Category: Home

  • Znamy godzinę pierwszego meczu Igi Świątek w Indian Wells! Będzie “polski wieczór”

    Znamy godzinę pierwszego meczu Igi Świątek w Indian Wells! Będzie “polski wieczór”

    Znamy godzinę pierwszego meczu Igi Świątek w Indian Wells! Będzie “polski wieczór”

    Iga Świątek wraca do gry! Już trzeciego dnia turnieju WTA rangi 1000 w Indian Wells Polka wyjdzie na kort, by rozegrać arcyciekawy mecz drugiej rundy przeciwko Caroline Garcii. To spotkanie zaplanowano na nie przed 22.00 czasu polskiego w piątek. A to nie koniec ważnych wieści.

     

    Po północy polskiego czasu nadeszły oficjalne informacje opublikowane przez organizatorów. Wiemy już, że mecz Igi Świątek z Caroline Garcią rozpocznie się nie przed 22.00 polskiego czasu na Stadium 1, największej turniejowej arenie. To wtedy druga rakieta świata rozpocznie walkę o obronę tytułu mistrzyni Indian Wells.

     

    Tuż po zakończeniu tego spotkania obejrzymy w akcji jeszcze jedną Polkę. Swój mecz rozegra wtedy Magda Linette, która zmierzy się z Jessicą Pegulą. Oba te spotkania zapowiadają się niezwykle interesująco.

     

    Znamy godzinę meczu Igi Świątek w Indian Wells. O której mecz?

     

    Rywalizacja na korcie centralnym rozpocznie się od meczu Alexandra Zvereva z Tallonem Griekspoorem. Po nim na tej arenie obejrzymy dwa spotkania z udziałem Polek. Trzeciego dnia turnieju w akcji zobaczymy też choćby Jelenę Rybakinę, która o 20.00 polskiego czasu zagra z Susan Lamens.

     

    W planie gier na piątek nie znaleźli się Hubert Hurkacz oraz Magdalena Fręch, któzry rozpoczną rywalizację dopiero w nocy z soboty na niedzielę. Podobnie sytuacja przedstawia się w przypadku turniejowej faworytki, Aryny Sabalenki. Jej nazwisko także nie znalazło się w opublikowanym planie.

     

    Iga Świątek — Caroline Garcia — nie przed 22.00 polskiego czasu

     

    Magda Linette — Jessica Pegula — bezpośrednio po meczu Świątek — Garcia

     

  • W Hiszpanii głośno o tym, co zrobiła Ewa Pajor w El Clasico. Tak ją nazwali

    W Hiszpanii głośno o tym, co zrobiła Ewa Pajor w El Clasico. Tak ją nazwali

    W Hiszpanii głośno o tym, co zrobiła Ewa Pajor w El Clasico. Tak ją nazwali

    Ewa Pajor dała show w El Clasico w kobiecym wydaniu. Barcelona rozbiła 5:0 Real Madryt w półfinale Pucharu Królowej, a Polka strzeliła trzy gole. Hiszpańskie media są pod wielkim wrażeniem jej występu, nazywając ją “bezlitosną”.

     

    Ewa Pajor błysnęła w El Clasico niczym Robert Lewandowski w najlepszych meczach w barwach Barcelony. Barcą z Polką w składzie rozbiła Real Madryt 5:0 w półfinale Pucharu Królowej, a nasza rodaczka popisała się hat-trickiem.

     

    Katalońskie dzienniki “Sport” i “Mundo Deportivo” oceniło opisowo zawodniczki, tak jak czynią to z piłkarzami męskiej drużyny.

     

    Ten pierwszy dodatkowo przyznał im noty. Polka dostała ósemkę. “Inteligentna” – podsumował jej grę. – Była tam, gdzie powinna był być, i wtedy, kiedy powinna był być. Doskonale rozumiała koleżanki z drużyny i była w dobrej pozycji, by wykorzystać dobitkę i zdobyć bramkę na 0:2. Najlepsza strzelczyni Barcelony w tym sezonie ma już na swoim koncie 31 bramek – wychwalał ją “Sport”.

     

    Komplementy dla Ewy Pajor

    “Bezlitosna” – podsumował grę Polki. “Zabójcza w polu karnym, uważna na złapanie każdej piłki, która przeleciała obok” – napisał o niej Mundo Deportivo.

     

    Hat-trick Pajor i dwa trafienia Salmy Paralluelo dla drużyny Blaugrany, która po siedemnastym zwycięstwie w El Clasico dotarła do finału Pucharu Królowej. Polka jest zabójcza!” — napisał o niej z kolei madrycki “AS”.

     

    Barcelona jest o krok od awansu do finału. 12 marca odbędzie się rewanż.

     

  • Ewa Pajor bohaterką Barcelony w El Clasico, hat-trick! Pogrążyła Real Madryt

    Ewa Pajor bohaterką Barcelony w El Clasico, hat-trick! Pogrążyła Real Madryt

    Ewa Pajor bohaterką Barcelony w El Clasico, hat-trick! Pogrążyła Real Madryt

    Ewa Pajor z trzema trafieniami w kobiecym El Clasico w Pucharze Królowej! Barcelona w półfinałowym meczu pewnie pokonała piłkarki Realu Madryt. Przyjezdne do przerwy prowadziły 4:0, a ostatecznie wygrały 5:0 po kolejnym golu Polki. Zobacz trafienia Pajor.

     

    Kobieca drużyna Barcelony zmierza po kolejny tytuł. W czwartek piłkarki z Katalonii rywalizowały w półfinale Pucharu Królowej z Realem Madryt i do przerwy prowadziły aż 4:0. Dwie bramki strzeliła Ewa Pajor. A potem dorzuciła jeszcze trzecią!

    Ewa Pajor pogrążyła Real Madryt

    Polka strzeliła gola na 2:0 w 13. minucie. 28-latka z najbliższej odległości wstrzeliła piłkę do bramki Realu po tym, jak ta odbiła się od poprzeczki.

    https://x.com/rfef/status/1897713308855120273

    W 29. minucie Polka strzeliła z pierwszej piłki w polu karnym i po raz drugi pokonała Misę.

    https://x.com/rfef/status/1897717019769815225

    Rewanż w Barcelonie 12 marca. Zwycięzca zagra w finale z wygranym dwumeczu Granada — Atletico Madryt. Po zwycięstwie 5:0 trudno jednak spodziewać się dużych emocji.

     

  • Ewa Pajor rzuciła Real Madryt na kolana! Polka bohaterką El Clasico

    Ewa Pajor rzuciła Real Madryt na kolana! Polka bohaterką El Clasico

    Ewa Pajor rzuciła Real Madryt na kolana! Polka bohaterką El Clasic

     

    Ewa Pajor strzela w ostatnim czasie niemalże jak na zawołanie. W El Clasico w ramach półfinału Pucharu Królowej polska napastniczka ponownie dała show. Już po pierwszej połowie można było powiedzieć, że jest po dwumeczu, w dużej mierze dzięki Polce, która ustrzeliła dublet. Finalnie mogła cieszyć się z hat-tricka. Dokonała imponującej sztuki.

     

    FC Barcelona to prawdziwy hegemon w hiszpańskiej kobiecej piłce nożnej. Real Madryt jeszcze nie dorównał do jej poziomu. W tym sezonie “Blaugrana” wygrała pewnie spotkania w lidze i Superpucharze Hiszpanii, strzelając w nich aż dziewięć goli i nie tracąc żadnego. W pierwszym półfinałowym spotkaniu Copa de la Reina także mieliśmy pogrom i to w samej pierwszej połowie.

     

    Trzy gole Ewy Pajor w kobiecym El Clasico

    Strzelanie w meczu zaczęła Salma Paralluelo już w drugiej minucie. Ewa Pajor wpisała się na listę strzelczyń już w 13. minucie. Ta sytuacja to była dla niej przysłowiowa bułka z masłem. Dobiła z bliskiej odległości strzał Paralluelo, który odbił się od poprzeczki. Została tutaj bez krycia, defensorki Realu Madryt całkowicie o niej zapomniały.

     

    Kilkanaście minut później Pajor mogła się cieszyć z dubletu. Powtórzyła tym samym wyczyn z Superpucharu. kiedy także strzeliła dwa gole Realowi. Tym razem uderzyła z woleja w polu karnym. Piłka przeszła pod ręką bramkarki Realu i dotoczyła się po mokrej murawie do bramki. Po 29 minutach mieliśmy zatem 3:0 dla Barcelony.

     

    Do przerwy było 4:0, w 42. minucie z drugiego swojego trafienia mogła się cieszyć Paralluelo. Barcelona była zdecydowanie poza zasięgiem zawodniczek Realu.

     

    W drugiej połowie “Blaugrana” pozwoliła Realowi na nieco więcej, ale i tak nie miała problemu z zachowaniem czystego konta. Bardzo dobrze w bramce wyglądała Cata Coll. A Ewa Pajor mogła cieszyć się w tym meczu z hat-tricka. Jej trzeci gol padł w 79. minucie. Jej koleżanki rozciągnęły defensywę Realu, Polka zgubiła krycie, dopadła do piłki zgranej na szósty metr i mocnym strzałem dała Barcelonie piątą bramkę. Dzięki temu trafieniu Pajor ma już na koncie siedem goli w rozgrywkach.

     

    Barcelona rozgromiła Real aż 5:0. To druga La Manita z rzędu. W Superpucharze Hiszpanii kilka tygodni temu także padł taki wynik. Nie straciła gola z ekipą ze stolicy kraju od ponad dwóch lat.

     

    To pierwszy mecz półfinałowy Pucharu Królowej. Rewanż zaplanowano na 12 marca w Barcelonie, ale to będzie formalność dla “Dumy Katalonii”. Rywalkami w finale będą lepsze z pary Granada – Atletico Madryt. Pierwsze spotkanie wygrały zawodniczki z Madrytu 2:0.

  • Ewa Pajor rzuciła Real Madryt na kolana! Polka bohaterką El Cla

    Ewa Pajor rzuciła Real Madryt na kolana! Polka bohaterką El Cla

    Ewa Pajor rzuciła Real Madryt na kolana! Polka bohaterką El Cla

    Ewa Pajor strzela w ostatnim czasie niemalże jak na zawołanie. W El Clasico w ramach półfinału Pucharu Królowej polska napastniczka ponownie dała show. Już po pierwszej połowie można było powiedzieć, że jest po dwumeczu, w dużej mierze dzięki Polce, która ustrzeliła dublet. Finalnie mogła cieszyć się z hat-tricka. Dokonała imponującej sztuki.

     

    FC Barcelona to prawdziwy hegemon w hiszpańskiej kobiecej piłce nożnej. Real Madryt jeszcze nie dorównał do jej poziomu. W tym sezonie “Blaugrana” wygrała pewnie spotkania w lidze i Superpucharze Hiszpanii, strzelając w nich aż dziewięć goli i nie tracąc żadnego. W pierwszym półfinałowym spotkaniu Copa de la Reina także mieliśmy pogrom i to w samej pierwszej połowie.

     

    Trzy gole Ewy Pajor w kobiecym El Clasico

     

    Strzelanie w meczu zaczęła Salma Paralluelo już w drugiej minucie. Ewa Pajor wpisała się na listę strzelczyń już w 13. minucie. Ta sytuacja to była dla niej przysłowiowa bułka z masłem. Dobiła z bliskiej odległości strzał Paralluelo, który odbił się od poprzeczki. Została tutaj bez krycia, defensorki Realu Madryt całkowicie o niej zapomniały.

    https://x.com/rfef/status/1897717019769815225

    Kilkanaście minut później Pajor mogła się cieszyć z dubletu. Powtórzyła tym samym wyczyn z Superpucharu. kiedy także strzeliła dwa gole Realowi. Tym razem uderzyła z woleja w polu karnym. Piłka przeszła pod ręką bramkarki Realu i dotoczyła się po mokrej murawie do bramki. Po 29 minutach mieliśmy zatem 3:0 dla Barcelony.

     

    Do przerwy było 4:0, w 42. minucie z drugiego swojego trafienia mogła się cieszyć Paralluelo. Barcelona była zdecydowanie poza zasięgiem zawodniczek Realu.

    https://x.com/rfef/status/1897713308855120273

    W drugiej połowie “Blaugrana” pozwoliła Realowi na nieco więcej, ale i tak nie miała problemu z zachowaniem czystego konta. Bardzo dobrze w bramce wyglądała Cata Coll. A Ewa Pajor mogła cieszyć się w tym meczu z hat-tricka. Jej trzeci gol padł w 79. minucie. Jej koleżanki rozciągnęły defensywę Realu, Polka zgubiła krycie, dopadła do piłki zgranej na szósty metr i mocnym strzałem dała Barcelonie piątą bramkę. Dzięki temu trafieniu Pajor ma już na koncie siedem goli w rozgrywkach.

     

    Barcelona rozgromiła Real aż 5:0. To druga La Manita z rzędu. W Superpucharze Hiszpanii kilka tygodni temu także padł taki wynik. Nie straciła gola z ekipą ze stolicy kraju od ponad dwóch lat.

    https://x.com/blaugranation_/status/1897735360651592099

    To pierwszy mecz półfinałowy Pucharu Królowej. Rewanż zaplanowano na 12 marca w Barcelonie, ale to będzie formalność dla “Dumy Katalonii”. Rywalkami w finale będą lepsze z pary Granada – Atletico Madryt. Pierwsze spotkanie wygrały zawodniczki z Madrytu 2:0.

     

  • Nazwała Igę Świątek “fałszywą”. Spójrzcie, co teraz wymyśliła

    Nazwała Igę Świątek “fałszywą”. Spójrzcie, co teraz wymyśliła

    Nazwała Igę Świątek “fałszywą”. Spójrzcie, co teraz wymyśliła

    O Danielle Collins znów jest głośno. Swego czasu nazwała Igę Świątek “fałszywą”, a niedawno podpadła kibicom na Australian Open. Teraz przypomniała o sobie, wypuszczając na rynek linię gadżetów z hasłem: “graj w tenisa, realizuj czeki, powtórz”. Uwagę zwraca jej zachowanie na filmiku promującym produkty

     

    Danielle Collins słynie z ciętego języka, aroganckich zachowań i kontrowersji. Po tym, jak na igrzyskach olimpijskich skreczowała i nie dokończyła meczu z Igą Świątek, zarzuciła Polce nieszczerość. — Powiedziałam Idze, że nie musi być nieszczera, fałszywa w kontekście mojej kontuzji. Dużo dzieje się przed kamerą czy wśród ludzi, ale to, co dzieje się w szatni to już inna sprawa. Nie mam tu zbyt miłych doświadczeń. Nie potrzebuję nieszczerości. Niech ludzie zachowują się tak, jak czują, nie potrzebuję fałszu — mówiła po meczu.

     

    Collins ciągle podgrzewa atmosferę. Podczas Australian Open podpadła kibicom. Puszczając “oczko”, dyskutując i wysyłając całusy w kierunku trybun, wyraźnie denerwowała lokalnych fanów, którzy dopingowali jej przeciwniczkę Destanee Aiavę.

     

    — Nie można zadowolić wszystkich. Najważniejsi są rodzina i przyjaciele. Szczerze, co mnie obchodzi to, co pisze jakiś facet mieszkający w piwnicy? Rozumiecie, o co mi chodzi? Próbuję cieszyć się życiem i dobrze się bawić — mówiła po meczu na konferencji prasowej.

     

    Szerokim echem odbiły się też jej inne słowa. — Jedną z najlepszych rzeczy w byciu profesjonalnym sportowcem jest to, że ludzie, którzy mnie nie lubią i ludzie, którzy mnie nienawidzą, tak naprawdę płacą moje rachunki. Każda osoba, która kupiła bilet, żeby tu przyjść i mnie zaczepiać lub robić to, co oni, niech wie, że wszystko idzie na fundusz Danielle Collins. Ja i moje przyjaciółki uwielbiamy pięciogwiazdkowe wakacje, więc mogę zagwarantować, że ten czek zostanie przeznaczony na naszą następną pięciogwiazdkową podróż. Mam nadzieję, że na Bahamy. Lubimy łodzie, jachty, więc tak. Damy wam znać, jak poszło — mówiła na jednej z konferencji prasowych podczas Australian Open. Potem pokazała wideo z luksusowych wakacji

     

    Danielle Collins kolejny raz postanowiła wykorzystać to, że jest o niej głośno i wypuściła na rynek linię własnych gadżetów. Promuje je nagraniem, na którym widać tenisistkę w koszulce z napisem: “graj w tenisa, realizuj czeki, powtórz”. Wideo zamieściła na swoim profilu na Instagramie. W tle słychać zaś jej wypowiedź o wakacjach na Bahamach, widać też luksusowy hotel. Danielle Collins w trakcie nagrania je chipsy, a później przesyła wymownego“całusa”.

     

     

  • Puchar Davisa i Billie Jean King Cup w kanałach Polsat Sport

    Puchar Davisa i Billie Jean King Cup w kanałach Polsat Sport

    Puchar Davisa i Billie Jean King Cup w kanałach Polsat Sport

    Telewizja Polsat wzmacnia swoją ofertę tenisową! Podpisanie wieloletniej umowy z organizatorami niezwykle prestiżowych rozgrywek Davis Cup oraz Billie Jean King Cup, zapewnia polskim fanom jeszcze więcej transmisji z udziałem Igi Świątek, Huberta Hurkacza oraz innych gwiazd światowego tenisa. Tenisowe rozgrywki reprezentacyjne doskonale dopełniają legendarny Wimbledon i turnieje ATP Tour, stanowiące trzon portfolio Polsatu Sport.

     

    Davis Cup z udziałem tenisistów oraz dedykowany tenisistkom Billie Jean King Cup (dawniej Fed Cup) to coroczne rozgrywki, w których łącznie udział bierze ponad trzysta reprezentacji z całego świata. W każdym sezonie fani ekscytują się rywalizacją największych tenisowych gwiazd, takich jak Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Coco Gauf, Carlos Alcaraz i wiele innych. W odróżnieniu od typowych imprez spod znaku ATP czy WTA, uczestnicy Pucharu Davisa oraz BJKC nie walczą indywidualnie, a reprezentują swoje kraje, jako drużyny narodowe. Stawka jest wysoka, bo oprócz atrakcyjnych nagród finansowych, zespoły walczą też o miano nieoficjalnego mistrza świata. Kolejnym urozmaiceniem jest fakt, że to gospodarze każdego meczu wskazują rodzaj nawierzchni, na której odbywają się spotkania. W oczywisty sposób zwiększa to widowiskowość i nieprzewidywalność rywalizacji obejmującej zarówno grę pojedynczą, jak i podwójną.

     

    Puchar Davisa i Billie Jean King Cup przez trzy lata w kanałach Polsat Sport

    Organizatorzy Pucharu Davisa oraz Billie Jean King Cup stale rozwijają obydwa turnieje, dostosowując format ich rozgrywania do zmieniających się oczekiwań fanów. Dzięki temu w sezonie 2025 ujednolicona zostanie liczba uczestników turnieju finałowego, która wyniesie 8 drużyn. Docelowo obydwa puchary mają w pełni funkcjonować według identycznego formatu, a regulaminy będą sukcesywnie dostosowywane w najbliższych sezonach. Oznacza to, że widzowie kanałów Polsat Sport będą świadkami prawdziwie historycznego wydarzenia. Polscy fani rzecz jasna liczą też na historyczne wyniki Biało-Czerwonych, a nadzieje te są w pełni uzasadnione. Zarówno nasze tenisistki, jak i tenisiści mają wyraźnych liderów, ale oprócz Igi Świątek i Huberta Hurkacza, Polska dysponuje też innymi utalentowanymi zawodnikami i zawodniczkami, zarówno w singlu, jak i deblu.

     

    Tenis to kluczowa dyscyplina w naszej ofercie, a cykl ATP Tour i wielkoszlemowy Wimbledon co roku szczelnie wypełniają ramówki kanałów telewizyjnych z rodziny Polsat Sport. Puchar Davisa i Billie Jean King Cup to naturalny krok w rozwoju naszej oferty. Zwłaszcza, że z satysfakcją obserwujemy rosnące wyniki oglądalności reprezentacyjnego turnieju United Cup, które pokazują dobitnie, że nasi widzowie równie chętnie zerkają na kort podczas zmagań indywidualnych, jak i drużynowych. Teraz będą mieli jeszcze więcej okazji, by w kanałach Polsat Sport oglądać Igę Świątek, Huberta Hurkacza, Arynę Sabalenkę, Jannika Sinnera, Carlosa Alcaraza, Coco Gauff, Novaka Djokovicia, Jasmine Paolini i wiele innych gwiazd światowego tenisa – Marian Kmita, Dyrektor ds. Sportu Telewizji Polsat.

     

     

     

    – Jesteśmy zachwyceni naszym partnerstwem z Telewizją Polsat, dzięki któremu polscy widzowie zyskują dostęp do rozgrywek tenisowych na najwyższym światowym poziomie. Transmitując turnieje Billie Jean King Cup oraz Davis Cup, Polsat zapewnia fanom tej dyscypliny możliwość kibicowania najlepszym oraz wspiera rozwój tenisa w Polsce. Udział gwiazd pokroju Igi Światek i Huberta Hurkacza gwarantuje emocje i sprawia, że tenisowe mistrzostwa świata kobiet i mężczyzn to pozycje obowiązkowe dla polskiej publiczności. Współpraca z Telewizją Polsat potwierdza nasze zaangażowanie w dostarczanie widzom wyjątkowych treści sportowych i promowanie tenisa na najwyższym poziomie. Dzięki temu fani mogą śledzić występy swoich reprezentacji oraz największych gwiazd tego sportu na arenie międzynarodowej – Kerstin Lutz, Prezes Billie Jean King Cup Limited.

     

    Cieszymy się, że Telewizja Polsat ponownie dołącza do grona nadawców transmitujących tenisowe mistrzostwa świata. To ważne wydarzenie dla Pucharu Davisa oraz Billie Jean King Cup. Z niecierpliwością czekamy na kolejną odsłonę naszej współpracy i możliwość współdzielenia pasji oraz emocji z polską publicznością – David Haggerty, Prezes International Tennis Federation.

    Kwietniowy turniej kwalifikacyjny Billie Jean King Cup w Radomiu

     

    Jeden z turniejów kwalifikacyjnych do Final 8 tegorocznego Billie Jean King Cup odbędzie się w dniach 10 – 12 kwietnia w Radomiu. To kolejny raz gdy to miasto będzie gościć nasze tenisistki. Trzy lata temu Biało-Czerwone pokonały Rumunki, a rywalizacja odbywała się na twardej nawierzchni. W tym roku rywalkami Polek będą Szwajcarki i Ukrainki, jednak reprezentacje powalczą na kortach ziemnych. To doskonała wiadomość dla Igi Świątek, która uwielbia grać właśnie na mączce, o czym świadczą choćby cztery jej triumfy na French Open. W poprzednim sezonie Billie Jean King Cup, Polki dotarły do turnieju finałowego, ale w półfinale uległy późniejszym triumfatorkom – Włoszkom. Turniej finałowy tegorocznego BJKC, rozgrywany już w formule Final 8, odbędzie się w chińskim Shenzhen. Triumfatorów Davis Cup poznamy w Bolonii, bowiem te rozgrywki także wygrali Włosi. Szanse na udział w Final 8 Pucharu Davisa mają Polacy, którzy na początku lutego pokonali Gruzinów, a ich triumf polscy kibice mogli oglądać w kanałach Polsat Sport, dostępnych także w streamingu Polsat Box Go

    .

     

  • Żyła skończy karierę? Dziennikarz zdradził plany skoczka

    Żyła skończy karierę? Dziennikarz zdradził plany skoczka

    Żyła skończy karierę? Dziennikarz zdradził plany skoczk

    Piotr Żyła nie znalazł się w składzie na konkurs drużynowy podczas mistrzostw świata w Trondheim. Czy to oznacza, że zbliżamy się do końca kariery uwielbianego przez kibiców zawodnika? Wątpliwości fanów rozwiał dziennikarz Eurosportu Kacper Merk.

    Na ten moment mistrzostwa świata w Trondheim są dla polskich skoczków bardzo nieudane. Najlepszym z Biało-Czerwonych na skoczni normalnej był 10. Paweł Wąsek, do czego na przestrzeni sezonu można było się przyzwyczaić. Piotr Żyła, który był najlepszy na tym obiekcie na dwóch poprzednich edycjach czempionatu, zajął 20. lokatę.

    Weteran naszej reprezentacji nie znalazł się w składzie reprezentacji Polski na konkurs drużynowy. 38-latek rywalizował o miejsce w zespole z Jakubem Wolnym. Trener Thomas Thurnbichler zadecydował, że to właśnie młodszy z zawodników dołączy do Wąska, Aleksandra Zniszczoła i Dawida Kubackiego, którzy wcześniej byli “pewniakami”.

    Wiele wskazuje więc na to, że nieudana walka o trzecie z rzędu złoto na normalnym obiekcie była ostatnim w historii występem Żyły na mistrzostwach świata. Ma on co prawda szansę na występ w konkursie indywidualnym na dużej skoczni. Skoro jednak do drużyny dostał się Wolny, trener może zadecydować podobnie przy wyborze zawodników na sobotnie zmagania.

    Czy to oznacza, że kariera 38-latka dobiega końca? Wątpliwości w tej kwestii rozwiał dziennikarz Eurosportu Kacper Merk. “Taka refleksja na wieczór: Piotra Żyły możemy nie zobaczyć już nigdy w konkursie MŚ. Za dwa lata w Falun miałby 40 lat, wczoraj sam mi mówił, że kończyć kariery nie zamierza, ale coraz trudniej załapać mu się do składu. Odkopię wpis za dwa lata, jeśli jeszcze tu będziemy” – napisał na portalu X.

    Patrząc na wiek Żyły, faktycznie można byłoby myśleć, że niedługo zdecyduje się na rozbrat z nartami. Sęk w tym, że dwukrotny indywidualny mistrz nadal cieszy się tym, co robi i stać go na dobre próby. A następców, którzy umożliwiliby wyczekiwaną zmianę pokoleniową, próżno szukać.

  • Tak Ter Stegen zareagował na popis Szczęsnego i występ FC Barcelony

    Tak Ter Stegen zareagował na popis Szczęsnego i występ FC Barcelony

    Tak Ter Stegen zareagował na popis Szczęsnego i występ FC Barcelony

    Marc-André ter Stegen, bramkarz FC Barcelony, wciąż przechodzi rehabilitację po poważnej kontuzji. Niemiecki golkiper zareagował w mediach społecznościowych na genialny występ Wojciecha Szczęsnego i grę FC Barcelony w Lidze Mistrzów.

     

    W środowy wieczór Wojciech Szczęsny rozegrał swój najlepszy mecz w barwach FC Barcelony, prowadząc drużynę do wyjazdowego zwycięstwa 1:0 nad Benfiką w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

     

    “To samo miejsce, ale jakże inny występ! Ostatnim razem, gdy Wojciech Szczęsny grał na Estádio da Luz w Lizbonie, wyraźnie nie nadążał i dopiero próbował zsynchronizować się z resztą orkiestry. Tym razem był jednak bezbłędny. Lepszego Szczęsnego w Barcelonie jeszcze nie widzieliśmy. Bez niego nie byłoby czystego konta, zwycięstwa 1:0 ani wielkiej ulgi po końcowym gwizdku. To był mecz, w którym absolutnie wszystko zrobił dobrze,” napisał Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl.

     

    Reakcja Ter Stegena na popis Wojciecha Szczęsnego i grę FC Barcelony

     

    Marc-André ter Stegen skomentował występ Wojciecha Szczęsnego i FC Barcelony w mediach społecznościowych.

     

    “Jestem z was bardzo dumny, chłopcy,” napisał Ter Stegen na swojej relacji na Instagramie.

     

    Na początku sezonu Marc-André ter Stegen doznał poważnej kontuzji (zerwanie więzadła rzepki), która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. W związku z tym FC Barcelona zdecydowała się na pozyskanie Wojciecha Szczęsnego. Wciąż nie wiadomo, czy Ter Stegen wróci do gry jeszcze w tym sezonie.

     

    “Pracuję nad powrotem jeszcze w tym sezonie. Zobaczymy, czy mi się to uda,” powiedział kilka dni temu.

     

    Ter Stegen rozegrał dla FC Barcelony 420 meczów, w których wpuścił 415 bramek i 175 razy zachował czyste konto.

     

    Rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barceloną a Benfiką odbędzie się we wtorek, 11 marca, o godzinie 18:45. Wcześniej, w sobotę, zespół Hansiego Flicka zmierzy się w La Lidze z Osasuną (godz. 21:00). Relację na żywo z obu spotkań będzie można śledzić na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

     

    Niebywałe! Co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów – reakcja rywala mówi wszystko

     

    “Minęło zaledwie trochę ponad miesiąc, by mecz Benfiki z Barceloną przestał kojarzyć się z koszmarnymi błędami, a zaczął z niesamowitymi interwencjami Wojciecha Szczęsnego. O ile w styczniowym meczu ligowym polski bramkarz mógł uchodzić za antybohatera, o tyle w środę był bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem na boisku. To głównie dzięki niemu drużyna Hansiego Flicka wygrała w Lizbonie 1:0. ‘To był jeden z najlepszych występów w jego karierze klubowej’ – powiedział Tomasz Ćwiąkała,” napisał Konrad Ferszter, dziennikarz Sport.pl.

     

  • Stało się! Polska czekała na to dziewięć lat. Jest oficjalne potwierdzenie

    Stało się! Polska czekała na to dziewięć lat. Jest oficjalne potwierdzenie

    Stało się! Polska czekała na to dziewięć lat. Jest oficjalne potwierdzenie

    To już oficjalne – turniej finałowy Ligi Mistrzów siatkarzy po dziewięciu latach wraca do Polski! Rywalizacja o miano najlepszej drużyny Europy znowu zawita do Łodzi, która zapisze się w historii tych prestiżowych rozgrywek. Niedługo to samo mogą uczynić polskie kluby.

     

    Polska w ostatnich latach mocno pracuje na to, by nosić miano europejskiej, a może nawet światowej stolicy siatkówki. Lista organizowanych przez nas wielkich imprez regularnie się powiększa, a od kilkunastu dni krążyły pogłoski, że wkrótce dopiszemy kolejną. W czwartek w Łodzi dostaliśmy potwierdzenie. W dniach 17-18 maja (taki termin wskazuje CEV, choć na plakacie zaprezentowanym w czwartek w Łodzi podano 16-18 maja) turniej finałowy Ligi Mistrzów mężczyzn zawita do tego miasta po 13 latach przerwy.

     

    Łódź śrubuje własny rekord w LM. Polska powtórzyła wyczyn Włochów

     

    2008, 2010, 2012 i 2025 – tak prezentuje się historia Final Four LM siatkarzy w Łodzi. Żadne inne miasto nie gościło najlepszych klubów tych rozgrywek nawet trzykrotnie (w latach 2019-24 zrezygnowano z Final Four i organizowano w jednym miejscu Superfinał z udziałem dwóch najlepszych zespołów kobiecych i męskich), a teraz Łódź śrubuje własny rekord. W Lidze Mistrzyń takim samym wyczynem może pochwalić się Stambuł, do którego również w maju po raz czwarty zawitają topowe żeńskie ekipy.

     

    Dzięki czwartemu mianu gospodarza Łodzi w historii LM zapisała się także Polska. Po raz szósty w 25-letniej historii tych rozgrywek (w latach 1960-2000 funkcjonowały pod nazwą Puchar Europy Mistrzów Klubowych) najlepsze męskie kluby Europy zagrają w kraju nad Wisłą. Wyrównał on tym samym rekord Włoch. W sezonie 2001/02 FF odbyło się w Opolu, a 14 lat później w Krakowie. Jeszcze nigdy jednak polski klub nie wygrał tej rywalizacji na swoim terenie (Zaksa Kędzierzyn-Koźle – jedyny polski triumfator LM – zwyciężała w latach 2021-23).

     

    Turnieje Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy w Polsce:

     

    sezon 2001/02 – Opole, zwycięzca: Lube Banca Marche Macerata

    sezon 2007/08 – Łódź, zwycięzca: Zenit Kazań

    sezon 2009/10 – Łódź, zwycięzca: Trentino BetClic

    sezon 2011/12 – Łódź, zwycięzca: Zenit Kazań

    sezon 2015/16 – Kraków, zwycięzca: Zenit Kazań

    sezon 2024/25 – Łódź, zwycięzca: ?

     

    “Oczekiwania CEV były gigantyczne”. Łódź wyprzedziła w wyścigu o FF LM… Dohę

    Już od kilku miesięcy wiadomo było, że w siatkarskiej LM po kilkuletniej przerwie wróci formuła FF. Kilka tygodni temu zaczęły się pojawiać plotki, że mocnym kandydatem w przypadku męskiego turnieju finałowego jest Berlin, ale tak samo było rok temu, a ostatecznie ówczesny Superfinał odbył się w Antalyi. Dwa tygodnie temu w rozmowie z “Super Expressem” prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski przekazał, że w połowie lutego Polska dostała propozycję zorganizowania tej imprezy. I jak się okazało był to pierwszy odzew władz Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV) od listopada, kiedy wstępnie sondowano zainteresowanie poszczególnych krajów.

     

    We wspomnianej gazecie Świderski wspominał o wielkich wymaganiach CEV. – Pierwsze propozycje, które do nas nadeszły, nie spinały się nam finansowo ani organizacyjnie, bo oczekiwania CEV były gigantyczne. Na te warunki nie możemy przystać, pozostaje pytanie, co można renegocjować i gdzie znaleźć kompromis. My mamy skalkulowany budżet potrzebny na to wszystko, ale on się nijak ma do tego, co usłyszeliśmy od CEV. Różnice są bardzo duże, niektóre oczekiwania są niespełnialne – relacjonował szef polskiej federacji.

     

    W kolejnych dniach przekazał on na łamach mediów, że za organizację FF CEV chciał w pierwotnej wersji 1,5 miliona euro i rozpatrywano przyznanie tej imprezy nawet…Dosze. Świderski zapowiedział, że polska strona będzie negocjowała znaczące obniżenie podanej kwoty. Jak widać strony doszły do porozumienia

     

    Szansa na historyczny wyczyn polskich klubów. Łódź przyciąga wielką siatkówkę

     

    A o organizację tegorocznego FF siatkarzy warto było walczyć ze względu na szansę na historyczny wyczyn polskich klubów. Mogą w nim wystąpić wszystkie trzy drużyny PlusLigi, które przystąpiły do tegorocznej edycji LM. W przyszłym tygodniu rozpoczną one rywalizację w ćwierćfinale. Jastrzębski Węgiel zmierzy się z Olympiakosem Pireus, PGE Projekt Warszawa z Halkbankiem Ankara, a Aluron CMC Warta Zawiercie z SVG Lueneburg. Jeszcze nigdy w historii LM w czołowej czwórce nie było trzech zespołów z jednego kraju. Jak na razie mieliśmy za to polski finał – dwa lata temu w Turynie w decydującym meczu Zaksa pokonała Jastrzębski Węgiel. Był to drugi przypadek w historii tych rozgrywek, gdy o tytuł zagrały dwie drużyny z tego samego państwa.

    W tej edycji może być jeszcze jeden dodatkowy rodzimy wątek. W czwartej parze ćwierćfinałowej zmierzą się Sir Sicoma Perugia, której zawodnikiem jest przyjmujący reprezentacji Polski Kamil Semeniuk i Vero Volley Monza.

    A w stronę łódzkiej Areny Łódź coraz częściej w ostatnich latach kierują się oczy fanów międzynarodowej siatkówki. Trzy lata temu gościła mecze grupowe mistrzostw świata kobiet, rok później żeńska reprezentacja Polski wywalczyła tam awans na igrzyska w Paryżu, poprzedniego lata w tej hali odbył się turniej finałowy Ligi Narodów mężczyzn, a za kilka miesięcy imprezę tej samej rangi rozegrają tam siatkarki.