 tysięcy złotych. To model elektryczny kombi, który ma w sobie układ napędowy o mocy 598 koni mechanicznych. Prędkość stu kilometrów na godzinę osiąga w około cztery sekundy.

    Rok później nagroda była jeszcze bardziej wartościowa. Wówczas bowiem organizatorzy przewidzieli Porsche Taycan Turbo S Sport Turismo, którego wartość szacuje się na około milion złotych. Ten model również jest elektryczny, ale jest to pojazd zdecydowanie mocniejszy, bo układ napędowy ma aż 761 koni mechanicznych, a do setki rozpędza się w niecałe trzy sekundy.

     

    W 2024 roku Polka turnieju nie wygrała, ale z pewnością czas na mączce w 2025 roku chciałaby rozpocząć właśnie od zwycięstwa w Niemczech. Tym razem oprócz nagrody pieniężnej o wartości ponad 600 tysięcy złotych, organizatorzy przewidzieli dla wygranej Porsche Macan Turbo. Cena tego samochodu to niespełna 600 tysięcy złotych. Ponownie jest to pojazd elektryczny, którego układ napędowy ma aż 639 koni mechanicznych, a do setki rozpędza się w nieco ponad trzy sekundy. Po wygranej triumfatorka odbędzie oczywiście tradycyjną przejażdżkę nowym samochodem po korcie.