Category: Home

  • Genialna informacja z samego rana! Mamy medal na mistrzostwach świata

    Genialna informacja z samego rana! Mamy medal na mistrzostwach świata

    Genialna informacja z samego rana! Mamy medal na mistrzostwach świata

    W niedzielny poranek polska sztafeta mieszana w składzie Natalia Maliszewska, Kamila Stormowska, Michał Niewiński, Łukasz Kuczyński i Diane Sellier sięgnęła po brązowy medal na mistrzostwach świata w short tracku. Najlepsi w Pekinie byli Kanadyjczycy.

     

    Biało-Czerwoni w swoim półfinale zajęli trzecie miejsce. Wyprzedzili ich tylko Kanadyjczycy, którzy poprawili czas Polaków o niecałą sekundę. Nic zatem dziwnego, że jeszcze przed niedzielnym wyścigiem kibice byli pełni nadziei na kolejny medal dla reprezentacji Polski na mistrzostwach świata.

     

    Finał nie rozpoczął się najlepiej dla Biało-Czerwonych, którzy już od startu plasowali się na czwartej pozycji. Na kilka okrążeń przed końcem zmagań Natalia Maliszewska wyprzedziła jedną z Włoszek, dzięki czemu Polacy wspięli się na trzecią lokatę. Później o nieszczęściu mogą mówić reprezentanci Holandii, którzy zaliczyli upadek. Już wydawało się, że w ręce Biało-Czerwonych powędruje srebrny medal, ale na chwilę przed końcem Michał Niewiński upadł na lód. Był jednak w stanie szybko wstać i dojechać na metę jako trzeci.

     

    Ostatecznie Polacy zajęli trzecie miejsce z czasem 2:41.860. Rywalizację wygrali Kanadyjczycy (2:36.232), a na drugim miejscu byli Włosi (2:36.619). Stawkę zamknęli Holendrzy (2:49.376).

     

    To drugi medal Biało-Czerwonych w Pekinie. W sobotę srebro zdobyła kobieca sztafeta w składzie: Maliszewska, Stormowska, Nikola Mazur i Gabriela Topolska. Maliszewska jest też indywidualną wicemistrzynią świata na 500 m z Montrealu z 2018 roku.

  • Porażka Świątek, Sabalenka triumfuje. Gorzka reakcja Tuska. “Nie jestem zadowolony”

    Porażka Świątek, Sabalenka triumfuje. Gorzka reakcja Tuska. “Nie jestem zadowolony”

    Porażka Świątek, Sabalenka triumfuje. Gorzka reakcja Tuska. “Nie jestem zadowolony”

    Za nami półfinały kobiecego turnieju tenisowego Indian Wells. Ich zwyciężczyniami zostały Mirra Andriejewa i Aryna Sabalenka, które pokonały kolejno Igę Świątek i Madison Keys. Na te rozstrzygnięcia zareagował premier polskiego rządu Donald Tusk. – Rosja i Białoruś pokonały Polskę i Stany Zjednoczone, aby dotrzeć do finału Indian Wells. Nie jestem zadowolony – komentował lider KO za pośrednictwem mediów społecznościowych.

     

    W półfinale Indian Wells Iga Świątek mierzyła się z Mirrą Andriejewą. Polka miała nadzieję, że tym razem uda się pokonać Rosjankę i wziąć rewanż za niedawną porażkę w Dubaju. Po drugim secie wygranym przez Polkę aż 6:1 wydawało się, że tak właśnie się stanie.

     

    Niestety, w decydującym secie Mirra Andriejewa znów udowodniła, że absolutna czołówka kobiecego tenisa stoi przed nią otworem. Pokonała Igę Świątek 6:3 i awansowała do wielkiego finału. O zwycięstwo nie będzie jednak łatwo.

     

    Mirra Andriejewa zmierzy się tam z liderką rankingu WTA. Aryna Sabalenka wzięła na korcie rewanż na Madison Keys za porażkę w finale Australian Open. Białorusinka zdeklasowała Amerykankę – spotkanie zakończyło się 6:0, 6:1. Tylko jeden przegrany gem ze świeżo upieczoną mistrzynią wielkoszlemową wiele mówi o formie Sabalenki.

     

    Donald Tusk zareagował na rozstrzygnięcia półfinałów Indian Wells. “Rosja i Białoruś pokonały Polskę i USA”

     

    Na bolesną porażkę Igi Świątek z Mirrą Andriejewą zareagował Donald Tusk. Premier polskiego rządu za pośrednictwem mediów społecznościowych wyraził swoje niezadowolenie i potraktował rozstrzygnięcia obu półfinałów symbolicznie, nawiązując do obecnej sytuacji geopolitycznej.

     

    Rosja i Białoruś pokonały Polskę i USA, aby dotrzeć do finału Indian Wells. Nie jestem zadowolony. Zgadnijcie dlaczego. Ale to przecież tylko tenis, prawda?

    ~ Donald Tusk

    https://x.com/donaldtusk/status/1900798900375552011?s=19

    Wielki finał Indian Wells poniędzy Mirrą Andriejewą a Aryną Sabalenką zostanie rozegrany w niedzielę. Rozpocznie się ok. godziny 19:00 czasu polskiego.

     

  • Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

    Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

    Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

  • Ewa Pajor Zachwyca Barcelonę Rekordową Serią Bramkową!

    Ewa Pajor Zachwyca Barcelonę Rekordową Serią Bramkową!

    Ewa Pajor Zachwyca Barcelonę Rekordową Serią Bramkową!

    Ewa Pajor nie traci czasu na adaptację w FC Barcelonie. Polska napastniczka, która dołączyła do klubu latem 2024 roku, już zapisała się w historii, ustanawiając rekordowy dorobek bramkowy w pierwszych meczach sezonu. Zdobywając aż dziewięć goli w sześciu spotkaniach ligowych, Pajor pobiła poprzedni rekord siedmiu bramek, należący do legend Barcelony – Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez.

     

    Jej wpływ na grę zespołu był niepodważalny, zwłaszcza w wyczekiwanych derbach z Espanyolem. Pajor rozegrała zaledwie 45 minut, a mimo to popisała się imponującym hat-trickiem, prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa 7:1. To jednak nie był jedyny taki wyczyn – wcześniej w sezonie zdobyła trzy bramki w spotkaniu z Granadą, zakończonym wynikiem 10:1.

     

    Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, jak szybko Pajor wpasowała się w nowy zespół. Jej wcześniejsza współpraca z trzema byłymi koleżankami z VfL Wolfsburg, które również grają w Barcelonie, z pewnością ułatwiła jej adaptację. Jednak to nie tylko talent strzelecki, ale także pracowitość i profesjonalizm Pajor zyskały uznanie sztabu szkoleniowego oraz koleżanek z drużyny.

     

    Obecnie Pajor przewodzi klasyfikacji strzelczyń ligi hiszpańskiej, udowadniając, że jest jedną z najbardziej zabójczych napastniczek w kobiecej piłce nożnej. Jej dominacja przypomina sukcesy innego polskiego gwiazdora – Roberta Lewandowskiego – w męskich rozgrywkach, co jeszcze bardziej podkreśla rosnącą pozycję Polski na światowej scenie futbolu. W takiej formie Pajor może poprowadzić Barcelonę do historycznego sezonu, na który kibice z pewnością będą czekać z ogromnym entuzjazmem.

     

  • O krok od tragedii podczas turnieju ATP. Wszystko zarejestrowały kamery

    O krok od tragedii podczas turnieju ATP. Wszystko zarejestrowały kamery

    O krok od tragedii podczas turnieju ATP. Wszystko zarejestrowały kamer

     

    Podczas tenisowego turnieju ATP Challenger w Punta Cana doszło do groźnego incydentu. Sędzia główny cudem uniknął poważnych obrażeń, ale nie obyło się bez desperackiej ucieczki.

     

    Pogoda często ma duży wpływ na przebieg turniejów tenisowych. Tak było między innymi podczas Indian Wells, gdzie deszcz powodował przerwy i opóźnienia meczów.

     

    Arbiter uciekł w ostatniej chwili. Dramatyczna sytuacja podczas turnieju ATP

    Podobna sytuacja miała miejsce na turnieju Challenger w Punta Cana na Dominikanie, gdzie wiatr ponownie odegrał kluczową rolę. Jednak w trakcie ćwierćfinałowego meczu między Danielem Altmaierem a Aleksandarem Kovaceviciem wydarzył się naprawdę groźny incydent.

     

    Tuż po rozpoczęciu spotkania, po zaledwie trzech rozegranych punktach, gwałtowny podmuch wiatru przewrócił… wieżę sędziowską. Arbiter główny, Baron Santoyo, wykazał się refleksem, zeskakując z wieży, zanim ta upadła. Dzięki temu udało mu się uniknąć poważnych obrażeń.

     

    Po chwili mecz został wznowiony: tym razem bez dalszych zakłóceń. Ostatecznie, po zaciętej, trzysetowej walce, zwyciężył Kovacević wynikiem 4:6, 6:4, 6:3, awansując do półfinału turnieju. W kolejnej rundzie zmierzy się z najwyżej rozstawionym Francuzem Alexandre Mullerem.

  • Oszustwo Norwegów wyszło na jaw po latach! Oto co zrobili w Zakopanem

    Oszustwo Norwegów wyszło na jaw po latach! Oto co zrobili w Zakopanem

    • Oszustwo Norwegów wyszło na jaw po latach! Oto co zrobili w Zakopanem

    Karuzela z oszustwami reprezentacji Norwegii w skokach narciarskich się nie zatrzymuje. Fredrik Bjerkeengen, wieloletni krawiec reprezentacji Norwegii i były skoczek, opowiedział o rzekomych oszustwach Norwegów z 2021 roku.

     

    Od ponad tygodnia świat skoków narciarskich żyje wielkim oszustem, którego dopuścili się Norwegowie. Sprawa dotyczy manipulacji dotyczących czipowania kombinezonów skoczków. A konkretniej duplikowania czipów, które później miałyby być wprasowywane w stroje.

     

    Kolejne “brudy” Norwegów wychodzą na jaw

    – To jest bardzo, bardzo smutne. Sądzę, że jest to niezwykle smutne dla wszystkich, którzy poświęcili całe życie temu sportowi i w wielu aspektach związali z nim dużą część swojej tożsamości. Czuję wielkie przygnębienie, że znaleźliśmy się w takim miejscu – powiedział kilka dni temu Clas Brede Brathen, były dyrektor norweskich skoków, w rozmowie z dziennikiem “Dagbladet”.

     

    Dziennikarze spytali też go, czy oszustwo mogłoby się wydarzyć za jego kadencji. – Jest to pytanie całkowicie hipotetyczne, na które postanowiłem odpowiedzieć ze szczerą nadzieją, że nie. Wiem, że to się nie wydarzyło – powiedział Brathen.

     

    Tymczasem teraz Fredrik Bjerkeengen, wieloletni krawiec reprezentacji Norwegii i były skoczek, opowiedział o rzekomych oszustwach z 2021 roku.

     

    – To kłamstwo. Odegrał dużą rolę w tym, co się wydarzyło. Clas był tam, kiedy to się stało. Powiedzieć cokolwiek innego znaczy skłamać. W styczniu 2021 roku w Zakopanem wymieszaliśmy klej do drewna i posmarowaliśmy nim kombinezon. Chodziło o to, aby usztywnić skafander, bo wtedy działałby bardziej jak skrzydło, które wytwarza siłę nośną. Klej zrobił się błyszczący i zniknął. Kombinezon przeszedł wszystkie kontrole – opowiada Fredrik Bjerkeengen w rozmowie z “vg.no”.

     

    Na tamtych zawodach w Zakopanem wygrał Norweg Marius Lindvik, a trzecią pozycję zajął Robert Johansson. Obaj zawodnicy nie chcą komentować sprawy dla vg.no.

     

    A co na to Brathen? Dziennikarze skontaktowali się z nim, ale on również nie chciał już nic powiedzieć. Przesłał tylko oświadczenie do redakcji vg.no.

     

    Zobacz: Zniszczoł uratował honor Polaków w Vikersund! Fatalny konkurs

     

    “Z wielkim smutkiem obserwuję wiadomości, które pojawiają się w skokach narciarskich, ale nie chcę już dłużej komentować negatywnej debaty na temat sportu, który kocham” – m.in. napisał Brathen.

     

    Skoki bez wiatru, kombinezonów i przeliczników. Jest pomysł do skopiowania

    “A może skoki narciarskie powinny pójść drogą golfa? To byłby najlepszy sposób, żeby wyłonić najlepszego skoczka świata bez żadnych myków związanych z kombinezonami, nartami i wiązaniami” – pisze w komentatrzu Michał Kiedrowski, dziennikarz Sport.pl.

  • Norwescy skoczkowie oszukiwali już lata temu. I to w Polsce! Wszystko ujawnili

    Norwescy skoczkowie oszukiwali już lata temu. I to w Polsce! Wszystko ujawnili

    Norwescy skoczkowie oszukiwali już lata temu. I to w Polsce! Wszystko ujawnili

    Afery związanej z norweskimi skoczkami ciąg dalszy! Fredrik Bjerkeengen, były skoczek, który w przeszłości odpowiadał też za kombinezony w norweskiej kadrze, zdradził w rozmowie z portalem vg.no, że manipulacje przy strojach tej reprezentacji występowały już przed laty. Za przykład podał sytuację z… Zakopanego, gdy na podium stanęło dwóch zawodników z Norwegii. Mówi także, że o całym incydencie wiedział były dyrektor sportowy kadry. Choć Clas Brede Braethen odpiera zarzuty, to Bjerkeengen mówi wprost: kłamie. I zdradza szczegóły.

     

    Afera kombinezonowa wywołała burzę w świecie skoków narciarskich. FIS szybko podjęło konkretne kroki — od dyskwalifikacji norweskich zawodników podczas mistrzostw świata w Trondheim, aż po ich zawieszenie. Dodatkowo od kadry został odsunięty jej trener — Magnus Brevig. Mogłoby się wydawać, że był to jednorazowy incydent, lecz prawda jest zupełnie inna. Do manipulacji przy norweskich strojach dochodziło już lata temu.

     

    O całej sytuacji wypowiedział się Fredrik Bjerkeengen, który w przeszłości był odpowiedzialny za przygotowanie strojów dla norweskiej kadry. W rozmowie z vg.no zdradził, jak w 2021 r. podczas konkursów Pucharu Świata w Zakopanem smarowano kombinezony… klejem do drewna.

     

    “Wymieszaliśmy klej do drewna i pomalowaliśmy nim kombinezon. Klej stał się błyszczący i zniknął, a kombinezon przechodził wszystkie kontrole” — przyznał. Takie działanie miało sprawić, że kombinezon stanie się sztywniejszy, co pozytywnie wpływa na jego aerodynamiczność.

     

    Przypomnijmy, że w konkursie w Zakopanem w 2021 r. na podium stanęło aż dwóch reprezentantów Norwegii — zwyciężył Marius Lindvik, a na najniższym stopniu podium stanął Robert Johansson (obydwaj są aktualnie zawieszeni przez FIS w związku z ostatnimi zajściami). Skoczkowie nie zdecydowali się na udzielenie komentarze wspomnianemu portalowi.

     

    Co ciekawe Bjerkeengen twierdzi, że o wszystkim wiedział ówczesny dyrektor sportowy kadry — Clas Brede Braathen. Jednak Braethen 11 marca został zapytany przez vg.no w związku z aferą kombinezonową, czy do takiego zdarzenia mogło dojść, gdy piastował on stanowisko dyrektora sportowego. Odpowiedział, że nie.

     

    “Jest to całkowicie hipotetyczne pytanie, na które zdecydowałem się odpowiedzieć, ale mam szczerą nadzieję, że tak się nie stanie. Wiem, że tak się nie stało” — czytamy jego wypowiedź.

     

    Norwegowie szukali sposobów na przekraczanie granic

    Bjerkeengen ostro zareagował na takie słowa Braethena.

     

    “To kłamstwo. Miał duży udział w tym. Clas był tam, kiedy to się stało. Mówienie inaczej to kłamstwo” — stwierdził.

     

    Choć były skoczek nie przyznał jednoznacznie, że to, czego się dopuścił, zajmując się “norweskimi” kombinezonami, było oszustwem, to jednak przyznaje, że o tym incydencie nikt nie powinien wiedzieć. Na pytanie, czy jest to przyznanie się do czegoś, co nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego, odpowiedział: tak, absolutnie. Dodał również, że “był to jedyny sposób, by się wykazać”.

     

    Dodatkowo możemy się dowiedzieć, że smarowanie kombinezonów klejem do drewna nie było jedynym sposobem manipulacji przy strojach. Np. umieszczano ochraniacze z przodu buta, by narty stawały się bardziej płaskie, co pozwala skoczkom dalej skakać.

     

    “Potem FIS się tym zajął i wprowadził odpowiednie regulacje. Wtedy wkładaliśmy materiał pod sznurowadła butów, dzięki czemu buty stawały się jeszcze bardziej płaskie […] Rozmawialiśmy o tym, jak przesunąć granice w innych kwestiach, które prawdopodobnie nie byłyby kontrolowane” — stwierdził.

     

    Bjerkeengen zdecydował się także na gorzkie podsumowanie, mówiąc, że cała prawda musi być ujawniona, by norweskie skoki mogły ruszyć w dobrym kierunku.

     

    “Clas nie może dalej stosować >strusiej taktyki< i chować głowę w piasek. Jest tu od ponad 20 lat i był zaangażowany w cały rozwój, więc wie wszystko. Jeśli nasi szefowie nie przyznają się do tego, jak było, nie ruszymy naprzód” — powiedział.

  • Zgodził się na obniżkę pensji. Tyle będzie teraz zarabiał

    Zgodził się na obniżkę pensji. Tyle będzie teraz zarabiał

    Zgodził się na obniżkę pensji. Tyle będzie teraz zarabiał

    Pozostanie Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie jest formalnością i wkrótce ma być ogłoszone. Kataloński dziennik “Sport” dotarł do informacji, że Polak ma zarabiać mniej niż obecnie.

     

    Robert Lewandowski to obecnie jeden z liderów FC Barcelony i jej najlepszy strzelec. To właśnie na “Lewym” opiera się ofensywna gra zespołu ze stolicy Katalonii. Kontrakt Polaka jest ważny zaledwie do czerwca 2025 roku.

     

    Jak informuje kataloński “Sport”, kwestią czasu jest ogłoszenie przedłużenia umowy. I to pomimo tego, że nowy kontrakt sprawi obniżkę zarobków. Polak zarobi w przyszłym sezonie 26 mln euro, co jest znaczącą redukcją w porównaniu do obecnych 32 mln euro.

     

    Dodano, że decyzja Lewandowskiego o zaakceptowaniu niższej pensji wynika z jego chęci wsparcia restrukturyzacji finansowej Barcelony. “Ta zmiana honorarium wyraża zaangażowanie Lewandowskiego w sytuację finansową drużyny” – czytamy.

     

    Tym samym Polak pokazuje lojalność wobec klubu i chęć dalszego zdobywania sukcesów. Obecny kontrakt Lewandowskiego obowiązuje do czerwca 2025 r., ale zawiera klauzulę umożliwiającą przedłużenie o kolejny rok.

     

    Polak spełnił już wymogi dotyczące liczby rozegranych spotkań, co pozwala na aktywację tej klauzuli. Oficjalne potwierdzenie przedłużenia umowy ma nastąpić po meczach reprezentacji.

     

    Lewandowski, który w tym sezonie zdobył 34 gole w 39 meczach, jest kluczowym zawodnikiem Barcelony. Gerard Martin, jeden z trenerów, podkreślał jego znaczenie dla zespołu: – Robert Lewandowski to wielki napastnik, jest dla nas bardzo ważny w zespole i bardzo na niego liczymy.

     

  • “Nie jest zimna jak lód”. Ekspert tłumaczy wybuch Świątek

    “Nie jest zimna jak lód”. Ekspert tłumaczy wybuch Świątek

    “Nie jest zimna jak lód”. Ekspert tłumaczy wybuch Świąte

     

    – W Świątek buzują emocje, co czasem pokazuje na zewnątrz – mówi w rozmowie z WP SportoweFakty Adam Romer, szef serwisu tenisklub.pl. Polka w przegranym meczu z Mirrą Andriejewą nie potrafiła zapanować nad nerwami. Szczególnie w jednej sytuacji.

     

    W półfinale WTA Indian Wells Iga Świątek musiała uznać wyższość 17-letniej Mirry Andriejewej. Młoda Rosjanka ostatecznie wygrała 7:6, 1:6, 6:3. Był to jej drugi z rzędu triumf nad Polką – niespełna miesiąc temu wygrała z nią w ćwierćfinale w Dubaju. W finale zmierzy się z Aryną Sabalenką, która łatwo uporała się z Madison Keys.

     

    W grze Świątek długimi fragmentami widać było nerwowość. Polka popełniała dużo niewymuszonych błędów, które były bolesne zwłaszcza w kluczowych momentach tego spotkania. Redaktor naczelny serwisu tenisklub.pl Adam Romer przekonuje jednak, że nie był to zły mecz w jej wykonaniu.

     

    – Mnie się ten mecz podobał, stał na dobrym poziomie. Nie podoba mi się końcowy wynik. Mirra Andriejewa wygrała zasłużenie, okazała się w kluczowych momentach lepszą zawodniczką. Można dywagować, jakie były tego powody, ale zwłaszcza w końcówce pierwszego seta i w trzeciej partii była po prostu lepsza – mówił.

     

    – Iga musi mieć świadomość, że zawodniczek, które sobie z nią radzą, jest coraz więcej. Dotychczas jako jej główne rywalki wymienialiśmy Arynę Sabalenkę, Coco Gauff czy Jelenę Rybakinę. A tu nagle pojawiła się młoda Rosjanka, która weszła do czołówki i gra rewelacyjnie. Iga musi przepracować sobie tę porażkę. Jest dla niej o tyle bolesna, że doznała jej “na swoim terenie”, bo w Indian Wells notowała świetne wyniki (wygrywała ten turniej dwukrotnie – w 2022 i 2024 roku – przyp. red) – podkreślił.

     

    “Iga jest ofiarą własnego sukcesu”

    Świątek po raz ostatni w finale turnieju głównego touru zagrała w czerwcu ubiegłego roku, kiedy to sięgnęła po tytuł na kortach Rolanda Garrosa. Od tego czasu szczytem jej możliwości pozostaje półfinał. Czy tak długą przerwę od turniejowych zwycięstw należy rozpatrywać w kategoriach kryzysu Polki? Zdaniem Romera – nie.

     

    – Nie możemy mówić o dużym kryzysie. Iga jest ofiarą własnego sukcesu, przyzwyczaiła kibiców do seryjnie wygrywanych turniejów. I nagle mija dziewięć miesięcy od jej ostatniego finału, a my zaczynamy się zastanawiać, co jest nie tak. Ale pamiętajmy, że nadal wygrywa ponad 80 proc. swoich meczów – mówił ekspert.

     

    Romer podkreślił również, że czołowe tenisistki świata w pewien sposób “nauczyły się” grać przeciwko Świątek. Dodał, że wiele jej rywalek trenuje stricte pod rywalizację z Polką.

     

    – Iga płaci za to, że jest na szczycie od dłuższego czasu. Jej rywalki mają też tę przewagę, że to była liderka, a obecnie wiceliderka rankingu, grają więc ze znacznie mniejszą presją niż ona. To nie jest łatwe – żadna z czołowych tenisistek na pewno nie podda się przed wejściem na kort – przekonywał.

     

    “Nie jest zimna jak lód”

    W meczu z Andriejewą Świątek puszczały nerwy. Widać to było zwłaszcza w trzecim secie, gdy rywalka szybko zdobyła przewagę dwóch przełamań. Świątek przy stanie 1:4 w z nieznanych powodów miała duże pretensje do chłopca od podawania piłek.

     

    W pewnym momencie zmierzyła go chłodnym wzrokiem, a chwilę potem mocno uderzyła rakietą o piłkę w ziemie w niedużej odległości od chłopaka (więcej TUTAJ). Jej zachowanie spotkało się z niezadowoleniem trybun. Kibice głośno ją wybuczeli. Również użytkownicy mediów społecznościowych skrytykowali polską tenisistkę. A jak jej reakcję tłumaczy Romer?

     

    – Trzeba zrozumieć, że Iga jest normalnym człowiekiem. Nie jest “zimna jak lód”, buzują w niej emocje i czasami pokazuje to na zewnątrz. Czasami taki wyrzut emocji może, ale nie musi pomóc. Te nerwy dowodzą tego, że jej zależy i nie przechodzi “obok meczu” – mówił ekspert.

     

    Dodał również, że podobne zachowania często pojawiają się u innych czołowych tenisistów i tenisistek. Jako przykład podał Novaka Djokovicia. – To charakteryzuje największe gwiazdy. Często nie potrafią dopuścić do siebie myśli, że mogą przegrać mecz – przekonywał.

     

    Mecz z Andriejewą to niejedyny przypadek w ostatnich miesiącach, kiedy widać było pełne złości reakcje Świątek. Część komentarzy w mediach społecznościowych skupiła się na osobie Darii Abramowicz. Psycholożka współpracuje z tenisistką od 2019 roku. Czy powtarzające się wybuchy drugiej rakiety świata świadczą o tym, że jej współpraca z Abramowicz nie przebiega prawidłowo?

     

    – O to należałoby spytać samą Igę. Ja myślę, że o Darii Abramowicz można mówić w wielu kontekstach, ale nie jako o psycholożce. Jest dla Świątek mentorką, powierniczką, ale nie psycholożką. Rola Abramowicz w sztabie stanowczo wykracza poza ramy psychologii sportowej – ocenił Romer.

     

  • Szeremeta ze złotem. Ale się to ogląda. Jest nagranie popisu Polki

    Szeremeta ze złotem. Ale się to ogląda. Jest nagranie popisu Polki

    Szeremeta ze złotem. Ale się to ogląda. Jest nagranie popisu Polki

    Julia Szeremeta w efektownym stylu obroniła tytuł na Memoriale Istvana Bocsksaia, pokonując Szabinę Szucs. Sędziowie jednogłośnie przyznali jej zwycięstwo. W sieci jest już nagranie z tego pojedynku.

    Julia Szeremeta po długiej przerwie wróciła do ringu i w imponującym stylu obroniła tytuł na Memoriale Istvana Bocsksaia. W finale pokonała reprezentantkę gospodarzy, Szabinę Szucs. Sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo polskiej zawodniczki.

     

    “Julia Szeremeta drugi rok z rzędu zdobyła Memoriału Boczkaja. W ubiegłym roku pokonała Szabinę Szucs 3:2, teraz rozprawiła się 5:0, mając rywalkę liczoną (po kapitalnej akcji)” – napisał na X-ie dziennikarz TVP Sport, Piotr Jagiełło.

     

    Przypomnijmy, że Szeremeta po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego miała długą przerwę od zawodów. Powróciła do rywalizacji w grudniu, wygrywając z Leną Marie Buechner podczas Suzuki Boxing Night.

     

    Jej celem były mistrzostwa świata IBA, jednak Polski Związek Bokserski zrezygnował z udziału z powodu powiązań federacji z Władimirem Putinem. Z kolei Memoriał Istvana Bocsksaia był dla Szeremety okazją do obrony tytułu.

    https://x.com/KrolJagiello/status/1900893497529434567

    W turnieju wzięły udział tylko trzy zawodniczki, co oznaczało, że Polka od razu walczyła o złoto. Jej rywalka, Szabina Szucs, nie zdołała zagrozić Szeremecie, która kontrolowała pojedynek od początku do końca (skrót walki znajduje się na końcu artykułu).

    Dodajmy, że Polka ma zaplanowane kolejne zawody na koniec marca, a następnie od 11 do 16 maja. We wrześniu wystąpi w mistrzostwach świata World Boxing w Liverpoolu