Category: Home

  • Oto co Andriejewa powiedziała po pokonaniu Świątek. Poszło w świat

    Oto co Andriejewa powiedziała po pokonaniu Świątek. Poszło w świat

    Oto co Andriejewa powiedziała po pokonaniu Świątek. Poszło w świat

    Niestety. W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 6(1):7, 6:1, 3:6 w półfinale WTA 1000 Indian Wells. Choć po drugim secie wydawało się, że wszystko wróciło na dobre tory, to po trzeciej partii Rosjanka cieszyła się z wygranej. Co pogromczyni Świątek miała do powiedzenia po zakończeniu pojedynku?

     

    20 lutego Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju w Dubaju. Tym samym wiceliderka rankingu WTA pragnęła zrewanżować się młodej Rosjance w Indian Wells. Obie zawodniczki spotkały się w półfinale. Niestety to 17-latka znów opuszczała kort jako zwyciężczyni.

     

    Andriejewa podsumowała mecz ze Świątek. Jednoznacznie

     

    “Już serwuje ponad 200 km/h, już potrafi zagrać wszystko, już jest dojrzała jak wielka mistrzyni, a ciągle jeszcze nie jest pełnoletnia. Dopiero siedemnastoletnia Mirra Andriejewa znów pokazała w starciu z Igą Świątek, że już jest Panią Tenisistką. W półfinale turnieju WTA 1000 w Indian Wells zobaczyliśmy “red-hot” Igę Świątek, ale Polka nie wytrzymała mentalnie” – pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.

     

    Po dwóch godzinach i 18 minutach Mirra Andriejewa wygrała 7:6(1), 1:6, 6:3. Choć w drugim secie nasza tenisistka dała pokaz siły, to ostatecznie to nie wystarczyło. W decydującej partii to 11. rakieta świata wykazała się większą cierpliwością i odpornością na stres. To zaowocowało drugim triumfem nad wiceliderką rankingu w ciągu kilku tygodni.

     

    Tuż po zakończeniu meczu 17-latka pojawiła się na konferencji prasowej. Podczas spotkania z dziennikarzami podkreśliła, że starcie ze Świątek było dla niej wymagające. – To był bardzo skomplikowany mecz w bardzo trudnych warunkach – rozpoczęła.

     

    – Nie byłam w stanie serwować w pierwszym secie, ona prowadziła 6:5, więc doprowadziłam do remisu 6:6. Poczułam się pewniej. W tie-breaku grałam tak, jakby był ostatnim w moim życiu. Oddawałam wszystkie uderzenia. Mój serwis był świetny i czułam się bardzo komfortowo i pewnie. Drugi set był trochę dziwny, ona (Świątek – red.) mnie ogrywała, grała bardzo głęboko z dobrą wysokością nad siatką – powiedziała pogromczyni Polki.

     

    Następnie Rosjanka zdradziła, co zmieniła w swojej grze po demolce w drugim secie. – Podczas przerwy poszłam do łazienki i zaczęłam myśleć o tym, co mogłabym zmienić. Postanowiłam grać dalej tak samo, ale bardziej skupiać się na uderzeniach, grać nieco agresywniej. Udało mi się wygrać, więc czuję się świetnie – powiedziała. – Bardzo dobrze poradziłam sobie z nerwami i presją, więc jestem z siebie dumna – podkreśliła.

     

    W finale WTA 1000 Indian Wells Mirra Andriejewa zmierzy się z Aryną Sabalenką, która rozbiła Madison Keys 6:0, 6:1. – Mecze, które rozegrałyśmy w tym roku, nie poszły po mojej myśli. Mogę powiedzieć, że to mnie prawie zabiło, szczególnie w Melbourne. Postaram się zemścić, ponieważ nie mam nic do stracenia, a mecz będzie emocjonujący – zapowiada 17-latka. 

     

  • Cały świat rozpisuje o skandalicznym zachowaniu Igi Świątek. Wyrok jest bezlitosny

    Cały świat rozpisuje o skandalicznym zachowaniu Igi Świątek. Wyrok jest bezlitosny

    Cały świat rozpisuje o skandalicznym zachowaniu Igi Świątek. Wyrok jest bezlitosny

    Zachowanie Igi Świątek w trzecim secie meczu z Mirrą Andriejewą odbiło się szerokim echem. Polka w czasie decydującej partii wyrzuciła piłkę w trybunę i miała zastrzeżenia do pani arbiter po jednej z akcji. Spotkało się to z buczeniem i gwizdami publiczności w Indian Wells. O tych sytuacjach rozpisują się ogólnoświatowe media, także rosyjskie. “Ledwo uniknęła dyskwalifikacji” — czytamy.

     

    Szerzej o sytuacjach z trzeciego seta pisaliśmy tutaj. Oba te zdarzenia nie przeszły bez echa również w innych krajach.

     

    “Emocje kipiały, a Świątek była wyraźnie sfrustrowana sobą i swoim sztabem […] Polka uderzyła piłką o kort, co wystraszyło dziecko od podawania piłek. W przeszłości tenisiści byli karani za takie zachowania. Zachowanie Świątek wywołało oburzenie, a fani twierdzą, że Polka ledwo uniknęła dyskwalifikacji” — czytamy na portalu sportskeeda.com.

     

    Rosjanie piszą o zachowaniu Igi Świątek

    “Iga Świątek nie potrafiła powstrzymać emocji. Tenisistka uderzyła piłką w kierunku chłopca, a ta cudem w niego nie trafiła. Nie wiadomo jeszcze, czy Świątek zostanie ukarana za tak agresywną akcję” — czytamy na portalu championat.com.

     

    Ostatecznie Iga Świątek przegrała z niespełna 18-letnią Mirrą Andriejewą 6:7(1), 6:1, 3:6 i nie obroni tytułu w Indian Wells. Rosjanka w finale zmierzy się z Aryną Sabalenką, która wzięła bolesny rewanż na Madison Keys za finał Australian Open i wygrała6:0, 6:1.

     

  • Polki wicemistrzyniami świata! Mamy to, historyczny sukces, brawo!

    Polki wicemistrzyniami świata! Mamy to, historyczny sukces, brawo!

    Polki wicemistrzyniami świata! Mamy to, historyczny sukces, brawo!

    Polska sztafeta kobiet zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w short tracku rozgrywanych w Pekinie! Nasze zawodniczki najpierw wygrały swój półfinał, a potem do samego końca walczyły o złoty medal, a o ostatecznym rozstrzygnięciu musiał decydować fotofinisz. Ostatecznie Polki były minimalnie słabsze od Kanadyjek, ale i tak odniosły wielki sukces. I nie jest to jedyna znakomita wiadomość z tej imprezy.

     

    Pierwszym sobotnim sukcesem na pekińskich mistrzostwach świata był awans naszej sztafety mieszanej do niedzielnego finału A. O medal powalczą Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Diane Sellier i Kamila Stormowska.

     

    Polki wicemistrzynami świata w short tracku

    Diane Sellier rywalizował niedługo później indywidualnie. Zdołał awansować do półfinału na dystansie 500 m, ale w nim zajął trzecie miejsce, co pozwoliło mu wystartować w finale B, który Polak wygrał, ostatecznie zajmując szóste miejsce na świecie.

     

    Po Sellierze do rywalizacji przystąpiła kobieca sztafeta na 3000 m. Polki w składzie Natalia Maliszewska, Kamila Stormowska, Nikola Mazur, Gabriela Topolska wygrały swój półfinał i stało się jasne, że niedługo później powalczą o złoty medal.

     

    W finale nasze zawodniczki długo utrzymywały się na trzecim miejscu, ale różnice między nimi a reprezentacjami Kazachstanu, Holandii i Kanady był minimalne. Na 12 okrążeń do końca nasza sztafeta przesunęła się na drugą pozycję i wraz z Kanadyjkami odjechały od reszty. Taka sytuacja utrzymała się do końca.

     

    Kanadyjki zdobyły złoty medal, Polki dojechały drugie, a trzecia lokata przypadła Holenderkom. Jest to trzeci krążek w historii polskiego short tracku na mistrzostwach świata. Srebrny medal w rywalizacji na 500 m siedem lat temu zdobyła Natalia Maliszewska, a rok temu brąz zdobyła męska sztafeta w składzie Łukasz Kuczyński, Michał Niewiński, Diane Sellier i Felix Pigeon.

     

    Polki odebrały swoje medale bezpośrednio po zakończeniu biegu.

     

  • Dlatego fani dopingowali Rosjankę. Oto, co zrobiła Iga w trakcie meczu [OPINIA]

    Dlatego fani dopingowali Rosjankę. Oto, co zrobiła Iga w trakcie meczu [OPINIA]

    Dlatego fani dopingowali Rosjankę. Oto, co zrobiła Iga w trakcie meczu [OPINIA

     

    Znów bez finału, znów z porażką z Mirrą Andriejewą. Na półfinale Iga Świątek zakończyła swój udział w Indian Wells, czyli turnieju, w którym triumfowała w swojej karierze już dwukrotnie.

     

    Półfinał Australian Open, półfinał w Dosze, ćwierćfinał w Dubaju i teraz półfinał Australian Open. Iga Świątek w tym sezonie nie walczyła jeszcze o tytuł, ale bardziej od tego niepokoi to, w jaki sposób przegrywa mecze. Tym razem, drugi raz z rzędu, uległa Mirrze Andriejewej (6:7[1], 6:1, 3:6).

     

    To była porażka odniesiona na kilku płaszczyznach, nie tylko przeciwko rywalce, która grała po prostu dobrze. Rosjanka czuła się pewniej po swojej wygranej w WTA 1000 w Dubaju, gdzie nie tylko odprawiła Polkę, ale po raz pierwszy w karierze zwyciężyła w tak dużym turnieju. Czy zagrała lepiej niż w Zjednoczonych Emiratach Arabskich? Chyba nie. Był to solidny występ, w którym widać było, że miała konkretny plan na Świątek i realizowała go, po drodze słuchając kolejnych rad swojej trenerki, Conchity Martinez.

     

    Trzeba jednak przyznać, że wiceliderka światowego rankingu znacząco jej pomogła w awansie do finału Indian Wells. Wystarczy spojrzeć na ostatni gem. Świątek prowadziła 30-0 i następnie popełniła cztery błędy, w większości niewymuszone. Chwilę wcześniej odrobiła stratę jednego przełamania i nagle straciła pewność, po prostu oddając ten gem. I tak też było momentami w trakcie spotkania. Andriejewa grała dobrze, ale dostała dużo prezentów, a drugi set, kiedy Polka rządziła na korcie, po prostu przeczekała.

     

    Statystyki nie mówią wszystkiego. Rosjanka zanotowała 32 uderzenia kończące, a Świątek 26, ale popełniła 25 niewymuszonych błędów, zaś Andriejewa o cztery mniej. Ogólnie w całym spotkaniu to Polka zdobyła więcej punktów – 92, a jej rywalka 83. Na taki wynik wpływa oczywiście wysoko wygrana druga odsłona.

     

    Uważam jednak, że wpływ na taki, a nie inny wynik, miały też inne czynniki. Jednym z nich był wiatr. Warunki w Indian Wells były w piątek trudne, ale obie tenisistki zmagały się z tym samym. Czasami jednak wiatr pomagał jednej, a innym razem przeszkadzał. Szybciej przyzwyczaiła się do tego Andriejewa, ale momentami na korcie działy się cuda.

     

    Kolejna rzeczą jest zachowanie publiczności. Na początku trzeciego seta Świątek podeszła do sędzi i wydawało się, że miała o coś pretensje. Prawdopodobnie chodziło o zachowanie kibiców. Od tej pory fani na trybunach zaczęli znacznie mocniej wspierać Rosjankę. Dla Polki – niepotrzebna frustracja, strata podania, chwila dekoncentracji. Przeciwniczka na tym tylko zyskała.

     

    Świątek mogła jednak wygrać to spotkanie i to je różniło od tego, które obie tenisistki rozgrywały w Dubaju. Nie tylko Andriejewa była w jej zasięgu, ale odniosłam wrażenie, że raszynianka podeszła z innym, bardziej bojowym i pozytywnym nastawieniem do tej potyczki. Była dwie piłki od wygrania premierowego seta, ale potem w tie-breaku nawet nie podjęła walki. W decydującej partii pokazała przeciwniczce, że podwójne przełamanie nie sprawi, że się podda. A po chwili… wiemy, jak to się skończyło.

     

    Jeszcze raz to powtórzę: to nie brak finałów niepokoi w kontekście Igi Świątek, ale styl, w jakim przegrywa. Choć widać progres w porównaniu do ostatniego turnieju, ciągle czegoś brakuje. A Rosjanka z każdym takim zwycięstwem tylko rośnie w siłę i niedługo włączy się do walki o podium rankingu WTA.

  • Oto co Świątek powiedziała po porażce z Andriejewą. Niepokojące

    Oto co Świątek powiedziała po porażce z Andriejewą. Niepokojące

    Oto co Świątek powiedziała po porażce z Andriejewą. Niepokojące

    – Faktycznie mogłam zagrać lepiej – przyznała wprost po meczu z Mirrą Andriejewą Iga Świątek. Polka niespodziewanie po raz drugi z rzędu przegrała w 17-latką z Rosji i odpadła z Indian Wells. W wywiadzie dla Canal + Sport wyjaśniła, dlaczego tak się stało. Zwróciła uwagę na jeden problem, z którym nie radzi sobie od dłuższego czasu. – To jest takie momentum, taka metafizyka. Ciężko to wytłumaczyć… – mówiła.

     

    Iga Świątek po raz drugi w ciągu zaledwie miesiąca przegrała z Mirrą Andriejewą. Najpierw Rosjanka wyeliminowała ją z turnieju w Dubaju, teraz w półfinale Indian Wells. Po dramatycznym boju Polka przegrała 6:7, 6:1, 3:6, a co za tym idzie, nie obroni tytułu sprzed roku. W końcu nasza mistrzyni w końcu zabrała głos po porażce.

     

    To nie musiało tak wyglądać. Świątek wprost po porażce z Andriejewą. “Żałuję tego”

     

    Świątek udzieliła wywiadu dziennikarzowi Canal+Sport Żelisławowi Żyżyńskiemu, w którym opowiedziała o przyczynach porażki. – Mirra zagrała lepiej i pewnie odważniej w najważniejszych momentach. Pamiętam kilka piłek, które faktycznie mogłam zagrać lepiej, ale myślę, że mecz był na bardzo wyrównanym poziomie. Wiele też zależało od wiatru, bo było parę takich sytuacji, gdy ona grała bardzo mocno z wiatrem, a ja grałam pod wiatr i dużo punktów grałam na sto procent, ale te piłki nie leciały. Z drugiej strony jak ja grałam z wiatrem, to też chyba do końca tego nie wykorzystywałam. Tenis był po jej stronie i po prostu wygrała – tłumaczyła

     

    Pierwsza partia była bardzo wyrównana i skończyła się w tie-breaku. Kolejną natomiast kompletnie zdominowała Świątek. Sama Andriejewa przyznała później, że Polka ją w niej “zabiła”. Mimo to w decydującej znów dała się pokonać. Skąd taka zmiana? – Zawsze to jest miks różnych rzeczy. Na pewno zaczęła robić coraz mniej błędów. W drugim secie też ułatwiała mi w pewnym sensie, żebym ja nacisnęła. W trzecim faktycznie więcej piłek wracało. Nie wiem, ciężko jest mi tak na świeżo ocenić, co zrobiłam gorzej. Na pewno żałuję tego ostatniego gema, bo myślę, że jakbym poszła na drugą stronę i grałabym z wiatrem, to miałabym szansę jeszcze raz ją zbrejkować. Więc szkoda, że popełniłam te trzy błędy z backhandu – wyznała Świątek.

     

    Świątek bije na alarm. Sama to przyznała. “Nie pamiętam”

     

    Podsumowała również cały turniej. – Na pewno jestem bardzo zadowolona z wcześniejszych meczów. Dzisiaj też nie uważam, żebym grała beznadziejnie. Po prostu zabrakło odwagi w decydujących momentach – oceniła krótko.

    https://x.com/ZelekZyzynski/status/1900805325759893974

    Na koniec poruszyła prawdopodobnie najistotniejszą kwestię. – Ona grała bez oczekiwań, na luźnej ręce. A ja nawet nie pamiętam, kiedy rozegrałam taki mecz, w którym w decydujących momentach miałabym taką luźną rękę, żeby zaryzykować, żeby ta piłka weszła. Teraz jak próbuję to robić, to raczej wygląda to jak szarpanie. Ciężko nawet to opisać. To jest takie momentum, taka metafizyka. Ciężko wytłumaczyć to osobom, które nie grają w tenisa. Ale spróbuję w decydujących momentach zrobić trochę więcej roboty, żeby być solidniejszą i móc takie mecze odwracać– zadekalarowała.

     

  • W USA nie znali takiej Igi Świątek. Aż ją wybuczeli. Natychmiastowa kara

    W USA nie znali takiej Igi Świątek. Aż ją wybuczeli. Natychmiastowa kara

    Takie reakcje trybun w trakcie meczów Igi Świątek to rzadkość. Widownia w Stanach Zjednoczonych była zaskoczona zachowaniami polskiej tenisistki w trakcie meczu. W pewnym momencie została nawet wygwizdana i wybuczana po dyskusjach z sędzią. Takie obrazki to rzadkość w meczach Polki, która była zdezorientowana wobec kapitalnej gry rywalki. W porównaniu do poprzednich lat widać niepokojącą zmianę, która nie pomaga teraz faworytce.

     

    Choć przez prawie dwa lata Iga Świątek dominowała w cyklu WTA, nie w każdym meczu była w stanie rozbić rywalkę. Zdarzało jej się wygrywać także takie spotkania, w których oponentka dorównywała jej poziomem. Wystarczy wspomnieć pełną dramaturgii rywalizację z Belindą Bencic podczas Wimbledonu w 2023 r., ale też na przykład mecz z… Mirrą Andriejewą w Cincinnati w 2024 r.

     

    Tamte spotkania wygrywała przede wszystkim dzięki temu, że w kluczowych momentach, najtrudniejszych chwilach, była w stanie zachować wewnętrzny spokój, dzięki któremu nie ulegała presji. To coś, czego teraz brakuje jej najbardziej. Najwyższy poziom sportowy nie zniknął, ale w kluczowych momentach pojawiają się kłopoty z opanowaniem nerwów. To przynosi skutki w meczach takich jak ten ostatni w Indian Wells.

     

    Amerykanie zareagowali na gesty Igi Świątek

    Emocje sięgnęły zenitu w trzecim secie, gdy nie można było pozwolić sobie na kolejne błędy. Mirra Andriejewa odskoczyła Idze Świątek, gdy ta nie potrafiła odrobić straty błyskawicznego przełamania. W pewnym momencie 23-latka postanowiła rozpocząć dyskusję z sędzią, prawdopodobnie przez rozpraszający ją ruch chłopca do podawania piłek. Ożywiona dyskusja trwała dłuższą chwilę i spotkała się z natychmiastową reakcją.

     

    Amerykańska publiczność, której serca Iga Świątek zdobyła już w minionych latach, tym razem w jasny sposób pokazała, że takie zachowania ze strony Polki zwyczajnie jej się nie podobają. Dyskusje to jedno, ale gwizdy i buczenie pojawiły się także później, na skutek innej sytuacji. Gest wściekłości Świątek to nie jest coś, z czym nasza reprezentantka bywała kojarzona w ostatnich latach.

     

     

    Pierwsze mecze w Australian Open, Dausze, Dubaju i w Indian Wells pokazały jak na dłoni, że Iga nie ma problemu z zachowaniem bardzo wysokiego poziomu sportowego. On wciąż pomaga jej w zdecydowanej większości spotkań. Problemy zaczynają się wtedy, gdy Polce przychodzi mierzyć się z przeciwniczką, która jest bardzo pewna siebie. Tak było przede wszystkim w ostatnich tygodniach.

     

    Ten mecz był w zasięgu Igi Świątek

    W przeszłości zdarzało jej się wygrywać takie mecze również dzięki wspomnianej sile wewnętrznego spokoju. Jego nie było widać w półfinale w Indian Wells, zamiast tego dostrzegalne były nerwowe reakcje. A gdy one są widoczne, pojawiają się natychmiastowe skutki. Widzą to przede wszystkim rywalki, które tylko napędzają się niepewnością Świątek. Nie inaczej było w przypadku Andriejewej, od początku do końca wierzącej we własne zwycięstwo.

     

    Sygnały niepokoju ze strony Igi Świątek to coś, co nie pojawiało się w jej meczach wcześniej. Teraz widzimy je coraz częściej, a wyeliminowanie ich powinno być priorytetem dla sztabu tenisistki na najbliższe tygodnie. Bez tego przebrnięcie przez etapy ćwierćfinałów lub półfinałów może okazać się bardzo trudne.

     

    Pozostaje nam wierzyć w to, że do startu turnieju w Miami Iga Świątek zrobi wszystko, by podobne sygnały złości na korcie nie pojawiały się w trudnych momentach. Jeśli ograniczy je do absolutnego minimum, szanse na kolejne sukcesy będą znacznie większe.

     

  • Niewiarygodne, jak Rosjanie nazwali Świątek po porażce z Andriejewą. Skandal!

    Niewiarygodne, jak Rosjanie nazwali Świątek po porażce z Andriejewą. Skandal!

    Niewiarygodne, jak Rosjanie nazwali Świątek po porażce z Andriejewą. Skandal!

    “Polska dopingowiczka znów pokonana” – tak, taki tytuł mogliśmy przeczytać w rosyjskich mediach po tym, co stało się w półfinale Indian Wells. Broniąca tytułu Iga Świątek drugi raz z rzędu przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 6:7, 6:1, 3:6 i niestety w finale jej nie zobaczymy. Tymczasem w Rosji trwa świętowanie. Oto co jeszcze napisali o naszej tenisistce.

     

    Iga Świątek po raz drugi w ciągu jednego miesiąca przegrała z Mirrą Andriejewą. Najpierw 17-letnia Rosjanka wyeliminowała ją z turnieju w Dubaju, a teraz z Indian Wells. – Zobaczyliśmy “red-hot” Igę Świątek, ale Polka nie wytrzymała mentalnie i przegrała 6:7, 6:1, 3:6 – relacjonowała na Sport.pl Agnieszka Niedziałek. Wielki triumf odtrąbili za to Rosjanie.

     

    Rosja w ekstazie po meczu Świątek – Andriejewa. “Brawo, Mirra! To było niesamowite!”

    Nad zwycięską Andriejewą wręcz rozpływał się tamtejszy portal sport.ru. – Fantastyczne zwycięstwo naszej młodej tenisistki! Brawo, Mirra! To było niesamowite! Andriejewa pokonała Igę Świątek po raz drugi w swojej karierze i dotarła do swojego drugiego finału z rzędu – czytamy. Dziennikarze podkreślali, że 17-latka nie ustrzegła się błędów i mogła grać lepiej pierwszym serwisem, ale i tak byli bardzo zadowoleni. – Dzisiejszy mecz był trudny dla Rosjanki i mógł potoczyć się inaczej. Świątek była w świetnej formie w tym turnieju, ale w odpowiednich momentach Andriejewa pokazała charakter i odporność, walczyła o każdą piłkę i zmuszała przeciwniczkę do popełniania błędów – tłumaczyli.

     

    “Cudowna Mirro! Andriejewa pokonała Świątek i zagra z Sabalenką w finale Indian Wells” – donosił z kolei już w tytule Championat.com. Jak zaznaczał, kluczowym momentem było przejście z drugiego do trzeciego seta, kiedy to Rosjanka nie załamała się po porażce 1:6. – Świątek decydującego seta zagrała gorzej, a błędy powróciły – skwitowano.

     

    Rosjanie powinni się wstydzić. Niebywałe co zrobili Świątek. “Polska dopingowiczka”

    Do niebywałej podłości posunął się za to portal news.sportbox.ru, który zaatakował Polkę już w samym tytule. – Niesamowita Andriejewa wygrała swój 11. mecz z rzędu. Polska dopingowiczka znów pokonana – mogliśmy przeczytać. Oczywiście nawiązano tu do afery dopingowej, jaka wybuchła pod koniec zeszłego roku. Świątek udowodniła jednak swoja niewinność, stąd tego typu określenia są bardzo krzywdzące. W samym tekście do tamtych wydarzeń się nie odnoszono. O Świątek pisano za to, że: “na jej twarzy widać było wyraźne niezadowolenie” oraz “wyszła na kort wściekła”.

     

    Większość tamtejszych mediów skupiała się jednak tylko na Rosjance. – Mirra Andriejewa, która pokonała zeszłoroczną mistrzynię Igę Świątek w półfinale turnieju w Indian Wells, wygrała swój 11. mecz z rzędu. Rosjanka dotarła do finału drugiego z rzędu “tysięcznika”. Wcześniej zdobyła tytuł w Dubaju. 17-letnia Andriejewa została najmłodszą finalistką turnieju kobiet od 2001 r. – cieszył się za to serwis gotennis.ru.

  • Sceny. Po tym trybuny wybuczały Świątek. Internauci zrównali ją z ziemią

    Sceny. Po tym trybuny wybuczały Świątek. Internauci zrównali ją z ziemią

    Sceny. Po tym trybuny wybuczały Świątek. Internauci zrównali ją z ziemią

    To był kolejny nieprzyjemny pojedynek z Mirrą Andriejewą dla Igi Świątek. Nasza reprezentantka przegrała z Rosjanką 6:7(1), 6:1, 3:6 w półfinale turnieju WTA 1000 w Indian Wells i nie obroni tytułu na kalifornijskiej ziemi. Niestety po raz kolejny też ujrzeliśmy, jak Świątek nie radzi sobie z emocjami. W trzecim secie, zdecydowanie dla siebie najgorszym, Polka wściekła się na chłopca od podawania piłek i prawie go takową trafiła. Internauci nie zostawili na niej suchej nitki.

     

    Najpierw Dubaj, teraz Indian Wells. Mirra Andriejewa wyrasta w ostatnich tygodniach na nowy koszmar dla Igi Świątek. Rosjanka ograła ją gładko w ćwierćfinale na Bliskim Wschodzie 6:3, 6:3, a teraz zniweczyła jej marzenia o obronie tytułu w Kalifornii, pokonując Polkę 7:6(1), 1:6, 6:3. Nasza reprezentantka zawaliła tie-breaka w pierwszym secie, ale w drugim przejechała się po rywalce i wydawało się, że tym razem nic nie będzie w stanie jej zatrzymać.

     

    Największą rywalką nie była Andriejewa

    Niestety trzecia partia od początku nie ułożyła się po jej myśli. Świątek szybko dała się dwukrotnie przełamać, a gdy odrobiła część strat, ponownie zawiódł jej serwis. Serwis oraz głowa, bo Polka byłą straszliwie sfrustrowana po wielu nieudanych zagraniach. Najmocniej było to widać przy stanie 4:1 dla jej rywalki. Wtedy wówczas Świątek na celownik wzięła kogoś zupełnie Bogu ducha winnego.

     

    Mowa o jednym z chłopców do podawania piłek. Nie sposób stwierdzić, co dokładnie takiego zrobił, ale naszej reprezentantce bardzo się to nie spodobało i nie tylko zmierzyła go iście morderczym wzrokiem, ale też w przypływie złości uderzyła rakietą piłkę o ziemię, nieomal trafiając młodego chłopaka. Bardzo nieprzyjemne zagranie i Polka miała szczęście, bo gdyby trafiła ball boya, mogłaby nawet zostać zdyskwalifikowana.

     

    Świątek eksplodowała złością. Internauci zniesmaczeni i zmartwieni

    Choć do tego nie doszło, Świątek zraziła do siebie wielu kibiców. Ci obecni na trybunach, wybuczeli Polkę. Nagrania z całej sytuacji ekspresowo obiegły Internet. W sieci, a zwłaszcza na portalu X, pojawiło się wiele słów potępienia względem Igi. “Cieszę się, że przegrała. Okropne, niesportowe zachowanie. Mirra pokazała jej, kto jest szefem”, “Paskudne postępowanie”, “Rozumiem emocje, ale to było zdecydowanie zbyt wiele”, “Strasznie mnie tym rozczarowała” – to tylko niektóre z komentarzy.

     

    Wielu fanów ponownie miało wątpliwości co do jakości pracy Świątek z psycholog Darią Abramowicz. “Chyba nie trzeba więcej sygnałów, że coś poszło bardzo źle w jej współpracy z Abramowicz”, “Iga jest kompletnie rozwalona mentalnie. Kłótnie z sędzią, uderzenie piłką o kort, a wystarczy grać wyrównany mecz. Sorry Abramowicz jak dobrze powiedział Janowicz, to nie psycholog, a przyjaciółka” – niepokoili się kibice.

  • Iga Świątek wyjaśniła, dlaczego przegrała. Zupełnie szczerze

    Iga Świątek wyjaśniła, dlaczego przegrała. Zupełnie szczerze

    Iga Świątek wyjaśniła, dlaczego przegrała. Zupełnie szczerz

    — Nie pamiętam już, kiedy ostatnio miałam ten luz. Teraz to bardziej przypomina szarpanie — powiedziała Iga Świątek po meczu z Mirrą Andriejewą. Polka wskazała przyczyny porażki, wskazując, że ma pewien problem, który nie pozwala jej odwracać tak zaciętych meczów na swoją korzyść. W rozmowie z Canal+ wiceliderka kobiecego tenisa była wyraźnie przygaszona odpadnięciem z Indian Wells.

    Świątek nie miała wątpliwości, kto dominował w meczu
    Nasza reprezentantka otwarcie przyznała, że to Rosjanka miała w meczu inicjatywę. – Tenis był po jej stronie. Gdyby było inaczej, nie przegrałabym tego meczu – zaczęła swoją wypowiedź Polka w wywiadzie dla Canal+. – Mirra zagrała lepiej i odważniej w decydujących momentach. Było kilka piłek, które mogłam zagrać lepiej, ale wydaje mi się, że mecz stał na wysokim poziomie. Dużo zależało też od wiatru. Ciężko było wyjść z sytuacji, w której ona grała bardzo mocno z wiatrem. Gdy ja grałam z wiatrem, nie do końca potrafiłam to wykorzystać. Grała lepiej, dlatego wygrała – stwierdziła raszynianka.

    Świątek przyznała, że w tegorocznej edycji turnieju nie zmierzyła się jeszcze z tak wymagającą rywalką. – Nie spotkałam takiego oporu podczas Indian Wells. Grała znacznie lepiej niż moje poprzednie rywalki – zaznaczyła.

    Nie może odżałować ostatniego gema w meczu
    Na koniec Polka odniosła się do trzeciego seta i tego, co w ostatnim czasie nie funkcjonuje w jej grze. – Zawsze to jest miks różnych czynników, które wpływają na porażkę. Wydaje mi się, że zaczęła popełniać mniej błędów. W drugim secie trochę mi ułatwiała grę, co pozwalało mi docisnąć. W trzecim więcej piłek wracało na moją stronę. Tak naprawdę ciężko mi na świeżo ocenić, co zrobiłam gorzej. Żałuję tego ostatniego gema, bo gdybym poszła na drugą stronę i grała z wiatrem, miałabym szansę znów ją przełamać.

    Od pewnego czasu coś nie działa w kluczowych momentach
    – Jestem bardzo zadowolona z wcześniejszych meczów. Dzisiaj też nie grałam beznadziejnie, ale na pewno zabrakło mi odwagi i luzu w nadgarstku w decydujących momentach. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio miałam ten luz. Teraz to bardziej przypomina szarpanie. Muszę popracować nad tym aspektem, by móc w przyszłości odwracać takie mecze – zakończyła Świątek.

  • Iga Świątek była wściekła! Nie obroni tytułu w Indian Wells. Koniec serii

    Iga Świątek była wściekła! Nie obroni tytułu w Indian Wells. Koniec serii

    Iga Świątek była wściekła! Nie obroni tytułu w Indian Wells. Koniec serii

    Po pechowej końcówce pierwszego seta nadszedł upragniony przełom. Iga Świątek zaskoczyła Mirrę Andriejewą, doprowadzając do stanu 6:7(1), 6:1. O awansie do finału decydować musiała trzecia partia. W niej Polka zanotowała fatalną passę, pozwalając 17-latce na zyskanie cennej przewagi. I choć do samego końca na korcie było bardzo nerwowo, a faworytka piekliła się po nieudanych zagraniach, ostatecznie to Rosjanka wygrała 7:6(1), 1:6, 6:3, przerywając serię zwycięstw Igi Świątek w Indian Wells. Andriejewa zagra w finale z Aryną Sabalenką.

     

    Kibice, którzy zdobyli bilety na półfinałowy dzień rywalizacji kobiet w Indian Wells, mogli czuć wielkie emocje już na kilkanaście godzin przed startem rywalizacji o finał. Stało się jasne, że w akcji zobaczą cztery absolutnie najlepsze tenisistki tego sezonu, które zdominowały rywalizację w styczniu i lutym. Wszystko miało zacząć starcie Igi Świątek z Mirrą Andriejewą. Pierwsza notowała serię 10 wygranych z rzędu w Indian Wells, druga — 10 wygranych z rzędu w całym cyklu WTA.

     

    Polscy kibice mogli czuć delikatny niepokój w związku z tym, co działo się w ostatnim meczu obu pań w Dubaju. Wówczas to Andriejewa okazała się zdecydowanie lepsza, w zaskakująco pewny sposób eliminując drugą rakietę świata z gry o tytuł. Na szczęście Świątek przekonywała w Indian Wells, że wyciągnęła wnioski z tamtego spotkania. Teraz wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej.

     

    Wiatr rozdawał warunki na korcie centralnym

    Pomimo pewnych obaw o warunki pogodowe nad kalifornijskim kortem panie rozpoczęły pierwszą batalię o finał Indian Wells zgodnie z planem. Mirra Andriejewa zaskoczyła już przed pierwszą wymianą, gdy po wygraniu losowania zdecydowała się na rozpoczęcie meczu od returnu. Ta taktyka mogła teoretycznie wprowadzić nieco większą niepewność u Świątek, a wszystko miało wyjaśnić się już chwilę później.

     

    Jeśli 17-latka chciała coś osiągnąć w ten sposób, to jej plan błyskawicznie spalił na panewce. Iga Świątek zanotowała wymarzony gem serwisowy na początek spotkania, wygrywając go praktycznie bez wchodzenia w wymiany z przeciwniczką. Chwilę później to samo uczyniła Mirra Andriejewa. Po pierwszych kilku wymianach spotkania wniosek pojawił się jeden, ważny wniosek.

     

    Odchodząc na chwilę od poziomu tenisa, ważne było też to, by poradzić sobie z wiatrem szalejącym nad kortem centralnym. Co ważne, po pierwszych kilku gemach mogło wydawać się, że to Polka radziła sobie nieco lepiej z tymi trudnymi okolicznościami i potrafiła ułożyć wymiany na swoją korzyść. Warto było utrzymać ten stan jak najdłużej.

     

    Do stanu 3:3 to Iga Świątek serwowała nieco pewniej, lecz nie bez dawki szczęścia Mirra Andriejewa wywalczyła swoje pierwsze break pointy. I choć wcale nie była daleka od szczęścia, Polka wyratowała się w najlepszy możliwy sposób, wygrywając kilka trudnych wymian. W ten sposób od stanu 15:40 w gemie Świątek utrzymała podanie i presja wróciła na stronę 17-latki.

     

    Stało się jasne, że przy tak trudnych warunkach jeden cios w postaci przełamania w secie mógł okazać się decydujący. Niestety to jednak Andriejewa zdołała wyprowadzić ten cios jako pierwsza, i to przy stanie 4:4. To sprawiało, że po chwili Rosjanka mogła serwować po prowadzenie po pierwszym secie. Iga Świątek nie miała już marginesu błędu.

     

    I w tej arcytrudnej sytuacji Polka… rozegrała najlepszy gem na returnie od początku meczu. Absolutnie popisowe akcje w defensywie, które wymagały wydolności stojącej na najwyższym światowym poziomie, dały Idze Świątek błyskawiczne przełamanie powrotne. Chwilę później pewnie utrzymała serwis i teraz to Andriejewa musiała pilnować swojego podania, by doprowadzić do tie-breaka. To po prostu trzeba zobaczyć!

     

    Andriejewa była w trudnej sytuacji, bo musiała wracać ze stanu 0:30 przy swoim serwisie, ale uratowała się w wielkim stylu. A to oznaczało, że o wszystkim w pierwszej partii decydować będzie tie-break. Ten rozpoczął się od małego przełamania na korzyść Rosjanki, która serwowała wprost kapitalnie. Sprzyjało jej też szczęście, gdy posyłała piłki w samą linię na ciało przeciwniczki.

     

    Dominacja w tie-breaku. A potem nagły zwrot!

    Tie-break był popisem 17-latki, która radziła sobie wprost kapitalnie. Gdy złapała rozpęd, nie dała Idze Świątek dojść do głosu choćby na chwilę. W ten sposób Polka zdobyła w trzynastym gemie zaledwie jeden punkt. Mirra Andriejewa z ogromną pewnością siebie zdobywała kolejne punkty i to ona wygrała pierwszą partię rezultatem 7:6(1).

     

    I choć Polka zanotowała niekorzystną passę w samej końcówce seta, nie należało uznać jej za lawinę niewymuszonych błędów. To rywalka wzniosła się na niebotyczny poziom, przybliżając się do finału w Indian Wells. Iga Świątek musiała natychmiast zareagować, by przedłużyć nadzieję o obronie tytułu.

     

    Mało kto chyba przewidywał, że zrobi to w taki sposób. Drugi set był już absolutnym popisem Igi Świątek, która wróciła na kort odmieniona. Po wznowieniu gry pozwoliła Andriejewej na wygranie tylko jednego gema serwisowego, a w pozostałych była absolutnie niepowstrzymana. Co ciekawe, wydaje się, że wcale nie zwiększyła znacząco poziomu w porównaniu z pierwszą partią. Wciąż grała bardzo dobrze i jeszcze bardziej stabilnie. Tym razem to Rosjanka zanotowała niewytłumaczalną zapaść, przegrywając całą partię aż 1:6. O wszystkim decydować musiał trzeci set.

     

    Uwagę zwracało przede wszystkim obniżenie jakości serwisu w wykonaniu 17-latki po wygraniu tie-breaka. Wyglądało to tak, jakby znacząco się rozluźniła, w konsekwencji czego szybko dała się dogonić. Ale wciąż miała jeszcze wszystko w swoich rękach, bo o wszystkim decydować miała trzecia partia. Dopiero po jej zakończeniu mieliśmy poznać pierwszą z finalistek turnieju w Indian Wells.

     

    Po tak udanej końcówce drugiej partii w wykonaniu Igi Świątek mogliśmy być pełni nadziei, że uda jej się utrzymać tę dyspozycję w decydującej rozgrywce. Ale to Mirra Andriejewa jako pierwsza zadała cios, uzyskując przełamanie już na samym początku. Zrobiło się nerwowo, choć Rosjanka wcale nie wyglądała na pewną siebie. Problem w tym, że każda kolejna wygrana wymiana sprawiała, że 17-latka zyskiwała tę brakującą pewność.

     

    Gdy Polka straciła dogodną szansę na wyrównanie, z niewiadomych względów zdecydowała się na podjęcie dyskusji z sędzią, prawdopodobnie sugerując, że Andriejewa nie daje jej ani chwili przerwy pomiędzy serwisami. To nie spodobało się kibicom, którzy… wybuczeli zachowanie Igi Świątek. Wyglądało na to, że reakcja trybun wybiła 23-latkę z rytmu, bo błyskawicznie zrobiło się 4:1 w trzecim secie na korzyść przeciwniczki.

     

    Teraz sytuacja Igi Świątek była już naprawdę trudna. Nie pomagało jej to, że wyglądała na zupełnie zaskoczoną i rozwścieczoną nagłą zmianą rytmu gry. Mirra Andriejewa była niezwykle skuteczna. Ale po zmianie stron udało się natychmiast odrobić jedno z przełamań, co dało promyk nadziei. To był najlepszy gem Polki na returnie od początku spotkania.

     

    Nie bez mniejszych kłopotów udało jej się wygrać gema serwisowego i nadszedł kluczowy moment, kiedy trzeba było zrobić wszystko, by odebrać Mirrze Andriejewej przewagę już teraz. Ale to niestety się nie udało. Na koniec meczu Polka została przełamana po raz kolejny, przegrywając cały mecz 6:7(1), 6:1, 3:6.

     

    17-latka zapewniła sobie awans do drugiego finału rangi 1000 w karierze i awans na co najmniej ósmą pozycję w rankingu WTA. Jeśli pokona Arynę Sabalenkę, może być nawet szósta.

     

    Iga Świątek — Mirra Andriejewa 6:7(1), 6:1, 3:6