Category: Home

  • Gorąco przed meczem Świątek. Rosjanka spytana o Polkę, wrócił temat Dubaju

    Gorąco przed meczem Świątek. Rosjanka spytana o Polkę, wrócił temat Dubaju

    Gorąco przed meczem Świątek. Rosjanka spytana o Polkę, wrócił temat Dubaju

    Iga Świątek bez zarzutu spisuje się w tegorocznej edycji Indian Wells. Polka awansowała do półfinału bez straty seta i może śmiało myśleć o kolejnym prestiżowym trofeum w karierze. Problem jednak w tym, że ponownie na jej drodze staje Mirra Andriejewa. Rosjanka całkiem niedawno pokonała raszyniankę w Dubaju, teraz zamierza również powtórzyć ten nie lada wyczyn. Tuż przed pierwszą piłką wypowiedziała się szczerze o wiceliderce rankingu WTA.

     

    Podopieczna Wima Fissetta wprost uwielbia grać w Indian Wells. Na dyspozycję Polki nie wpłynęła nawet zmiana firmy odpowiedzialnej za przygotowanie nawierzchni. Iga Świątek od pierwszego meczu gra niczym w transie i bez większych problemów znalazła się w półfinale. Po drodze niestraszne jej były choćby Karolina Muchova czy mistrzyni olimpijska z Paryża, a więc Qinwen Zheng. Teraz jednak robią się ciężary, bo po drugiej stronie siatki stanie ostatnia pogromczyni 23-latki, Mirra Andriejewa.

     

    Rosjanka jest jedną z rewelacji sezonu. Triumfowała już między innymi w Dubaju, co sprawiło, że coraz baczniej przygląda się jej tenisowy świat. Ostatnio laurkę nastolatce wystawiła choćby zachwycona Maria Szarapowa. “Mirra Andriejewa to kolejny talent, za którym trzymam kciuki. Niedawno znalazła się w pierwszej dziesiątce, więc zdecydowanie warto ją obserwować” – przekazała w wywiadzie udzielonym portalowi “popsugar.com”.

     

    Andriejewa zapytana o Dubaj. Już o tym nie myśli, skupia się na tym co tu i teraz

     

    Polsko-rosyjskie starcie zapowiada się ekscytująco. Obie tenisistki mają bezpośredni bilans 1:1, dlatego też w Indian Wells któraś z nich będzie cieszyć się podwójnie. Dziennikarze już zaczęli podgrzewać atmosferę i zapytali nastolatkę o Igę Świątek oraz ostatnią potyczkę w Dubaju. “Zawsze miło jest pokonać czołową zawodniczkę. To było moje pierwsze zwycięstwo nad nią. Nie daje mi to jednak żadnej korzyści przed naszym kolejny meczem, ponieważ to, co się stało, się stało, a przeszłość należy do przeszłości” – przekazała, cytowana przez “The Tennis Letter”.

     

    “Jutro będzie nowy dzień, nowy mecz, nowe warunki, nowy kraj. Wszystko jest inne. Postaram się jak najlepiej przygotować do naszego meczu i jestem pewna, że będzie on świetny. (…) Myślę, że to będzie emocjonujący mecz i po prostu zobaczymy, kto będzie lepszy” – dodała wschodząca gwiazda dyscypliny.

  • Lamine Yamal wybrał klub. To tam będzie występować

    Lamine Yamal wybrał klub. To tam będzie występować

    Lamine Yamal wybrał klub. To tam będzie występowa

     

    Lamine Yamal zdecydował! Hiszpański skrzydłowy, który jest bez wątpienia jednym z największych piłkarskich talentów na świecie, już za kilka miesięcy ma podpisać kontrakt z drużyną, z którą zwiąże się na kolejne lata. Tym klubem jest oczywiście FC Barcelona, której Yamal jest wychowankiem. Do odnowienia umowy ma dojść w lipcu. Taka data nie jest przypadkowa.

     

    Lamine Yamal jest ewenementem na skalę światową. Hiszpan, który urodził się w 2007 r. ma już na swoim koncie 88 występów w seniorskiej drużynie FC Barcelony, w których strzelił 19 bramek i zanotował 24 asysty. Jakby tego było mało — już 17-krotnie reprezentował Hiszpanię, z którą w 2024 r. zdobył mistrzostwo Europy.

     

    Przez portal Transfermarkt jest aktualni wyceniany na 180 mln euro, lecz jeśli któryś klub chciałby zakupić młodego Hiszpana, to musiałby wyłożyć na stół zdecydowanie więcej. Okazuje się jednak, że w najbliższej przyszłości do ewentualnego transferu z Barcelony nie dojdzie, o czym poinformował hiszpański dziennik “Sport”.

     

    Lamine Yamal zostanie w Barcelonie

    Lamine Yamal ma bowiem przedłużyć kontrakt z FC Barceloną. Jego obecna umowa z klubem wygasa w czerwcu przyszłego roku i Blaugrana chce dopiąć jej przedłużenie. Ma ono nastąpić już w lipcu.

     

    Na podpisanie nowej umowy wybrano właśnie ten miesiąc, ponieważ wtedy Lamine Yamal skończy 18 lat. Skrzydłowy wielokrotnie zapewniał, że bardzo dobrze czuje się w Barcelonie i uwielbia grać w tym klubie. Wydaje się zatem, że jeśli nie nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji, to przez najbliższe lata kibice Barcelony będą mogli cieszyć się występami utalentowanego gracza w drużynie ze stolicyKatalonii.

     

  • Sabalenka nie traci rozpędu w Indian Wells. Wielki hit w półfinale!

    Sabalenka nie traci rozpędu w Indian Wells. Wielki hit w półfinale!

    Sabalenka nie traci rozpędu w Indian Wells. Wielki hit w półfinale

    Aryna Sabalenka uzupełniła grono półfinalistek turnieju w Indian Wells. Białorusinka pokonała 6:2, 6:3 Ludmiłę Samsonową, dominując na korcie przez zdecydowaną większość meczu. Teraz na jej drodze stanie rywalka, z którą poniosła dotkliwą porażkę.

    Aryna Sabalenka z uwagi na rozstawienie rozpoczęła turniej WTA 1000 w Indian Wells od drugiej rundy. W niej stoczyła emocjonujący bój z McCartney Kessler, który udało jej się zamknąć w dwóch setach. Dwa kolejne spotkania były już pokazem mocy liderki rankingu WTA, co dało jej awans do ćwierćfinału.

    W nim Białorusinka trafiła na Ludmiłę Samsonową. Turniejowy numer 21. miał nieco trudniejszą drogę do tego etapu. Dość stwierdzić, że w trzeciej rundzie potrzebowała dwóch setów do pokonania swojej rodaczki Darii Kasatkiny. Na późniejszym etapie wyeliminowała z kolei światową “szóstkę” Jasmine Paolini. Panie mierzyły się już czterokrotnie i każda miała na koncie po dwie wygrane, co zapowiadało ciekawą walkę i tym razem.

    Sabalenka nie rozpoczęła najlepiej i już w pierwszym gemie dała się przełamać. Takich problemów nie miała po chwili rywalka, która po utrzymaniu podania wyszła na 2:0. Przewaga ta nie utrzymała się długo, bowiem po emocjonującej walce w czwartym gemie liderka rankingu WTA odrobiła stratę.

    Białorusinka poszła za ciosem, a Samsonowa straciła początkowy impet i zaczęła popełniać coraz więcej błędów. To sprawiło, że faworytka w szóstym gemie zanotowała kolejne przełamanie. Przy skutecznej grze przy własnym podaniu dało jej to prowadzenie 5:2. Sabalenka zwieńczyła dzieło już w ósmym gemie. Wygrała szóstą odsłonę z rzędu, w tym trzecią przy podaniu rywalki, a w rezultacie całą partię 6:2.

    Liderka rankingu WTA nie traciła impetu od początku drugiego seta. Dość stwierdzić, że rozpoczęła go od ekspresowego prowadzenia 3:0, notując przełamanie w drugim gemie i nie tracąc po drodze ani jednego punktu.

    Po dziewięciu gemach dla Sabalenki i dramatycznym początku tej odsłony nastąpił nieoczekiwany przełom. Rosjanka wróciła bowiem do gry z początku meczu i odrobiła straty, wyrównując wynik. Był to jednak tylko chwilowy przebłysk w grze Samsonowej, która później wróciła do popełniania błędów.

    W efekcie 3-gemową serią odpowiedziała faworytka, która w ósmym gemie dołożyła piąte przełamanie. Sabalenka wygrała tę partię 6:3 i uzupełniła grono półfinalistek Indian Wells. O miejsce w drugim finale tej imprezy w karierze powalczy z Madison Keys. Stanie tym samym przed szansą na zrewanżowanie się Amerykance za porażkę w finale Australian Open.

    BNP Paribas Open, Indian Wells (USA)
    WTA 1000, kort twardy, pula nagród 8,963 mln dolarów
    czwartek, 13 marca

  • To był piękny powrót Świątek z 2:4 po finał w Indian Wells. Triumf po 109 minutach walki

    To był piękny powrót Świątek z 2:4 po finał w Indian Wells. Triumf po 109 minutach walki

    To był piękny powrót Świątek z 2:4 po finał w Indian Wells. Triumf po 109 minutach walki

    Iga Świątek i Indian Wells to doskonałe połączenie. Idealnie potwierdza to statystyka ostatnich występów Polki w turnieju BNP Paribas Open. Nasza tenisistka po raz czwarty z rzędu zameldowała się w najlepszej “4” imprezy. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego powalczy z Mirrą Andriejewą o drugi z rzędu, a trzeci w sumie finał w Kalifornii. Po raz pierwszy raszynianka awansowała do decydującego starcia przed trzema laty. Wówczas Świątek pokonała w półfinale Simonę Halep – 7:6(6), 6:4. W ramach zapowiedzi przypominamy tamten pojedynek.

     

    Indian Wells to miejsce, gdzie Iga Świątek czuje się znakomicie. Polka bardzo lubi grać na kortach, gdzie rozgrywany jest turniej BNP Paribas Open. W tym roku po raz kolejny zameldowała się w najlepszej “4” kalifornijskich zmagań. Najlepszy okres dla raszynianki rozpoczął się przed trzema laty. Wówczas nasza tenisistka przyleciała w zachodnie rejony Stanów Zjednoczonych, opromieniona triumfem w imprezie rangi WTA 1000 w Dosze. Iga wygrała rozgrywki w stolicy Kataru i po raz pierwszy zgarnęła tysięcznika rozgrywanego na nawierzchni twardej.

     

    Pasmo sukcesów kontynuowała w Indian Wells. Na otwarcie pokonała Anhelinę Kalininę, później Clarę Tauson. W czwartej rundzie okazała się lepsza od Angelique Kerber. Ćwierćfinałowa batalia przyniosła dwusetowe zwycięstwo z Madison Keys. Aż nadszedł półfinał, gdzie rywalką naszej reprezentantki była turniejowa “24” – Simona Halep. Była liderka rankingu z Rumunii postawiła twarde warunki i sprawiła Świątek mnóstwo problemów. Mimo to Polka przetrwała wszelkie trudności i mogła się cieszyć z pierwszego wówczas finału w Kalifornii.

     

    Pierwszy finał Igi Świątek w Indian Wells przypadł na 2022 rok. Wtedy pokonała Simonę Halep

     

    Tamten pojedynek rozpoczął się od serwisu raszynianki. Na początku spotkania obie bardzo pilnie strzegły swoich podań, nie obserwowaliśmy żadnych break pointów. Pierwsze okazje na przełamanie pojawiły się dopiero w szóstym gemie. Wówczas Iga wyszła na prowadzenie 40-0 przy serwisie Halep i wykorzystała już pierwszą szansę na wypracowanie dwugemowej przewagi. Nasza tenisistka nie nacieszyła się jednak tym faktem zbyt długo. Po chwili Simona nie tylko odrobiła straty, ale sama wyszła na 5:4 i mogła podawać po zwycięstwo w premierowej odsłonie rywalizacji.

     

    Rumunka prowadziła już 30-15, była dwie piłki od wygrana seta. Mimo to Świątek wróciła do gry i wyrównała na 5:5. Ostatecznie o losach partii decydował tie-break. Od początku Halep znajdowała się z przodu, miała o jedno albo dwa “oczka” więcej. Przy stanie 6-4 pojawiły się pierwsze setbole dla Simony. Wtedy nastąpiła kapitalna po stronie Polki. Cztery punkty z rzędu sprawiły, że to Iga triumfowała w pierwszej odsłonie 7:6(6).

     

    W drugim secie od początku działo się znacznie więcej. Świątek jako pierwsza wywalczyła sobie przełamanie, wykorzystując drugiego break pointa w trzecim gemie. Po chwili nastąpiła jednak świetna seria po stronie Rumunki. Trzy “oczka” z rzędu sprawiły, że nagle zrobiło się 4:2 dla Simony. Od tego momentu raszynianka zanotowała spektakularny comeback. Halep nie wygrała już ani jednego gema do końca pojedynku. Cztery z rzędu trafiły na konto Igi i w taki oto sposób nasza tenisistka wygrała całe spotkanie 7:6(6), 6:4 po 109 minutach gry i zameldowała się w swoim pierwszym finale w Indian Wells. Dla Polki było to wówczas 10. zwycięstwo z rzędu. Później podczas decydującego starcia okazała się lepsza od Marii Sakkari, triumfując 6:4, 6:1. Zdobyła wtedy swój pierwszy z dwóch dotychczasowych tytułów w kalifornijskim tysięczniku.

     

    Teraz Polka jest o dwa kroki od przejścia do historii turnieju. Jeszcze żadna tenisistka nie wygrała trzykrotnie zmagań BNP Paribas Open w grze pojedynczej. 23-latka może to zmienić. Najpierw jednak musi pokonać Mirrę Andriejewą, by dać sobie taką szansę w ew. finale z Aryną Sabalenką lub Madison Keys. Kobiece półfinały zostaną rozegrane w nocy z piątku na sobotę. Początek meczu z udziałem raszynianki nie przed godz. 0:00 czasu polskiego.

  • Iga Świątek wpadła w szał. Zaskakujący widok. Ale teraz wszystko się zmieni

    Iga Świątek wpadła w szał. Zaskakujący widok. Ale teraz wszystko się zmieni

    Iga Świątek wpadła w szał. Zaskakujący widok. Ale teraz wszystko się zmieni

    To, co działo się w drugim w karierze meczu Igi Świątek z Mirrą Andriejewą, mogło zaskoczyć polskich kibiców. Wiceliderka rankingu nie przypominała samej siebie. Ze wściekłością reagowała na własne niewymuszone błędy i świetną postawę 17-letniej rywalki w Dubaju. O jej geście po meczu mówiło się jeszcze długo. Teraz, w Indian Wells, warunki będą jednak zupełnie inne. A Świątek ma jedną wielką przewagę, z której zamierza skorzystać.

     

    Już pierwszy mecz Świątek z Andriejewą był niezwykle emocjonujący. W ćwierćfinale w Cincinnati Polka była lepsza, choć musiała odrabiać stratę przegranego seta. Po kilku miesiącach w Dubaju Rosjanka odrobiła lekcję w najlepszy możliwy sposób. Choć Świątek długo grała świetnie w turnieju, 17-latka zdołała sprawić, że Polka była kompletnie rozbita. W jej zagrania aż trudno było uwierzyć.

     

    Andriejewa wygrała kilka tygodni temu 6:3, 6:3, ale nawet nie to było najbardziej zaskakujące. Widzowie oglądający spotkanie dziwili się przede wszystkim przez reakcje Świątek na korcie. Pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zupełnie nie była sobą. Piekliła się po każdym nieudanym zagraniu, a tuż po meczu było widać, że była absolutnie wściekła. Nie podała nawet ręki własnemu trenerowi.

     

    Takiej Igi Świątek nie widzieliśmy nigdy wcześniej

     

    Dotychczas Świątek słynęła ze swojego opanowania na korcie. Z tego, że była w stanie odwrócić losy wielu spotkań, które nie układały się po jej myśli. Że na niepowodzenie reagowała stoickim spokojem, dzięki któremu była w stanie wrócić do gry nawet w trudnych okolicznościach. Tutaj zupełnie tego zabrakło, a pomeczowe ujęcia pokazały, jak bardzo zależało jej na zwycięstwie.

     

    Teraz jednak nie ma wątpliwości, że Polka wyciągnęła lekcję z tamtego spotkania. — Przegrałam z nią w ostatnim turnieju. Na pewno jest dużo materiału do analizy i nauki. Staram się nie analizować tego przesadnie. Zobaczę, kto wygra mecz, a potem zacznę się przygotowywać — mówiła Świątek jeszcze przed starciem Andriejewej w ćwierćfinale z Eliną Switoliną.

     

    Tym razem warunki będą znacznie bardziej sprzyjały drugiej rakiecie świata. Gra w Indian Wells toczy się stosunkowo wolno jak na korty twarde. Warunki pogodowe panujące na kalifornijskiej pustyni sprawiają, że argumenty siłowe mają znacznie mniejsze znaczenie. Piłka odbija się od kortu nieco wolniej, co daje Idze Świątek możliwość lepszego przygotowania się do ataku. W ostatnich latach doskonale z tego korzystała.

     

    To przemawia za Igą Świątek

    To przecież właśnie Świątek jest dwukrotną mistrzynią turnieju w Indian Wells. W tym roku stoi przed szansą na to, by zapisać się w historii jako pierwsza trzykrotna zwyciężczyni tej imprezy w historii kobiecego tenisa. Nie udawało się nawet największym legendom, a Polka pokazuje, że w Kalifornii gra jej się fantastycznie. Pokazują to wyniki z ostatnich czterech lat. Za każdym razem docierała co najmniej do półfinału, a dwa razy okazywała się najlepsza.

     

    Teraz będzie chciała wykorzystać to doświadczenie w meczu z Mirrą Andriejewą. Ich rewanż zapowiada się równie emocjonująco co następujące po nim starcie Aryny Sabalenki z Madison Keys. Kibice zgromadzeni na trybunach na pewno nie będą mogli narzekać na brak emocji, a niezależnie od rozstrzygnięć równie ciekawie zapowiada się mecz o tytuł. Ten obejrzymy dopiero w niedzielę.

  • To był piękny powrót Świątek z 2:4 po finał w Indian Wells. Triumf po 109 minutach walki

    To był piękny powrót Świątek z 2:4 po finał w Indian Wells. Triumf po 109 minutach walki

    To był piękny powrót Świątek z 2:4 po finał w Indian Wells. Triumf po 109 minutach walki

    Iga Świątek i Indian Wells to doskonałe połączenie. Idealnie potwierdza to statystyka ostatnich występów Polki w turnieju BNP Paribas Open. Nasza tenisistka po raz czwarty z rzędu zameldowała się w najlepszej “4” imprezy. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego powalczy z Mirrą Andriejewą o drugi z rzędu, a trzeci w sumie finał w Kalifornii. Po raz pierwszy raszynianka awansowała do decydującego starcia przed trzema laty. Wówczas Świątek pokonała w półfinale Simonę Halep – 7:6(6), 6:4. W ramach zapowiedzi przypominamy tamten pojedynek.

     

    Indian Wells to miejsce, gdzie Iga Świątek czuje się znakomicie. Polka bardzo lubi grać na kortach, gdzie rozgrywany jest turniej BNP Paribas Open. W tym roku po raz kolejny zameldowała się w najlepszej “4” kalifornijskich zmagań. Najlepszy okres dla raszynianki rozpoczął się przed trzema laty. Wówczas nasza tenisistka przyleciała w zachodnie rejony Stanów Zjednoczonych, opromieniona triumfem w imprezie rangi WTA 1000 w Dosze. Iga wygrała rozgrywki w stolicy Kataru i po raz pierwszy zgarnęła tysięcznika rozgrywanego na nawierzchni twardej.

     

    Pasmo sukcesów kontynuowała w Indian Wells. Na otwarcie pokonała Anhelinę Kalininę, później Clarę Tauson. W czwartej rundzie okazała się lepsza od Angelique Kerber. Ćwierćfinałowa batalia przyniosła dwusetowe zwycięstwo z Madison Keys. Aż nadszedł półfinał, gdzie rywalką naszej reprezentantki była turniejowa “24” – Simona Halep. Była liderka rankingu z Rumunii postawiła twarde warunki i sprawiła Świątek mnóstwo problemów. Mimo to Polka przetrwała wszelkie trudności i mogła się cieszyć z pierwszego wówczas finału w Kalifornii.

     

    Pierwszy finał Igi Świątek w Indian Wells przypadł na 2022 rok. Wtedy pokonała Simonę Halep

     

    Tamten pojedynek rozpoczął się od serwisu raszynianki. Na początku spotkania obie bardzo pilnie strzegły swoich podań, nie obserwowaliśmy żadnych break pointów. Pierwsze okazje na przełamanie pojawiły się dopiero w szóstym gemie. Wówczas Iga wyszła na prowadzenie 40-0 przy serwisie Halep i wykorzystała już pierwszą szansę na wypracowanie dwugemowej przewagi. Nasza tenisistka nie nacieszyła się jednak tym faktem zbyt długo. Po chwili Simona nie tylko odrobiła straty, ale sama wyszła na 5:4 i mogła podawać po zwycięstwo w premierowej odsłonie rywalizacji.

     

    Rumunka prowadziła już 30-15, była dwie piłki od wygrana seta. Mimo to Świątek wróciła do gry i wyrównała na 5:5. Ostatecznie o losach partii decydował tie-break. Od początku Halep znajdowała się z przodu, miała o jedno albo dwa “oczka” więcej. Przy stanie 6-4 pojawiły się pierwsze setbole dla Simony. Wtedy nastąpiła kapitalna po stronie Polki. Cztery punkty z rzędu sprawiły, że to Iga triumfowała w pierwszej odsłonie 7:6(6).

     

    W drugim secie od początku działo się znacznie więcej. Świątek jako pierwsza wywalczyła sobie przełamanie, wykorzystując drugiego break pointa w trzecim gemie. Po chwili nastąpiła jednak świetna seria po stronie Rumunki. Trzy “oczka” z rzędu sprawiły, że nagle zrobiło się 4:2 dla Simony. Od tego momentu raszynianka zanotowała spektakularny comeback. Halep nie wygrała już ani jednego gema do końca pojedynku. Cztery z rzędu trafiły na konto Igi i w taki oto sposób nasza tenisistka wygrała całe spotkanie 7:6(6), 6:4 po 109 minutach gry i zameldowała się w swoim pierwszym finale w Indian Wells. Dla Polki było to wówczas 10. zwycięstwo z rzędu. Później podczas decydującego starcia okazała się lepsza od Marii Sakkari, triumfując 6:4, 6:1. Zdobyła wtedy swój pierwszy z dwóch dotychczasowych tytułów w kalifornijskim tysięczniku.

     

    Teraz Polka jest o dwa kroki od przejścia do historii turnieju. Jeszcze żadna tenisistka nie wygrała trzykrotnie zmagań BNP Paribas Open w grze pojedynczej. 23-latka może to zmienić. Najpierw jednak musi pokonać Mirrę Andriejewą, by dać sobie taką szansę w ew. finale z Aryną Sabalenką lub Madison Keys. Kobiece półfinały zostaną rozegrane w nocy z piątku na sobotę. Początek meczu z udziałem raszynianki nie przed godz. 0:00 czasu polskiego.

     

  • WTA Indian Wells: Iga Świątek – Mirra Andriejewa. Wynik meczu na żywo

    WTA Indian Wells: Iga Świątek – Mirra Andriejewa. Wynik meczu na żywo

    WTA Indian Wells: Iga Świątek – Mirra Andriejewa. Wynik meczu na żywo

    Iga Świątek jest już w półfinale turnieju WTA 1000 w Indian Wells 2025. Wiceliderka światowego rankingu w meczu o finał zmierzy się z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Polka już po raz czwarty z rzędu zameldowała się w 1/2 finału tej amerykańskiej imprezy. Kiedy i gdzie oglądać transmisję spotkania w TV i online live stream? Wynik meczu na żywo Świątek – Andriejewa oraz tekstowa relacja w Interii.

     

    WTA Indian Wells: Iga Świątek – Mirra Andriejewa. Kiedy i o której godzinie mecz o finał?

     

    Iga Świątek w Indian Wells walczy o obronę tytułu. Nasza tenisistka triumfowała w tych zmaganiach już dwukrotnie – w ubiegłym sezonie w finale ograła Marię Sakkari z Grecji, z kolei z tę samą rywalką pokonała także w meczu o tytuł w 2022 r. Polce nie udało się wygrać finału w 2023 r., kiedy to lepsza okazała się Jelena Rybakina, reprezentująca Kazachstan.

     

    W Indian Wells 2025 Iga Świątek w ćwierćfinale okazała się górą w starciu z Qinwen Zheng (9. WTA), triumfując 6:3, 6:3. Tym samym Polka zrewanżowała się Chince za porażkę w półfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu (sierpień 2024). Mirra Andriejewa to aktualnie jedenasta tenisistka światowego zestawienia WTA. Rosjanka w 1/4 finału była lepsza od Ukrainki Eliny Switoliny, zwyciężając 7:5, 6:3, a m.in. w 1/8 finału pokonała Rybakinę.

     

    Spotkanie Świątek – Andriejewa w półfinale WTA w Indian Wells 2025 zostanie rozegrane w nocy z piątku na sobotę (14/15.03) i rozpocznie się ok. godziny 24.00 czasu polskiego. Do tej pory tenisistki mierzyły się dwukrotnie, a bilans gier jest remisowy. Ostatnio zagrały całkiem niedawno, bo 20 lutego 2025 r. w 1/4 turnieju w Dubaju, a wówczas górą była Rosjanka, która triumfowała 6:3, 6:3. W sierpniu 2024 r. po trzysetowej rywalizacji Świątek wygrała z Andriejewą w 1/4 turnieju w Cincinnati.

     

    Świątek – Andriejewa w 1/2 finału WTA w Indian Wells. Gdzie oglądać? Wynik meczu na żywo, relacja live [TRANSMISJA TV, ONLINE STREAM]

     

    Wynik meczu na żywo Iga Świątek – Mirra Andriejewa w ramach półfinału turnieju WTA 1000 w Indian Wells i tekstowa relacja w serwisie Interia Sport. Triumfatorka starcia Świątek – Andriejewa w finale zagra w niedzielę ze zwyciężczynią potyczki Aryna Sabalenka – Madison Keys. Transmisja meczu Świątek – Andriejewa w TV na kanale CANAL+ Sport 2. Spotkanie o finał turnieju w Indian Wells można obejrzeć też online live stream na CANAL+online. 

     

  • Tak wygląda ranking WTA po tym, co Świątek zrobiła w meczu z Zheng

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co Świątek zrobiła w meczu z Zheng

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co Świątek zrobiła w meczu z Zhen

    Zemsta za igrzyska zakończona sukcesem! Iga Świątek pokonała Qinwen Zheng 6:3, 6:3 i awansowała do półfinału turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Dla naszej reprezentantki to również bardzo ważne zwycięstwo pod kątem rankingu WTA. Polka nie odrobi w Kalifornii nic do Aryny Sabalenki, a z uwagi na jej dobre wyniki jest wręcz pewna, że straci. Natomiast wciąż może te straty znacznie zmniejszyć.

    Nie tylko podtrzymanie szans na obronę tytułu, ale też bardzo cenne punkty do rankingu WTA. Taka była dla Igi Świątek stawka ćwierćfinałowego starcia z Chinką Qinwen Zheng w Indian Wells. Dla Polki ten mecz był też pierwszą okazją do zemszczenia się na tej rywalce za piekielnie bolesną porażkę w półfinale igrzysk w Paryżu. Było zatem o co grać, a presja rosła, bo coraz lepsze rzeczy dla siebie, a gorsze dla Świątek, w tym turnieju robi Aryna Sabalenka.

    Sabalenka lepsza niż rok temu i ucieka
    Białorusinka pokonała Brytyjkę Sonay Kartal i awansowała do ćwierćfinału kalifornijskiego turnieju WTA 1000. Przebiła tym samym osiągnięcie z zeszłego sezonu, gdy pożegnała się z Indian Wells na etapie 1/8 finału. Oznacza to, że nawet jeśli Świątek obroni tytuł, Sabalenka zyska nad nią co najmniej 95 punktów, a może być ich więcej, jeśli Aryna odniesie kolejne zwycięstwa. Na to jednak Świątek będzie mieć wpływ dopiero ew. w finale (tam mogą się spotkać). Wcześniej Polka może jedynie sama niwelować straty względem Białorusinki i właśnie dlatego tak bardzo potrzebowała rewanżu na Zheng.

    Świątek rozniosła Zheng w drobny mak. Można już tylko zmniejszać straty
    Misja “zemsta” zakończyła się powodzeniem. Świątek przypomniała, dlaczego mimo porażki na igrzyskach ma z Chinką bilans meczów bezpośrednich 6-1. Już w pierwszym secie zdominowała rywalkę i tylko jeden słabszy gem przy własnym serwisie sprawił, że wygrała go 6:3, a nie 6:1. W drugim nic się nie zmieniło. O wiele skuteczniejsza i spokojniejsza dziś Polka nie zostawiła Zheng nawet cienia nadziei. Ostatecznie wygrała 6:3, 6:3, pewnie awansując do półfinału.

    Wygrana Świątek oznacza, że Polka ma na ten moment 7375 pkt w rankingu WTA Live. Jej aktualna strata do Aryny Sabalenki to 1796 pkt, choć należy pamiętać, że jeśli Białorusinka wygra swój ćwierćfinał z Liudmiłą Samsonową, strata wzrośnie do 1971 pkt. Ewentualna obrona tytułu zapewni Polce 7985 pkt, a wówczas jej dystans do pozycji liderki będzie zależeć wyłącznie od tego, jak daleko zajdzie Sabalenka.

    Ranking WTA Live (stan na 13.03.2025 r., po meczu Świątek – Zheng):
    1. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 9171 pkt
    2. Iga Świątek (Polska) – 7375 pkt
    3. Coco Gauff (USA) – 6063 pkt
    4. Jessica Pegula (USA) – 5361 pkt
    5. Madison Keys (USA) – 4829 pkt
    6. Jasmine Paolini (Włochy) – 4518 pkt
    7. Jelena Rybakina (Kazachstan) – 4448 pkt
    8. Qinwen Zheng (Chiny) – 3985 pkt
    9. Mirra Andriejewa (Rosja) – 3925 pkt
    10. Emma Navarro (USA) – 3859 pkt

    27. Magdalena Fręch (Polska) – 1712 pkt
    34. Magda Linette (Polska) – 1504 pkt

  • Co za mecz Igi Świątek! Wielki rewanż. 98 minut walk

    Co za mecz Igi Świątek! Wielki rewanż. 98 minut walk

    Co za mecz Igi Świątek! Wielki rewanż. 98 minut walk

    Presja, presja i jeszcze raz presja – tak wyglądał dłuższymi fragmentami ćwierćfinał w Indian Wells w wykonaniu Igi Świątek. Dominująca większość czasu Polka przetrwała dwa trudne momenty i pokonała Qinwen Zheng 6:3, 6:3, rewanżując się przy tym Chince za bolesną porażkę. Wygrała też mimo zbierających się nad jej głową ciemnych chmur. A zwycięstwo wiceliderki rankingu miało również dodatkowy smaczek ze względu na jej trenera Wima Fissette’a.

     

    Gdybym dziś nie grała, to pewnie płakałabym przez tydzień. A tak płakałam sześć godzin. To był jeden z najtrudniejszych momentów w mojej karierze – mówiła Iga Świątek zaraz po wywalczeniu olimpijskiego brązu w Paryżu, wracając też myślami do przegranego dzień wcześniej półfinału z Qinwen Zheng. Mówiła wtedy też, że ta bolesna przegrana złamała jej serce. Teraz, dzięki wygranej nad Chinką w Indian Wells, mogła zatrzeć nieco to bolesne wspomnienie i z radością może się szykować do czwartego z rzędu występu w półfinale tej prestiżowej imprezy.

     

    Dwa dotychczasowe triumfy Świątek w Indian Wells (2022, 2024) są mocnym dowodem na to, że świetnie czuje się na kalifornijskim betonie. Ale z kilku względów nie było takie oczywiste, że tym razem też tak będzie. Czwartkowym występem jednak wysłała swoim kibicom jasny sygnał. A Zheng? Jak stwierdziła w pewnym momencie na antenie Canal+ komentująca spotkanie Klaudia Jans-Ignacik, zbyt często była pogubiona. Czy też – jak oceniła po jednym z jej błędów na początku drugiego seta – zgłupiała.

     

    Same dotychczasowe wyniki Świątek w tym roku nie dawały powodu do niepokoju. Wygranie pięciu z sześciu meczów singlowych w drużynowym United Cup, półfinał wielkoszlemowego Australian Open i w Dosze oraz ćwierćfinał w Dubaju – wiele tenisistek w ciemno wzięłoby taki początek sezonu. Martwić zaś nieco mogło zachowanie na korcie zdobywczyni pięciu tytułów wielkoszlemowych. Zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, gdzie była bardzo nerwowa.

     

    W Indian Wells jak na razie pokazuje jednak pewność siebie przypominającą najlepsze momenty ze styczniowych występów na antypodach. Została pierwszą od 23 lat tenisistką, która w drodze do ćwierćfinału prestiżowej imprezy w Kalifornii straciła zaledwie sześć gemów (w 2002 r. takim wyczynem popisała się Monica Seles). W najlepszy możliwy sposób pokazywała też, że nie przeszkadza jej zmiana nawierzchni na szybszą, jakiej dokonali w tym roku organizatorzy.

     

    W Indian Wells słońce zaświeciło też mocniej dla Zheng, która wcześniej w tym roku zagrała zaledwie cztery mecze i zanotowała jedno zwycięstwo. Wygraniem trzech kolejnych spotkań poprzednio mogła pochwalić się w październiku. O Chince jedne media obecnie piszą, że szuka wciąż formy, inne – że już się odbudowała. Wymarzoną dyspozycję prezentowała w poprzednim, przełomowym dla niej sezonie – wygrała wtedy trzy turnieje, a w trzech kolejnych dotarła do finału. Dwa z tych finałów osiągnęła w bardzo prestiżowych zawodach – w Australian Open i kończącym sezon WTA Finals.

     

    A jeden z tych trzech ubiegłorocznych triumfów Chinka odniosła w turnieju, w którym zdecydowaną faworytką była Świątek. Mowa oczywiście o igrzyskach w Paryżu. Trenująca na co dzień w Barcelonie Azjatka sprawiła wówczas sensację, pokonując we wspomnianym wcześniej półfinale Polkę 6:2, 7:5. I przerywając jej składającą się z 26 meczów zwycięską serię na kortach, na których co roku rozgrywany jest Roland Garros, w którym triumfowała już cztery razy (2020 i 2022-24).

     

    Choć 23-letnia Świątek wygrała wszystkie sześć pozostałych wcześniejszych pojedynków z młodszą o rok Zheng, to ta druga w świadomości polskich kibiców funkcjonuje jako ta, która odebrała ich ulubienicy szanse na wymarzone olimpijskie złoto. Choć też każdy, kto oglądał to spotkanie, dobrze pamięta, że o Polka przegrała nie tylko ze świetnie dysponowaną rywalką, ale i – a może nawet przede wszystkim – z własnymi nerwami.

     

    Nieraz w środowisku tenisowym można usłyszeć, że to właśnie od tej sierpniowej przegranej na korcie im. Philippe’a Chatrier zaczął się trudny czas w karierze Świątek. W kolejnych miesiącach niespodziewanie w trakcie sezonu rozstała się z trenerem Tomaszem Wiktorowskim i miała pozytywny wynik testu na obecność zakazanej substancji. Wiktorowskiego u boku drugiej rakiety świata na stanowisku szkoleniowca zastąpił Wim Fissette. I to właśnie z doświadczonym Belgiem wiąże się historia, która nadała dodatkowy smaczek czwartkowemu pojedynkowi. W 2023 roku przez kilka miesięcy pracował on z Chinką, od której odszedł we wrześniu, by ponownie połączyć siły z Naomi Osaką. Azjatka określiła to wtedy jako zachowanie nieetyczne.

    Nieraz w środowisku tenisowym można usłyszeć, że to właśnie od tej sierpniowej przegranej na korcie im. Philippe’a Chatrier zaczął się trudny czas w karierze Świątek. W kolejnych miesiącach niespodziewanie w trakcie sezonu rozstała się z trenerem Tomaszem Wiktorowskim i miała pozytywny wynik testu na obecność zakazanej substancji. Wiktorowskiego u boku drugiej rakiety świata na stanowisku szkoleniowca zastąpił Wim Fissette. I to właśnie z doświadczonym Belgiem wiąże się historia, która nadała dodatkowy smaczek czwartkowemu pojedynkowi. W 2023 roku przez kilka miesięcy pracował on z Chinką, od której odszedł we wrześniu, by ponownie połączyć siły z Naomi Osaką. Azjatka określiła to wtedy jako zachowanie nieetyczne.

     

    W czwartek tradycyjnie realizatorzy transmisji co jakiś czas pokazywali Fissette’a, obok którego po raz pierwszy w tym sezonie zasiadł sparingpartner Świątek Tomasz Moczek (wcześniej przechodził rehabilitację po operacji biodra). I przez niemal cały czas mógł on ze spokojem przyglądać się grze swojej tenisistki. Jedyny moment niepokoju to tak naprawdę końcówka pierwszego seta, gdy z prowadzenia 5:1 zrobiło się 5:3. To dlatego zaraz potem Jans-Ignacik powiedziała, że kolejnego gema Polka musi obowiązkowo wygrać. I wygrała.

     

    Chwilę wcześniej zaś komentatorzy mówili o zabawie w wykonaniu faworytki i popisówce na wszystkich poziomach gry. A grała wtedy pewnie, spokojnie i konsekwentnie. Zheng z kolei, nie mając na to sposobu, śpieszyła się i ryzykowała. Po kolejnych błędach była wyraźnie zła na siebie. Pretensje może mieć też do siebie – w szóstym gemie straciła podanie mimo prowadzenia 40:0.

     

    Kilka minut wcześniej Chinka szukała ratunku w dodatkowej przerwie – sygnalizowała prowadzącej mecz sędzi, że deszcz na tyle daje się we znaki, że należy wstrzymać rywalizację (rano miejscowego czasu mocniej padało). Skończyło się wówczas jednak tylko na przetarciu linii ręcznikiem i zawodniczki wróciły do gry.

     

    Aura znów zaczęła odgrywać większą rolę w secie numer dwa, przy prowadzeniu Polki 4:0. Wówczas bardzo ciemne chmury gromadziły się już nie tylko nad głową Zheng, ale i nad kortem. Zrobiło się chłodniej i zaczęło mocniej wiać. W siódmym gemie znów na chwilkę przerwano z tego powodu mecz. Świątek jednak poradziła sobie z tymi niedogodnościami oraz krótkim kryzysem, który znów dopadł ją przy prowadzeniu 5:1 i przypieczętowała pewne zwycięstwo.

     

    Polka kontynuuje drogę po historyczny wyczyn – może zostać pierwszą tenisistką w historii, która wygra trzy razy turniej w Indian Wells. W piątkowym półfinale jej rywalką będzie rozstawiona z numerem dziewiątym Rosjanka Mirra Andriejewa lub występująca z “23” Ukrainka Elina Switolina.

     

     

     

  • Świątek wzięła rewanż, Zheng kompletnie bezradna. Polka w półfinale w Indian Wells

    Świątek wzięła rewanż, Zheng kompletnie bezradna. Polka w półfinale w Indian Wells

    Świątek wzięła rewanż, Zheng kompletnie bezradna. Polka w półfinale w Indian Wells

    Przez długi czas zanosiło się na opóźnienie rozpoczęcia ćwierćfinałowego starcia pomiędzy Igą Świątek i Qinwen Zheng, gdyż poranek w Indian Wells przyniósł solidne opady deszczu. Ostatecznie tenisistki niemal punktualnie pojawiły się na obiekcie Stadium 1. Nasza reprezentantka potwierdziła świetną dyspozycję w Kalifornii i zrewanżowała się Chince za bolesną porażkę w półfinale igrzysk olimpijskich. Raszynianka wygrała 6:3, 6:3 i po raz czwarty z rzędu zameldowała się w najlepszej “4” BNP Paribas Open.

     

    Iga Świątek brylowała dotychczas podczas tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Na drodze do ćwierćfinału Polka straciła zaledwie sześć gemów, oddając po dwa Caroline Garcii, Dajanie Jastremskiej i Karoline Muchovej. Spore wrażenie zrobił zwłaszcza rezultat meczu przeciwko Czeszce. Tenisistka z Ołomuńca, która zazwyczaj stawiała solidny opór raszyniance, nie miała wiele do powiedzenia podczas spotkania czwartej rundy. Wiceliderka rankingu wygrała 6:1, 6:1 w zaledwie 57 minuty.

     

    W dzisiejszej batalii o półfinał doszło do ósmego starcia 23-latki z Qinwen Zheng. Nasza reprezentantka wygrała pierwsze sześć pojedynków, ale wszystkim najbardziej utkwiła w pamięci ich ostatnia rywalizacja, podczas półfinału igrzysk olimpijskich w Paryżu. To właśnie Chinka stanęła Polce na drodze do olimpijskiego złota. W czwartek Iga miała okazję, by zrewanżować się za tamtą bolesną porażkę.

     

    Iga Świątek w półfinale WTA 1000 w Indian Wells. Siódme zwycięstwo z Qinwen Zheng

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Nasza tenisistka bardzo pewnie utrzymała swoje podanie, rywalka miała sporo kłopotów na returnie. Po chwili Iga wykorzystała dobre wejście w mecz i dobrała się do serwisu Zheng. Chinka miała problem ze zbudowaniem sobie przewagi i była kontrowana przez Polkę. Doszło do dwóch break pointów dla naszej tenisistki. Do przełamania wystarczył już pierwszy, bowiem Qinwen popełniła podwójny błąd serwisowy. W trakcie następnego rozdania raszynianka potwierdziła przewagę, wychodząc już na prowadzenie 3:0.

     

    Nad kortami w Indian Wells zaczęły się pojawiać pojedyncze krople deszczu. Po przetarciu kortu panie wznowiły rywalizację. Mistrzyni olimpijska znów miała kłopoty przy swoim podaniu, doszło do stanu równowagi. W kluczowym momencie gema 22-latka wygrała jednak bardzo ważną wymianę, po której dołożyła jeszcze jeden punkt i zgarnęła premierowe “oczko” na swoje konto. Dało się zauważyć, że zawodniczka z Azji weszła już na nieco lepszy rytm. Po chwili wiceliderka rankingu odpowiedziała jednak przeciwniczce, wracając do trzygemowej przewagi.

     

    W trakcie szóstego rozdania doszło do rzadko spotykanej sytuacji. Zheng prowadziła 40-0 przy swoim podaniu, a mimo to nie zdobyła drugiego “oczka”. Kolejne pięć akcji powędrowało na konto Świątek. Imponujący okazał się zwłaszcza punkt dający drugie przełamanie na korzyść Polki. Przy stanie 5:1 raszynianka serwowała po zwycięstwo w partii. Nasza tenisistka zanotowała najsłabszy jak dotąd gem w trakcie całego pojedynku i pozwoliła Qinwen na odrobienie straty jednego breaka. Potem złota medalistka z Paryża dorzuciła jeszcze gema przy swoim podaniu i zrobiło się ciekawie. Na szczęście kolejne rozdanie okazało się ostatnim w secie. Iga zareagowała na korzystniejszy moment z perspektywy rywalki i ostatecznie triumfowała 6:3 w premierowej odsłonie pojedynku

     

    Wydawało się, że Chinka rozpocznie drugą partię od mocnego akcentu. Prowadziła już 40-0 przy własnym serwisie, ale wróciły dla niej koszmary z szóstego gema pierwszego seta. Znów doszło do stanu równowagi i mimo że tym razem pojawiła się jeszcze jedna szansa na zamknięcie gema dla Zheng, to i tak została przełamana przez Świątek. Przy break poincie Chinka zdecydowała się na dropszota, który okazał się bardzo nieudany. Po chwili Iga potwierdziła przewagę i wyszła na prowadzenie 2:0.

     

    Mistrzyni olimpijska wyraźnie zatraciła pewność siebie po tym, co wydarzyło się w premierowym gemie drugiej odsłony. Ponownie dała się przełamać, tym razem do zera. Po następnym rozdaniu zrobiło się już 4:0 dla Świątek. Dopiero wtedy Qinwen zdołała odpowiedzieć wygranym gemem. Z każdą minutą pogarszały się warunki, wiało coraz mocniej. W powietrzu wisiały opady deszczu. W trakcie szóstego rozdania Iga musiała bronić break pointów. W kluczowych momentach pomagała sobie dobrym serwisem lub udanymi akcjami. Po trzech okazjach rywalki, przyszła szansa na skończenie gema na własną korzyść. Raszynianka dokonała tej sztuki i powróciła do bezpiecznej przewagi.

    W trakcie siódmego rozdania, gdy Zheng prowadziła 40-15, gra została wstrzymana na kilka minut ze względu na drobne opady deszczu. Dało się zauważyć, że to naszej tenisistce zależało na jak najszybszej kontynuacji. Po przetarciu kortu zawodniczki wróciły do rywalizacji. Świątek doprowadziła do stanu równowagi i wywierała presję, chcąc zakończyć pojedynek już w trakcie siódmego gema. Ostatecznie Chinka dołożyła jednak drugie “oczko” na swoje konto

     

    Po chwili Iga mogła domykać spotkanie przy swoim serwisie, ale nie mająca już nic do stracenia mistrzyni olimpijska wywalczyła przełamanie. Na szczęście chwilę później pojedynek  dobiegł końca po tym, jak Qinwen nie zdobyła choćby jednego punktu przy własnym podaniu, popełniając jeszcze podwójny błąd serwisowy przy meczbolu. Ostatecznie raszynianka triumfowała 6:3, 6:3, biorąc udany rewanż za igrzyska. Rywalką naszej tenisistki w półfinale WTA 1000 w Indian Wells będzie Mirra Andriejewa lub Elina Switolina.