Category: Home

  • Raphinha nie wytrzymał. Pokazali, co zrobił. “Powinien zostać wyrzucony”

    Raphinha nie wytrzymał. Pokazali, co zrobił. “Powinien zostać wyrzucony”

    Raphinha nie wytrzymał. Pokazali, co zrobił. “Powinien zostać wyrzucony”

    Raphinha był jednym z głównych bohaterów sobotniego spotkania z Celtą Vigo. Nie dość, że zanotował asystę przy bramce Daniego Olmo, to strzelił również dwa gole. Mało tego, w ósmej minucie doliczonego czasu gry pewnie wykorzystał rzut karny, czym udowodnił, że w trudnych momentach potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność. Zanim do tego doszło, okazuje się, że Brazylijczyk powinien zostać wyrzucony z boiska.

     

    FC Barcelona doskonale rozpoczęła ten mecz, gdyż w 12. minucie do siatki trafił Ferran Torres. Potem przewagę przejęli jednak goście, którzy po trzech golach Iglesiasa wyszli na prowadzenie 3:1. I kiedy wydawało się, że piłkarzom Hansiego Flicka trudno będzie odrobić straty, zmiany Daniego Olmo i Lamine’a Yamala okazały się kluczowe. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 4:3. Tuż po ostatnim gwizdku arbitra niemiecki trener ruszył do Brazylijczyka, z którym czule się przytulił.

     

    Niezrozumiałe zachowanie Raphinhi. Wiemy, o co poszło z Iago Aspasem

    28-latek nie dość, że zaliczył kapitalną asystę przy trafieniu Olmo, to potem dwukrotnie zdobył bramkę. “Nieposkromiony” – tak nazwał go dziennik “Mundo Deportivo”. Decydujący gol padł po bardzo dobrze wykonanym rzucie karnym w ósmej minucie doliczonego czasu gry. Zanim do tego doszło, Brazylijczyk powinien prawdopodobnie zostać wyrzucony z boiska.

     

    Portal eldesmarque.com uważa, że miała miejsce ogromna “kontrowersja”. Chodzi o starcie wspomnianego Raphinhi z Iago Aspasem. Zaczęło się od tego, że Hiszpan sprytnie założył “dziurkę” rywalowi, co wyraźnie mu się nie spodobało. Błyskawicznie zaatakował zawodnika Celty, który bezwładnie upadł na ziemię. “Nie wahał się z nim skonfrontować i udzielić mu nagany za jego zachowanie” – możemy przeczytać. Dziennikarze zaznaczyli, że Brazylijczyk jedynie “pozorował” uderzenie w twarz. Natomiast Aspas natychmiastowo to wykorzystał i zasłonił twarz rękoma.

     

    Wielu ekspertów ds. sędziowania jest przekonanych, że za ten czyn Raphinha powinien dostać czerwoną kartkę. Jednym z nich jest Iturralde Gonzalez, który twierdzi, że były piłkarz Leeds nie został odpowiednio ukarany i ostatecznie w doliczonym czasie gry, to on zagwarantował drużynie komplet punktów.

     

    – Dla wszystkich, którzy lubią teorie spiskowe… Raphinha powinien zostać wyrzucony z boiska. Del Cerro był na VAR i wezwał sędziego, aby ten odgwizdał rzut karny w 97. minucie – przekazał, zaznaczając, że ten arbiter nie powinien siedzieć w wozie VAR, gdyż zdarzało mu się popełniać błędy z korzyścią dla danej strony. – Problem jest wtedy, gdy wszyscy zauważają teorie spiskowe – pełne brudu – podsumował dla Cadena SER.

     

    FC Barcelona po 32 rozegranych meczach zajmuje pozycję lidera tabeli z dorobkiem 73 pkt i siedmioma punktami przewagi nad Realem Madryt. Wszystko wskazuje na to, że w kluczowym momencie sezonu Hansi Flick nie będzie mógł skorzystać z Roberta Lewandowskiego, który zakończył sobotnie spotkanie z urazem.

  • Nie wierzą w ozdrowienie Roberta Lewandowskiego. Już wskazali, co zrobi Hansi Flick

    Nie wierzą w ozdrowienie Roberta Lewandowskiego. Już wskazali, co zrobi Hansi Flick

    Nie wierzą w ozdrowienie Roberta Lewandowskiego. Już wskazali, co zrobi Hansi Flick

    W sobotnim meczu La Ligi Robert Lewandowski odniósł kontuzję, która według pierwotnych doniesień będzie skutkowała dwu- lub nawet trzytygodniową przerwą. Za tydzień Barcelonę czeka finał Pucharu Króla przeciwko Realowi Madryt i hiszpańskie media już teraz dywagują, w jaki sposób Hansi Flick zastąpi polskiego snajpera. Możliwości są dwie.

     

    W 76. minucie meczu Barcelony z Celtą Vigo Robert Lewandowski usiadł na murawie i nie mógł już kontynuować gry. Chwilę później trener Blaugrany zdecydował się go zmienić i na boisku pojawił się Gavi. Uraz okazuje się być dość poważny, a w niedzielę Polak przejdzie badanie rezonansem magnetycznym. Hiszpanie piszą, że przeciwko Realowi Flick zdecyduje się postawić albo na Ferrana Torresa, albo na Daniego Olmo.

     

    Ktoś z nich zastąpi Roberta Lewandowskiego

     

    “Barcelona widzi Olmo i Torresa jako zmienników Lewandowskiego w przyszłym sezonie. […] Torres już przeciwko Celcie strzelił gola jako »fałszywa dziewiątka« i był zły, gdy został zmieniony. Zdobywa gole co 88 minut” — napisał Gabriel Sans na łamach “Mundo Deportivo”.

     

    “Torres rozgrywa najlepszy sezon w barwach Barcelony i potwierdzają to liczby. Ma już 10 goli w La Lidze i 17 we wszystkich rozgrywkach. Jednak również Dani Olmo mógłby bez problemu zagrać jako środkowy napastnik. Jest to pozycja, którą zna i doskonale sobie z nią radzi, zwłaszcza gdy musiał pełnić rolę »fałszywej dziewiątki« w reprezentacji Hiszpanii. […] To bardzo wszechstronny zawodnik” — napisał Javier Giraldo dla“Sportu”.

     

  • Kilkadziesiąt minut po porażce Świątek organizatorzy ogłosili ws. Ostapenko. Końcowy werdykt

    Kilkadziesiąt minut po porażce Świątek organizatorzy ogłosili ws. Ostapenko. Końcowy werdykt

    Kilkadziesiąt minut po porażce Świątek organizatorzy ogłosili ws. Ostapenko. Końcowy werdykt

    Jasmine Paolini jako ostatnia dołączyła do grona półfinalistek turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, a stało się to już po fakcie zamieszczenia przez organizatorów turnieju Porsche Tennis Grand Prix komunikatu dotyczącego niedzielnej rywalizacji. Próżno szukać na tej liście nazwiska Igi Świątek, dwukrotnej triumfatorki zawodów w tym mieście – Polka bowiem przegrała półfinałową batalię ze swoją zmorą, czyli Jeleną Ostapenko. Niedługo po tym spotkaniu organizatorzy opublikowali harmonogram meczów. I już jest jasne, kiedy znów wystąpi zawodniczka z Łotwy.

     

    Być może o fenomenie rywalizacji Igi Świątek z Jeleną Ostapenko powstaną kiedyś osobne artykuły. Polka potrafi wygrywać z każdą z obecnie rywalizujących z nią w tourze zawodniczką, regularnie okazywała się lepsza od Aryny Sabalenki, Coco Gauff, Jessiki Peguli czy Jeleny Rybakiny. A gdy przychodzi do starcia z Łotyszką, wszystkie rankingu biorą w łeb. Nawet wówczas, gdy Iga wciąż jest blisko szczytu, a jej starsza rywalka – w trzeciej dziesiątce.

     

    Nie inaczej było i w Stuttgarcie. Polka przegrała wszystkie pięć wcześniejszych rywalizacji z Ostapenko, ale nigdy dotąd nie mierzyły się na mączce, czyli na nawierzchni, na której Iga nie ma sobie równych. Pamiętajmy jednak, że Ostapenko to również wielkoszlemowa mistrzyni z Paryża, choć swój największy sukces w karierze osiągnęła osiem lat temu. I nigdy później w Paryżu nie przebrnęła… trzeciej rundy, zwykle odpadając w pierwszej.

     

    A jednak z Polka wciąż radzi sobie wybornie, bez względu na okoliczności.

     

    WTA 500 w Stuttgarcie. Jest plan gier na niedzielne popołudnie. Jedna zawodniczka wyjdzie na kort dwa razy

     

    Gdy obie zaczynały swoje spotkanie w Porsche-Arenie, z boku ich rywalizację mogła śledzić już Jekaterina Aleksandrowa. Doświadczona Rosjanka w efektownym stylu pokonała wcześniej Jessicę Pegulę 6:0, 6:4 – i zameldowała się w półfinale.

     

    Na swoją rywalkę musiała czekać ponad dwie godziny, tyle trwało starcie Świątek i Ostapenko. Choć początkowo nic nie zapowiadało trzysetowej batalii. Iga w czterech pierwszych gemach ugrała zaledwie sześć punktów, szybko było więc 0:4. Później powalczyła, doszła do stanu 3:5, ale nie udało jej się wywalczyć jeszcze jednego przełamania. W drugiej partii role się jednak odwróciły, to Polka prowadziła, a Ostapenko musiała ją gonić. I dogoniła na 3:3, ale końcówka tej partii zdecydowania należała już do 23-latki z Raszyna. Wygrała 12 z 14 kolejnych akcji, wyrównała na 1:1.

     

    Nie poszła jednak za ciosem, źle zaczęła decydującą odsłonę. Znów musiała gonić od stanu 0:3, miała nawet break pointa, by doprowadzić do 3:4 i za chwilę serwować po remis. Nerwy zawiodły Igę, za szybko chciała przejąć tego gema po drugim serwisie rywalki. Wyrzuciła piłkę w aut, a Łotyszka skorzystała z okazji. Wygrała tego gema, później następnego – i podwyższyła stan swojej rywalizacji z Polką na 6:0.

     

    Niedługo po zakończeniu tego spotkania organizatorzy podali na stronie internetowej turnieju, jak będzie układał się harmonogram niedzielnej rywalizacji w Porsche-Arena. Do nazwiska Aleksandrowej dopisano więc Ostapenko – one zagrają na korcie centralnym już o godz. 13.

     

    Po zakończeniu tego spotkania odbędzie się drugi półfinał. W momencie publikacji były tam cztery nazwiska, później dwa wykreślono. Aryna Sabalenka pokonała bowiem Elise Mertens 6:4, 6:1, a nieco później Jasmine Paolini ograła Coco Gauff, odwracając rywalizację od stanu 2:4 w pierwszej partii. Wygrała 6:4, 6:3, w niedzielę po godz. 14.30 zagra z liderką rankingu WTA o finał.

     

    A na zakończenie niedzielnych zmagań odbędzie się finał gry deblowej: ponownie na korcie stawi się… Aleksandrowa.

     

    Rosjanka awansowała bowiem do decydującej potyczki, będąc w parze z Chinką Shuai Zhang. Ich rywalkami będą najwyżej rozstawione w turnieju: Kanadyjka Gabriela Dabrowski i Nowozelandka Erin Routliffe.

     

    Finał zmagań singlowych, wyjątkowo, odbędzie się w poniedziałek. A już we wtorek ruszy trzeci w tym roku turniej rangi 1000  Mutua Madrid Open.

     

  • “Sabalenka Nie Wytrzymała Po Decyzji Sędzi. Chwyciła za Telefon i Zrobiła To, Czego Jeszcze Nie Widziano na Kortach!”

    “Sabalenka Nie Wytrzymała Po Decyzji Sędzi. Chwyciła za Telefon i Zrobiła To, Czego Jeszcze Nie Widziano na Kortach!”

    “Sabalenka Nie Wytrzymała Po Decyzji Sędzi. Chwyciła za Telefon i Zrobiła To, Czego Jeszcze Nie Widziano na Kortach!”

    W świecie zawodowego tenisa, gdzie emocje sięgają zenitu, a każdy punkt może zadecydować o losach spotkania, nawet najmniejszy błąd sędziowski potrafi wywołać burzę. I właśnie z taką burzą przyszło się zmierzyć Arynie Sabalence, liderce rankingu WTA, która w trakcie meczu z Elise Mertens straciła cierpliwość i zrobiła coś, czego tenisowy świat jeszcze nie widział.

     

    To miał być zwykły mecz – jedno ze spotkań rozgrywanych po tym, jak Iga Świątek pożegnała się z turniejem w Stuttgarcie. Sabalenka, po tym jak przeszła drugą rundę walkowerem (Anastazja Potapowa wycofała się z rywalizacji), po raz pierwszy pojawiła się na korcie, gdzie nie rozgrywała jeszcze meczu, choć wcześniej trenowała. Trening to jednak nie to samo co mecz – a Elise Mertens była znakomicie dysponowana i gotowa rzucić się na faworytkę.

     

    To Belgijka jako pierwsza przełamała serwis Sabalenki, prowadząc 4:3. I właśnie wtedy doszło do sytuacji, która może odbić się szerokim echem w świecie sportu. Podczas jednej z kluczowych wymian, Białorusinka zagrała potężnego smecza, który – jej zdaniem – trafił w linię. Jednak sędzia liniowy natychmiast ogłosił aut, a na kort zbiegła Miriam Bley – doświadczona niemiecka arbiter. W hali w Stuttgarcie nie ma systemu „hawk eye”, więc to właśnie ona musiała samodzielnie ocenić ślad na korcie.

     

    Po krótkiej inspekcji Bley bez zawahania wskazała, że piłka była poza boiskiem. Sabalenka, zaskoczona, początkowo zaakceptowała decyzję i odeszła w stronę ławki. Jednak to nie był koniec sprawy. Gdy Elise Mertens poprosiła o przerwę medyczną, Sabalenka miała czas, by wrócić do miejsca zagrania i sama sprawdzić ślad. To, co wtedy zobaczyła, wywołało u niej lawinę emocji.

     

    Krzycząc w kierunku sędzi, by ta jeszcze raz zeszła na kort i spojrzała na ślad, nie doczekała się reakcji. Wtedy zdecydowała się na krok, który zszokował widzów, komentatorów i prawdopodobnie samą Bley – chwyciła za swój telefon i… zrobiła zdjęcie śladu na korcie.

     

    W hali panowało półmrok, ale to nie powstrzymało liderki rankingu WTA przed uwiecznieniem dowodu, który miał – w jej oczach – obnażyć niesłuszną decyzję sędzi. Komentatorzy Canal+ nie kryli zdziwienia. – Czegoś takiego jeszcze nie widziałem – stwierdził Maciej Zaręba. – Nie wiem, czy ona może coś takiego zrobić, czy to zgodne z przepisami – zastanawiał się jego kolega po fachu, Dawid Celt.

     

    To nietypowe zachowanie Sabalenki nie spodobało się arbiterce. Uznała, że fotografowanie śladu było jawnym podważaniem jej decyzji i niesportowym zachowaniem. Sędzia ukarała Białorusinkę oficjalnym ostrzeżeniem.

     

    Mimo tego kontrowersyjnego incydentu, Sabalenka nie dała się wybić z rytmu. Choć przegrywała w pierwszym secie 3:4 z przełamaniem, to ostatecznie odwróciła losy tej partii i wygrała ją 6:4. W drugim secie dominacja liderki była już niepodważalna – 6:1 i awans do półfinału.

     

    Ale echa tego spotkania z pewnością nie ucichną zbyt szybko. Dyskusje o zachowaniu Sabalenki, o braku systemu hawk eye w tak prestiżowym turnieju, oraz o granicach protestu zawodników, mogą rozpalić tenisowy świat na nowo. Czy zdjęcie z telefonu Aryny Sabalenki ujrzy światło dzienne? Czy dowód, który zrobiła na własną rękę, okaże się kartą przetargową w sporze o sprawiedliwość na korcie? Jedno jest pewne – ten mecz zapamiętamy nie tylko ze względu na wynik, ale przede wszystkim na to, co działo się poza samą grą.

     

  • Mina Lewandowskiego mówi wszystko. Kamery nagrały kluczowy moment

    Mina Lewandowskiego mówi wszystko. Kamery nagrały kluczowy moment

    Mina Lewandowskiego mówi wszystko. Kamery nagrały kluczowy moment

    Robert Lewandowski doznał kontuzji w meczu FC Barcelony z Celtą Vigo i musiał przedwcześnie opuścić boisko. Media społecznościowe szybko obiegł materiał wideo, na którym widać polskiego napastnika w momencie, w którym poczuł dyskomfort. 36-latek szybko zdał sobie sprawę, że ma problem.

     

    FC Barcelona zaliczyła kapitalny powrót w meczu z Celtą Vigo i chociaż przegrywała 1:3, to wygrała 4:3 po golu w siódmej minucie doliczonego czasu gry. Rzut karny na wagę zwycięstwa wykorzystał Raphinha, bo na boisku nie było już Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik w 78. minucie gry musiał zejść na ławkę rezerwowych z powodu kontuzji.

     

    Oto moment, w którym Robert Lewandowski doznał kontuzji. Od razu to pokazał

     

    Kibice mogli być zaskoczeni, że Lewandowski usiadł na murawie i potrzebował zmiany, bo podczas transmisji nie było widać starcia, po którym doznał urazu. Media społecznościowe obiegło jednak wideo z momentem, podczas którego kapitan reprezentacji Polski zdał sobie sprawę, że ma problem ze ścięgnem podkolanowym.

     

    Widzimy, że pochylił się, złapał za nogę i za chwilę zasygnalizował ławce rezerwowych swój problem. Później z grymasem bólu chwilę pochodził po boisku, znów trzymał się za nogę, by finalnie usiąść na boisku i wstrzymać grę. W tym czasie do wejścia w jego miejsce szykował się Gavi.

     

    Kiedy Hiszpan był gotowy, to Lewandowski został zmieniony i udał się w kierunku ławki rezerwowych. Już na niej od razu otoczył go sztab medyczny Barcelony i rozmawiał o problemie. Już po spotkaniu Hansi Flick powiedział, że napastnik w niedziele przejdzie rezonans magnetyczny, który da odpowiedzi w sprawie powagi kontuzji.

     

    Hiszpańskie media informowały, że 36-latek może opuścić nawet trzy tygodnie, jeśli potwierdzi się niezbyt optymistyczny scenariusz. Oznaczałoby to, że Lewandowski opuści finał Pucharu Króla z Realem Madryt i rywalizację w półfinale Ligi Mistrzów z Interem Mediolan. 

     

  • Wielki sukces! Polka z medalem mistrzostw Europy

    Wielki sukces! Polka z medalem mistrzostw Europy

    Wielki sukces! Polka z medalem mistrzostw Europ

    Weronika Zielińska-Stubińska zdobyła brązowy medal w kategorii do 81 kg na mistrzostwach Europy w Kiszynowie, co jest jej drugim medalem w karierze.

    Podczas mistrzostw Europy w podnoszeniu ciężarów w Kiszynowie, Weronika Zielińska-Stubińska zdobyła brązowy medal w kategorii do 81 kg. To już drugi medal europejskiego czempionatu w jej karierze.

    Zielińska-Stubińska, uznawana za najlepszą polską sztangistkę, rok temu zdobyła złoto na mistrzostwach Europy. Choć na igrzyskach olimpijskich w Paryżu nie spełniła oczekiwań, rok 2025 ma być dla niej początkiem nowego cyklu olimpijskiego.

    Ten zakończy się startem w Los Angeles w 2028 roku. Z kolei podczas zawodów w Kiszynowie, po rwaniu Zielińska-Stubińska była druga z wynikiem 105 kg, tracąc tylko kilogram do prowadzącej Mołdawianki Jeleny Eryginy.

    W podrzucie Polka próbowała atakować 136 kg, ale spaliła próbę, kończąc z wynikiem 132 kg, co dało jej brązowy medal. Złoto zdobyła Jelena Erygina, która jako jedyna przekroczyła 135 kg w podrzucie, osiągając 136 kg. Srebro przypadło Belgijce Ilke Lagrou – 134 kg.

    Dodajmy, że to pierwszy polski medal w dwuboju na tegorocznych mistrzostwach Europy.

  • Tak Iga Świątek zachowała się po porażce z Jeleną Ostapenko. Jest nagranie

    Tak Iga Świątek zachowała się po porażce z Jeleną Ostapenko. Jest nagranie

    Tak Iga Świątek zachowała się po porażce z Jeleną Ostapenko. Jest nagranie

    Jelena Ostapenko znów znalazła sposób na Igę Świątek i pokonała Polkę w szóstym meczu z rzędu. W ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie Łotyszka wygrała 6:3, 3:6, 6:2. Po zakończeniu spotkania obie tenisistki spotkały się przy siatce i podziękowały sobie za ponad dwugodzinną rywalizację. W sieci pojawiło się nagranie.

     

    Zawodniczka z Rygi była dotąd rywalką, na którą raszynianka nie umiała znaleźć sposobu. Bilans 0:5 mówił sam za siebie – żadna inna przeciwniczka nie zdominowała wiceliderki rankingu tak mocno. Tym razem jednak pojawiła się idealna okazja do przełamania fatalnej serii, bo obie tenisistki po raz pierwszy zmierzyły się w bezpośredniej rywalizacji na mączce, czyli nawierzchni, która od lat jest królestwem naszej reprezentantki.

     

    Niestety, nawet to nie pomogło Polce. W pierwszym secie kompletnie nie potrafiła poradzić sobie ze świetnie dysponowaną rywalką i zasłużenie przegrała 3:6. W drugiej partii Ostapenko w końcu zaczęła się jednak mylić, a była liderka rankingu WTA zdołała poprawić swoją grę. To pozwoliło jej wyrównać stan rywalizacji i doprowadzić do finałowego seta.

     

    Iga Świątek przegrała z Jeleną Ostapenko. Bilans? 0:6

    Decydująca odsłona starcia rozpoczęła się jednak dla Świątek najgorzej, jak tylko mogła. Szybko bowiem straciła serwis, a Ostapenko ekspresowo powiększyła przewagę na 3:0. Polka starała się odrobić straty i kilka razy mocno przycisnęła rywalkę przy jej podaniu, ale strat odrobić nie zdołała i przegrała 2:6, żegnając się z tegorocznym turniejem.

     

    Po ostatniej piłce, którą nasza tenisistka posłała w aut, Łotyszka uniosła ręce w geście triumfu i głośno rozpoczęła świętowanie. Chwilę później obie zawodniczki spotkały się przy siatce. Rozczarowana Polka zachowała klasę – chłodno, lecz z szacunkiem uścisnęła dłoń rywalki. A krótko po tym zawodniczka z Rygi – wspólnie z publicznością w Stuttgarcie – mogła już otwarcie celebrować swój awans do półfinału.

     

    W półfinale tegorocznej imprezy w Stuttgarcie 27-latka zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową. Rosjanka nieoczekiwanie okazała się lepsza od Jessiki Peguli i rozbiła Amerykankę 6:0, 6:4.

  • Fatalne wieści ws. Lewandowskiego! Tyle ma trwać jego przerwa

    Fatalne wieści ws. Lewandowskiego! Tyle ma trwać jego przerwa

    Fatalne wieści ws. Lewandowskiego! Tyle ma trwać jego przerwa

    Robert Lewandowski zakończył mecz z Celtą Vigo bez gola, co oznacza, że Polak jeszcze nie może świętować zdobycia setnej bramki w barwach FC Barcelony. Lewandowski zszedł z boiska z urazem i poprosił Hansiego Flicka o zmianę. Hiszpańskie media piszą o tym, jakie są pierwsze doniesienia dot. zdrowia Lewandowskiego. Nie są to najlepsze informacje.

     

    FC Barcelona przegrywała już 1:3 z Celtą Vigo, ale ostatecznie dokonała “remontady” i wygrała 4:3 po decydującym golu Raphinhi z rzutu karnego. Robert Lewandowski rozpoczął ten mecz w wyjściowym składzie, natomiast musiał zejść w 77. minucie z powodu urazu. Wtedy jego miejsce zajął Gavi. Zatem Lewandowski musi jeszcze poczekać na swojego setnego gola w barwach Barcelony. – Robert jutro przejdzie rezonans magnetyczny. Poczekamy na wyniki i dopiero wtedy będziemy wiedzieli więcej o jego kontuzji – mówił Hansi Flick po meczu z Celtą.

     

    Złe wieści ws. Lewandowskiego. “Bardzo negatywne nastroje”

     

    Hiszpański dziennik “AS” pisze, że w Barcelonie panuje pesymizm co do występu Lewandowskiego przeciwko Realowi Madryt w finale Pucharu Króla. “Początkowe nastroje w szatni są bardzo negatywne, mając na uwadze finał Copa del Rey. Już teraz mówi się otwarcie o naderwaniu mięśnia dwugłowego uda w lewej nodze” – czytamy w artykule madryckiego dziennika, który informuje o około trzytygodniowej przerwie Lewandowskiego.

     

    Sam tekst jest autorstwa Javiera Miguela, który zwykle ma wiarygodne wieści ws. Barcelony. Kiedy Lewandowski mógłby wrócić do gry? “AS” wskazuje, że może do tego dojść 11 maja, a więc przy okazji ligowego meczu z Realem Madryt. “Jego obecność w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Interowi będzie wysoce nieprawdopodobna” – dodaje dziennikarz. W tej sytuacji należy jednak zaczekać na wyniki badań.

     

    “Wszystko wskazuje na to, że nadszedł czas, aby rekin (Ferran Torres) pokazał się jako numer 9” – pisze wprost “AS”. W tym czasie Lewandowski przegapiłby dwumecz z Interem, finał Pucharu Króla z Realem i ligowe starcia z Mallorką i Realem Valladolid.

     

    Tak hiszpańscy dziennikarze ocenili Lewandowskiego. “Robotnik”

     

    Jak hiszpańskie media oceniły występ Lewandowskiego przeciwko Celcie do momentu zmiany? “Robotnik. Dobrze się odnajdywał, ale brakowało mu precyzji w ostatnich zagraniach. Zabrakło sukcesów na ostatnich metrach, czy to w podaniach, czy to w strzałach. Zmarnował kilka dobrych okazji. Doświadczony polski napastnik nie miał najlepszego popołudnia” – to część z cytatów z hiszpańskiej prasy po występie Lewandowskiego.

     

    Przed Barceloną jeszcze co najmniej dziewięć meczów w tym sezonie – finał Pucharu Króla z Realem Madryt, dwumecz z Interem w Lidze Mistrzów, a także ligowe spotkania z Mallorką (22.04), Realem Valladolid (03.05), Realem Madryt (11.05), Espanyolem (14.05), Villarrealem (18.05) i Athletikiem (25.05).

     

  • Oto co Hiszpanie napisali o Szczęsnym po meczu

    Oto co Hiszpanie napisali o Szczęsnym po meczu

    Oto co Hiszpanie napisali o Szczęsnym po meczu

    Wojciech Szczęsny puścił trzy gole, a Barcelona przegrywała 1:3 z Celtą Vigo po hat-tricku Borjy Iglesiasa. Ostatecznie zespół Hansiego Flicka dokonał remontady i wygrał 4:3, przez co utrzyma czteropunktową przewagę nad Realem Madryt. Jak hiszpańscy dziennikarze ocenili występ Szczęsnego? “Nigdy nie jest łatwo stracić tyle goli u siebie” – czytamy.

     

    FC Barcelona wygrała 4:3 z Celtą Vigo, choć w 62. minucie było 1:3. Główną gwiazdą Celty był Borja Iglesias, który skompletował hat-tricka, a po stronie Barcelony gole strzelali Ferran Torres, Dani Olmo, a Raphinha popisał się dubletem. Przy pierwszym trafieniu Celty zawinił Wojciech Szczęsny, bo minął się z piłką, przez co Iglesias miał przed sobą pustą bramkę. – To jest bramka na konto Szczęsnego. Bez wątpienia na przedpolu nie zachował się tak, jak powinien – mówili wprost komentatorzy Eleven Sports.

     

    Tak Hiszpanie napisali o Szczęsnym po meczu z Celtą. “Debata się toczy”

    Dziennik “Marca” przyznał “piątkę” Szczęsnemu w skali 1-10. “Nigdy nie jest łatwo stracić tyle goli u siebie i grając w LaLiga. Uratował Barcelonę w kilku sytuacjach, ale debata nadal się toczy. Bramkarz będzie musiał się poprawić, jeśli nie chce wielu plotek wokół siebie od teraz do końca sezonu” – czytamy.

     

    “Źle ocenił wyjście z bramki i jego błąd kosztował stratą gola na 1:1, ale potem zrehabilitował się trzema interwencjami. W drugiej połowie “Panda” (przydomek Borjy Iglesiasa – red.) strzeliła mu dwa gole” – dodał kataloński “Sport”, który ocenił Szczęsnego na “szóstkę”.

     

    “Popełnił ogromny błąd w pierwszej połowie. Prawda jest taka, że Iglesias miał nad nim przewagę. Gra Wojciecha była godna uwagi, z kilkoma zasłużonymi interwencjami i akcjami, w których był opatrznością Barcelony” – napisał “AS”.

     

    “Rozpoczął mecz jako czarny charakter, bo źle ocenił wyjście przy golu na 1:1. Potem jednak zakończył mecz jako jeden z bohaterów, bo dokonał decydujących interwencji” – podsumował “Mundo Deportivo”.

     

    Co hiszpańskie media pisały w przerwie meczu o Szczęsnym? “Źle ocenił moment wyjścia do piłki i jego błąd kosztował bramkę. O mój Boże! Cóż za dziecinny błąd popełnił Szczęsnego” – to część z cytatów z tamtejszej prasy.

     

    Koniec wspaniałej serii Szczęsnego. Ale niebawem przedłuży kontrakt

    We wtorek zakończyła się seria meczów Szczęsnego bez porażki w Barcelonie. Ostatecznie ta passa zamknęła się na 22 meczach, więc w historycznej klasyfikacji przed Polakiem jest tylko Cesc Fabregas (30), Paulinho (25) i Johan Cruyff (23). To oczywiście efekt porażki 1:3 z Borussią Dortmund w rewanżu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

     

    Wygląda na to, że wkrótce przyszłość Szczęsnego się wyklaruje. A przynajmniej na to wskazują słowa Deco, czyli dyrektora sportowego Barcelony. – Jestem bardzo zadowolony z Wojciecha Szczęsnego. Na pewno zostanie z nami na następny sezon – przekazał Deco w wywiadzie dla DAZN. Obecna umowa Szczęsnego wygasa z końcem czerwca tego roku.

     

    W kolejnym ligowym meczu Barcelona zagra u siebie z Mallorką. To spotkanie odbędzie się we wtorek o godz. 21:30. Relacja tekstowa na żywo w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Takim autem wozi się Ewa Pajor. Mają gest! FC Barcelona wszystko załatwiła

    Takim autem wozi się Ewa Pajor. Mają gest! FC Barcelona wszystko załatwiła

    Takim autem wozi się Ewa Pajor. Mają gest! FC Barcelona wszystko załatwiła

    Sportowcy, a szczególnie piłkarze, znani są z tego, że jeżdżą bardzo drogimi autami należącymi do najbardziej ekskluzywnych marek. Niedawno swoim autem pochwaliła się nasza najlepsza piłkarka, Ewa Pajor. Polka otrzymała służbowe auto od Barcelony i nie kryje z niego zadowolenia.

     

    Ewa Pajor wybrała Cuprę Formentor. Hiszpański crossover w wersji, z której korzysta Polka, wyposażony jest w hybrydowy układ napędowy 1.5 e-HYBRID, oferujący solidne 272 konie mechaniczne. Całość współpracuje z sześciobiegową automatyczną skrzynią DSG i systemem napędu na cztery koła 4Drive. Taka konfiguracja gwarantuje świetne osiągi – sprint do setki zajmuje tylko siedem sekund.

     

    To dlatego Ewa Pajor wybrała takie auto

    Wybór Pajor nie jest przypadkowy. Marka CUPRA od lat współpracuje z FC Barceloną, a przekazanie auta Polce jest częścią globalnego partnerstwa. – Ewa będzie jeździć naszym samochodem w Hiszpanii, a my z przyjemnością udostępnimy jej auto również podczas jej pobytów w Polsce. […] Ewa Pajor jest doskonałym przykładem tego, jak pasja i ciężka praca mogą prowadzić do międzynarodowych sukcesów – przyznała na łamach portalu motofakty.pl Daria Zielaskiewicz, dyrektorka marki CUPRA w Polsce.

     

    Sama zawodniczka nie kryła wdzięczności i za pośrednictwem mediów społecznościowych podziękowała firmie za to, że umożliwiła jej korzystanie z auta również w trakcie pobytów w Polsce.

     

    Ewa Pajor zarabia potężne pieniądze w świecie kobiecej piłki

    Podpisując umowę z Barceloną, Polka — oprócz służbowego auta — zagwarantowała sobie imponujące zarobki w wysokości 500 tys. euro rocznie. Ta kwota stawia ją w ścisłej czołówce najlepiej opłacanych piłkarek na świecie. Choć nie warto porównywać jej pensji do tych, które zarabiają mężczyźni, to widać, że kobiecy futbol rozwija się dynamicznie. Katalończycy nie mogą żałować wydanych pieniędzy na zawodniczkę, która w tym sezonie imponuje kapitalną formą.

     

    Fenomenalny sezon w wykonaniu Polki

     

    Choć Pajor ma teraz nieco więcej komfortu poza boiskiem, to również na murawie nie przestaje imponować. Od początku sezonu zachwyca skutecznością i obecnie jest najlepszą strzelczynią hiszpańskiej Ligi F – ma już na koncie 17 bramek, co daje jej cztery gole przewagi nad drugą w klasyfikacji Edną Imade. Swoje pierwsze oficjalne spotkanie w barwach Barcelony rozegrała przeciwko Deportivo La Coruña (3:0), w którym strzeliła dwa gole. Na swojego pierwszego hat-tricka nie trzeba było długo czekać – już w czwartej kolejce ligowej zdobyła trzy bramki w meczu z Granadą, zakończonym spektakularnym wynikiem 10:0 dla “Dumy Katalonii”. Od tego momentu Polka powtórzyła ten wyczyn jeszcze trzy razy, potwierdzając, że znajduje się w znakomitej formie.